Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 cze 2019, o 22:52


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Co się działo z Shigusiem przez ten długi czas, co dziewczyna była nieprzytomna? No oprócz robienia całopalnego stosiku to turlał się wte i nazad po polance szukając szczęścia w życiu. Nie znalazł go. Słabiutko Shigutki. Na szczęście ta dziewczynka zapewnia ci choć trochę zabawy i rozrywki. Jest dobrą odskocznią od cierpienia z nudów, która dopadała go ostatnio. Taka szarość i obojętność. Definitywnie.

Na myśl przyszedł mu Kemuri. Chłopaczek z zajazdu. Dziewczyna od dzikich. Złodziej. Uchiha od Yarido.
Chłopak, którego pozbawił oczu, po kolei, to Kemuri. Wypalone oczy, pokonany, poniżony i zeszmacony. Z zabitymi wszystkimi kolegami z któryi współpracował. Może wyjęcie mu oczu nie było dość rozsądne? Tak, definitywna przesada fizyczna, zbyt opalony by w ogóle chciał się z Shigą po raz kolejny spotkać. Dlatego nie będzie z niego żadnego solidnego lekarstwa na nudę. Dalej chłopaczek z zajazdu. Jemu odjąl rękę. I koniec kochany z używania technik. Nie będziesz więcej walczył. Może nauczy się jedną ręką? Ale raczej także nie będzie fanatycznie szukał Shigi by się zemścić. Szkoda. Dziewczyna od dzikich pewnie gnije w lochach. Żałosna strata potencjału. Złodziej narobił pod Siebie kiedy Shiga sie nim zajał. Pewnie do tej pory, a minął miesiąc, shiga śni mu się po nocach. Przesadził, ale nie fizycznie, tylko psychicznie. Uchiha? O tak, zabił jej ukochanego. Może ona wreszcie przyjdzie po Shigę i zakończy pasmo nudy i szarości, która wybijała bardzo szybko i bardzo często, bo wszelkie rozrywki były chwilowe.

Może ta nie?

Kiedy dziewczyna go zaczęła pytać, dlaczego jej to robi, znów prychnął, ze śmiechem. Prosto w jej twarz.
-Robię to dla Ciebie. Musisz po prostu zrozumieć, że albo będziesz silna albo musisz zginąć. Nie możesz naprawiać świata, jeśli nie jesteś w stanie spalić tego obecnego. Dopiero na zgliszczach można coś zbudować. - Podszedł parę kroków bliżej, obserwując ten spektakl. Dziewczyna próbowała się uwolnić. Widać było, że zaczyna coś się dziać. Robi co tylko może, stara się. W jego oczach pojawiła się nadzieja, gdy tylko ujrzał, że pas się tli... rozweselił się. Może teraz wybuchnie ogień. Może dziewczyna przebudzi w sobie prawdziwą, nie skrępowaną niczym Hi-No-Ishi.
-Wola ognia... Hi no Ishi. Użyj jej. Wyzwól ogień. Kurwa wyzwól ten ogień! - Warknął, stojąc już prawie przy niej. Chciał mieć akolitkę. Chciał mieć wyznawczynię. Chciał, by ktoś tak jak on, pokochał, zrozumiał i szanował ogień. Potrzebował na zabój kogoś, kto będzie... Nim. Jego bardziej oddaną wersją. Bez Jashinizmu jako kotwicy. Czystego wyznawcy żaru. Zacisnął dłonie w pięści widząc płomyki na linie. Powtarzał sobie w glowie ciągle - zrobisz to, zrobisz to, zrobisz to...!

Ogień od stosu dzieliły centymetry. Stanął na ścieżce ognia gołą stopą. Ogień poparzył skórę, podpalając jego nogę. Pojawiły się od razu przypalone bąble i rany. Zagniótł ogień, by ten nie podpalił stosu, a Zetsumei mogła podziwiać, jak jego regeneracja od razu leczy jego skórę do stanu wyjściowego - nie zostawiając nawet śladu, że przed chwilą jego skórę trawił ogień.
-Słabość. Tym jesteś. Nie ma w Tobie woli ognia. Nie możesz zapanować nad ogniem. Musisz mu służyć. Jak wszyscy inni. - Z jego ust zniknął uśmiech. Całkowicie. Był pusty na twarzy, zupełnie. Czuł... pustkę i ból, jak nigdy dotąd. Okłamywał się, że odnalazł akolitkę. Że dziewczyna której uratował życie jest wybrańczynią Hi no Ishi której wszystko przekaże, kiedy na niego przyjdzie czas. Ale ona była węglem, jak wszyscy pozostali. Jedną, pierdoloną grudą węgla. Inni się kruszyli pod siłą Shigi nim wycisnął z nich diament. Może z nią będzie inaczej? Może nie skończy jak Kemuri, jak dzika, jak inni. Przekonamy się. Pokrył palec medyczną czakrą, której używał do rozbierania do leczenia swoje cele. Katto. Przeciął ruchem palca linę, spuszczając dziewczynę z kilku metrów na ziemię, nadal związana.
-Teraz cię skrzywdzę. A ty, jeśli chcesz kiedykolwiek mówić, że panujesz nad ogniem, będziesz mnie błagała o więcej. - Spojrzał na dziewczynę spode łba z niechęcią... i lekką pogardą. Podszedł do niej i docisnął ją kolanem do ziemi, łapiąc za górną połowę jej sukienki.
-Naszym hasłem bezpieczeństwa jest "Mocniej". - Wybuchnął histerycznym śmiechem, zrywając z niej ubranie i obnażając ją.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Zetsumei » 30 cze 2019, o 00:09

Obrazek

"Człowiek zniesie każdy rodzaj bólu, ale wstyd... Wstyd potrafi pożreć go w całości."


Dziewczyna czuła że za moment jej się uda, że za chwilę przepali linę i udowodni białowłosemu, że jest coś warta. Chciała to zrobić, szczególnie że chłopak podważył jej siłę, przez fakt że jeśli nie nauczy się zabijać, to sama umrze..Chciała przekonać mężczyznę, że jest inaczej, lecz okazało się że jest zbyt słaba, zbyt słaba nawet na taką błahostkę jak uwolnienie się z uwięzi. Już miała zamiar użyć techniki ninjutsu, lecz wtedy Shiga postanowił przerwać katusze dziewczyny. Czuła się że nie dała z siebie wszystkiego. Chciała mu przerwać, aby udowodnić mu nadaje się na jego uczennicę lecz znów wszystko działo się zbyt szybko. Młodzieniec wszedł gołymi stopami na rozpaloną ziemię.. A następnie zgasił płomień.. Kolejne wydarzenia na pewno wywołają ogromną traumę na psychice dziewczyny. Sam Shiga swymi słowami pokładał ogromne nadzieję w dziewczynie, można było powiedzieć że kibicował dziewczynie w pewien sposób, aby tylko jej się przepalić tą cholerny pas którym była przywiązana. Było już za późno, oblała test, lecz Shiga zmienił zdanie. Nie pozwolił dziewczynie spłonąć, postanowił zrobić coś gorszego. Emocje na twarzy Białowłosego naglę ponownie się zmieniły z uśmiechu na totalną pustkę. Postanowił odciąć dziewczynę lecz nadal jej dłonie były związane. Słowa mężczyzny oznaczały tylko jedno, choć Zetsu zupełnie nie myślała, że to głupie spotkanie przerodzi się w taką katastrofę dla niej samej. Upadła na ziemię niczym duży worek pełen ziemniaków. Oszołomiona była jeszcze wcześniejszymi wydarzeniami, gdzie wysoka temperatura zdecydowanie osłabiła organizm dziewczyny do tego stopnia, że nie będzie się w stanie bronić przed napastnikiem. Zgadza się, napastnikiem ponieważ tylko w takich kategoriach mogła patrzeć na białowłosego. Następstwa..
- Przestań! Nie musisz tego robić. Nie jesteś taki. Przestań, proszę. Wydobył się głos z dziewczyny a to działo się później nie powinno być widoczne dla wszystkich. Dziewczyna błagała chłopaka, aby nie robił tego co chciał. Wiedziała co mógłby z nią zrobić. Miała związane dłonie, a także była dość mocno osłabiona, ale nie miała zamiaru się nie bronić. Zaczęła się szamotać, kopać chłopaka nogami, aby zrzucić go z Siebie. Shiga był zdecydowanie silniejszy od dziewczyny. Czuła się taka bez radna. Nawet nie była w stanie zrozumieć słów które wypowiadał Jashinista, nie docierało do niej to co miało właśnie miejsce.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

I wish I was the monster you think I am. I wish I had enough poison for the whole pack of you. I would gladly give my life to watch you all swallow it.

Chaos. A gaping pit waiting to swallow us all. Chaos isn't a pit. Chaos is a ladder. Many who try to climb it fail and never get to try again. The fall breaks them. And some are given a chance to climb, but they refuse. They cling to the realm or the gods or love. Illusions. Only the ladder is real. The climb is all there is.
Avatar użytkownika

Zetsumei
 
Posty: 24
Dołączył(a): 18 cze 2019, o 11:11
Wiek postaci: 19
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=119188#p119188
GG: 68512457
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 30 cze 2019, o 01:04


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


W sumie zawsze wyobrażał Sobie jak to jest. Być po drugiej stronie. Bo to zawsze on krzywdził, okaleczał, męczył, torturował i doprowadzał do ostateczności. Do błagania o życie, do bycia ostatnią, żałosną podludzką namiastką czlowieka która posunie się do błagania wszystkiego i wszystkich i do każdego czynu byle przeżyć. Do tej pory tylko inni tak kończyli. On jeszcze nigdy. Ciekawe jakie to uczucie, kiedy ktoś może cię zabić, ale najpierw chce bardzo, bardzo skrzywdzić. Jak Shiga ją teraz, za niekompetencję. Widać było, że dziewczyna się starała. Widać było, że chciała coś osiągnąć, coś zmienić. Shiga przypomniał sobie, co sprawiło, ze on coś osiągnął.

Jego życie to było kilka barier. Pokonanych. Granic, wydarzeń. Pierwsza - śmierć ojca popchnęła go do zostania Jashinistą. Druga - śmierć matki popchnęła go do oddania się kultyzmowi w pełni. Trzecia - Poznanie niepozornej istoty i bycie odrzutkiem społecznym poszukiwanym listem gończym sprawiło, że poczuł potrzebe zostania kimś innym. Czwarta - Przegrana z Shinjim, gorsza od śmierci. Jak mógł przegrać z tym śmieciem? Wtedy rozwinął swój ogień, kontrolę czakry i sztuki medyczne. Piąta - Prawie śmierć niepozornej istotki z ręki Hana. Porzucił Jashinizm tradycyjny by zniszczyć Hana i wszystko co z nim zwiążane. Tyle granic. Każda kluczowa.
Zostaje mieć nadzieje, że Zetsumei powie coś podobnego. "Moja pierwsza brama, na drodzę dzięki której zostałam potezna - Shiga Hitsukejin. Który mnie zgwałcił, okaleczył i zniszczył.".

Świat musi spłonąc, by zbudować coś na zgliszczach.
Ona musi spłonąć, by odrodzić się jak feniks.

Nie chciał już wybuchać śmiechem jej w twarz na słowa "Nie musisz tego robić. Nie jesteś taki!" - Suko, nie wiesz jaki jestem, prosze cię do kogo ta mowa.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Kiedy z nią skończył, spojrzał na swoje dłonie, po czym wytarł je o ziemie, brzydząc się Siebie, ale tylko ciutek. Dziewczyna znów była nieprzytomna, przez ból który jej zapewnił. Przez ten rozdzierający, przeraźliwy zapewne ból i to, jak uderzał jej głową o ziemię w trakcie. Zdarł do końca z niej ubranie i rzucił je na tlącą się trawę by splonęło. W ten sposób zostawił ją taką - użytą, zużytą, poparzoną i nagą, na polance pod drzewem.

Zabrał swoje rzeczy, przerzucił kimono przez ramię i ulotnił się, licząc, że dziewczyna za szybko go nie znajdzie. Jeszcze zrobi coś głupiego próbując odzyskać swoją godność i tym razem nauka nie skończy się bólem tu i tam tylko śmiercią?

Z/T
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Zetsumei » 30 cze 2019, o 22:11

Obrazek

"Człowiek zniesie każdy rodzaj bólu, ale wstyd... Wstyd potrafi pożreć go w całości."


Wydarzenia które były następstwem czynów Shigi były bardzo traumatyczne dla dziewczyny. Trzeba powiedzieć wprost, dziewczyna została w pewien sposób wykorzystana przez Shigę i to w ten zły sposób. Sposób któremu nie życzyła by wrogą, lecz ten ponownie postanowił ponownie pozostawić dziewczynę przy życiu. Zet nie była w stanie opisać w jakim stanie się czuła. Brudna, zbrukana. Dostała cel, kiedy tylko otworzyła oczy. Nie miała zupełnie pojęcia ile czasu minęło od tych wydarzeń. Najchętniej zapomniała by o białowłosym i wydarzeniach które miały miejsce, dzisiejszego popołudnia. Zebrała cały swój ekwipunek i ruszyła w stronę Sogen. Potrzebowała odpoczynku. Kąpieli by pozbyć się zapachu oraz krępującego ją dotyku Shigi z całego ciała. Nie chciała się zbytnio widzieć z nikim, lecz wiedziała jedno. Będzie ciężko trenować a za cel obrała sobie odnalezienie Białowłosego i udowodnienie mu, że ten świat da się zmienić.

z/t
Obrazek

I wish I was the monster you think I am. I wish I had enough poison for the whole pack of you. I would gladly give my life to watch you all swallow it.

Chaos. A gaping pit waiting to swallow us all. Chaos isn't a pit. Chaos is a ladder. Many who try to climb it fail and never get to try again. The fall breaks them. And some are given a chance to climb, but they refuse. They cling to the realm or the gods or love. Illusions. Only the ladder is real. The climb is all there is.
Avatar użytkownika

Zetsumei
 
Posty: 24
Dołączył(a): 18 cze 2019, o 11:11
Wiek postaci: 19
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=119188#p119188
GG: 68512457
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 5 lip 2019, o 12:52


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Wrócił na wypaloną ogniem polanę po jakimś czasie, po dniu, dwóch. Po tym, jak odpoczął, po tym, jak zregenerował siły... Po tym jak ochłonął po bardzo poważnej i ważnej nauczce dla roszczeniowej parówy, która na dobrą sprawę nie spłaciła długu, obraziła jego wartości, a potem domagała się nauki. Miał szczerą nadzieję, że ta nauka którą jej dał wystarczy jej po wsze czasy. Bardzo ważne lekcje które rzutują na całe pozostałe życie to coś, w czym Shiga się specjalizował. Nawet, a zwłaszcza wtedy, gdy tego zycia po otrzymaniu lekcji nie zostało za dużo.
Wrócił, tym razem bez ekwipunku, za to z dwoma workami wypełnionymi słomą i piachem, ciasno upchanymi i przypominającymi ludzki korpus, by móc dalej trenować techniki taijutsu, jednak mając taki właśnie wspomagacz. Bo kogo miałby zaprzęgnąć do tej roboty?
Pierwsza technika, której planował się nauczyć, a nie zdążył przez incydent z gówniarą która miała zbyt wielkie mniemanie o sobie - a na dobrą sprawę zapomniał już jej imię, które chyba znaczyło rozczarowanie - to jedno trzeba przyznać jej rodzicom, wiedzieli co robią dając jej takie imię - to prosta technika unieruchamiania celu. Cała jej magia polegała na tym, by złapać kogoś za łeb dość potężnie i unieruchomić w ten sposób, dając do zrozumienia - rusz się, a stanie ci się dużo poważniejsza krzywda. Shiga wiedział, że taka technika to na dwoje babka wróżyła, raz się przyda, raz nie. Zwłaszcza, że zadziwiająco częściej lepiej było kogoś po prostu zabić niż straszyć. Postawił przed sobą tobołek i zacisnął na nim łapę, napinając mięśnie przedramienia i ramienia, dostosowując różny stopień zacisnięcia dłoni by zbadać w ten prosty sposób który styl jest najefektowniejszy. Zrozumiał po kilku próbach, że blokując ręke w ramieniu i zaciskając dłoń jest w stanie nawet podnieść tobołek do góry, a ten nie drgnie z jego stalowego uścisku.

Nauka taijutsu rangi D - Aian Kuroi

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 5 lip 2019, o 13:28


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Następna technika była już nieco bardziej skomplikowana i tutaj wykorzystanie tobołka było nieco bardziej... wymagające niż po prostu podnoszenie go na wyprostowanej łapie i ściskanie. I to kurcze tak o wiele bardziej. Na dobrą sprawę to nauczenie się tej techniki wymagało od mnicha bardziej, że tak powiem, przyłożenia się. Po pierwsze zaczął się uczyć dobrego chwytu - co też nie okazało się wcale tak proste jak mogłoby się wydawać. Po pierwsze złapanie takiego tobołka, który był nieco szerszy od Hitsukejina - a przedstawiał dobrze korpus dorosłego mężczyzny jak na przykład kermit, nie było takie proste. A to mu się wyślizgiwał z rąk, a to go trzymał za lekko, a to nieco za mocno... Nie tak prosto. Dopiero gdy złapał tak, by dłonią złapać drugą i ze swoich kończyn utworzyć niemalże stalową obejmę - już było prosto.. W ten sposób mógł dobrze miotnąć tobołem z całą siłą na pare solidnych metrów w górę. Następna część nauki to było wyskakiwanie od razu po wyrzucie - co także przysporzyło problemów, bo początkowo z refleksem Shigi to wyglądało tak, że jak on był w górze to tobołek już spadł i leżał na ziemi sobie radośnie, nie przejmując się zachętami mnicha pod tytułem - kurwo spadaj wolniej. Dopiero za nastą próbą, na dobrą sprawę, udało się doskoczyć na czas do toboła wykorzystując swoją większą prędkość i uderzyć tobołek tak, by go przewróćić do góry nóżkami - a raczej, dolną częścią tobołka do góry. Złapanie którego się nauczył i lecimy w dół... I TRACH TOBOLKIEM Z PEŁNĄ SIŁKĄ MYK.

Nauka techniki rangi C - Hayabusa Otoshi

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 5 lip 2019, o 14:12


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Zdecydowanym plusem nauki technik taijutsu było to, że mógł sobie potrenować, odpocząć, potrenować i znów odpocząć. Nie było pieczęci, nie było marnowania czakry, ogólnie było turbo przyjemnie się pouczyć takich prostych rzeczy jak jakieś wyskoki, wymachy... Treningi szły dobrze, zwłaszcza te bardziej skomplikowane. Nie było konieczności walki z czakrą to i na dobrą sprawę myślenie można było ograniczyć niemalże do zera. Tutaj, do kolejnej techniki, znów na ratunek jako sparing-partner przyszedł tobołek. A raczej nie przyszedł tylko stał gdzie stał bo tobołki to z zasady raczej nie są zbyt przechadzającym się typem sparingpartnera. Postawił sobie pana tobołka na środku polany i zaczął trenować szybkie, na pełnej swojej szybkości - a która znów ostatnio urosła - ddoskoki do celu. W ten sposób jak taka bańka wstańka regularnie podchodził do drzewa i doskokiwał do tobołka na pełnej prędkości, rozwijając swoje mięśnie, czas reakcji i prędkość poruszania się. Kiedy uznał, że doskoki idą mu już zadowalająco dobrze, uznał, że trzeba przeobrazić doskok w atak - z pozycji w której kończył doskok najłatwiej było rękami zaprzeć się o Ziemie i nadać ciału pęd - a po tym pędzie wystawic nogę i wymierzyć kopniaka. Bez zbędnych obrotów, wykorzystując w pozycję w której tak czy siak się znalazł. Z godzine więc trenował wykopy by się nauczyć dobrej techniki - potem zostało mu już ją wielokrotnie powtarzać, ale i to nie było wszystko. A jakby połączyć tą technikę z poprzednią? Wyskok, pojawienie się za wybitym w górę tobołkiem niczym cień... a potem poprzednia technika którą opanował czyli dośćefektowne, dość spektakularne wbicie w ziemie. Wiele godzin robił podobną kombinację po czym uznał, że pora się zdrzemńąć coby ciało - nawet wzmacniane jashinistyczną regeneracją - się wzięło nie przepracowało.

Nauka Kage Buyo rangi C.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 6 lip 2019, o 19:09


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Aczkolwiek takie poleganie na jednej technice, na dobrą sprawę na jednej, z zasady było słabe. Bo co, wybijać będzie jednym wyuczonym zestawem ruchów, a potem? A potem pogłaszcze przeciwnika w locie po główce i się odsunie? Naturalnym następtwem opanowania takich, a nie innych ruchów - jak takie ładne wybijanie przeciwników w górę - niewątpliwie było poznanie czegoś, co będzie można wykorzystać po udanym wykonaniu poprzedniego zestawu. Dlatego z pomocą znów przybył pan tobołek, który posłuszył mnichowi za cel walecznej krucjaty w podnoszenie swoich fizycznych możliwości i zdolności. Po wybiciu go w górę poprzednią kombinacją doskoku i kopnięcia w podbródek, Shiga wyskakiwał z dużą prędkością i siłą, znajdując się myk idealnie za swoim celem - trzeba było odświeżyć sobie jeszcze te umiejętności, ale ogólnie to szło coraz bardziej z górki, bo najgorsze było opanowanie takiego wyskoku - jednak w momencie w którym zaczął go przed odpoczynkiem robić już niemal mechanicznie - teraz po samym wyskoku zaczął dokładać kolejne, piorunujące ciosy, okładając raz po raz tobołek w locie - kopniecia, ciosy, ciosy na oślep i na odwal się, byle zniszczyć cel. Oczywiście spadając w dół, co nie było łatwe, a wręcz dość męczące. Kiedy był już przy samej ziemi, przesunął się do boku tobołka i wykonując na własnym impecie obrot - sprzedał tobołkowi kopnięcie wbijając go w ziemię. Od siły i ciosu uderzenia tobołek się rozerwał bezapelacyjnie, kilka kolejnych prób by doperfekcić technikę - z małymi odpoczynkami pomiędzy kolejnymi próbami generalnymi wykonywał już na drugim tobołku, a za ten wziął się coby go zaszyć i naprawić.

Nauka Shishi Rendan ranga C
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 6 lip 2019, o 20:12


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Przyszła pora na potwora z otwo... nie, przyszła pora na potwora kropka. Mnicha już od wizyty w Daishi, która miała miejsce jeszcze przed Zetsumei i operacją Chise był ciężko zafascynowany tym, co pokazał mu Kemuri. Pamiętał doskonale - bez żadnych złożonych pieczęci nagle na jego rękach pojawiła się poświata MEDYCZNEJ czakry, która nie dość, że napuchła mu mięśnie to jeszcze dała niespotykaną siłę, jakiej Shiga spodziewałby się tylko wyłącznie u użytkowników taijutsu... Więc logicznym było by i on się tego nauczył, prawda? Koniec końców przecież teraz zosta pełnoprawnym posiadaczem stylu taijutsu i poprzez ciężki trening rozwija swoje umiejętności w walce wręcz, by zwiększać swoje możliwości. Wiele godzin trenował tlenowo i beztlenowo, dźwigając kłody, pniaki i kamienie, próbując przy tym wzmocnić swój uchwyt i siłę czakrą, ale nadaremno. Musiał wrócić do karczmy po zwój z technikami medycznymi i podstawowymi książkami do ich nauki - dla pewności przyniósł wszystko bo a nuż a widelec będzie potrzebna jakaś nauka innych iryojutsu? A bardzo mu się na tej polance spodobało i to musiał przyznać. Siedział do późna w nocy czytając zwoje przy rozpalonym wcześniej ognisku. Zrozumiał, że powinien wywołać wyrzut błękitnej, seledynowej nawet czakry ze swojego ciała, ale nie skierować jej dwoma pieczęciami do technik z serii Chiyute-Naosute-Shosen.. Tylko wymieszaną czakrę z dłoni cofnąć w głąb ciała? Sam koncept wydawał mu się na tyle pokręcony, że conajmniej jeszcze godzinę czy dwie kombinował co i jak... Nareszcie, za entą próbą chyba się udało. Zacisnał dłonie w pięści, rozładowując wymieszaną czakrę. Poczuł jak jego mięśnie pokrywa czakra, robią się twarde, napięte, napęczniałe. Zrzucił z siebie koszulę dostrzegając, że jego mięśnie zrobiły się... wyraźnie bardziej... nah. Bądźmy szczerze. Stały się kurewsko wielkie i wyrzeźbione. Zazwyczaj w spoczynku, teraz były na szczycie swoich możliwości, w ciągłym wytężeniu na 200 procent normy. Podszedl powoli, mocnym, stanowczym krokiem do kamienia który ledwo podnosił dwoma rękami... I podniósł go bez problemu jedną. Jego siła musiała sie podwoić. Czuł, że wysiłek jest ciężki dla mięśni, jednak... dawały możłiwości!

Nauka Jutsu Chakra Kogeki, ranga C.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 7 lip 2019, o 21:16


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Po kolejnych naukach pora przyszła, coby jednak zadzierżgnąć trochę więzi rodzinnych. I wcale nie chodzi o to, że mnich miał jakiś określony interes w tym. Wrócił do karczmy, gdzie posłał po swojego przybranego, jakby nie patrzeć, synka z imienia Furu. Jebanego małego potwora i nihilistę, który przez lata przelotnego obcowania z Shigą - nie poprawił się z charakteru ani trochę. Swego synka mnich przyciągnął aż na polankę, w akompaniamencie komentarzy niezadowolenia i próśb o skrócenie cierpień. Nie było jednak wymówek i już po krótkim spacerze z karczmy w której chłopak przebywał, znaleźli się w drugiej karczmie, a potem potuptali wprost do lasu, gdzie mnich zostawił wszystkie swoje rzeczy. To jest, broń, ciuchy, książki, hajs.
-A tablicę ogłoszeń po drodzę widział, a? - Zagaił mnich, bez pardonu przechodząc do rzeczy. Blady, ciemnowłosy chłopak spojrzał swoimi rubinowymi oczami na niego, marszcząc brwi w konsekwentnie ofensywny sposób poprzysięgający śmierć w męczarniach.
-Dobrze cię widzieć, TATO. Nie było cię tylko pół roku. Wyjebałeś na drugi koniec kontynentu naprawiać świat, bez słowa, a miałeś jechać tylko na ślub z Chise, a teraz wróciłeś, bez słowa, i zaczynasz od "a widziałeś tablicę ogłoszeń"? Tak, widziałem, gram sobie z Aidenem i bratem Chise jak się spotykamy w taką grę pod tytułem "Gdzie Shigę znów wywieje na kilka miesięcy bez znaku życia". Ciężko, zeby mi umknęlo ogłoszenie o niepokojach w Midori. Wybywasz, nie? - W jego głosie jednocześnie były niesamowite ilości złości, nienawiści, wyrzutu, żalu i tęsknoty na raz. Shigę aż nieco wzięło i zbiło z pantałyku, więc zrobił to, co mnich robił najlepiej. Zaczął trenować nową technikę. Zaczął od odpalenia trybu wzmocnienia swoich mięśni czakrą, powodując ich napęcznienie i spulchnienie, zwiększając znacząco ich siłę. Definitywnie najlepiej to mu w życiu wychodziło, uciekanie z obowiązków i problemów w powiększanie swojej potęgi i naukę nowych sztuczek. Dlatego zamiast od razu odpowiedzieć Furu na pytanie - zaczął trenować kopnięcia w powietrzu.
-Ja niedługo będę miał bardziej ułożone życie niż Ty. Mógłbyś chociaż słać listy. Uratowałeś mi życie, znamy się kilka lat. Mieszkam z tobą i na twój koszt. Myślisz, że nie jesteś mi potrzebny? - Dodał chłopak po chwili ciszy, znacząco smutniej i bardziej w sposób... retorycznego pytania i półszeptu.
Shiga podszedł do skały, próbując ją teraz kopnięciami skruszyć gołą nogą, zadając tylko kolejne kopnięcia na próźno, aż do zbicia sobie mięśni.
-Obiecuje, że jeśli wróce z Midori, to na jakiekolwiek następne eskapady będę cię zabierał ze sobą. Powoli osiągam ten pułap umiejętności, że wiem, iż będę w stanie zapewnić ci bezpieczeństwo. - Skwitował monolog chłopaka mnich, w wysoce beznamiętny, obojętny sposób. Co miał mu powiedzieć? Zmienie się? Żałuje? Kłamałby przecież wtedy, a Shiga nie lubił kłamać. Kolejne kopnięcia. Uderzenia, jedno po drugim. Wiele, wiele dziesiątek kolejnych ciosów. Kolejnych głębokich rys na skale, kolejnych małych wgnieceń zadawanych wzmocnionym przez Chakra Kogeki ciałem. Czuł jak czakra krąży w jego ciele. A gdyby tak ją skoncentrować... Przez kolejne ciosy próbował skupić całą swoją siłę i czakrę w ciele jaka teraz w nim doskonale robiła robotę, w jednym punkcie. W jednym decydującym punkcie. Dopiero za entą próbą się udało. Wziął zamach, wykonał kopnięcie....

I skałę trafił szlag, razem ze sporym kawałem gruntu i otoczenia. Czakra zniszczyła praktycznie w gruzy cały jego cel ataku. Poczuł ból i zmęczenie, ledwo ustał na nogach po tym ciosie, ale jakoś sie udało. Wycofał się nieco do tyłu, chwiejnie.
-Ładnie. W ogóle co ci potrzeba? - Spytał Furu po spektaklu jakiego był świadkiem, znów stając się obojętnym jak zazwyczaj bywał. W stylu Shigi.
-Porobisz za Furupocztę. Zaniesiesz list do Chise. Nie wiem czy się z nią widziałeś. Zwróciłem jej wzrok w operacji. Sama go przeczyta. - W mnisim głosie obecna była duma. Furu wzruszył ramionami i mimo, że także czuł podziw zamiast "zwróciłem wzrok Chise" wolałby usłyszeć "wróciłem do Ciebie i Chise". Mnich chwycił jeden ze swoich zwojów których używał do spisywania różnych rzeczy, a który to pobrał z karczmy i postanowił napisać list do Chise... A także do liderki.
Najpierw zacząl od krótkiej notki do Chise.
Chise. Aktualnie znajduje się w okolicach karczmy, przy której spotkaliśmy się przed twoją operacją. Byłem w mieście. Widziałem ogłoszenie na tablicach. Coś solidnego dzieje się w lasach. Mamy zjawić się w ciągu tygodni w Midori. Szykuje się gruba akcja, rodem z Kami no Hikage, jak mniemam. Nie pomyliłem się, że będzie srogo gdy ciągnąlem do Hanamury, ani gdy powiało mnie do serca świata. Informuję cię, że tutaj też planuje być w centrum działań. Załączam list do liderki, który mam nadzieje, jej opatrzysz organoleptycznym załącznikiem. Pozdrówki krówki Mniszek niezbyt lekarski z imienia Shiga.

A potem przeszedł do oficjalniejszej części dla Katsumi.
Droga Katsumi-kakka.
Nie wiem, czy twoi ludzie ci już donieśli. Dzieje się coś ważnego, jak sądze, w Midori. Sądze, że może tam odbywać się coś kluczowego dla dobrobytu kontynentu i, odkładając na bok moje obowiązki jako najemnik Uchiha, jako spadkobierca Syna Jashina który pokonał antykreatora czuję, że powinienem tam być. Wszystko co zdobędę, informacje i tym podobne, przekażę oczywiście po swoim powrocie, jeśli wrócę, rodowi Uchiha. Sądze, że jako najpotężniejszy ród na kontynencie, Uchiha powinni mieć tam swoją reprezentację, więc dobrze by było, jakbyś pozwoliła Chise wyruszyć za mną.

Co jeszcze, Chise prawdopodobnie dostarczy ci ten list osobiście, mam prośbę, Katsumi-kakka, żebyś spojrzała jej prosto w oczy. Posiadłwszy wiedzę o przeszczepach nauczyłem się naprawiać to, co natura postanowiła zepsuć - umiem zwrócić wzrok ślepej, a także brakujące kończyny kulawemu. Skomplikowana operacja podczas której musiałem dosłownie operować w jej ciele odbyła się w szpitalu w Sogen za pozwoleniem i wsparciem materiałowym tamtejszych lekarzy. Nie zdziwie się więc, jak do twoich uszu dotrze informacja, że posiadasz w swoich szeregach kogoś, kto potrafi takie rzeczy - dlatego też uprzedzam cię pierwszy, byś wiedziała, że to ja jestem autorem tego sukcesu iż twoja podopieczna czystej krwi odzyskała wzrok i służę pomocą dla wszystkich innych twoich najważniejszych wojowników jeśli zajdzie potrzeba.

Z ukłonem, Hitsukejin Shiga.


Nauka techniki rangi C, Tsukenyaku.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 10 lip 2019, o 02:09


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Po napisaniu listów, gdzie sam proces pisania uznał za całkiem przyjemny odpoczynek, pora było się wziąć za dalszą ciężką pracę. Ten sam numer co ostatnio, ale tym razem nie w formie kopnięcia tylko uderzenia pięścią. Niby na dłuższą metę nic prostszego, nie? Tak jak tam głównie trenował kopnięcia z góry na dół, czyli nóżka w górę i opuszczamy nóżkę z wielką siłą, i to w połączeniu z impulsem czakry z Chakra Kogeki żeby zniszczyć dużą ilość terenu - teraz trzeba było zrobić to samo, ale uderzeniem ręki. To już było nieco bardziej skomplikowane bo trzeba było uderzyć tak, aby się przy tym wziąć i nie uszkodzić bardziej niż podłoże. To, w przeciwieństwie do kopnięcia Tsukenyaku, wymagało już jakiejś finezji... Z którą Shiga, jako prawowity, urodzony i naturalnie sie czujący użytkownik natury ognia miał duże problemy. Bo wiecie, ogień to z zasady nie jest zbyt finezyjny sport, drodzie dzieci.
-Naprawdę obiecuję ci, że wrócę z Midori i nadrobimy. Pójdziemy gdzieś razem, spędzimy trochę czasu. - Zagaił znów mnich do Furu, wymierzając kolejne ciosy w powietrzu, próbując opanować ciosy zadawane co do centymetra, żeby mu broń Jashinie ręka n ie przejechała za daleko bo się wpieprzy w solidną kontuzję. Dzięsiątki powtarzanych cyklicznie, jednostajnych i prostych dość uderzeń. Wszystko po to, by to właściwe uderzenie było zajebiście celne i zrobiło robotę. Dziwne, ale Chakra Kogeki podobało mu się coraz mocniej, bo na dłuższą metę było tak mało finezyjne jak lubił.
-I tak jesteś kiepskim ojcem, opiekunem i czlowiekiem. Pomagasz innym, a nie umiesz pomóc ani sobie, ani swoim bliskim. No naprawiłeś Chise oczy, brawo. - Furu zaklasnął w głonie, bardzo teatralnie i w sztuczny, niezbyt szczery sposób. Shiga poczuł jak narasta w nim agresja. Czakra przepłynęła z ręki w kułak. Dłoń zaciśnięta. W tej chiwli najchętniej pacnąłby Furu w łeb za takie podejście które umniejszało jego osiągnięcia. Jeszcze bardziej, jakby mnich już sam w soibe nie miał dosyć kompleksów. Wymierzony solidnie cios. Wzięty zamach...
*KRBHABHBOOM*
Potężny cios pokruszył ziemię, wysyłając czakrę mnicha z dużą siłą w strukturę gruntu... I czyniąc jeszcze większy rozkurw niż kopnięcie. Jednak gruchocząc przy tym dwa palce. Mnich syknął z bólu, nastawił sobie dłoń po czym wyprostował ją i zaczął lekko ruszać, kiedy regeneracja Jashina zaczęła robić swoje, regenerując pęknięte, lecz nie złamane palce.
-Nie zaprzeczysz. To ja już pójdę. - Furu zgarnął listy i zawinął się w strone Chise, poinformowany, że miała iść trenować gdy Shiga ją ostatni raz widział. Może znów wpadła w ferwor trenowania i będzie dzień w dzień podnosiła swoje umiejętności?

Nauka techiki Okasho rangi C

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 10 lip 2019, o 12:47


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Kiedy Furu już udało się sobie pójść, Shigutki postanowił spróbować wypracować i opanować nowe zastosowania niedawno opanowanego stylu Chakra kogeki który mu tak podpasował. Nie był to styl per se, a jedynie lub aż forma wzmocnienia, ale i tak musiał inaczej się poruszać, inaczej ważyć ciosy. Ze względu na przeraźliwą siłe ciosów praktycznie każdy cios musiał być wymierzony. Każdy ruch - wytrenowany do granic możliwości. Dlatego wiele godzin "na sucho" bez czakra kogeki trenował każdy ruch - dziesiątki kopnięć, uderzeń, wybić, odbic, pchnięć, przerzutów... Każdy ruch musiał być opanowany bez żrącego w wielkich ilościach i wielkim tempie Chakra kogeki, by potem, kiedy będzie go odtwarzał przy użyciu Chakra kogeki, nic nie poszło inaczej, niż powinno. Okasho, Tsutenyaku - te ruchy były bazowe, proste i praktycznie opierały się tylko na destrukcji. Jednak Shiga czując odrzut przy każdym ciosie zacząl się zastanawiać - czy aby na pewno technika nie ma innego możliwego zastosowania. Gdyby tak przełożyć ten śmieszny odrzut nie do ziemi, by ją kruszyć co nie zawsze ma zastosowanie, miejsce i nie zawsze jest konieczność to tak wykorzystać... w górę? Czyli wykorzystując odrzut wybić się z dużą siłą od ziemi. Przez wiele godzin trenował różne formy wybicia się, skoki, wyprosty, przewroty... Wszystko, co zapewni mu jakąś formę transportu tudzież przemieszczenia się. Potem zasnął. Następny dzień spędził podobnie - ćwiczenia na sucho, bez czakra kogeki, bo czakra na drzewach nie rośnie.
Dopiero po kilku dniach treningu, gdzie kursował do karczmy po jedzenie, postanowił, że jest dzień by się spróbować i zobaczyć owoce swojego ciężkiego treningu. Odpalił chakra kogeki, przyjął wypracowaną dzień nazad pozycję... I skok! Zupełnie nie tam, gdzie planował, zupełnie nie tam, gdzie chciał - znalazł się w krzakach, zaplłątany w pajęczyny i inne owady, taranując biedny krzew. Ale już się udao.. Jako tako. Pykło. Następny dzień kilka razy próbował, aż dopiero po iluś tam próbach udało się zrobić doskonały wyskok z taką prędkością i miejscem docelowym jak chciał!

Nauka techniki Bakushin rangi B

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 13 lip 2019, o 19:26


Work it harder, make it better
Do it faster, makes us stronger
-
More than ever hour after
Our work is never over


Ciągły trening od wielu, wielu dni tak siadał mnichowi na psychikę, że teraz już praktycznie stał się albo robotem, albo zombie, zależy co kto woli. Codzienna rutyna Shigutkiego? Wstać, zjeść, trening, paść, wstać, zjeść, trening, paść. Prosta zasada - nikt za niego nie zrobi, sam ze zrób. Wszystko zrób sam, szacunek zdobądź sam, złych zabijaj sam, świat zbawiaj sam i Hanowi też dupę skop sam. Czy mnich aspirował ostatnio coraz bardziej otwarcie do zostania drugim synem Jashina? Tak, ale lepszym. Bo on nie zamierzał umrzeć, tak mówiąc szczerze, nigdy. W treningu odkrył w sobie jakąś pasję, cel i zamiłowanie. Dlatego napieprzał treningi. Wiedząc, że następna technika będzie się praktycznie dookoła tego kręciła i na dobrą sprawę jej jedyny efekt to jest walka na rękach - mnich z karczmy na pole walki szedł na rękach. Robił tak od kilku dni, wzmacniał ręce chodząc na nich jak jakaś małpka. Jak by to śmiesznie wyglądało, to przestał nosić kimono by nie spadało na głowę, hop na ręce i śmigamy na rękach na pole bitwy. Przedramiona zaczynały przypominać strukturą stal kantaiską od dźwigania swojego zadu tyle czasu na ręcach. Dopiero kiedy był w stanie ustać na rękach jakieś naście minut uznał, że jest gotów do praktycznej nauki techniki. Pochylił się, przewrócił po raz kolejny na ręce, postał chwile ćwicząc płynne przejście z pozycji stojącej do pozycji stania na rękach, wiele razy, aż było to cudownie myk myk opanowane. Dopiero wtedy przeszedł do praktyki czyli za przeproszeniem napierdzielanki w powietrzu nogami, domyślnie kopiąc przeciwnika w głowę. A w praktyce wyglądało to tak, że podszedł do drzewa i wiele godzin kopał w jeden punkt, aż nauczył sie, niezależnie od ulożenia ciała, wymierzyć dobry i celny cios z tej prześmiesznej pozycji na rękach. Praktyka czyni mistrza, wiele prób, ale jakie skutki. Teraz jakby mu coś się stało z głową i chciał kopać będąc na rękach - to to umie. Biedne drzewo w miejscu kopnięć aż korę straciło od jednostajnych setek uderzeń i kopnięć. Myk na ręce z pozycji stojącej, uginamy nogi i zadajemy ciosy, wkładając w to całą siłę przypakowanych łydek i ud, wykorzystując, że nogi to największe mięśnie, większe nawet od rąk. Czyli brutalna siła!

Nauka Ushiro Hi-Ru rangi C.

Pora się przejść. Z/T.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 lip 2019, o 19:49


I remember when
I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that place
Even your emotions have an echo in so much space
And when you're out there, without care
Yeah I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much


W sumie to jedyne czego jeszcze mnich potrzebował do szczęścia to nauki paru technik dodatkowych. Tylko, że uczenie się metodą prób i błędów było męczące i rzeczywiście mnich miał do tego jakąś tam smykałkę, tak jednak załatwienie sobie zwoju z zapisanymi różnymi ruchami taijutsu - było najprostszą metodą nauki. W ten sposób mógł zminimalizować ilość nieudanych prób i w ten sposób Shiga postanowił nauczyć się czegoś, co było niczym dainamikku entorii czy daburu dainamiku entorii którego się nie nauczył przez brak kompana do współpracy w nauce - a nazywało się doroppu kikku czyli kopnięciem z powietrza. WIele godzin przypominania sobie na dobrą sprawę podstaw czyli dobrych kopnięć jakie pomogło mu opanować uczenie się dynamicznego wejścia z buta w temat, by potem przejść do nauki właściwej, która sprowadzała się do tego, że najpierw mniszek nie-lekarski po tym jak zostawił swoje zabawki w karczmie - wlazł na drzewo na swojej ulubionej polance, gdzie czekały na niego jego słomiano-piaskowi przyjaciele płócienni. Mnich najpierw ćwiczył na sucho, czyli same wyskoki z drzewa w kierunku swojego celu, z wysuniętą nogą wykonując drop kick. Dopiero po wielu próbach jak był stosunkowo zadowolony z prędkości jaką osiągał i siłą z jaką kopnięcie spadało na jego płóciennego przyjaciela, przeszedł do drugiej połowy techniki czyli dobrego wybijania się w powietrze, co miał już nieco opanowane przez naukę np. Hayabusa Otoshi, gdzie tez musiał się szybko wybijać w powietrze. Połączył więc wiedzę nabytą przy nauce dainamikku entorii i hayabusa otoshi z praktyką w postaci dobrych drop-kicków nadchodzących jak młot z nieba, by po wielu godzinach treningu osiągnąć zadowalający efekt czyli w praktyce książkowo wykonany doroppu kikku. I to tak książkowo, że mnich wreszcie mógł uznać, że jest zadowolony, bo wyskok był solidny, a i cios całkiem całkiem taki kurcze skuteczniasty.

Nauka techniki B - Doroppu Kikku

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 lip 2019, o 19:50


I remember when
I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that place
Even your emotions have an echo in so much space
And when you're out there, without care
Yeah I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much


Mniszek nielekarski chociaż czasem nawet aż nazbyt lekarski stosunkowo lubił naukę technik taijutsu, dopiero one, te techniki, uzmysławiały mu jak wielkie braki w wytrzymałości ma. I choć kolejne treningi i kolejne poznawane techniki dawały więcej, to jednak się męczył nadal w niepokojacym tempie - to już czakrowce szły mu lepiej niż fizyczne, a przecież był potężnym Shigą jashinistą! Nah, dramat. Tak jak technika którą postanowił opanować jako następną po doroppu kikku. Tamto było zwykłym prostym kopnięciem spadającym z niebios jak boski gniew, a tutaj? Tutaj musiał zrobić praktycznie to samo co zrobił w karczmie walcząc z Akashim, ale nie nogami, tylko rękami. Takie Kinobori no waza na rękach. Mnich więc od tego zaczął, od koncentrowania czakry w dłoniach by móc chodzić na rękach po drzewach. Było to stosunkowo siermiężne i dość trudne od samego początku, jednak tak jak każde dziecko shinobi koniec końcow uczy się panowania nad czakrą w nogach co umożliwia im chodzenie po powierzchniach wbrew grawitacji czy po powierzchni wody, tak mnich opanował to samo, ale przy użyciu tylko i wyłącznie swoich rąk. Zabawne, męczące i dość specyficzne. Jednak jak już umiał koncentrować czakrę w dłoniach, czystą czakrę w postaci cienkiej warstwy to wiedział, że pora na kolejny etap czyli uwalnianie tej czakry z rąk. Na potrzeby sytuacji ustawił więc płóciennego przyjaciela na kamieniu i trenował najpierw uderzenia w postaci pchnięciami rąk z odrobiną czakry przed siebie wiele długich razy. Wieeeeele długich razy wykonywał pchnięcia-uderzenia, jakby bardzo chciał odepchnąć niewidocznego przeciwnika. Dopiero kiedy dłonie i ręce były zsynchronizowane tworząc solidne wypchnięcie i cios, połączył to z czakrą i jej wyzwoleniem tak, jak się dzieje gdy przeleje się za dużo czakry w nogi łaząc po drzewie - korę rozsadza! Tutaj technika zastosowana ileś tam razy z rzędu, wykonana prawidłowo dopiero po wielu próbach, pozwoliła mnichowi wykonać solidne czakropchnięcie w płóciennego przyjaciela ze słomą i piachem, odpychając go z solidną siłą, aż poleciał gdzieś w krzaki znikając w nich.

Nauka techniki B - Hando Ōda

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość