Osada na mokradłach i jej okolice

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Ichirou » 15 mar 2016, o 23:24

Misja rangi C
11/30



Obrazek
Kto by się spodziewał, że nadejście słońca będzie się wiązało z takim entuzjazmem? Było ono tego dnia bardzo miłym gościem, dającym odetchnienie po ostatnich dwóch, trzech godzinach tułaczki traktami w nieprzyjaznej ulewie. Do sielanki jednak daleko, bo kosztem przyjemniejszego klimatu, zbrzydły krajobrazy. Dwóch wędrowców znalazło się na wiecznie podmokłych terenach, a wkrótce - na moczarach. Wszędzie wokół dominowały odcienie zieleni i brązu, podłoże było praktycznie wszędzie wyłożone mokrym lub wysuszonym błotem. Roślinność stała się tak jakby gęstsza, bardziej zbita. Ciasno upakowane, rozległe krzewy lub drzewa, skutecznie zatrzymywały promienie słoneczne. Było tutaj dużo cienia. Pachniało przede wszystkim błotem i bagnami. Gdzieniegdzie można było napotkać stawki o mętnej, ciemnej wodzie. Flora była bardzo bogata i dobrze rozwinięta, ale przy tym mało atrakcyjna dla oka. Stąpanie po grząskim terenie było trudniejsze niż dotychczas. Co także istotne, można było odnotować znaczną ilość wszelakiego rodzaju robactwa. Najbardziej dokuczliwe były komary, które dość często obsiadały obu mężczyzn i serwowały irytujące, swędzące ukłucia.
Maszerowali wśród bagnistych krajobrazów i zgodnie ze słowami strażnika, byli już bardzo blisko docelowej osady. Napotkali jednak na swej drodze coś, co ich zatrzymało. Raito jako pierwszy dostrzegł leżące w oddali, nieopodal traktu, wóz. Był on przewrócony i solidnie poniszczony, jakby zrzucono na niego masywną kłodę drzewa. Nie widać było żadnych ludzi lub ciał w okolicy. Było cicho i pusto. Pozostałości po napadzie? Zasadzka? Trudno stwierdzić. Póki co, dwójka śmiałków zachowywała dystans kilkudziesięciu metrów. By zbadać pobojowisko, należało się zbliżył. Na wszelki wypadek Raito zachowywał czujność i był przygotowany do błyskawicznego sięgnięcia po miecz.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2571
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Hikari » 16 mar 2016, o 18:46

~ Pierwsza misja dla muru ~

Było już miło, przyjemnie i cicho, ponieważ jakoś rozmowy między tą dwójką ucichły. Nie aby Hikari miał w tym jakiś udział poza... No właśnie nie odzywaniem się. Szli, szli, szli aż kiedyś doszli. Chociaż lepiej zamiast używania słowa szli, to lepiej powiedzieć, że próbowali iść w tych warunkach, które zdecydowanie nie były dla kogokolwiek przyjemnie, a tym bardziej nie dla tej dwójki Shinobi. Dokąd doszli? Nie, nie do wioski jak zapewne wy czytelnicy uważacie, ale do wozu, rozwalonego, na skutek zderzenia z masywną kłodą. A właściwie zrzucenia na niego. Raito był pierwszą osobą, która to zauważyła, jednak młody członek szczepu Terumi miał już jednak swój plan w głowie i szybko zdjął chustę zasłaniającą mu usta, aby był w stanie używać swoich technik Katonu jak i Suitonu. Widział po Raito gotowość wyciągnięcia miecza, a sam Hikari rozejrzał się nie tylko po terenie, ale także po drzewach. Nie chciał sam podejmować decyzji, chociaż najchętniej rzuciłby kunai'e z notkami dookoła wozu w drzewa w okolicy 10-15 metrów od niego i w razie potrzeby je aktywował. Gdyby nie było potrzeby ich aktywacji potem by je po prostu pozbierał, ale to tylko czysta analiza w jego myślach, co on by zrobił. Czy to by było właściwe? Nie wiedział, jednak rozglądał się gotowy na wszystko i użycie swojej ulubionej chyba techniki Katonu. Jest taka jedna, którą opanował i nie wymaga ona pieczęci, a przy tym bardzo mocna.
- To... Co robimy?
Powiedział cicho Hikari czekając na rozkazy. W końcu to on był tym żółtodziobem, nieznającym się prawda? To on był w sumie jako wsparcie niejako tak? No właśnie, więc nie zamierzał się za bardzo wychylać ponadto, że był gotowy i rozpiął sobie płaszcz. Aby mieć szybszy dostęp do wszelakich jego narzędzi, albo też bombek wszelakich.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Ichirou » 16 mar 2016, o 20:04

Misja rangi C
13/30



Obrazek
Nużąca, monotonna i z pewnością niezbyt przyjemna wędrówka wreszcie zmieniła się w coś, co mogło rozbudzić. Dwójka śmiałków ogarnięta rutyną i ogólną nudą musiała teraz się skupić i nabrać czujności. Natknęli się na coś, co niemal na sto procent miało związek z celem ich zadania. Obalony na bok wóz leżał nieopodal drogi. Jego drugi bok, ten zwrócony ku górze, był roztrzaskany na kawałki, jakby zwaliło się na niego coś o dużej masie. Wokół rozrzuconych było kilka mniejszych lub większych skrzynek. Zapewne towary, które docelowo miały zostać przetransportowane na Mur. Obserwacja nie przyniosła niczego więcej. Nie było żadnych ciał ani śladów rozboju.
- Zostań tu, miej okolicę na oku. Ja zbadam teren - wyjaśnił, z dyskrecją okrążając miejsce przewróconego wozu. Z wprawą dobrego tropiciela zmierzał po łuku, nasłuchując i wypatrując niebezpieczeństwa. W pewnym momencie zniknął Hikariemu z oczu w gąszczach bagiennych krzewów i roślin. Było zupełnie cicho, jeśli nie liczyć komarów, które co jakiś czas brzęczały nad uchem. Kiedy mogło się wydawać, że Strażnika pochłonęło bagno, ten wyłonił się z innej strony.
- Czysto. Sądziłem, że mogą być tu jeszcze jakieś pułapki, ale żadnej nie znalazłem. Ciał też nie ma ukrytych w okolicy. Ktokolwiek za to odpowiada, sprawnie wykonał robotę i dobrze posprzątał po sobie. W tym bagnie, po tak srogiej ulewie trudno o jakiekolwiek ślady. Są kilka godzin przed nami. Bez niczego konkretnego będziemy szukać na ślepo. Proponuję ruszyć dalej, do osady, skoro ta jest niedaleko stąd. Biorąc pod uwagę fakt, że miało to miejsce niedługo po opuszczeniu wioski przez dostawę, przypuszczam, że napastnicy mogą pochodzić stamtąd, byli tam lub przynajmniej mają z kimś kontakt. Wątpię, żeby ten napad był zupełnie losowy. Żadna rozsądna grupa przestępcza nie zastawiałaby zasadzki na praktycznie nieuczęszczanym szlaku w głębokim zadupiu - przedstawił swój tok myślenia, po czym machnął ręką do towarzysza na znak wznowienia marszu. Widać było po jego wyrazie na twarzy, że jest niezadowolony z obecnej sytuacji i braku konkretnych tropów. Zaklął pod nosem, choć trudno powiedzieć, czy to właśnie z tego powodu, bo w tym samym momencie jakiś robal użarł go w szyję.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2571
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Hikari » 16 mar 2016, o 20:23

~ Pierwsza misja dla muru ~

Po raz kolejny z Hikariego czekał sam opis tego co robił niż mówienia. Taki jest nieszczęsny los znudzonego chłopaka prawda? No dobra, może nie los, ale taką osobą właśnie on jest. Raito w żadnym wypadku nie był w stanie zaciekawić młodzieńca, a dodatkowo zaczął być przynajmniej w jego mniemaniu osobą nudą, z przeżyciami, ale dalej nudną. Co z tego ile przeżył jak nie potrafił poruszyć młodzieży i przekazać jej ważnych wskazówek? W mniemaniu Hikariego nic, ale to nie ważne. Największym do tej pory ich przeciwnikiem były komary, które u młodzieńca posiadającego kaptur i chustę mogły osiadać tylko an czole. Przy zdjęciu chusty miały trochę większy możliwy pokaz swoich możliwości, ale młodzieniec nie dał się im i toczył z nimi zaciekły bój zabijając je jak tylko szybko mógł. Oczywiście nabierał wiele czujności i obserwował też otoczenie, a tym bardziej po tym jak znikł mu jego towarzysz. Mimo iż był nudny, to był doświadczony i wiedział co robi, więc Hikari nie zamierzał protestować, a po prostu wykonywać polecenie od niego. Nie miał powodu, by protestować, nie miał powodu narzekać. Po prostu stał uważnie, obserwując i będąc gotowy użyć albo bombek, albo technik ninja natury katon i przy okazji spalić to cholerstwo, które było w postaci komarów. Wreszcie chłopak z heterochromią ponownie dojrzał Raito z innej zupełnie strony na co był gotowy od razu podjąć działanie i posiadał już jedną z swych bombek w ręce, ale jak zobaczył kto to idzie natychmiast ją odłożył na swoje miejsce, zapiął płaszcz i założył chustę. Ponownie mniej miejsca dla wroga swego, czyli dla komarów. Pieprzone krwiopijce.
- Skoro tak mówisz musisz mieć rację, chociaż może Ci ludzie byli podstawieni i nie doszło do walki, albo po prostu w zamian za swoje życia pozwolili ograbić wszystko. Nie zawsze napaść musi kończyć się śmiercią, szczególnie gdy to idzie bez obrony, a wątpię aby ktoś na taką niepopularną trasę wystawiał obronę przy wozie.
Rzekł prosto z mostu. Nie wiedział co ma o tym myśleć i co najlepsze nie musiał. Przecież on tutaj był głównie jako pomoc prawda? Nie mylił się tak? Mimo to powiedział co wiedział i myślał, ale właśnie dlatego, że Hikari był tutaj jako wsparcie to wykonywał polecenia od zwierzchnika dokładnie, z precyzją i szybko się dostosowywał do zaleceń. Dlatego też on tutaj dowodził, a sam chłopak został wysłany tutaj zapewne jako wsparcie ewentualnie do przetestowania jego. A przynajmniej on sam tak myślał mimo iż nie wiedział do końca i nie było to dla niego ważne. Przyjmował wszystkie informacje od niego, aby nie było. Raito sprawdził, że pułapek nie było ani ciał. Jego plan wydawał się najrozsądniejszy i chłopak miał nadzieję, że nie zostaną tutaj długo. W najgorszym wypadku może będą musieli czekać do następnej dostay i ja chronić? Oby tak się nie stało...




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Ichirou » 18 mar 2016, o 17:11

Misja rangi C
15/30



Obrazek
Pusto. Brak jakichkolwiek pułapek, brak jakichkolwiek poszlak. Zamiast więc błądzić na ślepo, zdecydowali się ruszyć do pobliskiej wioski w nadziei, że tam natrafią na cokolwiek, co pomoże im dotrzeć do celu. Strażnik wysłuchał w drodze komentarza młodszego kompana, a chwilę później odpowiedział ze spokojem.
- Może być i tak. Nie ukrywam, że byłoby to nam na rękę. Dotarcie do świadków napadu okazałoby się na pewno pomocne. - Poprawił miecz na plecach i kontynuował marsz razem z rekrutem. Do osady dzielił ich już niewielki dystans, ale z drugiej strony poruszanie się po bagnistym terenie było jeszcze trudniejsze, niż po dotychczasowej, ubłoconej ścieżce. Gęsta, typowa dla tych klimatów roślinność skutecznie blokowała promienie słońca. Choć było blisko południa, to na moczarach miało się wrażenie, że jest ciągle wieczór. Było nieco chłodniej, do tego szaro i buro. Do tego insekty, natarczywi mieszkańcy tych okolic.
Wreszcie dotarli na miejsce. Wioska była całkiem dobrze wkomponowana w klimat krajobrazu. Podstawowym budulcem tego miejsca było drewno. Wszelkie domostwa i inne budynki postawione były na balach, tak żeby nie przylegały bezpośrednio do mułu i były dodatkowo zabezpieczone przed zalewem, co czasem miało tutaj miejsce. Podobnie zresztą było ze ścieżkami. Z racji na wszechobecne moczary, trudno było poruszać się po naturalnym podłożu, toteż mieszkańcy poruszali się po drewnianych kładkach, również osadzonych na balach. Wszystko to tworzyło bardzo specyficzny kompleks, zupełnie różny od pozostałych osad i wiosek. Życie tutaj płynęło w dość powolnym, spokojnym tempie i wydawało się być jakby oderwane od świata zewnętrznego.
- Udam się do zarządcy tego miejsca i porozmawiam z nim na temat tego incydentu. Możesz się rozejrzeć po okolicy, pogadać z ludźmi. Może ktoś będzie wiedział coś przydatnego. Spotkajmy się w tym miejscu za pół godziny. - Raito ruszył jedną z ścieżek, pozostawiając rekruta samego. Ten miał zatem chwilę wytchnienia od swojego nudnego kompana i miał pełną dowolność w działaniu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2571
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Hikari » 19 mar 2016, o 12:57

~ Pierwsza misja dla muru ~

Wszystko po woli szło do przodu. W sobie Hikari był pełen śladów po niedawnych uczuciach jakie miał w sobie. Spojrzał na swoją dłoń, gdzie chciał kropnąć go jeden z całej chmary wnerwiających komarów i szybko go zabił. Miał w sobie to coś głęboko uśpione jeszcze, które się pojawiło na chwilę, a przez pewien czas o tym nie myślał i po prostu szedł do przodu. Wybuchło i przepadło tak można powiedzieć. Do czasu aż znowu się ujawni, a jak myśli o okradzionym wozie zaczynało się to pojawiać ponownie. Nienawiść do zła i niesprawiedliwości i jego sztuczny świat w którym żył zawsze, że on był sprawiedliwy. Tak to on widział, ale on teraz się rozpada konfrontując z rzeczywistością, a jest zastępowany przez właśnie wspomnianą przed chwilą nienawiść. Miał zamiar temu zapobiec, całej tej niegodziwości, tylko kim on był? Jedną małą jednostką, która zupełnie nic nie znaczyła, była sobie obecna przy wydarzeniach, a nikt o niej nawet nie słyszał, bo była jako tło. No prawie nikt, ale dalej był nieznaczący. Chciał zacząć w czymś uczestniczyć, co by zniszczyło to zło. Jego celem przestawała wewnętrznie pomoc czy cokolwiek, a chęć no... Sprawiedliwości na świecie. Najlepiej byłoby jego świat w którym wewnętrznie żył ustanowić, ale czy to możliwe? Myślał nad tym wszystkim, nie zważając na podłoże, które było tragicznie, samoistnie szedł z Raito z głową w chmurach,a zewnętrzne bodźce były nieaktywne do czasu, aż swym wzrokiem zobaczył ich cel. Wioskę, która żyła wraz z klimatem w którym się znajdowała. Kto tutaj chce mieszkać? Dziwne to dla Hikariego, ale nie jego sprawa.
Dostał zadanie od Raito, na co kiwnął głową, że rozumie. Ruszył inną ścieżką rozejrzeć się po wiosce, już nie myśląc o złu tego świata i sobie. Znowu się to gdzieś w nim zamknęło, ale to w nim siedzi i kiedyś wybuchnie, to jest jedno wiadome. Rozglądał się za czymś ciekawym, może jakimiś ludźmi z którymi mógłby... Wymienić parę zdań, albo zapytać się o to. Miał pół godziny i nie zamierzał tego zmarnować.
Ostatnio edytowano 19 mar 2016, o 21:48 przez Hikari, łącznie edytowano 1 raz




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Ichirou » 19 mar 2016, o 20:19

Misja rangi C
17/30



Obrazek
Hikari mógł przejść do jakiegoś działania i pobawić się w detektywa, szukając informacji na własną rękę, ale mógł również robić dokładnie nic, bo jego kompan i tak nie był w stanie zweryfikować pracy chłopaka w tym czasie. Mimo wszystko Szczur nie był leniuchem i zdecydował się wykorzystać wolny czas na lepsze zorientowanie się w sytuacji po wiosce. Owszem, po okolicy kręcili się mieszkańcy, którzy zajęci byli codziennymi sprawami. Ogólnie rzecz biorąc, w wiosce w głównej mierze zajmowano się ścinką i obróbką drzew oraz zielarstwem.
Jednym z nim był chociażby osobnik w średnim wieku, który przechodził tuż obok z młotkiem i gwoździami. Hikari zaczepił go z zamiarem wymiany paru słów na temat incydentu, który miał okazję ujrzeć. Z tego co zrozumiał, to tutejsza społeczność była nieduża, a do tego dość hermetyczna, toteż praktycznie wszyscy się znali lub przynajmniej kojarzyli. Kiedy więc mężczyzna usłyszał o transporcie lekarstw, wiedział dokładnie o kogo chodzi. Za dostawę była odpowiedzialna zwykle dwójka młodych mężczyzn - Kotaro oraz Shiba. Co istotne, ci nie wrócili do osady. A więc koncepcja Hikariego, że zostali puszczeni w zamian za oddanie towaru upadła. Czyżby zatem porwanie? Zabójstwo? Osobnik, z którym rozmawiał rekrut, nie miał za bardzo pojęcia, co mogłoby być powodem napaści. Zresztą, właśnie się o niej dowiedział, stąd też pojawiło się u niego zdziwienie. Jak sam na koniec stwierdził, to bardzo niedobre wieści, bo zawsze tu było bardzo spokojnie.
Chłopak miał okazję porozmawiać z jeszcze paroma, losowo napotkanymi osobami. Żadna z tych rozmów nie wniosła niczego przebojowego, co wniosłoby wielki przełom w sprawie i jednoznacznie naprowadziła do celu. A to jedna starsza pani biadoliła, że ci dwaj odpowiadający za transport to tacy dobrzy i pracowici chłopcy byli. Ktoś inny, że to w tak krótkim czasie kolejna strata, bo przecież jakiś tydzień temu zaginął drwal Moronobu, którego nie odnaleziono i uznano za pochłoniętego przez pobliskie, niebezpieczne moczary. Jakaś wygadana, wierząca w zabobony plotkara stwierdziła, że to pewnie ten dziwny chłopak Akio, co mu źle z oczu patrzyło i co mieszkał na uboczu, ściągnął złe fatum na wioskę. Ktoś inny uznał, że to pewnie jacyś zbójcy się w okolicach rozpanoszyli i trzeba będzie ściągnąć pomoc, coby się z nimi rozprawić. Ogólnie sprawę ujmując, wiele słów, aczkolwiek nie tak wiele treści, jak można było sobie tego życzyć.
- Dowiedziałeś się czegoś? - zaczął Raito, czyniąc kolejne kroki w stronę młodszego kompana. - Pogadałem z zarządcą, ale na żadne konkrety mnie nie naprowadził. Nie wiedział o tym napadzie, bo dwójka odpowiadających za transport nie wróciła. Można więc śmiało przypuszczać, że zostali uprowadzeni lub że już nie żyją. To pierwsze wydaje mi się bardziej prawdopodobne, bo przecież na miejscu ataku nie było żadnych ciał. Wcześniej nie było tego typu incydentów i o ile mamy do czynienia z grupą bandytów, to dopiero obrali sobie to miejsce za nowy łup. Chyba, że potraktowali to jako pojedynczą robotę, ale w to akurat wątpię. Ech, chyba będziemy musieli tu posiedzieć trochę dłużej. Musimy się dobrze rozejrzeć, inaczej będziemy błądzili w ciemno. - Po swojej wypowiedzi spojrzał wymownie na Hikariego, który mógł się czegoś dowiedzieć. W innym przypadku Ogar musiał dobrze się zastanowić i przemyśleć dalsze działanie.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2571
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Hikari » 19 mar 2016, o 22:57

~ Pierwsza misja dla muru ~

Hikari pracował ciężko i aktywnie w celu zakończenia sprawy jak najszybciej, ale nie wszystko mu się udawało. Poza byciem gryzionym przez komary, które natychmiast zionęły ducha nim zdążyły naczerpać jego krwi to wysłuchiwał rożnych ciekawostek ludzi, które ostatecznie się nie przydały jemu za bardzo. Zajęci byli to prawda, obrabiali te drzewa, oraz zbierali rośliny, które z tego co słyszał od Raito są wyjątkowe, ale nudno żyli. Chyba nawet na komary już nie patrzyli, bo się przyzwyczaili, albo im wszystko jedno. Bez różnicy i tak ich zaczepiał zabijając kolejne zwierzątko. Ile ich wybił? Wiele. A może tak spalić cały ten las z nimi? Tak to przyszło Hikariemu do głowy, ale wtedy raczej nie byłoby z nim dobrze, jakby doszło to do muru. Jego głowa by zawisła, a on raczej ceni sobie swoje życie. Nie należy do idiotów zabijających się bez powodu za innych, albo robiących coś na tyle idiotycznego, że jego śmierć jest przesądzona.
Nie wiedzieli oczywiście nic o tym, a Hikari był roznosicielem złych wiadomości. Mogliby o nim mówić Shinigami, bo tak każdemu przekazywał o rozwalonym wozie. Na początku dowiedział się, że nie wrócili oni do osady, czyli wersja z puszczeniem wolno odpadała. No cóż byłoby łatwiej, ale widocznie ktoś kto jest za to odpowiedzialny nie jest tak głupi, albo miał plany wobec nich. Była to nowa sytuacja dla osadników tutejszych, gdyż nic takiego się nie stawało wcześniej. Szkoda młodych chłopaków, może uda się ich uwolnić skoro żyją? Zawsze zrobiłoby się coś dobrego... I zabiło się zło, które za tym stoi ... Gdzieś wewnętrzny głos dopowiedział za niego samego. To co dalej jest uśpione, czyli nienawiść do złoczyńców i zła przez nich czynionego, do krzywdzenia ludzi innych. Nawet psychicznego. Em nie ważne. Byli oni pracowici jak się dowiedział od kolejnej osoby. Kolejna informacja jakiej się dowiedział była bardzo interesująca i mogła być związana z tą tutaj. Drwal Moronobu został porwany, na co Hikari zapytał się gdzie on wychodził, w jaką stronę się udawał ostatni raz. Warto wiedzieć taką informacje, może sprawy są z sobą powiązane. Dowiedział się też o chłopaku zwanym Akio i o tym, że mieszka na uboczu. Może on coś widział albo wie? Warto też będzie sprawdzić. O tym, że zbójcy są w okolicy to Hikari już myślał od zobaczenia wozu, więc nie musiał tego dodatkowo zapamiętywać.
Młodzieniec spotkał się wreszcie z Raito o wyznaczonym czasie w wyznaczonym miejscu zabijając kolejnego cholernego komara. Wysłuchał co miał mu starszy kolega do powiedzenia i kiwał czasem głową, będąc uważny, ale nic nowego i ciekawego się nie dowiedział, a szkoda. Hikari miał za to do przekazania:
- Ja za to co nieco się dowiedziałem. W sumie o tej dwójce nie ma co opowiadać, ale tydzień temu zaginął drwal Moronobu, którego uznali za zmarłego. Myśleli, że go wciągnęło bagno, ale teraz nie są tacy pewni. Jest jeszcze chłopak, który mieszka w pobliżu Akio i może on coś wie, coś widział lub słyszał. O ile dalej to on tam mieszka. W sumie więcej to nic ciekawego, ktoś myślał o bandytach. Moim zdaniem warto się przejść do tego chłopaka Akio.
O ile ktoś powiedział mu w którą stronę wyruszył drwal po raz ostatni to też przekazał Raito.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Ichirou » 21 mar 2016, o 00:01

Misja rangi C
19/30



Obrazek
Strażnik w swoim charakterystycznym nawyku poprawił ciężki miecz wiszący na plecach, wlepiając swoje poważne, nieco nudne spojrzenie w młodszego towarzysza. Ten zgodnie z poleceniem wykonał rozeznanie i choć nie dowiedział się niczego szczególnie sensownego, to jednak ze sporej paplaniny napotkanych ludzi dało się wyciągnąć kilka rzeczy, które być może miały jakieś powiązanie ze sprawą. Raito pokiwał głową i w milczeniu przez chwilę przeanalizował przekazane mu informacje.
- Dobra. Możemy sprawdzić w pierwszej kolejności tego chłopaka - odpowiedział, a zaraz po tym rozejrzał się za jakimś najbliższym mieszkańcem, którego mógłby wypytać o dokładniejszą lokalizację młodzieńca. Mieszkał sam w chacie oddalonej kawałek od centrum osady, o ile miejsce o największym zagęszczeniu budynków można było uznać za centrum. Napotkany mężczyzna dodał mimochodem, że Akio to zdziwaczały okularnik, który powinien ruszyć dupsko i zabrać się do fizycznej pracy, której nigdy się nie podejmował.
Ruszyli we wskazanym kierunku, oddalając się od reszty mieszkańców i ogólnej cywilizacji. Coraz mniej zabudowań, coraz więcej typowej dla tutejszych moczar gęstwiny. Drewniana kładka wreszcie się skończyła, pozostała jedynie udeptana, błotnista ścieżka wśród przykrych bagien. Można było nawet uznać, że wykroczyli poza obręb osady, bo domów tutaj już praktycznie nie było. Ot, czasem jakieś spróchniałe pozostałości, które już dawno zostały porzucone. Cóż, chłopak naprawdę był dziwakiem, jeśli decydował się mieszkać w tak przykrej okolicy. A może po prostu nie lubił ludzi?
Wreszcie dotarli do miejsca, które wydawało się być celem ich krótkiej wędrówki. W oddali dostrzeli drewnianą, jeszcze trzymającą się akceptowalnego ładu, chatę, która wzniesiona była na wysokim podeście. To chyba tutaj. Nieciekawy był fakt, że otoczenie było już najprawdziwszym bagnem. Trzeba było brodzić w mule sięgającym ponad kostki, a nawet i wyżej, bo były tutaj miejsca o znacznej głębokości. Ktoś zupełnie nieobyty w takim miejscu mógłby ugrzęznąć i utknąć na dobre.
Nie dobili jednak do drzwi samotnego domostwa, gdyż w pewnym momencie Raito zatrzymał marsz, gdyż do jego uszu dotarły dziwne dźwięki. Faktycznie, odgłos dawał wrażenie, jakby coś w pobliżu ruszało się w moczarach. Może to były naturalne odgłosy taj lokalizacji, związane z nieustanną wędrówką błota w ruchomych bagnach? A może na śmiałków czaił się krokodyl lub inne zwierzę?
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2571
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Hikari » 24 mar 2016, o 10:48

~ Pierwsza misja dla muru ~

Nowe postanowienia, nowe miejsce wędrówki w celu wykonania zadania, ale cel dalej ten sam. Wyjaśnić co się stało z tym transportem, czyli coś co do tej pory było zagwozdką, a z każdą informacją możliwości, co się stało tylko się poszerzały. Raito przystał z pomysłem odwiedzenia chłopaka i chciał to zrobić wspólnie. Słusznie, nie wiadomo czy nie spotkamy osób za to odpowiedzialnych, chociaż młodzieniec myślał... Ba był przekonany, że szajkę w takim miejscu jak to byłby w stanie pokonać samodzielnie. Raito poszedł dowiedzieć się gdzie tamten chłopak, który ma na imię Akio mieszka. Przy okazji dowiedzieli się o nim paru ciekawych faktów, ale to dobrze prawda? Takie coś zawsze może się przydać. Dziwak z niego - tak pomyślał Hikari.
Więc no powtórzę się, ale wyruszyli w dwójkę w kierunku swojego obecnego celu, który może być przystankiem do rozwikłania sprawy, albo ostatecznym miejscem tego. Hikari nie spodziewał się, że to on był sprawcą, nie ten typ człowieka, jaki miałby w tym cel? Przynajmniej tak mu się wydawało. Ciekawe co on je, pije skoro mieszkańcy go tak nie lubią... Nie to złe określenie, on irytuje mieszkańców od co. Szi szli, wyszli z miejscowości i znowu weszli na błotną ścieżkę. Może coś spruchniałego i spalonego, nie nadające się do użytku. Chłopak z heterochromią przyglądał się uważnie otoczeniu i odsunął chustę z twarzy, aby być gotowym na wszystko. Dobre miejsce na zasadzkę jak tak sobie pomyślał to było.
Wreszcie w oddali zobaczyli coś, co mógł uznać za koniec ich wędrówki, która przerodziła się w przeprawę bo błocie po kostku. Nie dotarli tam jak się nie stało z prostego powodu. Raito zatrzymał marsz słysząc coś dziwnego. Hikari nie miał pojęcia co to jest, ale był gotowy do walki. Sięgnął do swojego miejsca przechowywania rzeczy z tyłu pod płaszczem i wyjął kunai z notką wybuchową i drugi bez, każdy z nich dzierżył w innej ręce i przyglądał się uważnie otoczeniu będąc gotowym do jakiejkolwiek reakcji.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Ichirou » 26 mar 2016, o 12:26

Misja rangi C
21/30



Obrazek
Atmosfera w okolicy w ciągu paru chwil zgęstniała. Błoto, które dotąd było zastygłe, zostało teraz wprawione w drobne ruchy. Niebezpieczeństwo wisiało w powietrzu, a raczej - czyhało w moczarach. Coś się wijącego się w mule i błocie wydawało z siebie nienaturalny dźwięk, przypominający charkot lub bulgotanie. Zaraz po tym wyłoniło się częściowo, by ukazać dwójce śmiałków swoje odrażające, ohydne oblicze. Monstrum nie przypominało żadnego innego, zwyczajnego stworzenia. Temu czemuś było najbliżej do węża lub glizdy. Miało podłużne ciało, o ciemnozielonej barwie, pokryte odrażającym śluzem. Nie miało oczu, uszu, kończyn. Jedyną rzeczą pozwalającą rozpoznać, że śmiałkowie widzieli początek tej karykaturalnej istoty był fakt, że w tej chwili właśnie otworzyło swoją wielką paszczę, nabitą dziesiątkami ostrych kłów, ułożonymi w kilku rzędach. Było wielkie, bardzo wielkie, bo pojedyncza osoba nie byłaby w stanie objąć wokół rękoma tego masywnego cielska. Nie sposób było jednak ocenić długości tego... monstrum, bowiem z moczar wystawała jedynie jego głowa.
- Kurwa, co za bydle... - skomentował Raito, który był zapewne zaskoczony nie mniej niż towarzysz. Był doświadczonym wojownikiem, to fakt, ale ścierał się głównie z ludźmi. Z tego typu wynaturzeniem nie miał nigdy styczności. Zresztą, kto miał? Prawdopodobne, że to coś było jakimś ewenementem, wyjątkiem samym w sobie.
Stwór dość prędko skrył się ponownie pod powierzchnią błota, ukrywając swoją dokładną pozycję. Ogar, zauważając nadmiernie ruchy moczar w jego okolicy, odskoczył do tyłu. Intuicja go uratowała, bo sekundę później w miejscu, w którym stał, wyłonił się na moment przerośnięty skurwol, który w swoją paszczę złapał jedynie powietrze. Zaraz potem ponownie zatopił się w błocie, zapewne szykując się do kolejnej akcji. Raito sięgnął po wielki miecz i spojrzał wymownie na młodszego kompana. Nie było innej opcji niż zabić wynaturzenie.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2571
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Hikari » 28 mar 2016, o 21:04

~ Pierwsza misja dla muru ~

Młodzieniec przygotował się na wiele, jakieś zwierze może coś innego, albo człowieka. Był gotowy na wiele, ale nie na jakąś pierdoloną mutację genetyczną. Gdy zobaczył to bydle przez chwile sparaliżował go strach, nie wiedział co zrobić, ale też co się dziwić jak widać coś takiego zmutowanego. Ciemna barwa, pokryte śluzem i porusza się pod bagnem. Wtedy się zorientował w jak złej sytuacji i spoliczkował siebie, aby ogarnąć siebie. To było coś czego potrzebował do przełamania się. Wiedział co musi zrobić i był na to gotowy, a jego sumienie mówiło tylko jedno... W jego wnętrzu... Zło... Zabij zło, zabił on z pewnością drwala. Trzeba jego zabić. Zabić, zabić, zabić. Można by to uznać, za jakieś urojenie, ale taka bestia jak ta spowodowała w nim wiele, bo była niezgodna z jego wymarzonym światem. Czy to źle marzyć o sprawiedliwym świecie i eliminować zło? Tak teraz mógł powiedzieć szczerze, że go nienawidził. Co prawda na swój głupi rozum, bo rozumiał wojnę i by w niej uczestniczył. Po której stronie? Po tej co się broniła, a atakujący zostaje automatycznie uznany za zło. No może jeszcze nie, ale wszystko w młodziaku zmierzało w tym kierunku...
Wtedy też kiedy Hikari się ogarnął Raito odskoczył, miał dobry refleks i słuch. Hikari potrzebował planu. Wydobyć bestię z bagna i poczęstować notką i katonem, to jest jego plan na teraz. Jak wydobyć? Najlepiej jakby obaj wskoczyli na drzewo, wtedy też bestia musiałaby wyskoczyć za pożywieniem i znając życie zrobiłaby to. Dlatego też Hikari zaczął biec w stronę najbliższego drzewa, a następnie wbiec po nim, wskoczyć na nie jak najszybciej. W trakcie wykonywania swojego planu przekazał to też Raito, a mianowicie:
- Niech wyskoczy ono na chwilę, a zajmę się nim. Wskocz na drzewo o ile chcesz to Ciebie nie dosięgnie, a powinno za nami wyłonić się w pełni.
Oczywiście nasłuchiwał i obserwował też to co się dzieje i był gotowy do odskoku w każdym momencie.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Ichirou » 28 mar 2016, o 22:28

Misja rangi C
23/30



Obrazek
Obaj byli równie zdumieni, bo kto by nie był. Wyrośnięty, wielki robal wił się i sprawnie poruszał po moczarach, które były jego naturalnym środowiskiem. Krążył to tu, to tam i jedynie momentami części jego długiego ciała wystawały nieco znad powierzchni błota. Raito, podobnie jak Hikari, wskoczył na jedno z pobliskich drzew. Wysokość dawała względne bezpieczeństwo lub przynajmniej chwilę więcej na przeanalizowanie sytuacji i ułożenie dalszego planu działania. Tutaj faktycznie konieczny był jakiś sensowny sposób. Bezmyślna, chaotyczna walka mogłaby przynieść jedynie zgubę. Potyczka z tego rodzaju monstrum znacząco różniła się od tej toczonej z ludźmi. Gabaryty, sposób poruszania się, możliwe zagrożenie, czy nawet sama percepcja. Wszystko było inne.
- Wydaje mi się, że wyczuwa ruch i drgania - stwierdził strażnik, oceniając po tym, że wynaturzenie pozbawione było jakichkolwiek narządów do odbierania zewnętrznego świata. - Nie wiem, na ile ma twardą skórę. Mogę spróbować zarąbać je mieczem, ale będę potrzebował odwrócenia uwagi - zasugerował, bo na ten moment nic lepszego mu nie przychodziło do głowy. Stwór natomiast wydawał się krążyć wokół drzew, na których znajdowali się śmiałkowie. Czyhał jak drapieżca na swe ofiary, zachowując cierpliwość i jedynie czasem na sekundę ukazując swoją paszczę, z której wydostawał się nieprzyjemny dla ucha charkot.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2571
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Hikari » 29 mar 2016, o 20:54

~ Pierwsza misja dla muru ~

Chłopak chciał to zabić własnoręcznie, ale słuchając Raito i jego decyzji wiedział, że nie będzie mógł. Podjął inną decyzję, nie chciał dać młodzikowi szans na wykazanie, a więc jaki miał wybór? Chciał to on być tym, który wykona zadanie zabicie potwora...Zła... Zabicia zła... Nie będzie mu dane posmakować tego smaku raczej. W środku zdenerwował się trochę, że tak ten mężczyzna postąpił, ale co zrobić. Obecnie stał na drzewie, za pomocą podstawowej techniki znanej każdemu shinobi, a w głowie rysował mu się mały plan jak to ma zrobić. W całej kolebce innych myśli oczywiście. Jak i w gniewie trochę, ponieważ mimo wszystko chciał zabić tego potwora własnoręcznie, chociaż pogodził się z swoim losem robienia za przynętę. A jak wyglądał jego plan? Schował kunai'e na swoje miejsce, które miał tutaj przy sobie. Wyczuwa ruch i drgania? No dobra, to nie przeszkadza mu. Miał plan jeden, dać się zjeść od tak po prostu. Czyżby życie było mu niemiłe? Nie nic w tym rodzaju, po prostu miał zamiar na coś innego. Wykorzystanie kolejnego prostego jutsu z swojego repertuaru zagrań. Tym razem nie było to ninjutsu rangi E, którego imienia nawet nie pamięta i wykorzystuje je automatycznie kiedy tylko potrzebuje, a z natury Suiton. Może podmienić się w momencie ataku z każdą cieczą prawda? Raz, dwa, trzy, wykonał pieczęcie potrzebne w celu poprawnego użycia techniki i powoli schodził z drzewa wystawiając się, a następnie wskoczył do błota. Gdzie chciał się pojawić? Jak najdalej stąd i blisko jakiegoś drzewa, aby móc na nie po chwili wejść.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1868
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Osada na mokradłach i jej okolice

Postprzez Ichirou » 1 kwi 2016, o 19:01

Misja rangi C
25/30



Obrazek
Hikari porzucił egoizm i chęć wykazania się na rzecz zespołowej pracy. I bardzo dobrze, bo w Shinsengumi każdy powinien znać swoje miejsce. Tak czy inaczej, chłopak przygotował prostą zasadzkę w oparciu o niskorangową technikę elementu wody. Zeskoczył na błotnisty grunt, co mogło dziwić, jednak jego działanie było nierozmyślnie jedynie z pozoru. Cały czas był gotów aktywować jutsu podmiany, oczekując tylko na ruch ze strony monstrualnego potwora. Nie musiał długo czekać, bowiem robal, wyczuwszy ruch młodzieńca natychmiast na niego ruszył. Potężne cielsko znowu wyłoniło się z poziomu błota i mułu, ukazując swoje odrażające oblicze. Sekundę później uderzył z pełnym impetem, demolując cichego bohatera. Oczywiście mowa tutaj jedynie o jego wodnej imitacji, bowiem oryginał znajdował się nieco dalej. Do akcji miał wkroczyć teraz Strażnik.
I wkroczył, ale nie tak, jak można było sobie tego życzyć. W chwili konfrontacji między bagienną kreaturą a wodną pułapką rekruta, na planie akcji pojawił się nowy gracz. Był to wychudzony, blady młodzieniec, z okularami na nosie i o nieco obłąkanych spojrzeniu. Stał na drewnianym podeście na balach, tuż przed drewnianą chatą, która do tej pory wydawała się być opuszczona. Rola tajemniczego chłopaka nie ograniczała się jednak do obserwacji, bowiem ten w miejsce starcia rzucił bombę, która wypuściła z siebie ciemny, gęsty i drażniący nozdrza oraz oczy dym. Ekspansja czarnej chmury utrudniła manewr Raito, który właśnie zeskakiwał z drzewa, by zaatakować robala. Mężczyzna zamachnął się swoim dużym mieczem, ale w dymie stracił na celności i ostrze jego broni jedynie płytko zatopiło się w grubej skórze monstrum. Zbyt płytko, by go ubić.
Strażnik miał teraz utrudnioną sytuację. Przez jego ograniczone widzenie bagienna kreatura miała teraz sporą przewagę. W następnej sekundzie miało dojść do kolejnej wymiany ataków. Hikari natomiast znajdował się nieco dalej, w bezpieczniejszej odległości od centrum zamieszania. Po jednej stronie miał rozszerzającą się czarną chmurę, w której ścierały się dwie strony konfliktu, po drugiej zaś chatę na podeście, ze stojącym na niej, tajemniczym okularnikiem.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2571
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość