Szlak transportowy

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Izanagi » 17 kwi 2018, o 15:25

Biegłem dość wolno, chciałem jakoś bezpiecznie go dotransportować na miejsce ale robiło się coraz gorzej więc po prostu zmieniłem jego pozycje zamiast nieść go na rękach wziąłem go na barana (na plecy), po czym przyśpieszyłem ile tylko sił w nogach miałem, nie widziałem czy dobrze robię ale innego wyjścia nie miałem, miałem wrażenie że po tym wszystkich czas będzie na naukę nieco Iryo aby chociaż znać podstawy medyczne. Biegłem ile tylko sił nogach miałem, gdy tylko dotrę na miejsce wpadam do szpitala i rozglądam się czy jest ktoś kto może mi pomóc kładąc jednocześnie dzieciaka na podłodze.
- Medyyk!!- zacząłem krzyczeć bo nie wiedziałem czy ktoś doskoczy pomóc czy może wszyscy będą się na mnie patrzeć jak na debila. Zastawiam tylko teraz się co stanie się z dzieckiem, jak duże są jego obrażenia, w pewnym sensie wyglądało to na zwykły krwotok nosa ale ja tam się nie znam to nie wiem.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hyūga Hiroshi » 19 kwi 2018, o 10:51

~Misja rangi D~
Uchiha Izanagi
11/15



Obrazek


Zwolniłeś bieg i postanowiłeś zmienić położenie swojego podopiecznego. Będąc w ruchu było to dość utrudnione i mało brakło, a byś upuścił chłopaka, ale w końcu udało Ci się go zarzucić na plecy i mogłeś kontynuować swoją drogę.
Biegłeś ile sił w nogach, aby być jak najszybciej w szpitalu, jednak dziesięciolatek na plecach trochę to utrudniał, zwłaszcza, że musiałeś się mocno pochylić, by ten nie spadł.
Byłeś już w niedalekiej odległości od wioski - widziałeś już dobrze jej mury, więc pozostała chwila biegu i byłbyś już w środku.
Jednakże jeden z przechodniów, dość rosły mężczyzna zastąpił Ci drogę jakieś 10 metrów przed Tobą.
- Co robisz z tym chłopakiem?! Puść go! - wykrzyczał do Ciebie.
Nie wyglądał na shinobi ani na bandytę, a raczej za zwykłego mieszkańca. Ostatnio po okolicznych wsiach krążyły plotki o uprowadzonej dwójce dzieci i widocznie ten postanowił jakoś zareagować. Rozłożył ręce i ugiął lekko nogi, jakby przygotowując się do chwytu. Wyglądał na jakieś czterdzieści - pięćdziesiąt lat, był dobrze zbudowany, ubrany jednak w zwykłe, szare, wiejskie ubrania. Jego twarz była jednak dość zniszczona, wyglądał na kogoś kto całe życie ciężko pracował.
- Nie przepuszczę Cię! - wykrzyczał raz jeszcze.
Byłeś teraz od niego jakieś osiem metrów. Zbliżałeś się bardzo szybko, ale Twój bagaż mocno Cię ograniczał, więc i Twoją mobilność również.
Krew z nosa chłopaka zaczęła powoli krzepnąć, natomiast to co wyleciało zdążyło już mocno ubrudzić Twoje kimono.
Jun był gdzieś hen w oddali i chyba zrezygnował z pogoni za Tobą. Byłeś od niego zdecydowanie szybszy, więc i tak długo by mu zajęło dotarcie do Ciebie, a brzuch nadal go trochę pobolewał. Zwolnił i kontynuował swoją drogę już zwykłym marszem. Musiał się uspokoić i przemyśleć całą sytuację.
Pogoda zaś dość mocno się zmieniła - wiatr zrobił się jeszcze bardziej porywisty i przywiał ze sobą ciemne chmury, które przysłoniły słońce. Tylko nieliczne promienie przez nie się przebijały. Zbierało się powoli na deszcz.
Hyūga Hiroshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Izanagi » 19 kwi 2018, o 14:37

Biegłem ciągle przed siebie chcąc czym prędzej dotrzeć na miejsce, niestety jakiś koleś mnie zatrzymał, natychmiastowo zatrzymałem się, położyłem chłopaka na ziemi.
- Nie musisz mnie przepuszczać koleś, ale musisz pomóc temu dzieciakowi, został pobity, krwawi.- po czym spojrzałem na niego próbują odchylić nieco głowę aby jakoś przerwać ten krwotok.
- Pomożesz mi czy będziesz tak się przyglądał i groził? Chcesz mieć go na sumieniu?- nie wiedziałem dalej co robić ale przecież nie będę go trzymał dalej na plecach, jesteśmy w mieście mam nadzieje że ktoś wreszcie się zainteresuje i mi pomoże zająć się tym dzieciakiem, teraz powoli żałowałem że w ogóle chciałem mu pomóc, bo to więcej problemu niż to tego warte. Tym bardziej że nie znam się na pierwszej pomocy i nie wiem jak mu pomóc, chociaż może się okaże że to jakaś błahostka, wolałbym aby to było to drugie. Nie wiem co teraz może się wydarzyć oraz co się faktycznie stanie, ale po prostu czekam na rozwój sytuacji, ja na pewno nie jestem w stanie pomóc temu dzieciakowi tak jak powinienem, więc trzeba liczyć na innych ludzi.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akarui » 20 kwi 2018, o 17:27

Na szczęście, drogę do Sogen udało się pokonać bez boleśnie. Morze było spokojne i miło było pooddychać powietrzem pełnym bryzy morskiej, nie myśląc o trupie leżącym w ładowni... Nie trwało to zbyt długo, zanim dotarli do portu w Ryuzaku, jednak Akarui zauważył kątem oka, że Sagisa odetchnęła z ulgą. Podróże morskie nie były dla każdego. Teraz jednak zaczynała się podróż lądowa.

Poszukiwanie wozu podążającego do Sogen było proste, praktycznie natychmiast znalazł się handlarz podążający w tamtym kierunku ze świeżymi towarami. Za drobną opłatą znalazło się miejsce dla drewnianej trumny, w której leżało zabalsamowane ciało Tensy. Wspomnienia były bardzo świeże, same przychodziły i odchodziły. Tozawa łapał się na wspomnieniu znalezienia ciała dziewczyny parokrotnie, ot tak. Obraz sam się pojawiał. W końcu mimo znalezienia wszystkich błędów, jakie popełniła młoda Kunoichi, jej śmierć była częściowo spowodowana błędem w sztuce popełnionym przez medyka. Mógł sobie tłumaczyć, że rana była świeża, a ona ją namoczyła. Mógł zasłaniać się ciężarem zbroi, jakim się odziała praktyczni natychmiast po zagojeniu obrażeń. Mogła wołać pomocy, gdy rana się otwarła. Nie zrobiła tego. Ale może jednak to Akarui mógł lepiej załatać te obrażenia i wtedy do niczego takiego by nie doszło?

Nie było sensu tego wspominać. Należało skupić się na chwili obecnej. A właśnie teraz cała grupka przekroczyła granicę Sogen i stanęła na rozdrożu. Akarui rozejrzał się i rozpoznał aż trzy odnogi. Pokazując więc palcem, opowiadał o tym Sagisie: - Ta droga na pewno prowadzi pod Mur. Byłem tam w tamtym roku przy ostatnim ataku Dzikich. Z tamtego kierunku sam przybyłem, z zachodu, Shigashi no Kibu. Sami podążamy z południa, więc chyba nie będziemy tam wracać. Zostały dwie odnogi. Jedna prowadzi do osady rodu Uchiha. A my w którym kierunku podążamy?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1286
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hyūga Hiroshi » 20 kwi 2018, o 20:34

~Misja rangi D~
Uchiha Izanagi
13/15



Obrazek


Tym razem pokierowałeś się drogą rozsądku i położyłeś chłopaka na ziemi, a następnie poprosiłeś starszego mężczyznę o pomoc.
Chłop był dość zdziwiony takim obrotem sytuacji, spojrzał niepewnie najpierw na leżącego chłopaka, któremu lekko przechyliłeś głowę, a następnie na Ciebie. Zrobił parę kroków w przód, jednak gdy zobaczył Twoją katanę trochę się zawahał.
- J-jeśli coś mi zrobisz będziesz miał poważne kłopoty! - uprzedził Cię.
Miał rację - szlak ten jest często patrolowany przez strażników, więc słusznie postąpiłeś nie atakując tego mieszkańca.
Po chwili namysłu mężczyzna zebrał w sobie odwagę i postanowił podejść i przyklęknął obok chłopaka.
- Przecież to Takao Uchiha! - złapał się za głowę. - Jego ojciec pracuje w tutejszym szpitalu, trzeba szybko go tam zabrać. - wyjaśnił.
Najwidoczniej znał tego chłopaka. Starł mu krew z twarzy, a następnie ostrożnie udrożnił drogi oddechowe - widać lata życia nauczyły go udzielania pierwszej pomocy. Sprawdził oddech, a następnie palpacyjnie zbadał wszystkie jego części ciała.
- Wie Pan co, nie podoba mi się u niego dziwne zgrubienie na karku, lepiej będzie jak ja z nim tu poczekam, a Pan szybko pobiegnie do szpitala, bo przenoszenie go może mu zaszkodzić. Jego ojciec nazywa się Sanjuro Uchiha. - słusznie zauważył to, co Ty wcześniej ominąłeś.
Na karku miał już teraz dość wyraźną opuchliznę, która powiększyła się, gdyż nie ustabilizowałeś mu wcześniej szyi. Gdybyś go nie spotkał w porę, jego zdrowiu naprawdę mogło coś zagrażać.
- Pobiegł bym sam, ale Pan jest znacznie szybszy. - dodał, usprawiedliwiając się.
Pisz tutaj
Hyūga Hiroshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sagisa » 20 kwi 2018, o 23:04

Znalezienie transportu do Sogen nie było jakimś wielkim wyczynem. Z Ryuzaku lądem można się było dostać tylko w trzy miejsca bezpośrednio, więc wystarczyło szukać wozu jadącego na północ. Uzgodniwszy z handlarzem cenę, zapakowali wszystkie bagaże wraz z trumną i mogli ruszać dalej. Saga nie chciała błądzić myślami nad wydarzeniami z Hanamury, uważając, że jeszcze będzie miała ku temu okazję. Wszak przyjdzie jej wyjaśnić wszystko rodzicom, jeśli nie samej liderce. Nie chciała zaprzątać sobie głowy wytłumaczeniem, dlaczego Tensa właściwie raniła się kunaiem. Ta kwestia zapewne będzie najtrudniejsza.
Przekroczyli granicę prowincji, kiedy Ryujin zaczął domagać się kolejnego posiłku. Trzymając go w ramionach blisko własnego ciała, słuchała uważnie słów medyka odnośnie jego rozeznania w terenie. Ścieżka na Mur w kierunku wschodnim, do Midori na południe, na zachód do Sakai, północny zachód do Antai, a także na północ - prowadząca ostatecznie do sogeńskiego portu, a przechodząca przez osadę rodu Uchiha.
- Naszym celem jest Kotei, więc musimy jechać na północ - stwierdziła po chwili. - Przed samą osadą nieco zboczymy z kursu, ale to już bezpośrednio pokieruję woźnicą. I tak zgodził się nieco nadłożyć dla nas drogi.
Po tym krótkim wyjaśnieniu dała znak, by ruszyć ku północy, sama zaś skupiła się już tylko na karmieniu synka.

[z/t] x2 - Sagisa, Akarui (+ Ryujin i Tensa) -> domek
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Izanagi » 21 kwi 2018, o 20:35

Udało mi się dopaść do ojca, jednocześnie lekarza owego chłopaka, gdy tylko wpadłem do szpitala jakaś pani pomogła mi odnaleźć odpowiednią osobę którą miałem nakierować na miejsce w którym zostawiłem chłopaka. W głębi duszy czułem że raczej nic nie powinno dzieciakowi stać, tym bardziej że jest Uchiha, więc Uchiha vs Uchiha to nie tak straszne jak Uchiha vs zwykły człowiek, wtedy bym się martwił ale w takim wypadku powinno być inaczej, tak czy siak nie mam zamiaru czuć żadnego poczucia iż to moja winą bądź cokolwiek. Zaprowadziłem jak najszybciej tylko się dało do dzieciaka, po drodze wyjaśniłem mu całą sytuację, o tym jak to on znęcał się nad dzieciakiem ze swoją bandą, po czym ten chłopak się na nich zemścił i oddał im to co ich, nie mówiłem dokładnie kto co i jak, gdyż nie chciałem od razu wskazywać kto jest winny i takie tam, po prostu chciałem aby wiedział mniej więcej jaki zarys był sytuacji i dlaczego stało się z jego dzieciakiem.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hyūga Hiroshi » 21 kwi 2018, o 21:11

~Koniec misji rangi D~
Uchiha Izanagi
17/17



Obrazek


Wraz z ekipą lekarzy ruszyliście na pomoc dzieciakowi. Po drodze opowiedziałeś mniej więcej co się stało Sanjuro, który dokładnie słuchał tego co mówisz o jego dziecku. Im więcej mu opowiadałeś, tym bardziej się zastanawiał, czy to na pewno chodzi o jego syna.
W drodze przez wioskę kątem oka wyłapałeś Juna. Chłopak zauważył z kim idziesz, dlatego nie podszedł do Ciebie, a skierował się w stronę dzielnicy mieszkalnej. Nie zamierzał wchodzić w paradę medykom ani konfrontować się z Tobą, dlatego zapewne wrócił do domu.
- Takao? - zapytał zdziwiony Uchiha.
- Przecież Takao taki nie jest, czy Pan przypadkiem nie próbuje mnie oszukać? - zapytał, kiedy wychodziliście z wioski.
Dobrze znał swojego syna, był jednym z silniejszych geninów w wiosce i pochodził z dobrej rodziny, nie miał by powodów by gnębić inne dzieciaki, choć Ty mogłeś o tym nie wiedzieć.
Mimo wszystko poszedł za Tobą, jednak w końcu kazał Ci przerwać niestworzone opowiadania i stwierdził, że sam zapyta syna co się wydarzyło.
Po niedługim czasie dotarliście na miejsce, gdzie zostawiłeś chłopaka z farmerem, ale... Ich już tam nie było! Rozejrzałeś się nerwowo po okolicy, lecz nigdzie nie mogłeś nic dostrzec i nawet sharignan Ci w tym nie pomógł. Na ziemi zauważyłeś tylko małą plamkę krwi, w miejscu w którym leżał chłopak.
Medycy nerwowo spojrzeli się na Ciebie i zażądali wyjaśnień.
- Rozumiem, że oderwał nas Pan od pracy i wezwał nas tutaj na darmo? I jeszcze śmiał Pan obrażać mojego syna? - powiedział z wyraźnym gniewem Sanjuro.
- Mam nadzieję, że się więcej nie spotkamy i lepiej jak Pan nie trafi na mnie, kiedy trafi Pan do szpitala. Niech się Pan cieszy, że nie nakładamy na Pana kary za bezpodstawne wezwanie medyków. Żegnam. - zagroził Ci członek klanu Uchiha i wszyscy obrócili się na pięcie, po czym odeszli z powrotem do wioski.
Ty zaś zostałeś sam pośrodku szlaku, nie wiedząc co zrobić w tej sytuacji. Wszystko wskazywało na to, że ów farmer był jednym z porywaczy o których stało się ostatnio głośno, a Ty mu bezmyślnie uwierzyłeś. Wtedy przypomniało Ci się jak wielki błąd popełniłeś - wróciłeś wspomnieniami do momentu, kiedy byłeś jeszcze z dzieciakami. Chłopak w niebieskiej bluzce wykrzykiwał imię nieprzytomnego "Shiba, Shiba! Obudź się!" - dudniło Ci w głowie i rozchodziło się szerokim echem.
Nie pozostało Ci nic innego jak wrócić do wioski, przedstawić zaistniałą sytuację strażnikom i zgłosić możliwe zaginięcie chłopaka.
Hyūga Hiroshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Senju Toshio » 24 kwi 2018, o 17:19

Nastolatek w swym zapale powrócił do niemal rodzimy stron, a przynajmniej centrum całego kontynentu. Wrócił taką samą drogą, jaką udał się do Daishi, żeby tam poświęcić czas na trening. Na pewno nie tak owocny, jak zakładał na początku, lecz wyciągnął z niego kilka pożytecznych lekcji. Czy jego zachowanie od czasu wyruszenia z Cesarstwa uległo zmianie? Raczej nie był ponury, co odzwierciedla tylko jego obecną samotność. Trudno powiedzieć, czy właśnie taki się stanie. Rozwiązując wszystko na własną rękę, bez pomocy kogokolwiek. Zdany na bezwzględny świat poprzez buntownicze wzrastanie w siłę.
Na razie odpędzał negatywne czynniki, które mogły zrujnować mu obecny światopogląd. Szlak zapewnił mu wystarczającą rozrywkę, aby nie przejmować się, co będzie dalej. W gruncie rzeczy musiał przewidywać, czy przypadkiem nie natknie się na zgraje buszujących w lesie zbójów. Jego oczywisty widok mógł z jednej strony niczemu nie przeszkadzać, a z drugiej sprawiać zbyt trudny kąsek - nieproporcjonalny do podjętego wysiłku. Jak dotąd miał styczność tylko z jednym zabójcą i był nim lalkarz. Niewiele wiedział o zwykłych oprychach, którzy dopuszczali się zbrodni z chciwości i w pysze. Toshio martwił się zatem o zwykłych ludzi, kupców i przypadkowych wędrowców. Wszystkich nie uratuje. Zdawał sobie z tego sprawę, jednak pomoże przynajmniej tym, których miał w zasięgu ręki. Wywiązanie rozmowy przychodziło mu równie dobrze, jak oddychanie. Wystarczyło się przedstawić i było właściwie po problemie. O ile Senju nie byli przez nikogo znienawidzeni, bo jakoś szczególnie nie działali na tle militarnym, to można wywnioskować, że dźwięk tego nazwiska przełamywała w magiczny sposób pierwsze lody. Taki skutek niósł też charakter chłopaka. Wesoły i przyjazny, chociaż już nie taki niewinny. Pociągało go do wysłuchiwania opowieści zwykłych ludzi, gdzie ich jedynym zmartwieniem było zatroszczenie się o zdobycie środków do przeżycia zimy czy wy żywienie pociech i zapewnienie im godnej przyszłości. Właściwie shinobi rozbili to samo, lecz na większą skalę. Jedyną zmienną było to, że ninja wiedział, iż każda kolejna potyczka może okazać się śmiertelna w skutkach. Nic tego nie zmieni i nie dało się od tego uciec. Chociaż Toshio wolałby nie wierzyć w głebiej określone przeznaczenie, to czasami nieuniknione stanie na drodze każdemu. Nadal pozostawała nadzieja, że czynami można było zmienić złe zdarzenie na lepsze.
Chłopak starał się liczyć dni i godziny w podróży. Nie mógł zatracić zdrowego rozsądku tylko poprzez porażkę. Nie zrezygnuje z dotąd obranej ścieżki przez błahe sprawy. Dzień tygodnia nie mógł zapowiadać czegoś specjalnego, ani obecna pora roku. Potraktował ten czas, jak każdy inny, zwykły moment. Mimo to cieszył się, kiedy myślał o odkrywaniu i zgłębianiu czegoś nowego. W Sogen był już za sprawą obrony Muru. Ekspedycja wiele go nauczyła i chciałby kiedyś wrócić na dzikie tereny. Jako Senju napotkane, krwiożercze rośliny bardzo go zaintrygowały. Bez wątpienia przydałoby się zebrać kilka próbek. To tylko kwestia czasu, kiedy stanie się wystarczająco mocny do tak niebezpiecznej podróży. Dzisiaj mógłby bez przeszkód tam zginąć w nieświadomy sposób. Toteż pozostawiając te myśli na dalszy plan, ruszył ku miastu Uchiha. Można powiedzieć, że wchodził w paszczę lwa. Dlatego starał się nie przyciągać swoim jestestwem uwagi. Mimo to podejrzewał, że zwyczajnie mu się to nie uda.

zt. > osada Kotei
Senju Toshio
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Aka » 26 kwi 2018, o 16:18

Młody Uchiha postanowił w miarę szybko się ogarnąć, nie chcąc tracić czasu na jakieś niepotrzebne pierdoły. Czas naglił, a on nie lubił się spóźniać. Tym bardziej, że było to zlecenie od samej liderki klanu. Wypadało wypaść w miarę przyzwoicie, a wcześniejsze przybycie na miejsce pozwoliłoby mu ogarnąć się w sytuacji i kto wie, może wyciągnąć z tego coś pożytecznego. Teraz jednak musiał udać się na szlak, dotrzeć do prowincji nadmorskiej z której mógłby kontynuować swoją podróż na festyn. Najbliżej rzecz jasna było Ryuzaku - cel jego podróży.
Potem wystsrczyło wynająć miejsce na łodzi i udać się do Kami no Hikage. Pozostało mu więc było zapakować najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyć czym prędzej.

Skąd: Sogen
Dokąd: Kami no Hikage
Czas podróży: 45 minut
Czas przybycia: 18:03
Środek transportu: częściowo przy użyciu łodzi.
Aka
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akarui » 30 kwi 2018, o 22:59

W przeciągu pół roku podróżował tą drogą już trzeci raz. Tak jak w całym życiu swoim nie był w Sogen, tak tą drogę znał już na pamięć. Szczególnie jej odcinek do Ryuzaku. Ostatni raz przechodził tędy całkiem niedawno, ledwie parę dni wcześniej. Wracając do wspomnień, pojawiły się nowe pytania. Ciekawe, co u Sagisy? Czy już zdołali pochować biedną Tensę? Czy rudowłosa nie miała problemów u lidera swojego klanu? Akarui obiecał jej, że jeszcze kiedyś się zobaczą. Może jak będzie wracał z kami no Hikage? W końcu drogę już zna, a jej ojciec powiedział mu, że będzie mile widziany. Żal nie skorzystać z zaproszenia.

Na ten moment miał jednak inne tematy na głowie. Po dotarciu do Ryuzaku udał się prosto do portu, by znaleźć transport do Kami no Hikage. Nie było to zbyt trudne, masa ludzi się w tym kierunku, zapowiadała się impreza podobna do tej, jaka odbyła się w Kantai, a może nawet i większa? Rada Dwudziestu nie jest zbyt szczęśliwa z nowo powstałego Cesarstwa, na pewno będą chcieli się odbić. A Akarui ma to szczęście, że zobaczy to na własne oczy.


Skąd: Sogen
Dokąd: kami no Hikage
Czas podróży: 45min
Czas przybycia: 00:45
Środek transportu: z Ryuzaku do Kami łodzią.
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1286
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Izanagi » 4 maja 2018, o 11:42

Po skończeniu swojej misji, udałem się do domu nieco odpocząć, gdzie jak tylko chwilkę poleżałem dostałem list w którym dowiedziałem iż mam udać się do Kami no Hikage, na szczęście dużo ludzi udawało w tym samym kierunku przez co na bank nie zgubię się aby trafić w owe miejsce. Nie bardzo zapamiętałem co mi lider mówił, na temat tego po co ja tam idę, ale trzeba iść nie ma wyjścia, jakoś dam radę wśród ludzi dowiedzieć czego trzeba. Wszedłem na łódź którą to miałem udać na miejsce, nigdy jeszcze nie płynąłem łodzią przez co nie wiem jak zareaguję na to, po za tym zawsze takie rzeczy uważałem jako nową przygodę dzięki której zdobędę nowe doświadczenia życiowe. Za nim ruszyliśmy ja usiadłem sobie w jednym z najlepszych miejsc by mieć widok na większość łodzi, a także co będzie dla mnie wygodnym siedliskiem, przez co nie będę się musiał przemieszczać co chwila tylko się kimnę i obudzę szybko na miejscu.
Skąd: Sogen
Dokąd: Kami no Hikage
Czas podróży: 45min
Czas przybycia: 13:30
Środek transportu: Ryuzaku -> Kami łódź
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Minoru » 27 maja 2018, o 11:35

D 15/15
Wieczór przerodził się w noc. Kolacja została skończona, głośne rozmowy zaczęły cichnąć, zastępowane odgłosami budzących się do życia nocnych zwierząt. Gdzieś w oddali zahuczała sowa, w oddali, ledwo słyszalny, poniósł się ryk jakiegoś dzikiego kota. Rozmowy ucichły całkowicie, gdy jeden z wnuków kobiety uciszył wszystkim syknięciem.
- Pora spać, babcia już śpi - podbródkiem wskazał na siedzącą w drewnianym fotelu kobietę. Jej głowa zwisała bezwładnie w dół, tak że podbródkiem prawie dotykała swojej klatki piersiowej. Drugi z wnuków podszedł do swej babci i delikatnie podniósł ją z miejsca, by zanieść ją do swojego namiotu. Ognisko zostało zgaszone i po kilku ostatnich pozdrowieniach, wszyscy udali się do swoich miejsc spoczynku.
Ranek, nadszedł szybko i niespodziewanie. Wszyscy uwijali się niczym mrówki, by przygotować jedzenie i złożyć obóz, tak by jeszcze nim słońce zbliży się do zenitu, opuścić to miejsce. Dalsza podróż mijała spokojnie, bez zbędnych przygód i brawurowej jazdy, która mogła by się skończyć, no cóż, dokładnie tak jak ostatnio. Granicę z Antai przekroczono jeszcze nim nastała pora obiadowa, a do ich celu dotarli jeszcze przed zachodem słońca.
Oto rozpościerało się przed nimi miasto portowe regionu Antai. Było ono duże, jak na standardy typowych miejscowości i panował tutaj niemały gwar. Z daleka można było również podziwiać żagle i maszty cumujących w tym miejscu okrętów.
- Jesteśmy. Wynajęcie łodzi zajmie trochę czasu, dlatego też - młodzieniec zwany Aratą wyciągnął cztery sakiewki, w których miło coś brzęczało.
- Wasza przygoda kończy się tutaj, dziękujemy za okazaną pomoc- wręczył każdemu z zebranych po sakiewce.
- A jeśli chcecie, to zapraszamy za kilka dni do solonej małży, tuż przy porcie, na pewno przyda nam się wsparcie przy dalszej podróży .
Tak oto kończy się ta przygoda, choć powinienem zaznaczyć że była ona tylko częścią całej wędrówki. Czy będzie ona kontynuowana? To zależy jedynie od samego Keiona.

Podróż w ramach misji D dla Keiona
Skąd: Sogen
Dokąd: Antai
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 13:10
Środek transportu: Wóz
Minoru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Keion » 31 maja 2018, o 10:47

Podróż dalsza podróż minęła mi całkiem miło i przyjemnie, bez innych komplikacji. Co prawda droga nadal nie była piękna i wyściełana różami, ale na tyle dobra że nigdzie nie utknęliśmy. Przed zachodem słońca byliśmy już w Antai, gdzie otrzymałem swoją zapłatę.
-Dziękuję bardzo, cieszę się że mogłem na coś się przydać i w czymś pomóc. Szerokiej drogi.-Pożegnałem się z przełożonymi, jak i współpracownikami, po czym poszedłem wynająć sobie nocleg. Następnego dnia obudziłem się rześki, pełen werwy i wigoru, jednakże tak mi się tylko wydawało bo ostatnimi czasy swoje zrobiłem i choć tego nie odczuwałem to byłem przemęczony. Czując jednak przypływ energii postanowiłem się udać w dalszą podróż do Kyuzo, tym razem jednak wybrałem pieszą podróż. Przed wyjściem kupiłem sobie prowiant i niezbędne rzeczy, a przed południem już byłem w drodze.

Skąd: Antai
Dokąd: Kyuzo
Czas podróży: 60 minut
Czas przybycia: 13:00
Środek transportu: Nogi
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 192
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Katsuko » 4 cze 2018, o 18:36

Dosyć szybko znaleźli się na szlaku transportowym a chłopak popierał jej słowa. Więc mimo, że biegła to nieco zwolniła by nie wpaść w potencjalną pułapkę. To, że ludzie na nią patrzyli, akurat w jej wypadku było normalne jednak wzięła sobie uwagę chłopaka do serca i wepchnęła fiolkę nieco głębiej. Tak by nie kusiła losu.. Dziewczyna zerkła w kierunku swojego "kuzyna" aczkolwiek było to umowne określenie.- Właściwie to masz rację trzeba czujnym nie ma co gnać na złamanie karku. - Zwolniła nieco i rozglądała na boki jak i pod nogi, starając ogarniać cały widok, ten de facto nie był dla niej zaskakujący. Dodatkowo bliskość muru jej nie pasowała, ale nie mogła nic z tym zrobić. Trzymała się blisko Kenichiego, zawsze im bliżej tym lepiej, no czysto teoretycznie.
Katsuko
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość