Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Senju Toshio » 17 cze 2018, o 20:11

Wiele sytuacji z życia shinobi można było nazwać błahostkami. Szczególnie jeśli chodziło o konfrontację z wrogiem i zabijanie. Nic szczególnego. Ani dopatrywać się tu okrucieństwa, ani apatii. Widocznie ta jedna decyzja utkwiła w pamięci młodzika, kiedy stanął przed decyzją pozbycia się nieznanego najemnika - być może lalkarza. Jego ciało zapewne dawno wyjedli pustynni padlinożercy, a szkielet pogrzebały piaski. Nie był to oczywiście najstraszniejszy widok, jakiego doświadczył. Nie trzeba wspominać o Pustynnym Pogromie. Ledwie odrósł od ziemi, a już widział, jak całe miasto upada w pożarze. Okropny widok, ale przygotował go do dalszej przeprawy w pracy shinobi.
- Bycie częścią większego wydarzenia w pewien sposób mnie motywuje. Te całe potyczki w naszej drużynie ekspedycyjnej nie dotykały mnie bezpośrednio. Byłem nimi zawiedziony. Dopiero samotnie zdałem sobie sprawę, jakim obciążeniem jest sprostanie presji, którą wywołuje śmierć. - odpowiedział skromnie, żeby nie wywiązała się tutaj jakaś większa dysputa. Mogliby dumać w nieskończoność, a było o czym opowiadać i wspominać. Kilka zamachów i to w większości po stronie shinobi. O dzikich ludach nadal nie wiedzieli nic, za to na siebie nawzajem musieli patrzeć ostrożnie. Niby Toshio miał ledwie naście lat na karku, ale szczęścia to można mu pozazdrościć. Uszedł cało tyle razy, prowadzony przez bliskich z klanu.
- Hah, apropo wojny. Wtedy w tej wieży omal wszystkich na zewnątrz nie wymazałem. Wiesz... widziałem dużo dźwigni i podłączonej aparatury. Gdybym miał stanąć tam jeszcze raz, pewnie znowu zdecydowałbym się na szczęśliwy traf. - podsumował wypowiedź Kyoushiego. W zasadzie tam działo się tak dużo, że ledwie kojarzył, kto jeszcze znalazł się wewnątrz. Po tym, co przeszedł trudno było potępić przyznanie się białowłosego do czystego chłodu podczas walki. Każdy reagował i przeżywał zabijanie na własny sposób. Cieszyło go, że własnym impulsem zdołał sprawić, że Uchiha też podzielił się tym doświadczeniem.

Na twarzy Senju przez ten czas widniał spokój, wywołany dogodnym otoczeniem i chęcią regeneracji po pojedynku. W głębi duszy cieszyło go to spotkanie, jak żadne inne. Niewiele dotąd miał okazji, stąd prawie nieodparte pragnienie wyznania tego i owego. Nie znaczy to jednak, że miał zapomnieć o rzeczywistości. Jakby na to spojrzeć zdawało mu się, że białowłosy miał w tym więcej wprawy. I tutaj pojawiło się pełne zdziwienie. Nie wiedział, jak zinterpretować wyznanie tego typu. Musiało się to wiązać z bardzo niewygodną przeszłością Kyoushiego albo sam chciał doprowadzić do wymazania z pamięci własnego klanu. Ewentualnie chciał zabrzmieć naprawdę szczerze w oczach drewniaka. Toshio nie mógł pozostać w tej samej pozycji. Poprawił się, jakby z przejęcia nad losem starszego kolegi. Usiadł ze skrzyżowanymi nogami i zebrał myśli do kupy.
- To... bardzo szczere z twojej strony. Nie sądzisz jednak, że okazanie tego na oczach ludzi z klanu byłoby jednoznaczne? Dla mnie na rękę byłoby zaatakowanie właśnie Ciebie. Odejście na bok i przemyślenie odpowiednich rozwiązań. Kto wie, czy nie będzie nam dane współpracować dla dobra relacji naszych rodów. - uśmiechnął się lekko, jakby składał obietnicę nad wymarzonym planem, który miał lada moment się ziścić. Bardzo optymistycznie spogląda w przyszłość, jakby wszystko można było załatwić pokojowo bez bicia w gong i wywoływania afer. Przedstawił swoje oczekiwania, które mogły spodobać się białowłosemu. Jakże chętnie przyjmie namiary na wspomnianą karczmę, żeby nie tułać się i wybierać na chybił trafił. Mało kto pomyślałby o tym samym, co Kyoushi i zdecydował się pomóc znajomemu z wyprawy.
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 505
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✘), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✘), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kyoushi » 22 cze 2018, o 18:20

    Szermierz z Ryuzaku chętnie słuchał Toshio, który miał wiele do powiedzenia. Jednak nie mógł podzielić jego emocji, sam je o wiele bardziej skrywał zgodnie z tym jak powinien zachowywać się zawodowy shinobi. Prawdopodobnie dzięki tej cesze, mógł rozwijać się w innym tempie niż Senju, jednak była to typowo indywidualna cecha, której nie można się nauczyć. Aktualna zimnokrwistość mogła odbić się jednak bardzo niekorzystnie w przyszłości.
    - Niestety, ja nie miałem tyle szczęścia. Nie tylko mnie dotknęła co spotkało mnie coś niebywale dziwnego, wtedy… Wtedy, gdy mnie zabrali do misji specjalnej, tam spotkaliśmy coś, czego nie spodziewałem się w najśmielszych snach, a tego co się wydarzyło już w ogóle – powiedział białowłosy, mimo, że nie powinien, ale uważał, że Toshio jest na tyle zaufany, że może się podzielić swoimi uczuciami i doświadczeniami, które uczestniczyły w jego życiu. – Śmierć to dopiero początek, szczególnie, gdy zadajesz ją własnymi dłońmi. Jesteśmy jednak poniekąd do tego zmuszeni w tym świecie – powiedział, kończąc ze swojej strony.
    - Byłeś wtedy w wieży?! – zapytał nie dowierzając – Ja też tam byłem… Podczas samego końca wojny, gdy wszystko zostało zniszczone… Ale Cię nie widziałem. – powiedział po chwili, chwytając się jedną dłonią za głowę i delikatnie nią poruszając rozburzając swoje śnieżnobiałe włosy. Przeszli dalej w swojej rozmowie, przez co obydwaj bardzo się otworzyli, a to było niebywale niepodobne do Shiroyasha.
    - Mam poniekąd immunitet. Nikt w klanie nie odważy się stwierdzić, że zdradziłem bądź próbować zaatakować. Ale to wszystko sprawy wewnątrz klanowe. Po prostu odpuściłbym takiej walki z Tobą. Oczywiście, nie myśl, że bym się nie bronił! – dodał, uśmiechając się bardzo szczerze, przy okazji przymykając oczy. – Szczerze? Mam nadzieję. Możemy być kamieniem milowym dla połączeniu i polepszeniu relacji dla naszych klanów, nie uważasz? – zapytał całkiem poważnie, nie zważając na to, że sam naprawdę nie jest Uchiha.
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 600
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Senju Toshio » 23 cze 2018, o 19:35

Toshio nadal nie rozumiał sytuacji, która zaistniałą na końcu wyprawy. Ekspedycja rozdzieliła się chociaż walczyli właściwie na froncie, gdzie nie było mowy o zgranym szyku. Nie tak wyobrażał sobie podchodzenie do bitwy. Ich zadaniem nie było strategiczne podejście do infiltracji, a zdecydowane natarcie. W pewnym sensie uzyskali czego chcieli. Tak przynajmniej im wmówili Uchiha. Dlatego powoli stawał się nieufny. Nic nie mógł na to poradzić. Kyoushi został wtedy wyznaczony. Teraz zwierzał się z własnych doświadczeń. Ucieszyło to chłopaka, ale kątem oka spojrzał na jego towarzysza na uboczu. Nie bez przyczyny strzegł go, jak oka w głowie. Cichy obserwator miał zapewne donosić o wszystkim, z czym miał do czynienia Shiroyasha. Młody Senju nie zamierzał dać ponieść się emocjom. Z chęcią zapytałby wprost, co wtedy się stało, ale zrobił sympatyczną minę. Wyrozumiałość była tu na miejscu. Rozumiał, że na jego miejscu każdy byłby zdezorientowany. Próby opisania tego pewnie nie zdałyby się na nic. Nie wyjaśnia to jednak tego, dlaczego starszy kolega potrzebował wewnętrznej ochrony.
W milczeniu skupił się na otoczeniu. Na nowo przemyślał sobie sytuację i zebrał wiadomości dla własnego użytku.Nadal nie był traktowany poważnie we własnym klanie, toteż nic więcej nie było mu potrzebne. Szczęśliwie się zdarzyło, że w końcu Kyoushi zebrał fakty i uznał, że powinien powiadomić Toshio o własnej obecności w wieży skonstruowanej przez Uchiha do celów militarnych. Pogrom, jaki wtedy nastąpił do dzisiaj odbija się głośnym echem, na samą myśl o promieniu, który ciskał w szeregi Senju.
- Naprawde? To byłeś ty? Znaczy... wszedłem tam za kimś i to był jedyny powód odłączenia się od reszty żołnierzy. W pierwszej linii walczyli już silni shinobi Senju, więc postanowiłem sprawdzić, czy uda mi się powstrzymać te straszliwe działo. - odparł z ekscytacją w głosie. W głównym pomieszczeniu było kilka osób, głównie operatorzy panelu, więc mogło mu umknąć obecność ukrywających się tam innych ninja - nawet powinna. Skupił się na zrealizowaniu dywersji, nawet za cenę własnego zdrowia. Zdradziecki facet imieniem Kazuyoshi omal nie spalił go czarnym płomieniem. Właściwie był dumny z siebie, że udaremnił coś tak wielkiego. Trochę nieświadomie, jak na tamte czasy i jego wyszkolenie.

Miła pogawędka zdawała się trwać i trwać. Mimo różnic starali się podsycać konwersację, co i rusz nowszymi stwierdzeniami. Równie dużo mieli wspólnego, bo mijali się na polu walki. Ciekawie na to spoglądać z boku i nie pod wpływem zagrożenia.
- Mimo, że walka nie jest Ci obca, Kyoushi-san, i tak byłbyś za bezkrwawym rozwiązaniem. Oby było w tym coś z prawdy. - wymienił walory związane z ich pojedynkiem dla podkreślenia skrajności przedstawionej przez Uchiha. Trudno było wyobrazić sobie białowłosego, który nie staje do potyczki. Nie obezwładnia wroga, a potem stawia osądy nad jego losem. A tutaj wielki kredyt zaufania dla Toshio. Ciężko się nie zarumienić. Naprawdę mu to schlebia. Aż wstał i się otrzepał. Nie mógł siedzieć w nieskończoność. Ciało zacznie to odbierać w negatywny sposób. Należało pilnować, żeby mięśnie dostały wszystkich potrzebnych bodźców. Z czasem otworzą swą dawną sprawność, a taki bezruch odbije się bólem. W efekcie Toshio oberwie odczuciem porządnego dyskomfortu.
- To jak? Pora się stąd ruszyć? - zapytał swobodnie o opinię Kyoushiego. Byli dogadani, co do miejsca, w którym Toshio mógł jeszcze na chwilę zostać. Może przed samym wskazaniem mu tawerny zdołają przedsięwziąć coś jeszcze. Dzień zdawał się nie mieć tak wielkiego znaczenia, lecz czas leciał nieubłaganie.
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 505
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✘), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✘), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kyoushi » 24 cze 2018, o 14:04

    Rzeczywiście, to co odbywało się w wieży było równie dziwne co niebywałe. Białowłosy widział tam rzeczy, których nigdy by się nie spodziewał po klanie Uchiha, ale wiedział, że to wszystko było uknute przez Hana, a lider czerwonookich był jego marionetką. W obecnych czasach z Katsumi-sama jako Shirei-kan nie trzeba było bać się o przyszłość. Tego też się wystrzegał, ponieważ nie zamierzał brać tego do siebie. Póki jest uznawany za Uchiha, na tyle pozwalał sobie z reprezentowaniem się w tymże klanie i tym terenie. Wszystko mogło się zmienić w zaledwie dzień lub dwa… A może i w przypadkowe wydarzenia, które mogą się przydarzyć? Od kiedy stał się Jinchuuriki, nigdy nic nie jest wiadome. Szczególnie niepojęte przez niego samego.
    - Tak, byłem w wieży i widziałem to samo. A ja odłączyłem się od pierwszej linii w ramach misji infiltracji wieży, o której nikt nie miał pojęcia oprócz lidera, który był tylko marionetką… - dopowiedział, jednak młodzieniec z klanu Senju na pewno o tym wiedział, ponieważ był w tym samym miejscu, w tym samym czasie, a przecież to tam wszystko się wyjaśniło. Więcej nie potrzebował mówić w tym temacie.
    - To wyjątek tylko wobec Ciebie. Niestety, niemiałbym tyle litości dla Twoich kuzynów. Rozkaz to rozkaz, a sam nie dam się zabić… - w końcu ruszyli się z miejsca i wstali. Sam białowłosy już odpoczął w pełni, dlatego miał ochotę już się ruszyć. Wysłuchawszy Toshio, skinął głową i dopowiedział – Masz na coś jeszcze ochotę, czy prowadzić Cię do tawerny? – zapytał, czy członek klanu Senju ma jeszcze czas i zdatność na zwiedzenie czegoś w Sogen. Wyruszyli…


    z/t
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 600
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość