Wioska Toshima

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Wioska Toshima

Postprzez Kyoushi » 21 sie 2018, o 18:53

    Sytuacja stawała się co raz trudniejsza, przez co białowłosy musiał reagować szybciej, a także wykazać się chociaż odrobiną pomysłowości by wyjść z tak trudnej sytuacji, w której się znalazł. Tlen się kończył, więc i myślenie się wyłączało, nie było na nic czasu. Proste pchnięcie kataną, które miało na celu odrzucenie w tył klona powiodło się, a chwila przerwy dla młodzieńca zdawała się być nieoceniona, przez co mógł wykorzystać ten czas by przemieścić się pod ziemią. Spore drgania nie zrobiły większego wrażenia, musiał to zignorować, ponieważ na pierwszym miejscu było odzyskanie nieco tlenu i rozpoznanie na zewnątrz, przez co mógł stracić życie. Wynurzył się, a ku jego oczom stanął potężny, ziemny wąż, którego jeszcze nigdy wcześniej do tej pory nie widział. Sam stwórca, z którym się mierzył był na jego grzbiecie, przez co utrudnionym było jego zaatakowanie. Krótki dystans pomiędzy nimi nie zwiastował nic dobrego, to była pułapka.
    Nie był to jedyny problem, ponieważ tuż obok znajdował się jeszcze jeden przeciwnik, który zasypał Kyoushiego salwą shurikenów, dokładnie tak jak dwukrotnie wcześniej. Jednak to nie był prawdziwy problem, atak, który nastąpił po nim był o wiele bardziej niebezpieczny. Ogon węża trafił tułów białowłosego, którego zbroja w znacznym stopniu przyjęła atak, jednak nie osłoniła go od odrzutu, który przeżył odrzucony na kilka metrów w tył. Odleciał, a jego oczy zalały się mrokiem, którego nigdy wcześniej nie widział… Było to coś zaskakującego, innego i nietypowego. Tu nie było tunelu, nie było zamroczenia – tu była cisza i spokój. Głęboka otchłań, w której znalazł się shinobi ogarniała go niemałym strachem. Czy to był koniec? Nie, po takim ataku by nie zginął.
    Gdy jego wzrok przyzwyczaił się do tych ciemności, w oddali mógł zauważyć obrys jakby filarów, które wyłoniły się dokładnie znikąd. Pochodząc nieco bliżej, ostrzegł przy tym blade, niebieskie światło. Nie przypominało mu to niczego co do tej pory widział czy też doświadczył. Kolejne kroki postawił przez ciekawość, po prostu. Nie mógł sobie odpuścić. Poza tym, co innego mógł zrobić, skoro wokoło pustka, ciemność, a to jedyny punkt odniesienia, który miał. Będąc już naprawdę blisko, zauważył, że filary przed nim to cale nie filary, a pręty olbrzymiej klatki, a tuż za nim czaiły się niezwykłe, potężne ślepia, które wpatrywały się w białowłosego bohatera. Ten wzrok paraliżował… Wielkość tego co skrywało się za kratami przygniatało jego charakter, a także siłę woli. Stanąwszy parę metrów od klatki usłyszał ten głos...
    - Nie, nie chcę… Więc tak jak myślałem, wcale nie umarłem… Nie rozumiem, zabawić? Wyglądasz zupełnie jak bestia zza murów… Matatabi… Co to za miejsce i dlaczego spotykam Cię akurat tutaj… - te pytania mnożyły się w głowie białowłosego. Z minuty na minutę. Nie rozumiał sytuacji, w której się znalazł. Nie znał też podłoża, które miało nakreślić to spotkanie.
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 717
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Ichirou » 23 sie 2018, o 00:40

Obrazek
Wyprawa rangi C
41/x


Czas przestał być w jakikolwiek sposób mierzalny, albo i nawet całkowicie zniknął. Podobnie zresztą ze światem zewnętrznym, z którym białowłosy zupełnie stracił kontakt.
Ile minęło od ostatniego uderzenia podczas starcia? Setna sekundy, minuta, wieczność? Co się działo na placu boju i czy w ogóle miało to teraz znaczenie? Czy nie było po prostu już zbyt późno, by rozmyślać o świecie materialnym?
Tego nie wiedział nikt. Nikt, czyli właściwie Kyoushi, bo tylko on znajdował w tej owianą mrokiem przestrzeni. No, może za wyjątkiem bestii kryjącej się za potężnymi kratami, ale ją należało respektować osobno.
Kyoushi skojarzył ogromne monstrum z demonem, który pojawił się swego czasu za murem. Nie pomylił się.
Uformowany z niebieskich płomieni, wielki kot przysunął swój łeb nieco bliżej Jinchuurikiego. Zmrużył swe ślepia wysłuchując jego wypowiedzi, a potem prychnął z niezadowoleniem. Nie podobało mu się to, że musi odpowiadać na absolutnie podstawowe pytania.
- Jeszcze się nie domyśliłeś? To moje więzienie, miejsce mojego zapieczętowania, którym właściwie jesteś ty - odrzekł Nibi donośnym, przenikliwym głosem, który się rozległ po całej, skrytej w mroku, przestrzeni.
- Żyjesz... póki co, ale jeżeli dalej będziesz się ociągał, może się to szybko zmienić. Podejdź bliżej. No, śmiało, mam już dość biernego oglądania twoich poczynań - dodał chwilę później, przystawiając swój wielki pysk do krat, by obdarzyć białowłosego niezwykle przenikliwym spojrzeniem różnokolorowych oczu. Jarzące się ślepia wydawały się mieć absolutny wgląd we wnętrze Shiroyashy, choć ten do tej pory nie zdawał sobie z tego sprawy.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Kyoushi » 23 sie 2018, o 07:54

    Znajdując się w tej otchłani, zapomnianej przez czas i wszelkie oznaki jego bytu, białowłosy toczył wewnętrzną walkę ze strachem, którą przełamywał krok po kroczku. Każdy kolejny ruch w kierunku więzienia, które widział dawały poczucie dyskomfortu i narastającego napięcia w jego organizmie. Kontakt ze światem zewnętrznym został zerwany, jednak i tego równoznacznie nie mógł określić, ponieważ nie wiedział już co jest prawdą, a co nie jest. Wyglądało na to, że ciemność stała się jego nowym domem, a strach sprzymierzeńcem, z którym już nie zamierzał dłużej walczyć. O placu boju, na którym jeszcze niedawno przebywał przestał dla niego istnieć. Był tu i teraz, a przestrzeń owiana mrokiem kreowała jego nową rzeczywistość.
    Białowłosy shinobi z Sogen wcale się nie mylił – był to nie kto inny jak Nibi, którego ostatni raz widział podczas ekspedycji za murem. Ten potężny, owiany złą sławą kocur, przerażał samą wielkością i wzrokiem, o różnorakiej barwie, mieniącej się kolorami tęczy. Potężny dwuogoniasty demon, uformowany z niebieskich płomieni przesunął łeb nieco bliżej czerwonookiego szermierza, który nie cofnął się w tył. Był wbity w ziemię jak kołek. Sparaliżowany, nie wiedząc co myśleć, a co dopiero powiedzieć. Jak widać demon był totalnie niezadowolony z niewiedzy Kyu.
    - Do tej pory nie byłem świadom, że to co działo się za murem to był efekt pieczętowania Ciebie we mnie. – odpowiedział tuż po tym, jak potężny głos kota rozległ się po całej Sali. Kyu był ostrożny. Mimo, że widział te kraty i to więzienie, to nie ryzykował by rozwścieczyć demona jeszcze bardziej.
    - Co zamierzasz? – tylko tyle mógł z siebie wydusić, podchodząc bliżej i bliżej, widząc już potężne ślepia wraz z jarzącym się na niebiesko łbem z demonicznego ognia. Wszystko wydawało się dość jednostronne, to kot manipulował wojownikiem, który tak niewiele jeszcze o nim wiedział..
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 717
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Ichirou » 23 sie 2018, o 23:13

Obrazek
Wyprawa rangi C
43/x


W tym przedziwnym, nieujętym przez czas i przestrzeń, miejscu tkwiło tak naprawdę dwóch więźniów. Tym pierwszym, bardziej oczywistym był rzecz jasna Nibi, którego fakt zapieczętowania w Kyoushim nie był rewelacją, choć ciągnął za sobą wiele pytań bez odpowiedzi. Białowłosy też jednak był swego rodzaju więźniem. Jego życie było podyktowane losowi, który ktoś wybrał za niego. Przed nim również postawiono masywne kraty, jednakże te były niewidzialne. Prezent, jaki sprawił mu klan Uchiha okazywał się być bardziej przekleństwem niż darem. Może nikt tego nie wypowiedział na głos, ale wolność Shiroyashy trochę się skurczyła od czasu pamiętnych wydarzeń za Murem. Chyba sam sobie z tego zdawał sprawę, a przynajmniej w jakimś stopniu.
Czy powinien usłuchać się bestii? To, że ta była w nim zapieczętowana wcale nie oznaczało, że była skora do współpracy. Może w interesie dwuogoniastego było zachowanie pojemnika przy życiu? Może kot chciał jedynie się trochę zabawić i poczuć odrobinę wolności po tak długiej przerwie? A może był w tym jakiś ukryty cel? Może...
Kyoushi nie wiedział nawet, co oznaczały słowa Nibiego, ale podszedł. Zbliżył się do krat i musiał unieść głowę, by móc spojrzeć w wielkie, intensywnie niebieskie ślepia. Kot nie odpowiedział, ukazał jedynie swoje kły, które teraz były wkomponowane w krzywy, trochę złowieszczy uśmiech.
Demon wysunął potężną łapę, która miała schwytać białowłosego.
A potem wszystko zalała niebieska poświata.

***
Shiroyasha ocknął się. Wciąż był w tym miejscu, w którym wylądował po zderzeniu z kamiennym wężem - leżał tuż przy ścianie stajni. Sytuacja na polu bitwy zdążyła się jednak nieco zmienić.
Przywódca przestępczej szajki nie znajdował się na swoim tworze, tylko tuż za nim. Dzieliło go jakieś dziesięć metrów do bohatera. Po prawej stronie, trochę dalej, znajdował się drugi z przeciwników - ten, który miotał dotychczas shurikenami. Gdzieś między tamtą dwójką zbierał się ze zniszczonego podłoża osobnik, który został wcześniej porażony naelektryzowaną bronią. Jednak przeżył, ale z drugiej strony dopiero próbował przywrócić się do pionu i nie zanosiło się na to, by był zdolny do kontynuowania walki. Po lewej natomiast klonowi udało się wydostać z ziemnej kopuły. To własnie on jako pierwszy ruszył do ataku, decydując się na szarżę, by przyszpilić powalonego wroga.
Sytuacja Kyoushiego nie była zbyt ciekawa ze względu na niekorzystne położenie i krótki czas na reakcję.
Coś się jednak zmieniło, a raczej to on się zmienił. Ból z powodu uderzenia, który wyraźnie czuł jeszcze przed momentem, teraz jakby został stłumiony. Mimo prowadzenia starcia na pełnej intensywności, jego pokłady energii i wigoru były jeszcze większe niż w momencie rozpoczęcia walki. Co więcej, dodatkowe zapasy sił przelał się również na zewnątrz pod postacią otoczki z niebieskiej chakry, która okryła całe ciało jinchuurikiego.
Wraz z przebudzoną siłą pojawiła się również zwierzęca dzikość.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Kyoushi » 25 sie 2018, o 12:31

    Widząc tę czerń, tę przestrzeń, białowłosy nie spodziewał się, że jest po prostu wewnątrz siebie. Jego umysł, czy też jaźń po prostu odwiedziła swojego nowego pasożyta, który żerował na jego ciele. Nie do końca jednak tak było, bo wielki kot zdecydował się podzielić swoją energią, przez co wszystko wydawało się nieco łatwiejsze, jednak to trochę później. Niestety też tak było, ród Uchiha miał przy sobie broń, którą mógł łatwo manipulować. Białowłosy nie do końca zdawał sobie z tego sprawę, wiedząc jednak, że jest pilnowany i obserwowany na każdym kroku, ponieważ jest zbyt cenny dla całej osady. W tym momencie nie bał się brać również na siebie odpowiedzialności, dowiadując się nieco więcej – tej prawdy, która go dotyczyła. Bycia naczyniem na Bestie. Nie do końca wiedział co Nibi ma na myśli chcąc dać upust swoim emocjom i sile, która w nim drzemała. Przekonał się już, gdy tylko wybudził się z chwilowego snu, który nie trwał więcej jak sekundę. Ostatnie co zapamiętał to potężne kły, przy złowieszczym uśmiechu Matatabiego oraz potężna łapa, która otuliła białowłosego…
    Wtem, wybudził się ze snu, a jego ciało pokrywała niebieska poświata, która unosiła się samoistnie wokół niego. Rozejrzawszy się po polu bitwy, mógł łatwo zauważyć, że wódz szajki zszedł z węża, chowając się tuż za nim, po prawej był przeciwnik, miotacz shurikenów oraz ten, który został porażony lżejszą techniką elementu błyskawic. Prawdopodobnie niezbyt zdolny do walki mimo to. Klon, który ruszył na Kyu był zbudowany z Dotonu, to było wystarczające dla białowłosego, że musi go zniszczyć za pomocą Raitonu. W dodatku coś się zmieniło. Bólu nie odczuwał już wcale, jego chakra jakby się zregenerowała, a nawet czuł jej przesyt, a w dodatku ta siła, która biła od niego… Nie czuł się jednak dość swobodnie. Jego wzrok, postawa zmieniły się – wydawał się nieco bardziej zwierzęcy. Zamiast mówić, wolał wyszczerzyć kły i patrzeć z jeszcze większą agresją na przeciwników.
    Zaczął więc taniec, z kataną w dłoni. Naładował ją niemal natychmiast techniką elementu błyskawic, by szybkim, poziomym cięciem zniszczyć tego pieprzonego kamiennego klona, a w ustach już ładować kolejną technikę, którą miał wykorzystać do ataku, tuż po ruszeniu na przeciwników. Wykorzystując pełen potencjał szybkościowy, swoją percepcję, unikał ataków węża, przy okazji wciąż utrzymując Raiton na mieczu, którym odpowiednio siekając, atakował prawdopodobnie ataki węża sterowanego przez pieprzonego przestępcę. Kierunek wystrzału Gian był prosty – musiał trafić tego gnoja, który kierował wężem, przy okazji skracając dystans w najszybszym możliwym tempie.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 717
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Ichirou » 28 sie 2018, o 23:56

Obrazek
Wyprawa rangi C
45/x


Sytuacja w walce nagle się zmieniła, a to wszystko z powodu chakry demona, która otoczyła ciało białowłosego śmiałka i obdarzyła go ponadprzeciętną sprawnością. Powłoki jak i jej efektów nie mogli nie zauważyć przeciwnicy, których pewność siebie w tym momencie mogła zostać przytłamszona. Zresztą, jeżeli chodzi o tłamszenie, to był to dopiero początek.
Na pierwszy pokaz nowych możliwości Kyoushiego nie trzeba było długo czekać. Akolita do tej pory prezentował się podobnie pod kątem aspektów fizycznych co jego główny rywal, ale teraz sytuacja miała się zgoła inaczej. I to właśnie było dobrze widać w starciu z kamiennym klonem. Rozpędził się w trzech krokach, bo tyle wystarczyło, by dostać się do bunshina, a potem wykonał bardzo szybkie, płaskie cięcie, przed którym cel nie był w stanie się uchylić. Katana przerżnęła się przez cały twór, który momentalnie stracił swoją trwałość i rozpadł się na masę drobnych kawałeczków.
Nadeszła kolej na oryginał, który wciąż we władaniu miał wielkiego, kamiennego węża. Właśnie nacierał nim na Kyoushiego, ale ten nie pozostawał bezczynny. Uniknął przed pierwszym atakiem, a potem przed kolejnym i jeszcze kolejnym, za każdym razem rozbijając część tworu uderzeniami naelektryzowanej broni. Całkowite zniszczenie ożywionej skały było jedynie kwestią czasu.
W okolicy wciąż znajdował się jeden z bandytów, o którym Kyoushi w ferworze walki chyba zapomniał. Dotychczasowy miotacz pocisków zmienił niecko taktykę i postanowił ruszyć na białowłosego, chcąc zaatakować go z zaskoczenia. Mocno się jednak przeliczył - ledwo wszedł w zwarcie z jinchuurikim, a oberwał. I to śmiertelnie, bo przepełniony dzikością akolita odruchowo wyprowadził skośne cięcie pełne złości. To nie była jego złość, lecz tego, który był w nim uwięziony.
Ostatnia akcja nieco ściągnęła jego uwagę od realizacji planów. Owszem, udało się przygotować w międzyczasie chakrę raitonu, ale na poprawne wycelowanie brakło czasu i uwagi. Wiązka błyskawic śmignęła tuż obok przywódcy szajki znajdującego się jakieś sześć metrów od akolity.
Główny oponent nie zamierzał się jednak poddawać. Był już zmęczony tempem spotkania i koniecznością wykonywania wielu technik. Jego oddech stawał się coraz ciężki, a jego ogólny stan był zupełnie różny od tego, jaki prezentował Kyoushi. Choć sytuacja zmieniła się na jego niekorzyść, postanowił działać dalej. W momencie, w którym kawałki węża legły już na ziemię, jego ręka otoczyła się dużą, kamienną powłoką, która zapewne służyła do zwielokrotnienia siły uderzenia.
Tymczasem niebieska powłoka wokół Shiroyashy stawała się coraz wyraźniejsza, za jego plecami zaczynało się formować coś, co przypominało ogon, a wewnętrzna dzikość rosla jeszcze bardziej.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Kyoushi » 3 wrz 2018, o 16:06

    Gdy tylko niebieska chakra pokryła białowłosego członka klanu Uchiha, sprawy obróciły się o sto osiemdziesiąt stopni na korzyść młodzieńca, który nabrał nie tylko sprawności, ale także dzikości, która wręcz kipiała. Jego oczy dostrzegały więcej, a ciało ruszało się jak w tańcu. Przeciwnicy wyglądali jakby nagle mieli uciec, aniżeli zwiększać swoją przewagę nad czerwonookim szermierzem, który przeszedł szybkim krokiem do kontrataku. Ta wielka przewaga fizyczna pozwoliła na zaskoczenie na początku ziemnego klona, który został zmieciony z powierzchni ziemi prostym, płaskim cięciem, który zniszczył bunshina, a sam Jinchuuriki szybkim susem przeszedł do kontynuacji planu, którym było zakończenie tego pojedynku.
    Niestety, z oryginałem, który kontrolował Dotonowego potwora nie było już tak łatwo jak mogłoby się wydawać. Wąż, nacierając na Kyu atakował, jednocześnie dając się nadziewać na katanę, która spowita była Raitonem, niszczycielsko odrąbując kawałek po kawałku ziemnego tworu. W trakcie tej batalii, białowłosy niemal zapomniał o tym, który rzucał, jak oszalały shurikenami. Nie wydawał się on przeciwnikiem na miarę, który mógłby podjąć walkę, jednak nie bał się i zrobił to, czego czerwonooki nie brał pod uwagę – zaatakował z zaskoczenia, jednocześnie nie zdając sobie sprawy jaką siłę posiadał płomienny kot, który wzmacniał shinobi, dzierżącego katanę. Ten cios, na który nadział się napastnik okazał się śmiertelny, mocny i szybki, wykonany pod skosem, przez co nie miał szans na jakąkolwiek reakcję. Z wściekłością w oczach, białowłosego pochłaniał mrok i agresja, która narastała z każdą sekundą. To był czas, w którym musiał zacząć myśleć nieco jaśniej i opanować tę moc, która go wszechogarniała. Obserwując swojego głównego oponenta, do którego dążył, widać było kolejną technikę Dotonu, która miała wzmocnić jego ataki, było to do przewidzenia, że w takim stanie w jakim teraz był ów bandzior, długo nie wytrzyma. Jednak rządza krwi demona była większa niż zamglony umysł białowłosego, który reagował teraz znacznie bardziej instynktownie niż dotychczas. Widząc wyprowadzany cios, który miał nadejść podczas nagłego zbliżenia się Kyu do przeciwnika, niedługo przed nim zmienia chwyt katany, na taki, w którym to ostrze biegnie wzdłuż przedramienia, niczym nóż. Wszystko to do uniknięcia w ostatniej chwili ataku tak wielkim tworem jak kamienna dłoń, a wykonując ów unik, płynnym ruchem przesuwa ostrzem po odsłoniętym torsie – ucieczka na zewnątrz uderzenia z jednoczesnym cięciem. Zakańczając cios, podczas przeskoku z nogi na nogę, wykonuje cięcie na plecy, które powinno wyjaśnić przeciwnika i zakończyć pojedynek.
    Najcięższym zadaniem jednak wydaje się okrzesanie demona, który narastał w agresję i siłę, a białowłosy nie miał prawa się mu poddać – nie mógł oddać w całości swojego ciała i dać ogarnąć się tej agresji, która w nim narastała…
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 717
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Ichirou » 3 wrz 2018, o 23:07

Obrazek
Wyprawa rangi C
47/x


Próba zapanowania nad błękitnym demonem była niczym chęć ugaszenia pożaru oliwą. Kyoushi nie miał ani wiedzy, ani wewnętrznej siły, by jakkolwiek zapanować nad rozszalałym demonem, który z każdą chwilą miał coraz więcej do powiedzenia. Chciał bawić się w przeciągnie liny z bestią, a ta była przecież po wielokroć większa i silniejsza. Oczywisty rezultat był jedynie kwestią czasu.
Zostali już tak naprawdę sami - Shiroyasha i ten, który dowodził całą szajką. Przeciwnik był wyraźnie zmęczony, ale nie zamierzał się poddawać. Na szarżę białowłosego odpowiedział szarżą. Było niemal pewne, że najbliższe zderzenie będzie tym finalnym i da werdykt potyczki. Akolita miał zaplanowany atak kataną, do którego miał tak naprawdę przygotować się w ostatniej chwili. Nacierający na niego nukenin też miał swoją taktykę i w chwili, gdy białowłosy zmienił chwyt katany, sięgnął lewą dłonią po kunaia. To właśnie tym krótkim ostrzem zamierzał zaatakować najpierw i to właśnie przed tym ciosem białowłosy się uchylił.
A zaraz potem doszło do zetknięcia się uderzeń. Z jednej strony silne uderzenie prawej pięści, wzmocnione masywną powłoką z kamienia. Z drugiej zaś naelektryzowane cięcie miecznika, który okryty był potężną, niebieską chakrą demona.
Rozległ się huk, wokół rozniosły się kawałeczki kamieni i ziemi, a okoliczne błoto zostało dosłownie zmiecione gdzieś dalej siłą odrzutu. Ze względu na gwałtownie powstałe zamieszanie trudno było w pierwszych ułamkach sekundy rozpoznać, co się tak naprawdę stało, ale sytuacja całkiem szybko się wyklarowała.
Wzmocnione chakrą demona, nasączone błyskawicami ostrze przerżnęło się przez stworzone z dotonu ramię, przekształcając jeden zwarty twór w drobny mak. Cięcie nie zatrzymało się i pognało dalej, raniąc dotkliwie tors oponenta.
Rozoranie klatki piersiowej przeciwnika wystarczało, by zakończyć walkę, ale coś Kyoushiego pchnęło, by wykonać dalszy krok. By zakończyć żywot wroga tu i teraz, odbierając mu ostatnie sekundy życia. By zmasakrować jego ciało.
Przeskoczył zwinnie za plecy przeciwnika i wykonał jedno pionowe, przepełnione wściekłością, cięcie, które niemalże rozpłatało ciało wroga na dwa kawałki.
Kyoushi nawet nie był świadom, że niebieska powłoka uformowała się w jeden ogon.
Wyostrzone zmysły zarejestrowały ruch nieco dalej - ten, który jako pierwszy oberwał raitonem podczas walki, w końcu się podniósł i postanowił uciec. Nie miał jednak szans na ucieczkę, ponieważ białowłosy zadziałał instynktownie. Doskoczył do zbiega i smagnął go otwartą dłonią, by dosłownie wbić go w grunt.
Furia rosła z każdą chwilą, a akolita coraz mniej przypominał siebie, a może już dawno przestał przypominać.
Jakaś sylwetka śmignęła gdzieś między drzewami.
Dla Nibiego to była kolejna okazja do przelania swojej agresji. Kyoushi już nie miał wpływu na to, że ruszył na nieznajomą postać.
Zanim jednak kolejna ofiara została zmasakrowana, stało się coś dziwnego. Shiroyasha miał wrażenie, że został sparaliżowany, a wokół niego znowu pojawiła się ta sama, pochłaniająca wszystko ciemność. A wśród tej ciemności znajdowały się czerwone oczy, skierowane wprost na niego.
- Nie daj się zawładnąć - odpowiedział oschle mężczyzna, który stał tuż obok Kyoushiego. Tak, sceneria się trochę zmieniła i obaj mężczyźni znajdowali się tuż przed klatką, w której uwięziony był dwuogoniasty demon. Nibi chyba nie był zadowolony z nadejścia nowego przybysza, po złości wymalowanej na jego paszczy łatwo można było odczytać, że nie jest w stanie nic z tym zrobić.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Kyoushi » 6 wrz 2018, o 11:47

    Będąc już usidlonym przez potwora, białowłosy stał się tylko marionetką w jego rękach. Brak doświadczenia, wiedzy, tylko tak podstawowa o świadomości, że ten demon rzeczywiście jest w nim – to tak naprawdę żadna wiedza. Kompletnie nie zdawał sobie sprawy co ma robić, a tym bardziej dlaczego miałby odpuścić z tą siłą, którą dawał mu Nibi. Jak można świadomie rezygnować z takiego ogromu mocy, którą prezentował demon w pełnej okazałości, oddając swoją część Jinchuuriki.
    Pojedynek miał się za chwile rozstrzygnąć, ponieważ na polu bitwy stali już oko w oko. Nieugięty przeciwnik nie zamierzał składać broni od razu, odpowiedział szarżą na szarżę, co mogło zaskoczyć, jednak nie wzmocnionego Kyu, który aktualnie stał ponad nim, a nawet wyżej. Ostatnie przygotowania pozwoliły jedynie na uchylenie się przed atakiem kunai z drugiej ręki Nukenina, który chciał tym zaskoczyć bestię, która władała ciałem białowłosego. Strach by pomyśleć, gdyby Matatabi nie wspomagał teraz czerwonookiego jak łatwo nadziałby się na tak prosty atak. Jednak nie było co myśleć o rozlanym mleku, kiedy to młodzieniec zetknąć się potężną prawą dłonią przeciwnika ze swoją kataną, pokrytą chakrą Raitonu, a w dodatku przepełnioną siłą od demona. Huk, uniesiony dym i kawałeczki ziemi. Jakby wgniotło ich w podłoże na ćwierć sekundy. Jeszcze nigdy nie doświadczył zderzenia o takiej sile ze swoim przeciwnikach – zdecydowała jednak wytrzymałość obydwu – tego na skraju, a także tego pełnego wigoru, który przedarł się przez ramię, niszcząc Doton, a ostrze prawie śmiertelnie raniło oponenta przechodząc przez jego tors – nie był to jednak koniec i ostatnie słowo dzikiego Kyu, który nie poprzestał na tym rozlewie krwi.
    Ta dzikość, impulsywność i zwierzęcość była odzwierciedleniem tego co działo się z shinobi z Sogen. Przeskok za plecy i wyrachowane, zimnokrwiste cięcie z wielką wściekłością, które mało rozpłatać ciało niemal na pół. Okropny widok, a krew tryskająca na twarz i włosy młodzieńca niczym prysznic po ciężkim dniu, uspokajały go jak nic innego. Pojawienie się powłoki przypominającej ogon nie była niczym specjalnym – sam nie był tego nawet świadomy, nie zwracając na to więcej uwagi, a wyostrzone zmysły szybko dały o sobie znać, by wskazać kolejną ofiarę, która nie miała szans na ucieczkę. Uderzenie otwartą dłonią dało efekt uderzenia wzmacnianego co najmniej elementem ziemi rangi A. Z przeciwnika nie zostało zbyt wiele, a wciąż nienasycona wola niesienia cierpienia i wulkanu siły, który buchał na lewo i prawo w poszukiwaniu kolejnych ofiar. Cóż, już po chwili pokazała się kolejna postać, którą Matatabi w ciele Kyu szybko zdemaskował.
    Po chwili jednak wszystko się zmieniło. Chwilowy paraliż, odlot i znów ta ciemność, którą doświadczył pobierając siłę od demona, tym razem jednak pojawiły się nie tylko on i demon, ale także mężczyzna z sharinganem, którego tak dobrze znał. To musiał być ktoś z klanu. Usłuchawszy jego słów, z serca białowłosego jakby spadł kamień. Ktoś, kto wiedział co robi, a nie dał się ponieść. Ktoś kogo teraz najbardziej potrzebował.
    - Ale… Co się… Czułem ten przypływ siły, tej nieprawdopodobnej mocy, a później już jak przez mgłę… To ta chakra? Chakra demona? – zadawał pytania, spoglądając na swoje ręce, obracając je raz na lewo, raz na prawo, spoglądając na krew na rękach, nie wspominając o twarzy. – Nie chcę tracić świadomości… - powiedział sam do siebie, zaciskając pięści, spoglądając na Uchiha, który dołączył do jego ‘wnętrza’. Nie wyglądał na złego, a raczej takiego, który odetchnął z ulgą, jednocześnie chcącego podnieść rękawice i spojrzeć demonowi prosto w oczy…
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 717
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Ichirou » 10 wrz 2018, o 22:46

Obrazek
Wyprawa rangi C
49/x


- Zgadza się - odparł krótko nieznajomy osobnik, wciąż wlepiając swoje trójłezkowe spojrzenie w rozbudzoną bestię za klatką. Nibi był zły. Nie chodziło tu o furię, której przed momentem się oddawał, rozszarpując swych wrogów, ale raczej o uczucie niezadowolenia. Niezadowolenia, które wynikało z pojawienia się nieproszonego gościa.
- Tym razem nie stracisz - dodał chwilę później, wystawiając otwartą dłoń w stronę niebieskiego kota. Ten warknął rozzłoszczony, ale zaraz potem zniknął. Rozpłynął się w wielką, bezkształtną masę niebieskiej chakry.
- Przeklęci Uchiha... - rozniósł się na koniec doniosły głos demona.
Sekundę później Kyoushi ocknął się. Znowu wrócił do rzeczywistości, którą było pobojowisko po skończonej już walce. Zmasakrowane ciała były dobitnym dowodem na to, że działania w amoku nie były jedynie snem.
- Było blisko - skomentował oschle stojący kilka kroków obok osobnik, którego oczy wróciły do normalności i stały się z powrotem czarne.
- Uchiha Saneatsu. Chyba powiedziano ci, że będziesz miał osobę, która będzie obserwować twoje... postępy z ukrycia. To właśnie ja. Tym razem udało mi się zainterweniować na czas. W innym przypadku demon mógłby przejąć całkowitą kontrolę, a wtedy zniszczenia byłyby nieporównywalnie większe.
Rozejrzał się po pobojowisku, a potem znów zabrał głos.
- Nie zawsze jednak będę obok, by powstrzymać demona. Teraz już wiesz, jakie niesie on ze sobą ryzyko. Nie powinieneś nadużywać tej mocy, jeżeli nie potrafisz nią zapanować. Tak, jest to mało prawdopodobne, ale możliwe, jednak nie ma na to żadnej sprawdzonej metody. Przynajmniej nic mi o niej nie wiadomo...
Kyoushi przestał czuć obecność chakry demona. Zamiast tego poczuł teraz zmęczenie i lekki ból z powodu wcześniejszego uderzenia kamiennego węża w klatkę piersiową.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Kyoushi » 12 wrz 2018, o 10:47

    Wszystko działo się dość szybko, jednak te chwile w ciemności wraz z Nibim dały najwięcej. Możliwość spotkania się w cztery oczy z demonem, który mieszka w Tobie to coś niezwykłego co pozwoliło zrozumieć, że tak naprawdę Kyu niewiele o sobie wie. Do pojawienia się Uchiha był niewolnikiem siły swojego demona. Gdy tylko ten się pojawił, rozwiały się wszelkie wątpliwości, że za mocą idzie odpowiedzialność i opanowanie, którego jeszcze nie posiadał. Wielkie szczęście, że to właśnie Saneatsu był tuż obok i wspomógł swoim trójłezkowym Sharinganem ogarnąć tego potwora. Wielka masa chakry, z której złożony był Matatabi rozpłynął się w dotknięciu dłonią przez rodowitego Sogańczyka. Kot przeklnął ich tylko, roznosząc się w powietrzu. Białowłosemu pozostała obserwacja, bierna, która niczego nie wnosiła. Cóż, jak widać, wiele go jeszcze czeka nim sam zdoła opanować tę moc, którą oferuje ta potworna bestia.
    Już po chwili wrócili do rzeczywistości, wyłaniając się z pod osłony zupełnej ciemności, widząc, że to co się tutaj wydarzyło ze wszystkimi przeciwnikami to nie sen, a jawa. Ogarniając wszystko wzrokiem, ręką rozmazał krew, która znajdowała się na jego twarzy.
    - Bardzo blisko… - dodał do komentarza Uchiha, który po chwili się przedstawił. Czerwonooki nie musiał, znali go wszyscy na stołkach w Kotei. Wysłuchał jedynie spokojnie i kiwnął głową, zdając sobie sprawę od samej Shirei-kan, która przydzieliła kogoś do pilnowania demona – był to nie kto inny jak Saneatsu. – Wiem, widziałem co potrafi demon w pełnej sile… - dorzucił, przypominając sobie wydarzenia zza muru.
    - Ta moc jest niezwykła, ale demon jest zbyt silny by ją opanować. Wiem czego chcę dalej… Wierzę, że jest ona do okiełznania, jednak potrzebuje czasu by się tego dowiedzieć. Dążyłem by czegokolwiek się dowiedzieć o tym jak to jest być Jinchuuriki, a także samej Bestii. Muszę iść dalej. – powiedziawszy tak naprawdę nie szukał jakiegoś potwierdzenia czy też rozmowy. To raczej słowa kierowane do samego siebie, chcąc nie chcąc pragnął przejąć i stworzyć tę moc swoją własną. Po chwili odczuł jednak skutki walki z przeciwnikami, chwytając się dłonią za klatkę piersiową.
    - Pora wracać, zadanie wykonane… - powiedziawszy do Uchiha, rozejrzał się po polu bitwy, rozglądając dookoła, by móc stąd odejść. Nie chciał dłużej pozostawać na terenie tej rzeźni, jednocześnie w drodze mógłby przemyśleć nad jakimś odpoczynkiem. W końcu długo tak nie przejdzie, jeżeli gdzieś nie przymknie na chwile oczu, jednak ogarniała go niemała ekscytacja z powodu poznania swojego współlokatora. Nie bał się tej mocy – bał się jedynie utraty świadomości nad działaniami, jak z przed chwili i konsekwencji, które mogą nieść. Teraz jednak, myślał o jakimś odpoczynku…
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 717
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Ichirou » 16 wrz 2018, o 09:39

Obrazek
Wyprawa rangi C
51/x


Świadomość była tutaj kluczem, zarówno w kontekście możliwej do opanowania mocy, jak i ogromnego ryzyka, które dotyczyło nie tylko Kyoushiego, ale też i jego otoczenia. Uformowany z niebieskich płomieni demon, który dotąd był dosyć pasywny, tej nocy dał morderczy spektakl, umożliwiający wyciągniecie wielu sensownych wniosków. Shiroyasha miał to szczęście, że nie był sam. Pojawienie się Uchihy i użycie przez niego sharingana było kluczowe, by powstrzymał narastający szał bestii, nim było jeszcze za późno.
Być może białowłosy teraz zrozumiał, dlaczego był trzymany pod kloszem, co rzecz jasna nie oznaczało, że musiało mu się to podobać.
- Tak... powinna być taka możliwość. Przynajmniej już wiesz, jak to wygląda. W skrajnych sytuacjach istnieje szansa, że demon będzie chciał cię przeciągnąć na swoją stronę, przejąć kontrolę... Nie możesz mu się całkowicie poddać, bo wtedy już nie będzie odwrotu - odpowiedział z chłodem, a potem dał sobie krótką przerwę na zastanowienie.
- Okiełznanie jego mocy nie powinno być niemożliwe, choć pewnie lekko ociera się o niemożliwość. Musisz jednak próbować. Dla siebie samego jak i dla całego klanu. - Rozejrzał się dookoła, omiatając pozbawionym emocji spojrzenie pobojowisko wokół nich.
- Na to wygląda. Możesz już wrócić do Kōtei, ja się tu jeszcze zatrzymam. Sprawdzę okolicę i upewnię się, że nie było tu żadnych świadków. Zabezpieczę skradzione towary, sporządzę raport dla góry... Ech, czeka mnie długa noc - westchnął zmęczony na samą myśl o tym, ile ma jeszcze do zrobienia.
- Spokojnej drogi - oznajmił ozięble, a potem skłonił się lekko w geście pożegnania. Ot, pożegnanie dla zachowania jakiejś tam szczątkowej kultury, ale bez spoufalania się, czy jakiejś dozy sympatyczności.
Saneatsu, zgodnie z wcześniejsza deklaracją, pozostał na miejscu i zajął się rzeczami, którymi należało się zająć.
Kyoushi natomiast został już zwolniony ze służby na tę noc. Wykonał swoje zadanie z sukcesem, choć przebieg misji daleko odbiegał do tego, jak to sobie wszystko zaplanował białowłosy. Drobne niedopilnowanie jednej rzeczy w gospodzie zaprowadziło go w pułapkę, z której bez pomocy Nibiego prawdopodobnie nie wyszedłby cało.
Nie było tego złego, co by na dobre nie wyszło.
W tym przypadku to powiedzenie miało jakiś sens. Znalezienie się w skrajnej sytuacji pozwoliło akolicie na pierwszy kontakt z bestią, która do tej pory wydawała się uśpiona. Była to bardzo cenna lekcja, z której białowłosy powinien wyciągnąć bardzo wiele.
Teraz przynajmniej był przygotowany i wiedział czego się spodziewać, kiedy dwuogoniasty kot znowu wysunie swoje pazury.
Nie mógł się jednak spodziewać tego, że zawsze gdzieś obok będzie cichy, czerwonooki stróż.

Wyprawa zakończona.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2671
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Ayatsuri Juranu » 10 sty 2019, o 00:33

"Romansidło"
Misja rangi D dla Ryou
11/15?


Kontynuacja z viewtopic.php?p=108535#p108535

Wskazówki zapisane na kartce doprowadziły Ryou do wioski Toshimy, jakkolwiek podróż trochę zajęła, więc pewnie mógł wielokrotnie pożałować, że nie wybrał drogi do mieszkającego w mieście samotnika z kotami. Ale w końcu dotarł i bez problemu znalazł nie pasujący do rolniczej osady sielski domek z potężnym ogrodem, w którym były ule i mnóstwo ptasich gniazd. Zauważalna też była kobieta, która dbała o kwiaty tuż przy furtce, żeby to jakoś dobrze wyglądało. Bez wątpienia musiał mieszkać tutaj ktoś, kto miał sporo pieniędzy i wielkie ego, żeby stworzyć atmosferę pisarskiego mistrza, nawet jeśli pisał tylko romansidła czytane przez samotników. Nawet było widać przez zarośla ławeczkę, na której siedział mężczyzna z notatnikiem i ołówkiem, a przed nim na niewielkim stoliku dzbanek i czarka...
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 730
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Ryou » 10 sty 2019, o 09:42

Oczywiście wybór osoby znajdującej się bliżej może i byłby wygodniejszy, jednak nakłanianie w ten czy inny sposób kogoś do oddania swojej ulubionej książki mogło być upierdliwe, a przecież sam autor powinien mieć całe stosy tych książek. Jaki problem przekazać jedną? Posiadłość zdecydowanie robiła wrażenie i wyróżniała się z otoczenia. Kiedy mówisz że mieszkasz na wsi nie koniecznie masz w głowie obraz takiego dworku, ale nie jest to też pierwszyzna. Wiele bogaczy szuka spokoju który Ryou właśnie postanowił zakłócić podchodząc zdecydowanym krokiem do tego kogo uznał za "mistrza" pisarstwa. Kiedy znalazł się już dostatecznie blisko zaczął bezpardonowo
- Witajcie, wy jesteście tym wielkim mistrzem Kishimoto? - miał zamiar go trochę urobić, w końcu to zapewne człowiek próżny więc starał się mówić z podziwem w głosie, może nawet lekko przytłoczonym jakby nigdy nie widział takiej posiadłości.
Avatar użytkownika

Ryou
 
Posty: 86
Dołączył(a): 4 sty 2019, o 19:34
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6855&p=108004#p108004
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Toshima

Postprzez Ayatsuri Juranu » 10 sty 2019, o 11:24

"Romansidło"
Misja rangi D dla Ryou
13/15?


Problemem z przekazaniem jednej książki na pewno mogło być robienie ograniczonej liczby egzemplarzy na zamówienie, ale nie wszyscy siedzieli tak głęboko w temacie, żeby to wiedzieć. Ale nie wiadomo było przecież, czy to, że księgarnia nie dostałą swojego zamówienia zależało od pisarza, czy dostawcy, czy od księgarni i ich zamówienia. Ale to oczywiście będzie do wyjaśnienia. Tymczasem Ryou naruszył posesję i mógł się tylko cieszyć, że tamten nie wystraszył się i nie zareagował od razu w celach obrony własnej.

- Tak, owszem. To ja. A ty? Pewnie kolejny fan? - gesty tego człowieka były tak nieprzyjemnie teatralne, gdy włożył ołówek w notes i odłożył na stolik, po czym wziął czarkę z herbatą i się napił - Czego szukasz, że przybyłeś aż tutaj?
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 730
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron