Hotel "Marmur"

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Aira » 20 cze 2019, o 09:25

Hayami starał zachować się szarmancko, co pomimo niektórych prymitywnych zachowań młodej dziewczyny, śmiesznie ze sobą kontrastowało. Przez całą drogę do hotelu szła pod jego ramieniem, być może nie chciał by ta chociaż na chwilę została w tyle i się zgubiła. Oj tak, niektórzy ludzie gubią: klucze, portfele czy pamiątki. Aira gubiła samą siebie. Biała psinka cały czas drzemała na głowie dziewczyny i niespecjalnie przejmowała się czymkolwiek. Młoda Inuzuka co chwilę odwracała wzrok w jakimś kierunku i chciała wyrwać z uścisku samuraia. Ciekawość to jednak fascynująca cecha. Kochana? - spytała z lekkim niedowierzaniem. Chyba pierwszy raz się tak do niej zwrócił. Nie była pewna jak ma to odebrać. Yuuki nie otwierając oczek jedynie postawiła uszka i nasłuchiwała co się dzieje. Również mogła to pospiesznie zinterpretować i wyjdzie na ciemną masę.
Hayami doprowadził ich do hotelu Marmur w którym najwidoczniej dużo wcześniej się zatrzymywał. Ich pokój nie był może czymś wykwintnym, ale posiadało wszystko to czego potrzebowali. To będzie moje - zaśmiała się i padła na wygodne łóżko. Psinka przytomnie zeskoczyła z głowy właścicielki prosto na poduszkę na której zwinęła się w kulkę. Wstawaj leniuchu - zwróciła się do białej kulki, zabierając się za długie głaskanie i drapanie towarzyszki. Ta zaś próbowała uwolnić się od namolnej dziewczyny tarzając to w jedną, to w drugą stronę. Jak z dziećmi. Podczas takowej zabawy dziewczyna zwróciła się do Hayamiego: To jaki mamy plan na dzisiaj? No tak, nie przypłynęli tutaj aby siedzieć cały czas w hotelu. Mróz za oknem może nie był przyjemny ale na to byli przygotowani. To był również idealny moment o zadanie samurajowi tego ważnego pytania. Niestety, Inuzuka nie mogła wymyślić odpowiedniego odpowiedniego zestawy słów by poruszyć ten temat. Póki co musiała starannie ukrywać, że coś ją gryzie.
Obrazek
#008000
Avatar użytkownika

Aira
 
Posty: 67
Dołączył(a): 26 wrz 2018, o 23:01
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6448&p=99676#p99676
GG: 66576308
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Hayami Akodo » 20 cze 2019, o 16:57

Sleeps on the desk - the flying sky in the dark,
The dog and lady just in a feverish phantasm,
You're a ray in the deadly tales night,
I'm samurai in the blood spilted spasm.



Obrazek


Hayami cicho westchnął. Opłacili oboje nocleg, każde za siebie, ale dostali wspólny pokój - nie był pewien, czy to dobry pomysł. Jednak skoro Airze to nie przeszkadzało, postanowił się wyluzować i wzruszyć ramionami; w tym świecie nikt raczej nie zwracał uwagi na konwenanse, najmniej zaś sama Inuzuka, a zresztą raczej nie zdarzy się nic, co wpłynie na ich relacje. Przecież nie może się nic stać.
Klapnął na łóżko obok dziewczyny, uśmiechnął się do niej ciepło. Itachi wskoczył na łóżko i usadowił się wygodnie na kolanach swego właściciela, co ten przyjął głośnym śmiechem oraz głaskaniem. Był dla niego ważnym przyjacielem, towarzyszem wypraw, pewnym...symbolem - a o symbole należało dbać, jeżeli chciało się w coś wierzyć, pielęgnować tradycje.

- W takim razie zajmuję to łóżko - oznajmił, drapiąc Itachiego za uchem; w przeciwieństwie do Yuuki jego futrzasty przyjaciel wolał leniwe, spokojniejsze pieszczoty (choć młodzieniec miał cichą nadzieję, że nie weźmie z niej przykładu). Dokąd mogliby pójść?...Zastanowił się nad tym. Do głowy przychodziło mu kilka miejsc, ale też nie należało wykluczać niespodziewanego spotkania z...

W sumie, to kogo on mógłby tu spotkać? Z rodu Uchiha, mimo swoich dwudziestu (prawie) lat życia, spotkał jak dotąd bardzo niewiele osób. Po pierwsze, Sagisa i... (zawahał się) Tensa, oraz ich rodzice. Po drugie, Shinji - och, dobrze go pamiętał, Króla Przypadek, który w interakcji z Królową Śmierć przestawiał pionki dwa lata temu. Teraz, gdy Królowa upadła w nicość, gdy jeden pionek spadł z szachownicy życia, Hayami zastanowił się przelotnie: czy na polu bitwy pozostał jeszcze Król? Bo jeśli upadł i on, oznaczałoby to, że w tym świecie nie było już nikogo, kto mógłby powiedzieć: gra skończona. Po trzecie, Chise - księżniczka, wielka miłość tego...Shigi. Ją wspominał dobrze i z uśmiechem, jego co najmniej chłodno. To zabawne, że jakoś wcześniej nie zwrócił na to uwagi, a fakty połączył dopiero w tym momencie, w chwili, kiedy przyszli mu oboje na myśl, ale - znów: to był jedynie przypadek. Efekt chwilowej refleksji motyla.
Może.
Żadnego z tych spotkań, tak po prawdzie, się nie obawiał. Sagisa nadal była dla niego drogą przyjaciółką, ale miłość do niej powoli gasła w sercu Hayamiego, jak ogień, który zadeptano siłą woli (albo sam wygasł?, znów być może) - od owego dnia, kiedy stwierdziła, że nie byli sobie nic winni, Hayami uznał, że rzeczywiście tak było. Po prostu mieli wrócić do punktu wyjścia, nie oczekując od siebie niczego, bo właśnie o to chodziło - a szczenięce, nieśmiałe myśli zgasły, zdeptane przez skrwawione twarze w jego snach. A inni...Jeszcze nie znaczyli dla niego nic (albo znaczyli wszystko; to się mogło dopiero okazać po upływie wielu lat). Zsunął delikatnie Itachiego z siebie, po czym wstał. Usiadł obok dziewczyny. Przez chwilę milczał, słuchając szumu wiatru i patrząc, jak płatki śniegu spadają z nieba wprost na czyste i jasne, zapewne niedawno czyszczone okna.

Yuki.

- Możemy odwiedzić herbaciarnię "Lilia", byłem tam jakieś dwa czy trzy lata temu. Bardzo przyjemne miejsce, zapewne się nie zmieniło, jeżeli jeszcze istnieje - zaczął. - Są różne małe wioski, poligon, pola treningowe, niedaleko jest też stąd na Mur, ale raczej nas tam nie wpuszczą. To nie jest miejsce wycieczek. Sam bym może na niego poszedł, ale nie uśmiecha mi się siedzieć trzy miesiące w jednym miejscu i walczyć z dzikimi. Wystarczy mi to, co pod nim widziałem...

Potarł ciężko skronie. Co jeszcze mógłby jej pokazać?

- W Sogen mam znajomą, Sagisę Uchiha. Moją...przyjaciółkę. Mogę ci ją przedstawić, jeżeli chcesz. Kiedyś byłem w niej zakochany, ale...Teraz to bez znaczenia. Powiedzmy, że trochę się zmieniło - uśmiechnął się lekko. - Poza tym możemy zawsze zostać tutaj krótko i ruszać dalej. Chciałbym ci pokazać więcej świata. W końcu byłaś tylko chyba w Yusetsu, prawda? Moje rodzinne Yinzin jest...Najpiękniejsze na świecie. I tam czuję się najszczęśliwszy. Ja poznałem twoją rodzinę, może ty chciałabyś poznać moją? Matka została w Yinzin. Bracia szkolą się w Kaigan, w szkole Taka, kuzyn shinobi gdzieś podróżuje po świecie, ostatni raz widziałem go na koronacji i potem w Kaigan. A ojciec...

Westchnął ze smutkiem, przypominając sobie jego głos, twarz. Czy byłby z niego teraz dumny? Czy cieszyłby się, widząc, jaką drogą podąża jego najstarszy syn? Na to pytanie nie dało się już jednoznacznie odpowiedzieć. Pozostawała jedynie ostateczna, gorzka odpowiedź: być może.

- Ale nie przyjechałaś tu, by słuchać mojego rodowodu, Aira-chan. - pacnął ją z cichym śmiechem w nos, chcąc złagodzić napięcie i zmienić atmosferę. - Masz ochotę odwiedzić tą moją koleżankę? Jeżeli nie chcesz, zawsze możemy tylko potrenować i pospacerować po okolicy. Niczego ci nie chcę narzucać. Zdecydujesz sama.

Wszystko znów zależało od słów - jak tamtej pamiętnej, osnutej słodko-gorzką pajęczyną powiązań wiosny, zanim wszystko się zmieniło, a biała, drobna ręka Losu strąciła kolejny pionek, zyskując przewagę nad Życiem w odwiecznej grze, w której tak naprawdę nie liczył się nikt ani nic.

Ani król, ani pionek.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 960
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Aira » 22 cze 2019, o 23:20

Dziewczyna cały czas bawiła się ze swoim pupilem. Yuuki pomimo bycia psem ninja nigdy ale to przenigdy nie pogardzi porządnym drapankiem. Oczywiście cały czas dokładnie tego co samurai ma do powiedzenia. Dokładnie zastanawiała się nad swoimi odpowiedziami. Nim cokolwiek z siebie wydusiła, zatrzymała się przy historii rodzinny którą pokrótce przedstawił chłopak. Zaciekawiło to dziewczynę na tyle, że wstrzymała się z swoją odpowiedzią i przestała bawić się z suczką. Na jej twarzy malowało się zaciekawienie. Gdyby nie nagła przerwa, nawet nie spostrzegła by, że gapiła się w niego jak w obrazek, czekając na więcej. Chciała o coś spytać. Ugryzła się w język, domyślała się jak zakończy się to zdanie. Być może kiedyś ich wszystkich poznam - odparła w końcu, dalej patrząc się głupkowato na jego twarz. Musiała przemyśleć dokładnie wszystko co wiedziała i co nowego właśnie do niej dotarło. Coraz więcej niewygodnych pytań, coraz mniej dobrych chwil by to wszystko wyjaśnić. Koronacja, ojciec, była miłość a to wszystko podlane sosem z precyzyjnego zabijania. To był chyba ten pierwszy moment w którym pewność dziewczyny została wystawiona na próbę. Skoro ta dziewczyna z Uchiha była bliżej z Hayamim oznaczało to, że mogła się od niej dowiedzieć czegoś konkretniejszego. Niby mogła mu ufać. ale obawy w tym wypadku brały górę. Podniosła się z wyrka i przeciągnęła odrzucając zgrabnie włosy za plecy. Możemy się do niej udać, w końcu nie wybraliśmy się na wycieczkę po to by siedzieć w hotelu - stwierdziła, pokazując mu zawadiacko język. Yuuki jak to Yuuki uwaliła się na największej poduszczę leżącej na łóżku i bacznie obserwowała towarzyszy
Obrazek
#008000
Avatar użytkownika

Aira
 
Posty: 67
Dołączył(a): 26 wrz 2018, o 23:01
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6448&p=99676#p99676
GG: 66576308
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Hayami Akodo » 23 cze 2019, o 15:14

Poured in the gist, the reasons are uncertain,
But 'high's in it, the life is full of change.
Stern men are playing on shamisen, some koto are shining in the dark
The Moon is spinning fast in the fully-poured glass.



Obrazek


Kasztanowowłosy rozejrzał się jeszcze raz po pokoju, chcąc się upewnić, czy wszystko w porządku. Zerknął na swoje rzeczy, wzruszył lekko ramionami. Ostatecznie co mogło się stać? Wstał wolno z łóżka, na którym siedział, rzucił jeszcze okiem na Itachiego, który zeskoczył na ziemię i zaczął gonić swój własny ogon, poszczekując głośno i radośnie. Nic nie mogło się raczej stać, zresztą pora była na tyle wczesna, że może spróbuje do niej zajrzeć. Był ciekaw, jak zareaguje na tę niespodziewaną wizytę. W końcu nie zapowiedział się w żaden sposób, nie napisał ani słowa...Miała prawo być zaskoczona tym spotkaniem oraz tym, że przywiózł ze sobą obcą dziewczynę i dwa psy. Chociaż o Itachim powinna wiedzieć, kiedy informował ją o śmierci Shijimy, oddał list jakiemuś dzieciakowi, który z uporem przekręcał nazwę jego ojczyzny. Być może dzieciak wspomniał jej o psie, który mu już wtedy towarzyszył - choć tak naprawdę dla Hayamiego nie miało to już znaczenia.

- Wobec tego chodź - uśmiechnął się ciepło.[ b]- Nie mieszka zbyt daleko.[/b]

Poczekał, aż Aira wyszła z pokoju, zabrała Yuuki i to, co chciała zabrać (jeżeli w ogóle). Sam otulił się dobrze płaszczem, rozpuścił włosy (nie chciało mu się ich związywać), po czym przytroczył sobie do pasa katanę, nasunął yari na ramię i wyszedł na zewnątrz z Itachim. Przekręcił starannie klucz w zamku i schował go do kieszeni. Zamrugał lekko powiekami. Może powinienem się wcześniej napić.

Zeszli razem na dół; młoda recepcjonistka życzyła im miłego dnia, po czym znów zakopała się w olbrzymiej księdze - jak się domyślał, meldunkowej albo czymś w tym rodzaju - zapisując coś na jej białawych kartach. Przytłumione przez chmury światło słoneczne wpadało do holu, rozpływając się na konturach lady recepcyjnej, mebli, ślizgając się po ścianach i po ostrzach broni Hayamiego. Kiedy wyszli, nawet za nimi nie spojrzała.

To dobrze.

____________________________________________________________________________________________________________
ZT z Airą do domu Sagisy: tu po ustaleniu z użyszkodniczkami.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 960
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość