Tawerna przy porcie

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Tawerna przy porcie

Postprzez Motoko » 17 lip 2017, o 23:58

Obrazek

Bez nazwy, bez wielu świateł, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia, miejsce, w którym spotykają się największe mendy, a także biedni żeglarze, nieświadomi wędrowcy oraz stare, karciane wygi. Zapachy nie są zbyt zachęcające, tak samo, jak brak kobiet, który jest widoczny praktycznie od progu. Miejsce to uważane jest za tradycyjny pub/restraujację, do którego idzie się nie tylko zapić smutki oraz zjeść smakowity obiad, ale również wygrać masę pieniędzy przy różnego rodzaju grach towarzyskich, a wszystko to dla każdego, ubogiego mężczyzny. Tawerna przy porcie, jest miejscem bardzo rzadko odwiedzanym przez osoby z wyższych sfer, a w szczególności te, które są odpowiedzialne za porządek w mieście.
Widok leżących mężczyzn pod stołami to praktycznie codzienność. Tutaj nikt nie dba o to, czy wyjdziesz żywy, czy też Cię wyniosą, a czasem nawet wyrzucą przez okno, choć miejsce jest otwarte przez praktycznie całą dobę. Coś wyróżniającego tawernę jest możliwość wynajmu pokoju, zjedzenia dobrego posiłku, wypicie najbardziej niesmacznego piwa w mieście, a także znalezienie konkretnej oferty zarobku. Momentalne powiewy burzliwego wiatru, który w prowincji klanu Uchicha występuje dosyć często, często zdmuchują palące się świece, o które dbają jedynie osoby przesiadujące przy lub pod stolikiem. Plamy rozmieszczone nie tylko po stołach, siedzeniach, ale również i podłodze, są paletą kolorów, w których przeważa czerwień, która nie wiedzieć czemu kojarzy się z krwią. Miejsce bogate w historię, o których raczej nikt nie chciałby usłyszeć może zaserwować nie kto inny, jak główny gwóźdź tawerny - barman.


Obrazek

Raczej nikogo nie zachęca widok wiecznie wykrzywionej twarzy mężczyzny, który jest nie tylko barmanem, ale również i właścicielem tawerny. Wydaje się być gburowatym, przemądrzałym i cwanym człowiekiem, co lepsze, pierwsze wrażenie nikogo nie wyprowadza z błędu, bo taki właśnie jest ten gość! Spryt, którym musiał się wykazać poprzez konkretne umowy z odpowiednimi osobami sprawił, że pomimo marnych dochodów, cały czas tawerna prosperuje. Coś dosyć osobliwego, co można zauważyć w jego osobie, która jest dosyć kontrowersyjna dla osób nieprzyzwyczajonych do bycia szkalowanym, a także taksowanym spojrzeniem obsługującego bar mężczyzny, jest nadzwyczajna ciekawość i o dziwo chęć pomocy, oczywiście przy okazji odłożenia dla niego konkretnych procentów. Można być pewnym, że mężczyzna już nie jedną osobę naciągnął na konkretną sumkę, a tym bardziej zmienił bieg wydarzeń życia jakiegoś wędrowca, czy też żeglarza, kto wie, być może to ta zadłużona pijaczyna w rogu? Ze względu na jego ciągłą obecność przy barze, właściciel uważany jest za pomiot szatana, o czym też nikt nie mówi na głos, w końcu kto zgarnie tak dogadanego gościa?



Z deszczu pod rynnę, w taki właśnie sposób Motoko skomentowała rosnące w jej oczach obrazy, którym nie pozwoliła odebrać sobie zdrowego rozsądku i opanowania. Już z daleka mogła zauważyć rosnącą obecność mężczyzn, z każdym krokiem, z którym przybliżała się do miejsca wskazanego przez pierwszego napotkanego Uchichę. Wiedziała, kim był mężczyzna i postanowiła mu zaufać, co znów spotkało się z ogromnym zawodem w postaci rosnącej irytacji dziewczyny. W każdym momencie, kiedy zaczynała wierzyć, że faceci nie są tacy źli, coś się pieprzyło, tak zwyczajnie, po ludzku pieprzyło. Bardzo możliwe, że to właśnie jej wzrok tak odpędzał mężczyzn, choć bardziej prawdopodobne, że w głównej mierze była to zasługa główki miecza, który wystawał zza jej pasa. Nieświadoma i bardzo poirytowana czerwono-oka dziewczyna przeszła przez próg knajpy, nawet nie zauważając spojrzeń, które były kierowane w jej stronę. Już dawno temu nauczyła się zwyczajnie iść i nie zwracać uwagi na przychylne, czy też nie spojrzenia, które definitywnie dawały jej sporo powodów do wyciągnięcia swojego przedłużenia ramienia, którym był miecz. Niestety nic nie może przecież wiecznie trwać. Przypadkiem złapała spojrzenie jednego z mężczyzn stojących blisko wyjścia. Jego czerwony nos bardziej przyciągał uwagę niż pożądliwe spojrzenie, na które dziewczyna momentalnie zareagowała.
- Czego się gapicie. - warknęła pod nosem, na tyle głośno, żeby pijany mężczyzna, opierający się o framugę drzwi, mógł usłyszeć słowa wypowiedziane nie-tak grzecznym tonem. Zarówno wzrok ciemnowłosej dziewczyny dawał wiele do życzenia, jak i jej zachowanie, a także butna postawa, którą emanowała, dając wyczuć swój nastrój najbliżej stojącym osobom. Nie był to sposób zastraszenia kogokolwiek, po prostu miała podły humor, bo kolejny mężczyzna ewidentnie ją wyśmiał i skazał na posiedzenie wśród zapijaczonych, śmierdzących mord. Jedynym plusem całej sytuacji był zapach jedzenia, który w stosunku do mieszanki tytoniu i alkoholu był zwyczajnym zbawieniem. Ruchy, które wykonywała przemieszczając się z miejsca na miejsce, nie były w żaden sposób powabne, a przynajmniej takie być nie miały. Była świadoma swojej pozycji, dlatego nie miała zamiaru wszczynać rozlewu krwi przez własne, nadmierne machanie biodrami. Nie czekając na kolejne zachęty w postaci oczopląsu innych mężczyzn, praktycznie od razu ruszyła w kierunku wolnego stołu, przy którym bez wahania usiadła. Plamy barwiące ławę nie przeszkadzały jej w żadnym stopniu, ponieważ jedyne co robiła, to obserwowała czujnym wzrokiem kelnera, oczekując jego podejścia.
Musiała myśleć, bo właśnie w takich sytuacjach najgorszym byłoby poddać się stresowi, który młodej dziewczyny praktycznie w ogóle nie ogarniał. Być może była to kwestia przyzwyczajenia do tych spojrzeń i milczących zachęt zapewniających upojną noc. Motoko już dawno zrozumiała, że im mniej będzie ufać, tym bezpieczniejsza pozostanie, w szczególności przy towarzystwie takich osób, wiadomo wciąż mowa o facetach, którzy spędzali jej sen z powiek. Celem szesnastolatki było odnalezienie konkretnego zlecenia, które nie będzie polegało na kolejnej obronie kupieckiego towaru, co już miała po dziurki w nosie, szczególnie kiedy słońce nie daje spokoju przez dwadzieścia dwie godziny na dobę. Wspomnienie burzy piaskowej również nie należało do najciekawszych, dlatego znów starała się skupić swój wzrok na kelnerze, który gdzieś jej zniknął w trakcie tej krótkiej wędrówki myśli. Szukając plusów całej tej sytuacji... Musiała przyznać, że pomimo skrajnej irytacji, która była dosyć mocno widoczna w jej oczach, a także i tonie, siedzenie w pomieszczeniu zapełnionym mężczyznami było ociupinkę lepsze od smażenia się na słońcu w trakcie wędrówki przez wydmy.
Ostatnio edytowano 24 sie 2017, o 00:39 przez Motoko, łącznie edytowano 1 raz
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 18 lip 2017, o 20:32

Początek
Decyzje
3/30+


Twoja postać już od samego wejścia przyciągała uwagę i nawet mimo prób zachowywania się mało uwodzicielsko, mężczyźni nie mogli oderwać od ciebie wzroku. Było tak też zapewne przez twoją mało uprzejmą odzywkę, która wprawiła malinowego nosa w zakłopotanie przez co po prostu nic nie odpowiedział.
Tym, który miał z tej sytuacji największy ubaw był barman, który po prostu delikatnie skrzywił usta w niby uśmiechu dalej przecierając blat, który raczej już nie mógł odzyskać dawnego blasku. Odprowadził cię zaciekawionym wzrokiem do stolika i poczekał jeszcze chwilę, aby sprawdzić twoją cierpliwość. Wreszcie jednak powolnym krokiem zbliżył się do ciebie ze szmatą przewieszoną przez ramię jakby udając że jesteście w miejscu odpowiednim dla takich wystrojonych panienek.
Co panience podać? Zaproponuję szklaneczkę świeżego soczku z jagódek. - spytał dziwnie uprzejmie, a kiedy odwróciłaś wzrok w jego stronę, dostrzegłaś jak wielki przekąs malował się na jego twarzy. Wyraźnie nie traktował cię poważnie, zapewne przez bardzo młody wiek i ciężko było się temu dziwić.
Usłyszałaś kilka podśmiechujków dochodzących z sali co mogło wprawić w jeszcze większe zakłopotanie lub doprowadzić do złości. Każdy inaczej reagował na takie zaczepki, każdy mógł pokazać się z innej strony i pokazać swoją wartość. Ważne było, aby nie dać się stłamsić do końca jeszcze zanim kelner poda pierwszą kolejkę. Takie marynarskie zasady tego portu, które ciężko było czasami pojąć.
A tak na poważnie to lepiej zastanów się mała czy nie pomyliłaś miejsc. Są w tej osadzie miejsca przeznaczone dla młodzieży, ale to nie jest tutaj. W mojej tawernie kwitnie... interes, nie zawsze uczciwy. Lada moment mogą pojawić się tu ludzie, z którymi nie chciałabyś mieć nic wspólnego, dla własnego dobra. - barman mówił na tyle cicho, abyś dobrze go słyszała i żeby jak najmniej z pozostałych osób mogło też to słyszeć. Był bardzo poważny i może należało wziąć jego porady do serca.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 18 lip 2017, o 20:59

Słowa mężczyzny, który poddał poirytowaną dziewczynę próbie, zaraz pojawił się przy jej stoliku. Być może jego słowa były jedynie złośliwością, ale szesnastolatka przywołała na twarz najbardziej urokliwy uśmiech jaki tylko przyszło jej wykonać w tak wisielczym humorze i posłała go mężczyźnie. Nie potrzebowała żadnego rodzaju przytyków do swojego wieku, a tym bardziej płci, dlatego uparcie siedziała na swoim miejscu. Można powiedzieć, że nawet nie miała ochoty na takie przedstawienia, ale jedyne co ją w istocie korciło, to jakieś utarcie nosa mężczyźnie, który widać spodziewał się, że wyjdzie.
- Byłby Pan tak uprzejmy? - spytała przesympatycznym głosem, dając dosyć przeciętny popis swoich umiejętności aktorskich, których nigdy nie ćwiczyła. - To będzie idealna popitka dla sake i porcji tradycyjnego ramen jeśli łaska. - zaszczebiotała, kończąc swoje zamówienie z błyskiem w oku, który świadczył o tym, jak naprawdę była zirytowana, jeśli nawet już nie wściekła.
- Tego właśnie szukam. - powiedziała schodząc z tonu, tak samo, jak pyszałkowaty mężczyzna. Jej brwi ściągnęły się nad jej czerwonymi, błyszczącymi oczami, które czujnie obserwowały kątami otoczenie. Każdy ruch był przez dziewczynę rejestrowany, a przynajmniej starała się w opanowaniu obserwować wszystko co się działo w pomieszczeniu, tym bardziej, że nikt nie siedział za jej plecami, strategia przede wszystkim. - Brudnej roboty. - dokończyła po trzech sekundach ciszy. Jego porady były dobre i młoda dziewczyna wiedziała, że nie powinna pojawiać się w takim miejscu, ale przecież nie mogła tak po prostu się wycofać, miała swój honor, który mógł ją nawet poprowadzić do rychłej śmierci. Kiedyś słyszała, że: 'Można żyć, kiedy żyć się godzi, i umrzeć, kiedy umrzeć trzeba'.
Determinacja, którą tryskała niewyrośnięta samurajka była nad wyraz widoczna z bijącego chłodu, którym się otaczała, jak odstraszającym sprejem na komary. Była świadoma zagrożenia i choć bardzo ten stan ją niepokoił, tak czuła się, jak ryba, starając się odstraszyć od siebie ewentualnych nachalnych mężczyzn. Czasem kobieta, nie ważne w jakim jest wieku, potrzebuje trochę uwagi, a Motoko na swoje nieszczęście przyciąga jej ostatnimi czasy zbyt wiele, może podróżowanie ze swoim fatalnym zauroczeniem, który ją wykorzystywał nie było takim złym pomysłem? Trudno, zaświtało jej słowo w głowie, bo przecież nie ma jak ożywić trupa, teraz jedynie musi sobie radzić sama.
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 19 lip 2017, o 18:35

Początek
Decyzje
5/30+


Kiedy z uśmiechem odpowiedziałaś barmanowi na jego zaczepkę, jego usta wykrzywiły się w przejawie zirytowania. Ścisnął szmatę w dłoni tak mocno, że wyciekła z niej chyba cała woda, której było tam może kilka kropel. Zazgrzytał zębami kiedy kontynuowałaś swoją odpowiedź i przeszłaś do sedna czyli poszukiwania zajęcia. Przez chwilę panowała cisza, w trakcie której zwróciłaś uwagę, że kilka osób odwróciło się w twoją stronę i już ze znacznie mniej przyjaznymi wyrazami twarzy obserwowali kto też zawitał do ich ulubionej meliny.
Słuchaj no mała. Zaraz wylecisz stąd w podskokach za tą Sake. Jakby brakowało mi tu jeszcze patroli za spijanie takich gówniarzy! - krzyknął nagle właściciel rzucając jednocześnie szmatą prosto w stolik przy którym siedziałaś.
Jak myślisz, że jesteś taka mocna to chociaż to udowodnij. To idealne miejsce i czas, chyba że się BOISZ - zaakcentował ostatni wyraz tak, aby bardziej zabódł w twoją dumę. Jako potomkini samurajów, mogłaś poczuć się takim zarzutem szczególnie dotknięta.
Wstań i powiedz wszystkim czego tu szukasz. Jeśli znajdziesz wśród nich chociaż jednego, który zdecyduje się powierzyć jakąś robotę takiej smarkuli, sok z jebanych jagódek masz w gratisie! Wrócę tu za trzy minuty i jeśli nie będzie z tobą żadnego zleceniodawcy, szykuj dupę. Zasadzę ci takiego kopa na rozpęd, że nigdy już nawet nie pomyślisz o sake! - wywarczał już całkiem wściekły kelner odchodząc w stronę zaplecza razem ze swoją szmatą przewieszoną już przez bark. Bełkotał coś jeszcze pod nosem, a kiedy odchodził zauważyłaś że za paskiem miał ukryty dość pokaźny nóż. W sumie nie było dziwne, że właściciel takiego miejsca był uzbrojony. Nigdy nie było wiadomo co się stanie i kiedy takie coś się przyda.
Kiedy właściciel odszedł od ciebie nawet nie pozwalając nic odpowiedzieć, większość osób w karczmie zwrócona była już w twoją stronę. Wszyscy chcieli zobaczyć co teraz zrobisz, i jak kelner przekopie tą twoją zgrabną dupkę skrytą pod skąpą spódniczką. Właściwie to wszyscy chyba liczyli tylko na to ostatnie, ale ciężko było się dziwić bandzie podpitych marynarzy i innych napaleńców.
Czas zaczął mijać, a ty musiałaś znaleźć wśród obecnych swojego pracodawcę. Było wśród zebranych kilka osób, które wyglądały na nieco bardziej ogarnięte o czym świadczył ich ubiór (nieco lepszy), rodzaj pitych trunków które różniły się od najtańszej sake jaką pili ci najgorsi, ale również to że siedzieli sami bądź w dwójkach. Poza tym zachowywali się inaczej, bardziej spokojnie i z ogładą chociaż nie można było powiedzieć żeby ktokolwiek z nich wyglądał na przyjaznego lub typowo dobrego człowieka. Czasu było jednak mało i szanse na to, że trafisz do jednej, właściwej osoby były dosyć małe.
Pozostało 2:50
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 19 lip 2017, o 19:14

Sama Motoko nie potrafiła uwierzyć, że ktoś mógł przejawić jeszcze większe poirytowanie niż ona i gdyby nie miała tak wisielczego humoru, z pewnością roześmiałaby się na głos, tak jedynie mógł się śmiać jej wisielczy humor wewnątrz. Kończąc swoje podśmiechujki pomyślała jedynie o tym, że to właśnie ona śmieje się ostatnia, co chyba niezbyt przypadło do gustu właścicielowi, pomimo tego, że nie obdarzyła go kolejnym uśmiechem, nawet udawanym. Następne słowa mężczyzny potwierdziły jedynie jego złość, którą kipiał na lewo i prawo, co odczuła sama dziewczyna, kiedy usłyszała świst i szmatę, która wylądowała prosto na stoliku, przy którym siedziała. Ostatkami kontroli, na którą sobie pozwalała utrzymała się przy siedzeniu, do czasu, aż usłyszała to jedno, bardzo brzydkie słowo, które wręcz nie istniało w słowniku dziewczyny. Zanim nawet sama się zorientowała podniosła się z krzesła, które pod wpływem nagłego i dynamicznego ruchu zaskrzypiało, przesuwając się o kilka centymetrów do tyłu. Tego już nie mogła tak zwyczajnie ścierpieć.
Złość, która ewidentnie była widoczna na jej młodej twarzy raczej nie była żadną oznaką zachęty do mężczyzn, którzy już bezwstydnie wpatrywali się w tę dwójkę. Nie potrzebowała nawet zachęty, którą barman rzucił w jej kierunku. Stała z dłonią położoną na rękojeści miecza. Jej zamiary były raczej pokojowe, choć trzeba przyznać, że duma została w sposób lekko na to mówiąc bardzo splamiona, do czego nie mogła doprowadzić przez idiotyczną próbę wyrzucenia jej z tawerny. Chociażby nie wiadomo, jak jej się to nie podobało, nie była w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której byłaby wyproszona, dlatego też kiedy została sama z gapiącymi się nieznajomymi, po raz kolejny ściągnęła brwi. Komizm całej sytuacji był nad wyraz widoczny, bo przecież tak grzecznie ubrana dziewczyna, na której twarzy była widoczna jedynie złość nie wróżyła raczej nic dobrego. Na szczęście umiejętności opanowywania samej siebie były na wysokim poziomie, o wiele wyższym niż u szesnastoletniej dziewczynki, z pewnością głównym powodem były przeżycia, które ją wystarczająco zahartowały, kto wie.
- Czy ktoś z obecnych ma może jakieś bardziej pokaźne umiejętności w próbie przekonania mnie do wyjścia za jakąś naglącą sprawą? - spytała się zaraz po tym, jak zapadła cisza, którą przerywały jedynie sporadyczne wymiany zdań wśród lepiej ubranych mężczyzn przy stolikach. Nie miała zamiaru próbować dostać się do każdego ze stolików i pytać o konkretne zlecenia, bo zwyczajnie uważała to za stratę czasu. - Oczywiście, nagroda za wskazanie konkretnych wyzwań byłaby bardzo adekwatna. - powiedziała schodząc do niemalże mruczącego tonu, który z pewnością mógłby być określony jako ten kokieteryjny, niebezpieczny, a jednocześnie bardzo seksowny, choć kto wie, czy to działa, w końcu dziewczyna miała jedynie szesnaście lat, a przeżyć, jak jakaś dwudziestopięciolatka. Pytanie tylko, czy w tamtych czasach dwudziestopięciolatki były wykorzystywane w każdy możliwy sposób przez starszych od siebie mężczyzn? Jednakże nie na tym polega cała ta gra! W sposób nader sugestywny zaczęła zataczać kółeczka wskazującym palcem na czubku miecza, dając mężczyzną pole do popisu, kto wie, może w ten sposób jakoś uda jej się zadziałać! Nie raz już udawało jej się wyjść z opałów przez własną urodę, czego nie chciała przyznać przed samą sobą i choć pod całą jej maską wręcz kipiało ze złości, nie mogła pozwolić sobie na odebranie zdrowego rozsądku, który tutaj musiał wziąć wszystkich w garść. Miała przewagę i to jeszcze jaką, pytanie tylko, czy wyjdzie jej to na dobre?
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 19 lip 2017, o 20:10

Początek
Decyzje
7/30+


Kelner wyszedł z sali a ty pozostałaś sama z wszystkimi zebranymi. Większość spoglądała na ciebie pogardliwie, niektórzy z wyraźnym pożądaniem, jeszcze inni zupełnie cię zignorowali albo patrzyli ukradkiem rozmawiając między sobą po cichu. Teraz musiałaś stawić czoła stresowi i wymyślić coś co uratowałoby cię z tej niekomfortowej sytuacji. Czasu było mało, a ty już od samego początku byłaś na delikatnie mówiąc straconej pozycji.
Kiedy wygłosiłaś swoje obwieszczenie, kilku mężczyzn zachichotało pod nosem. Jeden z nich, prawdopodobnie najbardziej podpity przechylił kufel do dna i uderzył nim mocno o stół.
Hej, laleczko! Ja miałbym dla ciebie robótkę. - zawołał chrypiącym głosem z drugiego końca sali, udając że sięga do rozporka swoich spodni. Towarzyszący mu koledzy zaczęli zanosić się śmiechem rozlewając swoje trunki po twarzach i koszulach.
Było to niezwykle upokarzające, jednak można było się tego spodziewać w takim miejscu, będąc kimś takim jak ty.
Zanim zdążyłaś cokolwiek zrobić, odezwał się inny pijak, po twojej prawej stronie, jakieś 3 stoliki dalej. Siedział sam i był typem smutnego menela, który po alkoholu zaczyna dumać nad swoim losem czasami burcząc coś pod nosem. Tym razem podłapał jednak żarcik "kolegi" i postanowił przyłączyć się do zabawy.
Szukasz brudnej roboty? Zapłacę ci złamanego yena za wyszorowanie kibla na mojej łajbie, khue, khue! - zakaszlał jak typowy palacz na koniec, po czym również wychylił swoją sake i zaczął masować się po wielkim brzuchu.

Z całą pewnością nie byłaś tutaj traktowana poważnie, bo nie dałaś nikomu powodu aby uważać cię za kogoś innego. Ot zwykła dziewczynka, która uważa się za kogoś godnego bycia częścią półświatka przestępczego. Do tego wszystkiego twój strój, słodka aparycja i głos, który raczej podniecał niż przerażał. Czas nieubłaganie mijał i w tej chwili pozostało ci już ledwie 2 minuty do powrotu właściciela.
Kilka stolików, które z początku uznałaś za warte uwagi póki co milczały. Jeden mężczyzna popijał w milczeniu sake z dużej butelki i łypał na ciebie spode łba. Wyglądał dość przerażająco - łysy, z wielką szramą od czubka głowy, przez prawe oko aż do ust. Jego ręce wytatuowane były niemal całkowicie ale nie widziałaś dokładnie co to było. Przy innym stole siedziała dwójka mężczyzn w ciemnych płaszczach z kapturami które zakrywały ich głowy i właściwie większość twarzy. Jeden z nich, który siedział skierowany w twoją stronę po prostu spoglądał na ciebie co chwilę jakby po prostu sprawdzał co to za awantura i kto przerywa mu rozmowę z towarzyszem. Jeszcze dalej siedział starzec wyglądający na kapitana jakiegoś statku. Poprawił on czapkę i zaśmiał się tylko pod nosem obserwując twoje poczynania i próby dostania pracy.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 20 lip 2017, o 00:42

Młoda dziewczyna nie powinna się dziwić temu, że nie była brana na poważnie i choć wiedziała o tym, że spodziewanie się jakiegokolwiek poziomu byłoby co najmniej obłudą, dalej w to wierzyła. Oczywiście, wszystko było do czasu, aż pewien mężczyzna nie pokazał jej w sposób dosadny, że jedyna brudna robota jaka ją czeka jest w istocie biała i bardzo klejąca.
Praktycznie od razu przeszła do swojej bardzo naturalnej postawy, którą było zwężenie swoich powiek i ściągnięcie brwi w geście skrajnej irytacji. Słowa i bardzo nieuprzejmy gest mężczyzny nie dawał jej spokoju, dlatego bez żadnego uprzedzenia, nawet nie słuchała starej, morskiej wygi, za to zaczęła w sposób nader wprawny składać konkretne pieczęcie. Zamiana własnego miejsca z krzesłem, które znajdowało się obok mężczyzny było niczym specjalnym, tym bardziej, kiedy technika Kawarimi (1) nie była żadnym wyzwaniem dla dziewczyny, która używała go już nie raz, kiedy nadeszła nagląca potrzeba. Być może, gdyby przyuważyła emocje, które były widoczne na twarzy mężczyzny, zdecydowałaby się na mniej drastyczny ruch, ale ta skumulowana złość była zbyt wielka, żeby mogła sobie zwyczajnie odpuścić. Nie czekała nawet na reakcję mężczyzny, jedynie wyciągnęła swój miecz, zadając zwyczajne, wręcz tradycyjne cięcie wzdłuż jego twarzy (2). W żaden sposób nie chciała go zabić, jedynie trwale skrzywdzić, co być może bardzo dobrze by zaowocowało na ego starszego zboczeńca, który proponował jej takie zbereźne rzeczy, w końcu się nie znali! Być może jej zagranie nie było zbyt mądre, ale dziewczyna była już tak zirytowana, że nie potrafiła siedzieć w miejscu, tym bardziej, że cały czas ktoś chciał wygrać zawody w upokorzeniu jej. Robiąc to, miała cichutką nadzieję na to, że w końcu znajdzie się ktoś, kto doceni pozory jakie sprawia jej młodzieńcza i niewinna twarz, a także umiejętności, które potrafi wykorzystać w odpowiednim momencie, nawet jeśli nie znajdzie żadnego zlecenia teraz. W końcu nikt nie powiedział, że na tym się skończy cały świat, o ile obleśny gość nie zbojkotuje reszty swoich kompanów do zwyczajnego rzucenia się na młodą samuraj.
- Proszę mi nie ubliżać. - powiedziała swoim być może urokliwym i dziewczęcym głosem. - Czy ktoś jeszcze chciałby pamiątkę z tego zdarzenia, czy ktoś w końcu wykaże się elokwencją na określony temat? - zapytała, tym razem jej głos był bardziej donośny, niż przy pierwszym zdaniu, które bezpośrednio skierowała do mężczyzny, który stał praktycznie przed nią. Spojrzała na resztę mężczyzn i odeszła od poharatanego gościa, który trzeba przyznać, pozwolił sobie na zbyt wiele. Być może szrama wiodąca wzdłuż jego policzka nauczy go trochę pokory, jeśli nie, zawsze zostaje jej możliwość odcięcia jego przyrodzenia, wtedy nie będzie miał się już czym chwalić, a tym bardziej żalić. Być może jej postępowanie było zbyt swawolne, ale gdzie dziewczyna ma się czuć dobrze, jak nie w każdym skrawku świata i przede wszystkim we własnej skórze? Robiła to, co uważała za słuszne, a taka nauczka z pewnością jakoś pokrzepi mężczyznę do częstszego używania tego co ma w głowie, a raczej tego co mu tam brakuje, może odkryje tajnik jakim jest poszukiwanie zaginionej części mózgu? Kto go tam wie!


Spoiler: pokaż
WYTRZYMAŁOŚĆ 66
SZYBKOŚĆ 75

1;

Nazwa
Kawarimi no Jutsu

Pieczęci
Tygrys › Świnia › Wół › Pies › Wąż

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
W pobliżu musi się znajdować przedmiot możliwy do podmienienia

Opis Kolejna pomocna technika, która niejednokrotnie może uratować życie. Otóż jest to technika podmiany która pozwala w momencie ataku podmienić nasze ciało z zawczasu przygotowaną podmianą z beczką, kłodą bądź innym przedmiotem który znajduje się luźno na powierzchni oraz rozmiarami jak i wagą nie przekracza 1 naszego ciała. Kolejnym ograniczeniem techniki jest świadomość nadchodzącego ciosu. Użytkownik może podmienić się tylko w momencie gdy widzi nadchodzący atak. Wtedy tuż przed zadaniem ciosu następuje podmiana i nasze ciało zajmuje przedmiot wcześniej przez nas wybrany do podmiany.


2;

Nazwa
Iaidō

Pieczęci
Brak

Zasięg
Zależy od długości ostrza

Koszt
Brak

Dodatkowe Wysoka szybkość (ok. 80), posiadanie obu rąk, na czas używania techniki otrzymujemy +15 do szybkości

Opis Technika stanowiąca "podstyl" walki w obrębie Battodo. Jest to umiejętność zadania błyskawicznego ataku z miecza znajdującego się w saya - cięcie może być zarówno horyzontalne, jaki i pionowe, skośne czy też w ogóle nie być cięciem lecz uderzeniem rękojeści, a nawet wykonanie bloku - wszystko to zależy od sytuacji oraz wyszkolenia wojownika.
Praktyk Iaido stawia na rozwiązanie walki w jednym, celnym uderzeniu, które dzięki zastosowaniu tzw. saya-biki (cofnięcia saya), zyskuje ogromną prędkość.
Warunki:
- Cięcia są zadawane z szybkością użytkownika zwiększoną o 15
- By ponownie użyć techniki Iaido należy schować miecz.


Pokłady chakry:
106% - 7% = 99%
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 20 lip 2017, o 21:48

Początek
Decyzje
9/30+


Mimo faktycznie młodego wieku, byłaś nieco inna niż twoje rówieśniczki. Zdawałaś się bardziej zahartowana przez życie i gotowa do rzeczy, które innym nie przyszłyby nawet do głowy. Kiedy tylko zaczęłaś składać pieczęci do swojego Kawarimi, mężczyźni popatrzyli na ciebie z mieszanką politowania i ukrytą obawą, że lada moment możesz coś odwalić. Może gdyby byli oni wprawnymi wojownikami, zdołaliby zareagować w jakikolwiek sposób by ochronić jednego ze swoich.
Na twoje szczęście, nikt nie zdążył, lub po prostu nie zamierzał reagować i cienka strużka krwi chlusnęła na ścianę nieopodal. Po sekundzie twoja ofiara trzymała się już za ranę i na kolanach spoczywała na ziemi. Jego towarzysze odsunęli się z przerażeniem spoglądając na twoją broń.
Moja twaaaarz! Aaaaaaa! - zaczął wydzierać się pijak co od razu zaalarmowało... właściciela karczmy. Wpadł on z zaplecza niczym burza i od razu zawiesił swoje złowrogie spojrzenie na tobie oraz trzymanej broni.
Ty smarkulo... - warknął i ruszył w twoją stronę podwijając rękawy. Dopiero teraz zobaczyłaś, że jego ręce przyozdobione były dziwnymi tatuażami, pionowymi kreskami, które tworzyły jakieś grupki po 5 po czym był skreślane. Wokół nich gdzieniegdzie widniały dodatkowo czaszki co mogło oznaczać liczbę ofiar. Jego łapy były potężne, umięśnione i pełne wielkich żył. Facet z pewnością mógłby zmiażdżyć twoją czaszkę samym uściskiem i chyba właśnie na taki wpadł pomysł.
Kiedy był już w połowie drogi do ciebie, między wami nagle znikąd pojawił się jakiś nieznajomy odziany w długi, czarny płaszcz z kapturem zasuniętym głęboko na głowę.
Wystarczy. Jestem nią zainteresowany. - głos mężczyzny był nietypowy, bardzo ponętny, spokojny. Musiałaś przyznać, że zdawał się stanowczy i bardzo pociągający, co w połączeniu z jego pojawieniem się, czyniło z niego dość interesujący obiekt wśród wszystkich zebranych wokół śmieci.
Dopiero po chwili dostrzegłaś, że zakapturzona postać dotykała jednym tylko palcem ciała właściciela knajpy, a ten nie był w stanie wykonać żadnego więcej ruchu. Poza tym zdawało się, jakby pod kapturem dostrzegł samego szatana, który objawił mu jakąś straszliwą wizję śmierci czy innego cierpienia. Co innego mogłoby zatrzymać taki kawał chłopa, który był przecież jeszcze sekundę temu niesamowicie wściekły?
Postać w płaszczu odwróciła się do ciebie i wskazała gestem dłoni stolik znajdujący się w najciemniejszym kącie sali. Nie czekając nawet na twoją reakcję, sam zaczął iść w jego stronę mijając cię przy tym o parę kroków. Wtedy też poczułaś jego niesamowity zapach. Było to bardzo dziwne, ale był dość intensywny, a mimo to przyjemny. Niestety w tych czasach nawet ty jako dziewczyna nie byłaś w stanie dokładnie określić złożoności tego zapachu - było tylko pewne, że działał na kobiety, nawet te nieco młodsze.
Mężczyzna usiadł przy stoliku i czekał na ciebie, popijając w międzyczasie ze swojej przygotowanej wcześniej szklanki. Ciągle trzymał kaptur na głowie, co mogło oznaczać że faktycznie może on mieć coś wspólnego z brudną robotą, której szukałaś.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 20 lip 2017, o 23:48

Tym razem to ona z politowaniem słuchała jęków mężczyzny i trzeba przyznać, że o dziwo, nie ruszały jej w żadnym stopniu. Cała ta złość, którą skierowała do jednego uderzenia, pozwoliła jej umysłowi odpłynąć w bezpieczne i bardzo wygodne strefy, które już nie były dotknięte splamionym honorem, czy też dumą. Tak jak nakazywała samurajska etykieta, wyjęty miecz został splamiony krwią, więc bez żadnych przeszkód dziewczyna mogła włożyć go z powrotem do sayi, co też zrobiła. Nagły dźwięk i widok rozwścieczonego właściciela jakoś jej nie przestraszył, nie wiedzieć czemu, była świadoma tego, że mężczyzna będzie każdym możliwym sposobem próbował ją wyrzucić ze swojego pubu. Następstwa jakie miały miejsce po tej całej sytuacji były bardziej zaskakujące, niż wszystko co działo się do tej pory, choć trzeba przyznać, że Motoko nie spodziewała się tak negatywnego przyjęcia ze strony nieznajomych. Widać mało który niepozorny wędrowiec znajdował sobie tutaj pracę, a może zwyczajnie nikt jej nie szukał, tak samo, jak starał się nie zawadzać innym?
Reakcja właściciela na pojawienie się rzekomego pracodawcy szesnastolatki była lekko przerażająca, dlatego nic dziwnego, że dziewczyna lekko rozszerzyła swoje powieki, chcąc dowiedzieć się, kto potrafi tak uspokoić, jeśli nawet nie przestraszyć impulsywnego mężczyznę. Na szczęście, czy też nie, nie było jej dane dojrzeć kim był zakapturzony jegomość, choć jedno było pewne, był to intrygujący osobnik płci męskiej.
Pomimo tego, że zauważyła jego gest nie potrafiła pójść przodem, można nawet powiedzieć, że czekała na jakiś przełomowy moment, w którym to ciekawy nieznajomy się ujawni. Ten jedynie przeszedł obok niej, pozwalając charakterystycznemu zapachowi owinąć się wokół nastolatki, która mogła jedynie nieświadomie zatrzepotać przed siebie rzęsami. Dopiero po chwili zorientowała się, gdzie jest i co próbuje osiągnąć, dlatego zacisnęła pięść i przymrużyła oczy, odwracając się w stronę wskazanego stolika, przy którym siedział mężczyzna. Czas dowiedzieć się, jaka czeka na nią praca.
- Dzień dobry. - powitała go jedynie, przysiadając się naprzeciwko mężczyzny. Przez cały czas starała się nie poddać jego urokowi, a także aurze, która definitywnie działała na kobiety. Trzymając się swojego żelaznego kodeksu i przypominając wszystkie nieprzyjemności związane z mężczyznami, bez żadnego chorego zafascynowania spoglądała w głębię kaptura, który zasłaniał lico jej pracodawcy. Jedno było pewne, nie mogła dać się zwyczajnie zwieść, już raz przez to poległa, nie ma zamiaru po raz kolejny odbijać się od dna, pomimo tego, że mogłoby to ją zahartować po wiek wieki, tylko kto powiedział, że dziewczyna przeżyje tak długo?
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 21 lip 2017, o 16:51

Decyzje
11/30+


Twoje zachowanie zaintrygowało zakapturzonego mężczyznę, to było pewne. W przeciwnym razie nie zdecydowałby ochronić cię przed właścicielem knajpy, który zapewne rozniósłby cię w pył jednym ruchem. Teraz musiałaś pokazać, że tajemniczy wybawiciel nie pomylił się i wybrał odpowiednią osobę do swojego... zadania? Właśnie w tym tkwił problem - nie wiedziałaś o co właściwie chodzi. Dopiero kiedy przysiadłaś się do niego i zupełnie spokojnie przywitałaś, spod jego kaptura dostrzegłaś delikatny uśmiech, jak gdyby twoje słowa lekko go rozbawiły.
Dobra z ciebie aktorka, albo niedoświadczona wojowniczka. Trzymajmy się jednak aktorki, bo kogoś takiego poszukuje. - po tych słowach obok stolika pojawił się właściciel knajpy i postawił przed wami dwie pełne szklanki. Kapturnik otrzymał jakiś dziwny, czarny napój, zaś ty... soczek z jagódek! Zastraszony mężczyzna oddalił się jeszcze szybciej niż przybył, aby nie przerywać waszej rozmowy. Było to dość dziwne i mogło dać nieco do myślenia odnośnie zakapturzonego mężczyzny siedzącego naprzeciwko ciebie. Z drugiej strony potrzebowałaś zajęcia, pieniędzy, doświadczenia i to mogła być niepowtarzalna okazja by zdobyć to wszystko za jednym zamachem.
Jest pewna osoba, dziewczyna, dosyć młoda... traktuję ją niczym kartę przetargową. Twoim zadaniem byłoby zdobyć dla mnie tą kartę. Nie może jej spaść włos z głowy, nie może być zastraszona, najlepiej gdyby sama przyszła tam gdzie chcę. Sam nie mogę jednak wykonać tego zadania, dlatego... los uśmiechnął się i zesłał mi najsłodszego diabełka jaki stąpa po tym okrutnym świecie. Ciebie. - te słowa mimo, że lekko przerażające, sprawiły że poczułaś ciarki na całym ciele.
Chciałbym żebyś ją znalazła i sprowadziła do miejsca które wskażę. Na tym twoje zadanie się skończy, ale kto wie, może znajdzie się i następne. - mężczyzna wyciągnął z luźnego rękawa jakąś kopertę, w której najpewniej znajdowały się szczegółowe dane ofiary. Nie wręczył ci jej jednak a położył przed sobą i nakrył otwartą dłonią.
Zainteresowana?
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 21 lip 2017, o 17:39

Reakcja mężczyzny i cała jego postawa, a także aura dawały dziwacznie wrażenie, jakby zadanie nie do końca było w ogóle legalne. Jego uśmiech sprawił, że lekko przymrużyła oczy i spojrzała na niego dosyć poważnie. Akuratnie w tych dwóch kwestiach miała kompletnie odmienne zdanie, ale jeśli miało to jej zapewnić robotę do wykonania, była w stanie przełknąć z jednej strony obrazę, zaś z drugiej komplement.
Widok szybko uciekającego mężczyzny, który jeszcze chwilę temu był gotów ją poćwiartować na kawałeczki i wyrzucić ze swojej spylunki szybciej niżby była w stanie pomyśleć, również nie był zachęcający. Niestety Motoko zawsze miała zepsute receptory, które w przypadku podejrzanych osób kazały jej uciekać, dlatego z jeszcze większym zaintrygowaniem przeniosła spojrzenie ze swojego obiecanego napoju na głębię kaptura, w którym widziała jedynie zarys jego ust. Z czasem, jak ze strony mężczyzny padały konkretne słowa, na twarzy dziewczyny coraz to pojawiał się uśmieszek, który z ostatnim słowem wskazującym na nią był już szczerym, pełnym zrozumienia uśmiechem. Miała kogoś porwać. Dreszcz, który pojawił się wzdłuż jej kręgosłupa nie był na tyle wszechmocnym, żeby wprawić ją w jakikolwiek ruch, tym bardziej, że ta chora fascynacja była spotęgowana przez zadowolenie. Miała pierwszą okazję wymierzyć sprawiedliwość przez samą siebie, a raczej została zatrudniona do zrobienia tego. Praktycznie od razu zrozumiała, że skoro młoda dziewczyna miała być kartą przetargową, to ktoś był dłużnikiem mężczyzny, bo jak też inaczej mogła to zinterpretować? Nie czuła praktycznie żadnych wyrzutów sumienia, można powiedzieć nawet, że jej się to podobało, jakby pakowanie się w kłopoty było jej zwyczajnie pisane.
Kiedy zadał jej pytanie, była świadoma tego, że musi porządnie przemyśleć temat, dlatego wzięła łyk soku jagodowego i z fioletem, który pozostał na części jej warg, przytaknęła jednym słowem. - Naturalnie. -przysięgam uroczyście, że knuję coś niedobrego.
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 21 lip 2017, o 21:05

Decyzje
13/30+


Kiedy uniosłaś swoją szklankę z soczkiem, mężczyzna niezauważenie uniósł lekko głowę, dlatego gdy skończyłaś pić i podjęłaś się zadania, ujrzałaś jego oczy wpatrzone prosto w twoje. Było to coś dziwnego, przerażającego ale i fascynującego jednocześnie.
Umowa została zawarta.
Z każdym momentem gdy to spojrzenie między wami się utrzymywało (sama zdecyduj kiedy chcesz przestać się patrzeć), fascynacja mężczyzną ustępowała strachowi. Było to właściwie tylko jakieś dziwne uczucie, nieuzasadnione niczym specjalnym.
Mimo twoich aktualnych rozmyślań, mężczyzna spokojnie odsunął swoją dłoń, pozostawiając kopertę do twojej dyspozycji. Jego ręka chwyciła teraz szklankę, którą opróżnił za jednym razem po czym delikatnie odstawił. Następnie nie czekając na twoją reakcję, niemal bezszelestnie podniósł się z krzesła i ruszył w stronę drzwi zostawiając cię samą z przekazanymi informacjami. Najwyraźniej właśnie tak działał przestępczy półświatek i tak załatwiało się tego typu zlecenia.
Właściciel baru nerwowo przecierając szklankę odprowadził twojego zleceniodawcę aż do wyjścia, po czym zerknął na ciebie.
Zauważyłaś też, że wszyscy "goście" siedzieli troszkę nerwowo jeszcze przez chwilę po tym jak opuścił on lokal.
Przed tobą leżała koperta, dokładnie zamknięta, nieprześwitująca, w środku znajdowały się jakieś papiery, nic poza tym.
Kiedy otworzyłaś je i zajrzałaś do środka, ujrzałaś zdjęcie i krótką, szczegółową notatkę dotyczącą twojego celu. Wygląd był podstawą, którą musiałaś znać, aby ją odszukać, ale ważne było również to co mogłaś przeczytać o jej osobowości, która przecież może mieć decydujące znaczenie dla rozpoczęcia waszej znajomości.

Obrazek
Uchiha Sagisa, lat 15, wzrost około 170 cm, szczupła, krwistoczerwone włosy, stalowoszare oczy.
Zazwyczaj wyposażona w torbę i kaburę. Nieszczególnie aktywna jako shinobi, z reguły dużo czasu spędza w siedzibach klanu z rodziną.
Zazwyczaj opanowana i zdyscyplinowana. W kontaktach z bliższymi jej osobami ukazuje swoją prawdziwą naturę typowo wesołej i nadmiernie energicznej dziewczynki. Bardzo przywiązana do swojej rodziny, zwłaszcza do starszej siostry imieniem Tensa.
WAŻNE! Uchiha Tensa nie może zostać w żadnym stopniu zaangażowana, nie może również niczego się domyślać. Konieczne jest trzymanie jej z dala od całej sprawy.

Miejsce spotkania - ten sam stolik, dowolnego dnia, kiedy słońce całkiem skryje się za horyzontem.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 22 lip 2017, o 04:35

Dziewczyna nie wiedziała, czy to kwestia głosu, czy też zwyczajna tajemnicza aura sprawiała, że zwyczajnie chciało się spełnić wszystkie życzenia mężczyzny. Wzrok, który napotkała po nadpiciu soczku i potwierdzeniu swojego zainteresowania był co najmniej palący, choć wzięła sobie za honor wytrzymanie do końca. Intensywna czerwień, która wręcz błyszczała była niczym w porównaniu do jej krwistych tęczówek, które nie były jeszcze tak wyprute niecnymi planami i czającym się uśmieszkiem czystego zła, jak było to w przypadku nieznajomego. Nie wiedzieć czemu, Motoko nie potrafiła oprzeć się jego urokowi, który jedynie potęgował jej umiejętność tłumaczenia sobie, że to co będzie miała zrobić jest konieczne. Również strach, który budziła każda sekunda, przez którą wpatrywała się w jego błyszczące ślepia był hipnotyzujący, po prostu gość miał w sobie to coś.
Dopiero kiedy sięgnął po szklankę, z której haustem wypił swoje zamówienie, Motoko zorientowała się, że bezwstydnie się na niego gapiła. Mrugnęła raz jeszcze i zwęziła oczy, chcąc skupić się na zadaniu, które zostało jej przydzielone. Nie była pewna czy podoła, ale przecież, jak mogłaby tak po prostu zrzec się roboty, o którą sama wręcz prosiła. Swój wzrok przeniosła na kopertę, która zdawała się jej być parzącą sprawą w całym tym zajściu, w końcu to właśnie tam były informacje dotyczące konkretnej osoby, za którą pewnie będzie musiała przemierzyć wiele mil.
Nie odprowadzając wzrokiem swojego pracodawcy, który wprawdzie w momencie przekazania jej koperty, przestał dla niej istnieć, sięgnęła po informator. Sprawnie otworzyła kopertę i nie oglądając się po pomieszczeniu, przeczytała szybko wszystko, co było napisane na kartce oraz przypatrzyła się wizerunkowi, który był wyznacznikiem jej celu. Zdezorientowana schowała kartkę do koperty, którą szybciutko wsadziła do kabury. Musiała wszystko przemyśleć, dlatego sięgnęła po raz kolejny po swój sok z jagód i pociągnęła łyk, w zastanowieniu obierając taktykę, którą musiała użyć do odnalezienia tejże osoby. Na samym początku dobrze było się zorientować, gdzie w ogóle mieszka, bo przecież to nie było tak oczywiste, a przynajmniej nie dla Motoko, która wychowywana była z daleka od jakichkolwiek większych Osad i myślała w sposób najprostszy z możliwych. Jedno było pewne, nadszedł czas ewakuacji, choć z pewnością nikt jej nie śmie tknąć do czasu, aż nie wypije swojego soczku, dlatego też przechyliła naczynie po raz kolejny, pozwalając sobie na chwilę uciechy z jagód w buzi.
Kolejnym planem dziewczyny było dowiedzenie się nieco o swoim celu, do którego musiała zbliżyć się nie tylko niepostrzeżenie, ale i wystarczająco mocno, w razie ewentualnych walk, w końcu nigdy nie wiadomo, co komu strzeli do głowy! Zweryfikowanie wiadomości na temat dziewczyny musiało zostać przeprowadzone przez dłuższy czas, dlatego bez żadnej presji Motoko zwyczajnie dopiła napój i wstała, otrzepując potem sukienkę z kurzu, który mógłby zastygnąć na jej prowizorycznym mundurku. Czas rozejrzeć się za informacjami. Wątpliwości dotyczące miejsca, w którym była zaczęły ją dosięgać, kiedy tylko rozejrzała się po pomieszczeniu z lekkim uśmieszkiem czającym się w kącikach jej ust. Nie mogła powiedzieć, że była przerażona, choć pracodawca definitywnie robił wrażenie, po prostu jakoś czuła się lekko. Zasunęła za sobą krzesło i podniosła szklankę. Idąc w stronę drzwi, odłożyła naczynie na stół obok baru i posłała kwaśnemu mężczyźnie serdeczny uśmiech, jakby naprawdę życzyła mu miłego dnia. W taki to właśnie sposób szesnastolatka wyszła z lokalu, starając się znaleźć jakieś informacje, pytanie jedynie, gdzie może zacząć szukać i namierzać jakiekolwiek osoby, skoro nawet nie wie, czy jest w dobrej prowincji?
Motoko
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Hoshigaki Seiki » 22 lip 2017, o 20:34

Decyzje
15/30+


Kiedy wychodziłaś z knajpy, lekko jeszcze wystraszony barman zerkał na ciebie niepewnie. Wiedziałaś, że w środku aż się w nim gotowało, ale strach przed zemstą twojego pracodawcy nie pozwalał mu wykonać żadnego poważniejszego ruchu niż okrężne ruchy szmatą po blacie. To samo tyczyło się zebranych wokół żuli, którzy wiedzieli już że nie warto zadzierać z ubraną w sukieneczkę dziewczynką, która nosi przy pasie ostrze. Właściwie wszystko wyglądało teraz tak jak mogłabyś sobie tego życzyć. Bali się ciebie, wiedzieli że nie ma żartów, dostałaś zlecenie i to dość poważne. Nie wiedziałaś jednak jeszcze, jak bardzo poważne ono jest w rzeczywistości.
Kiedy wyszłaś na zewnątrz od razu poczułaś paskudny odór portu. Cuchnące ryby, rybacy, najemnicy o zerowej znajomości zasad higieny, ogólnie 90% mężczyzn, w ogóle ludzi tu przebywających to najgorszy z możliwych sortów. Z pewnością nie było to miejsce, gdzie młoda piękna, zdolna, rozumna dziewczyna jaką z całą pewnością byłaś mogłaby znaleźć kandydata na męża, ani nawet towarzysza do rozmowy na poważniejsze tematy.
Powoli robiło się już ciemno, a takie warunki nie sprzyjały poszukiwaniom, ale... były to warunki idealne do odpoczywania. Idąc dalej tym tropem, mogłaś z łatwością połączyć marynarzy i rybaków z alkoholem. Człowiek i alkohol oznaczał natomiast długie jęzory, które często kłapały co im ślina przyniosła i łatwo było ich sprowokować do wydawania różnych informacji lub tajemnic. Tutaj jednak pojawiało się pytanie, czy twoja aparycja ponownie nie przyczyni się do niemiłych incydentów. Tym razem zakapturzony mężczyzna już raczej nie pojawiłby się z pomocą.
Przed tobą przemieszczało się już więcej ludzi niż wtedy, gdy tu przybyłaś. Nie minęło specjalnie dużo czasu, ale najwyraźniej trafiłaś w jakieś dziwne okienko, oko cyklony po którym ze wszystkich przybitych do brzegu łodzi wylali się podróżnicy, załogi i inni pasażerowie. Co ciekawe, wśród przechodniów widywałaś ludzi wyposażonych w broń. Nie byli to pierwszy lepsi rozbójnicy, którzy przybyli tu zastraszać i kraść. Z całą pewnością byli to shinobi co łatwo było ocenić po dość charakterystycznych elementach ubioru jak kabury na kunai, torebki medyczne, plecaki o niezwykłej wytrzymałości które ciężko byłoby dostać zwykłemu człowiekowi. Rozchodzili się oni w różne strony; jedni szli do knajp aby coś zjeść, inni szukali noclegu, a jeszcze inni ruszali biegiem w stronę głównej drogi, która z pewnością mogła prowadzić do kolejnej osady.
Teraz musiałaś w tym całym rozgardiaszu odszukać informacje odnośnie celu swojej misji. Mogło to trochę potrwać, ale z pewnością mogło być wykonane. Wystarczył chociaż strzępek informacji, aby namierzyć jakąś osobę a ty posiadałaś taki strzępków całkiem sporo.
Z drogi mała - rzucił jakiś grubas trącając cię łokciem i wchodząc do knajpy, której wejście właśnie zagradzałaś.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Tawerna przy procie

Postprzez Motoko » 22 lip 2017, o 21:31

Uchiha...Że to też musiał być ktoś z klanu, o którym sama Motoko słyszała nie raz historię z dawnych czasów, jak naprawdę doszło do rozpadu na Uchiha i Senju, a teraz? Miała przyczynić się do porwania jednej z przedstawicielek rodu, który jest jednym z najdłużej istniejących, a przynajmniej tak też słyszała. Gdyby ktoś jej się spytał jaki ma plan, z pewnością usłyszałby, że nie ma planu, ale często bywało, że bez planu szło najlepiej, dlatego trzeba było być dobrej myśli. Priorytetem na chwilę obecną było odnalezienie informacji, które w istocie ją mogły naprowadzić na miejsca, po których dziewczyna często się kręciła.
Z rozmyśleń wytrącił ją jakiś mężczyzna, który również trącił ją łokciem. Z początku myślała, że to przypadek, ale chyba nie miała się czemu dziwić, w końcu mężczyźni często po robocie musieli jakoś odreagować, chyba jak wszyscy. Odeszła kilka kroków na bok i zapatrzyła się na chmarę nieznajomych, którzy po części byli uzbrojeni. Z pewnością najlepszym źródłem informacji byłby jakiś shinobi, jednakże pytanie, czy dziewczyna chciała również być przepytaną odnośnie powodu, dla którego mieliby podzielić się z nią jakąkolwiek wiedzą. Być może momentami bywała głupia, ale nie na tyle, żeby pozwolić komukolwiek zadać jej pytania odnoszące się roboty, którą miała do wykonania, stąd jedynym wyjściem było popytać tubylców.
Widząc po części pijanych rybaków, bez żadnych przeszkód dziewczyna ruszyła w ich kierunku, po drodze składając dłonie w pieczęci Henge no Jutsu i przemieniając się w jednego z przechodniów, którego widziała w ciągu dnia. Mrok, który panował wokół mostu delikatnie skrzypiącego pod jej nogami, sprawiał dosyć przerażające wrażenie choć dziewczyna była dosyć zahartowana faktem, że pijani mężczyźni nie będą się przypatrywać niedoskonałościom jej techniki. Szukała jakiegoś mało interesującego z wyglądu człowieka, który byłby jeszcze w stanie cokolwiek jej powiedzieć, a nie jedynie bełkotać pod nosem. Naturalnie, przeczekała, aż wszyscy ją wyminą i dopiero ruszyła w kierunku statków, a także rybackich kutrów, w których miała nadzieję odnaleźć jakiekolwiek informacje. Klan Uchiha z tego co pamiętała panuje na tych terenach, toteż prowincjalne ploteczki powinny być chlebem powszednim dla interesantów.

~
Post cały jest w uhide ze względu na to, że chyba nie jest to w nikogo interesie, żeby ktokolwiek wiedział coś na ten temat. ;)


Spoiler: pokaż

Nazwa
Henge no Jutsu

Pieczęci
Pies › Świnia › Baran

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Pomocna technika przy pomocy której użytkownik może przybrać wygląd innej osoby bądź obiektu. Co za tym idzie jeśli zmieniamy się w personę, to wygląd, a także ubranie zostaje zmienione. Również i głos pozostanie zmutowany do pewnego stopnia przypominający ten osoby w którą to się zamieniliśmy. Jednak jest to tylko zmiana aparycji, tak więc nie przejmujemy zdolności fizycznych czy też innych. Możemy zmienić się w każdą osobę, a także w przedmiot. Jednak nie może on być zbyt mały. Więc nie możemy zmienić się w Kunai czy zwykłego Shurikena. Dodatkowo nasza chakra pozostaje bez zmian. Tak więc, jeśli ktoś wykryje naszą niebieską energię, może bez problemu odkryć oszustwo, również i wszystkie Doujutsu bezproblemowo sobie z tym radzą.


99% - 7% = 92%


/zt.
Motoko
 

Następna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość