Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Masaru » 11 mar 2017, o 17:13

Obrazek
,,Gdy nad światem zapada noc"
Misja rangi C 13/30

Bohater postanowił skorzystać po raz kolejny z klona i nie dać przeciwnikowi szansy na odkrycie że jest on tylko kamiennym tworem, a prawdziwy czeka sobie spokojnie w krzakach nie poruszając się nigdzie. Sytuacja która miała miejsce zastanowiła go ponieważ uznał on że kunaie kierowane żyłkami czakry były słabsze od rzuconych normalnie. Trudno jednoznacznie określić to ponieważ ludzie z siła pozwalającą im niszczyć ściany w budynkach pewnie rzucą tą małą bronią tak że przeleci ona na wylot nawet kamień. Co do tych kierowanych pewnie trzeba wziąć pod uwagę że kontrola techniki żyłek czakry pewnie miała takie same zasady jak inne techniki. Czyli im ktoś lepiej sobie radził z kontrolą czakry ten miał mocniejszą technikę. Tutaj mogło by być podobnie. Jednak teraz była walka i myślał nad czymś innym. Zdezaktywował swoje oczy klanowe ponieważ szkoda było marnować resztki czakry. Wyczuwał on że zużył już 2/3 swojej energii i może to być problemem gdyby walka trwała troszkę dłużej. Klon złapał kunaie i cisnął nimi w lalkarza ten zakręcił kułeczko kosą odbijając je i biegł w jego stronę. Cel działań był taki żeby nie zabić wroga, a jedynie go zranić bądź ogłuszyć, w celu pojmania i oddania straży. Dalsza część strategi która miała wyprowadzić nacierającego lalkarza niestety jednak nie wyszła. Ten bowiem słysząc słowa że jest za twardy na takie coś oraz widząc że nawet go nie zranił, a tamten za osłoną był gotowy do walki wręcz z kunai musiało dać mu do myślenia. Natychmiast dokonał odskoku do tyłu i znalazł się około 9m od bushina. Cisnął w niego kosą, po prostu bez jakiejś zabawy rzucił nią a ta kręcąc koła w pionie poleciał prosto w klona. Był tutaj pewien kłopot ponieważ teraz dystans był mniejszy niż podczas walki chwilę wcześniej, i szybkość klona mogła nie wystarczyć do zrobienia unika. Nieee, raczej na pewno nie wystarczyła. Była za niska (6). Pikanterii dodawać mogło to że przynajmniej dwa głosy dobiegające daleko zza pleców kuglarza darły się- Temari, Gon gdzie wy jesteście? Chodźcie do nas impreza się kończy jeszcze chwilę pijemy i spać idziemy. Szły z tamtego kierunku 2 osoby, miały jeszcze sporo czasu nim tutaj dojdą, ale jednak zbliżały się cały czas.
Masaru
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kisho » 12 mar 2017, o 19:38

Ugryzł się w język. Kilkoma cwaniackimi słówkami miał skłonić lalkarza do walki, ale bynajmniej nie chodziło mu także o włączenie jego myślenia. Miał podjąć ofensywę z „automatu”, odruchowo bez zastanawiania się na tym. Tak po prostu impulsywnie, jak to przeważnie bywa. Wtedy z całą pewnością zwarliby się, to jest kuglarz i klon, w bliskim dystansie i wszystko mogłoby się skończyć w ciągu kilku sekund. Los, a może jednak pech, zadecydowały inaczej. Niby trudno, pozostaje jak zawsze się z tym pogodzić, bo przecież niczego się już nie cofnie, ale jednak odczuwa się pewien żal.
Tak to już bywa - pomyśla, lekko spuszczając głowę w wyniku zbliżającej się porażki. Szybko jednak ją podniósł, usłyszawszy głosy zbliżających się osób. Domyślił się, iż niemal na pewno są to towarzysze zakochanych. W końcu kto inny o tej porze szukałby dwóch osób w takim miejscu i to w dodatku mężczyznę i kobietę, czyli idealnie pasujących do wspomnianych?
Temari... Gon... - powtórzył w głowie z bólem. Nie znał tej dwójki, nie ma nawet okazji już tego zrobić, a mimo to i tak poczuł nieprzyjemne ukłucie gdzieś w sobie. A więc tak mieli na imie.
Pojawienie się osób trochę go pokrzepiło. W końcu, gdyby teraz się poddał, to lalkarz mógłby skrzywdzić i ich.
Klon jednak nie miał szans na unik. Niby mógł próbować, bo kosa leciała w pionie, więc jej pole rażenia wyglądało jak linia. Wystarczyłoby zrobić niewielki krok w bok, ale nigdy nie wiadomo co mógł z nią zrobić kuglarz. Po ewentualnym uniku równie dobrze mogłaby zmienić kierunek za sprawą kolejnych linek, a tego z całą pewnością nie zdołałby już ominąć.
Jedyną szansę widział w ataku. Obronić się nie mógł, ale mógł zmniejszyć straty. Zamiast próbować odskakiwać, klon najzwyczajniej weźmie atak na siebie, a konkretniej na swoją lewą rękę. Odchyli się, jak najbardziej potrafi w prawo, by ewentualnemu uszkodzeniu nie uległo całe ciało, a wyprostowaną kończynę nakieruje na środek wirującej kosy. Istniała możliwość, że jakimś cudem ostrze ominie rękę i uderzenie nastąpi o trzon kosy, co nie wywoła strat. Znając jednak życie i swoje szczęście Kisho liczył się raczej z odcięciem całej kończyny. Nie byłoby to coś wielkiego, w końcu to ziemny klon, który byłby zdolny dalej prowadzić atak, więc od razu po tym zagraniu zacząłby przeć w stronę kuglarza, mając nadzieję, że nie ma już nic więcej w zanadrzu i będzie mógł zbliżyć się na tyle, by wybuch notki (plus ewentualne odłamki wysadzonego klona) zdołał go powalić i unieszkodliwić.
Kisho co prawda miał jeszcze odrobinę chakry, więc gdyby coś spotkało klona, nim ten zbliży się i zdetonuje, to mógłby podjąć osobistą walkę, ale wiedział, że jest za to niebezpieczne. Nie chodziło oczywiście o jego własne życie. Mógłby się poświęcić, ale nie o to tutaj walczy. Musi doprowadzić do rozwiązania sprawy z zakochanymi i ukarać ich prawdziwego mordercę. Poza tym lalkarz może zabić także i zbliżające się osoby, dla zachowania anonimowości.
Jak więc widać Kisho ma zbyt wiele do stracenia, by ot, tak dać się zabić.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 361
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Masaru » 15 mar 2017, o 23:05

Obrazek
,,Gdy nad światem zapada noc"
Misja rangi C 15/30

Protagonista podjął się zapewne bardzo trudnej rzeczy jaką było schwytanie żywcem oponenta który walczył w przeciwieństwie do niego po to aby zabić. Skąd można to wiedzieć? No może dlatego że rzucił w niego kosą, co prawda nie wiadomo z jakich pobudek zaatakował, ale w tej chwili był bardzo niebezpieczny. Słyszał też dwójkę zbliżających się ludzi, pewnie byli lekko podpici więc nie przedstawiali pewnie aż tak dużej wartości bojowej. Jednak sytuacja przedstawiała się całkiem nieźle jak dla bohatera, był on bowiem o dobre 15m oddalony od shinobiego wrogiego, miał jeszcze troszkę czakry, i element zaskoczenia w postaci klona. Jego plan polegający na poświęceniu ręki na zbliżenie się do wroga był niezły, aczkolwiek nie pozbawiony ryzyka. Zawsze mógł zniszczyć jakoś klona, a potem jakoś odnaleźć oryginał i go zabić. A ten jednak nie miał ochoty umierać tak szybko, miał przecież coś do zrobienia jeszcze. Tak więc gdy broń wirowała w jego stronę dotonowy klon wysunął rękę która mu oderwało aż do połowy ramienia, i poleciała dalej kosa. On sam skoczył wtedy w kierunku wroga i gdy ujrzał że ten zaczyna formować pieczęcie było jasne że trzeba detonować się już od razu. Wybuch sam w sobie by nie dosięgnął przeciwnika, ale to że nastąpił on na plecach i z klaty klona poleciały do przodu kamienne odłamki to kuglarz doznał ran. Nie zbyt głębokich, głowę jeszcze zdążył zasłonić ręką, ogólnie to miał pewnie sporo siniaków i powierzchownych ran. Najpoważniejsza był pewnie na brzuchu, z tego miejsca poszło więcej krwi niż z innych, do tego odłamek został tam. Zachwiał się kuglarz i upadł na ziemię. W tej chwili słysząc wybuch wpadła na polanę dwójka ludzi, oboje w zbrojach z katanami w ręce. Widać było że to również strażnicy jacyś jak ten martwy Gon. Puścili się biegiem tu gdy usłyszeli szczęk broni uderzającej o kamień, a słysząc wybuch wiedzieli już gdzie dokładnie. Wpadli z wyciągniętą bronią na puste pole wyskakując z za drzew około 10m od kuglarza. Ten jednak nie złożył broni i cisnął w ich kierunku jakąś kulką która uderzyła o ziemię pod ich nogami roztrzaskując się i uwalniając chmurę niebieskiego gazu. Wtedy skoczył on do tyłu lądując na gałęzi drzew tuż za nim i prostym ruchem wyjął z torby 3 kunaie z notkami wybuchowymi i cisnął je w miejsce gdzie w dymie zapewne znajdowali się wojownicy. W tej chwili miałeś okazję o kontrataku, i to nawet dużą bo widziałeś już że tem ten po tej czynności musiał się złapać za ranę i się lekko skrzywił. Dalej cię nie widział., i pewnie nie miał pojęcia co się stało. Twój klon już do niczego się nie nadawał za bardzo.

Spoiler: pokaż
Rzut kosą:
1- Ominie klona
2-Trafi go w kończynę niszcząc ją
3-Trafi go w kończynę niszcząc ją
4-Trafi go w kończynę niszcząc ją
5- Rozwali bark i kawał ciała
6-Rozwali bark i kawał ciała
Rzut: https://scr.hu/Kpqzyj
Wybuch:
1- Zabicie oponęta
2-Zranienie go ciężkie
3-Brak obrażeń
4-Lekkie obrażenia
5-Średni obrażenia
6-Lekkie obrażenia
Rzut: https://scr.hu/8wKR2N
Masaru
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kisho » 16 mar 2017, o 14:36

Udało się. Pierwsza część ataku przyniosła rezultat. Klon zgodnie z zamysłem wziął cios wirującej kosy na swą kończynę. Poświęcając ją, uratował większą część ciała, więc mógł dalej prowadzić natarcie, a jako że oręż leciał dalej i nie był kolejną żyłko podobną techniką, skalna kopia Kisho mogła skupić się na celu w 100%. Niestety, lalkarz momentalnie zaczął szykować się do ciosu, składając kilka pieczęci. Klon był zbyt wolny, by dostatecznie się do niego zbliżyć, a nie mógł pozwolić sobie na przyjęcie kolejnego miażdżącego ataku. Wyjście było jedno - natychmiastowe odpalenie notki.
Shinobi wiedział, że zasięg rażenia nie obejmuje jego wroga, ale na całe szczęście istniała opcja, iż dostanie jakąś częścią skalnej kopi, co też na szczęście się stało. Nie wyglądał na mocno rannego, ale mimo wszystko gdzieniegdzie na jego ciele było widać czerwone plamy krwi. Był to idealny moment do zaprzestania walki. Dlaczego? Bo sam był zdezorientowany i nie bardzo wiedział co się dzieje a ponadto wykrwawiał się. Wystarczyłoby teraz go śledzić i czekać aż doprowadzi Kisho do swej kryjówki bądź czekać aż padnie w międzyczasie z powodu ubytku sporej ilości krwi. Niestety, nieoczekiwanie na polanie pojawiło się dwóch gości z katanami. Odzieniem przypominali wysadzonego kilka minut temu mężczyznę, więc zapewne należeli do jego grupy. W innych okolicznościach Kisho zapewne cieszyłby się na ich widok, ale aktualnie pokrzyżowali mu oni plany. Co więcej, wpakowali się w tarapaty.
Chłopak nie miał czasu i musiał działać, by złapać zabójcę i jednocześnie uratować tej dwójkę szermierzy. Szybkim ruchem wyciągnął i puścił przed siebie trzy shurikeny. Celował przed lecące kunaie by w pewnym momencie mogły się z nimi zderzyć i odbić lub chociażby uszkodzić notki. Nie miał wielkiej wprawy w takich zagrywkach więc liczył na swoją precyzję i na ogromny łut szczęścia. Dwójka mężczyzn może sama dałaby radę się jakoś wybronić, ale znajdowali się w dymie i pewnie nie widzieli co właśnie nadciąga w ich stronę.
Tuż po rzucie Kisho złapał za senbony i w biegu wyrzucił z każdej ręki po cztery igły, czyli osiem senbonów, nakierowanych głównie na tułów kuglarza, by jeszcze bardziej go pokiereszować. Później wyciągnął kunaia i aktywował swoje oczy stosując, jak poprzednio sztuczkę z zamkniętymi powiekami. Mimo wszystko było ciemno więc jako posiadacz specjalnego KG miał przewagę w takich warunkach a ponadto lalkarz wciąż mógł go nie zlokalizować. Bądź co bądź zobaczył albo może nawet nie, kilka pocisków lecące z bliżej nieokreślonego kierunku i tyle. Pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy, że od samego początku ktoś go obserwował.
Przewaga rysowała się po stronie młodego shinobi, ale pamiętając niespodziewane zagrania przeciwnika ten nie miał zamiaru go lekceważyć mimo jego nie najlepszego stanu zdrowotnego. Biegł więc uważnie obserwując swój cel by z wyprzedzeniem uniknąć zagrożenia. W duchu modlił się by dwójka gości, która chwilę temu pokazała się na polanie jakoś przeżyła i by lalkarz nie miał więcej sztuczek w zanadrzu i dał się ogłuszyć bez większych problemów.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 361
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Masaru » 17 mar 2017, o 23:46

Obrazek
,,Gdy nad światem zapada noc"
Misja rangi C 17/30

Nasz wyrzutek podejmował decyzje bardzo szybko i nie bawił się w jakieś przeczekiwanie co zrobi wróg i tak dalej. Walił od razu, do tego podejmując dodatkowe ryzyko bo nie atakował żeby zabić, a ogłuszyć wroga. Sporym utrudnieniem była dwójka ludzi którzy wpadli na polanę. Normalnie powinni oni być darem od losu który miał pomóc protagoniście, aczkolwiek wpadli oni w dym, a następnie zaatakowano ich notkami wybuchowymi. Młody shinobi dobył swoje bronie miotane i cisnął nimi tak aby zbić bronie lalkarza. Miał nie da się ukryć epickiego farta. Nie dosyć że bronie zostały zbite, to jeszcze nie były kierowane żyłki czakry. To jeszcze nie koniec brawurowej akcji, 8 metalowych igieł już mknęło posłanych w stronę lalkarza. Nie wiadomo czy to był przypadek, czy celowe działanie, ale na pewno pewnym było że w takiej ciemności zauważenie metalowych igieł nie jest zbyt łatwe. Nawet mimo swojej niskiej szybkości, małej ilości czakry i nie posiadania technik które pozwoliłyby przeprowadzić atak który za jednym zamachem by star na proch oponenta to jednak chłopak sobie jakoś radził. Zbrodniarz w ostatniej chwili zorientował się co jest grane i zdążył jeszcze podnieść skrzyżowane ręce chroniąc głowę i troszkę klatki piersiowej. Siedem senbonów zostało umieszczonych w jego ciele, do tego był ranny odłamkami, i na dodatek jeszcze poleciał do tyłu spadając z gałęzi na ziemię. Pech chciał że spadł na lewy bok łamiąc sobie rękę. Widział złamanie dzięki swoim oczom klanowym. To było już za dużo jak na jego wytrzymałość, przewalił się na plecy dysząc i krwawiąc troszkę z ran, pozostał tak nieruchomy. Ciężko oddychał, nie bardzo był w stanie się poruszać ogólnie to wyglądało jak by pogodził się z przegraną. Co do wojowników którzy własnie pozbierali się i wypadli z obłoków kolorowego dymu z katanami gotowymi do walki rozejrzeli się i zobaczyli rannego. Wcześniej jednak dojrzeli kto w nich rzucał bombką. Domyślali się że wybuchy niedaleko nich to tez jego sprawka. Do tego zobaczyli resztki klona, postawioną barierę, zniszczoną kukłę sarny i co najważniejsze ciała młodej pary. Na ich twarzach zagościło, zdziwienie a potem wściekłość. Żądza mordu, z wrzaskiem bez nawet zamienienia między sobą jakiś słów rzucili się biegiem na rannego chcąc najwyraźniej wsadzić mu miecze w ciało. Niby fajnie, ale jednak plan zakładał pojmanie go żywcem prawda ?

Zbicie notek:
1,2- zbicie 1
3,4-zbicie 2
5,6- zbicie 3
https://scr.hu/lnenJ8
Masaru
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kisho » 18 mar 2017, o 01:08

Ha! Udało się! Nie bardzo wiedział jak, ale jednak. Kisho zdołał odbić wszystkie trzy pociski wymierzone w strażników, tym samym ratując im życie. Czyżby los w końcu się do niego uśmiechnął i chciał go wynagrodzić za ostatnie pasma porażek? A może to jednak te modlitwy? Hmmm, jakby nie patrzeć po raz pierwszy błagał na kolanach, w przenośni rzecz jasna, by kogoś oszczędzono i o dziwo poskutkowało. Zbieg okoliczności i szczęście czy prawdziwa moc boska? Nieważne, grunt, że nie podzielili losu parki zakochanych, to było najważniejsze.
Od dłuższego czasu Kisho mógł poczuć przyjemne ciepełko na serduszku. Jasne, chwilę temu zginęło dwoje ludzi i bynajmniej tego nie zapomniał, ale naprawdę ucieszył się, mogąc nareszcie w pełni komuś pomóc i kto wie, może po wszystkim zastanowi się nad swoją wiarą? O ile rzeczywiście ona maczała w tym palce, a nie zwykły traf.
Dalsze wydarzenia przebiegły po myśli chłopaka. Wyrzucone senbony trafiły w cel, to jest lalkarza i porządnie go okaleczyły. Nagły ból wywołany stalowymi igłami musiał mocno nim wstrząsnąć, gdyż po tym ataku kuglarz zleciał z drzewa na ziemię niczym bezwładny worek kartofli. Niefortunnie dla niego, przy upadku doznał kolejnego obrażenia - złamał rękę. Jasne było, że już dłużej nie pociągnie i w końcu walka dobiegła końca.
Kisho nawet nie zaczął cieszyć się ze zwycięstwa, po prawdzie nie wiedział, czy w zaistniałych okolicznościach było w ogóle co świętować, kiedy to dwójka cudem ocalonych mężczyzn z wrzaskami ruszyła w stronę zabójcy. Nie wyglądali przy tym entuzjastycznie, wręcz przeciwnie. Kipiała z nich złość i chęć mordu - nie dało się tego zobaczyć za pomocą krwistych oczu Kisho, to po prostu się czuło. Chcieli zabić lalkarza. Ich reakcja była zgoła normalna, ale wysoce niepotrzebna. Shinobi rozumiał, co czuli, ale nie mógł im pozwolić zbliżyć się do rannego.
- Stójcie! - krzyknął, wybiegając im naprzeciw i stając między nimi a leżącym. Nadal miał w ręku kunaia, ale wyciągnął szeroko dłonie, by swą postawą nie budzić podejrzeń do walki czy sporu. - Nie możecie go zabić! - Zorientował się, że wciąż widzi ich przez Tsūjitegana, więc dezaktywował swą umiejętność klanową i otworzył powieki, by móc widzieć normalnie. - Ten, kto kazał mu zabić tamtę dwójkę, jest prawdziwie winny!
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 361
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Masaru » 20 mar 2017, o 19:36

Obrazek
,,Gdy nad światem zapada noc"
Misja rangi C 19/30

Shinobi który właśnie był przed chwila świadkiem morderstwa 2 osób, walczył z ich katem cały czas pamiętając że nie chce go zabijać. Było to co najmniej dziwne, no ale można zrozumieć jego przekonanie że tak naprawdę winnym był ten co nasłał tego zabójce. Ta teoria miała tylko jedno ale, skąd pewność że ten facet po prostu nie zamierzał wymordować całej karawany żeby ją obrabować. Albo po prostu był psycholem co mordował kogo popadło. Ale fakt opcja z tym że był nasłany zawsze była i odnalezienie tego osobnika jeśli istniał było sprawą bardzo ważną ponieważ mógł zlecić komuś kolejne morderstwa. Jednak wracając do członka szczepu rammaru to był on z siebie całkiem ale to całkiem zadowolony. W końcu unieruchomił wroga i uniemożliwił mu dalszą walkę. Radość nie mogła trwać jednak długo ponieważ dwóch uzbrojonych ludzi nacierało w kierunku rannego by go ewidentnie dobić. Kisho zrobił rzecz która wielu osobą wydałaby się durna, on jednak widział w niej cel. Skoczył między wojowników a ich i cel i zaczął coś gadać o nie zabijaniu wroga czy coś takiego. Ogólnie rozwścieczeni faceci po nie możecie go zabić już dawno przestali słuchać i lecieli dalej przed siebie. Na szczęście bohater wyłączył swoje oczy, bo jak by jeszcze gadał do nich z zamkniętymi z ich perspektywy oczami to w ogóle byłoby dziwnie. Jednak miał w ręce kunaia, co już na starcie go w ich mniemaniu dyskwalifikowało jako potencjalnego sojusznika. Podniósł ręce, to spowodowało że jeden z nich przyhamował i faktycznie zaczął rozważać w głowie coś. Wrzasnął nawet do kolegi głośne- Czekaj!! Ale tamten miał to gdzieś i z chęcią mordu skoczył do przodu na bohatera wyprowadzając cios kataną od prawego boku na wysokości pępka równolegle do ziemi. Uderzał oburęcznie. Widać że miał wyszkolenie wojownika i nie był pierwszym lepszym wieśniakiem. Jego kolega stał 5m od was i na razie jeszcze nie atakował. Kuglarz w tym czasie widząc lub nie co się dzieje podniósł rękę nie złamaną z trudem na brzuch i zaczął leczyć największa ranę. Przynajmniej nie umrze tutaj z wykrwawienia, chociaż pamiętajmy że ta rana odłamkiem nie była aż tak groźna skoro jeszcze chwilę temu biegał i skakał z nią.
Masaru
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kisho » 20 mar 2017, o 22:13

Dwoje szermierzy, tych „gości”, którzy wparowali na polanę z mieczami, zaczynało naprawdę drażnić Kisho. Rozumiał, że byli ciekawi, szukali towarzyszy lub chcieli pomóc, ale przysporzyli więcej kłopotów niż pożytku. Już nie wspominając, iż powinni być wdzięczni chłopakowi za brawurową akcję z odbiciem kunai. Gdyby nie on obaj skończyliby jak ich znajomi. Choć najpewniej nadal nie wiedzieli, że coś takiego miało miejsce... A jakby tego było mało, teraz po tym całym zamieszaniu wyskakują na shinobiego z katą, mimo iż wyraźnie pokazał, iż nie ma złych intencji. Przynajmniej jeden, zapewne ten bardziej myślący, w porę domyślił się, o co chodzi i przyhamował. Niestety drugi ani myślał odpuszczać i z rozpędu wziął zamach, by rozciąć chłopaka na pół.
Kisho miał kilka opcji do wyboru. Mógł sparować katanę swym kunaiem. Uczyniłby to z równoczesnym obrotem wokół osi o 180%. Byłby wtedy tyłem do przeciwnika. Nie zatrzymałby się jednak. Korzystając z ruchu obrotowego, wykorzystałby pęd ciała i drugą ręką, tzn. lewą machnął jak najmocniej w tył, by uderzyć z łokcia prosto w twarz szermierza. Następnie szybko by odskoczył, nie chcąc ryzykować jego kontry i podskoczyłby do lalkarza. Cwaniaczek, korzystając z okazji, postanowił się wyleczyć, a przynajmniej tak to mniej więcej dla Kisho wyglądało, bo co prawda na tej sztuce się nie znał, ale miał okazję ją obserwować w szpitalu. Jednym szybkim ruchem uderzyłby go końcem broni, to jest tym nieostrym kółkiem, prosto w czaszkę by co najwyżej omdlał. Mógłby nawet dostać chwilowego zamajaczenia i nic ponadto. Liczyło się tylko to, by nie doszedł do sił i nie zwiał.
To była jedna z opcji. Druga ta bardziej ostateczna to użycie skalnej kopuły, gdyby nie było czasu na żadną reakcję. To zagranie zależało do ostateczności, gdyż chakry nie miał już za wiele, ba nie miał już jej prawie wcale, a niewiedomo co jeszcze go w tym zagajniku spotka bądź zaczepi.
Był i trzeci plan, ten najbezpieczniejszy i chyba najlepszy, bo wyróżniający się prostotą. Kisho najzwyczajniej odskoczyłby w tył bądź po skosie, unikając tym samym ciosu i od razu skoczyłby jeszcze bardziej do tyłu, by dostać się do lalkarza by... No wiadomo co. Chwilowo się go pozbyć. Nie zmarnowałby przy tym chakry, no może poza tą, która służy jego oczom, a ponadto skróciłby czas leczenia kuglarza, bo przyłożyłby mu niemal od razu.
- Dajcie mi wyjaśnić! - krzyknąłby, gdyby po którejś z tych akcji szermierz dał mu na to czas, a nie atakował dalej jak oszalały.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 361
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Masaru » 22 mar 2017, o 19:58

Obrazek
,,Gdy nad światem zapada noc"
Misja rangi C 21/30

Bohater odczuwał dyskomfort kiedy jeden z wojowników których ocalił chciał go posiekać. Zaczęli go drażni i nie ma co się mu dziwić, w końcu nie każdy ma ochotę żeby osoby którym pomógł próbowały go zabić. Jednak stan faktyczny był jak był i Kisiho mimo trudnej sytuacji wymyślił, aż 3 strategie. A poświęcając chwilę nowo przybyłem, atakujący był rudzielcem, młodym na oko 25 lat. Za to ten drugi to miał około 40 i już lekko siwawe włosy, może doświadczenie go nauczyło że za nim rzuci się na kogoś powinien to ze dwa razy przemyśleć. Wracając do lecącego ciosu kataną w protagonistę, to można rzec że unik został wykonany na styk, co się jednak dziwić jeśli chłopak nie był zbyt szybki. Odskok do tyłu, i w planach wykonanie kolejnego przerwał jednak rudzielec. Bowiem po wykonaniu cięcia, skoczył dwa kroki do przodu i wykonał takie samo ciecie tylko od lewej strony. Tutaj niestety młodzieniec musiał użyć swojego innego planu i sparować cios, wykonując piruet waląc w twarz łokciem oponęta. Teraz jednak siwy widząc że uderzyłeś jego towarzysza przestał rozmyślać i rzucił w twoim kierunku 3 shurikeny. Miałeś troszkę mniej czasu na reakcję ponieważ zrobił to kiedy robiłeś obrót. Od razu po rzucie zaczął szarżować na ciebie z wystawioną na sztorc kataną. Jego kolega już się zbierał z ziemi dalej oszołomiony ciosem. Z nosa kapała mu krew, wściekłość w jego oczach byłą olbrzymia. A kuglarz zaprzestał na chwile leczenia połknął jakąś tabletkę i zaczął próbować niezdarnie bo niezdarnie wyciągać senbony z ran, i leczyć dalej brzuch po odłamkach.
Masaru
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kisho » 22 mar 2017, o 21:35

Kisho musiał przyznać, że nie walczy z byle kim. Według planu miał zrobić coś z atakiem kataną, a następnie szybko doskoczyć do lalkarza. Niestety, choć umknął przed ostrzem stali, nie przewidział, że szermierz z gracją i szybkością będzie kontynuował swoje natarcie. Nie odpuszczał, ale i na to chłopak był przygotowany. Sparował katanę kunaiem i według zamysłu uderzył łokciem w okolice głowy. Poskutkowało! Przeciwnik padł na ziemię i gdy już się zdawało, że to koniec, do akcji włączył się drugi, znacznie starszy sądząc po siwiźnie na głowie.
W kierunku Kisho nie tylko brnął szermierz. Mężczyzna nieco szybciej rzucił shurikeny, więc chłopak miał dwa problemy do rozwiązania. Całe szczęście, iż miał w ręku kunaia. Za jego pomocą mógł odbić miotaną broń na boki lub ewentualnie próbować je uniknąć. Domyślał się, iż shurikeny mogły być zwykłą pułapką albo, konkretniej rzecz ujmując, najzwyklejszą zmyłką. Wiadomo, shinobi poświęci całą uwagę im, zrobi unik lub zacznie je odbijać i tym samym odsłoni się na atak kataną. Raczej nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakby się to skończyło. Jasne, że musi jakoś sparować shurikeny, inaczej zostanie przez nie nieźle porozcinany, ale nie oznacza to, iż musi się na nich jakoś specjalnie skupić. Ważniejszym był sam przeciwnik i to na niego musiał uważać. Co zatem zrobi? To proste, w czasie gdy będzie zajmował się trzema lecącymi pociskami, sięgnie wolną ręką do torby i wyrzuci pod swoje nogi bombkę dymną, równocześnie odskakując w tył. Szermierz powinien, bo przecież nie musi, się zatrzymać, albo chociaż nieco zwolnić kroku. Wydaje się nie być głupim, więc raczej nie ruszy na oślep przez dym. To da chłopakowi chwilę na kilka słów i wycofanie w stronę lalkarza. Co jak co ale ten zaraz się wymknie!
- Możemy porozmawiać na spokojnie?! - krzyknął, licząc na wysłuchanie. - Ten koleś, który zabił tamtą dwójkę, zaraz ucieknie, a tego raczej nikt z nas nie chce!
Nie miał pojęcia, co usłyszy, czy w ogóle cokolwiek usłyszy prócz szybkich kroków i świstu katany sunącej w jego stronę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 361
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Masaru » 24 mar 2017, o 09:48

Obrazek
,,Gdy nad światem zapada noc"
Misja rangi C 23/30

Kisho miał plan, szło mu nie źle, ale niestety spaprał. I to bardzo głupio, ponieważ nie wziął pod uwagę czynnika takiego jak jego szybkość, która była na poziomie przeciętnego wojaka nie używającego czakry (podobno 40 punktów statystyk ma żołnierz) lub po prostu nie pomyślał że pod jego nogami leży wróg który już zbierał się do wstania. Zamiast uniku, zabicia bądź ogłuszenia leżącego wroga, on został w miejscu. Decyzja fatalna, przecież nawet on zauważył chwilę temu że jego kolega zbierał się z ziemi. Kiedy chciałeś zbić shurikeny, w dodatku myśląc że to pułapka, rudy wymierzył ci kopa w kolano leżąc. Biorąc pod uwagę że był w zbroi i akurat dostałeś jeszcze kawałem metalu w to kolano to musiało zaboleć. Wytrzymałość chłopaka również nie była jakoś epicka, tak więc odczuł cios fizycznie normalnie. Jedyne co mu pomogło to jego wysoka percepcja. Niestety jego szybkość nie mogła za nią nadążyć tak więc co z tego że widział atak jak nie mógł za bardzo nic zrobić. Cios sprawił że ugięły cię pod nim nogi i poleciał w bok upadając na ziemię. Plusem nie wątpliwie było to że zbiłeś jednego shurikena, drugi cię ominął po prostu gdy twoje ciało zmieniło pozycję, ale trzeci utkwił w twoim prawym barku. Przynajmniej tworzyłeś zasłonę dymną i pewnie to cię uratowało przed nadciągającym siwym człowiekiem. Bowiem zatrzymał się on przed chmurą dymu.
Masaru
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kisho » 24 mar 2017, o 16:07

Kisho aż syknął. Ból, jaki wywoływał shuriken, nie był wielki, ale z całą pewnością przeszywający. Nie było w tym nic dziwnego, w końcu chłopak nie był zahartowany w bojach, a nawet nie zadrapał się jakoś poważniej przez ostatni czas, więc coś takiego było czymś nowym. Jedyną pozytywną informacją w tej sytuacji był fakt, iż metalowa gwiazda wbita w ramię nie zagrażała jego życiu, a przynajmniej jeszcze nie.
Większym kłopotem, niż shuriken był, a raczej byli wciąż skorzy do walki szermierze. Nie wyglądali, by chcieli odpuścić, ale mimo to Kisho wolał uparcie wszystko załatwić za pomocą słów. Walka z nimi nie była pożądaną od samego początku, toteż nie miał zamiaru tego zmieniać. Co więcej, teraz miał idealną okazję do wyjaśnień, ponieważ nastąpiła chwilowa przerwa w natarciu, dzięki umyślnie rzuconemu granatowi dymnemu.
- Możemy porozmawiać na spokojnie? - rzucił, jak poprzednio zamierzał, próbując równocześnie wstać i nieco się wycofać. - To on zabił tamtą dwójkę, nie ja! - krzyknął. - Poza tym, uratowałem wam tyłki, więc moglibyście być wdzięczni... - Choć ostatnia uwaga nie była potrzebna to i tak o niej wspomniał. Kto wie, może to da szermierzom nieco do myślenia?
Nie chcąc jednak ryzykować oberwaniem kolejnymi pociskami, Kisho trzymał w gotowości kunaia, mniej więcej na wysokości klatki piersiowej. Dodatkowo aktywował swoje KG, by widzieć, co się dzieje po drugiej stronie mgły i móc szybko zareagować. Wiedział, że tym samym ograniczył swoje zasoby chakry na tyle, że nie utworzy już żadnej bariery czy tarczy z dotonu, ale czy miał inne wyjście? Może gdyby był bardziej doświadczony, znał więcej technik albo nie uderzył z łokcia młodszego mężczyznę, doprowadzając do zaognienia walki, sytuacja byłaby teraz klarowniejsza... Może.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 361
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Masaru » 24 mar 2017, o 16:56

Obrazek
,,Gdy nad światem zapada noc"
Misja rangi C 25/30

Kisiho miał jeszcze odrobinę czakry tak więc na nowo użył swoich technik ocznych. Noga go bolała, miał farta że mu nie złamano lub wybito kolana bo by nie mógł chodzić. Gdyby miał mniej szczęścia to zapewne byłby to problem. Głupi ma szczęście, czy jakoś tak. Jednak protagonista zaprzeczał tej teorii ponieważ zamiast na chama atakować, postanowił wykorzystać zasłonę dymną do przemówienia wrogom do rozsądku. Gdyby był idiotą to zapewne nie uruchomiłby zdolności klanowej, oraz zaryzykował życie w walce z kolejnymi przeciwnikami. Gdyby ktoś z góry analizował jego poczynania, mógłby uznać że jego błędem największym było to że na samym początku postawił tak silną barierę, a nie jakaś słabszą. Przecież to nie była żadna technika, tylko zwykła rzucona broń. Drugim błędem było użycie dwóch kolców do zatrzymania lalki. A raczej nie dodanie do tego jeszcze czegoś. Gdyby postawił dwa kolce plus barierę przed nią to wyszedłby na tym lepiej. Drugą opcją było to że postawiłby jeden kolec tylko, ale za to naprzeciwko nadbiegającej kukły przebijając ją od przodu. Fakty można by było spróbować ją zsunąć z kolca i ponowić atak, ale dałoby to młodej parze czas na reakcję. Jednak nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Wrogowie zatrzymali się i faktycznie zaczęli się zastanawiać. A co do kwestii majatkowych straty chłopaka to 8 senbon, granat dymny, notka wybuchowa i 3 shurikeny ponieważ wybuch je zniszczył, lub doprowadził do stanu że nie da się ich używać. Kwadratowy shuriken raczej się mu nie przyda ponieważ nie miał odpowiedniej siły. Miał za to bonusową gwiazdkę ninja wbitą w swój bark. Jako łupy mogło mu posłużyć między innymi jakieś resztki z lalki, ale warto przemyśleć czy dla kilku sztuk broni ma ochotę pchać łapy do zabójczego urządzenia. Tak więc zostawał ekwipunek kuglarza podręczny, wyrzucone przez niego kunaie oraz jego kosa. Właśnie kuglarz, on był bardzo ciekawą postacią. Od kilku chwil nikt się nim nie zajmował za bardzo, a on spokojnie się wylegiwał łykając jakąś tabletkę i lecząc swoje rany na brzuchu i klatce piersiowej. Teraz dzięki oczom rammaru mógł on widzieć dokładnie jego poczynania. Główna rana po odłamkach została w miarę wyleczona tak by nie krwawić, senbony wylądowały gdzieś w trawie odrzucone, ręka złamana dalej. Ale jednak podniósł się on na nogi i zaczął uciekać, niezdarnie bo niezdarnie ale uciekał. Za to siwy przemówił- Stójcie, faktycznie jest coś na rzeczy. Jeśli naprawdę jesteś pokojowo nastawiony wyjdź do nas z rękami do góry, i wyrzuć broń. Brak zgody oznacza że jesteś wrogiem i musisz umrzeć. Ciekawa sytuacja, z jednej strony masz szansę wyjść z tego bez szwanku, ale również bez potencjalnego zarobku większego. Albo możesz gonić przeciwnika ryzykując życiem. Cóż twoja wola. Jedno było pewne, co nie zrobisz zapewne będzie bardzo ciekawe w konsekwencjach.
Ostatnio edytowano 25 mar 2017, o 01:10 przez Masaru, łącznie edytowano 1 raz
Masaru
 

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kisho » 24 mar 2017, o 18:36

No i się stało. Szermierz w końcu poszedł po rozum do głowy. Niby lepiej później niż wcale, ale gdyby uczynił to szybciej, obie strony zaoszczędziłyby sobie wielu kłopotów. Mówi się trudno, grunt, że siwy mężczyzna chce tak jak i Kisho załatwić sprawę metodami pokojowymi.
Był jednak jeden, tyci problem. Mianowicie lalkarz. Przez nieuwagę, a może skupienie się głównie na dwójce atakujących szermierzy shinobi niemal całkowicie zapomniał o kuglarzy, który mało tego, że prawie się wyleczył, to jeszcze wziął nogi za pas i pognał w las. Kisho miałby go puścić po tym, jak się namęczył przy jego schwytaniu? Co to to nie! Ta opcja nie wchodziła w grę. Z drugiej jednak strony byli szermierze i ich polecenie, którego jeśli nie spełni, to zostanie uznany za wroga... Cokolwiek wybierze i tak będzie źle.
Westchnął. Nie bardzo wiedział, co ma teraz zrobić.
- Niech będzie... - odpowiedział z wyraźnym niezadowoleniem w głosie. Odwrócił się jednak na moment w stronę lalkarza, z łatwością wypatrzył go w zmroku dzięki Tsūjitegan i rzucił mu w plecy kunaia. W końcu według słów mężczyzny miał właśnie to zrobić - wyrzucić broń. Liczył, że jakoś go to spowolni, rzecz jasna o ile trafi. Następnie podniósł ręce - co wcale łatwe nie było, zważywszy na shurikena wbitego w ramię - w górę z otwartymi dłońmi by widzieli, że nie ma w nich żadnego kunaia, sztyletu czy chociażby senbona, który mógłby im zagrozić. Tak o to zaczął iść przed siebie, wolnym miarowym krokiem na spotkanie z... No właśnie z kim? Przyjacielem czy może wrogiem, który tylko udawał, iż chce porozmawiać?
Kisho nawet nie pomyślał o scenariuszu, w którym ginie od razu, gdy wyjdzie z dymu. Z góry założył, że człowiek, z którym rozmawia, ma szczere intencje i na tyle sumienia czy honoru, by mówić prawdę. Rozsądnie? Zdecydowanie nie, ale chłopak najwyraźniej ma sporo wiary w ludziach. Chociaż z drugiej strony może jest po prostu głupi?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 361
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Masaru » 24 mar 2017, o 21:09

Obrazek
,,Gdy nad światem zapada noc"
Misja rangi C 27/30

Rozwój wydarzeń był ciekawy, co prawda młoda para nie żyje, ale poza nią nikt inny nie zginął. A nie wiadomo czy morderca nie miał w planach napaści na karawanę przy użyciu kukiełek, lub innych technik ninja. Mógł po prostu chcieć ich obrabować, albo pomordować dla własnej radości. Bohater postanowił nie szarżować za bardzo i nie wystawiać się do walki z strażnikami. Uznał że lalkarza trzeba puścić wolno, podjął ostatnią próbę ataku i rzucił w niego kunaiem. Ten ku jego zdziwieniu dostał nim w złamaną wcześniej rękę. Syknął z bólu, obrócił się ze wściekłością i wyszarpał z torby całą jej zawartość. Poza kilkoma rzeczami osobistymi, miał tam kilka kunai. Wychodziło na to że jego ekwipunek to był kwadratowy skuriken na plecach, kosa w ręce, lalka pewnie w jakimś zwoju, oraz same kunai i kilka notek. Wziął w zdrową rękę ich aż pięć, z tego 3 z notkami wybuchowymi. Bo tyle mu zostało i cisnął w twoją stronę podłączając się do nich żyłkami czakry. Nie widział cię więc posłał je losowo w dym. Pewnie te bez notek cię ominą na spokojnie, ale wybuchowe mogą cię zranić, albo co lepsze dopiero co uspokojonych wojowników wkurzyć na nowo. Tak się kończy prowokowanie walki w przypadku kiedy przeciwnik ucieka. Aczkolwiek nie można mieć do niego pretensji że chciał zemścić się za śmierć tej młodej pary, zapewne każdy by ponowił jeszcze na końcu atak. Był dalej w dymie nie zdążył z niego wyjść. Faktem było że gdy rzucił się do ucieczki lalkarz zapewne go nie zaatakuje bo sam zwiewa, a wojownicy jak ich ładnie wyminie, oszuka czy przestraszy to mogą nawet zaprzestać pościgu. Co do rzeczy osobistych które zostały na ziemie to był tam mieszek z pieniędzmi, tak więc gdyby mu zależało na wypłacie która chociaż troszkę wyrówna mu stratę to mógłby się tak skierować. Sam lalkarz nie zależnie od tego jak skończył się jego atak, obróci się i pędem poleci w stronę osłony z kamienia i zabierze kose i zacznie uciekać w las. No chyba że ktoś go zacznie gonić wtedy przystanie uklęknie na ziemi i chwyci kwadratowy shuriken rzucając nim w pościg.
Masaru
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość