Wioska Seijin

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Wioska Seijin

Postprzez Heiji » 22 lis 2016, o 20:55

Dziewczynie udało się zbliżyć do budynku na tyle, aby nikt jej obecności tutaj nie zauważył. Kunoichi kiedy doszła do bocznych drzwi spostrzegła, że są zamknięte. Dziewczyna musiała znaleźć jakiś inny sposób dzięki któremu dostała by się do wnętrza budynku. Tak czy inaczej zobaczyła gdzieś na uboczu jakaś wąską drogę, która mogła, lecz nie musiała prowadzić do pomieszczeń, gdzie aktualnie znajdował się ów mężczyzna. "I jak tu wejść do budynku, kiedy pewnie wszystkie drzwi są zamknięte! Przecież nie będę znów chodzić po ścianie jak jakaś małpa czy coś w tym stylu...-pomyślała zdenerwowana, następnie skierowała się w stronę drzwi frontowych.
-Raz się żyje...-powiedziała cicho pod nosem, następnie kiedy doszła do drzwi spróbowała je otworzyć. Jeżeli będą zamknięte to nadzwyczajnie w świecie zapuka, a jeśli nie to wejdzie do środka i zacznie się rozglądać. W przypadku, w którym ktoś ją nakryje na tym czym będzie robić to powie miłym głosem "Witaj, pukałam do drzwi, ale nikt nie wychodził więc weszłam. Na zewnątrz było bardzo zimno...". W końcu rządca mówił, że kapłan jest miły. Z drugiej strony przecież nikt nie wie, że Heiji ma inne intencje. Prawda? W każdym bądź razie dziewczyna zachowuje pełną czujność i w razie czegoś wykonuje szybki unik...
Heiji
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Senju Toshio » 22 lis 2016, o 22:00

Stół bez nóg (C)
[23/30]

Misja dla Heiji.

Podstawowe założenia musiały ulec lekkiej korekcie i zostać zastąpione przez nowo zorganizowane myśli. Po krótkiej obserwacji otoczenia Heiji odrzuciła plan wkradnięcia się, jak rasowy złodziej. Odpuściła przejścia przez próg całkiem spokojnego ogródeczka, gdzie zastałaby całkiem przyjemną ciszę. Mimo to sytuacja wcale za wiele się nie zmieniła. Dziewczyna zawróciła i po cichym podejściu do głównych drzwi pociągnęła za klamkę. Ta od razu ustąpiła. Był to standardowy wniosek, że należało uczynić tak od razu. Odrobina skrzypienia mogła wywołać obawy i niepotrzebne zwrócenie na siebie uwagi. Na co zatem napotkała długowłosa tuż po wejściu? Przenikliwy aż do szpiku kości półmrok. Tajemniczy niczym mgła rozchodzący się cień. Tylko wprawne oczy dojrzały by, co kryje się w każdym z zakamarków. Odkrywanie dalszych części wymagać będzie pójścia naprzód.
Na razie pozostaje przypatrzeć się przedsionkowi. Dwie ławki po obu stronach, tak samo jak drewniane konfesjonały. Także wszędzie widoczne oznaki krzyża oraz kamienna misa z wodą święconą. Podłoga stanowiła kamienne płyty, które mogłyby odbijać dźwięk stóp przy zbyt nieostrożnym chodzeniu. Sufit tu był dość wysoki, a na jego środku mieścił się okrągły, średniowieczny żyrandol ze świecami.
Dziewczyna pozostała niezauważona. Ani duszy, która byłaby w stanie obserwować ją po kryjomu. Całe szczęście, bo wtedy miałaby jedynie opcję do przyznania się w jakiej intencji przybyła. Czy nadal zechce podejść i odezwać się z własnej woli czy czekać na ostateczną okazję? W każdym razie dalej prezentowały się rzędy ław i kolumn z jednej i drugiej strony. Sięgając wzrokiem ku górze przy ścianach dojrzeć można zawieszone podesty, do których wejścia nie było jednak schodów. Wszędzie mrok i nieprzenikniona cisza.
Senju Toshio
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Heiji » 22 lis 2016, o 22:14

Kiedy Heiji nacisnęła na klamke ta ustąpiła tym samym otwierając drzwi do wnętrza budynku. Po wejściu do środka pierwsze co rzuciło się jej w oczy to półmrok, który mógł się przydać dziewczynie. Kwestia ukrywania się tutaj po kątach stawiała dziewczynie pewne warunki do spełnienia. Miejsce to można by powiedzieć, że nawet przypominało miejsca jakie w dzieciństwie dziewczyna miała okazję odwiedzać kiedy musiała uczyć się historii dotyczącej swego pochodzenia oraz ugrupowania do jakiego przynależała. Tak czy inaczej Heiji po przejrzeniu całego pomieszczenia postanowiła pójść dalej. Każdy kolejny krok stawiała coraz ostrożniej by nie spowodować zainteresowania osób nie powołanych ku temu. W każdym bądź razie zamierzała znaleźć kapłana, by skończyć swoje zlecenie. Dziewczyna miała już dosyć tego miejsca, a dalsze czekanie na cokolwiek nie było jej już potrzebne do niczego. Heiji posiadała umiejętności, które mogły zapewnić jej zwycięstwo. Jednak z drugiej strony wolała nie prowokować przeciwnika i pozostać w ukryciu do czasu aż nie będzie zmuszona ujawnić swoją osobę w tym miejscu. W razie jakiegokolwiek zagrożenia kunoichi wykona unik.
Heiji
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Senju Toshio » 22 lis 2016, o 22:55

Stół bez nóg (C)
[25/30]

Misja dla Heiji.

Kroczenie po zimnej, kamiennej posadzce sprawiało wrażenie zbliżania się na finałowa scenę, gdzie nasza bohaterka miała zmierzyć się z ostatecznym rywalem. Boss, którego postać nadal była nieznana, chociaż kryła się pod człowieczym obrazem kapłana. Strach przeniknął by przez każdego i wycisnął pot z porów. Słuch wytężył się i reagował na najdrobniejsze dźwięki. Oczy w mroku mamione były przypadkowymi pigmentami przy losowych zakamarkach, gdzie cień stanowił najgłębszą otchłań.
Heiji stąpała ostrożnie i mogła w każdej chwili skryć się niezauważenie za przeszkodą, których było tu dużo. Przestrzeń również pozwalała na obserwację i próżno było szukać kogoś o niecnych intencjach. Po chwili namysłu, jakim uraczyła się dziewczyna do pomieszczenia weszła osoba o schludnym, białym nakryciu. Szata zupełnie inna niż ta, którą widziała na postaci wchodzącej tutaj. Może nawet ta była mniejsza. Chłopak, jak się zdawało niósł przez moment naczynie. Sądząc po delikatności napełnione substancją płynną. Stanął plecami do pomieszczenia, usadowił przedmiot na środku świątynnego konfesjonału i odszedł po uklęknięciu. W tym czasie sprawny skrytobójca mógłby zrobić naprawdę wiele, więc akcja była dla Heiji w stu procentach możliwa już teraz. Jeśli miała jakieś plany wobec pojawienia się postaci. Nie wydawał się to być kapłan, jakiego szuka. Chłopak udał się do prawych drzwi, gdzie swoje wygodne miejsce spoczynku odbywali duchowni po odbytym kazaniu. Z tym właśnie kojarzyły się najczęściej tylne pokoje w świątyniach. Potem z mniej określonego miejsca po ścianach odbiło się kasłanie. Nieszczególne i raczej niegroźne dla ukrywającej się nieopodal kunoichi. Kilka odkrytych szczegółów na pewno pozwoli dziewczynie na zorganizowanie oraz przeprowadzenie pewnej w skutkach inicjacji. Zadanie musiało zostać przeprowadzone tak, jak tego sobie życzyli jej zwierzchnicy. Najpewniej reszta ich nie obchodziła, kiedy chodziło o sprawy wewnętrzne. Czy jeszcze coś pozostało, czego należało się obawiać? Upewnienie się jeszcze bardziej we własnym sumieniu? Wszystko zależne było od jednej, niepozornej z wyglądu osóbki płci żeńskiej.
Senju Toshio
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Heiji » 22 lis 2016, o 23:31

Dziewczyna przemieszczała się przez budynek idąc po zimnej jak zresztą wszędzie posadzce. Kunoichi szukała kapłana, nie miała zamiaru jak dotąd likwidować innych osób, które mogły by się w tym miejscu znajdować. Tak czy inaczej w pewnym momencie udało jej się wejść do pomieszczenia, w którym pojawiła się osobliwość wogóle nie przypominająca człowieka jakiego poszukiwała nasza młoda bohaterka. W każdym bądź razie dziewczyna postanowiła czekać w mroku na swój cel, który prawdopodobnie miał wejść do pomieszczenia za chwilę. Jeżeli tak też się stanie to kunoichi chwyci za kunai, następnie rzuci nim tym samym celując nim wprost w punkt znajdujący się pod szyją przeciwnika. Jej rzut musi być czysty i celny, więc Heiji będzie chciała to zrobić jak najlepiej umie. Z drugiej strony musiała zachować pełne skupienie, by nie popełnić błędu. Jeżeli uda jej się trafić kapłana i będzie pewna, że ten nie wykazuje żadnych czynności życiowych to podejdzie by ukryć ciało przed możliwymi przechodnimi by nikomu się nie narazić na kolejną walkę. Dlaczego? Ponieważ jej misja przewidywała jeden cel, a nie kilka. W przypadku, w którym coś poszło by nie tak jak pójść powinno to ta wykona szybki unik, następnie przejdzie do kolejnego etapu planu. Tak czy inaczej dziewczyna chciała to załatwić po cichu lecz jeżeli los jej na to nie pozwoli to równie dobrze będzie mogła puścić z dymem całą wioskę...
Heiji
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Senju Toshio » 24 lis 2016, o 18:17

Stół bez nóg (C)
[27/30]

Misja dla Heiji.

W jednej chwili dziewczyna o długich aż po pas włosach zadecydowała. Podjęła decyzję o losie niewinnej osoby, która w tym świecie mogła być śmiało określana mianem pożywienia. Nie był to czyn, który potępił by ktoś równie rozsądny. Pozbywanie się celów już samo w sobie miało mało wspólnego z moralnością. Sumienie powinno spać smacznie w czeluściach duszy, a nasze czyny decydować o własnym istnieniu.
Rzut, który zamierzała wykonać Heiji mógł być wymierzony dokładnie i wystarczający do zaspokojenia pierwszego grymasu niesmaku. Znajdująca się w połowie świątyni kunoichi nie wzięła pod uwagę potrzeby użycia tyle siły, żeby jej nóż doleciał do celu tuż pod jego szyję. Tym samym rozpłatać skórę i pozbawić życia. Warunki wydawały się idealne i nic nie powinno zaburzyć lotu kunai. Zawsze zdarzy się coś nieoczekiwanego, co zmusi do zmiany taktyki. Los lub inna moc kierująca nas do wymierzenia osądu zgodnie z konkretnym biegiem wydarzeń. Kunai odbił się od metalowej listwy drzwi nieopodal od ciała młodego chłopaka służącemu kapłanowi. Wyrwany z błogiej ciszy świątynnej atmosfery wystraszył się i uciekł do środka pokoju. Po tej chwili, która minęła jeszcze na odgłosach spadającego metalu na kamienne płyty, Heiji usłyszała inne niż zazwyczaj pytanie. Mógł, lecz nie musiał przejść ją dreszcz podniecenia.
- Kto tu jest?!! - agresywny i złowrogi ton tego samego człowieka, który wcześniej wydawał się być przyjazny i dbać o spustoszone miasto. Ewidentnie były to słowa wypowiedziane przez zarządcę wioski. Postać kryjąca się za otwartymi drzwiami w razie braku odzewu powtórzyła nawoływanie.
- Niech się pokaże?! - wypowiedź zabrzmiała dość flegmatycznie, lecz nadal istniało wyraźne podobieństwo głosu. Czy wprowadzi to mętlik w myślach dziewczyny? Jak zareaguje albo do czego powinna być teraz zdolna, żeby nie zepsuć czegoś bardziej? Konfrontacja doszła do skutku, lecz trochę nie tak, jak to sobie zakładała. Niestety nie był to sen, w którym mogłaby wymazać niepowodzenie akcji. Także nie musiała w tym względzie posuwać się do niszczenia całej wioski i nadal nikt nie będzie musiał się o tym dowiedzieć. Zastanawiające jest, co kryje się dalej za drzwiami i tutaj shinobi zawsze będzie miał na względzie.
Senju Toshio
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Heiji » 24 lis 2016, o 19:29

Kunoichi wraz z wejściem nieznajomej osoby rzuciła kunaiem, lecz dziewczyna nie mogła przewidzieć jednej rzeczy jaką był sam fakt tego, że do pomieszczenia weszła ponownie postać młodego chłopaka. Broń trafiła w futrynę znajdującą się obok drzwi, zaś sam młodzieniec zdołał szybko się wymknąć z pola widzenia dziewczyny. Wszystkie wskazywało na to, że plan kunoichi się nie powiódł. Tylko co teraz? Czy ma się ukrywać jak tchórz i czekać na odpowiedni moment, czy może lepiej było by wyjść z ukrycia i pokazać się światu? Heiji musiała podjąć poważną decyzję, która napewno będzie miała wpływ na jej los. Tak czy inaczej dziewczyna nie zamierzała czekać aż kapłan ucieknie, więc bez większego zastanowienia wyszła z cienia, następnie szerokim łukiem zaczęła się kierować w stronę drzwi. Szła tak, aby będąc oddalona o kilka metrów zobaczyć co jest w pokoju, następnie kiedy ujrzy już widok i nic ją nie zaniepokoi na tyle, aby nie wchodzić ruszy przed siebie powolnym krokiem mówiąc.
-Już idę.-oznajmiła, po czym kiedy wchodziła do pokoju jej wzrok szczególnie był skupiony na bokach, ponieważ zazwyczaj tam kryła się pułapka. Jeżeli coś pójdzie nie tak to wtedy dziewczyna przeleje odrobinę chakry do stóp, następnie szybko odskoczy do tyłu, aby znaleźć się ponownie w poprzednim pomieszczeniu. Jeżeli jednak nie będzie miała możliwości, aby uciec do tamtego pomieszczenia wtedy wykona odskok w innym kierunku by uniknąć ataku. Wchodząc Kunoichi chciała znaleźć swym wzrokiem kapłana. Jeżeli się tak stanie i będzie miała wszystkich w polu rażenia użyje techniki katonu. Płomień skieruje tak, aby ten zajął wszystkich znajdujących się w pomieszczeniu (coś w rodzaju miotacza, zacznie od lewej, a skończy na prawej...) oczywiście zaczynając od samego kapłana.

Katon: Dai Endan
Pieczęci Brak
Zasięg 25 metrów
Koszt E: 35 % | D : 30 % | C : 20% | B : 15% | A: 10 % | S : 5 % | S + : 4%
Dodatkowe Wymaga znajomości Katon: Endan
Opis Lepsza wersja Endanu.
Użytkownik po zgromadzeniu
chakry w ustach, wypuszcza ją pod postacią wielkiego płomienia, który leci w kierunku celu.
Technika jest bardzo przydatna ze względu na brak pieczęci. Warto dodać, że płomień ma dużą szerokość, dzięki czemu może zająć całą szerokość danego pomieszczenia, np. wypełnić
korytarz. Siła ognia w tym przypadku potrafi zabić. Nie ma co mówić, po prostu kapitalne Jutsu.

Stan chakry po użyciu: 70%
Heiji
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Senju Toshio » 24 lis 2016, o 20:38

Stół bez nóg (C)
[29/30]

Misja dla Heiji.

Do pewnego stopnia nie było już odwrotu. Liczył się pełen sukces albo totalna porażka w starciu. Szkoda było się ukrywać, kiedy zaalarmowani strażnicy wiedzieli o intruzie. Zdemaskowanie to tylko kwestia czasu. W innym wypadku cel po prostu ucieknie i to także oznaczało zakończenie misji niepowodzeniem. Heiji musiała obecnie dużo i szybko myśleć nad kolejnymi decyzjami. Jak zareagować, gdzie postawić pierwszy krok i nie wyjść przy tym na minus? Wiara we własne zdolności mogła nieco osłabnąć, lecz nie było to na tyle gorszące jeśli miało się pod ręką techniki o wysokiej skuteczności rażenia.
Na razie jednak dziewczyna wyszła i ostrożnym krokiem nasłuchiwała odgłosów oraz obserwowała otwarte wejście do pokoju. Skracała dystans, przy tym nieznacznie zmieniając perspektywę widoku wnętrza pomieszczenia. Zauważyć mogła jedynie światło rzucane przez liczne świece. Typowy wystrój, czyli dywan i regały z książkami oraz jakiś stolik i fotel. Nikogo jednak tam nie było, a przynajmniej nie na widoku. Wraz z zaobserwowaniem tej sytuacji Heiji podeszła o krok dalej i z czujnością ninja wychyliła za próg. Ani żywej duszy, za to kolejne, otwarte drzwi, którymi niechybnie ktoś się wydostał. Potem już tylko cisza.
Na chwilę nim kunoichi nie usłyszała za sobą silniejszego tupotu. Za plecami bowiem nagle wyłonił się chłopak w białej szacie. Jego przerażona mina niosła oznaki szaleństwa i wściekłości. Jakby opętany szarżował na Heiji z mosiężnym, trójramiennym świecznikiem i już w połowie drogi wymachując nim niezdarnie. Opcje strategiczne były tu dość zawężone. Stojąc w przejściu miało się po obu stronach kamienne ściany. Jedyną drogą było całkowite wejście do środka, aby uniknąć niepotrzebnych obrażeń obuchem.
O ile Heiji nadal nie miała w planach użycia Katon, wtedy bylibyśmy świadkiem, jak człowiek spala się na skwarek. Smród zwęglonego ciała nie jest ponoć przyjemny.
- Niewierni zostaną potępieni przez Stwórcę naszego, a ich ciała będą pożywieniem dla ziemi! - wygłosił Najwyższy Kapłan zza pleców Heiji. Stał w pokoju i zaczął rzucać butelki, które z brzękiem rozbijały się i plamiły winem podłoże. Ciskał je pod przejście i pod nogi dziewczyny oraz pod swoje. Zraszał pokój niby kropidłem w niewiadomym do końca celu. Nie były to oszałamiające ilości, jednak w krótkim czasie dało się odczuć typową dla wina woń. W połączeniu z ustawionymi w kilku miejscach świecami, któraś strącona na pewno doprowadziłaby do zapłonu. Nie zapominać można, że chłopak i podwładny Kapłana nadal atakował zaciekle. Zatem sytuacja dla dziewczyny zrobiła się podniosła. Musiała mieć na uwadze dwie osoby, a przed jedną się bronić.
- Żadne plugastwo nie będzie wytyczać nam drogi, ani wtrącać się w sprawy jedynego i słusznego Stwórcy naszego! - bełkot niczym mantra trwał i na pewno nie chodziło tu o Jashina. Kapłan wyglądał na równie opętanego przez inne Bóstwo lub zdezerterował, bo poprzestawiały się mu klepki. Tak czy inaczej dla zwierzchników dziewczyny nie będzie już z niego żadnego pożytku. Czas czynić swoja powinność i doliczyć do konta słuszną i jedyną śmierć poprzez rytuał?


Na domiar złego sytuacja mogła się rozwinąć na gorszą i to bez pomocy Heiji i jej ognistej techniki, na którą była równie narażona. Gdyby dziewczyna nie zdołała poradzić sobie z przebiegiem wydarzeń, na całe szczęście Kapłan wykonał znak, aby wino samo się podpaliło. W sekundę płomienie powstały z niczego i objęły sporą część pomieszczenia, jakby wyrosły spod ziemi.
- Bój się osądu Boga i wracaj do swej piekielnej otchłani niewierna dziewczyno! - skierowane do kunoichi ostatnie zarazem słowa były wymuszone poprzez krzyk bólu, jaki trawił jego ciało poprzez ogień. Nie miotał się, a uklęknął i pozwolił ujść życiu z jego ciała.


Info MG: Jako, że to Twój post będzie tym ostatnim i raczej nie chcę tego bezsensownie przedłużać. Opisz w miarę możliwości własny przebieg wydarzeń, jak radzisz sobie z tą akcją w oparciu o wydarzenia wyżej. Potem jesteś wolna.
Senju Toshio
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Heiji » 24 lis 2016, o 21:20

Po jakimś czasie okazało się, że w kolejnym pokoju nikogo nie było. Dziewczyna widząc ten widok nieco się zawiodła. Tak czy inaczej musiała coś szybko zrobić, więc szła dalej. W pewnym momencie w jej stronę wyskoczył z znienacka młodzieniec, do którego wcześniej rzucała. Chłopak próbował ją trafić, przy użyciu jakiegoś przedmiotu. Kilka sekund później akcja się podkręciła, ponieważ kapłan pojawił się za dziewczyną. Mężczyzna rzucał butelkami z winem, te zaś pod wpływem uderzenia o ziemię rozbijały się. Tylko w jakim celu to robił? Kilkanaście sekund później dziewczyna się o tym przekonała, kiedy to płyn został podpalony zaś on sam zajął się w całości ogniem... Wszystko wskazywało na to, że to był już koniec. Tak czy inaczej młodzieniec wciąż atakował naszą młodą Kunoichi, dzięki jej przewadze w szybkości ta mogła bez problemu wykonać unik, następnie po chwyceniu kunaia zaatakowała nim przecinając szyję młodzieńca. Ten padł na ziemię martwy, niedługo po tym kiedy mężczyzna był również martwy dziewczyna wydostała się z budynku, następnie odrazu skierowała poza miasto. Kunoichi chciała się jak najszybciej wydostać z tego miejsca. Kiedy tak się stanie, skieruje się wprost do Ryuzaki no Taki...
Z/t
Heiji
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Mei » 17 gru 2016, o 22:29

Obrazek
Mandarynki dla Reiki
Ego 0/x+
Mei 1/x+

Gdy skończyła się jedna przygoda od razu zaczęła się druga. Tyle, że lokacja była zupełnie inna. Gdzie tak właściwie byli? Po udaniu się prosto i jeszcze dalej. Minąwszy pagórki i typowe otoczenie Sogen, Ego wylądował w niewielkiej wiosce. Zrujnowane płotki, domy porastające bluszczem oraz mchem powitały go z szerokimi ramionami. Do tego droga, idąca środkiem niewielkiej mieściny była kompletnie opustoszała. Uwierzycie, że był to swoisty skrót do domu Ego?
Idąc przez lasy, niewielkie polanki dotarł właśnie tutaj, chociaż samo miejsce znajdowało się bardziej na uboczu, niż w centrum pięknego Sogen. Zacznijmy, więc od wymienienia bardziej ucywilizowanych miejsc. Otóż usługi krawców, szewców czy kowali mieściły się w tym przedziale. Wiecie tam można było znaleźć kogoś do pogadania. Tak tak, można było ich porównać nawet do kobiecin, co to plotły, co im ślina na język naniesie. Niestety, tutaj spoglądając w okna można było od czasu do czasu dopatrzyć się niewiasty, co z obawą zasłaniała swoje okna.
Nowością była dziewczynka jedząca mandarynki. Siedziała sobie na parapecie, patrząc znudzonym wzrokiem na ulice. Gdy jej wzrok padł na chłopaka, ta skamieniała. Z uwagą zaczęła mu się przyglądać, kładąc dłonie na szybie. Jej oczy jak pięć złoty były łakome poznania kolejnej duszy. Wtedy, jednak odwróciła się i zaczęła zaparcie gestykulować. Wyglądała jakby z kimś gadała, może nawet kłóciła się. Wkrótce i jej okno zostało zasłonięte.
Tak oto chłopak pomaszerował dalej. Do miejsca, gdzie znajdowała się tawerna. W brzuchu mu od dłuższego czasu burczało, chociaż jeszcze niedawno dostał małą torebkę pełną ciasteczek. Jednakże, czy one mogły go zasycić? No nie bardzo, także chłopakowi z klanu Uchiha zaczął coraz bardziej męczyć ten problem. W dodatku, również zmagał on się z pragnieniem i potrzebą pójścia do łazienki. Niekomfortowo, nie uważacie?
Opowiedzmy, więc jak wyglądało takie miejsce, które powinno być skupiskiem ludzi. Tak naprawdę po wejściu w kącie siedziały zaledwie trzy osoby, palące jedną fajeczkę na spółę. Na ich stolikach leżały do połowy wypite kufle piwa, ale to nie oni są bohaterami tego epizodu, więc ich zostawmy. Idąc dalej wśród zakurzonych stolików, na końcu i bardziej na środku lokalu stał sobie barman, czyszczący jedną z większych szklanek. Był on może łysy, miał brodę i wyglądał jakby skończył setkę, ale trzymał się bardzo dobrze. Nawet okularów nie nosił!
- Nowy? - mruknął do siebie, spoglądając znad swojego zajęcia. Jako, iż drzwi były niczym z westernu, to znaczy, że trzymając się na zawiasach nie stykały się zarówno z podłogą i sufitem. Były tylko do połowy standardowej wysokości, co z kolei oznaczało, iż shinobi mógł widzieć to, co się znajdowało w lokalu, jak i klienci mogli widzieć jego. Zagmatwane troszkę, ale przynajmniej niewiele ryzykował, zapuszczając się do tego przybytku. Wszystko miał jak na dłoni, chyba, że chciał iść dalej.
Mei
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ego » 17 gru 2016, o 22:57

Przemierzając głębsze tereny lasu, nie mógł zapomnieć o tym, co wydarzyło się jeszcze nie tak dawno temu. Długo zajęło mu uspokojenie się wewnętrznie, a wcześniejsze wydarzenia zostawiły piętno na jego psychice. Doszedł do wniosku, że bycie tak zadufanym w sobie gburem nie pomaga mu w życiu, a wręcz przeciwnie, uniemożliwia mu kontakty międzyludzkie, lecz ciężko mu się przebić przez te barierę nieufności i samotności. Po kilkunastu minutach dość wyczerpującego marszu, dotarł do miejsca, którego jako tako kojarzył. Była to niewielka mieścina znajdująca się niedaleko jego rodzinnego domu. Tutaj żyli mniej zamożni ludzie, którzy nie byli nawet godni, aby zostać wdrążonymi do służby, która pracowała w jego domu. Idąc tak dalej główną ulicą widział bardzo stare, wręcz zrujnowane domostwa, w których okna były zabite dechami, a drzwi były z cienkich desek, o ile w ogóle ktoś mógł sobie pozwolić na taki luksus. Czując głód postanowił udać się do najbliższego miejsca, w którym mógłby dostać jakiś posiłek. Pierwsze po wejściu do budynku, który większość ludzi stąd nazywa tawerną, udał się do toalety. Nie wyglądała ona zbyt specjalnie, zero jakiejkolwiek higieny, do tego wiecznie podniesiona i brudna deska. Zrobił to, co miał zrobić, jednocześnie wstrzymując oddech jak najdłużej potrafił. Wyszedł z toalety, idąc w głąb baru, dostrzegł jednego z pracowników, który wyglądał jak ten, którego spotkał w barze w centrum Sogen. To chyba nie ten sam, ale wszyscy z nich są łysi i mają dużego wąsa, może to wymóg na zostanie barmanem.
- Przepraszam? - zapytał barmana patrząc na jego dumną łysinę.
Ego
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Mei » 17 gru 2016, o 23:57

Obrazek
Mandarynki dla Reiki
Ego 1/x+
Mei 2/x+


Po odlaniu się w niezbyt pięknej, a może mówiąc tak dosadnie w obrzydliwej toalecie, wkroczył w głąb baru. Jedyną osobą, która obsługiwała był starszy dziadek, który od momentu wejścia Ego do lokalu, uważnie mu się przypatrywał. Od czasu do czasu przeczesał brodę. Tym samym odłożył ścierkę oraz szklankę na miejsce i zwyczajnie obserwował. Swoją czynność zmienił, w momencie, gdy maluch do niego podszedł. Nawet o niebiosa, odezwał się swoim jeszcze dziecięcym głosem. Mężczyzna zgarbił się, by go posłuchać, wszakże był znacznie wyższy od Uchihy. Wiecie, te metr osiemdziesiąt to on spokojnie miał. Dzięki temu również górował nad resztą klientów.
- Tak chłopcze? W czym mogę Ci pomóc? - zagadnął swoim lekko ochrypłym głosem, gdy do środka wparowała nowa osobistość. Dziewczynka o wzroście chłopca z głuchym trzaskiem otworzyła drzwi, po czym jak torpeda wystrzeliła w jego kierunku. Zbliżała się bardzo szybko, aż zdyszana stanęła przed nim. Mając w swojej ręce dawniej obieraną mandarynkę.
Z trudem jeszcze łapała oddech, gdy dziadyga patrzył na nią z wielkim zdziwieniem. Brwi poszybowały w stronę kosmosu, oczy wielkie jak.planety, a buzia przedstawiała literkę ,,O", innymi słowy ocierała się o podłogę. Korzystając z chwili obca skoczyła do shinobiego i go przytuliła.
- Nowy... Mam coś dla Ciebie. Tak na zachętę, byś nas częściej odwiedzał - wyszeptała mu do ucha, do ręki wciskając mu maleńki owoc - Trzymaj, jest Twoja- odsunęła się od niego, zostawiając go z pomarańczową ,,kulą" w ręku.

- Rei... Co ty tu robisz? Co na to Kirika?
- Nie interesuj się, przynieś mi to, co zwykle i obsłuż chłopaka. Muszę z nim pogadać na osobności - zachichotała i zajęła miejsce na jednym z wysokich krzeseł. Obracając się, czekała, aż młody do niej dołączy. Jeśli zaś chodzi o starca to ten wzruszył ramionami, czekając na prośbę, dopiero wtedy zamierzał przynieść, to co oboje chcieli. A gdyby ktoś interesował się publiką, to ta zaczęła między sobą szeptać. Pare razy między nimi padło imię ,,Reika".


Mei
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ego » 18 gru 2016, o 00:33

Bar należał raczej do tych z rodzaju spelunowatych, ten sam typ co w Sogen. Wielka rudera zabita dechami, jedyni klienci jacy przychodzili do tego miejsca, to osoby ze skłonnością do upijania się w trupa. Zapijaczona klientela, wyglądająca na zmęczonych życiem, w sumie nie było ich tutaj za dużo. Natomiast sam barman wyglądał już dość schludnie, a wąs dodawał mu charyzmy. Ego ledwo zdążył wymienić z nim kilka słów, gdy nagle do baru wparowała kolejna osoba. Wparowała to dobre słowo, wyglądała jakby przebiegła całą prowincje mając na celu coś bardzo ważnego, wzrostem nie przewyższała Ego, więc mógł wywnioskować, że nie należała do najstarszych. Zanim się obejrzał był już w szponach kobiety, która postanowiła go uścisnąć. Zazwyczaj Uchiha unikał kontaktu fizycznego z innymi ludźmi, lecz był tak skołowany, że nie wiedział nawet co ma zrobić. Zastanawiające dla niego było też to, dlaczego zarówno ona jak i barman nazywają go mianem "nowego". Nie zdążył się obejrzeć, a dziewczyna odsunęła się od niego, w ręku zostawiając mu owoc, który jak się okazało był mandarynką. Może to firmowy znak tego lokalu.
- Dzięki... - Powiedział lekko zdziwionym głosem. Nadal nie miał zielonego pojęcia co tutaj się dzieje, lecz tym razem przynajmniej nie dzieje się z nim nic złego, ani nikt nie próbuje go otruć. Po krótkiej wymianie zdań między łysym barmanem, a dziewczyną, postanowił dosiąść się do dziewczyny, która najwyraźniej chciała z nim o czymś porozmawiać. Nadal był lekko zmieszany, wcześniej nie miał do czynienia z wieloma reprezentantkami płci przeciwnej. Zasiadł na wysokim krześle koło niej, po czym czekał na to, co dziewczyna ma do powiedzenia.
Ego
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Mei » 18 gru 2016, o 01:37

Obrazek
Mandarynki dla Reiki
Ego 2/x+
Mei 3/x+

Gdy pijaczyny wreszcie zajęły się sobą, dopiero wtedy dziewczynka spostrzegła, iż chłopak nic nie zamówił. Dopowiedziała, więc by mężczyzna przyniósł mu to samo, co jej. A ozwała się głosem serdrcznym oraz pewnym siebie. Najwidoczniej wiedziała, że to co sama chcę, może przypaść do gustu, również i jemu. W każdym razie, zajmijmy się tym, co się stało, gdy dziadyga wyszedł. Otóż gdy drzwiczki do kuchni ciągle się bujały, wtedy młodzianka nawijając włos na palec, postanowiła się przybliżyć. Z wiecznym uśmiechem na buzi zeszła ze swojego krzesła i zgrabnym ruchem przesunęła je parę centymetrów w bok. Potem znowu zajęła swoje miejsce, kładąc ręce na porysowanym już blacie. Nieco się również nad nim pochyliła, chociaż wzrok utkwiła w shinobim.
- Nie ma sprawy. Z resztą, mam nadzieję, że Ci zasmakuje. Jest z mojej ulubionej plantacji - skinęła jeszcze na potwierdzenie głową, jakby przez to chciała go zachęcić do skonsumowania podarku. Nawet palcem pokazała na niego, ewidentnie chciała by ją zjadł. Chociaż sam owoc był taki jak wszystkie. Ta sama barwa, zapach i posmak, zero proszków nie tym razem.
W końcu doczekali się swoich posiłków, składających się z wysokich szklanek wypełnionych wodą, cytryną oraz miętą i jednej miseczki ryżu polanego ciemnym, pachnącym znakomicie sosem. Po tym Rei ruchem dłoni pokazała barmanowi, by sobie poszedł, zostawiając ich dzięki temu samych. Jak się można było spodziewać, zrobił to, nawet siedze nie odzywając. W niezadowoleniu kręcił tylko głową, ruszając z powrotem do kuchni. Tak na marginesie pachniało z niej aromatycznie oraz gdzieś na końcu słychać było świst gwizdka. Woda się w czajniku gotowała.
Dziewuszka zaczęła nucić jakąś melodię pod nosem, ale nie minęła minuta, a ona urwała, chwytając z stojącego metalowego kubka.jedną parę pałeczek.
- Widzisz dałam Ci jedną mandarynkę. Teraz, ty musisz zdobyć drugą dla mnie. Nie chcę tej, z resztą przy okazji zarobisz. Jednakże osoba, do ktorej Cię wysyłam ma ich więcej. Musisz o nie poprosić albo w ostateczności znaleźć. Kobiecina jest miła, ale strasznie stara.. Nie lubię jej, wredna suka i nie wierzy w odbudowę miasta. Podobnie jak moja matka - westchnęła ciężko, zaczynając swój posiłek. Wyglądała na bystrą, również miała wolę by odzyskać dawną światłość miasta. Na koniec jeszcze wzruszyła ramionami i wypiła trochę wody. Odetchnęła jeszcze po przyjęciu tej porcji i szamała dalej. A uszy jej się trzęsły, że o rany.

- To co, zrobisz to dla mnie? A i... Jestem Rei, znaczy to tylko skrót, ale tak mnie nazywaj - mrugnęła do niego porozumiewawczo i przystawiła sobie już po raz drugi szklankę - Wiesz, co... lubię Cię. Ale jeśli chcesz znać miejsce, do którego masz się udać, to ruszaj na zachód w stronę pól. To tam ona mieszka - upiła łyk i szybkim ruchem odstawiła ją na blat. Rozmowy nagle ucichły, zapowiadając kolejne wielkie picie.
Mei
 

Re: Wioska Seijin

Postprzez Ego » 18 gru 2016, o 12:55

Ego już siedząc na jednym z wysokich krzeseł znajdujących się przy ladzie, był zaskoczony entuzjazmem dziewczyny. W końcu ich znajomość trwała nie dłużej niż kilka minut, a ta zachowywała się wobec niego nadzwyczaj miło. Może to kolejny podstęp, a mandarynka tak naprawdę jest granatem, który wybuchnie w momencie obierania.
- Dzięki. - wypadało zachowywać się kulturalnie, a przynajmniej sprawiać pozory normalnego. Nowo poznana koleżanka najwyraźniej chciała, aby Uchiha zjadł przy niej mandarynkę, którą mu wręczyła, lecz ten schował ją do kieszeni i lekko się uśmiechnął. Właściwie to lekko uniósł wargę, w końcu uśmiechanie się nie jest częstą czynnością u niego. Na szczęście chwilę później przyszło zamówione przez nią jedzenie, najwyraźniej musiała być tutaj stałą klientką, skoro barman od razu wiedział co podać. Zestaw, który dostali składał się z wody i miseczki ryżu. Nie za duży posiłek, ale nie będzie wybrzydzał, jest głodny jak nigdy. Z metalowego kubka wyjął pałeczki, które szybko rozdzielił i zabrał się do jedzenia. Gdyby w tym barze prowadzili zawody, to Ego zdobyłby pierwsze miejsce. Zanim w ogóle zdążył się obejrzeć, jego miska stała już pusta, a koleżanka zaczęła wspominać coś o mandarynkach i wrednej kobiecie, która jest w posiadaniu owocu, który ona chciałaby zdobyć. Strasznie pogmatwana historia, aczkolwiek nie zamierzał tego komentować, w końcu nie ma pojęcia o co chodzi.
- Tak, tak. Zrobię to dla ciebie Rei. - prawdopodobnie skończy się to dla niego fatalnie, lecz nie powinno się odmawiać pomocy innym, może Uchiha staje się człowiekiem i zaczyna czuć współczucie. Raczej nic z tych rzeczy. Chłopak sięgnął po wysoką szklankę, po czym wypił ją na raz i odłożył. Wstał z krzesła i udał się w stronę drzwi.
- Zaraz wracam. - rzekł, wychodząc z baru w poszukiwaniu starej baby.
Ego
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość