Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Senju Toshio » 17 cze 2018, o 20:11

Wiele sytuacji z życia shinobi można było nazwać błahostkami. Szczególnie jeśli chodziło o konfrontację z wrogiem i zabijanie. Nic szczególnego. Ani dopatrywać się tu okrucieństwa, ani apatii. Widocznie ta jedna decyzja utkwiła w pamięci młodzika, kiedy stanął przed decyzją pozbycia się nieznanego najemnika - być może lalkarza. Jego ciało zapewne dawno wyjedli pustynni padlinożercy, a szkielet pogrzebały piaski. Nie był to oczywiście najstraszniejszy widok, jakiego doświadczył. Nie trzeba wspominać o Pustynnym Pogromie. Ledwie odrósł od ziemi, a już widział, jak całe miasto upada w pożarze. Okropny widok, ale przygotował go do dalszej przeprawy w pracy shinobi.
- Bycie częścią większego wydarzenia w pewien sposób mnie motywuje. Te całe potyczki w naszej drużynie ekspedycyjnej nie dotykały mnie bezpośrednio. Byłem nimi zawiedziony. Dopiero samotnie zdałem sobie sprawę, jakim obciążeniem jest sprostanie presji, którą wywołuje śmierć. - odpowiedział skromnie, żeby nie wywiązała się tutaj jakaś większa dysputa. Mogliby dumać w nieskończoność, a było o czym opowiadać i wspominać. Kilka zamachów i to w większości po stronie shinobi. O dzikich ludach nadal nie wiedzieli nic, za to na siebie nawzajem musieli patrzeć ostrożnie. Niby Toshio miał ledwie naście lat na karku, ale szczęścia to można mu pozazdrościć. Uszedł cało tyle razy, prowadzony przez bliskich z klanu.
- Hah, apropo wojny. Wtedy w tej wieży omal wszystkich na zewnątrz nie wymazałem. Wiesz... widziałem dużo dźwigni i podłączonej aparatury. Gdybym miał stanąć tam jeszcze raz, pewnie znowu zdecydowałbym się na szczęśliwy traf. - podsumował wypowiedź Kyoushiego. W zasadzie tam działo się tak dużo, że ledwie kojarzył, kto jeszcze znalazł się wewnątrz. Po tym, co przeszedł trudno było potępić przyznanie się białowłosego do czystego chłodu podczas walki. Każdy reagował i przeżywał zabijanie na własny sposób. Cieszyło go, że własnym impulsem zdołał sprawić, że Uchiha też podzielił się tym doświadczeniem.

Na twarzy Senju przez ten czas widniał spokój, wywołany dogodnym otoczeniem i chęcią regeneracji po pojedynku. W głębi duszy cieszyło go to spotkanie, jak żadne inne. Niewiele dotąd miał okazji, stąd prawie nieodparte pragnienie wyznania tego i owego. Nie znaczy to jednak, że miał zapomnieć o rzeczywistości. Jakby na to spojrzeć zdawało mu się, że białowłosy miał w tym więcej wprawy. I tutaj pojawiło się pełne zdziwienie. Nie wiedział, jak zinterpretować wyznanie tego typu. Musiało się to wiązać z bardzo niewygodną przeszłością Kyoushiego albo sam chciał doprowadzić do wymazania z pamięci własnego klanu. Ewentualnie chciał zabrzmieć naprawdę szczerze w oczach drewniaka. Toshio nie mógł pozostać w tej samej pozycji. Poprawił się, jakby z przejęcia nad losem starszego kolegi. Usiadł ze skrzyżowanymi nogami i zebrał myśli do kupy.
- To... bardzo szczere z twojej strony. Nie sądzisz jednak, że okazanie tego na oczach ludzi z klanu byłoby jednoznaczne? Dla mnie na rękę byłoby zaatakowanie właśnie Ciebie. Odejście na bok i przemyślenie odpowiednich rozwiązań. Kto wie, czy nie będzie nam dane współpracować dla dobra relacji naszych rodów. - uśmiechnął się lekko, jakby składał obietnicę nad wymarzonym planem, który miał lada moment się ziścić. Bardzo optymistycznie spogląda w przyszłość, jakby wszystko można było załatwić pokojowo bez bicia w gong i wywoływania afer. Przedstawił swoje oczekiwania, które mogły spodobać się białowłosemu. Jakże chętnie przyjmie namiary na wspomnianą karczmę, żeby nie tułać się i wybierać na chybił trafił. Mało kto pomyślałby o tym samym, co Kyoushi i zdecydował się pomóc znajomemu z wyprawy.
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 515
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kyoushi » 22 cze 2018, o 18:20

    Szermierz z Ryuzaku chętnie słuchał Toshio, który miał wiele do powiedzenia. Jednak nie mógł podzielić jego emocji, sam je o wiele bardziej skrywał zgodnie z tym jak powinien zachowywać się zawodowy shinobi. Prawdopodobnie dzięki tej cesze, mógł rozwijać się w innym tempie niż Senju, jednak była to typowo indywidualna cecha, której nie można się nauczyć. Aktualna zimnokrwistość mogła odbić się jednak bardzo niekorzystnie w przyszłości.
    - Niestety, ja nie miałem tyle szczęścia. Nie tylko mnie dotknęła co spotkało mnie coś niebywale dziwnego, wtedy… Wtedy, gdy mnie zabrali do misji specjalnej, tam spotkaliśmy coś, czego nie spodziewałem się w najśmielszych snach, a tego co się wydarzyło już w ogóle – powiedział białowłosy, mimo, że nie powinien, ale uważał, że Toshio jest na tyle zaufany, że może się podzielić swoimi uczuciami i doświadczeniami, które uczestniczyły w jego życiu. – Śmierć to dopiero początek, szczególnie, gdy zadajesz ją własnymi dłońmi. Jesteśmy jednak poniekąd do tego zmuszeni w tym świecie – powiedział, kończąc ze swojej strony.
    - Byłeś wtedy w wieży?! – zapytał nie dowierzając – Ja też tam byłem… Podczas samego końca wojny, gdy wszystko zostało zniszczone… Ale Cię nie widziałem. – powiedział po chwili, chwytając się jedną dłonią za głowę i delikatnie nią poruszając rozburzając swoje śnieżnobiałe włosy. Przeszli dalej w swojej rozmowie, przez co obydwaj bardzo się otworzyli, a to było niebywale niepodobne do Shiroyasha.
    - Mam poniekąd immunitet. Nikt w klanie nie odważy się stwierdzić, że zdradziłem bądź próbować zaatakować. Ale to wszystko sprawy wewnątrz klanowe. Po prostu odpuściłbym takiej walki z Tobą. Oczywiście, nie myśl, że bym się nie bronił! – dodał, uśmiechając się bardzo szczerze, przy okazji przymykając oczy. – Szczerze? Mam nadzieję. Możemy być kamieniem milowym dla połączeniu i polepszeniu relacji dla naszych klanów, nie uważasz? – zapytał całkiem poważnie, nie zważając na to, że sam naprawdę nie jest Uchiha.
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 630
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Senju Toshio » 23 cze 2018, o 19:35

Toshio nadal nie rozumiał sytuacji, która zaistniałą na końcu wyprawy. Ekspedycja rozdzieliła się chociaż walczyli właściwie na froncie, gdzie nie było mowy o zgranym szyku. Nie tak wyobrażał sobie podchodzenie do bitwy. Ich zadaniem nie było strategiczne podejście do infiltracji, a zdecydowane natarcie. W pewnym sensie uzyskali czego chcieli. Tak przynajmniej im wmówili Uchiha. Dlatego powoli stawał się nieufny. Nic nie mógł na to poradzić. Kyoushi został wtedy wyznaczony. Teraz zwierzał się z własnych doświadczeń. Ucieszyło to chłopaka, ale kątem oka spojrzał na jego towarzysza na uboczu. Nie bez przyczyny strzegł go, jak oka w głowie. Cichy obserwator miał zapewne donosić o wszystkim, z czym miał do czynienia Shiroyasha. Młody Senju nie zamierzał dać ponieść się emocjom. Z chęcią zapytałby wprost, co wtedy się stało, ale zrobił sympatyczną minę. Wyrozumiałość była tu na miejscu. Rozumiał, że na jego miejscu każdy byłby zdezorientowany. Próby opisania tego pewnie nie zdałyby się na nic. Nie wyjaśnia to jednak tego, dlaczego starszy kolega potrzebował wewnętrznej ochrony.
W milczeniu skupił się na otoczeniu. Na nowo przemyślał sobie sytuację i zebrał wiadomości dla własnego użytku.Nadal nie był traktowany poważnie we własnym klanie, toteż nic więcej nie było mu potrzebne. Szczęśliwie się zdarzyło, że w końcu Kyoushi zebrał fakty i uznał, że powinien powiadomić Toshio o własnej obecności w wieży skonstruowanej przez Uchiha do celów militarnych. Pogrom, jaki wtedy nastąpił do dzisiaj odbija się głośnym echem, na samą myśl o promieniu, który ciskał w szeregi Senju.
- Naprawde? To byłeś ty? Znaczy... wszedłem tam za kimś i to był jedyny powód odłączenia się od reszty żołnierzy. W pierwszej linii walczyli już silni shinobi Senju, więc postanowiłem sprawdzić, czy uda mi się powstrzymać te straszliwe działo. - odparł z ekscytacją w głosie. W głównym pomieszczeniu było kilka osób, głównie operatorzy panelu, więc mogło mu umknąć obecność ukrywających się tam innych ninja - nawet powinna. Skupił się na zrealizowaniu dywersji, nawet za cenę własnego zdrowia. Zdradziecki facet imieniem Kazuyoshi omal nie spalił go czarnym płomieniem. Właściwie był dumny z siebie, że udaremnił coś tak wielkiego. Trochę nieświadomie, jak na tamte czasy i jego wyszkolenie.

Miła pogawędka zdawała się trwać i trwać. Mimo różnic starali się podsycać konwersację, co i rusz nowszymi stwierdzeniami. Równie dużo mieli wspólnego, bo mijali się na polu walki. Ciekawie na to spoglądać z boku i nie pod wpływem zagrożenia.
- Mimo, że walka nie jest Ci obca, Kyoushi-san, i tak byłbyś za bezkrwawym rozwiązaniem. Oby było w tym coś z prawdy. - wymienił walory związane z ich pojedynkiem dla podkreślenia skrajności przedstawionej przez Uchiha. Trudno było wyobrazić sobie białowłosego, który nie staje do potyczki. Nie obezwładnia wroga, a potem stawia osądy nad jego losem. A tutaj wielki kredyt zaufania dla Toshio. Ciężko się nie zarumienić. Naprawdę mu to schlebia. Aż wstał i się otrzepał. Nie mógł siedzieć w nieskończoność. Ciało zacznie to odbierać w negatywny sposób. Należało pilnować, żeby mięśnie dostały wszystkich potrzebnych bodźców. Z czasem otworzą swą dawną sprawność, a taki bezruch odbije się bólem. W efekcie Toshio oberwie odczuciem porządnego dyskomfortu.
- To jak? Pora się stąd ruszyć? - zapytał swobodnie o opinię Kyoushiego. Byli dogadani, co do miejsca, w którym Toshio mógł jeszcze na chwilę zostać. Może przed samym wskazaniem mu tawerny zdołają przedsięwziąć coś jeszcze. Dzień zdawał się nie mieć tak wielkiego znaczenia, lecz czas leciał nieubłaganie.
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 515
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Kyoushi » 24 cze 2018, o 14:04

    Rzeczywiście, to co odbywało się w wieży było równie dziwne co niebywałe. Białowłosy widział tam rzeczy, których nigdy by się nie spodziewał po klanie Uchiha, ale wiedział, że to wszystko było uknute przez Hana, a lider czerwonookich był jego marionetką. W obecnych czasach z Katsumi-sama jako Shirei-kan nie trzeba było bać się o przyszłość. Tego też się wystrzegał, ponieważ nie zamierzał brać tego do siebie. Póki jest uznawany za Uchiha, na tyle pozwalał sobie z reprezentowaniem się w tymże klanie i tym terenie. Wszystko mogło się zmienić w zaledwie dzień lub dwa… A może i w przypadkowe wydarzenia, które mogą się przydarzyć? Od kiedy stał się Jinchuuriki, nigdy nic nie jest wiadome. Szczególnie niepojęte przez niego samego.
    - Tak, byłem w wieży i widziałem to samo. A ja odłączyłem się od pierwszej linii w ramach misji infiltracji wieży, o której nikt nie miał pojęcia oprócz lidera, który był tylko marionetką… - dopowiedział, jednak młodzieniec z klanu Senju na pewno o tym wiedział, ponieważ był w tym samym miejscu, w tym samym czasie, a przecież to tam wszystko się wyjaśniło. Więcej nie potrzebował mówić w tym temacie.
    - To wyjątek tylko wobec Ciebie. Niestety, niemiałbym tyle litości dla Twoich kuzynów. Rozkaz to rozkaz, a sam nie dam się zabić… - w końcu ruszyli się z miejsca i wstali. Sam białowłosy już odpoczął w pełni, dlatego miał ochotę już się ruszyć. Wysłuchawszy Toshio, skinął głową i dopowiedział – Masz na coś jeszcze ochotę, czy prowadzić Cię do tawerny? – zapytał, czy członek klanu Senju ma jeszcze czas i zdatność na zwiedzenie czegoś w Sogen. Wyruszyli…


    z/t
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 630
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Kraków
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Asaka » 29 sie 2018, o 22:26

Czas, który spędzała w Sogen wydłużył się niemiłosiernie. Przybyła tutaj pod koniec roku, gdy śnieg zaściełał jeszcze łąki, korony drzew i uliczki, zaś teraz lato było w pełni i trzeba było zamienić swoją koszulę, kamizelkę i ciepły płaszcz na coś lżejszego. Tak jak i buty. Jej życie nie polegało na ciągłym wykonywaniu misji, chciała się też nacieszyć zupełnie innymi widokami niż te, do których była przyzwyczajona w Daishi. Kochała góry, lasy i liczne jeziora, pośród których się wychowała, a tutaj miała do czynienia z niemalże płaskim terenem, a lasy nie były tak gęste. No i mieli morze. Nie taką śmieszną plażyczkę z niewielkim dostępem do wody, jaką mieli w Daishi, ale p l a ż e – jako, że Sogen było prawie otoczone morzem.
Asaka miała sporo czasu, by pozwiedzać i zaznajomić się z terenem i kulturą ludzi tutaj mieszkających, i niewiele odbiegało to od obrazu, jaki miała na temat Sogeńczyków, nim tutaj trafiła. To były tylko plotki jakie zasłyszała podczas podróży, ale większość się potwierdziła: dumni, zadufani w sobie i kłaniający się na lewo i prawo, nawet tym, których nie lubili. Kōtei miało swój urok, ale to nie było to, i białowłosa powoli przygotowywała się do odejścia. Jednak to nie miało nastąpić tak nagle, z dnia na dzień. No i nie samym zwiedzaniem i lenistwem ninja żyje…
Zauważyła, że mało kto w ogóle udawał się do zagajnika, który tak ją ciągnął, przypominając o jej własnym domu. Często wychodziła za miasto idąc w las, znała też drogę na niewielką polankę znajdującą się w samym jego środku. Odkryła ją jeszcze wczesną wiosną, gdy drzewa były gołe i szare, a kwiaty nie zdążyły się jeszcze obudzić i tak wracała tu od tamtego czasu, notując w pamięci to, jak natura zmieniała to miejsce z pustego, w tętniące życiem. Przez cały ten czas nie zaniedbała też swojego treningu – i właśnie w tym celu znalazła się tutaj dzisiaj, skoro świt, gdy słońce nie zdążyło jeszcze zacząć parzyć w kark.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Słońce zdążyło przesunąć się na niebie po wysokim łuki i teraz świeciło centralnie na Asakę, która wykończona leżała plackiem na ziemi, spocona i zmęczona jak po pracy w kopalni. Leżała tak, z ręką na oczach, przysłaniając sobie oślepiające słońce. Była jednak zadowolona. Wiedziała, że czekać będzie ją jeszcze naprawdę dużo pracy, ale była już przynajmniej odrobinę bliżej celu niż wcześniej.
W końcu podniosła się z trawy – było już grubo po południu i dziewczyna ruszyła w drogę powrotną do miasta, głodna jak wilk. Zamierzała tutaj wrócić, wieczorem bądź nazajutrz; miała jeszcze sporo do nauki. Ale teraz… Teraz celem było najeść się i odpocząć.

[z/t]
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 530
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Asaka » 30 sie 2018, o 19:44

Ostatni trening jaki przeprowadziła wykończył ją bardziej, niż przypuszczałaby na pierwszy rzut oka. I niżby chciała przyznać. Korzystanie z chakry było męczące, zwłaszcza, jeśli robiło się to tak nieumiejętnie podczas nauki nowej dla siebie techniki. Później było łatwiej. Ale w tym właśnie była rzecz, czyż nie? Uczuć się w czasie spokoju, by później móc bez przeszkód wykorzystać wszystkie asy, jakie miało się w rękawie.
Albo w kieszeni, bo było tak ciepło, że Asaka nieprędko założy na siebie długi rękaw, a jej koszulka bez rękawów (która przylegała do ciała, by nie krępować ruchów i nie przeszkadzać niepotrzebnym plątaniem się) była teraz oczekiwanym błogosławieństwem. Z nastaniem ranka wróciła do ulubionego przez nią zagajnika, zaczynając najpierw od uprzątnięcia bałaganu z kryształami, jaki narobiła tutaj wczoraj. Nie miała też dnia do stracenia, a wnioskując po swoim poprzednim treningu, czekało ją sporo pracy. Była też przygotowana, bo tym razem zabrała ze sobą coś do jedzenia i picia.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Nawet nie poczuła, gdy czas znowu umknął jej przez palce. I nawet nie było jej tak gorąco jak wczoraj, chociaż słońce znowu dawało do wiwatu. Posiedziała chwilę pod drzewem, zjadła i napiła się, a w końcu położyła się na miękkiej trawie i oddając się błogiemu lenistwu, polegającemu na nazywaniu w myślach kształtów chmur, jakie przesuwały się po niebie, zasnęła – choć była to bardziej drzemka, niż twardy sen.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 530
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Asaka » 30 sie 2018, o 22:04

Obudziła się jakiś czas późnej, gdy słońce zdążyło już przesunąć się po nieboskłonie. Powietrze było przyjemnie ciepłe, zupełnie tak, jak trawa, na której leżała. Nie spiekła się jak skwarka, rozłożyste drzewo uchroniło ją przed najgorszym, zapewniając kunoichi błogą drzemkę, podczas której mogła zregenerować swoje siły. Wszystko wokół pachniało lasem, tym bardziej kołysząc białowłosą do snu i marzeń o domu; nawet tutaj, w Sogen, mogła znaleźć kawałek swojej górzystej i lesistej ojczyzny. Dźwięki też były znajome – zwierzęta i owady kręciły się to bliżej, to dalej, koniki polne grały, ptaki ćwierkały…
Tak bardzo nie chciało się podnieść z miękkiej trawy. Lenistwo brało górę, a dzień był zbyt przyjemny, by sobie tego odmawiać. Jej ciało było zaspane, tak jak i jej umysł, który dryfował w obłokach, nie chcąc za nic zejść na dół. Jednak wiedziała, że trzeba, że najwyższy czas podnieść się z trawy, która przyjęła kształt jej drobnego ciała. Czekało ją jeszcze trochę czasu, a chciała wrócić do osady przed zapadnięciem zmroku.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Zmrok zapadł znacznie szybciej, niżby białowłosa sobie to życzyła. Z rozwianymi włosami, zaróżowionymi od wysiłku policzkami i z obolałym ciałem nie zgadzającym się na takie traktowanie, powlokła się po ciemku do osady. Nie tak bardzo po ciemku, bo rzadki lasek miał swoją zaletę: przepuszczał przez liście drzew blade światło gwiazd i księżyca. Wiedziała, w którą stronę ma się kierować i tam też skierowała swoje lekkie kroki. Noc kusiła snem i Asaka wiedziała, że zaśnie jak kamień. Czyli jak zawsze.

[z/t]
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 530
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 3 wrz 2018, o 10:39

W ostatnim czasie w świecie dość dużo się działo. Klany Morskich Klifów połączyły się w Cesarstwo pod wodzą jednego człowieka, Yuki Natsume'go. Kami no Hikage upadło po rebelii Shiro-Ryu, nie wspominając już o pogłoskach dotyczących Antykreatora. Na Karmazynowych Szczytach trwa wojna między Hyuuga i Yamanaka i nie wiadomo, jak to się skończy. Wszystkie te wydarzenia dzieją się dookoła i człowiek traci wiarę w bezpieczeństwo własnego otoczenia. W bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny. Nawet przez głowę Sagi przechodziła myśl typu "kiedy wojna dotrze też do Sogen". W obecnych czasach, gdy kruchy pokój między klanami zaczyna się sypać, możliwe były nawet wznowione konflikty z Senju, a to doprowadziłoby do kolejnych starć i ogromu śmierci.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Odetchnęła głębiej, odchylając się do tyłu i padając na plecy. Źdźbła trawy łaskotały ją po karku i odsłoniętych ramionach, ale nie przeszkadzało jej to. Była zadowolona, a to był dopiero początek. Z pewnością nie zamierzała spoczywać na laurach. Sięgnęła po notes siostry i zaczęła znów czytać jej notatki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 458
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 22 wrz 2018, o 23:26

Notatki Tensy były na swój sposób pomocne. Zawsze skrzętnie zapisywała ona nie tylko własne myśli na różnoraki temat, ale też uwagi i spostrzeżenia dotyczące technik, których się uczyła. Notowała dokładnie następujące po sobie czynności, niezbędne pieczęci, sposób kumulowania czakry. A teraz ta mała skarbnica wiedzy należała do niej.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 458
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 23 wrz 2018, o 00:09

Potrzebowała dłuższej chwili odpoczynku, nim mogła przejść do dalszego etapu. Upiła kolejny już łyk wody, wczytując się w słowa zapisane na kartach notatnika. Co chwilę jednak zgrzytała zębami, nie mogąc pozbyć się natrętnych myśli. Ciągle do tego wracała, a pismo siostry tylko jej o tym przypominało. Trudno, musiała to przeboleć. W prawdzie wciąż nie pogodziła się z tym, co stało się w Hanamurze, jednak musiała żyć dalej, iść naprzód.
Dla Ryujina.
Tak, dla bezpieczeństwa syna była w stanie zrobić dosłownie wszystko, nawet zabić. Co do tego nie miała nawet wątpliwości. Mały był jej skarbem i nikomu nie pozwoliłaby go skrzywdzić.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Padła na kolana, dysząc ciężko, uderzyła pięścią w ziemię. Dlaczego to się znów dzieje? Dlaczego ona wraca? W snach, na jawie... Saga miała tego dość.
Przed przeszłością nie uciekniesz, musisz się z nią pogodzić - usłyszała ten wewnętrzny głos, który obudził się w niej tamtego dnia w hanamurskim szpitalu. Dobrze wiedziała, co to oznacza. A jednak nie potrafiła. Nie umiała o niej zapomnieć. Skaza na jej sercu była zbyt wyraźna, zbyt bolesna. Wciąż tęskniła za jej głosem, spojrzeniem, dotykiem, bliskością. I nic nie mogła na to poradzić.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 458
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Hayami Akodo » 28 wrz 2018, o 21:05

TRYB MG


Gdy deszcz ognistych kul ustaje, na polanie pojawia się chłopiec. Mały, zmieszany dzieciaczek w wieku może sześciu lat, pyzaty i rumiany, niczym się nie różni od swoich krewnych Uchiha - ma bowiem czarne włosy, czerwone oczy i jasną cerę. Obserwował ciekawie trening Sagisy zza drzew, jednak czeka jeszcze chwilę, aż kobieta skończy, żeby przypadkiem nie oberwać.
Wreszcie wychodzi z cieni. Dostrzegasz, że ubrany jest w jasnoniebieską kurteczkę, spodnie o kolorze grafitu i wygodne, wyraźnie nowe buciki, a w prawej dłoni ma kartkę. Wygląda przy tym na tak dumnego z siebie, jakby wygrał tysiąc ciasteczek w jakiejś loterii. Uśmiecha się rozbrajająco, co ujawnia, że brakuje mu z przodu dwóch ząbków u góry. Pewnie powybijał je sobie w trakcie dzikiego łobuzowania z kolegami na drzewach. Podchodzi bliżej, zakłopotany nieco, nie wie, jak się mówi w takich sytuacjach i co się robi. Ale próbuje. Spróbuje, prawda?

- Um...Pani Sagisa? Taki jeden pan w porcie pani szukał...

Nie śmie podejść bliżej, chowa karteczkę za siebie, jakby wystraszony. Nie wie, czy czasami nie pomylił osoby - mamusia mu mówiła, że Sagisa to taka ruda i wysoka pani, ten pan też jakoś tak ją opisał, ale mógł się pomylić i w ogóle, i wtedy...
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 841
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 28 wrz 2018, o 22:09

Trening był męczący, nawet bardzo, a wszystko dlatego, że przesadzała z użyciem czakry. Czy wypluty ogień oczyścił jej duszę? Być może. Sama nie była co do tego pewna. Podniosła się jednak z kolan, otarła pot z czoła i przeszła pod drzewo, gdzie usiadła i sięgnęła po notatnik. Wtedy też w okolicy pojawił się ktoś nieproszony.
Czerwone ślepia wpijają się w malca na zaledwie ułamek sekundy, po którym następuje mrugnięcie, a oczy dziewczyny wracają do naturalnego, szarawego koloru. W zamian za to na jej twarzy odmalowuje się zdziwienie. Dziecko? Tutaj? Z dala od osady, rodziców? A może wcale nie "z dala". Szybkie spojrzenie w prawo, potem w lewo. Pusto. Poza chłopcem w pobliżu zdaje się nie być nikogo więcej. Lecz co taki smyk robi w takim miejscu? Płomiennowłosa przygląda mu się uważnie, dostrzegając szczegóły. Dobrze ubrany, rozweselony, żeby nie powiedzieć - uradowany, wyglądem przypomina jej kogoś, choć trudno jej w tej chwili skojarzyć kogo. Pamięć jest w końcu zawiła i lubi sprawiać psikusy.
Słysząc niepewne pytanie, spogląda nieco podejrzliwie na chowany za plecami świstek papieru. Ktoś jej szukał? Po co by miał? I wtedy przychodzi olśnienie - Hideo, młodszy brat Kazuo, stryj Ryujina. Mięśnie Sagi napinają się niezauważalnie na krótką chwilę, zaraz jednak je rozluźnia. Nie chce przecież wystraszyć dziecka swoim zachowaniem. Skąd maluch miałby wiedzieć, jakie stosunki panują między dorosłymi? Uśmiecha się zatem łagodnie i wstaje powoli, prostując.
- Tak, mam na imię Sagisa - mówi krótko, robiąc kilka niewielkich kroków w jego stronę. - Ktoś mnie szukał? Możesz opisać tego pana? Pewnie ma do mnie jakąś sprawę, prawda?
Kolejny delikatny uśmiech posłany zostaje w stronę chłopca, choć pod czaszką trwa tajfun. Co ten Hideo sobie myśli? Uważa, że jak przyśle do niej jakiegoś smarka z wiadomością, to ona zmieni zdanie? Nie, wręcz przeciwnie. Zamierzała się trzymać postanowienia. Była matką Ryujina i to ona miała prawo decydować, kogo dopuścić do syna. I w żadnym wypadku Hideo nie znajdował się na tej magicznej liście. Mógł ją nagabywać, grozić, wymuszać - nie zamierzała zmieniać decyzji. Miała ku temu własne powody i nikomu nic do tego.
Przyglądała się chłopaczkowi, wciąż mając wrażenie, że gdzieś go już widziała, że spotkała przy jakiejś okazji. Może zna jego matkę, ojca? Ewentualnie brata czy siostrę? A może...
Akito, syn Etsuko i Ryutaro Uchiha - podpowiada wewnętrzny głos, a Sagisa przypomina sobie dzień pogrzebu i mijających ją krewniaków składających kondolencje. Wśród nich młoda kobieta, towarzyszący jej mężczyzna i uczepiony matczynej nogi nieco wystraszony chłopiec. Ten sam chłopiec, który stał właśnie przed nią. Prawda, nieco urósł, ale nawet Ryujin sporo się rozwinął w ciągu ostatniego roku. Nic nie stało w miejscu, czas przecież gnał wciąż do przodu.
- Jak mnie znalazłeś, Akito-chan? - pyta, pochylając się nieco do przodu, nadal z tym samym pogodnym, lekkim uśmiechem. Bo przecież nie ma powodu, by okazywała temu malcowi wrogość, prawda? Był tylko posłańcem niezależnie od tego, kto go tu przysłał. Przyjazne nastawienie było jedyną opcją. Dzieci nigdy nie są winne działań dorosłych, nie należy ich za to karać. Słuchała zatem, co też młodziak miał jej do powiedzenia, tudzież przekazania.
Ostatnio edytowano 2 paź 2018, o 14:37 przez Sagisa, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 458
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Hayami Akodo » 29 wrz 2018, o 08:49

TRYB MG

Zawstydzony Akito chowa kartkę jeszcze bardziej za siebie, wkłada palec lewej dłoni do buzi, żeby się trochę mniej bać. Pani dorosła jest groźna i nebezpieczna, musi być grzeczny, bo go skrzyczy. Oddycha cicho z ulgą, gdy widzi, że ma już normalne oczka. Też by tak chciał, ale może nie teraz. Jak będzie duży i taki, jak tatuś. Od zawsze podziwia tatusia, umie robić takie faaajne rzeczy! I ogień! Akito uwielbia przyglądać się, jak starsi trenują z ogniem, zawsze stworzą nim coś pięknego...coś ciepłego. Jak uśmiech babci i mamy, kiedy mu dają ciasteczka.

- Etto...No bo on powiedział, że jak nie w domku z dzidziusiem, to będzie pani tutaj albo na cmentarzu, albo mam pytać pana strażnika...Ale znalazłem sam! - prostuje się z dumą, wyjmując palec z buzi. Jest bardzo z siebie zadowolony. Skoro umiał znaleźć kotka, to umie też znaleźć panią dorosłą! Ale teraz pojawia się pytanie o tego pana. Marszczy śmiesznie brewki, jakby się zastanawiał, jak odkryć Amerykę, a raczej przekazać dobrze opis tego pana.

- Ten pan był dziwny, psze pani - stwierdza niezaprzeczalny fakt. - On w ogóle nie był stąd. Przypłynął z jakiegoś Minzin, no z daleka w każdym razie, łodzią. Taki wieeelki był, większy od tatusia nawet. Miał takie długie, rozpuszczone włosy, i oczy jak u kiciusia. Całe były żółte! I miał pieska ze sobą, pozwolił pogłaskać go nawet!

Zastanawia się, jak jeszcze może opisać tego pana. Kolory! Na pewno zapamiętał kolory! I ta blizna! I...

- I ten pan miał taki jasny płaszcz. I rękawiczki, ale takie dziwne, bo bez palców. Był ubrany jak samuraj z bajek, takie spodnie brązowe, takie bandaże czerwone czy coś, no czerwone miał. I, i widać mu było bliznę na piersiach, jedną taką duuużą, chyba jeszcze jedną miał...Kurde ciastko, nie pamiętam - stwierdza wreszcie, niezadowolony. - Ale na plecach miał duży plecak. A w ręku miał takie duże coś, tatuś mówi na to włócznia. I przy sobie miał katanę, o! A ten piesek był duży i dwukolorowy, i ten pan nazywał go Itachi. Powiedział, że nie gryzie i mogę się z nim pobawić, ale potem mam to zanieść! I dał mi jeszcze to!

Tu z dumą pokazuje Sagisie kilka ryou. Jednak to nie wszystko, co ma do powiedzenia. Nagle uśmiech z jego buzi znika, a malec poważnieje, jakby chciał przejść do bardziej dorosłego tematu.

- On był...taki bardzo dziwny. Niby się uśmiechnął do mnie, był miły, dał pogłaskać piesia, ale...No był dziwny. A potem zabrał piesia i powiedział mi dokładnie, że "pani Sagisa ma czerwone włosy, szare oczy, jest wysoka i może mieć ze sobą fajny miecz albo kabury. Mieszka tu w osadzie...", i opisał, jak wygląda pani domek, żebym tam pytał albo pana strażnika, i żebym zaniósł. Ale nie powiedział nic o sobie. Nic, jak ma na imię, po co pani szuka, po prostu kazał i już! A potem się tak jakoś dziwnie uśmiechnął, podziękował i poszedł z pieskiem gdzieś dalej.

Wzrusza ramionami, nie umie nic więcej powiedzieć.

Podchodzi bliżej i niepewnie podaje kartkę, po czym chowa ryou do kieszonki. Żeby nie zgubić, schowa sobie na ciastka, na dango albo odda mamie. Po krótkiej chwili odsuwa się pod drzewo i siada pod nim, chcąc chyba chwilę odpocząć.

List jest napisany innym pismem niż wtedy: czytelnym, wciąż niewyrobionym, jeśli chodzi o kaligrafię, ale prostym i konkretnym. Widać, że piszący się nie spieszył, wahał się z doborem słów. Jest dość długi, ale wyważony w tonie, zupełnie inny niż radosna, pełna energii korespondencja z sukcesami, którą do tej pory otrzymywałaś od tego konkretnego nadawcy.

Witaj, Sagiso.
Pewnie mnie już nie pamiętasz, bo w końcu minęło trochę czasu, a rozstaliśmy się - jakby nie patrzeć - w gniewie.
Nie mogąc teraz pojawić się osobiście, postanowiłem napisać, bo czuję, że tak trzeba.
Nadal Cię kocham, bo to nie jest takie łatwe wyrzucić takie uczucia z serca, ale zdecydowałem...Postanowiłem pozostać tylko przyjacielem, przynajmniej na razie. Teraz masz w domu innego, ważniejszego mężczyznę, którym musisz się zająć.
Zawsze jednak możesz na mnie liczyć, Ty i Ryuujin.
Przepraszam za to wszystko, co się wydarzyło. Nie powinienem był oceniać tak surowo Tensy, zwłaszcza że potem sam zrozumiałem, że jestem...całkowicie nieczytelne, jakby celowo zachlapane atramentem słowa, wydaje się, że tam było całe zdanie
Byłem u matki na wyspie. Ma się dobrze, przygarnęła sobie psa i opiekuje się domem, nie czuje się samotna, bo niemal co dzień odwiedza ją jakaś przyjaciółka albo sąsiadka, zresztą sama też podróżuje tu i ówdzie. Pytała o Ciebie i Ryuujina.
Pomogłem Seinaru odbić uprowadzoną przyjaciółkę, odprowadziłem dzieciaki. Yosuke opuścił mnie w Kaigan, nie wiem, dokąd się udał. Nic mi nie mówił, więc prawdopodobnie podróżuje po kontynencie albo wrócił do Sogen, skąd pochodzi. Kei kieruje się na dwór pana daimyō, potem chce jechać w podróż, ja z kolei wybieram się na Kantai, aby odnaleźć Cesarza (pamiętasz, Natsume-sama obiecał mi trening wtedy) lub kogoś, kto przekaże mi Suiton. Shijima-san, ojciec i dziadek nigdy by nie wybaczyli, gdybym teraz się poddał.
Za dużo się zmieniło po ich śmierci, bym teraz odpuścił.
Nie wiem, jak długo zostanę w Cesarstwie. Może się zdarzyć, że poproszę Natsume-sama o kilka zadań, może po powrocie na Yinzin zgłoszę się do daimyō z prośbą o umieszczenie mnie przy jakiejś szkole samurajów i o zgodę na...jeszcze inne zadanie. Może spotkamy się w mojej drodze powrotnej - chciałem odwiedzić grób Tensy i zobaczyć się z Tobą.
Mam nadzieję, że mały jest zdrowy. Proszę, przekaż swoim rodzicom ode mnie wyrazy szacunku.
Hayami
Ostatnio edytowano 3 paź 2018, o 00:27 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 841
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Sagisa » 1 paź 2018, o 21:13

Oczy Uchiha są niebezpieczne, to wie każdy w rodzinie od najmłodszych lat. W końcu klan to jedna, wielka, sfiksowana rodzinka, prawda? Nic więc dziwnego, że ich widok mógł wystraszyć chłopca. Na pytanie o to, jak ją znalazł, odpowiada nieco pokrętnie, ale nie spodziewała się niczego innego po dziecku. A duma spowodowana samodzielnym jej odnalezieniem była zbyt piękna, by ją niszczyć. Słuchała zatem dalej wyjaśnień małego Akito.
- Yinzin - poprawiła odruchowo, rozluźniając się zrazu. Nieznajomym był samuraj, nie Hideo. Zapewne Hayami lub ktoś od niego. Nie, na pewno Hayami, jego złote oczy są zbyt charakterystyczne. Zaciekawiła ją kwestia towarzyszącego chłopakowi psiaka, bo w końcu szatyn nigdy nie wspominał o jakichś zwierzętach domowych, przez ten rok jednak mogło wiele się wydarzyć.
Nie przerywała małemu w dalszym opisywaniu przyjaciela. Czy jednak wciąż mogła go tak nazywać po tamtym dniu w Hanamurze i tym wszystkim, co mu wtedy powiedziała? Czy on nadal uważał ją za przyjaciółkę? A ona? Była gotowa stanąć z nim twarzą w twarz i przeprosić go za tamte słowa? Czy już poukładała sobie wszystkie sprawy po śmierci Tensy? Nie wiedziała. Teraz jednak pora była niezbyt odpowiednia na takie myśli. Słuchała kolejnych szczegółów dotyczących aktualnego wyglądu Akodo, uśmiechając się przy tym delikatnie zwłaszcza, gdy mały z dumą pokazuje drobniaki, które dostał w zamian za dostarczenie wiadomości.
- Wynagrodzenie za pierwszą misję? Tata będzie z ciebie dumny! - rzuciła wesoło słowa, których nigdy nie powie własnemu synowi, tarmosząc przy tym ciemne włoski chłopca. Gdy jednak spoważniał, i ona przybrała nieco wynioślejszy wyraz twarzy.
Nazwanie zachowania Hayamiego dziwnym było dość nieoczekiwane. Czyżby coś się stało? Coś z chłopakami lub Yosuke? A może z matką? W końcu szatyn był zazwyczaj wesoły, nie wiedziała więc, co mogłoby tak negatywnie go nastroić, by jego naturalnie radosny uśmiech wydał się Akito dziwny. Przez krótką chwilę poczuła jednak dziwne uczucie niepokoju, jakby przekazana wiadomość miała dotyczyć jakiejś tragedii. Miała nadzieję, że się myli, wszystko jednak miało się zaraz okazać. Odebrała więc kartkę od małego, zerkając tylko na moment, by rozpoznać pismo, które bez dwóch zdań wskazywało na jej przyjaciela, a potem uśmiechnęła się do brunecika.
- Ten pan ma na imię Hayami i jest moim przyjacielem - wyjaśniła. - Gdybyś go jeszcze kiedyś spotkał to śmiało możesz zawołać, nie powinien się gniewać. A co do tego "fajnego miecza"... chciałbyś go zobaczyć? Tylko ostrożnie, bo jest ostry, a twoja mama urwałaby mi głowę, gdybyś się przypadkiem skaleczył.
Uśmiechnęła się ponownie, po czym podprowadziła Akito pod drzewo, pokazując mu wakizashi. Przestrzegła, której strony nie dotykać, bo ostra, i sama usiadła w pobliżu, wczytując się w treść listu. Od razu zauważyła, że wiadomość była pisana starannie, powoli, a słowa dobierane z uwagą, choć i tak znalazło się tu coś wartego skreślenia. A raczej niewartego przekazania. Insynuacja, że o nim zapomniała, była trochę śmieszna, ale prawda - nie rozstali się w przyjaznych stosunkach. Uśmiechnęła się delikatnie na słowo "kocham", trwało to jednak tylko chwilę. Przeprosiny mogła przyjąć od razu, sama nie była przecież lepsza, wręcz przeciwnie. O ile Hayami w ocenie jej siostry niekoniecznie myślał, jak ona to odbierze, o tyle ona sama z premedytacją wręcz użyła tych konkretnych, raniących słów. Odetchnęła z niejaką ulgą na wieść, że matka chłopaka ma się dobrze. Bracia trafili do szkoły samurajskiej, kuzyn zaś zniknął bez śladu, ale to chyba było do niego podobne. Może rzeczywiście wrócił do domu, do Sogen, kto wie.
Hayami nie zamierzał ustawać w samodoskonaleniu się, szukając nauczyciela suitonu. Coś tam pamiętała, jak to shimakage napomknął o wspólnym treningu, być może on stanie się jego mistrzem. Plany względem pobytu w Cesarstwie też jakoś zajmą mu czas, trochę zarobi, podszkoli się. Mówi się, że samuraj uczy się całe życie i może coś w tym jest. Ale zaraz...
"Za dużo się zmieniło po ich śmierci, bym teraz odpuścił." - znów przeczytała ten konkretny fragment, a potem poprzednie zdanie, w którym wymienił także...
- Shijima-san... - szepnęła, czując pieczenie pod powiekami. Przymknęła szybko powieki, hamując łzy. Ale jak to możliwe? Przecież klany z wysp zjednoczyły się i w Cesarstwie panował pokój! Jakim więc cudem Shijima miałby stracić życie?
Pojedyncza kropla spłynęła po jej policzku, gdy palce zacisnęły się na papierze, gniotąc go. Nie chciała płakać, zbyt wiele łez przelała w tej hanamurskiej łaźni nad ciałem Tensy. Mimo wszystko czuła ten dziwny ból w środku. Pamiętała Shijimę z tamtego dnia. Dnia narodzin Ryujina. Był postawnym mężczyzną, pomógł jej, był też przyjacielem Hayamiego, więc mu zaufała. No i przecież to on zabrał ją do szpitala, prawda? A teraz dowiedziała się, że nie żyje i nie mogła w to uwierzyć. Po prostu nie potrafiła. Świat był niesprawiedliwy...
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 458
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Zagajnik z niewielką polanką przy osadzie rodu Uchiha

Postprzez Hayami Akodo » 3 paź 2018, o 00:40

TRYB MG


- Nieprawda! To było Minzin, dobrze słyszałem! - oburzenie Akito jest śmieszne. Jednak natychmiast mu mija, gdy dajesz mu do ręki wakizashi. Poczuje się wreszcie jak dorosły! Jak każdy wielki shinobi! Mamusia będzie dumna, jak jej o wszystkim opowie i w ogóle, iii...!
Wniebowzięty natychmiast łapie za rękojeść, uważnie - albo i nie - słucha Twoich wyjaśnień, a po chwili już próbuje wbijać z zapałem wakizashi w korę drzewa. Drzazgi osypują się na miękką trawę, gdy rozbrykane dziecko dźga z zapałem wyimaginowanego wroga. Jest przy tym szczęśliwe i się cieszy, a czerwień płonąca w jego oczach przypomina jeszcze raz tą odwieczną prawdę, że najgroźniejsze jest niewidoczne dla oczu. Bo któż może wiedzieć, czy mały syn Etsuko, ten sam mały synek swej matki, kiedyś w przyszłości nie zostanie nieobliczalnym mordercą? Albo odrażającym potworem, gotowym pożerać wszystko, co stanie mu na drodze?

A może zostanie kiedyś wielkim mędrcem, jednym z biegłych w senjutsu, bohaterskim obrońcą klanu, budzącym niechętny podziw nawet we wrogich od zawsze rodowi ognia Senju, którzy nauczyli się widzieć i doceniać zaletę długowieczności - mądrość...?
Mimo wszystko Akito zauważa, że twoja mimika się zmieniła, odwracając głowę od swojego wydźganego i wymęczonego celu. Celu, który chce osiągać każdymi możliwymi, nawet ostrymi, środkami.

Tak jak on, co...?

- Psze pani...Coś się stało? - pyta niepewnie, po dziecinnemu, podchodzi bliżej i łapie cię za rękę. - Pan Hayami jest gupkiem? Moja mama też tak powiedziała na tatę. Że tata to gupi gupek, bo nie napisał do niej listu po misji, jak miał wracać i w ogóle...

Chwilowo to twoja twarz jest dla niego ważniejsza niż jakieś tam wynagrodzenie za misję. Wynagrodzenie, akurat! Pan Hayami powiedział mu tylko, że dziękuje, i dał nieco kasy, to fakt, ale dla Akito ważniejsze jest jego "dziękuję" niż jakieś inne rzeczy!
Może dlatego, że jest po prostu zbyt naiwnym Uchiha.
A może dlatego, że jego małe i niewinne serce jeszcze nie zostało skażone trucizną pustki. I nienawiści.
Tej samej nienawiści, która miała spalić ten świat...
...jak wy.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 841
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość