Tawerna przy porcie

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sagisa » 27 sie 2017, o 20:02

Plan był prosty, choć jego powodzenie opierało się na jednym elemencie, bez którego cała reszta nie miała prawa bytu. Wszystko zależało od tego pierwszego ruchu. Nawijała jak katarynka, chcąc w ten sposób odwrócić uwagę bruneta. Dla niego mogło to wyglądać na desperacką próbę ruszenia tego, czego najwyraźniej nie miał - sumienia. Był zbyt pewny siebie i to go zgubiło.
Wystarczył krok, udawane zachwianie, by Kazuo dał się nadziać swoimi klejnotami na jej pięść, zwijając się przy tym z bólu. Drugi cios na nerki nie był aż tak skuteczny, ale to nie miało już znaczenia. Szybko odskoczyła, sięgając po notkę, którą zaraz aktywowała. Jasny błysk oślepił przeciwnika, dając jej możliwość kolejnego ruchu. Dwie pieczęci wystarczyły, by aktywować technikę iluzji doskonałej - wszędzie wokół zaroiło się od jej kopii, które nie były zwykłymi bunshinami, a prawdziwymi cieniami jej własnej osoby.
Tropiciel powoli dochodził do siebie, otwierając z wolna oczy i orientując się w sytuacji. Nie wydawał się zatrwożony zastałym widokiem, wręcz przeciwnie - zdawał się być rozbawiony. Wszystko zaraz się wyjaśniło, gdyż mężczyzna w następnej sekundzie stał tuż przy wejściu do tawerny, odcinając jej jedyną (zdawałoby się) drogę ucieczki. Kazuo nadal odczuwał skutki starcia z jej pięścią, ale nie wyglądał na takiego, któremu ta niedogodność miałaby przeszkodzić.
Widziała wyraźnie wyładowania, które pojawiły się na jego dłoni, by zaraz objąć całe ciało. Na samo wspomnienie ostatniego kontaktu z jego raitonem miała ochotę uciec gdzieś daleko, schować się w mysiej dziurze i nigdy nie wychodzić. Byleby więcej tego nie przeżywać. Drzwi były zastawione, więc tamtędy z pewnością nie przejdzie, nawet nie zamierzała próbować. Ale przecież to nie jedyne wyjście na świat, prawda? Nieraz już słyszała powiedzenie "jak nie drzwiami - to oknem", więc dlaczego miałaby się nie zastosować? Skoro już zaczęła słuchać cudzych rad (nawet tych pochodzących od zdrajców!), to równie dobrze może spróbować i tego.
Każda z jej kopii była gotowa do akcji, a brunet najwyraźniej dawał jej pole do popisu, tylko czekając na jej ruch. Ciągłe stanie i czekanie do niczego by nie doprowadziło, choć w tej chwili trwała w tym impasie. Cienie poruszyły się niespokojnie, jakby w każdej chwili miały skoczyć do ataku, oryginalna Saga starała się trzymać w tyle. Za plecami miała oparte o ścianę wakizashi, bez którego nie zamierzała opuszczać tego miejsca. Musiała się zdać na synchronizację, inaczej wszystko trafi szlag, a ona znów wyląduje na brudnej podłodze, wijąc się w konwulsjach.
Wszystkie płomiennowłose sięgnęły do kabury w tym samym czasie, wyjmując po kunaiu i rzucając nim w stronę drzwi, zaraz ruszając z szarżą. Tylko oryginalna dziewczyna do ostrza dorzuciła dwie igły, a w momencie ataku szybko przechwyciła miecz i skręciła w stronę najbliższego okna w asyście dwóch kopii. Odbiła się od podłogi i wpadła na szybę bokiem, kuląc się przy tym i osłaniając twarz przed odłamkami. Tego Kazuo nie mógł przewidzieć. Wylądowała głucho na zwiniętym ramieniu, zduszając jęknięcie, i zaraz przeturlała się, stając na nogach i biegnąc na tyły tawerny. Klony pobiegły każdy w innym kierunku, by zmylić bruneta, ona zaś skryła się za zakrętem, starając unormować oddech. W wolnej chwili będzie musiała powyjmować ze skóry drobinki szkła i założyć bandaż, teraz jednak powinna się oddalić, póki tropiciel nie dyszy jej na kark. A może już dyszy?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 28 sie 2017, o 10:37

Spoiler: pokaż
Co do nerek faktycznie racja, ale i tak różnica twojej siły i jego wytrzymałości raczej by tu przesądziła o niepowodzeniu tego ataku. Zwykłego człowieka taki cios na pewno by poskładał, ale shinobi i to dość mocny nawet się nie zająknie.

_____________

Kazuo uważnie obserwował wszystkie twoje kopie, które stały w pomieszczeniu. Niebieskie wyładowania skakały po jego ciele, jednak on sam nie wykonał nawet najmniejszego ruchu ponieważ... nasłuchiwał. Naiwnym byłoby pomyśleć, że ktoś taki nie znał techniki którą wykonałaś. Mężczyzna doskonale wiedział czego spodziewać się po twoich klonach oraz jakie są ich wady. To dzięki doświadczeniu był o krok przed tobą. W twoim obecnym stanie Kazuo miał kilka ułatwień, które pozwalały mu domniemać co zrobisz. Po pierwsze wiedział, że przy zastosowaniu takich sztuczek jak duża ilość klonów, ich twórca z reguły trzyma się z tyłu by zregenerować siły lub ocenić siłę rywala. Poza tym twoje kopie nie wydawały żadnych odgłosów jak również nie oddychały dosyć ciężko tak jak ty. Wcześniejsze tortury wciąż jeszcze miały na ciebie wpływ, chociaż byłaś na tyle silna i zdeterminowana że udawało ci się to ignorować.
Wreszcie postanowiłaś przypuścić atak razem ze swoją małą armią. Wszystkie kopie rzuciły iluzoryczne bronie w stronę Kazuo, a ten nawet nie ruszył się z miejsca. Zamiast tego również wykonał szybki ruch swoją prawą ręką, z której rękawa wyleciały trzy shurikeny, które od razu pokryły się wyładowaniami elektrycznymi. Wszystkie trzy skierowane były dokładnie w tą stronę, z której dochodził jedyne w całej tawernie odgłosy butów uderzających o drewnianą, skrzypiącą lekko podłogę.
Wszystko to trwało sekundę, może dwie a skończyło się odgłosem tłuczonego szkła oraz stęknięciem bólu po uderzeniu o ziemię za tawerną. Udało się! Uciekłaś z tego miejsca! Teraz już tylko...
W tej chwili moment radości z ucieczki został przerwany przez piekący ból w nodze. Jeden z rzuconych przez Kazuo shurikenów wbił się w twoje prawe udo rażąc je prądem i paraliżując. Krew sączyła się z kończyny niewielkim strumyczkiem pozostawiając na ziemi czerwoną plamę. Twoje dwie kopie rozbiegły się a ty nie mogłaś aktualnie nawet normalnie wstać na nogi przez doskwierający ból i niedowład prawej kończyny.
Ta krótka chwila zanim ogarnęłaś co się teraz dzieje, wystarczyła tropicielowi aby pojawić się w rozbitym oknie. Kucając na uszkodzonej ramie okna, wpatrywał się on w twoją ranną nogę a wyładowania dalej tańczyły po jego ciele.
Jestem pod wrażeniem. - wyszeptał po czym zeskoczył na ziemię tuż obok ciebie, by następnie wyciągnąć naelektryzowaną rękę w stronę twojej rannej nogi. Teraz wiedział już, że możesz być niebezpieczna i przebiegła, kolejne sztuczki raczej już na niego nie zadziałają.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sagisa » 28 sie 2017, o 18:22

Przy jej charakterze ryzyko było wpisane w życiorys. I to nie tylko ze względu na zawód shinobi, jakiego się podjęła, ona po prostu przyciągała kłopoty niczym magnes. Tylko czemu te kłopoty nie mogły choć raz jej odpuścić i zrobić sobie wolnego?
Każda technika ma swoje wady i zalety. Doświadczony wojownik szybko odkryje je w ferworze walki, ten mniej doświadczony pewnie nawet nie zwróci na nie uwagi. Sagisa zaliczała się do tej drugiej grupy i choć na co dzień była nad wyraz spostrzegawcza, tak dziś miała po prostu zły dzień. Pomijając już poranek, który nie należał do najprzyjemniejszych, dała się podstępem upić, omal się nie utopiła, została wielokrotnie potraktowana prądem, a jakby tego było mało, przyczyną tego wszystkiego był mężczyzna zasłaniający jej wyjście. W tej chwili najchętniej zakopałaby się pod kocem i nie wyściubiała nosa aż po kres czasu. Niestety musiała w jakiś sposób uwolnić się z niewoli tropiciela.
Zważywszy jej położenie, opcji miała niewiele, mimo wszystko była gotowa zaryzykować wszystko dla tej złudnej nadziei na wolność. I zaryzykowała. Klony przypuściły atak, a ona pognała w stronę okna popędzana kolejną dawką adrenaliny. Szyba pękła pod naporem jej ciała, a ona upadła z jękiem po drugiej stronie. Już miała wstawać, już chciała uciekać, skryć się, kiedy do jej mózgu dotarł impuls bólu. Sięgnęła ręką w stronę źródła, jakie stanowił wbity w udo shuriken. Jej wzrok na krótką chwilę pokrył się mgłą, gdy zrozumiała, do czego doszło i w jakiej sytuacji się znajduje. Próbowała się podnieść, ale prawa noga protestowała, powalając ją znów na ziemię. Zauważyła padający na nią cień i spojrzała przerażona na stojącego w oknie bruneta.
To koniec!
Próbowała się ratować. Odpychała się rękoma i ocalałą kończyną, byleby tylko zwiększyć i tak marny dystans, Kazuo jednak zeskoczył lekko na zewnątrz, a jego naelektryzowana dłoń niebezpiecznie się do niej zbliżała. W ostatnim akcie desperacji chwyciła za rękojeść i pociągnęła, wykonując szybkie cięcie w poziomie tuż przy własnych nogach. Liczyła, że chociaż go draśnie, choć to i tak nie dawało jej właściwie nic.
"Niech te wszystkie emocje będą przekazane do miotania tym co ściskasz w dłoni, a będziesz zabójczo skuteczna" - zabrzmiały w jej głowie słowa zdradzieckiej brunetki. Znów w krytycznej sytuacji to jej rady zdawały się być jedyną opcją. Zacisnęła mocniej dłoń na rękojeści i z całą zgromadzoną w niej desperacją, z całym żalem, gniewem w niej kipiącym zaczęła ciąć raz po raz szybkimi ruchami. Wolną ręką podpierała się na łokciu dla równowagi, a z jej gardła wydobywało się coś na kształt krzyku, bądź wręcz wrzasku, jakby to wszystko miało nadać mieczowi mocy i skuteczności. Nie patrzyła, gdzie i jak tnie. To już nie miało znaczenia. Z szeroko otwartymi oczami, z których zaczęły ściekać łzy, wymachiwała ostrzem raz w prawo, raz w lewo. Obraz, jaki widziała, był wręcz nierzeczywiście ostry, spostrzegała każde drobne wyładowanie na ciele bruneta, każdą żyłkę pulsującą czakrą. Nie miała pojęcia, czy to adrenalina sprawiła, że świat wokół zwolnił, czy z przerażenia odchodziła już od zmysłów. Czekała tylko na ten nieunikniony moment, w którym jej ciało znów zostanie rażone prądem, choć starała się jak najbardziej odwlec go w czasie. Nic więcej nie mogła zrobić, a przynajmniej takie miała wrażenie. Czy jednak rzeczywiste?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 28 sie 2017, o 22:33

Kazuo nieubłaganie zbliżał się do ciebie z wyciągniętą do przodu ręką. Wyładowania skakały po jego ciele z zadziwiającą szybkością, aż w pewnym momencie zaczęły one jakby zwalniać. Nie wiedziałaś czy był to jego zamierzony efekt czy może nerwy wpłynęły na twoje postrzeganie świata. Wszystko wokół zdawało się jednak nieco zwolnić, tak że byłaś zdolna dostrzec nieco więcej niż do tej pory.
Kończyna tropiciela cofnęła się, kiedy zaczęłaś wymachiwać swoim ostrzem, jednak wiedział że jest to jedynie atak paniki, który i tak nie jest w stanie mu zagrozić. Chwilę jakby czekał na twoje uspokojenie się aż wreszcie cofnął dłoń i zrobił krok w tył.
Pokażę ci coś. Z pewnością ci się to spodoba. - powiedział wyraźnie zadowolony z tego do jakiego stanu cię doprowadził. Widziałaś jak jego dłonie w szerokich rękawach łączą się jak gdyby coś pod nimi robił. Po chwili twoich uszu dobiegł dziwny odgłos podobny do tego, który sama wydawałaś kiedy przemieszczałaś się pod ziemi z użyciem samych rąk i jednej nogi. To ktoś za tobą, wyraźnie to słyszałaś.
Kiedy odwróciłaś głowę, ujrzałaś czołgającą się w twoim kierunku... Tensę! Jej twarz była zakrwawiona, pocięta w wielu miejscach jakimś ostrym narzędziem. Do tego, lewe oko twojej siostry było wyłupane, nos przekrzywiony od wyraźnie silnego uderzenia a z zapuchniętych ust widziałaś jakąś szczelinę po brakującym zębie. Palce dziewczyny były właściwie granatowe, sine i również zakrwawione, jak gdyby ktoś wielokrotnie uderzał w jej dłonie czymś ciężkim. Tensa była w tragicznym wręcz stanie, jednak mimo to czołgała się w twoim kierunku szepcząc coś niezrozumiałego pod nosem.
Tensa! Zepsułaś niespodziankę! Teraz Sagisa już wie co ją czeka... - Kazuo jakby przez chwilę zabrzmiał na rozbawionego, co było w tej chwili czymś po prostu okrutnym. Na domiar złego, zauważyłaś że dolna część ubrań Tensy jest rozerwana, mokra i zakrwawiona. Dziewczyna doczołgała się jeszcze niecały metr w twoją stronę po czym jej twarz opadła na ziemię.
Saga... po prostu nie stawiaj oporu... - wyszeptała Tensa leżąca jakieś 5m od ciebie.
No, to Tensę mamy już z głowy. Myślałem że wytrzyma nieco więcej, ale może chociaż ty będziesz w stanie sprostać moim zachciankom. - wyszeptał Kazuo wbijając swoje szkarłatne oczy prosto w ciebie. Stał on znowu zwrócony ku tobie, oddalony raptem o 3m. Wyładowania już nie pokrywały jego ciała, ale mimo to nadal miał nad tobą miażdżącą przewagę. Może Tensa faktycznie miała rację i stawianie oporu było zbędne? Może powinnaś po prostu dać Kazuo to czego chciał?
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sagisa » 31 sie 2017, o 09:24

Jej sytuacja nie przedstawiała się kolorowo. W prawdzie udało jej się uciec z tawerny, ale to był tylko mały kroczek ku wolności. Nie dane jej było postawić kolejnego.
Wbity w nogę naelektryzowany shuriken paraliżował kończynę całkowicie i sprawiał, że nie nadawała się właściwie do niczego. Mimo wszystko nie mogła pozwolić oprawcy na triumf nawet, jeśli właściwie nie miała już drogi ucieczki. W akcie paniki, czy też desperacji zaczęła wymachiwać ostrzem, chcąc w ten sposób uniemożliwić Kazuo kontakt fizyczny, który zakończyłby się konwulsjami.
Rzeczywistość malowała się w nieciekawych barwach, gdy z jej gardła wyrywał się wściekły krzyk przepełniony gniewem, żalem i desperacją. Cięła raz za razem, choć wakizashi nie napotykało żadnego oporu. Jej oczy widziały to, co zdawało się nierealne. Bo przecież wcześniej brunet nie wydawał się tak ostry w odbiorze (przynajmniej wizualnie), a na jego ciele nie było tych wszystkich nitek i żył. Nie znała przyczyny tej zmiany wizji, ale była ona w pewnym sensie niepokojąca. Czyżby to przerażenie odbierało jej rozum?
Nie mogła wiecznie wymachiwać mieczem przed sobą, nie była wszak maszyną zaprogramowaną do ciągłego wykonywania danej czynności. Gdy pierwsza fala wściekłości zaczęła opadać, dłoń zaciśnięta na rękojeści wylądowała powolnym ruchem na ziemi, a Saga zacisnęła powieki, próbując unormować przyspieszony oddech i nieregularne bicie serca. Kazuo zdążył w tym czasie się cofnąć i rzucić swoją propozycję. Choć propozycją to raczej nie było, zważywszy, że nie czekał na jej aprobatę. Złączył dłonie w obszernych rękawach płaszcza, a płomiennowłosa dostrzegła zmianę w sieci nitek, które zaczęła dostrzegać. Wcześniej cienkie pasma teraz zgrubiały i zdawały się wręcz jaśnieć w oczach. Czyżby to były... nici czakry?
Nagle coś poruszyło się za jej plecami, szurając po ziemi. Odruchowo obróciła głowę i zamarła. Jej oczom ukazała się starsza siostra. Poturbowana, zakrwawiona, poraniona, wręcz w tragicznym stanie, a mimo wszystko usilnie starała się do niej dotrzeć.
- Nee-san... - szepnęła zszokowana dziewczyna, nie mogąc pojąć, co się właściwie dzieje. Jedno było dla niej pewne - jej ostatnia nadzieja właśnie prysła niczym bańka mydlana. Choć Sagisa mogła nawijać jak najęta, jak bardzo nie chce widzieć jasnowłosej, jak bardzo nie chce, by ta ją ratowała, w głębi duszy cichy głosik nawoływał Tensę, pragnął jej bliskości i otuchy, siostrzanego wsparcia. Mogła zaprzeczać sama sobie, jednak wewnętrznie chciała, by fiołkowooka wyciągnęła ją z opresji. A teraz te nadzieje obracały się w niwecz, a wszystko dlatego, że jej ostatnia deska ratunku poległa.
płomiennowłosa przewróciła się na brzuch i sama zaczęła przeczołgiwać w stronę siostry. Nie słuchała słów bruneta, nie chciała ich słyszeć. W tym momencie ważna była tylko Tensa. Tensa, która właśnie padała z wycieńczenia jakieś pięć metrów od niej. Wyciągnęła w jej stronę rękę, choć odległość była nadal zbyt duża, by mogła jej dosięgnąć. Kolejna fala łez ciekła po jej policzkach, gdy z opuchniętych ust siostry padały słowa, których ta nie miała prawa powiedzieć.
Błysk. Stopklatka. Ułamek sekundy zwątpienia. przez tę jedną mikronową część czasu zdawała się nie widzieć siostry, choć ta nadal była przed nią. "Prosiłabym Cię o jedno. Potulne pogodzenie się z tym, co będzie dalej, byłabyś w stanie to zrobić?" - zadźwięczało jej w uszach pytanie brunetki sprzed pojawienia się czerwonookiego, a ona zacisnęła powieki, zagryzając dolną wargę aż do krwi. "Chciałabym, żebyś wyleczyła się z tego uczucia, przynajmniej do tego stopnia, żebyś była w stanie myśleć racjonalnie" - wtórowały słowa z wcześniejszej rozmowy. Zdusiła w sobie szloch. Pogodzić się? Nie stawiać oporu? Przypomniała sobie własną reakcję na odkrycie blizn na przedramieniu srebrnowłosej. Nie, z pewnością nie mogła się z tym pogodzić.
Zacisnęła pięść w wyciągniętej ręce i uderzyła nią w ziemię tuż przy własnej głowie. Przecież nie byłaby sobą, gdyby potulnie słuchała wszelkich poleceń. Gdyby siedziała posłusznie w domu jak przykładna córka i siostra. Miała dość dyrygowania jej życiem, a wszyscy wokół jakby starali się wymusić na niej konkretne działania. Kazuo chciał, żeby się bała, Tensa - żeby odpuściła, Mo - żeby pogodziła się z losem. A ona sama? Ona mówiła: NIE!
Uniosła się na łokciach, a dłonie złączyły się w kilku z pozoru prostych znakach. Saga nie zamierzała się poddać, wręcz przeciwnie. Odpłaci temu zwyrodnialcowi za krzywdę fiołkowookiej, a zwłaszcza za pozbawienie jej jednego z tych cudnych oczu. Odpłaci mu za własną krzywdę. Nabrała głęboko powietrza i odwróciła się na plecy, w tej samej sekundzie wypuszczając je w postaci salwy ognistych pocisków skierowanych wprost na bruneta. Maksymalna ich ilość, krótki dystans i dodatkowe trzy gwiazdki ninja dorzucone do ostatnich kul. A potem kolejny gwałtowny wdech i druga wściekła fala ognia podążająca za krwistookim. Widziała go przecież doskonale. Jego jak i siateczkę nitek pokrywającą jego ciało. A rzeczywistość nadal zdawała się zwalniać w krytycznych momentach.
Sagisa zdawała sobie sprawę z marności swojego położenia i szans, jednak wzięła sobie za punkt honoru zadośćuczynienie zranienia siostry. I choćby miała w ten sposób przypieczętować własną śmierć, nie zamierzała odpuszczać, nie zamierzała przerywać. Jeśli dwie salwy nie wystarczą - zawsze można po raz kolejny złożyć pieczęci i w desperackim akcie wściekłości spalić wszystko wokół. Przecież nie może pozwolić Kazuo na bezkarność, prawda? Musi choćby spróbować wymusić na nim wzięcie odpowiedzialności za bestialstwo, jakiego się dopuścił. A reszta... przestawała mieć jakiekolwiek znaczenie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 31 sie 2017, o 18:30

Twoja sytuacja nie wydawała się tragiczna. Ona była tragiczna. Właśnie byłaś niemal bezbronną ofiarą jednego z najlepszych shinobi twojej osady. Co gorsza, był on zdeterminowany do tego, by wszystko poszło według jego planu, nie miał zamiaru pozwolić na ich pokrzyżowanie. W tej chwili, twój każdy ruch, każde słowo i krzyk sprzeciwiały się jego woli, a to nie mogło być akceptowane.
Z pewnością nie postępowałabyś w taki sposób, gdybyś znała Kazuo chociaż odrobinę lepiej. Nikt z ludzi, którzy mieli okazję z nim pracować, nawet nie chciałby pomyśleć o tym, by zostać jego wrogiem. Tropiciel był nazywany najlepszym nie przez przypadek; najbardziej spostrzegawczy i trzeźwo myślący, niezwykle zwinny i szybki, w dodatku znał wiele morderczych technik, w tym również te zwane skrytobójczymi. Jego umiejętności skradania się były tak rozwinięte, że człowiek ten byłby w stanie ukraść coś wręcz z rąk swojej ofiary, i nie zostałby zauważony. Ten człowiek był przez wielu nazywany geniuszem i może dlatego... wasi rodzice tak bardzo chcieli by Tensa się z nim związała. Właśnie przez ich upodobania, ty i twoja siostra zostałyście teraz wplątane w tą chorą grę, która z każdą chwilą stawała się coraz gorszą udręką.
Kiedy odwróciłaś się w stronę Tensy, na twarzy Kazuo znowu pojawił się uśmiech. Nie widziałaś tego, ale mężczyzna specjalnie odwrócił się znowu w twoją stronę, by podziwiać przedstawienie. Był jakby nie patrzeć jego reżyserem, a ty i Tensa jego aktorkami, które teraz czołgały się ku sobie po ziemi ze łzami w oczach.
Kiedy w twojej głowie dochodziło do arcyważnych rozmyślań nad swoją sytuacją, tropiciel wzniósł rękę ku górze i jego ciało znowu pokryło się wyładowaniami. Bezszelestnie zbliżył się do ciebie od tyłu i wyczekiwał, nasłuchując jednocześnie cudownych odgłosów pociągania zasmarkanym noskiem i zgrzytania ząbkami. Była to muzyka dla jego uszu.
Gdy wreszcie przepełniona wściekłością odwróciłaś się znowu w stronę Kazuo, by jeszcze raz spróbować go pokonać, zobaczyłaś najpierw jego oczy oddalone zaledwie o kilka centymetrów od twoich. Czubki waszych nosów niemalże się stykały, a usta Kazuo wykrzywione były w tym znanym ci już dobrze uśmieszku. Następnym co poczułaś były... jego usta złączone z twoimi. Mężczyzna bezczelnie pocałował cię, jednocześnie rażąc całym ładunkiem jaki zdołał na sobie zebrać. W twoich oczach pociemniało, mimo że teraz miały stać się one twoją nową bronią w starciu z mężczyzną. Ciało zaczęło drgać, jednak po chwili przestało, a ty czułaś... właściwie nic. Mężczyzna niejednokrotnie torturował ludzi z użyciem elektryczności i wiedział dokładnie ile wystarczy, by ofiara zeszła z tego świata, a ile by pobawić się z nią jeszcze później.
Teraz kiedy walka dobiegła końca, Kazuo wziął bezwładne ciało pod pachę i wrócił do tawerny, gdzie czekał na niego zlany potem właściciel. Wskazał mu on wejście na zaplecze i tak też zniknęli obydwaj na jakiś czas.

________________________________

W międzyczasie do Tensy dotarł list Kazuo. Dziewczyna zgodnie z jego oczekiwaniami ruszyła na ratunek Sagisie, wprost do wyznaczonego miejsca. Prosto w paszczę lwa...
Pogoda była wprost idealnie pasująca do sytuacji; deszcz, ciemne chmury zakrywające całe niebo, przygnębiające zimno i nieprzyjemny wiatr. To wszystko połączone ze smrodem ryb prosto z portu sprawiało, że w tym miejscu dziewczyna taka jak Tensa nie mogła czuć się swobodnie.
Trafienie do tawerny nie było żadnym wyczynem, chociaż już z pewnej odległości wydawało się dziwne, że w pobliżu nie kręcił się dosłownie nikt. Mimo to, wskazówki od Kazuo były jasne i do tawerny wejść po prostu trzeba.
W środku nie było nikogo poza barmanem, który na pierwszy rzut oka wydawał się spokojny, ale na jego czole widać było kilka kropli potu, jak gdyby dopiero skończył sprzątać cały lokal. I w to nawet można byłoby uwierzyć, bo wszystko było pięknie wypucowane, zamiecione i poukładane. Ktoś ze stałych bywalców mógłby pomyśleć, że pomylił knajpy, ale z pewnością to było to miejsce o którym pisał tropiciel.

________________________________

Kolejność: Tensa, ja, Sagisa kolejka przerwy, wybacz :<
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Tensa » 31 sie 2017, o 19:23

Ciemne chmury przysłoniły niebo, a ogromne krople uderzały w bruk i pobliskie dachy grając melodię która miała towarzyszyć nadchodzącemu spotkaniu. Pogoda tak różna od tej która towarzyszyła jej tego dnia na polanie, ale i uczucia były inne. Zwykłe odrzucenie tym razem zastępował gniew i chęć mordu, na shinobim który posunął się do porwania. Dotarcie do tawerny zajęło jej nieco czasu, lecz i tak mniej niż przypuszczała. Teraz stała przed wejściem, kilka kroków od pułapki, od pchnięcia dalej misternie uknutego planu, ale czy tutaj się kończył? Z pewnością nie, elitarny shinobi nie pozwoliłby sobie na błąd podczas takiej akcji. Nawet ten najmniejszy mógł go wiele kosztować. Smród ryb docierał do niej prowokując jak najszybsze wejście do środka, nie mogła się ociągać, ale i wejście bez planu, szerzenie śmierci z pieśnią na ustach nie wchodziło w rachubę. To nie była jedna z potyczek z jakąś płotką. Pewność siebie która towarzyszyła jej po drodze nieco opadła, bliskość tropiciela wpływała na nią deprymująco, w tej chwili czuła strach przed spotkaniem.
-Ogarnij się, jesteś silniejsza niż wtedy. - powiedziała, aby dodać sobie otuchy, jednak odniosło to marny skutek.
-Musisz ratować Sagę. - kolejne słowa wypowiedziane do siebie, imię na jego końcu zadziałało niczym zaklęcie, może nie dała pewności zwycięstwa jednak wywołało to krótkie uczucie, impuls którego potrzebowała. Przeżyła już dwie bitwy, jeśli ma zginąć to walcząc za kogoś... nie... dla kogoś kogo kocha. Jej dłonie szybko znalazły się w kaburach, sprawnie wymacały chłodną stal kastetów, tych które już za chwilą miały stać się jej największą walką w walce o świat, jej świat. W głowie pojawiło się kilka scenariuszy spotkania, kilka planów, rozgałęzień, parę wersji rozmów, tak, to będzie trudne. Może być najsilniejszym z shinobich świata, ale w tej walce już od początku jest na straconej pozycji, może nawet nie pozwolić do jej dojścia, jej siostra, jej miłość i największa słabość, zakładniczka tropiciela. Tym razem to nie była wina czerwonowłosej, nie jej głupi psikus z którego trzeba było się tłumaczyć. Teraz to białowłosa ściągnęła na siebie gniew psychopaty przez którego jej siostra cierpiała. Kastety powędrowały na dłonie, zdążyły już odbijać cięcia mieczem, przydatne bestie, zwłaszcza na bliskim dystansie. Palcami wymacała kunai nie ten najzwyklejszy z noży, lecz specjalny, z dodatkiem który sama do niego przytwierdziła, wręcz idealny na taką okazję. Druga ręka powędrowała na coś mniej niebezpiecznego lecz również przydatnego, spoczęła na granacie dymnym którego wykorzystanie mogło okazać się kluczowe. Zrobiła kilka kroków naprzód stając przed drzwiami. Wzięła głęboki wdech.
-Za Sagę. - powiedziała cicho by w następnym momencie kopniakiem wywalić drzwi z zawiasów.
-Kazuo! - wykrzyczała imię tego skurwiela, znów czuła ten gniew, tą nienawiść którą wyrzuciła w tym jednym słowie.
Tensa
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 31 sie 2017, o 20:01

Drzwi tawerny z hukiem padły na ziemię, a właściciel dobytku tylko z przerażeniem spojrzał na piękne dziewczę stojące w drzwiach. Kiedy usłyszał donośne wołanie imienia tropiciela, uniósł tylko jedną rękę i kciukiem wskazał na kotarę, za którą znajdowało się zaplecze knajpy. Nie było tu zbyt wiele do zdziałania, trzeba było po prostu iść za jego wskazówkami i przejść przez nią i stawić czoła temu co miało się tam dziać.
Kiedy znalazłaś się po drugiej stronie, zobaczyłaś długi na nie więcej niż 4m pokój wypełniony półkami z alkoholem, a na samym środku podłogi klapę otwartą na oścież. Przejście to prowadziło schodami w dół, gdzie dostrzegałaś lekkie smugi światła więc zapewne tam znajdował się twój cel - Kazuo.
Zejście okazało się w pełni bezpieczne i pozbawione pułapek, dlatego mogłaś swobodnie zejść po stopniach aż do źródła światła, którym okazał się niewielki pokój skryty dobrych kilka metrów pod ziemią.
Spoiler: pokaż
Obrazek

Kazuo siedział w tej chwili przy drewnianym stole, który stał mniej więcej 5m od ciebie. W dłoni tropiciela widziałaś długą, niezwykle ostrą katanę uniesioną ostrzem ku górze. Jej czubek przystawiony był... do gardła Sagisy.
Dziewczynka była nieprzytomna, jej ręce wyciągnięte wysoko ku górze przywiązane były grubym łańcuchem do sufitu przez co zwisała niemal bezwładnie, a właściwie stała na palcach stóp, które to również przywiązane były takimi samymi łańcuchami do podłogi (obrazek poglądowy). Co jednak najgorsze, Sagisa była całkowicie naga, a jej ubrania rozłożone były na stole, każde z osobna poskładane w ładną kostkę. Na koszulce, spodenkach oraz bieliźnie widziałaś krople krwi...
Tensa, Tensa, Tensa... - wyszeptał Kazuo prześlizgując czubek katany po delikatnej skórze Sagisy. Było pewne, że jeden niewłaściwy ruch będzie oznaczał rozlew krwi.
Jednak się pojawiłaś. Sagisa w pewnym momencie zwątpiła już w twoją miłość. To było takie przykre... - wyszeptał ponownie, a po chwili parsknął śmiechem wręcz do niego nie pasowało.
Jeden krok, jedna sztuczka i będę musiał skrzywdzić ją... jeszcze bardziej. - ostrze ponownie wróciło do gardła nieprzytomnej dziewczyny i delikatnie wcisnęło się w skórę co wyglądało już prawie tak jakby miało ją zaraz przebić.
Kazuo wyraźnie czekał na twoją reakcję. Nie miał nic do stracenia, ty mogłaś stracić wszystko. Sagisa była przecież tą, którą kochałaś najmocniej na świecie. Mężczyzna wiedział dobrze gdzie uderzyć, by zabolało najmocniej, nie bez powodu ludzie w osadzie odczuwali lęk na dźwięk jego imienia.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Tensa » 31 sie 2017, o 20:27

Przemogła się, aby wejść, a właściwie wpaść do środka wraz z drzwiami. Jej krzyk miał wyciągnąć na zewnątrz tropiciela jednak karczma była pusta. Czy to możliwe, że się pomyliła? Spóźniła się? Nie, tak nie mogło się stać, nie mogła zawieść. Mężczyzna stojący za barem z lękiem wskazał kotarę za którą miała się udać. Co mogło kryć się za nią? Ewidentnie pułapka, mimo to musiała tam iść. Zrobić dokładnie to co zaplanował tropiciel, była pewna, że wszystko idzie po jego myśli.
-Cholera, a miałam tak dobry plan. - pomyślała zmierzając ostrożnie w stronę kotary. No cóż pierwszy pomysł widocznie nie zadziałał, czas przejść do planu "B". Zręcznie bokiem przeszła za kotarę wciąż trzymając w dłoniach sprzęt, to wszystko nie wyglądało najlepiej. Zaplecze powitało ją pustą klitką i otwartą klapą na podłodze, to był jej cel. Smugi światła wskazywały na to, że właśnie w tamtym miejscu znajduje się ten cholerny porywacz. Czy po drodze mogły czekać na nią jakieś pułapki? Pewnie tak, ale czy śmiertelne? W to wątpiła, w końcu mógłby zabić ją w dużo prostszy sposób. Zeszła na dół z myślą, że jest gotowa na wszystko co ją czeka. Jednak widok przerósł to co mogła sobie wyobrazić. Pierwsze co rzuciło jej się w oczy to Saga. Naga czerwonowłosa przykuta łańcuchami do ściany, jej ciało wyglądało pięknie, Tensa nie mogła oderwać od niej oczu. Choć ten widok nie zwiastował niczego dobrego, trzy razy powtórzone imię wyrwało ją z podziwu.
-Kazuo. - skurwiel który porwał jej siostrę, rozebrał, przykuł do tej cholernej ściany. Pewnie zrobił o wiele więcej, ale nie chciała o tym myśleć, na samo wspomnienie reagowała obrzydzeniem. Patrzyli na siebie dwójka shinobi, tak różni od samych siebie z chwili poznania. Amant, psychopata i porywacz, Tensa której niemalże wszystkie kończyny pokrywały bandaże z siniakiem na twarzy. Kątem oka widziała zakrwawione ubrania siostry, ślady krwi dosłownie na każdym fragmencie wraz z bielizną znów przywodziły tą okropną myśl.
-Gdyby twoje pionki nie marnowały czasu byłabym tu na czas. - powiedziała głosem w którym dominacja gniewu była wyczuwalna nawet dla głuchego. Ten śmiech, cała jej próba uratowania Sagi walnęła w łeb, czuła jak jej serce ściska nienawiść, nie mogła już niczemu zapobiec, teraz jedynie zemsta wchodziła w rachubę. Dłonie zacisnęły się na broni, palce wręcz pobielały od nacisku, jednak kabury dobrze kryły ten fakt. Nie interesowało jej jak dowiedział się o ich miłości, w tej chwili to jego serce było jej celem, chciała wyrwać je gołymi rękami.
-Groźby, ciekawe co chcesz osiągnąć? Myślisz, że to co zrobiłeś pomoże ci w czymkolwiek? Ty i ta czarnowłosa suka, nie pozwolę już żadnemu z was się do niej zbliżyć. - w desperacji niemalże krzyczała, to wszystko przerastało ją. Nie wiedziała co może zrobić...
Tensa
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 1 wrz 2017, o 08:21

Kazuo długo czekał na tą chwilę. Teraz własnie nadszedł moment, kiedy to twoje serce cierpiało, a on miał nad wszystkim pełną kontrolę. Była to sytuacja dokładnie odwrotna niż ta, kiedy spotkaliście się pierwszy raz. Zraniłaś go, odrzuciłaś, zakpiłaś dając złudną nadzieję i teraz wszystko to obróciło się przeciwko tobie.
Teraz siedząc za stołem pełnym ubrań Sagisy, Kazuo uśmiechnął się znowu w swój typowy sposób, lekko wykrzywiając usta. Spojrzał ci prosto w oczy.
Jesteś pewna siebie, ale zupełnie niepotrzebnie. Jak widzisz, ja teraz rozdaję karty, ja decyduję co będzie się działo i uwierz, nie chcesz mnie teraz rozczarować ani zdenerwować. - tropiciel wolną ręką wskazał ci jedną ze ścian pokoju (po twojej prawej stronie), gdzie dopiero teraz zobaczyłaś niewielką skrzynię, której wieko było delikatnie uchylone.
Chcesz żebym uwolnił Sagisę? Zrobię to i pozwolę jej odejść ale ty zostaniesz ze mną. Ubierzesz to co dla ciebie przygotowałem i zrobisz to, co powinnaś zrobić już wtedy.
W skrzyni znajdowało się odświętne kimono, kwiaty oraz malutkie pudełeczko, w którym schowane były... dwie obrączki! Ten człowiek oszalał myśląc, że wyjdziesz za niego, zwłaszcza w takich okolicznościach! Ale...
Masz pięć sekund na decyzję. Ty, albo Saga. - szepnął niemal radośnie, przesuwając katanę po piersiach Sagisy, w pobliżu jej małego, ciężko bijącego serduszka.
Dotyk zimnej stali sprawił, że podwieszona pod sufitem Sagisa powoli zaczęła odzyskiwać przytomność. W głowie ciągle jeszcze miała mętlik, całe jej ciało było obolałe od licznych porażeń prądem i obić jakie również sama sobie zapewniła skacząc przez okno tawerny.
Och, obudziła się nasza księżniczka. Spójrz tylko, lada moment Tensa naprawi swój błąd i zostanie moją żoną. Prawda, że to wspaniała wiadomość? Wreszcie będziemy rodziną, Sagisa. - słowa Kazuo wwiercały się w głowę skrzywdzonej Sagisy, przez co dostała migreny. Natłok złych doświadczeń i myśli był zbyt duży jak dla tak młodej i niewinnej osóbki. Kazuo nie miał litości, to trzeba było mu przyznać.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Tensa » 1 wrz 2017, o 11:08

Ostrze wciąż znajdowało się na szyi płomiennowłosej, Tensa miała świadomość, że nawet najdrobniejszy ruch w jej wykonaniu może skończyć się śmiercią siostry. Kazuo miał zamiar przesunąć kolejne granice ukazując swoje szaleństwo. Białowłosa nie wierzyła, że tak to się kończy, już tamtego dnia kiedy się spotkali wiedziała, że coś jest nie tak. Powinna to przewidzieć, wiedzieć czego spróbuje tropiciel, w końcu zwykle udawało jej się wywinąć z kłopotów, czy nawet im przeciwstawić, ale nie teraz. Była zdana na łaskę mężczyzny, choć mimo wszystko starała się tego nie pokazać, liczyła, że chociaż trochę sprawia wrażenie posiadania jakiejkolwiek kontroli nad sytuacją. Usta tropiciela znów ułożyły się w ten uśmiech. Kastety opadły z dłoni, a fiołkowooka wyjęła powoli dłonie z kabur, to i tak było na nic. Kolejne słowa padały z ust tropiciela pokazując tylko dobitniej Tensie jak niewiele może zrobić. Musiała pogodzić się z tym co nastąpiło, chociaż wciąż myślami szukała sposobu, aby jakoś wyjść z tej sytuacji. Kolejne słowa padły z jego ust uświadamiając fiołkowooką czego tak naprawdę chce od niej mężczyzna.
-Zgoda.- odpowiedziała od razu i bez zastanowienia. To była jej wina i musiała zapłacić za to do czego doprowadziła. Nie mogła pozwolić, aby Saga dłużej cierpiała. Bez zawahania podeszła do niewielkiej stojącej w rogu skrzyni, uklękła przy niej podnosząc wieko.
-Psychol. - pomyślała widząc kwieciste kimono i dwie obrączki. Nie miała wyboru, wpadła w pułapkę chociaż w jej głowie znów pojawił się pewien pomysł, na razie jednak musiała robić to co kazał jej Kazuo. Zdjęła koszulkę i spódnicę, a kwieciste kimono szybko skryło jej walory. W międzyczasie usłyszała znów głos tropiciela, Tensa wyjęła drewniane pudełeczko i podeszła do stołu kładąc je na nim.
-Masz czego chciałeś. - powiedziała chociaż uśmiech nie zawitał na jej twarzy. -Teraz wypuść Sagę. - dodała szybko. Przez chwilę na jej twarzy zawitało zastanowienie, tak to był odpowiedni moment.
-Skoro za ciebie wychodzę mam jedną prośbę, znajdź tą czarnowłosą sukę, chce osobiście wbić jej nóż w gardło.- powiedziała z pewnością w głosie, jeśli mogło cokolwiek zrobić to właśnie to. Stała pewna swego czekając na reakcje tropiciela.

Tensa
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sagisa » 3 wrz 2017, o 17:56

Sagisa była zła, wręcz wściekła. Wszyscy wokół starali się dyktować jej własne warunki, a ona nie chciała na to przystać. Nie zamierzała nawet. Nie zamierzała godzić się z zaistniałą sytuacją i bezczynnie czekać na koniec, jakikolwiek miałby nie być. W zamian za to chciała dobitnie pokazać swój bunt przeciw temu wszystkiemu.
Roniąc łzy żalu i wściekłości, złożyła pieczęci do jednej z technik katonu. Już nabierała powietrza w płuca, już się odwracała, już miała zalać Kazuo falą ognia, kiedy... tuż nad sobą zobaczyła jego oczy. Zakrztusiła się powietrzem, zdawszy sobie sprawę z tak nikłej odległości między nimi. Chciała się odsunąć, ale nie pozwolił jej na to. Ułamek sekundy zdziwienia, gdy złączył ich usta w niespodziewanym pocałunku, ustąpił natychmiastowemu skurczowi mięśni. Każda cząstka jej ciała przeszyta została wiązką elektryczną skoncentrowaną na wargach. Jej organizm zapomniał o oddychaniu, o funkcjonowaniu w ogóle. Jej oczy wywróciły się do góry białkami, a ona widziała już tylko ciemność. Potem była już tylko pustka.

Czasem człowiek zastanawia się, co mógłby zmienić i jakie niosłoby to konsekwencje. Czy gdyby Sagisa nie znalazła się wtedy na polu treningowym, w jakichś innych okolicznościach mogłaby spotkać Motoko? Czy wtedy również brunetka by ją zdradziła i oddała w ręce Kazuo? Na to pytanie chyba nikt nigdy nie znajdzie odpowiedzi. A nawet gdyby, to i tak niczego nie zmieni.
Dopóki otaczała ją ciemność i nie czuła właściwie nic - dopóty jej zszargany umysł mógł czuć się bezpiecznie. Stan ten nie mógł się jednak utrzymywać wieczność, a moment przebudzenia musiał kiedyś nastąpić. Płomiennowłosa wolałaby obudzić się we własnym łóżku, a najlepiej nie musieć z niego wstawać i po prostu leżeć przez cały dzień. Jej ciało domagało się odpoczynku, jednak przez pewien czas się go nie doczeka.
Chłód - to jedno uczucie rozeszło się po każdym mięśniu, każdej kości, każdym ścięgnie. Przeszedł ją dreszcz, który zwiastował nieuchronny powrót świadomości. Czuła źródło tego chłodu przesuwające się po jej skórze od szyi aż do lewej piersi, gdzie zostało zatrzymane. Wszystko ją bolało, zwłaszcza głowa, a słyszane słowa brzmiały niezrozumiale. Albo to ona nie potrafiła w tym stanie ich zrozumieć. Rozpoznała jednak głos, a wraz z nim napłynęły wspomnienia. Ból, strach, wściekłość, odrętwienie - wszystko to wwiercało się w nią raz po raz. Jej twarz musiała w tym momencie wykrzywić się w bliżej niezidentyfikowanym grymasie, a powieki zaczęły powoli się unosić. Słyszała jeszcze jeden głos, lecz nie mogła go zidentyfikować, choć brzmiał dziwnie znajomo i... kobieco, zdecydowanie kobieco.
Widziała jak przez mgłę podłogę pod sobą i zimne ostrze przylegające do jej nagiej piersi. Powiodła spojrzeniem wzdłuż tego ostatniego, delikatnie unosząc obolałą głowę, a po drodze wyłapała coś kolorowego przemieszanego z bielą. Zogniskowała wzrok na czerwono-białym kimonie, w które odziana była... Tensa? Saga mogła znieść wiele. Ból i upokorzenie z rąk Kazuo, zdradę dopiero co poznanej Motoko, nawet fakt, że wdawała się teraz wisieć zupełnie naga, przez co chłód wdzierał się w nią każdym centymetrem skóry. Jednak widok siostry stojącej sobie spokojnie kilka metrów dalej po prostu zabolał. Bardziej niż rażenie prądem. Oparła głowę na ramieniu, by ta nie runęła w dół, a w jej oczach wezbrały łzy.
- Nee...san... - wychrypiała cicho przez wysuszone gardło. Teraz bardziej niż kiedykolwiek chciało jej się pić, a wszystko głównie przez wiązki elektryczne, którymi raczył ją brunet. Czuła, jak bardzo ma spierzchnięte usta, nawet przełykanie śliny było bolesne. A najgorsze było to, że obecnie nie mogła zrobić nic. Mogła jedynie wisieć naga i zakuta w łańcuchy, czekając na łaskę. Nawet srebrnowłosa zdawała się jakby jej nie zauważać, zbyt pochłonięta rozmową ze swym niedoszłym narzeczonym. A może nie niedoszłym? Saga i tak nie była w stanie zrozumieć ich słów...
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 5 wrz 2017, o 11:40

Kazuo uważnie obserwował swoją przyszłą małżonkę, kiedy ta przebierała się w przygotowany strój. W międzyczasie opuścił swoją katanę od uwięzionej Sagisy i niedbale położył przy swoim krześle.
Kiedy Tensa podeszła do tropiciela i wspomniała o czarnowłosej, Kazuo zamarł na chwilę wpatrzony w oczy swojej wybranki.
Słodka moja... za kogo ty mnie masz? Ta mała, słodka aktorka była moją drogą wspólniczką, a wspólników się nie wydaje i nie zdradza. Nie zdradzę jej, bo mogę jej jeszcze potrzebować. A tobie przez wzgląd na nasz związek, nie będę utrudniał poszukiwań. Bądź wdzięczna chociaż za tyle. - z każdym kolejnym słowem jego ton stawał się poważniejszy - tak jak niegdyś w lesie gdy spotkaliście się pierwszy raz - i sprawiał że twoje kobiece ciało zaczynało czuć delikatnie narastający strach. Jego czerwone ślepia błyszczały a twarz coraz bardziej zbliżała do twojej. Mężczyzna chwycił cię w talii i przyciągnął do siebie.
Mogę cię wiele nauczyć, ale musisz być grzeczną i pokorną uczennicą. - mówiąc to już niemal złączył z tobą usta. Wszystko to działo się tuż przed przytomną już Sagisą.

__________________
Spoiler: pokaż
Obrazek
Sorki, ale posłużę się starym obrazkiem.
Tensa jesteś teraz obok Kazuo, stoicie w uścisku. Jego katana leży na ziemi, jakieś 0,5m od was.
Kolejność Tensa, Sagisa (wedle uznania, nie zmuszam i nie zabraniam), ja
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Tensa » 5 wrz 2017, o 16:55

Czuła wzrok Kazuo na swoim ciele kiedy zdejmowała ubrania, towarzyszył jej przez ten cały czas kiedy zakładała kimono... kiedy podnosiła obrączki. Podniosła się i odwróciła, dokładnie widziała mężczyznę, który miał zostać jej mężem. Tropiciela który porwał jej siostrę. Shinobiego którego wielu się obawiało. Jednak nie ona, nie w tej chwili. Strach przeminął, a jej serce biło determinacją. Kątem oka uchwyciła opartą obok katane, czy było to ważne? Na pewno im dalej ostrze znajdowało się od nagiego ciała Sagisy tym czuła się pewniej. W końcu zgodziła się na ślub tylko ze względu na grożącą jej siostrze śmierć, którą zwiastowało przesuwające się po jej ciele ostrze. W myślach żegnała się z wolnością, przynajmniej na pewien czas. Sama nie wiedziała ile będzie musiało upłynąć nim będzie w stanie zaskoczyć tropiciela. Zatopić miecz w jego ciele i obserwować jak wydaje z siebie ostatnie tchnienie. Teraz musiała być potulna, tylko tyle mogła zrobić. Jej niemoc na nowo budziła gniew, nienawidziła tego uczucia, tej bezsilności, kiedy cały trud włożony w treningi wydawał się niczym. Smutny uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy usłyszała odpowiedź tropiciela. No cóż, może i był lojalny, ale na pewno nie wobec tego wobec kogo powinien, widocznie miał inne priorytety. Nie ma co idealny osobnik na męża... Mimo wszystko powstrzymała się od komentarza, znów szukając sposobu, aby się wyswobodzić. Nawet jeśli otaczała ją beznadzieja szukała jakiegoś wyjścia, nie miała innego wyboru. Siostrzana miłość która tkwiła w jej sercu nakazywała uległość wobec czarnowłosego, lecz nie była to jedyna miłość jaką czuła. Jej siostra byłą też jej ukochaną i to sprawiało, że nie potrafiła pogodzić się z takim zakończeniem tego spotkania. Musiała myśleć, musiała coś zrobić, nie mogła tak po prostu... Bezpieczeństwo siostry było najważniejsze, starała się minimalizować ryzyko. Czuła delikatny strach, ale to on zrodził w niej pomysł. Patrzyła wprost w czerwone oczy psychopaty kiedy ten chwycił ją w talii. Nie odrywała od nich wzroku ani na chwile, słyszała jego słowa, lecz nie słuchała, w myślach widziała już jak skończy tropiciel, jeszcze tylko jeden krok, niewielkie zbliżenie. Ich usta były blisko i to białowłosa była tą która złączyła ich w pocałunku. Ich języki połączyły się, a fiołkowooka postanowiła to wykorzystać, tą chwilę w której mógł nie spodziewać się ataku. Powoli sięgała po miecz który znajdował się tak blisko, zażyle całując mężczyznę. Gdy tylko chwyci ostrze... gdy wbije je w jego ciało mniej więcej pod czwarte żebro w tętnice brzuszną odepchnie go wyrywając miecz i dobije kolejnym pchnięciem wprost w gardło.
Tensa
 

Re: Tawerna przy porcie

Postprzez Sagisa » 5 wrz 2017, o 20:48

Człowiek potrafi znieść wiele. Wiele bólu i cierpienia, wiele upokorzenia. Może przetrwać niemal wszystko, ale pod jednym warunkiem. Musi mieć jakiś cel, napędzającą myśl, która będzie stanowić ostatnią linię obrony sprowadzonego na dno umysłu.
Przez ten cały czas, gdy ścierała się z Kazuo, Saga chciała się uwolnić, pokazać innym, że jest w stanie przetrwać. Podświadomie też chciała pokonać wszelkie przeciwności samodzielnie, by nie narażać przy tym siostry. Z drugiej strony myśl o jasnowłosej będącej gdzieś blisko, stanowiącej wsparcie, była czynnikiem motywującym ją do działania. Wiedziała, że nawet jeśli się potknie i upadnie, Tensa ją ochroni. Czy jednak miała rację?
Jej nagie ciało krzyczało z bólu. Wisiała na łańcuchach podczepionych do sufitu i była zdana na łaskę i niełaskę Kazuo. Gdyby miała wybór, wolałaby się nie budzić. Może wtedy pozostałaby w niej choć ta odrobina nadziei, która właśnie ulatywała z wiatrem. A wszystko przez to, co odgrywało się na jej oczach. Tensa odziana w odświętne kimono zdawała się jej nie dostrzegać. Nawet na nią nie spojrzała! Najzwyczajniej w świecie rozmawiała sobie z brunetem, zupełnie nie przejmując się stanem płomiennowłosej. Załzawionymi oczami patrzyła, jak mężczyzna przyciąga do siebie zapatrzoną w niego fiołkowooką. Jak pochyla się nad nią, zbliżając do jej ust. A w następnej sekundzie serce Sagi zostało przebite na wylot najzimniejszym ostrzem z lodu.
To Tensa zainicjowała pocałunek. Ona złączyła ich usta i języki. Ta, która zarzekała się, że ją kocha i chce z nią być, właśnie oddawała się człowiekowi, który sprawił, że stalowooka nie miała już nic. Ostatnia nić zaufania właśnie pękała z trzaskiem, pozostawiając żal, bezradność i w pewnym sensie gniew. Młoda Uchiha czuła, jakby siostra najzwyczajniej w świecie z niej zakpiła. Igrała z jej miłością. Po raz kolejny zdeptała to, co Saga jej ofiarowała. A przecież dawała jej całą siebie!
Zacisnęła powieki, odwracając głowę w bok. Nie mogła znieść tego widoku, tej zdrady. Zagryzła wargę, hamując szloch, nie chciała bowiem pokazywać, jak bardzo ją to zabolało. Napięła wszystkie mięśnie, dłonie oplatając wokół łańcuchów w ostatnim zrywie buntu. Żal przeobrażał się w gniew, a z gniewem przychodziła chęć zemsty. Zemsty za ból, za krzywdę, za zdradę. W jej oczach błysnęła czerwień, gdy w przypływie złości szarpnęła się na łańcuchach, ignorując protesty obolałego ciała. Z jej suchego niczym pustynie Atsui gardła wyrwał się przeciągły krzyk będący mieszanką frustracji i protestu. Szarpała łańcuchy raz po raz, patrząc na całującą się parę z istną nienawiścią w teraz już krwistych oczach. Skoro straciła wszystko, mogła postawić na szali to samo. Wszystko to, co jej pozostało. Jej życie, rozdzierający ciało ból, a także każdą emocję, jaka w niej wezbrała. Wszystko w tej jednej chwili eksplodowało i nie obchodziło ją już nic. Przyszłość nie miała znaczenia. Kazuo mógł ją teraz nawet zabić, zaryzykowała ten ostatni, desperacki raz.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość