Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkować geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Izanagi » 11 kwi 2018, o 00:24

Trenowaliśmy intensywnie, bardzo intensywnie, jak na takiego młodzika, miałem nadzieje że zaszczepiłem w nim ducha walki i chłopak będzie chciał się rozwijać dalej w tym kierunku. Gdy nastał koniec przybyli rodzice którzy podziękowali mi oraz poprosili abym udał się z nimi do wioski po zapłatę, tak też uczyniłem po drodze próbując odpowiedzieć na ich pytania.
- Nie wiem, co mógłbym wam opowiedzieć takiego ciekawego o sobie.- zaśmiałem się pod nosem lekko, łapiąc ręką kapelusz na głowie aby mi go nie zwiał lekki wicherek który właśnie powiał.
- Mam nadzieje że przyjdzie mi tutaj jeszcze kiedyś wrócić i zobaczę jakie wasz syn poczynił postępy, czy też może czegoś nowego go nauczę o ile dam radę. O sobie mogę nie wiele jakoś powiedzieć, jestem z osady Uchiha, uwielbiam podróżować oraz walkę mieczem jeżeli tylko taka zajdzie potrzeba, po utracie rodziców postanowiłem stać się ninja aby nie dopuścić aby ktoś skrzywdził bliskie mi osoby.- nie co, spoważniałem by za chwilę zmienić nastrój i przerwać tę niewygodną ciszę.
- Ha ha ha noo... ale co ja będę o sobie tutaj takie rzeczy gadał, dobrze jest, jak jest. - po czym odebrałem swoją nagrodę i udałem tylko w sobie znanym kierunku.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hoshigaki Kenji » 11 kwi 2018, o 22:38

Obrazek
Misja rangi D
Uchiha Izanagi

15/15


Podróż minęła Wam szybko, trochę się rozgadałeś. Rodzice odebrali Cię jako poukładanego chłopaka, byli Ci bardzo wdzięczni za pomoc.
- Ciekawe jak zachował by się Jun, gdyby nas już nie było na tym świecie...- ojciec wziął głęboki wdech.
- O czym Ty myślisz!?- w tym momencie żona z otwartej dłoni uderzyła mężczyznę w czubek głowy.
Cała sytuacja wbrew pozorom wyglądała komicznie. Ile to na świecie jest związków, gdzie to kobieta jest tą dominującą osobą.
- Jesteś z klanu Uchiha?- spojrzał na Ciebie ojciec chłopaka.
Był zdumiony a po jego słowach dało czuć się jeszcze większy zachwyt nad Tobą. Docenili Cię i to mocno. Po chwili ciszy do rozmowy dołączył Jun.
- Ha! Nieważne skąd jesteś! I tak Cię przewyższę! Od dziś to mój cel, by pewnego dnia spotkać się ponownie i udowodnić, że nie zmarnowałem tego czasu.- ekscytował się chłopiec.
Tobie to wszystko było na rękę, zaszczepiłeś w kimś ducha walki. Było to na pewno przyjemnie uczucie. Po jakimś czasie dotarliście do wyznaczonego miejsca, ich dom znajdował się tuż przy bramie wioski. Był sporych rozmiarów, może nie było tego widać ale musieli być przy kasie. Może dlatego ich syn ma pod górkę? Może jest za bardzo wyszczekany. Nie dowiesz się już, bo w sumie chyba nawet średnio Cię to interesowało. Miałeś jedynie nadzieję, że lekcja, którą mu dałeś wyjdzie mu na dobre. Doszliście do drzwi, matka wyciągnęła klucze z torebki, którą cały czas miała przy sobie. Po przekręceniu zamka do domu pierwszy wbiegł Jun i ruszył na górę. W tym czasie rodzice mieli chwilę, żeby Ci podziękować. Matka objęła Cię i prawie z łzami w oczach dziękowała.
- Jesteś jedną z nielicznych osób, które polubiły naszego syna. Bardzo dziękujemy Ci za poświęcony czas.
W tym samym czasie ojciec sięgnął wgłąb szuflady by wyciągnąć z niej kopertę. Była wypasiona, chyba znajdowała się tam Twoja zapłata. Nie myliłeś się, podał Ci ją do rąk własnych. Na sam koniec wyciągnął do Ciebie rękę, jak mężczyzna do mężczyzny.
- Dziękujemy bardzo!
Nastała chwila ciszy, nagrodę miałeś już w ręce, odwróciłeś się i chciałeś wyjść. Myślałeś, że młody już się nie zjawi i nie podziękuje osobiście. Nagle usłyszałeś stukanie, coraz głośniejsze, młodzian zbiegł z drewnianym mieczem. Była to jakaś atrapa kupiona na targu, średnio wystrugana, jednak spełniała swoją rolę, wyglądała jak miecz.
- Od dziś to będzie moja broń, będę o nią dbał i to nią będę trenował. Dziękuje!
Słowa młodego chłopaka były zaskakujące, bo wcześniej skupiony był tylko na tym, by dać z siebie wszystko. Teraz mogłeś spokojnie odejść, już nic nie stało Ci na przeszkodzie.
Hoshigaki Kenji
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hyūga Hiroshi » 15 kwi 2018, o 15:19

~Misja rangi D~
Uchiha Izanagi
1/15



Obrazek


W ciągu paru ostatnich dni kilkukrotnie udało Ci się odwiedzić polanę chcąc skorzystać z już leciutko grzejących promieni słońca. Na szczęście dopisywała pogoda, nie padało, więc tereny nie były zbyt wilgotne. Dzięki temu mogłeś wylegiwać się spokojnie w wysokiej trawie nieopodal drzew.
Przechodząc przez las czasem udało Ci się zauważyć tego samego chłopca, którego wcześniej nauczyłeś podstaw machania mieczem. Trenował on tutaj codziennie to walcząc z niewidzialnym przeciwnikiem, to uderzając swoim drewnianym mieczem o drzewo, to robił pompki i inne siłowe ćwiczenia. Widziałeś jak duże zrobił od czasu Twojej nauki postępy, raz nawet przyszedł specjalnie tam gdzie leżałeś, by Ci się pochwalić.
Dziś słońce świeciło w zenicie, czyli pozostało Ci jeszcze parę godzin nim cień zachodzącego słońca dotrze do Twojej pozycji. Gdzieś na niebie krążyły szare chmury, jednak nie przeszkadzały one zbytnio promieniom w dotarciu do Ciebie.
Po około godzinie lenistwa oczy zaczęły Ci się zamykać i mogłeś na jakieś piętnaście minut przysnąć.
Ze stanu letargu wybudziły Cię dziwne odgłosy. Z początku mogłeś pomyśleć, że dalej Ci się coś śni, jednak dźwięki stawały się coraz głośniejsze. A może to znów Jun trenuje gdzieś w pobliżu? Byłeś dość zaspany, jednak jako shinobi byłeś w stanie szybko wrócić do siebie. Do twych uszu docierały również odgłosy różnych krzyków i liczne "Auu", więc trening samotnego chłopaka raczej odpadał.
- Nie! - dobiegło do Ciebie donośnie.
- Pomocy! - i kolejne wyraźne słowo, tym razem krzyczane przez jakąś dziewczynkę.
Z pewnością działo się tam coś niedobrego, choć mogły by to być zwykłe wygłupy dzieciaków, jednak odgłosy wcale nie ustawały. Znów coś przerywało Twój wypoczynek, co z pewnością mogło wpłynąć na Twoje niezadowolenie. Pytanie, czy chcesz iść zobaczyć co tam się właściwie wyprawia, czy też kontynuować leniuchowanie i może spróbować ponownie się zdrzemnąć?
W międzyczasie wiatr zaczął się nieznacznie wzmagać, lecz nie wpłynie to zbytnio na Twoją wygodę. Choć z jesienią jak to z jesienią, nigdy nic nie wiadomo.
Hyūga Hiroshi
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Izanagi » 16 kwi 2018, o 13:35

Wylegiwałem się spokojnie jak to ja, w wysokiej trawie było wspaniale i wygodnie, miałem właśnie zasnąć. Po chwili usłyszałem jakieś dziwne głosy, dopóki nie usłyszałem słowa "pomocy" nie miałem zamiaru wstawać. Wstałem powoli by spokojnie wyjrzeć z wysokiej trawy i rozejrzeć się skąd dochodzi ten dźwięk, biorę miecz do ręki i powoli zmierzam w kierunku tego dźwięku. Drugi raz podobnie coś przerywa mi wypoczynek, ale jak wstałem wtedy i poszedłem pomóc to tak samo zrobię i tym razem. Trzeba uważać bo może tym razem okazać się to naprawdę groźna sytuacja, dlatego też miecz mam w gotowość do obrony jeżeli taka będzie konieczna. Wiatr zaczynał nieco mocniej wiać przez co musiałem nieco docisnąć kapelusz na głowie aby nie spadł z czaszki mej. Zastanawiało mnie kto to może być i co tam się dokładnie dzieje tym razem, bardzo ciekaw, ale mimo wszystko nie szedłem tam zbyt szybko aby nie zostać wykrytym, możliwe okaże się że przyda mi się element zaskoczenia.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hyūga Hiroshi » 16 kwi 2018, o 16:24

~Misja rangi D~
Uchiha Izanagi
3/15



Obrazek


Gdyby nie dziewczynka wołająca o pomoc pewnie wcale byś nie zareagował, no ale gdy kobieta woła o pomoc to nie można odmówić. Ostrożnie wychyliłeś się zza wysokiej trawy spoglądając w stronę dobiegających do Ciebie dźwięków. Niestety nic nie udało Ci się zauważyć ze względu na drzewa i towarzyszące im wyższe krzaki, które zasłaniały Ci widok. Docisnąłeś kapelusz na głowę, by ten z powodu lekkiego wiatru Ci nie spadł i postanowiłeś się skradać, by podkraść się bliżej krzyków i zobaczyć co tam się wyprawia.
W trakcie Twojego zbliżania się do celu zza krzaków zaczęły rysować się sylwetki niezbyt wysokich postaci. Kiedy podszedłeś bliżej i nieco się wychyliłeś, znów zobaczyłeś te dzieciaki, które ostatnio gnębiły Juna, jego samego oraz dwie dziesięcioletnie dziewczynki, która stały kawałek dalej i szukały kogoś, kto mógłby im pomóc.
Sytuacja jednak była znacznie odmienna niż ta, której byłeś świadkiem ostatnio - tym razem napastnicy Juna leżeli na ziemi. Wszyscy byli pełni w siniakach, potarganych ubraniach, dwójce z nich leciała krew z nosa, z czego jeden miał go dość przekręconego i był nieprzytomny. Reszta wydawała pojękiwania, płakała i starała się odczołgać od szalejącego z tym samym drewnianym mieczem Twojego ucznia. Ten zaś jakby w transie nie przestawał ich okładać swoją bronią uderzając każdego, który próbował się oddalić.
Teraz za swój cel obrał przywódce bandy - czarnowłosego chłopaka. Na Twoich oczach zasadził mu potężnego kopniaka w podbródek. Ten oszołomiony nie próbował już się podnosić, a z jego ust wyleciała krew. Jun wydobył wtedy zza swojego pasa coś w rodzaju starego noża i ewidentnie skierował go w stronę swojego przeciwnika.
- Macie za swoje! - wykrzyczał, ale się zawahał. Ręce, które trzymały nóż mocno mu się trzęsły, tak jakby walczył ze sobą, czy powinien to zrobić czy nie. U czarnowłosego można było zaobserwować wielki przerażenie, podobnie zresztą co u pozostałych dzieciaków, dziewczyny zaczęły piszczeć.
Jak dobrze się wcześniej przyjrzałeś, zobaczyłeś w czerwonych oczach blondyna łzy, jednak to nie one zwróciły Twoją uwagę, a aktywowany sharingan. Mimo jednej łezki to z pewnością właśnie on pomógł mu w walce z chłopakami, choć on sam pewnie nawet o nim nie wiedział. Na jego twarzy rysował się gniew, ale też niepewność i smutek. Coś musiało się stać.
Miałeś teraz okazję jakoś na to zareagować.
Spoiler: pokaż
Obrazek
Hyūga Hiroshi
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Izanagi » 16 kwi 2018, o 18:25

Powoli zbliżałem się do źródła dźwięku, gdy tylko już zobaczyłem co tam się dzieje to mnie nieco zaskoczyło, na początku poczułem się szczęśliwy. Gdy tylko ujrzałem co dalej robi dzieciak to wiedziałem iż trzeba interweniować, czasem zdarza się że dzieci robią błędy, nad interpretując pewne kwestie w tej sprawie także musiało tak się stać, nauka dziecka trwa dość długo za nim ono pojmie w miarę wszystko to co chcemy mu przekazać. Tylko jak ujrzałem iż dzieciak podnosi nóż przyśpieszyłem aby pojawić się przy Jun'ie i wybić mu nóż z ręki, uderzając go potężnym uderzeniem w ramię schowanym mieczem, po czym kolejne uderzenie wykonuję w brzuch aby nieco go obezwładnić, sam uważam na jakąś kontrę chociaż myślę że pod czas "walki z samym sobą" nie ogarnie że ktoś z boku może go zaatakować.
- Dobra rozejdźcie się! Ja się nim zajmę.- po czym, jeżeli Jun był obezwładnionych chciałem go zabrać na rozmowę w cztery oczy by jeszcze czegoś dalej go nauczyć, wyjaśnić parę spraw. Gdy tylko zabiorę go w nieco bardziej ustronne miejsce, patrzę na niego i czekam aż coś powie, chyba że to wszystko, to błąd i dzieciak chce może się ze mną bić, to wtedy trzeba będzie zmienić moje podejście.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hyūga Hiroshi » 16 kwi 2018, o 19:09

~Misja rangi D~
Uchiha Izanagi
5/15



Obrazek


Postanowiłeś jednak zareagować na wyczyny swojego ucznia - wyskoczyłeś zza krzaków i ruszyłeś w jego stronę. Chłopak był dość zdziwiony jak Cię zobaczył.
-Widzi... - zaczął Jun, jednak kompletnie nie spodziewał się Twojego ataku - szybko wybiłeś jego broń, która poleciała gdzieś w krzaki, a następnie obezwładniłeś go silnym uderzeniem w brzuch. Usłyszałeś głośny okrzyk bólu, a blondyn zwinął się w kłębek. Był całkowicie zdezorientowany, nie zamierzał Cię wcześniej atakować, a już na pewno nie spodziewał się tego, że to Ty go zaatakujesz. Leżał i wił się na ziemi trzymając się za brzuch.
- Dla-czego? - zapytał jąkając się i spojrzał na Ciebie z przerażeniem. Z jego oczu polały się jeszcze większe łzy, zaś sharingan się dezaktywował.
Ty zaś w tym czasie kazałeś rozejść się pobitym chłopakom. Wszyscy byli zaskoczeni Twoim nagłym przybyciem, jednak z pewnością poczuli olbrzymią ulgę. Pierwszy zerwał się na równe nogi przywódca bandy i ruszył przed siebie wraz z jednym z kolegów nie zważając na innych.
-Isao! Zaczekaj! - krzyknął jeden z pozostałej trójki dzieciaków, który powoli podnosił się z ziemi. Otarł krew spływającą mu z nosa i spojrzał na Ciebie.
-Dz-dziękuję. - powiedział, a dwie dziewczynki pomogły mu wstać, a następnie zrobiły to samo z chłopakiem, który krwawił. Najwidoczniej nie był w dobrym stanie, usiadł pod jednym z drzew, wył i nie dał sobie nic powiedzieć. Najgorzej miał jednak nieprzytomny chłopak, z którego nosa dalej sączyła się krew.
- Shiba, Shiba! Obudź się! - szturchał go chłopak w niebieskiej bluzce.
Niestety jakiekolwiek próby ocucenia go były daremne - wszystko wyglądało na to, że będzie on potrzebował interwencji medyka.
- Co Ty mu zrobiłeś?! - wykrzyczał chłopak, który był w najlepszym stanie w stronę Juna.
- Niech Pan mu pomoże! - poprosiła jedna z dziewczyn, której łzy również zaczęły płynąć po policzkach - była bezradna i bardzo się bała.
Dzieciaki były widocznie wystraszone tym faktem, dodatkowo płacz Czerwonowłosego jeszcze bardziej pogarszał sytuację.
Jun zaś wcale nie chciał się podnosić, wydawał tylko ciche jęki - chyba zbyt mocno mu przyłożyłeś, w końcu miał ledwo dziesięć lat i jeszcze nie był obyty w walkach ani życiu shinobi.
Hyūga Hiroshi
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Izanagi » 16 kwi 2018, o 19:36

Sytuacje nieco się skomplikowała gdyż jeden z poszkodowanych leżał i nie ruszał się, szybko do niego podbiegłem i zacząłem przeprowadzać operacje pierwszej pomocy, starając się go ocucić jakoś.
- No co się kurwa patrzycie, biegnijcie do wioski po medyka!- ja sam nie zbyt mogłem biec gdyż musiałem pilnować aby nie ten tutaj nie wyzionął ducha, oczywiście na początku musiałem sprawdzić czy on oddycha czy nie, aby wiedzieć czy będzie potrzebne reanimacja, a może dzieje się tam coś innego, no ale skoro się nie wybudza to trzeba sprawdzić czy oddycha a następnie tętno. Palcami sprawdzam tętnicę szyjną a następnie kolejną na dłoni czy jest czuć jakiś puls, nieco to wszystko zaczynało robić chaotyczne ale jeszcze takich jaj to nie było z moim udziałem. Jeżeli trzeba będzie to ja go jakoś przemieszczę w inne lepsze miejsca, bądź przemieszczę w celu lepszego ułożenia ciała. Nie mam wielkiego doświadczenia medycznego, ale coś spróbować tutaj mogę, przecież nie zostawię dzieciaka samego sobie, najgorsze iż nie wiem nawet czy mógłbym wziąć go na plecy i przetransportować do medyka, było by o wiele szybciej, ale nie wiem czy czegoś mu tam nie naruszę aktualnie przez co przez przypadek mógłbym wyrządzić mu jeszcze większą krzywdę.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hyūga Hiroshi » 16 kwi 2018, o 23:23

~Misja rangi D~
Uchiha Izanagi
7/15



Obrazek


To co działo się na polu bitwy dzieciaków było dość chaotyczne. Porzuciłeś zamiar zabrania swojego ucznia na dodatkowe przeszkolenie i podbiegłeś do nieprzytomnego dzieciaka, wyzywając tym samym pozostałe, aby te pobiegły po medyka. W pierwszej chwili wszyscy zamarli, a zaraz po tym rozległo się jeszcze większe wycie. Dzieci były w szoku, a Twój krzyk wcale im nie pomógł. Jedna z dziewczynek faktycznie zaczęła biec, ale w przeciwną stronę - najwidoczniej się po prostu Ciebie wystraszyła i pobiegła za swoimi kolegami, którzy właśnie uciekli w tę stronę. Druga miała zrobić to samo, ale ten ubrany w niebieską bluzkę złapał ją za rękę i oboje pobiegli w stronę wioski - pytanie, czy na pewno wezwą pomoc? Chłopak, który jeszcze przed chwilą siedział i beczał pod drzewem wstał i również dał nogę, tym razem nie zważając na ból. Zostaliście tylko Ty, nieprzytomny i Jun. Przynajmniej będziesz miał względny spokój, ale po tej akcji nie możesz być pewny, czy dzieci tu w ogóle wrócą z pomocą, albo czy w ogóle będą w stanie powiedzieć co się stało medykom.
Będąc przy najbardziej poszkodowanym pierwsze co sprawdziłeś, to oddech - jakiś był, lecz krew obficie spływająca z jego nosa mocno mu to utrudniała, zwłaszcza, że głowę miał skierowaną prosto ku niebu. Drugą sprawą było tętno - wolne, ale dobrze wyczuwalne, więc reanimacja nie była potrzebna. Na jego twarzy można było zauważyć wielkie fioletowe limo, a na czole zaczął rysować się dość duży guz. Widać chłopak oberwał najwięcej z pozostałej bandy albo po prostu był najsłabszy. Na szczęście nie zauważyłeś żadnych wycieków z uszu, więc póki co mogłeś odrzucić poważniejsze urazy kręgosłupa czy mózgu - żadnych wgnieceń w czaszce również nie było widać.
Jun w tym czasie zaczął czuć się nieco lepiej. Spojrzał w Twoją stronę, gniew całkiem opuścił jego twarz, tym razem kreował się na niej tylko strach.
- J-j-ja, n-n-ie ch-ciałem - jąkał się młody przez łzy. Jeszcze chwila i on wpadnie w panikę.
Sytuacja była naprawdę nie ciekawa. Zostałeś sam w środku lasu z nieprzytomnym chłopakiem i drugim, który również trzeźwo nie myślał. Jaki będzie Twój następny ruch?
Spoiler: pokaż
Obrazek
Hyūga Hiroshi
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Izanagi » 17 kwi 2018, o 13:19

Robiło się coraz ciekawiej, a ja musiałem szybko podjąć jakaś decyzję, najważniejsze było to iż dzieciakowi za wiele się nie stało przez co decyzja do podjęcia nie była trudna gdyż wystarczyło go wziąć na ręce i czym prędzej samemu zabrać na spotkanie z medykiem. Nawet jeżeli dzieciaki wezwą medyka to ja już wyjdę mu na przeciw z rannym na rękach, niech on tam się nim zajmie, z jednej strony to dobrze że Jun pokazał że już nie da sobie w kasze dmuchać przez co ta banda ich nie ruszy ale z drugiej strony nie mogłem pozwolić aby któremuś z nich stała się jakaś poważniejsza krzywda, są jeszcze dziećmi więc nie wiele jeszcze rozumieją z tego okrutnego świata, więc chciałbym aby jak najpóźniej poznali smak okrucieństwa.
- Jun, idziesz ze mną!- odkręciłem się wolno biegnąc już w stronę medyka, nie chciałem go zostawiać samego, chciałem jeszcze z nim porozmawiać o tym wszystkim, skoro ma sharingana to zmienia pewne sprawy. Na razie nie wiem co o tym wszystkim sądzić, niby to tylko dziecko a sprawy wyglądają nieco dziwnie, tym bardziej że dzieciak jest z tego samego klanu co ja, a rodzice mówili coś że nie ma u nich talentów ninja.
Avatar użytkownika

Izanagi
 
Posty: 144
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 13:34
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5250&p=79530#p79530
GG: 12493699
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hyūga Hiroshi » 17 kwi 2018, o 14:44

~Misja rangi D~
Uchiha Izanagi
9/15



Obrazek


Faktycznie robiło się coraz "ciekawiej". Widocznie nie znałeś się na udzielaniu pierwszej pomocy. Oprócz ogólnych oględzin nie zrobiłeś nic, by sprawdzić, czy chłopak na pewno nadaje się do przenoszenia, nie udrożniłeś mu dróg oddechowych, a za to niewiele myśląc postanowiłeś zanieść go do szpitala bez żadnego przygotowania.
Podniosłeś nieprzytomnego, którego głowa bezwładnie teraz zwisała ku tyłowi. Dodatkowy bieg jeszcze bardziej nim potrząsał, co nie sprzyjało jego zdrowiu. Kazałeś Junowi biec za sobą, ale Twoje słowa chyba nie do końca do niego dotarły. Z początku wpatrywał się w Ciebie jak oddalałeś się w stronę wioski. Chyba był w zbyt wielkim szoku - siedział dalej na ziemi z wbitym w Ciebie wzrokiem. Dopiero po chwili zaczął się zbierać i nim straciłeś go z oczu mogłeś zauważyć, że biegnie za Tobą. Leśna ścieżka stała się kręta i widok przysłoniły Ci drzewa.
Za to z chłopakiem którego niosłeś zaczęło dziać się coś niepokojącego, choć nie byłeś w stanie stwierdzić co. Bieg nie pozwalał Ci na dokładnie obserwowanie co się z nim dzieje, a w końcu powiedzieć nic nie mógł.
W końcu droga stawała się coraz bardziej przejrzysta aż w końcu wybiegłeś z lasu na główny szlak prowadzący do wioski. Z daleka zaczęły rysować się już jej kontury. Zacząłeś również mijać różnych ludzi - podróżników i kupców którzy zmierzali z lub do wioski. Nie ukryłeś się przed ich ciekawskimi spojrzeniami, lecz żaden nic więcej nie zrobił.
Pisz tutaj
Hyūga Hiroshi
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 13 maja 2018, o 10:19

D - 5/15
Podróż mijała we względnie komfortowych warunkach. Pogoda dopisywała, słońce przez cały dzień przygrzewało w wystawione lica, a jednocześnie chłodnawy wiatr zabezpieczał ciało przed ewentualnym przegrzaniem. Jechało się jednak powoli i z dużymi trudnościami. Tam gdzie trakt był utwardzony, podróż przebiegała gładko, jednakże tam, gdzie trzeba było zjechać na boczną ścieżkę, oj tam to dopiero zaczynała się zabawa. Kilka razy zdarzało się że trzeba było chwytać cały dobytek, aby ten nie spadł z wozu. Innym razem koła o mało nie ugrzęzły w błocie, lecz sprawność z jaką powoził jednej z młodzieńców, spowodowała że uratował on całą eskapadę przed pchaniem wozu. Rozmów było nie wiele, co prawda z początku kilka osób próbowało zagadać zleceniodawców i wyciągnąć od nich jakieś dodatkowe informacje, lecz każda próba została zbyta milczeniem lub odfuknięciem. Dopiero słowa młodego Keiona zdawały się poskutkować. Kobieta spojrzała w kierunku chłopaka, w taki sam sposób w jaki patrzyła na pozostałych, z totalną neutralnością. Nie było w tym spojrzeniu ani zaciekawienia, ani pogardy. A jednak, odwróciła swoje ciało w kierunku Keiona i wyprostowała się, przyjmując bardziej oficjalną pozycję.
- Miło cię poznać Keionie, rodzice nadali mi imię Fumiko, a z urodzenia należę do rodu Santo. Muszę powiedzieć jednak, że znam wiele rodów i rodzin, lecz jak dotąd nigdy nie słyszałam o żadnym Hayakawie.- stwierdziła z grzecznym zainteresowaniem. Pozostali czterej najemni mężczyźni spoglądali na całą tą sytuację z zainteresowaniem i zaintrygowaniem.
Kilka godzin później, gdy wieczór zagościł już na dobre w tej krainie, nasza wesoła gromadka znajdowała się już na terenie Sogen, kierując się powoli w kierunku ich kolejnego celu Antai. Przejeżdżali właśnie przez większych rozmiarów las. Nie był to jednak zwykły las, jaki można było spotkać w innych rejonach kontynentu. Był on bardzo podmokły. Wystarczyło sięgnąć wzrokiem poza trakt i bez problemu dało się dostrzec grzęzawiska oraz bagna.
- Niech to szlag - zaklął powożący, ku wielkiemu zniesmaczeniu jego babci.
- Trakt rozmókł i będzie trudno przejechać, musze rozpędzić wóz, trzymajcie się - na przygotowania nie zostało wiele czasu. Wóz przyspieszył nagle. Trwało to chwilę, zwiększona prędkość niemalże natychmiast została wytracona w momencie gdy tylko koła spotkały się z głębokim błotem. Chwilę później konie zarżały, stając w miejscu. Woźnica klnąc pod nosem popędzał zwierzęta, lecz wszystko to zdawało się na nic, dlatego też zarządzono przymusowy postój.
- Dobra, jest już późno, dlatego też rozbijemy obóz tutaj. - zarządził młodzieniec zwany Aratą
- Jest kilka zadań do wykonania. Trzeba znaleźć drewno na opał, być może jakieś jedzenie i wodę by oszczędzić nasze własne zapasy. Oprócz tego, trzeba rozbić obóz, wyciągnąć wóz z grzęzawiska nim błoto zaschnie i zająć się moją babcią… - wyliczał na palcach wszystkie sprawy, jakie trzeba było ogarnąć przed zmrokiem. Zatem młody bohaterze… jaki jest twój wybór, czym się zajmiesz? Wybieraj jednak roztropnie, abyś się nie przeliczył.

Wybierz w jakich akcjach chcesz brać udział, w jakiej kolejności je wykonujesz, w jaki sposób się do nich zabierasz i podaj w uhide wysokość statystyki odpowiedzialnej za daną czynność:
Zbieranie drewna: Percepcja i siła
Zbieranie pożywienia/wody: percepcja
Polowanie: szybkość i precepcja
Rozbijanie obozu: wytrzymałość
Wyciąganie wozu: Siła
Zajmowanie się babcią: Psychika
Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Keion » 13 maja 2018, o 21:21

Podróż była całkiem spokojna raz było ciepło, raz nieco chłodniej i na niedogodne warunki nie mogłem narzekać. Właściwie to w ogóle nie mogłem narzekać siedziałem sobie z tyłu i ukradkiem chwilami nawet próbowałem przyciąć komara co mi się czasem nawet udało na chwilę a na co nikt nie zwrócił nawet uwagi bo akurat nie byłem nikomu potrzebny. Lecz później zjechaliśmy na trakty, które średnio nadawały się do jazdy i musiałem włożyć wiele energii w to żeby nie zgubić całe ładunku bądź nie zostać przyciśniętym. Chwilami myślałem już że nie uda nam się przejechać i będziemy musieli radzić sobie w inne sposoby, oczywiście takie, które były by dla mnie bardzo uporczywe, ale za każdym razem naszemu woźnicy udało się jakoś uratować nas wóz z opresji. Rozmów było niewiele i były one bardzo szybko kończone nie przyciągając uwagi, jedynie moje przedstawienie się zdawało się wywołać poruszenie wśród kompani. Nie miałem zielonego pojęcia co tak przyciągnęło ich uwagę, fakt moje nazwisko nie było znane, a przynajmniej mi nic nie było o tym wiadomo, ale wielu takich ludzi chodziło po świecie.
-Czy to źle że nie słyszałaś wcześniej o żadnym Hayakawie?-Spojrzałem na staruszkę i uśmiechnąłem się, ale trwało to krótką chwilę nie dając innym dojść specjalnie do głosu. -Moim zdaniem to zdecydowana zaleta. Mogę sam napisać swoją historię i wsławić swoje nazwisko w taki sposób jak tego ja chce, bo nikt nie oczekuje ode mnie żebym był dobry w czymś i nie podaje mi wzorców. Dodatkowo przez nie posiadam żadnych przebiegłych wrogów i nikt specjalny nie czyha na moje życie. Innymi słowy to tylko i wyłącznie ode mnie zależy czy do czegoś dojdę i kim się stanę, świat stoi przede mną otworem i wszystkie ścieżki są mi dostępne.-Zabrzmiało to bardzo filozoficznie, choć prawda była bo po prostu taka ze nie byłem nikim znaczącym, ale ja wolałem ubierać to w piękne słowa.
Niestety niebawem dotarliśmy do lasu, który od samego początku nie wróżył niczego dobrego, dookoła poza traktem można było dostrzec liczne grzęzawiska, a wkrótce okazało się ze nie tylko poza traktem. Powożący ostrzegł wszystkich że może być ciężko z dalszym przejazdem i jak się okazało miał rację, choć nieco się pomylił bo sądził że damy radę przejechać, a my tymczasem utknęliśmy. Sprawa nie wyglądała ciekawie, więc Arata zarządził że rozbijamy wóz w tym miejscu, pomysł wydał mi się co najmniej średni, ale nie miałem lepszego i nie byłem od myślenia tylko od pracowania. Z wymienionych przez chłopaka zadań poza zajmowaniem się babcią wszystkie wydały mi się względnie do zniesienia, ale i tak postanowiłem wybrać dwa z nich z którymi miałem nadzieję sobie poradzić najlepiej. -To może pójdę coś upolować, a jak wrócę to mogę przy rozbijaniu obozu.-Wyciągnąłem z kabury kunaj i zakręciłem nim zręcznie, chcąc pokazać że co nieco potrafię się tym posłużyć. Zaraz po tym pognałem w las początkowo uważając po czym stąpam żeby nie wpaść do bagna, a później stwierdziłem że bezpieczniej będzie poruszać się po drzewach. Za każdym razem gdy zmieniłem pozycję rozglądałem się przez chwilę wypatrując czego co bym mógł upolować zachowując przy tym ciszę i spokój. Najpierw wypatrywałem większych zwierząt typu sarna, ale jeśli takich nie było to rozglądałem się za mniejszymi, oczywiście od samego początku nie planowałem atakować takich, które gdzieś obok miały by małe. Po około godzinie udało mi się wrócić z dwoma zającami i bażantem. Zdobycz wielka nie była, ale nie było to też nic i z pewnością każdy mógł coś z tego dostać, pytanie czy był ktoś kto umiał to dobrze przyrządzić, ale to już mnie tak nie trapiło. Po powrocie zaś trzeba było rozbić jako taki obóz, a do tego tez trzeba jakiegoś sposobu, zacząłem wiec od znalezienia paru większy gałęzi i czterech małych na każdą dużą. Następnie starając się nieco wbić duże gałęzie w ziemie przerzucałem przez nie okrycia, a małe gałązki kunajem naostrzyłem i powbijałem w ziemię naciągając płachty tak by wszystko było w miarę stabilne. Robota pierwsza klasa to nie była, ale dawało schronienie przed deszczem i mogło wytrzymać mniejszy wiatr, a przed tym większym w dużej mierze las dawał schronienie. Poszukałem także nieco leśnej ściółki i umieściłem ją w środku co by nie leżało się bezpośrednio na błocie i zadowolony z siebie spojrzałem na to co udało mi się wykonać.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 192
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Minoru » 15 maja 2018, o 19:08

D - 7/15
Pozwoliłem sobie skrócić co nieco twojego posta, żeby dać ci jakieś "wyzwanie"
Grupa dość szybko podzieliła się zadaniami, według tego kto w czym czuł się najlepszy. Największa grupa, bo złożona z aż trzech osób miała zająć się wyciągnięciem wozu. Wspólnie ustalono również, że ostatni zostanie rozłożony obóz, gdy wszystko inne zostanie już zapewnione i zabezpieczone. Prawdopodobnie najbardziej wyczerpujące zadanie pod postacią opieki nad babcią przypadło jednemu z wnuków, co było chyba najlepszym rozwiązaniem, a już na pewno dla wszystkich pozostałych, którzy babcią nie musieli się zajmować. Albowiem komentowała ostro każde przewinienie swoich wnuków, poczynając od umiejętności powożenia jednego, poprzez zakopanie wozu, kończąc na tym że gdyby nie ona to byli by tu teraz sami.
Nasz bohater opuścił jednakże pośpiesznie cały ten rozgardiasz, oznajmiając pozostałym, że to on będzie głównym polującym i załatwi jak najwięcej jedzenia się da, a gdy wróci to pomoże rozbić obóz. Zapuścił się zatem w gęstniejący las, starając się uniknąć jak największej ilości grzęzawisk. Postanowił jednak roztropnie uchronić się przed ewentualnym zmoknięciem, a kto wie, może i przed stratą buta, poprzez dostanie się na drzewo i po tychże kontynuując swoją dalszą wędrówkę. Niestety, pomimo wielkich planów młodzieńca, zwierzyny było tutaj niewiele, lub też skrywały się one tak doskonale, że młody Keion nie mógł dostrzec buszujących po krzakach zwierzątek. Kilka razy wydawało mu się nawet że dostrzega coś kątem oka, czmychającego między krzewami, lecz gdy zatrzymywał się by nabrać pewności, nie mógł dostrzec niczego co mogłoby przypominać choćby zarys zwierzęcia. W końcu jednak szczęście mu dopisało. A przynajmniej takie można było odnieść wrażenie, gdyż młody Keion dostrzegł całkiem sporych rozmiarów zwierzę jakim była sarna. Znajdowała się ona około 55-65 metrów od Keiona, z głową pochyloną nad trawą, po jej prawej stronie znajdowało się grzęzawisko, naprzeciwko niej gęste krzaki, a w pozostałych kierunkach las. Teraz trzeba było jeszcze jakoś upolować „bestyje”
Minoru
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Keion » 18 maja 2018, o 14:33

Wszyscy powybierali czym chcieli się zajmować, więc i ja nie stałem w na miejscu, popatrzyłem chwilę, gdzie kto idzie czym się zajmować. Najwięcej osób poszło do wyciągania, a obóz miał zostać rozłożony, jako ostatni, więc ja żeby się nie nudzić poszedłem zapolować na dzika. Niestety dzików, ani widu, ani słychu, żubrów też nie było, pewnie wszystkie wyszły i tak bez pomysłu skakałem od drzewa do drzewa, nie mogąc nic dostrzec. Całe szczęście w końcu udało mi się ujrzeć sarnę, która zajadała się trawą, więc pewnie nawet nie dostrzegła mojej obecności. -Sarnia to nie to samo co dzik, ale zjeść się da.-Zatrzymałem się na moment i oceniłem, odległość zastanawiając się na jaką będę w stanie się zbliżyć nie płosząc przy tym zwierzęcia, oraz próbowałem określi domniemany kierunek w którym będzie uciekać. Zdawała się być pozbawiona dwóch możliwość, a przynajmniej w przypadku wybrania ich stała by się jeszcze łatwiejszym łupem. Dlatego też postanowiłem zajść ją od tyłu utrzymując odległość która mnie z nią dzieliła, tak by się znaleźć dokładnie za nią, po czym powoli zacząłem skracać dystans nadchodząc od strony lasu. Docelowo chciałem zbliżyć się na 20 metrów żeby nie mieć wątpliwości co do trafienia, ale byłem przygotowany żeby rzucić wcześniej jeśli zwierze dostrzeże że się zbliżam. Oczywiście byłem świadom że sarny są szybkie, ale wiedziałem też że jeśli zdołam ją ranić do daleko nie ucieknie i zdołam nie stracić jej z oczu, w przeciwnym wypadku liczyłem ze będzie chciała uciekać jak najdalej ode mnie i wpadnie w krzaki bądź grzęzawisko co ją spowolni. Za jeden z głównych celów obrałem kark zwierzęcia i z jednym kunajem przygotowanym ustach starałem się zrobić co swoje.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 192
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość