Szlak transportowy

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 18 wrz 2018, o 21:27

Kryształ wyglądał pięknie - i wtedy, kiedy tworzyła przejrzyste lustro i wtedy, kiedy formowały się w nim klony. Będąc otoczonym tak wspaniałą kopułą człowiek mógł poczuć się jak w urywku nieba. Malutkim raju, w którym absolutnie nic nie mogło ci zagrozić, a gdzie załamywane światło było przedziwnym tchnieniem samej Wiosny, chociaż to już powoli Jesień oplątywała świat swoimi warkoczami. Mógł tutaj usiąść, poczekać, po prostu obserwując świat dookoła niego - jak zawsze to robił. Wciśnięty w niezwykle bezpieczny kąt kociak, którego nie dosięgną już wilcze kły. Nie potrafił się teraz zachwycać. Chyba nigdy nie potrafił tak na dobrą sprawę. Wszystko wokół przybrało barwę czerwieni, kiedy jego pięści uderzyły w kryształ. Zamiast spoglądać na Asakę - spoglądał na Iwato, który ledwo trzymając się na nogach próbował nawiązać rozejm. Chyba rozejm. Coś mówił - tylko co? Do Shikaruiego nie bardzo jego słowa dosięgały. Wrodzony lęk tak gładko przerodził się w gniew, a w gardle zrobiło się tak dziwnie sucho... Nie był spragniony wody. Miał ochotę wgryźć się w szyję tego robala, który go tu zamknął i rozszarpać go na strzępy, kawałek po kawałeczku, wyrywając każdy kawałek skóry własnymi paznokciami i kłami. Gorączka uderzyła mu do głowy kompletnym szałem, że nie mógł się dostać do namierzonej ofiary, smycz ciągnęła, obroża dusiła, a wędzidło ryło język, raniąc kąciki ust. Nie mógł zniszczyć tego kryształu.
Co innego miałaby się sprawa, gdyby Asaka rzeczywiście pozwoliła kryształowi opaść w dół. Gdyby ten kryształ rozpadł się w pył, albo po prostu zniknął - bez znaczenia.
Te ziemne kraty przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Naparł na nie rękoma i złamały się jak gałązki w ramionach dziecka. A kiedy już byłby wolny... Cóż, dla Iwato byłoby to zapewne wrażenie porównywalne niemal do mignięcia. W jedne chwili twoje przemęczone zmysły rejestrują, że ktoś stoi dobrych parę metrów dalej, a w drugiej jest już przy tobie. Taka sytuacja. Shikarui kompletnie nie orientował się teraz w tym, co dzieje się wokół niego. Gdzie jest Asaka, że tworzony jest kolejny klon, że tamten jeden bandzior stoi i prawie robi pod siebie. Chciał wpaść na Iwato całym swoim ciężarem ciała, odtrącając jego włócznię, jeśli w ogóle zdążyłby zareagować i spróbował się nią bronić i wbić kunaia w jego gardło. Raz, drugi, trzeciczwartypiątyszósty... Dopóki krew nie byłaby wszędzie. Dopóki nie poczułby, że nie jest już spragniony.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 18 wrz 2018, o 22:39

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
46/45


Zostawmy Shikiego póki co samemu sobie. Niech robi co chce. Niech uderza pięściami w kryształ. Nic to nie da. Z tej techniki póki co nie ma ucieczki. Skupmy się na akcji Asaki. Ciężko stwierdzić czy dziewczyna rzeczywiście tak bardzo bała się swojego przeciwnika czy po prostu próbowała go zmęczyć. Ten oczywiście ruszył w jej stronę. Dziewczyna zaczęła uciekać. Oczywiście, że była od niego szybsza. Pewnie by nie była, gdyby ten był wypoczęty, ale jak to mawiają - "odpoczniesz dopiero po śmierci". Dla Iwato moment jego odpoczynku był bliższy niż myślicie i bliższy niż myślał on sam. Dziewczyna uciekała, jednak sama była już trochę zmęczona. Zużyła bardzo dużo chakry. Na pewno nie tyle co Iwato, ale i tak dużo. Mimo wszystko to tamten pierwszy opadł z sił.
- Chodź tu i walcz! - wrzasnął do dziewczyny i nagle stanął. Złapała go kolka. Nie potrafił już biegać. Nie teraz. Potrzebował odpoczynku. To jednak pewnie nie zachęciło Asaki do wejścia w zasięg jego broni, prawda? Po co miałaby to robić? Nie lepiej wysłać tam trzeciego klona, który właśnie wyszedł z lustra i pędził z odsieczą?

Miała jednak wystarczająco dużo czasu, żeby usunąć kopułę z kryształu i uwolnić swojego towarzysza, którego chyba chciała chronić. A może plan był inny? W końcu Iwato zdawał sobie sprawę, że bardzo ciężko będzie zniszczyć tą kopułę i dlatego skupił całą swoją uwagę na dziewczynie i nie przejmował się wściekłym młodzieńcem. A skąd Asaka wzięła swój czas na usunięcie tej kopuły? Ano stąd, że Iwato musiał złapać oddech.
- Chodź tu i walcz! - krzyknął znowu, powtarzając swe własne słowa, które rzucił raptem parę sekund temu. Ciężko było mu zachęcić młodą kunoichi do walki, prawda? Jednak Shikaruia zachęcać nie musiał. Ten bez najmniejszego problemu zniszczył kamienne filary, gdy tylko kryształowa kopuła przestała go więzić (zakładam, że kopuła była wytworzona za we "wnętrzu" tych ziemnych filarów, ale to nie ma znaczenia; równie dobrze mogły zostać zniszczone wcześniej). Ruszył z dziką furią na swojego przeciwnika. Bez najmniejszego problemu obalił go na ziemię i zadał serię śmiertelnych ciosów kunaiem. Iwato był martwy, a Shikarui cały we krwi. Czy miało to jednak jakieś znaczenie? No tak... dla osób, które nie pamiętają, to przypomnę. Został jeszcze jeden bandzior, który stał i czekał.
- Iwato-sama!!! - dziki wrzask rozdarł ciszę, którą być może Shikarui i Asaka chcieli uczcić zmarłych. Albo spotęgował inne dźwięki, które tą ciszę zabijały. Upadł na kolana i... zaczął płakać. Tak jak płakali ci ludzie, których skrzywdził jeszcze jakiś czas temu. Co teraz?


W razie jakichkolwiek wątpliwości czy zażaleń zapraszam na GG. Spróbujemy to wyjaśnić.

Iwato odpada z gry i gryzie kwiatki od spodu.

Stan Chakry:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


KP Przeciwników:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF40BF]- Mowa kobiety w kimonie[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#BF4000]- Mowa Iwato[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF0000]- Mowa jednego bandyty[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 899
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- 2 Bokkeny (znajdujące się w pochwach po prawej stronie pasa)
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 18 wrz 2018, o 23:18

To nie był strach, to była ostrożność. Ostrożność, wynikająca z tego, że Asaka doskonale znała swoje możliwości, swoje mocne i słabe strony. A te nie pozwalały jej się bezmyślnie rzucić na człowieka, który trzymał przy sobie włócznię i najwyraźniej wiedział, jak się jej używa. Nieważne, czy był faktycznie zmęczony, czy tylko grał, żeby ktoś się w końcu nabrał i popełnił ten jeden malutki, głupi błąd. W świecie shinobi błędy były drogie. Walutą było życie.
Dawno już nie była taka zmęczona; treningi niemalże do upadłego się tutaj nie liczyły. Treningi nie były walką na śmierć i życie, a dokładnie tym była obecna scena. Potkniesz się – i jesteś martwy, tak to wyglądało. Asaka czuła, że jest jeszcze w stanie coś zrobić, że mogłaby się jeszcze bronić, gdyby zaszła taka potrzeba, ale jej możliwości wyraźnie się kurczyły. Topniały, tak jak lód topniał na słońcu. Jej klon wybiegł spomiędzy zarośli, w prostej linii zbliżając się do Iwato. Wolała, by to on się z nim siłował, jego włócznia nie zrobi mu żadnej krzywdy, a w jej miękkie ciało mogłaby wejść jak w masło. To nie byłaby równa walka. I nie była taką również teraz. Wołania mężczyzny zostały przez Asakę kompletnie zignorowane, a ta trzymała się w odpowiedniej odległości, by w razie czego móc znowu zacząć uciekać, bądź by mieć czas, na wykonanie jeszcze jednej techniki. Ta jednak… Nie była potrzebna.
Rubinowy kryształ nie był już tą piękną kopułą, która załamując promienie słońca, tworzyła na podłożu czerwone witraże. Ta, za sprawą jej woli, zaczęła niknąć, spadając na ziemię lotem tysiąca kryształowych gwiazd. Spadały w ciszy, tak jak w ciszy spadają najżałośniejsze łzy. Asaka nie miała pojęcia co tam w środku działo się z Shikaruiem. Niszczyła kryształ, żeby i on mógł coś jeszcze zrobić, skoro sama była już powoli na skraju swoich możliwości, a przeciwnik był żywo zajęty nią i jej klonem.
Hałas, jaki wytworzył się, gdy Sanada przebił się przez wiążące go kamienne filary przyciągnął jej uwagę, jednak… Nie zobaczyła go. W jednej chwili był tam a w drugiej już znajdował się przy Iwato. Nie nadążała za ruchami jego ręki, mogła się tylko domyślać co się dzieje. Krew bryzgała naokoło, plamiąc szkarłatem najbliższe otoczenie w tym jej klona, który nie przerwał pacyfikowania mężczyzny, bo nie dostał innego rozkazu. Tylko, że nie było już kogo przytrzymywać. Ciało było przecież całkowicie martwe.
Martwa też była cisza, w jakiej to wszystko się wydarzyło. Do czasu, aż nie wydarł się ten ostatni zostawiony przy życiu mężczyzna, który pilnowany był przez jej pierwszego klona. Sama Asaka, tak przyzwyczajona do śmierci, walki i krwi, stała osłupiała. Szybkość, jakiej była świadkiem, była poza jej pojęciem. Zupełnie nie widziała ruchów Shikaruia, to tak, jakby się teleportował, a przecież to nie było możliwe, prawda? Czy było? Czarne wzory pokrywające jego ciało zauważyła dopiero po chwili, gdy ten już się nasycił. Nie widziała ich wcześniej. Ale czy mogła? Niewiele wiedziała o tym chłopaku. Praktycznie jedynie to, że jest Jugo i że pracuje dla Uchiha, ale to ostatnie nie miało żadnego znaczenia. Czy to był właśni ten sławny szał, w jaki wpadali członkowie szczepu Jugo? Czy to właśnie było tym co sprawiało, że brano ich za potwory? Czy to dlatego się ich bano? Rozumiała już. Nie wierzyła, póki sama nie doświadczyła, a teraz przecież zobaczyła to wszystko na własne oczy. Rozumiała i wierzyła. Tylko, że… Nadal się nie bała. Nie, dopóki ta złość, ta nienawiść, ta żądza mordu, nie była wymierzona prosto w nią. A była?
Kryształowy klon, trzymający Iwato, w końcu puścił go, a sam stanął w miejscu jak martwa figura wykuta w krysztale – choć wyglądająca tak, jakby ktoś jednak tchnął w nią życie. Zmasakrowane ciało mężczyzny opadło na ziemię… I to był już koniec. Czy mogłaby winić Shikaruia za tak gwałtowną reakcję? Nie… Sama byłaby wściekła, gdyby to ją zamknięto w klatce z kamiennymi kratami, a następnie chciano ją przedziurawić włócznią, przed którą nie było żadnej ucieczki. Akurat uczucie złości znała aż za dobrze; wiło się w jej żyłach jak bardzo jadowity wąż, a choć nad nim panowała, to istniała jakaś szansa, że ten, gdy tylko znajdzie się taka okazja, zdoła ją ukąsić, tłocząc truciznę do jej myśli. Znała to aż za dobrze.
Klon stojący przy tym jednym, jedynym ocalałym mężczyźnie nie zrobił nic. Tamten upadł na kolana i wył z rozpaczy, a ona nie zrobiła nic. Mogłaby go dobić, był zdany na jej łaskę – ale po co? Był już pokonany. Był dosłownie rzucony na kolana i pokonany, dla niego nie było już żadnego ratunku. Mogliby go po prostu związać i wydać władzom najbliższej osady, za bandytów zawsze była jakaś nagroda, a oni rozbili cały pięcioosobowy gang. Jego śmierć na nic im się już nie przyda.
Asaka czekała na jakąkolwiek reakcję Shikaruia. A przede wszystkim… czekała, aż się uspokoi. Przy okazji, patrząc na pobojowisko i licząc ciała, przypomniała sobie, że był tutaj jeszcze jeden mężczyzna, ten cały zakładnik – tamta kobieta jakoś go nazwała, ale Asaka nie potrafiła sobie przypomnieć jego imienia – a teraz gdzie był? Nigdzie nie widziała po nim śladu. Gdy miała pewność, że teraz w szale Shiki nie rzuci się jeszcze na nią, odwróciła się w stronę reszty tej biednej grupy, chcąc upewnić się, że przynajmniej oni zostali w miejscu. I czy zaraz znowu ktoś nie zachce się na nią rzucić z uściskiem.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 19 wrz 2018, o 06:32

Słodka, wonna krew była wszędzie. Dokładnie rozprowadzona dłonią malarza rozlała się po ziemi, ciepła i... i śmierdząca. Nie była słodka i nie pachniała słodyczą, ale z jakiegoś powodu oddychał całą nią. Klon, który złapał Iwato, był dla niego przeźroczysty. Ledwo dostrzegał to, że kiedy wpadł na mężczyznę - wpadł i na klona. To był zupełny przypadek, a jego ostrze, bardzo precyzyjnie wycelowane, nie było wycelowane w niego, nie było żadnej mowy o pomyłce. Asaka miała całkowitą rację - nie miała się czego bać, bo ta furia nie była skierowana w nią. Nigdy nie miała być, nie dopóki zamiast narażać jego życie na szwank ratowała je przed odebraniem. Wrażenie było takie, jakby to ona zniszczyła te filary i dała mu przepustkę do świata zewnętrznego. Kryształ powstał tylko po to, żeby zniszczyć wszystko, co krępowało. Nie było tak? Bo tak, jak cała reszta znajdujących się tutaj ludzi była dla niego niemal niewidoczna, tak siła, która przepływała przez jego ciała nie było możliwa do zignorowania. Otumaniała całkowicie, ale nie miał czasu na dziwienie się, czy próby zrozumienia - a rozumiał. Rozumiał aż za dobrze.
Obrócił się w kierunku ostatniego żyjącego mężczyzny z całej grupy, która została zamordowana i której pilnował ostatni klon. Cichy strażnik, kompletnie niemy, przez którego nie dało się przebić. Czuł, jak ten kryształ był wytrzymały pod jego rękoma, widział, jak tamci bili go bronią ze stali i nie byli w stanie kompletnie niczego wskórać. Płakał, zgięty w pół, coś więcej niż zwyczajnie pokonany. Został złamany. Obserwując, jak Asaka wypatrasza jego znajomego, jak jego liderzy padają jeden po drugim mógł tylko ogłosić swoją kapitulację z nadzieją na lepsze jutro. Peszek, Shikarui nie był zwiastunem nadziei. Był czymś zupełnie przeciwnym. Pochylił się po włócznie, wyrywając ją z rąk trupa i przeszedł przez pole bitwy, zatrzymując się nad płaczącym. To było satysfakcjonujące. Wypełniało wnętrze cudownie gorącym, pełnym uniesieniem uczuciem, kiedy spoglądałeś na to, jak drugi człowiek niemal pełza przed tobą na kolanach, gotów błagać o zachowanie światła, o możliwość zobaczenia nowego dnia, który na pewno będzie lepszy od tego. Jeszcze bardziej satysfakcjonujące było to, że włócznia w jego dłoniach nic nie ważyła kiedy ją unosił i kiedy opuścił ją w dół. Prosto na plecy mężczyzny, by przybić go do ziemi, przeszywając na wylot. Więc gdzie ta satysfakcja, gdzie to zadowolenie? Krew, która została, tylko ukoiła i uciszyła jego gniew, przynosząc zadowolenie, lecz nie obiecane uniesienie. Świat był zbyt intensywny w jego oczach.
Zakotwiczył spojrzenie w czarnych symbolach na ciele, na swojej ręce, która nadal opierała się na włóczni. Na polu bitwy zagościła ta przyjemna cisza, wreszcie robactwo zostało wyplenione, tylko dlaczego takim kosztem? Dlaczego z takim trudem? Symbole znów się rozpaliły i zaczęły powoli cofać, płynnie poruszając się, jak węże, po skórze chłopaka. Cofnął się o krok od trupa i klona Asaki, biorąc głęboki wdech, krztusząc się niemal pobranym powietrzem, ale utrzymał się na nogach. Już nie było wiadomo, która krew była jego a która należała do poległych. Zmęczenie, jakie go dopadło, nie było naturalne. Zupełnie jakby te czarne symbole wyżerały żywcem jego siły życiowe pomimo tak dużej wytrzymałości. Gdy będziesz gotów... Automatycznie oparł rękę na prawym barku, mając wrażenie, że pali żywcem - lecz nie palił. Rozumiał. Naprawdę rozumiał. Niepewnym korkiem cofnął się pod jedną ze ścian i opadł przy niej na ziemię, oddychając głęboko. Czerwień znów ustąpiła miejsca lawendzie.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 19 wrz 2018, o 22:39

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
49/45


No i kolejny wróg został zabity. Pięknie, nieprawdaż? No chyba nie dla niego. Chciał żyć, a skończył tak jak pozostali. Czy po śmierci wylądował w piekle? A może do tego dnia ucztuje wraz z Wielkim Mrocznym Jashinem za swoje zasługi w gnębieniu ludzkości? Mniejsza jednak o tego człowieka, który teraz nie był niczym więcej niż tylko stertą mięsa i kości, a w przyszłości stanie się stertą zgniłego mięsa i kości, a w jeszcze dalszej przyszłości - stertą kości i nic poza tym. Na końcu zaś stanie się prochem marnym. Czy Asaka chciała mu darować życie? Być może. Ale być może także odstąpiła to zabójstwo swojemu partnerowi. Może nie chciała sobie brudzić rąk? W każdym bądź razie... katem był oczywiście Shikarui.
Można powiedzieć, że już po wszystkim, prawda? Oczywiście, że po wszystkim. Jednak jeszcze zatrzymajmy się przy tym co tutaj się działo, a działo się tutaj coś, co na pewno ucieszy zarówno Shikaruia, jak i Asakę. Jeden z mężczyzn (obojętnie który) podszedł do zwłok swojego ochroniarza - Tatsumiego - i wyciągnął z jego kieszeni mieszek pełen Ryo. Następnie skierował się ku naszej dzielnej i walecznej dwójce.
- Tatsumi... - zaczął - Był naszym ochroniarzem, ale także... przyjacielem. Walczył nie dla pieniędzy. Walczył, bo chciał nas ocalić. Jednak zawsze brał zapłatę z góry. Taki już był. Skoro już go z nami nie ma na tym łez padole, a Wy nam pomogliście, to pewnie chciałby, żeby to było Wasze.
Wręczył mieszek Shikaruiowi. On zrobił najwięcej. W mieszku było 1000 Ryo. Akurat po 500 na głowę. Kto wie? Może, gdyby Shikarui i Asaka na samym początku przyłączyliby się do tej ekipy, to Tatsumi by przeżył? Jednak czy ich to obchodziło?

Generalnie Asaka i Shikarui już byli wolni. Oczywiście oni zawsze byli wolni, ale ja nie o tym mówię. Byli wolni od wszelakich innych i przykrych niespodzianek. Jeśli więc zdecydowali się ruszyć do Yusetsu, to bez problemu tam dotarli. A co się stało z tamtymi ludźmi? Ano postanowili pochować zmarłego Tatsumiego, a ciała bandytów spalić na stosie, którzy sami przygotowali. Barbarzyński pochówek dla barbarzyńskich wojowników. Natomiast Igaku - ten zakładnik, który był więziony przez herszta bandytów - oczywiście przeżył i kilka minut po walce wyskoczył zza krzaków i dołączył do grupy.

Misja wykonana pomyślnie!
50 PH, 500 Ryo!


Jak chcecie, to zróbcie z/t do Yusetsu. Nie musicie czekać X minut. Podróż odbyła się w ramach misji.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 899
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- 2 Bokkeny (znajdujące się w pochwach po prawej stronie pasa)
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 20 wrz 2018, o 00:19

Cisza i spokój opadły na nich, tak jak opada kurtyna, osłaniając scenę i aktorów przed ciekawskimi spojrzeniami widzów. Spektakl dobiegł końca, zamykając się w trzech bardzo krótkich aktach. Pierwszym z nich było pojmanie ośmioosobowej grupy przez bandziorów, byli zakładnicy, były groźby – i była też dwójka bohaterów, shinobi i kunoichi, którzy postanowili coś na to zaradzić. Nie dla nich i nie do końca bezinteresownie; tak się jakoś zupełnie przypadkowo zdarzyło, że… przeszkadzali im w wędrówce. Więc zaatakowali. To był akt drugi. Kto więc był bestią, a kto biedną owieczką? W życiu zawsze znajdzie się silniejszy drapieżnik, takie było prawo dżungli, w której przyszło im żyć i grać swoje role. A role te zostały im przydzielone bardzo dawno temu, choć nie każdy zgadzał się z nieuchronnością Losu i Przeznaczenia. Oni… Lubili bawić się ludzkimi życiami. Tak jak zabawili się dzisiaj. Akt trzeci pokazywał brak litości. A może właśnie było to miłosierdzie? Asaka nie chciała zabijać tego ostatniego członka szajki. W jej oczach był on już całkowicie pokonany i unieszkodliwiony, gdy wył z rozpaczy bijąc pięścią w twardą ziemię. Ona, chciała go oddać sprawiedliwości, pewnie by żył, zamknięty z klitce, prawie budzie dla psa, nie mając perspektyw na nic. Mogąc jedynie wspominać swoje marne życie. W kółko. I w kółko. I w kółko. Analizować, gdzie popełnił błąd, rozpamiętywać tę ostatnią chwilę, w której wszystko się zmieniło. Czy to nie okrutne? Shikarui okazał się aniołem miłosierdzia. Skrócił jego przyszłe męki – jednym celnym pchnięciem włóczni w plecy. Asaka patrzyła na to w ciszy, nie mówiąc nic, nie robiąc nic, by mu przeszkodzić. Jej kryształowe klony też stały i patrzyły swoimi pustymi oczyma jak Shikarui wymierza karę, albo właśnie sprowadza to miłosierdzie. Mogła zrobić cokolwiek, mogła krzyknąć, mogła zasłonić tego mężczyznę stojącym obok klonem. Ale nie. Pozwoliła na to. Patrzyła na to i nawet serce jej nie drgnęło, jakby było całe wykonane z lodu. Jakby ludzka śmierć i to w tak niehonorowy sposób nie miała żadnego znaczenia.
I nie miała z tym problemu.
Nie było satysfakcji, nie było żalu, że musieli tych ludzi zabić, nie było też szczęścia z tego powodu. Asace jawiło się to zwykłym obowiązkiem. Wtedy faktycznie potrafiła być zimna jak lód. Może jednak Shiki nie mylił się tak bardzo co do niej, gdy powiedział jej, że bardziej swoją urodą przypomina kogoś z rodu Yuki, niż Koseki? Może znowu padł celny strzał, a może widział w niej więcej, niż po sobie pokazywał.
Jednak jej serce nie było całkowicie pokryte lodem, nie było też kamieniem ni żadnym kryształem, nawet rubinowym. Widząc, jak Shiki niepewnie porusza się na nogach – choć jeszcze przed chwilą rozwinął taką szybkość, że praktycznie nie widziała momentu, w którym się przemieszczał – i jak osuwa się plecami po ziemnej ścianie, zerwała się w jego stronę. Nie wiedziała, czy jest ranny, czy po prostu tak wyczerpany, że nie jest w stanie ustać na nogach i zdecydowanie nie zamierzała wykorzystać tego, że nie jest w najlepszej kondycji. Wyruszyli w tę podróż razem, dlaczego miałaby go dobijać czy zostawić na pastwę losu? Może to dziwne, bo znali się raptem dwa dni, ale naprawdę go polubiła i dobrze jej się z nim pracowało, ani tym bardziej nie męczyła się w jego towarzystwie, więc…? Jaki był sens? Sama czuła znaczny ubytek chakry, jednak nie było tak źle, by sama leciała z nóg. Kucnęła przy nim, chcąc się upewnić, że wszystko dobrze i że zaraz sam nie dołączy do tamtej piątki… Szóstki właściwie, jeśli wliczyć w to dzielnego Tatsumiego.
– Shikarui? Żyjesz? – żył, widziała przecież jak oddycha. Jednak gdyby potrzebował pomocy, by wstać, albo iść, użyczyłaby mu swojego ramienia. Była tuż obok, przy nim, i nigdzie się nie wybierała. Jej żywe złote oczy wpatrywały się w czarnowłosego chcąc mieć pewność, że zaraz nie wyzionie ducha i że wszystko jest w porządku. Że nic mu się nie stało.
Uniosła głowę dopiero, gdy jeden z mężczyzn z tamtej grupy zbliżył się do nich, wręczając Shikiemu mieszek z pieniędzmi. Szczerze? Asaka nie robiła tego dla złota, uwolnienie tej grupy to był tylko skutek uboczny. Kiwnęła jednak głową przyjmując podziękowanie, a gdy zobaczyła, że reszta grupy zaczęła zbierać ciała poległych by ułożyć je w stos, jej dwójka klonów, które dotychczas stały jak martwe rzeźby dołączyły się, by pomóc. Chociaż tyle mogła jeszcze zrobić.
Nie myślała jednak zostawać tutaj na środku traktu i pobojowiska. Należało się stąd ruszyć, a jeśli Shikiemu coś się stało, to na pewno nie będą poruszać się szybko. Ustalili jednak, że należy dostać się do jakiejś gospody, może nawet będzie to gospoda w jakiejś osadzie – a jeśli jej towarzysz był ranny, to przydałby się medyk, którym ona nie była. Mogła co najwyżej użyczyć mu bandaża, albo zrobić kryształowy kij, na którym mógłby się oprzeć podczas podróży, jeśli jej ramię by nie wystarczyło. Karmazynowe Szczyty mogły więc poczekać, a ich kroki skierowały się do Sakai, przybliżając ich do celu z każdym pokonywanym metrem

Skąd: Sogen
Dokąd: Sakai
Czas podróży: podróż w ramach misji
Czas przybycia: 1:19
Środek transportu: pieszo

[z/t]
Ostatnio edytowano 20 wrz 2018, o 09:19 przez Asaka, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 20 wrz 2018, o 06:29

Pod zamkniętymi powiekami świat się nieznacznie chwiał, wirował leniwie na boki w swoich posadach, przedstawiając całą gamę kolorów w plamkach i kółkach, które odbijały się na ich powierzchni. Cała czerwień, którą zabarwił się jego świat i silne emocje, które nim wstrząsnęły, rozpłynęły się tak, jak rozpływa się słój na wodzie od punktu dotknięcia do całkowitego zaniku. Różnica polegała na tym, że jego świat nie stał się teraz idealnie gładki, nawet jeśli nie posiadał fałszu w ostrych krawędziach, na które mógł się nadziać.
Skinął głową w stronę Asaki, żeby dać znać, że żyje i ma się nieźle, chociaż "nieźle" to było akurat niedopowiedzenie roku. Był w stanie stać i iść, chociaż o żadnym zawrotnym tempie nie mogło być mowy, ale przynajmniej nie potrzebował noszenia go. Był w stanie sobie jakoś z tym poradzić. Tamta śmierć nie była dla niego miłosierdziem, nie była też karą. Była zwykłą chęcią, by zaspokoić bestie. Bardzo, ale to bardzo nie lubił, kiedy coś, lub ktoś, komplikował mu życie, przeszkadzał, podstawiał kłody pod nogi, a ci tutaj to zrobili, wszyscy po równo, wszyscy jednako. Niektórzy byli tylko bardziej w tym denerwujący od innych. Nawet nie pomyślał o opcji, jak okrutnym byłoby pozwolenie mu żyć za zamkniętymi kratami, dzień po dniu wspominając Dzień Sądu, gdzie Abaddon spojrzał mu w twarz i zmusił, by obserwował, jak jego przyjaciele jeden po drugim giną. I za co? Za to, żeby zdobyć parę groszy więcej? Z perspektywy nie można było powiedzieć, że to było czegokolwiek warte. W perspektywie było marnym zerem, z którego nie mogła wyrodzić się nawet jedynka.
- Potrzebuję odpoczynku. - Odezwał się w końcu mrukliwym głosem, spoglądając na dziewczynę, która znalazła się przy nim. Prawdziwa kunoichi, co? Ta, która wiedziała doskonale, że aby złapać drapieżnika musisz sam zamienić się w bestię. Zbędne wzruszenia przy ginących i ckliwości przy płaczących tylko uprzykrzały życie, nie były potrzebne, nigdy nie miały być. - Ty też. - To nie było pytanie, widział przecież, jak niewiele pozostało jej chakry. Może jeszcze ze dwie techniki i leżałaby tutaj razem z nimi - martwa. Początkująca kunoichi? Doprawdy, jej uciekanie przed półżywym Iwato było niemalże urocze. Wyciągnął jedną wargę w górę w uśmiechu, przeciągającym powłóczystym spojrzeniem po oczach dziewczyny. - Uznam tę walkę za obiecany sparing.
Jeden z mężczyzn podszedł do nich. Shikarui złapał sakiewkę i zważył ją w dłoniach. Jeszcze czego - myśleliby, że odejdą bez zapłaty, skoro w ogóle się tutaj pofatygował. Biorąc pod uwagę fakt, że mieli sensora, to nawet lepiej, ale o tym tamci wiedzieć nie mogli. Zresztą pewnie nawet Asaka nie wiedziała, chyba że się domyślała. Nie było o to trudno, jeśli tylko posiadało się odpowiednią wiedzę. Rozdzielił monety i pół sakiewki wręczył przedstawicielce rodu Kosekich. Dzielnie zapracowała w końcu na pieniądze, dla których nawet tego nie robiła. Więc po co?
Pozbierał się z pomocą Asaki, ale koniec końców był w stanie iść, czasem podpierając się jej ramienia. Zatrzymali się w przydrożnej karczmie, gdzie karczmarz zawału prawie dostał na widok zakrwawionych shinobi, gdzie mieli szansę się przede wszystkim umyć. Czarnowłosy chętnie skorzystał z oferowanego bandaża, żeby opatrzyć sobie nogi na czas obecny. Jak się okazało - wstęp do Karmazynowych Szczytów był zamknięty.
Skierowali się więc do Sakai.


Skąd: Sogen
Dokąd: Sakai
Czas podróży: podróż w ramach misji
Czas przybycia: 8:00
Środek transportu: pieszo

[z/t]
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 18 lis 2018, o 17:36

Wyprawa rangi C
Kyoushi
9/x


Wyruszyli. Trójka mężczyzn prowadzących poszczególne wozy nie narzuciła szalonego tempa. Droga była dość długa, więc należało szanować konie. Mimo to podróż i tak mijała sprawniej niż w przypadku wędrówki o własnych siłach. Wozy jechały jeden za drugim. Przewoziły, zgodnie z tego co skomentował jeden woźnica, różne wyroby lokalnych rzemieślników. Nic więc dziwnego, że jadąca na doczepkę dwójka shinobi z rodu Uchiha nie była jedyną obstawą. Nie licząc woźniców, karawaną przemieszczali się także: kupiec, nastoletni Dōkō oraz dwójka pospolitych najemników.
Chłód dawał się we znaki szczególnie przez początek drogi. Zimy w Sakai były łagodniejsze niż w Sogen i ten rok nie był wyjątkiem. Choć na kontynencie nastały czasu niepokoju, to karawanę nie napotkało nic nieprzyjemnego. No, pojawił się raz pewien moment niepewności, kiedy przed sobą dostrzegli przewrócony wóz. Wtedy wszyscy ochroniarze podjęli odpowiednie środki ostrożności i sprawdzili potencjalną zasadzkę, która na całe szczęścia okazała się być po prostu efektem wypadku.
Przez całą planowaną trasę było rzecz jasna kilka postojów - zazwyczaj na uboczu, ale raz lub dwa podróżujący przystanęli przy przydrożnej gospodzie. Takie rzeczy jak pilnowanie dobytku, zmiany wart były oczywistością. Naoya również przez cały ten czas zachowywał koncentrację, choć prawdopodobnie jemu zależało na pilnowaniu jinchuurikiego, a nie przewożony dóbr.
Sentoki nie był zbyt wygadany, ale to nie było zaskoczeniem. Jeżeli już podejmował jakąkolwiek rozmowę, to na krótko. Najwyraźniej cisza mu nie przeszkadzała. Woźnica i ewentualnie pozostali wędrujący byli bardziej wylewni. Dla nich konwersacja była jednym z nielicznych sposobów na umilenie ciągnącej się podróży.
W końcu dotarli do rozwidlenia głównych traktów handlowych Sakai, gdzie zbierały się szlaki ze wszystkich czterech stron świata. To tam Shiroma Naoya wraz z białowłosym oddzielił się od karawany.
Mieli do pokonania już ostatni, względnie niedługi odcinek do Tajemniczego Lasu. Wędrowali rzecz jasna samotnie, a do tego przez bezdroża lub co najwyżej ledwie udeptane ścieżki. Nie było przecież żadnych oficjalnych dróg, bo nikt o zdrowych zmysłach nie poruszał się w tym kierunku, w którym poruszała się dwójka bohaterów.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2568
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kyoushi » 20 lis 2018, o 08:49

Białowłosy tuż po opuszczeniu swojego bezpiecznego lokum wraz z Naoyą, trafił na powóz kupiecki, którym skierowali się w pobliże tajemniczego lasu. Podróż była dość powolna, spokojna i przebiegała bez większych emocji. Długa droga zapewniała czas na przemyślenia, a także refleksje na temat misji, która miała zostać wykonana przez młodzieńca. To już kolejna, w której ma zmierzyć się głównie z samym sobą i słabościami, które w razie pokonania, otworzą przed nim drogę do niespotykanej wręcz siły. Czas spędzony na wozie w każdym razie nie był wcale stracony. Oprócz nich podróżowali także inni kupcy, a znalazł się też jeden Doko, który tworzył obstawę wraz z dwójką pozostałych najemników.
Pogoda sprzyjała, szczególnie ze względu na to, że zima, która nastała była znacznie łagodniejsza w stronę, w którą się kierowali. To napawało optymizmem. Oprócz warunków pogodowych, ciekawym był wypadek, w którym na drodze zastali przewrócony wóz. Białowłosy dłużej się tym nie przejmował, więc tuż po sprawdzeniu sprawy mógł odpuścić i wrócić do swojego siedziska, w którym spędził już i tak sporo czasu. Parę postojów wzdłuż głównego szlaku i drzemki. Regeneracja czerwonookiego przebiegała jak nigdy wcześniej. Tyle snu co doświadczał podczas podróży nie miał jeszcze chyba nigdy, a następna taka okazja będzie pewnie dopiero w grobie. Rozmów nie było, przez co senność była jeszcze bardziej wzmożona, a to również nie przeszkadzało szermierzowi, który lubił tę ciszę i spokój.
W końcu nadszedł smutny czas pożegnania z woźnicą, gdzie na szlaku wraz z Sentokim musieli zeskoczyć i ruszyć w swoją drogę. Po krótkim pożegnaniu, w końcu ruszyli o własnych siłach w kierunku Tajemniczego Lasu. Wędrówka przebiegała póki co bez większych problemów. Naoya pełnił rolę swoistego przewodnika, a Jinchuuriki posłusznie poruszał się naprzód. Tajemniczy Las miał to do siebie, że nikt o zdrowych zmysłach się tam nie zabiera – tu sytuacja była zgoła inna. To mogło nadać nowy początek białowłosemu, który pragnął z całego serca ujarzmić tę bestię, która była nieproszonym lokatorem w jego ciele.


Skąd: Sogen
Dokąd: Sakai
Czas podróży: podróż w ramach misji
Czas przybycia: 9:50
Środek transportu: karawana/pieszo

z/t
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 684
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 21 lis 2018, o 23:13

Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2568
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 3 sty 2019, o 20:40

I tak oto nastała wiosna. Juranu spędził zimę na podróżach po północno-wschodnich krainach, poznał śnieg, poznał mróz, poznał ryzyko śmierci w lodowatym jeziorze. Każda jednak przygoda ma swój koniec, tak oto i on wracał do domu. Spotkał się tu ze śmiercią i wycieńczeniem, Sogen więc nie będzie się mu zbyt dobrze kojarzyło, ale nie oznacza, że nigdy tu nie wróci. W końcu niezależnie od zdarzeń, które go spotkały, jest to piękna kraina, a na pewno piękniejsza od pustyni, z której pochodził. Zastanawiać się jednak mógł więcej po drodze, która trochę potrwa, bo w końcu kroczyć będzie przez kilka regionów, zaraz dotrze w końcu do swojego domu i warsztatu, zanim puści wodze wyobraźni i zacznie tworzyć to, co przyjdzie mu do głowy, a na ile starczą mu zarobione podczas podróży pieniądze...

Dokąd: Sabishi
Czas podróży: 1,5 h
Środek transportu: Buty
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 611
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie białe włosy, ukryte w większości pod bordowym płaszczem. Blada cera. Średni wzrost.
Widoczny ekwipunek: Rękawica łańcuchowa na lewej ręce. Bordowy płaszcz, brudny i podniszczony. Wybrzuszenie sugeruje noszenie pod nim dużej torby na ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 6 sty 2019, o 18:12

Wyprawa rangi C
Kyoushi
45/42


Prędkie opuszczenie Tajemniczego Lasu było najrozsądniejszym rozwiązaniem i w tej kwestii się zgadzali. Ich celem było dotarcie do odpowiedniej lokacji i trening Kyoushiego, a nie odkrywanie tajemnic w nadzwyczajnym lesie i eliminowanie jego zagrożeń. Skoro założenia wyprawy zostały osiągnięte, nie było sensu szukać nowych problemów i utrudnień. Jak postanowili, tak zrobili - odpoczęli przez parę chwil i ruszyli w podróż powrotną.
Opuścili wyjątkowy i malowniczy obszar, by przemierzyć tę samą drogę przez potężny, gęsty las, odcinający koronami masywnych drzew większość światła, które padało od wędrującego na zachód słońca. Znaki na korach drzew, które pozostawiał wcześniej Kyoushi, były teraz kluczowym elementem określenia właściwego kierunku trasy. Dwójka bohaterów była już chwilę w Tajemniczym Lesie i zdążyła się w nim trochę zakręcić, więc nawet wprawny traper mógłby mieć wątpliwości co do poprawnego obrania trasy, czy też określenia kierunków świata.
Po jakimś czasie napotkali ślady walk, które zostawili za sobą. Trucheł monstrualnych wilków jednak nie było - coś musiało je przeciągnąć po śniegu wgłąb lasu. Coś zapewne zainteresowane darmowym posiłkiem. Naoya jednak nie zamierzał badać tej sprawy. Uznał, że lepiej ruszyć dalej przed siebie i zostawić las ze wszystkimi jego mieszkańcami za sobą.
Na ich szczęście przez resztę drogi nie napotkali niczego niepokojącego. Ciała pokonanych ludzi na brzegu lasu już widzieli wcześniej i w ich temacie nic się nie zmieniło.
Kiedy wyszli poza obręb prawdopodobnie najgroźniejszego tworu Matki Natury, mogli odetchnąć z ulgą. Jedyne co im bowiem pozostało do pokonania, to nieprzyjemna zima i wiele kilometrów.
Nie było sensu zmieniać sprawdzonej już trasy, stąd też Uchiha pokierował ich dokładnie tą samą drogą, którą przybyli.
Zrobili kilka przystanków, czy to w prowizorycznych obozowiskach pod gołym niebem, czy to w przydrożnych gospodach. To właśnie w jednym z lokali, gdzieś w połowie drogi, Naoyi udało się nawiązać kontakt z jakimś kupcem zmierzającym do Sogen. W zamian za ochronę zdobyli wygodniejszy i przede wszystkim szybszy środek transportu.
Podróż przeminęła spokojnie. Ot, jakaś utarczka z ludźmi żądającymi zawyżone myto na moście lub sprzeczka z woźnicą, który swymi wozami rozkraczył się na środku traktu. Nic niezwykłego patrząc z perspektywy właśnie przebytej przygody.
Wreszcie dotarli do Kōtei, w którym się nic nie zmieniło przez czas absencji dwójki bohaterów.
- Zajmę się raportem u Katsumi. Powiem, że wyprawa się udała. Masz w takim razie trochę spokoju, a ile konkretnie to już nie ode mnie zależy. Powiem jednak liderce, że skoro panujesz nad sobą przynajmniej w stopniu podstawowym, to można nieco bardziej uaktywnić cię zawodowo - oznajmił chłodnym tonem, a potem skinął głową na pożegnanie i ruszył w stronę centrum wioski, pozostawiając Kyoushiego samego sobie.
Czyżby kraty jego więzienia się nieco poluzowały?

    Wyprawa zakończona sukcesem.
    Użyj w swoim poście normalnie formularza z podróżą do Sogen.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2568
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kyoushi » 21 sty 2019, o 09:48

Czerwonooki nie miał zupełnie nic przeciwko temu by wrócić czym prędzej z miejsca, w którym zakończył swój trening. Było ono dość nieprzyjazne dla nowoprzybyłych, a wykonując założenia, mieli już wszystko za sobą. Czas było uciekać. Miejsce, w którym jeszcze mogła odbyć się ta arcyciekawa rozmowa z samym sobą było do zapamiętania, jednak droga powrotna – już wcale, a wcale. Wszystko było na powrót szare i dość straszne, gdzie nie było miejsca na pomyłkę. Przechodząc tak od znaku do znaku, robiło się nieco mniej przyjemnie, gdzie sam Jinchuuriki modlił się niemal by nie zostały one przez jakąś bestie spreparowany czy coś w tym rodzaju. Niekorzystnie byłoby, gdyby cokolwiek mogło się wydarzyć w ów miejscach, co spowodowałoby zachwianie równowagi. Na szczęście, w drodze powrotnej napotkali na ślady truchła, które pozostawili tu wcześniej. Ciał nie było, ale to był znak, że szli w dobrą stronę. Nie zamierzali jednak sprawdzać co stało się z wilkorami. Wychodząc poza obręb, mogli odetchnąć, przez co sam Shiroyasha pochylił się i oparł o kolana. To była ta chwila, tryumfalna chwila. Chcąc nie chcąc, najgorsze było już za nimi, więc mieli teraz czas na powrót tą samą trasą, którą przybyli. Nocując raz pod gołym niebem, a raz w tawernie, Uchiha nawiązał tam przypadkowy kontakt z kupcem z Sogen, dzięki któremu mogli się udać w wygodniejszych warunkach niż z buta. Docierając do Kotei, mogli podsumować co teraz należy zrobić.
- Dziękuję Naoya za dobre słowo. O tak. Dobrze by mi zrobiło wrócić do wykonywania misji. – podziękował, również skinąwszy głową i odszedł do swojego mieszkania by wyspać się jak człowiek. Teraz czekało na niego znacznie więcej wyzwań niż do tej pory. Czy sprosta?

Skąd: Sakai
Dokąd: Sogen
Czas podróży: podróż w ramach misji
Czas przybycia: 10:50
Środek transportu: karawana/pieszo
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 684
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 12 lut 2019, o 02:54


Insanity

it's just a narrow bridge
the shores are reason and urge

I'm climbing up after you
the sunlight's confusing the mind
a blind child that's crawling on

I'll find you


Mnich po tym jak przytargał z miasta to co miał przytargać został tego pozbawiony. Najpierw poważny przegląd zrobiła Toshiko, a jak zrozumiała, że mnich nic nie pominął - zawartość wszystkiego co miało z nimi się udać przechodziła więc ścisłą kontrolę. Mnich w tymczasie poszedł sobie porzeźbić w kamieniu. Tym samym, który kiedyś przytargał, turlając go pół dnia, a potem postawił na środku podwórka i wypalił w nim pięknie ozdobiony znak Uchiha. Mnich zaczął teraz wypalać dodatkowe elementy, ozdobne zawijasy, aż wszystko na kamieniu prócz samego symbolu Uchiha zaczęło wyglądać jak bardzo ozdobne malowidło, do tej pory obecne tylko raczej na płótnach artystów. Szlaczki, fale, kwiaty, wszystko ułożone w ładne wzory, dość syntetyczne i hermetyczne, bez rozpierdolu. A że skończył, a rozmowy na linii Toshiko Chise były długie, mnich rozciął sobie dłoń, dośc poważnie nożem, po czym zaciskając dłoń na ostrzu by ciągle krwawila rana zaczął barwić połowę wachlarza Uchiha na kamieniu na czerwono, a drugą połowę wybielił rozcierając kawałek wapna, którego w posiadłości używała służba do rzeczy różnych.
Było idealne to dzieło Hitsukejina, szkoda, że Chise wciąż nie ma za dużych perspektyw by to ujrzeć.
Mnich byl gotów wyruszać, wóz już czekał... A tutaj Chise wyskakuje, że jadą konno. A wszyscy naskakują na nią, że nic z tych rzeczy. Mnich stał z boku jak ten pasożyt poza kontrolą, przytulając konika przy wozie i nie wtranżalając się ani ciutek w rodzinne dywagacje czym jechać. Co zabawne, nawet Aiden zdawał się stawiać sprawę na ostrzu noża posiadając własne niezaprzeczalne dziecinne zdanie. Shiga jako mądry starzec młody duchem wiedział, że nie ma co się wpierdalać między sake, a zakąskę więc dalej tulał konika, aż się woźnica dziwnie patrzał.
Oczywiście nie mogli wyruszać w podróż od razu, to byłoby za proste. Jeszcze musieli udać się do miasta. Najpierw cukiernik, gdzie Shiga wszedł tylko po to by kupić cukier dla koników. W tym momencie woźnica dostawał już apopleksji, ale jednak znał sławę podążającą za mnichem. Jedno, czego nie wiedział, to to, że mnich kocha zwierzątka jeśli akurat nie jest głodny mordu i nie wyrywa im serduszek. Potem, jakby podróży i zbaczania z trasy było mało, był targ. Tutaj mnich poszedł w swoją stronę, kierując się na stragany z ciuchami po to by kupić sobie coś ładnego do wyglądania. Kiedy wrócił, Chise miała już wszystko. Shiga w sumie tez, mając pudło które rzucił od razu na wóz. Pomógl Chise wejść do niego i już mogli wyruszać w droge. I tak tez uczynili. Wożnica bez słowa zaczął powozić daleko, bo w kierunku Daishi. Na szczęście prowiantu mieli dużo, wóż był w formie nieco bardziej karocowej niż powozowej ze względu na naciski Toshiko ŻE PRZECIEŻ MOŻE PADAĆ. I MOŻE WIAĆ. A JAK SIĘ CHISE PRZEZIĘBI I BĘDZIE KICHAĆ TO BĘDĄ JĄ BOLAŁY OPARZENIA SHIGA TY TŁUMOKU. No, nieco w milszych słowach, ale przekaz ten sam.
-Fajne ubranko, Chise. - Shiga skwitował już po jakimś czasie w podróży, obejmując dziewczynę, niby grzecznie, niby niepozornie. Skwitowanie szeptem i delikatnie... Czyny delikatne już mniej. Mnich szukał otóż miejsca by wsunąć dłoń w yukatę i położyć dłoń na gołej skórze Chise, na biodrze lub na boku.
Chciał ją poczuć, w końcu znów miał ją tylko dla Siebie. Przez chociaż jakiś czas.

Dokąd: Daishi
Czas podróży: 2h
Środek transportu: Wóz z tragarzami na potrzeby fabularne, więc czas ten sam.
Mnisia aura.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Katon: Shuujitsu Reiki

Dziedzina
Techniki żywiołowe, Katon

Ranga
E - Technika Fabularna

Pieczęci
Smok

Zasięg
Bezpośredni

Koszt D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jednorazowy na trzy tury, użyć ponownie)

Dodatkowe
Kontrola czakry D

Opis Użytkownik poprzez skupienie koncentruje ognistą czakrę w swoich dłoniach po czym przesuwając nimi od głowy w dół rozprowadza ją dookoła swojego ciele. Powietrze maksymalnie dwadzieścia pięć centymetrów wokół użytkownika (jeśli kogoś mocno obejmujemy to także jest w tej strefie ciepła.) jest ogrzewane do komfortowej temperatury dwudziestu kilku stopni, przez co nawet w zimie utrzymuje się w ten sposób aura ciepła nie pozwalająca zmarznąć. Nie są ogrzewane osoby czy przedmioty, a powietrze, co tworzy swoisty koc grzewczy odcinający od chłodu. Ogrzewanie powietrza poprzez korzystanie ognistej czakry, takiej samej jak przy Yakitsuku Daichi powoduje, że unoszą się dookoła malutkie, niegroźne ogniki-popiołki o temperaturze maksymalnie czterdziestu stopni. Kontakt z popiołkami to jak "kropla ciepła" spadająca na skórę, jest to przyjemne uczucie. Popiołki unoszą sie w strefie oddziaływania temperatury.
Ogrzanie i różnica temperatur do ok. 15 stopni nie jest tak męcząca dla czakroobiegu, inaczej niźli gdy jest to różnica ok. 30 stopni co jest już nieco bardziej męczące i wymaga podwójnego kosztu za podtrzymanie.

Jest to technika podtrzymywana, nie można używać podczas jej żadnej innej techniki podtrzymywanej gdyż to zburzy harmonijny przepływ niezbędny do działania tejże techniki. Powstała aura nie może być wykorzystana w innych technikach ani nijak wzmocniona by zmienić jej efekt.

Link do tematu postaci
KLIK!

Piękne ząbki Shigi.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2604
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kisho » 27 mar 2019, o 21:22

Kisho ma to szczęście, że ściąga na siebie kłopoty, często także później biorąc je na swoje barki, ale helo! Chłopaczyna taki już jest. I nie chodzi o to, że sam od siebie wciska się w jakieś podejrzanie bagno, z którego następstwem jest lawina kolejnych problemów. No dobra, może tak to trochę wygląda, ale całkowicie nie o to chodzi. Kyuzazame najnormalniej starał się jedynie pomagać, na tyle ile może i dopiero to, ta altruistyczna chęć rujnuje mu każdy dobrze zapowiadający się dzień poprzez właśnie pakowanie się w kłopoty.
Tym razem jakoś wszystko udało załatwić się w prosty pokojowy sposób. Wymiana zdań i kilka dobrych argumentów naprawdę potrafią zdziałać cuda, zwłaszcza że przy takiej „konfrontacji" nikt nie ma prawa ucierpieć. Takie zakończenie etapu polowania ucieszyła Ranmaru i to niezmiernie. Nie chciał porzucać biedaka samemu sobie, tak na pastwę losu. Miałby cały czas kogoś na karku, nie ich, to kogoś innego, a przecież był niewinny. Przynajmniej tak twierdzi, czemu Kisho oczywiście wierzy, bo co jak co ale miał już wystarczająco ku temu dowodów. Samo jego poddanie i chęć sprawdzenia przez kogoś z umiejętnościami Yamanake, mówiły same przez się.
Wracając do rzeczy. Zdobyli to, po co przyszli, więc wystarczyło chwilę odczekać, aż jegomość pozbiera manatki i w drogę. W międzyczasie odezwał się piegusek, gratulując rozwiązania sytuacji. Szkoda tylko, że to wszystko dla niego było czystą grą aktorską... Chyba nie do końca zrozumiał poprzedni gest przeczącej, bo ewidentnie kiwającej się na boki głowy. Tak trudno wyczaić, że dobitnie nie zgadzał się z takimi brudnymi zagraniami?
- Mówiłem poważnie - odezwał się chłodno, mając nadzieję, że poważny ton w końcu do niego dotrze. - Zamierzam mu pomóc, skoro jest niewinny - dodał, kładąc nacisk na słowo „niewinny". Piegusek niby był w podobnej sytuacji co Kisho niedawno, to znaczy pomógł komuś, przez co miał później lekko mówiąc przerąbane, a teraz nagle charakterek mu się przestawił i zamierza wpakować za kratki niewinnego człowieka tylko i wyłącznie dla Ryo?
Świat...
Naprawdę...
Schodzi...
Na PSY.
- Może trzeci raz będzie tym szczęśliwym i wpadnę tutaj by coś zjeść! - rzucił jeszcze w stronę karczmarza niemal przed samym wyjściem, tak na pożegnanie i dla zapewniania, że jeszcze kiedyś tutaj zawita. Kto wie, może faktycznie będzie to ten pierwszy raz jako klient z małą chrapką na dobre żarełko?

***

Gdzieś w głębi cząstka Kisho podejrzliwie sugerowała możliwe kłopoty ze strony rudzielca. Ewidentnie wolał szybki zysk kosztem Masaru i trudno powiedzieć, czy dalej szykuje coś w tym kierunku, czy może już sobie darował. Byli teraz na trakcie, więc jeśli coś planował, wyskoczy z tym najpewniej teraz.
- E too - zaczął ni to, ni z tego, ni z owego. Najpewniej wszyscy siedzieli jak mysz pod miotłą, więc zaczęcie jakiegoś tematu, choćby z czapy było jak najbardziej wskazane. - Gdzieś tutaj był chyba jakiś skrót - Grał jak z nut byle by tylko znaleźć dobry pretekst do aktywowania swych szkarłatnych oczu i niby szukając innej drogi, przyjrzeć się pieguskowi. Tak mógł go o wiele łatwiej przypilnować i zadziałać z większą precyzją, gdyby jednak coś. Poza tym miał też wgląd w jego stan psychiczny i mógł ocenić czy aby czasem nie jest zbyt nerwowy, co także mogłoby sugerować opcjonalne zbliżające się kłopoty.
Mimochodem, skoro już aktywował krwiste ślepia, zerknął i na brzuszek swego byłego pacjenta czy i z nim wszystko dobrze. Tak dla pewności. Obaj trafili do szpitala więc co jak co ale zapewne wypuścili ich w dobrej kondycji, ale lepiej dmuchać na zimne i w razie czego ostrzec Masaru, gdyby coś było z jego organizmem nie tak.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 452
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość