Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 14 gru 2017, o 23:53

Misja 5/30

Część misji w której hasłem przewodnim jest... JAK NIE PIERDOLNIĘ TYM JELONKIEM O DRZEWO. Ale nie uprzedzajmy faktów, przyjaciółko! Zgodziłaś się pomóc mnichom, zgodziłaś się pozbyć chwasta który mordował niewinne zwierzaczki. A to skurwiel, nie? Morduje zwierzątka. Takie małe, śmierdzące, brudne stworki które bezmyślnie jedzą inne stworki cierpią, o mój słodki Kamisamo, Anaki na ratunek! I to był chyba pierwszy upadek Anaki pod jej krzyżem.
Plan zakładał skitranie się w krzakach i to, że jelonek potupta sobie lasem udając bardzo smacznego soczystego jelonka, co może nie byłoby najgłupsze, gdyby nie to, że mnichowie wyraźnie zaznaczyli, że kłusownik jest ninją i nie będzie byle kretynem który się rzuci z kijaszkiem na Jelonka i będzie go gonił jak debil. A właśnie, przechodząc do słowa przewodniego. Do hasła przewodniego.
Anaki nie miała szans zareagować, w pewnym momencie Jelonek zrobił krok dalej, ściółka zaszeleściła i pętla ze sznurem do tej pory biegnącym po drzewie, w bardzo ładny zakamuflowany sposób... No cóż, zacisnęła się wokół nóżki zwierzątka, cały mechanizm wystrzeliło w górę razem z Jelonkiem, a że za jedną nóżkę się trzymał to nie był zbytnio aerodynamiczny. I w dużym skrócie pierdolnęło stworzonkiem wysooooko o drzewa z taką siłą, że stworzonku głupi ryjek zalało krwią i zawisło ono bezwładnie.
Tak się właśnie traci przyjaciela, Anaki. Wisi sobie jak tuszka na haku i po głupim ryjku z wywalonym głupim jęzorkiem ścieka jucha. A ty siedzisz w tych krzakach, jelonek jest tam, ty jesteś tu, on się zalewa krwią, a ty siedzisz w krzakach, jest ci ciepło, a na nogach masz ciepłe buty i jest fajnie. Oprócz tego, że nie jest fajnie, bo przed oczami przelatuje ci całe wspaniałe życie, tyle niepowtarzalnych chwil, spędzonych razem z panem leleniem. Zawsze możez stać się pasterzem domowego ogniska, wdrapać się do lelenia i go ściągnąć. I sobie potem wypchać... Ale co to? Zwierzątko zdaje się oddychać! Wiwatujmy!
Ale niezbyt długo, bo właśnie po drugiej stronie twojego pola widzenia, na drzewach, pojawiło się dwóch zamaskowanych i ubranych w barwy lasu, ziomeczków z dużymi kunaiami w łapach. I prawdopodobnie twój Jeleń będzie ich zdobyczą. Czasu jest mało.

Jeleń 10 metrów nad tobą, metr oddalony.
Napatnicy z kunaiami około 50 metrów, słabo ich widzisz, zlewają się z drzewami na których zwisają, 10 metrów nad ziemia.

CZAS, START!
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Anaki » 16 gru 2017, o 22:44

6/30
Misja C


Plan miał być dobry. Pan Jeleń noszący dumne miano Akasuke kroczył dumnie przez leśną gęstwinę. Zmarznięty mech skrzypiał pod ciężarem ciała opierającego się na racicach. Ślady odbijały się na kruchym podłożu tworząc proste zadanie dla tropiciela. Poroże nabłyszczone wodą z roztopionego śniegu błyszczało w blasku słońca, wznosząc się ponad poziom głowy niczym sztandar natury, duma pięknego stworzenia jakim niewątpliwie był ten gniadej maści okaz. Zwierzę z gracją przemierzało las... przynajmniej do tego jednego momentu, chwili w której serce młodej buntowniczki zabiło mocniej, krew zawrzało, a białko ścięło niczym przy najgorszym kacu życia. Zwierze poderwane w powietrze jakby przez uderzenie niewidzialnej siły, szarpnięcie, błysk pułapki i uderzenie o drzewo.
-AKAŚ! - krzyknęła rzucając się w stronę zwierzęcia. Nie, to nie było zwykłe zwierze to był jej przyjaciel! Walić plan! Walić chowanie! Pieprzyć wszystko! Nie zostawi go, nie będzie milczeć! Dopadła zwierzęcia kompletnie ignorując kłusowników. Złapała go, objęła... żył, oddychał...
-SKURWIELE! - krzyknęła do dwóch mężczyzn, jej oczy płonęły, ogień zemsty trawił trzewia, rozlewał się po ciele.
Gwiazda... fioletowa gwiazda, pamiątka i ona zapłonęła czerwienią, symbole zaczęły rozchodzić się po jej ciele, niczym węże.
-CHODŹCIE TU! - krzyczała do tych dwóch bezdusznych sukinsynów. -POZABIJAM! - rzuciła się do biegu, bezmyślnej szarży, to nie miała być walka, chciała zmasakrować tych którzy ośmielili się tknąć Akasia! Kiedyś on bronił jej, teraz role się odwróciły...
Anaki
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 18 gru 2017, o 02:48

7/30 Misja C - Moment w którym Wujek Los mówi Anaki, że jeśli ten będzie pisał mniej niż 15 linijek tekstu to będą dziać się złe rzeczy.

Nie sposób się zgodzić z założeniem, że plan był dobry. Plan był zły pod każdym względem i musimy sobie to powiedzieć w twarz, nie wolno uciekać od prawdy, nieważne jak bolesna ona jest. W tej opcji dla jelonka nawet bardzo bolesna, a dla Anaki bolesna tylko emocjonalnie, przynajmniej na tą chwilę. Problem jest taki, że jak jelonek pierdyknął o drzewo i się zalał krwią, to następną osobą w tym lesie którą spotka podobny los może być właśnie Anaki - A to byłby conajmniej nieprzyjemny los, wylecieć z dużą siłą napiętego drewna w górę i uderzyć całym ciałem o zmarźnięte, prastare drzewo... Kości by się pokruszyły jak gdyby były z kredy, lepiej więc - i to dobra rada wujka losa - unikać takiego stanu rzeczy. Co do samego planu, to nie był on dobry. Mnichowa oświecona wiedza, powtórzona przez nich - wujek los liczył - czterokrotnie zakładała jasno - przeciwnikiem jest kłusownik N I N J A. Czyli nie jakiś młokos z łukiem, typku, tylko ktoś o podobnych umiejętnościach do twoich. Ktoś, kto zakłada pułapki, korzysta z trucizn i sprzętu dostępnego zazwyczaj i kojarzonego z shinobimi.
Dlateog nie trzeba się dziwić, że była tu zastawiona pułapka, w którą Akaś wtuptał, nie widząc pętli pod śniegiem i ściółką. On w przeciwieństwie do Anaki jest zwierzęciem, nie shinobim. Nie posiada umiejętności ninja. Jeśli to zwierzątko, zachęcone do takiego, a nie innego działania umrze... Cóż, jego krew spocznie tylko i wyłącznie na rękach Anaki.
Ta złość pomogła... przeistoczyć się z urokliwej nastolatki w potwora który marzy tylko o tym, by zacząć wreszcie mordować. W potwora który chce zasmakować krwi swoich wrogów. Jashiniści byliby dumni z tej żądzy mordu i nienawiści, jaką teraz Anaki zionęła całą sobą.
Można nawet założyć, że by wzięli taką Anaki z pocałowaniem ręki - prawdziwie palącą się od nienawiści maszynkę do zabijania. Kiedy dopadła do Jelonka, ten żył, nieprzytomny, ranny, ale żywy. Potrzebował pomocy, a nie zwisania za raciczkę głową w dół. Ale teraz nie było czasu, trzeba było mordować. Mężczyźni mieli duże kunaie i walka z nimi na gołe pięści mogła okazać się bardzo opłakana w skutkach, chyba, że chce się zostać pociętym. Może jakaś technika, triki, cokolwiek? Dopadli do Ciebie i stoją na ziemi, przed tobą. Trzymają kunaie w pogotowiu, gotowi do walki, ale nie atakują pierwsi. Boją się, obaj w strojach kamuflujących, widzisz tylko ich oczy i część twarzy - młode, bystre oczy u obu z nich patrzą na ciebie z przerażeniem.
-Co robimy. - Mruknął szybko jeden z nich, bojąc się, że Anaki zaatakuje pierwsza. Bojąc się, że może nie będą w stanie się przeciwstawić, nie będą się w stanie obronić i powstrzymać potwora przed zgładzeniem ich. Obaj chcieliby uciekać, ale wiedzą, że w takim momencie ucieczka to zły pomysł. Bo mogą zostać dogonieni, a jak nie, to ich Pan im urwie jaja za bycie tchórzami. Już raz tego dokonał, wykastrował, bo skoro sługa zachowuje się jakby nie miał jaj to nie musi tych jaj fizycznie posiadać.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Anaki » 18 gru 2017, o 20:27

Kłusownicy, ninja, mordercy, tacy sami jak inni. Cholerne psy, dobierające życia tylko po to, aby dostać resztki ze stołów władców i handlarzy. Sadyści wieszający w domach skóry niczemu niewinnych stworzeń. Istot słabszych od siebie. Pierdoleni kastraci próbujących wydłużać swoje mentalne przyrodzenia trofeami. Skurwiele dla których pogarda była zbytnią łaską. Na jej twarzy nie było miejsca na sadystyczny uśmiech. W momencie, gdy rozmawiała z kapłanami skłonna była utrzymać ich przy życiu, ale teraz? Śmieli tknąć Akasia! Przyjaciela! Noszącego imię ukochanego! To tak jakby próbowali stalowymi żyłkami owinąć jej serce i zwijali je tylko po to, aby się zabawić. Akaś... nie mógł zginąć! Nie drugi raz! Nie mogła milczeć! Sam tłumaczył jej czym jest jej dziedzictwo, nauczył panować nad jego pierwszym stopniem... to nie chakra natury mąciła jej umysł, nie przeklęta pieczęć mgłą wojny odbijała się w oczach. Nie furia do której została zmuszona, a jej prawdziwe uczucie, napędzające do życia! Do walki! Do zemsty! Śmierć zabójcom! Śmierć psom! Na pohybel skurwysynom!
Tym była, nie shinobi, jednym z psów, łasych na pieniądz. Ona była wolnością! Ptakiem, bez więzów, bez przywiązań... Jedynie przyjaciel, lecz to nie była klatka, przeciwnie dodawało skrzydeł. Za przyjaciela! Dla niego! Dwóch wielkich kłusowników, niby odważnych! Niby morderców! Zwykli ludzie stojący na przeciw potwora, na przeciw mocy nie możliwej do opanowania. Pierwszy krok do szaleństwa, cegiełka na drodze do zmiany w prawdziwego potwora. To co wprawiło w przerażenie dwójkę doświadczonych kłusowników było jej talentem, darem od matki natury, od rodziców, pamiątką po ukochanym, opiekunie. Dwie przeciwstawne siły, wysłanniczka natury, czysta moc, furia lasu, żądza plugawej krwi. Jak odeprzeć miały to sprzedajne dusze, uwiązane na smyczy? Czy bezwolni, nieświadomi swojego niewolnictwa, mieli szansę? Czy wyszkolenie przeważy nad emocją? Umysł czy serce? Miecz czy pięść? Dwóch mężczyzn przeciw nastolatce... różne spojrzenia, dawały różne wnioski. Lecz prawda tylko jedna... prawda skąpana we krwi, leżąca na szali pomiędzy życiem, a śmiercią. Tylko jedna strona będzie w stanie opuścić tą polane. Ryzyko? Jakie ryzyko? Śmierć? Jaka śmierć? Te kwestie bez znaczenia kiedy pierwotne instynkty podsycone niewielką dawką alkoholu przejmują kontrolę. Adrenalina dostała się do jej krwiobiegu, gdy tylko stanęli naprzeciw niej. Jedynie ułamek sekundy zawahania, krótki moment w którym dostrzegła strach. Bark zbędnych słów, jedynie szarża, cała moc i gniew eksplodujący w jednej chwili. Sus skracający dystans, rozpędzone ciało, otwarta dłoń uderzająca w splot słoneczny tego stojącego bliżej, rozsuniecie palców, odepchnięcie z ogromną siłą... cios zdolny zabić człowieka... moc z której korzystała... podczas bójek nie używała jej, ale to nie był bójka.
RZEŹ!
Po uderzeniu, gdy tylko mężczyzna odleciał, rzuciła się na drugiego, potężny zamach, potężny sierp mający zderzyć się z jego głową, skronią. Uniki? Nie! Jedynie śmierć! Furia! Zmiażdżyć! Potwór w ludzkiej skórze? Tak, nawet dwa, ten prawdziwy właśnie zamierzał pozabijać bestie... dzikość... dobra dzikość. "Nawet mały kotek walczy przyparty do ściany", psychicznie właśnie tam się znalazła, ale nie była małym kotkiem, była pieprzonym tygrysem, bestią, bliższą człowiekowi niż ci którzy zwali się ludźmi. Dwa potężne ciosy, wściekłej nastolatki, bez uników, bez gardy, to nie miało znaczenia. Nie bała się. Strach przed śmiercią... tchórzostwo, on się nie bał, ruszył na śmierć by ją ratować!

Staty na ten moment:
SIŁA 46 [66 z aktywną techniką]
WYTRZYMAŁOŚĆ 30
SZYBKOŚĆ 41
PERCEPCJA 30
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 7

Techniki:


Nazwa
Hōshō

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Podczas wykonywania techniki: +20 Siły.

Opis Tym razem mamy do czynienia z techniką raczej defensywną. Użytkownik skupia całą swoją siłę, jaką tylko może z siebie wykrzesać, w swoich dłoniach. Następnie, po wyprowadzeniu uderzenia, rozkłada gwałtownie palce na boki. Efektem tego jest odrzucenie przeciwnika nawet na kilkanaście metrów do tyłu. Jeżeli dodatkowo w trakcie lotu uderzy w jakąś przeszkodę, dostaje dodatkowe obrażenia.



Nazwa
Gangeki

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Podczas wykonywania techniki: +20 Siły.

Opis Kolejne łopatologiczne uderzenie, które korzystając z błogosławieństwa ponadprzeciętnej siły jest w stanie potężnie poturbować oponenta. Shinobi bierze solidny zamach, by następnie uderzyć przeciwnika silnym prostym. Niby nic wielkiego, lecz dzięki tężyźnie pięść staje się twarda niczym kamień, a taki cios jest w stanie bez problemu złamać kości.
Anaki
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 20 gru 2017, o 04:15

9/30 Misja C
Dobrze, pozwól by złość przez ciebie przepływała Anaki. Tak, twoi wrogowie to zwykłe potwory, zarobaczone bestie z charakteru i zgniłego umysłu, które żyją z tego, że zadają śmierć niewinnym stworzeniom, niewinnym niczemu, bezbronnym dzieciom matki ziemi. Pomyśl sobie ile litrów krwi przelali, ile jelonków takich jak twój zamordowali, ile innych zwierząt zostało zaszlachtowanych i padło z ich rąk. Spójrz na te wielkie kunai które teraz są wymierzone w Ciebie. To stosunkowo poetyckie, do pewnego stopnia oczywiście. Tą sama bronią którą mordowali twoich przyjaciół i jedyne wartościowe istoty - bo to jasne, że w większości ludzie są gówno warci, prawda? - czyli zwierzęta, wolne i szybkie, małe i duże... tą samą bronią teraz chcieliby przeszyć twoje serce byś nie sprawiała więcej zagrożenia, byś nie stanęła im na drodze do ich zdobyczy jaką był twój przyjaciel, ranny i potrzebujący pomocy... A dla nich będący tylko bezużyteczną tuszą mięsa którą można i powinno się oskórować, wyrwać flaki i podzielić na porcje. Skóre oczywiście sprzedać, flaki i wnętrzności zjeść bo są dość smaczne. Tak, właśnie to chcieli zrobić z twoim przyjacielem. A i podobny los czyli śmierć, miał spotkać Ciebie. Ni mniej, ni więcej.
A potem Anaki wybuchła złością i susem rzuciła się w stronę wroga. Odruchowo machnąl wielkim kunai by zabić oponentkę, lecz w momencie w którym jej dłoń dotknęla splotu słonecznego było za późno. Odleciał on z dużą siłą i przerolował się topniejącym śniegu i wylądował w mieszance białego puchu i błota kilka metrów dalej. Nie jest ogłuszony, planuje dalej wstać i walczyć. Ale Anaki nie czeka, kolejn atak, pięsć wymierzona w skroń drugiego kłusownika. Cios doszedł, ale doszedł też Kunai. Płytkie cięcie od ramienia do boku, wyszarpana skóra i pasek mięsa... A ze strony Anaki cios który spowodował śmierć na miejscu bo trafił point-blank w skroń oponenta. Pierwszy z kłusowników widząc to próbuje poderwać się do ucieczki. Coraz lepiej mu idzie odczłapywanie się ku bezpieczeństwu.
Teraz Anaki musi podjąć męską decyzję, nawet mimo faktu bycia nastolatką, śmiesznie, prawda? Ma do wyboru albo podążać za uciekającym wrogiem - co by oznaczało opuszczenie swojego przyjaciela jelonka na pastwę innych kłusowników, mrozu, a także zwierzyny leśnej która nie odmówi sobie darmowego posiłku i to tak pożywnego jak dobrze zbudowany i zadbany jeleń...
A może też wypuścić oponenta, wrócić do swojego przyjaciela i zostać dosłownie z ręką w nocniku, nie wiedząc gdzie dalej się skierować, a nie mając już przynęty - chyba, że ma gdzieś drugiego Jelenia którego też może w ten sposób poświęcić, jako przynętę która może procesu zanęcania kłusowników nie przeżyć. A może martwy kłusownik ma coś ciekawego przy sobie? Anaki nie zrobi wszystkiego na raz, szybka decyzja co dalej... I zostanie zmierzyć się z konsekwencjami wyboru.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Anaki » 21 gru 2017, o 19:26

~~Soundtrack~~
Misja C 10/30


Wściekła szarża, buzująca krew, symbole przynależności klanowi, brutalnej prawdy... każdy gdzieś należał, nie ważne czy tego chciał czy nie. Tak było i z nią chociaż wypierała się tego, chociaż nie chciała i brzydziła się, czarne symbole ukazywały to skąd pochodziła. Ale czy one decydowały kim jest? Co wyznaje? Czy prawda i los zależały od urodzenia, czy zwykłego zbiegu okoliczności? Żadne z nich, zależały od niej, od tego co uczyni, jaką ścieżkę wybierze. To było jej życie i jej decyzje. Czerwona przesłona, mgła, żądza krwi, zwał jak zwał, oznaczała tylko jedno. Mimo tego, że nauczyła się kontrolować tą przeklętą pieczęć, symbol zniewolenia, chociaż uczyniła z niego swoją broń przeciw skurwysyństwu wciąż nie potrafiła panować nad sobą, to wykraczało po za jej umiejętności... po za chęci. Była wolna jak wiatr, ale w takich sytuacjach stawała się tornadem, niepowstrzymaną burzą niosącą chaos. Pierwszy kłusownik odleciał kilka metrów, drugi padł martwy... nie pierwszy trup w jej życiu, chociaż pierwszy który padł z jej ręki. Nie przejęła się, należało mu się, sam na to zapracował. Zranił jej przyjaciela, doprowadził ją do furii, zbierał nasiona tego co zasiał. Padł bez życia, a ona nad nim górowała, zwycięzca, lepszy z dwójki zabójców...
Drugi z nich korzystał z okazji, czołgał się porzuciwszy broń i kompana. Brak zaufania, pomocy, zwykłe tchórzostwo. Pozostawił partnera na pastwę losu, samemu jak robak wijąc się po ziemi, licząc tylko na to, że ten silniejszy go nie zdepcze. Próbował uciec, a jelon wciąż wisiał... Anaki stała przed trudną decyzją? Nie, była wściekła, co z tego, że przelała krew jednej bestii skoro druga mogła uciec? Podbiegła kawałek do bezbronnego, musiał ponieść konsekwencje. Ostatnie metry przemierzyła susem z ogromną siłą lądując na jego plecach. Zmęczenie? Czuła je, mięśnie przyzwyczajone jedynie do krótkotrwałego wysiłku nie były tak wydajne jak mogło się wydawać, mimo to nie poddawała się. Z jej ust wydobywał się krzyk... nie to był ryk, wściekłość, smutek, zmieszane w jedno łączyły się z dźwiękiem uderzeń w tył głowy. Kolejne razy padały na potylicę tego cholernego tchórza, uderzała bez opamiętania, wyrzucając z siebie cały gniew. Każdy cios był go pełen, nie chodziło już o morderstwo, chciała się wyżyć. Za śmierć zwierząt, za zranienie przyjaciela, za to, że prawie zamarzła w tamtym zaułku, za powieszonych rodziców, wymordowanych towarzyszy. Obrywał za całe zło, za wszystko co czuła, nie pierwszy raz tak się działo, emocje brały górę, a ktoś niewinny obrywał... Nie! Był winny, musiał zginąć, a to tylko dodatek... dodatek który na jakiś czas przyniesie spokój...
Anaki
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 23 gru 2017, o 03:27

11/30 Misja C
Jaki jest sens oszukiwania się, Anaki? Czy będzie ci lepiej, patrząc na czarne znaki pokrywające skórę, te same które dają ci tak wielką siłę i pozwalają siać zniszczenie, jeśli będziesz myśleć, że one cię nie definiują? To błąd, definiują cię od początku do końca. Tak jak Jashinistę bycie w zakonie definiuje jako mordercę i potwora bez wartości dla społeczeństwa -w końcu dlatego Jashiniści nigdzie na świecie nie są mile widziani, nieważne, czy akurat ich samych, pojedyńcze jednostki, ktoś przyłapał na czymś złym -, tak Ciebie bycie członkiem tego szaleństwa, nosicielem pieczęci, definiuje jako niszczycielkę. Co, myślisz, że jeśli Jashinista by udawał dobrego lub nawet taki był, to ktoś by go szanował? Nie, Jashinista uzyskał łaskę przez zabijanie więc jest mordercą. Ty i twoi pobratymcy w szale tracicie jakąkolwiek kontrolę nad sobą i nikt nie jest w stanie rozliczyć was z waszych zbrodni, nikt nie chce nawet sprawdzać czego się dopuściliście. Owocami waszych ataków jest gęsto ślący się trup i gigantyczne zniszczenia. Jesteście potworami i wcześniej czy później do tego dojrzejesz, by to zrozumieć, Anaki. Będziesz wtedy miała możliwość przekuć to w potęge, bo wypierając się tego, że jesteś niczym natura - niczym kataklizm pogodowy - niepowstrzymana, potężna i niszczycielska jak tornado, dla przyjaciół jak i wrogów.... nic nie osiągniesz.
Nie było ucieczki, pierwszy mężczyzna uderzony w skroń padł jak długi i zalewając się krwią oddał życie. Drugi próbówał salwować się ucieczką... Z naciskiem na magiczne w tym ustawieniu słowo próbował. Ucieczka okazała się niewiarygodnie nieskuteczna. Anaki dopadła do niego i dosiadła go, po to by zacząć miarowo uderzać w jego głowę, raz po raz. Bądźmy szczerzy, nie był kolosem wytrzymałości, piąty cios go zabił. Jednak było ich kilkadziesiąt, opuchnięte już od uderzania w krwawą papkę mózgu i kości w strzępach kamuflującego kaptura bolały z każdym ruchem, a przeciwnik nie mógł być bardziej martwy. Nawet gdyby był Jashinistą to po czymś takim chyba by się już nie zregenerował. Obrażenia były masywne, nie przypominął już człowieka od ramion w górę, a raczej wylany gar z jakimiś eksperymentami kulinarnymi, które się najwyraźniej nie udały.
Anaki usłyszała ruch za sobą. Dwóch mnichów się pojawiło przy jelonku. Oglądają go, ruszając smutnie głowami i biadując nad nim. Prawdopodobnie jeśli zostałby sprowadzony z wysokości to w ich rękach znalazłby pomoc i opiekę, jakiej potrzebuje do przeżycia. Ale co dalej, co z kłusownikiem? To były płotki, żaden z nich nie był celem którego Anaki szukała, celem który zanęcała.
Jeśli przeszukasz trupy, na co mnisi mogą zareagować bardzo róźnie..., znajdziesz kartę stanowiącą o wynagrodzeniu za każde zwierze które upolują podpisane przez Murasakiego Gana. Innymi słowy... ci dwaj to byli jedynie najemnicy, chłopki z ulicy którzy dostali broń, umiejętność zastawiania pułapek i prawdziwy wróg jedynie płacił im za to, że odwalili za niego robotę.
Co dalej z tym zrobisz, co dalej poczniesz? Wszystko zależy od tego, jak podejdziesz do sprawy.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Anaki » 23 gru 2017, o 09:30

12/30
Misja C


Siedziała na nim, na tym cholernym kłusowniku który śmiał zaatakować jelenia. Kolejne ciosy spadały, nie interesowało jej, czy żyje czy nie. Chciała mordować, uderzać, zniszczyć. Czaszka zaczęła pękać, rozpadać się, kości nie stanowiły już ochrony. Mózg, przykryty jedynie cienkimi paskami nierozerwanej jeszcze skóry, ranny od fragmentów kości które wbiły się w niego też oberwał
Uderzała bez pamięci miażdżąc go. Głowa kłusownika dosłownie zmieniona została w papkę, nie można nawet było nazwać tego okaleczeniem, to była destrukcja. Oddychała ciężko, była zmęczona, wysiłkiem emocjami. Siedziała na jego martwym, wciąż ciepłym ciele. Gniew ulatywał, a ona coraz spokojniejsza siedziała tam. Znaki wciąż nie zniknęły, okalały ją mimo, że odzyskała panowanie nad sobą. To nie wina pieczęci, szaleństwo było w niej, zatruwało umysł, serce... a może było lekarstwem? Pozwalało dać ujście skrywanym emocją? Maskowanym przez zabawę w karczmach? Dobro i zło, oddzielała je jedynie cienka linia, zwana moralnością... chociaż niektórzy woleli wplatać w to okowy prawa, wiążące ręce. Ale jak było teraz? Zabić morderce? Przecież liczba zabójców się nie zmieni... ale zabić dwóch? Będzie o jednego mniej, do tego ilość ofiar spadnie niemalże do zera? A co na to prawo? Zabij śmiecia, a pójdziesz siedzieć jak za człowieka, a może sam zginiesz? Co z tego, że był zły, że uratowałeś wielu niewinnych, jeśli źle trafisz to przyjdą po ciebie, stuk podkutych butów, śmierć twoja i wszystkich w pobliżu... chyba, że masz szczęście, wtedy te same buty obudzą cię w nocy, wyważą drzwi, wyciągną na oczach dziecka, tylko po to by powiesić... śmierć za śmierć. Czy nie to robiła ona sama? Tak, nie mogła ukrywać, różniły się tylko pobudki... i zasady. Ona stawała twarzą w twarz z zagrożeniem, bez cienia strachu w sercu, jedynie z gniewem, a oni? Sami niezdolni do niczego, chowali się za strażą, wysyłali żołdaków, śmieci dla których największą wartością było złoto, ochłapy które mieli dostać... no i był jeszcze on, żołnierz, samuraj, wydawał się inny, dobry. Wyjątek? Nie, jego zatruto fałszywymi ideałami, teraz to rozumiała. Był dobry bo tak mu kazali, bo tak go wychowali, okłamywali, że w walce, w służalstwie było coś honorowego... była mu wdzięczna, coś winna. Wiedziała, że będzie musiała się odwdzięczyć, kiedy przyjdzie czas i jemu otworzy oczy, pokaże zakłamanie, sprawi, że pozna prawdę.
-Śmierć to litość, zasłużyli na coś gorszego. - powiedziała wciąż dysząc, podniosła się, znaki zaczęły znikać, zwinęły się z powrotem do pieczęci... pieczęci przykrytej fioletową gwiazdką. Mimowolnie dotknęła policzka.
-Akaś. - powiedziała cicho idąc do przyjaciela, dwóch mnichów już tam było, ale to ona go asekurowała, ona przecięła kunaiem żyłkę, ułożyła na ziemi.
-Musicie mu pomóc.[ - powiedziała, jakby wydając rozkaz, lecz jej głos był niepewny, pełen błagania, tak jak i oczy.
-Nie tej dwójki szukałam, nie byli shinobi. - powiedziała krótko. Po wesołej nastolatce nie było śladu, wesołość zniknęła, w sercu grała jej jedynie chęć zemsty. Teraz to była sprawa osobista, zabić psy to nie był wysiłek, zabić tego kto szarpie za smycz, tego chciała.
Anaki
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 24 gru 2017, o 04:10

13/30
Anaki mimo opętania przekleństwem gniewu nie była bezmyślna. Bardzo dobrze. Ataki były wycelowane by zniszczyć cel, a nie tylko go ogłuszyć czy zabić. Tutaj rezultatem musiałabyć zupełna anihilacja, bez cienia litości czy współczucia. Cel był ustawiony jasno i wyraźnie na tym polu bitwy jakim stał się lasek blisko leśnej polanki - wchodzi trójka wojowników wychodzi jedno. Takie cele postawiła sobie Anaki, takie warunki i zasady gry i ona dotrzymała wszelkich zasad. Dwóch napastników oddało życie, nie będac w stanie sobie poradzić z silnymi ciosami i gniewem młodej Juugo.
Szaleństwo powoli odchodziło, ulatywał gniew wraz z ulatującymi duszami kłusowników. W takich chwilach pewnie żałujesz Anaki, że nie umiesz składać ofiar Jashinowi, prawda? Gdybyś znała modlitwę i pomodliła się za poległych nie trafiliby w objęcia Kamisamy by dostapić cyklu reinkarnacyjnego ponownie, odradzając się w nowej formie. Nie. Trafiliby na krwawy tron Jashina gdzie krew potępionych pompowana byłaby przez ich oczodoły aż do końca stworzenia, do końca czasów. Może warto kogoś takiego poznać i umieć zgotowywać wrogom los gorszy nawet od śmierci, co już samo w sobie brzmi makabrycznie? Automatyczne potępienie, przekleństwo na wieczność... Tak, Anaki, czy to jest los na którym twoim zdaniem zasłużyły te służalne pionki bez własnego zdania które jedynie wykonywały polecenia kogoś kto płacił godnie - ich zdaniem - za wykonywanie tychże? Wiesz, dla nich to niby nic. Młode chłopaki z wioski gdzie na codzień to się ubija zwierzaki, dla nich ubić złapanego w sidła jelonka jest czymś całkowicie normalnym i powszednim, nie robi na nich żadnego wrażenia. Czy śmierć była odpowiednią karą, a nie przesadną destrukcją i syfonem dla złości oraz nienawiści jaka w tobie jest? Mnisi biadowali nad jelonkiem, ale nie umieli mu pomóc gdy był na górze. Gdy tylko trafił jednak w zasięg ich rąk - niebieska czakra i zielona otoczyły ich dłonie, które przyłożone do zwierzęcia rozpoczęły powolny i mozolny proces leczenia przyjaciela Anaki.
Widać jednak, że albo są słabi, albo długo tego nie robili, bo leczenie idzie marnie. Idzie i zwierze nie ma już zafundowanej pewnej śmierci, jaka je czekała jeszcze chwilę wcześniej, ale nadal nie ma cudów i zwierze musi odpocząć, zostać z nimi na kilka godzin conajmniej.
-Widocznie jego najemnicy. Może sam już nie wyściubia nosa ze swojej kryjówki? My nawet nie wiemy jak wygląda i jak się nazywa, nic nie wiemy. Szkoda, że oni zgineli, może by cię zaprowadzili do niego... To byli tylko chłopcy chcący zarobić, zbłądzili, ale śmierć nie była odpowiednim wyjściem, Anaki.. - jęknął cichutko, okazując lęk, jeden z mnichów. Anaki mogła teraz zrobić wiele rzeczy, ale ta najbardziej oczywista chyba jeszcze bardziej pogorszy relacje mnichów z nastolatką...
Odwracali się do jelenia by go leczyc, ale czasem zerkali także na Anaki, pilnując jej każdego ruchu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Anaki » 24 gru 2017, o 13:45

14/30
Misja C


Gniew, masakra, tylko tyle. Niektórzy mogli nadawać temu większego sensu niż tylko zemsta. Śmierć jako niewystarczająca kara... jednak mając możliwość nie skazałby dusz kłusowników na wieczne męki, chociaż nie mogła odrzucić myśli, że sprawienie im bólu, niosłoby za sobą miłe uczucie. Widzieć strach w oczach wrogów... piękna chwila, gdyby panowała nad sobą, sprawiałoby jej to czystą przyjemność, dziwne... może nawet odrzucające, jednak taka była prawda. Niosła sprawiedliwość, w imieniu tej bezprawnej moralności. Może nie miała prawa do decydowania o życiu i śmierci, lecz to nie ona podjęła decyzję, kłusownicy mordując sami zgodzili się na taki los. Walka w lesie dobiegła końca... chociaż nie było to starcie, tylko masakra, przez ten krótki moment nastolatka stała się potworem, straciła panowanie, nie wstydziła się tego, postąpiła słusznie. Młodzi niewiedzący wiele o życiu, wychowani w miejscu gdzie uznaje się to za normalność, tak jak Hayami, wspólna cecha... jednak jak nie wiele dzieliło kogoś kto odbiera życie, od tego który je ratuje. Oboje popełniali te same zbrodnie, jednak samuraj ją uratował, stał się kimś innym, wszystko wynikało z tego jak ich ukształtowano... ale wobec nich nie miała żadnego długu, obcy mordujący się nawzajem, tylko dlatego, za zbrodnie, za to, że spotkali się w złym momencie... Pies gończy... czy tym została? Czym różniła się od tych walczących za pieniądze? W tej chwili robiła przecież to co oni. Pobudki, motywacja tylko to ich różniło, chęć sprawiedliwości... nie była nim, była wolna i mogła decydować o wszystkim, robiła to dla siebie. Dlatego, że chciała, nie dlatego, że dostała rozkaz...
Zdjęła jelenia, dwójka kapłanów zaczęła go leczyć.
-Masz rację, śmierć to za mało, poniosło mnie, powinni cierpieć tak jak zwierzęta na które polowali, którymi są. - odpowiedziała z powagą. -Gdybym się opanowała dostaliby karę na jaką zasłużyli, ale atak na mojego przyjaciela, nie wybaczam. - mówiła z chłodem niepodobnym do tej chwili wcześniej błagającej nastolatki.
-Czyli nie wiecie o nim nic więcej... - uśmiechnęła się delikatnie. -W takim razie będę czekać, aż sam do mnie przyjdzie. - mówiła odchodząc. Ten który pociąga za smycz, który tego żąda i na to pozwala, zginie z jej ręki. Szła przez las wypatrując czegoś co mogło pokazać jej gdzie znajdzie owego shinobiego... Psiarza, który spotkać ma się z wilkiem...
Anaki
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 gru 2017, o 17:38

15/30
W tym momencie to już tak naprawdę płacz nad rozlanym mlekiem... krwią... mózgiem... wszystkimi płynami od ramion w górę. Rozmawianie co jest prawe, a co nie, kto winny i kto zasłużył, a kto nie... Coż, jest słabe. Martwi się nie obronią, nie wytłumaczą, że może nie mają innego wyjścia. Może mieli chorą matkę/siostrę i zarabiali jak umieli byle stać ich było na leki i jedzenie? Jest taka możliwość, mała bo mała, ale jednak. Kogo to obchodzi, czym zajmuje się zamordowana ofiara? Przepraszam, czym się zajmowała. Ach, wszystkich, tylko nie morderców. Więc wszystko jasne, temat można zamknąć, Anaki została potworem i morderczynią niewiele gorszą od kultystów czy zwykłych rzezimieszków. I to jeszcze gorszym, bo nie mordowała za ideę czy w jakimś celu, tylko dlatego, że dwóch mnichów obiecało hajs i pokazało kogo ugryźć, jak zaprogramowanemu psu. I właśnie ci mnisi teraz wyrazali głęboką dezaprobatę dla czynów swojego potworka na smyczy. Bardzo dużą dezaprobatę bo w sumie zabiła i nic nie osiągnęła dzięki temu. Nie o to chodziło im, nie taki był cel.
-Kompletnie nie rozumiesz, jak widzę, o co chodzi w równowadze... Nie zabija się bez powodu. Teraz jesteś niewiele lepsza od nich... - Westchnął jeden z mnichów. Drugi chwile ignorował, skupiony na leczeniu zwierzęcia. - Jak on w ogóle wpadł w tą pułapkę? Chyba nie puściłaś go przodem jako przynęty? To byłoby straszne i prosiłoby się o dozgonne potępienie twojej osoby w oczach matki ziemi. Do niczego to byłoby niepodobne... Przeciez mógł zginąć, jak mogłas nie dostrzec sideł...
Zaczął jednak po chwili biadować i drugi z mnichów. Kiedy Anaki dalej się czepiała, że nic nie wiedzą - a sama ani nie spytała napastnikow, ani nie przeszukala - poszła w siną dal. Podróżowanie przez las było męczące. To były bardzo długie godziny.
Anaki, idziesz pół dnia przez las. Naprawdę nic już nie jest oryginalne i każde drzewo, powalony pniak i formacje roslinne są identyczne jak te napotkane wcześniej. Możesz praktycznie usnąć na stojąco od tej monotonii...
...I nagle trzask i gigantyczny ból. Na twojej nodze zacisnęły się ząbki wnyków łowcy, metalowe pordzewiałe ostrza na kilka minimetrów zanużone w mięsie łydki, a sama pułapka przytwierdzona sztywno do podłoża, unieruchamiając cię.
Słyszysz trzaski gałęzi i kroki, ale nikogo jeszcze nie widzisz...
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Anaki » 25 gru 2017, o 18:05

16/30
Misja C


Mnisi nie pojmowali niczego, słudzy natury śmieli pouczać ją o równowadze? Śmierć za śmierć czyż wartość obu nie była taka sama? Właściwie to różniła się ilość, jednak jakość hmm... można było uznać, że równała szale. Dwóch ludzi w zamian za dziesiątki zwierząt? Czyż istniała kara która byłaby sprawiedliwsza? Może... ich śmierć w żaden sposób nie zadość uczyniła ich występkom, nie mogli oddać tego co zabrali więc na własnych barkach odczuli o wiele lżej niż ich ofiary ból który zadawali.
-Nie było innego sposobu, dobrze zamaskowali pułapkę. - powiedziała nie odwracając się. -Jeśli lepiej pokazałbyś im co czuły ich ofiary to zapraszam, ale nie miałam czasu obedrzeć ich ze skóry. Zaatakowali Akasia, prawie go zabili, śmierć była dla nich łaską. Jeśli masz zamiar pouczać mnie o równowadze sam zrozum czym jest. Stając przeciw mnie kładli swoje zapchlone życia przeciw mojemu, wyjść mogło tylko jedno. Zemsta prowadzi do równowagi, tak jak życie równoważy śmierć, tak niegodziwość wyrównuje się zemstą. Znajdę najemnika i wrócę po Akasia. - mówiła spokojnie, nie tak jak zwykle, nie buntując się. Mnisi wydawali jej się ludźmi którzy potrafią słuchać więc mogła próbować otworzyć im oczy. Ruszyła przez las, szła długo. Słońce powoli zaczynało chować się za horyzontem, ogromne ilości mijanych drzew zaczynały w jej pamięci zlewać się w jeden ogólny obraz... zgubiła się.
-Kurwa, gorzej być nie może. - zaklęła pod nosem, następny krok jednak ukazał jej jak podstępną świnią potrafi być los. Ryknęła z bólu gdy ostrza pułapki wbiły się w jej łydkę, jej oczy spojrzały na stalowe szczęki.
-Ja pierdole! - krzyknęła na całe gardło widząc szkarłat spływający po jej nodze. Usłyszała trzask gałązek. Ktoś się zbliżał.
-Wyłaź szczurze! Myślisz, że bez nogi sobie nie poradzę! Zabiję! - krzyczała wyciągając kunai. Pamiętała jak niektórzy z jej grupy korzystali z takich pułapek, ostrzem próbowała rozchylić szczęki na tyle by uwolnić nogę.

Anaki
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 30 gru 2017, o 05:19

17/30
Praktycznie wszystko, co mówiła Anaki, trafiało po prostu kulą w płot, lub jak kto woli było niczym rzucanie grochem o ścianę. To nie tak, że oni nie rozumieli Anaki, oni po prostu uważali to co ona mówi za coś całkowicie paskudnego, złego, negatywnego i w ogóle -ego wszystko co pejoratywne. Zabijając mordercę zostajesz mordercą i to nie jest tak, że cokolwiek jest lepiej. Jeśli morderca zabije dwóch innych, to znaczy, że w zamian za dwóch słabych którzy może by nie zabili więcej, świat zyskał jednego silnego morderce który będzie zabijał dalej. Mniej więcej to samo wytłumaczył Anaki pierwszy z mnichów, cały czas załamując ręce nad nią. Nad jej duszą? Zbawieniem? Powrotem po śmierci do matki ziemi, gdzie jej duszę zjedzą robaki i przerobią na kompost, gdyż matka ziemia nie pozwoli drapieżnikowi który zabijał dla chorych idei czy zabawy wrócić do cyklu. Przynajmniej wedle słów teraz drugiego z mnichów.
-Pułapki, pułapki... Wiele z nich sami rozbroiliśmy. Musiałaś puścić swojego przyjaciela przodem, one są zamaskowane tylko przed zwierzętami. Ninja i ludzie zwykli jak my, spokojnie dostrzegą kształt i rozbroją mechanizm... - Mnich prawie wsadził obie dłonie Anaki w twarz. - Patrz, kciuki przeciwstawne. Tego zwierzęta leśne nie mają i dlatego te pułapki są zagrożeniem tylko dla nich. Ja nie rozumiem, jak można puścić zwierzę przodem, albo nie patrzeć pod nogi, gdy wie się, że poluje się na łowcę... - I mnich został poklepany po ramieniu przez drugiego. Akaś wyglądał źle i jasnym było, że musi z nimi zostać, dalsze ciągnięcie go na akcję byłoby nie tylko ryzykiem, ale i skrajną po prostu głupotą i ryzykowaniem śmierci zwierzęcia... Gdyby Anaki znowu nie patrzyla pod nogi i uznala, ze robienie przynety z bardzo soczystego i smakowitego stworzonka to taki dobry pomysł jest. A wystarczyło jakkolwiek zwolnić pułapkę, łowcy i tak by się pewnie pojawili. Ale nie, lepiej nałogow narażać życie swojego towarzysza.
Las był skurwysynem do poruszania się, tak mówiąc zupełnie szczerze. Bo drzewa w końcu po długiej wędrówce przestają się od Siebie czymkolwiek różnić. Aż tu nagle jak nie pierdolnie stalą o kość...
Ząbki pułapki wbiły się bardzo mocno i próby rozchylenia z jednej strony zwiększały nacisk z drugiej. Gdy Anaki wsunęła broń pod zęby by je odepchnąć, poczuła z drugiej strony tarcie po kości i niesamowity wręcz, niemożliwy do wytrzymania, powodujący kupę na rzadko ból który przeszył całą nogę i wywołał łzy w oczach.
-Szzzzzzzz.... Nie krzycz, płoszysz zwierzynę. - Zza krzaków wyszedł w końcu dostojnym krokiem ubrany w płaszcz, kapelusz i elementy maskujące stroju, męzczyzna. Anaki nie widzi jego twarzy powyżej nosa, ale same usta i skóra na szczęce i policzkach pozwala orzec, wraz z głosem, że jest to osoba całkiem młoda.
-Chciałbym zobaczyć, jak próbujesz wyrwać się z tej pułapki. Przytwierdzona do podłoża, odpychając jedne ostrza zwiększasz nacisk na drugich. To mechanizm na grubszą zwierzynę. Albo na kojoty, wiesz, że odgryzają własne nogi? W sumie może spróbujesz? - W jego rękach znajdowała się kusza, a jej czubek wycelowany był w Anaki. Czy jest jakieś wyjście z tej patowej sytuacji?
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Anaki » 2 sty 2018, o 20:49

Mężczyzna... śmieszne, zwykły tchórz, kłusownik, morderca, nawet nie człowiek. Marna podróbka wojownika który jedyne co potrafi to zakładać pułapki i celować z tej swojej marnej zabawki. Chciał ją zabić? Niech próbuje, co z tego, że nie może się ruszyć, nie zegnie karku przed bezdusznym psem... mówił o kojotach? Ona była wilkiem, prędzej zginie niż pozwoli, aby krzywdy przyjaciół nie zostały naprawione! Już milczała! Nie będzie znowu! Tym razem z dumą stanie do walki!
-Myślisz, że mnie przestraszysz? Jesteś zwykłym psem. Możesz strzelać! Przez ciebie cierpi mój przyjaciel! Zabije Cię! - krzyczała odrzucając kunai. Skoro nie mogła się uwolnić to poruszy tymi cholernymi sidłami! Chciała rzucić się na niego... jednak pułapka utrzyma niedźwiedzia, a ona była tylko zbuntowaną nastolatką...
Anaki
 

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 6 sty 2018, o 20:03

19/30
Wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Skończyć też musiała się cierpliwość wielkiego losu do poczynań Anaki. I tak, robiąc małe podsumowanie, gdy słysząc, że poszukuje ninja polująceog na zwierzęta, dziewczyna puściła jelenia przodem. Zwierze, bo tak los chciał i pozwolił, przeżyło pułapkę, która jednak w praktyce była naprawdę straszna i paskudna i miała zwierze zabić... I w sumie była blisko. Potem Los patrzył z politowaniem, gdy Anaki postanowiła zabić napastników bez zamienienia słowa na temat ich mistrza, wiedząc, że sama specjalnie podnosi trudność swojego zadania. A gdy nie przeszukała zwłok, a gdy poszła dalej, nie patrząc pod nogi, nie uważając na pułapki...
Ale los poszedl zapalić i sobie strzepać, byle jakoś zabić czas, gdy Anaki postanowiła zawziecie pyskować łowcy który celował z nią w kuszy, grożąc zabiciem jej, jeśli kontynuuje swoje naganne względem jego osoby zachowanie.
Kiedy Anaki nie uciszyła się, jak został jej wydany rozkaz, tylko dalej wyzywała, rzucała się i tym podobne naprawdę słabe w obecnym położeniu zachowania były jej głównym planem, łowca westchnął.
-Mogłbym cię przywiązać do drzewa, z rozwartymi na boki udami i cipą na wierzchu. Moi ludzie mieliby używanie z takiego ruchadmięsa. Ale wiesz, szanuje dzieci. Nawet te głupie, jak Ty, które nie umieją zamknąć ryja. - Dwa strzaly przeszyły prezycyjnie ręce Anaki, trysnęła krew, ból przyćmił zmysły, ważne było tylko to, że ręce stały się niemożliwe do dalszego wykorzystania. Łowca, będąc pewnym swojego bezpieczeństwa, podszedl do młodej.
-Ale nie byłbym Sobą, gdybyś nie miała chociaż namiastki. Masz, ssij. - Uderzył Anaki pięscią w twarz. Kilkanaście razy, aż pęknięta szczęka, z głośnym trzaskiem, opadła, zostawiając Juugo z rozwartymi ustami jak prostytutka na widok zapłaty, ale jeszcze przed finiszem. W oczach łowcy palił się wyraźny entuzjazm, zadowolenie, satysfakcja z tego, że może się zabawić. Kilka razy też uderzył ją w brzuch, kopnął w kroczę i upewnił się, że ręce nie działają zwyczajnie je łamiąc kilkukrotnie Był pod ciężkim wrażeniem, na jakie cuda pozwala bycie Shinobim i to Juugo, bo dziewcze naprawdę było ciężkie do ubicia.
-Dobra, teraz ssij. - Po czym włożył w zniszczoną jamę ustną Anaki kuszę i zaczął gwałcić jej twarz tą bronią. Ostry czubek bełtu ciął podniebienie i policzki, Anaki musiała pić własną krew, czy tego chciała, czy nie.
W pewnym momencie, przy jednym z mocniejszych pchnięć, bełt został zwolniony z cięciwy i przestrzelił glowę dziewczyny, powodując wycieknięcie mózgu do gardła.
-Ech, kurwa, przedwczesny wytrysk. - Zaśmiał się klusownik, chwycił nóż, otworzył pułapkę, rozebrał dziewczynę do naga, po czym rzucił ją na mniej trawiastą przecinkę, by pożywiły się nią owady i zwierzyna leśna.

Dziękuje za misję, było naprawdę fajnie.
Oczywiście śmierć postaci, polecam się na przyszłość.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość