Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shinji » 19 lis 2017, o 13:53

Cała akcja pojawienia się dosłownie spod ziemi zakończyła się sukcesem. Odpowiedź Shijimy natomiast nie była do końca tym czego by oczekiwał. Co prawda zawsze przyjemnie się słuchało uznania dla swoich umiejętności, ale czy tak naprawdę mówił to szczerze? Jakby nie patrzeć na tą całą sytuację jego pojawienie mogło się wydawać dziwne. Sam do końca nie wiedział po co tak naprawdę tutaj przyszedł. W końcu nie szukał zemsty, nie miał zamiaru karać Shijimy za słowa, które padły w jego kierunku podczas batalii nie wiedząc czemu. Zazwyczaj bardzo szybko by uciszył cfaniaczka. Być może wynikało to z faktu, że emocje opadły, a on zachłyśnięty swoim zwycięstwem puścił to w niepamięć? O ile sprawnie wychodziło mu czytanie innych ludzi to akurat ze zrozumieniem samego siebie czasami miał problemy. Słowa o tym, że nie każdy popełnia błędy nie wybrzmiały zbyt dobrze jak na początek konwersacji. Stały w pewnej sprzeczności z tym co dane Shinji'emu było usłyszeć potem. W końcu to właśnie popełnianie błędów zostało jemu wytknięte zresztą nie bezpodstawnie. By zrozumieć dlaczego Shinji'emu tak ciężko przychodziło przyznawanie się do nich należałoby nieco zagłębić się w aspekt psychologiczny. Wyznawał pewną odmianę megalomani. Po prostu uważał się lepszy od tych wszystkich żołnierzyków. Ich życie nie zaprzątało zbytnio jego umysłu. Nie posiadał także wyrzutów sumienia bo robił wszystko co uważał za słuszne do osiągnięcia zwycięstwa. Jeśli nie byliby bezwartościowi to przecież zdołali by uniknąć uderzenia przez kamień albo je jakoś zablokować prawda? Z samurajami sprawa wyglądało już nieco inaczej aczkolwiek nie ma sensu się nad nią rozwodzić - Nie brzmi to zbyt przekonująco patrząc po tym jak wcześniej się pożarliśmy. Zupełnie jakbyś chciał uniknąć ukarania gdy stoisz ze mną twarzą w twarz, a może nie masz teraz odwagi by powtórzyć swoje słowa? - ton w którym to wypowiedział nie był już aż tak przyjemny jak poprzednio gdy pytał o powód walki Seinaru i Hayami. Nie był głupi nie wyglądało to na walkę która miałaby na celu doprowadzić do śmierci jednego z jej uczestników. Ot przyjacielski sparing, który miał wzmacniać ich umiejętności. Jeśli miałby zgadywać pod koniec walk gdy do ataku ruszyły dwa ogromne gady większość żołdaków nawet tych reprezentujących jakikolwiek poziom czuła się bezużyteczna. Nie było w tym nic złego. Trzeba znać swoje ograniczenia by nie skończyć wśród stosów trupów. Mógłby być jednym z nich bez pomocy dwójki przydzielonej pod jego rozkazy zresztą kto wie jakby to wszystko mogło się potoczyć. Posiadał pewne narzędzia, aczkolwiek mogły one nie wystarczyć. Tak więc stałe zwiększanie swoich umiejętności jak najbardziej było czymś co powinno się robić. Powróćmy jednak do gry którą rozpoczął - Dla wzmocnienia przekazu aktywował w oczach sharingana. Ciemne tęczówki zastąpił krwisty szkarłat, którego zadaniem było zwiększenie wiarygodności przekazu. Chwilę tak trwał wpatrując się w Shinjimę by zaraz wrócić do swojego normalnego tonu - Droczę się tylko z tobą. Nie szukam zemsty. Ot mam pewne hobby. Lubię poznawać co ciekawsze osoby i tym razem padło na ciebie. Można rzec, że nie masz chyba zbytniego wyboru bo w przypadku odmowy możemy wrócić do naszych waści, a dobrze się to chyba nie skończy zwłaszcza, że powinniśmy cieszyć się zwycięstwem. - po chwili dodał - Nie wyglądasz jednak na osobę rozradowaną. Przytłoczył cię obraz wojenny? - tak bezpośrednie pytanie mogło być nie na miejscu jednak rozchwianie emocjonalne zawsze stanowiło dobrą zabawę. Przy okazji otwierało jakkolwiek rozmowę i jak szczęście dopisało udostępniało jakikolwiek dostęp do emocji targających drugą osobą. Nie znał rzecz jasna Shijimy więc ciężko oceniać czy tak prosta zagrywka odniosłaby jakikolwiek skutek. Mógł być dobrym graczem w te klocki i tak łatwo nie ujawniać swojej prawdziwej natury światu. Czas pokaże jakie to Shinji zdoła osiągnąć rezultaty. Pierwszym krokiem była chociaż próba wciągnięcia go w rozmowę gdyż póki co to Uchiha pociągał za sznurki nie wzbudzając większego zainteresowania.
Spoiler: pokaż
Chakra
102% - 2% = 100%



Nazwa
Sharingan: San Tomoe

Środkowy i ostatni powszechnie znany poziom Sharingana - powyżej niego sięgają już bardzo nieliczni. Na tej randze Uchiha staje się niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem. Po pierwsze, znacząco rośnie jego możliwość kopiowania jutsu. Nie tylko może on kopiować praktycznie wszystkie jutsu i wykonywać je jednocześnie z wrogiem - wygląda to tak, jakby czytał on w jego myślach. Miażdżąco rośnie jego percepcja, a na dodatek zyskuje on możliwość wejścia do umysłu Jinchuriki, a tym samym dowiedzenia się za czym stoi jego niezwykła siła.

Możliwości
  • Widzenie i szacowanie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Rozpoznawanie genjutsu
  • Wejście do umysłu Jinchuuriki - na krótki moment, możemy zobaczyć demona
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony rangi B w dół
  • Bonus atrybutów - percepcja użytkownika rośnie o 60 punktów
  • Kopiowanie technik - Można kopiować wszystkie widziane techniki (oprócz innych KG i Hijutsu oraz wspomagających rangi S) i wykonywać je w tym samym momencie co przeciwnik.
  • Możliwość przełamania słabszych genjutsu - Przełamanie odbywa się tak samo jak przy pomocy Kai. Nie wymaga jednak złożonej pieczęci, a bonus do konsekwencji wynosi +50.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum A, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)
Shinji
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shijima » 19 lis 2017, o 15:03

Czy chciał uniknąć kary? KARY? Za karę uznałby reprymendę któregoś z dowódców, nie było natomiast takowej - było tylko niezadowolenie osoby, która miała ewidentny problem z własnym ego i która uważała, że ich wymiana zdań była kłótnią. W rozumieniu Shijimy nie była. Była po prostu ostrzejszą wymianą zdań, kiedy każdy z nich starał się dać z siebie wszystko i walczył o swoje życie - swoje i innych, to nie błąd Shinjiego sprawił, że brunet nie potrafił normalnie spojrzeć na stojącego przed nim shinobiego, nie jego wywyższanie się i obelga - stał wyżej, Shijima nie śmiał się z tym kłócić, był silniejszy, potężniejszy, nie ważne, czy mu się to podobało, czy nie. Nie miało to nic do rzeczy. To kłamstwo, które potem zastosował, go tak odepchnęło. I monolog, który ciągnął się w jego głowie jak guma, dobijając nie przez słowa, tylko dźwięk. A dźwięków wokół niego było wtedy zbyt wiele. Nawet nie pamiętał, co Uchiha tam mówił, nie słuchał go w tamtym momencie, w jego głowę wbiły się tylko te słowa, które powtórzył na linii Yamanaki. Nie wiedział tak samo, czy Shinji został wielkim bohaterem - och, powinien! Mimo wszystko potrafił COŚ z wojskiem zrobić więcej, przygotować się taktycznie, a potem poradzić sobie z wielkim przywołańcem - każdy popełniał błędy. Shinji nie potrafił się do nich przyznać i najwyraźniej lubił mamić.
- Mam powtórzyć, że jesteś kłamcą? - To nie tak, że się nie bał mężczyzny, który przed nim stał. Był bezradnym dzieckiem, które mogło zniknąć szybciej niż zdążyłby się zorientować, co się dzieje. Mimo to wpatrywał się w twarz Shinjiego bez widocznego lęku, był od niego wyższy, huh - spogląda w twarz Śmierci, która przybrała dziś wyjątkowo urodziwą skórę. Te czerwone oczy były piękne. Mamiące, nie chciało się od nich odrywać spojrzenia, a chociaż to były tylko sekundy, krótkie chwile rozmowy, to Ranmaru czuł, jak zatapia się w cichym, czarnym oceanie. Poczuł ten specyficznie łagodny dreszcz na plecach, który nie był spowodowany zimnem panującej wokół temperatury. On wiedział, że Shinji miał przewagę. Shinji wiedział, że ma przewagę - albo chociaż podejrzewał. Mimo wszystko Shijima widział wiele z tego, co Shinji i Kenshi potrafili. W drugą stronę to jednak nie działało.
Normalnie w takiej sytuacji zdobyłby się na uśmiech, ale był za bardzo wyprany. Potrafił się na niego zdobyć dla Keia i Hayamiego, nie dla osoby stojącej przed nim. Osoby, która się całkiem nieźle bawiła, wyglądało na to - słowem złym i mirażem czarnych łez w morzu szkarłatu. Odbił od jego oczu spojrzeniem, kiedy ten stwierdził, że tylko sobie żartuje, gładko i płynnie, pochylając się, by się pokłonić, ale tylko połowicznie, jak podstawowe zasady etykiety obowiązywały. I tak wyszedł poza normę. Nie pokusił się o formalną mowę.
- Czuję się zaszczycony. - Nie dało się z jego głosu wyłapać kpiny czy szyderstwa.
Cofał się coraz dalej i dalej. Coraz głębiej.
- Nazwałbym to hobby zgoła inaczej. Szukaniem osób, których kosztem można się pobawić. Brzmi trafniej. - Ciekawych? On i ciekawy? W życiu nie pomyślałby, że został do tej kategorii przydzielony tylko dlatego, że sprzeciwił się jego słowom. Pewnie nie zrobiłby tego poza gwarem wojennym, bo była jakaś szansa, że miałby to w dupie - podstawowa zasada: schodź z drogi problemom, to będziesz miał ich mniej. Kiedyś stosował się do nich cały czas - odkąd przestał te problemy zaczęły go ścigać - i teraz doszło nawet do tego, że objawiały się w ludzkiej formie, ha! - Nie uważam tamtej wymiany zdań za kłótnię. - Ponoć tylko winni się tłumaczą, ha! Dlatego się nie tłumaczył. - Wyglądasz na osobę, która całkiem dobrze się bawiła, stojąc z boku i obserwując zgiełk wojenny. - Odbił gładko piłeczkę. Nie było jednak wątpliwości, że ta rozmowa była kwestią tego, czy Shinji powie "skacz!", a Shijima zapyta: "jak wysoko". I nie chodziło tutaj o przepaść intelektualną. Chodziło tu o to, że Shijima nie chciał umierać. Nie miał wątpliwości, że Shinji, urażony, może zechcieć wymierzyć własną formę sprawiedliwości.
Och, przepraszam.
Kary.
- Wilki nie płaczą nad rozrywaną sarną, kiedy zabija ją inny wilk. Nie ma w tym niczego przytłaczającego. Chyba że ktoś stojący ponad wilkami uważa inaczej. W końcu widok rozrywanych wilków jest też całkiem interesujący.
Shijima
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shinji » 19 lis 2017, o 16:45

Mimo, że Shijima nie uważał się za ciekawą osobę na każdym kroku udowadniał, że był w błędzie. Chociażby brak okazania strachu w obliczu nadchodzącej śmierci z rąk Shinji'ego był co najmniej zastanawiający. Sposób wypowiedzi także nie był czymś z czym miał zazwyczaj do czynienia. Już sama ta kwestia wzbudzała jego niezdrową fascynację nowo poznaną osobą. Nawet zdołało się wymsknąć cichutkie - Ciekawe... - po usłyszeniu anegdoty o wilkach - Czyżbyś uważał się za wilka? - dał się nieco ponieść całej tej grze uwalniając pokłady chakry, które mogły zrobić wrażenie na Shijimie. Nie był to jeszcze poziom w który celował, ale i tak stał wyżej niż nawet u dobrze wyszkolonych shinobi. Jednocześnie zdecydował się na odpowiedź w takim samym stylu w kierunku mężczyzny jakby nie patrzeć starszego od niego co było widać gołym okiem - Bo widzisz... Nie jestem wilkiem. Jestem zarówno lwem i lisem. Lew nie poradzi sobie przeciwko zastawionym sieciom. Lis za to przeciwko wilkom. Potrzebny więc i lew by odstraszyć wilki - nastąpiła chwila pauzy by dać przetrawić to co powiedział Shijimie - Odpowiadając na twój zarzut. Ty z kolei wyglądasz mi na osobę, która obwinia siebie za śmierć ludzi przez swoją bezsilność. - opuścił nieco wodzę uwalnianej chakrze powracając do normalnego stanu - Świetnie bawiłem się obserwując jak ludzie walczą ze swoimi limitami. Niestety przez długi czas nie dane było mi tego doświadczyć. Zazdrościłem im. Dopiero wąż dostarczył odpowiedniej rozrywki. To, że nie potrafili utrzymać linii bez samurajów świadczy jedynie o ich słabości i o niczym więcej, okazali się być niestety niczym stado baranów, którego potrzebowało lwa. Nasz oponent był natomiast stadem lwów prowadzonych przez barany. A widzisz... armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana. Tak w skrócie można opisać przebieg bitwy. Choć niezupełnie. Dowództwo nie wykazało się absolutnie niczym. Staliśmy jak te barany pozostawione na rzeź. Co to za kurwa pomysł by wyruszać wojskiem przed mur? - ponowna pauza podczas której zaczął się zbierać do usadowienia się na ziemi podziwiając pojedynek samurajów rozgrywający się w tle - To jak przestaniesz wymijać odpowiedzi na pytania czy nadal chcemy się bawić w pseudo-inteligentne anegdoty na temat zwierząt. Możemy zagrać w grę szczerego odpowiadania na pytania. Jeśli ci to w niesmak możesz zacząć pierwszy. - lekko zmrużył oczy z cfanym uśmieszkiem na twarzy spoglądając w twarz Shijimy. Był to widok o tyle, charakterystyczny, że nie dezaktywował sharingana. Zamiast tego rejestrował każdy ruch mięśni próbując wychwycić nawet najmniejsze zawahanie podczas odpowiedzi. Kątem oka co jakiś czas spoglądał na rozgrywającą się batalię. To nie tak, że Shijima stanowił jedyny ciekawy "obiekt" w tej okolicy. Pojedynek samurajów zawsze stanowił dosyć ciekawe widowisko. Kontrola broni tej grupy jako ogółu stała na poziomie, który uważał za docelowy. Chciałby kiedyś posiadać takowe umiejętności. Przyglądanie się temu mogło wnieść dosyć sporo do jego własnego wachlarza może jakieś usprawnienie własnego poruszania podczas walki. Kto wie? Jakiś sposób zbicia broni dzierżonej przez oponenta? Dziwne ruchy? Wszystko to było niesamowicie cenne. Rzecz jasna nie przekładało się to na niego 1 do 1. W końcu używali oni broni drzewcowej on raczej katany. Pewne manewry warte jednak były "podziwiania" w oczekiwaniu na odpowiedź Shijimy.

Spoiler: pokaż
Chakra
100% - 1% = 99%



Nazwa
Sharingan: San Tomoe

Środkowy i ostatni powszechnie znany poziom Sharingana - powyżej niego sięgają już bardzo nieliczni. Na tej randze Uchiha staje się niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem. Po pierwsze, znacząco rośnie jego możliwość kopiowania jutsu. Nie tylko może on kopiować praktycznie wszystkie jutsu i wykonywać je jednocześnie z wrogiem - wygląda to tak, jakby czytał on w jego myślach. Miażdżąco rośnie jego percepcja, a na dodatek zyskuje on możliwość wejścia do umysłu Jinchuriki, a tym samym dowiedzenia się za czym stoi jego niezwykła siła.

Możliwości
  • Widzenie i szacowanie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Rozpoznawanie genjutsu
  • Wejście do umysłu Jinchuuriki - na krótki moment, możemy zobaczyć demona
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony rangi B w dół
  • Bonus atrybutów - percepcja użytkownika rośnie o 60 punktów
  • Kopiowanie technik - Można kopiować wszystkie widziane techniki (oprócz innych KG i Hijutsu oraz wspomagających rangi S) i wykonywać je w tym samym momencie co przeciwnik.
  • Możliwość przełamania słabszych genjutsu - Przełamanie odbywa się tak samo jak przy pomocy Kai. Nie wymaga jednak złożonej pieczęci, a bonus do konsekwencji wynosi +50.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum A, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)
Shinji
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shijima » 19 lis 2017, o 17:12

On wiedział.
Doskonale wiedział i widział, co Shijima robi, wcale nie aż tak nieudolnie, ale też nie z wielkim polotem. Nie potrafił. Nie czuł się godnym przeciwnikiem dla tego... dzieciaka. Ciało ciałem - a gdzie zdolności i umysł. Coraz niżej i niżej - tak biegła ta bajka - o tych Trzech Małych Świnkach, które budowały domki i tylko jeden z tych domków był w stanie ustrzec przed Złym Wilkiem. To nie wilk natomiast zagrażał teraz ich doli. To było coś o wiele bardziej złego. Ktoś o wiele bardziej potężny od futrzaka, który w najlepszym wyjściu poszarpałby ich ciała - blizny szybko się goją, te cielesne, wystarczy trochę czasu, dobry medyk. Medyka od wnętrza jeszcze nie wynaleziono. Stał więc w tym murowanym domku, którego zbudowanie zajęło tyle czasu, który był przegniły, ale ciągle starał się go wzmacniać. Zanim dobrze się zorientował Lis był już w środku. Lis o sile lwa.
- Ciekawe? Raczej banalne. - Tracił grunt pod nogami. Czuł, jak drżał i miał wrażenie, że kolana zaczną się pod nim uginać. Zawsze był tchórzem. Bał się ludzi - taka była prawda - dlatego trzymał się od nich z daleka. Dlatego nie potrafił ufać i nie potrafił zdobyć się na chociażby najmniejsze zwierzenia. Nie zdobył się na to przed Seinaru i tym bardziej nie zdobędzie się na to przed Shinjim, tylko że przed nim, zdaje się, nie musiał. Posiadacz czerwonych oczu rozbierał go na kawałki pierwsze, obdzierał ze skóry i tak jak na Murze dobrze się bawił obserwując ludzkie zmagania, tak świetnie bawił się tutaj. Głos mu tym bardziej ugrzązł w gardle, kiedy poczuł siłę Uchihy rozkładającą się nad jego głową niczym boska aureola - oto Abaddon! - Shijima nie miał porównań. Jego życie płynęło wśród jednostek przeciętnych, wśród zwykłych ludzi, zawsze wszyscy byli lepsi od niego. Dopóki nie poznał Seinaru nie było żadnej osoby z dobrym słowem. Teraz i on nie miał słów - ani jednego, chociaż krążyły po jego umyśle nie potrafił otworzyć ust i wydobyć z siebie głosu.
Po prostu się bał.
Nie pojawiła się więc odpowiedź na to, czy uważał się za wilka, nawet kiedy Shinji puścił wodzę chakry, które jak cugle wstrzymały go w miejscu, ciężko było powrócić do normalnego stanu rzeczy. Napięcie ogarnęło całe jego ciało, stanął dębem, mięśnie się spięły, wnętrzności coś zawiązało na supeł - przykry zawód, wcale nie był żadnym wspaniałym bohaterem tej książki - i bardzo cieszył się, że jego ręce schowane były pod płaszczem. Czuł, jak drżały mu dłonie. Zupełnie nie potrafił zaufać dobrej bajce tego, że Shinji wcale nie przyszedł tutaj przelewać krwi i nie zamierzał jej przelewać. Shijima starał się grać bardzo ostrożnie. Przede wszystkim nie chciał w to wplątywać dwójki trenujących samurajów. Przymknął oczy, czując, jak serce mu boleśnie bije w klatce piersiowej, jak łupie, starał się oddychać spokojnie. Nawet wychodziło.
- W takim razie polecam zainwestować w lepsze oczy. Branie odpowiedzialności za wszystkich jest skrajną głupotą. - W zasadzie znowu uniknął odpowiedzi. Bo nie chciał odpowiadać wprost. Mimo tego, że zauważył, że Shinji wie. Mówił nieco ciszej, ale był pewien, że Shinji jest w stanie go dosłyszeć.
- Zapewne taka, że Muru nie było. Mogło to jednak umknąć twoim bystrym oczom. - Uchylił powieki, nie spojrzał jednak w ślepia Shinjiego, mimo że widział w kąciku oka jego uśmieszek i to, że jest obserwowany. - Nigdy nie dostaniesz szczerych odpowiedzi. Mogą być tylko te, które prześlizną się po twoich słowach lub te, które będą miłe dla twojego ucha.
Szczerze mogę ci tylko powiedzieć, że się tobą...
Shijima
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shinji » 19 lis 2017, o 21:10

Coś wewnętrznie zaskoczyło w Shinjm wszystko przez prowokacyjną wypowiedź na temat muru - Zaraz, zaraz. Jaki brak muru. Raptem kilka dziur w nim było. Można było ich skutecznie bronić i wykorzystać przewagę jaką dawał. Po coś ten cholerny kawał budowli zbudowali. Nie po to by nie wykorzystywać przewagi taktycznej którą daje. Węża także łatwiej by było zdjąć z wysokiej pozycji co zresztą udowodnili przedstawiciele klanu Akimichi - obrócił głowę w kierunku Shijimy - Nie wątpię, że to także widziałeś, a nawet słyszałeś co? W końcu raportowałeś dowództwu co sobie mówiłem pod nosem - przejechał dłonią po wiecznie rozczochranych włosach na chwilę zatrzymując się mniej więcej po środku i rozpoczynając drapanie tak jakby się nad czymś zastanawiał. Następnie głośno westchnął - Czego ja oczekiwałem. Chyba nie szczerej rozmowy od osoby z którą prawie się nie znam. A może to coś więcej co? Może tak naprawdę starasz się gorączkowo tłumić uczucia, które targają twoim wnętrzem i nie okazywać ich światu co? - wskazał palcem na dwójkę toczącą szaleńczy sparing - Zgaduję, że żadne z nich tak naprawdę nie zna prawdziwego ciebie. Dobrze czujesz się w ich towarzystwie i właśnie dlatego za nimi podążasz. Ot mój złoty strzał. Może się mylę i jest inaczej. - kolejny już raz się podrapał. Nie widząc żadnej większej chęci do rozmowy ze strony Shijimy biorąc pod uwagę swoją własną bezczelność postanowił dalej grać w swoją grę zgadywania, jaką naprawdę jest osobą. Kwestią czasu było aż w końcu się pomyli jeśli już to nie nastąpiło. Nie jemu było to oceniać choć po reakcji wewnętrznie czuł, że trafił w czuły punkt. - Teraz by cię rozgryźć pozostaje się zastanawiać. Czym to może być spowodowane i szczerze powiedziawszy mam pustkę w głowie. Można by rzecz jasna postawić założenie, że to kwestia charakteru, ale czy na pewno? Może podłoże jest gdzieś w dzieciństwie. Powiedz... miałeś kogoś z kim mogłeś całkowicie szczerze porozmawiać? Jeśli nie no to masz taką osobę przed sobą chociaż raczej nie chcesz się otwierać co? - nieco to było naiwne. Oczywiście, że Shijima nie chciał. Kim w końcu był dla niego Shinji? Natrętem, który świetnie bawił się analizując ludzi i badając motywy nimi kierujące - No powiedz coś ciekawego o sobie. Ładnie proszę. Im szybciej skończymy, tym szybciej się odczepię. Bez zaspokojenia mojej ciekawości mogłoby być ciężko. Niesamowicie interesują mnie motywy kierujące w życiu ludźmi. W zamian mogę opowiedzieć ci coś o moich. Chyba nie są ci aż tak obojętne skoro zwróciłeś uwagę, że lubię się przyglądać co? Tak kocham być obserwatorem ludzkich losów, a także nimi kierować. Czasami jestem niczym zwierciadło ludzkiej duszy poprzez umiejętności analityczne, których sam do końca nie rozumiem. A może po prostu jestem dobry w zgadywaniu? - Już trzeci raz z kolei podrapał się po głowie. Na tym jednak poprzestał. Powrócił dłonią do normalnej pozycji, nogi lekko podkulił. To właśnie na kolanach wylądowały obie dłonie. Cieszył się tym wszystkim niczym dziecko, które dostało swoją nową zabawkę. Nie traktował w ten sposób Shijimy, aczkolwiek czerpał ogromną radość z takiego zgadywania co mieli ludzie w głowie.

Spoiler: pokaż
Chakra
99% - 1% = 98%



Nazwa
Sharingan: San Tomoe

Środkowy i ostatni powszechnie znany poziom Sharingana - powyżej niego sięgają już bardzo nieliczni. Na tej randze Uchiha staje się niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem. Po pierwsze, znacząco rośnie jego możliwość kopiowania jutsu. Nie tylko może on kopiować praktycznie wszystkie jutsu i wykonywać je jednocześnie z wrogiem - wygląda to tak, jakby czytał on w jego myślach. Miażdżąco rośnie jego percepcja, a na dodatek zyskuje on możliwość wejścia do umysłu Jinchuriki, a tym samym dowiedzenia się za czym stoi jego niezwykła siła.

Możliwości
  • Widzenie i szacowanie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Rozpoznawanie genjutsu
  • Wejście do umysłu Jinchuuriki - na krótki moment, możemy zobaczyć demona
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony rangi B w dół
  • Bonus atrybutów - percepcja użytkownika rośnie o 60 punktów
  • Kopiowanie technik - Można kopiować wszystkie widziane techniki (oprócz innych KG i Hijutsu oraz wspomagających rangi S) i wykonywać je w tym samym momencie co przeciwnik.
  • Możliwość przełamania słabszych genjutsu - Przełamanie odbywa się tak samo jak przy pomocy Kai. Nie wymaga jednak złożonej pieczęci, a bonus do konsekwencji wynosi +50.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum A, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)
Shinji
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shijima » 19 lis 2017, o 21:55

Właśnie - jaki Mur? Uważał sam, że w tej wojnie dowództwo popełniło kilka błędów, chociaż kompletnie nie znał się na wojaczce. Presja, jaka została na niego nałożona, była kompletnie nieadekwatna do całego życia, jakie prowadził, starając się jej unikać - ot i tak właśnie wydarzyło się spięcie z Shinjim. Emocje. Poniosły ich obu... a potem ponioły Shinjiego tutaj, na ten kawałek białej polany, na której miał kucać, bawiąc się w analityka.
- Nie znam się na wojnie. - O, proszę, jednak trochę szczerości i czegoś od siebie wjechało, takie minimum, ale to nie było nic bardzo odkrywczego, sporo osób, które przybyły na tą wojnę, nie miało pojęcia, na co się piszą. Och, Shijima wiedział, w przeciwieństwie do tańczącej na śniegu dwójki wymieniającej się kolejnymi ciosami, co innego jednak wiedzieć i spodziewać się trupów, a co innego brać w tym bardzo czynny udział. Aż zbyt czynny. Samo przypominanie sobie tych obrazów, ciągle tak świeżych, przyprawiało go o ból głowy. - Większość wojska stacjonującego na Murze została rozgromiona. Byli łatwym celem dla jednostek wroga. Podważanie kompetencji osób, które znają się na wojnie wydaje mi się nieodpowiednie. Nie można powiedzieć, że dali z siebie tylko połowę. Nikt nie chciał, by Dzicy przedarli się przez Obronę. - A jednak gdzie byli dowódcy, co robili przez całą wojnę? Chyba naprawdę pili herbatkę. Bo co innego, nadzorowali? Podziwiali z najwyższej komnaty w najwyższej wieży? - Nie pochlebiaj sobie. Nie lubię ludzi, którzy nie potrafią przyznać się do błędu. - Fałszu, co? W końcu to takie, takie złe..!
- Takie założenie jest co najmniej śmieszne... - Nie kontynuował jednak. Posiadacz sharingana, trzech łezek - coś tak rzadko spotykanego..! Nigdy nie miał okazji spotkać się twarzą w twarz z posiadaczem takowego, z pewnością nie z posiadaczem trzech łezek, ale wiedział to minimum o możliwościach tych oczu. Minimum. Tyle, ile wiedział o tym klanie. Ha! - wystarczająco widział na polu bitwy. Oni widzieli, inaczej niż Ranmaru... ale ten tutaj obserwował. Z pewnością wyłapał te drobne spięcia mięśni, ta sytuacja chyba lekko (heh, tak, z pewnością lekko) Ranmaru przerastała.
Żadne z nich tak naprawdę nie zna prawdziwego ciebie. Dobrze czujesz się w ich towarzystwie i właśnie dlatego za nimi podążasz. Nie warto teraz wyśmiać tego człowieka? Parsknąć mu śmiechem w twarz, poklepać po ramieniu, powiedzieć: nice try! Wybacz, dzisiaj chyba nie umiem kłamać. Shinji wwiercał się coraz głębiej i brunet zaczynał się czuć tak, jakby umierał na jawie. Lub może właśnie sennie, skoro jego ciało niezachwianie stało pośród tego śniegu..? Tylko nie sposób było już wysuwać naprzód skrzydeł. I znów, całkowicie podświadomie, po jego głowie chodziło tylko jedno imię. Tylko jedną osobę błagał o pomoc, zupełnie niemo - i cóż? Przecież nie mógł usłyszeć. Przecież nie widział. I to było żałosne, tak bardzo, że się tym brzydził - tą swoją bezsilnością, pieprzoną racją, że ciągle się za to katował - za cholerną słabość, która nie pozwalała mu uratować tych, których chciał. Nie to, że wiecznie się samobiczował. Przeszłość była przeszłością, aż za dobrze wiedział, że bez zostawienia jej z tyłu traci się tylko energię, a on tej energii potrzebował, bo... chciał się nią dzielić.
Nie, Shinji nie był natrętem.
Był katem.
Tym odpychanym sumieniem, niewidocznym dla wszystkich wokół.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że Shijima czuł, jakby był gotowy wyśpiewać Shinjiemu wszystko - od deski do deski, tak jak sobie tego życzył. Zmanipulowany. Pół biedy, że był tego świadom w tej nieprzytomności. Jedynym, co go powstrzymywało, ostatnią brzytwą, której się złapał, było to, że strasznie chciał o tym powiedzieć Keiowi. Z jakiegoś powodu nieznajomej osobie obok o wiele łatwiej byłoby o tym powiedzieć - może dlatego, że w oczach Shijimy ten człowiek był potępiony. Tak samo zepsuty jak on sam, więc już gorzej o sobie samych nie mogli pomyśleć, czy nie tak?
- Nigdy nie lubiłem ludzi. Dlaczego więc miałbym się przed kimkolwiek otwierać i z kimś rozmawiać? - Bardzo proste i logiczne, tak? - Są okrutni i z zasady myślą tylko o sobie. Ja mam kogoś, kogo chcę chronić. Więc jeśli kiedykolwiek zdobędę się na to, żeby przed kimkolwiek się otworzyć, będą to oni. - Wskazał subtelnym uniesieniem głowy na dwójkę samurajów. - Ciężko zaprzeczyć, że jesteś dobrym obserwatorem. Zdolnym shinobim. Zapewne czeka cię wielka rola do odegrania, ale nawet jeśli będziesz ją odgrywał, będziesz robił to samotnie. Potężny, bystry, ale nadal tylko chwytający się chwilowych zachcianek i uniesień chłopak, dla którego siła przywiązania i ludzkich emocji jest niewidoczna. - Nie, Shijima nie zamierzał rozłożyć rąk z białą flagą. - To nie ja tutaj szukam osoby, przed którą mógłbym się wygadać. Mam takie. To ty potrzebujesz kogoś, do kogo mógłbyś się odezwać. Kto sprawi, że poczujesz coś więcej, niż tylko chwilowa ciekawość. Jak na przykład tamta samurajka, za którą gotów byłeś poświęcić cały oddział. - Na nieszczęście Shinjiego Shijima również analizował. Posunął się do tego tylko dlatego, że został przez Shinjiego całkowicie przyparty do muru, a tam pozostaje tylko kontratak. W końcu nawet mały kotek walczył przyparty do ściany. - Żebyś został zwierciadłem czyjejś duszy, dzieciaku, musiałbyś najpierw odnaleźć własną. U obcych jej nie znajdziesz.
Shijima
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shinji » 19 lis 2017, o 22:35

Krytyka dowództwa nie pozostała bez odpowiedzi. Dlaczego Shinjima ich bronił skoro Shinji jasno widział, że sam w to nie wierzył? - Ty tak poważnie? Będziesz bronił tych nieudaczników? Przyznaję... rozgryzłeś mnie... pierwszy raz od jakiegoś czasu poczułem do kogoś prawdziwe uczucie i mną targnęło. Gdy ta kobieta mogła stracić życie zakłóciło żelazną logikę, którą zazwyczaj się kieruję - sam nie wierzył, ale przez swoją dociekliwość zaczął się otwierać na nieznaną mu osobę - Powiem ci w sekrecie bo niewiele osób o tym wie. Już jedną osobę straciłem. - wyjął kunai z kabury, robił to jednak stosunkowo powoli by nie zostało to odebrane jako akt ataku na swojego rozmówcę - Wiesz co zrobiłem tym kunai'em? Przebiłem jej tętnicę szyjną skracając do minimum męki. Te oczy to pieprzone przekleństwo rozwijają się kiedy cierpisz. Wszystko jedno czy fizycznie czy psychicznie. Jedna z tych łezek to właśnie ten trup. Nie mogę pozwolić na kolejną stratę. - był całkowicie szczery, a i w głosie nie dało się dosłyszeć ani grama manipulacji czy krętactwa. Z pewnością Shijima mógł to zauważyć. Prawda wylewała się niczym rzeka po przerwaniu tamy - Prawdą jest, że popełniam błędy i faktycznie miałeś rację, powinni byli sobie wybrać innego dowódcę padło jednak na mnie. Zresztą o czym ja mówię najprawdopodobniej byłem jedynym kandydatem, który mógł tam cokolwiek zdziałać. Brałem udział w naprawdę dużej ilości wojen. Wiem jakie to bagno, ścielący się w niezliczonej ilości trup mnie nie rusza. Wręcz wyrobiło to we mnie pewne cechy sadystyczne. Zabijanie to obecnie całe moje życie. Rozmowy takie jak ta to pewnego rodzaju odskocznia. Mogę dostrzegać inne motywacje kierujące ludźmi. - nie był pewien czemu się otworzył. Może to wpływ Shijimy. Skoro tak drążył temat opuścił gardę i był podatny na cios. Należy w końcu pamiętać, że zwierz jest najbardziej niebezpieczny gdy przyparty do muru. Wtedy nawet wilk może zrobić krzywdę lwu. Tak i było w tym przypadku. Głęboko uderzyły także kolejne słowa, które trafiały w samo sedno. Shinji był cholernym indywidualistą. Prawdopodobnie właśnie dlatego stał gdzie stał. Potrafił co potrafił. Nigdy nie liczył na innych ludzi. Był tylko on. Nawet jego przyjacielska relacja z Hikarim na dobrą sprawę na przyjaźni się kończyła. Tylko raz walczyli ramię w ramię, ale tak naprawdę wieki się już nie widzieli. Kontakt się zacierał, a więc i ponownie był sam - Coś mi mówi, że jednak trafiłem w samo sedno. To nie tak, że nie lubisz kontaktu z innymi. Coś głęboko skrywasz. Jakąś mroczną cząstkę siebie, którą boisz się ukazać światu. A może obudziło się w tobie uczucie rodzicielskie wobec tego młodego co? Może boisz się, że twoja przeszłość ich przytłoczy? Jak widzisz sam jestem potępiony i tak naprawdę wszystko mi jedno. Jedynie jakiekolwiek przyziemne uczucia dają mi paliwo, a także chęć uczynienia mojego klanu wielkim. Zbyt długo był zarządzany przez osoby niekompetentne. Teraz trochę się zmieniło, ale nie jest to ideał. Katsumi wchodzi w dupę Senju gdy są najsłabsi. Dopuścili ich nawet do obrony muru. Oshi ten chłopak z mojego oddziału dał mi nieco inny obraz na nich, ale to nic nie zmienia. Póki Senju nie zostaną zdeptani niczym mrówka póty ród będzie zagrożony. - słowa Shijimy uderzyły całkiem głęboko i w pewien sposób stał się on jego własnym zwierciadłem. Była to rola o tyle nieoczekiwana że Shinji nie przybył tu szukając czegoś takiego. Mężczyzna mylił się w każdym razie co do jednego. Nie przybył tu by szukać samego siebie. Przybył tutaj by dowiedzieć się czegoś o kolejnej ciekawiącej go osobie. Choć może coś w tym było. Może to był właśnie sekret jego analizy ludzkich poczynań? Może tak naprawdę szukał swojego miejsca w tym brutalnym świecie. Czegoś w rodzaju powołania? - I tu nie masz racji. O ile punktowałeś celnie nadal przypisałbym sobie tą cechę. To jak powiesz mi coś o sobie niczym przyjaciel przyjacielowi skoro widzę, że oboje jesteśmy przeklęci i szalenie inteligentni? Udało mi się wreszcie odnaleźć osobę dorównującą mi poziomem. Szkoda by to było zaprzepaścić. - Na twarzy zarysował się szczery uśmiech. Ciekawostką było to, że nadal trzymał kunai, którym zabił osobę o której napomknął. Spojrzał na niego podziwiając odbicie swojego sharingana. Jednocześnie zaczął po nim wodzić palcem wsłuchując się w słowa Shijimy.

Spoiler: pokaż
Chakra
98% - 1% = 97%



Nazwa
Sharingan: San Tomoe

Środkowy i ostatni powszechnie znany poziom Sharingana - powyżej niego sięgają już bardzo nieliczni. Na tej randze Uchiha staje się niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem. Po pierwsze, znacząco rośnie jego możliwość kopiowania jutsu. Nie tylko może on kopiować praktycznie wszystkie jutsu i wykonywać je jednocześnie z wrogiem - wygląda to tak, jakby czytał on w jego myślach. Miażdżąco rośnie jego percepcja, a na dodatek zyskuje on możliwość wejścia do umysłu Jinchuriki, a tym samym dowiedzenia się za czym stoi jego niezwykła siła.

Możliwości
  • Widzenie i szacowanie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Rozpoznawanie genjutsu
  • Wejście do umysłu Jinchuuriki - na krótki moment, możemy zobaczyć demona
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony rangi B w dół
  • Bonus atrybutów - percepcja użytkownika rośnie o 60 punktów
  • Kopiowanie technik - Można kopiować wszystkie widziane techniki (oprócz innych KG i Hijutsu oraz wspomagających rangi S) i wykonywać je w tym samym momencie co przeciwnik.
  • Możliwość przełamania słabszych genjutsu - Przełamanie odbywa się tak samo jak przy pomocy Kai. Nie wymaga jednak złożonej pieczęci, a bonus do konsekwencji wynosi +50.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum A, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)
Shinji
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Seinaru » 20 lis 2017, o 09:20

Pomimo, że walczył z Akamim, nie mógł w pełni skupić się na walce. Jego wzrok co chwila odlepiał się od sparingpartnera i zerkał na Shijimę i nowego rozmówcę. Nie słyszał ani słowa, nie widział żadnych gwałtownych ruchu, więc nie bał się o przyjaciela, jednak był po prostu ciekawy nieznanym dotąd ktosiem. Miejsce w którym było całkowicie odosobnione, więc nie dziwne że ktoś ich tutaj odwiedził. Seinaru czułby się jednak bardziej komfortowo, gdyby jedynie ich trójka była obecna podczas tego luźnego treningu. On sam, podobnie jak Hayami, dopiero się rozgrzewał, dlatego jeszcze kilkanaście minut upłynie, zanim zrobią sobie przerwę na zaczerpnięcie oddechu. Do tego czasu jednak samuraj wmawiał sobie, że niepotrzebnie zawraca sobie głowę czymś poza walką. Podstawą każdego starcia była przecież to, aby oddać mu się w pełni.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1461
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shijima » 20 lis 2017, o 13:59

Nie zamierzał tłumaczyć temu chłopakowi, dlaczego broni dowódców. Czemu nie uważał ich za nieudaczników. Kim niby był, żeby tak twierdzić? I kim był Shinji? Nie zamierzał poruszać kwestii rozbuchanego ego, którego tknięcie pewnie poruszyłoby kolejnym monologiem. Głaskanie go z włosem wydawało się dobrą techniką na początek, ale on nawet tegonie dostrzegał. Nie dostrzegał też najwyraźniej podszytej ofensywy, chociaż Shijima byłby raczej skłonny uwierzyć, że była mu ona obojętna. Skoro przykre słowa wypowiedziane wprost nie robiły na nim żadnego wrażenia, to tym bardziej ta tylko lekko ukazywana niechęć nie miała takich szans. Zdaje się, że właśnie miał do czynienia z jednym z tych ludzi, dla których kraniec własnego nosa był zbyt wspaniały, żeby oglądać się na boży świat. Świat shinobi pełen był osobistości, chyba dlatego najlepiej byłoby przenieść się na Teiz.
Nie było w nim współczucia dla Shinjiego. Zaczynając od tego, że mógł mu teraz wciskać każdy kit świata – nie wiedział, czy to prawda, bo niby skąd? Po tonie? Po wyrazie jego twarzy? Po zamyślonym spojrzeniu skierowanym na broń, która odbiła blask słońca i przyciągnęła czarne oczy Ranmaru? Historia opowiedziana w innch warunkach, przy innym starcie, przyciągnęłaby go, miałby dobre słowo, zawsze je miał, łagodny uśmiech, ten ciepły i przyjemny, ale teraz jedyne, co miał to ostre kły zaciskające się na lwiej gardzieli. To i chłód, który szedł razem z nimi. Mogła to być kolejna gra, ale czy to było kłamstwo czy prawdziwa historia jego życia – jakoś mało to obchodziło bruneta.
- Nie ma czegoś takiego jak przekleństwo. Są tylko ludzkie, świadome wybory. – Nie to, żeby oskarżał Shinjiego o bycie zimnokrwistym morder... oh wait. No tak, przecież nim był! Cóż za niesamowite odkrycie, Kapitan Obvious! Nie było o co oskarżać, skoro fakty zostąły podane i potwierdzone. Przynajmniej stawało się jasnym, dlaczego Shinji jest taki pokręcony – jedna wojna potrafiła wygasić, co dopiero spędzone na wojaczce życie? I sadyzm, ha! Shinji był niebezpieczny, bo nieprzewidywalny – Shijima nie wiedział, co mu strzeli zaraz do głowy, czy się zaraz nie znudzi, albo nie postanowi go zmusić do mówienia w sposób inny niż te wydłużające się zdania. Chociaż trzeba przyznać, że prawie go miał. Prawie. Szansa została stracona i Shijima nie zamierzał dać się już tak zagonić w kąt.
- Katsumi? – Zainteresował się uprzejmie. Proszę bardzo, mógł wykorzystać Shinjiego jako kopalnię własnej wiedzy. Nie musiał wiele robić, Shinji sam układał przed nim samego siebie, wystarczyło tylko popchnąć go w odpowiednim kierunku i... dać mu mówić. Może był po prostu szalony. A może rzeczywiście potrzebował przed kimś od czasu do czasu otworzyć gębę, kto nie lizałby u dupy i... otwarcie go nie lubił? Bo można było powiedzieć wszystko o tej rozmowie, ale nie to, że Shijima wykazywał do niej chęci i jakiekolwiek pozytywne reakcje dla osoby Uchihy. Aktualnie brunet był w stanie postawić teorię, że Shinji może nawet nie był sadystą i nie obdzierał żywcem ze skóry, tylko robił to przypadkiem, chcąc nakłonić drugą stronę do rozmowy. Nawet jeśli to sedno było jedno – jak rozpieszczony dzieciak chciał dostać to, czego sobie życzył. I niby czemu Shijima miałby spełnić jego życzenie? Z każdą chwilą był mniej przekonany co do tego, że chłopak zaatakuje. I prawda była taka, że gdyby był tutaj sam to chyba byłby jeszcze mniej miły.
Teraz oddzielał lwa od walczącej ze sobą dwójki i czuł się w obowiązku, by tak pozostało.
Jego dłoń ciągle tkwiła na rękojeści wakizashi.
Zastanawiał się nad tym. Gdyby coś poszło nie tak, gdyby Shinji zaatakował – co zrobiłby Seinaru? Przybiegłby z pomocą? Czy może oceniłby różnicę sił ze zdrowym rozsądkiem i poszedł w swoją stronę, zabierając ze sobą Hayamiego? To było wręcz śmieszne. Nie był gotów walczyć za samego siebie, wolał usuwać się na bok, ale kiedy przychodziło do ochrony tej dwójki to mógł się zamienić w lwicę broniącą swoich kociątek. You shall not pass, co tu więcej dodać.
- Nie jestem przeklęty. – Nastroszył się. - Nie nazwałbym siebie również szalenie inteligentnym. - Nie był tak napuszony. Nie był może głupi, ale nie przesadzajmy. - Czym jest przyjaźń? Poznaniem czyjegoś imienia? Bawieniem się emocjami, obdzieranie kogoś żywcem ze skóry tylko po to, żeby zadowolić samego siebie? – Ciekawą definicję przyjaciela miał, ale cóż, to już ustalili – daleko mu było do normalności. - Z całym szacunkiem, ale naprawdę jestem zupełnie przeciętną osobą, która nie ma za sobą wielu wojen czy mordu najukochańszej osoby na swoim sumieniu. – Ach tak? Na pewno? - Mogę ci opowiedzieć o zielonych polach Teiz, które zakwitają na wiosnę i wiatr kołysze je do snu, porywając ze sobą myśl i ducha. O przepełnionych wieczną zimą wyspach, gdzie dzieci codzienni wybiegają na ulice, by ulepić nowego bałwana, a kobiety złamują ręce nad zamarzającym praniem. To cię zadowoli? Bo to jest właśnie część mnie. – Niesamowicie piękny i barwny świat...
A wszystko to dzięki Keiowi.
Ciekawe ile kolorów stracił Shinji, zabijając kogoś bliskiego. Och, podejrzewał, że wszystkie.
Shijima
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shinji » 20 lis 2017, o 14:45

Sytuacja robiła się z każdą sekundą coraz bardziej napięta. To, że Shinji otworzył się przed drugą osobą, a ona nie zrobiła tego samego mocno go denerwowało. O ile początkowo nie miał zamiaru robić mężczyźnie krzywdy wcale nie oznaczało, że nie mogło się tak stać. Wjechał trochę zbyt agresywnie, aczkolwiek skrycie wierzył, że jakoś się dogadają. Nie było to jednak możliwe bez kooperacji także z drugiej strony. Kooperacji, która za nic nie chciała nadejść. Ewidentnie coś w głębi siebie skrywał i potrzebował jedynie odpowiedniej motywacji by ukierunkować "relację" we właściwą stronę. Wpierw jednak Shinji podniósł się z ziemi nadal trzymając swój kunai - A ty nadal uparty co? Początkowo myślałem, że zostaniemy nawet kumplami mimo mojego niestosownego zachowania. Nieco mnie podirytowałeś. Nienawidzę jak coś mnie irytuje. - zatrzymał się na moment w swojej wypowiedzi - Zdajesz sobie w ogóle sprawę ze swojej sytuacji? Od osoby z którą rozmawiasz zależy twoje życie i najprawdopodobniej także tej dwójki toczącej sparing. Miło by więc było gdybyś udzielał odpowiedzi, które mnie zadowalają zamiast kluczyć. Chciałem być miły. Opowiedziałem nieco o sobie. Chyba nie sądzisz, że teraz tak cię zostawię z tą wiedzą co? Wiesz do czego jestem zdolny. Byłem w stanie zabić bliską mi osobę. Wasza trójka naprawdę nie stanowi żadnego wyzwania. Nawet nie będę musiał formować pieczęci. Na dodatek dałeś mi odpowiednią ilość czasu by prześledzić co prezentuje ta dwójka. Nie będą w stanie się nawet zbliżyć. Ty natomiast jesteś tutaj na wyciągnięcie ręki w której trzymam ten splamiony krwią kunai... - o tak słowa, który uderzyły niczym grom z jasnego nieba były w tym momencie Shijimie bardzo potrzebne. Shinji miał już dość kluczenia bez celu. Chciał wydobyć to co go interesowało, a potem dopiero starać się nawiązać normalną relację choć biorąc pod uwagę to co wyczyniał posiadał raczej nikłe szanse - Myślę, że życie waszej trójki za skrywany przez ciebie sekret to uczciwa propozycja. Zabicie ciebie po jego poznaniu nie miałoby sensu w końcu jaką przedstawiałby wartość. Poza tym miałbym gwarancję, że nikomu nie powiesz tego czego się tutaj dowiedziałeś. W końcu tobie także zależy na zachowaniu swoich rzeczy w tajemnicy. Prawda? - Uchiha doskonale zdawał sobie sprawę, że uderza w czuły punkt mężczyzny. Zwykłe życie mógłby jeszcze zaryzykować, ale co z tą dwójką? W końcu przyznał się przy nim otwarcie, że jeśli miałby komuś się wyspowiadać to właśnie któremuś z tej dwójki. Biorąc pod uwagę jak wielką trudność sprawiało mu powiedzenie prawdy o sobie musieli przedstawiać dla niego ogromną wartość, a więc istniała spora szansa, że w końcu Shijima pęknie. Podkreślić trzeba, że głos Shinji'ego nie był już taki przyjemny. Przepełniony był absolutną pustką. Mrokiem podobnym do tego, który objawiał się u niego niezwykle rzadko między innymi po śmierci Iwaru. To nie była już ta sama osoba. Zachowywał się niczym rasowy morderca. Jeśli nie był w stanie wydobyć z tej relacji niczego więcej to czemu nie umilić sobie życia posłaniem kilku ludzi do piachu? Może zostawiłby jednego przez dłuższy moment przy życiu by móc podziwiać styl samurajski w bezpośrednim starciu gdy zamiast toczyć sparing walczą na poważnie? Był to jakiś plan, którego wejście w życie z każdą sekundą oporu Shijimy coraz bardziej się uwiarygadniało.

Spoiler: pokaż
Chakra
97% - 1% = 96%



Nazwa
Sharingan: San Tomoe

Środkowy i ostatni powszechnie znany poziom Sharingana - powyżej niego sięgają już bardzo nieliczni. Na tej randze Uchiha staje się niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem. Po pierwsze, znacząco rośnie jego możliwość kopiowania jutsu. Nie tylko może on kopiować praktycznie wszystkie jutsu i wykonywać je jednocześnie z wrogiem - wygląda to tak, jakby czytał on w jego myślach. Miażdżąco rośnie jego percepcja, a na dodatek zyskuje on możliwość wejścia do umysłu Jinchuriki, a tym samym dowiedzenia się za czym stoi jego niezwykła siła.

Możliwości
  • Widzenie i szacowanie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Rozpoznawanie genjutsu
  • Wejście do umysłu Jinchuuriki - na krótki moment, możemy zobaczyć demona
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony rangi B w dół
  • Bonus atrybutów - percepcja użytkownika rośnie o 60 punktów
  • Kopiowanie technik - Można kopiować wszystkie widziane techniki (oprócz innych KG i Hijutsu oraz wspomagających rangi S) i wykonywać je w tym samym momencie co przeciwnik.
  • Możliwość przełamania słabszych genjutsu - Przełamanie odbywa się tak samo jak przy pomocy Kai. Nie wymaga jednak złożonej pieczęci, a bonus do konsekwencji wynosi +50.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum A, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)
Shinji
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shijima » 20 lis 2017, o 15:24

Wystarczyło, żeby Shinji się podniósł, aby ciało Shijimy znów się napięło. Mimo, że poruszał się powoli, leniwie, jakby od niechcenia, czaiło się w tym niebezpieczeństwo. Shinji miał swoją intuicję, a Shijima swoją – i ta mówiła mu, że Uchiha rozpoczął swoje leniwe polowanie. Wszystko po to, by dostać to, czego chciał. Cena nie grała tutaj roli. Ten dzieciak miał w dupie uczucia innych, ich wierzenia, ich świat i myśli – kiedy pojawiał się na parkiecie była tylko jego rzeczywistość. Jego świat. Rozstawiał swoje rekwizyty, a ludzie wokół były jego lalkami. I naprawdę pojawiło się tutaj zaprzeczenie, że nie traktował osób wokół jak zabawki? Dla niego cały świat był piaskownicą. Skoro tak to musiał też istnieć ktoś, kto potrafił temu chłopakowi dać klapsa i doprowadzić go do porządku, czy nie tak? Musiał ktoś taki być...
Mimo, że spodziewał się jakiegoś ruchu z jego strony, spodziewał jakiejś groźby, ta i tak go zaskoczyła. Opuścił gardę? Tak. Serce znowu podskoczyło mu do gardła i poczuł ten nieprzyjemny ucisk doprowadzania pod ścianę. Znów mógł skoczyć do przodu... ale tym razem potulnie opuścił łeb. Właśnie – wiedział. Aż za dobrze wiedział, do czego Shinji jest zdolny. Tak samo jak i to, że się nie zawaha. Jego chłodny głos przenikał przez komórki ciała, dreszcz znów przeszył kręgosłup. Nie było to miłe uczucie. Podpinanie niewidzialnych sznurków do ramion, nóg, by laleczka tańczyła tak, jak lalkarz jej zagra. I nie mogę w tym wszystkim powiedzieć, że nie pytał samego siebie: czy dalibyśmy radę..? Nie dali. Zresztą jak dla Shijimy mężczyzna mógł zrobić użytek z tego kunaia, wbić go głęboko, by to uderzenie serca było ostatnim. Myśl o tym, że nie chce umierać, przeminęła zadziwiająco gładko. Nie o swoje życie się bał.
- Masz rację, nie miałem miłego dzieciństwa. Moja mata była alkoholiczką i miałem z tego faktu wiele nieprzyjemności. Zawsze byłem słaby, więc nie mogłem pomóc nawet samemu sobie, co dopiero matce. Sprowadzała do domu różnych kurwiarzy, którzy nie byli zbyt mili i delikatni. Ojciec żył sobie radośnie ze swoją żoną, dumny członek klanu Ranmaru. Urodził mu się drugi syn, potem córka. Szczęśliwa rodzinka. Szczerze życzyłem im śmierci i wiesz co? Umarli. – Mówił to całkowicie spokojnym głosem, chociaż nieco chłodnym, nie zrywając z Shinjim kontaktu wzrokowego. - Najpierw obserwowałem, jak ojciec ze swoją żoną giną na pogromie podczas turnieju na pustyni, potem umarła siostra, zawsze była chora. A na wojnie dowiedziałem się, że jeszcze w tym roku zmarł mój brat. U boku jednego z tych samurajów, którzy teraz ćwiczą. – Nie rozpowiadał się w szczegółach. Nie chciał ich mówić, nie były potrzebne. Shinji chciał mroczną tajemnicę, to ją dostał. - Zadowolony? – Shijima czuł się jak szmata, którą złapano za kark i przetarto nim kałużę na środku ulicy.
Shijima
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shinji » 20 lis 2017, o 16:09

Wreszcie nadszedł ten moment gdy Shijima był całkowicie szczery w rozmowie z Shinjim. Czy był zadowolony z tego jak daleko musiał się posunąć do uzyskania informacji? Oczywiście, że nie. Sam siebie czasami przerażał przez to jak daleko potrafił się posunąć by osiągnąć cel, który sobie postawił. Nie liczył trupów, które musiał za sobą postawić. Liczyło się tylko osiągnięcie celu. Tak proste, a zarazem tak skomplikowane. Nie inaczej było w przypadku Shijimy. Doskonale zdawał sobie sprawę, że wyrządził temu mężczyźnie krzywdę i miał zamiar chociaż odrobinę to naprawić bo przecież już wiedział z czym ma do czynienia. Skończyło się bawienie w analityka - chyba. By pokazać, że nie posiada złych zamiarów umieścił kunai z powrotem w kaburze - Zadowolony - ruszył powoli w kierunku Shijimy i objął go rękoma zwyczajnie po ludzku przytulając się. Mógł to być dla mężczyzny szok, ale to była właśnie rzeczywistość, którą zastał. Nie zwalniając uścisku wyszeptał mu do ucha - Współczuję ci. Twoja przeszłość jest znacznie bardziej przytłaczająca od mojej. W sumie nie dziwi mnie, że sprawiło ci to taką trudność - słowa te padły w sposób zgoła odmienny od tego czego Shijimie było dane doświadczyć jeszcze przed chwilą. Zamiast brutalnej pustki pojawiło się ciepło. Szczere ciepło choć z pozycji obserwatora mogło to wyglądać niczym gra aktorska w końcu Shinji zmieniał swój stan emocjonalny niczym wprawny iluzjonista wyjmujący po kolei przeróżne karty z rękawa. Pozostawał tak jeszcze przez chwilę w końcu jednak odrywając się po kilku sekundowej ciszy mającej za zadanie dać mężczyźnie czas do namysłu nad tym wszystkim - Zgodnie z obietnicą wywiążę się ze swojej obietnicy i nie spotka was żadna krzywda z mojej strony. Twoja historia pozostawiła jednak pewien niedosyt, który chciałbym czymś zapełnić - odsunął się na odległość około tego 1 metra by dać jakąkolwiek przestrzeń prywatną swojemu rozmówcy po czym rozpoczął - Bo widzisz nie naciskałem na ciebie tylko ze względu na moje hobby, wrodzoną ciekawość. Jak zwał tak zwał. Być może tego teraz nie dostrzegasz, ale uznałem, że takie tłumienie w sobie uczuć dobrze ci nie zrobi. Stale przeszłość gdzieś tam krążyła ci z tyłu głowy. To co należy z nią zrobić to stawić jej czoła chociażby dzieląc się nią z drugą osobą. Nie wiem czy postanowisz powiedzieć to samo tamtej dwójce, ale tak byłoby uczciwie jeśli faktycznie są dla ciebie ważni. Jeśli jednak zdecydujesz inaczej wiedz, że jestem tu i teraz do twojej dyspozycji. W końcu i tak zabieram twoją tajemnicę do grobu jak i ty moją więc co komu szkodzi - złapał kilka głębszych oddechów - Opowiem ci także o mojej definicji przyjaźni. Przyjaźń nie polega na miłym spędzaniu razem czasu. Od tego masz kolegów. Przyjaciel to osoba której nie boisz się powiedzieć wszystkiego o sobie. Dopóki tego nie zrobisz nie możesz się nazywać czyimś przyjacielem. Mimo, że prawdopodobnie czujesz się przyjacielem dla tamtej dwójki tak naprawdę jesteś w błędzie. Nie jest nikim innym jak bliższym znajomym być może związanym także jakimś uczuciem. Próbujesz się im jednak przypodobać nie pokazując swojej drugiej strony, którą z takim trudem od ciebie wyciągnąłem. Boisz się, że jej nie zaakceptują i cię odrzucą tak jak odrzucali wszyscy inni. Myślę, że akurat ta dwójka tego nie zrobi, ale to jedynie moje zdanie. Zrobisz co uznasz za słuszne. - zatrzymał się wyczekując co też odrzeknie Shijima w jego kierunku. Czy był na niego wściekły? Czy może jednak nie. Mimo, że czytał tego człowieka to zapędził się w tym wszystkim do tego stopnia, że tak naprawdę nie wiedział już co może on mieć teraz w głowie. Mętlik? Tak by to chyba nazwał - Wiedz jedno. Mimo, że cię tak przycisnąłem dobrze odczytałeś moje prawdziwe intencje. Szukam osób, które potrafiłyby mnie zrozumieć i coś mi mówi, że właśnie taką znalazłem.

Spoiler: pokaż
Chakra
96% - 1% = 95%



Nazwa
Sharingan: San Tomoe

Środkowy i ostatni powszechnie znany poziom Sharingana - powyżej niego sięgają już bardzo nieliczni. Na tej randze Uchiha staje się niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem. Po pierwsze, znacząco rośnie jego możliwość kopiowania jutsu. Nie tylko może on kopiować praktycznie wszystkie jutsu i wykonywać je jednocześnie z wrogiem - wygląda to tak, jakby czytał on w jego myślach. Miażdżąco rośnie jego percepcja, a na dodatek zyskuje on możliwość wejścia do umysłu Jinchuriki, a tym samym dowiedzenia się za czym stoi jego niezwykła siła.

Możliwości
  • Widzenie i szacowanie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Rozpoznawanie genjutsu
  • Wejście do umysłu Jinchuuriki - na krótki moment, możemy zobaczyć demona
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony rangi B w dół
  • Bonus atrybutów - percepcja użytkownika rośnie o 60 punktów
  • Kopiowanie technik - Można kopiować wszystkie widziane techniki (oprócz innych KG i Hijutsu oraz wspomagających rangi S) i wykonywać je w tym samym momencie co przeciwnik.
  • Możliwość przełamania słabszych genjutsu - Przełamanie odbywa się tak samo jak przy pomocy Kai. Nie wymaga jednak złożonej pieczęci, a bonus do konsekwencji wynosi +50.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum A, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)
Shinji
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shijima » 20 lis 2017, o 16:39

Jego serce nie uderzało szybko. Uderzało jednak mocno i boleśnie, a mimo to żadne z uderzeń nie mogło wypełnić pustki w klatce piersiowej, po której rozchodziło się echo tych uderzeń. To bolało. I to było zdecydowanie zbyt wiele jak na jego możliwości. Tylko co z tego? Czas przeminie, wszystko znowu się wygładzi i po raz kolejny przyjdzie sobie powiedzieć: co zostało za plecami, to powinno spłonąć wraz z mostami. Przeżywanie tego samego kilkukrotnie nie miało najmniejszego sensu. Może w końcu dojdzie do momentu, w którym będzie miał dość i sam zawiesi sobie stryczek na szyi, ale jeszcze nie teraz, nie dziś, nawet nie za rok..! Miał przecież jeszcze tak wiele... rzeczy do zobaczenia. Tak wiele rzeczy do poznania.
Schowanie kunaia nie równało się z uzyskaniem bezpieczeństwa. Ten kunai był łatwy do wyciągnięcia, szybki do dobycia, wystarczył jeden ruch. Żaden problem dla Shinjiego. Chłód żelaza nie był ciału znany, jakie by to było uczucie, gdyby wbite zostało w ciało..? Paraliżujące, nieprzyjemnie rozrywające naskórek. Tnące mięśnie i organy. Bardzo by bolało? Nie, nie wydaje mi się. Nawet gdyby zapiekło przez parę chwil to potem przyniosło by ukojenie. Nie było takiej rzeczy, o którą człowiek mógłby się martwić w Otchłani. Odwrócił od chłopaka głowę, lecz nie uniósł znów spojrzenia na walczący duet. Utknął nim wśród nieskazitelnej bieli śniegu. W nim pochowano ludzką godność i miłość z dawnych lat - zasnęła tak, prawdziwa i czysta, jak każda z łez. Jak kryształ ceniony przez wielu na równi ze złotem. Tylko czy ktokolwiek za nią tesknił? Shijima na pewno nie. Skoro była jak śnieg, piękna, to dzieliła z nią też inne przywary. Wystarczyło dać jej parę miesięcy a zaczynała znikać w oczach, przegoniona Wiosną. Każdy miał własną - tą miłość, oczywiście. Dla Shijimy była to jego matka, nawet jeśli jej nienawidził. W końcu nienawidził wszystkich pp równo.
Stał w zupełnym bezruchu, kiedy Shinji zbliżył się i objął go ramionami, zapewniając, że dotrzyma swojej umowy.
Och, naprawdę? Nie mógł osierocić strachu mimo tych słów, bo co z nimi? Były tylko słowami. Zbyt łatwo było skłamać. Chory, lecz uleczalnie, pozbawiony swojego kawałka nieba, jak miałby mieć nadal siły do tego, by stać? Mógł się tutaj położyć na wskroś, na wznak, u stóp Śmierci i modlić do bóstw, w które nawet nie wierzył.
Zależny od woli dzieciaka, któremu powinien dawno powiedzieć do widzenia. Stał jednak tutaj i spoglądał jak na śnieg spada cały jego świat. Jak zawierane mu są kolejne słowa, kolejne nuty przyjemnych kołysanek, które usypiały spokojem. Chore ptaki chyba też tak miały.
Kiedyś spadały tylko w górę. Dziś spadają tylko w dół. Na ten pieprzony, biały śnieg.
Przestań...
Nie miał już odwagi sprzeciwić się słowom Shinjiego.
Shinji jednak ciągle mówił. Nieprawda. Wypowiadał prawdy wiadome i te, z którymi nie chciałeś się zgodzić.
Których nie chciałeś przyjmować. Których się bałeś. Racja, to prawda! Oni tego nie zrobią. Nie zrobią.
Nie, nie, nie, nie..!
Shijima milczał. Uniósł dłonie do twarzy i zakrył ją nimi, zaciskając powieki. Nie poruszył się, kiedy Shinji go przytulał, chociaż miał ochotę się cofnąć i nie poruszył się teraz. Nic nie mówił, bo nie było tu żadnych słów do powiedzenia.
Szczerze mogę tylko powiedzieć, jak bardzo się tobą brzydzę.
Odsunął ręce od twarzy. Nic się nie zmieniło. Nic nie wyglądało tak, jakby cokolwiek złego się działo.
Przepraszam. Jestem jednak zbyt słaby na trzymanie wilków z dala.
Shijima
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Hayami Akodo » 20 lis 2017, o 18:30

Zerknął pobieżnie na nieznajomego, marszcząc brwi. Dlaczego miał wrażenie, że Shinji jest czymś w rodzaju wróżki chrzestnej, do tego tej obrażonej? Takiej, która przyszła czynić wymówki królewnie?
Dawno, dawno temu, gdzieś kiedyś w innej bajce...
...może?
Mimo wszystko znów zwrócił uwagę na Keia - w końcu o to tu tylko chodziło. O to i o nic więcej. Jężeli będzie trzeba, pomoże Seinaru się pozbyć dziwnego gościa, który pojawił się tak właściwie znikąd, jak iluzja, i tak jak iluzja powinien wrócić. Konferowali teraz poufnie, cicho z Shijimą, słowa nie dolatywały zbyt wyraźnie do pochłoniętego treningiem Hayamiego - a jednak z samego wyrazu ich twarzy domniemywał, że nie są to pogodne rozmowy o wszystkim i o niczym, takie, jakie oni sami wiedli, jak trzej towarzysze, których połączyły rzeź, przypadek i chłodne fale, a nawet wiry przeznaczenia. On też wolałby, by nieznajomy pożegnał się już i odszedł, jednak póki nie zdradzał jakichś szczególniej niebezpiecznych zamiarów, nie chciał przerywać walki, marnując cenny czas. Choć nie był to rzeczywisty pojedynek, wolał myśleć tak, jakby Kei Seinaru faktycznie był jego oponentem; niedocenienie przeciwnika z reguły kończyło się dość smutno. A Hayami Akodo nie chciał być bohaterem smutnego, wyciskającego łzy z oczu słuchaczy zakończenia, które pojawiłoby się wtedy w jego historii.
Krew dla ciebie, nie zaszczyty...
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 971
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Shinji » 20 lis 2017, o 19:27

Sytuacja z pewnością nie zaliczała się do typowych. Wręcz rozwinęła się w coś czego najzwyczajniej w świecie nawet w najśmielszych snach nie planował. Dobre było to, że dwójka walcząca gdzieś tam obok w najlepsze pochłonęła się właśnie tą czynnością i nie zakłócali spokoju Shinji'ego i Shijimy jak dziwnie to nie brzmi biorąc pod uwagę jak w rzeczywistości owy "spokój" się prezentował. Nie miało to nic wspólnego z definicją tego słowa powszechnie znaną społeczeństwu. Na dobrą sprawę Shijima był niczym oblężona twierdza, której skończyły się zapasy jedzenia i picia - twierdza oblężona przez Uchihę. Jej mieszkańcy zaczynali głodować nienawidząc agresorów. Jednocześnie nie mogli zrobić w tej sytuacji absolutnie nic. Zamiast tego walczyli sami między sobą niczym myśli mężczyzny. Pozostawało im patrzeć tylko jak powoli umierają od środka, a napastnicy otrzymują to po co przyszli. Niezdobyty przez nikogo wcześniej zamek. Otoczony ciężką do zliczenia liczbą murów. Do tego na skale uniemożliwiającej podkop. Wystarczyło jednak zatruć studnie, a wkradły się do wnętrza panika i zwątpienie. Właśnie ta metafora najlepiej opisywała to z czym tu mieli do czynienia. Shijima stał patrząc na tą ścielącą się wszędzie biel, opadające płatki śniegu zupełnie zapominając języka w gębie. A może mimo usilnych prób nie był w stanie wydobyć z siebie żadnych słów. Shinji czuł wewnętrznie, że tym razem chyba po prostu przesadził. Sam nie wiedział co sobie myślał tak napierając na mężczyznę. Poniosła go kolejny już raz megalomania? Całkiem możliwe. Co się stało to się jednak nie odstanie. Zrobił jeszcze jeden krok w tył zwiększając nieco odległość między i po prostu usiadł na ziemi pokrytej śniegiem. Nie było to nic przyjemnego, ale czymże był mokry zad w porównaniu do przeżywanych wewnętrznie przez Shijimę mąk? Niczym, prawda? Trwali tak w tym milczeniu pokaźny kawałek. Sekundy się dłużyły nawet jemu. Ale czymże to było podłóg jego "towarzysza" tej niedoli. Nie zatracił jednak całkowicie czujności. To właśnie ranny zwierz był najgroźniejszy i nie byłoby przesadą gdyby określił tym mianem Shijimę. W końcu jednak przerwał tą ciszę zagłuszaną przez gałęzie poruszane łagodną nutką wiatru - To jak powiesz coś? Wyrzuć w końcu z siebie jakim to jestem okropnym człowiekiem. Nic ci już nie grozi. Dowiedziałem się czego chciałem. Teraz mówię z pozycji rzekłbym nawet człowieka skruszonego. Za mocno naparłem - uwidocznił się pewnego rodzaju żal w głosie, stanowił on jednak jedynie delikatną nutę. Nic nadzwyczajnego. Co prawda Shinji odczuwał pewną winę, która na nim ciążyła, ale była ona zagłuszana całkiem wyraźnie przez przekonanie, że na dłuższą metę przysłużył się mężczyźnie. Może to go w końcu odblokuje? Powie swoim towarzyszom o tym co go trapi, zyska ich akceptację i odkryje życie na nowo. Gdyby to było takie proste w jego przypadku... On obecnie nie posiadał nikogo. Podobnie jak Shijima trwał w przekonaniu, że Hikari jest jego przyjacielem, a przecież nie łapał się pod tą definicję. Nie miał problemu by mówić mu o takich sprawach chociaż czy otworzyłby przed nim swoje burzliwe wnętrze? Wszelkie myśli które go nachodziły? Sam nie był tego pewien. Była jeszcze niby Motoko. Ta to już w ogóle sprawa skomplikowana. Naiwna miłość nie wiadomo czy w jakikolwiek sposób odwzajemniona. Szczerze powiedziawszy bał się odrzucenia. Nie samego w sobie, ale właśnie z tego powodu że nie posiadał nikogo takiego przed kim mógłby się otworzyć. Inaczej nie stanowiłoby to żadnego problemu.

Spoiler: pokaż
Chakra
95% - 1% = 94%



Nazwa
Sharingan: San Tomoe

Środkowy i ostatni powszechnie znany poziom Sharingana - powyżej niego sięgają już bardzo nieliczni. Na tej randze Uchiha staje się niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem. Po pierwsze, znacząco rośnie jego możliwość kopiowania jutsu. Nie tylko może on kopiować praktycznie wszystkie jutsu i wykonywać je jednocześnie z wrogiem - wygląda to tak, jakby czytał on w jego myślach. Miażdżąco rośnie jego percepcja, a na dodatek zyskuje on możliwość wejścia do umysłu Jinchuriki, a tym samym dowiedzenia się za czym stoi jego niezwykła siła.

Możliwości
  • Widzenie i szacowanie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Rozpoznawanie genjutsu
  • Wejście do umysłu Jinchuuriki - na krótki moment, możemy zobaczyć demona
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony rangi B w dół
  • Bonus atrybutów - percepcja użytkownika rośnie o 60 punktów
  • Kopiowanie technik - Można kopiować wszystkie widziane techniki (oprócz innych KG i Hijutsu oraz wspomagających rangi S) i wykonywać je w tym samym momencie co przeciwnik.
  • Możliwość przełamania słabszych genjutsu - Przełamanie odbywa się tak samo jak przy pomocy Kai. Nie wymaga jednak złożonej pieczęci, a bonus do konsekwencji wynosi +50.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum A, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)
Shinji
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość