Wioska Seijin

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Wioska Seijin

Postprzez Mei » 18 gru 2016, o 16:53

Obrazek
Mandarynki dla Reiki
Ego 3/x+
Mei 4/x+

No i postanowione. Zadanie zostało w pełni zaakceptowane, co w pełni uszczęśliwiło młodą dziewczynę. Klaśnięcie dłoni oraz szerokim uśmiechem ukazała zadowolenie, a następnie sama dokończyła swój posiłek. Jeszcze na koniec mu pomachała z brudnym pysiolkiem i tyle ją widział. Reszta świata ograniczyła się do obrazu starego miasta, zniszczonego przez nieznane okoliczności. Ludzi w dalszej części nie spotkał, również zwierzętami zdawały się tutaj być jakimś niesłychanym ewenementem. Szybciej znalazł walające się stosy siana, czy opadające w dół deski, które przez lata zdążyły spróchnieć lub zwilgotnieć na tyle, by zacząć się zawalać. Tym samym solidne niegdyś konstrukcje się waliły, zostawiając po sobie stosy gruzu. Oczywiście, niektóre domy były w całkiem dobrym stanie, a raczej w na tyle dobrym, by się nie zawalić od byle dotknięcia.
Tak oto dotarł na wielkie pola, które urodzajne były w dwie rzeczy - kukurydzę i mandarynki. Wśród pół tych pierwszych roślin znajdował się dom, do którego prowadziła zielona droga. Po obu jej stronach znajdowały się zielone ściany upraw, które w przyszłości miały zaprocentować w zyski. Tym samym mięli rzekomo dostać więcej pieniędzy, która pójdzie na odbudowę. Bajka.
Przy okazji zaczęło trochę mocniej wiać, jednakże nie zapowiadało się na opady czy burzę. Wtedy, jednak napotkał niespotykanego stracha na wróble. Więc skończmy mówić o pogodzie. Ziomek, którego spotkał nie był zrobiony ze słomy oraz płóciennych worów. Stworzony z prawdziwego człowieka nie odstraszał tylko wron, robił to samo z ludźmi. Co dziwne w jego lekko skostniałej dłoni trzymał mandarynkę. Jego buzia nieco wygryziona przez robactwo przypominała rozpacz, może nawet ból i stratę. Ciężko stwierdzić.
Wtedy jednak za chłopakiem coś zaszeleściło. Wrony jeszcze zakrakały, a gdy się odwrócił zobaczył na środku ścieżki starszą kobietę z widłami. Skutecznie zastawiała mu drogę ucieczki, chociaż nie wyglądała na taką, co chciałaby go zabić. Miała bardziej posępną minę zmieszaną z lekkim zainteresowaniem obcym człowiekiem.
- Nowy. W mieścinie, aż huczy od Twojego przyjścia, ale nie łudzę się, że cokolwiek w nich zmienisz. Było tutaj wielu takich jak ty... - spojrzała, gdzieś za niego w lekkim zamyśleniu, po czym swe zielonkawe oczka utkwiła w nim. Pomimo siwizny na głowie, ciągle wydawała się mieć energię, by pracować. A to Ci heca..
Info:
♥ Człowiek, którego zastał Ego jest już stary. Skóra na nim zrobiła się szara, trochę workowata. Gdzieniegdzie widać mu kości, aczkolwiek nie jest to człowiek nagi. Ubrany w typowy strój rolnika ze słomianym kapeluszem na głowie odstrasza nawet i miejscową ludność
Mei
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ego » 18 gru 2016, o 19:14

Jak powiedział, tak zrobił, kilka chwil później był już w trakcie drogi do starej babuni. Zapamiętał, że miał się udać na zachód od baru, raczej ilość starych bab w tej wiosce nie była zbyt duża, w końcu populacja tego miejsca nie wynosiła więcej niż sto osób. Trochę smutne, aczkolwiek zastanawiające, co stało się z tym miejscem. Przechodząc tak przez wioskę jedyne, co dostrzegał, to poniszczone domy bądź opuszczone domy. Nawet nie było tutaj za dużo zwierząt, w sumie to nie było tutaj niczego. Prawdopodobnie wydarzyła się tutaj jakaś wielka wojna, chociaż wielka to chyba za duże słowo jak na taką małą mieścinę. Jedno trzeba przyznać, posiadali w dorobku bardzo pokaźne pola kukurydzy i mandarynek. Zabawnym faktem jest, że po raz pierwszy spotkał się z tym, że ktoś uprawiał mandarynki. Na jego drodze niespodziewanie pojawił się człowiek, który nieco przypominał chodzącego stracha na wróble. Wyglądał on tak staro, że dziwnym było, iż nadal mógł chodzić, pewnie jeszcze kilka miesięcy i dosłownie zamieni się w stracha na wróble. Kilka sekund później zza jego pleców doszło dość głośne krakanie wron, które sygnalizowało przybycie kolejnej osoby. Tym razem była to starsza kobieta, prawdopodobnie ta, którą miał odszukać. W swoich dłoniach trzymała widły, chyba w tych okolicach nikt nikomu nie ufa, a może po prostu boją się o swoje cenne mandarynki.
- Dzień dobry. Przyszedłem tutaj po mandarynki dla Rei. - powiedział dość głośno, w końcu starzy ludzie zazwyczaj mają problemy ze słuchem.
Ego
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Mei » 18 gru 2016, o 20:27

Obrazek
Mandarynki dla Reiki
Ego 4/x+
Mei 5/x+

Po spotkaniu prawie ,,żywego" mężczyzny, przyszła pora na konfrontację ze starszą panią. W tym wypadku była ona żywa, nawet potrafiła mówić. Co w tej części Sogen było rzadko spotykane i to serio. Większość populacji mieściny zapominała, iż w buzi ma język, który ułatwiał im rozmowę. No, ale przynajmniej śmiesznie się z nimi grało w kalambury, chyba.
W każdym razie, gdy Ego objaśnił cel swojego przybycia, ta najpierw się zamyśliła. Spojrzała gdzieś na swoje pola, a później na truposzka, którego białko nie pozostało w całości. Zrobiła tym samym dwa kroki na przód, aż przystanęła, z głośnym tupotem stóp. Końcówkę wideł, niemal wbiła w ziemię, a co to była silna staruszka. Chociaż takiej nie przypominała.
- Nie wiem, czy mogę Ci je dać. Rei jest taka miła, ale ma dość ciężki charakter. Również nie zawsze mi pomagała, często nawet rozmawiałam z jej matką. Zwyczajnie nie wiem, czy Kirika została o tym poinformowana, chyba nie... Powiedz, jak myślisz czemu ten koleś został postawiony? - zerknęła na niego z ciekawością, po czym kontynuowała wywód, jeszcze za nim shinobi zdążył cokolwiek z siebie wykrzesać - Widzisz, jest to Albert, a przynajmniej ja go tak nazywam. Według legend był człowiekiem, który stworzył to pole oraz doprowadził do zniszczenia mieściny, wkrótce po tym został tutaj powieszony na słupie. Z tego, co się dowiedziałam tak mają być karani zdrajcy, którzy dopuścili się poniżenia Seijin - dopowiedziała smutno, a następnie wzięła z jego dłoni jedną mandarynkę i przekazała ja chłopakowi. Zostań tutaj, pójdę po kolejne jednak za nim to zrobię, musisz mi odpowiedzieć na dwa pytania - Ile wiesz o Rei oraz kim jesteś?
Następnie przypatrzyła mu się uważnie, ponownie chwytając swoje widły. Następnie z niepewnością, przytrzymała je blisko siebie. Zrobiła tym samym ostrzegawcze dwa kroki do tyłu i czekała. Po postawie można było poznać, iż dopóki jej nie odpowie ta nie ma zamiaru ruszyć się dalej. Także, co teraz?

Mei
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ego » 18 gru 2016, o 21:12

W pierwszej sekundzie Ego chciał porozmawiać ze strachem na wróble, który wyglądał jak normalny człowiek. Po głębszym przyjrzeniu okazało się, że ten nie rusza się... Raczej nie spał, wyglądał na truposza. Trochę zdziwiło to młodzieńca, ale trzeba sobie jakoś radzić w tych małych mieścinach znajdujących się na obrzeżach Sogen. Babcia wyglądała na lekko zakłopotaną, kiedy młodzieniec zapytał ją o mandarynki dla Rei, wręcz jakby zadał jej najcięższe pytanie w jej życiu. Okazało się jednak, że staruszka niezbyt chętnie chciała oddać swoje pomarańcze, ale Uchiha radził sobie nawet z trudniejszymi przeciwnikami, oczywiście nie będzie używał siły przeciwko niej. Z tego co mówi, trup, który "pracuje" dla niej jako strach na wróble nazywa się Albert. Urocze imię jak na kogoś, kto wyzionął ducha dobre kilka lat temu. On był pierwszym właścicielem tego wielkiego pola mandarynek, całkiem ciekawa historia, lecz nie po to tutaj przyszedł, aby wysłuchiwać o tym, miał cel, którym było przyniesienie mandarynek dla Rei. Wracając do przepięknych owoców, staruszka wyjęła Albertowi mandarynkę z ręki, po czym wręczyła ją młodemu shinobi. Ten wrzucił ją do kieszeni, po czym wytarł ręce w płaszcz, w końcu nie wiadomo ile bakterii znajduje się na dłoniach trupa.
- Nazywam się Ego, a Rei jest osobą, o której nie wiem nic. - odpowiedział kobiecie lekko skołowany Uchiha, w sumie to nie wiedział nic na jej temat.
Ego
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Mei » 19 gru 2016, o 16:48

Obrazek
Mandarynki dla Reiki
Ego 5/x+
Mei 6/x+

Wystarczyła chwila, by przekonać babcie do pójścia po resztę owoców. Po uzyskaniu odpowiedzi, skinęła na potwierdzenie głową, a następnie wolnym krokiem ruszyła do swojego domku. Mijały chwilę, a ona oddaliła się może z cztery metry? W każdym razie, gdy ona powoli wędrowała do swojego domku, wtedy ciemne chmury przesłoniły nieboskłon. Wielkie pole stało się bardziej mroczne, a sam strach na wróble wyglądał jakby ożył. Choć prawda była zupełnie inna, to iluzja rzucana przez niego była nie do rozróżnienia dla osób ze słabą percepcją.
Po upłynięciu dziesięciu minut na horyzoncie pojawiła się babka, która w swej drżącej dłoni niosła siatkę z paroma owocami. Pomarańczowy kolor rzucał się najmocniej w oczy, co przeświadczyło o szybkim wykonaniu zadania. Czy coś mu przeszkodzi? Aż do momentu, w którym podeszła rolniczka mógł żyć w przeświadczeniu, że nie. Ale wtedy otworzyła usta i stało się coś niezwykłego. Zasłabła! Krztusząc się niemiłosiernie. Oczy wyskakiwały jej z orbit, a kolana pod ciężarem się ugięły. Ręce położyła mocno na ziemi, a gdy nieprzerwany spazm ustał, zaczęła głośno sapać. Jakby usilnie starała się wyrównać utraconą część tlenu.Koniec końców się podniosła, choć na jej buzi nastąpiła zmiana. Otóż w kącikach oczu pojawiły się łzy, a błoto ubrudziło jej różowiutki policzek, a to pech.. Modelką już nie zostanie.
- Oto one, jednak uważaj na tą dziewczynę. Nie jednego tutaj zwabiła, a nie wielu uszło cało. Paru nawet po dziś dzień nie odnaleziono, ale pewnie to tylko plotki. Wydaje się normalna, nazbyt przyjazna w stosunku do obcych. Sam pewnie rozumiesz, jednak Ego-kun. Nie daj się zaobrączkować, bowiem nigdy nie opuścisz tej krainy - rzekła ponuro i zniknęła wśród wysokich kolb kukurydzy.
W tym czasie na dworze zrobiło się chłodno, wrony zaczynały ponuro krakać. Jego zadanie powoli dobiegało końca.

Obrazek
Mei
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ego » 20 gru 2016, o 10:56

Bardzo dziwne, chyba po raz pierwszy w życiu wszystko poszło po myśli chłopca, a przynajmniej mogło się tak wydawać. Staruszka nie miała zbyt dużych oporów, aby podarować chłopakowi to, po co przyszedł w to miejsce. Albert chyba też nie miał nic przeciwko, aby Ego zabrał trochę owoców z ich plantacji. Babci udało się sprawić, że Uchiha uniósł brew ze zdziwienia w reakcji na wcześniejsze pytanie. Pogoda momentalnie zaczęła się psuć, ale zawsze tak się dzieje, gdy ten jest w pobliżu. Kto wie, może ma jakieś ukryte umiejętności panowania nad pogodą, albo ktoś rzucił na niego klątwę. To drugie było bardziej prawdopodobną opcją, w końcu niedawno ktoś trenował na nim swoje umiejętności znachorskie. Do teraz nie potrafi się do końca otrząsnąć, ale pewnie minie to w przeciągu kilku dni. Przyniesienie owoców zajęło staruszce dość długo, ale chyba ona sama nie jest w stanie policzyć ile lat ma.
- Nic się pani nie stało? - powiedział pochylając się nad kobietą, która najwidoczniej miała zamiar wyzionąć ducha. Co w tym momencie powinien zrobić, przecież nie będzie jej tu reanimował. Na całe szczęście dziwny atak ustał, a kobieta znów podniosła się, była trochę brudna i zasapana. Najlepiej dla Uchihy będzie zawinąć mandarynki i udać się do Rei, która na niego czeka w barze.
- Niech się pani nie martwi, dam sobie radę. - odpowiedział jej dość spokojnym głosem, w końcu nie miał zamiaru z nikim się żenić, a tym bardziej dać z siebie zrobić marionetkę. Odchodząc z siatką mandarynek pomachał kobiecie, po czym ruszył do baru.
Ego
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Mei » 20 gru 2016, o 16:23

Obrazek
Mandarynki dla Reiki
Ego 6/x+
Mei 7/x+

- Nic się nie stało, dziękuję - odpowiedziała na pytanie chłopaka, a następnie pozbierała się do kupy, przynajmniej próbowała. Na szczęście niespokojne ataki, czy sytuacje mieli już za sobą. Teraz trzeba było wrócić. Po ostrzeżeniu babki, ruszył przed siebie, smagany coraz zimniejszym wiatrem. Jego ubranie latało we wszystkie strony świata, do czasu, gdy przekroczył teren pól. Wtedy jakby warunki klimatyczne zdążyły się uspokoić. Trochę dziwne, co? Zwłaszcza, iż nad domem staruszki ni z tego, ni z owego zaczął padać deszcz. Świat podzielony na dwie części mógł być niezwykłym zjawiskiem, ale liczył się teraz powrót, który nastąpił lada moment.
O ile wycieczka po mandarynki zdawała się dłużyć, to przejście całej drogi minęło mu bardzo szybko. Aczkolwiek czy chciał wracać? W barze zapanował nie lada chaos, gdyż pijaczyny zaczęły między sobą walczyć. Do tego upita kobieta tańczyła na ladzie, gdy Rei siedziała w kącie sącząc kolejną porcję orzeźwiającego napoju. Widząc go z daleka ręką wskazała, by podszedł do niej. Nie wyglądała na bardzo zadowoloną, tym, co się stało. Z resztą nikt by nie był, gdyby skończył z lekko zakrwawionym policzkiem oraz siniakiem na ramieniu.
- Widzę, że Ci się udało.. Gratuluję. Au.. - stęknęła, zamykając z bólu oczy. W kącikach ich pojawiły się łzy - Powiedz, bo w końcu się tego nie dowiedziałam jak masz na imię? - starała się zabrzmieć przyjaźnie, ale niestety. Nie miała jak zamaskować smutku, który się narodził... Przed chwilą?
Mei
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ego » 20 gru 2016, o 21:01

Dotychczas wszystko szło gładko, po myśli chłopaka. Wracał zadowolony z siatką pełną mandarynek, nie wierzył w to, że chociaż raz może mu się udać pomóc komuś, nie tracąc na tym nerwów, bądź zdrowia psychicznego. Oczywiście jego wyprawa jeszcze nie dobiegła końca, a mówią żeby lepiej nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Podczas opuszczania tej jakże wielkiej plantacji, czuł jak nagle wiatr zaczął wiać z dziesięciokrotną siłą. Złapał obiema rękoma reklamówkę z mandarynkami, co by się nie rozwaliła, w końcu cała jego wyprawa poszłaby w tedy na marne i znów musiałby cofać się do staruszki, która nie wybaczyłaby mu tego, że źle obchodził się z jej owocami. Chociaż kto to wie, może kobieta właśnie wyzionęła ducha na ziemi i leży teraz uroczo koło swojego stracha na wróble, o dumnym imieniu Albert. Kiedy tylko opuścił teren plantacji, to pogoda uspokoiła się, a na terenie mandarynkarni zaczął obficie padać deszcz. Kolejne dziwaczne zjawisko, które go spotyka, lecz tym razem na całe szczęście jest tylko obserwatorem. Nie minęło długo, kiedy to Ego był już na drodze powrotnej do miasteczka, nawet z daleka widział już bar, w końcu to jeden z nielicznych budynków, który jest jako tako cały. Dostrzegł, że atmosfera w środku nie wygląda za ciekawie, chyba miejscowe moczymordy zaczęły awanturę, pewnie jeden drugiemu podpił łyk piwa. Kątem oka zauważył siedzącą Rei, która pokazała mu, aby ten zbliżył się do niej.
- Proszę, to twoje mandarynki. - powiedział, czekając na obiecaną nagrodę.
- Na imię mam Ego. - odpowiedział na jej pytanie, dalej czekając na nagrodę.
Ego
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Mei » 21 gru 2016, o 15:21

Obrazek
Burdel i hałajstra. Tak można było nazwać obecne wydarzenia w barze. Dziewczyna, będąca ofiarą tego, co zapoczątkowali, coraz bardziej kuliła się w kącie. Jej ciało spowiły dreszcze, na polikach zaś wystąpiły przed szereg wielkie krople łez. Nie łkała, również nie szlochała. Starała się być silna, tylko po to, by móc odesłać chłopca dalej. Swój cel z resztą osiągnęła, przez co na moment na jej licu pojawił się uśmiech. Nie szeroki, lecz pełen wdzięku. Taki delikatny! I na tym skończyło się jej wyglądanie jako tako pięknie. Później doszły rumieńce, strumienie wodne i jeszcze jej włoski zaczęły - pląsać oraz lepić się do buziaczka.
- W takim razie jesteś wolny, ale jeszcze się zobaczymy! - podsunęła mu pobladła dłonią kopertę z pieniążkami, a następnie podniosła się i zatoczyła łuk. Była słaba, ale mimo wszystko zdołała bez ekscesów wyjść z baru. Bowiem szajka zaczęła kolejne swawole, które nie mogły nic dobrego wywróżyć. Bar, mówiąc w skrócie dążył do zniszczenia. Pytanie pozostaje, kiedy runie?
Mei
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ego » 21 gru 2016, o 15:46

Kolejny zadowolony klient, jak to dobrze, że ktoś taki jak Ego pojawił się w tym mieście. Może klient to złe słowo, bardziej zleceniodawca. Młodzieniec zadowolony z siebie, pożegnał Reikę, po czym machając jej próbował wyjść z baru, tak aby od nikogo nie oberwać. W końcu toczyła się tu nie lada bitwa, lecz nie miał zamiaru pomagać dziewczynie, w końcu to jej cyrk i jej małpy. Następnym krokiem na jego drodze będzie powrócenie do mniej odległych od centrum części prowincji jaką jest Sogen. Może nawet uda się znowu coś zjeść i odpocząć, jak dobrze wiadomo nigdy za wiele dobrego jedzenia i odpoczynku. Ostatnimi czasy pomógł tyle osób, że należy mu się duża pochwała. Do tego przypomniał sobie, że w kieszeni jego płaszcza znajdują się fanty, które podarowali mu wcześniej zleceniodawcy. Niestety w jednej kieszeni były ciastka wraz z pomarańczą, którą dostał od Rei i tą, którą "wręczył" mu truposz, o dziarskim imieniu Albert. Czym prędzej wyrzucił je w śnieg i udał się do baru, w którym kiedyś pomagał.

z/t
Ego
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Miyuki » 30 cze 2018, o 20:07

-Nie jestem głośna, po prostu cię budzę, szeptem się nie da.- Powiedziała szczerze dziewczyna. Właściwie nigdy nie budziła Kazukiego, w sumie nawet nie widziała jak śpi, więc nic dziwnego że zastosowała hałaśliwe środki, w końcu musiało jej się udać. Przed nimi stało ważne zadanie, właściwie takie, w którym najważniejszą rolę grała wiedza... Której Miyuki brakowało. Dziewczyna zdążyła się spakować, a Kondo? No cóż, chłopak musiał się jeszcze obudzić, nic dziwnego. Branie pierwszej warty musiało być wygodne, człowiek zrobił swoje, szedł spać i nie musiał się właściwie niczym przejmować... No może poza hałaśliwą szesnastolatką, która chciała, aby ich misja bezapelacyjnie się powiodła. Niby mężczyzna mówił, że czas nie ma znaczenia, jednak młoda Chisana chciała jak najszybciej dotrzeć na miejsce i zająć się negocjacjami, może i ich nie lubiła, ale skoro takie postawiono przed nią zadanie to zamierzała je wykonać. Niby według ojca kiedyś miała przejąć cały interes więc powinna o niego bardziej dbać, gdyby tylko dla niej było to ważne, bardziej skupiała się na pokazaniu ojcu, że się na tym zna, wtedy może dałby spokój z ciąganiem jej ze sobą na te wszystkie rozmowy... Czasem miło się okłamywać. -Tak, wszystko w porządku.- Starała się uśmiechnąć, mimo że miała wrażenie, że Kazuki się z niej naśmiewa. -Teraz jesteśmy daleko, pewnie nic się nie stanie.- Dodała z cichą nadzieją słyszalną w głosie. W drodze powinna być bezpieczna, w końcu wyłamała się z rutyny i sama nie spodziewała się tego niemal do samego momentu wyruszenia. -Jestem gotowa.- Powiedziała potrząsając zawieszoną na ramieniu torbą. Miyuki stała dłuższy czas obserwując jak jej towarzysz, widocznie nie podniecający się stojącymi przed nimi zadaniem tak jak ona je ziemniaczka, a potem patrzy w ogień... Ociągał się, ale młoda Chisana nic nie mówiła, w końcu mieli czas. I ruszyli, szli, szli, a Miyuki starała się zapanować nad sobą, by nie zalać towarzysza setką pytań, w końcu jednak postanowił się odezwać i wyjaśnić wszystko to co ma się stać.
-Czyli konkurujemy w interesach z całą osadą... Nie brzmi optymistycznie.- Powiedziała, marszcząc brwi w zamyśleniu. -Do tego za niedługo będzie tam delegacja z Sogen, o ile już nie podpisali umowy... I MÓWIŁEŚ, ŻE MAMY CZAS!- Krzyknęła, nie kryjąc zdziwienia. -Musimy być tam jak najszybciej.- Dodała przyspieszając kroku. -Ehh... Dobra, czyli musimy mieć jakieś argumenty hmm... W sumie możemy przedstawić liczne umowy, zaproponować zwiększenie zasięgów, co jeszcze?-Zapytała bardziej sama siebie. Myślenie na głos często pomagało.-Co może dać zrzeszenie kupców czego nie da wioska... Może jakieś odszkodowania? W sensie, wszyscy się zrzucają się po kilka ryo, a jak bandyci napadną kupców dostają część funduszu? Co o tym myślisz? Może Sogen tego nie zaoferuje.- Ucichła na chwilę, by znów pogrążyć się w zamyśleniu. -Trakty i tak są chronione, więc nic dodatkowego nie uzyska z umowy z nimi, zapłaci tyle samo, albo mniej w zamian za to co wioska i tak mu da, a w dodatku będzie miała coś ekstra.-Biznes, jak ona nie lubiła się w to bawić. -Zawsze coś na początek, ale może spróbować bardziej osobiście? Czego może chcieć taka kobieta? Hmm... W sumie moja suknia pochodzi od niej... Jeśli ją założę na pewno spojrzy na nas przychylniej... Może to, że zjawi się tam ktoś bezpośrednio związany z emmm "szefem" też coś wskóra.- Nic więcej nie przychodziło jej do głowy, a to nie wydawało się wystarczające... No, cóż trzeba będzie improwizować, w końcu co innego mogła zrobić? -Jakieś pomysły, albo rady?- Zapytała nim dotarli na miejsce, w końcu Kazuki był fachowcem, więc pewnie znał jakieś sztuczki.
Każda podróż musi mieć swój koniec, albo jakiś punkt kulminacyjny. Na widok "wioski" po ciele Miyuki przebiegły ciarki. -Ten las wydawał się przyjemniejszy... Powiedz, że to nie tutaj?- Powiedziała, mocniej przyciskając do siebie sakiewkę. Może i wierzyła w ludzi, ale to miejsce było gorsze, niż dzielnica portowa w Kotei. Zmurszałe płoty, budynki wyglądające jakby zaraz miały się zawalić... Miasto wyglądało na umarłe, młoda Chisana szła przed siebie licząc, że jak najszybciej opuszczą to miejsce, niezależnie czy po negocjacjach czy już teraz przechodząc na przestrzał, wolała nie wiedzieć co zrobili mieszkańcy, że bogowie zesłali im taki los.
Miyuki
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Yamanaka Inoshi » 1 lip 2018, o 13:34

Misja Rangi - C - 7/...

- Rok 384 - Zima - Chisana Miyuki -
- Las -

- Konkurencja II -

Obrazek



" Kontynuacja podróży. Niepewne negocjacje! "

Trudno by dziewczyna budziła kiedyś swojego znajomego, to pierwszy raz gdy towarzyszy jej na misji, jej zadaniu które to właśnie jej dłoniom zostało powierzone. Ostatecznie wyruszyliście razem bez żadnych dodatkowych opóźnień a Kazuki nie mówił nic ponad to co już zdecydował się tobie powiedzieć. No bo w sumie było co mówić? Czas rzeczywiście nie miał znaczenia jeśli chodzi o wasze pojawienie się tam... W teorii, bo już dawno mogło być po wszystkim i szliście na marne. Pomijając jednak to, to właśnie ty miałaś przejąć kiedyś po ojcu cały ten interes, który, być może dzięki tobie stanie się dużo większy i prominętniejszy niż jest w tej chwili. Czy jesteś jednak w stanie pogodzić bycie shinobi z prowadzeniem interesu? To był twój cel, stać się silniejszą ze swoich własnych pobudek...
- Dobrze, że wszystko jest w porządku. - Kazuki odetchnął z ulgą poprawiając swój plecak na plecach, miał tam ze sobą sporo przedmiotów obozowych, między innymi pakunek ze swoimi rzeczami do spania i wieloma innymi przyborami. Na twoje kolejne zdanie tylko kiwnął głową przyznając ci racje z jakiego niby powodu miało się coś stać? Zasadzka nie czeka na ciebie na każdym kroku i za każdym zakrętem. Zwłaszcza nie teraz i nie w tej chwili... W domyśle.
- Konkurujemy... To złe słowo, nie wiem skąd ci przyszło na myśl konkurowanie z całą osadą. Jeśli tak chcesz to przedstawiać to tak, jednak ja bym to ujął inaczej. Zwyczajnie wstaw nazwę cechu kupieckiego swojego ojca i masz podobnie, również grupę. - Powiedział wzdychając po tym ciężko. Nie wiedział po co to tłumaczył. Czy miało to większe znaczenie? Właściwie nie.
- No bo mamy czas, obecna kończy się dopiero za tydzień a delegacja z dokumentami raczej wpadnie tam dzień, dwa przed końcem umowy by ją przedłużyć. Chyba, że załatwili już sprawę listownie, ale tego wiedzieć nie możemy, hmm. - Podrapał się po brodzie ściskając się lekko za podbródek.
- Wiesz co? Nawet jeśli to przynajmniej mamy wycieczkę - Zaśmiał się widząc jak Miyuki przyśpiesza wyprzedzając go o kilka kroków. Pokręcił głową jednak nie ze zrezygnowaniem, wydawało mu się, że zachowanie dziewczyny jest zwyczajnie pocieszne.
- To twoja kwestia, to ty będziesz z nimi rozmawiać, nie ja. Ja mam... Swoje zadanie o którym nie mogę ci powiedzieć - Skrzywił się wyraźnie, nie spojrzał jednak bezpośrednio na ciebie, ot patrzył się na drogę a ty mogłaś dostrzec je na jego twarzy dopiero gdy sama byś mu się przyjrzała.
- Musisz przebić ich ofertę nawet jej nie znając no i zrobić to tak by ojciec był zadowolony. Musi z tego czerpać zyski, przecież... Nie jeden raz słuchałaś jak negocjowali. Masz szerokie pole do popisu i wiem, że sobie poradzisz - Wsłuchiwał się dalej w to co mówiłaś, czekał aż rzucisz jakimś konkretniejszym pomysłem, jakby czekał na gotową odpowiedź. Mimo to nie usłyszał nic takiego, jedyne co dotarło do jego uszu to pytania czy on ma jakiś pomysł. Pokręcił jedynie głową na boki dodając po chwili:
- Sama będziesz z nimi rozmawiać, ja będę musiał zająć się czymś innym więc nawet nie będę w stanie podpowiedzieć ci na miejscu. Będziesz musiała poradzić sobie sama. - Wtedy też dziewczyna zwróciła uwagę na wioskę do której się zbliżali, chłopak jedynie poprawił szalik na swojej szyi rzucając swobodnie w eter:
- Nie, to nie to miejsce w które idziemy, myślisz, że zniszczyli by wioskę Inuzuka tak szybko? Jesteśmy wciąż w Sogen. To wioska Seijin, dotrzemy do niej już niedługo. Została zniszczona... Nie wiem właściwie kiedy ale kiedyś została i zwyczajnie nikt się tym nie przejął, tak już zostało - Wzruszył ramionami pakując dłonie do kieszeni, szedł swobodnie przed siebie.



Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Seijin

Postprzez Miyuki » 2 lip 2018, o 11:41

Przyszłość rysowała się ciekawie, tylko że w ten niezbyt pozytywny sposób. Miyuki wiedziała nieco, lecz za mało by móc spokojnie zarządzać interesem, nie chodziło tylko o to, że nie chciała tego, no może trochę, ale poza tą dość oczywistą przyczyną istniał jeszcze jeden powód, najzwyczajniej w świecie cała ta wiedza umykała jej, nie była w stanie zapamiętać tego wszystkiego, bo sprawiało, że mogła być najgorszym z możliwych spadkobierców. No, ale w chwili gdy się na czymś nie znamy najlepiej zrzucić to na barki kogoś, kto wie o co chodzi i tak też widziała swoją przyszłość. Między misjami i treningami wracała by do rezydencji, by nadzorować pracę zatrudnionej osoby, która doprowadziłaby to miejsce do rozkwitu, wystarczyło tylko znaleźć komuś, komu będzie zależało na dostatnim życiu w zamian za odpowiedzialną pozycję. Czy było to coś trudnego? Nie wiedziała, ale na pewno było to prostsze, niż branie na własne barki czegoś, czego nie potrafi się udźwignąć. -To może mieć sens, dwie grupy, z czego my jesteśmy tą lepszą, proste. Gdybym chociaż wiedziała ile musi oddawać osadzie w ramach umowy byłoby prościej. Raczej nie wypada jej o to pytać, w końcu pomyśli, że kompletnie się na tym nie znam, a to raczej nie jest najlepszy znak.- Skomentowała w zamyśleniu. Tak, umowy miały to do siebie, że nigdy ich nie czytała, po prostu nie miała jak. Po negocjacjach ojciec dawał do podpisania zwój i tyle. Nie przygotował córki najlepiej do zajęcia się tymi sprawami, właściwie to przez krótką chwilę miała wrażenie, że nie powinno jej tu być, w końcu Metsuke zatrudniał tabun ludzi, a wśród nich na pewno znajdowali się tacy, którzy w przeciwieństwie do niej byli specjalistami od tego typu spraw. No, ale skoro już podjęła się tego zadania nie miała większego wyboru, właściwie to nie miała go już w chwili gdy dowiedziała się, że jej ojciec wysyła ją na misje. -Raczej wpadnie, mogli przybyć wcześniej w ramach negocjacji, a potem wrócić, przygotować umowę i ją wysłać. Przecież to najprostszy możliwy sposób i właściwie najwygodniejszy, w końcu ojciec zawsze mówił, że najlepiej negocjować twarzą w twarz.- Zamyśliła się na chwilę. -Wycieczkę po mrocznym lesie i zniszczonej wiosce... Naprawdę piękne miejsca.- Miyuki raczej nie ironizowała, tylko że jak inaczej miała odpowiedzieć? Ryzykować pomyślność zadania tylko po to, żeby się nie spieszyć, bo przynajmniej mają wycieczkę... Tak, nie brzmiało to sensownie. Młoda Chisana przyspieszyła mijając towarzysza, ani praktyczna, ani przyjemna ta wycieczka. -Czyli zostanę z tym sama... Jakoś sobie poradzę.- Dodała nieco smutnym głosem. Szczerze powiedziawszy, liczyła że mężczyzna pomoże je w tej najważniejszej części podróży, tylko że nie. To co trudne pozostawało dla niej i... tylko dla niej, może i czasem dobrze było kogoś wrzucić od razu na głęboką wodę, ale negocjacje kupieckie nieco różnią się od nauki pływania. -Słuchałam, tylko za każdym razem ojciec mówił coś innego, zwykle przygotowywał się do rozmowy z konkretną osobą, no i na pamięć zna ofertę Kotei w przeciwieństwie do mnie. Nie mam wyboru jakoś będę musiała.- Skwitowała, wieczne przygotowywania swojego ojca do tego typu rozmów. -Zrozumiałam za pierwszym razem, po prostu spróbuje jakoś się dowiedzieć co jej zaoferowali i się dostosować, jeszcze nie wiem jak, ale w takim wypadku raczej to najlepsza możliwość.- Smutek wypłynął na jej twarz. -Patrząc na to co się dzieje nie zdziwiłabym się gdyby znowu trwała jakaś wojna, przynajmniej tyle dobrze, że szybko ruszymy dalej.- Odpowiedziała, jeszcze bardziej przyspieszając krok.
Miyuki
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Yamanaka Inoshi » 2 lip 2018, o 18:57

Misja Rangi - C - 9/...

- Rok 384 - Zima - Chisana Miyuki -
- Wioska Seijin -

- Konkurencja II -

Obrazek



" Wioska na skraju "

Przyszłość jest zawsze jedną wielką niewiadomą, chyba, że uważamy... Wiemy, że nasz los został już przypieczętowany i nie może zostać zmieniony... Dlaczego powinniśmy się tym jednak przejmować? Z drugiej strony to właśnie my kreowaliśmy wszystko, to co tylko chcieliśmy. Może i nie miałaś doświadczenia, czy to jednak nie była idealna sytuacja by nabyć go odrobinę więcej?
- Gdybyś słuchała rozmów to wiedziałabyś na co się ojciec i jego rozmówca godził. Przecież nie podpiszą czegoś innego - Rzucił swobodnie Kazuki wykonując dalej kilkanaście kroków w kierunku wioski.
- No nie najlepszy, jednak z jakiegoś powodu ojciec stwierdził, że masz to zrobić... Wiesz, że miałem Cię obserwować, nawet jeślibym wiedział sporo więcej to i tak nie mogę mówić zbyt dużo. - Rzucił z przekąsem nie odwracając się nawet w jej stronę, nie patrząc na nią bezpośrednio. Skupiła się na widoku zniszczonej zębem czasu porzuconej już od dawna wioski.
Obydwoje powoli docieraliście do granicy osady, jeszcze tylko kilka kroków dzieliło was byście znaleźli się pomiędzy tymi zniszczonymi budynkami. Część płotków była zwyczajnie poprzewracana i połamana. Budynki miały nadpalone ściany i sufity a część w ogóle się zawalała.
Trudno byłoby wejść do środka i szabrować. Gdybyście szli jednak dalej dostrzeglibyście studnię niemalże na środku wioski a obok niej przewrócone wiadro. Wiatr wiał tutaj obficie, przez to, że ściany budynków nie były wszystkie w dobrym stanie oraz w związku z tym, że zaczynało się robić wietrznie. Kawałek dalej stał wóz, wydawałoby się, że nie został porzucony, wyglądał na w miarę zadbany, pełen towarów na pace z tyłu. Były tam przeróżne materiały do szycia ubrań, skór do lekkich pancerzy skórzanych oraz innych wyrobów bazujących na tych materiałach. Jedna interesująca rzecz była taka, że wóz nie posiadał jednego z czterech kół. Było ono złamane, uszkodzone. Do wozu zaprzęgnięty był koń jednak nigdzie nie było widać właściciela ani pozostałych członków tej ekspedycji, cokolwiek robili i gdziekolwiek jechali...

Czy był to widok którego mogłaś się spodziewać? Kazuki sam wydawał się zainteresowany tym co ujrzeliście, szybko zbliżył się do wozu i zaczął go uważnie oglądać skupiając się na tym co było na nim przewożone. Ostatecznie zatrzymał się na zniszczonym kole które wyglądało jakby przejechało po czymś co je najzwyczajniej w świecie uszkodziło. Przykucnął na chwilę przypatrując się uszkodzeniom.
- Wóz kupiecki? Nie spodziewałem się spotkać żadnego po drodze, jak myślisz, co tutaj zaszło? - Zwrócił się w twoją stronę obracając swoją twarz nieznacznie w twoją stronę. Zastanawiał się dlaczego wóz pozostawiony został sam sobie, no i gdzie są jego właściciele, zwłaszcza, że musiało się to stać niedawno gdyż koń wciąż jest na miejscu. Okolica jednak pozostawała głucha i martwa.



Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2778
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Wioska Seijin

Postprzez Miyuki » 2 lip 2018, o 19:19

"Gdybyś słuchała, to byś wiedziała". Mądre słowa, szkoda tylko, że w obecnej sytuacji nie dawały praktycznie niczego, no może napomnienie, żeby w przyszłości bardziej uważała. Chociaż ciężko jest skupić się na zapamiętaniu wypowiadanych słów, gdy z całych sił walczy się o to, by nie zasnąć z nudów. No cóż, teraz samemu trzeba było się tymi nudami zasnąć, w końcu dzięki nim żyła w dostatku od... Właściwie to od zawsze. Tak nudy takie jak negocjacje i tym podobne zapewniły jej rodzinę pozycję i pieniądze, pewnie też kilku zazdrośników czy wrogów, ale w porównaniu do tego ile kłopotów potrafiła narobić Miyuki w ciągu kilku dni to raczej nie był problem, przynajmniej nie taki, któremu warto było poświęcać więcej uwagi, niż konieczne minimum. Okolica sprzyjała różnym przemyśleniom, no może bardziej tym o przemijaniu, niż innym, ale młoda Chisana jakoś nie popadała przesadnie w melancholie, była młoda, a myślenie o starości i tym podobnych głupotach ostatecznych nie leżało w jej naturze. W końcu będzie miała na to czas jak już się zestarzeje, z resztą jakoś to będzie, w końcu nigdy nie jest tak, żeby nie było jakoś. -Słuchałam, a spamiętanie tego wszystkiego to inna sprawa.- Rzuciła z wyrzutem.-Masz mnie obserwować jak wykonuje zdanie, a moim pomysłem na ułatwienie sobie tego jest pytanie ciebie. W końcu jesteśmy tu sami i nikomu nie powiem jeśli coś ci się wymsknie.- Dodała bez namysłu. Kazuki był dobrym człowiekiem, a co ważniejsze lojalnym, aż do przesady. Nie wolno to nie, młoda Chisana szanowała to, nawet lubiła, ale w tej chwili wolałaby, żeby było inaczej, w końcu to on był tutaj tym, który znał się na negocjacjach. Szkoda, że nie mógł jej pomóc. Wątpiła, że znajdzie sposób na to by mężczyzna złamał zalecenia jej ojca bardziej, niż to konieczne, ale musiała spróbować. Z drugiej strony był naprawdę fatalnym kłamcą i gdyby Metsuke chciał jakiegoś raportu, zapewne dość szybko wydałoby się, że powiedział za dużo... No, ale zawsze istniała ta malutka szansa na to, że jednak się uda. Więc czemu nie próbować? Parka szła dalej, w sumie Miyuki nie miała nawet ochoty na obserwowanie "malowniczych" krajobrazów nędzy i pożogi, całe to miejsce było jakieś upiorne, właściwie to czego innego spodziewać się po wymarłej wiosce.
Jak się okazało brak żywego ducha był tylko pozorny, Miyuki poprawiła płaszcz licząc, że ochroni ją to przed wzmagającym się wiatrem, jednak nie wiele to dało. No, ale na placu stała studnia, uszkodzony wóz i koń. Kazuki zaczął go oglądać w tym samym czasie Miyuki podeszła do konia i powoli wyciągnęła rękę w jego stronę. -Nie bój się maluszku.-Powiedziała, starając się pogłaskać zwierze. -Pewnie przejeżdżali tak jak my, podjechali napoić konia, najechali na coś i złamali koło, a potem poszli szukać pomocy, albo koła na zamianę i... jeszcze nie wrócili.- Dziewczyna nie odrywała wzroku od zwierzęcia. -Koń wygląda dobrze, więc nie stoi tu za długo. Można by im pomóc, o ile znasz się na kołach, bo ja wcale.- Dodała z uśmiechem.
Miyuki
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron