Most

Trzecia pod względem wielkości prowincja Wietrznych Równin zamieszkała przez Ród Uchiha. Prowincja Sogen zarówno od północy jak i południowo-wschodniej strony sąsiaduje z morzem, z kolei od południa graniczy z regionem Prastarego Lasu. To co jednak w szczególności warte jest odnotowania, to fort graniczny postawiony od północnego wschodu na granicy z niezbadanym obszarem dawno upadłego kraju, zniszczonego jeszcze w trakcie potyczki z Juubim. Kultura prowincji w głównej mierze skupia się na militariach, przemyśle żeglarskim oraz hodowli co wynika z uwarunkowań geograficznych.

Most

Postprzez Hiroki » 13 sie 2019, o 00:01

Na północ od wioski Koutei jedyną drogą do przeprawienia się przez rzekę jest most, nieopodal którego usadowiona jest sporej wielkości chata, służąca jako strażnica dla stacjonujących tu jednostek. Jest to tez swego rodzaju strategiczny punkt, nie oddalony od osady zbyt daleko, jednak wystarczająco daleko by można było poinformować wioskę o zagrożeniu. Strażnica jest zrobiona w najprostszy możliwy sposób, ot drewniane ściany, a do tego słomiany dach. Prosta, a zarazem łatwa do naprawy budowla. Prócz tego budynku znajduje się tutaj też mała budka na lekkim podwyższeniu przypominająca nieco ambonę myśliwską, zaraz przy moście, jest to swoiste miejsce poboru opłat dla karawan kupieckich przyjezdnych jak i tych, które opuszczając Koutei.
Hiroki
 

Re: Most

Postprzez Hiroki » 13 sie 2019, o 00:16

5/30
„Droga"
Ame - C
Chłopak nie zamierzał zatrzymać się w Koutei nawet na chwilę. Bez dłuższego namysłu ruszył w kierunku strażnicy. Na jego szczęście, zleceniodawca był na tyle rozgarnięty, by na odwrocie kartki bedącej tym samym zleceniem, jako tako poinstruować potencjalnego zleceniobiorcę którędy opuścić osadę oraz której drogi się trzymać. Cóż pracę miał rozpocząc dopiero od dnia następnego, więc tę noc zapewne będzie mu dane spędzić pod gołym niebem, lub w strażnicy przy akompaniamencie swoich przyszłych kamratów.

O dziwo, podróż minęła mu zaskakująco szybko. Mimo, że porę dnia mógł raczej szacować na południe, to rzeczywiście pokonany dystans wydawał się dosyć mały, a w rzeczywistości trochę tego dystansu jednak przebył. Parę dobrych kilometrów. Cóż, nie odczuwał zmęczenia, bowiem był to marsz w tempie raczej żółwim, niemniej odczuwał silną potrzebę zjedzenia czegoś i to najlepiej czegoś, co nasyci go na tyle, by nie musiał więcej dziś ładować paszy do ust. Po za tym, był również spragniony. W zasięgu jego wzroku ukazała się strażnica oraz wspomniany most. A wokół... brak żywej duszy, z wyjątkiem jednego, wysokiego dżentelmena ubranego w czarną koszulę, zapinaną na guziki, oraz czarne spodnie siedzącego w małej budce, nieopodal mostu. Po drodze fakt faktem, Ame mijał parę wozów zaprzęganych przez kilka koni, mijał też pojedynczych spacerowiczów, jednak nikt nie zamienił z nim nawet słowa. On teraz musiał znaleźć sposób na zaspokojenie głodu oraz pragnienia, no i warto byłoby wykorzystać ten "dzień wolny", tak by chociaż dowiedzieć się, o co tutaj tak na prawdę chodzi. W ręku dalej trzymał kartkę ze zleceniem, jednak to co teraz zrobi, zależy tylko od niego samego. Mężczyzna zdawał się nie zwracać na Ame uwagi.
Słownik

Postacie
1)
Mapa
Klik
Spoiler: pokaż
Ciemna zieleń - drzewa
Czarny kwadrat - Budynek strażniczy
Czarna kropka - Budka poboru opłat, miejsce na jedną osobę w środku.
Kropka błekitna - Ame
Niebieski - Rzeka
Brązowy - Droga i solidny most.

Inne:

Hiroki
 

Re: Most

Postprzez Ame » 13 sie 2019, o 11:06

Instrukcje jak dotrzeć do strażnicy były całkiem przydatne. Ruszył w drogę tak jakby był miejscowym i trafił tam bez żadnych problemów. Poruszał się zgodnie z nimi i zanim się obejrzał trafił w okolicę drewniano-słomianego budynku. To chyba to, bo stało przy rzece a nic innego nie było. Nie czuł zmęczenia, ale głód i pragnienie wdawało mu się we znaki. Z tym drugim problemu mieć nie będzie, bo przecież płynęła sobie rzeka. Ame jest sprytny, gdyż istnienie rzeki wywnioskował z tego, że w zleceniu pisali coś o moście. Obecność rzeki była jakby naturalną konsekwencją istnienia mostu. A może na odwrót? Kto by się nad tym zastanawiał? Miał ważniejsze problemy na głowie.

Wpakowanie się do strażnicy bez zaproszenia nie wydawało mu się najmądrzejszym pomysłem. Skoro mieli tu przypadki napadów, to ludzie mogą być bardziej nerwowi niż zazwyczaj. Hozuki zdecydował się ruszyć w kierunku budki gdzie zauważył kogoś kto na pewno ma coś ze strażą wspólnego. Spacerowicze na ten moment nie mieli mu zbyt dużo do zaoferowania, a nawet jeżeli to przepytywanie każdego zajęło by zbyt dużo czasu.
- Przybyłem w sprawie pracy. - zagadał do człowieka w budce wskazując na papier z ogłoszeniem.
- Woda nadaję się do picia czy jakiś wariat zatruł całą rzekę albo jeszcze coś ciekawego jest z nią nie tak? - jeżeli dowie się, że z wodą jest wszystko w porządku to podejdzie do brzegu i zaspokoi swoje pragnienie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 550
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Most

Postprzez Hiroki » 14 sie 2019, o 14:17

7/30
„Droga"
Ame - C
Wytyczne na odwrocie broszury okazały się bardzo pomocne i bez zbędnych problemów Ame dotarł na miejsce. Najpierw postanowił zaspokoić swoje pragnienie, a w tym celu podszedł do faceta w budce, by zaspokoić potrzebę. Na jego oświadczenie, że przyszedł w celu pracy, mężczyzna się lekko uśmiechnął, spojrzał na niego jakby próbując określić poziom jego siły. Cóż, ogromny miecz na plecach sugerował, że ma chłopak parę w łapie.

- Praca, co? Zdajesz sobie młody sprawę, że nie szukają byle kogo? Umiesz coś? Bo jak nosisz ten miecz tylko na pokaz, to raczej się tutaj nie przydasz. - powiedział, wskazując na zanbatou. - A woda? Woda jak woda, można się napić, pewnie ktoś do niej naszczał, spływają do niej zanieczyszczenia z gleby, ale raczej od niej nie umrzesz. Pij do woli. Jak skończysz udaj się do strażnicy, tam jest nasz przełożony. Wychodzi za parę godzin, więc nie musisz się spieszyć. Powodzenia.

Po tych słowach, Ame po prostu jak nigdy nic nachylił się nad brzegiem i zaczerpnął wody tak, by ugasić palące pragnienie. Co dalej zrobi nasz młody bohater?

Słownik

Postacie
1) Strażnik
Mapa
Klik
Spoiler: pokaż
Ciemna zieleń - drzewa
Czarny kwadrat - Budynek strażniczy
Czarna kropka - Budka poboru opłat, miejsce na jedną osobę w środku.
Kropka błekitna - Ame
Niebieski - Rzeka
Brązowy - Droga i solidny most.

Inne:Ukryty tekst.
Hiroki
 

Re: Most

Postprzez Ame » 14 sie 2019, o 17:08

Ame tak jak planował tak zrobił. Broszurka jednak nie przydała mu się żeby dojść do budki, bo nie był aż tak głupi żeby się zgubić na prostej drodze. Nie był tylko pewny jakie pragnienie miał wcześniej, że mógł je zaspokoić u faceta w budce. (srogie XDD przyp red) Na szczęście cieciujący w budce ziomeczek nie miał podobnych myśli co ślepy los kreujący sytuacje Rekina, więc skończyło się na tym, że poinformował go gdzie znaleźć szefa, a także o możliwych dodatkach chemicznych zawartych w wodzie, ale nie mówił nic o konserwantach i barwnikach, więc wszystko w porządku. Chociaż jak się zastanowić to chyba jednak o barwnikach coś mówił, ale i tak już było za późno. Tak jak zwykle braki intelektualne udało mu się nadrobić groźną miną i wielkim mieczem na plecach.
- Ano praca, nie? - przeważnie w życiu starał się dostosować do poziomu rozmówcy. Subtelnie przemilczał to, że do cieciowania w budce wystarczy mieć oczy.
- Umiem trochę jakieś ninjutsu i coś tam macham mieczem. - coś tam coś tam macham mieczem, po co kurwa gadam z cieciem. - rymował w głowie Ame. Napił się wody, tyle ile miał ochotę czyli pewnie dużo i ruszył do strażnicy mając nadzieje, że akurat wpadnie w porze posiłku. Przed wejściem kulturalnie zamierzał zapukać i od razu poszukać przełożonego tego zboczeńca z budki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 550
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Most

Postprzez Hiroki » 16 sie 2019, o 20:59

9/30
„Droga"
Ame - C
Woda, jak woda smakowała tak jak zwykle. Po uzupełnieniu płynów wyspiarz mógł wreszcie udać się do strażnicy na spotkanie ze zleceniodawcą. Solidne bale składające się na ściany przybytku robiły wrażenie, tak samo jak grube, wykonane z jednego kawałka drewna drzwi. Dębowe. Solidne. Chłopak uderzył w nie kilka razy pięścią, jednak nie było żadnej reakcji z wewnątrz. Cóż, nie przyszedł tutaj stać na dworze i oczekiwać zbawienia, więc nie zastanawiając się długo sam postanowił wejść do środka. Zacisnął dłoń na klamce, a następnie pociągnął do siebie drzwi z całych sił. Były naprawdę ciężkie, jednak nie na tyle, by zatrzymać rymującego podróżnika.

Za drzwiami ukazał mu się ogromny pokój, z drewnem przygotowanym w palenisku. Solidnymi meblami, oraz dwoma postaciami wewnątrz, które wyglądały na zmartwione. Rozmawiały ze sobą, jednak robiły to na tyle cicho, że Ame nie mógł nic usłyszeć, a same meble i pokrycie ścian oraz liczne obrazy i wypchane głowy zwierząt skutecznie tłumiły echo. Nagle jeden przestał gadać, bowiem zauważył przybysza. Odwrócił głowę w jego kierunku, uśmiechając się nieznacznie w jego stronę. Wskazał dłonią na krzesło przed nim, po prawicy swojego aktualnego towarzysza dialogu. Nie odezwali się, oczekiwali, aż Ame się do nich przysiądzie, lub sam zacznie rozmowę.

Słownik

Postacie
1) Strażnik
Mapa
Klik
Spoiler: pokaż
Ciemna zieleń - drzewa
Czarny kwadrat - Budynek strażniczy
Czarna kropka - Budka poboru opłat, miejsce na jedną osobę w środku.
Kropka błekitna - Ame
Niebieski - Rzeka
Brązowy - Droga i solidny most.

Inne:Ukryty tekst.
Hiroki
 

Re: Most

Postprzez Ame » 16 sie 2019, o 23:01

Cholerne uzupełnianie płynów. Szczęście, że nie musiał jeszcze wymieniać oleju, bo to byłoby za dużo, a w rzece to w tych czasach za dużo też nie nie pływa, więc przypał podwójnie. O dziwo napalony cieć z budki nie wykorzystał okazji, żeby zaspokoić pragnienie, gdy Ame się schylał. Wykorzystując swoją szanse, Hozuki poszedł do strażnicy. Budynek z bali jak budynek z bali. Typowa strażnica, Rekin wolałby kamienną. Słabością konstrukcji dalej wydawał się słomiany dach, więc nawet solidne drzwi nie zrobiły na nim specjalnego wrażenia. Tylko facet z małym mieczem nie dałby rady ich otworzyć. Widocznie w okolicy nikt nie atakował tego budynku, bo ten dach i tak zapraszał do wejścia, nawet jeżeli posługujesz się kunaiem a wejście na zawsze zostanie zamknięte, jeżeli ktoś się nie zlituje.

Oczywiście zapukał kulturalnie jak człowiek kultury, którym niewątpliwie był. Czy tam bywał. Niestety nikt mu nie otworzył, więc musiał udowodnić, że jest w stanie nosić duży miecz i wejść samemu. To już powinno kwalifikować go do tej roboty. W tle ktoś rozmawiał, a ugrzeczniając pewien dowcip z brodą - drzewo wesoło trzaskało w kominku. Niestety niebieskowłosy nie usłyszał o czym tak gawędzili, bo byli za cicho. Zresztą od prawie od razu go wykryli i skierowali na niego swe spojrzenia. Jeden nawet wskazał mu krzesło. Teraz wypadałoby jakoś zagadać.
- Przeczytałem ogłoszenie. - że sprzedaje ktoś lokomotywę. Tak by powiedział, ale tego oczywiście nie powie bo nie chce żeby ktoś go zwyzywał na czaciku za ooc.

Problemem było to, że nagle go olśniło, że w sumie nie chce mu się uganiać za tymi bandytami. Z ogłoszeniem w ręku gapił się na nich jak ciele. Niby jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć kolejną cyfrę.
- A noo... tego. Pomyłeczusia. Do widzenia. - wyszedł nie oglądając się za siebie. Czas wrócić do Sogen.

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 550
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Most

Postprzez Hayami Akodo » 9 wrz 2019, o 23:23

Play however you can play,
Close your eyes and go back.
Don't get lost, but grow,
Take a bow.



Obrazek


Sogen zawsze miało dla młodego samuraja magiczne znaczenie. Ogień i lew zawsze szły ze sobą w parze, jedno i drugie służyło destrukcji, jedno i drugie potrafiło zarówno bronić, jak i niszczyć. Lubił tu wracać, wspominać, myśleć - niezależnie od tego, jak bardzo zmienił się jako wojownik, człowiek, samuraj. Kiedyś był jak niehartowne ostrze, stępiony nadmiarem bodźców, emocji, standardowy w zabijaniu i obronie; teraz rzeczywiście miał motyw, by walczyć. Spotkanie drugiego siebie na misji przypomniało mu dobitnie, że jego życie było tak kruche i ulotne; ludzka tożsamość w świecie pełnym gier, iluzji i sztuczek, zwodzenia, technik, wyborów i mikstur była z jednej strony niczym, a z drugiej wszystkim. Co za ironia, że ze wszystkich klanów, ze wszystkich rodzin tej ziemi honorowe, sprawiedliwe i do bólu uczciwe Lwy wybrały sobie za towarzyszy Uchiha, ognistych kreatorów iluzji...

TRENING KC NA D

Opuszczenie Kōtei nie wiązało się z żadnym konkretnym celem, Hayami chciał po prostu pomyśleć, potrenować, przebudzić w sobie to, co niezbędne. Przybył więc na brzeg rzeki, dziwnie pusty tego letniego dnia - i skupił się. Tym razem nie walczył, nie szerzył zniszczenia, destrukcji - to on miał poczuć zniszczenie. To samo zniszczenie, którym od wieków gardził szlachetny, bohaterski klan Akodo, skupiony na lwim bushido, na prostej zasadzie przyświecającej mu od wieków: ponieważ zwiemy się Lwami.
Urodzili się i umierali jako Lwy - zadaniem tych drapieżników było rozrywać gardła, a nie łasić się do obcych. A mimo to nawet oni musieli dostrzec, że świat nie może się obyć bez chakry, i nauczyć się jej używać.
Skup się. Skup się. Skup się.
Początkowo nie było łatwo. Chakra Hayamiego, przewrotnie nieujarzmiona (i chyba bardziej zgodna z naturą Lwa), nie chciała dać się poskromić. Był w końcu młody, tak mówiono; nie był tak spokojny jak jego ojciec Isami, wyciszony jak pradziadek Hiratoshi, wiecznie wyczerpany kaszlem i krwiopluciem, czy pogardliwie wyniosły jak on...
...choć Hayami czuł, że powoli się do niego zbliża.
Widmo przeklętego wuja, zdrajcy całego rodu, potępieńca, który sprawił, że ród Akodo splamił się krwią, gównem i hańbą, spowodowało utratę kontroli. Nie dał rady. Był za słaby - jeszcze - ale nie zamierzał odpuścić. Nowe nindō, które zasłyszał od starej, znużonej przewoźniczki w trakcie jednej ze swoich wędrówek, mówiło: ci, którzy chwytają się śmierci, żyją. Ci, którzy łapią się życia, giną. Hayami zdecydowanie wolał być tą pierwszą opcją.
Dlatego skupił się bardziej, zmusił się do większej koncentracji. To musi mieć sens.
I miało, ale udało mu się dopiero po zmierzchu.


Opadł, zmęczony, na ziemię. To było dziwne, nikt go tu nie zauważył, nie znalazł, nikt poza Itachim, który w końcu zasnął z nudów niedaleko jego broni - z drugiej strony przez strażnicę przewijało się zbyt wielu ludzi, zbyt wiele spraw, no i było dziś mimo wszystko dość ciepło. Za ciepło, by zastanawiać się, co za kretyn wydziela taką chakrę niedaleko tego cholernego mostu i co tak głośno szczeka (Itachi nie był aniołkiem...)
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Most

Postprzez Yasushi » 10 wrz 2019, o 00:04

Most, idealne miejsce na odpoczynek od wścibskich ludzi, od wioski, po prostu od codziennego życia. Yasushi lubił przychodzić tutaj z ojcem, albo żeby się uczyć, albo żeby odpocząć po nauce - było to po prostu idealne do tego miejsce, każdy zajmował się sobą, bez wtykania nosa w sprawy innych. Minęło już trochę czasu od opuszczenia Kōtei przez jego rodziców, a mimo to wciąż brak jakiegokolwiek kontaktu. Martwiło to chłopaka, sama myśl że mogą nie wrócić i czeka go samotna przechadzka przez życie była okropna. Potrzebował odetchnąć, na chwilę zapomnieć o wszystkim i posłuchać rzeki, czy przelatujących ptaków, chociaż jeden dzień wziąć wolny od życia. Gdy doszedł do mostu, rozpiął kompletnie swój płaszcz, zamknął oczy i rozkoszował się cichym dźwiękiem rzeki.
Avatar użytkownika

Yasushi
 
Posty: 16
Dołączył(a): 2 wrz 2019, o 22:31
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7675
GG: 0
Multikonta:

Re: Most

Postprzez Hayami Akodo » 10 wrz 2019, o 20:15

These thoughts that drove me forward
Are gone and I am face to face with...
The man I used to be
Dreams I dared to dream



Obrazek


Czas mijał tak szybko, że Hayami sam nie zwrócił uwagi na jego upływ. Skupił się na rzeczywistości, a tą było pragnienie, zmęczenie i obecność kogoś obcego. Nie wyczuł jej od razu, zbyt zaaferowany i skupiony na treningu, żeby wychwycić coś takiego - jednak gdy tylko do niego dotarło, że nie jest sam po tej stronie rzeki, postanowił to sprawdzić. Kupcy i ich towarzystwo, podróżnicy raczej nie zatrzymywali się w tej części Koutei na postój; wszyscy zajmowali się sobą, skupiali się tylko na swoich potrzebach i pragnieniach. Żyli dla siebie, nie dla kogoś - tak, jak zamierzał to robić młody samuraj.
podniósł wolno swoje bronie z ziemi i ruszył w kierunku nieznajomego. Szedł w jego kierunku, nie spiesząc się, obserwując teren. Dopiero, gdy zyskał pewność, że poza nimi nie ma tu nikogo innego, przyjrzał się chłopakowi uważniej.
Czarnowłosy, młody chłopak rzucił mu się w oczy niemal od razu. Musiał być od niego już trochę młodszy, jakieś dwa-trzy lata, sądząc po wyglądzie i tak na oko; przyglądanie się nieznajomemu skierowało młodego Akodo ku wnioskom, że na 70% jest to członek klanu Uchiha. Jego oczy były dziwne, zauważało się to od razu - jednak...w inny sposób niż u Sagisy, Tensy czy innych Uchihów. On był otchłanią - nie tak przerażająco mroczną i zarazem ciepłą, pozbawioną tego tragicznego magnetyzmu, jaki wyzwalał z siebie Shijima (być może po prostu był młody, nie przeżył tyle i nie miał aż takiej charyzmy), ale jednak było w nim coś, co przyciągało Hayamiego.
Być może nawet zbyt mocno.

- Witaj - powiedział spokojnie, a w jego głosie Yasushi mógł wyczuć cień yinzińskiego, trudnego do zrozumienia akcentu. Mimo odległości od domu, upływu czasu i innych zdarzeń Hayami nie zapominał o swoim pochodzeniu. W ostatnich, trudnych do pojęcia i skomplikowanych ze względu na natłok zmian latach bezpieczniej było umiejętnie dawkować wiedzę o sobie, ale ten jeden mały szczegół mógł go ostatecznie odróżnić od innych wędrowców przemierzających ciche (jak na razie) Sogen. - Też tu trenujesz czy tylko odpoczywasz? Chciałem cię poprosić o pomoc.

Mówił wyraźnie, spokojnie, stonowanym głosem, ale niezbyt głośno - tak by nie wrzeszczeć nad uchem dzieciakowi korzystającemu z ciepłego i przyjemnego lata. W końcu sam uważałby coś takiego w jego wieku za barbarzyństwo. Zaśmiał się cicho w myślach, z niedowierzaniem przyjmując tę myśl. O Bishamontenie, naprawdę minęło tyle czasu? Czuję się, jakbym już stał nad grobem, a zbliżam się dopiero do dwudziestki!
Przyglądał mu się przyjaźnie, zachowywał sympatyczny dystans. Czekał, aż młodzieniec zrozumie, o co chodzi, zakoduje sobie w głowie przekazane mu informacje. Po chwili kontynuował:

- Potrzebuję pomocy przy treningu jednej z technik. Chcesz mi pomóc? W zamian stawiam herbatę i youkan w "Lilii".
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Most

Postprzez Yasushi » 10 wrz 2019, o 22:54

Niektórzy mówią, że nic nie trwa wiecznie - Yasushi nie spodziewał się jednak, że odniesie się to również do niego. Chwila wymarzonego spokoju została przerwana przez... nieznajomego. To było całkiem niespodziewane, w końcu przechodzili tędy głównie kupcy, mało kto zatrzymywał się w tym skromnym miejscu, zapewne z prostego powodu - tu praktycznie nic nie ma. Głównie dlatego młody Uchiha lubił tu odpoczywać, nikt mu nigdy nie przeszkadzał, ale cóż, widocznie zawsze musi być ten pierwszy raz.
Spojrzał obojętnie w kierunku Hayamiego, który był zdecydowanie wyższy i lepiej zbudowany, ale w sumie to żadne zdziwienie, Yasushi nie przykładał większej wagi do treningów, także posiadanie lepszej sylwetki od niego nie było wyczynem. Po dokładniejszym przyjrzeniu się nieznajomemu skierował swój wzrok z powrotem w kierunku rzeki. Oczywiście, że chodziło o trening, w końcu prawie każdy szuka większej siły, nic poza tym.

- Witaj - odpowiedział równie spokojnie, chociaż w jego tonie można było wyczuć lekką obojętność. - Głównie przychodzę tu odpocząć, natomiast co do treningu, to czemu nie. - skoro przerwano jego odpoczynek to wypada chociaż coś z tego mieć, może uda się podłapać kilka ruchów. - Lecz zanim zaczniemy, ciekawi mnie jedna rzecz. Rozumiem, że chcesz nauczyć się jakiejś techniki, tylko w jakim celu? - przymrużył lekko oczy, nie odrywając wzroku od rzeki. Dawno nie miał kontaktu z obcymi ludźmi, a na pewno nie z tak bezpośrednimi, zżerała go ciekawość dotycząca odpowiedzi na to pytanie.
Avatar użytkownika

Yasushi
 
Posty: 16
Dołączył(a): 2 wrz 2019, o 22:31
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7675
GG: 0
Multikonta:

Re: Most

Postprzez Hayami Akodo » 11 wrz 2019, o 07:49

When love was all
The innocence of youth
Like memories of truth return
To learn forgiveness



Obrazek


Cóż. Nie wiedział, czy chłopaka przekonała wizja darmowej wyżerki i herbaty, czy postanowił być altruistą, czy po prostu był z tych pomocnych, ale ucieszyło go to, że w ogóle się zgodził. Popatrzył na niego przez chwilę, zastanowił się, co teraz powiedzieć. Z jednej strony Uchiha byli mistrzami iluzji, dedukcji, planowania, to oni w świecie shinobi uważani byli za tych, którzy knują najwięcej, z drugiej...To był tylko chłopak, prosty chłopak i do tego od niego co najmniej ze dwa lata młodszy, może nawet trzy. Warto by było go sprawdzić, nie bawiąc się w zbyt szczegółowe detale. Natsume nie robił wprawdzie tajemnicy ze swoich zdolności, przeciwnie, kazał mu je komuś przekazać, by jego wiedza nie odeszła kiedyś w niebyt - ale w tej sytuacji...?
Kto nie ryzykuje, ten nie ma, mówiło kiedyś przysłowie.

- Wiesz, to nie do końca typowy trening - zaśmiał się cicho. - Ale może najpierw się przedstawię. Nazywam się Akodo Hayami i jestem samurajem. Miejscowi Uchiha nazywają mnie różnie. Jedna z dam z tego rodu nazwała mnie Bushim, co oznacza wojownika, i myślę, że tak możesz mnie na razie zapamiętać. A ty jak masz na imię? Po wyglądzie domyślam się, że też jesteś jednym z nich.

Znów dał mu chwilę, by przetrawił informacje, zapisał sobie w głowie informacje. Ksywka nadana mu przez Chise, była krótka i konkretna; Akamiego Hayodo będzie można wykorzystać w innych okolicznościach, no i lwia natura, ważna dla samurajów, dla takich jak jego rozmówca mogła nie mieć znaczenia. Westchnął cicho; trzeba było wytłumaczyć chłopakowi powód. Czy warto się tak odsłaniać?
Potrzebował pomocy. A styl Sendō nie miał być ukrywany przez pokolenia, jedynie przekazywany godnym tego zaszczytu. Może czas się wzmocnić, nauczyć nowych technik, poznać mądrość samurajów na tyle, by później...może nawet poszukać ucznia? To była szalona myśl, na tyle szalona, że Hayami uśmiechnął się do siebie z niedowierzaniem. Co mógłby mu przekazać poza technikami, żywiołem? Mentorstwo wiązało się przecież z wiedzą i doświadczeniem. Czy byłby zdolny, gotowy dzielić się z kimś wiedzą? Może tak. Czy jego wiedza by wystarczyła? Na tym etapie nie.

Może kiedyś.
Kiedyś, gdy czas przestanie być jak ziarenka przesypujące się w klepsydrze, odmierzać minuty, godziny, dni wyznaczone nam do naszego końca, a Ojciec Zrozumienia pokaże ci, Przyjacielu, co to znaczy być ciszą.

- Żeby wykonać technikę, którą przekazał mi mój przyszły mistrz, potrzebuję drugiej osoby, która wykona konkretny atak i będzie dzierżyć broń - wyjaśnił. - W tej osadzie mam kilkoro znajomych, jak na przykład Uchiha Sagisa czy Uchiha Chise, był jeszcze Shinji, ale...ze Shinjim i Chise nie mam kontaktu od dawna, a z Sagą, hm...Powiedzmy, że na razie oboje mamy inne priorytety.

Coś w jego tonie wskazywało, że jakkolwiek Saga nie jest mu obojętna, wciąż jest ważna, to jednak...Coś w tej relacji się rozmyło. Zasnuło mgłą. Choć byli przyjaciółmi, nadal mogli nimi być, to jednak sytuacja była tylko dziwna - i nie było żadnego , które Hayami chciałby wyjaśniać. Być może chłopak słyszał o dziewczynie zaprzyjaźnionej z samurajem, nie ukrywano tego raczej, o jej ciąży i o dziecku; to też raczej trudno byłoby ukryć w osadzie, choć szczegółów na pewno nie znał. On, rodzina Sagi i rodzina Kazuo znali prawdę, wiedzieli o historii Ryuujina - i lepiej było, by tak zostało. Nie chciał, by chłopak wnikał w powody, i sposób, w jaki wymawiał te swoje powiedzmy, dawał mu to dość jasno do zrozumienia.

- Do tej techniki potrzebuję drugiej osoby. Sprawa nie jest trudna i wymaga jedynie użycia broni, więc dam ci moją włócznię, a sam użyję katany. - westchnął cicho. - Musisz zrobić zamach, tak jakbyś chciał mnie w coś trafić i zrobić to tak szybko, jak potrafisz. Ja będę musiał wytrącić ci broń z ręki, nawet nie wyjmując katany z sayi. Rozumiesz? Chcę poznać wszystkie techniki stylu mojego przyszłego mistrza, by przekazywać je dalej. Gdy poznamy się lepiej i okażesz się silny, wart tego, by poznawać ten styl, być może nawet przekażę je i tobie.

Dał mu znów moment, żeby nieznajomy się nad tym zastanowił, przedstawił się, powiedział to, co uważa za słuszne. Uśmiechnął się.

- Kto jak kto, ale wy, shinobi, powinniście wiedzieć, że nic nie jest wieczne. Mój mistrz i ja też nie. A taka wiedza, jak ta, powinna być nieśmiertelna i przetrwać.

Podał chłopakowi swoją włócznię - i jeżeli ten ją wziął, to szybko odwiązał sayę z kataną, po czym ustawił się w odpowiedniej pozycji. Czekał.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Most

Postprzez Yasushi » 11 wrz 2019, o 12:30

Czyli słyszał o klanie, teoretycznie nie powinno być to zdziwieniem, w końcu Uchiha byli całkiem sławni, tylko nie zawsze była to ta dobra sława. Natomiast osobista znajomość z kilkoma członkami była zastanawiająca, w końcu wielu ludzi jest już uprzedzonych względem klanu. Z każdą chwilą i wymienionym dialogiem nieznajomy wzbudzał coraz większe zainteresowanie w Yasushim, ale może to dobrze?

- Yasushi Uchiha, chociaż widzę że nazwisko już znasz. - uśmiechnął się lekko dosłownie na sekundę, po czym odwrócił się w stronę Hayamiego. - Nie będę kłamał, spodziewałem się innej odpowiedzi, bardziej samolubnej. Pomogę Ci, chociaż osobiście mam niechęć do jakiejkolwiek broni, może poza miotaną. Walka w zwarciu to nie mój żywioł.

Wiedza może i jest nieśmiertelna, ale jest też śmiertelnie niebezpieczna w nieodpowiednich rękach, ciekawe czy samuraj zdawał sobie z tego sprawę. Nie zwlekając ani chwili dłużej chłopak wziął włócznie, chwycił ją pewnie oburącz i zrobił kilka zamachów w powietrze. Zdecydowanie nie jego typ broni, zbyt długa i ograniczająca ruchy, ale skoro to tylko krótki sparing to jakoś będzie musiał to przeżyć. Rozchylił lekko nogi dla lepszej stabilności i wziął kolejny zamach, tym razem celując bronią w okolice ręki Hayamiego, nie był to atak nadchodzący z niezwykłą siłą czy szybkością, w końcu nie chciał zranić samuraja.
Avatar użytkownika

Yasushi
 
Posty: 16
Dołączył(a): 2 wrz 2019, o 22:31
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7675
GG: 0
Multikonta:

Re: Most

Postprzez Hayami Akodo » 12 wrz 2019, o 00:14

I will be there
As near as his next prayer
As merciful as sweet redemption
Once blind, now I see...



Obrazek


- Nieźle, dokładnie o to chodziło. Ale teraz...patrz.

Głos Hayamiego był spokojny i stonowany. Nie unosił się, nie wybuchał, po prostu zachęcał Yasushiego, by ten zwrócił uwagę na to, co się miało teraz stać - a stało się to, co było do przewidzenia.
Gdy Yasushi zaatakował, młody samuraj w końcu miał szansę, by zakończyć techniczny etap swojej nauki. Podstawy - cięcia i kata - już poznał, poznał także historię swojego mistrza, jego życie i myślenie; teraz pozostawało już tylko je udowodnić. Cóż może być prostszego?
Najtrudniejsze wbrew pozorom okazywało się tak łatwe z pozoru, gdyż prawe i uczciwe, życie. W tym zdegenerowanym świecie, pełnym zasad i bezsensownego cierpienia, łatwo było o katastrofy, wywoływane nieraz z błahych powodów. Śmierć przestawała być sztuką, przerażającym widmem zza mgieł - powoli zmieniała się w nieuchwytną sąsiadkę, z której istnieniem trzeba było się godzić (i godziliśmy się, mimo wszystko, bo lepsze to niż nic...). Dlatego za stylem i zdolnościami powinno było iść coś więcej - jakiś przykład, jakaś mądrość; czy to było właśnie to?

Może.

NAUKA TECHNIKI TEKUBIKEN

Gdy Yasushi zaczął atakować od prawej strony, Hayami nie czekał. Tamten wprawdzie był od niego wolniejszy, gorzej odbierał pewnie bodźce (albo właśnie przeciwnie, lepiej?), ale widać było po nim, że nie jest typem kogoś, kto lubi walki. Samurajowie, wychowani w walkach, kulcie honoru i męskości, gardzili wprawdzie często intuicją, uznając ją za "głupi babski wymysł" - ale nie Hayami. Być może, gdy grał w kości z Królową Śmierć i Królem Przypadek, nauczył się jednego: czasem warto było być wrażliwym.
Użycie odpiętego miecza (wciąż trzymanego w sayi) nie było trudne. Hayami cierpliwie poczekał, aż chłopak spróbuje zaatakować po raz pierwszy, a potem, wyczuwszy odpowiedni moment, uderzył go w nadgarstek - nie za mocno, tak, by wytrącić mu broń z ręki (ale nie uszkodzić ani jednego, ani drugiego).
Poczekał, aż Yasushi podniesie włócznię (poprosił go o to gestem lub słownie), po czym kontynuował trening.
Raz.
Dwa.
Trzy.
Wybijanie chłopaka z rytmu nie było łatwe, trzy razy pomylił się w tempie - no tak, nie ma ludzi doskonałych - ale już jakoś szło.
Dopiero po czwartym razie był z siebie w pełni zadowolony.

Bo pośród tego poszarpanego kłami klęsk życia...niełatwo było wyrzucić nam Cztery.

OPANOWANA TECHNIKA:

Nazwa
Tekubiken 手首拳

Dziedzina
Kenjutsu, styl dowolny

Ranga
C

Pieczęci
Brak

Zasięg
Długość rękojeści miecza

Koszt
Brak

Dodatkowe
Na czas wykonywania techniki +10 siły i szybkości

Opis Prosta technika defensywna, którą szermierz może zastosować w momencie gdy przeciwnik bierze zamach własnym orężem. Użytkownik tej techniki wykorzystuje po prostu głowicę rękojeści własnej broni, by uderzyć agresora w nadgarstek.
W efekcie może albo zmienić kierunek cięcia, zmuszając go do spudłowania, albo wręcz wytrącić mu broń z ręki (i zwykle to właśnie tym się kończy - zmienienie kierunku wymaga precyzyjnego uderzenia w bok przedramienia, podczas gdy do wytrącenia wystarczy łupnąć na wprost, w nadgarstek). Technika działa najskuteczniej, gdy uderza się głowicą jeszcze schowanego do pochwy miecza - jeśli, oczywiście, miecz jest odpięty od pasa i trzymany za sayę w dłoni. Techniki nie da się wykorzystać, jeśli oponent posiada więcej szybkości i percepcji niż użytkownik.

Link do tematu postaci
KLIK!


- Dziękuję - powiedział, bo tak było trzeba, choć był też w tym całkowicie szczery. - Chcesz coś na mnie przećwiczyć albo coś jeszcze ode mnie zobaczyć? Nie marnujmy czasu, skoro już tu jesteśmy.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Most

Postprzez Yasushi » 12 wrz 2019, o 01:36

Na pierwszy rzut oka dało się zauważyć różnicę w sile między nimi, lecz Yasushi nie spodziewał się że będzie ona aż tak ogromna. Mimo że specem od broni nie był, jego technika walki raczej nie była aż tak słaba, mimo to nie udało mu się trafić ani razu. Niby o to w tym chodziło, miał być to tylko trening, ale jednak uświadomienie sobie jak wiele jeszcze jest do nauczenia było przytłaczające. Ruchy samuraja były o wiele płynniejsze, chociaż co tu się dziwić, w końcu dla nich miecz zapewne jest drugą połówką. Najbardziej irytujący był fakt, że Uchiha nie mógł za nim nadążyć, po wyprowadzeniu ataku nawet nie zdążył dobrze spojrzeć w kierunku przeciwnika, a włócznia już wylatywała mu z rąk. Odetchnął głęboko, przecierając swoje obolałe nadgarstki, po czym popatrzył na Hayamiego.

- Nie ma problemu. Pytaniem raczej powinno być czy nie chcę czegoś zobaczyć. - zaśmiał się cicho - Nie jestem w stanie za Tobą nadążyć, poza tym jak wspominałem, bronie to nie jest moja bajka, także muszę odmówić, ale dziękuję za oferte. - pomimo tego, że umiejętności samuraja powinny robić wrażenie, Yasushi nie odczuwał tego aż tak bardzo. Siła jest rzeczą względną i może ją zdobyć każdy, ważniejsze jest to w jakim celu jej się używa. Poza tym nie ma sensu w głębszym uświadamianiu sobie jak wiele jeszcze jest do pokonania, żeby chociaż w mniejszym stopniu osiągnąć poziom porównywalny do Hayamiego. Wysunął włócznie w stronę samuraja, sugerując tym że może już ją zabrać. Zdecydowanie będzie on dobrym partnerem do sparingów, ale to w przyszłości - póki co Uchiha musi się jeszcze sporo nauczyć.
Avatar użytkownika

Yasushi
 
Posty: 16
Dołączył(a): 2 wrz 2019, o 22:31
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7675
GG: 0
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Sogen

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość