Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Bachiatari » 29 sty 2018, o 13:13

Chłodny poranek, wyjątkowo nieprzyjemna pogoda dla takiego śpiocha jakim jest Bachi, a mimo to chłopak postanowił się przejść. Coś go natchnęło aby wcześniej "zerwać się z łóżka". Szybko dotarł na skraj lasu, aby po chwili zapuścić się w jego odmęty. Przechadzał się utartą ścieżką pośrodku pięknych, olbrzymich drzew coraz bardziej zbliżając się do środka ów zagajnika. Nasłuchiwał dźwięków przyrody, śpiewu ptaków, kołyszących się gałęzi.
Jak tu cicho... Cóż za przyjemność, cóż za rozkosz. Warto było obudzić się wcześniej...
Spacerując powolnym krokiem trafił w końcu na polanę znajdującą się w samym środku lasu. Przepiękny widok budzącej się do życia natury urzekł go lekko.
Pięknie, niezwykłość spotkała moje oczy... Człowiek nie mógłby tego tak pięknie namalować...
Przez krótką chwilę pogrążył się we własnych myślach. Zamknął oczy. Odpłynął na sekundę, tylko na sekundę i poczuł wzbierającą w nim energię. Rozpływał się w energii natury, która reagowała z jego klątwą, lecz nie budziła w nim szału. Był tak spokojny jak śpiące niemowlę. Otworzył oczy, a następnie kontynuował swoją wędrówkę przez słoneczną polanę.
Bachiatari
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Tensa » 29 sty 2018, o 19:57

"Mahna Mahna"
1/15

Jugo, berserker natury, niszczyciel, w którego pieczęci kryje się prawdziwa bestia, potwór w ludzkiej skórze... no, ale nie przesadzajmy z tymi przymiotnikami. Aktualnie nasz potworek przemierzał las, chłodny wiosenny wiatr pieścił jego skórę, a oczy podziwiały cuda jakimi niewątpliwie świat obdarzała matka natura. W końcu dotarł do polanki, miejsca pozbawionego drzew, gdzie mógł rozkoszować się samotnością i spokojem. No, w sumie to nie, bo jak to mówią pora na przygodę! Po za nim, na przepięknej równinie znajdowała się jeszcze jedna osoba. Przeciętnego wzrostu kobieta, o krótkich czarnych włosach, jadowicie zielonych oczach i nie wielkich piersiach. Wysokie skórzane buty, obcisłe czarne spodnie i cienki czarny top, nie wydawały się dopasowane do temperatury, jednak nie wyglądała jakby było jej zimno. Bez namysłu podeszła do nowo przybyłego.
-Witaj, nazywam się Kuro. - przywitała się, wyciągając do niego dłoń. Jej głos był ciepły, wydawała się miła.
Co Cię tu sprowadza wędrowcze? - zapytała, wciąż z uśmiechem na twarzy.
Tensa
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Bachiatari » 31 sty 2018, o 08:16

2/15


Względnie dobre samopoczucie i przyjemną wędrówkę zmąciła obecność kogoś więcej niż chłopaka na tej pięknej polanie. Bachi uważnie obserwował dziewczynę, która z niewiadomego powodu podeszła do niego. Czy wydała mu się interesująca? Nie. Nic, a... Tak właściwie coś wzbudziło jego zainteresowanie. Jedna sprawa, a dokładniej narząd receptorowy umożliwiający widzenie. Były nietypowe.
Jadowita zieleń... Jeszcze takich nie widziałem. - pomyślał kiedy stała przed nim.
Kiedy przedstawiła się wyciągając do niego rękę chłopak poczuł się nieswojo, pojawiła się w jego głowie myśl.
Czego może ode mnie chcieć? Nie znam jej... Chce się tylko kulturalnie przywitać, czy ma do mnie interes? Głupota...
Z chłodnym wyrazem twarzy popatrzył dziewczynie głęboko w oczy. Jak za pomocą czarodziejskiej różdżki nagle jego mimika całkowicie się zmieniła, pojawił się u niego bardzo przyjacielski uśmiech. Również wyciągnął dłoń na przywitanie.
- Nazywam się Bachiatari. - wypowiedział zdanie stanowczym, lecz równie ciepłym głosem co ona.
Przyszedłem tu aby móc odpocząć, zrelaksować się. Czyż to miejsce nie koi Twego umysłu? - powiedział to z przyjemnym dla ucha brzmieniem. Pomimo że tak naprawdę był obojętny, jakby nie interesowała go jej odpowiedź... Dalej utrzymywał uśmiech na twarzy.




Bachiatari
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Tensa » 31 sty 2018, o 21:41

"Mahna Mahna"
3/15

Zielone oczy, o nietypowym odcieniu. Dość charakterystyczna cecha, nic więc dziwnego, że nasz bohater zwrócił na nie uwagę. Przynajmniej nie na dekolt, co byłoby w sumie jedynie niezbyt kulturalne. Jadowita zieleń... ponoć oczy są zwierciadłem duszy, więc jak zdradziecka musiała być osoba obdarzona takimi? Z drugiej strony, nasz uroczy Jugo był rudy... tak, dwie zdradzieckie istoty rozmawiały spokojnie pośrodku urokliwej polanki. Czy mogło być lepiej? Jasne, że tak.
-Miło poznać. - powiedziała dziewczyna chowając dłoń do kieszeni. Stanęła obok Ciebie, by móc podziwiać widoki.
-Koi nie tylko umysł, ale i nerwy, idealne miejsce, aby odpocząć. - odpowiedziała. Wtedy też, stało się coś niespodziewanego. Coś upadło na ziemie, trzask rozbijanego szkła był ledwie słyszalny. Momentalnie objęła was chmura zielonego gazu. O ile dziewczyna wyskoczyła na czas, ty nie miałeś tyle szczęścia. Zawroty głowy były najmniejszym problemem w chwili, gdy twoje pośladki napotkały ziemię. Potem była ciemność...
Leżałeś tak nieprzytomny, aż nie poczułeś, że coś mokrego szturcha twój policzek.
Tensa
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Bachiatari » 31 sty 2018, o 22:24

4/15

Pomyślał... Pomyślał "Co może się stać? kiedy to dziewczyna stanęła przy jego boku. Idealne miejsce... Idealne miejsce by odpocząć powiedziała... Szkoda, że suka chciała mnie celowo uśpić dla "lepszego" odpoczynku! Było mi już wystarczająco dobrze! Mogłaś zapytać prawda? Mogłaś?! Ty żmijo! Dlaczego nie zareagowałem?! - były to jego pierwsze myśli zanim jeszcze otworzył oczy. Miał wyje... Znaczy w głębokim poważaniu, że coś mokrego dotyka jego policzek. Coś innego w większym stopniu zaprzątało jego myśli, np. jaki jest powód, dlaczego? Nie, nie... Żartuje, były to dosyć prostsze sprawy, ale o tym zaraz. Najpierw: dlaczego coś mokrego miałoby dotykać część jego twarzy, pewnie każdy zadałby sobie takie pytanie. Jak nic, chociaż w lekkim stopniu go też to ciekawiło. Właściwie tylko jednej "mokrej" rzeczy się obawiał, ale czuł że to nie taki "kształt": Dzięki Bogu, chociaż tyle. Tymi głównymi myślami, a właściwie jedną zaprzątał sobie głowę. Ta jedna myśl to: Chyba dzisiaj kogoś zapierdole. Także dopiero po chwili otworzył oczy myśląc - No kurwa! Co się teraz wydarzy?! Przyjemny uśmieszek zmienił się w kamienny wyraz twarzy.
Bachiatari
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Tensa » 31 sty 2018, o 22:50

"Mahna Mahna"
5/15

No cóż, na naszego Jugo nie czekało nic dobrego, widocznie Kuro nie wiedziała z kim ma do czynienia, albo nie zdawała sobie sprawy, jak ryzykowne jest denerwowanie kogoś kto nosił przeklętą pieczęć. Przechodząc do faktów, nasz bohater dobrze zauważył, że kształt czegoś wilgotnego w żadnym stopniu nie wskazuje na to, że odurzono go w celach niecnych. Zebrawszy się na odwagę otworzył oczy i... ujrzał konia. Oczywiście nie takie zwykłego, koń na czole miał róg i był niebieski, no cóż... Ten odsunął pysk i niskim basowym głosem zapytał: "Żyjesz ludziu?". Tak to musiał być dziwny koń. Jeśli spojrzałeś na niebo, zauważyłbyś, że mogło minąć maksymalnie kilka minut, no i słońce uśmiechało się do ciebie i machało. Nie bój się - krzyknęło uśmiechnięte słońce. Koń gdzieś odszedł, a ty poczułeś że się unosisz, lewitujesz coraz wyżej i wyżej, aż słońce nie pochwyciłoby cię w swoje ręce i nie rzuciło gdzieś tam daleko. W locie towarzyszyły ci żaby śpiewające karczemne piosenki o tekstach tak obscenicznych, iż nie wypada ich przytaczać. I tak leciałeś z tymi żabkami...
Tensa
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Bachiatari » 31 sty 2018, o 23:10

6/15

Co to kurwa jest... Przez chwilę zaniemówił. Pytaniem jest: kto by nie zaniemówił?! Koń? Gadający koń?! I w dodatku dla konia zależało na jego życiu. Jaki miły ten koń... Jeszcze nie ogarnął swoim umysłem całej sytuacji... I słońce... Buzie widzę... Buzie widzę w tym słońcu... Macha do mnie. Jakie miłe słońce... Wszystko byłoby fajnie, świat marzeń. Szkoda, że nie jego marzeń. Leciał rzucony przez słońce. Lecę niczym jaszCZomb! I jeszcze te żaby... Te dziwne żaby. Te dziwne piosenki. Jaki świat abstrakcji nawiedził Bachiatari'ego. Ale wiecie co? Co czuł młody chłopak? Teoretycznie jego szczep związany z naturą. Teoretycznie powinno mu to odpowiadać, ale... Powiadają żeby nie denerwować Jūgo. Dobrze powiadają, zapewne mądrzy ludzie tak mówią. Ci głupsi no cóż... Świeć Panie nad ich duszą. Chłopak po oprzytomnieniu szybko złożył pieczęć barana i powiedział Kai!. Jego ciało natychmiastowo pokryło się czarnymi znakami. Młody niedźwiedź mocno spał, ale już się obudził. I wiesz co się stanie?! - powiedział to z szaleńczym uśmiechem.
Bachiatari
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Tensa » 31 sty 2018, o 23:24

"Mahna Mahna"
7/15

No tak, zdenerwowany Jugo, do tego shinobi. Jakże mógłby zareagować na to wszystko jak nie prostym "Kai"? No, raczej ni jak. Czarne znaki spowiły jego ciało, żaby, aż zaniemówiły. Znów otworzyłeś oczy, czarne znaki pokrywały twoje ciało, czyżby chakra natury wyrwały cię z tego? Tak zdawała ci się mówić stojąco do ciebie plecami Kuro. Jednak nim zerwałeś się, wypowiedziałeś chociażby słowo, to ona zaczęła.
-A więc masz czarne gul gul - powiedziała, głosem tak zimnym, że zamarłeś z przerażenia. Odwróciła się do ciebie, jej gołębia głowa wpatrywała się w ciebie, różowa, cała ozdobiona czarnymi "kutaskami", gulgała tak, aż nie poczułeś dotyku na ramieniu. Za tobą stał pomarańczowy pingwin, jego śmiech przypominał świński, właściwie to dusił się nim.
-Oj stary, co ty masz w głowie? - zapytało słońce, miziając się macką po nosie.
Tensa
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Bachiatari » 31 sty 2018, o 23:49

8/15

O kurwa jaki fajny gołąb! Czy Bachi pod wpływem narkotyku stał się idiotą? Nie, to by było zbyt proste i zbyt piękne wytłumaczenie jego stanu. Kai nie działa. Chociaż... Nie, nie, nie. To niemożliwe. Gdyby zadziałało to nie widziałbym przed sobą różowego gołębia w czarne... No właśnie. Co jest ze mną nie tak... Różowy gołąb w czarne penisy. Ja naprawdę mam coś z głową. I jeszcze te gul gul. To był lekki szok. Ale śmieszkom jego umysłu nie było końca. Bachiatari'ego przeszedł lekki dreszcz kiedy zorientował się, iż obok niego stał pomarańczowy pingwin. To jest już szczyt, szczyt wszystkiego. Co jeszcze mnie nawiedzi?! A żeby tego było mało to słońce ma macki... Nie no, słońce... To chyba lekka przesada. Chłopak już nie wiedział co ma myśleć. Takich głupot nie widział nawet we własnych snach, a co dopiero "na żywo". Złapał się za głowę i zamknął oczy. Muszę to wyjaśnić, z tymi... Następnie powiedział ze spokojem otwierając oczy. Nie wiem kim jesteś, ani co zyskasz z tego że jestem w tym stanie? Chcesz mnie osłabić przed walką? Czy może testujesz swoje nowe zabawki? Rozumiem, że to jakiś narkotyk skoro nie genjutsu. Odchylił kołnierz swojej fioletowej bluzy. Pamiętaj, że nawet jeśli nie postrzegam świata w normalny sposób, to nie zgłupiałem na tyle żeby nie zauważyć, że "coś nie gra". Czekał na odpowiedź swego "oprawcy" jeśli możemy go tak nazwać.
Bachiatari
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Tensa » 1 lut 2018, o 00:01

"Mahna Mahna"
9/15

Różowy gołąb słysząc komplement od młodego Jugo, zarumienił się, zapłonął niebieskim płomieniem wstydu i odpłynął. Jak płynął po ziemi spytacie? A no normalnie, skrzydłami, może i w miejscu, ale jak dzielnie! Płynął tak sobie, pingwin się śmiał.
-Spokojnie, pamiętaj, dopóki możesz leżeć bez trzymanki, to żaden chomik Ci nie zagraża. - odpowiedział na niepewność, głos w głowie naszego bohatera, skąd on tam? A normalnie uchem wszedł, a teraz wyszedł i odleciał, tylko dlaczego wyglądał jak cycki ze skrzydłami nietoperza? No cóż, może tak wygląda mózg? No, ale idąc dalej, słońce spojrzało na Jugo, na mackę, znowu na niego, zza pleców wyciągnęło konewkę i poszło podlać kaktusa, tak na 5 sekund pociemniało Ci przed oczami. Wściekły, nie na żarty Jugo zaczął przemawiać do swojego oprawcy, pingwin przewrócił się i odleciał w stronę słońca... Za to z wyjaśnieniami przybył centaur! Trochę upośledzony, nogi ludzkie, a do góry koń, istota zarżała, a siedzący na jego plecach kameleon dzierżący w dłoni ogromny topór z namalowaną głową wombata.
-Jesteś tu sam, mój młody wojowniku, pamiętasz jeszcze słowa mistrza Paulusa? "Róż to nowa czerń i myj zęby po kolacji. - powiedział kameleon, a centaur którego ujeżdżał zaczął krążyć w okół ciebie w rytualnym tańcu.
Tensa
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Bachiatari » 1 lut 2018, o 00:14

10/15

W tej chwili kiedy "kameleon" powiedział do niego słowach jakiegoś nieznanego mu pseudo mistrza, młody Bachi doszedł do konkretnego wniosku. To jest bezsensowny cyrk. To co mnie otacza nie jest agresywne, a w dodatku nie da się z tym "czymś" porozumieć. Chłopak uniósł swoją głowę lekko w górę. Wplątałem się w niezłe bagno. Głupota... Nie ma sensu się nawet złościć. Bachiatari wyskoczył z ów kręgu zataczanego przez tego przedziwnego centaura. I co? Pewnie podążysz za mną? To było dla niego tak dziwne, że aż nużące. Znudził się tym, jak pierwszą lepszą zabawką. Na początku jest interesująco, ale później czar pryska. Jego szara rzeczywistość po prostu nabrała kolorów, które go nie ciekawiły. Zaczęło się to robić tak zwyczajne jak powiew wiatru. Pomimo aktywnej pieczęci kompletnie nie miał ochoty walczyć. Przestał reagować na słowa tych dziwnych istot. Czyli się nie doczekam. Nie odpowiesz mi w taki sposób aby mnie to usatysfakcjonowało. - powiedział patrząc się przed siebie. Nie wiedział na co patrzy, nie robiło mu to różnicy.
Bachiatari
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Tensa » 1 lut 2018, o 00:25

"Mahna Mahna"
11/15

No cóż, rzeczywiście "centaur" z kameleonem na siodle podążył za nim. Nasz znudzony tym wszystkim bohater nie wiedział jednak, jak wielką moc mają emocje. A konkretnie emocje, naćpanego jakąś dziwną substancją shinobi. No cóż... nuda, szarość świata, były wręcz przygniatające. Bachi, czuł jak codzienność przytłacza go, dosłownie zapadał się w ziemię pod jej ciężarem.
-Więc to tak. - powiedział zniekształcony głos w jego głowie, gdy ten zapadł się po samą szyję... ale zapadał się dalej. Przez kilka sekund dusił się pod ziemią, czuł, jak grunt napiera na niego, nagle coś wbiło mu się w plecy, wyrwało spod ziemi, unosił się coraz wyżej. Ból był ogromny, ale jeszcze gorsze było powietrze. Wraz z nabieraniem wysokości, to było coraz rzadsze, coraz ciężej było mu oddychać. Coś napierało na jego klatkę piersiową, wyduszając ostatni oddech. Jakaś macka pochwyciła go i cisnęła z powrotem na ziemię, otaczały go cienie, chociaż w okół nie było światła. Ciche szepty w niezrozumiałym języku wbijały się w jego głowę niczym szpilki nie pozwalając zebrać myśli. Usłyszał syk i wiedział co on oznacza... "Żmija".
Tensa
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Bachiatari » 1 lut 2018, o 00:40

12/15

Dość bolesne, dość traumatyczne wizje. Jego umysł został opleciony przez tą dziwną substancję krążącą w jego organizmie. Głupi narkotyk w tak łatwy sposób może uniemożliwić funkcjonowanie dla shinobi. Nieprzyjemne szepty drążące jego umysł przypomniały mu o czymś. O czymś co go poirytowało z lekka, a kiedy... Kiedy usłyszał to dziwne syknięcie, coś w nim pękło. Pęknięcie było przyjemne, bo przywracało go do jego korzeni.
Czyżbym się pobudził. Uff... Jak dobrze poczuć te napięcie całego ciała. Ten błysk w myślach.
Przekaz jego ciała był jasny. Żmija przypomniała mu o samym początku. Chociaż to nie miało znaczenia, ponieważ narkotyk dalej działał, to za cel obrał sobie złapanie tej żmii i rozerwanie jej na pół. Pomimo, że ów żmija była z pewnością jednym z obrazów, które sobie pewnie wykreował, poczuł "zew" natury oddziałującej na niego wraz z pieczęcią. Przypomniały mu się te zielone jadowite oczka tej dziewczyny. Wytężył się jego słuch, wzrok. Cała intuicja funkcjonowała u niego doskonale. Przynajmniej teraz. W błyskawicznym tempie złapał żmiję przytrzymując jej płaską i malutką głowę tak, aby nie mogła mu zrobić krzywdy. Wiedział, że to tylko wyobraźnia ale nie obchodziło go to. Chciał ja rozerwać. Drugą ręką złapał jak w połowie i kiedy tak trzymał, jego ręce ściskając ów węża rozjechały się w przeciwne strony rozrywając żmiję na dwa kawałki. Jak przyjemnie... - powiedział spokojnie.
Bachiatari
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Tensa » 1 lut 2018, o 00:51

"Mahna Mahna"
13/15

Żmija, niewielkie, jadowite, łatwe do zabicia, symbol początku tego wszystkiego, bo przecież wszystko zaczęło się od jadu w jej oczach. Byłeś gotów złapać to niewielkie zwierzę, pochwycić w dłonie jej szczęki i rozerwać na pół... myślałeś, że jesteś gotów. I rzuciła się na Ciebie, złapałeś ją, a ta zginęła... ale to nie było wszystko. Wąż, zielony, ogromny na kilkadziesiąt metrów, z ogromną prędkością zbliżał się z przeciwnej strony, jego ogromne szczęki zaatakowały Cię, chciały połknąć to był prawdziwy boa dupczyciel dusiciel. Nie dałeś mu rady, połkną Cię, czułeś ciepło bijące z jego trzewi, gdy spadałeś coraz dalej i dalej w mrok, wprost do żołądka. Czułeś zapach kwasu, który miał zmienić twoje ciało w pożywną papkę, mrok otaczał Cię z każdej strony. Czy to tylko narkotyk? Czy tak ma wyglądać twój koniec? Pamiętaj, żmije nie zawsze są tym czym się wydają...
Tensa
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Bachiatari » 1 lut 2018, o 01:22

14/15

Cóż... Czy zbliżał się jego koniec? Na pierwszy rzut mogło by się tak wydawać. Ale to nie było takie proste. Życie to iluzja naszych wyobrażeń o tym świecie. Jego iluzją był narkotyk. Iluzją jego własnego świata. Czym był boa w jego głowie? Ten duży wąż, który natychmiastowo go połknął. Kończył jego mękę w świecie fantazji? W jaki sposób? Odbierając mu życie? Mogło to być przecież zjawisko prawdziwe. To mógł być prawdziwy wąż, którego przeznaczeniem było zjeść małego potworka. Potwora z DNA dziwnej klątwy. Jaka była prawda? Prawda jest prostsza i przyjemniejsza dla Bachi'ego. To jasne, reakcja organizmu jest jasna. Tak, to niezwykle głupia inscenizacja tak dziwnej sytuacji. Tak to sobie musiał wyobrazić. Głupi wąż prześladujący jego umysł od początku. Ciepło narastające w jego otoczeniu, czuł je w sobie, ale czemu? W końcu ciało chłopaka zaczęło przezwyciężać ów problem, tak mu się wydawało. Zmagało się z nim długo, ale musiało się tak skończyć. Nie było innej opcji. Czarne znaki zniknęły z jego ciała. Walczył w tej chwili z samym sobą, skulony. Na pewno walczył ze sobą, tylko ze sobą. Nie czuł bólu... Naprawdę go już to nie obchodziło. Czy pozbył się narkotyku? To go zastanawiało.
Bachiatari
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości