Tawerna przy porcie

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 19:43

Niepewność, zwykle przynosiła jedynie kłopoty. Szybki krok nie mógł stać się biegiem, tylko dlatego, że mężczyzna nie był pewien reakcji Kunoichi. Ludzie okazali się niezwykle pomocni, niemal każdy zbliżył się do okna, czy nawet wyszedł na zewnątrz, by szydzić z ludzkiego cierpienia. Tłum zebrany przed wejściem, ani myślał rozsuwać się przed dwójką ludzi, dla których ze znanego, czy też nie powodu, każda sekunda była na wagę złota. Ruda czupryna wyrastającego ponad tłum mężczyzny, była niczym świetlisty drogowskaz, wyróżniający się na tle ciemnych czupryn, ludzi których geny wskazywały na przynależenie do klanu wachlarza. Niektóre z nich pokryte były starczą siwizną, inne przerzedły tworząc zakola, czy łysiny, nikt nie mógł oprzeć się potędze mijającego czasu. Miyuki przeciskała się przez zgromadzony tłum, nie raz zmuszona była używać łokci, nie lubiła tego, w całej tej tłuszczy zawsze znalazł się ktoś o zbyt śliskich łapkach liczący, że dziewczyna nie rozpozna, kto postanowił nacieszyć się dotykiem. Nie przystawała na to, ale nie miała możliwości odpowiedzi, bo za "zrzucaniem" owych dłoni.
-Pomożemy mu. - powiedziała z nieudawaną pewnością. Nie miała zamiar pozostawić mężczyzny i jego przyjaciela na pastwę losu, to nie było w jej stylu. Co prawda nie znała się na iryojutsu, a do medyka było jej tak blisko, jak chirurgowi do rzeźnika. W końcu i ten, i ten tnie mięso... No, może miała wiedzę na poziomie upośledzonego felczera, ale to zawsze coś.
Dwójka tymczasowych kompanów, musiała poświęcić nieco czasu, by przecisnąć się przez gapiów. W oczy Miyuki od razu rzuciło się ledwo trzymające, się na nogach zwierze. Koń zajechany był do granic możliwości i prawdopodobnie, każdy kolejny krok mógł wywołać rychły zgon zwierzęcia. Przemęczenie, litowała się nad zwierzęciem, no cóż, jej nauczycielka nigdy nie okazywała takiej litości, ich treningi trwały do czasu, aż któraś nie padła z wyczerpania. Mimo wszystko miło wspominała tamte czasu, Tensa wydawała się być jej bratnią duszą, chociaż nawet podczas sparingów wychodziły między nimi różnice. Miyuki o wiele bardziej opierała się na sile fizycznej, niż na zręczności, często kończyło się na tym, że Miyuki wracała ostro posiniaczona i dumna, mimo że nie udało jej się nawet drasnąć rywalki. Jej towarzysz od razu zerwał materiał i doskoczył do ciała, uciskając mocno krwawiącą ranę. Miyuki zręcznie wskoczyła na wóz starając się ocenić stan rannego. -Nie ma żadnego. Co mu się stało? - uświadomiła mężczyznę.
Miyuki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 19:47

Obrazek

Misja rangi D dla Miyuki
5/15



Rybacy ucichli i patrzyli na tak niecodzienne w tym miejscu zdarzenie. Nikt z nich co prawda nie kwapił się do pomocy w przeciwieństwie do tej jednej dziewczyny, ale też nie przeszkadzali specjalnie. Ot, patrzą bo coś się dzieje. Była to pewnie dla nich pewna forma rozrywki. Rudowłosemu trzęsły się ręce podczas odwijania warstwy przesiąkniętych krwią bandaży. Widać było, że nie ma w tym zbyt dużo doświadczenia, na pewno sam nie był lekarzem, skoro chwile temu pytał o niego. Dziewczyna też nie miała zbyt wiele doświadczenia, więc sytuacja rannego nie wydawała się zbyt różowa. Kunoichi, która wskoczyła na wóz nie umiała nawet ocenić jego stanu. Na twarzy i klatce piersiowej rannego widoczne były poparzenia. Mężczyzna w końcu zdenerwował się i rozciął pozostałe bandaże przy pomocy swojego kunai. W jego brzuchu widoczna była głęboka rana. Prawdopodobne po pchnięciu mieczem, lub co bardziej prawdopodobne - włócznią.
- Mieliśmy eskortować jednego z mniej zamożnych kupców w drodze na pustynie. Mnie i Ken'a puścił przodem. - powiedział wskazując na rannego.
- Chciał żeby jeden z nas udawał drobnego kupca z jednym wozem, zaś drugi osłaniał go zza drzew. Pan kazał, sługa musi. - żalił się mężczyzna.
- Zaatakował nas z zaskoczenia bandyta, który prawie bezpośrednio trafił Ken'a za pomocą wybuchowej notki, a następnie doskoczył, żeby dobić go włócznią. - to tłumaczy przede wszystkim poparzenia na ciele rannego, który nie wydawał się być przytomny.
- Zostań tu z nim! Idę poszukać jakiegoś lekarza! Rób co konieczne! - rudowłosy nie zostawił zbyt wielu instrukcji, ale trudno mu się dziwić w takiej sytuacji. Tłum rybaków po chwilowym wzburzeniu powoli zaczął się rozchodzić lub wracać do karczmy. Na grzbiecie konia dziewczyna zauważyła przywiązaną, średniej wielkości torbę. Dostrzegła, że kilku pijaczków również patrzyła w tym kierunku.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 269
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta: Ieanuso

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 19:47

Pan każe, sługa musi. Słowa znaczące tak wiele, często naznaczone krwią. Czy nie tak tłumaczył się żołnierz, wykonujący bestialskie rozkazy? Czy nie to mówili shinobi, gdy ich misja godziła w standardy moralności? Tak, rozkaz był najlepszym sposobem na usprawiedliwienie głupoty, chociaż w obecnej sytuacji było to wyjaśnienie, któremu można było dać wiarę. Zwłaszcza, że Miyuki nie miała powodu by im nie ufać, chociaż sama wychodziła z innego założenia. Była shinobi z wyboru, nie wykonywała poleceń, w końcu kazano jej porzucić treningi i być przykładną kupiecką córką, taką przez którą jeden z shinobich właśnie wykrwawiał się na wozie.
Brak doświadczenia w dziedzinach medycznych wydawał się problemem nie do przeskoczenia, jedyne co jej pozostawało to myśleć i łopatologicznymi sposobami próbować jakoś ratować mężczyznę, który swych obrażeń nabawił się robiąc za przynętę na jakiegoś bandytę. Poparzenia na ciele Ken'a były rozleglejsze, niż te jakie kiedykolwiek widziała, chociaż musiała przyznać, że pamiętała jedynie te od tryskającego oleju. Już te niewielkie rany były uciążliwe, a coś takiego... Wolała nie wyobrażać sobie jaki ból musiał czuć mężczyzna przed utratą przytomności. Zdenerwowany tym ile trwa rozwijanie bandaży, rudzielec rozciął pozostałe przy użyciu noża typu kunai. Pod przesiąkniętym krwią materiałem skrywała się najgroźniejsza rana, dość głęboka, jak się okazało wywołana uderzeniem włóczni.
-Zrobię co mogę! - krzyknęła do odbiegającego mężczyzny. Na jej barki spadło zadanie nie tyle ocalenia mężczyzny, co sprawienia, że dożyje przybycia kogoś kto się na tym zna. Chwyciła kołnierz kamizelki i szarpnęła mocno, tak że guziki poodlatywały w różne strony. Docisnęła zwinięty materiał do rany, starając się spowolnić krwawienie.Kątem oka, dojrzała wiszącą przy koniu torbę, zapewne znajdował się w niej dobytek dwójki, w końcu gdyby było tam coś co mogło pomóc utrzymać przy życiu Ken'a to rudzielec sam by to wykorzystał. Niestety nie tylko jej rzuciła się w oczy owa torba. Otaczający ją bywalcy karczmy widocznie pożądali łatwego zarobku, nawet jeśli miał się on wiązać z okradaniem umierającego. -Połamie każdego, kto dotknie tej torby. - powiedziała donośnie, nie odrywając wzroku od konającego. Nie chciała by ktokolwiek ujrzał niepewność w jej oczach.
Miyuki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 19:48

Obrazek

Misja rangi D dla Miyuki
7/15



Rudzielec zeskoczył z wozu i pobiegł szukać lekarza w wiosce zostawiając niedoświadczoną jeszcze, mimo wielu treningów z Tensą, kunoichi. Nie da się na pewno powiedzieć, czy uda mu się kogokolwiek znaleźć. Lekarz to nie jest zawód, którego może nauczyć się każdy, więc jeżeli już ktoś wkłada wysiłek w naukę, to chciałby, żeby mu się to opłacało. Można było wątpić w to, że ktoś taki będzie chciał się osiedlić w rybackiej osadzie, kiedy mógłby osiąść w większych miastach, gdzie jego klientela byłaby znacznie bogatsza. Nie zmienia to faktu, że ludzie chorowali wszędzie i ktoś kto chociaż powierzchownie się na tym zna na pewno jest w cenie. Inna sprawa czy ktoś z ograniczoną wiedzą będzie w stanie poradzić sobie z tym przypadkiem. Nadzieja umiera ostatnia. Dziewczyna zrozumiała, że nie posiada nawet niewielkich umiejętności w tym zakresie, więc postanowiła zrobić wszystko co może, zęby utrzymać rannego przy życiu do czasu przybycia pomocy. Rudowłosy nawet nie odpowiedział na zapewnienie Mayuki, myślał tylko o tym gdzie w takiej zapadłej dziurze może znaleźć kompetentnego medyka. Dziewczyna rozdarła kamizelkę, gubiąc przy tym guziki gdzieś w trawie i przyłożyła prowizoryczny bandaż do rany Ken'a. Nie wyglądało na to, że mężczyźni mieli gdzieś zapasowe bandaże, gdyby takowe posiadali, rudy nieznajomy, który nawet nie miał czasu się przedstawić, na pewno nie zaniedbałby tak poważnie towarzysza, na którym mu zależy. Nie miała żadnego doświadczenia, ale widziała, że na kamizelce co prawda przebiło się trochę krwi, jednak wydawało się, że osiągnęła jakiś efekt. W tym czasie kilku bywalców karczmy dalej obserwowało całe zdarzenie. Kunoichi zauważyła, że nie tylko sytuacja i ona przyciągają uwagę, lecz także torba na grzbiecie konia. Miejscowi zapewne nie byli zbyt bogaci, więc na pewno przez myśl przeszło im, aby zmusić przyjezdnych do podzielenia się dobytkiem. Mayuki widząc to zareagowała dość ostro. Nikt z obecnych nie spodziewał się po młodej takiego wybuchu. Pijaczki patrzyły na nią z mieszaniną zdenerwowania, zdziwienia i chyba dobrze ukrywanego strachu. Jeden z nich splunął na trawę niedaleko wozu.
- Jeszcze zobaczymy! - krzyknął, po czym wraz ze swoją kompanią wrócił się do gospody. Ranny nie przebudził się, oddychał bardzo płytko i powoli. Możliwe jest to, że prowizoryczny opatrunek mimo tego, że teraz spełnia swoje zadanie, zawsze może nie dać rady. Torba na grzbiecie konia była do dyspozycji dziewczyny.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 269
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta: Ieanuso

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 19:49

Mężczyzna w żaden sposób nie odpowiedział na jej zapewnienia, nie dziwiła się temu w końcu na szali wisiało życie mężczyzny. Zerwana kamizelka zaczynała pochłaniać krew, Miyuki nie miała pojęcia na jak długo materiał może zastąpić bandaż, liczyła jedynie, że na wystarczająco. Przedramieniem przetarła czoło kilka kropel szkarłatnej krwi spadło na białą koszulę, spranie jej zapewne okaże się wykraczać po za jej umiejętności, z resztą tak jak i ratowanie życia z wolna wykrwawiającego się mężczyzny. Gdyby kamizelka nie wystarczała zawsze mogła pozbyć się spódnicy, w końcu z jakiegoś powodu zakładała spodenki... Chociaż nie do końca spodziewała się, ze będzie to mogło uratować czyjeś życie. Uciskała ranę, nie była do końca pewna tego czy to właściwe działanie, ale taka myśl pojawiła się w jej głowie, jak nikłe wspomnienie, może kiedyś o tym czytała? Albo ktoś jej powiedział? Źródło wiedzy nie miało znaczenia, grunt że pozwalało jej coś zrobić.
Zimny pot wykwitł na jej karku. Przeciekające przez jej palce życie mężczyzny było jednym z powodów, drugim była reakcja bywalców karczmy. Miała mniejszy autorytet od zaginionej przyjaciółki, a na pewno nie taką opinie jak czerwnooki. Ich słowa odbiły się w jej głowie, miała pewność, że wrócą, może nawet z jakimiś prowizorycznymi pałkami, albo innym tałatajstwem. Nacisnęła nieco mocniej na ranę, może jej reakcja była przesadzona? W końcu za pomoc się płaci, a torba wisiała na wyciągniecie ręki. Nie potrafiła wyciągnąć po nią ręki, musiała pilnować rannego, zapłata poczeka, z resztą życie jest przecież bezcenne.
Miyuki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 20:17

Obrazek

Misja rangi D dla Miyuki
9/15



Nie jest dobrze. Nie jest też źle. Można powiedzieć, że jest średnio. Ranny jeszcze żyje, zaś prowizoryczny opatrunek nie tyle, że działa co nie zrobił mu krzywdy, a to już coś. Przede wszystkim nie szkodzić! W oczach rybaków pojawiła się dzika nienawiść do młodej dziewczyny. Sama zdążyła zauważyć, że jej przemowa nie pozwoli na zaskarbienie sobie ich przyjaźni. Z drugiej strony kto chciałby się przyjaźnić z taką menelnią. Uporczywie uciskała ranę, która od tego się przecież nie zaleczy. Wystarczyło, że z pacjenta nie wypłynie cała krew i to już coś. Nikt nie wymaga od niej więcej. No chyba, że ona wymaga od siebie. Możliwe, że kunoichi po raz pierwszy spotkała się w swoim życiu z taką sytuacją. Uciekające życie nieznajomego shinobi przyprawiło ją o dreszcze i zimny pot na karku. Rudowłosy nie miałby prawa obwiniać ją o śmierć towarzysza. W końcu nikt inny nie zamierzał tutaj im pomóc, a koń odmówił im posłuszeństwa. Średniowieczna wersja złapania gumy. Szkoda, że w karetce. Gdy ostatni pijacy zniknęli z powrotem w karczmie, doszło do niej, że być może nie będzie w stanie uciskać tego przez cały czas, na przykład jeśli tamci wrócą.. Nie zamierzała dotykać torby, uważała, że życie tego człowieka jest ważniejsze niż jego dobytek, który i tak tymczasowo udało jej się obronić przed zakusami miejscowych. Wspomniany koń też wydawał się być co raz słabszy. Po szaleńczym biegu nie dano mu nawet wody, nie mówiąc już o jakimś posiłku. Mayuki wciąż uciskała co raz bardziej przesiąkającą krwią kamizelkę. Ranny mężczyzna poruszył się nieznacznie, po czym podniósł lekko powieki.
- Wytrzymam chwilę. - powiedział bardzo słabym głosem.
- W torbie ... powinien ... bandaż. - niewyraźnie tłumaczył dziewczynie, że nie zużyli jeszcze wszystkich swoich zapasów. Rudowłosy prawdopodobnie nie wiedział o nich, lub ufał, że dziewczyna sama je znajdzie.
- Napoić... konia... nie pojedzie. - zachowywał niewiarygodną przytomność umysłu jak na kogoś w swoim stanie. W karczmie rozległ się hałas, jakby ktoś rzucił krzesłem o ścianę, które w następstwie tego zdarzenia się rozpadło.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 269
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta: Ieanuso

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 20:39

Mężczyzna wciąż nie umarł, na szczęście. Mimo, że pomaganie mu nie należało do jej obowiązków, a sama wolałaby teraz coś zjeść, to nie mogła nie pomóc. W końcu taką obrała dla siebie taką drogę, pomagać tym którzy nie mogą sami sobie pomóc, w końcu takie było zadanie shinobich, a przynajmniej tak powtarzała jej kiedyś nauczycielka, chociaż i ona w pewnym momencie zaczęła w to wątpić, właściwie to negowała wszystko to o czym jej wcześniej mówiła. Tak jakby przyznawała się do błędu, którego nie popełniła. Dociskanie materiału do rany powoli wydawało się coraz głupsze, niby krew nie wypływała na zewnątrz, ale przecież wsiąkała w materiał, tak czy tak opuszczała ona ciało... Ale skoro tak robiło się od lat, jak mogła w to nie wierzyć? Nawet jeśli chciałaby zrobić coś innego, to najzwyczajniej w świecie nie widziała co. Mogła tylko trzymać materiał i liczyć, że rudzielec zdąży wrócić z medykiem, nim jego użyty jako przynęta kompan zdąży się wykrwawić.Usłyszała huk dobiegający zza jej pleców, dźwięk podobny do łamiącego się na skutek spotkania ze ścianą krzesła. Prawdopodobnie w portowej karczmie zaczęła się burda, tylko że było dość wcześniej, chociaż może pora dnia nie miała znaczenia dla stale pijanych bywalców? Po cichu liczyła, że nie tego wszystkiego nie zapoczątkowała torba, mogąca podreperować nieco fundusze wszystkich zebranych. W tej chwili Miyuki żałowała, że w okolicy nie ma chociażby jednego patrolu strażników. Musiała poradzić sobie sama, nie do końca wiedząc w jaki sposób. Na szczęście, Ken odzyskał przytomność, przynajmniej na krótki moment.
-Spokojnie, zaraz go wezmę.- szybko poinformowała shinobi'ego i rzuciła się po torbę, by odnaleźć w niej bandaże i najzwyczajniej w świecie, w nieco bardziej cywilizowany sposób.
-Nie mów już nic, koń musi poczekać, w tawernie trwa jakaś burda, a ja nawet nie wiem jak go odpiąć. Rudzielec za niedługo wróci, leż i odpoczywaj.- tłumaczyła z niezmąconym spokojem. Chociaż słowa uspokojenia chyba bardziej kierowała do samej siebie, starając nie ulec panice.
Miyuki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 21:01

Obrazek

Misja rangi D dla Miyuki
11/15



Nawet nie znając się na tym można zauważyć, że mu się nie poprawia.Co prawda ranny jeszcze jakoś się trzymał, ale nie znając się na tym nie można było stwierdzić ile jeszcze czasu mu zostało. Miał on w sobie na tyle siły, determinacji i woli życia, że był w stanie wydać dziewczynie polecenia. Nie tylko bardzo szybko przeanalizował całą sytuację, ale mimo słabego stanu zdrowia zarządził tym co powinna zrobić. Może właśnie to była kwintesencja bycia shinobi, wykonywanie rozkazów, ryzykowanie swojego życia połączone jednocześnie z niesamowitymi zdolnościami fizycznymi i intelektualnymi. Mimo tego, że sama miała mieszane odczucia co do bycia przynętą, ten mężczyzna niewątpliwie zasługiwał na szacunek. Nie tylko ludzi ulicy, którzy najwyraźniej właśnie dyskutowali jak zdobyć zawartość torby należącej do przyjezdnych. I nie można powiedzieć, że była to dyskusja zgodna ze standardami demokratycznymi, czego dowodem było krzesło, które niedawno rozwaliło się o ścianę gospody. Ciekawe czy ktokolwiek zauważy przy tym szkody jakie ponosi karczmarz w związku z tak chaotycznymi wydarzeniami. Gdyby był Kogo to już dawno uspokoiłby rozhulane towarzystwo. Miyuki w tym czasie pobiegła po bandaże. W torbie znalazła co prawda trochę oszczędności, sprzętu ninja, kilka zwojów, oraz wspomniane bandaże. Zaraz obok nich widziała sakiewkę, która przez jakiś przypadek była otwarta. Zauważyła w niej kilka błyszczących w wpadającym do środka torby świetle słonecznym, wartościowych kamieni. Nie miała zbyt wiele czasu żeby się im przyjrzeć, a co dopiero ocenić ich wartość. Nie mogła też postawić pytania pod tytułem "skąd oni mają coś tak cennego?". W karczmie zrobiło się podejrzanie cicho. Strażników nie ma nigdy jak są potrzebni. Możesz za to mieć gwarancje, że kiedy będziesz chciał coś przemycić to na pewno się na nich nadziejesz. Ranny znów odpłynął i nie był w stanie usłyszeć już jej pokrzepiających słów. Z drugiej strony przecież właśnie tego sobie życzyła - żeby odpoczywał. Usłyszała skrzypnięcie jakiś mniejszych drzwi, jakby za budynkiem gospody. Koń definitywnie odmówił posłuszeństwa i po prostu położył się na ziemi.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 269
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta: Ieanuso

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 21:32

Zachowanie mężczyzny nie tyle szokowało Miyuki, co wzbudzało u niej szczery podziw. Ken, nie dość, że przeżył niemalże bezpośrednie trafienie wybuchową notką, oraz delikatnie mówiąc głębokie pchnięcie Yari, to odzyskując przytomność jedynie na krótką chwilę, był w stanie przeanalizować sytuację i wydać odpowiednie do niej rozkazy... Z tym, że nie znał on całości sytuacji. Miyuki zabezpieczył ranę, na tyle by nie musieć stale trwać przy Ken'ie, nie ukrywała że jej oczom ukazały się błyskotki, które przechowywali w nieumyślnie otwartej sakiewce. No cóż, po za wartością, którą zapewne sobą reprezentowały, było w nich także coś innego, piękno przykuwające uwagę. Po prawdzie w tej chwili mogłaby zabrać jej zawartość i uciec, mając świadomość, że i tak nie da rady już lepiej zająć się mężczyzną, ale nie mogła. Nie była złodziejką, a shinobi którym starała się pomóc narażali życie, by zdobyć pieniądze i inne wartościowe ruchomości. Klęcząc przy nieprzytomnym mężczyźnie postanowiła lepiej zabezpieczyć ich dobytek, po prostu wzięła wspomnianą wcześniej torbę i położyła obok niego, by na końcu przykryć przesiąkniętą krwią kamizelką, może i nieco się ubrudzi, ale przynajmniej będzie ona względnie bezpieczna.
W karczmie nastała cisza, nie byłaby ona zapewne niepokojąca, w końcu każda burda kiedyś musi mieć swój koniec, gdyby Miyuki nie miała wrażenia, że ochraniana przez nią w przypływie altruizmu torba, mogła być powodem tego, że w ogóle się ona rozpoczęła, no i czas jej trwania, był zdecydowanie zbyt krótki... To wszystko było zbyt podejrzane. Młoda Kunoichi nie miała pojęcia co powinna zrobić, przecież w pojedynkę nie poradzi sobie z całą tą zebraną w tawernie hałastrą... Wiedziała jednak, że będzie musiała spróbować, obiecała pomóc, więc da z siebie wszystko, aby dotrzymać słowa. W końcu tak robiła jej mistrzyni.
Miyuki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 23:57

Obrazek

Misja rangi D dla Miyuki
13/15



Dziewczyna zachowała się bardzo przyzwoicie. Szczególnie w porównaniu do miejscowych kmiotków. Mogła z łatwością zabrać torbę i zyskać wszystkie fanty, które tam zgromadzili. Niewielu ludzi powstrzymałoby się na widok sakiewki zawierającej drogocenne kamienie. Postronny obserwator nie mógłby z pewnością stwierdzić czy to dzięki podejściu do życia, wychowaniu i wyznawanych przez nią wartości czy ze względu na szacunek jaki nabrała do rannego mężczyzny. Prościej było zwinąć torbę... i jednocześnie zwinąć nie tylko torbę, ale wszystko co mogło stanowić jej wynagrodzenie za trud jaki włożyła w utrzymanie Ken'a przy życiu. Zamiast tego postanowiła zabrać ich dobytek i położyć go obok rannego. Liczyła na to, że potencjalni złodzieje wykażą odrobinę empatii i nie będą myszkowali obok umierającego? Mogła się przeliczyć. Nic nie jest tak krwiożercze jak tłum pchany instynktem. Solidarność zawodowa nie zawsze wychodzi na zdrowie i chociaż wszyscy byli shinobi to ostatecznie nie była jej sprawa. Nie miała nawet żadnej gwarancji tego, że ci dwaj czymkolwiek się z nią podzielą mimo posiadanych przez nich dóbr. Mimo wszystko już chyba za późno na takie rozważania. Młoda Kunoichi podjęła decyzję - moralnie jak najbardziej słuszną, lecz czy nie zapłaci za to zbyt wysokiej ceny? Dlaczego po bójce w karczmie ktoś miałby wychodzić tylnymi drzwiami? To wszystko było jakieś wybitnie podejrzane, zaś Rudowłosy ciągle nie wracał. Ta osada nie była aż tak duża żeby zorientować się czy jest tutaj ktoś, kto chociażby próbował bycia lekarzem. Nawet znachor samouk w jego sytuacji byłby na wagę złota. Lub na wagę kamieni. Nie można było zaprzeczyć, że maja czym zapłacić. Miejscowi musieli o tym wiedzieć, gdyż nie pomyśleliby tak szybko o przeszukaniu ich toreb. Rudowłosy obdarzył nieznajomą dziewczynę bardzo dużym zaufaniem. Drzwi gospody rozwarły się z hukiem. Zza nich wyszło kilku znajomych pijaczków. Ten, który szedł jako pierwszy wyglądał na prowodyra całej tej sytuacji. Zza paska wyjął nóż i groźnie spojrzał na Miyuki.
- I co teraz, księżniczko?! - wykrzyczał do dziewczyny, która stała przy wozie.
- Wyłaźcie! - po tych słowach zza rogów budynku wyszli pozostali rybacy, którzy sprawnie otoczyli wóz.
- Gdzie ukryłaś torbę?! - wrzasnął, po czym zaczął się zbliżać co raz bardziej. Wyraźnie czuł się bardzo pewnie otoczony przez swoich, mając przewagę swojego podwórka, swojego środowiska naturalnego wręcz.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 269
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta: Ieanuso

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Miyuki » 8 kwi 2018, o 00:26

Moralność, rzecz często względna, zależna od wielu czynników, począwszy od wychowania, a na otoczeniu skończywszy. Ludzi motywowały różne rzeczy, chęć zdobycia sławy, złota, czy potęgi, wśród nich ciężko było znaleźć kogoś zdolnego ryzykować życiem za nieznajomego, tylko dlatego, że był on w potrzebie. Miyuki, była po prostu pomocna, marzyła o tym by stać się kiedyś silnym shinobi, a jej test zbliżał się ogromnymi krokami. Pokonała żądzę tak bliską ludziom, właściwie najpowszechniejszą z nich, chęć bogactwa. Szlachetne, czy też półszlachetne kamienie znajdujące się w torbie zapewne warte były więcej, niż dziewczyna mogłaby zarobić na swoim fachu przez kilka miesięcy, a z jej znajomościami, a właściwie tymi jej rodziny upłynnienie ich byłoby kwestią czasu i to niezbyt długiego. No, ale powstrzymywała się, pamiętała opowieści nauczycielki, którą z resztą potwierdzali strażnicy, skoro ona mogła ryzykować życie, żeby ocalić porwane dzieci, to Miyuki była w stanie zmierzyć się z niepokojącą ciszą, chciała ją przerosnąć, a odwaga była jedną z tych rzeczy, które w jej wypadku wciąż nie stały na najwyższym poziomie.
Mężczyzna leżał spokojnie, a skryta pod zakrwawioną kamizelką torba wydawała się bezpieczna. Niestety, portowcy nie zamierzali odpuścić. Drzwi tawerny rozwarły się z hukiem, a z nich wyłonił się uzbrojony w nóż mężczyzna. Chwilę potem na jego rozkaz kolejni, którzy zapewne wyszli tylnym wyjściem otoczyli wóz. Miyuki szybko zorientowała się, że jest ich zbyt wielu, by mogła się z nimi mierzyć. Przybrała na twarz jeden z wyuczonych uśmiechu, tam gdzie zawodziły zdolności shinobich, postanowiła uciec się do iście kupieckiej sztuczki jaką był blef. Była otoczona i nie mogła już pogorszyć swojej sytuacji.
-Kiedy wy kłóciliście się w karczmie, moja znajoma zdążyła zabrać torbę, no i poinformować straż, także radziłabym odpuścić.- powiedziała tak przekonująco, jak tylko potrafiła.
Miyuki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Ame » 8 kwi 2018, o 12:27

Obrazek

Misja rangi D dla Miyuki
15/15



Rybacy zacieśniali krąg wokół wozu. Widać było, że nie zamierzają się patyczkować, nawet jeżeli dziewczyna postanowi stawiać jakiś opór. Za bardzo zależało im na kosztownościach w torbie dwójki nieznajomych. Bohaterska dziewczyna próbuje stanąć w jej obronie, i może też trochę w obronie rannego. Wcześniej mogła z łatwością przytulic zawartość mniejszej sakiewki i bez problemu upłynnić jej zawartość. Wina spadałaby na miejscowych i nikt nigdy nie podejrzewałby jej o to. Była tylko niewinna i słodką dziewczyną, która wyróżniała się na tyle z tłumu będącego w karczmie, że rudowłosy postanowił zaufać wyłącznie jej. Mimo, że deklarowała, iż jej odwaga nie stoi na najwyższym poziomie, to nie można było powiedzieć, że jej kompletnie brakowało tego przymiotu. Właśnie stała naprzeciw rozochoconej grupy, która nie zamierzała sobie tak łatwo odpuścić. Patrzyła agresorom w twarz. Być może za wzór stawiała sobie swoją nauczycielkę, której strach wydawał się obcy. Postronny obserwator powiedziałby, że to tylko pozory, zaś sama Miyuki wydaję się równie odważna co ona. Wiedziała, że nie jest w stanie zmierzyć się ze wszystkimi bywalcami gospody w tym samym momencie. Chciała poszukać innej metody niż walka. Nie mogła odjechać, gdyż koń, który nie dostał wody, dalej leżał na ziemi z językiem wywalonym na wierzch, odmawiając jakiejkolwiek interakcji z czymkolwiek. Postanowiła użyć prostego kłamstwa. Miało to sens, ponieważ torba, która była przymocowana do końskiego grzbietu w magiczny sposób zniknęła. Może i byli zwykłymi rybakami i pewnie nie wierzyli w umiejętności shinobi, tylko w zabobony i czary. Słusznie, bo nie dali się nabrać na to, że dziewczyna miała tu jakąś przyjaciółkę. W końcu do przyjazdu nieznajomych siedziała całkiem sama, nie było z nią żądnej dziewczyny, która magicznie mogła uciec z kosztownościami.
- Oddawaj, bo nie ręczę za siebie! - wykrzyczał herszt stworzonej na szybkości bandy, po czym pobiegł w kierunku kunoichi. Ta bardzo szybko uniknęła jego ciosu. Nie odważył się zaatakować jej nożem. Może jednak miał jakieś opory? Na pewno jego ciało straciło na oporze wobec powietrza, gdyż po solidnym kopniaku wymierzonym przez Miyuki w okolice, w które żaden szanujący się mężczyzna nie chce oberwać, padł na ziemie jak długi. Morale całej hałastry spadły znacząco, jednak nie powstrzymało to ich triumfalnego marszu po fanty przyjezdnych. Dwóch z nich, korzystając z zamieszania chciało ją zajść od tyłu, lecz drogę zagrodziły im nadlatujące kunai, które wbiły się w ziemię przed nimi.
- Koniec tego! Wypierdalać do domu zanim was wszystkich ukatrupię! - rudowłosy pojawił się w najlepszym momencie. Miał ze sobą dwóch innych shinobi oraz kogoś kto wyglądał na wiejskiego znachora. Nie jest to najlepsze co mogło czekać Ken'a, ale .. w tej sytuacji to może jednak najlepsze co mogło go czekać.
- Cholerne dzięki za pomoc! Gdyby nie ty, to te bydlaki pewnie wrzuciliby go do morza, zabierając wszystko co mieliśmy, nieznajoma! - powiedział podchodząc powoli do przestraszonej dziewczyny. Rybacy rozpierzchli się po okolicy i udawali, że nic nie zrobili. Tylko ten kopnięty w klejnoty leżał na ziemi i pojękiwał, zaś teraz wpadnie pod opiekę kolegów, których przyprowadził rudzielec.
- Znakomicie się spisałaś, zasłużyłaś na nagrodę. Oby więcej takich ludzi jak ty w tych ciężkich czasach. - powiedział, po czym wcisnął w jej dłoń niewielką sakiewkę.
- Przynajmniej nie próbowałaś zaszyć rany kunai'em - zażartował sobie mężczyzna, po czym całą swoją uwagę przekierował na rannego towarzysza.

+1D, 250 ryo, 20ph
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 269
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta: Ieanuso

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Miyuki » 8 kwi 2018, o 14:25

Niezliczona banda rybaków otaczała wóz, zbliżali się coraz bardziej z każdą chwilą, zacieśniając morderczy krąg. Miyumi chcąc, nie chcąc w tej chwili nie miała już wyboru, musiała w jakiś sposób poradzić sobie z bandą, chociaż nawet nie łudziła się, że ma jakiekolwiek szanse. Decydując się na ochronę dobytku dwójki shinobi, musiała pogodzić się z konsekwencjami, które właściwie nie były tak trudne do przewidzenia. Chociaż musiała przyznać, że nie spodziewała się, aż takiego tłumu współpracującego ze sobą w celu zdobycia owej torby o nieznanej wartości. Zapewne cała ta grupa rozpadłaby się w chwili, gdy dojść miałoby do podziału łupów. No, ale młoda Kunoichi nie godziła się na takie zakończenie, okradanie umierających, czy dobijanie ich, tylko po to, by ruchomości zmieniły właściciela nie były czymś co mieściło się w ramach pojmowanej przez nią moralności.
Nie potrzebowała wiele czasu, by pojąć jak kiepskim blefem uraczyła przywódcę, naprędce skrzykniętej bandy. No cóż, szansa że czekała na kogoś w tawernie była dość marna, a szansa że nie raz widziano ją jak samotnie je tam śniadanie, czy też obiad, aż nazbyt wysoka, jednym słowem spieprzyła po całości. Starała się oddychać spokojnie, nie panikować, a co najważniejsze, nie pokazać jak bardzo się boi. Wolała nie myśleć co mogą jej zrobić, jeśli nie zdoła wygrać... Na ucieczkę nie było już szans. Pierwszy ruszył uzbrojony w nóż przywódca bandy, Miyuki w duszy dziękowała Bishamontenowi, za to że postanowił walczyć w pojedynkę, nie liczył się powód, tylko efekt. Gdyby rzucili się razem, okazali jakąkolwiek próbę współpracy byłaby skończona. Portowiec z jakiegoś powodu nie wykorzystał posiadanej broni, może nie chciał skrzywdzić młodej dziewczyny? Miyuki nie wiedziała i nie miała czasu zastanawiać się, w pierwszej chwili zareagowała odruchowo unikając szerokiego ciosu, które zapewne wyłamałby jej szczękę z zawiasów, potem do głosu doszła panika i kopnięcie tam gdzie najbardziej boli, nie chodziło jednak o sakiewkę. Mężczyzna jak się spodziewała upadł na ziemię zwijając się z bólu.
Miyuki rozejrzała się dookoła, reszta tałatajstwa skamieniała w bezruchu widząc co stało się z ich towarzyszem, prawdopodobnie sami bali się o swoje niespłodzone jeszcze potomstwo. Dwóch mężczyzn przełamało strach zbliżając się do niej od tyłu, ale nagłe pojawienie się rudzielca i jego kunai uratowało sytuację. Widząc, że nie jest sama Miyuki pozwoliła sobie na chwile słabości i... upadła na tyłek, a jej oddech przyspieszył w efekcie strachu, który przebił się przez udawaną odwagę. Słowa mężczyzny i wręczana jej sakiewka, jedynie jej mignęły, gdy starała się uspokoić. -Nie ma za co.- powiedziała bez jakiejkolwiek pewności. Podniosła się i ruszyła w stronę osady. -W razie kłopotów pytajcie o Miyuki.- rzuciła na odchodne.


[z/t]
Miyuki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Miyuki » 5 cze 2018, o 19:37

Czasem niepewność czy strach potrafią sprawić, że człowiek nagle zmienia swoje przyzwyczajenia. Niepokój towarzyszący Miyuki, gdy tylko myślała o udaniu się na pole treningowe sprawił, że postanowił na jakiś czas zawiesić treningi, przynajmniej do momentu, w którym znajdzie sobie do tego nowe, dogodne i co najważniejsze bezpieczniejsze miejsce. Mimo, że "szef" Aizawy prawdopodobnie znał już przyzwyczajenia dziewczyny, ta nie zrezygnowała jednak z jedzenia w tej samej karczmie co zawsze, w końcu w miejscu gdzie zbiera się sporo ludzi powinna być bezpieczna. Dodatkowa inwestycja w postaci dobrze widocznych kastetów, sprawiała że ludzie o wiele rzadziej spoglądali w jej stronę, a myśli o rabunku, czy czymś podobnym zapewne nie pojawiały się niemal wcale. Może nie wyglądało to najładniej, ale dawało efekt, a w tej chwili to było najważniejsze. Tak jak co dnia Miyuki jadła obiad w niewielkiej portowej karczmie. Właściwie to tylko wodziła po talerzu, zastanawiając się nad tym co powinna teraz zrobić, Aizawa wylądowała w więzieniu, tak jak i podpalacze, Saiki zapewne też już tam jest. Jednym słowem zero informacji o tym, gdzie szukać Tensy czy szefa owej części półświatka... Hachi również nie pojawił się od kilku dni, no ale on nie zjawiał się zbyt często, właściwie tylko wtedy, gdy Tamida uznawała, że Młoda Chisana gotowa jest na dalsze poznawanie tajemnic bram chakry. Jednym słowem niepewność zawładnęła jej ciałem i umysłem. Nawet zadań jakby stało się mniej, a może po prostu nie natrafiała na żadne ekscytujące? Właściwie to sama już nie wiedziała.
Jedynym sensownym posunięciem było zostanie Akoraito i dostanie dokumentów od liderki, ale i to wydawało się odległe. W obecnej sytuacji dziewczyna nie dość, że nie miała zbyt wiele do roboty, to cała rutyna poszła w pizdu. Tak też siedziała pośrodku portowców z którymi już kiedyś dane było jej się zetrzeć i czekała właściwie na nic, zastanawiając się jak tak właściwie przyrządza się ośmiornice, którą miała na talerzu... Nawet ona nie smakowała jak dawniej.
Miyuki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 cze 2018, o 23:19

Misja Rangi - C - 1/...

- Rok 384 - Zima - Chisana Miyuki -
- Tawerna przy porcie -

- Konkurencja -

Obrazek



" Rutyna "

Nawet jeśli człowiek jest w stanie zmienić swoje przyzwyczajenia, to wciąż... Zawsze pozostanie w nim chociaż cząstka tego kim był kiedyś. Nawet poprzez długie ćwiczenia ciężko pozbyć się nawyków, między innymi wielu shinobi ćwiczy walkę obiema dłońmi by właśnie skryć swoją preferencje. Oczywiście nie trudno dojść po chwili walki która dłoń jest dominująca jednak takie rzeczy stają się jasne czy tego chcemy czy nie, zawsze zdradzi nas ten jeden drobny element jak chociażby położenie kabury, nie pomyślelibyśmy o tym a jednak taka drobnostka może świadczyć o elemencie zaskoczenia lub jego braku. Czy Miyuki kusiła los wracając tam gdzie zawsze, do tego samego miejsca którym jadała zazwyczaj? Śledzona, bądź też nie, skąd może mieć pewność? Może nie ma jej wcale, to bez znaczenia, przezorny powinien być zawsze bezpieczny w tej chwili jednak... Młoda Chisana wychodziła zagrożeniu naprzeciw, za nic miała sobie potencjalne niebezpieczeństwo. Przecież los i tak ją kiedyś dogoni i prędzej lub później i tak będzie musiała się z nim zmierzyć.

Względne bezpieczeństwo zyskane poprzez przyodzianie na dłonie kastetów było... Tak jak wspomniałem, względne. Ludzie zawsze wysyłają sobie spojrzenia, teraz też było nie inaczej, część z nich była po prostu bardziej dyskretna niż zwykle. Kto wie, może właśnie pośród gości karczmy przesiadywał ten zamachowiec który miał zakończyć twoje życie i sprawić, że utopisz się w swojej własnej krwi za to co uczyniłaś. Nigdy nie mogłaś być pewna tego co wydarzy się za chwilę. Zbyt dużo nawet nie jadłaś, zatonęłaś w potoku myśli związanych z ostatnimi wydarzeniami i tym co cię spotkało. Ostatnie rewelacje w postaci twojego udziału w sile policyjnej Sogen sprawiały, że twoje poszukiwania niemalże utknęły w martwym punkcie, każdy jeden ślad został... Albo wtrącony do więzienia albo go już pośród nas nie ma. Czy byłaś jednak wystarczająco czujna? W lokalu było całkiem sporo osób, zważywszy na porę dnia i dzień tygodnia. Spokojny posiłek spędzony w ciszy to też nie domena tego miejsca. Zaprawdę nie był to lokal przeznaczony dla wirtuozów sztuki twórczej którzy potrzebowali ciszy i spokoju. W całym tym motłochu ciężko było wyłapać poszczególne drobne dźwięki czy to kroków wydawanych przez innych ludzi czy nawet można mieć było problem z usłyszeniem własnych myśli.

Czy byłaś czujna? Powinnaś zapytać się o to podobnie, zważywszy, że właśnie teraz, w tej chwili gdy tak smęcisz nad swoim talerzem w twoją stronę zaczął zbliżać się pewien mężczyzna w brązowym płaszczu. Wyrósł jak z pod ziemi a przynajmniej ty go nie zauważyłaś, nie dostrzegłaś go wcześniej. Dopiero teraz gdy do ciebie podchodzi masz możliwość zwrócić uwagę, że ktoś taki jak on istnieje. Jak on wyglądał? Pod kapturem który skrywał jego twarz ciężko było dostrzec jakiekolwiek szczegóły, kim był i czego chciał? Zaraz... A co jeśli to kolejny z wysłanników który ma cię uciszyć? Co jeśli jest jednym z nich? Mężczyzna zbliżał się do ciebie dosyć szybko wykonując równe, duże kroki w kierunku twojego stolika przy którym prócz ciebie nie siedział nikt, ruszał się jakby naprawdę się śpieszył... Czyżby właśnie szykował jeden szybki i skryty atak mający cię wykończyć? A co jeśli to ktoś kto zwyczajnie się śpieszy bo ma ci coś do przekazania? Zważywszy, że od czasu zostania doko mogło ci się przydarzyć wszystko a nawet i od czasu do czasu trafiał się jakiś szybki kontrahent skierowany do ciebie przez kogoś niepoinformowanego, trzeba takiego przecież odesłać do ojca który to zajmuje się handlem jednak... To przecież może być każdy, czy jednak ostrożności nigdy nie powinno być zbyt wiele?



Prowadzone misje:
[C] - " Melancholy were the sounds on a winter's stray " - Namikaze Ren -
[C] - " Znak Honoru " - Maebara Keiichi -
- ? - - Zwodniczy Karmazyn - Cała grupa
[C] - Ekspedycja! Wyprawa do wioski płatków śniegu - Yamanaka Misae, Rakurai Minoru -
Rezerwacje:
Hikari, Numa, Ren

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
[D] - Nie wszystko jest za darmo - Sabaku Kirishi -
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy Noł Lajf
 
Posty: 1461
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość