Tsubasa

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Tsubasa

Postprzez Sarutobi Kazumi » 14 gru 2016, o 01:14

Zapłata
Obrazek
22/70


Kto by się spodziewał takiej akcji? Nikt! Poza wszechwiedzącym narratorem tej opowieści. Mieszkańcy wioski jeszcze przez kilka pokoleń będą opowiadać o walce jaka miała tu miejsce. Podkoloryzują wszystko przez słabą pamieć, sake i chęć oddania dramatyzmu... Może nawet wyjdzie z tego ballada o dwóch parach nieszczęśliwych kochanków? To byłoby dopiero zabawne, ne? Para szukająca zemsty za utraconych bliskich kontra duet siejący wokół siebie chaos, a wobec siebie dziwną, szorstką miłość.
Inu wyrwała się z iluzji blondyny, uwalniając tym samym całą drzemiącą w niej furię. Piękny widok - o ile stoi się za ścianą z kryształu. Świniosmok był coraz bliżej, a z bestii jaką stała się kunoichi wyrosły armatki, w których pojawiły się kulki chakry... Rozjarzyły się mocniej i wtedy nastąpił wybuch. Jego siła była kilka razy większa od detonacji klona, a Inu stała znacznie bliżej niż poprzednio. Dlaczego nie próbowała uciekać? Nie mogła wcześniej przez genjutsu, a potem wolała stać i niszczyć, niż ratować życie. Choć nie do końca chciała - przemiana Juugo odbiera im przecież zdolność logicznego myślenia. W sytuacji bez wyjścia próba walki nie jest taka zła, ne? Na pokojowe poddanie się nie było co liczyć. A potem liczył się tylko wybuch pochłaniający postać pięknej bestii w ogniu. I w ten sposób najlepiej ją zapamiętać, a nie jako podejrzanie przypieczone kawałki w obrębie kilkunastu metrów od wybuchu. A gdyby pozbierać te puzzle to nie starczyłoby ich do odtworzenia kunoichi. Boom i po człowieku.
Yoshimitsu także oberwał, choć w znacznie mniejszym stopniu. Co prawda miał plan, by podmienić się z którymś z ciał. I prawie mu się udało. Krzyknął do Inu, choć ta podczas przemiany i tak go pewnie nie zrozumiała, potem zaczął składać pieczęcie. Zabrakło najmniejszej jednostki czasu pozwalającej na wydarzenie się czegoś. Zamiast ucieczki było boom. Eksplozja cisnęła go do tyłu, na szczęście śnieg złagodził upadek. Nie no, żartowałem. Ciało Uchihy zaryło w podłoże i zatrzymało się kilka metrów dalej, ledwo wystając czupryną nad warstwę śniegu. I tak dobrze, że w okolicy nie rosły żadne drzewa ani nie czaiły się ostre kamienie. Dzięki temu Yoshi został tylko z nadpalonymi włosami i ciężkimi poparzeniami ciała - zwłaszcza rąk i twarzy. Grube futro chroniące do tej pory przed zimnem przestało istnieć. Ale przeciwnicy nadal istnieli, nawet jeśli iluzjonistki nigdzie nie było widać, a Shi krążył po niebie na smoku. I wysyłał kolejnego śwniosmoka, tym razem w kierunku Uchihy. Który, o ile to do niego dotarło, pozostał sam.


Inu - śmierć postaci. Kabooom.

Yoshi - wybuch odrzucił cie kilkanaście metrów, podpalił ubranie. Ciężko poparzone ciało (zwłaszcza twarz i dłonie)- na szczęście wokół jest mnóstwo śniegu kojącego ból... No dobra, śnieg i zimno po prostu są. A ty nie masz raczej czasu na robienie leczniczych aniołków. Każdy ruch to wyzwanie. Albo zwykły masochizm.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Tsubasa

Postprzez Yoshimitsu » 15 gru 2016, o 21:50

Yoshimitsu wstawał z ziemi spoglądając jednocześnie na Inu, która nie miała ochoty poddać się w swej nieugiętej sile. Jej monstrualna wytrzymałość utwierdzała ją w przekonaniu, że jest w stanie wytrzymać wszystko. Tak było do dziś... Czerwony Król widział jak ta wzburza w sobie ostatnią formę przeklętej pieczęci, jej chakra stała się najmroczniejsza jaką dotąd widział u ludzi. Gdyby miał do czego porównać wybrałby po prostu nocne niebo pokryte tysiącami czarnych chmur. Ta ogarniała ją od stóp, po czubek głowy. Jej postać przybierała na masie, zmieniała nawet barwę skóry, natomiast para jej cudownych ślepi błyszczała na złoto niczym u krwiożerczej bestii polującej po zmroku. Genjutsu, które miało ją obezwładnić czy unieruchomić zostało pochłonięte przez jej wewnętrzną postać, zostało zmiażdżone, to samo miało się stać z nadlatującym białym tworem. Na jej plecach zaczęły formować się armaty, w których zbierała się niewyobrażalna ilość energii jego ukochanej. Krzyk Yoshiego rozległ się po okolicy, a kiedy ten ucichł otoczenie spowite zostało przez wybuch, ogień, dym, fale uderzeniową. Nim ta dotarła do niego, jeszcze przez ułamek sekundy mógł widzieć swoją Rudowłosą miłość pochłanianą przez objęcia niszczycielskiego wybuchu. Wtedy i on oberwał.
Poczuł uderzenie i gorąc, które wydobyły z jego gardła ryk bólu, czuł jak jego ciało zostaje pożerane kawałek po kawałku przez niezaspokojony głód niszczycielskiego ognia. Nim jego ciało zatrzymało się, zdążył odbić się kilka razy od podłoża, co było niezmiernie kojącym uczuciem, kiedy płomień nadgryzał kawałki jego ciała. A kiedy jego bezwładne ciało zatrzymało się, przez moment nie wiedział czy dalej życie. Zrobiło mu się ciemno przed oczyma, czuł niesamowity gorąc, miał wrażenie jakby śnieg w około niego topniał natychmiast w odległości kilku metrów od jego postaci. Jego dłoń drgnęła, ryjąc malutkie kanały w tafli bieli, jego myśli powoli wracały. Nie umarł. Jeszcze. Ból utwierdzał go w przekonaniu, że jeszcze dycha. Został jedynie ciężko ranny. Uśmiechnął się szeroko, jakby mając zwyczajne deja vu.
-Heh, Inu. Znów mnie musisz ule... -cichy pomruk wydobyty z jego ust rozwiał mgłę, w tym momencie jego umysł jak i wzrok zostały rozjaśnione przez jedną myśl. Była to oczywiście jego ukochana. Przez to uderzenie i obrażenia na moment nie wiedział nic, ale to przywróciło mu trzeźwość... Naturalne myślenie, jakim było troszczenie się o Inu, rzucając na szali swoje życie w obrani tej cudownej bestii.
Ślepia rozszerzyły się machinalnie, łapiąc każdy obraz. Spoglądał na niebo, wiedział już, że leży na plecach. Rozumiał co się stało, wiedział, że przed momentem został zraniony przez wybuch, a w jego centrum było ona...
Dłoń, która wcześniej delikatnie drgała od razu zacisnęła się w pięść. Jego ciało odruchowo zaczęło się podnosić, choć to okazywało się niezwykle ciężkie do zrobienia. Zbyt ciężkie... Musiał przekręcić się na brzuch, a następnie podeprzeć rękami. Uniósł łeb do góry, będąc w pozycji klęczącej. Naprzeciw niego nie było nikogo. Najwidoczniej jeszcze dobrze do siebie nie doszedł, pomyliły mu się kierunku. Czym prędzej zagryzając wargi, całe ciało wyło z bólu, jego organizm miał wyczerpany przez znoszenie bólu. Ledwo co był przytomny, a jednak walczył ze sobą samym, byle by ujrzeć ją całą, porwaną przez wir walki, trzymającą w swych zakrwawionych dłoniach martwego przeciwnika, z uśmiechem na twarz, mówiąc do niego "Tym razem wygrałam, leszczu!".
Zbierając się cały, wydobywając z siebie wszystko, uniósł ciało na nogi. Te ugięte, ledwo trzymały go na nich. Chwiał się na boki, ale przekręcał się, odwracał... A kiedy jego ślepia zaczynały docierać do miejsca pobytu Inu, wzrok przecięty został przez cień czegoś co lata na przestworzach. Czyżby ten smok dalej tam był?
Jego serce uderzyło potężnie w klatkę piersiową. Dudnięcie było tak silne, że zabolała go oparzona klatka piersiowa, a w ciele krew od razu zaczęła szybciej płynąć. Zdenerwowanie i adrenalina przed poznaniem niewiadomego zamaskowała ból... Aż do momentu kiedy jego szkarłatne ślepia spoczęły w miejscu tysiąca plam krwi, tysięcy krwawych odłamków... miliona szczątek. Sharingan automatycznie zaczął latać po otoczeniu, gwałtownie nienaturalnie skakał po wszystkim czym mógł, szukając tej mrocznej chakry. Ślepia zrobiły się szklane, wydawało by się że drżą, ale one po prostu już wiedziały, to czego Yoshie nie chciał do siebie dopuścić. Ona była martwa. Potężny wybuch, który przyjęła na siebie był zbyt silny by jej ciało mogło to wytrzymać.



~Złamane serce

Nogi ugięły się w kolanach, upadł na nie. Świat jakby zatrzymał się, jego myśli zaczęły niezachwianą burzę, która miała w sobie wszystko...
-Czemu tutaj poszedłeś? Imbecylu, mogłeś kurwa być ostrożniejszy! Wiedziałeś, że to jest być może pułapka! Dlaczego naraziłeś ją na niebezpieczeństwo! Wiedziałeś czego ostatnio doświadczyła! Mogłeś to przewidzieć! Ścierwo! Bezsilne ścierwo! DLACZEGO KURWA DAŁEŚ SIĘ ZNÓW PONIEŚĆ ŻĄDZY KRWI! PIERDOLONY IDIOTO! Zabij ich kurwa! Zmieć ich! Zniszcz wszystkich! Zemś...! -w tym momencie łza przecięła ten sznur myśli. Krystaliczna łza, nie ta czarna, która odbija się w jego ślepiach, pomknęła po jego policzku, spływając w dół... Skacząc w dół... Uderzając o jego udo. Za nią pomknęła druga i trzecia... Jego twarz przybrała barwy nieznanej mu dotąd. Głuchą ciszę w otoczeniu przerwany został przez krzyk miażdżący w sercu.
-Aaaaaaaaaa...! Nieeeeeee...! In...-dłonie zacisnęły się na piersi w okolicach narastającego bólu. Upadł twarzą na ziemię. Zaciskał mocniej i mocniej palce na klatce, łzy płynęły ryjąc na jego policzkach koryto smutku. Nie był w stanie nawet powiedzieć jej imienia. Nie mógł tego wymówić. To była jego wina, to on był tym, który powiedział, żeby iść im naprzeciw, a teraz ona jest martwa. Nawet nic z jej nie zostało. Nie mógł jej pochować, nie mógł jej ostatecznie pożegnać.



Nie pozwól mi odejść...

Świat znów się zatrzymał, jego umysł został pochłonięty przez rozdzierający jego ciało smutek. Przed oczyma nie miał teraz usmarkanych ud, lecz obrazy ich przeszłości. Nie był na śniegu, lecz w środku lata, na plaży, nad jeziorem. Kiedy to obydwoje spędzali miło czas, zabawiając się w wodzie, a później na piasku. Rozmawiając o bezsensownych rzeczach, choćby przykładowo starając się wymyślić co dziś będą na obiad jeść, co będą robić jutro... Spoglądając sobie głęboko w ślepia, całując, oddając namiętności...
Jego wspomnienia przeplatały się z tymi ciężkimi i cudownymi. Choć dla niego nie było tych złych i ciężkich, kiedy tylko była tuż obok niego. W chwili kiedy została pokonana na turnieju, kiedy stała się jej krzywda, miał zamiar zabić swojego przeciwnika na arenie, ale wtedy... Okazało się, że jest za słaby, poległ w wyrównanej czy też nie walce. Przegrał, to się liczyło. Nie pomścił jej, choć obiecał zmiażdżyć kogoś kto nosił imię Murai. A nie minęło od tej walki sporo czasu, bo może kilka godzin i znów ją zawiódł, kiedy to spojrzał w oczy samej śmierci, potworowi zwanemu Hisato. Człowiekowi zdolnemu jednym spojrzeniem, powalić ich na ziemię i jedynie dzięki jego głupocie czy może chęci pozostawienia przy życiu takiego ścierwa jakim jest Yoshi zadecydowała o tym, że dalej żyli.
Po tych wydarzeniach, gdzie Czerwony Król złamał obietnicę nie raz, lecz dwa razy i to jeszcze tego samego dnia, stał się silniejszy. Został obdarzony lepszymi oczyma, takimi, dzięki którym wydawało mu się, że nikt nie będzie mu w stanie nic zrobić. Co być może było przez moment prawdą, bo po jakże kolejnych upojnych chwilach w karczmie, kiedy to zostali zaatakowani i musieli się rozdzielić na dobre kilka tygodni, musiał ją odszukać... Ta ledwo przetrwała to rozstanie, tym razem udało mu się ją uratować. Przybył na czas, a oponent uciekł w obawie o swoje życie.
Odpoczywając przez kolejne tygodnie w karczmie, w jej rodzimym kraju. Znów zabawiając się, śmiejąc, jedząc i śpiąc razem we swych ramionach, czując wzajemnie ciepło przyszła pora na dzisiejszy dzień...
Myśli Uchihy przybierały na coraz to większym wzburzeniu, zdawało mu się, że wszystko mu się miesza. Nie wiedział gdzie się znajduje, uciekając do wspomnień, raz był tam, raz tutaj. Aż do momentu, kiedy dłoń na jego piersi zacisnęła się zbyt mocno i wybudziła go z hipnozy rozpaczy.
Był znów w teraźniejszości, rozrywany przez ból. Nie... Poparzenia były niczym w porównaniu do tego co przeszywało jego serce. Tego bólu nie da się opisać i nikt nie będzie mógł go odczuć tak samo jego on. Bowiem dla niego Inu była wszystkim. Była nim, a on był nią. Bez niej nie widział siebie samego, nigdy nie byłby taki sam. Umarłby już dawno temu, zostałby zabity przez kogoś silniejszego, gdyż jego zapędy były choć trochę powstrzymywane przez tą piękną bestie. Nie rozumiał, że mógł żyć bez niej wcześniej, a teraz przyszedł moment, kiedy ta umarła...
-Nie! -krzyk rozległ się w jego myślach, jego ślepia otworzyły się szerzej, dłoń zwolniła trochę uścisk.
-Ona żyje, będzie żyć tak długo jak Ty! Jeśli umrzesz, wtedy ona również. Możesz z nią rozmawiać w każdej chwili. Zawołają ją tylko, wystarczy proste "Inu, gdzie jesteś?"-jego usta cicho wymamrotały zapłakany ciąg.
-Inu, gdzie jesteś?-nie spodziewał się odpowiedzi, ale usłyszał coś. Coś czego nie zrobiła jego wyobraźnia. Był to jej głos, był to jej zapach, był to jej dotyk. Widział ją, ta opierała się o jego ramię jak to zwykła robić. Zaczepiała go w najlepsze, drocząc się z nim jakby był jej zabawką.
-Tutaj jestem głupku! Ponoć masz takie epickie oczy, a mnie nie widzisz? Pff... Cienkie masz te patrzałki. -łzy zaczęły napływać jeszcze bardziej. Z nosa ciekły mu śpiki, lecz to była prawda. Ona żyła i miała się dobrze. Nigdzie nie odeszła, była tuż obok niego i bez szczelnie się naśmiewała. W tym momencie jego oczy zamknęły się, zacisnęły w uścisku. Nie widział nic, prócz niej. Widział jej twarz, dotykał jej dłonią, zbliżył do niej głowę i oparł na jej czubku. Ręce objęły ją całą, zaciskając w mocnym uścisku miłości.
-Nie dam Ci odejść... Będziemy żyć razem wiecznie!-wtem jego ślepia otwarły się gwałtownie, a w nich zamiast zwykłego Sharingana odbijały się nieznane nikomu znaki, które przypominały te na ciele jego ukochanej. Czuł się zupełnie inaczej. Łzy dalej płynęły w swoim niezachwianym strumyku, jednak dłonie zwolniły się. Rozłożyły szeroko. On odczuwał ulgę. Pocałował ją i dodał.
-Obiecuje, że spełnię wszystkie złożone Ci obietnicę i zniszczę ich wszystkich. Patrz naszymi oczami na to jak świat zmienia się przed nami i kłania u naszych stóp. -Inu była tuż obok niego, nawet starała się go podnieść na nogi, jak to zwykle robiła.



Nie umrę! Przetrwamy!

Delikatne dłonie złapały go pod ramię, rwały do góry, by unieść to ociężałe ciało. Najpierw postawił prosto prawą stopę, by po chwili dostawić drugą. Z ślepiami wbitymi jeszcze w ziemię uniósł się do góry. Jej dotyk sprawiał, że ból wywołany przez smutek znikał, jego serce zaczynało być zwyczajnym rytmem, a ciało mimo obrażeń dawało się ponieść sile tych dwoje kochanków. Stał na równych nogach, nie były zgięte czy nie drżały. Trzymał się na nich równo, prawa ręka wisiała w powietrzu. Od spojrzał przez to ramię i z uśmiechem powiedział.
-Zabijmy ich i chodźmy znów odpocząć. Tym razem chwilę dłużej, może teraz na jakieś wyspy.-wiatr zawiał mocniej, jego włosy rozwiały się na wietrze odsłaniając Mangekyō Sharingana. Rudowłosa kiwnęła mu głową popatrzyła na niego jak na głupka, jak to miała w zwyczaju. Można by powiedzieć, że znów chciał zrobić coś dziwnego, ale ta troszczyła się o niego zawsze i wszędzie, nawet po śmierci.
-Nie teraz kochanie. Odpocznij, zregeneruj się. Ja mam czas, a pośpiech to głupoto, zwłaszcza teraz. Na nich przyjdzie czas, teraz ważniejsze jest Twoje zdrowie, więc uciekaj. -kiedy te słowa wpadły do jego myśli chciał w pierwszej chwili powiedzieć, że nie może. Ale to przecież nikt inny jak Inu, która go o coś prosi. Nie mógł powiedzieć "nie".
[b]-Dobra, uciekajmy. Tylko jak? Masz jakiś pomysł?

MS aktywny?
Yoshimitsu
 

Re: Tsubasa

Postprzez Sarutobi Kazumi » 17 gru 2016, o 23:16

Zapłata
Obrazek
24/70


Ciężko byłoby oddać wszystkie uczucia, których doświadczył w tej chwili Yoshi. Nie tylko stracił jedyny promyk miłości w nuklearnej pustyni jego pojebanej duszy, to jeszcze sam ściągnął na Inu taki koniec. No może nie wepchnął jej pod lecącą bombę, ale to on kierował duetem, ne? I tak, jak nie mógł jej obronić wcześniej - i to dwukrotnie - tak teraz śmierć dorwała w końcu swoje żniwo. Do trzech razy sztuka, heh. Murai nie mógł jej zabić bo walka toczyła się na arenie, tajemnicza kunoichi oszczędziła ją z sobie znanych powodów... Ale tutaj nie było wymówek. Jedynie chęć rewanżu Shi za ból, jaki zadał mu kiedyś Uchiha. I trzeba przyznać, że Dohito spełnił swój cel w stu procentach. A nawet stu pięćdziesięciu, bo Yoshimitsu cierpiał nie tylko emocjonalnie przez wyrwane serce, oparzenia na ciele też robiły swoje. A teraz najemnik postanowił wszystko zakończyć. Tak po prostu, kolejną wielką eksplozją. Choć dla wielu wyglądałoby to raczej na gest łaski - wszak Czerwona bestia będzie mogła się dzięki temu ponownie zjednoczyć z ukochaną. Swoją drogą, czerwony pasowało do Uchihy idealnie. Włosy, oczy, a teraz także skóra - piękna barwa raka. Albo ognia. Nieważne.
Szkoda tylko, że tak niewielu ludzi zna prawdę o sharinganie. Wiadomo, są w nim łezki, a im ich więcej, tym lepiej. Znacznie mniejsze grono osób wie, jak rozwinąć te dojutsu na jeszcze wyższy poziom. Krąg któremu się to udało zawężał się do palców u rąk i stóp weterana kilku wojen z syndromem autokanibalizmu. Mniejsza z tym, ważne jest tylko to, że do grona tych wyjątkowych palców dołączył Yoshimitsu. Poświęcił bardzo wiele, ale czy było warto? Czuł różnicę jeśli idzie o siłę swoich oczu, pomimo stanu reszty ciała miał przeświadczenie, że mógłby... Wiele. Ale to tylko przelotne wrażenie, bo oto tuż przed nim pojawia się śwniosmok. Identyczny do tego, który unicestwił bestię z klanu Juugo. I ponownie nastąpiło BUM. Ogień, fala uderzeniowa, śmierć... I tyle. Nawet nie czuł bólu, zamiast tego pojawiło się dziwne... Pomieszczenie? Nie było tam zimne ani ciepło, po prostu... Była to pewna przestrzeń w bliżej niemożliwym do ustalenia miejscu o bliżej niemożliwym do ustalenia czasie. A zaraz potem pojawiło się zimno. I gwar rozmów? Ekspresowa droga do raju z pominięciem wieczności w piekle?
- Skończone... - z mściwą satysfakcją powiedział Shi. Po Yoshim nie został nawet kawałek, ale co się dziwić. Był przecież znacznie mniej wytrzymały od Inu, ne? Czyżby w ten sposób kończyła się opowieść psychopaty zdolnego zrobić wszystko, co tylko strzeli mu do głowy. Duet mścicieli mógł bezpiecznie wrócić do siebie i cieszyć się życiem w spokoju. Co nie?


Używasz Kamui do teleportacji do centrum wioski Uchihów - wskaże ci randomowy temat w którym się pojawisz.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Tsubasa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 22 sie 2018, o 10:01

Podróż do docelowej wioski przebiegła bardzo gładko. To znaczy jedynym elementem zmieniającym monotonie podróży był bardzo ciekawy plan Chise na który Shiga przystał. Jako stworzenie łowne, Jashinista, jasnym było, że lepiej się odnajdzie polując w ruchu, zwiedzając osadę niźli mając do wykonania subtelne zadanie jakim było nasłuchiwanie w karczmie, bez możliwości mordowania i palenia wszystkiego bez krzty litości. Toteż na jej plan mnich przystal i po niedlugiej podrozy byli przed Osadą. Shiga puscil Chise przodem, a sam poszedl sie odlac. Dał jej tylko znak, że spotkają się w karczmie albo po godzinie dziewczyna może iść go szukać bo różnie może się potoczyć ich los. i Różne rzeczy mogą na jashiniste czyhać.
Chise poszła do karczmy gdzie miała zamiar usiąść gdzies w wolnym miejscu i nasłuchiwać dziwów, wtapiając się w otoczenie, a Shiga wszedł do osady naście minut po niej. Nie spiesząc się, nie wyrażając nijak, że ma coś do roboty. Z kapturem na łbie w kimonie, kryjac oblicze, ale nie kryjąc dwóch wielkich kunai na plecach, zaczął eksplorować wiochę.
Ot rozeznanie, co gdzie jest i gdzie można co znależć. Standardowo pyta kupców i żebraków czy nie dzieje się coś ciekawego ostatnio we wiosce, bo nuda jest, a pracy trzeba.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Tsubasa

Postprzez Hikari » 23 sie 2018, o 02:28

~ Zabawa w detektywa ~
Misja rangi C 6/45+
Chise oraz Shiga




Wyprawa przebiegała bezproblemowo, po drodze zdarzyła się tylko jedna osoba widziana. Prawdopodobnie kupiec, jechał na wozie i pośpieszał swoje konie co jakiś czas, ale nie pędził. Widząc osoby z naprzeciwka wręcz zwolnił, jego towary były zamknięte w skrzyniach, ludzi co najwyżej mogły w częściach przewozić. Nawet jak były jakiekolwiek myśli, że ma on związek najmniejszy z misją to szybko musiały one przeminąć. Gdy tylko się minęliście mężczyzna pośpieszył dwa rumaki jakby miał go gonić jakiś duch. Dziwne zachowanie. Po drodze mogło przeszkadzać trochę błoto, niedawno tam padało pewnie zacierając większość możliwych śladów. Zresztą czy jakieś przetrwałyby armię maszerującą za zbiegiem z muru? To drugie podstawowe pytanie. Para nie zamierzała jednak próżnować, zamiast tego obmyśliła dość sprytny plan z rozdzieleniem się. Jest to rozsądne, jak najbardziej. W tym samym czasie mogą sprawdzić o wiele więcej, do tego pojedyncze jednostki przynoszą o wiele mniejszą uwagę. Nawet jeżeli jedna osoba spali sobie jakiś dostęp, zawsze druga ma czystą pozycję do prób. Tylko to maska, oraz kunai'e na plecach. Czy nie będą zdradzać kim byli przybysze? Tego się jeszcze dowiemy.

Chise

Podążając po wiosce, nie znając jej zupełnie poszukiwanie karczmy było lekko problematyczne. Szczególnie dla kogoś, kto nie mógł spojrzeć na jakieś napisy wiszące przy budynkach. Na szczęście samo to miejsce nie było zbyt wielkie, od kilkanaście budynków z paroma odnogami prowadzącymi, mniejszymi uliczkami z kolejnymi domostwami. Miejsca, gdzie wszyscy pili, a także spożywali posiłki, kiedy nie chciało im się samemu gotować musiało raczej znajdować się na głównej ulicy, a przynajmniej jedno z takich. Ile tutaj mogłoby być ryokanów? Kto wie. Maska sprawiała, że część ludzi ewidentnie unikała dziewczyny, schodzili jej z drogi, zdarzyło się nawet przepraszanie za brak uwagi i zagradzanie przed stawieniem kolejnych kroków. Wydawało się to dość dziwne, ale kto wie jakie tutaj posiadają mieszkańcy przeżycia. Chyba tylko sama bogini Amateratsu zna wszystkie szczegóły dokładnie. Szukając podejrzanych dźwięków, świadczących o zwiększonym życiu w osadzie nie było możliwe się pogubić. To lekko w prawo, to lewo. Całą drogę dało się słyszeć od czasu do czasu różne szepty, na jej temat. "Znowu przyszli." "Czy nie za szybko?" "Stają się coraz bardziej nachalni." Mógłbym tak wypisywać jeszcze więcej, ale z nich zupełnie nie można było się przekonać o co chodzi. W pewnym momencie trafiła na coś sprawiało wrażenie odpowiadającego do gospody. W danym budynku było zdecydowanie zbyt głośno na zwykłe mieszkanie. Nie zastanawiając się wiele dziewczyna ruszyła do środka, a gdy przekroczyła próg cały poprzedni harmider zamilkł. Co zrobi w takim wypadku?

Shiga
Załatwienie potrzeb fizjologicznych potrafiło zabrać trochę czasu. Mimo wszystko wciąż wolał poczekać jeszcze troszeczkę, aby między kunoichi, a shinobim minął jakiś większy czas. Zbyt krótki okres powodowałby jakieś podejrzenia, ale wchodząc do miasteczka można powiedzieć, że nie zastał żywego ducha. Wszystko było pozamykane na cztery spusty, ślady jednak świadczyły o zwiększonym niedawnym ruchu. Mimo błota wszystko wyglądało na chowane w pośpiechu, okna zasłonięte wszystkim czym tylko się dało. Czasem to były zasłony, trochę bardziej i mniej eleganckie, a zdarzały się też ubrania. Głównym zadaniem tego było, aby nawet promyk słońca nie dostawał się do wnętrz domostw, mieszkańcy Tsubasy mieli w tym wielkie doświadczenie jak widać. Na zewnątrz pozostawiali gdzieniegdzie narzędzia, porzucone przy drodze, mogłoby się wydawać, że nikt tutaj nie mieszka, ale dało się dostrzec wyglądanie zza niektórych okien. Aż w pewnym momencie niespodziewanie otworzyły się za plecami w jednym z mieszkań drzwi, z których wybiegło dziecko, a za nim tylko krzyk, który momentalnie ucichł. Matka stała na bardzo trzęsących się kolanach u progu, nie mogąc zdecydować czy powinna teraz się schować, a może to nawet nie ma najmniejszego sensu. Chłopczyk widać, że trząsł się z strachu, początkowa odwaga upadła, teraz to już dreptał ledwie krok po kroku.
- Czy... Czy pan jest shinobi?
Głos się trząsł, ręce też, a oczy miał zamknięte spodziewając się prawdopodobnie najgorszego.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2030
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Tsubasa

Postprzez Chise » 23 sie 2018, o 21:06

Cała ta wioska była jakaś dziwna. Zastraszona czy terroryzowana? Czy to jakaś różnica jest w ogólnie? Było sporo szeptów, o których oni myśleli, że są na jej temat, a na których temat nie miała pojęcia. Wioska definitywnie miała jakiś problem, jednak nie był to jej problem ani ona tym problemem nie była. Jednak przekonanie do tego mieszkańców było dość problematyczne także. Karczma ucichła jak tylko weszła do środka. Nie dała się temu zbić z tropu. Pewnym siebie krokiem podeszła w stronę, gdzie, jak podejrzewała, był szynkwas, a przy nim zapewne karczmarz lub barman. Spokojnie się do niego zbliżyła i wyciągnęła kilka monet z sakiewki, które wylądowały z cichym brzdękiem na ladzie. Nie rzucała nimi ostentacyjnie, ale znacząco.
- Zieloną herbatę, dobry człowieku - powiedziała spokojnie, a następnie ściągnęła z twarzy maskę, którą odłożyła na bok. Przeczesała dłonią włosy i oparła się lekko o szynkwas, swobodnie.
- Zdaje się że macie tu jakieś kłopoty? Liderka wysłała mnie w innej sprawie co prawda, ale Uchiha nie powinni zostawiać swoich bez pomocy - powiedziała bez pardonu. Nie była taka przekonana co do tego czy sprawy nie są powiązane, ale przy takim nastawieniu ludzi tak czy siak by za wiele nie zdziałała. Musiała pamiętać o tym co było jej głównym zadaniem, jednak zostawianie cywilów z złym położeniu także się jej nie widziało. Może Shidze się lepiej powiedzieć, pomyślała nieco bezradnie, oczekując na swoje zamówienie, a nawet bardziej na odpowiedź na swoją propozycję.
Chise
 

Re: Tsubasa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 24 sie 2018, o 08:55

Liderka Uchiha nie do konca wiedziala prawdopodobnie na jaki skarb trafila werbując Shigiego. Bo o ile jej krewniacy, uciapy, często nie mają odpowiednich umiejętności perswazyjnych, wydają się zbyt bezpośredni i przechodzą do sedna jak tarany, tak na pewno nie da się tego powiedzieć o Shigim. Ten to jest osobnik który testuje najbardziej niespotykaną, niemożłiwą i najdziwniejszą trasę każdego questa. To człowiek który próbuje uwieźć zleceniodawcę bo może to on jest bossem, a tak wpadnie artefakt. Czy jakoś tak. Tak czy siak, etap pierwszy tej gry rozpoczęty. Tutorial, możnaby rzec.
Wkraczając do wioski zastanawiał się co zrobiłaby Chise albo co robi Chise. Nie jest ucieleśnieniem podstępu i dziwnych okoliczności jak Shiga, więc pewnie bardzo by się gryzło ich postępowanie i chuj by z tego wyszło bo tylko przypał jakby się zaczęli jeszcze kłócić o wspólną wersję wydarzeń.
Sama wioska straszna posucha. Ludzi nie ma, okna pozabijane i pozamykane, ja pierdole to chyba tutorial gdzie samemu musisz ogarnąć co zrobić ze swoim życiem, bo nie ruszysz ani troszke dalej. Żadnych enpeców do zagadania, żebraków i kupców coby rzucić monetą i spytać ich o to, czy coś wiedzą, czy mają jakieś newsy i plotki. Czemu zawsze wszyscy pytają kupców i żebraków o ploty? Bo dużo ludzi się przy nich przewija? Coś w tym kurde jest.
Totalnie martwa wioska, a po środku mnich szukający wiatru w polu. Może uchylonych wrót, czegoś ciekawego, wydarzeń pchających fabułę naprzód...
I JEST! Drzwi się otwarły, wybiega dziecko. Krzyk kobiety w progu, chłopczyk się trzęsie w opór. Srogo. Shiga od razu kucnął do chłopca.
-Nie do końca. Jestem pielgrzymem, kapłanem podróżującym naszego Pana który stworzył świat. - Mnich ściągnął kaptur odsłaniając swój uśmiech od ucha do ucha i stalowe kły. - Podróżuje szukając ludzi którym potrzebna jest pomoc. Mogę wejść? - Wstał i pytanie skierował do matki. Cóż, patrząc na niego, można było się domyśleć, że jeśli się nie zgodzi na wpuszczenie go do domu, to mnich będzie mógł i wejdzie razem z drzwiami... Jak kobieta go wpuści od razu zacznie wypytywać, dlaczego wiocha jest martwa.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Tsubasa

Postprzez Hikari » 25 sie 2018, o 02:17

~ Zabawa w detektywa ~
Misja rangi C 9/45+
Chise oraz Shiga




Chise
Wioska od samego początku wydawała się podejrzana, wiele słyszanych dookoła szeptów tylko po zobaczeniu maski. Ludzie, którzy nie wykonywali żadnych gwałtownych ruchów, wręcz wydawało się, że redukowali je do zera. Co najważniejsze unikali kontaktu wszelakiego. Wszystko to jednak wybuchło dopiero w karczmie. Nagłe zamilknięcie po wejściu przez wszystkich upewniło w dziwnej sytuacji. Nie przeszkodziło to jednak podejść do lady, a potem rzucić sakiewkę z ryo. To spowodowało, że w karczmie powoli zaczynało się życie. Wpierw były szepty, których normalna osoba nie byłaby w stanie usłyszeć. Zupełnie inaczej to wyglądało w przypadku kogoś zmuszonego do operowania się cały czas tylko słuchem.
- To ona nie jest z jedną z nich?
- Cicho, oszalałeś, a jak usłyszy?
To już było ledwie słyszalne, przy okazji kopnięcie pod stołem dość mocne i tłumiony krzyk bólu.
- Ale by nie zamawiała dawała żadnych ryo, tylko każdego z nas okradła. Ta maska mnie wystraszyła.
- Coś w tym jest.
To się działo przy najdalszym stoliku, dzięki prawie idealnej ciszy poza właśnie paroma zdaniami gdzieniegdzie dało się wszystko wyłapywać.
- Mało co nie umarłem, już myślałem, że pojebało im się w głowach.
- A daj spokój, teraz i tak musimy płacić tak wiele.
I tak było powoli coraz głośniej, coraz więcej osób jednocześnie. Dodatkowo mężczyzna za ladą, który przy zdjęciu maski zaczął się ponownie poruszać, a nawet odpowiadać. No powiedzmy. Przynajmniej w pośpiechu starał się wykonać herbatę, jeżeli chodziło o obsługę ekspresową oraz najlepszy obiad jaki jest możliwy to plan zadziałał idealnie.
- Natychmiast podaję.
Akurat prawdopodobnie posiadał ugotowaną wodę, co nie musi być wcale tak dziwne, bo po niecałych trzydziestu sekundach było wszystko gotowe.
- Wszystko jest w porządku, po prostu nie mamy zbyt wielu gości, a kto wie kogo tutaj zawieje. Wiesz, nie posiadamy tutaj shinobich, to taka maska może być przerażająca.

Shiga
Nudne zadanie podróżowanie po wiosce, musiało kiedyś się zamienić w coś o wiele bardziej interesującego. Przecież ile można iść po dziurze z oknami wypchanymi w najgorszym wypadku jakimikolwiek starymi szmatami. Tylko, aby nie dostał się chociażby milimetr słońca, a także nikt nie był w stanie dojrzeć wnętrza. Dbali o swoją prywatność, zdawało się, że tak zostanie do końca, aż nadarzył się cud od Jashina. Każdy może wierzyć w co chce, nawet w takie przypadki prawda? Jednak nie wszystko wyglądało do końca tak kolorowo, o twarzy Shiga można powiedzieć wiele. Nie chcę tego robić, zostawiam to każdemu w własnej ocenie, ale z stalowymi kłami i takim uśmiechem mógł wyglądać dla dziecka przerażająco. Może o to w tym wszystkim chodziło? Wystraszyć tutejszych ludzi, tylko czy to było celem zadania? W jaki sposób to miało ułatwić w poszukiwaniu kogoś z muru? Porzucenie misji i zajęcie się czymś innym to również jakieś rozwiązanie. Chłopczyk przy tym wszystkim nie zareagował szczęśliwie, zaczął uciekać w kierunku domu. Widząc to matka przeraziła się, dodatkowo poprzez skierowane dodatkowe pytanie. Brzmiał niczym pewna grupa społeczna pytająca się czy ktoś posiada problem. Jeszcze to spojrzenie, nie ważne gdzie się ukryjesz i tak ciebie dorwę. Suko.
- Maaaaamooooo!
Płakał, łzy, a także powoli zalewany nos dało się usłyszeć z daleka. Gdzieniegdzie zaczęły tworzyć się małe szpary w oknach, a wraz z nimi pojedyńcze oczy oglądające przedstawienie zachęcone dźwiękiem. Chciały na własne oczy przekonać co się tutaj dzieje. Matka jednak nie czekała na swoje dziecko, zamknęła drzwi. Przez chwilę ono darło się w niebo głosy, aby tego nie robiła, a z czasem zaczynał się zatrzymywać. Nie trwało to długo, bo zmienił kierunek, do centrum wioski. Oczywiście złapanie go nie byłoby problemem tylko czy warto?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2030
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Tsubasa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 sie 2018, o 10:55

No tu się nie zgodzę, podróżowanie po wiosce też jest w pewnym sensie ciekawe. W końcu za każdymi drzwiami zamkniętymi na ileś tam spustów, za każdym zabitym dechami oknem może się coś kryć. Jakieś zadanie, skarb, artefakt, nieumarłe bóstwo czy ludzie do złożenia na ofiarę. Więc z tym stwierdzeniem, że to taka całkowita nuda to bym się jednak powstrzymał. Shiga też wydawał się rozbawiony zadaniem, Chise na jeden sposób zdobywała informację, on na inny. Inny to słowo klucz tutaj, bo cały Shiga jest jakiś taki inny... Przedstawienie się dziecku, ze stalowym uśmiechem i shigowym stylem bycia skończył się tak, jak Shiga myślał, że się skończy. Dzieciak nasrał w bryczesy i zaczął spierdalać do domu, a matka dała pokaz opóźnionej aborcji i pozbyła się dziecka zamykając drzwi. Nie chcesz bachora? Niech wyjebie ryjem we framugę, ktoś go porwie i zgwałci i zje i zabije, to nie twój problem, ty jesteś matką ofiarą tego kogoś, a że to ty zatrzasłaś drzwi... Shiga westchnął przeciągle, rozcierając palcami brwi i skronie, w tej kolejności. Uznał, że nie ma sensu gonić dziecka bo przypomniał sobie co było z Furu - nie było tam cienia kooperacji, zastraszone dziecko to najchujowszy informator, źródło informacji jakie jest tylko możliwe. Nie ma więc sensu gonić bachora w polu. Shiga z kolei uznał więc, że zajmie się matką, podszedł do drzwi...
-Ale proszę mnie wpuścić, jak własnego dziecka Pani nie wpuściła. Nie chcę pieniędzy i nic pani nie zrobie. Jestem kapłanem, pokojowy człowiek, dobra dusza, proszę mi zaufać! - I choć kurwa słowa były dobre i miłe, to cała scena z boku, jakby spojrzeć na Shige, wyglądała mniej więcej tak:
Spoiler: pokaż
Obrazek

Mnich złożył jedną określoną pieczęć na początek i użył swojej nowopoznanej techniki, nowonauczonej i nowowymyślonej. Ognista aura pokryła palec który mnich przystawił do zamka i zawiasów. Cóż, przetopienie metalu tą techniką to będzie kilka sekund kontaktu... po wszystkim mnich pchnie drzwi które pewnie wpadną do środka i ostrożnie zajrzy czy nic na niego się nie czai.
-Ja bardzo chce wam pomóc, bo was coś niepokoi! - Rzucił z uśmiechem i ciepłem rodzinnego uścisku w głosie!
Spoiler: pokaż
Obrazek


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 26 sie 2018, o 20:31 przez Hitsukejin Shiga, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Tsubasa

Postprzez Chise » 25 sie 2018, o 11:12

Ciężko powiedzieć, że Chise uważnie obserwowała karczmę, ale na pewno czujnie nasłuchiwała, co w tej sytuacji było nawet skuteczniejsze. Potwierdzała się teoria, że wzięli ją za kogoś innego, kto przychodził do nich po pieniądze i najwidoczniej wiele z tym wspólnego miały maski, które nosili oprawcy. Chociaż, czy nie za wcześnie wyciągała wnioski? Mogłaby się nad tym zastanowić, przemyśleć czy przypadkiem nie jest zbyt szybka w osądzaniu, w końcu nie zawsze opłacanie oznacza coś sprzecznego z prawem, ale... Słowa o okradaniu dość jednoznacznie wskazywały na przestępczy charakter procederu dziejącego się na terenie wioski, jednak na razie nie mogła nic z tym zrobić. Zadanie zlecone przez liderkę miało pierwszeństwo nad sprawami wioski, zwłaszcza że na razie nie wyglądało na to, że grozi im bezpośrednie niebezpieczeństwo poza stratami pieniężnymi. Nie mogła się pakować w środek czegoś, o czym nie miała pojęcia, w ten sposób mogła pogorszyć sprawę. Postanowiła więc zgrywać głupią. Sięgnęła po herbatę i objęła pojemniczek z nią dłońmi, po czym zaciągnęła się zapachem i powoli pokiwała głową.
- Rozumiem... - stwierdziła wolno, przymrużając oczy. Jej ton raczej wskazywał na to, że po prostu odpuszczała temat, na razie go zmieniając, jednak nie była do końca przekonana. Zapach zielonej herbaty był uspokajający.
- Wioska leży niedaleko Muru, prawda? - zauważyła dalej - Nie macie w związku z tym żadnych kłopotów? Nikt podejrzany nie kręcił się po okolicy? Po ostatnich kłopotach z dzikimi oczy trzyma mieć dookoła głowy, a skoro mało macie gości to pewnie każdy obcy rzuca się w oczy - zakończyła spokojnie. Mówiła w miarę głośno, nie szeptała, ale i nie krzyczała. Chciała, by ludzie dookoła to słyszeli, ale nie chciała by to było oczywiste, musiała więc balansować między jedną chęcią, a drugą. Jednocześnie nasłuchiwała uważnie, mając nadzieje, że nawet jeśli jej nic nie powie bezpośrednio karczmarz, to może między sobą powiedzą dość ciekawego. Obracała powoli czakrę z herbatą w dłoni, czekając aż ostygnie. Nie mogła się za bardzo spieszyć.
Chise
 

Re: Tsubasa

Postprzez Hikari » 26 sie 2018, o 04:13

~ Zabawa w detektywa ~
Misja rangi C 11/45+
Chise oraz Shiga




Chise
Gospoda wróciwszy do życia była już dużo trudniejsza w podsłuchiwaniu. Wiele różnych dźwięków zaczynało się mieszać, chociaż też każdy mówił dość cicho. Nie byli specjalnie radośni, czy smutni. Po prostu każdy starał się rozmawiać w swoim i tylko swoim gronie, można powiedzieć zachowawczo. Jednocześnie też padało dużo więcej słów, które to mieszające się z innymi musiały być dochodzone po trochu drogą dedukcji. Nie jest to czynność niezwykła taka, człowiek jest w stanie zrobić chociażby tyle. Wszystko zdawało się jednak być nieistotne, typowe duperele między znajomymi. Za to karczmarz jakoś w tym zakresie był bardziej rozmowny, przecież nic takowego się nie stanie.
- Jest tu tak jak zwykle, poza tym, że niedawno trzy dni spędzili tutaj czarni poszukując jakichś ludzi. Przepytali każdego, chcieli domy przeszukiwać i nie pozwolili nikomu opuścić tej okolicy. Podobno przez mur się jakoś przedostali, ale nie chce mi się w to wierzyć. Komu normalnemu by się to udało?
W takich opowieściach albo człowiek faktycznie nic nie wie, albo kłamie. Tylko dlaczego miałby oszukiwać odnośnie kogoś obcego? Przecież ludzie zza muru chcą pewnie tylko zabijać tą stronę, zresztą historia mówi o samych takich przypadkach. Wieczna wojna tej strony z drugą.
- Jeżeli wysłała was liderka w tej sprawie to marnujecie czas, skoro tamci nic nie znaleźli to nikogo nie znajdziecie, ostatecznie współpracowalibyśmy jakby coś nam było wiadome.
Po chwili stało się coś nieoczekiwanego, krzyki dziecka dochodzące z zewnątrz na dźwięk których każdy zamilkł, tylko karczmarz natychmiast ruszył do drzwi. Zaraz dało się usłyszeć skrzypnięcie zawiasów i zapadła cisza, którą przerwał coraz głośniejszy płacz małego chłopczyka.

Shiga
Jak straszyć ludzi, a także ich zniechęcać do współpracy można tylko się uczyć od tego wyznawcy jashina. Zdecydowanie nie należy do ludzi miłych i szanujących czyjeś dobro. Na jego słowa odpowiadała mu tylko dosłownie cisza, wszelakie pertraktacje można uznać za nieudane. Dyplomatą to z takim podejściem się nigdy nie zostanie, ale po nieudanym planie A zostaje zawsze B. Zawsze można z wdziękiem i stylem użyć jakiegoś palnika, który przepali zamontowane metale. Problem w wszystkim, że zawiasy zazwyczaj są od wewnętrznej ich strony i trzeba przedostać się przez drewno. Przy takiej temperaturze nie jest trudno o pożar, który może wywołać nieodpowiedzialne działanie. Na szczęście wszystko było dość mokre, niedawno padało jak wspominałem mówiąc o błocie tak więc powstawanie płomienia i jego rozprzestrzenianie się nie działo się w drastycznym tempie. Gdyby tylko pomyśleć dobry plan jak to powstrzymać zaraz po spróbowaniu mogły być jeszcze jakieś najmniejsze szanse. To nie było wszystko, z powietrza spadł atrament, który upadł na ulicę, a w okolicy także biały list. Identyczny jak ten w domu, czyżby dalsze instrukcje? Czy w ogóle nasz kapłan przejmie się płonącym budynkiem, zrobionym w całości z drewna, a może będzie kontynuował swoje włamanie w najlepsze?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2030
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Tsubasa

Postprzez Chise » 26 sie 2018, o 19:42

To co mówił karczmarz zgadzało się z treścią listu. Czarni szukali tu kogoś i zrezygnowali, po tym jak nic nie znaleźli, dlatego liderka ich wysłała. Dziewczyna pokiwała powoli głową, zgadzając się z jego słowami.
- Nikomu normalnemu by się nie udało zapewne - zgodziła się z nim. W końcu nie szukali jakieś cywila, taki zapewne nie byłby w stanie przejść przez mur lub zostałby szybko zatrzymany. Niee, oni szukali shinobiego, a od czasu bitwy pod murem wiedzieli, że tacy są wśród dzikich. Wiedza ta mogła się upowszechniać i to zapewne było problemem, z którym mur przy wsparciu Uchiha musiał się mierzyć. No, ale to nie musiała być wiedza jaką posiadał zwykły karczmarz, więc rozumiała jego zdziwienie.
Przechyliła lekko głowę kiedy ten wspomniał o jej zadaniu. Oczywiście, wniosek nie był trudny do wyciągnięcia, ale nie zamierzała ani potwierdzać ani zaprzeczać. Upiła ostrożnie łyk napoju, nie chcąc się oparzyć, a zastanawiała się w tym czasie od odpowiednio zręczną odpowiedzią.
Jednak uratowało ją zamieszanie. Usłyszała jakiś płacz dziecka i zwróciła się w jego stronę. Cała karczma znów zamilkła, co było dziwaczne, jedynie karczmarz się zerwał. W tej ciszy wyraźnie słyszała każdy pojedynczy krok i szloch dzieciaka, a potem zamknięcie drzwi. Cisza nadal była przerażająca, a Chise pokręciła głową z lekkim zawodem. Wszystko szło bardziej pod górkę niż by się spodziewała, ale nie załamywała się. Ludzie nie byli zbyt rozmowni, nie czuła nawet potrzeby próbować, ale nie chciała siedzieć bezczynnie. Dziewczyna po chwilce myślenia w końcu wstała i ruszyła w stronę drzwi.
Chise
 

Re: Tsubasa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 26 sie 2018, o 21:38

Dobra kuuuuurwa wszystko poszło bardzo nie tak. Do takiego wniosku definitywnie można było dojść nawet jeśli się miało sparaliżówany mózg. I Shiga do takiego wniosku właśnie wziął i doszedł, że tutaj jest coś bardzo srogo kurdebele nie tak i ten plan był chujowy. Niby otworzenie drzwi było spoko, ale chyba wziął nie docenił siły własnego ognia i w ten sposób zawias zaczął się przepalać, a dom jarzyć, skrzyć, płonąć... kuuurwa.
-PALI SIĘ, LUDZIE GASIĆ! - krzyknął mnich na całą wioskę, po czym rozejrzał się czy ktokolwiek przyjdzie pomagać. Mogliby w sumie się otworzyć na cierpienie bliźniego. - W ŚRODKU JEST KOBIETA, A MOGĄ BYĆ DZIECI. I SZCZENIACZKI, KURWA RATUJMY SZCZENIACZKI. - Kolejny okrzyk jeszcze bardziej donośny od poprzedniego. Z powietrza wtem spadł atrament. I list. A w liście pewnie będzie wybuchowa notka. Mnich na razie ignoruje list, trzymając się od niego w pewnej słodkiej odległośći, to jest odległości wybuchu notki. Jeśli jest w zasięgu, to pilnie obserwuje tusz, czarną maź, czy to przypadkiem nie jest jakieś paskudne jutsu które sprawi, że wszystko zacznie płonąć i wybuchać. Bo w sumie nie ma pewności czy to tusz, czy jakaś smoła do lamp i wszystko nie pierdolnie i nie będzie na Shige...
-Przepraszam! Niefortunna iskra kobieto pomóż mi gasić, daj wodę! Nie jestem tym złym, poszukuje tych złych! - Powiedział znacznie ciszej, głównie do kobiety którą niepotrzebnie przestraszył. Głównym planem mnicha jest rzucanie garściami piachu na ogień, a jeśli to mało da, to zerwie z siebie kimono i uderzeniami materiału spróbuje opanować, przycisnąć ogień... Suitonu niestety nie posiadał pod ręką.

Jakby jakimś cudem wszystko ucichło to Shiga sprawdzi list biorąc go i otwierając, przedzierając na pół, by w razie czego notka nie wybuchła mu w ryj jeśli takowa tam jest. Jakby się zaczęło skrzyć to shiga rzuca list i krzycząc bomba odskakuje najdalej by nie oberwać.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Tsubasa

Postprzez Hikari » 28 sie 2018, o 21:21

~ Zabawa w detektywa ~
Misja rangi C 14/45+
Chise oraz Shiga




Chise
Karczmarz wcale nie nalegał na dalsze odpowiedzi, wręcz przeciwnie. Zajmował się w międzyczasie innymi klientami, przecież posiada takich paru. Nie na jednej osobie kończy się bar prawda? Wszystko zepsuło dziecko wbiegające do środka.
- Co się stało młody?
- Przyszedł straszny pan, on... On...
- Spokojnie, już tutaj nie przyjdzie. Widział jak uciekasz?
- Nie... On szedł do domu, zobaczył matkę... Potem potem...
Cała reszta osób słuchała, ale tupanie stopami, lekkie o blat stołu wykazywało u co niektórych na lekkie poddenerwowanie.
- Spokojnie, tutaj nic się nie stanie. Co się stało dalej?
- Widziałem z daleka dym, chyba podpalił dom.
Dalej nastała chwilowa cisza i dźwięk uchylanych drzwi, które zostały szybko zamknięte.
- Cholera chyba mnie widział.
Nie trzeba było nic więcej, aby wszystkie okna zostały zasłonięte. Wcześniej po zobaczeniu dziewczyny siedzącej przy ladzie nie mieli żadnej okazji podjąć prób ukrycia.

Shiga
Shiga nie podejmując akcji jako pierwszej sprawiał dawał cenne sekundy na płonięcie domu coraz bardziej. Obecnie nie było to jeszcze tragiczne, wciąć mokre drzewo wpierw musiało zgasnąć zanim szło dalej. Jego krzyki nie zrobiły najmniejszego wrażenia, najwyżej każdy kto podglądał tylko schował się w najgłębszym zakamarku domu. Nikt nie chciał być następną ofiarą, bo zapewne tak widzieli to wszystko mieszkańcy. Przyszedł zły człowiek, który ich spali za pojawienie się w życiu. Słowa nie są wystarczająco przekonujące, aby dotrzeć do czyjegoś serca. Wokół listu był widoczny atrament, nie mogła to być żadna odmiana ogniowej techniki. Zachowanie ostrożności nie było żadnym problemem. Do tego w pobliżu po pewnym czasie znalazł wiaderko z wodą, nie aż takim długim prawdę mówiąc. Jedno niestety nie wystarczyło już do końca. Pomógł w tym piasek, który ugasił to wszystko. Zostawił jednak dziurę, na wysokości idealnej do podglądania przez jakiegoś olbrzyma, a tutaj mamy z takim do czynienia. Po spojrzeniu nie ma żywego ducha, poza na sekundę otworzonymi drzwiami gdzieś daleko. Które to dokładnie mogły być?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2030
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Tsubasa

Postprzez Hitsukejin Shiga » 31 sie 2018, o 10:46

Shiga nie podjął akcji jako pierwszej bo liczył, że naprawdę ktoś mu pomoże, jednak ludzie byli zbyt przerażeni. Albo mieli zbyt w dupie. Może Shiga niechcący podpalił mieszkanie sąsiadki której akurat nikt nie lubił? Może los jej i jej domu im wisiał i powiewał całkowicie i dlatego nikt w ogóle nie postanowił reagować? Tak, to na pewno była nielubiana w całej wsi sąsiadka. Na pewno dziwka. A jej dziecko to pewnie zapłodnienie intrajashin. Ktoś we wiosce zemarł, a ona zaszła bez ojca. Zapłodnienie Jashinowe, a z małego będzie mega krwawy Jashinista. Na pewno tak, taką wizję Shiga właśnie układał we swojej główce.
Zaczął gasić, jak tylko mógł. Pojawiło się wiadro z wodą, bardzo skrupulatnie, ostrożnie, skierowane prosto na żar, na ogień. Syk, para... I pożar powinien przestać się rozprzestrzeniać, zwłaszcza, że Shigol spotęgował swoje działania piaskiem rzucanym z ziemi w ogień, dusząc go, dusząc żar... do końca. Czyli nie jest tak źle, jak być mogło. Shiga widział, przez dziurę wypaloną, że w domu ktoś był ale usunął się tylnymi drzwiami... Czyli uciekała przed nim ta babka, a Shiga chciał porozmawiać tylko.
Tak czy siak Shiga sprawdza zawartość listu, tak jak wcześniej uważając jakby to była notka i jak jest, to ucieka. Sprawdza uszkadzając list, rozrywając go zdecydowanym ruchem po upewnieniu się, że nie jest obserwowany, a potem czyta zawartość.
Dalej pewnie skieruje się do Chise. Pogoń za uciekającą wydawał się głupi, bo by tylko pogłębił wrażenie ludzi w wiosce, że Shiga to potwór i morderca.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość