Hotel "Marmur"

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Hotel "Marmur"

Postprzez Shijima » 23 sie 2017, o 19:53

Obrazek
W drodze do Muru miniesz wioskę na bagnach, za tą wioską napotkasz na drogowskaz obwieszczający "Marmur" i kierujący drogą w las. Chwila podróży i natrafisz na miniaturkę raju. Hotel prowadzony przez dość ekscentryczną właścicielkę, panienkę Riri, powstał dość niedawno, więc trudno mówić o wielkiej sławie tego miejsca. Cena pokoi (bardzo wysoka cena) jest adekwatna do oferowanych tutaj usług i luksusu pokoi do wynajęcia. Organizowane są tutaj wszelakie przyjęcia, śluby i bankiety. Do dyspozycji gości są gorące źródła, a sam hotel otoczony jest zadbanym ogrodem. Niestety nie da się pozbyć wszędobylskich komarów.
Przed samym wejściem do hotelu znajduje się wybrukowany, regularnie sprzątany plac z prostokątną, płytką fontanną na której raz do roku zakwitają lilie wodne. Po bokach ustawiono latarenki i kamienne ławeczki, na których można usiąść i odpocząć. Całość od ponurego lasu została oddzielona pasmami pielęgnowanej zieleni. Do hotelu prowadzą trzy stopnie i samo wejście, dwuskrzydłowe, zazwyczaj otworzone na oścież, znajduje się pod zadaszeniem podpartych potężnymi, wysokimi filarami. Czerwone drewno poprzetykane jasnym marmurem, z ciemnymi dodatkami prezentuje się naprawdę szlachetnie. Wchodząc do środka doznamy przyjemnego orzeźwienia. Naprzeciwko wejścia, oczywiście w głębi holu, umieszczono blat, za którym siedzi recepcjonistka, gotowa wpisać każdego do księgi gości i pobrać odpowiednią opłatę za nocleg. Po prawej i lewej od drzwi stoją wygodne sofy ze stolikami, na których można przysiąść i wieszaki, gdyby ktoś chciał zostawić tu swój płaszcz, dopieszczone wyglądowo pojedynczymi, wysokimi roślinami o jasno-zielonych liściach stojącymi w donicach.
Sam hotel ma cztery piętra i pokoje ponumerowane są od 100 do 400 - gdzie cyfra na początku odpowiada numerowi piętra. Rzecz jasna nie ma pokoju numer "4", ku chwale zabobonom. Parter stanowi bar, stołówka oraz wszelakie inne dogodności przeznaczone dla klientów. Pomimo, że na początku hotel wydaje się być plątaniną korytarzy, to po pierwszym zwiedzeniu łatwo się połapać w systemie przemieszczania i okazuje się być bardzo sensownie zaplanowany. Nie panuje tutaj szczególny przepych, nie da się dopatrzeć złoconych zdobień, ale to wcale nie przeszkadza, żeby miejsce tchnące spokojem sprawiało, że ma się wrażenie, jakby było się naprawdę malutkim.
Ostatnio edytowano 30 sie 2017, o 16:01 przez Shijima, łącznie edytowano 1 raz
Shijima
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Akashi » 24 sie 2017, o 08:05

W końcu wszystko zostało wyjaśnione, lis bezpieczny, grupa idiotów oberwała po głowie, a teraz wycieczka do luksusowego hotelu, czego tutaj chcieć więcej. Fioletowo-włosy chwilę przyglądał się mężczyzną i ich dziwnym miną, które były pełne wyrzutów względem drugich. Jakie to zabawne, zwyczajna gonitwa po mieście i nieuwaga, do czego mogą doprowadzić. – Dobra ruszaj się i przestań pieprzyć, a wy won do domu, bo zmienię zdanie. – powiedział Akashi, popychając swego przewodnika do przodu, by ten spełniał swoją rolę. Droga przez miasto była dość zwyczajna, nikt nie zwracał większej uwagi na to, co się dzieję z mężczyzną, w sumie zasłużył sobie na totalne olanie przez całą wioskę i parę ciosów patelnią w łeb od żony. – Gorące źródła?! Na bagnach? A mają tam kąpiele błotne?- Wyrzucił z siebie młodzieniec pełen zdziwienia, cóż na bagnach można mieć wszystko, ale żeby gorące źródła?! Kto to do cholery widział, ale technologia idzie do przodu, może ciągną rurociągiem od sąsiada, tylko zaraz… rurociągi istniały w tamtych czasach? Nie… a dobra to zapomnijmy o tym. W końcu opuszczenie miasta i udanie się w stronę bagien, kto by chciał czegoś innego od życia jak odrobiony spokoju i wytchnienia od tego zgiełku, mężczyzna skręcił do lasu i szedł w kierunku bagien. – Oczywiście, że Cię puszcze, chyba nie myślałeś, że zabiorę Cię do tego hotelu. – Powiedział młody kultysta, wyjmując sakiewkę z torby i lekko nią machając przed sobą, po czym schował ją znowu do torby. Po paru minutach byli na miejscu, miejsce to wyglądało zjawiskowo, ale jaki idiota odpowiada za takie budowle jeszcze na bagnie?! Lecz nie ważne, fioletowo-włosy pożegnał się ze swoim przewodnikiem, dając mu lekkiego kopniaka w tyłek, by przez długi czas nie zapomniał swojej przygody, poi, czym wszedł do hotelu, a przynajmniej jego przedniej części. –Halo! Jest ktoś tutaj? Lisa przyniosłem. Oczekuje nagrody, albo się z nim stąd zabieram i idę….Do domu…jak jakiś znajdę. – Powiedział w pół żarcie-pół serio. W końcu na wyżywienie siebie go nie stać, a co dopiero lisa, a tym bardziej nie wie, co one jedzą. Czekał ze spokojem aż ktoś do niego przyjdzie, a jak nie to sam zechciał się rozejrzeć po hotelu w poszukiwaniu recepcji.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Shijima » 24 sie 2017, o 10:23

Misja rangi D

I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old

Obrazek
17/15


- N... nie wiem tak tylko słyszałem! - Wybronił się od razu mężczyzna, bo czy to faktycznie była prawda i mieli tutaj te gorąca źródła, czy nie, to przecież już nie jego sprawa! A z plotkami wiadomo, jak to jest - żyją własnym życiem. Równie dobrze mężczyzna mógł powiedzieć, że posiadają tutaj słonia w karafce - i potem pozostałoby dopytać, czy słonia w błocie też mają..? Biedak kiwnął tylko głową, wcale nie było mu żal, że do hotelu nie trafi - takie miejsca to on oglądał co najwyżej przejazdem, z daleka, takich jak on nie wpuszczali do miejsc bardziej ekskluzywnych i on też się jakoś na te salony nie wpraszał, do śmietanki towarzyskiej, z którą przecież nie miał niczego wspólnego. Zazdrość? Jasne, mógł zazdrościć im z daleka, psioczyć na nich, że z takich jak on ci bogaci tylko zdzierają kasę.
Podróż przez bagna do przyjemnych nie należała - i nie chodziło o to, że nogi grzęzły ci w błocie, nie. Wkroczyliście do lasu, który witał zgniłą zielenią i ciemnymi barwami brązu tworzących pnie i powyginane gałęzie drzew. Słońce przesiąkało tutaj pojedynczymi promieniami, co nie znaczyło, że można było mówić o półmroku, skądże znowu! Droga była nawet ładnie oświetlona, a i tak temperatura spadła o kilka stopni im głębiej wchodziliście na te tereny oddalając się od wioski Uchicha. Wilgoć powietrza doskwierała coraz bardziej, włosy zaczynały lepić się do szyi, ubranie coraz intensywniej nasiąkało tutejszym powietrzem, jakby starało się zebrać całą tutejszość i zabrać ją ze sobą dokądkolwiek byś nie podążał. W końcu twoim oczom ukazała się drewniana wioska, której każdy dom osadzony był na mocnych palach, by zapobiegać osuwaniu się podłoża, ale nie zatrzymaliście się tutaj - w miejscu, gdzie spojrzenia wszystkich wodziły za wami nieco nieprzychylnie, ale jednocześnie z dozą zainteresowania. Najwyraźniej nie wszyscy przyzwyczaili się jeszcze do tego, że przez to miejsce biegł jeden z traktów prowadzących do Muru. I w końcu skręciliście w jedną z bocznych dróg, by twoim oczom objawił się wysoki, prostokątny budynek z czerwonego drewna. Ciemna, ponura zieleń rozstępowała się i witał cię wypielęgnowany ogród, plac wyłożony kostką, na którym wybudowano prostokątną fontannę, na której pływały liście lilii, niestety nie kwitnących o tej porze roku. Po bokach ustawiono kamienne ławki, na których można było usiąść, a przy nich stały drewniane latarnie, w których co noc latarnik rozpalał płomyki, by zalewały to miejsce ciepłym blaskiem - teraz było to zbędne, w końcu był środek dnia. Skierowałeś się w kierunku drzwi wejściowych zwracając uwagę pojedynczych osób kręcących się wokół - drzeć się bardzo nie musiałeś, bo i ciężko mówić, żeby było tu pusto - kiedy tylko wszedłeś po kilku stopniach i wkroczyłeś do przybytku, w którym wilgoć panująca wokół zdawała się znikać, od razu zwróciłeś na siebie uwagę kobiety odpowiedzialnej za akredytację gości.
I nie tylko.
- Pimpuś! - Wystarczyło odwrócić głowę, żeby zobaczyć właścicielkę głosu, który teraz zabrzmiał aż zanadto piskliwie. Dość wysoka, smukła niewiasta o jasnych włosach barwy lnu i miodowych oczach pozbawionych źrenic, której matka natura nie poskąpiła kształtów, wyrwała do przodu, zostawiając swoją poprzednią rozmówczynię w zdziwieniu - i to wyrwała prosto w twoim kierunku. Lis pisnął w twoich ramionach i od razu wysunął się z twoich objęć, żeby wskoczyć na ręce ubranej w letnią, elegancką, białą sukienkę zdobioną kwiatami kobiety. - Pimpuś, gdzieś ty był! - Niewiasta wyściskała zwierzę z szerokim uśmiechem na twarzy. - Widzę, że miałaś wybawcę prosto z bajki. - Kobieta uśmiechnęła się... wręcz drapieżnie, kierując na ciebie swoje spojrzenie.

Shijima
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Akashi » 24 sie 2017, o 10:55

Akashiego niezbyt obchodziła droga i jej okolice, zwłaszcza po wkroczeniu do lasu, zwątpił najpierw w to ile dostanie za odnalezienie lisa, najpierw chciał go przerobić na futerko i sprzedać, trochę by zarobił na tym, ale nie zna się na oprawianiu skór, a i gotować najlepiej nie umiałby zrobić na nim gulasz. Cóż nie ma wyjścia, trzeba to zanieść i chociaż liczyć na parę drobniaków za znaleźne, a jak nie to można zatrzymać i wyrywać na niego panienki, może to nie jest małe dziecko i sposób na samotnego ojca, ale na małego białego liska też ktoś poleci. Chociaż po paru minutach, przed samym hotelem, wizja gotowania lisa zmieniła się w wizje woreczka złota, cóż biznes im wypalił i to całkiem nieźle. W tym momencie młodzieniec odprawił swojego przewodnika. – Dzięki za małą wycieczkę i polecam się na przyszłość. – Powiedział do odchodzącego mężczyzny i wszedł na teren hotelu, który jak na okolice był zjawiskowy. – Nieźle się ustawiłeś malcu, aż zazdroszczę, że sam nie jestem lisem. – Powiedział do swojego małego brudnego przyjaciela przechodząc obok fontanny kierując się do wejścia. Nawet nie musiał nic mówić by przywitał go głos kobiety. Pimpuś?! Ty sobie jaja robisz kobieto? Ja się nie dziwię, że on spierdolił od ciebie. Pomyślał młody kultysta odwracając się w stronę kobiety, a w jego oczu zapalił się blask. Na razie nawet nie planował się odzywać, bo sam nie wiedział, co powiedzieć, jedynie stał i się uśmiechał jak zwykle. Ta…wybawcę prosto z bajki, raczej prosto z najgorszych odmętów koszmaru, jak już. Ta kobieta była dość dziwna, jakby starała się rozebrać wzrokiem Akashiego, a wystarczyło powiedzieć by zdjął kimono i po robocie. – Znalazłem go w Sogen, goniło go trzech chłopów mających przewagę w uzbrojeniu nade mną. Jednak dałem im radę i go uratował. Ponoć chciał zjeść kury jednemu z nich. – Powiedział do dziewczyny, chcąc wyjaśnić okoliczność, w jakich odnalazł małego liska. – Nazywam się Akashi, a jak Ciebie zwą piękna niewiasto? – Dodał po chwili wyciągając rękę w stronę kobiety na przywitanie, oczywiście w formie dżentelmeńskiej, tak by mógł ją delikatnie unieść i pocałować w dłoń, gdy ona ją położy na jego. Trzeba przecież zrobić dobre wrażenie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Shijima » 24 sie 2017, o 11:16

Misja rangi D

I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old

Obrazek
19/15


Rzeczywiście, bardzo trafne określenie - jakby rozbierała wzrokiem.
Jakby pożerała wzrokiem.
Mimo łagodnego koloru oczy niewiasty zdawały się wręcz płonąć - tętniły życiem, wewnętrzną inteligencją, albo to tylko takie powierzchowne wrażenie, bo w końcu kto mądry nazywa swojego zwierzaka Pimpuś - i były to oczy wyraźnie tobą zainteresowane, zwłaszcza po usłyszeniu streszczenia historii, w jaką się wplątałeś, ratując jej zwierzaka od niebezpieczeństwa. Zwierzak, swoją drogą, wcale nie wydawała się nieszczęśliwy, że trafił w ramiona swojej pani - machał ogonem na wszystkie strony świata, wyciągając jęzor i próbując polizać niewiastę po twarzy, chodząc w jej ramionach, jakby nie wiedział, co z tego całego szczęścia ze sobą zrobić. Pewny uchwyt kobiety, a może zwyczajnie fakt, że zwierzak wiedział, że mu nie wolno, powstrzymywał go jednak przed skakaniem i oblizywaniem swojej pani.
Kobieta zrobiła w twoim kierunku parę kroków - parę jakże przyciągających wzrok kroków, zdawała się płynąć po ziemi, a jej obcasy stukały o ziemię miarowo i były jedynym dowodem na to, że rzeczywiście tą ziemię dotykała. Och, naprawdę należała do tych osób, które miały czym chuchać i dmuchać.
- Cóż za dżentelmen. - Obejrzała się na niewiastę przelotnie, z którą rozmawiała, uśmiechając filuternie, nim wróciła do ciebie spojrzeniem. - Riri, po prostu Riri. - I cała zagadka lilii na obróżce lisa rozwiązana! O wiele prostsza niż tamta z grobami, co, Akashi? - Proszę, w ramach wdzięczności chciałabym Cię ugościć w moich skromnych progach. - Oczywiście podała ci dłoń, byś złożył na jej delikatnej, bladej dłoni nieskażonej pracą pocałunek, po czym wskazała ci gestem hotel. - Niestety teraz wzywają mnie obowiązki, ale jeśli czegoś będziesz potrzebował, pytaj służby. - Odwróciła się do ciebie plecami - jej bajecznie długie, lekko falowane włosy uniosły się w powietrzu przy energicznym ruchu. - Mam nadzieję, że zdążymy zamienić jeszcze parę słów wieczorem bądź dnia jutrzejszego. - Puściła ci oczko i razem ze swoją rozmówczynią zniknęła w jednym z korytarzy, a ty? Ty miałeś do dyspozycji parę dobroci w tym hotelu.
- Witaj w hotelu "Marmur". - Odezwała się kobieta stojąca za blatem, posyłając ci olśniewający uśmiech. - W hotelu obowiązuje cisza nocna od dwudziestej drugiej. Śniadania podawane są o godzinie ósmej rano z możliwością zamówienia posiłku do pokoju. Zachęcam do skorzystania z naszych usług specjalnych. Do dyspozycji gości są prywatne gorące źródła, sauna oraz prywatna pralnia. Posiadamy również szeroko zaopatrzoną restaurację. Pańska godność?
Dostałeś do ręki kluczyk i co?
Mogłeś odpocząć po iście komicznej gonitwie za lisem.


Misja zakończona.
Shijima
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Akashi » 24 sie 2017, o 13:27

Wszystko skończyło się prawidło, tak jak chciał tego młodzieniec, poza szkopułem dotyczącym zapłaty, nic nie dostał, ale mógł spędzić czas w hotelu, zabawnie i wesoło, czasami się opłaca być dobrym o ile można na tym zarobić. Riri…tak szybko jak się pojawiła, tak i znikła razem z malcem. Cóż, a jej ostatnie słowa zabrzmiały dość dwuznacznie, a fioletowo-włosy, średnio miał ochotę na dodatkowe wrażenia w postaci uniesień z kobietami, jedyna, która w tym momencie go obchodziła, była jego siostrą, od czegoś trzeba zacząć by ją odnaleźć, a i jeszcze aniołek, ją też by się przydało odnaleźć, ale to dalsza część planu. Planu wielowiekowego. Chłopak ze spokojem podszedł do drugiej kobiety i odebrał kluczyk. –Rozumiem, tylko, do, których drzwi on jest? I gdzie znajduję się bar? Potrzebuje się czegoś napić. – Powiedział młodzieniec i dość szybko uzyskał odpowiedź, więc wyruszył w kierunku jadalni, która była połączona z barem. Usiadł na jednym z krzeseł i zamówił coś do jedzenia i picia. W końcu cały dzień o suchym pysku lata, a każdy wie, że lepiej się działa po zjedzeniu niż tak na sucho. Właśnie tak mijał czas młodzieńca w hotelu marmur, a przynajmniej jego początek. Degustując sake i inne podawane mu rzeczy.
Ostatnio edytowano 1 wrz 2017, o 19:53 przez Akashi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Motoko » 24 sie 2017, o 16:41

Dziewczyna już sama nie wiedziała, o co kogo się pyta, a tym bardziej o czym sama myśli. Powoli zaczęła się zacierać jej świadomość, która jakby chciała żyć własnym życiem i wcale nie wierzyć w to, że wydała dziewczynę, która obdarzyła ją zaufaniem. Sama kiedyś taka była i chyba właśnie ten maleńki fakt, który pozwalał w Sadze widzieć nią samą, przeważył na sumieniu, które zaczęło powolną wędrówkę dręczycielstwa. Motoko starając się być poprawną osóbką, wierzyła, że taka sytuacja nauczy ją wystarczająco, żeby nigdy nie ufać nieznajomym. W pewnym sensie było jej przykro, że druga nastolatka musiała przekonać się o tym na własnej skórze, ale jak już zauważyła na samym początku, nie potrafiła w żaden inny sposób pobrać jakiejkolwiek nauki niż takiej osobistej.
Zły, niezły, dobry, niedobry. Kolejne określenia, które nie były w głowie Samurajki. Zwyczajnie patrzyła na własne postępowanie, drogę nindo, które sobie obrała i z pewnego rodzaju bólem serca zaczęła przestrzegać. Być może nie spełniała ona wszystkich ideałów postaci, którą winien Samuraj ukazywać światu, ale czyż nie każdy robi tak, jak mu wygodnie? Bardzo możliwe, że właśnie dzięki tej próżnej wygodzie, cały czas stała w tym miejscu, gdzie aktualnie się znajdowała, zamiast przeżywaniu kolejnego dnia, wpatrzona, jak w obrazek, w przyjaciela dżdżownic.
- Mały, biały lis? - powtórzyła dosyć zdezorientowanym tonem, jakby dopiero po tym, jak sama to wypowiedziała, dotarło do niej, co niosą za sobą te słowa. Cały ambaras o jakieś zwierze. Ten mężczyzna chyba naprawdę jest bardzo uczynny. - W takim razie z pewnością hotel ma bardzo dobrą renomę wśród gości. - powiedziała bez zająknięcia, czyżby komplement, a może zwyczajne nabijanie się z mężczyzny? Co by to nie było, Motoko wypowiedziała to w sposób nader kurtuazyjny. - Byłabym wręcz zaszczycona, gdyby gdzieś tam znalazło się miejsce dla zwyczajnego podróżnika. - powiedziała mimochodem, po raz kolejny uświadamiając sobie co powiedziała, dopiero po tym, jak to zrobiła.
Widocznie świadomość powoli zaczynała mimowolnie od niej uciekać.W trakcie ciągłej wędrówki, nawet nie zorientowała się, że przeszli już tak daleko. Wiedziona dziwacznymi myślami, a raczej próbująca się w nich połapać nastolatka zaczynała przestawać tak dobrze kontaktować ze światem rzeczywistym. Przestawało to mieć takie wyraźne barwy, jak jeszcze kilkanaście godzin temu, jakby wraz z decyzją zostawienia sobie samej Sagisy oraz całego tego ambarasu, doszczętnie zdeptała również swoją dobrą stronę, ale hejże, czyżby właśnie nie odprowadzała jakiegoś starszego mężczyzny na jego miejsce? Zwyczajny gest, który być może miał jakieś drugie dno, którego sama Mo nie potrafiła odnaleźć, a może zwyczajnie się nie doszukiwała?
- Oczywiście. Dobrze, że jest Pan czujny. - przytaknęła na głos, jakby lekko oddalonym głosem. - Wybaczy Pan, ale jakoś nie mam teraz głowy do przeszukiwania terenów. - wyżaliła się? dosyć zamglonym wzrokiem patrząc w stronę miejsca, które mieli do przejścia. Niezbyt orientowała się w terenie, a tym bardziej dostrzegała co tam było, jakby patrzyła, ale niewidziała.
Motoko
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Shijima » 24 sie 2017, o 16:44

Misja rangi D

I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old

Obrazek
13/15


Tylko lis?! TYLKO LIS?! Masz szczęście, młoda damo, że ten młody p… przepraszam, nie młody pan, tylko starszy pan, tak, starszy pan, nie potrafł czytać w myślach, bo zaraz by cię jakimś kijaszkiem pogonił! Jasne, wiem, że żadnego nie ma, ale mógłby mieć. Tak samo jak ty mogłabyś mieć przyjaciół, a pozostawała ci tylko konwersacja z dżdżownicami, no i oczywiście - ze mną! Hej, ale spróbujmy spojrzeć na bardziej pozytywne aspekty całej tej przygody, na przykład na twój pogryziony przez komary tyłek… a nie, czekaj, to nie jest dobry aspekt. To jest: pogryzienie nie jest dobrym aspektem, bo na zgrabne, jędrne pośladki zawsze miło jest popatrzeć. Szukajmy dalej… to może sama podróż? Wiesz, odwiedziłaś jakąś zapyziałą dziurę, w której już od progu nikt cię nie lubi oprócz tego dziwnego dziadka, który ganiał za lisem..! A nie, moment. To chyba też nie jest pozytywne, zważywszy na fakt, że kiedy zeszliście z głównego traktu w tą boczną dróżkę, na której spokojnie zmieściłby się powóz, jakoś musieli do przeklętego hotelu dowozić w końcu wszelaki asortyment, zresztą kto to widział, żeby goście nie mogli przyjeżdżać w swoich karocach! Czy innych dorożkach. Tutaj ta droga przestała być taka gładziutka, twoje nogi zaczęły zapadać się nieco w błocie tak samo jak nogi mężczyzny. Tutaj nastąpił ten nieprzyjemnie przełomowy moment, w którym każdy krok był od siebie oddzielany przerwą. Kroczek. Stop. Złapanie oddechu, chociaż Eiji nie łapał go ostentacyjnie, nie wypadało mu przecież pokazywać swojej słabości i stawać się dla ciebie jeszcze większym obciążeniem, niż już był, być może miała w tym swój udział męska duma, a może chodziło o coś zupełnie innego. Ja wiem. Ty chyba i tak wiedzieć nie chcesz, za bardzo odseparowana od samej siebie, by jeszcze brać na barki innych.
Mężczyzna skinął głową.
- Wiem, że brzmi to śmiesznie, ale naprawdę specjalne zwierzę. - Widziałaś już wiele, Motoko? Więc pewnie wiesz, że nie każde stworzenie musi być szablonowym zwierzątkiem wyciągniętym prosto z wiedzy starców, zresztą, hej… żyjemy w takim świecie, że słowo niemożliwe jest bardzo… względne. - Z wielką chęcią za twój dobry uczynek ugoszczę cię w progach “Marmuru”. - Bardzo sprytne wproszenie się, wiesz? Wyglądało jednak na to, że mężczyzna i tak planował zaproponować ci nocleg, zresztą wieczór zbliżał się już wielkimi krokami, letnie słońce słało w niebo swoje ostatnie promienie, żegnając dzień dzisiejszy - jeden po drugim rozgrzewały błękit nieba, by zamierać u swych podstaw - widok iście bajeczny… chyba że akurat szło się średnio urokliwym lasem, w którym robactwo czaiło się na każdym rogu, żeby pożreć żywcem. Chciałbym powiedzieć ci, że ta wędrówka trwała tylko parę chwil - nie trwała. Dokładając kontuzję Eiji trwała jakiś… wieki. Mniej-więcej. Czas zlewał się tutaj w jedną całość i niejednego tak powoli tocząca się akcja doprowadziłaby do białej gorączki, ale ty chyba akurat cierpliwości miałaś pod dostatkiem. - Dobrze się panienka czuje?
W końcu dotarliście na miejsce. Duży, czteropiętrowy, prostokątny budynek z czerwonego drewna, którego barwa przetykana była jasnym marmurem filarów, wyrósł przed twoimi oczami, a przed nim plac, na którym ustawiono ławeczki, wyłożony kostką, dzięki czemu wkroczyliście w końcu na teren pewny, gdzie nie zapadaliście się w błocie po pas. Przed schodami do budynku wybudowano płytką, prostokątną fontannę, po której powierzchni pływały lilie niestety dawno już przekwitłe - pozostały po nich tylko liście. Samo wejście opatrzone było filarami podtrzymujacymi strzelisty dach. Niewielkie latarenki wiszące przy ławkach i ścieżce prowadzącej przy wejścia właśnie były zapalane przez służącą, jakiś mężczyzna właśnie prowadził właśnie konia gejszy, która w towarzystwie nieznajomego mężczyzny wchodziła właśnie do hotelu - całe to miejsce wydawało się tętnić życiem, chociaż niestety magiczność tego miejsca nie sprawiała, że wilgoć z powietrza i komary znikały. Mimo to podświadomie od razu miało się wrażenie, że akurat tutaj jest czym oddychać.
Shijima
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Motoko » 24 sie 2017, o 16:46

Być może była to pewnego rodzaju impertynencja, ale kiedy nie widzi się rzeczy nadprzyrodzonych, z pewnością nie uwierzy się również w nadzwyczajnego liska, bo…po prostu nie. Motoko była nastolatką dosyć przyziemną i równie przyziemnie ją uczono, dlatego jakiekolwiek odstępstwa od natury, o ile jakiekolwiek by się pojawiły, zostałyby chłodno przekalkulowane przez jej dosyć analityczny umysł. Niestety nie była w tym jeszcze biegła, a takowych sytuacji na swoim koncie miała okrąglutkie zero? Stąd jakiekolwiek wypowiadanie się było co najmniej głupotą, ale jak przyjemnie brzmiącą w głowie głupotą! Wędrówkę po raz wtóry przerwała wędrówka, a raczej zmiana otoczenia, która objawiała się przez bardziej ociążałe stopy. Żmudną wędrówką było stawianie kolejnych kroków, choć trzeba przyznać, że żadne z nich się nie poddawało i raczej wcale nie marudziło na głos.
- Nie miałam na myśli śmiesznie… - poprawiła się niemal od razu. - Po prostu tak jakoś...nadzwyczajnie. - może zrozumie? Może nie. Nie to jednak było w kwestii dziewczyny, której również mrok wieczoru zaczynał również ciążyć, nie staruszek, którego obecność została już na tyle zaakceptowana, żeby mogła śmiało dać mu się nawet zasztyletować. Brak reakcji w postaci spięcia ramion i całego ciała, był również brakiem czujności, która do czasu wyjścia z okolic osady rodu Uchiha była jej towarzyszem niemalże na okrągło. Braki w takowych sytuacjach oznaczały pewnego rodzaju infantylność, na którą pozwoliła sobie młoda dama, niemalże proponując mężczyźnie, że mogą wymienić się przysługą. Nie miała tego w zwyczaju, ale przecież bycie dobrym samarytaninem, który żyje tylko dla pomocy innych zwyczajnie nie istnieje, czyż nie? Motoko była świadoma, że wszystko ma swoją cenę. - Dziękuję, bywało lepiej. - przyjemnego rodzaju szczypanie obudziło jej wzrok, który momentalnie rozszerzył się na widok budynku, który po żmudnej wędrówce pojawił się przed ich oczami.
Nigdy nie była edukowana w budownictwie, a tym bardziej szlachetnej dziedzinie matematyki, która pozwalała ludziom w ogóle myśleć o takim stawianiu budowli, pomimo to, była w stanie stwierdzić, że widok był nieziemski. Jakby odseparowanie od tego smrodu i kurzu z maleńkiej wioski pozwalało hotelowi mieć własną aurę, którą praktycznie od razu obdarzyło dwójkę przybyłych postaci. Z daleka było widać, że wszystkie czynności w tym miejscu mają swoją rację bytu i po prostu istnieją, jakby działo się tam kompletnie odseparowane życie, co Motoko oglądała z nieskrywaną fascynacją w oczach. Może by tak zostać tu na dłużej? Przecież nikt mnie nie goni, prawda? Komary, błoto, uczucie lepiącej się sukienki, a także włosów na karku, wszystko zniknęło na rzecz tej idylli, która ukazała się przed jej czerwonymi, momentalnie uważnymi ślepiami. Czekała na reakcję starszego mężczyzny, w końcu nie może go poganiać, nie żeby zwyczajnie się zauroczyła w widoku, który miała przed oczami.
Motoko
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Shijima » 24 sie 2017, o 16:48

Misja rangi D

I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old

Obrazek
15/15


Być może była to po prostu młodość.
Albo najnormalniejszy na świecie lis, spoglądając na tą rezydencję śmiało można było stwierdzić, że panience Riri czego jak czego, ale pieniędzy to nie brakowało.
Oczywiście, że biały lis brzmiał nadzwyczajnie, a już na pewno nadzywczajnie brzmiał mężczyzna odpowiedzialny za gości w hotelu biegający za nim i nazywający go bardzo ważnym przyjacielem. Przynajmniej ubrałby się jak na pogoń po takich lasach przystało za zwierzęciem, ale nie - mężczyzna musiał wybiec w tym drogim kimonie, teraz nieco podartym i przybrudzonym tak jak stał wcześniej za ladą… czy gdziekolwiek on stał i cokolwiek robił.
- Cóż, panienka Riri jest bardzo nadzwyczajną osobą. - Przymknął mądre oczy w uśmiechu, tym jednym z wielu, przeznaczonych właśnie dla ciebie. I tylko dla ciebie. Nadzwyczajny uśmiech, nadzwyczajna Pani, której służył i… nadzwyczajne miejsce, do którego przyszło ci trafić. Kto by pomyślał, że była to zwykła tułaczka bez celu, ślepa wędrówka przed siebie z głową parę stóp pod ziemią, kiedy spojrzenie nie odważyło się nawet powędrować do błękitu nieba, bo nie miało tam czego szukać. Dla strudzonej głowy nie mogło istnieć niestrudzone niebo.
Zatrzymaliście się na moment, na chwilę, bo to prawda, zupełnie nikt cię nie gonił. Byłaś tak samo wolna, jak wiatr, który musnął twoją sylwetkę i rozwiał ciemne pasma miękkich włosów, tak samo jak musnął srebrne włosy Eijiego, łącząc was w chwili ciszy wygrywanej przez faunę i florę wokół was. Wszystko dlatego, żeby starzec miał czas na pozbieranie się, na wyczucie na nowo gruntu pod swoimi nogami, zresztą błoto było tu naniesione, nie dało się tego uniknąć, ale ktoś musiał regularnie o tą kostkę dbać, skoro całość nie była jeszcze usyfiona i jej grafit nie był zamieniony w heban. Piękne miejsce, co? Z tego punktu nawet zieleń wokół wydawał się mniej zgniła, mniej depresyjna, lepiące się do skóry ubranie i denerwujące, łaskoczące w nagą skórę na karku i policzkach włosy przestawały nagle swędzieć, wystarczyło je poprawić… ach tak, przecież poprawił je za ciebie chłodny podmuch wiatru.
- Witam panienkę w hotelu “Marmur”. Zapraszam. - Wskazał gładkim gestem dłoni drzwi prowadzące do wnętrza hotelu. Ruszyliście w kierunku wrót wolnym krokiem, im bliżej tym bardziej to miejsce onieśmielało, zupełnie jakby budynek nie był zwykłym budynkiem, a namacalną, z całą pewnością nie zimną osobą, do której wystarczy wyciągnąć rękę, by powitać ją jak dawno nie widzianego przyjaciela.
Witaj, Przyjaciółko.
W co się dziś pobawimy?

- W hotelu obowiązuje cisza nocna od dwudziestej drugiej. Śniadania podawane są o godzinie ósmej rano z możliwością zamówienia posiłku do pokoju. Zachęcam do skorzystania z naszych usług specjalnych. Do dyspozycji gości są prywatne gorące źródła, sauna oraz prywatna pralnia. Posiadamy również szeroko zaopatrzoną restaurację. Ostatnio panuje tu spory ruch ze względu na Mur.
Weszliście do środka, nie ukrywając służba ze zdziwieniem spoglądała na chyba najważniejszą tutaj personę zaraz po samej właścicielce, która wyglądała tak a nie inaczej, prowadzona przez młodocianą samuraj. Jedna ze służących zaraz podeszła, podpierając Eijiego pod drugi bok.
- Co się panu stało? - Zapytała ze zdumieniem, kierując na niego swoje czarne oczy. Dopiero teraz dotarło do ciebie, jak wysoki tak naprawdę ten starzec był przy innych.
- To nic takiego, drobna kontuzja. Mogłabyś przygotować dla tej młodej damy pokój? - Kobieta od razu się odsunęła i pokłoniła i zaraz zniknęła w jednym z korytarzy. - O, tutaj już wystarczy. - Eiji odetchnął, kiedy przysiadł na jednej z ławek w przestronnym holu, na którego środku stał blat, a za nim stała młoda dziewczyna przeglądająca właśnie księgę gości. Za jej plecami, na drewnianej, ciemnej ścianie, wisiała tablica z haczykami, a do każdego była przyczepiona cyfra - niektóre kluczyki wisiały na swoim miejscu, inne były puste. Hol oblany był złotem dogasającego za oknami światła i zapalonymi już lampionami, których płomieni nie sposób było dojrzeć przez cienkie ścianki, które je zakrywały, rozpraszając skutecznie światło na ściany. Widać było, że sporo gości musiało przejść przez korytarz pobrudzony aktualnie naniesioną trawą i błotem.

Shijima
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Motoko » 24 sie 2017, o 16:51

Czekaj, wróć...Lisek był własnością Panienki Riri, która jest właścicielką całego hotelu? Definitywnie Motoko nie pojmowała do tego momentu tego jakże istotnej, a zarazem bardzo prostej informacji. Przez cały ten czas myślała, że portier uganiał się za zwierzęciem jednego z gości hotelu, stąd też wzięła się jej reakcja o bardzo dobrej obsłudze hotelowej. Pewnym było, że starszy mężczyzna jakoś nie przejmował się swoim stanem, bardziej interesował go fakt, że zwierzę nie zostało schwytane, co na swój sposób było dosyć przykre, o ile ktoś lubi takie czworonożne stworzenia.
Jego zmarszczona, sympatyczna twarz była nader cklwia i choć sama Motoko nie potrafiła zbyt dobrze uzewnętrzniać własnych emocji, odwzajemniła jego uśmiech, tak...po prostu. Nie oczekiwała w zamian jakichkolwiek oklasków, czy też nagród, jak było to w przypadku zadania, które niechybnie udało jej się bardzo dobrze spełnić jeszcze kilka dni temu. Zamknęła oczy, by zaraz znowu je otworzyć, nie chcąc po raz kolejny wracać myślami do tego co już było, bo przecież to nie wróci więcej. Nie mogła utracić tak pięknego widoku, który był namalowany przed jej oczami w sposób nader rzeczywisty, jakby naprawdę mogła po niego wyciągnąć rękę. Magia, która spowiła również ich dwójkę pozwoliła kontynuować ich wędrówkę, która miała widoczny koniec, a nawet jej finał.
Wraz z wejściem do przestronnego i bardzo schludnie prowadzonego pomieszczenia, do którego dwójka podróżników definitywnie się nie wpasowywała, Motoko zauważyła nagłe poruszenie pośród obecnych osób. Wszyscy spoglądali z pewnego rodzaju zwątpieniem, co też taka młoda raczej-nie-w-tym-wydaniu-dama robi z poharatanym recepcjonistą, bardzo wysokim recepcjonistą, na co też nie zwróciła wcześniej uwagi. Można powiedzieć, że wraz z usposobieniem mężczyzny i brakiem tego spojrzenia z góry, mógł on nawet być przy niej wielkoludem, a to wciąż nie przeszkadzałoby jej to aż nadto, jak bywało w niektórych przypadkach. Widocznie przyjęcie reguły nienawiści do osób wyższych było głupie, wszystko było zależne od spojrzenia i usposobienia, co powoli zaczęła sobie uświadamiać przeciętnego wzrostu nastolatka.
- Nie, proszę się nie kłopota… - nawet nie zdążyła skończyć zdania, które widocznie i tak zniknęłoby gdzieś w odmętach pustej przestrzeni, którą zostawiła po sobie kobieta. Widocznie mężczyzna jako recepcjonista miał wypracowany szacunek wśród swoich podopiecznych, bo chyba tak też można nazwać wszystkich pracowników hotelu, którzy spoglądali z pewnego rodzaju strachem na stan w jakim znajdował się staruszek. Sama Mo wyczuwała od niego pewnego rodzaju dozę szacunku, który okazywała mu od samego początku znajomości - Mam nadzieję, że dobrze się tutaj Panem zajmą. - stwierdziła z nieskrywaną sympatią, jakby dopiero co uświadomiła sobie, że w pewnym sensie miała nadzieję, że nie będzie on próbował po raz kolejny wybywać na eskapady za liskami. W dziwny sposób przykro jej było, że wszystkie myśli zaraz po raz kolejny zbombardują jej głowę, dlatego spojrzała się uważnie na kobietę przy ladzie, zwracając bezpośrednio do niej. - Czy jest Pani może zorientowana, gdzie można znaleźć cokolwiek wspomagającego sen? - przecież nie będzie przeżywać po raz kolejny spotkania z oczami odbijającymi przyjacielskie dżdżownice, prawda?
Motoko
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Shijima » 24 sie 2017, o 17:12

Misja rangi D

I know of lies by the truth I've been told
The biggest one is that we're not growing old

Obrazek
17/15


Jak to nie kłopotać, jak to nie kłopotać? To ty kłopotałaś się, żeby pomóc Eijiemu się tutaj dostać, a teraz nie oczekiwałaś niczego w zamian? Tak to nie grało, moja panno! Czysta wdzięczność wymagała ugoszczenia cię w tym jakże przyjemnym miejscu. Dobre wychowanie i te sprawy, rozumiesz?
- Dziękuję, proszę się nie martwić. - Mężczyzna uśmiechnął się do ciebie wdzięcznie. Zresztą zaraz podszedł do niego ktoś i zaczął oglądać jego nogę, wdając się z nim w rozmowę, której ty już nie słyszałaś - kobieta, która stała za ladą wyszła do ciebie i gestem zaprosiła do blatu, gdzie wzięła jeden z kluczy i poprowadziła cię w kierunku pokoju, które właśnie było dla ciebie szykowane.
- Oczywiście, zalecę przygotować dla panienki napar. Życzy sobie pani jak najszybciej? - Proszę bardzo, w której przydrożnej karczmie można było doświadczyć w dzisiejszych czasach takiego luksusu? Kobieta wręczyła ci kluczyk i zostawiła cię, informując, jak poruszać się po hotelu i zachęcając, by w razie wątpliwości zaczepić pierwszą lepszą osobę ze służby. Miejsce było spore i czasu też było sporo... Może to najwyższy czas na to, aby wybudzić się z letargu i zająć życiem?



Misja zakończona.
Shijima
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Motoko » 24 sie 2017, o 19:06

Kurtuazja, zawsze to była kurtuazja, która zmuszała do robienia rzeczy, które nawet nie były wielce pożądane przez nią samą. Ta sama kurtuazja, doprowadziła do tego, że znajdowała się w miejscu nader magicznym, wręcz kompletnie wyrwanym ze świata, który otaczał go wokół, pomimo tego, że były to bagna! Komary owszem, były, ale zdawały się mieć mniej wyczulone receptory na ludzką krew, która płynęła tutaj własnym tempem. Każda mijana osoba, czy to gość, czy też gejsza bądź inna osobistość z usługi hotelowej, wydawała się być w świecie pokolorowanym przez ich kredki. Żyjąc zgodnie z naturą, wstając w porze, której organizm nie potrzebuje więcej snu, jedząc w momencie, kiedy jest to naprawdę potrzebne, nie zaś z narzuconych, od góry reguł, a raczej godzinach. Wszystko to było, jak sen, który uporczywie męczył Motoko, która jeszcze nie wypoczęła po ostatnich wojażach.
Przypadkiem otarła swoją spuchniętą dłonią o pobliską framugę, co spowodowało nagłe, głośne wciągnięcie powietrza przez jej wąskie usta. Mężczyzna, który widocznie szedł na spoczynek przestraszył się nagłego syku i łapiąc za serce, spojrzał na nastolatkę ze zdziwieniem.
- Panienka powinna pójść się czegoś napić na ukojenie bólu. - zaproponował z pewną dozą zrozumienia patrząc w jej czerwone, opuchnięte kostki na prawej dłoni, które definitywnie nie dodawały uroku i delikatności. W pewnym sensie dziewczyna wiedziała co mężczyzna ma na myśli, ale miała ogromne opory przed kolejnym upijaniem się, w końcu co by nie było, pierwszy raz prawie spiła się z Sagą, którą potem pchnęła w ręce swojego zleceniodawcy i... Wszystko to znowu się komplikowało, ale zaciskając mocniej pięść, która piekielnie zabolało, ruszyła przed siebie, prosto do baru, w którym poprosiła o dwa szybkie szoty jakiegoś mocnego trunku. Z początku barman nie chciał jej obsłużyć, ale widocznie jedno jej spojrzenie, a także jakieś słówka wyszeptane mu na ucho przez drugiego obsługującego mężczyznę wystarczyły, żeby ten zwyczajnie postawił przed nią dwa, małe naczynka.
Wszystko poszło dosyć sprawnie i szybko, dlatego zaraz po wypiciu zacisnęła w pięści swój klucz od pokoju i skierowała się prosto do niego, chcąc wypić napar, który z pewnością został już przygotowany. Weszła po raz kolejny do pokoju, tym razem przyglądając się wnętrzu, które było zwyczajnie ujmując - nadzwyczajne. Miało jakąś otoczkę spokoju i relaksu, którego można było w nim zażyć, a to delikatne i przewiewne kimono na łóżku? No cudo!
Przeszła przez zasuwane drzwi, a raczej kotarę, zamykając ją zaraz za sobą, oczywiście tylko i wyłącznie prowizorycznie, bo przecież żadnych zamków tam nie było, nie trzeba było komukolwiek mówić, że był to dosyć prosty znak nieprzychylności do osób naruszających spokój gości, albo i był po prostu wolny. W przypadku ciemnowłosej nastolatki, było to głównie przyzwyczajenie, choć nawet i ono przestało mieć takie znaczenie. Odłożyła niepotrzebne klucze, które był chyba tylko atrapą, bo jakoś nie widziała tego, żeby zamykać drzwi, a może już to zrobiła? Zdekoncentrowana brunetka sięgnęła po wywar, który leżał już na stoliku obok łoża. Kiedy odkorkowała małą buteleczkę i ciurkiem wypiła jego zawartość, zaczęła ściągać z siebie konkretne części odzienia, zwyczajnie rzucając je na bok łóżka, od strony okiennic, z których przebijała się ciemność wieczoru. Ubrana jedynie w bardzo lekkie i zwiewne kimono, które przewiązała powyżej bioder, położyła swoje obie bronie wzdłuż dosyć wysokiego mebla, na którym przyszło jej spać.
Pomimo tego, że w swoim życiu leżała na naprawdę wielu powierzchniach, ta zdawała się być wyjątkową, jakby wręcz zachęcała gościa do przeleżenia na nim całego dnia, a może to zwyczajnie efekt szybko działającej mikstury i alkoholu? Szkoda jedynie, że przez nią nie będzie pamiętała, jak dobrze spało się na tak wygodnym meblu. Nawet się zbytnio nie nakrywając, a jedynie wchodząc pod pierwszą, wręcz nawierzchną część okrycia, zasnęła, pozwalając oddać się w senny niebyt. Jej skulona postać, której twarz przysłaniały bujne, czarne włosy, które nawet częściowo uciekły z łóżka, była wręcz niezauważalna, jeśli ktoś nie zwracał uwagi na całokształt łóżka, zdawać by się mogło, że to jakiś harmider po innym gościu, którego nie zdążono uprzątnąć, bo przecież kto śpi w pozycji embrionalnej? Może to zwyczajny prezent dla kolejnego gościa, schowany pod lnianym kocem?
Motoko
 

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Akashi » 24 sie 2017, o 19:20

Młodzieniec wyraźnie dobrze spędzał swój wieczór, praktycznie tak samo jak wczorajszy z butelką sake, ale tym razem postępował nieco inaczej niż wtedy. Tym razem zastosował metodę szklankową, powoli popijając łyczek po łyczku, w międzyczasie jadł miskę ramen, które było wyjątkowo pyszne. O wiele bardziej niż w tamtej karczmie.
-Pyszne i to bardzo. - powiedział młodzieniec kierując wzrok na barmana, który jedynie przytakiwał mu głową. W końcu, ktoś taki jak fioletowo-włosy, niezbyt pasował do opisu gości, którzy zazwyczaj odwiedzali hotel. Zapewne gdyby nie to, że dostarczył pimpusia do właścicielki hotelu i temu, że się jej raczej spodobał, zostałby wyrzucony na zbity pysk przez ochronę tego hotelu. Chociaż zaraz, jak do tej pory młody kultysta nie zauważył nikogo, kto mógłby pasować wyglądem do ochroniarza. Chłopak wyraźnie zaczął się rozglądać po pomieszczeniu w szukaniu jakiś szczególnych znaków, ale poza zwykłymi gośćmi i obsługą, nie było tutaj nic ciekawego. Jakby samo umiejscowienie hotelu nie było dziwne. W końcu, kto o zdrowych zmysłach stawia luksusowy hotel na samym środku bagna. Może grunt tani pod budowę, a na nic lepszego nie było ich stać? Jak nadarzy się okazja trzeba będzie się wypytać właścicielki, dlaczego właśnie bagno, to jest zbyt dziwne. Wystarczy zwykły szaleniec z bronią, który postanowi tutaj kogoś zamordować i obrabować, a pozbycie dowodu do bardzo łatwych by należało, wystarczyłoby wyrzucić zwłoki przez okno i trochę odciągnął od hotelu, a resztą zajeły by się mokradła wciągając zwłoki na dno.
-Poproszę jeszcze jedną butelkę, ale tym razem coś mocniejszego...macie coś takiego? - powiedział Akashi, sam nie musząc długo czekać na odpowiedź. Barman ze spokojem, wyjął dziwną butelkę spod stanowiska swojej pracy i podał ją chłopakowi, nie miała żadnych oznaczeń, ani nic. Co było dość dziwne jak na renomę lokalu.
- W tej samej cenie, co sake. -Dodał po chwili, przekonując młodzieńca do skosztowania dziwnego trunku. Ze spokojem nalał sobie najpierw połowę szklanki, którą opróżnił bez trudu.
-Próbujesz zrobić ze mnie idiotę?! To przecież...zwykła...woda…- powiedział młodzieniec zaczynając lekko kołysać się na swym siedzenia jego obraz stracił znacznie na ostrości i wyrazistości.
Smakuje jak woda, a kopie po krótkim czasie, co to za cholerstwo i szarlataństwo?! Pomyślał młodzieniec mrużąc lekko oko. - Mi chyba starczy..-Powiedział podnosząc się od baru, na szczęście to rzuciło się mu tylko na głowę, a na nogi nie i mógł ustać spokojnie. Lecz wszystko, co widział było inne, takie kolorowe i tęczowe, jakby zjadł grzybka halucynka i odwiedził chmurkowo za czasów tworzenia tęczy. Jadalnia, która chwilę wcześniej wyglądała normalnie, teraz wyglądała jak obrazy Muncha. Niby cholera wie, co przedstawiały, ale było w nich ukryte piękno i czar. Tak było i też w tym momencie w głowie chłopaka. Dziwne rozjeżdżające i rozpływające się sylwetki, meble i ściany. Całkowity odlot po połowie szklanki, będzie trzeba wrócić po więcej tego towaru, ale najpierw trzeba wrócić do sprawności umysłowej. Chłopak spokojnym, lecz lekko chwiejnym krokiem skierował się do korytarza, który wyglądał jak przełyk, nawet miał zęby u wejścia do jadalni i dziwaczne otwory w sobie. Cóż...Połknąć to mnie nie połknie, to robimy głębokie gardło, korytarzowi. Pomyślał i dzielnym krokiem ruszył przed siebie w poszukiwaniu swego lokum, spoglądając od czasu do czasu na kluczyk w swojej dłoni, który wyglądał jak gałka oczna wyciągnięta z całym nerwem z głowy człowieka. MRUGA! To coś mrugało, dam sobie uciąć rękę, że właśnie to robi i to cały czas w odstępach paru sekund. Minęło parę minut i nastała cisza nocna, oznajmiła to dziwna choinka w bikini z dzwoniącym męskim przyrodzeniem w ręku. - Tak jest!- Powiedział młodzieniec i skierował się do pierwszego lepszego otworu w przełyku korytarza. Wnętrze zapewne wyglądało ciekawie, ale nie w tym stanie. Wszystko przypominało bardziej strefę wojny, a nie luksusowy pokój, jeszcze z wielkim karaluchem na łóżku. Nie z takimi rzeczami się spało. Chłopak powoli zdjął kij z pleców i położył go obok wężów na skale cały czas patrząc na wielkiego karalucha, który zapewne jest tylko w jego głowie, stąd jego stoicki spokój. - Nazwę Cię Tuptuś. - Powiedział, sięgając ręką do głowy owady, by go pogłaskać, a tak na prawdę pogłaskał dziewczynę po tyłku i dał jej dwa klapsy do tego, a żeby było tego mało jeszcze ją pocałował, na szczęście tylko w biodro, a nie w księżyc w pełni.
-Tuptuś, poczekaj chwilę, zaraz się położę. - Dodał po dziwacznym obrzędzie i zaczął się rozbierać, jednak najpierw wyjął Mietka z torby, który w jego głowie właśnie śpiewał miłosne serenady i miał więcej skóry niż normalnie, położył go na kamieniu, obok kijaszka i dwóch węży, a pod skała swoją torbę, a na niej swoje kimono, pozostając całkowicie nago i położył się obok Tuptusia tuląc się do niego i oddając mu jeden pocałunek w tyłek na dobranoc i zasnął obejmując go jedną ręką.
Ostatnio edytowano 4 wrz 2017, o 14:00 przez Akashi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Hotel "Marmur"

Postprzez Motoko » 24 sie 2017, o 20:16

Zanim jeszcze głowa dotknęła poduszki, dziewczyna zasnęła. Tchnięta w jakiś wir ciemności, która z każdą sekundą, czy też minutą stawała się jeszcze ciemniejsza, ale czy przypadkiem we śnie nie było czasu? Zegar, to był zegar. Klik - klok, odbijało się z prawej, do lewej strony dziewczyny, a z każdym odbiciem wyimaginowanej wskazówki, zimno przedzierało się przez coraz to większą część jej ciała, powolutku obejmując całokształt. Stąd to drżenie...i przestało. Tak nagle, jakby ręką odjął, a może zwyczajnym klepnięciem, a raczej dwoma? Kompletnie nieświadoma, uśpiona i będąca trochę pod wpływem dziewczyna była w całkiem innym świecie i jedyne co była w stanie sobie w tym momencie zobrazować było płynięcie w łodzi. Raz z jednej strony uderzenie, raz z tej samej, kto wie, może to jakiś przypływ, a jej łódka była akuratnie przy brzegu? Potem było jeszcze lepiej, bo ciepło rozniosło się po całym boku dziewczyny, który momentalnie zareagował na ciepło dłoni chłopaka, gdyby tylko była świadoma....
Wraz z jego ucieczką z łóżka, dziewczyna po raz kolejny poczuła przejmujące zimno, przez które niemalże zaczęły drżeć jej zęby. Zaraz jednak wróciło słoneczko, które kołysało jej łódkę od jednej strony, będąc po chwili wciągniętą na brzeg. Akashi łożąc się przy skulonej dziewczynie i kładąc na jej głowie pocałunek (zakładam, że skoro głowa była jej tyłkiem, to jego tyłek jest jej głową), nie był świadom, że zareaguje ona w sposób taki, a nie inny, sama z pewnością by się zdziwiła, gdyby tylko była wszystkiego świadoma. Widocznie dawka alkoholu nie pozwoliła syntetykowi prawidłowo działać, a może był na tyle mocny i delikatny jednocześnie, że pozwalał jej pozostawać w fazie snu, dając możliwość przy tym do tulenia się z nieznajomymi w łóżku? Tak, właśnie to zrobiła brunetka. Położyła swoją drobną, opuchniętą dłoń na jego klatce piersiowej, podnosząc przy tym swoją głowę na jego ramię. Widocznie promienie słoneczne były bardzo przyjemne dla łódeczki, którą Motoko była, a może i siedziała w niej, choć akuratnie w tym momencie nie było to tak istotne, bo przecież zegar przestał tak tykać, a fale ustały. Pozostało tylko przyjemne ciepło bijące od Aka...Słoneczka.
Dziewczyna nie śniła zbyt wiele, jedyne co widziała to ciemność przeplatana różnego rodzaju ulotnymi myślami, które nawet nie pozostawały w jej świadomości, dając kompletnie się ponieść swojemu częściowo bezwładnemu stanowi, a także i nieskładnym obrazom, które i tak znikały. Ewidentnie napój nasenny w pewnym stopniu działał, choć chyba przez mieszankę z alkoholem, pozwalał jej na reakcję na każdy bodziec zewnętrzny, co było wielce niewygodne, szczególnie w tej sytuacji, kiedy jakiś nieznajomy jegomość zwyczajnie wpieprzył się jej do łóżka. Jakby miała ostatnio mało zamieszania z facetami, a raczej myślami o nich. Wszystko oczywiście musiało się dziać, kiedy ta zaczęła powoli się przekonywać do tego, że jednak każdy z nich nie jest taki sam i w sumie, to w pewnym sensie tęskni za swoim miłosnym nemezis, które zabiła z zimną krwią...
Motoko
 

Następna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość