Polanka w środku lasu

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 lip 2019, o 21:58


I remember when
I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that place
Even your emotions have an echo in so much space
And when you're out there, without care
Yeah I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much



Ostatnią technikę o której była w ogóle mowa i w zwojach i w podręcznikach i której mnich mógłby się nauczyć, była technika która nawet jego zaskoczyła, a nie jedno kurde widział. Bo jak to tak, ja rozumiem, że Chiyute to straszna kupa i leczy na dobrą sprawę tylko ciało bezpośrednio tam gdzie dotykają łapy. Wiedział zatem też, że ulepszenie Chiyute, czyli naosute pozwalało mu w doskonały sposób leczyć bez dotykania pacjenta - w ten sposób nie musiał pchać paluchów na ziejące rany swoich celów technik leczniczych by im nic nie babrać. Takie babranie to definitywnie chujowy pomysł, bo nie zawsze jest okazja by ręce wysterylizować.
Ale żeby techniką medyczną w praktyce w ogóle rzucac na odległość? To w ogóle nie mieściło się ani w głowie, ani w dupie mnicha, a muiało się pomieścić w jego ręcach. Co zabawne, technika ta była bezpieczęciowa, czyli nie składał duetu pieczeci które do tej pory były obecne w każdej z triady technik medycznych które służyły do leczenia... lecz, nawet nie mając kontaktu z pacjentem, możemy leczyć na oszałamiającą odległość nawet czterech metrów. Samo założenie było przerażające dla mnicha, jak to tak, na cztery metry od celu? Czyli to by oznaczało, że jeśli ktoś by groził, że poderżnie komuś gardło, a mnich stałby cztery metry oddaony to mówi - śmiało - podcinaj!
I leczy swojego kochanego pacjenta od razu jak ten zostaje raniony? Bez bliskości? To trochę smutne, ale jakie potezne w założeniu i w możliwie praktycznym wykonaniu! Mnich zaczął więc realizować się w nauce techniki, jednak przyzwyczajony do tego, że technikę iryo i medyczną czakrę wyzwala sympatyczny duet pieczęci, miał problemy przez wiele godzin w opanowaniu wymagającej naprawde wielu godzin i jeszcze bardziej wielu prób - wyzwolenie medycznej czakry bez użycia żadnej pieczeci. Nie było to łatwe i Shigusiowi nie przychodziło łatwo, wiele prób u wody upłynęło w jeziorze czy tam w rzece nim mnichowi wreszcie się udało bezpieczęciowo utrzymać zielonkawego gluta czakry.
Zaczął nim, w dalszych krokach manipulować by osiągnąć zamierzony cel, czyli przesylanie tego medycznego gluta zielonkawo seledynowej czakry do celu. Ale na cztery metry ? Na początku to udawało mu się maksymalnie na półmetra odsunąć od siebie medyczną czakrę i kazać jej się przesuwać dalej, aleeeeee dużo prób dalej osiągnał już metr, potem osiągnął półtorej metra, potem osiągnął dwa metry, potem osiągnął dwa i półmetra, potem udało mu się osiągnać trzy metry, potem popchnął jeszcze bardziej swoje możłiwości osiągając zawrotną odleglość trzech i pół metra - by dopiero następnego dnia po odpowiednio sytym posiłku i wypoczęciu...
Opanowac oszałamiającą odległość czterech metrów. Tadam, Shiga mógł teraz, po wielkich bólach przypominających rodzenie jeża, przesyłać medyczną czakrę z dala od swojego ciała na odległość aż cholernych czterech metrów i to w sposób całkowicie bezpieczęciowy. Nie wierzył sam w to, jak jego umiejętności się rozwinęły od Hanamury, gdzie jego szczytem umiejętności było pieprzone skaleczenie... A za to wszystko, odpowiedzialna, czy tego chce czy nie, była jednak Chise. Może to i lepiej? Jako Shiga ratujący życie Mnich realizował się nawet bardziej niż jako Shiga morderca. Jego rosnąca sława chyba świadczyła o tym najlepiej.

Nauka techniki rangi A - Kyori Chiyu no Jutsu

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 lip 2019, o 22:32


I remember when
I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that place
Even your emotions have an echo in so much space
And when you're out there, without care
Yeah I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much


Ostatnią techniką której mnich planował się kiedykolwiek w życiu nauczyć - to jest, jeśłi to życie trwaloby pewnie jakiś miesiąc, albo góra dwa, było ostateczne zastosowanie umiejętności jakie posiadł dzięki rankankenowi. Gilotynowy spadający cios łączył wszystko co wspaniałego czego nauczyl się zarówno w taijutsu bezstylowych jak i w taijutsu w pięknym stylu rankankena. Technika o tyle wspaniała, że w sumie najpotężniejsza jaką oferował mu styl biorąc pod uwagę jego aktualne możliwości - innymi słowy co mógł zrobić i co mógł opanowac bez zrobienia sobie jakiejś wykurwistej krzywdy. Ostatnie czego mu brakowało, na dobrą sprawę, to połamanie się przed samą wyprawa.

Wdzięczna i dźwięczna technika o nazwie Girochin doroppu czyli dosłownie właśnie gilotynowy upadek czy upadek gilotyn, polegała na tym, by wzbudzać szacunek samą nazwą - a jak będzie odpowiednio wykonana to głównie słać gęsto trupa, siać przerażenie, zniszczenie i szeroko pojęty rozpierdol. Po pierwsze musiał się ładnie wybić w górę - robił to w praktyce już chyba tysiące razy na przestrzeni ostatniego miesiąca czy dwóch, że teraz dobre wybicie się w powietrze było dla niego niczym wyssane z mlekiem matki. Jakby go w nocy o północy obudzić to by się wybił w powietrze jak jebaniutki zajączek cały ze sprężyn. Przezabawna sama wizja, to trzeba jedno przyznać.

Ogólnie po tym, jak się już ładnie wybije i osiągnie jakąś tam kuszącą wysokość, to się podnosi nogę, zwiększając swoją prędkość i zwiększając swój moment obrotowy do tego stopnia, że nabieramy nie tylko wspaniałej siły, ale i wspaniałej prędkości, by potem z tą wspaniałą siłą i wspaniałą prędkością wpieprzyć się na przeciwnika całą siłą i impetem, a robiąc salto to w ogóle siła i pęd taki, że zgon na miejscu. Wiele prób później mnich wykonał technikę dwa dni w przód w sposób zadowalający go. Tak, podobało mu się definitywnie to zwieńczenie jego aktualnych możliwości Rankankenu.

Nauka techniki rangi B - Girochin Doroppu.

Co jednak medyka Shigę jashinistę pasożyta zawadiakę ponad wszelką kontrolą bawiło najbardziej to to, że z kantai, razem z nim, przypłynęły jego zakupy, to jest, całe te wyjebanie wielkie skrzynie towaru. Mnich musiał teraz chwycić swoje, przebrać się, popakować wszystko w odpowiedni sposób, pochować w zwojach to co dla Siebie, a to co dla Chise... I w ogóle, napełnić manierki, przygotować zestawy, wszystko ładnie po swojemu poukładać i w ogóle meksyk na dłuższą metę. Totalny meksyk.

Co wynosiła cała jego lista? Na dobrą sprawę bardzo wiele dobroci. Zaczął więc pakować zabawki, rozłożył swoje zwoje bardzo ładnie je rozwijając i mając zamiar wszystko jako tako poukładac, ubrać się, przygotować i wybierać w drogę...
Jego początkowa zawartość zabawek w skrzyniach oznaczała więc, że miał dużo, dużo rzeczy. Pootwierał wszystko co przypłynęło z nim z Kantai.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Co z tego idzie dla Chise? Mnich doskonale wiedział, czego dziewczyna może chcieć, więc najsampierw chwycił zwój rozmiarów małego z pięciu które posiadał i umieścił w nim, znając jego możliwości pomieszczenia, część zabawek które miał zamiar Chise przekazać. Od razu sobie spisał listę, by potem dziewczynie powiedzieć co jest gdzie.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Tak przygotowany mały zwój w kolorze czerwieni z białą oblamówką włożył do jednej z dwóch zakupionych dużych toreb. Następnie rozwinął średni zwój i położył na nim wszystko co miał zamiar do niego spakować, przesyłając czakrę do przedmiotów i do zwoju, pieczętując wszystko co trzeba pod koreczek. Zajęło to zwój numer jeden z pięciu posiadanych.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

I taki zwój, czerwony z czarną oblamówką w rzucił do tej samej torby co poprzednia paczka prezentowa w formie zwoju ho ho ho święta nadchodzą razem z Shigą. Do takiej torby wpakował też jedną z rękawic Kuzuri które razem ze swoim przyjacielem w Hanamurze opracowali. Torba zawierała więc w sobie dwa wypakowane zwoje, a także jedną sztukę Kuzuri. Ładnie, ładnie, dostatecznie.
Zostawiło to mnicha z koniecznością spakowania reszty zabawek. Po pierwsze zaczął od ubioru, bo po co wszystko targac, prawda? Wziął całe swoje bandaze jakie zakupił i bardzo dokładnie i bardzo ladnie owinął nimi caluteńskie swoje ciało. Każdą z kończyn, a nawet głowę, zasłaniając całkowicie swoje włosy, swoje ciało i każdy jego najmniejszy milimetr bandażami. Uczynił z siebie bardzo sprytnie zakamuflowaną mumię. Na swoje zmumifikowane ciało zostało przywdziać zbroję, którą zalożył i stał się pancerniakiem. Na lewej ręce znajdowała się jego wierna kusza w której zmienił szpulę z poniszczonych 20 metrów żyłki na całe 50. Na prawej ręce - Kuzuri. Do pasa przytroczył Muramasę w pochwie, najpierw nacieszając nim oczka swoje. Na ręce założył jeszcze rękawiczki ze stalowym ograniaczem, które ładnie uzupełniały jego karwasze, zmieniając go w fortecę nie do spenetrowania - prawie! Bo na koniec założył jeszcze na łeb otrzymaną od Chise maskę wykonaną z zerwanej z ciała Kabuto pancernej płyty, zmieniając się w inkarnację Kabuto. Pancerną! Przy użyciu opanowanej wcześniej techniki spreparował połowę swoich posiadanych notek, a połowę zostawił czystą, normalną, w sensie.
Jedne notki wrzucił do jednego małego zwoju - z numerem 2, a drugie notki do zwoju z numerkiem 3. Do zwoju z numerem 2 wsadził także posiadane notki świetlne, a także posiadane bombki chilli. Do drugiego małego zwoju, gdzie do tej pory były tylko notki wpakował oba posiadane pojemniki z formaliną... a także posiadane pigułki bojowe i ze skrzepniętą krwią. Poszedł też nad wodę napełnić wszystkie posiadane manierki pitną wodą, pakując je do średniego zwoju z numerkiem 2. Do tego także zwoju, dla porządku poszły także ogniskowy zestaw do gotowania, a także krzesiwo i hubka... Zapakował ciasno wszystkie bełty do kołczanu, który zalożył na plecy, Zresztował mu się w sumie tylko łańcuch, który wpakował do małego zwoju numerek dwa, wypełniając go niemalże po brzegi - czuł to, a do zwoju małego z numerkiem trzy wpakował szpony, zwój porastający futerkiem, bombkę dymną ze śmiesznym efektem jak i dwie dymne bombki rozsypujące konfetti. Takie zabaweczki.
Wolne, nieużywane zwoje trafiły do jednego ze zwojów. Mnich założył torbę, na torbę zwinięty ładnie namiocik, a z boku zbroi, by mieć dobry dostep do bełtów - powiesił kołczan. I tak wyekwipowany był wreszcie gotów do drogi.
Więc wyruszył - uprzednio, dla pewności, używając swojej techniki po odpoczynku dnia nastepnego, napełniając średni zwój po brzeżki wodą.... Może się przyda?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


ZT

Użyte techniki:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Fūin no Jutsu

Pieczęci
Przy pieczętowaniu Tygrys, przy odpieczętowaniu brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny(jednorazowe pieczętowanie)

Dodatkowe
Użytkownik musi stać obok zwoju (i takowy posiadać, rzecz jasna)

Opis Podstawowa technika specjalistów w pieczętowaniu, wymagająca użycia zwoju. Ninja staje w pobliżu papirusu i nakłada na papier (lub obok, jeżeli przedmiot jest za duży) to, co ma zostać zapieczętowane wewnątrz. Następnie przelewa do obu - przedmiotu i zwoju - swoją chakrę i składa pieczęć tygrysa. Efektem jest zamknięcie wewnątrz papieru docelowego przedmiotu, który następnie można w każdej chwili ponownie odpieczętować.

Uwaga -Pieczętowanie materiałów organicznych (m.in. materiałów do przeszczepu) możliwe jest przy pomocy tej techniki dopiero od Fūinjutsu C.
-Na randze E z Fūinjutsu możemy pieczętować przedmioty tylko w małych zwojach.
-W przypadku samurajów technika jest dostępna od Fūinjutsu rangi D



Nazwa
Fūin no Mizu

Pieczęci
Wół → Zając

Zasięg
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (zapieczętowanie)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Rozszerzenie Fūin no Jutsu, poszerzające wachlarz przedmiotów możliwych do zapieczętowania o wszelkiego rodzaju ciecze. Dzięki temu możemy zamknąć w zwoju między innymi oliwę, ropę, formalinę lub rzecz jasna najzwyklejszą wodę. Pieczętowanie chwilę trwa, lecz po zakończeniu procesu możemy nosić w kieszeni zwój zawierający wodę - pozwala to np. używać technik Suitonu tam, gdzie nie ma wody.
Ilość wody, jaką jesteśmy w stanie zmieścić do zwoju, jest zależna od naszej rangi w Fuuinjutsu i wielkości zwoju:
</span>
Fūinjutsu D
Mały zwój
niewielkie
Średni zwój
niewielkie
Duży zwój
małe

Fūinjutsu C
Mały zwój
niewielkie
Średni zwój
małe
Duży zwój
małe

Fūinjutsu B
Mały zwój
małe
Średni zwój
małe
Duży zwój
średnie

Fūinjutsu A
Mały zwój
małe
Średni zwój
średnie
Duży zwój
średnie

Fūinjutsu S
Mały zwój
średnie
Średni zwój
średnie
Duży zwój
duże
]



Nazwa
Bakuryūgeki

Pieczęci
Tygrys

Zasięg
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (aktywacja)

Dodatkowe
Wymaga posiadania notek wybuchowych

Opis Jutsu to jest o tyle specyficzne, że pozwala użyć destrukcyjnej mocy notek wybuchowych... nie wywołując wybuchu. Technika wpływa bezpośrednio na pieczęć, zmieniając nieco jej właściwość - po aktywacji notki cała energia chakry zostaje przekierowana na wytworzenie płomienia, który przyjmuje kształt głowy smoka i automatycznie mknie w kierunku oponenta. Notka po użyciu tej techniki nie nadaje się już do użytku.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Isei » 5 paź 2019, o 03:07

Wynagrodzenie nie było jakoś specjalnie sowite, jednak wydawało się być wystarczające jak na takie zadanie. Chwilę później jednak ruszyli w drogę, a w trakcie przeprawy chłopak siedział raczej cicho, co jakiś czas przytakując na to, co mówi staruszek. Mało obchodziło Isei'a to, jak nazywał się koń, czyim ulubieńcem jest, ani też to, skąd bierze starzec delfiny - nie wiedział zresztą czym były delfiny tak do końca, więc niezbyt miał jak odpowiedzieć na te piekną opowieść. Niemniej jednak zrozumiał plan, miał na oklep osiodłać konia, a następnie po prostu go zmęczyć. Genialny plan, zaprawdę.

- Jest pan pewien, że ten plan to najlepsze co zdołaliście wymyślić? Nie lepiej go po prostu pojmać, nie wiem? Przy pomocy jakiejś liny, albo zagonić do waszej stajni? Nie wydaje mi się to zbyt dobry pomysł, by skakać z drzewa na biegnącego konia. - powiedział nad wyraz spokojnym tonem, nasuwając na palec pierścień. Był gotów zrezygnować, jeżeli coś okaże się zbyt szalone. - Nie będę nadstawiał karku nawet gdyby ten koń miał złote podkowy, po prostu, nie widzę w tym sensu. Musi być jakiś lepszy sposób.

Tak własnie było, chłopak nie widział żadnego sensu w skakaniu na konia. Łatwiej i lepiej będzie go po prostu spętać, złapać, ewentualnie zagonić w kozi róg i doprowadzić do miejsca docelowego. Ich plan zakładał coś szalonego, coś co nie koniecznie podobało się młodemu Uchiha. On wolał działać bezpiecznie, brać sobie poprawkę na ryzyko, którego nie musiał podejmować. Jeżeli coś dało się zrobić w miarę bezpiecznie - wolał to zrobić w ten właśnie sposób.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 135
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Shins » 5 paź 2019, o 07:06

Isei: Misja rangi D
7/15

Obawy chłopaka były dla starszego mężczyzny zrozumiałe - "Zapędzenie w kozi róg, jak to się wyraziłeś nie wchodzi w grę. Nie ma takie miejsca, Kuou po prostu bieg w kółko. Liny już na niego zarzucaliśmy, ale zawsze wyrywał się nam z rąk. Niestety, ale najlepszym sposobem podporządkowania sobie konia jest jego ujeżdżenie. Wtedy pozwoli nam się prowadzić. To naprawdę jedyne wyjście. Koń jest spokojny, nie powinien walczyć za długo, ale żadnemu z moich pracowników nie udało się na konia wskoczyć. Bez tego się nie obejdzie" - wyjaśnił mężczyzna, który na hodowli koni zjadł własne zęby i wiedział co mówi.

Tymczasem doszliście do niewielkiej łąki, gdzie mogłeś zauważyć wielkiego białego konia wypasającego się pod przeciwległą ścianą drzew i pilnujących go dwóch dziewczyn. Gdy tylko Was zobaczyły jednak z nich podbiegła i powiedziała - "Dobrze, że Pan jest. Już martwiłyśmy się, że nie znajdzie Pan nikogo do pomocy!" - po czym zwróciła się do Ciebie - "Jesteśmy Ci bardzo wdzięczne za pomoc, same nie damy rady go ułagodzić.".

"Spójrz tutaj" - powiedział do Ciebie mężczyzna i wskazał na spore drzewo z wystającą gałęzią, która wisiała około 2.5m nad poziomem ziemi - "Zaczaisz się tutaj, a gdy koń będzie przechodził pod nim po prostu skoczysz mu na grzbiet. TO absolutnie w pełni bezpieczne!".
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 717
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Isei » 9 paź 2019, o 00:00

Chłopak zaczynał powoli pojmować, że najzwyczajniej w świecie rumak jest zbyt silny, by siłować się z nim w przeciąganiu liny. Zrozumiał również, że jest zbyt szybki by ktoś o zdolnościach normalnego przeciętnego kowalskiego miał go dogonić. Cóż. Sam Uchiha również nie był demonem prędkości, ale nie należał również do najwolniejszych. Niemniej jednak jego najmocniejszą stroną była zdecydowanie skuteczność postrzegania otoczenia. Możliwość obliczenia trajektorii lotów niektórych broni miotanych, oraz samo wyczucie czasu. Być może starzec miał rację? Nie było to samobójstwo, jednak sam plan był zdecydowanie szalony.

- Dobra, rozumiem. - powiedział krótko. Rozumiał, że jego zleceniodawca nie jest w ciemię bity. Znał się na rzeczy, nie zamierzał tego dłużej kwestionować. Widząc dwójkę dziewczyn delikatnie jedynie się uśmiechnął. A następnie nawet trochę zarumienił, gdy jedna z nich potraktowała go jak jakiegoś bohatera. Nie zdarzało się to zbyt często, a na pewno nie tutaj, w Koutei. - Dam z siebie wszystko.

Chłopak ukłonił delikatnie głowę, a następnie wysłuchał planu, nie zamierzał przedłużać, ruszył pod wyznaczone drzewo, by następnie powoli wdrapać się na wskazaną gałąź. Dwa i pół metra to wysokość na którą bez problemu powinien być w stanie wskoczyć, a w najgorszym wypadku przynajmniej złapać się ręką, a następnie szybkim susem wzbić się w górę, by spokojnie sobie na niej przysiąść. Gdy to mu się udało, zamierzał spoglądać na Kuou i wyczekiwać odpowiedniego momentu, by zeskoczyć na jego grzbiet i siadając na mu na oklep na grzbiecie. Niemniej jednak pierw musiał znaleźć się na gałęzi.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 135
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Shins » 9 paź 2019, o 17:12

Isei: Misja rangi D
9/15

Argumenty, jakimi posłużył się starzec przekonały Cię do realizacji wymyślonego przez niego planu. Planu prostego jak budowa cepa. Miałeś tylko wskoczyć na grzbiet przejeżdżającego pod Tobą konia. I to wszystko.

Gdy Ty poszedłeś przygotować się wchodząc na drzewo, starzec zwrócił się do dwóch dziewczyn... a w zasadzie jednej, bo druga gdzieś zniknęła - "No jasna cholera, gdzie podziała się ta Keika? Zawsze znika gdy trzeba wziąć się do roboty!" - zawołał wkurzony - "No trudno, musisz zrobić to sama..." - i nie dokończył zdania, bo przerwał mu w tym dźwięk uderzającego ciężaru o ziemię. Gdy się odwrócił zauważył, że popisowo zleciałeś drzewa na tyłek. Czyżby kurz i piach wystarczyły żebyś stracił koncentrację i zleciał z pionowej nawierzchni?

Tego co się działo jednak dalej nie przewidziałby nikt. Przyjaciel delfina Ko, koń Kuou podreptał do Ciebie, gdy rozmasowywałeś sobie siedzenie i jak gdyby nigdy nic dziabnął Cię w tyłek! To musiało zaboleć!

"Nic Ci nie jest? Wszystko w porządku" - zawołał podbiegający właśnie staruszek, gdy demoniczny koń odbiegł sobie na bok.


-0 Wytrzymałości na 3 tury
Siniak na tyłku
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 717
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Isei » 9 paź 2019, o 19:03

Plan był dobry, wykonanie jak zawsze. Pomimo, że Isei nie był typem pechowca, czy jakiegoś kompletnego niezdary, czasami w życiu cały czas wiał nam wiatr w oczy. Tak było też tym razem, kiedy już myślał, że znalazł się na gałęzi, poślizgnął się uderzając tyłkiem o podłogę. Chwilę później poczuł, jak potężne szczęki rumaka zaciskają się na jednym z jego pośladków. Już miał złapać za kunai który znajdował się w jego kieszeni i wbić mu go w łeb, kiedy zorientował się, że to dobra okazja, by okiełznać rumaka.

Złapał go za łeb, albo raczej położył na niej rękę - ale ta szybko się ześlizgnęła. Niestety, chłopak był widocznie za wolny. Spojrzał na dziadygę, a następnie na konia krzywiąc się i wstając lekko ociężale.
- Jaki mamy plan? Strasznie mocno gryzie... - powiedział zniesmaczony, a następnie spojrzał na konia, by w razie czego uniknąć jego szarży czy jakiejkolwiek próby podejścia do chłopaka.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 135
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Shins » 9 paź 2019, o 19:20

Isei: Misja rangi D
11/15

Gdy tylko starzec sprawdził, że jednak wszystko z Tobą w porządku zawołał dziewczynę - "Jurei! Chodź tutaj! Musimy wymysleć jakiś plan!". Na te słowa dziewczyna podbiegła do Was i między nią a starcem wywiązała się taka rozmowa
- "Chyba mu się nie spodobało to, co chcieliśmy zrobić. Teraz ten plan nie ma sensu, bo Kuou raczej nie podbiegnie pod to drzewo"
- "Bzdura! To tylko jakiś koń! Nawet jeśli demon z niego niepospolity! Nie rozumie ludzkiej mowy!".
- Nie byłabym taka pewna. Wiele razy zdawał się wiedzieć, czego od niego chcemy. Zupełnie jakby nas rozumiał!
- Nie gadaj bzdur. Niemniej może jednak wymyślmy inny plan. Bo z tym nam wybitnie nie wyszło...

Gdy mieliście kontynuować rozmowę nagle usłyszeliście jakiś trzask nad sobą, a następnie wielka kłoda spadła i rąbnęła Jerei w głowę, a ta padła na ziemie nieprzytomna - "O jasna cholera!" - wyrwało się starcowi - 'Sprawdź czy z nią wszystko w porządku!"
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 717
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Isei » 9 paź 2019, o 19:56

Chłopak słuchał spokojnie co do powiedzenia ma zarówno jedna jak i druga strona. Spojrzał wreszcie na mężczyznę, który stwierdził, że ten koń nie może ich rozumieć i wszystko co powiedziała Jurei to bzdura. Isei się z tym nie zgadzał.
- Może ten koń jest o podobnej inteligencji do psów? Psy również potrafią zrozumieć niektóre komendy i ludzką mowę. - skwitował, a po paru chwilach usłyszał łamiącą się gałąź. Nie zdążył jednak odsunąć dziewczyny, a jego oczom ukazał się niezbyt przyjemny widok, nokautowanej dziewczyny. - Kurde, czy ten dzień może być gorszy?


Chłopak zapytał sam siebie, a następnie przyklęknął przy dziewczynie, przykładając dwa palce do jej tętnicy szyjnej. Nie był wprawionym medykiem, ale znał podstawy - dlatego też wiedział, że własnie tak powinien postąpić. Spojrzał na jej klatkę piersiową próbując określić czy ta się porusza, a następnie ułożył ją płasko na ziemii. O ile ta oddychała, uniósł delikatnie jej głowę, łapiąc za kark i potylicę.
- Hej, wstawaj. Jurei, Jurei! - zawołał, a następnie o ile ta się nie obudziła czy nie zareagowała, delikatnie nią potrząsnął. Chcąc ją tym samym wybudzić z szoku.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 135
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Shins » 9 paź 2019, o 20:09

Isei: Misja rangi D
13/15

Na szczęście dziewczynie nic się nie stało. Gałąź jedynie chwilowo ją zamroczyła, ale gdy sprawdzałeś jej puls świadomość zaczęła do niej wracać - "Co.. co się stało?" - zapytała zamroczona - "Tak... tak, wszystko w porządku..." - zdołała z siebie wydusić. "Całe szczęście, że nic Ci nie jest" - powiedział starzec i rozejrzał się po polanie - "Ten przeklęty koń to źródło samych problemów! Ustaw go na granicy, a z pewnością rozpęta wojnę!"

Gdy w raz z dziewczyną pozbieraliście się i wspólnie zaczęli zastanawiać co dalej mogliście zauważyć, że niedaleko Was wyszła na polanę młoda kobieta. "Yami-chan!" - zawołała Jurei - "Tak mi przykro, że znowu pozwoliliśmy mu uciec".

Kobieta skierowała swe kroki w Waszym kierunku kręcąc zrezygnowana głową - "Dziadku! Przecież mówiłam, że jeśli Kuou ucieknie, to żeby przyjść po mnie. Przecież wiesz, że on słucha tylko mnie".
- "Oj wiem, wiem. Ale masz tyle spraw na głowie, że nie chciałem dokładać Ci kolejnej" - powiedział zrezygnowany.


Kobieta jedynie pokręciła głową i ruszyła ku koniowi, a ten - jak gdyby nigdy nic - po prostu podreptał do niej. Yami pogłaskała go pysku i podeszła z powrotem do Was, a koń posłusznie podążał jej śladem. Kobieta zwróciła się do Ciebie - "Dziękuję Ci za chęć pomocy mojemu dziadkowi. Myślę, że Twoja praca właśnie się zakończyła" - po czym powiedziała do dziadka i jego pracownicy - "Pójdę zaprowadzić go do zagrody, a Wy może pozbierajcie te szpargały co tu przynieśliście za nim" - po czym zniknęła między drzewami.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 717
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Isei » 9 paź 2019, o 21:07

Chłopak ucieszył się na widok wracającej świadomości u dziewczyny. Kto wie jakie obrażenia może wywołać taka spadająca kłoda na głowę? I może własnie ten widok zdrowej osoby tchnął w Iseia myśl, o której już dawno zaczął rozmyślać. Być może dobrym sposobem na naprawienie błędów ojca było właśnie pomaganie innym, zamiast próbowanie zyskania poparcia w klanie mordowaniem ich wrogów? Może własnie leczenie ran swoich sojuszników było właściwą drogą? Bóg jeden wiedział, jednak pojawił się zalążek tego, co mogło się stać w niedalekiej przyszłości. Teraz jednak nie miał czasu zbyt długo nad tym rozmyślać, mieli robotę do wykonania.
- Cieszę się, że nic Ci nie jest. - uśmiechnął się, a następnie puścił dziewczynę, by ta nie czuła się skrępowana. - Nie jest to najmniej problematyczny zwierzak w Sogen, co to to na pewno.


Chłopak skwitował słowa starca, a następnie zauważył młodą dziewczynkę, wychodzącą zza drzew. Yami-chan, całkiem niezłe imię. Najwidoczniej to ona była "właścicielką", albo czymś w rodzaju przyjaciela tego czworonoga. Cóż, wnuczka okazała się kluczem do rozwiązania tej zagwozdki zwanej zaciągnięciem konia do stajni.

- Mogliśmy zaoszczędzić sporo czasu i siniaków. Nie mogę zaprzeczyć, że pójście do pana wnuczki, byłoby dużo lepszym rozwiązaniem. Niemniej jednak, cieszę się, że mogłem pomóc... - powiedział spokojnie, a następnie spojrzał na konia, oraz jego właścicielkę. - Nie ma problemu, została mi obiecana nagroda za pomoc. Nie był to czas stracony, po za tym, nauczyłem się, że trzeba ostrożnie stawiać każdy krok! Cieszę się, że odzyskaliśmy Kuou.

Po tych słowach, zaczekał jeszcze na wynagrodzenie, oczywiście pomagając zbierać wszelkie szpargały. Nie chciał jednak marnować zbyt wiele czasu. Najchętniej zmyłby się tutaj już teraz, ale niestety należało najpierw dokończyć pracę.
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 135
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Shins » 9 paź 2019, o 21:21

Isei: Misja rangi D
15/15

"A tak, zapłata... a pomyśleć, że taki młodzian jak Ty mógłby zrobić coś za darmo dla starego człowieka" - nieoczekiwanie zaczął zrzędzić starzec, który jednak nie zamierzał Cię oszukać, a jedynie znalazł dobry temat do narzekań, gdyż w jego wieku było to jedna z najciekawszych aktywności, jakich się mógł podjąć. Wygrzebał on mieszek dobrze ukryty wewnątrz ukrytej kieszeni w jego stroju po czym skrupulatnie odliczył kwotę, na jaką się umówiliście. Widać, że kupiec, bo ani Ryo nie przepuści.

Tymczasem Jurai postanowiła naprawić trochę wizerunek swojego pracodawcy i powiedziała - "Dzięi za pomoc i za to, że mi pomogłeś. Będę miała jeszcze długo sporego guza". Po tych słowach podała Ci zapłatę wyliczoną przez starca i udałą się w raz z nim porządkować liny i inne sprzęty, które tam przytaszczyli wcześniej.

Tak kończy się Ta nie-tak-bardzo epicka przygoda, o tym jak nie-taki-wielki bohater poskromić chciał nie-tak-bardzo-demonicznego konia, a koniec końców skończył z pogryzionym pośladkiem, a konia zwinęli inni. KONIEC
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 717
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Isei » 10 paź 2019, o 01:46

Cóż. Wszystko wskazywało na to, że to koniec tej pieknej historii o kupcu, który swojej wnuczce kupił konia imieniem Kuou. Dziwna to była historia, jednak miała za sobą pewną przestrogę. Nawet najbardziej niepozorny przeciwnik może okazać się ciężki. Tak można było w skrócie określić tego śnieżnobiałego rumaka. Tyłek zapewne będzie bolał chłopaka jeszcze kilka dni, teraz jednak Isei mógł wreszcie wrócić do domu i tam wypocząć. Odebrał opłatę, co skwitował krótkim "dziękuję", a następnie spojrzał na Jurei, serdecznie się doń uśmiechając. Chciał coś powiedzieć, w stylu "może się jeszcze kiedyś spotkamy", ale jakoś tak wyszło, że... po prostu się speszył i tego nie zrobił. Pomachał jej na pożegnanie, a następnie wolnym krokiem udał się w stronę osady, mając nadzieję, że uda mu się jutro wykonać jakieś lepsze, może bardziej ciekawe zadanie. Nie zamierzał łapać koni, czy oprowadzać dziwaków po Sogen do końca życia. Cóż, nic w tym dziwnego, w końcu dosyć wysoko postawił sobie poprzeczkę, przysięgając przed samym sobą, że naprawi błędy ojca...

ZT
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 135
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Isei » 23 paź 2019, o 16:18

Nie był najmądrzejszym z rodu - co to, to nie. Umówił się z nowo poznaną dziewczyną, ale nie dogadali się co do tego, gdzie mieli się spotkać. No czysty kretynizm. Wyglądało na to, że najwidoczniej Isei będzie musiał zaczekać z opuszczeniem wioski u boku tajemniczej Minami. Barda w ciele kobiety. Nie zamierzał jednak próżnować, przyszła pora na rozpoczęcie treningu...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Zapadł zmrok, a Isei ruszył w stronę osady. Nie udało mu się spotkać Minami, a tak naprawdę liczył, że być może zatrzyma się w takim miejscu. Las, polana. Świetne miejsce na biwak. Niestety, nie miał szczęścia, dziewczyny tu nie było.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

z/t
Avatar użytkownika

Isei
 
Posty: 135
Dołączył(a): 17 wrz 2019, o 22:53
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7695&p=125465#p125465
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Polanka w środku lasu

Postprzez Hikaru » 26 paź 2019, o 12:32

Poszukiwanie inspiracji przywiodło użytkownika Choujutsu do lasu. Kiedy zauważył gdzieś przed sobą myśliwego, również przystanął i schował się za drzewo by pozostać niezauważonym.
- Kamuflaż to podstawa... - pomyślał i wyciągnął z torby zwój, atrament i pędzel. Zanurzył ten ostatni w pojemniku i wykonał kilka starannych ruchów na papierze. Po krótkiej chwili na materiale widniała już mysz i nietoperz. Chłopak przyłożył więc rękę do zwoju i dla zwiększenia koncentracji wyszeptał nazwę techniki.
- Chōjū Giga. Rozglądnijcie się po okolicy, moi drodzy - stwierdził z zadowoleniem patrząc na całkiem przyzwoite zwierzątka. O ile mysz lepiej sprawdzi się w gęstwinie, o tyle nietoperz z pewnością da sobie radę w obserwacji otwartych terenów w pobliżu rzeki i okolicy. Schował przybory do torby i wrócił do samodzielnej obserwacji okolicy. Jeśli strażnik zechce udać się gdzieś, Hikaru podąża ostrożnie za nim. Jeśli nie, stoi i obserwuje okolicę. Cokolwiek tędy przeszło, musiało być potężne, dlatego nie warto za bardzo się wychylać. Słyszał opowieści o dziwnych stworach, które mieszkają w lasach, a aktualnie znajdował się na granicy Sogen, więc lepiej było zachować ostrożność.
Avatar użytkownika

Hikaru
 
Posty: 80
Dołączył(a): 20 paź 2019, o 13:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, jasnobłękitne oczy, średni wzrost, ciemne, krótkie spodenki i ciemna koszulka z długim rękawem, blizna na prawym ramieniu
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Link do KP: viewtopic.php?p=127745#p127745
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość