Osada na mokradłach i jej okolice

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Kuroi Kuma » 10 gru 2017, o 11:33

Czego szukasz, kogo pragniesz
Ranga C
Post 37/30


Spojrzała na staruszka, może i był poobijany, ale ranny raczej nie. Oddychał głęboko, spokojnie, ot spał i jak zwykle zalatywało od niego alkoholem co raczej nie było dziwne. Dziewczynka pokręciła głową na boki przecząco i uśmiechnęła się do Tensy.
-Wszystko z nim dobrze, nie ma się czym przejmować. Z kolei Tobie się udało siostrzyczko! Gratuluje! Tylko trochę Ci się straciło przytomność, ale tym się już zajęłam. Prawie jak nowa! - wyrzuciła ręce w górę zadowolona z osiągnięć młodej Uchihy. Podała jej kubek z gorącą herbatą, obok którego były jeszcze dwie kanapeczki z serem o tak na wzmocnienie. Tensa czuła się obolała, jednak nic jej nie było jakby się tak bliżej przyjrzeć. Żadnej rany, niczego, zupełnie jakby wydarzenia z wczoraj nie miały miejsca i były tylko dziwnym snem. Czuła jednak jakąś zmianę, jej ciało w jakiś sposób było inne niż dotychczas i bez skojarzeń zboczeńcy. Na stoliku obok siedziała starsza kobieta jak zwykle z fajką w ręku tworząc kółka z dymu.
-To co wczoraj zrobiłaś, to było otworzenie pierwszej bramy chakry. Ogólnie możemy wyróżnić ich osiem, jednak do tego poziomu dochodzą tylko najlepsi z najlepszych. Dla normalnego człowieka maksimum jest chyba otworzenie trzeciej bramy, jednak obecnie to wykracza poza Twoje możliwości. Musisz jednak uważać, gdyż bardzo obciąża ciało i częściej może Ci wyrządzić krzywdę, jeżeli nie będziesz używać tej mocy z rozwagą. No i pamiętaj... - położyła palec na ustach na znak dosyć oczywisty. Nikomu ani słowa. Tensa znała konsekwencje złamania tej przysięgi i będzie musiała ją trzymać nawet przed swoją siostrą. Czy to będzie łatwe? Czas pokaże...
Obrazek
PH | BANK

Misje: 1|2|3|4 - brak
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 282
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Tensa » 10 gru 2017, o 11:54

Czego szukasz, kogo pragniesz
Ranga C
Post 38/30


Jej oczy omiotły ciało staruszka, w porównaniu do niej był on niczym młody Bóg. Pijany i śpiący na kanapie młody Bóg, warto dodać. Dziewczynka z uśmiechem zaprzeczyła... czyli jednak to nie był ranek? Po chwili jej słowa wyjaśniły wszystko. Udało jej się, wyszła z tego sparingu żywa. Wspomnienie starcia odbiło się w jej głowie, pamiętała to uczucie mocy które owładnęło zapanowało nad jej umysłem. Nowa moc, w końcu rozumiała o co chodziło, wyzbycie się blokad we własnym umyśle.
-Wszystko skończyło się dobrze. - powiedziała z uśmiechem tarmosząc włosy dziewczynki. Napiła się herbaty, a kanapki zniknęły w momencie, dawno nie była aż tak głodna. W tym czasie trzydziestolatka postanowiła wyjaśnić jej z czym tak naprawdę miała do czynienia. W jej głowie zrodziło to tylko więcej pytań.
-Osiem? Już przy pierwszej czułam ogromną siłę, czy... czy mogłabym nauczyć się pozostałych dwóch? Nie wiem czy poradzę sobie z większą ilością, ale to, to mogłoby uratować nie tylko mnie. - powiedziała z ciekawością i gotowością do dalszej nauki. Na gest który wykonała kobieta odpowiedziała uśmiechem. -Nikt się nie dowie. - obiecała szczerze.
Tensa
 

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Kuroi Kuma » 10 gru 2017, o 12:51

Czego szukasz, kogo pragniesz
Ranga C
Post 39/30


-Najpierw moja droga panno, to musisz zacząć kontrolować tą... i nie jest to takie proste jakby Ci się wydawało. Może metoda, którą obraliśmy nie jest najlepsza, ale Hachiemu opanowanie tej zdolności zajęło około dziesięciu lat i to tylko przez normalny trening. W ten sposób da się zrobić to szybciej, jednak ciało i umysł muszą być na tyle silne, by przetrwać ten wysiłek. Obecnie opanowanie kolejnej bramy zakończyłaby się dla Ciebie pewną śmiercią. A tego byśmy nie chcieli, hm? - uśmiechnęła się kobieta i wstała, by podejść do okna. Na zewnątrz było już koło południa, więc Tensa nie mogła spać tak długo. Widać możliwości dziewczynki bardzo się przydały, chociaż Uchiha nie niestety o nich nie wiedziała. Widziała przebłyski, lecz to równie dobrze mogło się jej po prostu wydawać. Hachi poruszył się niespokojnie przez sen, jednak zaraz ułożył się na swoim łóżku wygodnie.
-Na to że nikomu nie powiesz to akurat szczerze liczymy. A nawet jeżeli, to dowiemy się o tym, spokojnie - dodała Tamida wystawiając język, ale chyba nie wiedziała co dokładnie się stanie, jak jej siostrzyczka się przypadkowo komuś wygada. Albo wiedziała? Trudno powiedzieć. Cóż, nasza bohaterka była zdrowa i chociaż trochę panowałą nad nową zdolnością - aczkolwiek do perfekcji jeszcze dużo brakowało. Mogła już ruszyć do domu, albo zostać jeszcze trochę razem z resztą tej wesołej bandy, jeżeli chciała.

Misja zakończona, have fun!
Obrazek
PH | BANK

Misje: 1|2|3|4 - brak
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 282
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Tensa » 10 gru 2017, o 13:07

Śmierć? Na to za wcześnie, dziękuję za pomoc, ja... wrócę silniejsza, gdy już opanuje tą bramę. - powiedziała wesoło na wieść o tym, iż nie może dalej trenować. Co z tego, że była to smutna wiadomość, skoro i tak wzmocniła się straszliwie w trakcie jednego wieczoru.
-Liczę, że jeszcze się spotkamy, ale teraz chyba wypada mi już iść. - powiedziała podnosząc się z łóżka, po drodze zgarnęła swój płaszcz i ruszyła w zimny, nieprzyjemny świat. Z zapałem jakiego nie było widać u niej od dawna. To krótkie spotkanie napełniło ją motywacją. Postanowiła udać się na pole treningowe, po drodze zahaczając o bibliotekę, ten dzień tylko czekał na to, aby zostać wykorzystanym.


z/t
Tensa
 

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 19:25

Jak daleko można posunąć się, by znaleźć kogoś, kogo nie widziało się przez niemal rok? Jak ważna może stać się jedna, widywana codziennie osoba? Na tyle, by chcieć odnaleźć go ze wszystkich sił. Miyuki przemierzała mokradła prowadzona przez przemiłego, poznanego kilka dni wcześniej staruszka, wraz z małą dziewczynką. Właściwie spotkała ich czystym przypadkiem, jedząc obiad w jakiejś losowej karczmie.
-Tensa-chan?! - wesoły dziecinny krzyk, dotarł do jej uszu, jedzenie które właśnie jadła niemal wypadło jej z ust, gdy usłyszała imię swej nauczycielki i rywalki. Szukała jej od tak dawna i nagle miała znajdować się gdzieś tutaj, w przypadkowo wybranej karczmie. Zerwała się z miejsca wzrokiem próbując odszukać przyjaciółki. Jej oczy niemal wypadły z orbit, gdy dziewczynka wpadła na nią przytulając. Miyuki zaniemówiła, fakt były podobne, ale żeby ktoś je pomylił? Uśmiech szybko znikł z jej twarzy, gdy uświadomiła sobie, że w swoich poszukiwaniach nie poruszyła się nawet o krok. Właściwie nie wiedziała niczego o Tensie, nie miała pojęcia kogo pytać i gdzie szukać, mimo że podczas treningów często rozmawiały białowłosa sprytnie unikała podawania imion, jakby obawiała się zbytniego kontaktu. Staruszek, od którego czuć było przesadną ilość alkoholu położył dłoń na ramieniu dziewczynki.
-To nie ona, Tensa wróci, gdy będzie gotowa - powiedział staruszek, nie wiedząc jak wiele nadziei budzą w Miyuki jego słowa. Dziewczynka odpuściła widocznie smutniejąc. -Wracajmy do domu.- powiedział starzec odwracając się i kierując wraz z dziewczynką w stronę drzwi. Nie zdążył przejść dwóch kroków, a dziewczyna uchwyciła jego ramię w stalowym uścisku. -Czekaj, co wiesz o Tensie?- powiedziała Miyuki starając się zgrywać o wiele pewniejszą siebie, niż była naprawdę. W końcu zaczepianie obcego, pijanego, mężczyzny w tawernie, nawet jeśli nie był już młodzikiem nie należało raczej do rozsądnych... A przynajmniej tak zakwalifikowała, by to jej nauczycielka. -To co może wiedzieć sensei, czyli czego jej nauczyłem, dla uproszczenia.- Na te słowa oczy Miyuki po raz kolejny rozszerzyły się, sensei, jej sensei... Zapewne wiedział więcej, niż ona, mógł sprawić, że ją przerośnie. -Czego jej uczyłeś? Gdzie jest?- zarzuciła staruszka pytaniami.-Wiem tyle, że spotkaliśmy się, nauczyłem ją jednej rzeczy, miała wrócić, gdy ją opanuje, dalej jej nie ma i nie wiem gdzie jest. - odpowiedział starzec. -Ucz mnie, chce ją przerosnąć.- rzuciła desperacko Miyuki.
-Ehh, czemu tego chcesz?- powiedział widocznie zmęczony staruszek.
-Uczyła mnie, obiecałam że ją przerosnę.
-W takim razie porozmawiam z Tamidą, bądź tu za trzy dni...

I trzy, pełne nerwowego oczekiwania dni minęły. Przypadkowe spotkanie miało sprawić, że dorówna Tensie, a może nawet uda jej się ją przerosnąć? To była dobra wizja, chociaż przez te kilka dni zrozumiała, że nie ma co liczyć na spotkanie, Tensie musiało coś się stać, nigdy nie opuściłaby treningu, a nie było jej już tak długo... W końcu dotarli na miejsce. Miyuki spojrzała na ubłocone buty... Będzie musiała je wyczyścić, albo kupić nowe. Na miejscu po środku polany stała nieznane jej jeszcze kobieta, która nakazała wbić pochodnie, tak by tworzyły kwadrat.
Trening: Hachimon Tonkou: Kaimon
-Jesteś tu z tego samego powodu, dla którego przybyła Tensa, chcesz siły, ale wasz powód jest inny. Ona chciała stać się silniejsza, udowodnić, że nadaje się na Akolite, a ty po prostu chcesz ją przerosnąć... Nie było jej tu od dawna, dłużej niż można by przypuszczać. Jeśli chcesz możesz przejść ten sam trening co ona, jej zajęło to zaledwie kilka chwil, chociaż straciła przytomność, na pewno tego chcesz? - tłumaczyła jej kobieta.
-Jestem gotowa.--Hachi, zaczynaj. - staruszek stanął naprzeciw dziewczyny. -Musisz wybuchnąć, eksplodować mocą, uwolnić ukrytą siłę, którą tłumi twój mózg, zdjąć ograniczenia.- wyjaśnił staruszek, widząc, że następczyni jego uczennicy, nie posługuje się klanowym limitem krwi. -Kai!- powiedział staruszek i stał, jakby czekając na jej reakcję. Eksplozja siły, uwolnienie tego co ukrywa przed nią jej własny mózg. Miyuki zamknęła oczy, tak jak uczyła ją Tensa starała się wyciszyć, zrozumieć o co tak naprawdę chodzi. Po kilku sekundach otworzyła je, a na jej twarzy wykwitł wesoły uśmiech. Staruszek ruszył z taką prędkością, że dziewczyna nie była nawet w stanie zareagować, odruchowo odskoczyła na bok, czując eksplozję bólu w ramieniu. -Skup się! - skarciła się w myślach, wymuszając skupienie. Miała zdjąć ograniczenia znajdujące się w jej mózgu, postanowiła zrobić to w najbardziej łopatologiczny sposób na jaki mogła wpaść. Przesłała chakrę bezpośrednio do mózgu, skumulowała ją w sporej ilości... -Kai!- krzyknęła uwalniając zgromadzoną w "różowej masie" energię. Nic się jednak nie stało, po za tym, że spóźniła się z unikiem, obrywając po raz kolejny w ramie, krzyk bólu przeszył powietrze, czuła jakby ktoś właśnie oderwał jej kawał mięśnia. Nie poddawała się, skoro jej rywalka dała radę to i ona musi. Po raz kolejny skumulowała chakrę, nigdy nie była w tym dobra, Tensa nie raz śmiała się z tego, skupiła taką ilość jak tylko potrafiła i uwolniła ją. -Kai!- wykrzyknęła słowo, jakby miało ono być magicznym zaklęciem, poczuła nagły przypływ mocy, pewność siebie, której nigdy dotąd nie odczuwała.
Tym razem nie unikała, postawiła blok, by przyjąć cios staruszka... I przyjęła, w efekcie czego odleciała kilka metrów dalej, a nowa energia wyparowała nagle z jej ciała. Miyuki leżała, dysząc ciężko.
-Co to było?- zapytała ze zdziwieniem.
-Bramy chakry, niektórzy są w stanie otwierać je wzmacniając swoje ciało. Większość shinobi przeżyje zaledwie użycie trzech... Ale ty wydajesz się do tego przystosowana.
-Nie rozumiem.
-Twoje ciało jest przystosowane do otwarcia wszystkich ośmiu, ciało twojej przyjaciółki, mimo że była silniejsza ledwo wytrzymało otwarcie pierwszej, ona nie miała do tego predyspozycji, straciła przytomność po użyciu pierwszej, jej ciało mogło wytrzymać maksymalnie otwarcie trzeciej.
-To znaczy, że mogę ją przerosnąć...- powiedziała jakby do siebie. -Naucz mnie otwierania innych, proszę.
-Nie tak szybko, mimo wszystko wymaga to ogromnego wysiłku, znajdziemy cię kiedy będziesz gotowa, dasz radę sama wrócić?
-Ta...tak, dam radę, będę czekała...


[z/t]
Miyuki
 

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Miyuki » 29 maja 2018, o 09:02

Czasem życie zaczyna ciągnąc się dzień po dniu. Ludzie popadają w rutynę, wciąż robiąc to samo, aż do znudzenia. Życie rodzinne, treningi, misje, wszystko to zaczynało jej powszednieć. Czegoś jej brakowało i przez dłuższy czas sama nie widziała czego. Liście już dawno opadły z drzew, a złote barwy zapanowały w lasach i co bardziej podobnym naturze miejscom w Kotei. Niestety pory roku zmieniają się nieubłaganie, wskazując na upływ czasu, któremu nie można się przeciwstawić. Jedynie część zleconych jej jako shinobi misji pozwalała co jakiś czas wyrwać się marazmu. Przez ten czas, wydający się wlec jak ślimak, pogoda zdążyła zmienić się znacząco. Do tej pory Łyse drzewa pokryła warstwa białego puchu, tak jak i zresztą chodniki oraz dachy większości budynków. Monotonia ma jednak to do siebie, że przełamanie jej nie jest, aż tak trudne jak mogłoby się wydawać, w końcu jedno niewielkie, których nie pasujące do schematu wydarzenie wystarczy, że by znaleźć się w całkiem "nowej" sytuacji.
Dzień nie różnił się niczym od tych, które ciągnęły się miesiącami. Śniadanie, trening i wizyta w jednej z portowych karczm. Miyu wciąż miała w pamięci to co stało się w niej jakiś czas wcześniej. Problemy, które wynikały z dość altruistycznych czynów nie były niczym przyjemnym, zwłaszcza biorąc pod uwagę do jakiego stopnia wyolbrzymiała je jej wyobraźnia. Siedziała przy stoliku, większość ludzi nie zwracała na nią uwagi, że no może po za jednym stałym bywalec, który jesienią stracił możliwość rozmnażania się, przynajmniej na dłuższy czas. Młoda Kunoichi jadła obiad, czekając na to co ma się wydarzyć. Co prawda powoli przestawała spodziewać się nagłego pojawienia swojej mistrzyni, jednak nie zamierzała porzucać nadziei.
-Miyuki-chan? - Głos małej dziewczynki dotarł do jej uszu. Znała ją, jakiś czas wcześniej spotkała ją i Hachiego dokładnie w tej samej karczmie. Byli pierwszym śladem po Tensie, mieli pomóc jej przerosnąć białowłosą. -Hej, coś się stało? Gdzie Hachi?- Zapytała, wskazując dziewczynce krzesło. -Jest zajęty, pani Tamida powiedziała mi, że mam Cię znaleźć i powiedzieć, że po zmroku będziemy czekać tam gdzie ostatnio.- Powiedziała z dziecięcym uśmiechem na twarzy. -Muszę iść, pani Tamida czeka, nie zapomnij!- Krzyknęła wesoło, opuszczając karczmę.

Miyuki przedzierała się przez bagna. Zimowy wiatr rozwiewał jej płaszcz, na całe szczęście śnieg postanowił nie ubarwiać całego świata, przynajmniej w tej chwili. Młoda Kunoichi uśmiechnęła się pod nosem, Tamida dotrzymała słowa, powiedziała, że znajdą ją gdy będzie gotowa i zrobili to, przekazując krótką wiadomość. Podróż przez bagna, z jednej strony była przyjemniejsza, w końcu zamarznięta woda nie przeszkadzała w podróży, z drugiej mieli wtedy pochodnie. Co prawda jej wzrok zdołał przyzwyczaić się do ciemności, jednak pole widzenia nie było zbyt ogromne. Droga zajęła jej dłuższą chwilę. Miejsce do którego dotarła nie zmieniło się, ani trochę. Cztery pochodnie wyznaczały prostokątną arenę, pośrodku której stała Tamida. Nieobecność Hachiego, tak ważnego podczas poprzedniego treningu wydawała się niepokojąca, jednak Miyu wiedziała dokładnie, że to Tamida "trzyma władzę".
-Spóźniłaś się.- Powiedziała krótko. -To nic, nie powinnam prosić, żebyś sama szła nocą przez bagna, łatwo tu się zgubić. Jesteś gotowa?- Kobieta zadała pytanie, na które zapewne znała już odpowiedź. -Tak, możemy zaczynać.- Powiedziała, pewna swego Miyuki. -Nie tak szybko, najpierw musisz mnie wysłuchać.- Rzekła trzydziestolatka, siadając na zwalonym drzewie, wskazując młodej Kunoichi miejsce obok. Dziewczyna bez słowa usiadła obok. -Miyuki, może do tej pory tego nie odczułaś, jednak korzystanie z bram niesie za sobą pewne konsekwencje. Tak jak mówiłam jest ich osiem. Zauważyłaś pewnie, że po użyciu pierwszej jesteś wyczerpana, chociaż prawdopodobnie wciąż byłaś w stanie się poruszać, dzisiaj chcę byś pojęła jak otworzyć drugą. Tak jak i poprzednia, ta nie niesie za sobą zagrożenia dla życia, ani zdrowia, jednak zmęczenie, które dopadnie Cię po jej użyciu może nawet pozbawić Cię przytomności. Mówię o tym dlatego, że moc drugiej bramy, leży nie tylko w sile, którą za sobą niesie. Kiedy już otworzysz Kyumona, poczujesz się jak nowo narodzona, zmęczenie wywołane przez pierwszą z nich zniknie, jednak musisz pamiętać, że to tylko chwilowe. Odciągniesz konsekwencje w czasie, jednak po wszystkim dopadną cię jeszcze mocniej. Miyuki, tym razem nie będzie walki, jedynie ty i to jak panujesz nad swoim ciałem, musisz zrobić prawie to samo co ostatnim razem. Twoje ciało chociaż wytrzymałe, wciąż nie jest gotowe, by otworzyć ją od razu. Zacznij od pierwszej i próbuj zrobić to po raz wtóry.- Tamida zakończyła przydługi wykład, przekazując wszystko to, o czym dziewczyna musiała wiedzieć. Chisana zamknęła oczy i wzięła głębszy oddech. Otwarcie pierwszej bramy nie było problemem, co prawda nie robiła tego z byle powodu, ale nabyła wystarczającą praktykę, by stało się to dla niej równie proste co oddychanie. Uwolniona moc buzowała w jej ciele, uderzenie adrenaliny związane z nadużywaniem mięśni trwało zaledwie chwilę, jej organizm przyzwyczaił się do tego co robiła. Wciąż nie otwierając oczu skupiała się na buzującej chaotycznie niebieskiej energii, zapanowanie nad nią, wydawało się niemożliwe. Miyuki nigdy nie nauczyła się nawet w poprawnym stopniu kontrolować chakry, nawet gdy ta płynęła w "normalny" sposób. Spokojny, możliwy do przewidzenia. Teraz energia szalała, poruszała się z prędkością, która wydawała niemożliwą do kontrolowania, w sposób który na myśl przywodził sztorm. Skumulowanie energii w mózgu... Było wyzwaniem, niemalże niemożliwym do osiągnięcia. Młoda Kunoichi zdawała sobie sprawę z jakim wyzwaniem przychodzi jej się mierzyć. Spowalniała przepływ chakry, przynajmniej starała się, by na krótkim, znajdującym się w jej czaszce odcinku. Zwalniająca w jedynie w jednym miejscu energia powinna "tworzyć zatory", jednak nie takie była prawidła jej działania. Nie posiadając ujścia energia odkładała się w mózgu. -Kai.- Powiedziała cicho Miyuki. Ciało zmęczone wykorzystywaniem pierwszej bramy odczuło ulgę. Druga brama przyniosła chwilowe rozluźnienie mięśni.
-Spróbuj to wykorzystać.- Powiedziała, obserwująca to wszystko Tamida. Miyuki nie trzeba było do tego przekonywać, wstała i ruszyła, chcąc przebiec krótki odcinek...

Młoda Kunoichi zatrzymała się centymetr od drzewa, prędkość którą otrzymała była czymś nowym, czymś nad czym musiała zapanować. Poczuła zawroty głowy i upadła na tyłek, pomimo zimy dyszała niczym pies w upalny dzień.
-U... udało się?- Wydyszała leżąc na twardej ziemi.
-Tak, jak się czujesz?
-Zmęczona.
-To normalne, odpoczywaj.
Odpoczynek trwał godzinę, albo i dłużej, mimo to dziewczyna wciąż ledwo trzymała się na nogach. Musiała wracać do domu...


[z/t]
Miyuki
 

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Miyuki » 5 cze 2018, o 14:14

Przyzwyczajenia to potężna rzecz, chociaż czasem zdarza się, że ktoś postanawia je złamać. Zwykle podczas obiadu Miyuki dowiadywała się o wieczornym spotkaniu, tym razem na miejsce miała udać się w południe. Skąd taka nagła zmiana? No cóż, dziewczyna przypuszczała, że mogło wiązać się to z konsekwencjami kolejnych treningów, o których mówiła Tamida. Jednak nie była to prawda, tym razem, przynajmniej początkowo chodziło o coś zgoła innego.
Trening: Kōsa Hō
Ranga: B
-Sporo potrafisz, jednak wciąż istnieją techniki, których opisu nie znajdziesz w zwojach, zwłaszcza, że część z nich nie ma prawa funkcjonować bez bram. Ale zaczniemy od rozgrzewki.-Powiedziała kobieta dając znać Miyu, że może atakować. Młoda Chisana bez wahania wykonała kopnięcie skierowane na żebra swojej nauczycielki, ta jednak bez najmniejszego problemu szybkim ruchem zakleszczyła jej piszczel pomiędzy kolanem, a łokciem. -Nie wiem czy do tej pory na to trafiłaś, ale powinnaś spróbować.- Powiedziała Tamida, dając czas Miyuki, aby ta się przygotowała. Po chwili, gdy białowłosa kiwnięciem dała znać, że jest gotowa, kobieta zaatakowała... Miyuki zgięła się w pół, gdy kopnięcie kobiety okazało się szybsze od swoistego "bloku", który wykonać miała srebrnowłosa. -Za wolno, spróbuj jeszcze raz.-Zakomenderowała Tamida, znów dając dziewczynie chwilę, tym razem jednak na dojście do siebie. Ta jednak nie mogła trwać wiecznie, w końcu kiedyś musiało dojść do kolejnej, zwłaszcza gdy obu stroną zależało na pomyślnym zakończeniu treningu. Druga próba nadeszła zadziwiająco szybko, chociaż może tylko Miyu tak się wydawało, to ona w razie niepowodzenia miała oberwać, więc nic dziwnego, że niezbyt jej się spieszyło. Kobieta wykonała kolejne kopnięcie i chociaż młoda Chisana starała się ze wszystkich sił i ta próba okupiona była bólem w okolicach brzucha, oraz cichym jękiem bólu. Wzrok Tamidy nie wyrażał jednak zawodu, a nadzieje że w końcu się uda. Trzecie podejście również miało nieść za sobą ból, jednak tym razem Miyuki krótkim impulsem chakry odpaliła pierwszą bramę. Kolejne kopnięcie Tamidy zmierzało w jej stronę, jednak tym razem dziewczyna była wystarczająco szybka by złapać, swoją sensei, oraz wystarczająco silna, by zakleszczyć piszczel pomiędzy kolanem, a łokciem. Po krótkiej pochwale Tamida oraz Miyuki wróciły do treningu, powtarzając blok jeszcze kilkukrotnie...
Miyuki
 

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Miyuki » 5 cze 2018, o 17:54

Rozgrzewka to tylko rozgrzewka, jednak w chwili gdy ta się kończy przejść trzeba do prawdziwego treningu.
Trening: Omote Renge
Ranga: C

Miyuki dopiero po chwili zauważyła stojącego gdzieś w pobliżu manekina, Tamida podchwyciła jej zdziwiony wzrok. -No tak, mówiłam jak już mówiłam są techniki, których wykorzystanie ściśle wiążę się z bramami i szczerze powiedziawszy wolałabym, żebyś uczyła się ich na manekinie.- Zaczęła, przestawiając kukłę na środek polany. -Właściwie to dość proste, zwłaszcza że z tego co widziałam poznałaś już Kage Buyou, no i masz bandaże, nosi się je nie tylko po to, żeby dobrze wyglądały, ale przechodząc do tego co ważne. Twoim zadaniem jest odwiązanie bandaży i wybicie przeciwnika tak jak przy tamtej technice i doskoczenie w powietrzu za niego. Potem uwalniasz chakre, tak po prostu pod jej wpływem bandaż oplata i unieruchamia ofiarę, a ty wprawiasz go w obroty i wbijasz głową w ziemię, proste?-Tak! Dam radę!- Krzyknęła Miyuki, uśmiechnęła się, przypominając sobie niedawne treningi panowania nad chakrą. Miyuki poluzowała bandaże i ruszyła na manekina z wciąż aktywną pierwszą bramą. Wybicie go w powietrze nie było problemem, zwłaszcza, że nie tak dawno udało jej się wykonać tę technikę na "prawdziwym przeciwniku". Dalszy krok był już nieco trudniejszy, no może nie znalezienie się za "ofiarą", ale zapanowanie nad buzującą energią... Właściwie to wydawało się to niemożliwe, no ale Miyuki nie miała nad nią panować, a nadzwyczajnie "wyrzucić z siebie" co też zrobiła sprawiając, że bandaże niemal od razu oplotły kukłę. Nadanie jej ruchu wirowego, i roztrzaskanie o ziemię okazało się dość proste...
Miyuki
 

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Miyuki » 5 cze 2018, o 19:22

Trening: Hachimon Tonkou: Seimon

-Skoro już tu jesteś, to odpowiedni moment żeby nauczyć cię otwierać kolejną bramę. Seimon, brama życia, właściwie to od teraz zacznie się prawdziwa nauka. Tak jak kiedyś mówiłam to ostatnia z bram dostępnych dla "zwykłych shinobich", ale pierwsza dla tych, którzy maja wrodzone predyspozycje do ich używania, ale na ten moment nie jest to ważne. Najpierw muszę uświadomić cię jakie niesie za sobą konsekwencję, właściwie to ostatnia z bram nie zagrażających bezpośrednio życiu, jej siła wynika z przyspieszenia przepływu krwi, po dezaktywacji no cóż... Szczerze mówiąc możesz po prostu zemdleć, a wtedy staniesz się bezbronna. Chociaż tak jak w przypadku pierwszej czy drugiej bramy z czasem twoje ciało powinno przywyknąć, jednak do tego jeszcze daleka droga. - Tamida zaczęła swój wykład, a Miyuki nie przerywała. -Skoro znasz konsekwencje, ufam że będziesz w stanie sobie z nimi poradzić. Uwolnienie mocy tej bramy, która jak wcześniej wspomniałam związana jest z szybkością przepływu krwi jest dość podobna do tego jak otwierałaś poprzednie, ale "kontroluje" się ją poprzez rdzeń kręgowy, to taki jakby dysk w kręgosłupie, znajduje się mniej więcej pomiędzy dolnym zwieńczeniem łopatek. Jest jednak jeszcze jedna rzecz, o której musisz pamiętać, o ile poprzednie bramy nie wpływały na twój wygląd czy otoczenie, tę jest stosunkowo łatwo rozpoznać. Kiedy otworzysz już bramę życia, ilość energii ulatującej z twojego ciała sprawi, że pobliski teren, ziemia, kamienie, czy drzewa zaczną pękać, te niewielkie przedmioty uniosą się pod wpływem mocy, krew która będzie płynąć szybciej sprawi, że twoja skóra stanie się czerwona, a oczy, no cóż, białe, nie będzie widać ani źrenic ani tęczówek. Jednak idąca za tym moc będzie w stanie zapewnić ci szanse w starciu z niemal każdym przeciwnikiem, to właściwie tyle, kiedy ci się uda przejdziemy do dalszego treningu technik, oczywiście o ile nie zemdlejesz.- Kobieta rozsiadła się na jednym z powalonych pni, pozostawiając Miyuki z nowo nabytą wiedzą naprzeciw starcia z jej własnym organizmem. -A jeszcze jedno, w tej chwili prawdopodobnie nie będziesz w stanie otworzyć jej od razu, zacznij od pierwszej i przechodź po kolei coraz wyżej.- Dodała kobieta. Miyuki nie wiedziała czemu to takie ważne, ale postanowiła postąpić zgodnie z instrukcjami kobiety. Pierwsza brama została otwarta już w trakcie treningu technik, otwarcie drugiej, niezbyt często wykorzystywanej również nie należało do trudnych, właściwie polegało na tym samym co w przypadku pierwszej, jednakże buzująca chakra nieco to utrudniała. Gdy druga brama odświeżyła ciało i umysł, nadszedł czas na opanowanie trzeciej. Otwarcie, leczenie, to miała już za sobą, przyszła kolej na życie. Młoda Chisana stała pośrodku polany starając się zapanować nad buzującą chakrą, minęło kilka sekund, potem kilkanaście, by w końcu przerodzić się w kilkadziesiąt, które nie przyniosły niczego. Niebieska energia była zbyt chaotyczna, niemożliwym wydawało się skumulowanie jej w jednym punkcie, czy nawet wpłynięcie na tempo. Na twarzy Miyuki pojawił się wysiłek, związany nie tylko ze skazaną na porażkę próbą kontrolowania chakry, ale i z szukaniem sposobu na jakieś inne zmuszenie układu krwionośnego do posłuszeństwa. Myślenie w chwili, gdy adrenalina buzuje w żyłach, a ogromne siły wkładane są w próby panowania nad mocą, nie jest proste. Pomysł jednak pojawił się dość niespodziewanie, dokładniej gdy młoda Kunoichi zauważyła kawałek zniszczonego manekina. Nie musiała kumulować energii, w tej chwili przez jej ciało przelewały się jej tak ogromne ilości, że mogła spróbować uaktywnić bramę samym jej uwolnieniem. -Kai!- Krzyknęła, posyłając impuls chakry wprost do rdzenia kręgowego, niewielkie kamienie, fragmenty manekina, zaczęły się unosić, ziemia wokół niej oraz pnie pobliskich drzew zaczęły pękać pod naporem niebieskiej energii uwalnianej z ciała Chisany. Jej skóra przybrała czerwony kolor, a oczy stały się w pełni białe. -Szybko poszło.-Słowa Tamidy dotarły do jej uszu. Miyuki nie mogła się powstrzymać, musiała sprawdzić jak szybka stała się dzięki nowo nabytej mocy, zaczęła biec wokół polany, a jej zmysły ledwo nadążały za rejestrowaniem otoczenia...


Potem była tylko ciemność. Miyuki ocknęła się dopiero wieczorem i podziękowawszy Tamidzie pobiegła do domu.


[z/t]
Miyuki
 

Poprzednia strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość