Stary dom Białej Wiedźmy

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 9 sie 2017, o 15:38

Po zastanowieniu zejście do ciemności pod klapą okazał się fatalnym pomysłem, chociaż jakieś światło by się przydało, można o coś prosić? Albo lepiej nie, wole zostać w ciemności, szok zwiększeniem natężenia światłą gorzej zadziała niż całkowita ciemność. Akashi powoli wkroczył w odmęty rezydencji. Głos znajomy głos…aniołek! Teraz się znalazła, szkoda, że za późno, ale skąd jej głos dochodził? Z góry? Z przodu? Czy z innych kierunków. Co tu się odwala i co to za miejsce i kto zamknął klapę. To była ona? Czy ktoś inny, czemu mówiła, że nie można tutaj wchodzić to nie ma sensu, ale zazwyczaj tam gdzie nie można wchodzić znajduję się odpowiedź. Myśli Akashiego znowu przewijały się po jego głowie w bardzo szybkim tempie nie pozwalając skupić się na niczym, nagle w jego głowie zapanował spokój, cisza. Tylko, dlaczego, co się stało. Jestem martwy, lecz będę kroczył wśród żywych, jak każdy z nich kroczy tuż przy mnie, nic mnie ożywi mojego martwego serca. Nic mnie nie zatrzyma. To była ostatnia myśl młodzieńca, która wywołała w nim spokój, świadomość tego, że wszystko już dawno stracił i nie miał już nic, że pogrążył się w ciemności, gdy stracił swój dom. Więc dlaczego ma się bać, bać czegoś, co jest w nim od dawna. – Wyjdę stąd bez znaczenia jak. Zniszczę to miejsce, jeżeli będę musiał.-Powiedział pod nosem, szeroko się uśmiechając, najwyraźniej się cieszył jak nigdy wcześniej, szczerze bez krzty kłamstwa. Młodzieniec, odwiązał bandaż ze swojej głowy i zawiązał go ponownie tak by zasłonić oboje oczu, w końcu, po co mu wzrok w istniej ciemności, ciemności jego duszy, postanowił wykorzystać swój zmysł słuchu i dotyku. W końcu, jeżeli traci się jeden ze zmysłów inne się wyostrzają. I w takim stanie, trzymając kij obojgiem rąk przed sobą ruszył w paszcze ciemności, szukając odpowiedzi, która i tak była mu zbędna, ale mogła dać mu wiele zabawy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1161
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 9 sie 2017, o 17:49

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
25/30


Spokój.
Dudniące w uszach uczucie, które oplatało cię w pełni i zamykało w bezpiecznej kopule, która z jakiegoś niewiadomego powodu całkowicie się rozpłynęła. Wszystko przez dotyk tej dziewczynki... Winisz ją? Sądzisz, że gdyby nie ona, to nigdy nie wpadłbyś na pomysł zwiedzania tego miejsca, czy może to wcale nie była jej wina, a twojej ciekawości? Ciężko nawet powiedzieć, żeby szczerze interesowało cię to, co się tutaj konkretnie wydarzyło, w świecie twojego umysłu była to raczej zabawa z samym sobą i Tsukuyomi, przed której wzrokiem skryłeś się w tych podziemiach w pełni. Tam, gdzie nie docierało światło, był właśnie twój dom.
Zamknij oczy w pokoju czwartym a już zawsze będzie noc.
Nie jesteś tutaj sam, masz przy boku przyjaciela równie martwego co ty sam. Czujesz chłód bijący ze ścian, ich wilgoć, ciężko się tutaj łapie oddech, przez co i twoje serce bije mniej stabilnie, choć pewnie do tego rytmu dołożył swoje trzy grosze ten dziwny spokój, który cię ogarnął z jednoczesnym... zadowoleniem? No przyznaj, czy to nie była jakaś dziwna satysfakcja? Zupełnie jakbyś dopiero w tym więzieniu miał szansę na rozwinięcie swoich skrzydeł bez przejmowania się regułami świata. Chyba tak było. Tutaj ty dyktowałeś warunki gry...
Co ty nie powiesz..?
Masz całkowitą rację, że kiedy nie masz szansy na skorzystanie ze zmysłu wzroku najlepiej jest go wyłączyć. Jest ciężko. Bardzo ciężko ponieważ twój umysł nie jest przyzwyczajony do takich warunków, albo raczej - umysł jest, to ciało nie bardzo nadąża. Jedną rękę wyciągasz na bok, że znaleźć ścianę, bo twój błędnik nieco zawodzi. Lecz spokojnie, po tej próbie na pewno będziesz silniejszy. Stukasz kijem przed sobą, jakaś przeszkoda, metalowa przeszkoda, więc wyciągasz do niej dłoń, żeby wyczuć, co to takiego jest. Kolumna? Kolumna z metalu? Bardzo szeroka, przesuwasz się wzdłuż niej i starasz wyciszyć jak najbardziej oddech i dudnienie serca, bo to jedyne, co jak na razie słyszysz. Kij znów na coś trafia. Coś brzdąknęło. Stół? Przesuwasz dłoń z metalowej kolumny na stół, czujesz brud, który lepi ci się do palców, trącasz jakieś... nie jesteś pewien co, więc sięgasz po to starając się to złapać.
Wtedy słyszysz czyjeś szybkie kroki.
Ktoś szarżował na ciebie wręcz sprintem.
Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 9 sie 2017, o 18:25

Gdzie najłatwiej odnaleźć siebie? W pełnym świetle gdzie jest się tylko bladym cieniem, czy w ciemności, w, której można okazać się światłem, które rozbije panujący mrok. Kim w takim razie był Akashi, źródłem tego mroku czy światłem, które ma rozjaśnić mrok. Możliwe, że za niedługo on sam pozna na to odpowiedź. Przywyknięcie do całkowitej ciemności nie było najłatwiejsze, zwłaszcza, że błonnik się gdzieś zagubił, lecz cóż proste odnalezienie ściany wiele wyjaśniło i pozwoliło w miarę uspokoić żołądek, gorzej z powietrzem. Może młodzieniec nie potrzebował go dużo do życia, ale jednak przyjemniej się oddycha niż nie, a tutaj powietrze nie należało do najprzyjemniejszych. Metal, metalowa kolumna, co to za miejsce? Myślał fioletowo-włosy poruszając się wzdłuż niej, po czym natknął się na stół. Wiem, co to jest, wiem gdzie jest. Zamknij oczy w pokoju czwartym, a już zawsze będzie noc. Muszę tu sprowadzić światło, tylko jak. Pomyślał ponownie młodzieniec, gdy nagle usłyszał coś dziwnego, kroki, a raczej bieg i to sprintem ktoś biegł w jego stronę. Chłopak nie krył radości, że kogoś usłyszał, dało się zauważyć to po jego uśmiechu, który był jeszcze szerszy niż wcześniej, nawet, jeżeli ten ktoś chce by na zawsze zapadła w nim noc, ale jak to coś może się stać skoro w nim noc już panuje. Tylko jak walczyć w miejscu gdzie panuje noc, ale skoro młody kultysta nic nie widzi to jego przeciwnik raczej też. Młodzieniec ze spokojem czekał jak gdyby nic się nie działo, delikatnie przesuwając swe ręce tak, by kij był zwrócony w stronę napastnika. Jeżeli jego bieg był wystarczająco głośny tak na około 3m Akashi, to obniża się na swoich nogach i wykonuje szybki zamach kijem skierowany na nogi oponenta tak by go podciąć i Powalic, jeżeli to się powiedzieć, podnosi kij to góry i mocno uderza nim prosto w leżącego oponenta, a jeżeli nie ma to racji bytu, pchnie mocno kij w jego stronę jak najbliżej źródła dźwięku by trafić go w brzuch, a gdy go wyczuje ruszy razem z kijem odpychając go do tyłu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1161
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 9 sie 2017, o 18:55

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
27/30


Wiesz, wiele widziałem w swoim życiu. Chyba ci nawet już o tym wspominałem, no nie? Widziałem, jak upadają największe z miast i jak dzielą się królestwa, które ludzie ozwali jako niepokonane. Widziałem, jak umierają wielcy królowie w koronach i jak najsilniejsze klany umierają za sprawą jednego człowieka - to były właśnie te momenty, w których siadałeś zdumiony, spoglądając na rujnujący się przed tobą świat i szeptałeś z niedowierzaniem: ach tak, więc to jest potęga człowieka... Nie wiem, co wmawiali ci od dzieciństwa, ale mi mówili, że jeśli dam z siebie wszystko to sporo dostanę - taka prawda świata, w której nie możesz może dostać wszystkiego, ponieważ życie wymagało poświęceń, ale które obiecywało, że jednak jeśli coś od siebie dasz - Los się do ciebie uśmiechnie. Nie dziś, nie jutro, ale jeśli to jeszcze nie nastało to kiedyś na pewno ten uśmiech dostrzeżesz. Wystarczy być po prostu dobrym człowiekiem, podążać według prawych ścieżek, o, na przykład tą, o której opowiedziała ci Aniołek. Jeśli co dzień będziesz myślał o śmierci to zaczniesz żyć naprawdę.
Wiesz, wiele widziałem w swoim życiu. Chyba ci nawet o tym wspominałem, prawda?
Chcę, żebyś ty też zobaczył, jak gaśnie światło, które samo do ciebie przybiegło.
W takiej ciszy każdy odgłos wydawał się hukiem, mocnym trzaskiem - i takie też były kroki tego biegu. Głośne. Zbyt głośne. Gwałciły umowną ciszę, przeszkadzały nocy w jej trwaniu - ucisz tego, który wywoływał chaos, a znów będziesz mógł próbować ukoić bóstwa sprowadzające klątwę na pokój numer cztery. Proste? Banalne. Dlatego w poczuciu zagrożenia od razu wykonujesz precyzyjny zamach kijem, wiesz co robisz, znasz swoją wartość i znasz swoje ciało. Tak samo jak znasz broń, którą dzierżą twoje dłonie, a broń zna doskonale ciebie, swojego pana. Przecina gładko powietrze i słyszysz jęk - powietrze, które przeciwnik wypuścił z płuc ostatkiem sił i trzask łamanych kości, bo uderzenie za szybko zmiotło go z nóg. Następnym cios był już formalnością.
Trzask.
Cisza.
- P... rzyja...cie...lu...
Otwórz oczy. Zobacz, widzisz ten blask? Słaby blask unoszących się wokół, bladych ogników, które oświetlają sylwetkę małego Aniołka drżącego na ziemi, drżącego spazmatycznie, z dziwnie wygiętymi nogami, z drgającą dłonią, próbującą obrócić w twoim kierunku główkę, żeby spojrzeć na ciebie pięknem fijołkowych ocząt, w których z bólu perliły się łzy. Te cudne szkiełka pełne niezrozumienia tego, co się wydarzyło. Zakrztusiła się. Zakaszlała i z nosa popłynęła jej krew. Była przecież taka malutka, taka drobniutka.
Zmiotłeś ją z powierzchni ziemi.
Wiesz, wiele widziałem w swoim życiu.
Były jednak wciąż rzeczy, na które nie mogłem patrzeć.
Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 9 sie 2017, o 20:18

Brak mi słów i tchu w płucach, dusi mnie mrok, który objął całkowicie mą duszę, pozbawiając tchnienia i światłą przed oczami, zapadł zmrok. Wieczna noc, pozbawione gwiazd i księżyca. Czy to jest właśnie kres istnienia? Gdzie człowiek zatraca samego siebie i odda wszystko by cofnąć czas by jeszcze raz ujrzeć światło, światło pełnego słońca. Które oślepiało tak mocno, że nie dało się na nie patrzeć, lecz było potrzebne dla każdego, kto żyje. Nie może go zabraknąć. Akashi był gotowy na wszystko, wszystko poza tym, co się stało, chciał walczyć ze śmiercią, a sam ją siał. Czy to właśnie jest przeznaczenie? Jeżeli raz odbierze się życie zawsze będzie to się czyniło? Głos znajomy głos…zabrzmiał w jego głowie, powodując, że do jego oka spłynęły łzy. Wtedy też zdarł bandaż z głowy, a jego oczom ukazał się widok, którego nie chciał nigdy zobaczyć.-Siostrzyczko! Wybacz, nie widziałem. Pomogę Ci, jak stąd wyjść?- mówił z przerażonym głosem, a jego ciało całe drżałoby tylko móc uratować swoją siostrę? Młodzieniec delikatnie podniósł dziewczynkę tak by mogła na niego patrzeć i skierował się w stronę wyjścia z tego przeklętego miejsca. –Wszystko będzie dobrze, nie pozwolę Ci odejść. Zostań ze mną. – Mówił do niej by nie zatracić z nią kontaktu w drodze do wyjścia, a także w kierunku wioski, gdzie na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie mógł jej pomóc. Przeklęty nie jest numer cztery, tylko ja. Pomyślał w drodze.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1161
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 9 sie 2017, o 21:34

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
29/30


Miejsce na nagrobek czekało.
Ty, przeklęty numer Cztery.
Nie chciałbyś stać się jednym z nich?
Leżała tam, na tej lodowatej, brudnej ziemi. Krew zrosiła jej alabastrową skórę, a brud wplątał się w śnieżnobiałe włosy i pobrudził białą sukieneczkę, kiedy spoglądała na ciebie iście żałosnym spojrzeniem. Żałosnym, ale pozbawionym jakichkolwiek wyrzutów. Nie, nie jesteś winny. Nie, ona cię nie wini. Nie, nie ma przeznaczenia, są tylko wybory i decyzje, za które przychodzi nam płacić. Była jej decyzja, żeby tutaj zejść i twoja, żeby również sprawdzić, co kryła w sobie kompletna pustka. Jak się okazało kryła to co zawsze.
Śmierć.
- T...tam... - Pokazała ostrożnie palcem kierunek, unosząc rękę w powietrze.
Wziąłeś ją ostrożnie w ramiona tracąc nagle zainteresowanie całym tym miejscem i jego historią - liczyło się dla ciebie tylko to, żeby dostać się do wioski i jakoś uratować małą dziewczynkę o oczach niby szkiełka, co znały prawdy żywe, obaczyły cud.
Jeden ze świetlików tworzonych przez jej chakrę zgasnął.
Wyścig ze Śmiercią, próbowałeś już tego? Oczywiście, że tak, plułeś jej w twarz uważając, że wcale się jej nie boisz - bzdura - zobacz, jak drżysz - jak małe dziecko. Boisz się bardziej od prawdziwego dziecka, które niosłeś w ramionach, a które przylgnęło do ciebie całkowicie ufnie. Boisz się, uwierzysz?
Najzwyczajniej w świecie się boisz.
- Zimno. - Szepnęła ledwo słyszalnym dla ciebie głosem.
Wspiąłeś się po kręconych schodach i zaparłeś o nie nogami, żeby unieść klapę - dość ciężką klapę. To nie był żaden potrzask, może ta klapa po prostu sama się zamknęła pod naporem ciężaru? Biorąc pod uwagę, że trzeba było ją oprzeć na gruzach i nie dało się jej w pełni otworzyć było to całkiem prawdopodobne. Nie starałeś się nawet tego teraz wybadać, to nie miało żadnego znaczenia - od razu rzuciłeś się w drogę powrotną, biegnąc właściwie spowrotem do osady, ale tak, żeby nic nie stało się kruszynie, którą w rękach niosłeś.
Już i tak zamknąłeś oczy.
Witaj, Ciemności. Ten, który sądził, że oszukał Śmierć, pozdrawia Cię.
- Nie masz... jednego oczka... Mogę ci oddać... swoje. Chcesz? - Chyba chciała znów sięgnąć do twojego policzka, tylko nie miała na to sił. Ból ją obezwładniał.
Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 10 sie 2017, o 07:58

Akashi nie wiedział, co zrobił, po raz pierwszy nie chciał nikogo skrzywdzić tylko ochronić. Tylko, co ona chciał chronić? Obcą dziewczynkę, która nic nie wiedziała o zagrożeniu? Która przypominała mu jego siostrę, siostrę, która zapewne już dawno nie żyje, która dokonała kresu swego żywota w ciemnym lesie, gdzieś niedaleko domu, a może udało się jej uciec z ciemności i odnaleźć pomoc, tej, której nikt nie udzielił młodzieńcowi. Dla innych wtedy byłby potworem, mordercom, który z zimną krwią pozbawił życia swojego ojca. Co by się wtedy stało gdyby nikt go nie odnalazł na skraju lasu i nie byłby to jakiś jashinista, o którym nawet on nic nie wie. Nie wie nic o kimś, kto uratował jego życie. Wie jedynie, że ta osoba na wieki zamknęła go w ciemności. Nie walcz, poddaj się jej, pozwól spenetrować jej swój umysł i ciało, nie walcz z czymś, co jest nieuniknione. Pogódź się ze swym losem i zostań żywym trupem, wysłannikiem ciemności i dzieckiem nocy, który nigdy nie zazna prawdziwego światła, bo ono zagasło, zagasło dawno temu u kresu twych dziecieńczych dni. Przecież ty też kiedyś byłeś dzieckiem, które ufało bezgranicznie, prawda? Nie, nie, nie ty nie mogłeś. Los Ci na to nie pozwolił, los, który postanowił utopić Cię we krwi twych bliskich, musiałeś oddać wszystko by chronić, chronić najpierw swą matkę, której i tak nie dałeś rady uratować, zmarła na twych oczach z uśmiechem na ustach, tylko, czemu się uśmiechała, bo mogła odejść czy w tej chwili widzieć Ciebie, tego, który tak bardzo nie chciałby odchodziła. Zostawiła Cie, porzuciła, skazała na coś, czego nie chciałeś, lecz dalej byłeś zmuszony trwać, trwać przy swej młodszej siostrze, której wyglądu nawet prawie nie pamiętasz, jest jak zwykła mara, która rozpłynęła się w mroku, gdy twa twarz spłynęła krwią. Dlaczego ona Ci nie pomogła? Czemu uciekła, a czemu ty nie nauczyłeś jej walczyć, lecz schowałeś pod szklanym kloszem, który kiedyś musiał się rozpaść. Ona była słaba, słaba przez Ciebie, bo nie pokazałeś jej jak żyć, jak walczyć, jak się bronić. Co z Ciebie za brat?! Byłeś zwykłym samolubnym potworem, który bał się zostać sam, sam w ciemności. Już wtedy nic nie widziałeś, byłeś ślepy, nie widziałeś konsekwencji swych czynów, lecz dalej w nie brnąłeś. Czemu nie zostałeś wtedy w domu, przecież Ona mogła wrócić, wrócić do ciebie pod swój bezpieczny klosz. Spójrz na swe skrzydła anioła, widzisz są czarne, czarne jak twe wnętrze. Tylko czy one zawsze takie były? Przypomnij sobie, przypomnij czas, gdy twe skrzydła lśniły bielą.

Dlaczego ją okłamujesz mówiąc, że wszystko będzie dobrze? Czemu chcesz zatrzymać ją przy sobie, pozwól odejść aniołkowi. Nie zatrzymuj jej w ciemności. Zabierz ją z niej, pokaż jak wygląda światło, którego sam nigdy nie uświadczysz. Czujesz, jaka jest delikatna, krucha, więc dlaczego ją zniszczyłeś, nie miałeś tego prawa, nie miałeś prawa pozbawiać pozbawić życia kogoś, kto nie wiedział, co to jest, kogoś, kto nie zaczął jeszcze żyć. Chociaż, może ona wiedziała, co to znaczy żyć w przeciwieństwie do Ciebie. Nie czujesz bólu, czujesz jedynie smutek, smutek, który rozrywa twój umysł i serce, nie pozwala Ci się uspokoić, zaciskając swe szpony na twych płucach, duś się i poczuj, co to śmierć.
-Zostań ze mną, nie zostawiaj mnie. – Powiedział, drżącym głosem, ledwo łapiąc oddech, biegnąc. Tylko gdzie biegł, sam nie wiedział jak wyjść z ciemności, więc jak miał ją z niej wynieść. Łzy spływały po jego prawym policzku, a po lewym krew, rana, która nigdy się nie zagoi. Te ruiny nie skrywały żadnej tajemnicy jedynie śmierć. Losie zezwól wynieść mi ją, chociaż z tego lasu, by mogła ujrzeć blask gwiazd i księżyca, a może wschodzące słońce. Nie wiem ile już tu jestem, lecz wiem, że w ciemności pozostanę na zawsze nawet krocząc w pełnym świetle. –Nie chce twego oczka, chce jedynie byś przy mnie została. Chce byś żyła. –Mówił do niej nie wierząc samemu w swoje słowa, delikatnie unosząc ją wyżej i obniżając swą głowę niżej by mogła dotknąć jego policzka, zalanego łzami, a może krwią. Biegnąc dalej przez las w kierunku wioski gdzie liczył na pomoc, dla swego małego aniołka. Chce tylko pomocy dla niego, dla mnie jest już za późno.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1161
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 10 sie 2017, o 11:37

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
31/30


Z popielnika na Wojtusia mrugała iskiereczka - a w twoich własnych ramionach właśnie jedna gasła.
Życie toczy się w sposób nieprzewidywalny. W jednej chwili wydaje ci się, że jesteś bogiem i możesz podbić cały świat, a w następnej sekundzie uświadamiasz sobie, jak bardzo ludzki jesteś. Jak wiele masz wad. Jak wiele pomyłek popełniłeś i jeszcze popełnisz, chociażbyś stąpał na koniuszkach palców. Życie jest nieprzewidywalne - a potem się umiera. Biegniesz do miasta, ale w sumie którędy to? Która z dróg jest odpowiednią, którą tutaj przywędrowałeś? Nie wiesz. Nie pamiętasz. Twój mózg zbyt ogarnięty rozpaczą nie jest w stanie trzeźwo odnaleźć drogę, chociaż to bardziej kwestia tego, że nie znałeś zupełnie tych terenów. Każde drzewo było tutaj takie same, czułeś się jak zamknięty w genjutsu bez wyjścia, mimo to ciągle biegłeś, bez wytchnienia, nawet jeśli miałbyś dwa razy minąć ten sam korytarz utkany z drzew - co z tego? W końcu znajdziesz tą drogę, która zaprowadzi cię do szpitala. Widzisz? Ostrzegano cię. Nie zamykaj oczu w pokoju czwartym. Byłeś wtedy taki pewny siebie, niemal zadowolony, tak głośno się odgrażałeś, że rozniesiesz to miejsce w pył, w perzynę! Gdzie teraz jest ta odwaga i przyjemny dreszczyk poczucia, że jesteś łowcą, który potrzebuje tylko dostosować się do ciemności, by zostać jej władcą?
Heh, Ja dobrze wiem, gdzie.
Została pogrzebana w pokoju numer cztery.
Drobna rączka w końcu sięgnęła do twojej twarzy.
- Wiesz... jesteś moim przyjacielem. Nigdy cię nie zostawię. - Uśmiechnęła się przez ból, ciepło i szczerze. Czujesz to? Dreszcz przebiegający po karku, chociaż była taka chłodna to i tak dobroć, która z niej biła przecinała mroźne powietrze poranka, które zaczęło rozciągać się nad Sogen. Wreszcie zacząłeś coś widzieć. - Tylko na chwilkę... odejdę. Wszystko będzie ze mną w porządku... wszystko... w porządku...
Akurat kiedy ostatnia iskierka zgasła.
Jeszcze oddychała kiedy wpadłeś do szpitala z wrzaskiem o pomoc, oddychała kiedy zabierano ją z twoich ramion i odsunęli cię na bok, zostawiając samego pod ścianą, zabierając do jednej z sal. Czekaj. Trwaj. Poczekaj, jej stan jest krytyczny.Słyszałeś w ogóle głos medyków, czy całkowicie zlał ci się on z szumem budzącego się miasta? Co się wydarzyło? Halo, proszę pana? Jeden chyba próbował cię o coś wypytać, starałeś się mu w ogóle odpowiedzieć?
Ach, zobacz, kolejne miasto, w którym krzywo na ciebie spojrzeli.
Przykro mi, ale dziewczynka potrzebuje odpoczynku. - Tak ci powiedzieli.
Kiedy przyszedłeś na drugi dzień pokój Aniołka był całkowicie pusty.
Znalazłeś tylko kartkę z napisem: Przyjaciele na zawsze.

Zniknę, ale wszystko będzie dobrze.



Misja zakończona!
[Akashi z/t -> szpital]
Shijima
 

Poprzednia strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość