Wioska Saikuron

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Kyoushi » 27 paź 2019, o 16:40

Misja rangi D
- Hikaru, drwal bez brody -
Obrazek




Czarnowłosy miał prawo być z siebie dumnym. Jego komentarz był trafny, a dziadek skwitował: - Wypadki niestety chodzą po ludziach. Widząc to co się stało na pewno sprawdzi pasy dwa albo i trzy razy... - zakończył spokojnie się uśmiechając w podzięce. Szukając winnego nie mogłeś go wypatrzeć niestety, z drugiej strony odmówiłeś też kufla piwa, co było niecodzienne. Mogłeś schlać pysk podczas roboty, a odmawiasz? Budowlańcy byliby na Ciebie wściekli. Wolałeś za to podkasać rękawy i wrócić do wykonywanej czynności przez co pomogłeś wszystkim z tą kłodą, która nieszczęśliwie spadła. Udało się wam ją przetransportować, umieścić na wozie i w końcu zakończyć pracę, gdy tylko słońce zachodziło na horyzoncie. Wtem pojawił się znów dziadek z wynagrodzeniem: - A to dla Ciebie w podzience za pomoc. Byłeś niezwykle pracowity i pomocny. To twoja nagroda, a w domu tak jak obiecałem czeka na Ciebie solidne pożywienie, a przy okazji możesz się tu zatrzymać. W końcu dopiero jak pojawi się słońce na powrót będziesz mógł podziwiać krajobraz. - zakończył, wskazując gdzie jest dom syna wójta, w którym mogłeś się przekimać i porządnie najeść.

Koniec

Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Niespodzianka Lata
 
Posty: 848
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hikaru » 27 paź 2019, o 22:23

Praca skończyła się praktycznie w momencie, kiedy słońce zaczęło się chować za horyzont. Hikaru otarł pot z czoła i odetchnął z zauważalną ulgą. Mimo że nie zajmował się rysowaniem ani ożywianiem swoich rysunków, poczuł dziwną satysfakcję. Gdyby ktoś powiedział mu jeszcze dobę temu, że odczuje zadowolenie po dobrze wykonanej pracy z nieznajomymi wieśniakami, pewnie parsknąłby śmiechem i popukał się w czoło. Być może pomaganie ludziom nie było takie złe...?
Nie, nie. Nie mógł iść w tym kierunku, to zdecydowanie nie było w jego stylu. Z pewnością jeszcze rozważy to, co przydarzyło mu się przez ostatnich kilkadziesiąt godzin, ale teraz było mu po prostu do czegoś spieszno. Popatrzył w kierunku zachodzącego słońca, gdy podszedł do niego starzec.
- Ryo przydadzą wam się bardziej niż mi - wzruszył ramionami i powstrzymał starca przed wręczeniem mu pieniędzy, po czym natychmiast odwrócił głowę. Zdecydowanie nie był przyzwyczajony do robienia takich rzeczy - zresztą, umawialiśmy się tylko na chwilę spokoju w celu narysowania tej okolicy - spoglądnął na starszego człowieka, po czym na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie, zupełnie jak gdyby o czymś zapomniał - właśnie, zaraz znajdzie słońce. Muszę się spieszyć, do później! - nie czekając na to, co powie mężczyzna, pognał w kierunku wypatrzonego wcześniej pnia ściętego przez nich drzewa.
Tym razem jednak nie usiadł, lecz stanął na nim i w pośpiechu zaczął przenosić na papier to, co aktualnie widział. Pomarańczowe jak płomienie ogniska słońce, w którego promieniach skąpana była cała dolina, w której znajdowała się wioska. Był teraz się w zachodniej części wioski, więc nie ujął na swoim szkicu zbyt wielu budynków. Ujął za to majestatyczne góry w oddali, zakręcają rzekę, która w tym miejscu rozlewała się szerokim korytem po okolicy. Na tym rysunku uwiecznił również na pamiątkę starca, który zaoferował mu pracę i który później o mały włos nie zginął z powodu niefrasobliwości jednego ze swoich pracowników.
Rysunek był skończony po kilkunastu minutach. Słońce zdążyło już schować się za wierzchołki na horyzoncie, a od wschodu niebo zaczynało coraz bardziej ciemnieć. Popatrzył na swoje dzieło, na jego oblicze wpełzł bardzo delikatny uśmiech, który dla wtajemniczonych (czyli zapewne dla samego Hikaru) oznaczał tylko jedno: udało się.

Obrazek

Zamknął notes, który schował razem z ołówkiem do kieszeni i skierował się tam, gdzie strawą miał poczęstować go jego nowy... znajomy.
Nie zabawił tam jednak zbyt długo, bo po dość ciężkim dniu fizycznej pracy najzwyczajniej w świecie chciało mu się spać. Skorzystał więc z gościnności starca i przedstawionej przez niego oferty odstąpienia mu jednego z pomieszczeń na nocny spoczynek. Jak się spodziewał, po kilkunastu minutach leżenia, patrzenia w sufit i dokonywania rozmaitych podsumowań zasnął jak kamień.

*

Rano obudziło go słońce, które zaczęło świecić mu od wczesnego ranka prosto na twarz. Zwlókł się z łóżka, dopełnił codziennej higieny, podziękował gospodarzom i wyruszył w dalszą drogę. A przynajmniej chciał wyruszyć, bo kiedy przechodził obok miejsca wczorajszego incydentu, na moment przystanął. Odtworzył w głowie wydarzenia, które rozegrały się w tym miejscu poprzedniego dnia. Starca uratował tylko jego spryt i niestandardowe użycie jednej z technik.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Po zakończonym treningu poświęcił trochę czasu na odpoczynek, po czym udał się w dalszą podróż...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hikaru
 
Posty: 69
Dołączył(a): 20 paź 2019, o 13:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, jasnobłękitne oczy, średni wzrost, ciemne, krótkie spodenki i ciemna koszulka z długim rękawem, blizna na prawym ramieniu
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Link do KP: viewtopic.php?p=127745#p127745
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hayami Akodo » 4 lis 2019, o 16:46

Even in the silent stones,
I felt that there was something there.
There were no grey days,
When you were here.



Obrazek

Ponieważ Hikaru chyba miał tu misję, to chciałabym założyć, jeżeli trzeba, że Hayami był tu znacznie wcześniej i moja misja dzieje się w związku z tym wcześniej ^^"

_____________________________________________________

Skinął głową, słuchając go uważnie. No dobrze, mogę to zrobić, tylko jak? Podano mu nazwisko: Makoto Kiryurin. W porządku, sprowadzi go, odnajdzie i wszyscy będą szczęśliwi. Nie ma problemu. Gorzej, że przecież nie wie, jak on wygląda, ale...Mniejsza o to. Dziewczyna, która podbiegła i zaoferowała pomoc, najprawdopodobniej była medyczką. Jak Aira. Po raz któryś pożałował, że nie ma jej przy sobie. Ona i Yuuki byłyby wielką pomocą, ponieważ mogłyby wesprzeć jego i Itachiego w śledztwie, godnie zastąpić chorego nie wiadomo na co Uchihę. Zaraz...Skoro Yasushi niespodziewanie dostał gorączki, a Hayami spędzał z nim czas...W głowie młodego samuraja pojawiła się niespokojna myśl: czy się od niego nie zaraziłem? Nigdy nie miał wiele wspólnego z medycyną, nie miał nawet gdzie się tego uczyć; szkoła nie oferowała zajęć z łatania dupy (swojej lub cudzej), mógł jedynie walczyć i liczyć na to, że w pobliżu znajdzie się ktoś równie pomocny jak medycy, którzy składali go podczas wojny czy po walkach turniejowych - właściwie to po walce, bo pojedynek z Megumi z biegiem czasu stał się dla niego wyrazem żenująco wręcz małej wiedzy.
Potrzebuję więcej danych. Nie mogę lepić bez gliny.
No, kurwa, raczej.
Wobec tej światłej myśli domorosły Sherlock Holmes zadecydował szybko. Powierzył swojego towarzysza opiece medyczki, jednak postarał się zapamiętać, gdzie i w którym kierunku się udała, aby podejść tam później.

- Wrócę po ciebie, nie martw się - powiedział cicho, gdy przekazywał osłabionego współtowarzysza kobiecie, po czym, zapamiętawszy, dokąd poszła (jeśli się dało), skupił się na tajemniczym Makoto. Ostrożna i podejrzliwa natura, wyrobiona przez lata samotnych walk z drugim sobą, sprawiła, że nie ufał zbytnio tej nieznajomej - ale czy miał wybór?

- Dobra. Sprowadzę ci go. Jak rozumiem, ma być żywy i niezbyt uszkodzony? - zadał niezbyt retoryczne w tej sytuacji pytanie, bo status quo nieznajomego wcale nie musiał być zachowany i strażnik mógł mieć życzenie, żeby Makoto rozstał się z tym światem. Przez chwilę milczał, po czym zadał kolejne dwa pytania:

- Jak on wygląda i gdzie może być? Sam rozumiesz, jeśli mam sprowadzić ci go przed nos, muszę mieć dane. Jeśli mi się uda to załatwić, to w zamian powiesz mi wszystko? Nie sądzę, by to był dobry moment na odrzucanie pomocnej włóczni.

Jeśli strażnik ani jego młody kumpel nic mu nie powiedzieli, a zleceniodawca też mu w niczym nie pomógł, to Hayami zamierzał udać się do kogoś, kto mógł być hm...starszym wioski albo sprawować podobną funkcję, i tam zapytać o Makoto, lub wypytać jakieś lokalne plotkarki, może ludzi pracujących na polach. Jeżeli i tam się nie udało...Cóż, Lew z Yinzin nie składa broni zbyt wcześnie. Więc zwyczajnie zmieni taktykę i dobrze się zastanowi. Raczej nie będzie mówił o morderstwie, w zamian dając do zrozumienia, że chodzi o ważną wiadomość lub o zwrot starego długu; lepiej nie rozgłaszać zbyt pochopnie wieści, nie wiedząc, kto może usłyszeć takie informacje.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1111
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Yami » 5 lis 2019, o 18:37

Misja Rangi C
Yasushi & Hayami Akodo
11/30 +3 Yasu



Kobieta patrzyła w kierunku Hayamiego a także właściciela lokalu aby pomogli jej w transporcie chłopaka, który stracił przytomność. Hayami jednak nie miała zamiaru wielce pomagać albowiem ponownie zwróciła się w kierunku sierżanta, który zwyczajnie kierował się w stronę domostwa szwagra właściciela herbaciarni. Na ten widok Yasuhiro wydawał się lekko zaskoczony. Sam zbliżył się do dziewczyny i przyklęknął do chorego Yasushiego.
- Wezmę go pod ramiona. Proszę mi jedynie wskazać drogę.
Dziewczyna skinęła głową i podniosła się z ziemi. Wskazała jedno z domostw.
- Ja... przygotuję łóżko i zagrzeję wody.
Następnie popędziła w kierunku wskazanego domu. Właściciel misji wziął chłopaka pod ramiona, podniósł się i zaczął ciągnąć go w kierunku domu. Buty ryły się o ziemię. Mimo, że chłopak był młody wciąż jednak coś ważył.

Strażnik słysząc pierwsze pytania chłopaka. Odpowiedział krótko.
- Lepiej żywego. Na resztę pytań odpowie młody. Ja nie mam czasu.
Ciężkie kroki dotarły do domostwa po czym otworzył drzwi i zniknął w jego wnętrzu. Hayami pozostał sam na sam z młodym strażnikiem, który przełknął ślinę. Z całą pewnością nie znał odpowiedzi na wszystkie pytanie. Tylko na te, które nie wymagają tajemnicy śledztwa.
- Emmm. To chłopak, który odpowiada za śmierć dziewczyny. - odpowiedział chłopak - Syn kowala. Z tego co słyszałem ma ok 22 lata i jest brunetem. Gdzie jest nie wiemy. Musiał zbiec po tym wszystkim.

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1564
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hayami Akodo » 11 lis 2019, o 21:26

The music in my heart -
Is silent in your honour.
I breathed water and fire,
When you were here.



Obrazek


Makoto Kiryurin, 22 lata, brunet - zanotował sobie pospiesznie w notatniku Hayami, słysząc te informacje. Westchnął. Zapewne typowy Uchiha, wychodziłoby, że minimalnie tylko starszy od niego samego (wszak w obecnej chwili już dobiegał dwudziestu wiosen). Wiele to ułatwiało, bo w położeniu młodego Akodo każda wiedza była na wagę złota. Wszystko mogło się przydać - a zarazem nic. Syn kowala, tak...? Należałoby więc go odwiedzić, dopytać. Ale było coś jeszcze, coś, co interesowało Hayamiego chyba najbardziej.
Motyw.
Nie zdarzały się przecież morderstwa bez motywu. I to ciało panienki...Trzeba by było je zobaczyć, ale strażnik pewnie nie zgodzi się, zanim nie wytropi tego Kiryurina...Poprawił włócznię, czując, że nagle, znienacka, stała się dla niego wielkim ciężarem. Chciał się od niego uwolnić, wbić go w czyjeś gardło, tak dawno nie kosztowałaś krwi, suko - a potem się opamiętał i z ulgą zdał sobie sprawę, że nie zwerbalizował tego pobożnego życzenia prosto w twarz młodemu pomocnikowi. Przymrużył na chwilę powieki, jakby się nad czymś zastanawiał. Coś było nie tak.


- Masz dowody na to, że to ten Kiryurin? - spytał. - Albo pomysł na jakiś motyw? Jeśli na coś takiego wpadłeś, to podziel się ze mną. Muszę mieć pełen obraz sytuacji.


Jeżeli chłopak naprawdę nie wiedział nic więcej albo nie chciał się z nim tym podzielić, to Hayami zamierzał zapłacić mu z 50 ryou za fatygę albo po prostu podziękować uśmiechem, po czym udać się do wioski i do kowala. Niby przypadkiem zamierzał po drodze podpytywać ludzi o zaginionego Makoto - raczej bez wymieniania otwarcie nazwiska, z dyskretnymi aluzjami i ogólnym "dokąd mogli udać się mordercy?". Nie chciał otwarcie oskarżać i wymieniać Makoto w związku z tą sprawą, gdyż nie wiedział, czy rzeczywiście to on jest mordercą. Trochę wyglądało to tak, jakby ten strażnik za wszelką cenę chciał pojmać właśnie tę konkretną osobę, obwiniając ją o zbrodnię i chcąc przykryć tym rzeczywistego mordercę - albo to umysł Hayamiego, tak abstrakcyjnie myślący od pewnego czasu, po prostu przesadzał? Tak czy inaczej, celem Hayamiego było dokładne przeszukanie (z psem) terenu okalającego chatkę; zawsze była jakaś szansa, że na coś natrafi, na jakiś trop. Może Itachi podejmie zapach? Nawet jeśli nie, to warto byłoby to sprawdzić. Jeżeli nie uda się zachować incognita i ludzie domyślą się sami z siebie, że chodzi o Makoto (w końcu nie są idiotami, a sprawa morderstwa zapewne już zdążyła się roznieść), to Hayami oficjalnie poprosi o możliwość przeszukania domu kowala lub domu Makoto (sądząc po wieku, chłopak pewnie już mieszkał sam, a przynajmniej tak Hayami zakładał - w jego wieku samurajowie już zazwyczaj podróżowali sami, poszukując mistrzów, kształcili się w szkołach, ale na pewno nie trzymali się rodzinnego domu...oh wait). W każdym razie zacznie od ostrożnego poszukiwania śladów bez przyciągania uwagi. Po co wywoływać niepotrzebną sensację? I jeżeli coś go łączyło z dziewczyną...to także skandal?

___________________________________________________________________________________________________________
tl;dr: Hayami zaczyna od tego, żeby zapytać jeszcze dzieciaka o potencjalny motyw i dowody na tego Kiryurina. Jeżeli dzieciak nie odpowiada, to daje mu 50 ryou (albo i nie, zależy, czy tamten je przyjmie), dziękuje za pomoc i rusza do roboty. Najpierw wraz z Itachim przeszukuje okolicę tego miejsca, gdzie zamordowano dziewczynę, szukając śladów. Potem rusza do wioski i zadaje pytania ludziom, stara się nie budzić podejrzeń i nie trąbić o morderstwie, bo nie chce po prostu dodawać rodzinie bólu i robić zamieszania, no i ściągać gapiów więcej, niż trzeba, na miejsce zbrodni, nie mówiąc już o uprzedzaniu mordercy - raczej się trzyma tego wrażenia, że szuka Makoto, bo ma do niego sprawę. Jeżeli jednak jego podejrzenia wezmą w łeb, to oficjalnie przyzna, że prowadzi śledztwo, ale stara się tego bardzo unikać. Pod jakimś pretekstem stara się dostać do domu kowala albo do domu Makoto, bo zakłada, że ów mógł mieszkać sam. <jaszczureł>
Proszę nie bić, jeżeli przesadziłam, to karać kappa
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1111
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Yami » 13 lis 2019, o 12:40

Misja Rangi C
Yasushi & Hayami Akodo
13/30 +3 Yasu



Chłopak spojrzał w kierunku Hayami. Miał lekko skwaszoną minę. Mógł zastanawiać się co może powiedzieć, a czego nie. Równie dobrze mogło to wynikać z braku wiedzy na napierające pytanie. Zebrał się w sobie i odpowiedział tylko na jedno.
- Ojciec córki widział jak ucieka przez okno jej pokoju, więcej nie wiem.
Drobna suma, którą wręczył Hayami młodszemu strażnikowi nie było dobrze odebrana. Chłopak pokręcił głową i pchnął lekko jego dłoń z odpowiednią sumą pieniędzy dając do zrozumienia, że nie przyjmie pieniędzy. Gdyby ktoś spostrzegł, że przyjął pieniądze od nieznajomego równie dobrze mogłoby wiązać się to z łapówką. Gdyby podejrzenie dotarło gdzieś do wyższych władza chłopak niewątpliwie straciłby pracę. Widocznie obawa przed tym była wystarczająca aby odmówić kilku dodatkowym monetom. Widać pieniądz nie zawsze rozwiązuje problemy i języki.
Wioska za sprawą napiętej sytuacji raczej nie należała do energicznych. Kilku mieszkańców przemieszczało się po okolicy, dlatego Hayami mógł zadawać pytania, zwłaszcza starsze przekupki zapewniały dobrą pulę informacji. Kobiety lubiły gadać.
- Dobry chłopak. Zakochany w tej dziewczynie. Jak się dowiedział o tym, że ma wyjść za innego to serce mu pewnikiem pękło. - mówiła jedna z kobiet.
- Mieć do wyboru syna feudała a kowala. Każda by go zostawiła. Nie dziwota, że nie wytrzymał. Szkoda dziewczyny. - wspomniała inna.
- Przyjechał raz feudał z synem na oględziny wioski. Synowi się jedna dziewczyna spodobała to chciał ją zabrać do służbę rezydencji, tak mówią. Ojciec był wielce uradowany tym, że dziecko dobrze żyć będzie. - wspominała inna.
I podobne tego typu komentarze. Wynikać z tego mogło, że chłopak był zachowany w dziewczynie. Jednak kiedy rządca ziem przyjechał z synem temu spodobała się "ofiara" i chciał zabrać do siebie na służbę. Chłopak nie mogąc znieść faktu rozstania dopuścił się zbrodni. Jedna czy dwie przekupy nawet zażegnywać się, że słyszały jak dziewczyna mówi mu, że odchodzi. Motyw wydawał się wtedy klarowny. Chwila emocji.
Dotarł w końcu do domu kowala. W piecu nie tańczył płomień. Dzisiaj praca nie ruszyła. Drzwi otwarł jej kowal, który nie wyglądał najlepiej. Kiedy chłopak przedstawił mu sprawę wpuścił go do środka. Chata była ciemna, zaś sam mężczyzna usiadł w drewnianym, solidny krześle obłożonym skórą zwierząt.
- Ludzie krzywo się patrzą. Myślą, że wychowałem mordercę. - powiedział krótko - On nie mógł tego zrobić. Kochał ją. To prawda, że wieczorem przepadł, a dziś to... Już strażnicy mnie dręczyli, część mieszkańców również. On jednak tego nie zrobił a dopóki go nie ma to nic się nie wyjaśni. A nawet jakby się znalazł to strażnicy od razu by go zabili. Nie winię go, że się schował. - Mężczyzna westchnął i sięgnął do drewnianego kubka aby napić się łyk czegoś mocniejszego. Również i on cierpiał. Nie mniej jednak uśmiechnął się nieznacznie - Kiedyś w trójkę trzymali się razem. On Miyako oraz Yuki. Byli w tym samym wieku. Pewnie ona też mocno przeżywa to wszystko.

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1564
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Hayami Akodo » 16 lis 2019, o 21:52

And they cursed our love,
They spreaded the words without weight,
And they spit on our sober,
When we were bathed in shame.



Obrazek


No cóż. Chłopak nie przyjął pieniędzy, pewnie obawiał się posądzenia o łapówkę - Hayami w pełni rozumiał jego podejście i obawy. Dlatego też ze spokojem zanotował sobie w pamięci to, czego się dowiedział, a dowiedział się pewnych rzeczy. Nawet, jeżeli nie było tego znów tak wiele. Miał już jednak pewne konkrety, a czyż to nie one najbardziej powinny się liczyć? Dlatego spotkanie z kowalem i rozmowy z ludźmi w wiosce też na swój sposób go cieszyły. To całe śledztwo, choć pewnie daleko mu było do tej nazwy, dawało mu pewną satysfakcję, pozwalało pozyskać nową wiedzę, informacje, umożliwiało rozwinięcie skrzydeł. Przy innej sprawie z kobietą w tle działał z Seinarem, teraz miał do pomocy tylko psa, ponieważ współtowarzysz Uchiha postanowił się wykruszyć w wyniku Straszliwej Choroby - tak też się zdarza.

- Wątpię, by to twój syn był mordercą - powiedział wolno, marszcząc brwi. Coś mu nie pasowało w tej sytuacji. Motyw był niby klarowny, oczywisty, rzucony niemal na tacy jak psu do miski, podetknięty pod nos: patrz, takie jest rozwiązanie, bierz to i raduj się, samuraju; a właśnie to Hayamiemu nie odpowiadało. Życie nigdy nie było tak proste, zawsze było jakieś drugie dno - jeżeli zaś nie dno, to jakiś haczyk, który można by było sensownie wykorzystać. Makoto jako zabójca? To nie pasowało. W żaden sposób. Co, jeżeli sprawa wyglądała zupełnie inaczej i mordercą był ktoś spoza kręgu przyjaciół, kto chciałby wrobić syna kowala w zabójstwo przyjaciółki, albo to ten trzeci - Yuki - postać kompletnie nieznana mu do tej pory? Pomasował skronie, teraz w pełni rozumiejąc, jak ciężka odpowiedzialność spoczywała chociażby na tamtych ludziach, którzy odbierali od niego ciało Shijimy: ta cała papierkowa robota, te sztywne procedury, w których musieli się zamykać - i nie było miejsca na żadną abstrakcję, na odstępstwo od zasad.

- To byłoby zbyt proste, gdyby Makoto ją zabił - pokręcił wolno głową. Czuł, że coś mu umyka, przecieka przez palce, lepi się jak krew, tylko, kurwa, co? - To byłoby...za proste. Przy tym, nawet gdyby ją kochał i zabił, to...Nie, to nie to. Wierzę ci i spróbuję sprawdzić historię twojego syna. Ale muszę wiedzieć, gdzie mogę twoim zdaniem znaleźć Makoto. Ma jakieś charakterystyczne miejsca, do których chodzili razem? Jakieś kryjówki, których się domyślasz? Przede mną nie musisz niczego ukrywać, kowalu. Rozumiem Makoto, bo sam straciłem bliskie osoby, ale jeśli mam udowodnić, że to nie on, muszę wszystko wiedzieć.

Yuki...
Yuki...
Yuki.
Imię ewidentnie żeńskie, a tak charakterystyczne, śnieżne, opadało na jego umysł delikatnie i zarazem z dziką subtelnością, gorzkie, jak wyrzut sumienia. Czy na pewno było to imię? Z drugiej strony trudno by było, by nagle w samym sercu Wietrznych Równin znalazł się przedstawiciel znanego mu rodu Yukich, a już na pewno przedstawicielka - ludzie przecie by to zauważyli i informacje szeroko by się rozniosły. Ale...Trzecia przyjaciółka przypominała Hayamiemu do złudzenia te dwa tercety, w które sam kiedyś wszedł - za każdym razem do tego tercetu, razem z nim, dołączała śmierć. Najpierw umarła Tensa, potem zginął Shijima...
Czy to było przeznaczenie, czy jedynie gorzki żart losu?
Wolał się nad tym nie zastanawiać. Nie teraz. Być może to było najprostsze rozwiązanie, uciec, a potem cierpieć nad nocnym esprit d'escalier - ale takie rozwiązania, z pozoru tchórzliwe i żałosne, zatrzymywały jego umysł przed...rozpadem. Tym samym rozpadem, który Natsume Yuki dostrzegł w jego umyśle już wtedy, tamtego wieczoru po koronacji, kiedy skrzyżowali przed sobą ostrza, a jeden nieopatrzny wybuch odsłonił przed oczami doświadczonego shinobiego wszystkie tajemnice zbyt otwartego młodzieńca.

Yuki.

- Yuki to ich wspólna koleżanka? - zapytał po długiej chwili milczenia, jakby otrząsając się ze wspomnień. [b][color=#FF8040]- Gdzie ją znajdę? Jaką jest dziewczyną, jeśli chodzi o charakter i styl bycia? Z formy żeńskiej wnoszę, że mówisz o dziewczynie.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1111
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Wioska Saikuron

Postprzez Yami » 21 lis 2019, o 11:14

Misja Rangi C
Yasushi & Hayami Akodo
15/30 +3 Yasu



Słowa pocieszenia. Każdy ich potrzebował. Mimo, że nie niosły żadnej realnej wartości potrafiły podnieść na duchu. Tak jak teraz. Kowal na słowa młodego Samuraja podniósł nieznacznie kąciki ust. Wzrok tęsknie spoglądał do dna drewnianego kubka. Wiara i niepokryte niczym potwierdzenie. W ciężkich chwilach przynoszą ukojenie.
Pojawia się jednak zawsze nuta wątpliwości. Kiedy Samuraj zaczął zadawać kolejne pytania mężczyzna się strapił. Kolejne pytania. Kolejne pytania, niemal jak na przesłuchaniu. Na przesłuchaniu, które odbył już tego dnia. Niczym się nie różniące.
- Nie wiem. - odparł unikając wzroku. Głos miał szorstki. Chwila pocieszenia, którą wzbudził młodzieniec zaczynała zanikać z jego lica. Chwilowy rumieniec, również zaczął odpływać z jego twarzy. - Wracał zawsze o wyznaczonych godzinach. Sam nie chciałem przymuszać syna do zwierzania mi się z sekretów.
Kiedy zaczęły padać kolejne pytania głośno westchnął. Długi język. Jedno słowo za dużo w chwili przypływu nadziei. Zmarszczka pojawiła się na czole mężczyzny. Powoli narastał też niezadowolenie z tego spotkania.
- To córka zielarza. Są w podobnym wieku więc dzieciństwo razem spędzili. Mieszka niedaleko domostwa Makabe. Próg domostwa oznaczony jest znakiem dębowego liścia. A teraz pozwól, że odpocznę. Żegnam.

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1564
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość