Szlak transportowy

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 16 wrz 2018, o 01:00

Czy dla nich wszystko teraz toczyło się w spowolnionym tempie? W pierwszej sekundzie wszystko jest w porządku, a potem pojawia się mgła. Pada imię, chcesz kogoś do siebie przywołać, chcesz pomocy, bo coś jest ewidentnie nie tak. Coś się nie zgadza. W tej samej sekundzie, czystym fartem wygrywasz życie. Jedni by powiedzieli, że to dzieło przypadku, a ja powiem, że przeznaczenie. Myślisz, że masz czas, by tą informację przetrawić. Skupić się na niej i ugnieść tak, jak ugniata się ciasto drożdżowe, które potem musi dojrzeć do swoich pełnych walorów. Nie nadaje się do serwowania w surowej wersji, całkowicie pierwotnej, dopóki nie urośnie. Te myśli nie miały rosnąć, miały zostać strącone. Przełamane tak, jak łamana jest gałązka pod ciężką łapą niedźwiedzia. Nie nadążasz nawet poczuć się naprawdę zagrożonym, zresztą - ten człowiek, zupełnie jak wilk na polowaniu, czuł się tutaj królem. W swoim stadzie, na terenie, który być może znał, zasadzając idealną pułapkę na tego, którego trzymał w ramionach, chcąc mu poderżnąć gardło. Skoro czuł się pewnie - dlaczego miałby się bać? No właśnie. Dlaczego. Dla niego czas płynął normalnie i nie było żadnych spowolnień. Te zaczęły się dopiero, kiedy strzała trafiła w głowę przeciwnika.
Kamienna ściana wyrosła i schroniła wszystkich za nią - bieg ofiar był chaotyczny, dzieci we mgle nie potrafiły się poruszać, a żyły Sanady ciągle pulsowały swoją mocą, pompując chakrę w ten ocean bieli. Nałożył na łuk kolejną strzałę i puścił w kierunku najbardziej oddalonego od ściany mężczyzny, który stanowił jeszcze łatwy cel - o ile takowy był. Jeśli nie - nic się nie stało. Opuścił broń. Dwa klony Asaki ruszyły w stronę napastników, zamierzając... właściwie co? Shikarui nie miał pojęcia, co te klony potrafiły, jeszcze nigdy nie widział kryształu Kosekich w akcji ani żadnych ich technik. Nie przeszkadzało mu to, brał poprawkę na nie i na Asakę, która aktualnie poszła zajmować się nagimi kobietami. Podtrzymujący mgłę Sanada powoli przemieścił się w odległości nie większej jak 10 metrów (i nie mniejszej) dookoła ściany, osaczając swoich przeciwników, badając, co zechcą zrobić i co będą próbować, gotów oddać strzał, kiedy tylko znajdzie otwarcie. Obchodził ich od strony przeciwnej do klonów, więc jeśli klony szły z lewej strony - on szedł z prawej, wykorzystując klony, skoro były, jako zmyłkę. Niech zgarną całą uwagę przeciwników - on zamierzał ich wystrzelać jak kaczki.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 16 wrz 2018, o 10:12

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
31/45


Pozbawienie życia lidera tej zgrai i dalsze polowanie. To o czym teraz myślał Shikarui. Dywersja i próba zbliżenia się do innych uwięzionych osób. To o czym teraz myślała Asaka. Wykonali więc swoje ruchy. Klony Asaki biegły z lewej strony, a Shikarui z prawej. Oskrzydlenie, prawda? Jednak najpierw wspomnę, że Shikiemu udało się ustrzelić kolejnego wroga. Ten padł martwy ze strzałą w sercu. Za kamienną ścianą kryło się więc jeszcze ich trzech. Zważywszy na to, że na początku było ich aż pięciu i nic kompletnie nie dali rady zrobić, to można było stwierdzić, że wszystko pójdzie jak po maśle. Jednak czy należy nie doceniać przeciwnika? Zwykle bardzo źle się to kończy. Zacznijmy całą akcję od krótkiego dialogu.
- Iwato-dono... jest źle. Zabili lidera Hamusuke. Chyba zabili też chyba Musashiego. Co robić?
Iwato zachował jednak zimną krew. Po śmierci Pana Hamusuke (lidera) był dowódcą. W końcu jakby nie było, był jego zastępcą. To nad nim teraz ciążył obowiązek pozbycia się wrogów i uratowania towarzyszy, bo pomimo tego, że byli bandytami, to jednak byli sobie bliscy niczym bracia. Nie było więc tutaj miejsca na wydawanie rozkazów, które z pewnością skończyłyby się śmiercią osób je wykonujących. Iwato nigdy by nie rozkazał swoim towarzyszom broni popełnić samobójstwo. Nie wysyłał ich na pewną śmierć.
- Nie panikuj, dobra? - powiedział spokojnie i od razu skumulował swoją chakrę. Od strony nadbiegającego Shikaruia pojawiła się ściana, która osłoniła grupę przed strzałami z tamtej strony. - Postaram się ich zatrzymać. Na pewno zużywają kolosalne ilości chakry. A jak już opadną z sił, to ich wybijecie, dobra?
Później wypluł z ust swojego brata-bliźniaka (klona), który momentalnie po stworzeniu zaczął biec w stronę Shikiego, wybiegając z lewej strony tej nowo utworzonej ściany.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Doroku Gaeshi

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
5 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo proste do pojęcia Jutsu. Użytkownik przykłada ręce do ziemi i wytwarza ścianę(wymiary: 2 metry szerokości x 3 metry wysokości x 30 centymetrów grubości), która potrafi obronić go przed częściowymi atakami. Plusem tej techniki jest to, że ściana zasłania nie tylko użytkownika, ale i np. jego sojuszników, którzy mogą stać obok. Bardzo przydatne Jutsu, jeśli chodzi o obronę kilku osób. Wystarczy uderzenie o sile 75 lub technika rangi C do zniszczenia tworu.

Nie jestem pewny czy do tej techniki trzeba przyłożyć rękę do ziemi czy nie, ale zakładam, że nie trzeba.


Nazwa
Doton: Iwa Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Baran

Zasięg
Klon pojawia się obok nas; Klon nie może się oddalić na więcej niż 50m

Koszt E: 18% | D: 13% | C: 9% | B: 5% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% za klona + to, co przekażemy

Dodatkowe Siła równa twórcy; Szybkość -> 1/2 postaci; Reszta równa użytkownikowi za wyjątkiem wytrzymałości.

Opis Przydatna technika polegająca na stworzeniu skalnej kopii swojej osoby. Ich głównymi atutami są wytrzymałość (stworzone są z twardych skał) i możliwość korzystania z technik Doton znanych pierwowzorowi. Zwyczajne wbicie kunai nic nie da - trzeba całkowicie je rozkruszyć, by się ich pozbyć. Klony mają własną wolę, nie ma więc potrzeby stałego kontrolowania ich poczynań. Kopia potrafi nawet mówić, czym można łatwo wprowadzić przeciwnika w błąd. Jutsu ma jednak kilka wad, a jedną z nich jest koszt. Oprócz kosztu stworzenia techniki trzeba przeznaczyć dodatkową ilość na zasoby klona. W przypadku jego zniszczenia chakra nie jest odzyskiwana. Dodatkowo kopiowany jest podstawowy ekwipunek, gdzie wszelkie nietypowe oręża w postaci notek czy bombek nie będą kopiowane.

Tutaj - o ile dobrze pamiętam z mangi/anime - sytuacja jest taka, że ten klon wychodzi z ust właśnie. Ale też nie jestem tego pewny.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Shiki mógł zobaczyć, że prawdziwy Iwato ma przyspieszony oddech. Być może jego plan nie był taki idealny jak mogłoby to się wydawać? Może to jemu pierwszemu skończy się chakra? Odległość od tego klona wynosiła jakieś 7 metrów. Natomiast sam Iwato ruszył na spotkanie z klonami Asaki. Wiedział, że łucznik jest bardziej niebezpieczny niż dwóch dodatkowych wrogów. Nie wiedział jednak, że to klony (odległość też 7 metrów).

W tym czasie Asaka stanęła przed zakładnikami. Od razu ją zobaczyli. No może nie od razu, bo jednak mgła ograniczała widoczność, ale jeśli tylko zbliżyła się na około 2/3 metry, to mogli rozpoznać ją od razu. Kobieta w kimonie - teraz bez kimona - pierwsza ją dostrzegła.
- Uratujesz nas? - zapytała błagalnym tonem. - Tatsumi nie żyje, prawda? Co z Igaku?
Ostatnie pytania były wypowiadane z wielkim smutkiem, jednak kobieta troszczyła się przede wszystkim o innych. Byli jej towarzyszami w końcu. Może byli grupą złożoną z bardzo dziwnych postaci, ale wspólna podróż na pewno ich do siebie zbliżyła. Pytanie tylko czy - pomijając śmierć Tatsumiego - ta podróż zakończy się szczęśliwie?


Stan Chakry:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


KP Przeciwników:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF40BF]- Mowa kobiety w kimonie[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#BF4000]- Mowa Iwato[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF0000]- Mowa jednego bandyty[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 16 wrz 2018, o 11:48

Klony, tak samo jak Asaka, miały na sobie płaszcz z kapturem, więc stwierdzenie na sto procent, że to jedna i ta sama osoba tym bardziej nie powinno być proste. Zwłaszcza w tej mgle, która swoimi ciężkimi, lepkimi mackami opadała na ramiona i miało się nawet wrażenie, że wżera się w płuca. Chakrowy twór wyglądał jak prawdziwy i był bezlitosny w swej gęstości, która mlekiem przysłaniała oczy i wszystko wokół.
Asaka nie miała zielonego pojęcia, że Shikarui zmienił pozycję, albo, że w tej mgle powstała jakakolwiek ściana – zresztą dopóki nie będzie miała wizji, to niczego to nie zmieniało. Ona była tutaj, przy więźniach, bliżej kobiet, a jej klony były tam. Mogła nimi sterować, to fakt, ale to nie dawało jej żadnych dodatkowych informacji. Co do samych klonów, to nie biegły tam tylko po to, by w końcu się zatrzymać i stać bezczynnie. Biegły po to, by komuś uprzykrzyć życie. Oba miały w dłoniach broń, jeden biegł z kunaiem, drugi z shurikenem. Trudno powiedzieć w jakiej odległości sama się teraz znalazła od przeciwników, niezależnie więc od tego, czy słyszała słowa Iwato czy nie (a jeśli tak, to nie niosły one ze sobą informacji, które cokolwiek by zmieniły) – klony zaatakowały tego, który ruszył im na spotkanie. Gwiazdka została wypuszczona w przeciwnika nie tyle z zamiarem trafienia (choć to też) ale po to, by ustawić go odpowiednio. To byłaby walka dwa na jednego – jeden z nich miałby unieruchomić przeciwnika, a drugi się go pozbyć – z kunaiem w ręku czy z samą pięścią. Tamci nie mieli skrupułów, by zabić – Asaka też nie miała. Jednak w razie potrzeby klony były elastyczne i gdyby nie udało się go złapać, oba atakowałyby, z dwóch stron, czy pięściami, czy kopniakami, czy wyskokami, w zależności od tego, co zrobi Iwato.
Znała imię tamtego „ochroniarza”, którego widziała w kałuży jego własnej krwi. Pytanie kobiety niewiele ją zresztą zaskoczyło. Asaka przeszła się dookoła drzewa, do którego były przywiązane więźniarki, szukając miejsca, w którym można było poluzować łańcuch i wypuścić kobiety. To był w tej chwili jej cel – uwolnić je i dać im jej płaszcz, żeby mogły się okryć i chociaż częściowo zasłonić. W tej mgle jej białe włosy i tak nie będą się rzucać w oczy, wręcz przeciwnie
– Tak, nie żyje – powiedziała to bardzo cicho, nie chcąc przypadkiem zdradzić innym swojej pozycji. Czy je uratuje? A co właśnie robiła? Nie uważała, by był sens odpowiadać na to pytanie. – Igaku? Nie wiem – domyśliła się, że to chodziło o tego, który miał nóż na gardle przystawiony przez herszta tej bandy. I… rzeczywiście nie wiedziała. Była wręcz pewna, że tamten dalej był w tym samym miejscu, a nie, że zwiał.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 16 wrz 2018, o 12:11

Trójka. Z czego tylko jeden władający chakrą, czy może jednak wszyscy nią władali. Płonące we mgle oczy, skryte za kurtyną, wbiły się w tego, który teraz przejął rolę alfa w tym stadzie zagubionych owieczek. Denerwował się? Czuł strach? Presję tego, że każdy jego kolejny ruch w tej mgle może zakończyć się śmiercią? Bo powinien. Ciągle zmniejszające się stado psiaków było otoczonych przez dwóch drapieżników, a mimo to radzili sobie nad wyraz dobrze. Nie było paniki, nie było rozgarniania mgły rękoma. Potrafili szybko zareagować i zbić się do kupy w jedno, pomimo tego, jak trudno było się poruszać po tym zimnym, wilgotnym terenie. Ciuchy stały się cięższe od wody, która w nie wsiąkała, na krańcach rzęs osiadały krople, jak brylanty zebrane w jedną garść. Sanada odgarnął lepiące się do twarzy włosy, nie zatrzymując się. Prócz tamtej jednej chwili, w której przymierzył i oddał strzał w jednego z uciekinierów, który również chciał się skryć. Mogli się chować ile chcieli - przed jego pazurami, które chciały ich dosięgnąć, ale nie przed jego wzrokiem. Przed jego oczami nie dało się skryć. Właśnie - docenianie przeciwnika, co? Oczywiście, że jego niedocenianie źle się kończyło, dlatego Shikarui nie rzucił się na nich jak zwierzę, chcąc rozszarpać ich na strzępy. Działał ostrożnie. Wyłuskiwał pojedyncze cele. Czekał na otwarcie - takie zawsze się pojawiało. Cierpliwy drapieżnik. Bardzo cierpliwy.
Shikarui założył łuk na plecy i złożył znów dłonie w pieczęć tygrysa. Mgła znów przybrała swą gęstą konsystencję, poprawiając to, co rozdmuchała technika... kogo? Shikarui już nie pamiętał jego imienia, chociaż wymawiali je jeszcze pół sekundy temu. Im więcej człowiek wie, tym gorzej śpi. Dlatego o wiele lepiej im będzie, jeśli nie będą widzieć w tej mgle nawet samych siebie. Hej, ale przecież nadal samych siebie słyszeli, czyż nie? Z boku wyrosła kolejna ściana. Dobrze, więc łuk już z pewnością się nie przyda. To znaczy - przyda, w końcu ściana była z dwóch stron. Ciągle pozostawało jeszcze lewo, prawo... i góra. Chcieli stworzyć sobie bunkier? Nie takie głupie. Mogli tam przewegetować do końca świata. Shikarui miał czas, zapasy, a oni? Jak długo wytrzymaliby bez wody i jedzenia, gdyby się tam zamknęli? Ach, zapewne też potrafili takie cuda co Asaka - pełznąć pod ziemią, tworząc sobie przejście, skoro potrafili zmuszać ziemię, by stworzyła im ochronę.
Klony Asaki starły się z przeciwnikami i w tym samym czasie klon zaczął pędzić... w sumie gdzie? W jego kierunku, tam, skąd wypuścił strzałę. Tylko że jego już tam nie było. Przemieszczał się ciągle wokół ścian, powoli i nieśpiesznie. Rzecz jasna zrobił unik przed klonem, jeśli taka była potrzeba, ale ten klon go nie interesował, niech błądzi w tej mgle i próbuje gdzieś dotrzeć. Wyciągnął kunai z torby, zaciskając na nim pewnie palce. Nie za mocno i nie za lekko. Cicho zbliżył się do najbliższej ze ścian i wszedł na nią, spoglądając w dół, na stadko owieczek. Wyszła Owieczka z domu na łąkę, Mama jej dała wstążeczkę z dzwonkiem... Czarnowłosy runął w dół, nogami prosto na ramiona pierwszego lepszego z brzegu, wbijając kunai prosto w jego czaszkę. Nie wyrywał go. Wylądował na ziemi, od razu sięgając po kolejny kunai, żeby poderżnąć gardło drugiego przeciwnika.
Mówią o potępieniu
dyskusje sprzeczki
chodzą w głębokim niebie
czarne owieczki.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 16 wrz 2018, o 23:21

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
34/45


Zacznijmy więc od Asaki. Dziewczyna oczywiście bez problemu dała radę odwiązać te łańcuchy, chociaż trochę to trwało. Wyswobodziła zatem te kobiety, które obolałe jednak uśmiechały się szczęśliwie. Przyjęły płaszcz i przytulone do siebie (na pewno był to widok, który poruszyłby niejedno męskie serce i nie tylko serce) opatuliły się nim, zasłaniając jednak to co najlepsze. O ile oczywiście były w stanie, bo jednak coś tam jeszcze widać było.
- Dziękujemy... Panienko... - powiedziała kobieta w kimonie, tak ją póki co nazywajmy. Gdzieś tam to kimono pewnie leżało, bo co by z nim zrobili? Jednak czy opłacało się go szukać w tej mgle? Pewnie byłoby to naprawdę trudne zadanie.
- Jak się odwdzięczymy? - spoglądnęła w kierunku mężczyzn. Im też można by pomóc, prawda?

Jeśli zaś chodzi o klony Asaki, to miały trochę gorzej. Dostały rozkaz ataku na zbliżający się cel. Jednak dopóki nie wszedł on w ich pole widzenia, to zwyczajnie atak nie nastąpił. No chyba, że atakowały w pustkę i całkowicie na oślep. Wszak nie posiadały własnej woli, więc były ograniczone jedynie do wykonywania prostych i konkretnych poleceń.
Spoiler: pokaż
Dopytałem o to Seinara. Klony są ślepo posłuszne swojemu twórcy, ale same nie potrafią myśleć. Więc akcja typu "atakuj jak zobaczysz wroga" jest dozwolona, ale wtedy klony nie zaatakują jak nie zobaczą. No, a Asaka nie jest w stanie dostrzec swoich klonów i przeciwników i dlatego jej rozkazy mogą być ograniczone nieznajomością sytuacji na polu walki. Dodam jeszcze, że dopytałem Seinara o zasięg widzenia we mgle. Wynosi on mniej więcej trzy długości ręki, czyli mniej więcej 2 metry. No może 2 i pół metra.

A klony oczywiście wroga nie zobaczyły. Iwato wszedł pod ziemię, będąc jakieś 4 metry od klonów, a następnie przemieścił się jakieś pół metra do przodu. Nie zamierzał pozwolić, by te mogły w jakiś sposób zaatakować. Czekał tak przez krótki okres czasu i w odpowiednim momencie złapał nadbiegającego klona (tego z shurikenem) za kostkę i wciągnął pod ziemię. Bym znacznie szybszy od swojego przeciwnika i wyczekał odpowiedni moment. Klon bez odpowiednich rozkazów nie mógł zareagować. A może mógł? Kto wie? Kto wie?
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedna z prostych technik Dotonu. Polega ona na wytworzeniu dziury w ziemi, do której szybko wskakujemy, a następnie przemieszczamy się pod ziemią. W ten sposób można uniknąć ataku i zarazem zaatakować niespodziewanie przeciwnika. Dzięki temu można zadać ostateczny cios, albo oszałamiający na tyle, że dalsza walka będzie problemem dla ofiary.



Nazwa
Doton: Shinjū Zanshu no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Musimy stać pod przeciwnikiem, max. metr od niego

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 co turę)

Dodatkowe
5% za wciągnięcie

Opis Bardzo proste Jutsu Dotonu. Znajdując się pod ziemią musimy tylko namierzyć przeciwnika, a następnie ściągnąć go pod ziemię tak, aby znalazł się pod nią, z wystającą głową. Pomimo prostoty tej techniki, nieraz kończy ona walkę, ponieważ nie każdy jest użytkownikiem Dotonu, a pojedyncza głowa to bardzo łatwy cel. Wystarczy jedno cięcie i...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Następnie wyskoczył jakieś 3 metry za wciągniętym klonem (zakładając, że udało mu się tego klona wciągnąć, bo w końcu Asaka może coś zrobić, prawda?). Shika widział, że ten koleś był już bardzo zmęczony.

Jednak Shikarui miał swoje własne problemy. Oczywiście jego plan był niemalże idealny. Jednak nie przewidział jednej bardzo istotnej rzeczy. Nie brał pod uwagę tego, że przeciwnik może doskonale wiedzieć gdzie co się znajduje. Tak, Iwato i jego klon doskonale zdawali sobie sprawę z tego co aktualnie próbuje wykonać Shikarui. Powolne wejście na ścianę miało swoje swoje plusy, jednak... hmm... miało też minusy. A dokładnie jeden minus. Było powolne (dopytałem na GG i Koalka potwierdziła, że Shiki wchodzi sobie cichutko). Shiki, wchodząc po ścianie, mógł dostrzec, że klon, który został z tyłu nagle składa pieczęć ptaka. Chwilę później... było już za późno. Ze ściany wyrosły ostre kolce i trafiły bezpośrednio w stopy/nogi młodego Sanady. Oczywiście ciągle miał on szansę tego uniknąć, ale czy zdoła? Jeśli jednak nie uniknął tego ataku, to teraz leżał po prostu z zakrwawionymi kończynami na ziemi. Trochę bolały go też plecy.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Doryūsō

Pieczęci
Ptak

Zasięg Max.
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 2 kolce)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Ofensywna technika Dotonu niskiej rangi. Polega ona na wytworzeniu włóczni/kolców z ziemi, które wbijają się w ciało przeciwnika. Choć techniki można stosować ofensywnie, można też czasem się nią bronić. Dużym plusem tego Jutsu jest to, że kolce mogą wyrastać ze ścian, ziemi, skał. W zasadzie ze wszystkiego, wystarczy, żeby miało to kontakt z ziemią. Wystarczy jednak uderzenie o sile 40 bądź Jutsu D i z naszych kolców zostanie tylko proch...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Narobił takiego rumoru, że po chwili już stało przy nim dwóch bandziorów i przykładali mu katany do gardła.
- Będziesz się dobrze palił, wiesz? - Powiedział to tak cicho, że Asaka (ani jej klony) nie mogły tego usłyszeć. Natomiast klon Iwato wrzasnął:
- Mamy jednego z waszych! Jeśli cenicie sobie jego życie, to odejdźcie!
Nie chcieli już walczyć. Było ich za mało, a ich obecny, nowy lider był naprawdę zmęczony. Chyba zechcieli rozwiązać tą sprawę pokojowo.


Oczywiście Asaka i Shikarui mają szansę na wykonanie uniku. W razie jakichkolwiek wątpliwości czy zażaleń zapraszam na GG. Spróbujemy to wyjaśnić.

Stan Chakry:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


KP Przeciwników:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF40BF]- Mowa kobiety w kimonie[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#BF4000]- Mowa Iwato[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF0000]- Mowa jednego bandyty[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 17 wrz 2018, o 00:04

Środek walki to nie był dobry moment na rozmowy i ustalanie tego, jak kobiety odwdzięczą się za wyswobodzenie ich. W momencie, gdy Asace udało się je uwolnić i gdy dała im płaszcz, niemalże natychmiast skierowała się w miejsce, w którym – jak pamiętała – uwięzieni byli mężczyźni. Ich też zamierzała oswobodzić, bez marnowania czasu i oddechu na czczą gadaninę.
Klony zostały wysłane bardzo precyzyjnie w miejsce, w którym Asaka ostatni raz widziała herszta bandy, martwego Tatsumiego i skąd dobiegały wszelkie dźwięki. Zakładała, że tam znajduje się serce wroga – czyli, że to tam się wszyscy zbiegli. Bo to tam celował Shikarui. Musieli zrobić coś, co dało im osłonę przed strzałami, tego jednego była pewna, ale co? Nie wiedziała bo… nie widziała. Gdyby widziała, to ta zabawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Tak więc klony zostały pokierowane dokładnie w tamto miejsce, jeśli zaś przeciwnik wyszedłby im na spotkanie – to zajęłyby się nim. A skoro nikogo na swojej drodze nie spotkały… To znaczy nie do końca. Jeden z nich został niestety pochwycony w technikę wroga – technikę, której Asaka nie miała prawa widzieć, jednak pochwycenie klona równało się zetknięciem z wrogiem, próbował on więc zrobić cokolwiek, by go uszkodzić – chociażby kopnąć dłoń Iwato drugą nogą, nie zważając na to, że sam siebie kopnie w kostkę. Kryształowe klony nie czuły ni grama bólu, nie były przecież żywe. A spróbuj kopniakiem zniszczyć kryształ.
Zaś drugi, zupełnie nie zrażony, pobiegł dalej, tylko po to by wpaść wprost na tę dwójkę, która kryła się za ścianą z ziemi, w końcu od strony, z której biegł, nie wyrosła kolejna. To był ten klon, który trzymał w ręce kunaia. A gdy już zetknął się z wrogiem, to nie zamierzał nikogo oszczędzać, samemu będąc odpornym na ciosy. Ciął, kopał, bił wolną pięścią – by zranić, poturbować i zatrzymać. A może nawet zabić, zależy jakiego kto miał pecha.
Jeśli doszło do tego, że Shiki jednak nie uniknął zranienia i spadł ze ściany, a wołanie, że mają jednego z nich nastąpiło – nie sprawiło to wcale, by jej klony zostały odwołane, albo, żeby ona sama umknęła w krzaki zgodnie z prośbą. Po pierwsze równie dobrze mogli mieć jej klona, a nie Shikiego, a po drugie mógł być to blef. A Asaka była całkiem odporna na zastraszanie, którego prawdy tak naprawdę dojrzeć przez mgłę nie mogła. Walka to nie był dobry moment na gadanie i nie był to też dobry moment na martwienie się o innych. Nie zrozumcie mnie źle - ostatnie, czego chciała, to to, żeby coś, cokolwiek stało się Shikiemu. Ale są momenty, w których należy się przejmować, a są momenty, w których nie należy, zwłaszcza, że możesz jedynie wierzyć wrogowi. To właśnie był ten drugi moment.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 17 wrz 2018, o 00:09

Shikarui nie był nadmiernym optymistą, zawsze zakładał najgorszy scenariusz, bo wtedy mógł się co najwyżej pozytywnie zaskoczyć. Tak i tutaj brał pod uwagę to, że ktoś może widzieć w tej mgle. Zawsze brał. Ranmaru, Yamanaka, Hyuga - znał wystarczająco wiele klanów, a pewnie nie znał jeszcze połowy, które potrafiły poruszać się w tym morzu chakry jak w wodzie. Ci tutaj nie zachowywali się do końca tak, jakby rzeczywiście cokolwiek widzieli. Brać to na dzieło przypadku, na łut szczęścia? Ta dwójka... no właśnie - ta dwójka. Shikarui nie wiedział, że klony również potrafią używać chakry. Jasne, ta kopia tutaj chakre posiadała, ale nie na tyle wielkie ilości, żeby w ogóle wpadł mu taki pomysł do głowy, a użytkownik dotonu, skryty pod ziemią, był za bardzo zajęty walką z klonami. Błąd za błędem, ale na błędach człowiek się przecież uczy. Jednocześnie nikt ich nie lubi i wszyscy przełykają je z trudem. Shikarui przynajmniej w tym pierwszym niczym nie różnił się od wszystkich wokół. Można wiedzieć, podejrzewać, można nawet brać na wszystko poprawkę. Był jeden znaczący argument, który przemawiał za tym, że nikt tutaj nie widzał we mgle - nie byliby zaskoczeni i wiedzieliby, że Shikarui się zbliża dużo przed tym, jak powstała mgła. Argument, którego nie dało się zignorować. Tak czy siak poczuł się zbyt pewnie, poczuł się zbyt dobrze. Topniejące siły użytkownika dotonu, jak on miał, no jak..? I... Przecież ten, który jako pierwszy dostał strzałę, miał wypowiedzieć to imię.
Iwato...
Powieki ci drgnęły, młody wojowniku? Usta wykrzywione w grymasie zdziwienia i niezadowolenia, kiedy klon złożył pieczęć. I... i co? Właśnie - i co? Klon dopiero teraz skierował się prosto na niego. Granie głupa, co? Jego spojrzenie skierowane w jego stronę, pełne skupienie. Huh..? Shikarui był gotowy do odskoku, do usunięcia się z drogi. Nie ważne, co to za technika, którą planował pokazać użytkownik chakry, lepiej znaleźć się jak najdalej. Czyli jak daleko? Wybił się ze ściany, z której wyrosły kolce, które sięgnęły jego stóp i których ostre krańce przesunęły się po jego skórze. Bolało, nie było przyjemne, ale w porównaniu z niektórymi rzeczami to były zwykłe łaskotki. Wychylił się w tył, by oprzeć się rękoma o ziemię i zrobić zgrabny przewrót na nogi - dalej od muru. Biorąc poprawkę na to, że teraz miał dwóch ninja... tak samo sprawnych? Ile czasu mógł się utrzymać ten klon? Leżeć na ziemi? Ha..! Sanada odetchnął lekko przez rozchylone wargi, stojąc na lekko ugiętych nogach. Każdy krok zostawiał za sobą ślad krwi. Pierwszy raz od dawna przynajmniej będzie mógł powiedzieć, że się spocił.
Wargi Sanady rozciągnęły się w uśmiechu, chociaż i tak tamta dwójka nie miała go prawa widzieć. Iwato też nie. To nic. Przecież to nie był uśmiech na pokaz.
Nie zamierzał pozwolić zbliżyć się do siebie dwójce mężczyzn. Uskoczył jeszcze dalej w tył, żeby zwiększyć odległość między sobą a tymi, którzy są naprawdę we mgle ślepi. Prawdopodobnie był od nich przynajmniej dwa razy szybszy, sądząc po ich wcześniejszych ruchach, nawet z rannymi nogami. Sięgnął od razu po łuk, zamierzając zastrzelić pierwszego lep... - zmieniając cel łuku z dwójki pachołków na klona, by się go pozbyć, jeśli Iwato nadal był pod ziemią. Klon Asaki wpadł w tamtą dwójkę jak oszalały, biegnąc na oślep. Oczywiście uważał na użytkownika dotonu, nie zamierzał dać się złapać. Potem, w ramach możliwości, zamierzał wspomóc klona Asaki. Albo osłaniać samą Asakę, w zależności od tego, co Iwato będzie robił. Dziewczyna tak czy siak spisywała się na medal. Jej klony robiły zadziwiająco dużo. I co najważniejsze nie niszczyła mgły, bez której jakiekolwiek działanie było problematyczne.
Shiakrui przestał podtrzymywać mgłę bez względu na powodzenie akcji.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 17 wrz 2018, o 19:14

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
37/45


Asaka zaczęła uwalniać kolejnych więźniów. Ci jednak nie byli aż tak rozmowni jak tamta kobieta. Nie przeszkadzali dziewczynie w "pracy" i wiecie co? Tak samo sprawnie jej to poszło, a może nawet sprawniej. Może po prostu nabrała wprawy w rozwiązywaniu tego typu więzów? A może po prostu brak jakichkolwiek rozmów po prostu dziewczynie dużo ułatwiał sprawę? Mogło tak być, prawda? W każdym bądź razie, "nieprzyjemności" zaczęły się dopiero po tym jak mężczyźni zostali rozwiązani. Jeden z nich (na grafice, w brązowych włosach) po prostu nie wytrzymał psychicznie tego co się działo. Ze łzami szczęścia w oczach, po prostu... przytulił swoją wybawicielkę.
- Dziękuję z całego serca! - wykrzyczał, zdradzając swoją pozycję. Po jakiejś chwili mgła wytworzona przez Shikaruia zaczęła opadać i dziewczyna miała już wgląd w to co się działo na polu bitwy, które było oddalone o jakieś 10-12 metrów od niej.

Wcześniej jednak (w chwili, gdy mgła jeszcze istniała) jeden z klonów Asaki wpadł w pułapkę. Dostał lekkiego zaćmienia swojego kryształowego "umysłu" (generalnie klony te nie mają własnej woli, więc teoretycznie nie powinny wyjść z inicjatywą "niestandardowego" ataku, ale niech już będzie, bo to i tak niewiele zmieni), ale po chwili jednak sprzedał prawdziwemu Iwato kopniaka w rękę. Ten tylko zacisnął zęby z bólu, ale koniec końców nic oprócz potężnego siniaka (stłuczenia) po tym nie było. Ręka nie była złamana, ale strasznie bolała. Koniec końców, ten klon został wciągnięty pod ziemię. A Iwato wyszedł jakiś metr dalej spod ziemi. Jego zasoby chakry były na wyczerpaniu i nie mógł dłużej siedzieć pod ziemią. Niczym kret. Niczym tchórz.
Drugi klon natomiast wpadł w tamtych dwóch innych gości. Zaatakował jednego za pomocą kunai, ale tamten zdołał się jednak jakoś obronić przed atakiem. Można powiedzieć, że ich szybkość (szybkość klona i tego wojownika) stała na podobnym poziomie. Cios kunaiem został zablokowany za pomocą katany. Jednak tamten miał wsparcie. Uśmiechnął się tylko pewny siebie, w czasie gdy jego przyjaciel - sojusznik, który stał obok - blokował kunai przeciwniczki. Perfekcyjnie wykorzystał sytuację i ciął klona w brzuch. Klon ten nie dał rady zablokować tego uderzenia (a jeśli dał, to i tak nie zablokował kolejnego ataku tego drugiego kolesia), jednak... nic to nie dało. Kryształ był tak twardy, że ubranie klona nie zostało nawet przecięte.
- Co jest, kurwa?! Zdychaj!!! - Wrzeszczał jeden z bandytów, okładając tego klona chaotycznymi atakami. Drugi robił to samo. Jednak oczywiście nic to nie dało. Biedny niezniszczalny dla nich klon, skutecznie odciągnął ich uwagę do Shikaruia.
Spoiler: pokaż
- Będziesz się dobrze palił, wiesz? - Powiedział to tak cicho, że Asaka (ani jej klony) nie mogły tego usłyszeć. Natomiast klon Iwato wrzasnął:
- Mamy jednego z waszych! Jeśli cenicie sobie jego życie, to odejdźcie!

Czyli tego fragmentu nie było.

Shikarui miał dość nieciekawą mogłoby się zdawać sytuację. Jednak w porę zdołał zrobić unik i kolce zupełnie nie zniszczyły mu nóg. Mimo wszystko jednak coś tam ucierpiał. Nie było to jednak takie cierpienie, którego nie mógłby jakoś przeżyć. Mógł więc stanąć do walki. Nie musiał się chwilowo przejmować atakami wrogów, którzy byli za jego plecami. Tamci bawili się z klonem, którego nigdy nie pokonają. Ale czy takiej samej sytuacji nie miał Shiki? On też nie był w stanie pokonać tego klona. Nie za pomocą łuku. Strzała wbiła się lekko w kamienne ciało tamtego klona, ale nie zrobiła na nim większego wrażenia. Klon ten wyciągnął bez problemu tą strzałę z ciała i rzucił ją na ziemię. Ciągle funkcjonował. Ciągle był klonem.
- Tak łatwo mnie nie pokonasz - powiedział kamienny klon. W tej chwili mgła zaczęła opadać, umożliwiając prawdziwej Asace dołączenia do walki. A tamten klon zwyczajnie zaczął składać znaki. Jego chakra też była na wyczerpaniu, ale jednak mając wolną wolę postanowił postawić na jeszcze jedną, ostatnią technikę. Taką jakby atutową, prawda? Składał następujące pieczęcie: "Szczur → Koń → Pies → Wąż". Co się wydarzy teraz?


Oczywiście Asaka i Shikarui mają szansę na wykonanie uniku. W razie jakichkolwiek wątpliwości czy zażaleń zapraszam na GG. Spróbujemy to wyjaśnić.

Stan Chakry:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


KP Przeciwników:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF40BF]- Mowa kobiety w kimonie[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#BF4000]- Mowa Iwato[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF0000]- Mowa jednego bandyty[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 17 wrz 2018, o 20:07

Raczej nie była to kwestia tego, że nikt nie paplał. Asaka, gdy chciała, potrafiła zwyczajnie nie słuchać, a wierzcie mi, umiejętność nie słuchania i ignorowania innych miała opanowaną do perfekcji już od wieku dziecięcego, kiedy to kompletnie ignorowała zakazy matki, te wszystkie kazania, że nie wolno bić innych dzieci, szlabany na zostanie w domu. Heh, prędzej czy później mały diabeł pokazywał rogi i ogon, a młoda Asaka… wyłaziła chociażby oknem, gdy tylko matka odwróciła się na chwilę w inną stronę. Zgadza się, teraz już dorosła, teraz już nie dostawała szlabanów ani zakazów – była sama sobie panią. Ale niesłuchanie miała we krwi nadal. I tak, jak nie słuchała za bardzo tamtych kobiet i nie dała się wciągnąć w dyskusję, tak i tutaj to, czy ktoś do niej mówił, czy nie – nie miało większego znaczenia. Najwyraźniej po prostu wiedząc, jak odwiązać to wiązanie – po prostu powtórzyła czynności.
To, że tamten koleś rzucił się na nią i ją do siebie przytulił ją sparaliżowało. Nie ze strachu, a z zaskoczenia. To zadziało się tak prędko, że nie miała nawet okazji zareagować i się odsunąć, dając tym samym jasny znak, żeby się do niej nie zbliżać. Bardzo ceniła sobie swoją strefę prywatną, a to, że ktoś ją tak naruszył i to jeszcze w czasie, gdy wszyscy d o s k o n a l e wiedzieli, że walka się nie zakończyła i nie są jeszcze bezpieczni, tylko ją wyprowadzało z równowagi i utwierdzało w tym, że miała przed sobą bandę debili. Straciła na tym kilka cennych sekund, ale w końcu wydostała się z objęć mężczyzny i odsunęła jak najdalej. A dokładniej ruszyła przed siebie, w stron walki, bo mgła zaczęła opadać – tym samym zmniejszając odległość między sobą, a pozostałymi.
Wcześniej słyszała tylko wrzaski kogoś, kto najpewniej miał pecha zetrzeć się z jej klonami, a może tylko z jednym z nich? Nie wiedziała, a przynajmniej nie wiedziała aż do teraz. Opadnięcie mgły, było objawiające. Było jak jedwabny całun pogrzebowy, który zakrywał rozkładające się ciało zmarłego przed wzrokiem innych – nie miał nadać skromności, ale miał chronić przed paskudnym widokiem nabrzmiałej, zaropiałej rany, która była jedną z przyczyn śmierci. Całun ten zsunął się delikatnie i cicho z twarzy, którą zakrywał, ukazując prawdziwe pobojowisko, doprowadzając do krzyku i spojrzeń odrazy wszystkich zebranych na ceremonii… Dzisiejsza ceremonia nie była tak widowiskowa. Szybkie rzucenie spojrzeniem na to, co miała przed sobą przyniosło wiele odpowiedzi.
Jeden klon złapany i wciągnięty po samą szyję w ziemię – nie warto było sobie zawracać nim myśli. Nieopodal niech stał mężczyzna, który wyglądał na wykończonego – ale wyglądać, a być, to dwie różne rzeczy. Asaka domyśliła się, że musi on być użytkownikiem dotonu, który tak urządził jej klona i który postawił widoczne teraz z daleka ziemne ściany. Nim nie zamierzała sobie w tej chwili zawracać głowy, głównie dlatego, że… Nie miała żadnej kontry. Z kryształowego więzienia mógł najzwyczajniej w świecie zwiać pod ziemię i tyle by z tego miała. Widziała też Shikaruia, choć z tej odległości nie była w stanie powiedzieć, czy jest ranny, czy nie, czy ma siłę, czy nie ani co kombinuje. Za to jej drugi klon walczył z dwoma mężczyznami, którzy okładali go cały czas, a ten… nic sobie z tego nie robił, tylko nadal wyprowadzał swoje ciosy kunaiem i jakieś najprostsze kopniaki i pchnięcia ręką. Za dużo było tych przeciwników, a po drodze był jeszcze jeden – który wyglądał dokładnie tak samo jak koleś stojący obok jej uwięzionego klona. Jasnym było, że to albo brat bliźniak… Albo kolejny klon.
Zacisnęła zęby ze złości i sama złożyła pieczęć ptaka. Dwa kolce wyrosły ze ściany, która „chroniła” dwójkę bandziorów, siłujących się z jej klonem. W tym samym momencie wydała polecenie. Kryształowy twór przestał ciąć i kopać a po prostu rzucił się na jednego z nich całym ciałem, chcąc zepchnąć go na ścianę. Wprost na wytwarzające się z jej powierzchni włócznie, mające przebić jego ciało i zrobić z niego sito.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 17 wrz 2018, o 20:27

Podtrzymywanie mgły nie miało sensu. Nie wiedział, na jakiej zasadzie funkcjonują klony Asaki, ale dziewczyna mogła mu teraz pomóc. Tamta dwójka była zajęta klonami Asaki, albo raczej już tylko jednym klonem, nie zwracali na niego żadnej uwagi, mieli większe zmartwienia - jak nie dać się zepchnąć do samego kąta przez sztuczne twory. Krystaliczne twory. Pozostawał użytkownik dotonu, który dyszał z wycieńczenia i ledwo trzymał się na nogach, ale Jugo nie potrafił jeszcze ocenić, czy jest bliski do omdlenia, czy nadal nadaje się do walki, mimo wszystko lepiej było uważać. W najbardziej kryzysowych momentach ludzie pokazują, na co ich stać. Klon trzymał się lepiej od niego - czyli przekazał mu sporo chakry, na to by wychodziło. Innymi słowy - przeciwnicy już na mgle nie skorzystają, a widział, że klony dziewczyny poruszały się mętnie w tym oceanie. Poza tym Asaka miała jeszcze swoje techniki w wachlarzu i była w pełni sił. Zwycięstwo było tak czy siak po ich stronie, pozostawał tylko jego głupi błąd, przez który będzie musiał odwiedzić medyka w najbliższej miejscowości. Myśl, że dziewczyna mogłaby wykorzystać fakt, że jest ranny i zaatakować jego została od razu zdmuchnięta - tak samo szybko, jak szybko się pojawiła, nie dlatego, że w jego mniemaniu była niepoprawna, bo nie była. Po prostu... tak mu podpowiadał instynkt. A jak Asaka samo powiedziała - Shikarui miał szczęście do strzelania.
Całkiem dosłownie.
Strzała wbiła się w twór, ale ten wyciągnął ją z siebie i od razu się odrodził. Naprawił. Co to ma być? Sanada lekko ściągnął brwi, minimalnie, nie rozumiejąc tego, co miał przed sobą - dlatego właściwie stał na koniuszkach palców, jak na igłach, gotów zareagować na każde drgnięcie tworu. Dobrze, łuk na niego nie działa. Więc co działa? Zniszczenie tego, który tego klona stworzył, przecież to rozumiało się samo przez się. Tylko że w tym samym momencie klon zaczął składać dłonie w pieczęci. Shikarui bez zastanowienia wyciągnął kunai z notką i rzucił go prosto w klona, wysadzając ją. Jeśli notka nie wysadziła klona i ten nadal kontynuował swoją technikę, rzecz podziała się następująco:
- Asaka! - Warknął tylko. To było raczej o wiele bardziej wyraźne niż "uwaga!". Dziewczyna przecież teraz już wyraźnie widziała co się dzieje na polu bitwy. A Shikarui zerwał się do dzikiego biegu, rzecz jasna w przeciwnym kierunku do klona, by jak najszybciej wyjść z zasięgu tego, co tworzył - cokolwiek to było. Nie znał technik dotonu. Więc prawdopodobnie obrał kierunek w stronę Asaki, licząc na to, że ta stworzy z krzystału zasłonę - albo chociaż z tego dotonu. Resztą zajmą się później.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 17 wrz 2018, o 22:10

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
40/45


Asaka jakoś wyswobodziła się z uścisku tamtego faceta i mogła dołączyć do walki. Szczerze mówiąc, można by się spodziewać, że go zabije za to co zrobił. Przecież jego życie ją nie obchodziło, a zrobił coś czego robić zdecydowanie nie powinien. Jednak tak się nie stało, ciekawe... Dziewczyna postanowiła przenieść swe negatywne uczucia na wrogów, których nagle zobaczyła. Jej żądza mordu miała wkrótce ich dosięgnąć. Jej klon dostał jasny rozkaz. Zepchnąć wroga na ścianę. Nie było to wcale takie trudne. Idealne zgranie i mamy finalny efekt. Kolejny trup. Bandzior został dopchnięty do ściany, a kolce dokończyły dzieła, przebijając mu dość ważne organy (załóżmy, że płuca i nerki, żeby ciągle nie gadać o sercu). Ten drugi był już naprawdę przerażony. Kto by nie był? Nie miał szans w starciu z taką potęgą.
- Dobra! Poddaję się! - rzucił swoją katanę na ziemię i po prostu stanął. Miał nadzieję, że jednak mu odpuszczą. Jednak nadzieja była matką głupich, prawda? Co więc się z nim stanie? Spanikowany bandyta tak jakby czekał na wyrok. Czy będzie to wyrok śmierci?

Natomiast Shikarui miał własne problemy. No może nie były to problemy, ale po prostu drobne komplikacje. Rzucona w przeciwnika notka i wybuch. Klon chciał dokończyć swoją technikę i nie dał rady zareagować na taki atak. Został zniszczony bez najmniejszych problemów, ale jednak technikę zdążył wykonać. Shikarui został uwięziony w więzieniu wytworzonego przez kilkanaście (lub kilkadziesiąt) kamiennych słupów.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Ganchūrō no Jutsu

Pieczęci
Szczur → Koń → Pies → Wąż

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo przydatne Jutsu Dotonu, polegające na wytworzeniu kilkunastu kolumn, które otaczają cel. Tworzą w ten sposób, swojego rodzaju więzienie. Jest ono całkiem wytrzymałe, dlatego może powstrzymać słabych przeciwników, a nawet tych na średnim poziomie. Dodatkowo nie każdy potrafi wyjść z niego całkowicie, szczególnie, kiedy zawczasu przygotuje się tam "niespodziankę" dla złapanego. Wystarczy uderzenie o sile 75 lub technika rangi C do zniszczenia więzienia.


Klon zostaje zniszczony.

Niemniej jednak Iwato wiedział. Wiedział, że nie poddanie się jest równoznaczne ze śmiercią. Wiedział, że jego wrogowie raczej nie odpuszczą i nie pozwolą im uciec. Dlatego zostawił swojego przygłupiego znajomego na pastwę Asaki, a sam zaczął zmierzać w kierunku włóczni, która ciągle tkwiła w sercu Tatsumiego. Miał zamiar zaatakować nią uwięzionego w skalnym więzieniu Shikaruia. Oczywiście wręcz. Dlatego zaczął iść w jego kierunku. Iść, bo był zbyt zmęczony, żeby biegać.

W razie jakichkolwiek wątpliwości czy zażaleń zapraszam na GG. Spróbujemy to wyjaśnić.

Info dla graczy:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Stan Chakry:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


KP Przeciwników:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF40BF]- Mowa kobiety w kimonie[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#BF4000]- Mowa Iwato[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF0000]- Mowa jednego bandyty[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 17 wrz 2018, o 23:10

Gdyby nie to, że byli w trakcie walki, to facet, który ją przytulił, pewno dostałby pięścią w ryj. Pewnych odruchów nigdy nie da się całkowicie wyplenić, a odruch walenia pięścią akurat Asaka musiała w którymś momencie bardzo hamować, by nie rzucić się z prawym sierpowym na kogoś, na kogo nie powinna. Bo czy wypada to zupełnie inna historia, która białowłosą kompletnie nie obchodzi.
Patrzyła, jak jej klon popycha tamtego człowieka. Patrzyła, jak jego ciało zostaje przekłute w dwóch miejscach bardzo ostrymi kolcami. Kolcami, które wyszły spod jej ręki – a na pewno wyszły spod jej myśli i mocy. To było… hipnotyczne. Jakby ktoś zawiesił jej specjalne wahadełko przed oczyma, rozhuśtał je i kazał patrzeć, a czas z sekundy na sekundę robił się wolniejszy, i wolniejszy, i wolniejszy… Aż się zatrzymał do punktu, w którym krew pojawiła się na ubraniu tamtego mężczyzny, jak zaczęła spływać po kolcu tworząc pod zwłokami karmazynową kałużę, mieszającą się w kurzem i trawą. A gdy już się zatrzymał, to nagle, bez ostrzeżenia przyspieszył okrutnie, wciągając w siebie wszystko wokół. Zupełnie jak czarna dziura wciąga wszystko wokół. Asaka wiedziała, że nie ma czasu, by przyglądać się z dziką fascynacją na faceta nadzianego na ziemne szpikulce. Nie ruszało ją to zupełnie. Nie pierwsza śmierć, którą widziała, i nie pierwsza, którą zadała. A z pewnością też… Nie ostatnia.
Krzyk Shikaruia był jak kubeł zimnej wody – odciągnęło ją to od widoku martwego mężczyzny i tego drugiego, który poddał się, rzucając katanę na ziemię. Jej klon, ten sam, który przyszpilił tamtego, dostał teraz wyraźną komendę, by pilnować tego, który się poddał. A dokładniej zasłonił mu drogę ucieczki, stojąc bardzo, ale to bardzo blisko niego. A kopniaki nie działały, o tym już doskonale wiedział.
Nie miała szans, by zareagować na technikę, którą wykonał kamienny klon – klon, który rozsypał się na kupkę mniejszych kamyczków i piasku. Shiki został uwięziony w kamiennym więzieniu, a koleś, który wydawał się taki zmęczony ruszył w kierunku swojej broni. Miała rację, by nie ufać temu, że wyglądał jak ktoś, kto nie ma już sił do walki. Miała rację. I dobrze, że nie popełniła tego błędu. Wiedziała, co się teraz stanie. Iwato szedł w stronę swojej włóczni, a w tym czasie Asaka zrobiła dwa kroki, by nieco się zbliżyć i złożyła dłonie – właśnie idąc, by dokończyć pieczęć gdy już się zatrzymała. Kryształowa kopuła o głębokim, rubinowym kolorze, zaczęła wyrastać wokół Shikaruia, wewnątrz kamiennych kolumn, całkowicie uniemożliwiając mu wydostanie się ze środka – co i tak było obecnie niemożliwe, ale także chroniąc go przed ewentualnym atakiem z zewnątrz. Nie mówiąc już o tym, że taka włócznia by się na krysztale złamała. Kopuła ta zaczęła wyrastać w momencie, gdy Iwato miał już swoją broń w rękach.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 17 wrz 2018, o 23:36

Każdy krok bolał. Stać na tych nogach to jedno, ale biec? Mimo to nie było najmniejszego zawahania w jego ruchach, nie zwolnił nawet odrobinkę, jego ciało nie straciło na płynności. Mógł biec - dokąd tylko chciał, a chciał dobiec na bardzo niewielką odległość. Optymalną - 30 metrów. Tak? Tak! Większość technik miała taki zasięg, przynajmniej tych jemu znanych. Dlatego musiał uciec, musiał..! Nie miał pojęcia, czy klon skończył technikę, cokolwiek tworzył, czy wybuch, który go zniszczył i poniósł w górę słup dymu. Nie było kawałków mięsa rozpadających się na boki, smrodu palonego mięsa - tego znajomego, znanego. Były kawałki ziemi, które wystrzeliły na boki. Deszcz ziemi, skoro niebo nie chciało nad nimi wszystkimi tu zapłakać. Nie było nad czym. Co najwyżej nad tym, który w pojedynkę starał się bronić bezbronnych, a poległ w ich obronie.
Za wolno. Był zdecydowanie za wolny i czuł to całym sobą. Szybciej, szybciej. Nie wiedział, co to za technika, czy klon zdąży ją dokończyć czy nie zdąży - dlatego i tak zawołał Asakę. I w tym samym momencie kamienne pilary wyrosły wokół niego zmuszając do zatrzymania się. Zadarł głowę w górę, by spojrzeć w górę, w niebo, które nie było już osłonięte mgłą i jego błękit wręcz raził. Złoto słońca oblało makabryczne pole bitwy, gdzie zaledwie dwójka shinobi doprowadziła do śmierciu tylu mężczyzn. Ale tym właśnie byli shinobi, czyż nie? Zwierzętami, które rozrywały się na kawałki, kiedy tylko jeden źle spojrzał na tego drugiego. Na warknięcie nie odpowiadałeś tu warknięciem - odpowiadałeś ostrymi kłami.
Położyłeś dłonie na kratach twojego prywatnego więzienia, zapierając się nogami o ziemię. Poleciało więcej krwi po lekko opalonej skórze, wsiąkając w czerń odzienia. Wcześniej było szybciej. Teraz szybkość na nic się zdawała. Siły w jego mięśniach było zaś za mało, żeby cokolwiek zmienić. nie ważne, jak mocno szarpałeś, jak mocno starał się rozsunąć kraty na boki, jak mocno uderzył w nie barkiem - nie puszczały. Nie. Emocje były całkowicie prawdziwe. Prawdziwe, negatywne emocje. Prawdziwy strach podszyty zdziwieniem tego, że jest w stanie odczuwać takie rzeczy. Nie, nie zdziwienie tym, że potrafi - tym, że musiały pojawić się akurat teraz.
Jak wilk złapany w sidła kładł po sobie uszy, tak Shikarui nieco podkulił ramiona, jakby gotów był do skoku w każdym momencie. Skoku do przodu, bo przyparte do muru, ranne zwierzę mogło skakać tylko w przód. Tylko jak? Kraty. Więzienie. Shikaui uniósł wzrok na Iwato, który uniósł włócznię i ruszył w jego kierunku. Cofnął się, choć nie miał gdzie. Jego plecy nie natrafiły jednak na brudne filary, bo oparły się o gładki kryształ. Dotarło to do niego w znacznym spowolnieniu. Zbyt wolno, zbyt słabo, zbyt wolno. ZBYT WOLNO!
Czarnowłosy zwiesił głowę w dół, kosmyki przysłoniły na moment jego twarz, ale stracenie ich wszystkich z pola widzenia nie nastąpiło. Szkarłat nadal płonął w jego oczach - tak podobny do kryształu, który go zamknął. I sprawił, że Shikarui nie potrafił od razu zebrać myśli. Przeciwnik był wolny i zmęczony. Nie było czego się bać. Kraty nie były na stałe. Nie było czego się bać. Kryształ nie był na stałe. NIE BYŁO CZEGO SIĘ BAĆ.
- Uwolnij mnie. - Odezwał się, kiedy przeciwnik odpuścił. O ile odpuścił. Asaka go ochroniła. Ta dziewczyna... po raz pierwszy miał wrażenie, że z kimś dobrze mu się pracuje. Ciągle czuł zgrzyt, ciągle mu coś nie pasowało, a tu... ona go po prostu uzupełniała. Jak brakujący puzzel, bez którego obraz nie jest cały.
Czerwone, płonące symbole zaczęły pochłaniać odsłonięte fragmenty ciała uwięzionego Jugo, rozrastając się na jego twarzy, rękach, odsłoniętych udach poharatanych przez kolce udach, zastygając w postaci czarnych symboli na jego ciele, przypominających cienkie, cierniste pnącza układające się w fantazyjny wzór. Iwato mógł z całą dokładnością odczuć nagły wzrost mocy za jego plecami, gwałtowny przyrost silnej chakry. Shikarui uniósł głowę, wbijając płonące oczy w przeciwnika, od którego oddzielały go ściany. Zbyt wiele ścian.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 680
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 18 wrz 2018, o 19:26

Shikarui, Asaka
Misja rangi C
43/45


Przeciwnik się poddał, a klon Asaki został oddelegowany do pilnowania tego bandziora. Ten czując niemalże oddech tego tworu na własnej skórze, miał już niemalże pełne gacie. Wiedział, że to właśnie on stał się w tej chwili ofiarą. W przeciągu raptem 15 minut zmienił się z łowcy w ofiarę, a jego towarzysze w większości byli już martwi, a jedyna osoba, która mogła coś poradzić... nie miała się za dobrze. Iwato był zmęczony. Naprawdę zmęczony (statystyki: -50%). Jednak w porównaniu do tamtego nie zamierzał się poddawać. Co to to nie. On wiedział, że tamci raczej nie puszczą ich żywcem.
Dobył swojej włóczni, w chwili gdy Asaka była zajęta swoją techniką, którą uwięziła Shikaruia. Shikarui natomiast wyzwolił swoje potężne i ukryte moce. Ciekawe czy Asaka o nich wiedziała. Ciekawe co by się stało, gdyby ta moc wyzwoliła się w... bardziej intymnej sytuacji, jeśli wiecie co mam na myśli. No, ale wracając, Iwato dzierżąc włócznie, zbliżył się do Asaki i Shikaruia. Trzymał ją mocno i uparcie. Zamierzał zrobić z niej naprawdę dobry użytek. Jednak najpierw spróbował jednak rozwiązać sprawę pokojowo.
- Dobra... to co? Dalej walczymy, czy macie już dość tego bezsensownego rozlewu krwi? My jesteśmy gotowi zawrzeć rozejm, a Wy?
Był oddalony o jakieś 5 metrów od Asaki i 5 metrów od Shikaruia, natomiast Shikarui od Asaki - o 7 metrów (wyglądało to mniej więcej tak). Iwato oczywiście nie poddał się. Zaproponował coś w rodzaju zawieszenia broni. Zaproponował pokój. Jednak dla kogo był on bardziej korzystny? Koleś przecież ledwo stał na nogach. Tak jakby mógł dyktować warunki znacznie potężniejszym wrogom. Już lepiej by zrobił jakby się chyba poddał, ale to nie było w jego stylu. Chwycił włócznię mocniej i wycelował nią w Asakę. Oczywiście 5 metrów ta włócznie nie miała, ani Iwato nią nie rzucił. Po prostu... gdyby teraz zaczął biec, a dziewczyna by nie ruszyła się w miejsca, to by ją przebił. Tak to mniej więcej wyglądało.

Iwato nie chciał ocalić jedynie siebie. Chciał ocalić też swojego towarzysza, który złożył broń i czekał na wyrok. Dlatego użył słowa "my". O nim także myślał. Nie chciał, by tamten bandzior zginął. Nie chciał śmierci żadnego ze swoich towarzyszy. Tamtym jednak nie dało się już pomóc. Martwe ciała walały się po całym polu bitwy. Dwójka padła z ręki Shikaruia, a jeden został zabity przez Asakę. Gdzieś tam leżały też szczątki kamiennego klona. Czy można to zaliczyć jako zabójstwo? Na pewno ten klon napsuł naszemu kochanemu Shice krwi dużo bardziej niż lider, który padł jako pierwszy, podobnie zresztą jak jeden z uciekających wojowników. Jak im tam było? Lider nazywał się Hamusuke, a ten drugi - Musashi.

W razie jakichkolwiek wątpliwości czy zażaleń zapraszam na GG. Spróbujemy to wyjaśnić.

Stan Chakry:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


KP Przeciwników:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Wizualizacje i inne grafiki:
Spoiler: pokaż


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF40BF]- Mowa kobiety w kimonie[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#BF4000]- Mowa Iwato[/color][/b]

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF0000]- Mowa jednego bandyty[/color][/b]
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Natsuki, Kyasupa Nagai, Tsukune

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
Pomysłowy Dobromir
 
Posty: 653
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Miecz-tasak w kawałkach (znajdujący się w pochwie na plecach) - jego imię to Tsume ( 爪 ) co oznacza "Pazur" albo "Szpon". Główna, bojowa "część" tego miecza ma ostrze o długości około 20 cm.
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 18 wrz 2018, o 20:31

Uwolniłaby Shikaruia od razu w momencie, w którym włócznia Iwato złamałaby się na jej krysztale. Gdyby tylko chciał dźgnąć Sanadę, gdyby tylko… To byłby całkowicie obezwładniony. Ostatnie, czego chciała, to to, by coś stało się jej towarzyszowi. Asaka nie przywykła do pracowania zespołowo, nauczona była, że musi radzić sobie sama, a inni zwykle plątali jej się pod stopami. Tutaj doświadczała jednak czegoś innego. Bo tak samo, jak fioletowookiemu dobrze współpracowało się z nią, tak i jej dobrze współpracowało się z nim. Żadne z nich nie wchodziło w drogę ani sobie, ani ich technikom; nie usiłowali osiągnąć tego samego efektu inną drogą, ale… dopełniali się w miejscach, w których temu drugiemu coś brakowało. I pomyśleć, że było to przypadkowe spotkanie zupełnie obcych sobie osób w karczmie. Osób z dwóch różnych światów – tak ktoś by powiedział. Ale czy faktycznie…?
Facet jednak nie był idiotą. Albo był też jakimś pierdolonym jasnowidzem, który widział już techniki klanu Kosekich – bo kopuła przecież nie wytworzyła się natychmiastowo, a robiła to stopniowo. I to od dołu, a koleś miał przecież oczy nie na stopach Shikaruia, tylko gdzieś na jego sylwetce. Natomiast Asaka… Zaczęła tę technikę w momencie, gdy Iwato był zwrócony w stronę Shikiego i szedł w jego stronę. Więc… Nie bardzo wiedziała co się stało, że ten nagle zmienił zdanie i odwrócił się tak po prostu do niej. Chyba, że planował to od początku, dla zmyłki. A w tym czasie jej technika dokończyła dzieła i zamknęła Shikaruia w rubinowej kopule. Kopule, która nieco ograniczała jej widoczność i nie do końca widziała, co się tam w środku dzieje, co się z nim dzieje. Zwłaszcza, że swoje żółte oczy zwrócone miała centralnie na włócznię, która była teraz wycelowana prosto w nią.
– Nie – krótko i na temat. Nie zamierzała się układać z nikim, kto z zimną krwią zamordował jedynego ochroniarza tej grupy, a resztę obezwładnił i przywiązał. Nie mówiąc już o tym, co zrobili z tymi kobietami, które chyba nadal kuliły się pod drzewem, schowane za płaszczem Asaki. Kuliły się i gapiły na to całe przedstawienie, które rozgrywało się przed ich oczyma. A aktorzy byli zaiste dobrani pierwszorzędnie.
Poza tym Iwato ledwo stał na tych nogach i to było widać doskonale, że włócznia nawet lekko mu się chwiała. Chyba, że to też grał i udawał – a w takim razie punkty dla niego, bo Asaka byłaby gotowa uwierzyć w tę farsę, gdyby nie to, że ufała w brak sił przeciwnika, gdy ten straci przytomność, bądź padnie martwy. Nigdy wcześniej. To nie był „przyjacielski sparing”.
Natomiast gdyby teraz Iwato zrobił choć mały kroczek w jej stronę, to ona sama zerwałaby się do biegu. Mało tego, gdyby Iwato zaczął biec, ona biegłaby szybciej, byle tylko znaleźć się dalej. Na tyle dalej, by niczym jej już nie zagroził. Wiedziała natomiast, że należy go obezwładnić, bo nie wiadomo, co takiemu strzeli do głowy. Wszystko zależało jednak od tego, co teraz zrobi – czy postawi ten krok w jej stronę, czy nie. Czy rzuci włócznię na ziemię, czy nie. Ba – była nawet gotowa wyciągnąć jeszcze jednego klona ze zwierciadła, które nie było z tej pozycji widoczne, by pomógł jej obezwładnić tego upartego bubka. I wiecie co? Niezależnie od tego, co się stało – trzeci klon zaczął powoli wychodzić ze zwierciadła.
Ściągnęłaby osłonę z Shikaruia. Naprawdę chciała to zrobić. Ale nie w momencie, gdy jej samej groziło przebicie włócznią. Wolała dmuchać na zimne i nie kusić losu, nie próbować swoich technik stojąc centralnie przed przeciwnikiem. Asaka ściągnęła rubinową kopułę z czarnowłosego tylko wtedy, jeśli była zmuszona do biegu, bądź jeśli przeciwnik rzucił broń - jedno z dwóch w końcu się stanie, niech tylko dołączy do nich jej kolejny klon - tylko... kiedy?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 249
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość