Stary dom Białej Wiedźmy

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 7 sie 2017, o 09:37

Obrazek
Jeśli dasz radę znaleźć jedną z błędnych ścieżek w Przerażającym lesie, jeśli odpowiednio się postarasz i przedrzesz się przez ponurą plątaninę gałęzi, które niczym wiedźmy wyciągały swoje szpiczaste palce w twoim kierunku, to znajdziesz posiadłość, albo raczej jej ruiny - kiedy i kto ją wybudował? Dawno zapomniano. Dumne psy, przypominające lwy, siedziały na swych podestach, ongiś dumni strażnicy, dziś ich marne odcienie - większości brakowało łbów, innym rozpadły się łapy i ogony. Ostały się niektóre, najsilniejsze mury, a to, co było dachem, dziś zarosło w całości trawą. Jeśli przejdziesz po tym miejscu, do którego promienie dnia docierały smukłymi liniami spomiędzy wysokich koron drzew, pomiędzy fantazyjnymi, nierównymi murami,
które częściowo porósł mech, na niektóre wspinał się bluszcz, a do innych przykleiły się dzikie krzewy róż, to dotrzesz do placu,
na którym wciąż stoi fontanna. Stojący pośrodku okrągłej misy anioł (czy raczej powinnam napisać: shinigami) trzymający dzban, z którego nie leciała już woda, nie miał jednego skrzydła, a drugie było w połowie urwane. Zabrakło też głowy, która z wyłupanymi oczyma leżała u jego stóp. Idziesz dalej? Miniesz kawałki rozłupanego szkła, tam roślinność rozwijała się w pełni,
być może była to szklarnia. Jeszcze dalej? Jeśli jesteś wystarczająco wytrwały dojdziesz do czternastu pali nierówno wbitych w ziemię, z których każdy miał swój numer. Brakowało tylko numeru "4".
Ostatnio edytowano 8 sie 2017, o 07:16 przez Shijima, łącznie edytowano 1 raz
Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 7 sie 2017, o 13:18

Przygoda powoli brnęła ku swemu kulminacyjnemu momentowi, jaki on będzie, kto to wie, ale czym bliżej niego to tym bliżej końca, lecz trzeba się skupić na tym, co tu i teraz. Dziewczynka postanowiła się trochę zabawić i poudawać damę w końcu, kto zabroni takich rzeczy dziecku nocy. Zresztą i tak dość szybko jej się tego odechciało, tak samo jak szukania przyjaciół i tak zaczęła się zabawa w berka.
-Czekaj, ale jak to w berka? –Zapytał zdumiony młodzieniec, ale raczej nie miał większego wyboru jak biec za małym aniołkiem, w sumie to miał olać ją iść do miejscowej karczmy i zalać się w trupa, ale jednak postanowił pobiec za dziewczynką w końcu poświecił jej już trochę czasu i przypominała mu siostrę, więc dlaczego nie? Dziewczynka była dość sprytna i znała teren, nie biegłą raczej w miejsce, którego nie znała, bardziej gdzieś zmierzała tylko gdzie? Gdzie ona biegnie, jak tak dalej pójdzie zgubie ją. pomyślał fioletowo-włosy przemierzając za dziewczynką dziwny las. W końcu dotarł za nią do ruin dziwnego miejsca, przy których się zatrzymał. –Czekaj. Co to za miejsce? – Zapytał się ze zdziwieniem dziewczynki licząc na to, że mu odpowie na jego pytanie. Chociaż szykował się także do walki, bo cholera wie czy nie wprowadziła go właśnie w zasadzkę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 7 sie 2017, o 14:18

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
11/30


Pamiętaj - to będzie jedna minuta po północy, to w końcu wasze jedno spotkanie jest zarazem tym pierwszym. To twoja pierwsza przyjaźń i pierwsza pogoń za czymś, czego stracić nie można. Pierwsze zobaczenie szerszego horyzontu, pierwsze zderzenie z chłodem lasu stróżującego tą część dostępu do miasta i pierwszy metr, który przemierzyłeś, wierząc, że jeśli siostrę utraciłeś, to los da ci jeszcze jedną. Ile miałeś wtedy lat? Ach tak, dziewiętnaście. Dziewiętnaście drzew stojących na twojej drodze, dziewiętnaście dróg, którymi możesz podążysz i dziewiętnaście wyborów - tam możesz pójść do karczmy, ale po co? Do niej jeszcze zdążysz. Tamtędy do domowego zacisza - po co? Nie ma tam już żadnego domu, do którego mógłbyś wracać. Dziewiętnaście powodów by się zabić, nie uważasz? Lub dziewiętnaście powodów, by to wszystko przeżyć.
Świeże powietrze tym mocniej zakotwiczało się w twoich płucach im dłuższe kroki stawiałeś, im więcej ich było - szybko, śpiesz się! To jak gonienie za swoim własnym Przeznaczeniem, czy może za snem? - starasz się je przychwycić, ale im bardziej przyśpieszać, tym ono bardziej ulatuje - majaczy gdzieś na horyzoncie, więc dlaczego nie możesz skupić na nim swojego spojrzenia..? Oj, uważaj! Ostre gałęzie chłostają tutaj ciało, zahaczają o ubrania, kropelka krwi, nawet druga, chociaż zupełnie się tym nie przejmujesz - przecież to wszystko od razu się na tobie goi... och, warto? Biała sylwetka ginie ci na horyzoncie, powstają śniący strażnicy, aby osłonić ją swoimi ciałami, chociaż to wszystko i tak zwykłe złudzenie - drzewa rosły tu tak gęsto, rodziły się w żywy mur, jeśli się skupisz może nawet usłyszysz tętno serca pod szorstką korą? Nie, na pewno nie, nie jesteś szalony, żeby szukać bicia tam, gdzie go nie ma.
Jesteś jednak na tyle szalony, by gonić za niedogonionym.
Zatrzymujesz się i zobacz - tutaj przynajmniej jest minimum światła, lecz za twoimi plecami..? Pożarła cię chyba ciemność, Przyjacielu, chociaż jeszcze przed chwilą trwałeś na samym szczycie blasku. To nie serca drzew a twoje uderza tak mocno jakby chciało wybić żebra, to twój ciężki oddech przecina ciszę. Zmęczenie. Rozgrzany biegiem dopiero teraz kiedy się zatrzymałeś odkryłeś, że musiałeś przebiec nie metry, a całe dziesiątki metrów, jeśli nawet nie setki gubiąc się na wątpliwie prostej drodze. Zatrzymałeś się i rzuciłeś pytanie w echo leśne.
Dziewczynki nie było widać, a ciemność zamknęła za tobą swoją paszczę. Odpowiedziało ci tylko echo twoich własnych słów.
Wiesz, żeby kogoś szukać, musisz najpierw odnaleźć samego siebie.


Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 7 sie 2017, o 21:43

Pogoń za mała dziewczynką do nieznanego gęstego lasu, brawo ja, kto by mógł wpaść na tak głupi pomysł poza mną, no cóż raczej nikt, a do tego ciemności ze mnie wylazła i zablokowała drogę powrotną, cóż odnaleźć się tam nie odnajdę, dziewczynka duchem na pewno nie była, ale dzieckiem też nie, więc kim do cholery? Może uda się tego dowiedzieć. Akashi znalazł się w dziwnym miejscu, chyba w sercu prastarego lasu, mapa by się jakaś przydała, ale żadnej nie ma, a stoiska z mapami w okolicy raczej na marne szukać, chociaż kto wie. Ludzie potrafią sprzedawać piasek na pustyni, to mapy w środku lasu nie? Chociaż to, co ma przed sobą fajnie wyglądało, jak jakiś stary pałac, a chociaż rezydencja, no cóż, jakby drogę odnowić i znaleźć akt własności, można by sprzedać za niezła sumkę, chociaż przyprawiało o dreszcze na plecach, lecz mniej niż aniołek. A drzeć się za nią raczej zbędne, prędzej przybędzie tutaj jakieś dzikie zwierze niż ona. Teraz sobie uświadomiłem, że me wcześniejsze zachowanie było nierozsądne. Mam nadzieje, że nikt tego nie słyszał i nie postanowi odwiedzić mnie, bardzo bym tego nie chciał, nienawidzę gości, chyba, że przynoszą coś słodkiego, ale i tak kijem w łeb dostana. Akashi wszedł powoli w tereny dziwnych ruin by trochę się po nich rozejrzeć, cóż zawsze może znaleźć tu coś ciekawego, ale najpierw trzeba się rozejrzeć i nasłuchać czy przypadkiem nie ma czegoś żywego w okolicy, bo martwy to jak na razie jestem tylko ja. Kolumny fajne zniszczone, Ogony z przodu i tył€ podpadały, fontanna fajna klimatyczna, aniołek z głową u stóp, śmieszy mnie to nie wiem czemu. Fioletowo-włosy mimo swej marnej sytuacji ciągle miał dobry humor i szczerze się uśmiechał w końcu jakaś przygoda i zabawa i pseudo domek dla niego, sam raz dla takiego wariata.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 8 sie 2017, o 08:11

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
13/30


Jeśli przez chwilę się zastanowisz i cofniesz myślami do szalonego biegu, w którym tak bardzo starałeś się nie stracić tego, co nieuchwytne, to uświadomisz sobie parę rzeczy. Obleją cię zjawiskowym blaskiem i pozostawią w zdumieniu świadomości świata, który swoją historię chyba postanowił rozgrywać gdzieś obok ciebie, miotając twoją osobą na rozdroże. Byłeś taki pewien, że wydostaniesz się ze swoich podziemi, że zmieciesz każdą przeszkodę? Podejmuję się wyzwania. Pytanie czy ty nadal jesteś tak pewien swoich możliwości. Skoro nastrój ci dopisuje to najwyraźniej tak. Wracając do punktu wyjściowego - jeśli cofniesz się do wspomnień to odkryjesz, że las, przez który przyszło ci biec, był całkowicie ciemny. Nie widziałeś nad sobą dokładnie zamykającej się kopuły drzew, tylko pojedyncze gałęzie, które szkicował blask czegoś mdłego. Nie widziałeś pni po sowich bokach, a tylko ich zarysy, pojedyncze słoje, przez który prześlizgnęło się światło, które chyba nie należało do księżyca. Chyba? Nawet na pewno. To światło nie padało z góry, to światło biło od strony uciekającej ci dziewczynki, po której teraz ślad zaginął, a przynajmniej umknęła z pola zasięgu zmysłu wzroku i słuchu. Nie panowała tutaj kompletna cisza, a mimo to było stanowczo za cicho. Słyszałeś, jak w oddali zakumkała żaba i jak dzięcioł zastukał gdzieś ponad twoją głową. Widoczność tu? Nie widziałeś niemal niczego. Mdły blask księżyca, który przelewał się nielicznymi promieniami przez dziury w koronie drzew nie był wystarczający, aby oświetlić ci cały teren, poruszanie się tutaj było jak błądzenie na oślep, ale ludzki wzrok potrafił przywyknąć do ciemności, zwłaszcza, że nie panowała tu ta sama egipska ciemność, która panowała w korytarzu stworzonym z drzew za twoimi plecami. Powrót? Nic fizycznie cię nie blokowało. Mogłeś po prostu odwrócić się na pięcie i zrezygnować z szukania małej istotki. Twoja czujność sprawiała, że gotów byłeś na każdy najmniejszy, fałszywy dźwięk, który rozległby się wokół ciebie, na każde drgnięcie środowiska. Stój! Ach nie, nic się nie dzieje, to tylko nietoperz świsnął ci obok policzka, niemal muskając swoimi skrzydłami twoją skórę. Mięśnie reagowały jednak same, zwłaszcza, kiedy spodziewałeś się zasadzki. Chyba słusznie, bo kto niby spotyka małe dziewczynki, które ciągną go do dziwnych ruin?
Domek jak z obrazka, jak jeden z tych obrazów, którzy malarze stawiają na płótnie, aby przekonać oglądającego, że czai się w nim magia i tysiące skarbów, które tylko czekają na odkrycie. Domek jak dla lalek, a Ty miałeś tutaj być tym dzieckiem, które dostaje go do swych rąk i może zacząć się bawić figurkami, które się w nim pojawiły.
Przykro mi, że cię zawiodę, ale to Ty byłeś tutaj lalką.
Zrobiłeś kolejny krok i podłoże zatopiło się pod twoimi nogami.
Pułapka, kto by się spodziewał?
Runąłeś jak długi w dół razem z trawą i liśćmi, które je nakrywała, kiedy tylko przekroczyłeś próg dwóch strażników posiadłości o zapomnianej historii.
Hej spójrz, przynajmniej nie jesteś tu sam! Obok ciebie leżał przekrzywiony szkielet, którego ubrania stanowiły już szmaty, a kij leżący ongiś na jego udach był już właściwie nie do użytku, cały zmurszały, tak samo jak torba leżąca tuż obok niego - stara i przegniła.

Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 8 sie 2017, o 08:37

Muszę zapamiętać by nie ufać małym dziewczynką, które spotykam poza miastem wieczorem i nie posiadają butelki sake, gdyby miała butelkę to coś dobrego mogłoby z tego wyniknąć, chociaż czy wtedy nie byłbym zboczeńcem? To z dwiema butelkami sake, będę miał usprawiedliwienie dla mego postępowania, że byłem nawalony na sztywno i nie wiedziałem ile ma lat, tak to dobre usprawiedliwienie w każdym sądzie mnie ułaskawią, a samosądy mam gdzieś, to ja jestem tutaj prawem i panem, może w tym momencie niezbyt, ale to się naprawi będzie dobrze. Muszę odnaleźć tą mała jędze, w sumie aniołka, cóż, chociaż świeci bladą łuną dobiegając z jakiegoś miejsca, ale czy chce mi wskazać drogę do siebie czy do wyjścia, a może do piekła. Ile bym dałby to wiedzieć. Na pewno będę musiał skierować się w tym kierunku. Młodzieniec powoli wędrował do środka ruin, ale jego podróż skończyła się między posągami, bowiem okazało się, że jest tam zakryta dziura, kto by się tego spodziewał, większym klasykiem pojechać się nie da już? Lepiej nie będę się odzywać, bo oberwę gorzej za to. Akashi runął w dół i wylądował na ziemi? Co się stało z kolcami tutaj? Fioletowo-włosy powoli podniósł się z siebie i sobie przysiadł, lekki szok wywołał wypadek, ale dopiero jutro będzie boleć. Rozejrzał się po dziurze i obok niego leżał szkielet Mietek, cóż jemu dieta w dziurze wyszła na dobre, schudł aż za bardzo. Jak się stąd wydostać? Pomyślał młody kultysta, po czym postanowił zajrzeć do torby szkieletu, może tam coś będzie przydatne, co może pomóc wyjść i się nie rozwaliło. Po czym ponownie rozejrzał się po dziurze w, której się znalazł.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 8 sie 2017, o 10:06

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
15/30


Właśnie, większym klasykiem pojechać się już nie dało? Lepiej ty mi powiedz, czy bardziej klasycznie nie dało się wpierdolić w pułapkę, która owszem, była bardzo dobrze zakryta nie dlatego, że ktoś się wykazał tak wielkim kunsztem w kamuflowaniu jej, a dlatego, że musiała być tutaj już od lat - ktoś ją po prostu ponownie zakrył, kiedy Pan Mietek wpadł do środka i pozwolił, żeby natura znów robiła swoje, naturalnie kamuflując to miejsce, sprawiając, że było nie do wykrycia dla oczu... a może była, tylko że ty akurat byłeś za bardzo zajęty podziwianiem lwów na pokruszonych podestach, częściowo popękanych, ale nadal trwających w jednej bryle i tego anioła, którego głowę ktoś złożył u jego stóp? Nigdy się już tego nie dowiesz, bo i tak w pułapkę wpadłeś. Pozostawało tylko to irytujące uczucie pod tytułem dlaczego ja?
Wnętrze było idealnie kwadratowe. Ściany były gładkie, ale nie do końca - ziemia zdążyła już przez lata się pokruszyć, w niektórych miejscach wybiły się korzenie - wiesz, ponoć głupi ma zawsze szczęście, tobie się fuksnęło, że nie było w tym dole żadnych kolców ani nie nadziałaś się na żaden z korzeni, które swoją drogą były raczej cienkie i wątpliwe, żeby utrzymały twój ciężar ciała - mówię to na zapas, gdyby przyszło ci do głowy, że bez problemu wespniesz się po nich na górę. W końcu, właśnie - jak się stąd wydostać? Nie masz przy sobie żadnej liny, ledwo cokolwiek widzisz, a głęboki na osiem metrów dół raczej nie zamierzał otworzyć przed tobą magicznych schodów. Nie było też żadnej Raszpunki, która spuściłaby ci swe włosy, chociaż może była, tylko jeszcze nie wpadłeś na pomysł, żeby ją zawołać..? Skoro nie wiadomo, co robić, to najlepiej zacząć od podstaw, słusznie! I tą postawą było sięgnięcie po torbę umarlaka. Nie pytaj, jakim cudem ta torba jeszcze się utrzymała, skoro z całego ciała zeszły już wszystkie mięśnie i wnętrzności wyżarły robale - ano właśnie może dlatego, że akurat torby zjadać nie miały najmniejszej ochoty. Dotykasz materiału i czujesz, jak jest nieprzyjemnie wilgotny, śmierdzący i zgrzybiały, ale hej - jeśli czegoś nie znajdziesz to przyjdzie ci tu skończyć tak jak Mietek.
Kolejny, który tu wpadnie, nazwie cię: Janusz.
Otwierasz klapę i na swoje nieszczęście nie znajdujesz tu żadnej liny - przykro mi, to nie Tomb Raider, w którym naboje do broni i świeże apteczki leżały na półkach w prawiecznych jaskiniach nieodkrytych od tysiącleci. Było tam za to parę przedmiocików takich jak trzy zerdzewiałe shurikeny, na pewno bardzo ci się przydadzą, teraz uważaj, żeby się nimi nie zaciąć, bo jeszcze nabawisz się do tego wszystkiego gangreny. DO tego jakiś dziennik - gruby, równie zmurszały, wyceniłbyś go na "często używany", ale to chyba wina tego, że leżał tu cholera wie ile czasu... Był też pędzel, cały zestaw do kaligrafii, coś, co, oho, uwaga! - mogło być mapą! Mogło być, bo właściwie to było tak już rozmoczone, że niczego nie dało się z tego rozczytać. Znalazłeś również bukłak, w którym wciąż była woda i jednego kunaia.
Kiedy nachyliłeś się nad tą torbą i uniosłeś spojrzenie, w twoje oczy rzuciło się coś wyryte w ziemi. Głęobko, być może było to ryte kunaiem, albo mężczyzna z rozpaczy rył własnymi palcami. Coś, albo raczej: wiele cosiów.
Te "cosie" przedstawiały cyfrę "4".


Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 8 sie 2017, o 11:13

To trudny moment w przygodzie Akashiego, bowiem nasz bohater się zdołował i to tak poważnie, aż na osiem metrów w głąb ziemi, cóż ciężki to okres w jego życiu. Zostawiony przez rodzinę i bliskich, nie miał ani grama alkoholu przy sobie, do tego mały aniołek zaciągnął go w głąb lasu, po czym znikł, ale są też pozytywy tego zajścia, nie siedzi sam w tym dołku, znalazł drugiego przyjaciela, a mianowicie szkielet Mietka, która leżał obok niego przybity, a może połamany. Prosiłbym o opis jego stanu fizycznego, bo psychiczny nieco słaby. Chociaż w torbie miał coś ciekawego trzy zardzewiałe shurikeny, które przydadzą się do, skupu złomu, jakiś dziennik, który chętnie przeczytam o ile nie rozleci się w łapkach Akashiego oraz woda i jakieś stare mapy, niezbyt wyraźne. Jak stąd wyjść? Ty przyjacielu nie masz na to pomysłu. Myślał młodzieniec gapiąc się na stertę kości, która niegdyś była człowiekiem. Młody kultysta powoli podniósł się z ziemi, schował notes, który znalazł przy trupie o ile nie rozleciał się podczas czytania, do torby, po czym złapał za czaszkę szkieletu i ją oderwał, również chowając do torby. Chwile postał rozglądając się po ścianach i zastanawiając, o co rozchodzi się z tą czwórką. Po czym oparł jedną nogę na ścianie, a następnie drugą i zmierzał ku wyjścia z nowym przyjacielem, który już nigdy go nie opuści. Wieczna, męska przyjaźń. Jak znajdzie się już na powierzchni, zdejmie kij z pleców i będzie delikatnie pukał nim o ziemie przed sobą, zmierzając w kierunku fontanny.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 8 sie 2017, o 12:55

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
17/30


Mieczysław miał się bardzo dobrze! Serio! Właściwie to gdybyś nie zwalił mu na łeb tony patyczków, liści, mchu i innego trawska to miałby się jeszcze lepiej, bo biedak nie wytrzymał chyba presji łamiącego się nad jego głową nieba, bo troszkę się przekrzywił, jedna kostka mu się lekko osunęła, tak poza tym? Siedział sobie Mietek do tej pory i paczył na ścianę przed sobą, no zgoda, bardziej na ziemię niż na ścianę, bo jego czaszka była przechylona i niemal opierała się o obojczyk, a sam szkielet pół leżąc oparty był o ścianę, na której wypisanych było pełno czwórek. Dalej, Akashi, skup się! O co mogło chodzić z tymi czwórkami? Najprostszą drogą było wejrzenie do dziennika - i słusznie. Może i nie było w torbie Mietka liny, ale chociaż jakieś notatki porobił, spryciarz jeden! Może chociaż dzięki temu uda ci się odkryć tajemnicę tego miejsca..? O ile jakakolwiek tajemnica była. Bo przecież mała dziewczynka szukająca przyjaciół, która zaprowadziła cię do tego miejsca wcale nie była... tajemnicza. Nie, skądże znowu. Aniołek? Uosobienie dobroci. Serio.
Kto by mi niby teraz uwierzył..?
Dziennik właściwie tak jak mapa - był cały przemoczony, zgrzybiały. Nie miałeś najmniejszych szans odczytać znaków, które postawiono na kartkach - i tylko jedno zdanie na końcu dziennika jakoś ocalało, nie rozmyło ze wszystkim innym - chyba dlatego, że postawione było wielkimi, nierównymi znakami. Teraz już próżno szukać odpowiedzi na pytanie, czy ich brak równości był winą tego, że Mietkowi drżała ręka, kiedy je pisał, czy może tego, że i one nie były w najlepszym stanie - mimo wszystko ta strona niczym nie różniła się od innych - była przemoczona i jak zostało wspomniane tylko wielkość liter umożliwiała ich rozczytanie. Słowa głosiły: "Zamknij oczy w pokoju czwartym, a już zawsze będzie noc."
Czwartym? A może w pokoju Śmierci?
Czy wiesz, dlaczego liczba cztery była liczbą przeklętą, uznaną za pechową, dlatego ludzie ją tak wymijali?
Ponieważ zapisywano ją tymi samymi znakami co słowo "śmierć".
W sumie mogłeś wyrzucić ten dziennik, chyba do niczego ci się nie przyda, skoro i tak nie byłeś w stanie go rozszyfrować. Wziąłeś łeb Mietka pod pachę i najbanalniejszym na świecie sposobem wyszedłeś z tej złowieszczej pułapki. Kto wie, może Mietek na to nie wpadł? A może w czasach, kiedy Mietek postanowił sobie tam zamieszkać ta genialna technika nie dotarła jeszcze do jego rodzinnych stron. Cholera wie. Ruszyłeś do przodu i tym razem uważałeś, żeby na żadną inną pułapkę nie wpaść, jak sprytnie! Bardzo sprytnie, zwłaszcza, że kiedy minąłeś już lwy i wkroczyłeś na kamienną posadzkę, która prowadziła do progu domostwa, widziałeś coś, co było szkieletem kamiennych schodów i łukiem, który musiał składać się ongiś na drzwi teraz leżące na ziemi, a przed samym wejściem połamane kolumny, które pewnie podtrzymywały strop. Dziwna architektura, jakby wyrwana z jakiejś bajki. Wracając jednak - ledwo wszedłeś na teren, który prowadził do rzeźby Anioła, a nacisk kija sprawił, że ostre, może nie tak ostre kolce, jak ongiś były, ale nadal ostre, pordzewiałe, wyskoczyły z pojedynczych kamieni, rwąc mech i trawę. Tylko pojedyncze. Zupełnie jakby ta pułapka nie do końca działała tak, jak powinna. Cofnąłeś kijek i wyraźnie poczułeś, jak kamień, który nacisnąłeś nim, wraca na swoje miejsce - i wracają też na swoje miejsce kolce.
Stojąc na tym placu otoczony byłeś przed resztki murów, może stanowiły kiedyś prawdziwy mur, a może były jakimiś budowlami - pewnie to drugie, widziałeś te szczątki nieco dalej, to miejsce musiało byś naprawdę spore. Stałeś centralnie naprzeciwko wejścia do rezydencji, które znajdowało się za plecami shinigami. To miało się nieco lepiej, przynajmniej fundamenty wciąż stały i na upartego chyba nawet dałoby się odróżnić poszczególne pokoje. Przynajmniej te na parterze, bo jeśli to miejsce miało jakieś piętro, a prawdopodobnie miało, to nic z niego nie zostało. Jego resztki walały się wokół.
Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 8 sie 2017, o 18:01

Przygoda wraca na dobry tor zdarzeń, Akashi wyszedł z dołka i zabrał ze sobą czaszkę Mietka, to jego nowy przyjaciel i towarzysz w wędrówce, mam nadzieje, że będzie dobrze się sprawował i mało zjadał prowiantu, no tak, on nie będzie go potrzebował wcale. Przecież nie żyje. Co robi samotność z człowiekiem. Następnym razem poproszę przygodę w łóżku z dwiema szatynkami, za to bym nawet nagrody nie chciał. Młodzieniec po wyjściu z dziury ze swym towarzyszem trzymając jego głowę pod pachą ruszył dalej stukając kijem przed sobą. W końcu zrobił coś mądrego, bowiem udało odkryć się mu pułapkę z kolcami może już przerdzewiałe i części brakowała, ale penetracja nimi nie należałaby do najprzyjemniejszych. Dalej chłopak zobaczył dziwne ruiny, które go zainteresowały, może tam znajdzie odpowiedź na tą czwórkę. Więc powoli ruszył w stronę rezydencji dalej stukając kijem przed sobą by odkryć inne dziwne pułapki, a przy okazji rozglądając się dookoła za wskazówkami. W końcu musi tutaj coś być. Bez powodu raczej ta dziewczynka go tutaj nie przywiodła, musi chcieć by on coś odkrył, ale co? Może za niedługo będzie w stanie zdobyć tą odpowiedź. I Jakoś uporać się z ciemnością w sobie i dookoła. W końcu ciemność nie zapadnie tam gdzie już panuje, więc jakąś szansę na przeżycie ma, a nawet gdyby nie to cóż, śmierci się nie boi, jest gotów spojrzeć jej prosto w twarz z uśmiechem na ustach.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 9 sie 2017, o 07:43

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
19/30


Nie zrobiłaby tego? Niby dlaczego nie? Co o niej wiesz, żeby tak odważnie zakładać, że nie zrobiłaby ci tego a tamtego? No tak, wiesz o niej wystarczająco wiele - przecież dzięki niej wejrzałeś wgłąb siebie pierwszy raz od wielu, wielu lat. Pomogła ci otworzyć oczy na całą szerokość. Oczy szeroko zamknięte.
Ominąłeś pułapkę wokół shinigami, który śledził twoją wędrówkę pustymi oczodołami, straszna mara przeszłości, której nie pozwolono oglądać tych, którzy to miejsce odwiedzą po jego upadku. Może nie pozwolono mu oglądać już samego upadku tej posiadłości? Na chwilę przygasło światło księżyca i musiałeś się zatrzymać. Wyraźnie słyszałeś własny oddech, uderzanie serca i szum krwi w uszach - to były twoje jedyne pewne w tym chorym miejscu, które wyglądało jak przygotowane pod twój pogrzeb - hej, nawet ktoś wykopał ci grób, jaka szkoda, że grzecznie nie postanowiłeś w nim zostać i posiedzieć. Odległe odgłosy natury były tak skąpe w swoich odgłosach, że najmniejszy szmer tutaj wydawał się przekraczającym jakiekolwiek normy hukiem. Egipskie ciemności nie pozwoliły ci nawet dojrzeć końcówki własnego nosa. Chmury zaraz rozeszły się i pozostawiły cię na tym samym miejscu - nic się nie stało, nic cię nie pochłonęło, ze swojej nory nie wypełzła żadna bestia, której jedynym celem byłoby zjedzenie cię. Mogłeś ruszyć dalej i szukać wskazówek... tylko wskazówek właściwie dotyczącego czego? Aniołka? Pokoju numer cztery? Pewnie dotyczące czegokolwiek, a jak na złość panujący tutaj półmrok nie pozwalał na zbyt swobodne badanie otoczenia - chyba musiałbyś przyklejać się nosem do ścian, tak jak w tamtej dziurze, żeby dojrzeć większe szczegóły. Tym nie mniej wytyczyłeś sobie konkretny cel - samą posiadłość, której pozostałości z wrót, nieco zarośnięte przez tutejszą roślinność, stały przed twoim otworem, powiedziałbym wręcz, że kładły się do twych stóp. Ostrożnie stawiając kroki i ciągle badając teren przed sobą wszedłeś po schodkach i stanąłeś przed progiem posiadłości.
Witaj w domu, Uciekinierze.
Szkło zachrupało pod twoimi nogami, chociaż nie mogłeś go dostrzec, schowane pomiędzy trawskiem i liśćmi umykało twojemu marnemu zmysłowi wzroku, wszystko niemal tutaj zlewało ci się w jedną całość, chociaż widoczność w samym domu była lepsza - drzewa nad nim nie tworzyły idealnie zamkniętej kopuły, przez co o wiele łatwiej było ci już skupić wzrok na szczegółach.
Tuż przed tobą był szeroki hol, byłeś w stanie mniej więcej po konstrukcji ścian odrestaurować w myślach to miejsce, chociaż jakiego te ściany były koloru, jakie stały tutaj meble i jak wyglądały schody prowadzące do piętra, po których został jeden schodek - to pozostawało całkowitą tajemnicą. Część domu po prawej była całkowicie zawalona gruzem i kamieniami, tylko ta część po lewej ze swoim korytarzem rozpraszała się na pokoje, które częściowo porastał bluszcz. Pokój numer cztery? Cóż, chyba nikt normalny nie numerował pokoi w posiadłości mieszkalnej? Chyba że to wcale nie była posiadłość a coś w rodzaju hotelu? Zrobiłeś kolejne kroki wgłąb domu i dopiero wtedy rzuciły ci się w oczy pale powbijane w ziemię, które miały coś na sobie napisane, tylko co? Z tej odległości nie było widać. Mury po twojej prawej stronie zamalowane były farbami z godnymi hasłami typu "chwdp"... a nie, czekaj, to nie to uniwersum. Jeszcze raz: mury po twojej prawej stronie zamalowane były hasłami typu "chwdu" (chuj w dupe Uchicha heh) i innymi równie godnymi - farby nie były jakoś szczególnie nowe, jeśli się im przyjrzałeś odkryłeś, że pokryte są już tutejszym brudem, pewnie miejscowi chuligani, którzy znaleźli to miejsce, musieli się pobawić i stąd zniknąć. Na podłodze walało się parę butelek po sake, ze trzy nich były rozbite. Jak ominęli pułapki?
Może wcale nie ominęli.
Jeśli podszedłeś bliżej, zeskakując z fundamentów domu, przez co wyszedłeś na jego tyły, na których już niczego nie było, żeby przyjrzeć się tym wyrastającym z ziemi cieniom odkryłeś, że wszystkie są ponumerowane. Wyryto w nich cyfry, chociaż wcale nie wyryto ich po kolei. No i wcale nie miały ostrych zakończeń na swoich czubkach, żeby naprawdę palami je nazywać.
Przypominały swoisty cmentarz.
Brakowało tylko palu z numerem "4".
Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 9 sie 2017, o 10:24

Nie ma to jak zwiedzanie starych ruin, pradawnej posiadłości, a może hotelu lub innej instytucji publicznej gdzie kobiety oddawały się za pieniądze. Chociaż i tak nic z tego już nie pozostało, tylko zgliszcza. To miejsce musiało wyglądać pięknie za czasów swej świetności, ale obecnie nie dałbym ani jednej gwiazdki temu miejscu. Zniszczony pomnik shinigami. Którego głowa z wyłupionymi oczami leżała u jego stóp, czyżby on nie zniósł widoku rozpadającego się swego królestwa i uległ zniszczeniu razem z nim? Zamiast trwać i spróbować odzyskać dawną potęgę, a może ktoś celowo pozbawił go głowy, by to miejsce uległo zapomnieniu także przez bogów. Kto wie wszystko rządzi się swymi prawami. Czuje się tutaj prawie jak w jaskini, która była mym domem przez parę lat, ciemność porównywalna, więc nie jest aż tak tragicznie, chociaż mając spaczoną perspektywę patrzenia posiadając jedno oko jest tragicznie. Dojście do posiadło i głównego holu nie było takie ciężkie oraz było pozbawione pułapek, a może po prostu nie zostały aktywowane? Po prawej stronie nie dało się dostrzec nic ciekawego, całe skrzydło było zawalone, a na jego murach widniały dziwne hasła. Młody kultysta, wziął czaszkę spod swojej pachy i nakierował ją na ścianę. –Przyjacielu, to była twoja sprawka czyż nie? I raczej sam tu nie przybyłeś, tylko z kimś, tylko gdzie są szczątki twych towarzyszy? - Powiedział Akashi do czaszki trzymającej w ręce, po czym włożył ją do swojej torby, odpowiedzi raczej nie ma, co się spodziewać. Lewe skrzydło, cóż były tam pokoje i może tam też jest odpowiedź na ten dziwny numer cztery, chociaż dalej, pale dziwne płaskie pale powbijane w ziemie, dziwny sposób chowania martwych, a może dobry sposób na chowanie żywych? Młodzieniec powoli skierował swój krok w stronę pali by dokładniej je zbadać i sprawdzić czy da się je przesunąć. Jeżeli tak stara się je ustawić we właściwiej kolejności na odpowiednich miejscach, dokładnie sprawdzając podłoże, na, którym stoją, a zwłaszcza w miejscu, w którym brak numeru cztery. Jeżeli nie odkrywa tam nic ciekawego wraca do rezydencji i skręca w lewe skrzydło by sprawdzić czy pokoje są ponumerowane, jeżeli nie sprawdza je po kolei szukając dziwnych rzeczy i nietypowych śladów świadczących o tym czy ktoś mógł tutaj być, a i uważnie wszystkiego nasłuchuje, w końcu to jedyny zmysł w tym momencie, który może powiadomić go o zagrożeniu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 9 sie 2017, o 11:10

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
21/30


A Ty, czy byłeś od niego lepszy, że zadałeś to pytanie?
Zimny pomnik, w którego klatce piersiowej nie biło serce, pozbawiony oczu, żeby niczego już nie widzieć, pewnie zamknął też uszy, by niczego nie dosłyszeć - chciał zasnąć na wieki, tylko wola przeżycia okazała się o wiele za silna. Tak przykazano mu trwać. Zabroniono wynieść się z miejsca własnego upadku, nie pozwolono uronić ani jednej łzy; bądź silny! mówili, a on? On musiał posłuchać, żeby nie upaść w mokrą ziemię, w której pochłonąłby go mech i jeśli on sam nie pamiętałby o sobie to nie byłoby ani jednej duszy, która opiewałaby jego historię.
Rzeczywiście Mietek nie był skłonny odpowiedzieć, chociaż nie mam pojęcia, dlaczego... coś mu chyba nie stykało w zawiasach, albo biedak był najzwyczajniej w świecie zmęczony - grunt, że przynajmniej coś o nim więcej wiedziałeś, bo rzeczywiście mógł być jednym z tych dzieciaków, które się tutaj bawiły, a potem spotkał ich marny koniec - pozostawało pytanie w takim razie, kto pułapkę zasypał? Jego towarzysze? Byli pijani, cholera wie, co mogło im do łba strzelić. A może Aniołek, skoro wiedziała, jak do tego miejsca dotrzeć i wiedziała, jak zniknąć? Cholera wie, czy naprawdę do tego miejsca prowadziła, czy po prostu zapamiętała się w gonitwie, niewinnej zabawie w berka. Bardzo wiele pytań i jak na razie - żadnej odpowiedzi.
Skierowałeś się w stronę pali decydując, że zbadanie ich jest większym priorytetem niż znalezienie wspomnianego pokoju numer cztery. Prześladująca ciebie, albo to miejsce, liczba nie chciała się odczepić - wbita pazurami wtapiała się głęboko w posady tego miejsca i ciągle ciągnęła swój szlak zygzakiem pomiędzy murami, pojawiając się to tu, to tam - ktoś chyba tutaj miał jakąś obsesję..? Jeśli to miejsce, przed którym właśnie stanąłeś, było rzeczywiście cmentarzem i cyfry tej brakowało... to co właściwie? Zatrzymałeś się i spojrzałeś pod nogi, kiedy wyczułeś pod nimi wyraźną wypukłość, kiedy chciałeś minąć jeden z pali - nie były one poukładane w rządku, nie były nawet prosto wbite, zupełnie jakby ktoś z wielkim trudem wcisnął je w ziemię, chociaż teraz trzymały się bardziej stabilnie niż te wszystkie mury. Spojrzałeś pod nogi i zobaczyłeś bukiecik z czerwonych i białych róż, musiały zostać zebrane z tutejszych krzewów, były identyczne, nieco już przywiędły prócz jednej róży, która musiała zostać świeżo położona, a obok niego rozlany wosk po świecy. Innymi słowy: ktoś jednak musiał to miejsce odwiedzać.
Miejsce na pal numer cztery był aż nad wyraz widoczny. Prosiło się, żeby właśnie w to miejsce, w ten centralny punkt, wsunąć ten jeden palik z tą konkretną cyfrą i dopełnić doli tego ponurego cmentarzyska. Ziemia, którą sprawdzałeś, była, tak jak wszystko wokół, dawno zarośnięta - prócz jednego miejsca, tego, przy którym leżał bukiecik. Ziemia pod palem z napisem "14" była bardziej miękka, widać było, że musiała zostać całkiem niedawno zakopana, a pewnie pod nią COŚ lub KTOŚ. Ten pal nie zdążył jeszcze złapać tutejszego syfu i brudu, świeżo wyryta cyfra nie zdążyła jeszcze zlać się z całością tak jak u innych. Kiedy przyglądasz się tak tym kawałkom drewna zaczynasz szybko łapać, że nie mogły one zostać postawione jednocześnie. Jedne były starsze, bardziej pociemniałe, drugie trzymały się nieco lepiej. Tak, ta ziemia pod "14" była zdecydowanie miękka. Hm, może więc by je poprzestawiać? Złapałeś jeden pal, nooo..! Kuźwa uważaj, bo przepukliny dostaniesz! Zapierasz się nogami, ciąągniesz, ciąąągniesz..! I jest! Prawie glebnąłeś na ziemię, ale ten z napisem "14" wyciągnąłeś - pewnie dlatego, że był najświeższy. No dobra, pierwszy za tobą, to teraz kolejny. O stary, może być ciężko. Nawet Mietek spoglądał na ciebie w tym momencie z pożałowaniem i krakał ci do ucha: stary co ty odpierdalasz?!" Nie, nie, może lepiej sobie darować kolejne wyrywanie pala? Tak, lepiej sobie darować. Skoro ten był problematyczny to reszta będzie jeszcze cięższa
No i co dalej?
Ach tak, pokoje!
Jeden, drugi, trzeci... o, pokój czwarty. Nie były ponumerowane - to znaczy może kiedyś były, ale teraz nie miały przecież drzwi. Na podłodze dostrzegasz klapę, częściowo obrośnięta jest czymś w rodzaju bluszczu, ale nie kojarzysz tej rośliny, może to dlatego, że nie jesteś żadnym botanikiem? Ten pseudo-bluszcz porasta zresztą w większości ściany w lewym skrzydle i podłogę. Mogę śmiało dodać, że na klapie nie ma ziemi i nie jest pozarastana trawskiem, co więcej - jeśli się pochylisz zobaczysz ślady. Ktoś musiał jej używać i to całkiem niedawno, ściągając z niej częściowo kurz.
Shijima
 

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Akashi » 9 sie 2017, o 14:23

Ruiny, ruiny, dziwne pułapki, kto do cholery robił coś takiego w rezydencji?! Albo w hotelu, na nadmiar gości cierpieli? Czy co u licha, nie dość, że ten 8metrowy dół po środku wejścia, w którym poznałem nowego przyjaciela Mietka, potem te kolce przy fontannie. Cóż, chociaż samo wejście do rezydencji było czyste, czyste od pułapek, ale odkurzyć to mogli tutaj raz na jakiś czas czy coś. Zwiedzanie rezydencji zaczęte zostało od jej tyłu, miejsca, w, którym były powbijane dziwne pale, do tego ponumerowane. Cóż bardzo przypominało to groby, ale brakowało numeru cztery, czyżby czwarta osoba, która tutaj przybyła przeżyła tą wizytę, ale pozostali nie, bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę, że czternasty pal był świeży i leżały pod nim kwiaty, które lekko zwiędły, poza jednym, który zainteresował Akashiego i postanowił go zabrać ze sobą, chociaż Mietek nie będzie miał pustego jednego oczodołu. Po czym postanowił wyrwać jeden z pali, właśnie ten ostatni by przekonać się, co jest pod nim, cóż do najłatwiejszych to nie należało, konstrukcja raczej jednolita, więc w środku nie ma nic, a pod spodem cholera wie. Bez łopaty sprawdzać nie zamierzam, a Mietek raczej nie należałby do zadowolonych jakbym użył jego głowy do kopania w ziemi. Po krótkim zastanowieniu młodzieniec postanowił odstawić pal na swoje miejsce co raczej powinno być raczej duzo łatwiejsze niż jego wyjęcie, wystarczy go podnieść i odpowiednio nacelować, po czym wrócił do środka rezydencji i skierował się w lewę skrzydło by sprawdzić czy jest coś tam interesującego i było w jednym z nich była klapa i była używana, czyżby tam skrył się aniołek? Czy może ktoś inny, wypada to przebadać. Akashi niewiele czekając otworzył klapę o ile się dało i wszedł do jej wnętrza penetrując wszystko, co mógł stukając przed sobą kijem w poszukiwaniu pułapek.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Stary dom Białej Wiedźmy

Postprzez Shijima » 9 sie 2017, o 15:00

Misja rangi C
I'll be gone. I'll be okay.
Obrazek
23/30


W tym szaleństwie wyrywania pali było chociaż minimum jakiejkolwiek przyzwoitości - o ile to naprawdę były nagrobki, może ktoś sobie po prostu postawił pale i ponumerował, bo pod ziemią zakopał coś cennego? Nigdy nie wiadomo. Stwierdziłeś jednak, że bez łopaty nie było najmniejszego sensu przekopywać się przez ziemię skutą korzeniami, słusznie, Mietek z pewnością nie byłby zadowolony gdybyś zrobił z niego kopaczkę i zapewniam, że wyklinałby w niebogłosy. Bez najmniejszych problemów wstawiłeś pal na jego miejsce, zwłaszcza, że nie był on jakoś szczególnie wielki czy wysoki, sięgał może do twojej klatki piersiowej.
Skierowałeś się do posiadłości i postanowiłeś otworzyć klapę. W końcu, skoro już tutaj wylądowałeś, to chyba wypada spenetrować wszystko (dobrze, że nie wszystkich), zwiedzić każdy kącik, wszystko podotykać i pomacać, no bo co złego mogłoby się stać? Uderzył w ciebie zaduch kurzu, od którego kręciło się w nosie przemieszany ze specyficzną wilgocią piwnic, których system przewiewu powietrza został lata temu już uszkodzony. Zaduch - i kompletna ciemność. Królowa wszelkich barw kłębiła się pod twoimi stopami i natężała z każdym kolejnym stopniem okrągłych, kamiennych schodów. Piekło dobrymi intencjami było brukowane, a wiesz czym jeszcze?
Ciekawością.
Ruszył na całkowity oślep. Nawet jeśli cokolwiek było po twojej prawej, lewej - widziałeś jedno wielkie nic. Zero. Nie było tutaj jakiegokolwiek źródła światła, które mogłoby ci rozjaśnić ciemność.
- Panie Akashi? - Usłyszałeś w ciemności korytarza, tylko z której strony właściwie dochodził znajomy głosik? - Panie Akashi, tam nie wolno wchodzić!
Twój kij w coś uderzył z głuchym brzdąknięciem.
Zaraz po tym rozległ się głośny zgrzyt klapy i wszelakie źródło światła zgasło.
Słyszysz, jak uderza ci serce?
Shh... nie zdradzaj Ciemności swoich tajemnic.
Shijima
 

Następna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość