Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 lip 2019, o 21:58


I remember when
I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that place
Even your emotions have an echo in so much space
And when you're out there, without care
Yeah I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much



Ostatnią technikę o której była w ogóle mowa i w zwojach i w podręcznikach i której mnich mógłby się nauczyć, była technika która nawet jego zaskoczyła, a nie jedno kurde widział. Bo jak to tak, ja rozumiem, że Chiyute to straszna kupa i leczy na dobrą sprawę tylko ciało bezpośrednio tam gdzie dotykają łapy. Wiedział zatem też, że ulepszenie Chiyute, czyli naosute pozwalało mu w doskonały sposób leczyć bez dotykania pacjenta - w ten sposób nie musiał pchać paluchów na ziejące rany swoich celów technik leczniczych by im nic nie babrać. Takie babranie to definitywnie chujowy pomysł, bo nie zawsze jest okazja by ręce wysterylizować.
Ale żeby techniką medyczną w praktyce w ogóle rzucac na odległość? To w ogóle nie mieściło się ani w głowie, ani w dupie mnicha, a muiało się pomieścić w jego ręcach. Co zabawne, technika ta była bezpieczęciowa, czyli nie składał duetu pieczeci które do tej pory były obecne w każdej z triady technik medycznych które służyły do leczenia... lecz, nawet nie mając kontaktu z pacjentem, możemy leczyć na oszałamiającą odległość nawet czterech metrów. Samo założenie było przerażające dla mnicha, jak to tak, na cztery metry od celu? Czyli to by oznaczało, że jeśli ktoś by groził, że poderżnie komuś gardło, a mnich stałby cztery metry oddaony to mówi - śmiało - podcinaj!
I leczy swojego kochanego pacjenta od razu jak ten zostaje raniony? Bez bliskości? To trochę smutne, ale jakie potezne w założeniu i w możliwie praktycznym wykonaniu! Mnich zaczął więc realizować się w nauce techniki, jednak przyzwyczajony do tego, że technikę iryo i medyczną czakrę wyzwala sympatyczny duet pieczęci, miał problemy przez wiele godzin w opanowaniu wymagającej naprawde wielu godzin i jeszcze bardziej wielu prób - wyzwolenie medycznej czakry bez użycia żadnej pieczeci. Nie było to łatwe i Shigusiowi nie przychodziło łatwo, wiele prób u wody upłynęło w jeziorze czy tam w rzece nim mnichowi wreszcie się udało bezpieczęciowo utrzymać zielonkawego gluta czakry.
Zaczął nim, w dalszych krokach manipulować by osiągnąć zamierzony cel, czyli przesylanie tego medycznego gluta zielonkawo seledynowej czakry do celu. Ale na cztery metry ? Na początku to udawało mu się maksymalnie na półmetra odsunąć od siebie medyczną czakrę i kazać jej się przesuwać dalej, aleeeeee dużo prób dalej osiągnał już metr, potem osiągnął półtorej metra, potem osiągnął dwa metry, potem osiągnął dwa i półmetra, potem udało mu się osiągnać trzy metry, potem popchnął jeszcze bardziej swoje możłiwości osiągając zawrotną odleglość trzech i pół metra - by dopiero następnego dnia po odpowiednio sytym posiłku i wypoczęciu...
Opanowac oszałamiającą odległość czterech metrów. Tadam, Shiga mógł teraz, po wielkich bólach przypominających rodzenie jeża, przesyłać medyczną czakrę z dala od swojego ciała na odległość aż cholernych czterech metrów i to w sposób całkowicie bezpieczęciowy. Nie wierzył sam w to, jak jego umiejętności się rozwinęły od Hanamury, gdzie jego szczytem umiejętności było pieprzone skaleczenie... A za to wszystko, odpowiedzialna, czy tego chce czy nie, była jednak Chise. Może to i lepiej? Jako Shiga ratujący życie Mnich realizował się nawet bardziej niż jako Shiga morderca. Jego rosnąca sława chyba świadczyła o tym najlepiej.

Nauka techniki rangi A - Kyori Chiyu no Jutsu

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 lip 2019, o 22:32


I remember when
I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that place
Even your emotions have an echo in so much space
And when you're out there, without care
Yeah I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much


Ostatnią techniką której mnich planował się kiedykolwiek w życiu nauczyć - to jest, jeśłi to życie trwaloby pewnie jakiś miesiąc, albo góra dwa, było ostateczne zastosowanie umiejętności jakie posiadł dzięki rankankenowi. Gilotynowy spadający cios łączył wszystko co wspaniałego czego nauczyl się zarówno w taijutsu bezstylowych jak i w taijutsu w pięknym stylu rankankena. Technika o tyle wspaniała, że w sumie najpotężniejsza jaką oferował mu styl biorąc pod uwagę jego aktualne możliwości - innymi słowy co mógł zrobić i co mógł opanowac bez zrobienia sobie jakiejś wykurwistej krzywdy. Ostatnie czego mu brakowało, na dobrą sprawę, to połamanie się przed samą wyprawa.

Wdzięczna i dźwięczna technika o nazwie Girochin doroppu czyli dosłownie właśnie gilotynowy upadek czy upadek gilotyn, polegała na tym, by wzbudzać szacunek samą nazwą - a jak będzie odpowiednio wykonana to głównie słać gęsto trupa, siać przerażenie, zniszczenie i szeroko pojęty rozpierdol. Po pierwsze musiał się ładnie wybić w górę - robił to w praktyce już chyba tysiące razy na przestrzeni ostatniego miesiąca czy dwóch, że teraz dobre wybicie się w powietrze było dla niego niczym wyssane z mlekiem matki. Jakby go w nocy o północy obudzić to by się wybił w powietrze jak jebaniutki zajączek cały ze sprężyn. Przezabawna sama wizja, to trzeba jedno przyznać.

Ogólnie po tym, jak się już ładnie wybije i osiągnie jakąś tam kuszącą wysokość, to się podnosi nogę, zwiększając swoją prędkość i zwiększając swój moment obrotowy do tego stopnia, że nabieramy nie tylko wspaniałej siły, ale i wspaniałej prędkości, by potem z tą wspaniałą siłą i wspaniałą prędkością wpieprzyć się na przeciwnika całą siłą i impetem, a robiąc salto to w ogóle siła i pęd taki, że zgon na miejscu. Wiele prób później mnich wykonał technikę dwa dni w przód w sposób zadowalający go. Tak, podobało mu się definitywnie to zwieńczenie jego aktualnych możliwości Rankankenu.

Nauka techniki rangi B - Girochin Doroppu.

Co jednak medyka Shigę jashinistę pasożyta zawadiakę ponad wszelką kontrolą bawiło najbardziej to to, że z kantai, razem z nim, przypłynęły jego zakupy, to jest, całe te wyjebanie wielkie skrzynie towaru. Mnich musiał teraz chwycić swoje, przebrać się, popakować wszystko w odpowiedni sposób, pochować w zwojach to co dla Siebie, a to co dla Chise... I w ogóle, napełnić manierki, przygotować zestawy, wszystko ładnie po swojemu poukładać i w ogóle meksyk na dłuższą metę. Totalny meksyk.

Co wynosiła cała jego lista? Na dobrą sprawę bardzo wiele dobroci. Zaczął więc pakować zabawki, rozłożył swoje zwoje bardzo ładnie je rozwijając i mając zamiar wszystko jako tako poukładac, ubrać się, przygotować i wybierać w drogę...
Jego początkowa zawartość zabawek w skrzyniach oznaczała więc, że miał dużo, dużo rzeczy. Pootwierał wszystko co przypłynęło z nim z Kantai.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Co z tego idzie dla Chise? Mnich doskonale wiedział, czego dziewczyna może chcieć, więc najsampierw chwycił zwój rozmiarów małego z pięciu które posiadał i umieścił w nim, znając jego możliwości pomieszczenia, część zabawek które miał zamiar Chise przekazać. Od razu sobie spisał listę, by potem dziewczynie powiedzieć co jest gdzie.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Tak przygotowany mały zwój w kolorze czerwieni z białą oblamówką włożył do jednej z dwóch zakupionych dużych toreb. Następnie rozwinął średni zwój i położył na nim wszystko co miał zamiar do niego spakować, przesyłając czakrę do przedmiotów i do zwoju, pieczętując wszystko co trzeba pod koreczek. Zajęło to zwój numer jeden z pięciu posiadanych.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

I taki zwój, czerwony z czarną oblamówką w rzucił do tej samej torby co poprzednia paczka prezentowa w formie zwoju ho ho ho święta nadchodzą razem z Shigą. Do takiej torby wpakował też jedną z rękawic Kuzuri które razem ze swoim przyjacielem w Hanamurze opracowali. Torba zawierała więc w sobie dwa wypakowane zwoje, a także jedną sztukę Kuzuri. Ładnie, ładnie, dostatecznie.
Zostawiło to mnicha z koniecznością spakowania reszty zabawek. Po pierwsze zaczął od ubioru, bo po co wszystko targac, prawda? Wziął całe swoje bandaze jakie zakupił i bardzo dokładnie i bardzo ladnie owinął nimi caluteńskie swoje ciało. Każdą z kończyn, a nawet głowę, zasłaniając całkowicie swoje włosy, swoje ciało i każdy jego najmniejszy milimetr bandażami. Uczynił z siebie bardzo sprytnie zakamuflowaną mumię. Na swoje zmumifikowane ciało zostało przywdziać zbroję, którą zalożył i stał się pancerniakiem. Na lewej ręce znajdowała się jego wierna kusza w której zmienił szpulę z poniszczonych 20 metrów żyłki na całe 50. Na prawej ręce - Kuzuri. Do pasa przytroczył Muramasę w pochwie, najpierw nacieszając nim oczka swoje. Na ręce założył jeszcze rękawiczki ze stalowym ograniaczem, które ładnie uzupełniały jego karwasze, zmieniając go w fortecę nie do spenetrowania - prawie! Bo na koniec założył jeszcze na łeb otrzymaną od Chise maskę wykonaną z zerwanej z ciała Kabuto pancernej płyty, zmieniając się w inkarnację Kabuto. Pancerną! Przy użyciu opanowanej wcześniej techniki spreparował połowę swoich posiadanych notek, a połowę zostawił czystą, normalną, w sensie.
Jedne notki wrzucił do jednego małego zwoju - z numerem 2, a drugie notki do zwoju z numerkiem 3. Do zwoju z numerem 2 wsadził także posiadane notki świetlne, a także posiadane bombki chilli. Do drugiego małego zwoju, gdzie do tej pory były tylko notki wpakował oba posiadane pojemniki z formaliną... a także posiadane pigułki bojowe i ze skrzepniętą krwią. Poszedł też nad wodę napełnić wszystkie posiadane manierki pitną wodą, pakując je do średniego zwoju z numerkiem 2. Do tego także zwoju, dla porządku poszły także ogniskowy zestaw do gotowania, a także krzesiwo i hubka... Zapakował ciasno wszystkie bełty do kołczanu, który zalożył na plecy, Zresztował mu się w sumie tylko łańcuch, który wpakował do małego zwoju numerek dwa, wypełniając go niemalże po brzegi - czuł to, a do zwoju małego z numerkiem trzy wpakował szpony, zwój porastający futerkiem, bombkę dymną ze śmiesznym efektem jak i dwie dymne bombki rozsypujące konfetti. Takie zabaweczki.
Wolne, nieużywane zwoje trafiły do jednego ze zwojów. Mnich założył torbę, na torbę zwinięty ładnie namiocik, a z boku zbroi, by mieć dobry dostep do bełtów - powiesił kołczan. I tak wyekwipowany był wreszcie gotów do drogi.
Więc wyruszył - uprzednio, dla pewności, używając swojej techniki po odpoczynku dnia nastepnego, napełniając średni zwój po brzeżki wodą.... Może się przyda?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


ZT

Użyte techniki:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Fūin no Jutsu

Pieczęci
Przy pieczętowaniu Tygrys, przy odpieczętowaniu brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny(jednorazowe pieczętowanie)

Dodatkowe
Użytkownik musi stać obok zwoju (i takowy posiadać, rzecz jasna)

Opis Podstawowa technika specjalistów w pieczętowaniu, wymagająca użycia zwoju. Ninja staje w pobliżu papirusu i nakłada na papier (lub obok, jeżeli przedmiot jest za duży) to, co ma zostać zapieczętowane wewnątrz. Następnie przelewa do obu - przedmiotu i zwoju - swoją chakrę i składa pieczęć tygrysa. Efektem jest zamknięcie wewnątrz papieru docelowego przedmiotu, który następnie można w każdej chwili ponownie odpieczętować.

Uwaga -Pieczętowanie materiałów organicznych (m.in. materiałów do przeszczepu) możliwe jest przy pomocy tej techniki dopiero od Fūinjutsu C.
-Na randze E z Fūinjutsu możemy pieczętować przedmioty tylko w małych zwojach.
-W przypadku samurajów technika jest dostępna od Fūinjutsu rangi D



Nazwa
Fūin no Mizu

Pieczęci
Wół → Zając

Zasięg
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (zapieczętowanie)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Rozszerzenie Fūin no Jutsu, poszerzające wachlarz przedmiotów możliwych do zapieczętowania o wszelkiego rodzaju ciecze. Dzięki temu możemy zamknąć w zwoju między innymi oliwę, ropę, formalinę lub rzecz jasna najzwyklejszą wodę. Pieczętowanie chwilę trwa, lecz po zakończeniu procesu możemy nosić w kieszeni zwój zawierający wodę - pozwala to np. używać technik Suitonu tam, gdzie nie ma wody.
Ilość wody, jaką jesteśmy w stanie zmieścić do zwoju, jest zależna od naszej rangi w Fuuinjutsu i wielkości zwoju:
</span>
Fūinjutsu D
Mały zwój
niewielkie
Średni zwój
niewielkie
Duży zwój
małe

Fūinjutsu C
Mały zwój
niewielkie
Średni zwój
małe
Duży zwój
małe

Fūinjutsu B
Mały zwój
małe
Średni zwój
małe
Duży zwój
średnie

Fūinjutsu A
Mały zwój
małe
Średni zwój
średnie
Duży zwój
średnie

Fūinjutsu S
Mały zwój
średnie
Średni zwój
średnie
Duży zwój
duże
]



Nazwa
Bakuryūgeki

Pieczęci
Tygrys

Zasięg
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (aktywacja)

Dodatkowe
Wymaga posiadania notek wybuchowych

Opis Jutsu to jest o tyle specyficzne, że pozwala użyć destrukcyjnej mocy notek wybuchowych... nie wywołując wybuchu. Technika wpływa bezpośrednio na pieczęć, zmieniając nieco jej właściwość - po aktywacji notki cała energia chakry zostaje przekierowana na wytworzenie płomienia, który przyjmuje kształt głowy smoka i automatycznie mknie w kierunku oponenta. Notka po użyciu tej techniki nie nadaje się już do użytku.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość