Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sora » 19 lip 2018, o 19:42

9/15
Misja D


Dzieci, radosne, miniaturowe wersje dorosłych, niektóre tak jak ta dziewczynka, która zapomniała się przedstawić, zdawały się być ostojami nielimitowanej radości, inne zapewne było podobne Kaiso, nieufne, wiecznie zamyślone, ale to raczej tyczyło się tych starszych, albo naznaczonych przez życie krwawą historią, tylko czy warto się tym przejmować w chwili, gdy trzymająca cię za rękę dziewczynka, zrywa się do biegu na widok, niezbyt żywotnego martwego mężczyzny. Na początku nie odpowiedziała na twoje pytanie, chyba właśnie docierało do niej, że coś jest nie tak. Tylko, że ona nie zaczęła płakać, po chwili odwróciła się do ciebie z uśmiechem na ustach i cofnęła kilka kroków. Mogło to wywołać masę pytań, jednak czy był na to czas? Usłyszałeś za sobą gwizd, ewidentnie ktoś chciał zwrócić na siebie twoją uwagę, ktoś kto stał za tobą, kto? Po co? Dlaczego? Jakie miał zamiary? I dlaczego jeśli zamierzał zaatakować jeszcze tego nie zrobił? -Tata nie żyje od właściwie od roku, on też chciał pomóc, nie rób kłopotów, nie chcemy z bratem, żebyś skończył jak on.- Rzuciła ze smutnym wyrazem twarzy. Tylko jakie miałeś szanse, gdy za tobą stał czternastolatek w postrzępionych łachmanach i celował z łuku? I dlaczego pozwoliłby ci się obrócić?[/color]
Sora
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kaiso » 19 lip 2018, o 20:05

Wszystko mogło pójść tak pięknie, wręcz modelowo, ale nie. Ojciec martwy, dziecko w pełni tego świadome, czyżbym został oszukany? Czyżby jednak była to pułapka? Czyżby wszystkie moje najczarniejsze scenariusze miały się potwierdzić? Nie, to nie może być prawda! Powiedziałem do siebie w głowie. Nie wiedziałem co zrobić i zapewne byłbym gotowy zareagować bardzo impulsywnie gdyby ktoś nagle nie zagwizdał, a sama zainteresowana się nie wypowiedziała. Odwróciłem się w stronę z której dobiegł dźwięk. Stał tam jakiś dzieciak, najprawdopodobniej mój równolatek. Początkowo nic nie mówiłem, mój klon także stał nieruchomo, obydwoje byliśmy zszokowani. Szybko przeanalizowałem sytuację. -Ma łuk, ich ojciec wygląda na otrutego, najprawdopodobniej strzała, którą ten dzieciak naciągnął również jest zatruta. Co prawda znam techniki niewymagające pieczęci, ale czy warto ryzykować? Nie znam się na tym jak radzić sobie z trucizną.. Musiałem skonfrontować te dzieci, nie mogą przecież tak po prostu zabijać.
-Chciał wam pomóc dlatego go zabiłyście? Nie ma co, ciekawy sposób na zapłatę. Tutaj zrobiłem przerwę i uśmiechnąłem się. -Z tego co widzę radzicie sobie jakoś, dzięki temu mogę zdjąć tą maskę zatroskanej niani. Powiem wam jak ja to widzę. Jedno z was celuje do mnie z łuku, zapewne zatrutego, dzieli nas niewielka odległość więc w domyśle macie przewagę, tak? Zanim jednak którekolwiek z nas wykona ruch, który doprowadzi do rozlewu krwi, to oczekuję jednego, odpowiedzi. Dlaczego go zabiliście? Czego chcecie? Czemu ukrywacie się w lesie? To były pierwsze pytania jakie przyszły mi do głowy. Wiedziałem, że wszystko może potoczyć się źle, dlatego na wszelki wypadek zaczynam gromadzić chakrę w płucach, jeśli strzała we mnie ruszy, to zbiję ją błotnym pociskiem, mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie.
Kaiso
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sora » 19 lip 2018, o 20:18

11/15
Misja D


Jak mówi odwieczne prawo wszechświata: "Jeśli coś może pójść nie tak, to na pewno pójdzie nie tak", w pięćdziesięciu procentach, sprawdzało się na sto procent, więc musiało coś w tym być. Dziewczynka postanowiła rzeczywiście zaprowadzić Kaiso i jego klona w pułapkę, tylko że Kaiso było dwóch... Dzieciaków niby też, tylko czy ta która cię tu przyprowadziła mogła rzeczywiście stanowić jakieś zagrożenie? Nie, przynajmniej na to nie wyglądało, to nie było henge jakieś znającego ninjutsu bandyty... Chyba. Mimo, że śmierć mogła okazać się bliższa, niż Kaiso zdawał się zdawać sobie sprawę, postanowił zachować się po ludzku, nie atakować, nie bronić się... No może przygotować na wypuszczenie prawdopodobnie zatrutej strzały, ale tylko tyle. Chciał wiedzieć dlaczego, to co się stało tak naprawdę się stało, może nawet wytłumaczyć im, że tak nie wolno. Klon stał nieruchomo, najwyraźniej nie wiedząc co robić. -Nie chcemy cię zabijać.- Zaczął chłopak. -Nasz ojciec zginął rok temu, zostaliśmy sami, musimy jakoś przeżyć, za coś jeść, po prostu oddaj rzuć nam sakiewkę i odejść, on nie posłuchał, ty możesz.- Wyjaśnił pokrótce chłopak, brak pieniędzy często sprawiał, że ludzie łapali się każdej możliwości zarobku.
Sora
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kaiso » 19 lip 2018, o 20:38

Tym razem to chłopak postanowił mówić, rozjaśnił mi co nieco całą sytuację, było gorzej niż myślałem. -Oddać pieniądze? Mam wam dać wszystko co posiadam? Chcecie mnie po prostu okraść, a jeśli sam nie dam, to po prostu zabić i ograbić? Czemu miałbym się na to zgodzić? Skąd w ogóle pewność, że mam jakieś pieniądze? Myślicie, że shinobi mając pieniądze opuściłby swoją rodzinną wioskę i ruszył w świat? Uwierzcie mi, że nie. Sam chciałbym coś zarobić. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to wzajemna pomoc. Radzicie sobie w tym lesie, wiecie co i jak, możemy spróbować załatwić wam "pracę" u leśniczego, albo łowców. Byle kto sam w lesie po prostu by umarł. Jest też oczywiście ta druga opcja, zdecydowanie gorsza, ale przecież te dzieci mają po co żyć, nie było sensu ich zabijać, nie teraz. Mimo wszystko dalej jestem gotowy na kontrę, nie stracę czujności, nie kiedy te dwa podstępne diabełki są w pobliżu. Kiedy ja skupiam się na chłopaku, mój klon skupia się na dziewczynce. Nie ważne jaki jest wygląd, świat ninja jest pełen podstępów i niebezpieczeństw, nie ma co ryzykować. Jednego mogą być pewni, na razie nie wykonam żadnego ruchu który miałby doprowadzić do ich śmierci.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Doro Kōgeki

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (za 4 pociski)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polegająca na wytworzeniu kuli błota w ustach. Następnie trzeba ją wystrzelić w kierunku przeciwnika tak, aby oberwał. Obrażenia w tym przypadku będą podwójne, ponieważ poza normalnymi wróg powinien mieć ograniczone ruchy. Błoto bowiem jest sporządzone z chakry i osłabia szybkość. Wszystko zależy jednak od trafienia, logiczne jest, że bieganiu przeszkodzi kula błota wycelowana w nogi, etc.
Kaiso
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sora » 19 lip 2018, o 20:48

13/15
Misja D


Litość... coś przez co można mieć dejavu zaczynając po raz kolejny pisać od tego słowa. Dzieciaki, bo inaczej ich nazwać nie można wciąż mogły żyć, miały przed sobą przyszłość, ale czy miały po co? Skoro kryły się w lesie i zabijały, żeby mieć na życie mogła być to kwestia dyskusyjna, no z drugiej stronie zabijanie dzieci nie jest zbyt dobrze przyjmowane. Tym razem to Kaiso postanowił przedstawić sytuację i nawet zaproponować im pomoc, tylko czy same przez rok nie spróbowałyby znaleźć normalnej pracy? -Nie ma na to szans, już próbowaliśmy.- Co dość oczywiste, rzeczywiście próbowali. -Jesteś shinobi, nie wiemy czy masz pieniądze, ale musimy to sprawdzić, nie robię tego dla przyjemności.- Powiedział, wypuszczając strzałę, ta jednak bez problemu została trafiona przez twój pocisk i zbyt ciężka by dolecieć upadła ci przed stopy, w tej chwili udało ci się zauważyć, że łuk do pięknych nie należał, ba! Wyglądał jak zrobiony naprędce przez dziecko. -Nie chcemy tu umierać...- Zaczął z szeroko otwartymi oczami. -Możemy po prostu się rozejść i twierdzić, że nigdy się nie widzieliśmy. - Mówiąc to szedł powoli w tył, wycofując się do lasu, dziewczynka robiła dokładnie to samo.


Odpisz sobie chakrę za jeden pocisk.
Sora
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kaiso » 19 lip 2018, o 21:02

To co się wydarzyło było ostatecznym znakiem, że nie można nikomu ufać, nawet małym, biednym dzieciom. Rozumiem, że były głodne, może nawet nie myslały przez to zbyt czysto, ale kurwa, strzeliły do mnie! Nie mogę ich puścić. Co jeśli dorosną i będą dalej okradały ludzi? Tak nie może być. Odbiłem jego strzałę, tak jak się spodziewałem, wystarczył tylko jeden pocisk, a przecież zostały mi jeszcze 3. Wystarczy żeby dać im solidną nauczkę. Wszystkie 3 pociski wystrzeliłem w chłopaka biorąc poprawkę na jego ewentualny ruch, nie odejdzie bez kary. W końcy gdyby zależało mu na normalnym życiu w społeczeństwie, to nie puściłby tej cięciwy. Nie obchodziło mnie, że ten łuk wyglądał na prowizoryczny, sama strzała również, czułem, że ktoś mną pogrywa.
Mój klon automatycznie rzucił się na dziewczynkę i starał się ją załapać. Nieważne jaka była jej rola w tym wszystkim, miałem zamiar doprowadzić te dzieci do porządku.
Wzbierał we mnie gniew, wszystkie moje emocje zaczynały ze mnie wypływać. Zaufałem tej małej szmacie. ZAUFAŁEM. Zdradziła mnie. Czemu miałaby żyć. Kim ona jest żeby tak oszukiwać ludzi. Oblizałem wargi i krzyknąłem do tych smarkaczy.
-Powiem wam jak to widzę. Jest kilka opcji, ale ostrzegam, jestem strasznie wkurwiony! Więc albo grzecznie pójdziecie ze mną do osady, albo bawimy się w samosąd. Jednocześnie gdy do nich mówiłem, postanowiłem stworzyć jeszcze jednego klona, przyda się dodatkowa ochrona jakby okazało się, że są silniejsi niż wyglądają. Powiedziałem do niego cicho. -Defensywa.

Chakra: 103%- 12%(4 pociski, UW mistrzowska kontrola)-9%(klon)-12%(chakra przelana klonowi)=70%
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Iwa Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Baran

Zasięg
Klon pojawia się obok nas; Klon nie może się oddalić na więcej niż 50m

Koszt E: 18% | D: 13% | C: 9% | B: 5% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% za klona + to, co przekażemy

Dodatkowe Siła równa twórcy; Szybkość -> 1/2 postaci; Reszta równa użytkownikowi za wyjątkiem wytrzymałości.

Opis Przydatna technika polegająca na stworzeniu skalnej kopii swojej osoby. Ich głównymi atutami są wytrzymałość (stworzone są z twardych skał) i możliwość korzystania z technik Doton znanych pierwowzorowi. Zwyczajne wbicie kunai nic nie da - trzeba całkowicie je rozkruszyć, by się ich pozbyć. Klony mają własną wolę, nie ma więc potrzeby stałego kontrolowania ich poczynań. Kopia potrafi nawet mówić, czym można łatwo wprowadzić przeciwnika w błąd. Jutsu ma jednak kilka wad, a jedną z nich jest koszt. Oprócz kosztu stworzenia techniki trzeba przeznaczyć dodatkową ilość na zasoby klona. W przypadku jego zniszczenia chakra nie jest odzyskiwana. Dodatkowo kopiowany jest podstawowy ekwipunek, gdzie wszelkie nietypowe oręża w postaci notek czy bombek nie będą kopiowane.


SZYBKOŚĆ 5
Kaiso
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sora » 19 lip 2018, o 21:12

15/15
Misja D


No cóż, dzieci nie róbcie tego w domu, ani w lesie, ani gdziekolwiek, bo zabijanie shinobi to nie jest zabawa, a potrafi ich rozjuszyć. W chwili wypuszczenia strzały dzieciaki ściągnęły na siebie wyrok i to nie z tych przyjemnych. Kaiso nie zamierzał odpuścić, pozostawić dzieciaki dorastaniu w lesie, nie chciał, aby po świecie chodziło więcej bandytów. Z jego ust wystrzeliły trzy błotne pociski, które nie miały problemu z trafieniem i unieruchomieniem kończyn chłopaka, klon rzucił się na dziewczynkę i złapał ją bez większego problemu, jednym słowem w krótkiej chwili myśliwy stał się ofiarą i odwrotnie. Niestety jak to w życiu bywa nie było mu dane napawać się zwycięstwem. Z pobliskich krzaków wyszła bowiem dwójka strażników, jak długo tam byli? Na co czekali? Może zauważyli Kaiso i jego klona, wiedząc że sobie poradzą? To możliwe biorąc pod uwagę gasnącego w oczach jednego z nich sharingana. Sogen należało do Uchiha, było ich królestwem, a oni mieli swoje sposoby, by wykryć chakrę. W twoją stronę poleciał mieszek. -Dobra robota młody, zajmiemy się resztą.- Powiedział jeden z mężczyzn, dotknął ubłoconego chłopaka, po jego dłoni przeskoczyły wyładowania elektryczne, a błoto odpadło. Drugi odebrał dziewczynę od klona, związali ich dłonie za plecy i zaczęli prowadzić w stronę osady.


-------------------------
Koniec misji chyba, że postanowisz zaatakować strażników
Sora
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kaiso » 19 lip 2018, o 21:26

Któż by się spodziewał, że pójdzie mi tak łatwo? Chyba wszyscy. W końcu okazało się, że to najzwyklejsze dzieciaki, które nie były w stanie odbić ani błotnych pocisków, ani tym bardziej uniknąć wyższego i silniejszego od siebie klona. Nagle moja irytacja zaczęła znikać i robiła miejsce... spokojowi? Nie wiedziałem dlaczego, ale czułem, że zbliżający się samosąd zaspokoi moją żądzę "rewanżu". Nie chciałem za bardzo się nad tymi dziećmi pastwić, wystarczyłoby mi po prostu poucinać palce, tak żeby nigdy nie były w stanie posługiwać się bronią, no i żeby przy okazji były naznaczone do końca życia. Niestety, moje krwawe plany zostały przerwane przez pojawienie się dwóch strażników. Ich oczy były początkowo czerwone, ale nagle stały się normalne. Czyżby to byli ci słynni Uchiha i ich specyficzne doujutsu? Obserwowali to wszystko cały ten czas? Rzuciłem do siebie w głowie. Miałem okazję zobaczyć ich oczy pierwszy raz w życiu i muszę przyznać, że robiły wrażenie.
Sami strażnicy również wydawali się być niesamowici. Nie dość, że zlokalizowali mnie, w jakiś magiczny sposób, doskonale wiedzieli jaka jest sytuacja, a ponad to nie dali żadnego znaku życia kiedy ja sobie "wojowałem" z tymi dzieciakami. Zrobili na mnie na tyle spore wrażenie, że na ich pochwałę tylko skinąłem głową, wziąłem pieniądze i wraz ze swymi klonami ruszyłem dalej. Nic nie mówiłem, byłem zbyt zajęty myśleniem o tym co się stało. Wiedziałem jedno, nie mogę ufać obcym, nigdy więcej.
z/t
Kaiso
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 29 lip 2018, o 11:03

Outsider
Misja C: 3a/...
Dzień 2

Pościg trwał w najlepsze, choć morale ścigających zdawały się maleć z każda chwilą. Grupa pościgowa zwiększyła się do niemalże 20 osób, nim dotarli do granicy. Wszyscy przewidywali, że złapią go jeszcze nim tam dotrą. A jednak, mimo że psy zdawały się podchwytywać i tracić, co jakiś czas, zapach zbiega, cała grupa dotarła do pierwszej granicy z Antai, jeszcze przed zmrokiem. Tam przekroczyli granicę, pod czujnym wzrokiem licznych patroli, nie zatrzymywani jednak przez nich. W sąsiadującym kraju, terenie dużo mniej znanym ścigającym niż ich rodzinne tereny, grupka zaczęła się rozdzielać. Ostatecznie, do granicy z Sogen, Kayane dotarła wraz z trzema innymi klanowiczami. Tam przekroczenie granicy postępowało dużo wolniej, ponieważ czerwonoocy mieszkańcy tej krainy nie byli tak chętni by wpuścić na swój rejon zmobilizowanych oddziałów innego klanu, nie ważne czy mieli dobre powody czy nie. Cała czwórka została przeszukana, wielokrotnie i również wielokrotnie przesłuchana i na nic zdały się prośby i groźne pomruki tych mniej cierpliwych członków Inuzuka. Gdy, w końcu ich przepuszczono, szalona gonitwa rozpoczęła się ponownie. Odpoczywali niewiele, tylko tyle by nie spaść z psów, lub też by te drugie nie popadały ze zmęczenia. A jednak, mimo to, wciąż nie natrafili na żaden ślad, oprócz sporadycznych zapachów, wychwytywanych przez psy. Było tak do czasu...

Zmrok zapadł już dawno, a dzień 2 pościgu, chylił się ku końcowi.

- Stać! - wysyczał niemalże przez zęby jeden z czterech ścigających. Zabrzmiało to dość zabawnie, ponieważ starał się mówić jednocześnie cicho i głośno. Każde z pozostałych shinobi zdawał sobie doskonale, dlaczego. Psy stały się nagle niespokojne, każdy, nawet te najmniejsze. To oznaczało tylko jedno, podchwyciły zapach ściganego i nie był to ślepy tor, tak jak ostatnio. Wydano rozkaz zejścia z psów i przejścia w skradanie. Psy podążyły za swoimi panami i cała czereda ruszyła przed siebie, przebijając się przez gąszcz lasu. Dotarli do niewielkiej polany po środku lasu. Pogoda sprzyjała ścigającym, jako że księżyc w pełni oświetlał okolicę swym blaskiem. Mimo to, na polanie panował względny spokój. Była pusta, nie licząc niezliczonych ilości świerszczy, które grały na swych skrzypcach tworząc tym samym jedyną w swoim rodzaju orkiestrę. Zapach, który mogli wyczuć już nawet ludzcy członkowie klanu, nie pozostawiał złudzeń. Zbieg był tutaj i był niedawno. Jeden z klanowiczów wyszedł zza linii drzew, wprost na odsłonięty teren. Przesuwał się w kierunku środka polany, wpierw ostrożnie, później z coraz większą pewnością, aż w końcu dotarł na sam środek polany, już całkowicie wyprostowany. Gestem ręki zaprosił pozostałych z grupy pościgowej by dołączyli do niego. Czy ścigany był w okolicy? Trudno było stwierdzić, ponieważ psy wciąż pozostawały niespokojne i co chwilę wskazywały inne miejsce. Ludzie też rozumieli ich stan, ponieważ zapach zdawał się dochodzić z wielu punktów jednocześnie, również i z środka polany. Tam jednak znaleźli jedynie rozsypane drewno, niechybnie pozostałość po rozpalonym tutaj ognisku. Sądząc po wciąż jarzących się pozostałościach, rozminęli się ze zbiegiem zaledwie minuty, no może o godzinę, a to mogło oznaczać, że wciąż gdzieś tutaj jest.

- Rozdzielić się i uważajcie na siebie - padł szybki rozkaz.
Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kyane » 29 lip 2018, o 20:00


W życiu bywa czasem tak, że wystarczy jeden moment by wszystko stanęło na głowie. Żeby wszystko co było do tej pory proste i oczywiste w przeciągu chwili skomplikowało się niebagatelnie. Przecież miał to być jeden z tych spokojnych, leniwych dni w parku, kiedy to pogrążona ze swoją suczką w swoich myślach mogła odciąć się od wszystkich treningów, spraw i sprawek i innych upierdliwych obowiązków. Opaczność miała jednak co do dziewczyny zupełnie inne plany. Czekała na nią przygoda, a sama nawet nie wiedziała jak wielka.
Po szybkim podjęciu decyzji z przyjaciółką za cel wybrały Sogen. Nigdy nie odwiedziły jej krainy, a i wiele czasu na zastanawianie się też nie było. Musiały działać, gdyż z każdą sekundą zwiększał się dystans między nią, a uciekinierem. Po krótkim skinieniu w swoje strony głowami panie puściły się biegiem. Czy minęło dużo czasu czy niewiele? Trudno było powiedzieć. Na pewno Himegimi szło lepiej - ale czemu się dziwić? Miała napęd na cztery łapy, a Kyane na tylko dwie. Różowowłosa czekała, aż psiak podrośnie i w końcu jej uda odpoczną od biegania... ta wizja była coraz bliższą. Jeszcze bliższym był jej przedstawiciel klanu Inuzuka, który na swoim basiorze biegł prosto na nią... i choć czerwonooka miała przez chwilę wątpliwości, czy aby na pewno powinna kontynuować podążanie mu na przeciw... ale skoro kazał. Co najwyżej jej pierwsze poważne zadanie skończy stratowana przez wielkie opazurzone łapy. Hm... "opazurzony" fajne słowo, które kiedyś użyje w dyspucie z matką! Brzmiało bardzo zawodowo!
Na szczęście dla Inuzuki brodaty pan planował jedynie... albo i aż wrzucić ją na grzbiet wielkiego psa przed sobą. Szarpnięcie było mało przyjemne i poczuła je, aż w ramieniu, ale wizja odpoczynku szybko sprawiła, że odechciało jej się narzekać. Tak samo nakrapiana suczka mogła odpocząć nieco rozluźniając łapy bo czekała ich długa podróż. Dziewczyna do tej pory nie poznała takich trudów podróży. Pogoń, pokonanie granicy. Z jednej strony czuła zmęczenie, a z drugiej serce biło jej szybciej z ekscytacji. Pogoń była taka... podniecająca. Zapachy, ta determinacja wisząca w powietrzu. Nic jednak nie sprawiało, że krew wrzała coraz mocniej, serce zdawało się, że zaraz wyskoczy z piersi. Kiedy poszukiwany znalazł się może godzinę od nich. Już tylko godzinę! Nagle wszystkie niewygody stały się jakby poza nią. Wszystko stało się takie proste kiedy mogła dopuścić do głosu pierwotne instynkty. Polowanie i ofiara. Ona była myśliwym, a kilka kroków od zdobyczy. Oblizała swoje ostre kiełki uważając na każdy krok. Pochyliła się i kiedy tylko kazali im się rozdzielić wybrała południowy-zachód. Ostrożnie, z Himegimi obok podążała w wybraną stronę ( o ile nikt nie wybierze za nią inaczej) węsząc coraz bardziej intensywnie.
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 31 lip 2018, o 17:41

Outsider
Misja C: 6a/...
Dzień 2

Wszyscy rozdzielili się przeczesując całą polanę. Jedna osoba pozostała przy samym ognisku, pozostałe trzy ruszyły w trzech przeciwległych od siebie kierunkach. Czy było to rozsądne? W normalnej sytuacji zapewne nie, lecz Inuzuka nigdy nie należeli do normalnych. Wszak jedna z plotek o ich klanie mówi, że ich nie da się zaskoczyć. A jednak coś było tutaj nie tak. W powietrzu dało się wyczuć zapach... właściwie czego? Pachniało jak osoba, lecz był to zapach nikły, jakby zanikający, do tego zdawał się dochodzić z wielu miejsc jednocześnie, co drażniło psy. Jeśli prawdą było to co mówili bardziej doświadczeni członkowie klanu, to, jeśli zbieg był tutaj góra godzinę temu, to nie mógł uciec wystarczająco daleko by psy nie mogły wyczuć jego zapachu. Dziewczyna ostrożnie zaczęła zbliżać się w kierunku skraju polany, a futro Himegemi zdawało się coraz bardziej nastroszone. Również zapach zdawał się być coraz mocniejszy, dziewczyna definitywnie zbliżała się do źródła zapachu. Dotarła aż do linii drzew, do miejsca, gdzie rozłożysta lipa wyciągała swe gęste gałęzie, niczym zachłanne dłonie, w kierunku polany. Nagle, dziewczyna natknęła się na coś, czego nikt chyba nie spodziewał się znaleźć w takim miejscu. Wpierw wyglądało to na kawałek materiału imitującego skórę, ot taki, który noszą bogatsi mieszkańcy miast. Gdy zbliżyła się bliżej, mogła odnieść wrażenie, że ów przedmiot wygląda jak wylinka jakiegoś zwierza. Dopiero gdy podniosła to do góry, dostrzegła prawdę. Wycięte trzy otwory, liczne rozerwania i to uczucie w dotyku. Trzymała w ręku ludzką twarz, mocno poszarpaną i pozbawioną krwi, lecz nie pozostawiało złudzeń czym ów materiał był. Dwa otwory na oczy, jedno na usta i jeszcze miejsce na nos.

- AAAAHH - krzyk przerażenia rozległ się od północno wschodniej strony. Był to krzyk znajomy dla Kyane, należał bowiem do jednego z klanowiczów. Sytuacja, nagle stała się bardzo napięta. Himegemi uniosła głowę do góry i zaczęła szczekać ostrzegawczo, dając swojej właścicielce znać, że zagrożenie nadchodzi z góry. Przeciwnik wykorzystał sytuację rozproszenia krzykiem i zaatakował znienacka ze wszystkich stron.

Pierwszy wyłonił się zza drzewa, wyszedł spokojnym, lekko chwiejnym krokiem. Pachniał człowiekiem, lecz był to zapach ulotny, zupełnie, jak gdyby doczepiony. Drugi z adwersarzy spadł za dziewczyną, wprost z korony drzewa. Jej nos podpowiadał jej, że ktoś jeszcze skrywał się między drzewami, jego zapach był jednak dużo wyraźniejszy, ostrzejszy, wymieszany z tym samym zapachem, który wydzielała pozostała dwójka. Osobnik znajdujący się przed Kyane, zrobił gwałtowny krok do przodu, wyciągając w jej kierunku rękę by ją pochwycić...
Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kyane » 2 sie 2018, o 19:13

Podniecenie rosło. Adrenalina coraz szybciej i szybciej krążyła w żyłach dziewczyny. Z jednej strony odczuwała frustrację, że trop raz za razem rozpływał się bez wyraźnego kierunku, ale wszystko maskowane było przez pierwszą prawdziwą pogoń. W nawet najmniejszym stopniu nie przypominało to tych błahych, jak teraz o nich myślała, zabaw które miały ją przygotować do takich zadań. O nie. Teraz to było coś zupełnie innego. Coś tak ekscytującego. Nie dziwiła się, że starsi członkowie klanu byli zawsze tacy podekscytowani. Te emocje były wręcz uzależniające. I nie tylko Kyane to czuła. Ogon Himegimi merdał nerwowo. Był napięty z emocji, a delikatne dragnia świadczyły tylko w drobnym stopniu jak wilką radość sprawiała jej ta chwila.
Szczególnie kiedy zapach stał się jeszcze mocniejszy. Kiedy dostrzegły materiał. Czyżby ktoś zgubił kawałek szaty? To było możliwe aby w czasie ucieczki wyszarpnął się. Różowowłosa podeszła do materiału próbując raz za razem odgadnąć co to jest. Dopiero kiedy chwyciła ją w dłoń zamarła. Nagle krew zmroziła jej się w żyłach. Trzymała w ręce twarz. Ludzką twarz. Upuściła ją na ziemie. Nie miała jednak czasu zastanawiać się nad tym wszystkim ponieważ suczka ewidentnie kazała jej spojrzeć w górę. Zapach stał się mocniejszy. Wtedy jakby znikąd spomiędzy drzew wyłonił się mężczyzna. Już od samego początku czuła, że w jego zapachu jest coś dziwnego. Nienaturalnego. Dziewczyna zmarszczyła nos obnażając zęby, podobnie jak zrobiła jej suczka. Wtedy to zza ich pleców wyłonił się kolejny mężczyzna, a trzeci był w pobliżu. Drobnym skinieniem
dała znak suczce aby swoim wyciem dała znak o ich obecności, a sama odskoczyła z nią od najbliższego mężczyzny.

-Cofnąć się - warknęła, a włos na grzbiecie Himegimi zjeżył się ostro. Z jej delikatnego gardełka wydobył się demoniczny warkot. Kunoichi ma zamiar złożyć pieczęć by zmienić psa w siebie, a potem wzmocnić swoje atrybuty by móc w razie potrzeby uniknąć sprawniej ataku. W razie potrzeby będzie początkowo unikać wrogów, mając nadzieję, że wsparcie przyjdzie.


Spoiler: pokaż
102 % - 12 - 12 = 78%

Nazwa
Jūjin Bunshin

Pieczęci
Tygrys

Zasięg
Na psa

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% za psa, płaci użytkownik

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Specyficzna technika, używana głównie w trakcie pojedynków. Po przesłaniu chakry dla swojego pupila, zwierzak natychmiastowo przyjmuje kształt swojego właściciela. Jest on wtedy właściwie nie do odróżnienia, ma takie same atrybuty fizyczne jak właściciel i może używać wszystkich znanych swojemu panu technik klanowych oraz taijutsu. Pies może mówić o ile potrafi w swojej naturalnej formie.



Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Wzmocniony węch
D: +10 Szybkość, +10 Siła
C: Szybkość +15, +15 Siła
B: Szybkość +20, +20 Siła
A: Szybkość +25, +25 Siła
S: Szybkość +30, +30 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.</span>
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 5 sie 2018, o 22:25

Outsider
Misja C: 8a/...
Dzień 2

Sytuacja zaczęła rozwijać się bardzo dynamicznie. Himegimi zaczęła ujadać jak szalona, starając się, wezwać innych na pomoc, lecz dziewczyny zostały same sobie. Gdyby miały czas obrócić się, w kierunku pozostałych, dostrzegłyby, że również jej towarzysze natknęli się na ten sam problem co one. Nie było jednak czasu się rozglądać. Kyane uskoczyła przed napierającym mężczyzną. Dzięki bogom, nie był on nadzwyczajnie szybki, a może po prostu jego chwiejny krok, nadawał mu ślamazarności. Było jednak w ruchach obojga coś nadzwyczajnego. Reagowali niemalże natychmiast na to co działo się wokół nich, gdy pierwszy minął się z celem, drugi natychmiast ruszył za nią, a pierwszy, gdy tylko odzyskał równowagę natychmiast zaczął okrążać naszą bohaterkę. Kyane nie miała wiele czasu, kto wie, czy jej ruch nie był zbyt ryzykowny, lecz musiała przejść do kontrofensywy. Złożyła pojedynczą pieczęć i pochyliła się, by dotknąć swego psiaka, by ten zamienił się, w chmurze dymu, w nią samą. I właściwie na tyle starczyło jej czasu, ponieważ drugi z przeciwników już znajdował się nad nią i unosząc wysoko do góry swoją nogę, szykował się do wykonania kopniaka z góry, na dół. Pierwszy z atakujących, przemieszczał się szerokim łukiem, od prawej strony dziewczyny.
Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kyane » 7 sie 2018, o 22:31

Czy tak miała wyglądać ta misja? Miała stanąć do pojedynku dwie na trzech? W sumie by skłamała gdyby powiedziała, że wcześniej się zastanawiała nad tym jak misja się potoczy. Nie żeby było logicznym, że skoro kogoś ścigają ich celem jest go dopaść... a to mogło oznaczać konfrontację. Jakoś tak mózg skupił jej się na znalezieniu źródła zapachu, a nie na tym, że ktoś go musi wydzielać. Od teraz zapamiętać - jeśli kogoś szukamy po zapachu to znaczy, że musi być na końcu tego tropu. Ciekawe czy ktoś poza nią właśnie się o tym dowiedział?
Niestety kunoichi nie miała czasu by swoją mądrością wzniesioną na szczyty chwalić się komuś innemu, gdyż nikt nie odpowiadał na wołanie suczki. Cudownie. Dokładnie na to liczyła. Zostać sam na sam z trójką psychopatów noszących maski z ludzkich twarzy. Co to za jakaś popaprana sekta? A do tego nie dali dziewczynie wykonać wszystkich technik. To oni nie wiedzieli, że kobietom trzeba dać czas na przygotowania? Na randkę nigdy nie szli? Nie żeby ona kiedyś miała ku temu okazję, ale widziała jak to schodzi kuzynką więc... współczuła ich partnerom bo to zakrawało o jakieś obrządki okultystyczne.
Ale do celu. Dobrze, że chociaż unikając pochwycenia przez jednego z dziwaków zdążyła przemienić suczkę w swoją idealną kopię. Czy naprawdę jej fryzura od tyłu w walce wyglądała tak źle?! Czemu nikt jej o tym nie powiedział!? Chyba czeka ją mała zmiana wizerunku... o ile będzie mogła sobie na to pozwolić ponieważ jeden z napastników postanowił zaatakować ją kopnięciem, a kolejny już zaczął je okrążać. Czy oni naprawdę nie wiedzieli, że najpierw to zaprasza się na kawę, potem kolację i dopiero takie podchody? Jeszcze długa droga przed nimi. Nic dziwnego, że byli to sami faceci.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 28
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 21 sie 2018, o 21:58

Outsider
Misja C: 10a/...
Dzień 2
[justify]Dziewczyna pomimo braku doświadczenia bojowego, zdawała się opierać całą swoją taktykę na zdrowym rozsądku. Wpierw własne bezpieczeństwo, później znaleźć lukę i wykonać kontrę. Wpierw przyjeła odpowiednia pozę, by chwilę później rozpocząć wykonywanie jednej z najdziwniejszych technik jakie widział świat. Wirując niczym zabawkowy bączek, szerokim łukiem uniknęła nadlatującego kopniaka. Mężczyzna wylądował chwilę później na ziemi, uderzając piętą w ziemię. Na jego twarzy nie pojawiło się nawet znamię zdziwienia, niczym dobrze naoliwiona maszyna obrócił się w kierunku, w którym udała się dziewczyna by dostrzec, jak ta zaczyna wirować w jego kierunku. Sytuacja nie malowała się w zbyt jasnych kolorach. Mężczyzna jednak zdawał się nie przejmować tym co miało zaraz nastąpić. W ostatnim odruchu zasłonił swoje ciało gardą i zastygł w takiej pozycji, przyjmując na siebie całą siłę uderzenia od Kyane jak i jej psiego klona. Już pierwsze uderzenie wybiło mężczyznę z jego pozycji, a drugie, zadane przez Himegimi tylko przypieczętowało jego los. Jego bezwładne ciało padło na ziemię niczym worek pełen ziemniaków. To jednak nie był koniec. Drugi z atakujących widząc, rozwój sytuacji, przerwał wykonywanie swojej taktyki i stanął w miejscu oglądając jak jego kompan właśnie zostaje pozbawiony przytomności, a może i życia. Ktoś mógłby rzec, że widok ten sparaliżował go, dlatego nie zrobił nawet kroku, gdy suczka natarła na niego z całą swoją siłą. Tezie tej przeczył jednak fakt, że napastnik wpatrywał się w całą tą sytuację bez wyrazu, zupełnie, jak gdyby nie robiła ona na nim najmniejszego wrażenia. Uderzenie Gatsugi musiało jednak wywrzeć na nim jakieś wrażenie, ponieważ również i on padł bezwładnie na ziemie.

Sytuacja wydawała się opanowana i to bez większego zagrożenia. Kyane nawet nie spociła się za bardzo podczas tego pojedynku. Tylko że właściwie nie był on jeszcze zakończony, wszak w ciemności krył się jeszcze jeden osobnik. Lecz ten chyba nie zamierzał walczyć, ponieważ jego zapach oddalał się od obu dziewczyn.


Stojący w mroku mężczyzna widząc, że nie miał do czynienia z tępymi wojakami, otworzył oczy. Gdyby walka miała ograniczyć się jedynie do dziewczyny, mógłby dać radę, lecz towarzyszący jej shinobi byli z zupełnie innej ligi. Nie miał wyboru, musiał uciekać. Zwolnił swoją pieczęć, tracąc kontrolę nad wszystkimi swymi zombie. Była to niepowetowana strata, jako że utracił ponad połowę ze swych żołnierzy, lecz uzupełni ich w najbliższej przyszłości... o ile uda mu się uciec oczywiście. Był pewien, że gdy tylko shinobi odkryją, że ich przeciwnicy nie stanowią już zagrożenia, natychmiast ruszą za nim. Lecz miał w zanadrzu jeszcze kilka sztuczek. Jego dłoń zacisnęła się na czterech wypełnionych zielonkawym proszkiem bombkach. Zapłacił za nie fortunę, lecz były tego warte. Mężczyzna rzucił się do ucieczki, chcąc wykorzystać każdy ułamek sekundy, gdy shinobi nie będą świadomi jego ucieczki.
Minoru
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość