Przerażający las

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Przerażający las

Postprzez Masaru » 31 paź 2016, o 23:44

,,Śmierć" Misja C 30/30
Obrazek
Dwójka niewolników miała duża szanse żeby przestać być ubezwłasnowolnionymi. Dobry plan, miał szanse powodzenia. Błyskawiczny atak się powiódł, jednak kuglarka uciekła zraniona. Co prawda tylko poto żeby skonać pod drzwiami. Gdy leżała w kałóży ciemnej krwi, bohater na szczęście wymyślił kolejny błyskotliwy plan. Niestety nie wziął pod uwagę że skoro kajdany krępują go tak że nie może pić i jeść to z składowaniem pieczęci będzie podobnie. Jeszcze gorzej że gdy chciał dokonać manipulacji czakra odrazu zemdlał. Usłyszał jeszcze pisk Sakury spowodowany tym że poraz kolejny nie wiedziała co się z jej ochroniarzem działo. Ochroniarzem zabawnie to brzmiało, w końcu to ona jego chroniła większąś czasu. Właściwie gdyby przygotował sobie 2 kunaie i jednego z nich dał Sakurze, żeby w razie czego zablokowała drzwi to mogli nawet się stad wyrwać. Niestety nie było wyjścia jak czekać na nieuniknione.

Wynagrodzenie: 50Ph i 2 kamienie szlachetne, które przydadzą się w następnej misji bądź będą mogło zostać po niej spieniężone jako nagroda za tą misję jak i za następną.

Ucieczka z niewoli 1/30
Obrazek
Gdy ma chwilę odzyskał przytomność przez zamazany obraz dał rade ujrzeć że znajduje się w klatce na wozie i jest skrępowany łańcuchami. Tym razem cały i to tak że nie dawał rady się ruszać. Kątem oka zorientował się że jest ich tutaj 3 w klatce. Łańcuchy przyczepione do prętów klatki. Po dokładniejszych oględzinach terenu wokoło stało się jasne że są na trakcie oraz że jest noc. Poza ich wozem stały jeszcze 3 kolejne również w każdym po 4 osoby. Koło traktu stało palące się ognisko gdzie wokół niego rozmawiali i śmiali się różni uzbrojeni ludzie. Jeszcze dalej właśnie pewien starszy człowiek wręczał pieniądze innemu. Dalej można było dojrzeć że stoi koń na którym przewieszona przez siodło wisi związana Sakura. Koło niego chodził drugi, tym razem z jakimś człowiekiem. Schylał się on ściskając rękę jakiemuś stojącemu na ziemi i wręczył mu mieszek pieniędzy. Shinobi mógł tylko się domyślać że po tym jak zemdlał w końcu ci co mieli przyjść po dziewczynę a potem po niego musieli przybyć. Więc skoro kuglarka nie żyje to obeszło się bez płacenia, może dlatego świętowali. Chłopak nie mógł wiedzieć że tak naprawdę to gdy tylko kupcy się zorientowali że ich łowczyni która łapała wędrownych nie żyje i nie trzeba odpalać jej działki to zniszczyli jej dom, a następnie zabrali swoich niewolników. Sakurę właśnie jeden z nich wiózł do jej domu sprzedać ją jej rodzicom. Ale Toshirō wylądował jak zwykły niewolnik w wozie i pewnie go gdzieś sprzedadzą. Ku jego zaskoczeniu okazało się że znowu ma cały ekwipunek, ale tym razem jest tak powiązany że nic nie zrobi.
Masaru
 

Re: Przerażający las

Postprzez Toshirō » 1 lis 2016, o 19:01

Plan zawiódł. To było ostatnie, co Toshiro pamiętał. Teraz powoli wybudzał się z nieprzytomności. Nie wiedział gdzie jest, ani co się z nim dzieje. W końcu otworzył oczy i rozejrzał się dokoła. Znajdował się w jakiejś klatce. Jednej z wielu, która stała na wozach. W środku były różne osoby, których nawet nie kojarzył. Po chwili zauważył Sakurę, która była traktowana inaczej niż pozostali i leżała nieprzytomna na koniu jednego z mężczyzn. Ci śmiali się i o czymś rozmawiali.
Chłopak w końcu doszedł do wniosku, iż jedzie na jakiś targ, by zostać sprzedany, temu kto da za niego najwyższą cenę. Miał do wyboru dwie opcje. Albo czekać i próbować uciec, od tego, kto go kupi, albo spróbować zanim to nastąpi transakcja. Niestety druga opcja nie była teraz dostępna, toteż chłopakowi nie pozostało nic innego jak czekać. Był cały skrępowany, więc sprawdził jedynie czy więzy są mocno zawiązane. Istniała bardzo mała szansa, iż uda mu się oswobodzić, ale musiał spróbować wszystkiego.
Nawet gdyby udało mu się wydostać z więzów, wciąż byłby w klatce, więc postanowił siedzieć na swoim miejscu i zagadnąć do innej osoby, która była z nim w klatce.
-Wiesz gdzie jedziemy? - padło pytanie.
Toshirō
 

Re: Przerażający las

Postprzez Masaru » 2 lis 2016, o 13:02

Ucieczka z niewoli 3/30
Obrazek
Toshiro podjął decyzję o wyciągnięciu jak największej ilości informacji z jego towarzysza niewoli. Zadał mu krótkie pytanie a obszerna odpowiedź została udzielona szeptem przez młodzieńca około lat 25. Porwano nas z różnych zakątków prowincji i teraz wszyscy jedziemy zostać sprzedani na pewnej wyspie, gdzie szumowiny pokroju piratów, złodziei, morderców, i tym podobnych mają swoją siedzibę. Miejscowe władze nawet tam nie zaglądają bo i po co. Dzieje sie tam wszytsko, od nielegalnego handlu niewolnikami, po handel organami, oraz wszelakimi skradzionymi dobrami. Prawdopodobnie okazja do ucieczki nigdy się nie nadarzy. Urwał gwałtownie gdy tylko zobaczył że jeden z bandytów się zbliża. Na jego nie szczęście tamten wszytsko słyszał. Zawołał więc kolegę i otworzyli klatkę. Zawołany był najwyrazniej szefem który jako jedyny posiadał klucz. Otwarli kłódkę która zamykała drzwiczki, odpieli tamtego, jednak dalej był w łańcuchach tylko że odpieto go od klatki i wybiczowali. Następnie po 5 minutach przepełnionych dzikimi wrzaskami wrzucili go i zpowrotem przypieli. Pozostali cały czas byli skuleni i zastraszani, najwyraźniej Bali się że ich to też spotka. Ale na szczęście bandyci widocznie nie chcieli przesadnie psuć swojego towaru. Tak więc leżeli całą noc. A nóż bohater na coś wpadnie.

Jestes jak na zdjęciu zwizany, i te ręce są przypięte do klatki kolejnym łańcuchem. Nogi wyglądają identycznie tylko że one nie są przywiązane do klatki.
Masaru
 

Re: Przerażający las

Postprzez Toshirō » 2 lis 2016, o 22:55

Chłopakowi udało się uzyskać odpowiedz na pytanie, jednak mężczyzna, który okazał się być na tyle miły, gorzko tego pożałował. Został zbiczowany na oczach wszystkich zebranych i ponownie wrzucony do klatki. Na pewno nie było to miłe, ale Toshiro dowiedział się dzięki temu jednej rzeczy. Klucz do klatek miał tylko szef całej grupy i to znacznie utrudniało wydostanie się z tego małego więzienia. Chłopak postanowił już się nie odzywać, by reszta współwięźniów nie znienawidziła go za to, że jest powodem ich biczowania.
Ręce miał mocno związane, ale gdyby bardzo się postarał, to mógłby wykonać jakieś techniki. Jednak wątpił, by udało mu się nimi rozwalić pręty klatki. Postanowił na razie nie wychylać się i prowadzić dokładną obserwację wszystkich handlarzy ludzi i innych współwięźniów. A nuż nadarzy się okazja, którą będzie można wykorzystać albo osoba, z którą będzie można uciec.
Toshirō
 

Re: Przerażający las

Postprzez Masaru » 3 lis 2016, o 16:48

Masaru
 

Re: Przerażający las

Postprzez Hiroe » 21 lis 2016, o 23:30

Stojący przed wejściem do lasu chłopak wyglądał na zamyślonego. Czy myślał o jakimś planie pokonania zwierza, czy też co może zrobić aby było mu cieplej. Chyba raczej o tym drugim, w końcu trwało to tylko parę sekund. Bez zbędnego przygotowania wszedł w gąszcz drzew. Jedyną rzeczą świadcząca o jakimkolwiek przemyślanym ruchu Hiroe był fakt wbicia shurikena w jedno z drzew. Miało to miejsce jakieś 500m od miejsca, w którym przekroczył granice lasu. Narzędzia ninja było z tej strony pnia, z której przybył. Uznał, że dzięki temu zabiegowi będzie mu łatwiej gdyby się zgubił. Czynność tą powtarzał co około 1km, a co pół kilometra zaznaczał kierunek skąd przybył, ryjąc w korze zwykłą strzałkę wskazująca mu kierunek. Po 4 km, stwierdził chyba że nie powinien tak beztrosko marnować i tak ubogiego asortymentu wyposażenia i zaprzestał swoich działań. Między czasie starał się mniej więcej zapamiętać skąd przybył, by nie stracić orientacji w terenie oraz by nie przeszukiwać dwa razy tego samego miejsca. Oczywistym było również szukanie śladów, które mógł zostawić poszukiwany misiek.
Hiroe
 

Re: Przerażający las

Postprzez Masaru » 22 lis 2016, o 20:32

,,Misja dla Hiroe" 9/15
Spoiler: pokaż
Obrazek

Shinobi oznaczał co 500m drzewa aby wiedzieć którędy przyszedł. Po pewnym czasie zaprzestał tego procederu, żeby nie marnować ekwipunku. Szedł przez las aż ujrzał na ziemi ślady jakiegoś dużego zwierza, i czerwony krwisty śnieg za nim. Poszedł tym tropem i za jakiś czas ujrzał w odległości przed sobą niedźwiedzia. Wychudzony, widać że umrze za kilka dni, ponieważ jego pobratymcy zapadli w sen zimowy po to żeby zminimalizować zużycie kalorii. Bo zimą ze względu na wytracanie ciepła przez organizm potrzeba ich więcej, a na pewno nie pomaga fakt że o tej porze roku trudniej znaleźć pożywienie. Pewnie przez to ostatnie zwierze musiało zacząć atakować ludzi w wioskach. Do tego był ranny, najwyraźniej jakiś chłop dźgnął go jakimiś widłami. Leżał na boku pod drzewem jakieś 30m od chłopaka. Wiatr wiał w stronę shinobiego od strony niedźwiedzia więc tamten go nie wyczuł, przynajmniej na razie.
Masaru
 

Re: Przerażający las

Postprzez Hiroe » 22 lis 2016, o 23:31

Hiroe ujrzawszy zwierza nie podchodził do niego bliżej. Najprawdopodobniej bał się, że ten go wyczuje i dojdzie do bezpośredniego starcia, przy którym chyba obecnie nie miałby szans wygrać. Na jego szczęście niedźwiedź nie wiedział o jego obecności. Wykorzystując ten fakt wszedł na najbliższe drzewo i rozpoczął obserwacje, jak również obmyślanie jakiegoś planu działania. Widząc biednego misia zrobiło mu się trochę przykro jak i smutno, w końcu to ranne i cierpiące stworzenie. Jednak szybko te emocje zamieniły się w radość i pozytywne myślenie. Nie czekając dłużej przeszedł do działania. Wykorzystał wcześniej otrzymaną truciznę i użył jej na pierwszym kunai'u. Trzydzieści metrów to dość daleki dystans, nie będąc pewnym czy rzucona przez niego broń dotrze do celu, dyskretnie zakradł się na drzewo ustawione nieco bliżej. W końcu nadszedł ten moment, gdy już zajął odpowiednią pozycje, chłopak rzucił 3 kunai(jednego z trucizną) kierując je w nogę miśka. Jego następny ruch zależał od reakcji zwierza. Gdyby to wystarczyło, naszykował by kolejnego zatrutege kunai i ponownie rzucił chyba już dobijając
cel swojej misji. Inaczej zachowałby się gdyby ten zaatakował i zaczął by go gonić. Hiroe po prostu uciekałby w przeciwnym kierunku, nie za daleko by nie szukać ponownie stworzenia. Po prostu próbując go jeszcze bardziej zmęczyć i osłabić.
Hiroe
 

Re: Przerażający las

Postprzez Masaru » 23 lis 2016, o 00:02

,,Misja dla Hiroe" 11/15
Łowca jeśli tak można nazwać Hiroe który polował na rannego zwierzaka postanowił zaatakować 3 kunaiami w tym jednym zatrutym. Od razu po rzucie nim doleciały jeszcze do celu wiatr się zmienił i masywne zwierze uniosło głowę i spojrzało w stronę z której dochodził zapach młodego shinobiego. W tym momencie dostał zatrutym kunaiem i jeszcze jednym w łapę. Trzeci nie trafił bo zwierze się odsunęło. Stanęło na 2 nogach i zaryczało ukazując poranione podbrzuszne. Rana jak po nabiciu na włócznie, nie przebiła zwierza, i pewnie nawet nie zmasakrowała organów ale jednak sprawiała ból i patrząc po kupie czerwonego śniegu doprowadzała powoli do wykrwawienia. Brunatny zwierz rzucił się pędem w stronę drzewa na którym stał bohater, nie ulegało wątpliwości że tak rozpędzony złamie je. Widać że kuśtykał na prawą przednią łapę w którą otrzymał obrażenia.
Masaru
 

Re: Przerażający las

Postprzez Hiroe » 23 lis 2016, o 23:58

Widząc reakcje i zachowanie niedźwiedzia, Hiroe zrozumiał, że chyba mógł coś lepszego i bardziej skutecznego wykombinować.
Wykorzystując odrobinę czasu jaką dał mu ryk stworzenia, chłopak naszykował kolejnego kunai nasączonego trucizną. Czekał prawie do momentu, aż zwierze uderzy w drzewo, na którym się znajdował. Międzyczasie próbował trafić go 3 shurikenami w plecy. Gdy ten zbliżył się na tyle, aby ten nie mógł wyhamować, zeskoczył z gałęzi tak, aby znajdować za jego plecami jakieś 4-5m. Rzucił wtedy w niego wcześniej przygotowaną broń z dodatkiem toksyny, celował w tylną prawą łapę. Młody shinobi na wszelki wypadek zwiększył dystans między samym sobą, a celem misji. Ustawił się około 10m od zwierzęcia, najwyraźniej uznał to za bezpieczną odległość.
Hiroe
 

Re: Przerażający las

Postprzez Masaru » 24 lis 2016, o 21:25

,,Misja dla Hiroe" 13/15
Shinobi ponowił próbę zabicia zwierzaka, tym razem jednak dokładniej przemyślał plan, który ku jego zdziwieniu udał się w 100%. Groźny zwierz padł na ziemię i jeszcze chwile się rzucał a potem skonał. Bohater podszedł zdjął skórę z niego, co prawda troszkę ją podziurawił ale dało się to przeżyć. Pochował całą wyrzuconą broń i wychodząc z lasu zebrał również shurikeny wbite w drzewa. Wyjął z kieszeni kartkę z adresem babci do której miał się zgłosić i skierował swoje kroki w tamtym kierunku. Po pewnym czasie dotarł tam i zobaczył ten dom. Łup miał przerzucony przez bark, a w torbie miał dodatkowe 3 kunaie, co prawda wiedział że trucizna samoczynnie zejdzie za kilka dni ale w końcu jednak miał te 3 sztuki broni więcej. Nawet jak nie zatrute to zawsze do przodu. Wystarczyło teraz zapukać i dać dowód zwycięstwa, oraz odebrać należytą zapłatę.

z/t viewtopic.php?f=97&t=2211 ( jak nie będzie to problemem napisz mi na priv wiadomość że dałeś posta ;)
Masaru
 

Re: Przerażający las

Postprzez Kyoko » 29 gru 2016, o 19:39

Kolejny dzień podobny do innych. Rutyna tak wypełniła życie Kyo, że jej grafik ograniczał się ledwie do zaspokajania podstawowych potrzeb fizjologicznych, takich jak sen czy jedzenie (w różnych dziwnych miejscach). Owe różne dziwne miejsca pełniły rolę ubarwiających żywot samurajki. Jednak... Tak nie było. Same mało ambitne zlecenia bądź ich brak. Przynieś, wynieś, pozamiataj. Kobieta nigdy nie myślała, że jej zawrotna samurajska kariera może się skończyć oficjalnym stanowiskiem chłopca na posyłki. Jakże zabawne, nawet płeć się nie zgadzała.
Wypady w dzicz kończyły się na zabijaniu zwierząt, mniej lub bardziej groźnych, albo ludzi, mniej lub bardziej irytujących. Warto wtrącić, że Kyoko nie zabijała bez powodu. Robiła to tylko w obliczu zagrożenia i obrony własnej. A takich przypadków w zaroślach było dużo. Niestety. I miast wzbudzić w niej jakieś emocje, wywołać nagły przypływ adrenaliny, Kyo pozostawała niewzruszona niczym wielki mur. Czuła się niespełniona, zgorzkniała. Odzywała się mało, nawet jeśli miała do kogo. Tym razem jej ponure myśli osiągnęły nowy poziom. Miała nadzieję, że przez noc przynajmniej zamarznie na śmierć. Lecz tak się nie stało. Owszem, było zimno i gdzie nie gdzie nadal leżał śnieg, jednakże Kyoko opatulona grubym kocem nie zmrużyła oka aż do samego rana, rozmyślając o ostatnich wydarzeniach.
Wpatrując się w małe ognisko rozpalone na skrawku gołej ziemi, myślami ujrzała wesoły ogień trzaskający w karczemnym kominku.
Wszystkie oczy mimowolnie spojrzały na przybyłą samurajkę, jak to czyniono przy każdym głośniejszym gościu. Drzwi zatrzasnęły się z hukiem za postawną kobietą, owiniętą szczelnie szalem oprószonym śniegiem. Skłoniła się ku gospodarzom i podeszła do lady.
- Witajcie. Przepraszam za ten bałagan, ale droga za mną całkiem spora... - nie wiedzieć czemu od razu zaczęła się tłumaczyć karczmarzowi. Ten spojrzał na jej zarumienione od chłodu policzki i uśmiechnął się wyrozumiale.
- Droga pani, trochę wody to nie bałagan. A ten szal zaraz będzie cały mokry, więc proszę podejść do kominka, ogrzać się i osuszyć. Czy ja cię wcześniej tutaj nie widziałem? - zagaił właściciel, patrząc chłodno na nachalnych gapiów płci męskiej. Wyciągnął zza baru szklaneczkę i zaczął ją starannie czyścić.
- Możliwe, ale to było już dawno. Dwa lata, jak nie więcej. Mam ważną sprawę do jednej z kelnerek, ma na imię Wei. Mam nadzieję, że dalej tu pracuje.
- Owszem, pracuje. Dobra z niej dziewczyna, szkoda byłoby stracić taką pracowniczkę - karczmarz odstawił lśniącą szklankę na swoje miejsce, przełożył szmatkę przez ramię i krzyknął w stronę kuchni - Wei! Jakaś pani do ciebie.
Z kuchni wybiegła znajoma drobna brunetka. Jej ogromne zielone oczy aż uśmiechnęły się na widok Kyoko. Wytarła szybko ręce w fartuszek i rzuciła się w kierunku białowłosej. Przytuliła ją mocno, szepcząc podekscytowana do ucha:
- Kyo! Ja myślałam, że umarłaś... - odsunęła się nieco, badając kobietę wzrokiem - A ty żyjesz w najlepsze i piękniejesz z roku na rok!
- Wei, dobre twoje intencje, ale ja tutaj nie po komplementy... Mam ważną sprawę. Odejdźmy gdzieś na ubocze, za dużo tu ludzi - Kyo rozejrzała się subtelnie na boki i chwyciła koleżankę za rękę - Prowadź.
Wei patrząc błagalnie na gospodarza, wciągnęła samurajkę do kuchni. Rozczarowani obserwatorzy wrócili do swoich posiłków. Kelnerka uśmiechnęła się do kucharza i jego pomocników, przedstawiając im znajomą.
- To Kyoko, moja przyjaciółka. Kucharz to Pekka, a tamci dwaj to Pin i Hanori - "tamci dwaj" odwzajemnili uśmiech, unosząc głowy znad swoich stanowisk, natomiast Pekka jedynie skinął lekko ku pannie Tenmade.
- Chodź do magazynu - szepnęła Wei, nadal trzymając dłoń Kyo. Ominęły zapracowanych mężczyzn, w ostatniej chwili kryjąc się przed inną kelnerką, która właśnie wpadła do kuchni z zamówieniem.
Magazyn był większy, niż Kyoko mogło się wydawać. Pełen regałów z produktami i suchego powietrza, chłodnego, lecz pachnącego. Pachniały zioła zawieszone na ścianach, worki z przyprawami i dębowe beczki. Całe pomieszczenie skąpane było w półmroku. Wei przycupnęła na jednej z niższych półek, wskazując na drugą naprzeciwko siebie. Samurajka posłusznie usiadła przy koleżance.
- No... Opowiadaj! - szmaragdowe oczęta zabłysły z entuzjazmem - Jaką sprawę do mnie masz?
Kyoko zdjęła z siebie gruby szal i położyła go sobie na kolanach. Patrzyła przez dłuższą chwilę na swoje dłonie w milczeniu, po czym uniosła wzrok, by spojrzeć rozszerzone źrenice dziewczyny.
- Szukam mojego brata - powiedziała cicho, jakby ktoś miał je podsłuchiwać. Prawda była taka, że białowłosa sama nie wierzyła we własne słowa. Brzmiały tak nienaturalnie, aż wstydziła się je wypowiadać.
- Nie wiem, dlaczego dopiero teraz... Dlaczego to ja, a nie moja babka... W sumie czego tu szukać, nie było po nim śladu - Kyo mówiła, co jej ślina na język przyniosła, zamiast przejść do sedna - Ale ja głęboko wierzę, że on nadal żyje, że może nawet go spotkam. To byłoby wspaniale znów poczuć, że jest ktoś naprawdę ci bliski... Że ma się dobrze, a co więcej może być przy tobie. Chciałabym się kiedyś oswoić z tym uczuciem, nie wiem, czy się uda - na koniec przełknęła ślinę, uświadamiając sobie brak sensu tego wywodu. Natomiast Wei nie zastanawiała się nad tym. Dobrze wiedziała, że przyjaciółka ma potrzebę o tym opowiedzieć. Nie przerywała jej, oddychała ciszej. Uścisnęła jej rękę i uśmiechnęła się lekko.
- Rozumiem - stwierdziła. Nie musiała nic więcej. Kyoko pokiwała głową i wyjęła z kieszeni stroju list. Raczej zapisaną kartkę w kopercie, bez nadawcy czy adresata. Wyciągnęła ową kartkę i powiedziała:
- Przekaż to swoim koleżankom z pracy. Jeśli się da, ludziom z miasta. Szukam chłopca w wieku około trzynastu, czternastu lat, o białych włosach i turkusowych oczach. Nie pamiętam żadnych znaków szczególnych. Jeśli takiego znajdziesz, przepytaj, czy ma rodziców. Jeśli nie, możliwe, że to on. Choć wątpię - jej głos był nerwowy, trząsł się bardziej niż w dniu końcowego egzaminu w Tace. Z tym, że w Tace nie denerwowała się prawie wcale.
- Naprawdę wierzysz, że tutaj go znajdziesz? Szukałaś już w innych miejscach? - dociekała Wei.
- Tak, rozniosłam listy do znajomych w innych prowincjach. Tylko do znajomych, którym ufam. On może być wszędzie albo już martwy, nic nie wiem. Ale jak to się mówi, zapytać zawsze warto. Późno, bo późno, a nuż się trafi. Przez Ryuzaku przewija się tysiące ludzi, chyba każdy przynajmniej raz w życiu odwiedza to miasto. A jeśli się uda - na kartce masz adres i fałszywe dane. Absolutnie nie wpisuj mojego prawdziwego imienia i nazwiska. List dotrze do moich znajomych w Sogen. Życz mi powodzenia - Kyo wstała z półki, a wraz z nią Wei. Przytuliła jeszcze raz koleżankę.
- Dziękuję. Do zobaczenia, do kiedyś.
Opuściły magazyn, później kuchnię. Milczącym ukłonem pożegnała kucharzy oraz karczmarza i wyszła na zaśnieżone ulice Ryuzaku no Taki. Na odchodne odwróciła wzrok na szyld karczmy. "Pod uwędzonym dzikiem".

Ogień zaczynał już dogasać, nastał ranek. Kyoko ocknęła się ze wspomnień. Pomógł jej cichy szmer krzewów wokół małej polanki. Zacisnęła odruchowo na tsuce swą dłoń, ale dźwięk okazał się być fałszywym alarmem. Chłód początku wiosny otulił jej policzki. Ziewnęła szeroko, rozprostowała kości. Nie miała już po co tu siedzieć.
Czas wrócić do gospody, może wreszcie odbiorę jakiś list, pomyślała. Byłoby miło.
Obrazek
Mowa | Myśl | Opis | Eargasm
#ee1818
Avatar użytkownika

Kyoko
Grafik
 
Posty: 54
Dołączył(a): 25 lis 2016, o 23:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Cycki, cycki, cycki...
Widoczny ekwipunek: Katana.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3073
GG: 0
Multikonta: -

Re: Przerażający las

Postprzez Kyoko » 6 sty 2017, o 20:49

Ścieżka wiła się wśród najróżniejszych krzewów i drzew. Te zamykały się nad jasną głową Kyo, sporadycznie zrzucając na jej głowę krople topiącego się śniegu. Wiosna wypełniła nozdrza samurajki łagodnym wilgotnym od odwilży powietrzem. Sogen nie należało do najgościnniejszych, a już na pewno nie ten las. Jednakże coś sprawiało, iż było tu spokojniej niż zazwyczaj. Odrodzenie. Coś mówiło pannie Tenmade, że najbliższe dni będą i dla niej swoistym katharsis.
- Wracamy do karczmy, mam dość tych chaszczy - powiedziała do katany, lecz ta jak zawsze milczała, odbijając w swej wypolerowanej sayi każdy mijany krzak. Kyoko nie dbała o nic bardziej, niż o swój oręż. Jedyna pamiątka po dawnym życiu i szczęśliwych dniach w domowym zaciszu. Cudowna katana należąca niegdyś do jej ojca, wcześniej do pradziadka, który zlecił jej wykonanie utalentowanemu rzemieślnikowi z Ryuzaku. Nikt nigdy takiej nie miał, ani nie widział wcześniej na oczy coś równie misternego i pięknego. Czerwona saya pokryta była złotymi zdobieniami przedstawiającymi małe smoki i rośliny. Tsukę zaś zabezpieczono jedwabnym oplotem barwy krwi. Sori lśniła własnym blaskiem, gdy tylko Kyo wyciągała miecz, gotowa zadać cios. Teraz spoczywała spokojnie u jej boku, zawsze czekając na obronę właścicielki.
Trasa dłużyła się, a kobieta głodniała z każdym krokiem. Poprzedniego dnia upolowała niewiele, choć podstawą jej diety było głownie mięso. Przyzwyczajona do sutych dań masowała pusty brzuch, klnąc na niesprzyjającą łowom porze.
- Przecież wiedziałam, na co się decyduję. Głupie babsko - marudziła pod nosem, torując sobie drogę rękoma. Nagle coś nieopodal trzasło, natychmiast zmuszając samurajkę do przyjęcia czujnej postawy. Zastygła w bezruchu, schylając się lekko i chwytając za tsukę. Rozejrzała się bacznie dookoła.
Znowu fałszywy alarm?, pomyślała wypatrując źrodła dźwięku. Wnet trzaski stały się głośniejsze i bliższe, a ze zgliszczy wypełzł mały chłopak o białej czuprynie. Kyo wstrzymała oddech.
Zdaje mi się, machnęła ręką, przyglądając się napotkanemu dzieciakowi. Ten wystraszony odskoczył do tyłu i uniósł błagalnie ręce do góry.
- Nie rób mi krzywdy! - krzyknął głosem w trakcie mutacji. Kyoko zaczęła zastanawiać się, ile może mieć lat. Jego oczy były brązowe, nie turkusowe. Pokiwała przecząco głową.
- Spokojnie, na razie nie zamierzam ci nic robić. Jak tu się znalazłeś? Ten las to nie jest miejsce dla tak młodych osób jak ty.
Chłopczyk zaczął przebierać nerwowo nogami. Zaśmiał się krótko, wbijając wzrok w ziemię.
- Głupia sprawa... Wpadliśmy z chłopakami na pomysł, żeby pójść do lasu, że to takie odważne i super... No i szło całkiem fajnie, bo las jeszcze spokojny o tej porze roku, ale - tu przerwał i spojrzał na samurajkę - wpadliśmy na ogromnego dzika. Rozgonił nas na wszystkie strony.
- Ale wszystko z tobą dobrze? - zatroskała się - Co z pozostałymi?
- A czy ja to wiem? - podrapał się po głowie - Spieprzałem jak najszybciej, nie oglądałem się za siebie. Z wrzasków wnioskuję, że kumplom nie stało się nic poważniejszego.
- No dobrze, jak ci na imię?
- Maki. A ty?
- Kyoko.
Zapadła cisza. Kyo popatrzyła się brunastokrwistymi oczyma na chłopca. Ten aż drgnął.
- Skąd jesteś?
- Mieszkam w jednej z tych ruder koło gospody "Iwa no shita ni". Nie wiem nawet, w którą to stronę jest.
Kyoko uśmiechnęła się pod nosem. W przeciwieństwie do Makiego bardzo dobrze wiedziała.
- Właśnie tam idę. Potowarzyszysz mi, nie? - obdarzyła młokosa delikatnym uśmiechem. Ten wyszczerzył się i zarumienił lekko.
- No jasne. Ładna jesteś, wiesz?
Na te słowa kobieta prychnęła cicho śmiechem. Dzieciak był bardzo pewny siebie, o ile do interakcji nie dołączały ostre narzędzia. Miała pewność, że to będzie ciekawa podróż.

[z/t]
Obrazek
Mowa | Myśl | Opis | Eargasm
#ee1818
Avatar użytkownika

Kyoko
Grafik
 
Posty: 54
Dołączył(a): 25 lis 2016, o 23:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Cycki, cycki, cycki...
Widoczny ekwipunek: Katana.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3073
GG: 0
Multikonta: -

Re: Przerażający las

Postprzez Kimio » 8 kwi 2017, o 19:32

Kimio wbiegł do lasu rozglądając się wkoło. Ciężko było mu określić co czuł. Złość, ciekawość czy ekscytację. Wszystkie uczucia zdawały się w nim mieszać. Nie myślał już o zamieszaniu, które wywołał w środku wioski. W jego głowie pozostawały dwa obrazy - martwe ciało mężczyzny i tajemnicza morderczyni. Nie był pewien czy pościg za nią był najracjonalniejszym wyborem. W końcu ciężko było ocenić czy zdoła ją pokonać jeśli dojdzie do bezpośredniej konfrontacji. Ta niepewność sprawiła, że postanowił tym razem wykazać się większym sprytem niż proste użycie iluzji. W końcu to nie było wszystko na co go stać, a jedynie próbka możliwości. Mając te wszystkie przemyślenia w głowie biegł przed siebie ze wzmożoną czujnością, wiedząc, że wszędzie teraz mogą czaić się pułapki. Poza tym musiał wypatrywać jakichś śladów po uciekinierce.
Kimio
 

Re: Przerażający las

Postprzez Masaru » 8 kwi 2017, o 20:20

,,Morderstwo, niechciana konieczność czy wypadek przy pracy" 1/30

Bohater nie przejmując się zbytnio tym co miało miejsce w lesie wkroczył do lasu goniąc dziewczynę. Jednak miał w pamięci martwego człowieka który zginął. Cóż takie było życie i powinien dobrze o tym wiedzieć jako shinobi. Postanowił kontynuować pościg za swoją przeciwniczką, z tylko sobie wiadomych powodów. Dostał pieniądze, więc czego jeszcze chciał? Może był tym rzadkim człowiekiem któremu zależy na czymś poza siłą, władzą i pieniędzmi? Cóż to było teraz mało ważne. Zdawał sobie sprawę że wkraczając do lasu za nią będzie musiał walczyć prawdopodobnie na jej terytorium, jeśli tak można rzec. Troszkę się tego obawiał, ale trudno żyje się raz. Nie ustępował jej w szybkości tak więc w końcu nawet ją znudziła zabawa w ganianego. Może w tym gęstym zamglonym lesie gdzie gdyby nie to że z drzew opadły liście to pewnie słońce by się tu nie przedzierało, stoczą prawdziwą poważną walkę? A może będą bawić się tym razem w chowanego? Co by to nie było po chwili pogoni zatrzymała się ona i obróciła w jego kierunku. Stała w odległości około 25 metrów. Ostatnia decyzja walczysz czy się wycofujesz. Masz pieniądze o co ci chodzi? Nie widziałeś jej twarzy, ale jej głos był poirytowany. Staliście naprzeciw siebie sami w lesie, czekając aż któreś z was zrobi ruch.
Masaru
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość