Hotel "Marmur"

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Aira » 20 cze 2019, o 09:25

Hayami starał zachować się szarmancko, co pomimo niektórych prymitywnych zachowań młodej dziewczyny, śmiesznie ze sobą kontrastowało. Przez całą drogę do hotelu szła pod jego ramieniem, być może nie chciał by ta chociaż na chwilę została w tyle i się zgubiła. Oj tak, niektórzy ludzie gubią: klucze, portfele czy pamiątki. Aira gubiła samą siebie. Biała psinka cały czas drzemała na głowie dziewczyny i niespecjalnie przejmowała się czymkolwiek. Młoda Inuzuka co chwilę odwracała wzrok w jakimś kierunku i chciała wyrwać z uścisku samuraia. Ciekawość to jednak fascynująca cecha. Kochana? - spytała z lekkim niedowierzaniem. Chyba pierwszy raz się tak do niej zwrócił. Nie była pewna jak ma to odebrać. Yuuki nie otwierając oczek jedynie postawiła uszka i nasłuchiwała co się dzieje. Również mogła to pospiesznie zinterpretować i wyjdzie na ciemną masę.
Hayami doprowadził ich do hotelu Marmur w którym najwidoczniej dużo wcześniej się zatrzymywał. Ich pokój nie był może czymś wykwintnym, ale posiadało wszystko to czego potrzebowali. To będzie moje - zaśmiała się i padła na wygodne łóżko. Psinka przytomnie zeskoczyła z głowy właścicielki prosto na poduszkę na której zwinęła się w kulkę. Wstawaj leniuchu - zwróciła się do białej kulki, zabierając się za długie głaskanie i drapanie towarzyszki. Ta zaś próbowała uwolnić się od namolnej dziewczyny tarzając to w jedną, to w drugą stronę. Jak z dziećmi. Podczas takowej zabawy dziewczyna zwróciła się do Hayamiego: To jaki mamy plan na dzisiaj? No tak, nie przypłynęli tutaj aby siedzieć cały czas w hotelu. Mróz za oknem może nie był przyjemny ale na to byli przygotowani. To był również idealny moment o zadanie samurajowi tego ważnego pytania. Niestety, Inuzuka nie mogła wymyślić odpowiedniego odpowiedniego zestawy słów by poruszyć ten temat. Póki co musiała starannie ukrywać, że coś ją gryzie.
Aira
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Hayami Akodo » 20 cze 2019, o 16:57

Sleeps on the desk - the flying sky in the dark,
The dog and lady just in a feverish phantasm,
You're a ray in the deadly tales night,
I'm samurai in the blood spilted spasm.



Obrazek


Hayami cicho westchnął. Opłacili oboje nocleg, każde za siebie, ale dostali wspólny pokój - nie był pewien, czy to dobry pomysł. Jednak skoro Airze to nie przeszkadzało, postanowił się wyluzować i wzruszyć ramionami; w tym świecie nikt raczej nie zwracał uwagi na konwenanse, najmniej zaś sama Inuzuka, a zresztą raczej nie zdarzy się nic, co wpłynie na ich relacje. Przecież nie może się nic stać.
Klapnął na łóżko obok dziewczyny, uśmiechnął się do niej ciepło. Itachi wskoczył na łóżko i usadowił się wygodnie na kolanach swego właściciela, co ten przyjął głośnym śmiechem oraz głaskaniem. Był dla niego ważnym przyjacielem, towarzyszem wypraw, pewnym...symbolem - a o symbole należało dbać, jeżeli chciało się w coś wierzyć, pielęgnować tradycje.

- W takim razie zajmuję to łóżko - oznajmił, drapiąc Itachiego za uchem; w przeciwieństwie do Yuuki jego futrzasty przyjaciel wolał leniwe, spokojniejsze pieszczoty (choć młodzieniec miał cichą nadzieję, że nie weźmie z niej przykładu). Dokąd mogliby pójść?...Zastanowił się nad tym. Do głowy przychodziło mu kilka miejsc, ale też nie należało wykluczać niespodziewanego spotkania z...

W sumie, to kogo on mógłby tu spotkać? Z rodu Uchiha, mimo swoich dwudziestu (prawie) lat życia, spotkał jak dotąd bardzo niewiele osób. Po pierwsze, Sagisa i... (zawahał się) Tensa, oraz ich rodzice. Po drugie, Shinji - och, dobrze go pamiętał, Króla Przypadek, który w interakcji z Królową Śmierć przestawiał pionki dwa lata temu. Teraz, gdy Królowa upadła w nicość, gdy jeden pionek spadł z szachownicy życia, Hayami zastanowił się przelotnie: czy na polu bitwy pozostał jeszcze Król? Bo jeśli upadł i on, oznaczałoby to, że w tym świecie nie było już nikogo, kto mógłby powiedzieć: gra skończona. Po trzecie, Chise - księżniczka, wielka miłość tego...Shigi. Ją wspominał dobrze i z uśmiechem, jego co najmniej chłodno. To zabawne, że jakoś wcześniej nie zwrócił na to uwagi, a fakty połączył dopiero w tym momencie, w chwili, kiedy przyszli mu oboje na myśl, ale - znów: to był jedynie przypadek. Efekt chwilowej refleksji motyla.
Może.
Żadnego z tych spotkań, tak po prawdzie, się nie obawiał. Sagisa nadal była dla niego drogą przyjaciółką, ale miłość do niej powoli gasła w sercu Hayamiego, jak ogień, który zadeptano siłą woli (albo sam wygasł?, znów być może) - od owego dnia, kiedy stwierdziła, że nie byli sobie nic winni, Hayami uznał, że rzeczywiście tak było. Po prostu mieli wrócić do punktu wyjścia, nie oczekując od siebie niczego, bo właśnie o to chodziło - a szczenięce, nieśmiałe myśli zgasły, zdeptane przez skrwawione twarze w jego snach. A inni...Jeszcze nie znaczyli dla niego nic (albo znaczyli wszystko; to się mogło dopiero okazać po upływie wielu lat). Zsunął delikatnie Itachiego z siebie, po czym wstał. Usiadł obok dziewczyny. Przez chwilę milczał, słuchając szumu wiatru i patrząc, jak płatki śniegu spadają z nieba wprost na czyste i jasne, zapewne niedawno czyszczone okna.

Yuki.

- Możemy odwiedzić herbaciarnię "Lilia", byłem tam jakieś dwa czy trzy lata temu. Bardzo przyjemne miejsce, zapewne się nie zmieniło, jeżeli jeszcze istnieje - zaczął. - Są różne małe wioski, poligon, pola treningowe, niedaleko jest też stąd na Mur, ale raczej nas tam nie wpuszczą. To nie jest miejsce wycieczek. Sam bym może na niego poszedł, ale nie uśmiecha mi się siedzieć trzy miesiące w jednym miejscu i walczyć z dzikimi. Wystarczy mi to, co pod nim widziałem...

Potarł ciężko skronie. Co jeszcze mógłby jej pokazać?

- W Sogen mam znajomą, Sagisę Uchiha. Moją...przyjaciółkę. Mogę ci ją przedstawić, jeżeli chcesz. Kiedyś byłem w niej zakochany, ale...Teraz to bez znaczenia. Powiedzmy, że trochę się zmieniło - uśmiechnął się lekko. - Poza tym możemy zawsze zostać tutaj krótko i ruszać dalej. Chciałbym ci pokazać więcej świata. W końcu byłaś tylko chyba w Yusetsu, prawda? Moje rodzinne Yinzin jest...Najpiękniejsze na świecie. I tam czuję się najszczęśliwszy. Ja poznałem twoją rodzinę, może ty chciałabyś poznać moją? Matka została w Yinzin. Bracia szkolą się w Kaigan, w szkole Taka, kuzyn shinobi gdzieś podróżuje po świecie, ostatni raz widziałem go na koronacji i potem w Kaigan. A ojciec...

Westchnął ze smutkiem, przypominając sobie jego głos, twarz. Czy byłby z niego teraz dumny? Czy cieszyłby się, widząc, jaką drogą podąża jego najstarszy syn? Na to pytanie nie dało się już jednoznacznie odpowiedzieć. Pozostawała jedynie ostateczna, gorzka odpowiedź: być może.

- Ale nie przyjechałaś tu, by słuchać mojego rodowodu, Aira-chan. - pacnął ją z cichym śmiechem w nos, chcąc złagodzić napięcie i zmienić atmosferę. - Masz ochotę odwiedzić tą moją koleżankę? Jeżeli nie chcesz, zawsze możemy tylko potrenować i pospacerować po okolicy. Niczego ci nie chcę narzucać. Zdecydujesz sama.

Wszystko znów zależało od słów - jak tamtej pamiętnej, osnutej słodko-gorzką pajęczyną powiązań wiosny, zanim wszystko się zmieniło, a biała, drobna ręka Losu strąciła kolejny pionek, zyskując przewagę nad Życiem w odwiecznej grze, w której tak naprawdę nie liczył się nikt ani nic.

Ani król, ani pionek.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Aira » 22 cze 2019, o 23:20

Dziewczyna cały czas bawiła się ze swoim pupilem. Yuuki pomimo bycia psem ninja nigdy ale to przenigdy nie pogardzi porządnym drapankiem. Oczywiście cały czas dokładnie tego co samurai ma do powiedzenia. Dokładnie zastanawiała się nad swoimi odpowiedziami. Nim cokolwiek z siebie wydusiła, zatrzymała się przy historii rodzinny którą pokrótce przedstawił chłopak. Zaciekawiło to dziewczynę na tyle, że wstrzymała się z swoją odpowiedzią i przestała bawić się z suczką. Na jej twarzy malowało się zaciekawienie. Gdyby nie nagła przerwa, nawet nie spostrzegła by, że gapiła się w niego jak w obrazek, czekając na więcej. Chciała o coś spytać. Ugryzła się w język, domyślała się jak zakończy się to zdanie. Być może kiedyś ich wszystkich poznam - odparła w końcu, dalej patrząc się głupkowato na jego twarz. Musiała przemyśleć dokładnie wszystko co wiedziała i co nowego właśnie do niej dotarło. Coraz więcej niewygodnych pytań, coraz mniej dobrych chwil by to wszystko wyjaśnić. Koronacja, ojciec, była miłość a to wszystko podlane sosem z precyzyjnego zabijania. To był chyba ten pierwszy moment w którym pewność dziewczyny została wystawiona na próbę. Skoro ta dziewczyna z Uchiha była bliżej z Hayamim oznaczało to, że mogła się od niej dowiedzieć czegoś konkretniejszego. Niby mogła mu ufać. ale obawy w tym wypadku brały górę. Podniosła się z wyrka i przeciągnęła odrzucając zgrabnie włosy za plecy. Możemy się do niej udać, w końcu nie wybraliśmy się na wycieczkę po to by siedzieć w hotelu - stwierdziła, pokazując mu zawadiacko język. Yuuki jak to Yuuki uwaliła się na największej poduszczę leżącej na łóżku i bacznie obserwowała towarzyszy
Aira
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Hayami Akodo » 23 cze 2019, o 15:14

Poured in the gist, the reasons are uncertain,
But 'high's in it, the life is full of change.
Stern men are playing on shamisen, some koto are shining in the dark
The Moon is spinning fast in the fully-poured glass.



Obrazek


Kasztanowowłosy rozejrzał się jeszcze raz po pokoju, chcąc się upewnić, czy wszystko w porządku. Zerknął na swoje rzeczy, wzruszył lekko ramionami. Ostatecznie co mogło się stać? Wstał wolno z łóżka, na którym siedział, rzucił jeszcze okiem na Itachiego, który zeskoczył na ziemię i zaczął gonić swój własny ogon, poszczekując głośno i radośnie. Nic nie mogło się raczej stać, zresztą pora była na tyle wczesna, że może spróbuje do niej zajrzeć. Był ciekaw, jak zareaguje na tę niespodziewaną wizytę. W końcu nie zapowiedział się w żaden sposób, nie napisał ani słowa...Miała prawo być zaskoczona tym spotkaniem oraz tym, że przywiózł ze sobą obcą dziewczynę i dwa psy. Chociaż o Itachim powinna wiedzieć, kiedy informował ją o śmierci Shijimy, oddał list jakiemuś dzieciakowi, który z uporem przekręcał nazwę jego ojczyzny. Być może dzieciak wspomniał jej o psie, który mu już wtedy towarzyszył - choć tak naprawdę dla Hayamiego nie miało to już znaczenia.

- Wobec tego chodź - uśmiechnął się ciepło.- Nie mieszka zbyt daleko.

Poczekał, aż Aira wyszła z pokoju, zabrała Yuuki i to, co chciała zabrać (jeżeli w ogóle). Sam otulił się dobrze płaszczem, rozpuścił włosy (nie chciało mu się ich związywać), po czym przytroczył sobie do pasa katanę, nasunął yari na ramię i wyszedł na zewnątrz z Itachim. Przekręcił starannie klucz w zamku i schował go do kieszeni. Zamrugał lekko powiekami. Może powinienem się wcześniej napić.

Zeszli razem na dół; młoda recepcjonistka życzyła im miłego dnia, po czym znów zakopała się w olbrzymiej księdze - jak się domyślał, meldunkowej albo czymś w tym rodzaju - zapisując coś na jej białawych kartach. Przytłumione przez chmury światło słoneczne wpadało do holu, rozpływając się na konturach lady recepcyjnej, mebli, ślizgając się po ścianach i po ostrzach broni Hayamiego. Kiedy wyszli, nawet za nimi nie spojrzała.

To dobrze.

____________________________________________________________________________________________________________
ZT z Airą do domu Sagisy: tu po ustaleniu z użyszkodniczkami.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Hayami Akodo » 4 wrz 2019, o 18:24

Shell-shocked stars here
Are waiting for the new reborn;
Birch-trees are wrapped in blankets;
Never enough legs and arms for everyone.



Obrazek


Nigdy nie miało wystarczyć uczuć. I Hayami o tym wiedział.
Wrócił do hotelu, do wynajętego pokoju; to, co wydarzyło się później - rozmowa, rozmowa, rozmowa, herbata, cienie na twarzach, półmrok ześlizgujący się ze starannie utrzymanych ścian, ciche słowa ginące w zamkniętym pokoju - ach, to, co się zdarzyło, to była już całkowicie inna opowieść.
Potem było echo słów, samotnie pita wódka do późna; to był pierwszy raz w życiu, gdy Hayami Akodo upijał się samotnie.
Był tak pijany, że nawet nie wiedział, ile już czasu minęło, nie zwracał uwagi na rachunek; pił z Ciszą i Wspomnieniami, wertując wolno notatki Shijimy. Jedna świeca zdążyła się już wypalić, więc drżącymi rękami kogoś, kto już dawno był poza światem, zapalił sobie drugą. Przynajmniej spróbował, ale próba ta nie dała nic, czytał więc w ciemnościach, dotykając wolno stron, szukając w nich odpowiedzi.
Szukając zrozumienia - bo może na trzeźwo, w takim normalnym stanie, nie dało się zrozumieć otchłani.
Ten, który już raz zajrzał w nicość, teraz musiał - drugi raz - zajrzeć w nią ponownie.
Kiedy obudził się rano, notesy leżały pod jego poduszką (oba, jego własny i Shijimy), na podłodze leżały dwie puste butelki, a on sam - praktycznie taki, jak go Bishamonten stworzył - leżał na łóżku w takim stanie, że matka na ten widok zapewne chwyciłaby się za głowę z okrzykiem "dziecko drogie, coś ty wypił?!".
Uniósł lekko głowę do góry. Spróbował się skupić. Miał tak niesamowitego kaca, że góra notorycznie myliła mu się z dołem, a do tego kołdra i własne ciało nagle stały się takie jakieś pokręcone i nielogiczne jak diabli.
Na szczęście zdołał się jakoś ogarnąć - i przy okazji sprawy z rachunkiem za pokój też, opłacił go za pobyt co najmniej trzytygodniowy z góry - a następnie, gdy już był pewien, że wie, do czego służą stopy i że nie pomyli klamki z oknem, postanowił wyjść do ludzi. Niemiłosierny kac wszystkich kacy przytrzymał go jednak w łóżku, więc leżał, wpatrując się bezproduktywnie w sufit, bo cóż innego mu pozostało?
Historia z Sagisą znalazła swój definitywny ending właśnie tu i właśnie teraz. Wypadałoby poszukać Ame, zastanowić się, gdzie on jest - tyle, że młody Akodo chwilowo nie miał siły na szukanie kogo- i czegokolwiek.
Postanowił odszukać coś innego: te fragmenty siebie, które zniknęły gdzieś bezpowrotnie w jego jestestwie od tamtej feralnej misji, te wspomnienia rozbite jak bezcenna czarka upuszczona przez malutkie dziecko. Zastanowić się nad sobą, potrenować, ruszyć dalej, składając odpowiedzi pozyskane w śmierdzącym alkoholem i potem niebycie. Miał cały konkretny plan: rozwinięcie się, pójście wskazanym mu przez Natsume tropem, podjęcie nowych wyzwań.
Tyle, że plany, które przedstawialiśmy bogom, najczęściej były dla nich jak zwyczajny żart.
Kiedy zamknął za sobą drzwi, do głowy przyszło mu pytanie z rzędu tych, które najczęściej bawiło istoty niebiańskie: A jeśli jest już za późno?

zt z hotelu: Opuszczona tawerna
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ame » 18 wrz 2019, o 14:37

Łobuzerki uśmiech łysego po raz kolejny zapalił w umyśle chłopaka ostrzegawczą lampkę. To uczucie gdy wewnętrzny głos podpowiada, że ten dziwny pan w długim płaszczu wcale nie ma w wanie cukierków i małych kotków. Niestety takie uczucie często bywa ignorowane i tak też było w tym przypadku. Biorąc pod uwagę, że zabijał go kac morderca, to gruby najwyżej skróci jego cierpienia, więc można powiedzieć, że to jest sytuacja zwycięstwo-zwycięstwo.
- I tak sprowadza się to do jednego. Do rąbania mięsa. - rzucił mrocznie niczym najbardziej pogrążony w depresji fan Billie Eilish. A może jak dziwny erotoman, który wszystkie żarty sprowadzał ostatecznie do jednego? Żarty o rąbaniu, dupie i szczególnie ich połączeniu zawsze cieszą się największą uwagą. Niestety po prostu chciał zabrzmieć krawędziowo, ale miał wrażenie, że nie wyszło. Po prostu nie miał tego czegoś.

Wnętrze budynku oczywiście nie zrobiło na nim wrażenia. Krojone mięso też jakoś za bardzo nie. W zasadzie to nic nie mogło zrobić na nim wrażenia przez tego kaca. Wydawało mu się, że nie może być gorzej.
- Ehe. - odburknął tylko gdy rzeźnik kazał mu czekać. W tym czasie walczył sobie ponownie ze swoim organizmem żeby chociaż jako tako się prezentować. Czasami nawet udało mu się zachować pozycje w pełni wyprostowaną. W myślach tylko zanotował żeby przypadkiem nie jeść niczego co pochodzi z tej wioski. Ona sama wyglądała jakby była chora a co dopiero jakieś prosiaki. Z tej jednej myśli wyrwał go łysy, który wrócił z jakimś pakunkiem. Rozmowa babeczek sprawiła, że nie było w nim grama ciekawości na temat tego co jest w środku. Zauważył, że pudełeczko jest drewniane i zalakowane woskiem. Cokolwiek się nie stanie, dopóki nie wybuchnie mu w rękach to zawartość go w zasadzie nie obchodzi.
- Aha. - kontynuował płynnie po przerwie swoją wypowiedź z równie wielką elokwencją. A pewien wąsaty malarz ćwiczył przemowy przed lustrem. Słabiak. Ame odebrał od grubego karteczkę. Ostatecznie mógł ją rozczytać i przynajmniej wiedział co robić. Nie mógł się doczekać, aż pozbędzie się płaszcza Akashiego oraz dziwnej przesyłki z polędwicą. Był potężnym Shinobi! Władcą żywiołu wody! Rekinem! A teraz nosił polędwicę ledwo wygrywając z kacem.
- Zaraz wracam. - oświadczył tonem zimniejszym niż pewne piwo dzielące imię z dwoma prezydentami. Wyszedł z zakładu dzierżąc drewniane zawiniątko, które prawie na pewno zawiera mięsko. Albo i nie. Co za różnica.

Droga w przeciwieństwie do całego tego smutnego cyrku upłynęła bez niespodzianek. Jego oczom ukazał się bogaty hotel, który nijak się miał do tamtego końca świata gdzie Akuma mówił dobranoc. Starsza mowa wkraczała do powszechnego użytku i trzeba się z tym pogodzić. Sam Ame bardziej niestety pasował do szarej wioski niż do tego luksusu, gdyż mimo tego, że kac zmniejszył się podczas drogi o mniej więcej połowę i bitwa o jego żołądek definitywnie ustała, tak wory pod oczami zapewne dalej zostały, nie wspominając o ubłoconym płaszczu z odbiciem podeszwy. No nic. Najwyżej jak będą go wyrzucać to będzie krzyczał, że ma przesyłkę do dostarczenia i wcale nie jest tak biedny na jakiego wygląda.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 498
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ichirou » 22 wrz 2019, o 20:13

Obrazek
Misja rangi C
Ame
7/30


Wędrówka była spokojna i pozbawiona większych ekscesów. Łysy zleceniodawca nie wywiódł młodego herosa w pole - krótkie, ale treściwe wskazówki okazały się wystarczające, by nie pogubić się na rozdrożach. Pogoda była całkiem przyjemna, a że pakunek mały i dość lekki, to Hōzukiemu ciążył jedynie kac, który nie miał w zwyczaju okazywać miłosierdzia. Ame został jedynie raz wyrwany z rutyny monotonnego przemarszu, kiedy jakiś szalony jeździec, pędzący niczym na złamaniu karku, niemalże stratowal swym koniem biednego niebieskowłosego, o ile ten nie wykazał się na czas trzeźwością umysłu i refleksem. Nieznajomy nie zatrzymał się ani trochę, gnał dalej i rzucił jedynie krótkie przepraszam.
Wodnik wreszcie dotarł do celu, którego nie dało się w żadne sposób pomylić. Hotel prezentował się naprawdę znakomicie. Zbudowany był głównie z czerwonego drewna i marmuru. Bez wątpienia dorównywał poziomem najlepszym i przede wszystkim najdroższym noclegom w samych stolicach prowincji. Spory obiekt mógł robić jeszcze lepsze wrażenie z racji tego, że Ame przecież nie tak dawno szlajał się po szarej, zabitej dechami dziurze, równie paskudnej jak jego poranny kac.
Przespacerował się przez wybrukowany, prostokątny placyk i minął fontannę, a potem schodkami wszedł pod zadaszenie podparte masywnymi filarami, by wreszcie przekroczyć próg dwuskrzydłowych drzwi otwartych na oścież.
Tuż za wejściem swoje małe gniazdko miała młoda, elegancko ubrana kobieta. Recepcjonistka. Widząc przybysza, który - mówiąc bardzo skromnie - nie był odziany adekwatnie do statusu miejsca, skrzywiła się lekko. Jeżeli niebieskowłosy nie zwrócił na nią uwagi, zakaszlała ostentacyjnie, by potem wyprosić przepytać go o cel wizyty. Poprosiła o konkretne nazwisko adresata przesyłki, które chłopak mógł w razie zapomnienia odczytać z notki od łysego. Kobieta sprawdziła rejestr gości, a następnie rozejrzała się z innym pracownikiem hotelu, którego okazało się w tej chwili nie być na miejscu. Westchnęła ciężko i po krótkiej chwili namysłu zdecydowała się oddelegować Ame osobiście, choć normalnie ktoś za niego przekazałby przesyłkę lub przynajmniej zaprowadził go do odpowiedniego lokum. Z lekkim grymasem na twarzy wskazała niebieskowłosemu drogę i zasugerowała - oczywiście niedosłownie - żeby szybko załatwił sprawę i nie straszył swoją osobą gości hotelu.
Hōzuki niedługo później znalazł się już na drugim pięterku hotelu przed drzwiami pokoju, w którym miała stacjonować adresatka. Czy to zapukał, czy spróbował nawoływać - kobiecy, ale raczej niski głos odezwał się, że momencik. Jakieś trzy momenty później zdobione, wiśniowego koloru drzwi uchyliły się powolutku, a zza nich wyłoniła się dama o kształtach wpisujących się w ramy ruchu ciałopozytywnego. Krótkie włosy, dość wyraźny makijaż, wysokiej klasy ubranie zdobione złotą nicią, ale przede wszystkim puszyste ciało. Pani Utagawa zapewne z niejednej świni jadła kiełbasę.
- Ekhem? - odezwała się pretensjonalnie, chyba zawiedziona z widoku, jaki zastała.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2724
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ame » 23 wrz 2019, o 04:54

Pokutny marsz (bo na pewno maszerowanie w ładny dzień z upiornym kacem redukuje jego dług karmiczny) trwał sobie w najlepsze i nic po za syndromem dnia poprzedniego mu nie towarzyszyło. No może nie licząc do tego jeszcze jeźdźca, przed którym chłopak odsunął się w ostatniej chwili. Gdzieś tam usłyszał chyba krótkie przepraszam, ale po pierwsze nic się nie stało, a po drugie to gdyby się stało to i tak by mu to nic nie dało. Próbował zapamiętać cokolwiek z wyglądu jeźdźca, żeby móc uczynić mu większą przykrość. Na przykład ukraść skręty z sakwy albo coś w tym stylu. Cholera, to chyba z tego bierze się ten dług karmiczny i długie marsze na kacu. Wygląda na to, że chłopak będzie powtarzał tę klasę jeszcze kilka razy.

Ame wiedział, że pasował do tego hotelu jak powypadkowy maluch po powodzi na limuzynę, ale przecież on tu dostarczał mięso, więc na dostawczak się chyba jeszcze nadawał. Był oczywiście spięty jak plandeka na żuku i nie chciał zostawać tu dłużej niż potrzeba. Recepcjonistka samym wyrazem twarzy dała mu do zrozumienia, że ma go za menela, którego obecność w tym przybytku jest wysoce niepożądana. Hozuki jednak nie zamierzał jej ignorować, bo nie było specjalnej różnicy co do tego co zrobi. Wiedział, że długo tutaj nie zostanie. Oczywiście z kartki przeczytał imię i nazwisko kobiety, której miał przynieść prima sort polędwicę, gdyż skupił się na tym jak w ogóle tutaj dotrzeć. W zasadzie to bardziej chciał tutaj dotrzeć niż przynieść mięsko. To była ot taka tam sprawka, bo akurat łatwy grosz wpadnie. Jego prawdziwym celem było zostawienie tu płaszcza Akashiego, gdyż nie miał pojęcia jak go znaleźć. W zasadzie gdyby nie ten płaszcz to nie wierzyłby, że tak się schlał z nieznaną mu osobą. Gdy recepcjonistka wysłała go do odpowiedniego pokoju, chłopak zdecydował się załatwić sprawę problematycznej części garderoby od ręki. Powoli zdjął ubrudzony do granic możliwości ciuch.
- Chciałbym jeszcze, żebyś przekazała ten płaszcz właścicielce tego przybytku. Nie żartuje! - rzucił na wypadek gdyby <i całkiem słusznie> mu nie uwierzyła.
- To własność jej znajomego - pana Akashiego. Prawdopodobnie przyjdzie go odebrać. - dodał wzruszając ramionami. Miał cichą nadzieje, że zabierze od niego ten ciężar, ale jeśli będzie musiał to weźmie nieszczęsny płaszcz w dalszą drogę.

Niezależnie od wyniku procedury pozbycia się płaszcza, Ame znalazł się na drugim pięterku hotelu. Gdy znalazł się pod drzwiami właściwego pokoju, grzecznie zapukał trzy razy w równych dwusekundowych odstępach niczym na jakimś szpiegowskim filmie. Jestem Ame. Hozuki Ame. Tego oczywiście nie powiedział i nie oszukujmy się - nie brzmiałoby to jakoś super. Po momenciku, o który poprosiła dama pojawiła się ona. Dama. Definitywnie wyglądała na kogoś kto może zamawiać specjalną polędwiczkę. Chłopak w tym momencie nie zakładał, że pomyłka jest opcją.
- Przybywam z dostawą od rzeźnika z wioski Seijin. - jasno, klarownie. Przynajmniej taką miał nadzieje.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 498
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ichirou » 23 wrz 2019, o 21:33

Obrazek
Misja rangi C
Ame
9/30


Pracownica recepcji westchnęła ciężko, ale po krótkiej zadumie ostatecznie zdecydowała się spełnić prośbę niebieskowłosego. Zrobiła to chyba tylko dlatego, że wspomniany Akashi był rzekomo znajomym właścicielki lokalu. Dziewczyna raczej nie była co do tego pewna, ale najwyraźniej nie chciała narażać się na ewentualną burę ze strony przełożonej. Ostatecznie odebrała więc płaszcz od Ame i w zmanierowany sposób, trzymając go koniuszkami palców odstawiła gdzieś na bok na wolny wieszak.
Hōzuki mógł się skupić teraz na drugim celu wizyty w hotelu. Zapukał w zdobione drzwi w dokładnie określony sposób, a na jego tajny kod odezwała się baba, która chwilę później wysłuchała tego, co miał do przekazania przybysz. Uniosła wtedy pytająco jedną brew i leciutko rozwarła umalowane usta, co chyba oznaczało tyle, że nie do końca spodziewała się takiej sytuacji, takiego posłańca lub takiej konkretnie przesyłki. Nie zastanawiała się jednak zbyt długo - skoro dawali, to brała. Może wzmianka o rzeźniku wzmogła jej apetyt.
- Och, a cóż to tam takiego… - skomentowała nawet odrobinę ucieszona, że otrzymała jakiś podarek. Stojąc dalej tuż za progiem, grubymi paluchami odwinęła pospiesznie paczkę z materiału, a następnie odchyliła wieko drewnianej skrzyneczki, rozrywając przy tym słabą, woskową plombę.
Spojrzała na podarowany prezencik, a potem jej oczy wywróciły się do góry, że aż zostały same białka. Osunęła się przy tym niespodziewanie na ziemię. Zemdlała. Miała sporą masę, więc gruchnęła z dużą bezwładności, ale upadek sam w sobie był w miarę miękki i na szczęście bez jakiegoś groźnego uderzenia głową o ziemię.
Drewniana skrzyneczka naturalną koleją rzeczy również upadła na podłogę, dzięki czemu Ame mógł zobaczyć jej zawartość. Była to ludzka dłoń. Męska, odcięta prawdopodobnie jednym precyzyjnym cięciem. Paskudny widok, na którego reakcja kobiety była całkiem zrozumiała. Jeżeli niebieskowłosy przyjrzał się jej dokładniej dłoni, to mógł ujrzeć na niej obrączkę - bardzo podobną do tej, którą miała na sobie kobieta.
Tuż obok dłoni upadła też karteczka.

Spoiler: pokaż
    To taki skromny podarek w podzięce za te lewe świniaki, co żeście nam wysłali. Wychujać to my, ale nie nas. Bo co, my nie miastowi? I nas w ciula zrobić można? No to mężuś szanowny biznesmen pożałuje. Jak szanowna pani chce jeszcze, żeby mężuś pożył, to niech się lepiej pofatyguje do Seijin dokładnie z taką sumką, jaką zapłaciliśmy za dostawę. Nie mniej, nie więcej, bo uczciwi jesteśmy w przeciwieństwie do was. Jak na nas naślesz straże czy inne służby, to mężuś się pożegna z życiem. Masz trzy dni.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2724
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ame » 24 wrz 2019, o 14:07

Próbował jakoś uśmiechem przekazać recepcjonistce, że jest wdzięczny za przyjęcie tego łachmana, ale z racji ciągle męczącego kaca mina wyszła mu raczej średnia. Może przy odrobinie empatii i wyobraźni dobra kobiecina będzie w stanie dorysować sobie prawdziwy obraz jego intencji. Postawił ją przed ciężkim wyborem. Albo weźmie szmatę, której wygląd nie pasuje do przepychu przybytku albo narazi się przełożonym. Rekin jednak nie żałował, przecież od początku tak zamierzał i w zasadzie po to tu przyszedł.
- Powinniście go doprowadzić do porządku dla pana Akashiego. Albo nie. Jak chcecie w sumie. - z tym panem to oczywiście przesadzał, chciał tylko zabrzmieć poważniej. Z drugiej strony zabawnie będzie chociaż wyobrażać sobie reakcje kultysty na stan płaszcza. Następnie był już na drugim piętrze. Znaczy no wszedł jak człowiek a nie jakimś teleportem oczywiście.

Zapukanie w drzwi w bondowskim stylu zaskutkowało w tym, że w drzwiach pojawił się zagrożony gatunek kaszalota, któremu właśnie przyniósł 3% zapotrzebowania kalorycznego. Przynajmniej tak myślał na samym początku. Słusznych rozmiarów kobieta sięgnęła po drewniane pudełeczko i z gracją spadającego z dwunastego piętra fortepianu rozwaliła delikatne, woskowe zabezpieczenie. Następne co Ame zanotował to jej krzyk i następnie spektakularny upadek na podłogę. Hozuki jako dżentelmen rozważał chwile czy nie pomóc damie w opałach, ale przypomniał sobie o zasadach shinobi, które mówią o tym, że nie ma wstydu w wycofaniu się z zadania ponad siły. Tak też zrobił. Uderzyła głucho o podłogę, która jakimś cudem wytrzymała. Na drugie szczęście wyglądało na to, iż nic jej nie jest. Cholera on miał tylko dostarczyć polędwice a tu emocje jak podczas jedenastego września, z tym że to nie wieża runęła na beton tylko wieloryb na glebę. Czas zobaczyć co tak na prawdę niósł sobie przez tak długi czas. Dostrzegł męską dłoń z obrączką na palcu. Dla chłopaka wszystko stało się jasne. Został tylko jeden możliwy logiczny wniosek. Grubaska była kanibalem! Z drugiej strony to by nie zemdlała i przede wszystkim nie otwierała pudełka przy nim. Cholera czyli nie ... a podobno pierwsza myśl zawsze jest najlepsza. Postanowił sprawdzić pudełko i okolice i w wyniku szybkich poszukiwań znalazł liścik. Uważnie zapoznał się z jego treścią i wysnuł drugi jedyny możliwy logiczny wniosek. To dłoń jej męża. Zapukał jak Bond. Wnioski wyciągał jak Stirlitz. Prawdziwy Geniusz. - pomyślała obolała podłoga. Postanowił ocucić wielorybka i zapewnić ją, że nie ma z tym nic wspólnego. Miał nadzieje, że zdąży zanim tamta znowu zacznie krzyczeć. Gdyby przybiegł ktoś z obsługi to zastaną Ame siedzącego po turecku, który próbuje przyłożyć mokrą szmatkę do czoła damy, tłumacząc że padła ofiarą finezyjnego żartu ze strony znajomych. Nie zamierzał angażować więcej osób niż potrzeba. Jego intencją było jej pomóc, bo rzeźnik nie zdobył jego sympatii i w sumie fajnie by było uciąć mu ten głupi łeb, który nie potrzebował grzebienia.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 498
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ichirou » 24 wrz 2019, o 21:11

Obrazek
Misja rangi C
Ame
11/30


Niebieskowłosy chłopak złamał etykę pracy kuriera, sięgając lepkimi łapkami po cudzą pocztę. Był jednak moralnie usprawiedliwiony - odcięta dłoń z pewnością nie była zwykłym prezentem, a dołączony do niego list zwykłą wiadomością, o czym zresztą chwilę później się przekonał. Wyszło na to, że stał się nieświadomym posłańcem pogróżek, a rzeźnicy z zabitej dechami wiochy po prostu się nim posłużyli. W zasadzie, to kto płaciłby 500 Ryo za dostarczenie kawałka polędwicy kilka miejscowości dalej?
Ame poruszył nieprzytomnym babskiem, chcąc je poruszyć, a w odpowiedzi jej całe ciało zaczęło trząść się jak galareta. Moment później blada i osłabiona kobieta otworzyła oczy. Z przerażeniem spojrzała na wodnika.
- N-nie jesteś z tych szubrawców? - wycedziła nieco później, kiedy ten próbował wyjaśnić swoje intencje i brak powiązania z rzeźnikami z Seijin. Czuła się trochę zaszczuta i potrzebowała dobrej chwili, by wrócić do w miarę trzeźwego myślenia. Bardzo niezgrabnie i ślamazarnie podniosła się z miejsca. Gdy stanęła na równe nogi, trochę zakręciło jej się w głowie i musiała się o coś podeprzeć. Po chwili, nie mając zbyt wiele sił na utrzymanie pionu, usiadła na jakimś pobliskim niskim mebelku, który o dziwo nieco ugiął się, ale utrzymał ciężar kobiety. Widać, że Marmur był lokalem najwyższej klasy i nawet półki miał niezwykle solidne.
Roztrzęsiona zaznajomiła się z treścią karteczki, a potem przetarła wielkim łapskiem zaszklone oczy.
- Oni n-naprawdę chcą z-zabić mojego męża? I co ja mam teraz... zawiadomić straż, czy nie zawiadomić?! A ty? Ty nie mógłbyś odratować mojego męża? Przecież byśmy wynagrodzili... Masz t-taki wielki miecz, musisz się umieć nim posługiwać... Ale zawiadomić? Zawiadomić straże? Czy nie? - Ładu i składu to wiele nie miało, połowa zadanych przez nią pytań nie miała za bardzo adresata - była rzucana w eter. Natomiast do Ame kierowane były na pewno błagalne spojrzenia i równie błagalny ton. Jeżeli ten nie był zbyt chętny do pomocy lub zamierzał opuścić pokoik kobiety, to ta chwyciła się jego ramienia niczym rzep i nie zamierzała puścić, lamentując jeszcze głośniej i jeszcze bardziej rozpaczliwie prosząc nieznajomego przybysza o pomoc.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2724
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ame » 25 wrz 2019, o 17:33

Oj tam zaraz złamał. I tak był cholernie ciekawy co tam jest, gdyż nie wierzył w wersje z polędwiczką. Jedyne co go powstrzymywało to, to że nie chciał się mieszać w nieswoje sprawy. Teraz jednak ciekawość wzięła górę. Wyglądało na to, że wrobili go w coś o wiele mroczniejszego, ale to nic. Od dawna zamierzał pokazać swoją mroczniejszą stronę, a teraz nadarzyła się idealna okazja. Próbował przywrócić wielorybka do świata żywych. Z jakiegoś irracjonalnego powodu było mu przykro, że kobietka nie nazywa się Shikatsu. Nie wiedział dlaczego, ale wtedy byłoby o wiele śmieszniej. Nagle zaczęła się trząść jak galareta. Miał tylko nadzieje, że mu się tu nie przekręci, bo z odrąbaną dłonią i martwą grubaską może być się ciężko wytłumaczyć i w zasadzie od razu będzie trzeba zabierać się z Sogen. Gdy faza galaretki minęła, spojrzała na niego pół przytomnym wzrokiem i zadała pytanie.
- Nie. Jestem przypadkowym dostawcą. - powiedział zgodnie z prawdą. Obserwował jak kobieta próbuje poradzić sobie z szokiem i całą tą kryzysową dla niej sytuacją. Po prostu czekał w takiej samej pozycji jak wcześniej. Bo w sumie co miał innego do roboty. Wolał rozmawiać z kimś w pełni władz umysłowych, więc nie było sensu jej przyciskać. Niestety ta nie dała sobie tego czasu, który chciał jej dać niebieskowłosy. Przeczytała karteczkę, z którą Ame już się zapoznał.
- Nie, to prawdopodobnie żart, który wymknął się z pod kontroli. - rzucił sarkastycznie. Następnie już tylko czekał i nawet nie silił się na zbędne w tej sytuacji żarty. Gdy już się uspokoiła to zamierzał zadać serie pytań.
- Zależy wam na dyskrecji?
- Chcesz się na nich zemścić?
- Czy życie męża ma absolutny priorytet czy jednak nie? - tutaj wiedział, że stąpa po cienkim lodzie, ale wiedział jak to czasami w życiu bywa. Czasami niektóre scenariusze wydają się zbyt kuszące, a taki właśnie ułatwiłby mu cały plan, który właśnie zaczynał jawić mu się w głowie.
- Jestem gotowy podjąć się odbicia zakładnika. Ucięta dłoń i brak należytej opieki mogą sprawić, że i tak będzie za późno, ale zrobię co się da. - niezależnie od od odpowiedzi na wcześniejsze pytania.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 498
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ichirou » 28 wrz 2019, o 16:27

Obrazek
Misja rangi C
Ame
13/30


Kobieta najwyraźniej nie załapała żartu, który wymknął się spod kontroli. Sytuacja ją przerastała, ciężko było jej zebrać myśli, a co dopiero składne słowa. Ze sporym przejęciem spoglądała na kartkę papieru, z której trudno było cokolwiek odczytać przez nadmierne dygotanie rąk. Do sięgnięcia po odciętą dłoń męża brakowało jej odwagi. Ba, wydawało się, że odwracała od niej wzrok, tak jakby próbowała wyprzeć fakt istnienia tego bestialskiego podarku.
- D-dyskrecji? Zależy mi na odzyskaniu męża. I na tym, żeby ci ludzie zapłacili za to, co zrobili... Oczywiście, że priorytet, on na pewno wciąż żyje! Skoro chcą pieniędzy, to nie mogą go przecież zabić! - odpowiedziała kobieta z wielkim przekonaniem, nawet nie dopuszczając do myśli czarnego scenariusza, który został zasugerowany przez niebieskowłosego.
- Jesteś w stanie zrobić to samemu? Może lepiej nie zawiadamiać straży, żeby nie zmuszać tych szubrawcó do śmielszych kroków... Wynagrodzę ci to, naprawdę. Będę tu czekać. - Puszta pani, nawet jeśli chciała, nie mogła w żaden sposób pomóc w tym momencie Hoozukiem. Nie posiadała żadnych dodatkowych informacji, których Ame już nie posiadał, a sama sprawa do rozwiązania wymagała już czynów, a nie słów.
- Wyruszysz tam już teraz? Błagam. Jeżeli mój mąż jest w ciężkim stanie, to każda godzina jest cenna - dodała już prawdopodobnie na koniec spotkania, o ile Ame nie miał żadnych dodatkowych kwestii do omówienia. I o ile rzecz jasna podjął się w ogóle zadania. W końcu miał wprawę w odrzucaniu zleceń.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2724
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ame » 29 wrz 2019, o 12:07

Niestety sytuacja była dla niej stresowa, dla chłopaka nie za bardzo. Ostatecznie nie jego cyrk i nie jego małpy, a z odrzucaniem zadań to było dawno i nieprawda. Ame już nawet nie patrzył na karteczkę. Wyglądało na to, że jemu wystarczyło przeczytać ja raz, żeby wiedzieć o co chodzi, ale on podobno zawsze był średni z czytania ze zrozumieniem. Bo dobry to nawet nauczyciel nie był.
- Mam zgłosić się po pieniądze za dostarczenie przesyłki. Straż ściągnie zbędne podejrzenia. - wyjaśnił jej całą sytuacje. W końcu nawet największy idiota zacząłbym podejrzewać, że coś może być nie tak gdyby wcześniej najęty shinobi po dostarczeniu tego rodzaju przesyłki wrócił na czele oddziału zbrojnych. No po prostu każdy. Zwłaszcza, że niebieskowłosy nie zamierzał odpuścić pieniędzy. Chciał wydoić obie strony i nie zamierzał sobie odpuszczać grosza, co to to nie!
- Będę miał przewagę zaskoczenia i będę miał większą szanse znaleźć męża. - nie dla siebie oczywiście tylko męża tej grubej pani. W końcu będzie miał tam jakiś interes i w ten sposób nie będzie musiał przetrząsać chaty po chacie. Zwłaszcza, że nie jest tam zbyt malowniczo i kolejny szary szałas prawdopodobnie powtórnie wyzwoliłby wymioty wynikające z kaca.
- Wyruszę za kilka godzin. - powiedział dosyć głośno. Tak żeby każdy podsłuchujący mógł usłyszeć i jednocześnie gestem pokazał pańci, że powinna być teraz cicho. Powoli udał się za drzwi i sprawdził czy nikt nie podsłuchuje ich rozmowy. Jeżeli na nikogo się nie natknął to tłumaczy swoje zachowanie względami bezpieczeństwa i wybywa z lokalu udając się na drogę do ponurej wioski, jeżeli się jednak natknął to goni chama i prostaka.

#offtop
zakładam, że z/t ale nie wiem. Możesz dać znać gdzie jest nowy post jakbym zamulił.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 498
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Ichirou » 29 wrz 2019, o 22:00

Ame [zt], dalsza część tutaj -> viewtopic.php?f=97&t=3010&p=125962#p125962
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2724
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość