Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kyane » 23 sie 2018, o 21:28

To wszystko poszło... zbyt łatwo? Kyane miała nadzieję, że uda jej się uniknąć kopnięcia przeciwnika i wykonać szybki kontratak za pomocą rodzinnej techniki. Nie sądziła jednak, że jedynym czym zasłoni się przed lecącymi w jej stronę dwoma wirującymi "bączkami" przeciwnik tylko zasłoni się gardą i przyjmie tak naprawdę pełną siłę jutsu w podwójnym wykonaniu. Ciało opadło na zimię z głuchym uderzeniem. Inuzuka nie miała czasu zastanawiać się czy mężczyzna przeżył czy nie. To wszystko działo się o wiele, wiele zbyt szybko. Działała instynktownie i sama walczyła zapewne o przeżycie... czy mogła w takim przypadku traktować przeciwników z taryfą ulgową? Czy oni by ją tak traktowali? Już sama nie była pewna po tym co zobaczyła.
Wyhamowała ostro, a obok niej pojawiła się suczka robiąca to samo. W lekko pochylonej pozycji dziewczyna starała się jak najszybciej ocenić sytuację. Drugi z przeciwników również padł jak długi mimo, że przecież żaden atak nie został wyprowadzony w jego kierunku. Coraz mniej jej się to podobało, a różowowłosa sądziła, że tamta urwana twarz była najdziwniejszą z rzeczy jakie miała dostrzec tego dnia. Niestety nie było czas na zagłębianiu się we wszystkim.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 26 sie 2018, o 21:16

Skowyt poniósł się po niebie, zastępując odgłosy walki, które jeszcze nie tak dawno niosły się po okolicy. Większość pobliskiej zwierzyny już dawno opuściła to miejsce, instynktownie czując, że nie zaznają tutaj spokoju. Himegimi nie próżnowała. Jak na tak małą suczkę, miała w swym ciałku schowane niezwykle duże zapasy energii. Pognała przodem, uprzednio zaznaczając jednego z poprzednich przeciwników, a jej właścicielka wcale nie miała zamiaru zostawać w tyle. Pomoc jeszcze nie ruszyła, pozostała dwójka shinobi chyba musiała jeszcze coś sprawdzać, lecz niechybnie ruszą niedługo. Sam przeciwnik nie był również tak szybki jak dziewczyna. Różnica nie była znacząca, lecz wystarczająca by dziewczyna mogła poczuć się pewniej co do tego czy zdoła go dogonić. W końcu zamajaczył jej między drzewami. Dokładnie w momencie, gdy Himegimi skoczyła na niego, by również i on stał się celem jej sikającego ataku. Zapach moczu psa, rozniósł się po okolicy niczym silny feromon. Nie było szans by uciekający zniknął teraz. Lecz ten chyba nie miał zamiaru tego robić, ponieważ zatrzymał się nagle, szorując butami po ziemi i obracając się podczas zatrzymywania. Przyjął pozycję lekko przykucniętą, prawie jak dziki kot gotujący się do skoku. Jego lewa dłoń leżała na ziemi, druga schowana była w kieszeni. Kyane nie mogła dostrzec jego twarzy w mroku nocy, nie mogła zatem ocenić co też ona wyraża, lecz w jego naturalnym zapachu dało się wyczuć nutkę strachu. Himegimi gotowa była do ataku, lecz czekała na rozkaz od swej pani.
Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kyane » 7 wrz 2018, o 19:28

Chwilowo kunoichi nie słyszała za plecami, aby reszta ruszyła jej tropem. Trudo. Najważniejsz było to, że zostawiły za sobą bardzo dobrze wyczuwalny trop, który nie pozwoli dalszej pogoni ich zgubić. Mając jedną rzecz już z głowy, Kyane wiedziała, że może skupić się na kolejnych zadaniach. Chyba nigdy wcześniej nie musiała pracować na tak wysokich obrotach. Szybkie działanie i jeszcze szybciej podejmowane decyzje pod dziejącą się w tamtej chwili tragedię. Gdzieś z tyłu głowy mogła zastanawiać się czy na razie wszystko nie poszło zbyt łatwo, ale miała teraz priorytety. Musiała dopaść tajemniczego mężczyznę i dowiedzieć się od niego gdzie jest zaginione dziecko. Wszystko coraz mocniej śmierdziało i to wcale nie przez zapach moczu Himegimi.
Teraz trwa pogoń... i to znacznie sprawniej niż dziewczyna mogła zakładać. Nic nie było tak podniecające jak to, kiedy widziała jak dystans między nią, a ofiarą zaczyna topnieć. Była bliżej i bliżej. Od mało czego jak od tej buzującej we krwi adrenalinie można było się uzależnić. Nic dziwnego, że starsi członkowie klanu tak bardzo to lubili. Inuzuka wiedziała, że będzie to powatrzała jeśli tylko nadaży się okazja.
Ale teraz była w trakcie zadania. Pełna energii suczka Esukimo dogoniła przeciwnika zaznaczając również jego. W tym momencie mężczyzna zatrzymał się. Przypominał zwierzę w pułapce. Czy to oznaczało, że ona była drapieżnikiem? Bo właśnie tak się czuła.. i bardzo lubiła to uczucie. Kiedy ten pochylił się gotowy do walki ta zatrzymała się w odległości niec mniejszej niż 20 m, by być gotową do ataku. W podobnej odległości, ale bardziej od prawej miała zatrzymać się suczka.
-Dalsza walka nie ma sensu, teraz już nie uda ci się zmylić pogodni - ostrzegła go, udawadniając jednocześniej jak wielką ma przewagę... co zapewe poczuł przez parzący nieco mocz. Różowowłosa pociągnęła wypowiedź dalej.
-Kim jesteś i gdzie porwane dziecko? - zapytała poważnie obnażając swoje kły w zadziornym uśmiechu. Czuła niebezpiecznie dużo pewności siebie... oby się na tym nie przejechała. Jeśli tylko napastnik wyprowadzi atak w ich stronę kunoichi wykona technikę, tą samą, którą wcześniej powaliła wrogów... oczywiście początkowo unikając obrażeń. Jeśli tylko będzie chciał uciec postara się utrzymać bezpieczną odległość, ale nie zwiększając dystansu. Na wszelki wypadek zawęszyła mocniej nosem by sprawdzić jak daleko jest wsparcie. Chwilowo gra na czas.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 9 wrz 2018, o 11:38

Outsider
Misja C: 15a/...
Dzień 2
Od kilku chwil trwał pat. Pogoń zakończyła się powodzeniem, tylko że żadna ze stron nie chciała wykonać kolejnego ruchu. Mężczyzna wpatrywał się to w dziewczynę, to w jej psiaka, czekając na jej choćby drobny ruch, świadczący o ataku. To jednak się nie działo, a dziewczyna postanowiła grać na czas, zagadując i prowokując swego przeciwnika.

- Masz rację, dalsza walka nie ma sensu, dlaczego więc nie obrócisz się i nie odejdziesz jak na dobrze wychowaną dziewczynkę przystało? - Odpowiedział jej niemalże natychmiast, lekko podniesionym głosem, który kiepsko sobie radził z imitowaniem spokoju. Na drugie pytanie wzruszył tylko niedbale ramionami, nie odpowiadając ani słowem. Reszta grupy pościgowej ruszyła już w kierunku Kyane i lada chwila miała zjawić się przy jej boku. Poszukiwany po krótkim czasie również zorientował się w zmieniającej sytuacji. Nie było to trudne, hałas jaki robiły psy wielkości wystarczającej do ich ujeżdżania, był ogromny. Zacisnął swe zęby mocniej, a pot skroplił się na jego czole. Zrobił pół kroku do tyłu i zamarł, wciąż zaciskając coś za jego plecami. W końcu pojawili się. Obaj Inuzuka wjechali na obszar akcji, niczym na koniach, a hamujące psy rozryły leśną ściółkę, niczym pługi rolne. Kawaleria jednak nie skończyła na tym. Obaj Inuzuka natychmiast zeskoczyli ze swych wierzchowców, zajmując pozycję wokół poszukiwanego.

- Wyciągnij rękę, powoli, przed siebie. To koniec i lepiej byś nie pogarszał swojej sytuacji. - Poinstruował go jeden z członków klanu. Jednakże również i on napotkał na mur milczenia, co tylko poirytowało go jeszcze mocniej.

- Człowieku, naprawdę myślisz, że możesz z nami wygrać? - zaczął wrzeszczeć, lecz jego towarzysz uciszył go machnięciem ręki. Ten który się uniósł zareagował na gest natychmiastowo, odzyskując swój rezon, co pokazał przeczesując swoje włosy i zanosząc się śmiechem.

- Masz rację, skoro nie chce się poddać, będziemy musieli go obezwładnić - Obaj przyjęli znajome pozy początkowe, nim zaczęli, spojrzeli po sobie uśmiechając się do siebie pewnie. Jeden z nich, skinął głową do drugiego na znak, że jest gotowy i zaczął się taniec. Dwa wirujące świdry ruszyły, z dwóch stron, w kierunku zbiega. Zaraz za nimi ruszyły ich psy. Poszukiwany ruszył gwałtownie swoją ręką, wyrzucając pod swoje nogi dymną bombkę. Sekundę później, spod nóg mężczyzny zaczął wydobywać się różowawy dym.
Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kyane » 12 wrz 2018, o 22:46

Sytuacja w jakiej znalazła się dwójka przyjaciółek nie należała do specjalnie komfortowych. Stać twarzą w twarz z porywaczem dziecka, który zdawał się być już sam w sobie bardzo niebezpiecznie nie pomagało. Stety niestety w żyłach kunoichi ciągle krążyła adrenalina. Hormon ataku albo ucieczki, który w tym przypadku skupiony był na jednym z tych aspektów
-Nie jestem grzeczną dziewczynką - odparła na jego słowa pochylając się jeszcze mocniej. Czuć od niej było, aż bijącą pewność siebie, która rosła z każdą oznaką zdenerwowania mężczyzny i każdym krokiem, który przybliżał do niej wsparcie. Kyane doskonale zdawała sobie sprawę, że nie jest sama - będąc częścią stada zyskiwało się jego siłę i wsparcie. Wiedziała, że już za chwilę wyłoni się ktoś zza jej pleców.
Nie pomyliła się. Aż nie była w stanie ukryć pełnego satysfakcji i triumfu uśmieszku, kiedy na polanę wbiegła dwójka Inuzuk. Dziewczyna zdecydowała się zostać nieco z tyłu. Wiedziała, że kompani lepiej sobie poradzą kiedy ona nie będzie przeszkadzać, a spokojnie obserwować sytuację z boku. Himegimi wróciła biegiem do boku swojej pani - tam czuła się najlepiej - zawsze była typem przylepy.
Inuzuka z uwagą przyglądała się całej sytuacji - mogła być to dla niej doskonała nauka na przyszłość, szczególnie kiedy może być postawiona przed tego typu zadaniem samotnie - wtedy mając przyjaciółkę przy boku będą odpowiadać same za siebie. I zapewne trwałaby w tym obrazie pychy gdyby nie nagłe wybuchy bombek dymnych.
-Co do..! - niemal nie zaklęła odskakując do tyłu. Nie wiedziała co oznacza ten kolor, ale nie wydawał jej się być niczym normalnym. Różowowłosa postanowiła poczekać, aż obrotowy ruch technik reszty rozwieje dym. Nie przejmowała się bardzo, że mężczyzna ucieknie - został namaszczony zapachem, którego tak łatwo nie uda mu się z siebie zmyć. Na ten moment dziewczyna zdecydowała się skupić wszystkie swoje zmysły na tym co miało mieć teraz miejsce na polanie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 15 wrz 2018, o 16:25

Outsider
Misja C: 17a/...
Dzień 2
Różowa chmura dymu obejmowała coraz większe połacie terenu z niezwykłą prędkością. Na tyle szybko, by dwaj walczący Inuzuka nie zdołali zareagować na to co się właśnie działo i wpadli wprost w różową pułapkę. Kyane była jednak roztropniejsza, a może po prostu miała więcej szczęścia. W każdym razie uskoczyła do tyłu, w bezpieczne miejsce. Kątem oka mogła dostrzec również, że stojący w centrum chmury mężczyzna przykłada swoją prawą dłoń do ust i klęka, niknąc całkiem w obłoku. Przez dłuższą chwilę nie działo się nic, cała okolica spowita była w przedziwnej wersji mgły, koloru gumy balonowej, a wszelkie hałasy i szczęk oręża ucichły. Suczka Kyane poruszała się niespokojnie, nie mogąc wyczuć co właściwie dzieje się w tej pachnącej na słodko różowej pułapce. Jedynym przebijającym się zapachem, był zapach moczu psiny, przynajmniej wiadomym było, że mężczyzna nie uciekł. Gdy dym zaczął się rozwiewać, cała sytuacja stała się nagle dużo jaśniejsza i przerażająca. Oto bowiem na ziemi leżało dwóch członków Inuzuka oraz oba ich psy. Żyli, ich klatki piersiowe unosiły się w górę i w dół, z każdym ich oddechem, lecz na jakiś czas zostali wyłączeni z walki. Czymkolwiek był ów dym, musiał mieć niesamowicie silny i drogi. Sam oprawca również nie uszedł bez szwanku. Wokół swej twarzy stworzył coś na kształt wodnego bąbla, lecz jeśli miało go to chronić, to chyba nie do końca działało, ponieważ on również klęczał na ziemi, dysząc ciężko, a jego twarz zdobiły już nie kropelki, a strużki potu. Wyglądał jakby walczył sam ze sobą, by nie stracić przytomności, a jednak, gdy dostrzegł stojącą Kyane zaklął siarczyście pod nosem i zbierając w sobie resztki sił wyciągnął kolejny przedmiot. Była to raca dymna, która odpalona posłała czerwony dym wysoko w powietrze. Mężczyzna wstał na chwiejnych nogach i przyjął coś na kształt pozycji jakie przyjmują mistrzowie sztuk walki, tylko że brakowało w niej profesjonalizmu.

- Zakończmy to - wycharczał ze swego gardła, stojąc na chwiejnych nogach.
Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kyane » 18 wrz 2018, o 17:06

Kyane była pewna, że jest w idealnej, dogodnej sytuacji. Dwóch starszych rangą i doświadczeniem towarzyszy... w sumie to czterech, ale wszyscy wiedzą dokładnie o co chodzi. Mieli jedno zadanie - pokonać jednego przeciwnika. Było czterech do jednego. Co mogło pójść nie tak? Specjalnie nawet odskoczyła w tył aby uniknąć podejrzanego różowego dymu. No ale proszę... Co mogło pójść nie tak? Niestety tego dnia okazało się, że nie ma niczego co będzie pewne. Może to dobrze? Pora dorosnąć?
Odskoczyła od słodkawego dumy, który już po chwili okazał się być czymś zupełnie nie tak typowym. Było to zupełnie zwodnicze i niebezpieczne. Jak bardzo? Na tyle by powalić całą czwórkę, na którą tak bardzo liczyła.
-Szlag - zaklęła pod nosem. Musiała szybko działać. Mężczyzna wyglądał podejrzanie i nie pojmowała co to za bąbel otacza jego twarz. Było to coraz bardziej podejrzane, ale doskonale wiedziała, że musi jakoś zareagować, a im szybciej tym lepiej. Przeciwnik przyjął pozycję do walki, co powtórzyła i dziewczyna
-Poddaj się póki życie ci miłe - odparła. Czuła nad nim sporą przewagę - widziała w jak bardzo złym stanie był teraz. Dodatkowo były też kolejny aspekt, o którym sama nigdy by nie zapomniała - ona miała swoją najlepszą przyjaciółkę, a zarazem partnerkę w walce- Himegimi, która cały czas trzymała się w pobliżu pani. Sprawa była prosta. Musiała dorwać i unieszkodliwić mężczyznę by dowiedzieć się gdzie jest porwane dziecko. Postanowiła skorzystać ze swojej najsilniejszej klanowej techniki. Zamierzała wprowadzić swoje ciało w ruch świdrowy, wiedząc, że przyjaciółka zrobi dokładnie to samo. Chodziło o to aby zaatakować wroga z obu stron, nawet jeżeli będzie starał się wykonać unik będą napierać na niego uparcie, atakując raz za razem.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 23 wrz 2018, o 12:20

Outsider
Misja C: 19a/...
Dzień 2
Dziewczyny cechowały się niesamowitą zajadłością i uporem. Chciały doprowadzić tą historię do końca i happy endu. Obie zaczęły zajmować pozycje taktyczne, chcąc osaczyć mężczyznę z obu stron. Ten podążał głównie za Kyane, choć od czasu do czasu rzucał również swe spojrzenia w kierunku suczki. Był niesamowicie spostrzegawczy, gdy tylko Himegimi robiła jakiś gwałtowniejszy ruch, jego głowa obracała się w jej kierunku, by dostrzec suczkę choćby kątem oka. Każda zmiana pozycji, każda zmiana ułożenia ciała u Kyane była natychmiast wyłapywana przez mężczyznę. Tylko co z tego, skoro sam chwiał się na swych nogach. A jednak, zdawał się doskonale zdawać sobie sprawę z tego co dzieje się wokół niego, ponieważ na ostatnią “propozycję” nastolatki zareagował parsknięciem.

- Umówmy się tak, jeśli mnie pokonasz, wtedy powiem ci wszystko co wiem. - wykrztusił ze swych ust, niczym złoczyńca z jakiejś durnej noweli. Wtedy też obie kobiety ruszyły z impetem w kierunku bandziora. Wirujące świdry ponownie zatańczyły, zbliżając się z każdą chwilą do mężczyzny. Ten zamachnął się bezradnie pięścią, na nadchodzącą zgubę, lecz nie mógł już nic więcej zrobić. Uderzenie nadeszło z obu stron, wyginając jego ciało w nienaturalny sposób. Jego usta rozwarły się w niemym krzyku, a chwilę później jego ciało przefrunęło dobre 5 metrów, by upaść z łoskotem na ziemię i przeturlać się jeszcze kolejne pięć. Swoją podróż zakończył pod jednym z rosłych dębów, rozłożony niczym dywan z niedźwiedzia przed kominkiem. Leżał tak na ziemi, a wokół zapanowała cisza, przerwana dopiero po chwili cichym dźwiękiem. Dobywał się on od strony mężczyzny, mógł być to szloch, odchrząknięcie albo... dźwięk zaczął narastać nie zostawiając złudzeń. Mężczyzna zanosił się śmiechem, a gdy przewrócił się na plecy, całą okolicę zalał jego rechot. Podniósł się na przedramionach i podciągnął w kierunku drzewa, tak by mógł oprzeć się plecami o konar.

- Haha - z jego gardła wydobył się charczący rechot. Umieścił swój wzrok na dziewczynie i uśmiechnął się uśmiechem człowieka pogodzonego ze swym losem.

- Wiedziałem, że kiedyś to nastanie, nigdy jednak nie myślałem, że stanie się to z ręki małej dziewczynki - Ponownie, z jego gardła, wydobył się charczący rechot. Mówił coraz bardziej niewyraźnie, a także przeznaczał na to dużo swych sił.

- Dobrze... obiecałem...- uniósł drżącą dłoń i wskazał nią gdzieś za Kyane.

- Za dwa dni, na wschód od stolicy Midori, przy największym z jezior, niedaleko granicy z Ryuzaki no Taki... tam znajdziesz swoje odpowiedzi... i zgubę - zarechotał ponownie. Jego oddech stawał się coraz bardziej płytki, z każdą chwilą, gdy jego świadomość odpływała w powietrze.
Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kyane » 27 wrz 2018, o 10:16

Mężczyzna zdawał się być znacznie pewniejszy siebie niż wskazywać by na to mógł jego stan fizyczny. Nie doceniał kunoichi czy może miał jakiegoś asa w rękawie, na którego Kyane nie była przygotowana? Dziewczyna nie zamierzała sprawdzać. Stawka była zbyt duża - chodziło tu o życie jej, jej przyjaciółki, porwanego dziecka i do tego czwórki leżącej nieprzytomnie. Jedyną osobą, która mogła coś teraz zrobić była młoda i tak bardzo niedoświadczona różowowłosa.
-Nie będę się hamować! - krzyknęła twardo, na co jej przyjaciółka odparła groźnym warknięciem. Była gotowa do walki. Była gotowa by zrobić coś na co wiele jej rówieśniczek mogłoby nie mieć odwagi. Nie mogła się wahać, nie mogła w siebie wątpić - reszta nie miała znaczenia. Wystarczyło wykonać rodzinną technikę wraz z suczką Esukimo i pozwolić by wszystko działo się swoim tempem. Szybkie obroty i uderzenie. Czy tego chciała? Czy była na to gotowa? Jej może nazbyt porywczy charakter nie pozwolił jej zastanawiać się nad tym. Teraz liczyło się tylko i wyłącznie działanie.
Po uderzeniu od razu zatrzymała się stabilnie na ziemi obserwując co działo się z ciałem mężczyzny. Tak naprawdę nie docierało do niej jeszcze to wszystko co miało miejsce w ciągu ostatnich godzin. Będzie potrzebowała kilku dni by wszystko przetrawiła, ale to jeszcze nie teraz. Szczególnie kiedy mężczyzna ostatnim tchnieniem swojego życia zdradził jej sekrot, o który tak zażarcie walczyła. Zagryzła zęby. Widziała czasem ja umierały starsze ninkeny czy członkowie rodziny, ale nigdy nie odebrała go osobiście... pomijając tych wcześniejszych panów, ale to był nieco inny temat na nieco inną rozmowę. Kiedy mężczyzna odpłynął spojrzała na przyjaciółkę.
-Ruszajmy Himegimi... trzeba ich obudzić - zamierzała spróbować ocucić swoich towarzyszy. Himegimi donośnym wyciem wezwie resztę pogoni. Najważniejsze w wykonaniu dziewczyny będzie przekazać zdobyte informacje całej reszcie aby mieli szansę uratować porwane dziecko.
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 2 lis 2018, o 12:29

Outsider
Misja C: 21a/...
Dzień 2
Dziewczyna działa szybko i sprawnie, choć w lekkim amoku. Była tak rozchwiana, że wręcz zapomniała o tym, że inne grupy pościgowe znajdowały się wiele kilometrów dalej, powodując, że poszukiwania tych grup wiązało się z wielogodzinnymi opóźnieniami, na które chyba nie mogli sobie pozwolić. Na całe szczęście, ci którzy stracili przytomność pod wpływem przedziwnego gazu, zaczynali podnosić się z ziemi, pod wpływem psiej śliny, gdy mała suczka oblizała ich twarze. W pierwszym momencie, zagubieni i powolni, shinobi, po chwili odzyskali rezon i rozpoczęli przeczesywanie wzrokiem pobliskiego rejonu. Po przekazaniu informacji, cała grupa zebrała się ze sobą, chcąc nakreślić jakiś plan co do dalszych poczynań. Liczył się czas, a tego mogło im bardzo brakować. Postanowiono więc odpocząć przez jakiś czas, by wszyscy doszli do siebie, a następnie skierowano się w kierunku wyznaczonym przez porywacza.


Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Keizo » 13 sty 2019, o 21:17

Po przybyciu do Sogen Keizo zdecydował się zwiedzić tutejsze lasy i puszcze. Zanim dotarł na mur postanowił nieco zapoznać się z tym, co jest przed nim. Zatrzymał się po drodze w kilku karczmach, parę razy przespał się na jakimś drzewie. Sogen było całkiem przyjemną krainą, mimo że zamieszkiwana była przez klan Uchiha, który z reguły łączyły z Senju niezbyt przyjazne stosunki.
Chłopak w drodze znalazł także niewielką, ukrytą w gąszczu polankę. Miała ona być miejscem, w którym będzie mógł potrenować w spokoju kilka technik, z dala od ciekawskich oczu i zawsze zaludnionych szlaków handlowych. Keizo miał poznać jeszcze kilka technik Mokutonu, których nie wyniósł z domu rodzinnego - a teraz była dobra okazja do nadrobienia braków.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

z/t
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Zetsumei » 24 cze 2019, o 14:58

Kolejny ciężki dzień w życiu młodej dziewczyny. Żyjąc z dnia na dzień nie myśli się o jakichkolwiek wartościach, żyje się chwilą. Chwilą która często bywa ulotna. Zaspakaja się najważniejsze potrzeby, tylko i wyłącznie by przeżyć. Na szczęście najgorszy okres Zetsumei miała za sobą. Nie musiała już kraść, aby przeżyć. Nie musiała już polować na zwierzęta w lasach.. Cieszyła się że ma ten czas za sobą, teraz mogła podejmować się różnych prac które pozwoliły jej zapewnić jakiś dochód który pozwolił na utrzymanie się. Własnego domu nie miała, ponieważ uważa się za obywatelkę świata i dom, to miejsce dla nie zupełnie abstrakcyjne. Dziewczyna podczas swojej wędrówki postanowiła zatrzymać się na polanie w lesie, chciała chwilę odpocząć. Znalazła ładne duże drzewo, z ogromnymi koronami, które dawały równie ogromny cień. Rozpakowała wszystko co miała, odczepiając kabury, torby i inne rzeczy związane z byciem ninja. Chciała po prostu chwilę odpocząć. Z początku obserwowała chmury. Te wolne niczym żółwie, a dostojne niczym pawie skupiska gazów płynęły sobie spokojnie, nie przejmując się niczym w zupełności. Zetsumei nie raz myślała że chciała by zostać taką właśnie chmurą, idealnie utożsamia się z byciem. Chmury lecą tam gdzie je wiatr zabierze, zaś Zetsumei idzie tam gdzie ją nogi poniosą. Dziewczyna położyła się opierając się o ogromne drzewo, i przyglądała się chmurą, wyjęła kunai z jednej z kabur, i położyła blisko dłoni, tak aby mieć swobodny dostęp. Czuła że musi chwilę odpocząć, więc musiała cały czas trzymać wartę. Oczy powoli dziewczynie się same zamykały.
Obrazek

I wish I was the monster you think I am. I wish I had enough poison for the whole pack of you. I would gladly give my life to watch you all swallow it.

Chaos. A gaping pit waiting to swallow us all. Chaos isn't a pit. Chaos is a ladder. Many who try to climb it fail and never get to try again. The fall breaks them. And some are given a chance to climb, but they refuse. They cling to the realm or the gods or love. Illusions. Only the ladder is real. The climb is all there is.
Avatar użytkownika

Zetsumei
 
Posty: 23
Dołączył(a): 18 cze 2019, o 11:11
Wiek postaci: 19
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=119188#p119188
GG: 68512457
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 24 cze 2019, o 19:07


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Tydzień bezużyteczności. Srogi i bolesny tydzień całkowiciej bezużyteczności. Mnich dotarł do takiego etapu w swoim życiu w którym jeśli nie rozwijał jakoś swoich umiejętności - czy to przez walkę, czy to przez kolejne zadania i rozwiązywanie problemów na świecie... Ważne, żeby coś się działo. Nie mógł oczekiwać, że Chise po tym jak od razu da jej wzrok od razu wyskoczy z propozycją wspólnej misji albo chociaż walki i chłopak będzie mógł się doskonalić.... Tak czy siak - był w takim etapie życia, że każda chwila stagnacji była dla niego szorstka, bolesna i zostawiała niesamowity niesmak i wyrzuty sumienia - że jak to tak, cały dzień przebimbałeś i nawet nowej techniki się nie nauczyłeś? To chyba kryzys wieku jashinistycznego, nie ma to tamto. Po tym jak złożył depozyt w karczmie ze swoich teraz połączonych kosztowności, udał się... w sumie to w dupę do psa, bo do lasu. Najdalej od Kotei jak się dało. A może nie od Kotei jako od Kotei, tylko po prostu najdalej od ludzi? Chciał pobyć sam, z dala od świata. Pośród drzew, gdzie tylko one będa jego świadkami.

Chciał poznać nowe sposoby zadawania bólu, ran i zniszczeń. Chciał być jeszcze silniejszy niż był. Musiał rozwijać swoje ciało do granic możliwości. Ubrany był tak jak ciągle ostatnio. Ogniki unoszące się dookoła niego odcinały wiosenne chłody, na torsie lniana biala koszula, czarne lniane spodnie na tyłku, lekka kurtka z futerkiem. Miał swój tobołek materiałowy, a w nim wszystko czego będzie potrzebował... Czyli głównie kusze i inny szajs do zabijania. Dwa wielkie kunai miał na plecach. Dotarł na polanę pośrodeczku lasu, zrzucił swój tobołek, odwiązał miecze zza pleców i rzucił je pod drzewo. Potem obok tychże rzeczy zrzucił także swoją kurtkę, a za kurtką podążyła koszula i w ten sposób został w samych spodniach, odsłaniajac swoje paskudne, głębokie blizny po biczu na plecach. Zaczął się rozciągać i przeciągać.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Zetsumei » 24 cze 2019, o 19:52

Obrazek

"Człowiek zniesie każdy rodzaj bólu, ale wstyd... Wstyd potrafi pożreć go w całości."



Młoda Zet jeszcze przez chwilę oglądała wolno płynące chmury, aż w końcu zasnęła. Nie śniła. Nie umiała już śnić, ponieważ każdy sen przerażał ją, przypominając wydarzenia z przeszłości pomimo iż minęło tak wiele lat, to za każdym razem budziły one przerażenie. Wiatr delikatnie bujał ubraniem Zetsumei, kołysząc jej sukienką na lewo i prawo. Sen dziewczyny jednak nie trwał zbyt długo, ponieważ zbudził ją pewne dźwięki, nie zbyt naturalne dla lasu. Zbudził ją dźwięk uderzającego metalu o drzewo. Od razu wzięła metalowe ostrze w dłoń z przerażenia. Nie była w stanie dostrzec nic, wokół niej nie było żadnego przeciwnika, lecz odgłosy nie cichły wręcz przeciwnie. Od razu podświadomie założyła że jej przyszły przeciwnik znajduję się po drugiej stronie drzewa, lecz czy on miał świadomość o tym że Mei znajduję się właśnie w tym miejscu, to można było poddać wątpliwością. Kobieta starała się nie narobić zbyt wiele hałasu. Klęknęła aby móc przymocować swój ekwipunek do paska którego nosiła. Tylko kabur nie było czasu założyć więc postanowiła na razie olać ten temat. Założyła również kastety na dłonie. Gdy tylko była gotowa, lekko wychyliła się za ogromnego drzewa, aby dostrzec swego przeciwnika. Nachyliła się podpierając się jedną dłonią zaś w drugiej trzymała metalowe ostrze. Bała się trochę, ponieważ jej umiejętności walki nie były na najwyższym poziomie. To co zobaczyła lekko ją zaskoczyło, zobaczyła roznegliżowanego mężczyznę, na jej policzkach od razu pojawił się rumieniec.. nie dało się przecież tego ukryć, że miała dość kiepski kontakt z płcią przeciwną. Co ważniejsze, mężczyzna wydawał się jakiś znajomy, Zet przyglądała się mu, starając jak najmocniej ukryć swoją pozycję, ponieważ nie wiedziała nic o nim. W pewnym momencie ją olśniło. Pamiętała te białe włosy, a także tą twarz.. Choć zmieniła ona się trochę, lecz dalej najważniejsze rysy pozostały takie same. Był to mężczyzna który uratował ją na szlaku, kilka lat wcześniej. Nie zmienił się praktycznie wcale, nie licząc pozbycia się kilku blizn na ciele, a dokładniej twarzy. Dziewczyna nie miała nigdy okazji podziękować mężczyźnie za pomoc. Ta była w stanie określić mniej więcej jego wiek i ten był mocno zbliżony do naszej bohaterki, śmiało można było założyć że chłopak był jej rówieśnikiem. Dziewczynie zrobiło się nagle gorąco. Nie zbyt wiedziała co ma zrobić z tym faktem. Bała się trochę. Miała ewidentnie dylemat moralny czy podejść a z każdą sekundą ryzykowała że zostanie wykryta a następnie ów mężczyzna weźmie ją za wroga. Walka toczyła się między myślami odejścia z tego miejsca i nie zwracania na siebie zbyt wielkiej uwagi, a pomiędzy podejściem do mężczyzny. Postanowiła jednak przełamać swój strach, ponieważ dzięki temu mężczyźnie przeżyła na szlaku. Schowała się ponownie za drzewem a następnie jak typowa kobieta poprawiła cały swój strój. Nie spała w zbyt dobrych miejscach więc nie była odświeżoną modelką ale jej strój i aparycja nadawały jej pewnych cech które przyciągały uwagę płci przeciwnej. Dziewczyna czuła że zaraz spali się ze wstydu, a jej policzka płonęły żywym ogniem. Zgodnie z naturą żywiołu który posiadała. Chwilę jeszcze stała za drzewem opierając się o nie, czując jak zaczyna pocić się na całym ciele..
- Musisz to zrobić, musisz podziękować mu za uratowanie życia ! Podpowiadał głos w głowie. W końcu po długiej walce z sobą, dziewczyna się przełamała. Zerknęła jeszcze co mężczyzna aktualnie robi, a następnie wychyliła się za drzewa z słowami..
- Ej Ty! Patrzyła na mężczyznę swoimi szkarłatnymi ślepiami. Były to jedyne słowa jakie była w stanie wypowiedzieć. Gdzieś w głowie dziewczyna zastanawiała się dlaczego pakuje się za każdym razem w tak komiczne sytuację z płcią przeciwną. Czuła jak jej ciało płonie, ale nie z podniecenia a stresu który ją ogarniał. Mężczyzna mógł zobaczyć że ta trzymała metalowe ostrze w dłoni, w momencie w którym ten chociażby spojrzał na nie, ta schowała je za plecy zaczynając kręcić palcami i samym ostrzem ze stresu.
Obrazek

I wish I was the monster you think I am. I wish I had enough poison for the whole pack of you. I would gladly give my life to watch you all swallow it.

Chaos. A gaping pit waiting to swallow us all. Chaos isn't a pit. Chaos is a ladder. Many who try to climb it fail and never get to try again. The fall breaks them. And some are given a chance to climb, but they refuse. They cling to the realm or the gods or love. Illusions. Only the ladder is real. The climb is all there is.
Avatar użytkownika

Zetsumei
 
Posty: 23
Dołączył(a): 18 cze 2019, o 11:11
Wiek postaci: 19
Ranga: Wyrzutek D
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=119188#p119188
GG: 68512457
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 24 cze 2019, o 20:18


Sometimes I feel like I'm all alone
A long... a long way... from home
Who's got a shoulder when I need to cry
I feel restless and I don't know why
Cry for help, but still feel alone
Like a motherless child along way from home
Lord I'm lost I can't find my way
I'm dealing with the struggles in my day to day
My soul is weak and I wanna be strong
I try to run away but I've been running too long


Shiga wiedział, że to co będzie trenował jest mu całkowicie nie po drodze, zupełnie z innej bajki, niż to, co opanował do tej pory. Logicznym więc było, że o ile jego przyrodzona mu umiejętność walką ostrzami i posługiwaniu się stylem Chanbara jest nieco efektowna, tak nie po drodze jej z jakąkolwiek formą taijutsu. Co w sumie zabawne, prawda? Jeszcze swego czasu bestia mająca przebłyski dobroci i dobrego serca, posługująca się stylem walki mieczem utożsamianym raczej z ochroniarzami i dostojniejszymi wojownikami niż takimi drapieżnikami jak On. Większość, dominująca część jego Jashinistycznych braci specjalizowała się raczej w walce przy użyciu kos. Bo wielkie, bo ciężkie, bo mocne i przerażające. Tak, Jashiniści mieli jakiś dryg definitywny do rekompensowania sobie wielkości penisa wielkością ostrza na wielkim drzewcu. Dlatego Shiga posługiwał się czymś, co służyło mu do technik około-Chanbarowych, lecz na dobrą sprawę nawet nie było mieczem. Dwa wielkie Kunai towarzyszące mu od kilku lat to jedynie jednostronne, przerośnięte nożyki... Ale do tej pory spełniały swoje zadanie. To teraz musiały spocząć, z hukiem, pod drzewem, bo drapieżnik będzie się uczył wymachiwania łapami, jak małpka. Dlatego od razu po roznegliżowaniu się do pasa, bo nienawidził krępujących ubrań na swoim ciele gdy trenował - co jest w sumie zabawne, bo przed turniejem Hanamurzańskim, gdy podnosił swoją specjalizację w umiejętnościach walki mieczem, na zimnym, morskim wybrzeżu wpół zatopionym w wodzie - też był pół-nagi. W samej bieliźnie. Ale wtedy nie miał dookoła swojego ciała aury pięknych, unoszących się ognistych popiołków, jakby dookoła niego wiecznie szalał pożar.
Zaczął od prostych ruchów. Prostych kopnięć, ciosów, takiego... rozprężania się i swoich mięśni przed jakimiś bardziej wymagającymi technikami, które mogłyby być dla niego cokolwiek bardziej wymagające - był Jashinistą, więc zmęczone mięśnie to pewnie nie żaden problem, a i same techniki które zamierzał opanować nie były raczej przesadnie trudne. O ile katony i iryo to mieszanie czakry głównie, tak teraz... na dobrą sprawę machał rękami. Śmieszne. Nie czuł jakiegoś zbytniego szacunku ani do kenuserów ani taiuserów, ale po tym, jakie miał problemy z tamtym chłopakiem i musiał go wypalić i wytopić niemalże na smalec bo jego ciosy kruszyły kości, Shiga zrozumiał, że potrzebuje lepszych umiejętności walki nawet bez broni. Szerszy zamach, szerszy cios, ruch ciałem nadający pędu, wygięcie ręki, spięcie mięśni, krok w przód. Z każdą kolejną próbą było coraz lepiej, a cios wydawał się coraz silniejszy - ręka jak i noga zaczynała się poruszać po ustalonym torze, bez odchyłów, uderzając w ten sam punkt przed nim, raz po razie, raz po razie, z dużą siłą i z dużą prędkością. Kompletnie nie usłyszał poruszenia na drzewie przy którym spoczęły jego rzeczy, jego całe wyposażenie. Nie straszni byli mu także złodzieje. Na dziewięćdziesiąt dziewięć procent byłby w stanie ich dogonić i przemówić do rozsądku. A ten jeden procent dogoniłby jego ogień. A wtedy już nie ma mowy o rozsądku bo nie ma co zbierać.
Dopiero po dłuższej chwili jakiś ruchów, które uznał za wiatr, za gałęzie i za zwierzynę leśną, zwierzyna leśna postanowiła się spersonifikować i nadać swojej wydającej dźwięki postaci kształt i formę. Tą formą okazała się...
Skierował głowę w jej stronę, przestając zadawać ciosy. Potem obróciła się reszta ciała i teraz stał do niej przodem. Wziął się pod boki, przechylając głowę i nieco wytężając wzrok, by mimo światła padającego na jego twarz przyjeć się osobie która potrzebowała zwrócić na Siebie Shigutkową uwagę.
-Ej Ja! - Odpowiedział w typowy dla Siebie, zabawnie entuzjastyczny sposób, który zazwyczaj na wszystkich działał z przerażającą zdolnością irytowania i budzenia wściekłości. Nikt nie lubił, jak się z nim bawić i przedrzeźniać i zawsze wykorzystywał to mniszek na swoją korzyść. Bo ktoś, kim rządzą nerwy, to ktoś kto popełnia błędy.
Ujrzał w jej dłoni ostrze i wybuchnął śmiechem, odrywając od niej wzrok kompletnie.
-Jeśli chcesz coś ukraść to próbuj, ale i tak cię dogonie. Jeśli chcesz we mnie rzucić czymś ostrym to także polecam spróbować. Nie będę się bronił. - Nie miał okazji przyjrzeć sie jej twarzy. Jedynie mignienie. Choć i tak wydawała sie... dziwnie znajoma. Tylko skąd? W ostatnich latach i miesiącach działo się tak wiele. Tylu ludzi się przewinęło przed jego oczami. Tylu zginęło. W różnych miejscach. Czy to ta dzika z herbaciarni? Chyba nie.
-A jak chcesz porozmawiać to wyłaź zza drzewa i chodź, ale będę sobie dalej trenował, ostrzegam. - Dodał na sam koniec.



Nauka techniki: Dainamikku Akushyon rangi D
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość