Wioska Seijin

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ichirou » 12 wrz 2019, o 23:39

Obrazek
Misja rangi C
Ame
1/30


Wioseczka, do której przyczłapał niebieskowłosy w poszukiwaniu właściciela pozostawionego przy nim płaszcza, była przybijająca tak samo jak poranny kac. Posępne, szarobrunatne widoki, malujące się już z daleka, wskazywały na to, że miejsce te jest całkowicie opuszczone. Zbliżenie się do zabudowań wymuszało jednak zrewidowanie swych poglądów, ponieważ tu i ówdzie kręcili się zwyczajni ludzie. Na pierwszy rzut oka wydawali się być posępni, jacyś tacy zgnębieni, trochę smutni, ale być może to marność otoczenia wpływała na odbiór całokształtu. Dzięki skacowanej minie pod tym względem Hōzuki akurat pasował do pozostałych.
Nie można było mówić o masie tłumów, bo istniała duża szansa na odczucie wrażenia małej pustki, jednak nie można było powiedzieć, żeby w tej miejscowości brakowało życia. Jakieś ono było, z naciskiem na jakieś.
Nawet jeśli Ame był odziany w powszednim stylu, to jego persona i tak nadawała odrobiny kolorytu okolicy. Paru mieszkańców, których minął podczas marszu przez główną ścieżkę, łypało na niego wzrokiem zza spróchniałych, pokrytych mchem płotków. Raczej rzadko bywali tutaj jacyś obcy lub nawet przejezdni. Hōzuki mógł na sobie odczuć kilka ciekawskich spojrzeń, które zawieszone były na nim nieco dłużej niż tylko na kilka sekund.
Jego nadzieje zostały spełnione połowicznie, bo napotkał na swojej drodze jakieś babsko, które szło w przeciwnym kierunku z wiadrem wody. Z małym entuzjazmem, wymęczony dniem wczorajszym, wypytał o poszukiwany przez niego hotel. Kobieta jedynie pokręciła przecząco głową, odburknęła coś krótko i ruszyła dalej, nie wykazując jakichkolwiek chęci do nawiązania dłuższego dialogu.
- Ej, czekajże, Marmuru szukasz? - zwrócił się do chłopaka niski, męski głos. Należał on do osobnika, który wypełzł gdzieś z okolic dużego zakładu rzeźniczego, ulokowanego tuż obok. Charakter budynku było bardzo łatwo ocenić, ponieważ przy nim, na haku, wisiała tusza niedawno ubitej świni. Jeżeli niebieskowłosy był bardziej wyczulony na odpowiednie aromaty, to mógł wyczuć również specyficzny zapach krwi, który był wręcz nieodłączną cechą takiego zakładu.
Osobnik, który własnie wylazł na ulicę, był bardzo duży - zarówno wzwyż jak i wszerz, miał łysa glacę i wyraz twarzy, po którym chyba nikt nie przewidywałby wielkiej inteligencji u właściciela.
- No trafiłeś się idealnie, akurat jest pilna przesyłeczka dla pewnej paniusi, co się w tym pięknym gniazdku wyleguje. No ale nie ma nic za darmo. Wskażę drogę, jak się podejmiesz dostarczenia pakunku. Nasz chłopiec na posyłki zaniemógł trochę, bywa no. Zapłacę nawet, jak do nas wrócisz i powiesz, czy klientka była zadowolona. To jak, dogadamy się, czy się nie dogadamy? - zapytał wielki jegomość, grzebiąc paluchem w uchu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ame » 13 wrz 2019, o 11:17

Bez przesady. Ame nawet nie zauważał stanu w jakim znajduję się mieścina. Nie miał humoru do zastanawiania się dlaczego PRLowska szarość zawitała do średniowieczno-fantastycznej Japonii. Pewnie gdyby był w pełni sił to nawet nie podszedłby do tych ruder, gdyż uznałby je za opuszczone, ale po pijaku jak i na kacu nie myśli się do końca racjonalnie. Zwłaszcza, że był zdesperowany i sam nie wiedział gdzie iść. Ostatni punkt przetrwania to nie zgubić samego siebie. Poza tym wyszło całkiem nieźle, bo ktoś się tu jednak kręcił. Ale co to za ktosie? Wszyscy wyglądali jakby niedawno pili z Akashim tylko w kilkutygodniowym cugu i właśnie odchorowywali melanż życia. Nawet płaszcz kultysty, którego stopień ubrudzenia przekraczał dopuszczalne normy artystycznego wyrazu zdawał się jakoś pasować do otoczenia. Wyglądał tak swojsko, że nikt nie patrzył na niego dłużej niż kilka sekund, więc nie czuł się jak obcokrajowiec o orientalnej urodzie w transporcie publicznym byłego miasta powiatowego.

Po drodze spotkał jakieś stare babsko z wiadrem wody i sam Rekin nie ukrywał, że potrzebował od niej informacji, jednak z wilczym apetytem gapił się na wiadro wody, ale nie dostał ani tego ani tego. Nie zrozumiał nawet za bardzo co ona mu tam odpowiedziała, ale ruch głową wskazujący na zaprzeczenie nie pozostawiał mu złudzeń. Na wszystko jeszcze raz popatrzył i już miał sobie pójść nie wiedząc gdzie na zawsze, ale zaczepił go jakiś wredny łysy typ. To znaczy nie wiedział, że wredny, ale takie robił wrażenie. Nie sprawiał przy tym wrażenia, że jest to taki wredny i inteligentny typ, który potrafi skasować ciętą ripostą. Wredota w tym przypadku zdawała się właśnie wynikać raczej z głupoty.
- Granit też się nada. - rzucił od niechcenia, bo nie wierzył, iż ktoś w tej zapyziałej norze jest zdolny do ludzkiej mowy. Zakładał, że wyglądał tak źle, że łysy uznał, iż Rekin stoi nad grobem i jako lokalny kamieniarz postanowił zadbać o swój interes i wepchnąć mu najdroższy nagrobek z marmuru. Po chwili jednak rozejrzał się po otoczeniu i zdał sobie sprawę z tego, że to żaden kamieniarz czy inny grabarz tylko rzeźnik. A rzeźnicy przeważnie nie rozmawiają o kamieniach, chyba że stosują mało humanitarne metody podczas pracy, ale w to nie wnikał.
- Mam tu wrócić? - rzucił niezadowolony, wiedząc że nie za bardzo ma i tak wybór, bo chciał jednak kiedyś wrócić do cywilizacji. Najlepiej przed tym jak zabije go kac albo niezadowoleni lokalsi. Ostatecznie i tak nie miał co zrobić ze swoim życiem, więc jeżeli tu wróci po pieniądze to świat przez to nie ucierpi.
- Jak ta klientka wygląda? O jakich pieniądzach rozmawiamy? - musiał sprawić odpowiednie wrażenie. Mniej więcej takie, żeby rzeźnik uwierzył, że na prawdę zamierza zanieść paczkę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 526
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ichirou » 15 wrz 2019, o 19:59

Obrazek
Misja rangi C
Ame
3/30


Wielki jak dąb chłopina uśmiechnął się lekko, kiedy zaczepiony przez niego Ame wykazał się zainteresowaniem w sprawie dostarczenia przesyłki, bo przecież w innym przypadku nie zdałby doprecyzowujących pytań.
- No pewka, że wrócić. Przecież nie będzie pieniążków z góry, no bez przesady. Będzie pewność, że przesyłka dostarczona, to będą pieniążki, prosta sprawa. - Mimo tępej facjaty gość aż taki głupi nie był i nawet jeżeli Ame próbował wysępić jakąś zaliczkę, to masywny jegomość twardo pozostawał przy swoim i był nie do przekonania.
- Taka no, bardziej puszysta, jak to mawiają, hehe. Zamiast za grubymi paniami się oglądać, lepiej po prostu popytaj o imię. Utagawa Kikyo się nazywa. Pewnie najmuje jakiś lepszy pokoik, bo ona z tych, co im się lepiej powodzi. A co do wynagrodzenia, to 500 Ryo i jest to moja ostateczna oferta, nie więcej, nie mniej. Dobry pieniądz, a robota lekka. Tylko czas goni, tryb bardzo pilny, przesyłkę trza szybko dostarczyć. To jak, piszesz się, czy nie? Bo nie mam całego dnia na nagabywanie, a najwyżej kogoś innego poszukam - podparł dłonie na bokach i wyczekiwał na odpowiedź Hōzukiego.
Jeżeli reakcja niebieskowłosego była pozytywna, to rosły mężczyzna machnął do niego dłonią, by ruszył za nim, w stronę zakładu rzeźniczego.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ame » 16 wrz 2019, o 09:46

Jakieś tam zainteresowanie niby wykazał. Nie była to może fucha marzeń, zwłaszcza że takowej nawet nie szukał, ale skoro może zarobić, wydostać się stąd i oddać płaszcz Akashiemu, to głupio byłoby odmówić. Mógł wykonać swój plan maksimum z dodatkowymi bonusami w niewielkim czasie i potencjalnie niewielkim kosztem. Wiadomo, że gdzieś musiał być w tym wszystkim haczyk. Ostatecznie grubas mógł wysłać kogoś zaufanego, a nie przybłędę, której nie będzie mu szkoda. No i jaką pilną przesyłkę może mieć do wysłania tępawy rzeźnik jakieś grubej kobiecinie? Jego rekini zmysł podpowiadał mu wiele ciekawych rzeczy, ale ostatecznie to nie jego interes. On i tak tylko sprząta.
- Faktycznie prosta. Upewnij się, że jak wrócę, to będziesz miał pieniądze w kieszeni. - powiedział wykazując dużą dozę pewności siebie, a jednocześnie kierując podprogowo groźbę w przypadku braku zapłaty. Hozuki byłby paskudnie wściekły, gdyby wrócił do tej rudery na darmo.
- Wszystko jasne. - rzucił lakonicznie i poszedł za łysym do budynku. Wietrzył gdzieś haczyk, ale nie robiło to na nim specjalnego wrażenia. W misjach shinobi zawsze jest jakiś, więc był przyzwyczajony. Ostatecznie miał miecze, na których zawsze można polegać.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 526
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ichirou » 17 wrz 2019, o 23:02

Obrazek
Misja rangi C
Ame
5/30


Wielgachny osobnik niewiele robił sobie z groźnego tonu chłopaczka, bo i sam wyglądał na dość pewnego siebie, więc na kwestię o przygotowaniu zapłaty pokiwał głową, formując przy tym niezbyt przyjemny, trochę łobuzerski uśmiech. Kierując się w stronę budynku, w którym pracował, spojrzał raz jeszcze na chłopaka i wskazał grubym paluchem (tym samym, którym dłubał w uchu) na pokaźnych rozmiarów broń, którą Dōkō trzymał na plecach.
- To chyba nie jest taka zabaweczka tylko na pokaz, co? My to też lubimy takie duże ostrza, ale wiesz, bardziej tasaki. Ciekawe, jakby się takim mieczyskiem krajało prosiaka. Może pożyczysz go potem, jak już załatwisz swoją robótkę, hehe? - skończył wypowiedź, otwierając frontowe drzwi budynku, znajdującego się najbliżej ulicy. Cały zakład był bowiem większy i tworzył swego rodzaju mały kompleks kilku budynków i przestrzeni między nimi.
Chłodne spojrzenie ciemnych oczu bohatera zarejestrowało pomieszczenie, które wyglądało po prostu na miejsce, które odwiedzali klienci. Tu i ówdzie jakieś półki, a mniej więcej połowa z nich zapełniona przez najróżniejsze sztuki mięsiwa zapakowane w jakieś tanie papierzyska czy inne szmaty. Aromaty wewnątrz budynku były intensywne i dość oczywiste - po prostu waliło masarnią.
W środku były jakieś dwie tęgie baby po czterdziestce, ubrane w poplamione fartuchy. Z wysoką wprawą wywijały dużymi nożami, dzieląc jakieś duże kawały mięsa na mniejsze.
- Te, poczekaj tu moment, zara przyniosę pakuneczek - oznajmił wielki pan, a zaraz potem przeszedł kolejnymi drzwiami wgłąb zakładu.
Ame musiał odczekać chwilę, podczas której mógł usłyszeć fragment żywej rozmowy między pracującymi babeczkami, które w zasadzie nie były przejęte jego obecnością. Gadały między sobą o jakieś prawdopodobnie niedawnej sytuacji, dotyczącej otrzymania jakiejś wadliwej partii schorowanych prosiąt, po której struli się klienci i która ledwo się nadała do wykarmienia psów i kotów.
Wielkolud na szczęście nie kazał na siebie długo czekać. Zjawił się ponownie z omówioną przesyłką. Była to mała, drewniana skrzyneczka, o boku dwudziestu, może trzydziestu centymetrów. Owinięta była dodatkowo jasnym materiałem i przewiązana sznurkiem. Kiedy Ame dostał już paczuszkę do rąk, to mógł dotykiem wyczuć, że wieko drewnianego opakowania jest lekko zalakowane woskiem.
- Słuchej no, to najlepsza polędwica w całym Sogen, a paniusia ma wymagające podniebienie. Przesyłka ma zostać dostarczona szybko i w nienaruszonym stanie. Nasz kurier chyba zabalował w stolicy, bo się od dwóch dni nie pojawia, gamoń jeden. A tu - wręczył w tym momencie karteczkę z niedbale zapisanymi informacjami. - Spisana cała droga, żebyś trafił. I nazwisko babki, żebyś nie zapomniał. No to chyba już wszystko masz, co potrzebne, to śmigaj lepiej od razu. Chyba już wspominałem, że jak się będziesz ociągał i nie wrócisz tu najpóźniej jutro to z zapłaty nici? No, to zmykaj, nie masz tak daleko. - Mężczyzna machnął na koniec niedbale dłonią, trochę na pożegnanie, a trochę na wygonienie młodzieńca, by ten przeszedł natychmiastowo do realizacji zadania.
Na kartce znajdowały się konieczne wskazówki, by nawet bez świetnej orientacji w terenie dotrzeć do celu. Hotel Marmur nie był szczególnie daleko - jakieś dwie, góra trzy godzinki.
Niedługo po opuszczeniu tej przykrej wioski okolica znowu zrobiła się jakaś taka bardziej kolorowa i żywa.

Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ichirou » 29 wrz 2019, o 22:00

Obrazek
Misja rangi C
Ame
15/30


Zrozpaczona kobieta przytaknęła na stwierdzenie Ame dotyczące przewagi, jaką dawała rola kuriera. Niebieskowłosy mógł bowiem spokojnie wrócić do wioski bez obaw, że zostanie zawczasu uznany za intruza, tak jak byłoby to w przypadku przedstawicieli służb prawa lub nawet jakichś innych najemników. Na wzmiankę o kilku godzinach westchnęła ciężko, ale nie skomentowała. Być może liczyła na to, że młody shinobi podejmie się zadania natychmiast, ale z drugiej strony brakowało jej odwagi do poganiania Hoozukiego. Jeżeli zniechęciłaby go do odbicia pojmanego męża, to z pewnością zostałaby na lodzie. I tak już wiele ryzykowała powierzając życie swego partnera zupełnie obcemu osobnikowi, ale raczej nie miała innych opcji. Może i Ame nie miał majestatycznej prezencji, ale te wielkie mieczysko na plecach dodawało mu wiarygodności jako najemnikowi.
Młody bohater opuścił pokój dużej pani, dostając na odchodne prośbę o ostrożność oraz życzenie powodzenia. Ich rozmowa nie była podsłuchiwana - Ame nie dostrzegł nikogo za drzwiami, na samym korytarzu też nie. Dopiero schodząc na niższe piętra i kierując się ku wyjściu, napotkał po drodze jakieś starsze małżeństwo, które na jego widok odsunęło się na bok i unikało kontaktu wzrokowego.
Opuścił hotel i udał się w drogę powrotną. Wędrówka i tym razem obyła się bez szaleństw, jeśli nie liczyć konieczności uniknięcia jednej konfrontacji z pędzącym jak na złamanie kół wozem, prowadzonym przez jakieś dwa nadpobudliwe konie, na którymi nie potrafił zapanować woźnica. Najwyraźniej tego dnia los szukał okazji, żeby stratować niebieskowłosego.
Do wioski Seijin wrócił późnym popołudniem. No chyba, że wolał przeciągnąć swoje postoje lub zająć się najpierw innymi rzeczami, to wtedy dotarł na miejsce odpowiednio później. Od czasu ostatniej, niedawnej wizyty nic się w tej dziurze nie zmieniło. Nawet ciepłe światło zachodzącego słońca nie było w stanie upiększyć tej okolicy i można było odnieść wrażenie, że ono w zasadzie ucieka przed tą parszywą wiochą.
Nikt się na niego nie rzucił, nikt go nie zaczepił. Ściągnął co najwyżej kilka spojrzeń mijających go ludzi. Miał więc wolne pole do popisu i mógł podjąć się zadania w ustalony przez siebie sposób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ame » 1 paź 2019, o 10:37

Na szczęście żaden podły szczur nie czaił się na korytarzu. Rzeźnik najwidoczniej nie był na tyle sprytny, żeby wysłać kogoś za nim. Pewnie nie przewidział, że kobieta otworzy paczkę przy chłopaku, a ten pozna jej zawartość. Nie przewidział też, że niebieskowłosy go nie polubi i zdecyduje się działać przeciwko niemu. Gdy upewnił się, że faktycznie żaden marny szpieg nie czai się gdzieś w cieniu, wyszedł z hotelu mijając jakieś stare małżeństwo. Nie sądził, że są oni w jakiś sposób ważni, gdyż spotkał ich za późno, a nawet jeżeli to będzie miał przewagę i jako pierwszy dotrze do wioski. Ich wygląd też nie wskazywał na to, że mogą mu zaszkodzić. Ze strony wielorybka też nie zaznawał żadnych trudności. Same dobre słowa i życzenia. Wszystko szło gładko. Być może zbyt gładko. Podobno gdy na drodze nie spotyka się przeciwników to znaczy, że podąża się w złym kierunku. Tak mówią wszystkie gry.

Droga do wioski również minęła bez zaskoczeń, nie licząc tego, że znowu cudem uniknął potrącenia. Nie to, że coś by mu się stało, bo dopóki to nie był koń czy tam wóz elektryczny, to nie było to w stanie zrobić na nim wrażenia. A nikt jeszcze chyba nie wynalazł konia elektrycznego, więc unikał tylko z przyzwyczajenia. Powinien nabrać również nawyku unikania alkoholu. Trzeba jednak zauważyć, że kac był co raz mniejszy. A może emocje co raz większe i kac schodził na drugi plan? W każdym razie do wioski wrócił ponownie późnym popołudniem. Brakowało tylko biegacza (tej kulistej roślinki z westernów niesioną przez wiatr) przetaczającego się przez główną drogę. Ta wieś definitywnie była za mała dla mieszkańców i Rekina.

Ame jednak nie zamierzał jeszcze zaczynać rozwałki. Postanowił skierować się do zakładu rzeźnika i odebrać swoje pieniądze, a przy okazji rozglądać się za miejscem, gdzie trzymają mężusia-pirata. Bo tylko piraci noszą haki zamiast dłoni, a jemu i tak niedługo będzie potrzebny, więc już można go tak tytułować. Gdyby jednak nie zauważył żadnego szczegółu, który podpowie mu cokolwiek o zaginionym, to zapytanie łysego wprost nie wchodzi w grę. Pod tym warunkiem, podczas gdy rzeźnik będzie podawał mu pieniądze, to Hozuki dobędzie najkorzystniej umieszczonego kunai (prawdopodbnie na udzie) i wykona serie ciosów gdy tamten najmniej się tego spodziewa. Czyli jednak Rekin to Rekin-kłamczuszek i trochę jednak zamierza zrobić rozwałkę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 526
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ichirou » 3 paź 2019, o 22:34

Obrazek
Misja rangi C
Ame
17/30


Słońce ospale obniżało swoją wysokość i zbliżało się do horyzontu. Równie podobnie zmierzchały skutki wczorajszej konsumpcji alkoholu. Gdyby wlepić swe spojrzenie w ognistą gwiazdę, to wydawało się, że ta jest zawieszone w jednym miejscu na stałe i nie zmienia swojej pozycji, ale gdyby na nie zerknąć po dłuższej przerwie, to jednak okazywało się, że uległa przemieszczeniu. Podobnie było i z kacem. Niby cały czas męczył, niby nie popuszczał, ale z drugiej strony samopoczucie było lepsze niż godzinę, dwie, czy trzy temu. Zresztą, nadchodził już wieczór, więc Ame miał prawo do wrócić w miarę przyzwoitego stanu, choć wspominki z ostatniej libacji wciąż pewnie wywoływały mdłości i odrazę do alkoholu.
No, wioska jak wioska, przez te pół dnia budynki nie wyhodowały sobie nóg i nie rozeszły się w inne miejsca. Wszystko było po staremu, tak samo jak i budynek zakładu rzeźniczego znajdujący się tuż przy jednej z uliczek wioski. Idąc w jego kierunku, Hoozuki minął dwie kobiety, które spotkał już wcześniej i które podczas jego wizyty były zajęte sztukowaniem mięsa i ploteczkami. Niedługo później znalazł się już naprzeciwko właściwego obiektu, który był jednym z kilku budynków całego rzeźniczego kompleksu. Ten zakład był chyba jednym z największych w całym Seijin.
Postanowił się rozejrzeć zanim wszedł do środka. Pierwszy, ulokowany tuż przy samej drodze budynek był już mu znany przynajmniej jeśli chodzi o strefę dla gości. Odrobinkę dalej, po lewej stronie znajdował się nieco większy obiekt, przed którym pod dachem zawieszone były haki. Gdzieś tam w okolicy własnie krzątał się jakiś mężczyzna, który przy pomocy szczotki i wody szorował drewnianą podłogę, brudną od śladów krwi, zapewne po dzisiejszym uboju. Wydawało się więc, że w tym drugim budynku odbywa się niewinne zabijanie zwierzątek. Zaraz za nim znajdował się najmniejszy obiekt, chyba jakiś składzik lub magazynek. Po przeciwnej stronie całego kompleksu znajdował się budynek, w którym chyba składowane owoce tutejszej produkcji.
Po małym rekonesansie niebieskowłosy wszedł do zakładu frontowymi drzwiami i znalazł się w tym samym pomieszczeniu dla klientów co wcześniej. Znajdował się tam już tylko ogromny chłop, który siedział za ladą na krześle i sobie słodko drzemał. Przebudził się, kiedy zjawił się wyczekiwany gość i podniósł się ospale z miejsca.
- Dostarczyłeś? Mówiła coś babeczka? - spytał, pokiwał łysym łbem, a potem wysunął szufladę spod lady, spojrzał na zawartość i pokręcił nosem.
- Te, nie mam tu za wiele. Poczekaj moment, pójdę po resztę - stwierdził, zgarniając z szuflady resztki drobnych i wręczając je Ame, by zaraz potem ruszyć swój tyłek do strefy dla personelu zakładu i skądś tam wytrzasnąć pieniądze zgodnie z deklaracją.
Nie zdążył jednak zrobić nic więcej prócz wręczenia chłopakowi marnej kwoty i zrobienia kilku kroków, ponieważ wodnik niespodziewanie dobył kunaia i wykonał błyskawiczny atak. Jedno, dwa, czy trzy cięcia żeby ubić tak dużego chłopa to mogłoby być mało, ale wykonany manewr zawierał większą ilość ciosów, które finalnie zmasakrowały tors kolosa. Owszem, ten próbował się jeszcze rzucić na napastnika, ale był już zbyt poraniony i jedyne, co Ame musiał zrobić, to szybciutko się odsunąć i pozwolić, by gigant upadł bezwładnie na podłogę.
Jakoś moment później, od strony zaplecza, do pomieszczenia wszedł jakiś starszy pan z małą skrzyneczką pełną wyczyszczonych, naostrzonych noży. Ledwo przekroczył próg i stanął jak wryty, widząc współpracownika leżącego nieruchomo w powiększającej się kałuży krwi. Otworzył usta w szoku i wydał niemy okrzyk, upuszczając przy tym skrzyneczkę. Zadźwięczały noże.

    mapka - orientacyjnie cały kompleks, numery budyneczków zgodne z kolejnością opisów w narracji.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ame » 5 paź 2019, o 12:46

Ame nie wiedział czy słońce się przemieszczało. Nigdy w życiu nie zastanawiał się nad jego istotą. Tak samo jak nad całą resztą gwiazd. Z jego perspektywy nocne niebo za każdym razem wyglądało inaczej. Nie widział w nim żadnych prawidłowości ani elementów stałych. Może po prostu zbyt rzadko się w nie wpatrywał? Zresztą nie mógł nawet wiedzieć, że słońce to też gwiazda, bo niby skąd? Wszyscy wiedzą, że ziemia jest płaska. Jedyne co się liczyło to ustępujący kac, którego zresztą też nie rozumiał.

Wioska jak się można było spodziewać stoi tam gdzie stała, chociaż wizja uciekających domków na wyhodowanych nóżkach wydawała się zabawnie przekonywująca. Nic się nie zmieniło, nie licząc wewnętrznego nastawienia Rekina oraz natężenia jego kaca. Łatwo było mu trafić z powrotem do zakładu, mijając po drodze te same kobitki. Ileż można pracować? Miał cichą nadzieję, ze chociaż ich już tutaj nie będzie. No cóż. Obejrzał wszystkie budynki i nie znalazł żadnej poszlaki, która mogłaby wskazać z jakimkolwiek prawdopodobieństwem, że to tam ukrywają okaleczonego mężusia. Zarówno magazyn, składzik jak i samo miejsce uboju wydawały się równie prawdopodobne. Z drugiej strony mięso w magazynie nie jęczy, ale mężczyzna mógł być nieprzytomny albo już martwy. Tak czy siak musiał się zająć głównym problemem. Wszystko wskazywało na to, że rzeźnik jest winnym tak podłej praktyki jak porwanie i okaleczenie, więc Ame gotów był wymierzyć wyrok ulicy.

Wszystko zrobił tak jak wcześniej zaplanował. Na pogaduchy rzeźnika odpowiadał tylko za pomocą krótkich zaprzeczeń i innych "mhm". Gdy ten dobywał sakiewki, Ame zmasakrował go gradem uderzeń kunaia. Raz po raz zadawał cięcia, które finalnie doprowadziły do upadku łysego. Zapewne upaćkał się przy tym krwią, ale to było wliczone w koszty. Jego następnym problemem był jakiś starszy człowiek wchodzący od zaplecza. Hozuki nie wiedział czy ten wszystko widział, ale stan rzeźnika nie pozostawiał wątpliwości. Kilkanaście ran ciętych i kłutych to najdziwniejsze samobójstwo w dziejach i nikt w nie nie uwierzy. Pozostało mu tylko jedno. Albo dwa. Zabić lub unieruchomić. W uszach chłopaka gra prawdopodobnie słynna piosenka, którą umieją śpiewać nawet papugi, tą której refren opiera się o upadaniu ciał na podłogę. Szybka kalkulacja. Czakra, szybkość techniki. szybkość samego Rekina... z tej matematyki wyszło, że korzystniej będzie rzucić w niego za pomocą okrwawionego kunai, który już trzymał w ręku. Najlepiej celując w okolice szyi. Następnie rozpocząć szarże w jego kierunku z dobytym kolejnym kunai, żeby mieć pewność, że ten niczego mu nie utrudni. Jego kolejnym krokiem będzie spalenie zakładu. Jeżeli nie znajdzie wewnątrz jakieś pochodni lub innego źródła światła to używa wybuchowej notki do podpalenia drewnianej ściany lub sterty rupieci. Czegoś co w jego ocenie będzie tam najbardziej łatwopalne. Gdy zacznie się palić to wiedziony przeczuciem udaje się do małego pomieszczenia, który wyglądał jak składzik. W reszcie pomieszczeń zapewne przebywają inni ludzie, którzy nic nie wiedzą o praktykach rzeźnika, a w najmniejszym budynku istniała największa szansa, że nie pałętają się po nim pracownicy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 526
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ichirou » 6 paź 2019, o 16:08

Obrazek
Misja rangi C
Ame
19/30


Ame nie kalkulował. Przyszedł wymierzyć odwet i odbić zakładnika, co realizował bez żadnych refleksji. Ledwo jeden cel zatonął w kałuży krwi, a już został wymierzony atak w kolejną osobę. Starszy, chuderlawy, siwiutki pan nawet nie zmobilizował się do żadnej reakcji na działania zdeterminowanego chłopaka. Znał się na ostrzeniu noży, a nie na walce przy ich pomocy. Skamieniały ze strachu był łatwy do trafienia, więc zakrwawiony kunai śmignął zgodnie z założeniami i zaliczył drugie zabójstwo na swoim koncie. Ta śmierć była nieco wolniejsza i makabryczna w inny sposób. Osobnik złapał się na za szyję i wydał z siebie jedynie cichy pomruk, czy może charknięcie. Głos ugrzązł mu w gardle, a do ust zaczęła napływać krew. Zatoczył się, wsparł się o ścianę, a zaraz po tym osunął na ziemię. Ame zdążył w tym czasie doskoczyć do niego, ale nie musiał wyprowadzać drugiego ciosu, no chyba że chciał przyspieszyć zgon starszego mężczyzny o tę dłuższą chwilę.
Niebieskowłosy wpadł na zaplecze, które okazało się czymś w rodzaju punktu pakunku towarów. W budynku nie było już nikogo więcej. Pora była dosyć późna, więc pewnie większość pracowników zakończyła swoją robotę na dzisiaj, tak jak chociażby te dwie baby od krojenia mięsa, które minął wcześniej na ulicy wioski.
W pomieszczeniu było wiele skrzyń, skrzynek, skrzyneczek, opakowań oraz materiałów służących do pakunku wyrobów rzeźniczego zakładu. W czymś te mięsko trzeba było transportować. Znalazła się też spora beczka soli, choć za tą Hoozuki mógł nie przepadać. Co do kwestii podpalenia - przy jednej ze ścian znajdował się mały kominek, zapewne na zimowe mrozy. Na kamiennej półeczce nad nim leżały jakieś krzemienie, a chrustu na opał na całym zapleczu było od groma. Nikt inny do budynku nie właził, miał kilka chwil spokoju, więc po krótkich zmaganiach udało mu się wzniecić płomień, a ten dość szybko się rozrastał. Paliwa w postaci drewnianych skrzyneczek było tu co niemiara, więc niedługo później można było już mówić o pełnoprawnym pożarze, który lada moment będzie widoczny dla ludzi z wewnątrz.
Na dziedzińcu w tym momencie nie było - zakład ogólnie był przerzedzony i włóczyły się po nim już tylko pojedyncze jednostki, które zwijały biznes na dzisiaj. Ame mógł więc przekraść się sprawnie do najmniejszego budyneczku, który okazał się małym składzikiem na jakieś różne narzędzia, łańcuchy, taczki, wózki, wiadra i inne pierdoły. Z tego względnie bezpiecznego miejsca zaczął obserwować rosnący chaos, który zapoczątkował.
Kiedy ciemny dym zaczął unosić się nad płonącym budynkiem, sprzątacz ze szczotą w łapie wybiegł z budynku ubojni i zaczął się drzeć, że pożar. Na jego krzyki zareagowało trzech rosłych chłopów, którzy pospiesznie wybiegli z dużego magazynu. Jeden z nich bez większego zastanowienia popędził w stronę centrum wioski, mówiąc coś o studni i ściągnięciu innych ludzi. Pozostali zaczęli starać się opanować sytuację na miejscu. Najodważniejszy wpadł do środka, żeby sprawdzić, czy nie ma tam jakichś ludzi. Sprzątacz i trzeci chłop z magazynu postanowili natomiast zacząć gasić pożar. Sprzątacz po krótkiej chwili nerwowego zastanowienia zadeklarował, że skoczy po wiadra. Te oczywiście znajdowały się w składziku, czyli tam, gdzie krył się obecnie Hoozuki.

Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ame » 7 paź 2019, o 19:58

A po co komu refleksje? Im ktoś jest głupszy tym jest szczęśliwszy, a jak jest głupi to nawet nie będzie wiedział skąd go trafiło, więc można przejść przez życie nie dość, że bez stresu to jeszcze bez bólu. Zabijanie cywili nie było dla niego pierwszyzną. Zanbato zdobył dokładnie w ten sam sposób. Wyniósł je z domu, którego obrońców wcześniej przerzedził. Z rzeźnikiem nie poszło szybko, za to łatwo. Ostatecznie ciężko było powalić takiego spaślaka. Za chwilę na horyzoncie pojawił się kolejny problem - dziadek z nożami. Stare porzekadła mówią, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Logicznym wnioskiem jest to, że jak nosisz noże to w końcu ktoś wniesie nóż w twoje wnętrzności. Chociaż czy w takim wypadku w jego gardle nie powinno znaleźć się całe gardło noży? Chłopak miał więcej czasu niż oczekiwał, ale wciąż miał sporo rzeczy do zrobienia i nie mógł go poświęcać na tworzenie chorego żartu, który ostatecznie tylko dla niego byłby zrozumiały. Jak przeważnie zresztą. Cała sprawa skończyła się na wyciągnięciu celnie rzuconego kunai i jego powrotu na swoje pierwotne miejsce. Tylko tyle i aż tyle. Pewnie z perspektywy wyglądało to lekko makabryczniej, ale on nie miał czasu się tym przejmować. Korzystając z kominka na zapleczu wywołał coś co przy odrobinie optymizmu można nazwać zalążkiem pożaru. Z pewnością rozejdzie się po drewnianej konstrukcji tak szybko jak ulatniają się chęci do życia wraz z powrotem na uczelnie. Gdy był już usatysfakcjonowany i zobaczył, że to co zrobił nie było dobre, nie odpoczął. Wręcz przeciwnie. Wybiegł na zewnątrz i skierował swoje kroki do małego schowka, licząc że właśnie tam ukryli porwanego.

Pudło. Kurwa. Zestawienie tych dwóch słów bez kontekstu jest bezsensu, ale teraz idealnie opisywało jego sytuacje. No nie licząc tego, że pudło było czysto metaforyczne, bo nie siedział jak Hanka w kartonach tylko jak Rekin w narzędziach. Za to mógł obserwować co się działo na zewnątrz. Z magazynu wypadło kilku ludków, zaś z przeciwnej strony wypadł sprzątacz. Wchodzili do środka, cudowali. Ame obserwował do czasu aż nie usłyszał o szukaniu wiader. Teraz pozostało po raz kolejny rozstrzygnąć o tym co się będzie działo. Tym razem okienko czasowe może być zbyt wąskie żeby z partyzanta skreślić życie sprzątacza. Zwłaszcza, że nie wierzył w jego udział. Jeżeli ktoś tutaj ukrywał porwanego to raczej było to trzech drabów siedzących po nocy w magazynie, a nie koleś ze szczotą. Chociaż pozory mogły mylić. To, ze teraz siedział bezsensu w tym schowku świadczyło o tym, że raz się pomylił. Chłopak zdecydował się wyprzedzić wydarzenia. Wyjął kilka wiader i wypchnał je za drzwi.
- Szukaj wody. Wiadra już masz! - powiedział głośniej. Nie krzyczał jeszcze, ale był dużo głośniejszy niż normalnie. Chciał chociaż trochę wyglądać na przejętego. Jeżeli ci dwaj uwierzyli, że jest tam przypadkiem i jako pierwszy rzucił się do gaszenia to puszcza ich przodem również chwytając za wiadro. Udaje, że idzie za nimi w poszukiwaniu wody, ale gdy się odwrócą to próbuje myknąć do budynku, z którego wyszło trzech chłopa. Szuka oczywiście mężusia. Nie dla siebie tylko tego porwanego.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 526
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ichirou » 8 paź 2019, o 21:31

Obrazek
Misja rangi C
Ame
21/30


Hozuuki lubujący się w, o dziwo, zabawie z ogniem teraz mógł spoglądać przez szparę w dechach magazynu na zapoczątkowany przez niego, narastający chaos. Heros albo głupek, który wbiegł do środka płonącego budynku, teraz zaczął się coś drzeć. Drugi typ na zewnątrz trzymał się całkiem blisko miejsca pożaru, natomiast sprzątacz gnał właśnie w stronę w składziku, w którym kitrał się Ame. Niebieskowłosy nie sięgnął jednak po kunaia lub miecz, tylko po wiaderka, pomagając w ten sposób roztrzęsionemu osobnikowi. Ten nie myślał zbyt trzeźwo i nie zastanawiał się nad tym, kim tak naprawdę był tajemniczy pomagier. Ktoś był w składziku i wystawił potrzebne wiaderka, więc je po prostu szybciutko zgarnął i zawrócił, by ratować swe miejsce pracy przy użyciu wody z pobliskiej balii.
Zanim Ame wygramolił się ze składzika, osobnik z płonącego budynku zaczął się drzeć, że znalazł trupy i z kaszlem wybiegł na zewnątrz, by zaraz potem łapczywie zaczerpnąć świeżego powietrza. Drugi z rosłych chłopów, trochę w szoku i trochę we wzburzeniu, zareagował głośnym nawoływaniem krótkiego, ale powtarzalnego komunikatu. Rzeźnik, rzeźnik!
Gdy panowie byli pochłonięci zamieszaniem, młody miecznik sprawnie przekradł się do magazynu.
Wnętrze budynku dla przeciętnej osoby mogło wydawać się trochę upiorne, szczególnie przy obecnym półmroku późnego wieczoru. Było niczym innym jak składem owoców tutejszej ciężkiej pracy. Na hakach przymocowanych łańcuchami do sufitu zwisały tusze i półtusze wieprzowe, chyba zakonserwowane jakąś solanką. Śmierdziało tu mięsem i śmiercią. Pojęcie sterylności było tutaj zupełnie obce - Hoozuki mimo średnich warunków oświetleniowych był w stanie zauważyć, że jak na miejsce przechowywania żywności panuje tu spory brud, a i same łańcuchy, na których upiornie dyndały truchła zwierząt, były jakieś syfne i lekko przerdzewiałe.
Hoozuki ledwo wlazł do środka i zdążył zorientować się we wnętrzu magazynu, a już wyłapał jakiś ruch. Zadźwięczały łańcuchy gdzieś po drugiej stronie rozległego pomieszczenia. Coś, a raczej ktoś je poruszył.
Moment później niebieskowłosy dostrzegł sylwetkę rosłego, wielkiego wręcz mężczyzny. W mdłym świetle bledziutko błysnęły dwa duże tasaki, które dzierżył w dłoniach. Osobnik przejechał jednym tasakiem po drugim, ostrząc je niczym wprawiony rzeźnik przed rozpoczęciem sztukowania mięsiwa.
- Cóżeś, kurwa, za jeden? - odezwał się basem, ale raczej jego ton głosu jak i sama bojowa postawa nie wskazywały, żeby był skory do nawiązania dłuższej pogawędki.
Ame miał do sporego typka jakieś dziesięć metrów. Na powierzchni całego pomieszczenia zwisały łańcuchy, a na większości z nich zawieszone były obrobione wieprzki, więc nie można było mówić o otwartej przestrzeni. Praktycznie co półtorej lub dwa metry zwisał kolejny hak, stanowiący przeszkodę w niewątpliwie nadciągającym pojedynku.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ame » 9 paź 2019, o 19:58

Jakoś się układało. Nie dość, że udało mu się zrobić zamieszanie, to jeszcze w tym wszystkim wyrolował faceta od czyszczenia podłogi. Pewnie ten nie myślał zbyt racjonalnie i nie w tym wszystkim nawet nie zastanowił się co jakiś obcy koleś z wielkim mieczem robi w składziku. Jego mózg ustawił inny priorytet i pewnie za kilka dni usiądzie przy kominku pijąc herbatkę, jego oczy zrobią się wielkie jak spodki i uderzy się wewnętrzną stroną dłoni w czoło. "No tak ... kim był ten koleś?" Niestety będzie już za późno na zrobienie czegokolwiek. O ile oczywiście przeżyje tę noc. O ile oczywiście Ame przeżyje tę noc. W każdym razie w tym przypadku obyło się bez ofiar. Rekin mimo wszystko nie był bezmyślną i bezrefleksyjną maszyną do siekania mięsa. Rzeźnik zresztą już nie żył, o ile ktoś tu widzi między tymi dwoma pojęciami jakiś związek. W sumie skoro Ame go zabił to teraz on jest rzeźnikiem w wiosce, więc wszystko się zgadza. Rzeźnik z Seijin brzmi całkiem nieźle.

Chłopak nie był zadowolony z tego, że ktoś już zaczął zajmować się pożarem. Liczył, że zdąży się rozprzestrzenić na większą ilość budynków. Na przyszłość musi pomyśleć o jakimś wichajstrze, który pozwoli mu na swobodne zwęglanie infrastruktury w celu odwrócenia uwagi od swojej osoby. Cały misterny plan opierał się nad tym, że ewentualny pościg się nie odbędzie bo będą bardziej zajęci ratowaniem wioski niż gonieniem poniekąd niebezpiecznego osobnika. Tak czy siak wbiegł do większego magazynu. Najwyżej podpali coś jeszcze raz.

W środku nie było ciekawie. Nie to, że Ame spodziewał się Mona Lisy na ścianie czy coś. Ot po prostu magazyny w rzeźni na ogół nie są zbyt ciekawe. Co za debil powiesiłby tam Mona Lise? Wystarczy powiedzieć, że z tego zakładu nie wychodziło mięso pierwszej jakości. Ostatecznie zwątpił w wersje o schorowanych prosiakach. Nie to, że ta miała dla niego jakieś znaczenie. W tym momencie upiornie zadźwięczały łańcuchy. Jeżeli to nie inwazja rządnych zemsty świń zombie to w taki wypadku był to ktoś żywy. Nie trzeba było specjalnych umiejętności, żeby dostrzec wielkiego mężczyznę z tasakami. Hozuki nawet nie zamierzał mu odpowiadać. Od razu ruszył do ataku z pomocą zanbato. Duży miecz na dużego faceta.

#offtop - zakładam, że znasz statystyki i nie muszę wklejać, jak coś to info

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 526
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ichirou » 11 paź 2019, o 20:58

Obrazek
Misja rangi C
Ame
23/30


Niby zwykły magazyn na jeden z bardziej podstawkowych produktów żywnościowych, a klimat zdolny wzbudzić niepokój nawet u tych odważniejszych. Półmrok, specyficzny smród i wszędobylskie łańcuchy razem tworzył bardzo nieprzyjemną mieszankę. Nawet jeżeli Ame był chojrakiem, to i tak aura tego miejsca mogła mu się udzielić przynajmniej w małym stopniu.
Gdyby został zmuszony do samotnej wędrówki przez magazyn, wyobraźnia miałaby prawo się uruchomić. Pojawienie się rosłego człowieka po drugiej stronie pomieszczenia okazało się w pewien sposób zbawienne. Umysł, zamiast nakręcać się bardzo upiornym i niekomfortowym otoczeniem, skupił się na realnym zagrożeniu i prawdopodobnym starciu. Hoozuki swoimi ostatnimi działaniami udowodnił, że nie zamierza bawić się tu w dyplomację, a i duży osobnik z dwoma tasakami okazał się człowiekiem czynu. Padło jedynie kilka słów i wychodziła na to, że jedyne co tu jeszcze padnie, to jeden z dwójki wojowników.
Tym razem Ame nie musiał nie musiał bawić się w podchody i mógł pokazać to, w czym jest najlepszy, oddając się ferworowi walki. Ruszył po linii prostej, dźwignął ciężkie ostrze podczas szarży i w jej finalnym momencie wykonał wyskok, by wyprowadzić opadające uniesienie o sporej sile. Rzeźnik w tym czasie nie był bezczynny, choć w gruncie rzeczy utrzymywał tę samą pozycję. Bacznie obserwował ruchy niebieskowłosego i czekał na jego atak. Gdy tamten wyskoczył, machnięciem masywnej łapy zahuśtał łańcuchem obok, na którym zwisała tusza wieprzowa. Spadające cięcie Hoozukiego przepołowiło więc ciało, ale prosiaka, które zajęło dotychczasowe miejsce rzeźnika. Chłop z tasakami w tym czasie cofnął się o krok, by uniknąć zagrożenia, a zaraz po tym ruszył do przodu z zamiarem pełnego natarcia i zalania wodnika nawałnicą ciosów. Chłopak zdążył się zorientować, że jego rywal mimo sporych gabarytów jest imponująco szybki.
Czasu na reakcję było naprawdę niewiele, a mieczysko Hoozukiego skierowane było w tym momencie ostrzem do ziemi z racji wykonanego właśnie manewru.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ame » 15 paź 2019, o 22:29

Idealne miejsce żeby dokonać żywota. Ciemno, haki i jeszcze sami swoi. Nie licząc tego cwaniaka, co siedział cały czas w magazynie i niezbyt uprzejmie witał pojawiające się osoby. Fakt, to wszystko stwarzało mroczne warunki, które mogły przyprawić o najczarniejsze myśli, zaś osobę z bujną wyobraźnią mogły nawiedzić wizje gnijących świń zombie zrywających się z haków pod wpływem zaawansowanego etapu gnicia i przeżarcia korozją łańcuchów, pełznących w stronę marzyciela. Być może właśnie tak by to wyglądało, gdyby nie to, że mózg chłopaka był zajęty innym zagrożeniem. Całkowicie namacalnym. Namacalność objawiała się głównie tym, iż ten osobnik chciał go pomacać tasakami. Prawdopodobnie używając przy tym znacznej siły. Nie miał czasu zastanawiać się nad siłą oponenta. Nie miał też czasu z nim rozmawiać. To kwestia czasu zanim będzie miał na głowie połowę tej zawszonej wsi. Musi załatwić gada tak szybko jak tylko się da. Dobył zanbato i rozpoczął szarżę. W tym momencie widział tylko przeciwnika. Czuł tylko ciężar miecza. Słyszał tylko... w zasadzie wszystko się mieszało. W jego percepcji gdzieś oddzielił się dźwięk, który wydała podłoga gdy wyskoczył w powietrzę. Miał cichą nadzieje, że nie zawadzi o sufit, ale takie magazyny mają to do siebie, że są wysokie. Wszystko by się udało gdyby nie ten wścibski koleś z tasakami i wiszący na haku świniak. Napastnik pchnął w jego kierunku wiszącą tuszę, która została przepołowiona przez masywny miecz. Można powiedzieć, że właśnie powstał prototyp patriotycznego kebaba z wieprzowiną. Szkoda, że tym samym nie rozstrzygnęło się kto będzie dziś głównym daniem. Oponent cofnął się o krok przygotowując się do kontrataku. Hozuki w tym czasie był w kropce, gdyż jego miecz z racji ciężaru pociągnął go w dół, a odległość ich dzieląca nie dawała dużego pola do manewru. Tak samo zresztą jak i długość miecza, przez którą zapewne odpadało wykonywanie cięć horyzontalnych ze względu na wszechobecne świniaki. Pozostało mu tylko jedno. Złożył pieczęć tygrysa i skoncentrował czakrę. Przed tym nie da się zasłonić prosiakiem. Zamierzał trafić prost w mężczyznę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 526
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron