Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kaze Tetsu » 17 cze 2018, o 10:30

Misja rangi D - Kirin Tai

9/15

Życie szczura nie jest szczególnie skomplikowane. Żyjesz sobie w gnieździe razem z innymi szczurami, wykonujesz polecenia króla i wszystko ma się dobrze. Każdego wieczoru wychodzisz z gniazda w poszukiwaniu jedzenie, idziesz nad brzeg strumienia, szukasz czegoś co się nadaje, trochę zjadasz na miejscu, a resztę zanosisz do gniazda jako zapasy. Czasem trzeba uciekać przed innymi drapieżnikami. Sowy są najgorsze, polują cicho i atakują nagle z powietrza.
Nieco starszy już szczur miał kiedyś już spotkanie z sową, które przypłacił kilkoma bliznami na grzbiecie. Dalej jednak wychodził co noc zbierać zapasy. Zawsze czujny, nauczony bolesnymi doświadczeniami, przeczesywał okolicę strumienia w poszukiwaniu czegoś jadalnego. Rutynowe zadanie wykonywane dzień w dzień od kilku lat nagle zostało przerwane wydarzeniem, którego doświadczony już szczur się nie spodziewał. Bo oto dał się zajść człowiekowi. Dziwnemu jakiemuś, który dużo wymachiwał rękami. Ale dał się zajść. Szok w jakim był gryzoń spowodował, że na chwilę zamarł w miejscu wydajać z siebie cichy pisk.
-Piiiii!
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 15:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kirin Tai » 17 cze 2018, o 22:07

Młody Koseki z zadowoleniem wyprostował się po doskonałym przeprowadzeniu swojego planu i w myślach pogratulował sobie łatwego zdobycia gotówki. Kiedy złapał szczura, użył drugiej ręki, żeby go przytrzymać tak żeby ten go nie pogryzł, bo kto wie co ten szczur może przenosić. Gdy wreszcie złapał odpowiednio szczura, oddalił się od zbiornika wody i przysiadł na ziemi skupiając się na przesłaniu chakry do ziemi z zamiarem stworzenia kryształowej klatki do której wkłada szczura, jeśli technika Shōton no Jutsu: Reberu Di się powiedzie i przesyłka będzie "grzecznie" siedzieć w kryształowej pułapce, chłopak postanawia wykonać dla siebie dodatkowy zestaw kunaiów i shurikenów. Chłopak skupia się na stworzeniu zestawu trzech sztuk każdego z narzędzi mordu i jeśli jego działania się powiodą, przechodzi do trudniejszego zadania, a mianowicie stworzenia kryształowej katany wraz z pochwą.

102% - 54% = 48%

Nazwa
Shōton no Jutsu: Reberu Di

Najniższa ranga kontroli Uwolnienia Kryształu. Daje ona umiejętności podstawowe, dostępne większości shinobi z rodu Kōseki. Poprzez przesłanie chakry do otoczenia, shinobi może z Shōtonu wytworzyć podstawowe przedmioty, jak chociażby sztylety, miecze lub inne tego typu narzędzia mordu, ale też np. miski i talerze. Poziom ten jest dość łatwy do opanowania, lecz ma dwie duże wady - mały zasięg i ślamazarne tempo powstawania kryształu. Niewątpliwym plusem jest za to wytrzymałość, która już tutaj jest imponująca.

Wytrzymałość
Mierna

Szybkość
Bardzo słaba

Zasięg
Brak Skupienia
5 metrów

Pełne Skupienie
10 metrów

Wielkość Max.
Szerokość
3 metrów

Wysokość
3 metrów

Długość
3 metrów

Dodatkowe
Przy Braku Skupienia Wielkości wynoszą 1/3 pierwotnej wartości

Koszt Chakry
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1 (na turę)
Kirin Tai
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kaze Tetsu » 19 cze 2018, o 18:55

Misja rangi D - Kirin Tai

11/15

Doświadczony szczur nie miał zamiaru się poddać. Człowiek był może szybki i faktycznie go złapał. Ale on był wielkim szczurem! Uciekł kiedyś nawet sowie, a to już nie byle wyczyn.
Wierzgając ile tylko miał sił, wijąc się i próbując kąsać szczur walczył w swoim zamyśle o życie. Kto wie, może była i w tym prawda, nie wiadomo wszak jakie predyspozycje do leczenia posiadała wnuczka zleceniodawcy. O tym jednak jak długo jeszcze pożyje, szczur miał się dopiero dowiedzieć. Bo oto wylądował nagle w kryształowej klatce. Próbował sprawdzić, czy da uda mu się przegryźć nieznany materiał. Jednak przy pierwszej próbie zęby wyraźnie dały do zrozumienia, że jest to fatalny pomysł.
Tymczasem noc zapadała coraz głębsza i ochładzało się. Młody ninja siedział nieopodal klatki z szczurem i wykonywał jakieś skomplikowane ruchy rękoma. Wydawał się być tym bardzo pochłonięty. Tak bardzo, że chyba nie zauważył dziesiątek oczu wpatrujących się w niego przez mrok nocy. Złowieszcza cisza tylko czasami została przerywana odgłosami nocnych stworzeń, które wcale nie poprawiały ogólnego odczucia.
Tymczasem staruszek, który zlecił młodemu shinobi złapanie szczura, siedział spokojnie w swoim domku przy kominku, delektując się ciepłym naparem z herbaty. Zastanawiał się przy tym, jak radzi sobie chłopak który podają się jego zlecenia. Nieco martwił się o niego, noc coraz głębsza, a śladu po chłopaku nie widać. Może trzeba było bardziej nalegać, by poczekał do rana? W sumie żal by go było, całkiem sympatyczny się wydawał mimo pierwszego wrażenia.
Kirin został wyrwany z transu w połowie, przez nagły odgłos z okolic klatki. Lis zakradł się niepostrzeżenie obok niego i próbował otworzyć klatkę, gdzie znajdował się w jego mniemaniu przygotowany dlań obiad.
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 15:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kirin Tai » 19 cze 2018, o 20:26

Niejednokrotnie Kirin otrzymywał reprymendy za sposób swojej kreacji, mianowicie praktyczne odcięcie się od świata kiedy tworzył dzięki technice przedmioty. Niestety, plan chłopaka został zaprzepaszczony przez dźwięki panikującego szczura. Wyrwany z twórczego transu, zerwał się na równe nogi i kiedy zobaczył lisa dobierającego się do klatki, złapał świeżo stworzony miecz i po doskoczeniu do lisa zamachnął się na leśnego stwora, niekoniecznie nawet żeby go zabić, ale napewno żeby odgonić od klatki. Jeśli mu się to uda i nie zabije/zrani lisa wsuwa katanę do pochwy, a ją za pas. Jeśli zrani/zabije lisa, najpierw wykonuje zamach by strącić z ostrza krew. W przypadku gdyby lis nie chciał się poddać lub uciec Tai staje między klatką, a lisem i wsuwa ostrze do pochwy ustawiając się w gotowości do ataku. Czeka aż lis zaatakuje i wtedy wykorzystuje technikę Iai z celem szybkiego i zgrabnego zwycięstwa. Jeśli walka się zakończy w ten lub inny sposób walki, chłopak daje sobie już spokój z kreacją i zabiera klatkę i kieruje się do wyjścia z lasu.
Kirin Tai
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kaze Tetsu » 21 cze 2018, o 17:51

Misja rangi D - Kirin Tai

13/15

Lis już prawie czuł smak szczura w pysku. Zamknięty gryzoń szalał w klatce w obliczu zagrożenia. Drapieżnik uparcie szukał sposobu na otwarcie klatki gdy usłyszał za sobą kroki. Człowiek szedł w jego stronę i lisie instynkty podpowiadały mu, że nie ma dobrych zamiarów. Instynkty instynktami, gdy lis usłyszał zamach odruchowo zaczął uciekać. I dobrze zrobił, bowiem ostrze broni przycięło mu nieco kitę. Trzeba będzie poszukać innego obiadu, pomyślał list.
Robiło się coraz chłodniej. Setki oczu dalej wpatrywały się w młodego shinobi i leżącą nieopodal od niego klatkę. Szczur znajdujący się w środku, zaczynał dostrzegać uroki swojego więzienia. Gdyby nie ono, zapewne byłby właśnie obiadem zbiegłego przed paroma chwilami lisa.
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 15:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kirin Tai » 23 cze 2018, o 19:58

Kirin po ucieczce lisa zamachnął się mieczem by pozbyć się niewielkiej ilości krwi ze swojego nowego ostra, po czym wsunął je do stworzonej pochwy. Następnie rozglądnął się by upewnić się, że nie widać żadnego innego bezpośredniego niebezpieczeństwa. Jeśli takowego nie zauważy, podnosi klatkę ze zdobyczą i upewnia się, że przesyłka nie została uszkodzona. W przypadku gdy szczur żyje, Kirin Zabiera go do zleceniodawcy nie zastanawiając się po co mu właściwie szczur. Jeśli dotrze do domostwa starca i zobaczy że w środku jeszcze jest jasno, puka do drzwi. Jeśli otworzą się i starzec będzie tym, który otwiera je, Kirin podnosi klatkę i mówi.
- Witam ponownie. Znalazłem pańskiego... potwora. Klatka w prezencie.
Kirin Tai
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Kaze Tetsu » 26 cze 2018, o 19:05

Misja rangi D - Kirin Tai

15/15

Poranki takie jak ten nie należały do najprzyjemniejszych. Stary mężczyzna wstał z trudem, przeklinając swój reumatyzm. Dobrze by było, żeby wnuczka szybciej wyszkoliła się na uzdrowicielkę, pomyślał. No ale najpierw ten chłopak musi wrócić. Jeśli wróci. Może faktycznie należało go zatrzymać na noc? Teraz już jednak za późno, będzie co ma być. Zresztą młody shinobi powinien sobie poradzić, prawda?
Starzec zrobił sobie dzbanek gorącej herbaty i z radością zaczął konsumować ciepły napar podczas porannego oporządzania domostwa. Przerwał zamiatanie podłogi, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Z pośpiechem popędził zobaczyć, czy jest to ów chłopak, którego wysłał po szczura. Już nawet nie zależało mu tak bardzo na zwierzęciu. Sumienie go jednak dręczyło, czy nie naraził jednego młodzieńca na zbytnie niebezpieczeństwo. Otworzył drzwi i odetchnął z ulgą na widok chłopaka trzymającego szczura w klatce.
- Witam młodego Pana shinobi. Widzę misja się powiodła. Zacnie, zacnie. Mam nadzieję, nie było zbyt ciężko? Może wejdziesz młodzieńcze i się zagrzejesz? Mam jeszcze sporo herbaty - wskazał zapraszającym gestem miejsce przy stole.
- Cokolwiek byś nie postanowił, to Twoje - wręczył mu sakiewkę z pobrzękującymi monetami- Jeślibyś jednak chciał, dorzucę dodatkowo dwadzieścia monet, jak dostarczysz szczura mojej wnuczce. Chyba i tak będziesz miał po drodze, biorąc pod uwagę skąd przyszedłeś. To jak?
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 15:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Yuji Saga » 2 lip 2018, o 07:13

Dotarłem do Sogen. Był to dla mnie nieznany teren, nie wiedziałem gdzie dokładnie byłem, co mogę tu zrobić oraz kto tutaj rezyduje. Nie wiedziałem nic, bo mój pomocnik NES, który mnie tutaj podrzucił postanowił mnie wywalić przy najbliższym brzegu, chcąc tak najwyraźniej nie zwracać na siebie uwagi jakbyśmy dopływali do portu taką małą łodzią by mnie tylko odstawić, to by może zrodziło paru gapiów, plotki by poszły i by była draka. A tego nie chcemy, czyż nie? No mam nadzieje że się ze mną zgadzacie.
Znalazłem się znowu na jakieś polanie w środku lasu, którego przemierzałem. Mam dość ciekawego farta do tych polanek, cholernego farta. Już na starcie postanowiłem się rozejrzeć czy nie czeka nam nie tutaj jakis Shinobi. Który czekał tutaj parę miesięcy w lisciach, czekając aż jakiś podróżnik się tutaj zapuści. Zobaczy mnie i rzuci "O wreszcie! Opłacało sie rzucić rodzinę i zamieszkać w tych liściach przez pół roku, by zaraz umrzeć z ręki boga!". Tak by pewnie pomyślał, jakby taki oszołom serio się tutaj znalazł, ale marne szanse. No dobra, co tutaj mogę robic? Miałem moją boską misje, ale musze się jeszcze podszkolić. Niedawne wydarzenia uświadomiły mi, że potrzebuje więcej siły oraz chakry do użytku, wiec warto podrasować swoją kontrolę. Usiadłem przez to na ziemi. No dobra, znalazłem sobie wygodny kamień, który na moje pośladki pasował idealnie, ale przymknijmy oko z tym kamieniem co pasuje na moją dupe, bo dopiero za miesiąc bym usiadł po takich poszukiwaniach. Usadziłem się, wziąłem głęboki wdech i wydech. Musiałem się uspokoić, a spokój to pierwszy krok do sukcesu w kontroli, czyż nie? Natura przy tym miała mi pomagać, uspokajać bardziej, nie zawracać mi głowy niezbędnymi myślami, odgłosami czy tam ludzmi, których bym miał na swojej głowie w jakiejś wiosce. Zamknąłem moje piękne czerwone oczy, które dzięki temu mogły się skupić na ciemności. Czyli kolejny wspomagacz do pełnego skupienia. Skrzyżowałem nogi, ułożyłem ręce w najłatwiejszą pieczęć która przyszła mi do głowy. Kolejny wdech i wydech. Zaczęło się. Skupiłem się na chakrze którą miałem w sobie, wielkie przepływy, niezatrzymane rzeki energii, które przezemnie przepływały. To było paliwo mojej mocy, no poza moim diabelnie boskim seksapilem. Kiedy moja cała uwaga skupiła się na tym co wcześniej wspomniałem, to postanowiłem zacząć ją kontrolować. A co przez to rozumiałem? Postanowiłem sam ją przypuszczać w mniejszych i większych ilościach w paru miejscach. No na początek w jednym. Postanowiłem zmniejszyć przepływ, by mniej dostawało się do mojej nogi, chcąć tak nauczyć się kontroli nad ubytkiem chakry, która uciekała mi w Kami bardzo szybko, przez co musiałem zjeść pigułke wspomagającą, a wiadomo że to sama chemia, wiec lepiej się nia nie faszerować za bardzo. Dobra, to jak to przebiegało? Można porównać to do mięśni, że jak się ja napinało to mniej chakry się przedostawało do jednego sektora. Chociaż chciałem wam to inaczej zobrazować, lecz to było niesmaczne, wiem. Robiłem to tak, że na chwilę przedtrzymywałem i puszczałem, aż wreszcie udało mi się wyćwiczyc by nawet trzymać to dobrych parę minut. Po krótkiej przerwie w takich ćwiczeniach, postanowiłem zaszaleć i robić to w dwóch miejscach jednocześnie, by był mniejszy przepływ i chakra nie marnowała się w paru miejscach, bo było jej wystarczająca ilość. Generalnie gubimy energie w wykonywaniu technik. Mamy za dużo chakry włożonych w te techniki, przez nieumiejętne kontrolowanie, wiec techniki zabierają nam wiecej chakry niż byśmy chcieli. Dlatego po to trenuje się kontrolę. Raz przyciśnięty przepływ, potem kolejny i trzymanie ich w tym samym momencie. Kolejna przerwa i trzymanie wiecej punktów, by był bardziej kontrolowany przepływ. I tak się bawiłem do całkowitego wyćwiczenia.


  • Nauka kontroli chakry na B
Yuji Saga
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Yuji Saga » 3 lip 2018, o 12:37

Wiecie co jest dobre? Dobre pierdolniecie, a z połączeniem z moimi wybuchowymi atutami to może się udać i przerodzić w dość wybuchową sztuczke zabójstwa. Dlatego warto ogarnąć podstawy sztuk walki. Wziąłem głęboki wydech. Zamknąłem oczy. Skupienie pełną parą, niczym bym się skupiał na kiblu. Nagle! Otwieram gwałtownie oczy, w których znajdowała się determinacja, ogień oraz boskość. Wykonuje obrót, tak by dodać sobie pędu i postanowiłem wykonywać ataki. Ale to nie byle jakie. Każdy z nich był precyzyjny, no tak jak tylko potrafiłem. Jedno uderzenie, potem drugie, trzecie, czwarte, piątek oraz szóste. Niby niczym się to nie różniło, czyż nie? To prawda, na pierwszy rzut oka, ale ten obrót na początku pomaga i to bardzo, a same ciosy nie były rzucane na oślep. Były wymierzone w odpowiednie punkty, które teraz, bo nie miałem sparing partnera wymierzona w powietrze, lecz wyobrażałem sobie przeciwnika mojej postury, któremu uderzałem w odpowiednie miejsca, by zabolało jak najbardziej. Skończyłem. Znowu zamknąłem oczy, skupiłem się i obrót! Grad ciosów oraz kopnięć tym razem. We wszystko wkładałem całego siebie, byle by ciosy były jak najszybsze i mogły zalać przeciwnika ciosami, które nie dadzą mu chwili na pomyślunek.
Nauka:

Nazwa
Dainamikku Akushyon

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Podczas wykonywania techniki: +10 Szybkości.

Opis Bardzo prosta technika TaiJutsu, polegająca na zaatakowaniu przeciwnika gradem ciosów i kopnięć. W zasadzie nie byłoby to Jutsu, ale kwalifikuje je się jako takowe, ponieważ poza zwyczajnym atakiem dodaje się do niego obrót przed rozpoczęciem ataku, który utrudnia trochę obronę.
Yuji Saga
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Yuji Saga » 3 lip 2018, o 13:14

Kolejną techniką jest nic innego, jak proste kopnięcie. Nie muszę się tutaj rozwodzić, ale niektórzy mądralińscy taijutsu mogli by się nad zwykłym kopniakiem rozwodzić, tworzyć tego filizofie i tym podobne. Nie, my tego nie będziemy robić. Wycofałem się parę kroków. Przygotowałem się do biegu i ruszyli! Biegłem tak chwilę, az nagle ugiąłem kolana, wyskoczyłem trochę do góry. Lecąc tak w powietrzu do przodu, wystawiam wyprostowana nogę do przodu. I musi trafić tego kogo chce. Od cała filozofia tego ataku. Nic szczególnego, ale warte do zapamiętania, ponieważ dzięki tej szybkości którą nabrało się wcześniej uderzenie może być silniejsze i przy dzwonić przeciwnikowi. Dlatego nie czekałem, odwróciłem się i znowu pobiegłem. Wyskok! Wyprostowana noga i trafienie swego wyobrażonego przeciwnika, który nie spodziewał się mojego ataku! A co! Powiedzmy, że nie wiedział o nadchodzącym ataku. Upadłem na nogi. Uśmiechnąłem się do siebie i znowu obrót! Ruszyłem truchtem, po chwili przyśpieszyłem, wzbiłem się lekko w przestworza i wystawiłem gwałtownie moją nogę w geście ataku na wroga, który pewnie ZNOWU nie spodziewał się takiego ataku przezemnie.

Nauka:

Nazwa
Dainamikku Entorī

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Podczas wykonywania techniki: +10 Siły.

Opis Kolejna z łatwych technik TaiJutsu. Tym razem użytkownik wyskakuje i atakuje przeciwnika wyprostowaną nogą. Taki cios może oszołomić, wyprowadzić z równowagi, a przede wszystkim zaskoczyć cel ataku. Dodatkowo jeśli połączymy go z jakąś dywersją, np. notką wybuchową nadchodzącą z drugiej strony, mamy pewne szanse na niespodziewany atak.
Yuji Saga
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Yuji Saga » 3 lip 2018, o 14:10

Teraz postanowiłem wszystko postawić na siłę. Bo siła można zrobić duże szkody, a z połączeniem silniejszych technik to broń cie panie boże (A obronie cię) przed tym co zostanie złamane przez moją siłę. Ruszyłem do pobliskiego drzewa, który będzie robił za mój idealny manekin do trenowania. Na kimś trzeba się wyżyć, a drzewo było najbliżej, więc będzie obiektem testów. Wdech, wydech, spojrzałem na moją prawą pieść, zacisnąłem ją wiedzac że będę musiał włożyć w nią jak najwięcej siły tylko będę potrafił. Spojrzałem na drzewo, wymierzyłem w co trafić moją pięścią. Odchyliłem ją do tyłu. Napiąłem wszystkie mięśnie w tej ręce, oraz zacisnąłem pięść jak najmocniej tylko potrafiłem. Wziąłem głęboki wdech, nie wypuściłem to zrobie później. Mając powietrze w płucach postanowiłem wykonać potężny zamach w stronę drzewa, wydychając przy tym wcześniej zebrane powietrze. I BOOM! Uderzyłem! Drzewo pewnie się lekko zatrząsnęło i tylko tyle. Ręką mogła trochę zaboleć, ale to nic, by być silniejszy trzeba trochę pocierpieć. Teraz przyszła pora na lewą dłoń. Zacisnąłem ją, jak najmocniej tylko potrafiłem. Wymierzyłem w drzewo. Wyciągnąłem się lekko do tyłu, napiąłem mięśnie w tej ręcę do maksimum. Wdech, wielki zamach, wydech i uderzenie. Kolejne piękne trafienie, drzewo najwyraźniej nie chciało się bronić ani uciekać, widać że to twardy gość. Przyszła znowu pora na prawą. Ta sama procedura tutaj wyszła. Odchylenie, przymierzenie, zaciśnięcie, napięcie mięśni, wdech, zamach godny największych siłaczy, wydech bo trzymać powietrza przez pare minut w ustach nie będę, tu nie oto chodzi, no i uderzenie! Czyli koniec wszystkich etapów. Znowu lewa, to samo wyszło i potem znowu druga. Powtarzałem to aż nie zaczęły mnie nawalać dłonie. Ale powiem wam, że po takim czymś muszą być efekty. Jak nie siłowe, to chociaż jakaś drzazga.

Nauka:


Nazwa
Gangeki

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Podczas wykonywania techniki: +20 Siły.

Opis Kolejne łopatologiczne uderzenie, które korzystając z błogosławieństwa ponadprzeciętnej siły jest w stanie potężnie poturbować oponenta. Shinobi bierze solidny zamach, by następnie uderzyć przeciwnika silnym prostym. Niby nic wielkiego, lecz dzięki tężyźnie pięść staje się twarda niczym kamień, a taki cios jest w stanie bez problemu złamać kości.
Yuji Saga
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Yuji Saga » 4 lip 2018, o 08:23

Wiecie co może być zabójcze od silnego uderzenia, albo kopnięcia? Kopnięcie w postaci gilotyny, która może zakończyć wynik walki w każdym momencie. Dlatego bez owijania w bawełnę. Stanąłem na środku polany. Ruszyłem truchtem przed siebie, znowu wyskoczyłem, jak w poprzednich atakach. Podniosłem nogę i wykonałem uderzenie z góry na dół. Włożyłem w ten atak jak najwięcej siły oraz szybkości, by można było porównać moją nogę do gilotyny, która dosłownie spada w stronę szyi jakiegoś nieszczęśnika. Jeżeli ktoś tym dostanie, to mu współczuję. No nic, jedna próba nie czyni tego opanowanej techniki. Trzeba takie coś trenować bardzo długo by dojsć do perfekcji, pewnie dni i noce, ale w moim przypadku to pójdzie szybciej, ponieważ jestem ewolucją na tym świecie, która rozwija się szybciej niż ktokolwiek inny. Znowu poszedłem na środek naszej polany. Ustawiłem się do biegu, wziąłem głęboki wdech, wydech i orazu po nim ruszyłem biegiem przed siebie. Po paru sekundach, naprężyłem nogi, leciutko przykucnąłem i wybiłem się w powietrzę. Z całą moją determinacją wyprostowałem nogę, podniosłem ją wysoko do góry, tak że moja stopa była trochę powyżej mojej głowy. Kiedy tylko spadałem wykonałem okrzyk, który miał za zadanie dawać mi siły do takiego uderzenia. Wykonałem zamach w dół. Jak najmocniej tylko potrafiłem, by zabić przeciwnika który był podemną. No nikogo tam nie było, lecz wole sobie wyobrażać, lepiej mi się tak trenuje jeżeli macie się tak pytać. Znowu byłem na ziemi. Ale nie plackiem, a tylko na nogach. Nie byłem zmęczony, no po dwóch próbach nie da się być zmęczonym. Dlatego zabrałem się za dalsza naukę. Odwróciłem się w stronę środka polanki. Znowu ustawiłem się jak do biegu na olimpiadzie. Zamknąłem oczy by na chwilę się uspokoić. Uczyć się trzeba z głową, a nie tylko rzucać, rzucać ciągle to samo bez przerwy, do tego trzeba pomyślunku i wiedzieć co poprawić w atakach które się trenuje. Wdech, wydech, otwarcie oczu i bieg! Przyśpieszyłem, zgiąłem nogi w polanch i kolejny skok do góry. Tym razem postanowiłem skoczyć trochę wyżej, by mieć dodatkową siłę przy wykonywaniu ataku poprzez siłe spadania. Wyprostowałem nogę w locie, naprężyłem mięśnie, wyszczerzyłem zęby z wysiłku, po czym następnie jak spadałem wykonałem ruch nogą z góry do dołu. I teraz można powiedzieć, że powtarzałem to do skutku, ponieważ ciągle pisanie o tym samym może być męczące, ale trzeba wspomnieć, że się trenuje, ponieważ napisać o jednej próbie to jakby wejść do siłowni, wykonać dziesięć przysiadów i iść pod prysznic.

Nauka:

Nazwa
Girochin Doroppu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Podczas wykonywania techniki: +30 Siły.

Opis Kopniak opadający gilotynowy. Sama nazwa wzbudza szacunek, prawda? Użytkownik tego zabójczego ruchu wybija się w powietrze, a następnie podnosi nogę i opuszcza ją prosto na swojego oponenta. Cios ten jest w stanie zadać olbrzymie obrażenia, mogąc połamać wiele kości jednocześnie. Aby tak się jednak stało, trzeba mieć dużo siły i uderzyć precyzyjnie. Jeżeli dodatkowo użytkownik jest w stanie zrobić salto, cios jest jeszcze silniejszy.
Yuji Saga
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Yuji Saga » 4 lip 2018, o 09:10

Spocony uśmiechnąłem się do siebie. Byłem zadowolony z efektów mojego treningu. Może to nie są jakieś techniki które palą wszystko, ale przy bliskim zwarciu mogą mi pomóc i to bardzo, więc warto je mieć ogarnięte choćby tak dla siebie, później ulepszę swój asortyment daleko dystansowych technik, które na bank przydadzą mi się w tej wojnie, która za niedługo wybuchnie. Nie, nie mówię o wojnie klanów, a światowej, naszego kontynentu. Antykreator to wywoła, wcześniej czy później. Warto w tym przypadku ogarnąć jak najwięcej sojuszników, stworzyć swoją sektę, mieć jakaś ostoje i tym podobne. Dlatego też trzeba jeszcze więcej dobrych ruchów opanować. Tym razem stanąłem wyprostowany przy drzewie, nasze kochane drzewo, które było atakowane tyle razy, że już nie z liczę, ale to nie koniec jego męki. Zgiąłem moją prawą rekę w łokciu, palce złączone, wyprostowane, tak by razem z resztą ręki tworzyła linie prostą. Napiąłem mięśnie i wykonałem zamach dłonią, no bokiem tej dłoni i reszty ręki w stronę drzewa. To miało za zadanie przebijać wiele innych rzeczy, na przykład obronę wroga, ale obrone drzewa to już chyba dawno przebiłem. No i po tym trzeba wykonać kolejny takie atak, ale tym razem drugą rękom. Tak jak poprzednio zgiąłem ją, ustawiłem palce. Ale tym razem postanowiłem się uspokoić, skupić na mojej sile, na moim celu, czyli nieszczęsnym drzewie. Miało to na celu? No nie wiem, by móc wyzwolić więcej siły przy tym ataku, bo oto chodzi w tych technikach, by pierdolnięcie było porządne, a nie jakieś klepanie po pleckach moich wrogów. Wdech, wydech, standardowo w moim przypadku. I nagle jeb! Z całej pety, tak by drzewo poczuło, że dostało uderzenie prosto w korę! Wycofałem się parę kroków, znowu ugiąłem prawą rekę w łokciu, skupiłem całą moją siłę w tej ręce. Lata siedzenia i trenowania jej w pokoju w prywatności wreszcie przyniosą efekty. Ruszyłem biegiem w stronę drzewa. Tak, postanowiłem usprawnić naukę, dodając o tego ruchu, ponieważ mój cel raczej nie będzie stał i czekał aż skupiony przed nim wyprowadzę śmiercionośne uderzenie. Kiedy tylko znalazłem się przy nim wykonuje uderzenie z głośnym okrzykiem. Czasami takie okrzyki dodają siłę w przypadku ataków, wiec warto tego używać. No tak słyszałem od mojego mistrza, która nauczył mnie podstaw kontroli oraz podstawowych jutsu. I po tym wszystkim zaczęła iśc seria takich uderzeń, by móc usprawnić ten atak, który właśnie się uczę. Dzięki temu będę mógł przebić kogoś tarcze, obronę albo po prostu zrobić dobre kuku, które zapamięta do końca życia.

Nauka:

Nazwa
Raigyaku Suihei

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe Dowolne dodatkowe wzmocnienie (CS, Bijuu etc.); Podczas wykonywania techniki: +30 Siły.

Opis Technika pomimo swojej prostoty jest bardzo silna. Ninja wykonuje proste pojedyncze przebicie. Ta technika jest tak potężna, że jest w stanie przebić się przez niekompletne Susanō, jednak aby uzyskać taką moc należy posiadać jakiś wspomagacz, np. otoczkę demona, albo techniki pokroju Raiton no Yoroi.
Yuji Saga
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Yuji Saga » 4 lip 2018, o 10:03

Wiecie co jest dobre do walki? Porządne pierdolniecie kimś o podłogę. To może zakończyć wiele walk. Jak kimś się rzuci z wielka siłę i trafi w coś twardego. Na pewno będzie krzywda, a nawet zostanie oszołomiony, więc to daje kolejne popisy do ataków, czyż nie? Dlatego warto mieć coś takiego w rękawie by zaskoczyć przeciwnika i przeważyć szale zwycięstwa na swoją stronę. Do tego potrzebny był porządny sparing partner. A jako iż jesteśmy na polanie/w lesie. Nie trudno tutaj o jakiegoś konara czy wielkiego kamora. Oczywiście wybrałem opcje numer dwa, ponieważ szybko się nie rozwali, jak się nim gdzieś rzuci, co nie? Zabrałem jakiegoś fajnego karmora, ustawiłem się znowu na środku polany. Nie dlatego, że kiedy ostatnim razem byłem na polanie to ktoś mnie zaatakował i chce być na środku by być oddalony od miejsc z których może zaatakować niespodziewany skrytobójca. Wracając. Podniosłem kamora, całą moja siłę. Wziąłem dwa wdechy i wydechy. Podniosłem nad swoją głowę i nagle z całej siły rzucam nim o podłogę. Nie jest to jakoś spektakularne, ale jest. Znowu kamor w górę. Niczym jakiś zapaśnik na arenie, gdzie wszyscy na niego się gapią. Ucieszony napoiłem muskuły i z całej siły rzuciłem do w dół. Wielkiej filozofii tam nie ma, więc podniosłem znowu kamora, uniosłem go do góry i włożyłem w rzut o podłożę całą moją siłę, wraz z naszym okrzykiem mocy, który magicznie daje nam wspomagacz do siły, czyż nie? Po tym rzucie, zaczałem kręcić rękoma młynki dookoła. By je jeszcze bardziej rozciągnąć, by nic mi się nie stało przy tych wszystkich rzutach oraz bym mógł wykrzesić więcej siły niż zazwyczaj. Taka rozgrzewka mogła mi w jakimś stopniu pomóc. Dlatego ochoczło znowu łapie naszego kamora, który o dziwo jeszcze się ostał, twardy skurczybyk. Z kolejnym rykiem na ustach rzucam go o podłoże. Od razu po tym napinam muskuły, ukazując tak jakie ja mam mięsiwo! Ah! Dobra, wracając, do nauki, bo już zacząłem tutaj być kulturystą na wybiegu. Znowu kamor, nie, teraz złapałem za kawałek drzewa, który tam gdzieś leżało. Ciężki kawał, żeby nie było, że biorę jakiś patyczek i nim rzucam o ziemie. Podniosłem je na wysokość mojej głowy, następnie nad moją głowe. Szybkie wdechy, wydechy, naprężyłem mięśnie i z furią w moich oczach oraz całym moim ciele, bo wiadomo, kiedy jest się zły to silniejsze uderzenia, rzucam drewnem o ziemie, jak prawdziwy zapaśnik sumo normalnie. No oni trochę inaczej walczą, ale chyba wiecie oco mi chodzi, co nie? Mam nadzieje. Kolejnymi rzutami dopieściłem nawet wyskokiem małym, tak bym miał większy zamach w dół oraz kamień mógł dłużej polecieć, nabrać szybkości dzięki mojemu rzutowi oraz grawitacji, która powinna to cholerstwo dobrze przyciągać. A tak generalnie to rzucałem tak na zmianę, kamora i drewienko o ziemie, tak by polepszyć moja technikę rzutów o ziemie. Musiała być bardziej profesjonalna niż teraz jest oraz by było w niej więcej siły niż zazwyczaj. Jak już mam kimś rzucić to ma go to zaboleć, a nawet zniszczyć ziemie pod nim, by ukazać tak moją siłę zniszczenia. Bawiłem się tak bardzo długo, no jak tylko mogłem i nie byłem zmęczony. Takie naprężanie się, podnoszenie ciężkich rzeczy, rzucanie nimi w nieskończoność jest męczące, więc po pewnym czasie, jak już opanowałem technikę postanowiłem dać sobie chwilę przerwy przed następnymi naukami jakiś dobrych ciosów do walki. A mówiąc o przerwie to mówie o całkiem dużej. Postanowiłem ruszyć z tej polany w lesie, wypadałoby coś zrobić.

z/t

Nauka:


Nazwa
Raigā Bomu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe Aby technika była zabójcza, należy mieć 120 Siły; Podczas wykonywania techniki: +40 Siły.

Opis Ninja chwyta przeciwnika i podnosi go wysoko w powietrze. Następnie używając ogromnej siły rzuca oponentem o ziemię. To druzgocące uderzenie jest w stanie zniszczyć ogromny obszar ziemi. Technika zabija ofiarę na miejscu. Należy pamiętać, że bez odpowiedniej siły samo Jutsu może co najwyżej oszołomić, albo unieszkodliwić przeciwnika.
Yuji Saga
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Sora » 12 lip 2018, o 00:45

Sora nie była mistrzynią ucieczek, właściwie to mogło być spowodowane brakiem doświadczenia, zwykle polowała na samotnych podróżników, czy wyciągała ofiary poza granicę wiosek, miało to wiele zalet. Właściwie nie do końca zależało jej na anonimowości, w końcu i tak nie zamierzała już wracać do tej niewielkiej wioski, przynajmniej nie w takim stroju w jakim odwiedziła ją tym razem. W końcu jej twarz mogła widzieć najwyżej tamta kobieta, a dość charakterystyczny ubiór widziało pół osady. Strażnicy, no cóż, chcieli ją zatrzymać, tylko że w przeciwieństwie do niej nie potrafili zmusić ziemi do tego, by się przed nimi rozstąpiła. Ucieczka tunelem była dobrym pomysłem, gorzej jeśli w swoich szeregach mieli oni kogoś zdolnego do przeciśnięcia się... Tylko czy zaryzykowaliby spotkanie pojedynczego strażnika z mordercą w miejscu, z którego nie ma ucieczki? Nie, ale nie warto ryzykować. Niebieskooka wyszła z tunelu dopiero w lesie, miała wrażenie, że w gęstwinie ma o wiele większe szanse pozbycia się ewentualnego pościgu. Mimo to ruszyła dalej, koniec parasola opierał się o ziemie, kiedy ciągnęła go za sobą, idąc znów bez celu. Jej oddech był o wiele cięższy, mimo to zmuszała się do przestawiania nóg, by znaleźć dobre miejsce na odpoczynek. Po jakimś czasie dotarła na niewielką polankę. Wydawała się ona naprawdę spokojnym miejscem, idealnym by odpocząć, z drugiej strony Sora nie miała już siły iść dalej. -Ehh... A miało pójść łatwo.- Westchnęła pod nosem, opierając się o drzewo. Zjechała na ziemię, usadowiła się wygodnie i zasnęła...
Sora
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość