Wioska Shōhei

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yoshimitsu » 28 sty 2017, o 10:06

Wreszcie mógł się spotkać z człekiem odpowiedzialnym za cały ten bezsensowny burdel. Któż taki mógłby myśleć, że bezkarnie będzie mógł odłączyć się od swych Panów, ta wioska miała zarabiać pieniądze dla nich, by ród Uchiha mógł się rozwijać w dalszym stopniu, a Katsumi na pewno potrzebuje sporej ilości gotówki by opłacić wszystkich i mieć dodatkowo inne możliwości. Choć polityka go nie interesowała, to musi odwdzięczyć się jej jak tylko może, bo przecież ta umożliwiła mu spełnienie obietnic dla Rudowłosej. Droga spod karczmy do miejsca spotkania z sołtysem nie była zbytnio długa, ot potrwała może kilka minut lub to lekkie wyobrażenie Yoshiego sprawiło, że czas zleciał tak szybko. Weszli do jakiegoś budynku, minęli wcześniej strażnika, błądzili chwile po korytarzu, aż wreszcie natrafili na drzwi, które miały odpowiedni dopisek. Stukot do drzwi rozbrzmiał na głuchym korytarzu, odpowiedzi nie otrzymano, toteż nieśmiało wrota do pokoju zostały uchylone, nieśmiało do momentu zauważenia ciała jakiegoś mężczyzny. Bezwładne ścierwo usadowione na krześle.
Czerwony Król nawet nie drgnął, taki widok nie był dla niego niczym nowym, choć przez myśl przeszło mu, że ktoś go wyręczył, to przed powrotem do wioski wolał się upewnić. Wzruszył ramionami i gwizdnął, niezbyt głośno, ot słyszalnie dla stojącego obok niego strażnika. Który miał zostać złapany w Genjutsu. W iluzji człek ten zostaje złapany i całkowicie unieruchomiony przez drewniane pale z Mokutonu. Tym samym, za jego plecami stanie Yoshi i złapie go za głowę, by wykonać kolejną technikę i dowiedzieć się kilku rzeczy, a pytania miał zamiar rzucić...
-Czy to jest prawdziwy sołtys? Jeśli nie, to gdzie się znajduje? Próbujecie mnie zabić? -do tego ostatniego był pewny, jak i do pierwszego pytania, ale przecież nie zaszkodzi spytać. Gdyby coś poszło nie tak, aktywuje Sharingana i postara się uniknąć ewentualnego ataku czy skontrować przy pomocy tanto, jeśli unik nie będzie konieczny.


Ew aktywacja Sharingana lv3

SIŁA 1 (+10 Styl) = 11
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 84 (+10 Styl) = 94
PERCEPCJA 81 (141 z Sharem)
PSYCHIKA 100
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY B

NazwaKogi-jutsu
DziedzinaGenjutsu
Ranga B
PieczęciBrak
ZasięgTak jak niesie się dźwięk.
KosztE: 25% | D: 20% | C: 15% | B: 10% | A: 5% | S: 3% | S+: 1%
DodatkoweWyjście z Genjutsu za pomocą Kai. | Użytkownik musi znać "używaną" technikę. | Łapiemy za pomocą gwizdnięcia (ofiara musi usłyszeć dźwięk).
Opis Technika iluzji mająca na celu stworzenia genjutsu odpowiedniej techniki... Prosty przykład: użytkownik chce wyprowadzić przeciwnika w pole i tworzy iluzję ataku pali Mokutonu, te obwiązują go i obezwładniają. Wtedy przeciwnik nie może się ruszyć, czuje ucisk itp. Jednak po dezaktywacji techniki np siniaki czy ból spowodowany przez silne zaciśnięcie się tej iluzji Mokutonu znika. Dla podania większego zrozumienia. Użytkownik używa kuli ognia, która perfekcyjnie trafia. Oparzenia (iluzja ich), pojawia się na ciele. Oponent czuje smród spalonego ciała, odczuwa dany ból itp. Wychodzi z techniki i jedyne co pozostaje po technice to wspomnienie. Efekt kuli ognia jak podpalona trawa przez którą leciała ognista technika również jest towarzyszem, jak i inne zmiany w otoczeniu. Oczywiście jedynie ofiara to wszystko widzi, jak i również przestaje widzieć po wyjściu z techniki.
Jest też inny efekt uboczny można powiedzieć, ponieważ jak wiemy iluzje mogą doprowadzić do różnych rzeczy, zmiany w psychice omdlenia itp. W tym wypadku, jeśli oponent w rzeczywistości nie przeżyłby ów użytej techniki w iluzji, straci on przytomność.
Efekt omdlenia możliwy jedynie jeśli przeciwnik posiada mniej konsekwencji od psychiki użytkownika o 60. Czyli użytkownik posiada 60 psychiki, natomiast przeciwnik 0 konsekwencji = omdlenie. Jeśli natomiast posiadałby 1 konsekwencji, wtedy takowego efektu nie ma.


Nazwa
Jigyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 35% | D: 30% | C: 20% | B: 15% | A: 10% | S: 4% | S+: 4% (3% za turę)

Dodatkowe
Użytkownik musi trzymać głowę rozproszonego celu

Opis Jutsu używane głównie przez śledczych i szpiegów, aktywowana poprzez dotknięcie głowy. Użytkownik przesyła wtedy prosto do mózgu celu własną chakrę, zaczynając manipulować umysłem oponenta. Jeżeli jest to wykonywane odpowiednio zręcznie i subtelnie, użytkownik jest w stanie zmusić cel techniki do udzielenia mu odpowiedzi na każde pytanie, jakiekolwiek tylko zada manipulujący.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Josaiji » 28 sty 2017, o 13:27

Obrazek
Lennik
C 22/30+


Odłączył się bo rozwinął wioskę w takim stopniu, że nie był zależny od nikogo. Rozwinął gospodarkę do tego stopnia, że pieniądze wpływały tylko do jego kieszeni, opłacał wszystkie instytucje, a resztę odkładał na czarną godzinę. Trzeba przyznać - miał łeb na karku i poradził sobie bardzo dobrze. Niejeden mu zazdrościł, gdy sołtys opowiadał o tym w jaki sposób dorobił się takich pieniędzy. Co mu jednak po tym, skoro odebrali mu życie i zginął z poderżniętym gardłem na krześle w biurze, które było jego drugim domem. Dziwna śmierć, pozostaje pytanie, kto wykonał zlecenie przed Yoshimitsu? Czerwonowłosy nie miał zamiaru czekać na odpowiedź i po ujrzeniu trupa zagwizdał. Skąd przewodnik mógł wiedzieć, że po gwizdnięciu wpadnie w genjutsu? Po chwili po całym jego ciele wiły się pale, by zacisnąć się z ogromną siłą. Czerwonemu Królowi chodziło tylko o unieruchomienie przeciwnika, by móc wykonać z łatwością kolejną technikę. Chwycił ofiarę za głowę i przelał swoją chakrę. Odpowiednio zmanipulował umysłem "przeciwnika", żadne przeszkody nie stanęły mu na drodze i po chwili był w stanie wydobyć z niego całą prawdę. Uchiha zaczął zadawać pytania. Wystarczyło pierwsze pytanie i rozjaśniła się cała sytuacja.
- Tak, to prawdziwy sołtys. Nikt nie próbuje Cię zabić, skąd ta myśl. Jest Pan naszym gościem, my szanujemy gości! - mówił z grymasem i przerażeniem na twarzy. Pale drewna były uciążliwe, naciskały na ciało mężczyzny. Facet nie kłamał, mówił wszystko co wiedział. Szkoda tylko, że dzień wcześniej wyczyścili mu pamięć i mężczyzna który siedział na krześle dla PRZEWODNIKA był sołtysem. Drugim problemem jest to, że Czerwony Król o tym nie wie i będzie musiał rozwiązać tę zagadkę w inny sposób. Pozostaje pytanie, czy mu się uda i czy będzie brnął w to dalej. Bo skoro sołtys nie żyje, to misja wykonana, z drugiej jednak strony miał dowiedzieć się czemu pieniądze nie wpływają na konto. I kolejna kwestia, jak już ogarnie o co tutaj chodzi, trzeba znaleźć prawdziwego sołtysa.
Josaiji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yoshimitsu » 28 sty 2017, o 13:58

Dłoń zaciśnięta na łbie ofiary była niczym łapa Czerwonej Bestii, która objęła właśnie swą zdobycz i ma zamiar wydobyć z niego wszystkie informacje. Minął już jakiś czas kiedy to ostatnio używał tej techniki, ale przecież takich rzeczy się nie zapomina. Niebieska energia wpłynęła do mózgu ofiary, po czym ta musiała odpowiadać zgodnie z prawdą na zadawane pytania. Lekkie zdziwienie przemknęło między jego krwistymi ślepiami, kiedy usłyszał taką odpowiedź. Natychmiastowo ręka uniosła się i opadła tuż przy ciele. Zaczął myśleć co teraz było by najlepiej zrobić, a miał wiele opcji do wybrania. Niezbyt mu się podobały niektóre, ale trzeba było jakąś na pewno wybrać. Był przecież Czerwonym Królem, nie miał zamiaru wracać do Katsumi z niewykonaną misją. Delikatny uśmieszek przemknął pod nosem.
-Dobra, to sprawdźmy jeszcze jedną rzecz. Najchętniej zabiłbym Cie od razu, no ale raczej zrobi to kilka łyków alkoholu jeśli mam rację. -złapał za górną część i odkręcił. Oczywiście miał na uwadze, że strażnik niezbyt chętnie będzie pił cokolwiek, dlatego gdyby miał jakieś przeciwwskazania to przy pomocy iluzji, pomniejsze pale otworzą mu szeroko usta i wtedy spora ilość trującego lub nie, płynu wleje się do gardła niewinnego człeka. Wiedział, że technika nie może kłamać, a jednak nauczony doświadczeniem już raz został oszukany przez jej działanie. Być może zadał złe pytanie, być może była to kwestia czegoś innego, tak jak to w przeszłości, ale teraz... Miał do dyspozycji flaszkę, która może być dowodem w sprawie. Wiedział, też że zaraz może pojawić się tutaj ten strażnik z dołu, dlatego dość szybko wszystko robił i był przygotowany na ewentualny atak, aktywując Sharingana i robiąc unik lub parując atak.

Ew aktywacja Sharingana lv3
Kogi - dalej aktywny.

SIŁA 1 (+10 Styl) = 11
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 84 (+10 Styl) = 94
PERCEPCJA 81 (141 z Sharem)
PSYCHIKA 100
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY B

NazwaKogi-jutsu
DziedzinaGenjutsu
Ranga B
PieczęciBrak
ZasięgTak jak niesie się dźwięk.
KosztE: 25% | D: 20% | C: 15% | B: 10% | A: 5% | S: 3% | S+: 1%
DodatkoweWyjście z Genjutsu za pomocą Kai. | Użytkownik musi znać "używaną" technikę. | Łapiemy za pomocą gwizdnięcia (ofiara musi usłyszeć dźwięk).
Opis Technika iluzji mająca na celu stworzenia genjutsu odpowiedniej techniki... Prosty przykład: użytkownik chce wyprowadzić przeciwnika w pole i tworzy iluzję ataku pali Mokutonu, te obwiązują go i obezwładniają. Wtedy przeciwnik nie może się ruszyć, czuje ucisk itp. Jednak po dezaktywacji techniki np siniaki czy ból spowodowany przez silne zaciśnięcie się tej iluzji Mokutonu znika. Dla podania większego zrozumienia. Użytkownik używa kuli ognia, która perfekcyjnie trafia. Oparzenia (iluzja ich), pojawia się na ciele. Oponent czuje smród spalonego ciała, odczuwa dany ból itp. Wychodzi z techniki i jedyne co pozostaje po technice to wspomnienie. Efekt kuli ognia jak podpalona trawa przez którą leciała ognista technika również jest towarzyszem, jak i inne zmiany w otoczeniu. Oczywiście jedynie ofiara to wszystko widzi, jak i również przestaje widzieć po wyjściu z techniki.
Jest też inny efekt uboczny można powiedzieć, ponieważ jak wiemy iluzje mogą doprowadzić do różnych rzeczy, zmiany w psychice omdlenia itp. W tym wypadku, jeśli oponent w rzeczywistości nie przeżyłby ów użytej techniki w iluzji, straci on przytomność.
Efekt omdlenia możliwy jedynie jeśli przeciwnik posiada mniej konsekwencji od psychiki użytkownika o 60. Czyli użytkownik posiada 60 psychiki, natomiast przeciwnik 0 konsekwencji = omdlenie. Jeśli natomiast posiadałby 1 konsekwencji, wtedy takowego efektu nie ma.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Josaiji » 28 sty 2017, o 15:34

Obrazek
Lennik
C 24/30+


Było mnóstwo opcji, pewnie najlepszą z nich byłoby zabicie strażnika i... no właśnie, szukanie sołtysa na własną rękę. Pytanie tylko, jak szybko zorientowaliby się, że mężczyzna zginął i zaczęliby poszukiwania. A może raczej chodzi o to, że cała sytuacja była ustawiona i dokładnie zaplanowana. Tak jak wspominałem, ktoś był wtyką i każdy w wiosce wiedział, że czerwonowłosy ich odwiedzi. Miał nie robić dymu, a już powoli go wszczyna. Zaatakował mężczyznę, a wystarczyło pogadać i dowiedzieć się co i jak. Można go jednak zrozumieć, chciał mieć pewność, że to naprawdę sołtys z podciętym gardłem. Potężny Uchiha, ktoś taki jak on musi wrócić do swojej władczyni z czymś konkretnym, bo co jej da wiedza, że sołtys zginął, a wraz z nim pieniądze. Nie wiadomo gdzie je trzymał, mógł je zdeponować w każdym miejscu na ziemi, a zrównanie wioski z ziemią jaką korzyść przyniesie? Yoshimitsu również to musiał brać pod uwagę, kierując się przemocą. Brak wioski, brak wpływów. Zresztą, jest wioska, wpływów wciąż nie ma,a po to wysłany został Czerwony Król - ma załatwić pieniądze dla rodu Uchiha.
Postanowił wlać w nieznajomego trunek, który został podarowany mu przez kobietę w karczmie. Mądry wybór, będzie mógł dowiedzieć się, czy ktoś próbował go otruć. Facet z przymusu musiał wypić kilka łyków, ale nic się nie stało. Czyżby trucizna miała zadziałać dopiero po czasie? Stali przy drzwiach, Yoshimitsu miał widok tylko na drzwi, za biurkiem znajdowało się okno. Sharingan nie dawał możliwości patrzenia za plecy, dlatego Uchiha skupiony podtapianiem strażnika, nie mógł zauważyć tego, który pojawił się za jego plecami. Oponent cisnął kunaiem w stronę Yoshiego, celując dokładnie obok jego głowy. Nóż przeleciał cały pokój i wbił się w ścianę.
- Sołtys to tylko marionetka. Odejdź stąd, albo będziesz następny. Prawdziwe kłopoty spotkasz w karczmie, w piwnicy. Zapraszam. - powiedział chłodnym głosem, a gdy Uchiha się odwróci, będzie mógł zauważyć zamaskowanego mężczyznę. Tuż po wypowiedzeniu ostatnich słów, chłop zamienił się w popiół. Coraz ciekawiej...
Josaiji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yoshimitsu » 28 sty 2017, o 16:09

Pale w iluzji otworzyły usta strażnikowi, w rzeczywistości po prostu on sam tak rozwalił usta. Jakkolwiek by to nie brzmiało, Yoshi wlał mu do gardła sporą ilość płynów, po czym czekał na reakcję organizmu, mijały sekundy, a człek dalej normalnie dychał, choć normalnie nazwać tutaj możemy przyśpieszone przez stres tętno i oddech, serce dudniło mu niczym dzwony w pobliskich klasztorach, a sam obraz w oczach rzucał Czerwoną Bestię w zarysach potwora, jakim to był...
W tym momencie przed oczyma przemknął mu kunai, zaraz to głos rozbrzmiał mu w uszach, ktoś do niego przemówił. Męski głos brzmiał lekko groźnie, nawet chłodno, ale dla Czerwonego Króla było to niczym zaproszenie, ba! Nawet wyzwanie, z racji, że ktoś zaszedł go od tyłu, a ten nawet go nie usłyszał, co było dla niego bardzo dziwne, zwłaszcza kiedy znajdowali się budynku, a w około nie było specjalnego hałasu. Czyżby miał zmierzyć się właśnie z człekiem specjalizującym się w skrytobójstwie? Nie miał pojęcia, ale to nic... Niemal natychmiast dezaktywował Genjutsu rzucone na strażnika, cisnął butelkę gdzieś na bok i mruknął pod nosem prosto do przerażonego człeka.
-Heh, coś tutaj jednak nie pasuje. Widzisz... -szybkim ruchem wyciągnął tanto z pokrowca i wbił je od tyłu w szyję strażnika, tak by wbiło się do połowy niemal odcinając głowę. Bestia wyczuła, że nie ma sensu się teraz powstrzymywać, pora dać upust zniecierpliwieniu i ruszyć prosto w objęcia pułapki. Sharingan mierzyć miał całą drogę do baru i oczywiście w nim, Yoshi trzymał cały czas zakrwawione tanto w dłoni. Uśmiech rozciągnięty po same uszy, jak gdyby znów sam demon wyśmiewał wszystkich śmiertelników, których zaraz spotka w podziemiach.

Sharingan lvl 3 aktywny


SIŁA 1 (+10 Styl) = 11
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 84 (+10 Styl) = 94
PERCEPCJA 81 (141 z Sharem)
PSYCHIKA 100
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY B
Yoshimitsu
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Josaiji » 29 sty 2017, o 12:37

Obrazek
Lennik
C 26/30+


Okno było otwarte, gwar z ulicy skutecznie ułatwił mężczyźnie zajść Yoshiego od tyłu, także o skrytobójstwie nie ma tutaj mowy. Mężczyzna atakujący miał świadomość, po prostu czuł w moczu, że Uchiha skorzysta ze zaproszenia i będzie chciał jak najszybciej udać się do karczmy by rozwiązać zagadkę, a raczej po prostu powalczyć z zamaskowanym i odebrać mu życie. Póki co, przybycie do wioski Yoshimitsu przyniosło jednego trupa. Czerwony Król zechciał zabić drugą osobę, domyślił się, że coś tutaj nie gra - chyba głupi by dał radę. Mężczyzna położył dłoń na rękojeści swojego wysłużonego tanto, po czym wyciągnął ostrze z pokrowca. Ileż krwi widział ten krótki miecz... Stalowa część weszła w szyję strażnika niczym nóż w masło. Czerwonowłosy wykonał jeden ruch i facet został pozbawiony życia. W tym momencie w gabinecie mieliśmy dwa trupy i zakrwawionego Yoshiego, przecież przeciął facetowi tętnicę, krew zaczęła tryskać po całym pokoju. Strażnik nie wypowiedział nawet słowa po dezaktywacji genjutsu, po prostu nie zdążył. Bestia wpadła w szał, chciała zabijać, nieważne gdzie, nieważne kogo - po prostu miał ochotę odbierać ludziom to co najcenniejsze. Ruszył do baru, nie zważał na nic, aktywowany sharingan skutecznie ułatwiał mu ocenienie terenu. Nie było pułapek, byłby bezcelowe. Wpadł do baru, chwycił za klamkę i wszedł do środka. Otwierając drzwi uruchomił mechanizm i już po chwili w jego stronę leciało 5 kunai. Dzięki sharinganowi był w stanie wykonać unik. Na ścianie dostrzegł narysowaną krwią strzałkę, grotem do dołu. Wskazywała na wejście do piwnicy. Wygląda na kolejne zaproszenie.
Josaiji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yoshimitsu » 29 sty 2017, o 12:47

Myśli wyparowały z łba czerwonowłosego, zniknęły... Pojawiła pustka, a górę wzięła żądza czy też instynkt monstrum, gdyby nie zależało to od niego wszystkie osoby, które pojawiły się teraz przed jego oczyma były by martwe, poddane torturą lub cokolwiek innego na co będzie miał ochotę. Ale musiał trzymać się wytycznych Katsumi, najpierw dobro jego rodu, dopiero później jego własne interesy, choć jeśli przyjdzie mu zrobić wszystko by dokonać obietnicy złożonej Inu, to nie będzie go interesowało nic innego jak sięgnięcie po to, nie zważając na słowa liderki. W tym przypadku powstrzymywał się więc bardzo... Ba! Kto wie, czy gdyby nie zaatakował zwykłego obywatela tej osady, to nie pojawiła by się znów Rudowłosa dziewczyna i nie kazała by mu przestać, ostatnimi czasy dość często mu się to zdarza. Cóż, niestabilnie emocjonalny człek mający w swych dłoniach potęgę, jest przecież niezwykle groźny... Choć ta nie pojawiła się przy mordzie strażnika, to być może zaraz zacznie krzyczeć mu do ucha i karcić go za złe zachowanie.
Nie miał zamiaru teraz przestać i chciał zabić człeka, który ośmielił się przemknął pod jego czujną sztuką i cisnąć mu w plecy nożem, który co prawda nie trafił, ale jednak. Znalazł się tuż przy karczmie, Sharingan wściekle kręcił się w jego ślepiach, nie czekając na nic chwycił klamkę i pociągnął w dół, niemal natychmiast w jego stronę poleciało 5 kunaiów, ale... Dla niego wyglądało to niczym spowolniony dwuketonie czas, bez najmniejszego trudu uniknął ataku i zaczął kierować się w dół. Do miejsca gdzie miał na niego zapewne czekać ktoś... W jego ślepiach jednak teraz widniało coś innego niż zwyczajny Sharingan... Nie chciał się zabawiać z człekiem, który go rozwścieczył... A kto wie, być może dane mu będzie zobaczyć coś więcej przed śmiercią niż legendarne oczy rodu Uchiha! Był niemal pewny pułapki, ale... Cały czas mimo stanu, rozważnie i uważnie robił krok za krokiem, by mieć możliwość obrony czy uniku.

MS aktywny

SIŁA 1 (+10 Styl) = 11
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 84 (+10 Styl) = 94
PERCEPCJA 81 (151 z MS)
PSYCHIKA 100
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY B
Yoshimitsu
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Josaiji » 29 sty 2017, o 13:16

Obrazek
Lennik
C 28/30+


Zakradnięcie się od tyłu i ciśnięcie nożem to prawdziwa zniewaga dla Yoshiego. Tego, któremu się udało zajść Uchihę chciał po prostu dopaść i zabić, krótko i zwięźle. Nie przejmował się tym, że zabija, miał gdzieś ludzkie istnienie. W tej chwili liczyło się tylko ukojenie nerwów, a wiadomo w jaki sposób można uspokoić Yoshiego - dać mu zabijać. Okazję dał mu zamaskowany mężczyzna. Chłopak dotarł do karczmy, czekała jedna pułapka, co najwyżej śmieszna dla kogoś takiego jak Yoshimitsu. Uniknął noży z łatwością, a w jego oczach nie było zwykłego sharingana. Wygląd się zmienił, przybrał wzorek, a Uchiha zaczął kroczyć dalej. Nie było mu dane omijać kolejnych pułapek, żadnych nie było. Dotarł do włazu i ze spokojem mógł wejść do środka. Zeskoczył z ostatniego szczebelka drabiny i prawdopodobnie stanął wyprostowany i wpatrzony ślepiami w duży pokój. Nie zdążył dobrze ocenić, co i gdzie się znajduje.
- Wiedziałem, że będziesz... - rzucił ten sam głos, który zaatakował znienacka i już po ułamku sekundy w stronę czerwonowłosego poleciał powietrzny pocisk (Fūton: Reppūshō). Przeciwnik z elementem futonu, rozwiniętym na średnim poziomie, w końcu dziedzina rozwinięta na rangę C. Pomieszczenie nie było duże, Yoshi miał mało czasu na reakcję. Musi coś wymyślić, w innym wypadku zostanie uderzony przez pocisk, który może z łatwością go obezwładnić - co gorsza, Uchiha na pewno nie chciałby przypieprzyć głową w ścianę. Chociaż wątpliwe, żeby czegoś nie wymyślił...
Josaiji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yoshimitsu » 29 sty 2017, o 13:38

Krok za krokiem, a pod tym jakby drżące podłoże, które odczuwało energię jaką emitował Yoshi. Sam gdy doglądał siebie przy pomocy boskich oczu, miał wrażenie, że jego chakra przypomina bardziej postać Rudowłosej podczas ostatniej przemiany, niż zwyczajną niebieską czy błękitną, płynącą między zwyczajnymi ludźmi. Co bardziej upodobniało go do wyobraźni w głowach jego ofiar, jako prawdziwego demona niżeli prawdziwego człowieka. Czerwony Król więc zaczął schodzić prosto do pułapki, która została na niego zastawiona, a kiedy to pozostało kilka schodów do końca, powoli zeskoczył, po chwili uniósł łeb i od razu widział, jak w jego stronę zaczynają lecieć pociski. Dobrze też widział człowieka odpowiedzialnego za to wszystko. Uśmiech widniał pod nosem Uchihy, pora było rozpocząć mord.
Legendarny Sharingan odbijał się, a w nim jego cel, który usłyszeć mógł głośne gwizdnięcie, a po tym pale mokutonu wbite w jego ciało... Mające na celu zabić go niemal natychmiast, co sprawi, że zostanie pozbawiony przytomności i będzie jeszcze łatwiejszym celem dla Czerwonego Króla. W tym samym czasie miał zamiar właściwie to dać się trafić techniką oponenta, która niezbyt zrobi na nim cokolwiek, kiedy ten po prostu przylgnie do ściany, w którą to ma go wbić ów technika. Ot miał zamiar komicznie rozłożyć się niczym pajac i dać się rozwiać przy ścianie, być może dzięki temu nie będzie musiał prać dziś nawet kąpieli, bo przecież wywietrzy mu krocze. Po tym wszystkim po prostu dobije oponenta... Ale! Co dalej? Bo niczego się jeszcze nie dowiedział.

Aktywny MS


SIŁA 1 (+10 Styl) = 11
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 84 (+10 Styl) = 94
PERCEPCJA 81 (151 z Sharem)
PSYCHIKA 100
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY B

NazwaKogi-jutsu
DziedzinaGenjutsu
Ranga B
PieczęciBrak
ZasięgTak jak niesie się dźwięk.
KosztE: 25% | D: 20% | C: 15% | B: 10% | A: 5% | S: 3% | S+: 1%
DodatkoweWyjście z Genjutsu za pomocą Kai. | Użytkownik musi znać "używaną" technikę. | Łapiemy za pomocą gwizdnięcia (ofiara musi usłyszeć dźwięk).
Opis Technika iluzji mająca na celu stworzenia genjutsu odpowiedniej techniki... Prosty przykład: użytkownik chce wyprowadzić przeciwnika w pole i tworzy iluzję ataku pali Mokutonu, te obwiązują go i obezwładniają. Wtedy przeciwnik nie może się ruszyć, czuje ucisk itp. Jednak po dezaktywacji techniki np siniaki czy ból spowodowany przez silne zaciśnięcie się tej iluzji Mokutonu znika. Dla podania większego zrozumienia. Użytkownik używa kuli ognia, która perfekcyjnie trafia. Oparzenia (iluzja ich), pojawia się na ciele. Oponent czuje smród spalonego ciała, odczuwa dany ból itp. Wychodzi z techniki i jedyne co pozostaje po technice to wspomnienie. Efekt kuli ognia jak podpalona trawa przez którą leciała ognista technika również jest towarzyszem, jak i inne zmiany w otoczeniu. Oczywiście jedynie ofiara to wszystko widzi, jak i również przestaje widzieć po wyjściu z techniki.
Jest też inny efekt uboczny można powiedzieć, ponieważ jak wiemy iluzje mogą doprowadzić do różnych rzeczy, zmiany w psychice omdlenia itp. W tym wypadku, jeśli oponent w rzeczywistości nie przeżyłby ów użytej techniki w iluzji, straci on przytomność.
Efekt omdlenia możliwy jedynie jeśli przeciwnik posiada mniej konsekwencji od psychiki użytkownika o 60. Czyli użytkownik posiada 60 psychiki, natomiast przeciwnik 0 konsekwencji = omdlenie. Jeśli natomiast posiadałby 1 konsekwencji, wtedy takowego efektu nie ma.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Josaiji » 29 sty 2017, o 14:04

Obrazek
Lennik
C 30/30


Czerwony Król miał oberwać podmuchem wiatru, przeciwnik, z którym miał się mierzyć jednak przecenił swoje możliwości i zaproszenie chłopaka do karczmy i próba otwartej walki było największym błędem jaki popełnił w swoim życiu. Najwidoczniej nie znali wszystkich umiejętności czerwonowłosego, który z łatwością władał genjutsu i co raz łapał w nie oponentów. Tym razem było podobnie, facet złożył pieczęci i strzelił podmuchem, Yoshi gwizdnął i złapał go w genjutsu. Mężczyzna poczuł jak pale drewna przebijają go na wylot, była to tylko iluzja, ale nie było odporny psychicznie. Poczuł ból w klatce piersiowej i upadł nieprzytomny. Podmuch wiatru, jak to ładnie zaznaczył kolega, odbił się od ściany i wywietrzył spocone jaja czerwonowłosego. Mimo wszystko, warto je kiedyś obmyć. Po przewietrzeniu, Uchiha postanowił zabić faceta. Skoro był skłonny do rzucenia wyzwania Bestii, czemu miałby go oszczędzać? Wsadził mu zakrwawione ostrze między oczy. Kolejna ofiara na koncie Yoshimitsu. Może warto zacząć kolekcjonować jakieś pamiątki po trupach niczym Dexter? Jakieś próbki krwi, włosy, palce, cokolwiek. Walka zakończona, ale nadal nie było wiadomo niczego. Być może ten facet również był podstawiony, tak samo jak ten w gabinecie? Ludzie mieli ginąć, żeby ogłupić Uchihę? Podsumujmy: Yoshi wie, że trup w gabinecie to sołtys, który był marionetką, jak stwierdził ostatni przeciwnik. Tak naprawdę sołtys żyje, ma się dobrze... Tylko gdzie jest to ścierwo?


Koniec, hajsy pod koniec drugiej misji.
Josaiji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yoshimitsu » 29 sty 2017, o 14:22

Walka nie należała do tych, które Czerwony Król będzie wspominał z istną rozkoszą bujającą w jego łbie, przeciwnik był po prostu zwyczajnym ścierwem, które nawet nie nadawało się do dłuższej zabawy, bo przecież ulubiona technika, którą tak często się posługuje jest jedną z tych, które mają sprawdzić pewne aspekty oponenta, a dopiero później mógłby zaprezentować istny kunszt walki przy pomocy Genjutsu. Jak do tej pory jedynie cztery osoby były do tego zdolne, przez co być może rozdmuchane ego Uchihy jest tak wielkie.
Martwe ścierwo leżało przed nim, krew spływała powoli z jego ciała, a on sam zastanawiał się co teraz może zrobić... Żeby to jakimś sposobem udało mu się dowiedzieć, o co w tym wszystkim tutaj chodzi. Był pewny, że to będzie dość prosta misja, którą wykona jak zwykle w mgnieniu oka, lecz ta okazała się być lekko zawiła i będzie musiał zaczynać właściwie wszystko od początku, gdyż dalej nic nie wie. Poza tym, że rzeczywiście starali się go zabić i to samo stało się z jego poprzednikami. Pech chciał, że została wysłana sama śmierć, którą to być może sołtys czy ktokolwiek sprowadzał na jego braci czy siostry. Spojrzał spod na truchło i wykonał pieczęć, zamieniając się wyglądem na swą ofiarę. Dezaktywował Sharingana i ruszył do wyjścia z karczmy, liczył na to, że być może ktoś go zauważy i podejdzie do niego, a tym samym uda mu się coś zrobić. Jeśli nie to poszuka strażnika, oni na pewno rozpoznają jego martwego przeciwnika i coś mu powiedzą.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Josaiji » 29 sty 2017, o 14:50

Obrazek
Sołtys
C 1/30


Fakt, ścierwo musi zginąć, zwłaszcza takie słabe. Atutowa technika mająca na celu sprawdzenie przeciwnika. Jeżeli ją przetrwa Yoshi pokazuje więcej możliwości, no niestety ten nie przetrwał i nie dane było zobaczyć, co umie czerwonowłosy. Cóż, może wkrótce znajdzie się ktoś potężniejszy... Skoro sprawę z gościem załatwił bardzo szybko, miał czas na przemyślenie kolejnej akcji. Wpadł na pomysł, aby przybrać wygląd zabitego. Jedna pieczęć i już był kimś innym. Dezaktywował sharingan, aby nie wzbudzać podejrzeń i postanowił opuścić karczmę. Wyszedł na górę i powoli ruszył w kierunku drzwi. Jak wszedł - problemów nie było, wychodził - również nie było. W momencie wyjścia na ulicę, w piwnicy zaczęła odsuwać się ściana. Z kryjówki wyszedł wysoki, prawie dwumetrowy, szeroki w barach, łysy byk. Podszedł do martwego ciała, postał nad nim chwilę, po czym kopnął go w głowę.
- Słabeusz. Trzeba dać reszcie znać. Cwaniak zmienił się wyglądem. Nie z nami te numery. - powiedział sam do siebie i zaczął wspinać się na górę. Wyszedł z karczmy drugim wyjściem i gdzieś pobiegł. Mimo dużego rozmiaru, nie był wcale taki wolny. A Yoshimitsu? Poszedł szukać strażnika. Przy bramie żadnego nie znajdzie, zmiana warty. Nie mógł biec by nie rzucać się w oczy.
Josaiji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yoshimitsu » 29 sty 2017, o 19:18

Wyglądał jak wyglądał, miał pewien plan, który być może odniesie skutek, jeśli nie to wróci do siebie, gdzie wygląda o niebo lepiej, w końcu jego ukochana miała dobry gust, a Yoshi był niezwykle przystojny, co często potwierdzała przeciwna płeć podrywając go, a to kończyło się lekką irytacją Inu, zwłaszcza kiedy to Czerwonowłosy zaczął żartować. Ale to nie ma teraz najmniejszego znaczenia, zdecydowanym krokiem ruszył w kierunku wyjścia. Miał zamiar poszukać strażników. Najpierw spokojnie wyszedł z karczmy, na zewnątrz nie było widać żywej duszy, co... Zaczynało dawać mu trochę do myślenia. Bo przecież przy karczmie powinno być sporo osób, a jeśli nie to przynajmniej na drodze, którą zaraz to przemierzał. Zaraz dotarł do punktu kontrolnego, gdzie również nie było nikogo. Przeklną w myślach komentując to co się dzieje.
Po chwili namysłu postanowił ruszyć w kierunku gabinetu sołtysa, by być może tam znaleźć coś co przyda mu się w tym małym śledztwie. Miał co do tego wątpliwości, ale od czegoś trzeba było znów zacząć, a to wydawało się być czymś co mogło by mu cokolwiek powiedzieć. Być może znajdzie jakieś dokumenty czy ślady, bo przecież nie przebadał ciała, które znajdowało się na fotelu sołtysa.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Josaiji » 30 sty 2017, o 22:06

Obrazek
Sołtys
C 3/30


Cała sytuacja wydawała się co najmniej zakręcona i dziwna. Wszystko w wiosce było owiane tajemnicą, a Yoshi miał dowiedzieć się o co chodzi. W pewnym momencie, czuł, że jest blisko rozwiązania zagadki i miał chęć na poważną rozmowę z sołtysem, a tu okazało się, że facet jest trupem z podciętym gardłem. Następnie zaskoczenie ze strony zamaskowanego mężczyzny i zaproszenie na pojedynek, z którego młody Uchiha skorzystać musiał - tak kazał jego charakter. Walka była krótka i bezproblemowa, pozbawił faceta życia, tyle że... Ten też prawdopodobnie był podstawiony, czego dowodem mogła być obecność napakowanego gościa, który wyszedł z ukrycia tylko wtedy, gdy Yoshi już kierował się w stronę strażników. Dobiegł do punktu kontrolnego, nic nie mógł dostrzec. Zmienił więc zdanie i kolejnym celem był gabinet sołtysa, chciał go dokładnie przeszukać i dowiedzieć się czegoś o mężczyźnie. Po kilku minutach był na miejscu, wszedł do środka, strzeżonego przez.. nikogo. Nie było strażników, co już mogło wydawać się bardzo dziwne. Przedtem straży od groma, teraz nikogo. Mijał korytarze, aż w końcu dotarł do drzwi, w które pukał przewodnik, którego zabił. Yoshimitsu otworzył je i wszedł do środka. To co zauważył, mogło go zmieszać i to porządnie. Nie było krwi, nie było ciał, pokój idealnie wyczyszczony. Chłopak mógł poczuć się jak w jakiejś głupiej grze, ktoś z premedytacją chciał zrobić go w konia. Czyżby ta misja miała być trudniejsza niż przypuszczał? Miał czas na przeszukanie - w pobliżu nie było nikogo.
Josaiji
 

Re: Wioska Shōhei

Postprzez Yoshimitsu » 31 sty 2017, o 18:40

Czerwony Król stał na progu wejścia do gabinetu, wpatrując się prosto w miejsca gdzie powinny znajdować się ciała czy też ślady krwi... Jakiegokolwiek znaku czy śladu nie zauważył, choć może bardziej tak to wyglądało na pierwszy rzut oka, to trzeba by się temu dokładniej przyjrzeć. Nim zaczął się rozglądać, przez myśl przeszło mu genjutsu, w które mógł zostać jakimś cudem złapany, ale nie miał pojęcia kiedy by to mogło się stać, a przecież miał aktywnego Sharingana, toteż spokojnie rozpoznałby iluzję.
-Trzeba im przyznać, starają się, hah! -uśmiechnął się szeroko pod nosem dezaktywując henge. Teraz i tak nie jest mu już do niczego potrzebne to pseudo przebranie. Nie wykorzystał go w ogóle, a tylko irytował go wygląd ścierwa w jakie to się musiał zamienić. Zaraz to znów aktywował Sharingana by dokładniej spojrzeć na cały pokój z daleka... Jeśli niczego nie zauważy, to od razu zacznie przeszukiwać jakieś zakamarki, szefy, biurko czy szuflady. Być może będzie tutaj coś ciekawego, jakiś mały mizerny ślad czy cokolwiek co choć odrobinę naprowadzi go na dobrą drogę.
Yoshimitsu
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość