Pole uprawne

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Pole uprawne

Postprzez Sagisa » 18 cze 2017, o 21:43

"Ciąg dalszy... następuje"
7/15
Misja D dla Tensy


Tensa postanowiła nie odpuszczać. Po raz kolejny chciała wykorzystać element zaskoczenia, w końcu była ninja, a ci zwykle walczą z cienia, prawda? Szybko zajęła miejsce podwieszona pod sufitem przy wejściu. Jej plan był prosty - udusić przeciwnika. Ten po chwili wahania wszedł do środka, od razu uderzając na prawo od drzwi, gdzie wcześniej znajdowała się dziewczyna. Ciężko wyrazić zdziwienie, które pojawiło się na twarzy mężczyzny, gdy ten uderzył w powietrze. Może i ich ofiarą była zwykła kunoichi, ale to przecież tylko baba. Jakim cudem była w stanie powalić jednego mężczyznę i skryć się przed drugim? No cóż, nie miał czasu na poznanie odpowiedzi na to pytanie. Dziewczyna miękko wylądowała za nim i zaczęła go dusić. Mężczyzna wykazał się jednak ogromną siłą fizyczną, uderzając nią o znajdującą się z boku ścianę. Jej uścisk poluzował się, co pozwoliło mu przerzucić ją przez ramię i posłać na ziemię.
- Już po tobie, suko! – krzyknął, zbliżając się do dziewczyny.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 426
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na udzie pod płaszczem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Pole uprawne

Postprzez Tensa » 18 cze 2017, o 21:44

Wszystko szło po jej myśli... do czasu. Wylądowała za przeciwnikiem i zaczęła go dusić. Nie spodziewała się, że będzie on w stanie uderzyć z taką siłą, że poluzuje jej chwyt. Do tego rzut o ziemie. Leżała ostro poobijana. Słowa które padły z jego ust nie brzmiały miło. Tensa wiedziała, że po dobroci nie uda jej się wydostać. Podniosła się i spojrzała w oczy przeciwnika, nie miała zamiaru mu odpuszczać. Po rozchwianej dziewczynie sprzed chwili nie było już śladu, musiała walczyć o życie była gotowa na wszystko. Płatki kwiatów zaczęły okalać jej przeciwnika i większość małego pomieszczenia. Ruszyła na wprost chcąc w ostatniej chwili wykonać unik, schodząc w dół pod ewentualny cios przeciwnika i przemieścić się za niego. On jednak miał wrażenie, że dziewczyna rozpływa się pośród płatków kwiatów. Nie miała zamiaru odpuszczać, gdy była za nim chciała wykonać kopnięcie skierowane w jego kolano, tak aby upadł na nie.

KC D 96% - 18% = 78%


Nazwa
Hana Kahen Tonsou

Pieczęci
Brak

Zasięg
15 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Użytkownik tworzy iluzję w której pojawiają się setki płatków kwiatów, które otaczają przeciwnika. Wykonawca techniki w tym czasie przemieszcza się pomiędzy płatkami, dzięki czemu sprawia wrażenie jakby rozpływał się pomiędzy poszczególnymi płatkami przez co przeciwnik nie może przewidzieć naszych ruchów.
Tensa
 

Re: Pole uprawne

Postprzez Sagisa » 18 cze 2017, o 21:45

"Ciąg dalszy... następuje"
9/15
Misja D dla Tensy


Tensa nie poddała się. Nie należała do tych, którzy łatwo przegrywają. Podniosła się, jej przeciwnik ruszył jako pierwszy, jednak użyta przez nią technika była szybsza. Uniknęła ciosu, jej nieprzyjaciel na widok dziewczyny rozpływającej się w kwiatach zrobił tylko tempą minę.
- Co jest, kurwa?! - wykrzyknął widocznie poirytowany. Znów zadał pytanie, na które nie miał poznać odpowiedzi. Dziewczyna nie zamierzała odpuścić ofensywy. Pojawiła się za niczego niespodziewającym się oponentem i krótkim, niskim kopnięciem wytrąciła go z równowagi. Osiłek klęczał powalony na kolana, był zdany jedynie na łaskę bądź niełaskę jasnowłosej. Czy pozwoli mu przeżyć? A może znów posunie się do mordu? Czy byłaby w stanie? Wiele pytań, na które odpowiedź miała nadejść lada chwila.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 426
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na udzie pod płaszczem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Pole uprawne

Postprzez Tensa » 18 cze 2017, o 21:45

Uśmiechnęła się pod nosem widząc jak jej przeciwnik pada ofiarą jej techniki. Wcześniej już mogła sprawdzić jej użyteczność na Hibikim. Była pewna, że wypali. Szybkim ciosem sprowadziła przeciwnika do pozycji parterowej. Klęczał na ziemi. Jego życie było w rękach Tensy, mogłaby je zakończyć, aby nikt więcej nie został przez nich skrzywdzony. Jednak nie chciała, wahała się. Strach przed zadaniem kolejnej śmierci nie pozwalał jej tego zrobić. Silnym uderzeniem w potylicę znokautowała przeciwnika. Posłała go na łopatki. Skradając się przeszła do następnego pomieszczenia. Rozglądała się uważnie w poszukiwaniu swojego sprzętu, jak i jakiejś alternatywnej drogi wyjścia. Nie miała ochoty wychodzić drzwiami, miała wrażenie, że ktoś może stać na warcie.
Tensa
 

Re: Pole uprawne

Postprzez Sagisa » 18 cze 2017, o 21:46

"Ciąg dalszy... następuje"
11/15
Misja D dla Tensy


Cios uderzył prosto w podstawę czaszki jej niedoszłego oprawcy. Osiłek jak długi padł na ziemię z głuchym trzaskiem. Jeśli ktoś pozostawałby na warcie, powinien zostać zaalarmowany przez upadającego oprycha. Tensa postanowiła sprawdzić następne pomieszczenie. O dziwo, jej torba i kabura leżały sobie w rogu dużego pokoju, który na myśl przywodzić mógł zwykły salon. Promienie słońca wpadały przez okno wychodzące na tyły budynku. Przeciwlegle do niego ciągnął się korytarz, na końcu którego znajdowały się kolejne drzwi. Wyjście? A może następna sala, gdzie znaleźć mogła jakieś skarby? Tego nie wiedziała. Pewne było tylko, że odnalazła to, czego szukała - swój sprzęt i drogę do wolności. Pozostało tylko z nich skorzystać, no chyba że ciekawość okazałaby się większa niż zdrowy rozsądek.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 426
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na udzie pod płaszczem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Pole uprawne

Postprzez Tensa » 18 cze 2017, o 21:46

Trafiła. Osiłek upadł na podłogę. Czuła jak przemoczone ubranie przykleja się do jej ciała. Przez wcześniejszy szok nie zwróciła uwagę na zwiększoną wagę swojej odzieży. Przykucnęła, aby móc przyłożyć swoje palce do szyi nieprzytomnych. Chciała mieć pewność, że któryś z ciosów nie wyrządził większej krzywdy niż zamierzała. Wiedziała, że jak najszybciej musi opuścić budynek. Znalazła się w następnym z pomieszczeń. Rozejrzawszy się wzrokiem odnalazła swoją torbę. Droga wyjścia również stała przed nią otworem. Podbiegła do stołu, aby zgarnąć kaburę i torbę. Założyła je na miejsce. Spojrzała na okno, to była jej droga wyjścia, jej droga do wolności. Adrenalina znów uderzyła jej do głowy, musiała się spieszyć. Podeszła do okiennicy i otworzywszy je wyskoczyła na zewnątrz. Biegiem rzuciła się w stronę domu.
Tensa
 

Re: Pole uprawne

Postprzez Sagisa » 18 cze 2017, o 21:47

"Ciąg dalszy... następuje"
13/15
Misja D dla Tensy


Dziewczyna, mimo że niejako obeznana już ze śmiercią, postanowiła sprawdzić, czy porywacze przeżyli. Miała okazję zakończyć ich życie, uniemożliwić dalszą zbrodnię tak, aby nikt nie znalazł się w takiej sytuacji jak ona. Wolała jednak oszczędzić bandytów i szybko zgarnęła swój sprzęt. Białowłosej nie zainteresowały tajemnicze drzwi, za którymi kryć mogło się wyjście lub nagroda... no, ewentualnie nowe kłopoty. Przygody jednak nie były jej w smak. Pchnięta chęcią ucieczki, ruszyła do okna. Przez szybę widziała pole, które roztaczało się dookoła. Spróbowała otworzyć okno, to jednak nie drgnęło. Czyżby los chciał, aby sprawdziła, co jest za drzwiami? Jedno było pewne: okiennica nie miały zamiaru ustąpić, zagradzając obraną przez nią drogę ucieczki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 426
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na udzie pod płaszczem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Pole uprawne

Postprzez Tensa » 18 cze 2017, o 21:48

Rzuciła się do okna szaleńczo próbując je otworzyć. Gdy okiennica okazała się stawiać opór pierwszą myślą było to, że robi coś nie tak. Nie zamierzała odpuszczać starając się na wszystkie znane sobie sposoby. Otwarcie okna wykraczało jednak po za jej możliwości. Miała alternatywną ścieżkę. Drzwi za jej plecami. Nie chciała przez nie przechodzić, miała wrażenie, że przed wejściem ktoś będzie na nią czekał. Nie chciała brać udziału w kolejnym starciu. Wystarczyło jej już przemocy na ten dzień. Wzięła głęboki wdech cofając się o krok. Była pewna tego co zamierza zrobić. Wiedziała, że wiąże się to z jej bólem. Jej desperację uzasadniał jedynie strach przed tym, że znów zrobi coś złego. Zraniła siostrę, zabiła dwóch ludzi. Nie była taka sama, wcześniej nie mogłaby zrobić żadnej z tych rzeczy. Założyła kastet na prawą dłoń. Był jej jedyną osłoną przed szkłem. Ciosami prawej ręki miała zamiar roznieść szybę na strzępy.

[z/t] -> jeśli się uda
Tensa
 

Re: Pole uprawne

Postprzez Sagisa » 18 cze 2017, o 21:49

"Ciąg dalszy... następuje"
15/15
Misja D dla Tensy


Tensa widocznie nie miała zamiaru się poddać. Jak postanowiła tak miało być. I nic, a zwłaszcza szkło, nie było w stanie stanąć jej na drodze. Przygotowała się do natarcia na nieożywioną materię, zakładając kastet, który nie tylko miał wspomóc ją w destruktywnym zadaniu, ale także chronić jej dłoń przed większym uszczerbkiem. Pierwszy cios sprawił, że na szybie pojawił się znana wszystkim i nie do końca lubiana pajęczynka. Kolejny już sprawił, że szyba rozpadła się, a rozbite szkło wbiło się w odsłonięte części jej dłoni, powodując dość dotkliwe rany, po których na jakiś czas zostaną blizny. Miała rację, bolało, jednak droga do wolności stała przed nią otworem. Puste okno dawało widok na zewnątrz, znajdowała się pośrodku pola, które rozciągało się za osadą, ziemia zroszona pokaźnym deszczem przybrała formę błota...


_____
Koniec bajki o/
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
 
Posty: 426
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na udzie pod płaszczem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Pole uprawne

Postprzez Saneatsu » 9 paź 2017, o 20:24

Sprawa stała się jasna, jednak to wcale nie ułatwiało wykonania zadania. Kobieta najprawdopodobniej nie posiadała żadnych, ważnych do rozwiązania problemu informacji, a nawet jeśli byłoby inaczej, chłopakowi nie udałoby się z niej ich wyciągnąć. Jej chaotyczny sposób wypowiedzi i sekwencje fascynująco przedziwnych ruchów tylko utwierdzały Saneatsu w przekonaniu, że nie uwierzy w jedno słowo, które opuściło jej usta. To bynajmniej nie tak, że czuł z jej strony zagrożenie. Chłopiec widział ją jako nieszkodliwą, uprzejmą babeczkę. Nie był w stanie, jednak pozbyć się wrażenia, że coś przed nim ukrywa. Pozostało tylko pytanie - co?
- Myślę, że wszystkiego dowiem się na miejscu - powiedział chłopiec z lekkim uśmiechem. Był on nieszczery i bardzo sztuczny, jednak powinien spełnić swoją rolę. Rozmowy dla samego rozmawania nie należały do przyjemości Uchihy. Wzrost ciekawości był wręcz proporcjonalny do spadku cierpliwości, a cała sytuacja wydawała się być na swój sposób intrygującą w swojej tajemniczości. Dlaczego kobieta miałaby cokolwiek ukrywać? Czy czegoś się wstydzi? Może dzieciak jest po prostu za bardzo podejrzliwy? Może coś przeoczył? W głowie chłopca kłębiło się coraz więcej myśli, które z czasem przestawały mieć sens. Na szczęście zostały one rozwiane w ułamku sekundy, kiedy Saneatsu zorientował się, że razem ze swoim zleceniodawcą znalazł się na polach uprawnych. Ich cel musiał być niedaleko.
Saneatsu
 

Re: Pole uprawne

Postprzez Shijima » 9 paź 2017, o 21:41

Misja rangi D

Just about a million ways to harm you.
Obrazek
7/15


Człowiek już tak miał, że grał rolę, która została mu sprezentowana. Sam sobie ją piszesz, skrypty były pobazgrane twoim charakterem pisma (nie powinieneś dopiero uczyć się alfabetu, chłopaczku, zamiast chodzić na niebezpieczne misje?) - czytasz je bez problemu i masz reakcję niemal na każdy gest, na każde drgnięcie mimiki aktorów stojących przed tobą. Taki teatrzyk, w którym lalki podrygiwaly śmiesznie, a scenarzysta zapomniał, ze Pinokio powinien rosnąć nos za każdym razem, kiedy wypowie kłamstwo, ale to nic, ty o tym pamiętałeś, więc wyobraźnią nadrabiałeś szczegóły, przekuwając bzdurne metafory w chleb powszedni. W końcu to na łapaniu motylków i szczurów się zarabiało, nie na abstrakcyjnym myśleniu. I na tym ładnym uśmiechu (który to? To ten numer pięć? Sześć? Pogubiłam się...), za który można było zarobić jakiś bonus... na przykład taki w postaci dostania polecenia i być może stałego klienta w razie jakichkolwiek problemów w przyszłości. Kobieta nie zauważyła, że ten grymas w twoim wykonaniu był sztuczny, albo udała, że nie chce tego widzieć. Podniosła się z klęczek i obejrzała na swojego brata pytając go, czy idzie, ten machnął tyko ręką, stwierdziwszy, że nie ma mowy i polazł... gdzieś - wzdłuż ulicy, może zajmie się zapijaniem swojego krzywego nastroju, który powodował syndrom równie skrzywionej buzi i zrobi światu tą przysługę, by więcej dzisiaj nie zatruwać nikomu życia. Przynajmniej nie będzie truł tego życia tobie. Niewiasta uśmiechnęła się do ciebie ni to krzywo, ni to przepraszająco i poprowadziła w kierunku wspomnianego domu.
- Nie zdziw się stanem pola, dopiero je czyścimy. - No tak, dość logiczne, zwłaszcza, że właśnie szukają kogoś do pozbycia się "szkodników". Czy motyle w ogóle można było określić mianem "szkodników"? Te, które zapylały wiaty i były pożywieniem dla ptactwa? Nie sądzę.
Wkroczyliście na bajeczne tereny pól uprawnych - zboże słaniało się tutaj od podmuchów wiatru na swoich cienkich nóżkach, równo wycięte pola jednostajnych barw cieszyła ludzkie oko - gorzej wyglądały jesienią, zimą, gdy wszystko było już skoszone zostawały jedynie brązowe placki czekające wytrwale na wiosnę, tego lata jednak pogoda chyba całkiem nieźle sprzyjała wzrostowi roślin. Rośliny wiecznie kwitły, a ludzie więdli w oczach.
- Pójdziesz tą ścieżką i dojdziesz do domku. Obojętnie jak po prostu się pozbądź tego paskudztwa, proszę. Będę czekała w tamtym domku. - Wskazała ci jedno z gospodarstw wykwitłe między polami. Pewnie miała coś do załatwienia. W końcu to ty miałeś pracować, za to ci płaciła.
Poszedłeś dalej wskazaną ścieżką i zszedłeś nieco z pól, zboża przytulały się tutaj do lasów porastających te wzgórza. Biały niczym śnieg motyl niemal obtłukł swoim skrzydłem kraniec twojego nosa - kołysany wiatrem poleciał ku błękitnemu niebu, by zaraz opaść w dół - prosto na te złociste pola skąpane w słońcu.
Wystarczyło wyjść za zakręt, by dojrzeć w niewielkiej dolinie otoczonej lasem to, co kiedyś było gospodarstwem - połowicznie spalony budynek, albo i bardziej niż połowicznie - drzewa były na tyle daleko od niego odsunięte, że nie zdążyły się najwyraźniej zająć ogniem. Ktoś ugasił pożar? Kto wie.
Cały ten węgiel, który pozostał z drewnianych ścian, całe ściany, które jeszcze nie zdążyły w pełni pochłonąć płomienie i zieloną trawę obsiadały motyle. Morze kolorowych skrzydeł, ulotnych i fantazyjnych.
Shijima
 

Re: Pole uprawne

Postprzez Saneatsu » 10 paź 2017, o 09:06

- Tak jest - powiedział chłopak bardziej do siebie, aniżeli kobiety. Nie patrzył na nią. Jego wzrok oraz myśli były skierowane w stronę miejsca wskazanego przez pracodawcę. Nie zwlakając ruszył przed siebie właściwą ścieżką. Zgodnie ze słowami kobiety znalazł się wkrótce na rzekomym gospodarstwie, a może raczej tym co z niego zostało. Widok jaki zastał, na chwilę wprawił chłopca w otumienie. Stał jak wryty z szeroko otwartymi oczętami, usta nieświadomie rozpostarły się że zdumienia. Musiał przyznać, że czegoś takiego w swoim krótkim życiu jeszcze nie widział.
- niesamowite... - przeszło mu przez myśl. Niezliczona ilość snieżnobiałych motyli przykrywała zgliszcza czegoś, co kiedyś mogło być gospodarstwem. Zauroczony obecnym widokiem, stwierdził że to najpiękniejsze miejsce jakie widział w życiu. Pół świadomie ruszył dalej przed siebie powolnym krokiem. Ze skupieniem przyglądał się najdrobniejszym szczegółom otoczenia. Skąd one wszystkie się tutaj wzięły? Dlaczego dom jest spalony? Coraz więcej pytań i zero odpowiedzi. W dalszym ciągu pozostawał jednak problem - trzeba się stąd pozbyć nieproszonych gości. Najprostszą metodą wydało się użyć techniki katonu. To jednak mogło spowodować śmierć tych wszystkich, pięknych stworzeń lub co gorsze zrujnować do końca pozostałości posiadłości, spowodować pożar lasu. Byłaby to chyba najbardziej nieodpowiedzialna opcja, która stworzyłaby za dużo szkód. Saneatsu postanowił się rozejrzeć. Coś tutaj musi przecież trzymać te istoty. Może odpowiedź leży w ruinach?
Saneatsu
 

Re: Pole uprawne

Postprzez Shijima » 10 paź 2017, o 17:52

Misja rangi D

Just about a million ways to harm you.
Obrazek
9/15


Czystość była w cenie, uderzała za każdym razem, kiedy ludzka ręka próbowała po nią sięgnąć. Ne potrafiła się bronić, bo nie miała okazji się nauczyć - jej dłonie nie były skalane krwią, przecież nie ma żadnych śladów czerwieni na tej olśniewającej bieli, nie potrafiła dzierżyć broni, bo nie posiadała rąk, którymi byłaby w stanie zadać krzywdę. By tą czystość zobaczyć trzeba było mieć naprawdę wyjątkowe oczy. Czy może chodziło tylko o odrobinę szczęścia..?
Złote skrzydła przeplatały się w tym morzu bieli, ciemne bordo - pojedyncze plamy, koronacja dla smaku, który ostał się na krańcu języka - bardzo dobry posmak niewinności - poddając jedynie w wątpliwość, czy rzeczywiście to miejsce było takie czyste..? Czerń węgla, popiołu, zgliszczy, trwał twardo na ziemi i nie unosił się w powietrzu, a mimo to miałeś wrażenie, że kolejne uderzenie skrzydeł może poderwać czerń do tańca i osiąść na tych nieskazitelnych skrzydłach, malując wzory spaczenia.
Ruszyłeś wolnym krokiem w ich kierunku, a te, całkowicie ospale, unosiły się w powietrze, robiąc ci przejście. Nie bały się. To nie był paniczny zryw, chaotyczny lot, byle tylko się od ciebie oddalić. Jesteś jednym z nich? Twój krok jest nieważki i lekki przy szumie ich lotu, o wiele za cichy, by przebijał się przez śpiew wiatru nucącego w koronach drzew, trawa zapadała się pod twoimi nogami, niedawno była koszona, ktoś pewnie dbał o to podwórko swojego czasu - tego czasu przed spłonięciem posiadłości. Domek, całkiem niewielki, nie prezentował niczego ciekawego - nie tym, co z niego zostało. Jedna ze ścian, ta tylna, była prawie cała - łączyła się ze ścianą naprzeciwko ocalałymi deskami, ale ta naprzeciwko była już w zupełnych szczątkach, pozostał zaledwie jej zarys. Przed sobą miałeś wnętrze domostwa, czyli całkowitą pustkę - cokolwiek tam stało zostało pożarte przez żywioł - no, prawie puste, jeśli nie liczyć jednego szczura, który kicał sobie po ruinach i robił swoje szczurze rzeczy, kompletnie tobą nie zainteresowany.
Kiedy zrobiłeś kolejny krok coś chrupnęło pod twoimi nogami.
W trawie leżało niemal całkowicie spalone ciało.
Shijima
 

Re: Pole uprawne

Postprzez Saneatsu » 10 paź 2017, o 21:04

Saneatsu stał, wlepiając swoje ślepia w osmolone szczątki. Zdziwienie i lekki szok były wyraźnie widoczne na jego twarzy. W końcu wszystko co działo się przez ostatnie parę chwil, było czymś zupełnie nowym, obcym. Potrzebował chwili, żeby zrozumieć co znajduje się pod jego stopami. Po głębokim odetchnięciu, wziął się w garść i zaczął analizować fakty. Ponownie ilość pytań zaczęła wzrastać, a odpowiedzi wciąż brak. Do kogo należało spalone ciało i co ważniejsze... - co do cholery się tu stało? - mruknął nieświadomie pod nosem. Nie czuł strachu. W pewnym momencie zdał sobie sprawe z tego, że nie czuje już nic. Nawet ta niezdrowa ciekawość wydawała się gdzieś ulotnić. Poczuł błogie wyciszenie, które dało mu uczucie zrzucenia ze swoich ramion ogromnego ciężaru. Czyżby udało mu się poskromić wlasne emocje? Na to wygląda. Teraz przyszedł czas na podsumowanie informacji.
Spalone, zrujnowane doszczętnie gospodarstwo. Niemal całkowicie sfajczone ciało. No i oczywiście te cudowne motyle. Czy jest możlwość, że wszystkie te rzeczy są ze sobą w jakiś sposób połączone? Niewątpliwie miał tu miejsce pożar. Czy był to wypadek, a może umyślne podpalenie? Dlaczego kobieta nic o tym nie wspomniała? Chłopiec miał mętlik w głowie. W równaniu brakowało danych. Coś tu się nie zgadzało. Nieco bezradnie złożył pieczęć i zamknął oczy. Po wyciszeniu umysłu powie po cichu jedno słowo - Kai - Może to przyniesie jakiś efekt, a nawet jeśli nie - zawsze warto jest się upewnić.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Kai

Pieczęci
Baran

Zasięg
Dowolny

Koszt
Brak

Dodatkowe
Na czas użycia dodaje 65 konsekwencji

Opis Kai to jedna z podstawowych technik shinobi, często niedoceniania - i niesłusznie. Jutsu to polega na chwilowym odcięciu dopływu chakry do mózgu, dzięki czemu jakiekolwiek impulsy - również te narzucone zewnętrznie - przestają działać. Efektem tego jest uwolnienie użytkownika z dużej ilości prostszych technik genjutsu. Niestety, te silniejsze dalej będą na nas oddziaływać i trzeba je dezaktywować innym sposobem.
Ostatnio edytowano 12 paź 2017, o 21:14 przez Saneatsu, łącznie edytowano 1 raz
Saneatsu
 

Re: Pole uprawne

Postprzez Shijima » 10 paź 2017, o 22:40

Misja rangi D

Just about a million ways to harm you.
Obrazek
11/15


Kiedy tylko przechodziłeś dalej motyle zamykały za tobą ścieżkę, wracając jeden po drugim na swoje miejsce, leniwie, wciąż tak samo nieśpiesznie jak i nieśpiesznie stąpałeś ty sam, ostrożnie, nie bardzo dowierzając swoim nogom, przecież były takie miękkie i nie bardzo dowierzając oczom, które chłonęły obraz z pogranicza snów - tych najbardziej lekkich, fantazyjnych, które nie osiadały ciężkością niewyspania na ramionach - otwierałeś po nich powieki, nie lepiły się wcale, nie trzęsło tobą wrażenie niewyspania, i wiedziałeś, że to, co zobaczyłeś, było po prostu dobre. Może powinieneś dodać: dobrą idyllą..? W zgliszczach i wspomnieniach tragedii, o której szeptały drzewa i o której opowiadał ten ciągle szumiący wiatr, którego mowa była dla ciebie niemożliwa do zrozumienia, nie dało się w końcu znaleźć niczego pozytywnego. Jedna z wielu historii, która usnęła na ziemi, na której się rozegrała i nie było chętnego do jej opowiadania.
Gdyby był świadek pewnie o wiele łatwiej byłoby o niej opowiedzieć.
Złożyłeś pieczęć i wypowiedziałeś krótkie kai. Twój głos nie przekroczył umówionej skali, której nigdy nie spisano na papierze. Otwierasz oczy, słyszysz szelest - motyle zerwały się ze ścian budynku, dotknięte twoim rozkazem rozwiania iluzji i przysłoniły na moment niebo, kiedy przeleciały nad twoją głową by stopić się z resztą swoich sióstr i braci osiadających na trawie usłanej nielicznie stokrotkami i koniczynami nieśmiało wyglądającymi spomiędzy kłosów. Wcześniej ich nie widziałeś, zbyt wiele tu było tego... robactwa, którego trzeba się było pozbyć. Teraz teren przed tobą został odsłonięty, już stałeś niemal na granicy spalenizny - zatrzymał cię przed dalszym krokiem ten trup na ziemi. Wszystko było na swoim miejscu i wzrok najwyraźniej nadal się z tobą bawił, nie uwalniając ze swoich chorych wizji.
Przyglądając się temu, co zostało z tego... kogoś, kimkolwiek nieszczęśnik, który spłonął, był, mogłeś stwierdzić tyle, że chyba podgryzały go szczury, może to dlatego się tutaj przykolegowały. Do tego nie leżał na spalonej części ziemi, trawa pod nim nie zdążyła się mocno zagnieść.
Dopiero po nachyleniu się zauważyłeś na klatce piersiowej trupa wyryty napis:
"Zabij niewinność
lub
Zabij winnych"

Shijima
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość