Przerażający las

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Przerażający las

Postprzez Sora » 23 lip 2018, o 13:41

Nieśmiertelność ma wiele zalet, można wykorzystać swoje ciało jako przynętę, kiedy dodatkowo nie czuje się bólu, można ranić ofiarę wraz z przynętą. Może nie jest to najpiękniejszy widok, jednak wybór pomiędzy efektywnością, a efektownością nie jest trudny. Saburo postanowił postawić na duszenie, zatrzymać się w miejscu, o ile Sora mogła pozwolić sobie na statyczną walkę, o tyle dla Jashinisty była to zła decyzja, w końcu macki przez cały ten czas pozostawały w ruchu. Chłopak jednak nie poddawał się, nie uczył się na błędach, po raz kolejny wykorzystał uwolnienie błyskawicy, po raz kolejny bezskutecznie. Tak też walka skończyła się w masochistyczny sposób. Sora wyrwała nici i zmusiła je do zaszycia ran. Nie robiły tego precyzyjnie, jednak sparing wyczerpał ją do granic. Zachwiała się na nogach, niemal upadając, gdy ruszyła by podnieść dwie wyrzucone żelazne gwiazdki. W tym czasie uwolniony Saburo postanowił zadać pytanie, zapewne gdyby niebieskooka spędziła swoje życie w wiosce wiedziałaby, że dzielenie się takimi informacjami jest błędem, ale w końcu rano zdecydowała się być narzędziem Jashinisty, więc dzieliła się z nim również wiedzą. -Bogini dała mi wiele darów, zmieniła w istotę niemal idealną, nie da się w ten sposób udusić kogoś kto nie posiada płuc.- Powiedziała, ruchem przypominającym pijacki podnosząc i chowając rozrzuconą broń. -Nie oddycham jak ludzie.- Powiedziała, podchodząc i wystawiając rękę w stronę Saburo, by pokazać mu poruszającą się z trudem skórę. -Oddycham przez skórę, Amaterasu wzięła pod uwagę niemal wszystkie możliwości.- Rzuciła, zerkając na rozszarpaną i nadpaloną koszulkę. -Chyba muszę kupić nowe ubrania.- Dodała, starając się utrzymać prosto.


Spoiler: pokaż
Kc: D
10%-6%=4%
Nazwa
Jiongu: Reberu Di

Jiongu jest niezwykłą umiejętnością, która zmienia ciało użytkownika w swoistą, szmacianą lalkę. Zdolność, którą uzyskuje się poprzez poddanie swojego ciała eksperymentom, pozwala na dowolne manipulowanie czarnymi nićmi znajdującymi się w naszym organizmie. Wprowadza się je w trakcie eksperymentu i po jego przyjęciu przez organizm następuje jego gwałtowny rozrost w wyniku czego już po niedługim czasie, nici znajdują się w każdym niemalże mięśniu naszego ciała. Ze względu na to, że nasze ciało składa się w głównej mierze jedynie z tych nici, jesteśmy w stanie także wykonywać dość poważne zabiegi na swoim organizmie, a także bez obaw je otwierać, a także zamykać.

Wytrzymałość
Słaby

Szybkość
Słaby

Zasięg Max.
5 metrów

Koszt
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1 (na turę)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań
Sora
 

Re: Przerażający las

Postprzez Saburō Hokusai » 23 lip 2018, o 14:39

Dziewczyna nawet się nie zastanawiała. Natychmiast po walce uwolniła ich z uścisku, a następnie poszła po swój sprzęt, którym wcześniej zaatakowała chłopaka. Wyznawca tylko spojrzał na swój brzuch, na którym po chwili nie było już śladu ataku, a następnie złożył ręce i spojrzał w niebo opuszczając je. Zaczął szeptać jakby sam do siebie.
- Przepraszam Cię Panie. Wybacz mi moją słabość, ale nie byłem w stanie jej pokonać.
Chwilę później zamknął oczy i wziął głęboki oddech spoglądając na dziewczynę. Widać, że była strasznie zmęczona. Najprawdopodobniej wypluła się strasznie z chakry przez co teraz była słaba. Nawet ciężko jej było ustać na nogach. Zaczęła jednak odpowiadać na jego pytanie. Nie miała płuc, a jej skóra była strasznie twarda. A więc to tak... nie to, że był za słaby albo źle to robił. Po prostu oddychała przez skórę co uniemożliwiało jej uduszenie. Gdyby wiedział wcześniej inaczej by się to potoczyło. Jednak nie ma co wspominać. Popełnił błąd i tyle. Na przyszłość będzie wiedział o takich umiejętnościach. Coś napomniała o sklepie, lecz chłopak jeszcze nie uzbierał odpowiedniej kwoty, żeby kupić swoje wyposażenie. No cóż... chyba jeszcze będzie musiał sporo poczekać, aż to zrobi, ale mówi się trudno. Ona rzeczywiście miała zniszczone ubrania i przydałyby jej się nowe. Płaszcz chłopaka co prawda też nie był w najlepszym stanie, ale i tak nie miał zamiaru jeszcze kupować nowego. Póki co nie było to potrzebne.
- Nie chcesz odpocząć?
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Przerażający las

Postprzez Sora » 23 lip 2018, o 14:52

Zmęczenie dawało jej się we znaki, tak jak wtedy kiedy ledwo uciekła z tamtej niewielkiej wioski, właściwie działo się to dzień wcześniej. Dopiero co odzyskała nieco chakry, a teraz po raz kolejny była na skraju wyczerpania, mocno forsując jeden z dwóch organów znajdujących się jeszcze w jej ciele. Posiadania jednego serca, było ludzkie, normalne, limit krwi niebieskookiej pozwalał ominąć to ograniczenie, wszczepić sobie wyrwany komuś innemu organ, posiąść nie tylko jego siły życiowe, ale i energię duchową. Tylko, że dziewczyna była w tej kwestii wybredna, nie chciała, by byle jakie serce bezcześciło błogosławieństwo jej pani. Ofiara nie musiała być wierząca, heretyk, morderca, w tej kwestii liczyła się siła właściciela serca, pozwalająca dostąpić mu wieczności w błogosławieństwie, udziału w dziele, którego sprawczynią była bogini. Pytanie Saburo było zasadne, Sora ledwo trzymała się na nogach, co jakiś czas przed oczami pojawiały jej się mroczki, jej ciało dawało znać, że potrzebuje odpoczynku... Tylko, że Sora go odrzucała, nie chciała na kolejne godziny zasypiać w lesie, właściwie dlatego, że nie. Wolała udać się do osady, nie miała nawet ochoty szukać zabawki, po czasie spędzonym w lesie marzyło jej się miękkie posłanie, noc w karczmie jak wtedy, gdy służyła Kazuo. -Dam radę, odpocznę na miejscu.- Powiedziała spokojnie i podpierając się parasolem, wraz z Saburo ruszyli z powrotem w stronę osady.


[z/t] x2
Sora
 

Re: Przerażający las

Postprzez Hitsukejin Shiga » 1 paź 2018, o 19:02

To jest jakiś pozytyw, to trzeba przyznać. Shiga spodziewał się, BA, Shiga przygotował się z całymi swoimi umiejętnościami ninja do tego by w razie czego jakoś zareagować na wybuchające notki. Na szczęście tychże osobników, co notki podłożyli, to notki nie były wybuchowe.
-Macie szczęście. Przeszliście z obciętych kończyn do tylko połamanych. Ale gdyby to były wybuchowe... Nie chciałbym być na waszym miejscu. - To już chyba jakiś nawyk Shigi się zaczyna robić, te mówienie do Siebie. Ale czasem trzeba porozmawiać z jakąś pokrewną duszą która nas rozumie bez żadnych większych wyjaśnień, prawda?
Owszem. Śmierć od notki nie była w żaden sposób satysfakcjonująca, o ile potrzebujemy satysfakcji. Skoro nawet zniszczenie własnego organizmu by wykrzesać ze swojego ciała więcej żaru niż ktokolwiek inny mógłby marzyć, by zniszczyć jeźdzca okazało się zbyt nudną śmiercią... Cóż, mówi się trudno i żyje się dalej.
Ale żyje się dalej i idzie się dalej, na dobrą sprawę idzie się bardzo dalej - w skrócie daleko, bo kolejne metry, dziesiątki i na końcu setki metrów... I nagle bum, kamyk. Shiga się wyrżnął, zaliczając glebę, nie będę kłamał ani zawijał w te sreberka - Shigi się potknął jak ostatnia fujara.
Ale na ten przykład tym razem bycie fujarą się dosłownie opłaciło... Jakby nie patrzeć, Shiga zobaczył wejście do podziemi, tak skrzętnie skryte w całkowicie wyciszonym lesie. Gdzie każdy pieprzony krok był doskonale słyszalne, a wszystko zdawało się zdechnąć w ciszy i nie wydawać żadnych dźwięków, dosłowne nic, dosłowne zero, straszne. I niezwykle męczące, gdy się jest świadkiem i protagonistą tego dłużej niż chwilę. Shiga odnajdywał się w hałasie ludzkiego brudu, a tych popłuczyn cywilizacji które swoim harmidrem tak pięknie wyciszały myśli i przełączały go na tryb drapieżniczy....
A jak tutaj być drapieżnikiem? Jak tak wszędzie w pizdę cicho? Tu by się przydała Chise.... Ona jest lepsza w takie subtelne wymagające dobrego słuchu akcje.
Shiga usłyszał krzyk. Wrzask. Kurwa. To jest zadanie dla Shigi. Mnich padł na kolana i uderzył zębami o siebie, zaszczękał nimi.
Iskry wykrzesane podpaliły suchą trawę którą Mnich rękami zagarnął w sporawą kupkę. Zapach i dźwięk dobrze wskaże Chise gdzie jest miejsce wejścia na dół, żeby ta z kolegi idąc po omacku nie wpierdzieliła się w dziurę.
Shiga rusza się biegiem w drugą stronę, w stronę skąd dochodzi krzyk i z kuszą w gotowości leci po ścieżce którą podążał do miejsca krzyku.

Jak po drodze spotka Chise to będzie telegraficzny skrót:
-Kilkaset metrów w tamtą stronę. Zejście do podziemi. Ślady są. Zostawiłem małe ognisko przed wejściem. Uważaj. - I tyle. I mnich gna dalej do źródła dźwieku, gdzie postara się przyjąc dogodną pozycję. Oczywiście jeśli jest to jakaś split-secondowa sytuacja to reaguje, ale to się dogada i wyjdzie w praniu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Przerażający las

Postprzez Hayami Akodo » 2 paź 2018, o 15:57

MISJA DLA CHISE I SHIGI RANGI B (GRUPOWA)
"And the crow once called the raven black"
49/67


Obrazek

SHIGA

Biegniesz.
Pozostajesz w ruchu, jak ten świat - panta rhei, wszystko musi się zmieniać, iść do przodu, żeby zabawa trwała dalej, prawda? Ten ruch zaprowadził cię w dobre miejsce, chyba coś słyszałeś, jakiś...wybuch? Ale był on przytłumiony, trudno było na razie powiedzieć, skąd pochodzi, zresztą właśnie przed tobą wyrosły nowe zabaweczki.
Owymi zabaweczkami są ludzie - tacy nudni, przewidywalni dla kogoś, kto widział już chyba wszystko, co można było zobaczyć. Zastajesz je na niewielkiej polanie w chwili, gdy zabierają się - naprawdę poważnie - do szerzenia krwi i rzezi wraz z destrukcją.
Dwóch wysokich mężczyzn z włosami spiętymi w kitki, identycznych ze sobą w prawie wszystkim, ubranych w ciemnoczerwone płaszcze i czarne ubrania (różnią ich tylko kolory włosów - jeden jest blondynem, drugi jest rudy), walczy właśnie z dwoma wielkimi bandytami, obleśnymi gościami rodem z encyklopedii dla złoli. Walka przebiega na razie tylko na kunaie i shurikeny, do tego wydają się być zmęczeni, jakby po innej walce.
Nagle rudowłosy zostaje ranny - i wtedy, puff! Opada iluzja; mężczyzna staje się brunetem o bladej, kamiennej twarzy, zauważalna staje się papuga na jego szyi.
Co teraz zrobisz?
Przecież wszystko płynie. Czas też.
Robi się coraz zimniej, niebo zasnuwa się ciężkimi chmurami. Lada moment spadnie deszcz - a wtedy...
Drzewa otaczające polanę są chore, powykręcane, jakby pochylone, by paść. Wydeptana trawa pokryta cieniami, nerwowe ruchy ludzi, gęstniejące obłoki o kolorze smętnej szarości, zimny wiatr muskający twoją twarz dopełniają obrazu sytuacji. Sprawy wyraźnie przybrały gorszy obrót - choć, szczęście w nieszczęściu, nie zostałeś jeszcze wypatrzony. Zauważony. Albo nie są sensorami, albo zbyt pochłania ich walka.
Ostatnio edytowano 9 paź 2018, o 20:59 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
[D] Amayori Yuno - Unreal dreams

STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Przerażający las

Postprzez Hitsukejin Shiga » 2 paź 2018, o 19:05

Biegnę.
Pozostaję w ruchu, jak ten świat - pantalony w ryj, wszystko musi płonąć, spłonąć od góry do spodu, żeby zabawa trwała dalej, prawda? Ten ruch zaprowadził mnie w dobre miejsce, chyba coś słyszałem, jakiś... wybuch?

Tak.

Ale oni zaraz usłyszą trzask pękających gałęzi, źdzbeł trawy, a potem własnych naczyń krwionośnych. Usłyszą syk parującej wilgoci, wody i nawet ich własnej krwi. Widzicie, kiedyś porównałem Shigę do kataklizmu. Wiecie czemu to jest cały czas aktualne? Bo Shiga własnie jest jak kataklizm, nosi wszelkie znamiona kataklizmu. Pozwolę sobie tutaj zacytować definicję kataklizmu. Jest to ekstremalne zjawisko naturalne powodujące znaczne szkody na terenie objętym tym zjawiskiem, pozostawiające po sobie często zmieniony obraz powierzchni ziemi. Powoduje ono również wysokie straty w gospodarce człowieka, może zmienić stan przyrody, a nawet zagrażać życiu ludzkiemu.

To właśnie kataklizm.
To właśnie Shiga.
Tylko jest jedna różnica.
Jedno z nich można powstrzymać.
To drugie jest Jashinistą.

Shiga dobiegł na miejsce skąd dochodził krzyk i sławetne shine, shine, shine* które sam czasem powtarzał. Ot takie chwilki słabości, zdarzyć się może najlepsiejszemu, prawda, kurdebele? A tam zabawki. Owszem, kolejne zabaweczki, które można wykorzystać do własnej rozrywki. Dwóch mężczyzn, włosy spięte w kitki, ciemnoczerwone płaszcze. Rudy i blondyn. A potem dwóch oblechów, osiłków, typowych bandytów. Blizny na mordach, ryj który tylko matka może kochać - a przynajmniej tak mówić by mieć czas na taktyczny odwrót i skuteczną ucieczkę, wielkie miąchy - ogólnie dupa konia z rękami, umięśniona i dość niebezpieczna.
Na szczęście głównie dla Siebie bo mnich nie miał zamiaru wybierać po której stronie stanąć. Jeden został raniony, pojawiła się nowa facjata, papużka na szyi... I tyle, niech to będzie wszystko. Na tym możemy zakończyć dalszą szaradę.

Drapieżnik pochwycił są ofiarę.
Kataklizm uderza.
Kataklizm nie wybiera dobrych i złych, uderza we wszystkich.
To zupełnie tak jak Shiga.

Nie wychodząc z haszczy, by niepotrzebnie ich nie rozpraszać, całej słodkiej czwórki, mnich wymierza i składa pieczęci. Robi to nadzwyczaj szybko. Piąta pieczęć, smok, uwalnia piekło. Z ciała Shigi wylatuje ogień. Dwa jęzory ognia z epicentrum - walczącymi - otacza ich i nagle okrąg o zasięgu, średnicy czterdziestu metrów zamyka się w pierścieniu ognia. Pojawiają się ogniki w środku.
Temperatura zaczyna narastać w zastraszającym tempie. Oczywiście Shiga używa maksymalnej siły techniki. Dopiero mając ich w garści się zbliży.
-W samym centrum temperatura jest najniższa. Siedemdziesiąt stopni. Nie wzrośnie dużo więcej, a to wam da... chwilę na przeżycie. Taka mała szansa. Macie krótką chwilęa na położenie się na ziemi, na klęczkach, głowa do ziemi, ręce na plecy. W ten sposób was przesłucham. Jak nie będzie mi się podobało to co usłyszę to podkręcimy temperaturę. - Głos Shigi jest skrajnie spokojny, opanowany. Mnich ma swoje do zrobienia i nic innego się nie liczy...
Jeśli wszystko będzie po jego myśli to przejdzie dalej do sedna.
-Szukam bandytów, a także ludzi zza muru. Ci drudzy mają tatuaż papugi, który właśnie zobaczyłem to nie musicie uciekać i tak jesteście moi. Z wami chcę porozmawiać. Bandyci z kolei dobrze by było jakby zaprowadzili mnie do swojego herszta. Też mam do niego interes. Ponieważ kurwa teraz ja tutaj zaczynam rządzić. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości zapraszam do odsunięcia się od epicentrum. Utrata przytomności z żaru to najmilsze co was może dziś spotkać. Dziękuje za współprace. - Mnich trzyma oczywiście pieczęć utrzymując niemożliwą do zniesienia dla ludzi temperaturę. Jak zobaczy, że zaczną padać to rozkłada pieczęć by temperatura znów spadła ciut ciut i potem znowu. Do skutku. Mają być mięciutcy, nie martwi.
-A. I jestem Shiga. Pewnie słyszeliście. Całopalny z Hanamury. Nie radzę spierdalać ani probówać głupich ruchów. Nie chce mi się dziś dobijać zgrillowanych trucheł. - Zaśmiał się na sam koniec, jakby wieńcząc wszystko....


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Przerażający las

Postprzez Hayami Akodo » 3 paź 2018, o 00:24

MISJA DLA CHISE I SHIGI RANGI B (GRUPOWA)
"And the crow once called the raven black"
51/67


Obrazek

SHIGA

Gniew.
Ogień wybucha niespodziewanie, jak gniew bogów, jak płomień anioła zemsty, odcinając przerażonym bandytom i nieznajomym drogę ucieczki w jakikolwiek sposób. Są w pułapce, zmuszeni do tego, by przyjąć twoje warunki. Ale na twarzy nowo zdemaskowanego mężczyzny pojawia się chłodny spokój. Jakby wiedział, jakby tego oczekiwał...Wzrusza lekko ramionami. Ostatecznie i tak to wszystko się wydało. Więc nie ma potrzeby tego ukrywać dalej, prawda? Rzuca się na ziemię, to samo robi jego towarzysz i jeden bandyta, widocznie tchórzliwszy od pozostałych. Drugi bandyta rzuca się na ciebie ze swoim kunaiem, krzycząc przeraźliwie, jak szaleniec, który już postradał zmysły. Albo i nie?

Widocznie tak działa na nas czyjaś furia; odbiera nam zmysły, rozsądek, wiarę, sprawia, że i tak giniemy w otchłani - ale instynkt samozachowawczy każe działać, co? Każe się bronić - nawet, jeśli nie mamy już szans.

- Nie słyszałem o tobie - stwierdza obojętnie czarnowłosy posiadacz majestatycznej papugi. - Ale to nie znaczy, że nie będę współpracował. A ty, Hei? Słyszałeś o nim?

Mężczyzna nazwany Hei, ten blondyn, odpowiada czymś w stylu "mhm", jednak jego głos i posłuszeństwo nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości. Obaj osobliwi Gazo - o ile nie jest to ich kolejne henge ani żaden podstęp - naprawdę chcą współpracować. I z jakiegoś powodu chcą z tobą, nie zwracając uwagi na twoją legendarną sławę z Hanamury (ona i tak nie ma znaczenia dla niewolników Katsumi, przywykłych do tego, że mają tylko wykonywać rozkazy, a nie przejmować się jakimiś, phi, lokalnymi sławami tych z nieodpowiedniej strony Muru), po prostu działać dalej.
Henge blondyna także spada, choć nie zmienia się długość włosów. Obaj mają spokojne, beznamiętne twarze, nie okazują uczuć. Za to ten bandyta, który się poddał, wpada w panikę.

- L-Litości! Nie spalaj mnie, nie chcę tak umrzeć! - krzyczy. - Kurwa, człowieku, zgaś to! Zgaś to, do chuja, a zaprowadzę cię nawet do samego Mędrca Rikudou!

Jego głos jest skomlący, zawodzący. Typowe dla tchórzy, co?

Oj, chyba żar nie nasyci się dziś zbyt wieloma ofiarami. Chyba, że Jashin natchnie cię odpowiednią, nazwijmy to, dawką nienawiści. Nienawiść jest przecież narkotykiem, i to potężnym - po co sycić się ukrywanym skrzętnie zapachem opium w nielegalnej palarni pełnej kurew i wszelkiego rodzaju marginesu społecznego, gdy można, tak po prostu, poznać zapach strachu?
Tak, strach też może uzależnić. I chyba lepiej by było dla takich jak ty, Shiga, by nigdy nie przestawał działać. Bo gdyby przestał działać choć na moment...
...może przez przypadek dostrzegłbyś w tym świecie jakiś inny sens?
A tego nie chciałby nawet sam Jashin. O ile istnieje gdzieś pośród tych skłębionych, nabrzmiałych ulewą chmur. Lada moment zacznie padać, czuć to w powietrzu i w niskiej temperaturze, cisza w lesie trwa, jak trwała - przestrzeganie zakazu hałasowania wychodzi, jak na razie, światu lepiej niż tobie.
Oh wait: ty też łamiesz zasady, bo w końcu lasu nie wolno podpalać. Ogień rozchodzi się już jak szalony, pożera wszystko, niszczy, trawi niczym wnętrzności wygłodniałego węża, jest potężny - najpotężniejszy w łańcuchu zła, którego głową jesteś ty, a ogniwami bandyci i ludzie zza Muru, powstali nie wiadomo jak i kiedy.

- Co chcesz konkretnie wiedzieć? - pyta spokojnie ów Gazo, który odzywał się wcześniej, nie podnosząc się z ziemi i nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów.

W tym samym momencie atakujący bandyta popełnia gruby błąd. Rzuca się bowiem z nieludzkim skowytem na ścianę ognia, zapominając, iż tak jakby otacza go przerażający żar. I że tak jakby temperatury są straszliwie wysokie, przez co języki ognia obejmują łapczywie, jakby w tańcu godowym, jego ciało. Wydają się go lizać, wściekle, z furią, przeżerać każdą jego miękką tkankę...
Dlatego być może śmiertelnie przerażony i wściekły zarazem przestępca, czując, że nie ma już nic do stracenia, wyrzuca kunai w Twoją stronę, uprzednio przebiegłszy jakimś cudem przez ścianę ognia. W obecnej chwili jednak płonie jak znicz olimpijski, wrzeszczy i rzuca się po ziemi, gorączkowo próbując uwolnić się z namiętnej furii rozgniewanego żywiołu.

Co za głupiec - myśli z pogardą Twój rozmówca, nawet nie próbując drgnąć. Teraz żaden ruch nie ma już znaczenia. Na arenę weszły słowa.
Ostatnio edytowano 9 paź 2018, o 20:59 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
[D] Amayori Yuno - Unreal dreams

STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Przerażający las

Postprzez Hitsukejin Shiga » 5 paź 2018, o 22:08

Jedno westchnięcie.
Tyle niech będzie podsumowaniem. Nic więcej nie jest warte uwagi, podsumowania czy dodania. Cóż.
Shiga beznamiętnym wzrokiem patrzył na mężczyzne który zamiast się położyć zaczął krzyczeć. Był taką miłą odmianą od ciszy.
Szkoda, że tak krótką. Szkoda, że trwającą tyle co mgnienie płatka śniegu upadającego na nagrzaną oddechem szybę dziecka oglądającego świat zza okna.
Takim dzieckiem był Shiga. A cały świat jego zabawką. Jedna z mniejszych figurek biegła, krzyczała, a potem wbiegła w ogień.
Nie, jeszcze tego nie zrobiła. Ale ma zamiar. Czy mnich go powstrzyma? Mógłby praktycznie. Mógłby powstrzymac swoją zabawkę przed zniszczeniem.
Oszczędzić ją. Ale nadal brakuje odpowiedzi na jedno ważne pytanie. Po co.
-Możliwe. Ale warto było spróbować. W sumie to był dziki strzał, jesteście Gazo, nie wyspiarzami. Nie musicie interesować się plotkami. - Wzruszenie ramion i powolnym krokiem spacer w stronę czarnowłosego.
-Hei, tak? A ty? Mi, jak chyba mówiłem możecie mówić Shiga Hitsukejin. Mamy wiele wspólnego, wiecie? - A wtedy kolejne krzyki, pochodzące od bandyty. Shiga przesunął szpulę na swej kuszy. Przepiął drut. Spojrzał znudzonym wzrokiem na biegnącego mężczyznę. Ten wyrzucił kunai. Shiga nawet nie próbował uniknąć. Najpewniej otrzyma cios w ramie albo w brzuch. A wtedy skwarka upadnie. Mnich pochyli się nad swoją zabawką i ostatnią rozrywką niech będzie cicha wyszeptana modlitwa do Jashina nad płonącym truchłem. W ten sposób odnowi się Shigowe błogosławieństwo i rana będzie nijak niegroźna... Wykalkulowane ryzyko.

Ogień gaśnie. Wystarczy smażenia swoich oponentów.
Shiga bez czekania wycelowuje. Naciska spust ruchem nadgarstka. Bełt kuszy leci w stronę bandyty i mocno wbija się w jego ramię.
-Nie zabije cię to. Ale będzie smyczą. Jedna moja pieczęc i po tej lince... - Shiga pokazuje napięty drut prowadzący od jego dłoni do ciała bandyty - popłynie ogień który cię zabije na miejscu. W mgnieniu oka. Spróbujesz wyrwać bełt lub uszkodzić linkę... Spale cię wtedy z całym lasem w zasięgu trzydziestu metrów. A uwierz... lubie to robić. Wracając do sedna, bo troszkę się rozmineliśmy tutaj...
Kolejne spojrzenie na Gazo.
-Nie mam do was nic. Nie jesteśmy wrogami. Mamy wiele wspólnego. Niewolnicy Uchiha i niewolnik krwawego Boga Jashina. I wy służycie i Ja. Wszyscy mamy obrożę. Nie mogę zabijać ot tak, jak moi bracia, bo zostanę wytropiony przez ludzi Katsumi i zakopany w kawałkach pod ziemią. Przybyłem tu w kilku sprawach... Nie, wróćmy, w jednej. Ale one się namnożyły... - Shiga dla zabawy napina linkę bełtu i nadzoruje wzrokiem bandytę.
-Moją misją jest wytropienie ludzi zza muru którzy jakoś uciekli łowcom czarnych. Mam was dostarczyć żywych lub martwych, co najważniejsze. Mogę was zabić, a mogę was smażyć dalej, aż stracicie przytomność, obciąc kończyny i dostarczyć Katsumi. Ale wiecie co? Nie chcę tego. Odpowiecie mi na parę pytań i wtedy wykonamy zabawniejszy plan. Ten człowieczek doprowadzi mnie do swojej bandy. Wtedy ich zabiję, prócz niego. A ich spalone zwłoki do szczętu dostarczę Katsumi i powiem, że to wy. Tylko tak, po kolei. Co mnie martwi. - Właśnie jedno westchnięcie.
Jeśli wszyscy są spokojni, Shiga siada sobie na ziemi.
- Myślałem, że zagrożeniem są ludzie zza muru. Na miejscu okazało się, że prawdziwym wrogiem są bandyci. Tych trzeba się pozbyć bez dwóch zdań. Opróćz tego, jeśli będzie przydatny. A do was są pytania, po kolei...- Shiga się zamyślił na sekundę. Spoglądając czujnie po swoich towarzyszach niedoli...
-Pierwsze pytanie. Czy listy które otrzymałem pochodzą od Katsumi czy są waszym wymysłem. Nie da się ukryć, że maczał palce w tym Gazo. Drugie pytanie. Ilu was jest, czy jesteście zagrożeniem dla ludzi ze wsi. Trzecie pytanie. Skąd się tutaj wzieliście, przeszliście jakoś przez mur, uciekliście z drogi do Katsumi czy uciekliście z Sogen i z szeregów podwładnych Katsumi. Pytanie czwarte. Czemu zaatakowaliście woźnicę. Piąte, jaki jest wasz cel? Oczekiwałem dzikusów i rozlewu krwi, a widzę ludzi bardziej rozsądnych od tych bandytów, którzy podobno są "normalnymi cywilizowanymi jednostkami". Pytanie szóste i bonus do naszego kolegi bandyty - czy doprowadzisz mnie do swoich liderów? Jak pozwolisz mi zabić twoją bandę by ludzie w Tsubasie odetchnęli wtedy puszczę cię wolno. Obiecałem Tsubasie pomóc. To wada Katsumi, u władzy nie dostrzega się maluczkich. Powinna dawno pomóc wiosce... - Westchnięcie, załamanie rąk, spojrzenie w niebo.
Jasnym jest, że jeśli coś kombinują to w ruch idzie ogień, ale raczej sobie to darujemy, prawda? Mamy do czynienia przecież z cywilizowanymi gentlemenami...
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Przerażający las

Postprzez Hayami Akodo » 8 paź 2018, o 21:54

MISJA DLA CHISE I SHIGI RANGI B (GRUPOWA)
"And the crow once called the raven black"
53/67


Obrazek

SHIGA


Hei uśmiecha się cynicznie. Ani on, ani jego towarzysze nie wykonują zbędnych ruchów, są spokojni, opanowani, jakby...na coś czekali? Nie wiadomo. To pewne, że zachowują spokój godny co najmniej egipskich mumii. Słuchają uważnie pytań, jakie zadajesz, ale czy zdecydują się mówić prawdę?
Tak czy inaczej, chyba nie mają wyboru. Ich twarze są nieporuszone, spokojne. Czyżby za Murem odnaleziono sens Śmierci? Ten prawdziwy, którego ta cywilizacja - o ile tak można ją nazwać - wciąż poszukuje i poszukiwać będzie?

- Ten plan rzeczywiście brzmi jak dobra zabawa - zgadza się niefrasobliwie towarzysz Heia. - A ja nazywam się Hyuuren. Gazo Hyuuren. Miło poznać, czy coś.

Small talk nie może jednak trwać wiecznie, więc mężczyzna wraca myślami do Twoich wcześniejszych pytań. Ostatecznie i tak będzie śmiesznie, czego by nie powiedział, prawda? Mogą się chyba trochę rozerwać? Przecież nie może się stać nic złego, jeśli coś powiedzą, jeśli się podzielą informacjami. Od razu przygotowuje sobie palce do liczenia.

- Po pierwsze, lisy niby od Katsumi spreparował inny Gazo. Gazo Sentoshi. Nie ma go tu z nami, poszedł swoją drogą, ale nie wiem, gdzie dokładnie. Jednak niedaleko stąd jest nawet jego kryjówka. Chyba ją minąłeś - udziela wyjaśnień Hyuuren, wzdychając. - Po drugie, akurat nas jest troje. Ja, Hei i moja siostrzenica, Chisuzu, nastolatka, o której ci pewnie wspominano. Ludzie z wioski?

Sama myśl o nich wydaje się go bawić.

- Przyznasz, niewolniku Jashina, że są żałosnym i słabym łupem. Że gdybyśmy chcieli, spalilibyśmy ich domy i zgwałcili dziewice, a liderka mogłaby nam jedynie naszczać w skarpetki. Chisuzu może być dla nich zagrożeniem, ale my dwaj nie. Ją wychowano w nienawiści do ludzi stąd. A nam bardziej opłaca się okradać Sentoshiego z tego, co wam zabiera, i żyć spokojnie, niż robić problemy. Dlatego jeśli idzie o zagrożenia, bierz pod uwagę jedynie Chisuzu. Jest świetną rysowniczką i włada żywiołem Raitonu.

Zerka na kolejne palce. Reszta milczy, leży spokojnie, wyraźnie woląc oddać ster w ręce Hyuurena.

- Po trzecie: my przyszliśmy tu zza Muru, nie musisz znać szczegółów drogi. Sentoshi walczył z waszymi pod Murem. Potem ukrył się tu w lasach i stworzył sobie kryjówkę - uśmiecha się lekko. - Pytanie czwarte: jeśli chodzi o tego woźnicę...Sentoshi miał mieć wśród mieszkańców wspólnika. Podobno miał mieć wóz, konie, przewozić dla niego różne rzeczy. Dlatego zaatakowaliśmy tamtego woźnicę, skąd mieliśmy wiedzieć, że to nie on? Jak się zorientowaliśmy, to zostawiliśmy go żywego. Chisuzu się wściekła, odmówiła nam posłuszeństwa i ruszyła za Sentoshim, żeby mu służyć. Po piąte: chcemy tylko odzyskać dziewczynę. Całą, zdrową i normalną. To wszystko, czy coś pominąłem z twoich pytań albo jest niejasne?

Hyuuren milknie. Wówczas odzywa się rozdygotany bandyta:

- A rób z nimi co chcesz, wielmożny panie! Z-zaprowadzę, wszędzie gdzie zechcesz, nawet łupy oddam, tylko proszę, nie zabijaj mnie!

Gdy głos rozdygotanego i obsranego ze strachu faceta milknie, znów odzywa się Hyuuren:

- Jeśli o mnie chodzi, w dupie mam Sentoshiego, możesz go nawet zjeść na śniadanie. Ale dziewczyny nie zabijaj.

Bandyta podnosi się chwiejnie z ziemi. Wskazuje dłonią nerwowo kierunek południowy. Jeśli się decydujesz pójść za nim, wówczas jakoś się ogarnia i - klnąc na czym świat stoi, coraz mniej wybrednie - prowadzi Cię w kierunku lasu, Muru i jeszcze czegoś. Czegoś, co dawno już powinno zostać zapomniane.
Jeśli zaś postanowiłeś wrócić do kryjówki, cóż - Hyuuren i Hei też idą w tym kierunku. Ale najpierw - Hyuuren chce zadać dość istotne pytanie:

- Jesteś sam z tym zadaniem czy masz kogoś jeszcze? Pytam, żeby w razie czego nie złamać naszej...dżentelmeńskiej umowy, czy jak to tam się u was mówi, Shigo Hitsukejinie.

Wygląda na bardzo zmęczonego. Na zmęczonego, ale i rozbawionego. Chyba oczekuje dobrej zabawy. Hei wypuszcza z siebie powietrze z cichym świstem, wzdychając ciężko i wyrażając twarzą "i po co mi to było?"

__________________________________________________________________________________________________________
Jeśli nie masz żadnych więcej pytań do Hyuurena i Heia, to masz do wyboru: wrócić do kryjówki po Chise razem z NPCami albo iść za bandytą tutaj. Wybierz mondrze kappa

EDIT: Ustalone z graczem - gracz zdecydował się udać do Chise z NPCami, więc ZT dla Shigi i NPCów.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
[D] Amayori Yuno - Unreal dreams

STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Przerażający las

Postprzez Sojiro » 27 wrz 2019, o 15:35

Sigh. Mógł przemyśleć swoje słowa parę minut temu i nie zgadzać się na to co miał mu do powiedzenia różowowłosy. Dlaczego jeszcze zanim szedł, skoro wcześniej chciał od niego odejść? Nie wiedział. Ale sądził, że warto jest rozszerzać kontakty w swojej i tak już małej wiosce. Pozbawionej jurysdykcji Uchiha czy Senju, pozbawionej jakiegokolwiek zdania w Sogen. Ot, zwyczajnego miejsca w świecie. Całkiem dobrze mu odpowiadającego. Bał się tylko, że przez takie czyny prędzej czy później Suzumura zostanie pozbawiona swojego statusu "spokoju". Będzie musiał po tym, um, zadaniu pomyśleć dokładniej czego chce od życia. Bo na dłuższą metę stawanie się shinobi i pozostanie w statusie quo to dość rujnująca opcja. Sojiro podrapał się po tyle głowy i zaraz mignął oczami na widok lasu.
Jeśli wygląd miał go klasyfikować pod względem przyjemności współpracy to raczej oczekiwałby jej od kogoś... innej płci. A może jego młoda osoba sprawiła, że chłopak nabrał większej chęci zaczerpnięcia jego pomocy. Jak widać - opłaciło się mu. Nie miał czego żałować. Tylko ten widok. Nie bez powodu ludzie z wioski nazywają go przerażającym. A o polityce lepiej nie mówić - nie pasuje ona do ogólnej scenerii plus Sojiro sam nie miał chęci na myślenie o tym. I jak można było takie miejsce nazwać jakkolwiek urodziwym? Jak widać można.
W międzyczasie miał okazję wysłuchiwać co miał mu do przekazania "zleceniodawca", a raczej strapiony problemem gość o różowej czuprynie. Trochę schlebiło mu, że został nazwany kimś wyjątkowym z tej wioski, nie powie. Ale to nadal było trudne mu zaufać. A jednak... wzruszył ramionami. I jak widać zaczął iść w stronę lasu. Nie uściskał nawet jego ręki. — Sojiro. I wiem jak działają wnyki. — A więc miał mu pomóc zorientować się co z wnykami, a potem zapolować. Heh. Skoro już ma chwilę po treningu dla siebie to zawsze ją spożytkuje na jakieś bonusowe pieniądze "za nic". Postawił kołnierz swojego stroju, aby zakryć dolną partię twarzy i zaczął iść. Niech te ostatnie komary już zdechną na amen.
#A34EA3 - mowa
#A34EA3 - myśli

Theme
Avatar użytkownika

Sojiro
 
Posty: 13
Dołączył(a): 31 lip 2019, o 15:53
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7706&p=125630
GG: 0
Multikonta:

Re: Przerażający las

Postprzez Toshiro » 27 wrz 2019, o 17:22

Misja Rangi - D - 5/15
-Shinaka Sojiro-


Obrazek


Kiedy zbliżali się do lasu nie wydawał się on tak "przerażający" jak wszyscy go opisywali, a przynajmniej na samym brzegu. Tam najwięcej było tych zwykłych drzew, które wydawały się być zupełnie normalne. Najwidoczniej obrzeża nie były aż takie straszne i mogłoby się wydawać, że były nawet całkiem przystępne, nawet jak dla zwykłych ludzi, czy też mniej wprawnych łowców, do których zapewne należał Akyo, a być może i po tym wszystkim do łowów dołączy sam Sojiro? Choć ten chyba nie do końca był zadowolony ze swojego towarzysza. Nawet nie podał mu ręki kiedy ten mu się przedstawił i chciał się z nim przywitać. Lekko się skrzywił gdy tak jego ręka wisiała w powietrzu przez chwilę i nie została koniec końców uściśnięta.
-Ponury z Ciebie typ, co? Spokojnie, zabawa dopiero przed nami.- oznajmił jakby nigdy nic nie przejmując się zupełnie Twoją postawą. Co do komarów... To te chyba się budziły na dobre, teraz była ich największa aktywność. Trzeba było przecież się dobrze posilić krwią przed snem zimowym, nieprawdaż? No właśnie. Pac! Dało się nagle usłyszeć głośny plask.
-Haha, mam go!- powiedział i zwrócił się do Ciebie szczerząc się jakby znalazł kopalnię złota. Chwilę jeszcze zajęło Wam dotarcie do pierwszej wnyki, która niestety okazała się pusta. Łucznik przyklęknął przy niej z widocznym grymasem na twarzy. W jego oku dalej jednak był widoczny błysk, ponieważ pułapka została aktywowana.
-Wiedziałem, że ten las nie może być niezamieszkany jak to mówili we wiosce! Słyszałeś te historie o tym jak to ludzie tutaj szli i nie wracali? Jak dla mnie to bujdy dla dzieci, które opowiadają, aby mieć czym je straszyć. - oznajmił otwierając wnyki ponownie, a potem zostawił na niej jakieś okruszki i obrzucił liśćmi. Poszliście dalej i w końcu natrafiliście na kolejną pułapkę. Tam jednak zwierzę nie miało zbyt wiele szczęścia. Królik, który się w nią złapał był pozbawiony głowy. Najwidoczniej chciał spróbować tego co zostało tam zostawione i przypłacił to życiem.
-Huhuhuhu, jest pierwsza zdobycz! Czyli będzie co włożyć do gara.- powiedział, a następnie wyjął ciało królika, obwiązał sznurkiem wokół szyi i przewiesił sobie przez ramię. Następnie znów powtórzył manewr z rozstawieniem pułapki. Po zobaczeniu tego drugi raz o ile na to patrzyłeś, mogłeś bez problemu sam się tym zająć. Nie było to zbyt skomplikowane.
-Dobra, idziemy dalej.- rzucił do Ciebie zadowolony i ruszył przed siebie. Kiedy tak szliście wgłąb lasu w końcu mogłeś się przekonać dlaczego jest tak "przerażający" Zaczęły pojawiać się obumarłe drzewa, a także teren, po którym się poruszaliście zaczął robić się bardziej pomarszczony, a do tego dostęp do światła dziennego stawał się coraz bardziej ograniczony.
-Okej, teraz się na chwilę rozdzielimy. Idź w prawo i tak za 30 metrów powinna być tam wnyka, ja pójdę do tej na lewo. Spotkajmy się tutaj- powiedział, wyjął łuk i następnie wystrzelił strzałę w drzewo, które znajdowało się mniej więcej metr od Was. -Jak nie wrócę za dziesięć minut, to znaczy, że mnie coś zeżarło, hyhy.- zaśmiał się głupio i poszedł w drugą stronę. Jeśli posłuchałeś jego wskazówek, to nie miałeś problemu z dotarciem na miejsce, a gdy tam dotarłeś... Okazało się, że wnyka była całkiem skuteczna, aczkolwiek nie zabiła od razu swojej ofiary. Zając rzeczywiście złapał się w pułapkę, ale dalej był żywy. Wyglądało na to, że nic poważniejszego mu się nie stało. Jego łapa, która była zaklinowana we wnyki była jedynie lekko przebita, nie krwawiła. Co jakiś czas zwierzę szamotało się próbując się uwolnić z tej metalowej klatki.


Łucznik
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 687
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Przerażający las

Postprzez Sojiro » 27 wrz 2019, o 22:24

W każdej plotce tkwi ziarenko prawdy i tego małego ziarenka należy się obawiać. Bo ilość złych plonów, które mogły wyrosnąć wokół niego mogło przytłumić tę prawdziwą legendę. Na szczęście Sojiro zawsze starał się być ostrożny w tego rodzaju miejscach już od paru lat. Zwyczajnie przezornie zabezpieczony przed nagłymi atakami kunaiów lub natrętnych kłusowników. Więc to nie sam las tutaj był przerażający, a raczej kto lub co może się w nim skrywać. Sam w sobie jest tylko dziełem natury wykrzywionym przez języki mądrości głupców lub lękliwych starców. Być może dzisiaj będzie miał okazję się o tym przekonać. Póki co jednak skupiał się na ciągle mówiącym do niego różowym chłopaku.
To nie było tak, że Sojiro był ponury. Tylko za bardzo nie ufał i nie wiedział czy opłaca mu się zbytnie spoufalać. Poznali się dopiero niedawno. I nie wiadomo nawet czy zaraz mu nie wsadzi czegoś w plecy. Wszyscy przyjaźnie nastawieni ludzie mogą się w pewnym momencie okazać złoczyńcami. Mogą, ale nie muszą. Ale jednak warto zachowywać ostrożność. Szczególnie, gdy ma przy sobie łuk. Łuki to zdradzieckie bronie. Potrafiące dać lub zabrać jedzenie. Tak samo jak ludzie. Dlatego to kolejna zasada obrony przed łukami. Zaraz jednak sam Sojiro uderzył ręką w szyję. Plask. Padł komar.
Czy to coś dziwnego, że las nie może być niezamieszkany? W końcu po coś te zwierzęta na świecie żyją, mają istnieć i mają swoj rolę w społeczeństwie. Niektóre lądują na stole szybciej, inne później. Jednak sama metodyka zdobywania pokarmu z pomocą wnyk to najgorsza taktyka. Zadawanie cierpienia przed śmiercią. Niby po co? Aby "mięso było smaczniejsze" a może jeszcze coś więcej? Nie podobało mu się to.

Mimo tego przyjrzał się jak chłopak rozstawiał wnyki. Jeśli nie będzie to przez Sojiro za często używane na zwierzętach to nikt nie mówił o ludziach. Na nich być może zadziała to skuteczniej. Zaraz potem kiwnął głową, że zrozumiał co miał zrobić. Zająć się kolejnym zającem. Strzała wbita w drzewo? Miało mu to zaimponować? No chyba nie bardzo. Jak sam chłopak mówił, dopiero zaczynał z kłusownictwem i zabawą z polowaniem. Sojiro nic takiego jeszcze nie ruszało. Albo zrozumie dopiero po pewnym czasie. W każdym bądź razie mieli się rozdzielić.
Wzrok Jiro powędrował za hałasem dochodzącym gdzie indziej, kiedy już jego kroki oddaliły go od różowowłosego kłusownika. Jego oczy zarejestrowały... wnyki, które zacisnęły się na stópce zające. Jeszcze nadal żyjącego. Sojiro uniósł lekko brew ku górze, przyjrzał się zwierzakowi i... spokojnym krokiem do niego poszedł. Tak, jakby gdyby nic, ale jednak spokojnym. Spojrzał na zaróżowiałe od krwi futro zwierzaka i powoli zaczął zdejmować wnyki, ostrożnie wyjmując nogę zająca. Usłyszał jego pisknięcie, ale zignorował je. Zaraz jednak spojrzał na jego nóżkę. Żadne z najważniejszych miejsc nie było za bardzo naruszone, więc kilka dni opieki i zając byłby jak nowy. Sojiro uśmiechnął się pod nosem. A potem uciął zębami pasek z jego rękawa, aby obwinąć nim nóżkę zwierzęca i usztywnić ją dodatkowo kawałkiem patyka. Zaraz potem pogłaskał zwierzę i... włożył zająca przy swojej szyi.
Nakama. — Co znaczyło po prostu "towarzysz". A teraz jeszcze imię zająca.
#A34EA3 - mowa
#A34EA3 - myśli

Theme
Avatar użytkownika

Sojiro
 
Posty: 13
Dołączył(a): 31 lip 2019, o 15:53
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7706&p=125630
GG: 0
Multikonta:

Re: Przerażający las

Postprzez Toshiro » 29 wrz 2019, o 19:48

Misja Rangi - D - 7/15
-Shinaka Sojiro-


Obrazek


Czy las ten żył swoim życiem, czy porywał niewinne istoty zapuszczające się do niego czy to z czystej ciekawości, czy to też w celach zarobkowych jak polowanie na zwierzęta... Tego nie wiedział nikt. Sojiro miał na pewno nadzieję nie przekonywać się o tym na własnej skórze przez co zachowywał pomiędzy drzewami należytą ostrożność. Jak na razie cisza. Mogła się ona wydawać niezwykle niepokojąca, zwiastująca burzę. Z drugiej jednak strony nie musiała znaczyć nic. Słusznie zauważył, że to nie musiał być sam las, a jedynie to co się w nim znajdywało, coś co leżało głęboko w samym środku, być może nawet odpowiedzialne było za to, że ten las częściowo umarł.
Dzięki zaobserwowaniu wcześniej działaniu wnyk doskonale wiedziałeś jak one działają i w jaki sposób je rozbroić, a także uzbroić. Zdecydowałeś się pomóc przyskrzynionemu zającowi. Podszedłeś do niego spokojnie i kiedy tak zbliżałeś się powoli to dostrzegłeś, że wnyki nie zrobiły żadnej krzywy zwierzęciu, a jedynie je pochwyciły. Bez namysłu zdecydowałeś się otworzyć wnyki nie przytrzymując ówcześnie kicałki. Przez to kiedy zając poczuł luz, od razu dał dyla. Rzucił się najszybciej jak mógł przed siebie. Zaraz po tym usłyszałeś świst strzały, a potem ciche jęknięcie, które trwało mniej niż jedną sekundę.
-Ej, stary! Prawie Ci uciekł! Długo Ci coś schodziło, więc postanowiłem, że się do Ciebie wrócę. Najwidoczniej mieliśmy szczęście. To dziwne, że ten zając przeżył, myślałem, że te wnyki od razu zabijają swoją ofiarę, praktycznie bezboleśnie. Huh, chyba będę musiał wrócić do normalnych metod.- tutaj zakołysał swoim łukiem w geście triumfu. Mogłeś również dostrzec, że na jego torsie znalazł się kolejny królik. Najwidoczniej na coś większego nie działa to aż tak dobrze. Podszedł do zwierzęcia trafionego strzałą i zrobił to samo co z poprzednimi. Oczywiście wcześniej wyciągnął z niego strzałę.
-To co? Idziemy dalej? Została ostatnia wnyka... Chyba po prostu ją zabiorę z powrotem.- rzucił do Ciebie czekając na Twoją reakcję.

Łucznik
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 687
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Przerażający las

Postprzez Sojiro » 29 wrz 2019, o 20:15

Usłyszał tylko odgłos puszczanej strzały, która przeszyła zająca. Potem pisk... I ulotniło się ze zwierzęcia całe życie. To było tak proste do zrobienia, nic dziwnego, że ludzie potrafili to zrobić innym. Wystarczyło odpowiednie nastawienie, chwila skupienia i puszczenie cięciwy. A potem wszystko działo się samo. To wystarczyło Sojiro, aby wydać tylko z siebie odgłos. Różowowłosy nie musiał także dodawać od siebie dodatkowych uwag. Zwierzę po prostu zmarło. Na szczęście nie w rękach czarnowłosego.
Chciał mu już coś odpowiedzieć, kiedy faktycznie poczuł, że nie ma w tym sensu. Robił swoją robotę. On także miał swoją do wykonania. Podniósł się z miejsca, gdzie stały jeszcze wnyki. Swoimi oczami zerknął jeszcze raz na martwego już królika. Ech, wychodzi na to, że zadanie się "rozkręca".
Kiedy powiedział o ostatniej wnyce, Sojiro kiwnął tylko głową. Przy okazji zaczął się rozglądać czy coś na nich nie wyskoczy. Nie bez powodu przypisuje się lasowi przymiotnik "przerażający".


//wybacz, za shitposta, ale przeziębienie.
#A34EA3 - mowa
#A34EA3 - myśli

Theme
Avatar użytkownika

Sojiro
 
Posty: 13
Dołączył(a): 31 lip 2019, o 15:53
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7706&p=125630
GG: 0
Multikonta:

Re: Przerażający las

Postprzez Toshiro » 30 wrz 2019, o 03:04

Misja Rangi - D - 9/15
-Shinaka Sojiro-


Obrazek


Życie było trudne. Bardzo trudne. Często bywało też bardzo brutalne czego świadkiem był Sojiro kiedy wpatrywał się jak zając, którego chciał przygarnąć uciekł mu od razu, a później został potraktowany strzałą różowowłosego. Jakże makabryczny koniec dla tak ładnego zwierzęcia. Jedyne co musiał zrobić, aby przeżyć to dać się złapać czarnowłosemu, który był zajęty uwalnianiem go z pułapki. Skąd jednak zając miał wiedzieć, czy on również nie jest oprawcą? Natura działa bardzo łatwo jeśli to nie Twój gatunek i jest większe od Ciebie - najczęściej uciekasz. Tak też było w tym przypadku. Zając hycał prędko ku wolności i poniekąd ją osiągnął. Tyle, że ta wolność była wolnością ostateczną, zarówno fizyczną jak i mentalną.
-Hej, nie łam się. Tak już działa natura. Jesteśmy drapieżnikami. Silniejszy wygrywa. Gdyby nie ja to ten zając najpewnie i tak skończyłby jako łatwy łup dla wilków, a ja dodatkowo mam rodziny do wyżywienia i pracę do wykonania.- powiedział pokrzepiająco z uśmiechem na twarzy i pozwolił sobie położyć rękę na Twoim ramieniu. Choć chłopak z początku nie wydawał się zbyt rozsądny, to tutaj pokazał, że nie jest tylko napalonym młodym dorosłym. Po prostu wykonywał swoją pracę starając się czerpać z tego jak najwięcej frajdy.
Nie mówiąc nic więcej po prostu ruszyliście do ostatniej wnyki. Droga tym razem przebiegła w milczeniu, mogłeś zauważyć, że łowca o wiele bardziej skupił się na otoczeniu niż na gadaniu do Ciebie jakichś głupot. Najwidoczniej zaczęło robić się poważnie, a przynajmniej tak mogło Ci się jedynie wydawać, ponieważ nic szczególnego dookoła siebie nie widziałeś, ani nie słyszałeś. W końcu dotarliście jednak do ostatniej wnyki, która okazała się pusta.
-Ah, szlag! Będę musiał spędzić w tym lesie dobre kilka godzin na szukaniu zdobyczy, to co mam zdecydowanie nie wystarczy.- oznajmił sięgając do wnyki i ją rozbrajając.
-Przyjdę po nią później, a teraz się sprężajmy żeby się za bardzo nie ściemniło. Wtedy to w ogóle nic tutaj nie widać.- powiedział i nagle zatrzymał się stojąc do Ciebie tyłem podnosząc tylko rękę i robiąc po raz kolejny swoje ciiiiiii. Minęła sekunda, dwie i nic nie było słychać, a przynajmniej dla Twoich uszu, ponieważ chłopak przed Tobą nagle zerwał się naciągając łuk w Twoim kierunku. Za swoimi plecami usłyszałeś głośny ryk. Instynktownie odsunąłeś się na bok i tylko dzięki swojej nienajgorszej szybkości nie dałeś się złapać w szpony niedźwiedzia, który jedynie przejechał pazurami po Twojej lewej ręce tworząc spore szramy przechodzące przez większość Twojego ramienia. Akyo w tym czasie sprawnie wypuścił strzałę, a później zaraz za tą następną. Te jednak nie zrobiły zbytnio wrażenia na niedźwiedziu, który "skomentował" je jedynie głośnym rykiem i szykował się na kolejną szarżę w Twoim kierunku.

Łucznik
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 687
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Poprzednia strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość