Restauracja "Kyodai Enkai"

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Ippo » 4 lip 2018, o 18:29

Cóż, Ippo nie spodziewał się że tak miła mu będzie wolność po tak emocjonującym starciu z dzieciakami i karczmarką! Powietrze powiewało po jego długiej brodzie co sprawiło mu niezwykłą przyjemność. Zaraz jednak napadła go banda dzieciaków więc szybko wyjaśnił iż sam nie posiada żadnych cukierków i że to właśnie owa karczmarka rozda nagrody, oraz że ilość jaką dostaną zależna jest od kolejności w jakiej do niej dobiegną. Wszystkie odkleiły się od niego natychmiast, a Ippo odalił się być może i nawet zbyt szybkim krokiem by wyglądało to naturalnie, ale miał już serdecznie dość tego co miało tu miejsce. Wprawdzie dopiero wyszedł z karczmy, ale potrzebował się teraz napić! Szkodą że ta miejscówka była już raczej spalona....
z/t
Ippo
 

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Chōjiro » 16 mar 2020, o 01:39

Chōjiro powoli wkroczył do restauracji Kyodai Enkai, ponownie odziany w swoje standardowe odzienie - czyli białą yukatę i ciemne haori. Zdążył już ukończyć jeden ze swoich treningów, który na co dzień prowadził jeszcze przed śniadaniem, i teraz planował sobie porządnie pojeść przed kolejnymi szkoleniami - czy tam cokolwiek nowego przyniesie mu dzisiaj życie. Nie miał w zwyczaju planować wszystkiego na kilka lat do przodu - znacznie bardziej pasowała do niego maksyma, by cieszyć się każdym dniem. Były sumita cieszył się nawet z najmniejszych rzeczy, tak jak na przykład fakt że przed chwilą zdołał przekonać nowego młodzika do złapania bakcyla sumo, i rozpoczęcia prawdziwych treningów w celu kultywowania tej dyscypliny. No, i za to teraz była okazja by coś zjeść, i świętować!
Akimichi wkroczył na salę, podszedł do jednego ze stolików, i rozejrzał się po otoczeniu. No no, musiał przyznać że to miejsce było nadzwyczaj gustowne - wystrój, niby rustykalny, ale zarazem egzotyczny, bardzo do niego przemawiał. Miał w sobie taką... nietypową surowość, chłodek kojarzący się z piwniczkami na napitki - ale zarazem panowało tu ciepło i atmosfera porządnego zajazdu. Całkiem sprawnie sobie to wymyślili, skurkowańcy! Chōjiro aż nie mógł powstrzymać uśmiechu, zwłaszcza kiedy w końcu sięgnął ręką po kartę dań.
-No, to teraz zobaczmy, czy podają tu chanko-nabe, czy trzeba będzie nadrobić czym innym!
Oczywiście, nie spodziewał się że znajdzie tutaj chanko. Było to bardzo smaczne i zbalansowane dietetycznie danie, idealne na dobry początek dnia - tylko problem był taki, że ze względu na wymogi składników, zwykle gotowano je tylko w stajniach sumo. W zwykłych restauracjach znalezienie porządnego chanko graniczyło z cudem.
Smutne. No, ale nie ma co markotnieć - przecież jest mnóstwo innych opcji!
Avatar użytkownika

Chōjiro
 
Posty: 66
Dołączył(a): 8 mar 2020, o 11:28
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8140
Multikonta: Natsume

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Kakita Asagi » 16 mar 2020, o 09:40


Krzesać iskry, wykuwać w ogniu!
Misja rangi: D dla: Chōjiro
Post 1/?




Stare przysłowie mówi: kolację oddaj wrogowi, obiadem podziel się z przyjacielem, ale śniadanie zjedz sam - trzeba przyznać, że nawet w najwięksi sceptycy podważający mądrość ludu musieli się z tym zgodzić - śniadanie do podstawa. Dawny sumotori doskonale o tym wiedział, szczególnie taki, co pochodzi z dumnego rodu Akimichi. Dla motłochu i ludzi bez czci, wielcy sumici to odpowiedniki wielorybów - ociężali i pokraczni. Błąd. Jeśli już szukać porównań z morskimi stworzeniami, to nasz bohater odnalazłby swojego odpowiednika pod postacią morskiego słonia. Potężnego samca króla plaży, władającego haremem setek samic, raz za razem stający do walki z pretendentami do jego korony, tylko czekającymi aż powinie mu się noga. Starcia, jakie ów król musi toczyć są o najwyższą stawkę - o pozostawienie po sobie progenitury, dowodu na to, że się było i to przez duże B - było najlepszym! Kiedy więc król plaży staja naprzeciwko pretendenta i obaj ruszają na siebie z zawrotną prędkością, ziemia drży pod ich płetwami, a jeśli ktokolwiek wpadnie między ich potężne cielska to niechybnie zginie... No, zostawmy jednak na moment biologię. Bo chociaż porównanie to narrator uważa za jak najbardziej poprawne, to jednak Chōjiro nie jest morskim słoniem, nie walczy też o obronę swojego haremu fanek - po prostu chce zjeść śniadanie...

Jak się okazało, znalezienie wymarzonego dania było niemalże niemożliwe i nasz bohater doskonale zdawał sobie sprawę z tego dlaczego - stajnie sumo cechowały się rygorystycznym treningiem i dietą, o którą dbali sami sumotori. To był ich "sekret" - jak każdy dobry majster wiedzieli, że by stawić porządny budynek potrzeba dobrych materiałów i najlepiej samemu doglądać każdego procesu, albowiem zawierzając podwykonawcom można się czasem srodze zawieść i nie koniecznie przez ich niedbalstwo - po prostu, rzeczy robione dla pieniędzy nigdy nie będą tak dobre, jak te, które wynikają z pasji i serca... No, ale do rzeczy. W miejscu w którym się znalazł potrawy były przygotowywane właśnie z sercem, a słynna z pojedynków na jedzenie (cóż za przepych!) knajpa na pewno sobie poradzi z przyrządzeniem takiego dania, wystarczy jedynie zapytać, a może, trzeba nieco szczęściu pomóc, albo szczęście pomóc samo powinno.
- Cóż dla szacownego pana będzie? - zapytał podchodzący do niego, starszy mężczyzna, który w pewien sposób przypominał naszego bohatera - był co prawda ponad pół metra niższy, ale to już wynikało z odpowiedniego wieku, jednakże był "pulchniejszy" tu i tam, jednakże... dłonie wskazywały na to, że przez całe życie pracował fizycznie. Mocne palce, które nie bały się wysiłku, co dalej? Na głowie tenegui, to nie jest coś, co byle kto nosi, zawiązana na modłę wojowników. No i te oczy... dobre, ale przenikliwe. Spoglądał na naszego bohatera pogodnie i spokojnie, czekając, aż ten złoży jakieś zamówienie, albo zapyta o upragniony posiłek. Może jednak szczęście się do niego uśmiechnie?

W czasie, gdy nasz bohater zajmował się zorganizowaniem sobie jedzonka, do restauracji wszedł jeszcze ktoś, mężczyzna w wieku około dwudziestu kilku lat, ot zwykły, acz wąsaty facet z podobnym do samurajskiego "kitkiem" na głowie, ale... w oczy rzucało się to, że prawą rękę na temblaku, a przez plecy przewieszony, no własnie co? Wyglądało to trochę jak miecz w pokrowcu... nie, miecz to to nie był. Jeśli to była broń, to prędzej jakieś tetsubo, albo inny miażdżący czaszki przedmiot. Mimo tego ekwipunku, jegomość nie wyglądał zbyt szczęśliwie, mało tego, był wyraźnie smutny. Zajął miejsce gdzieś z tyłu restauracji, kładąc swój dobytek obok siebie i czekał na obsłużenie...


- Ogawa Hiromichi - kucharz
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1390
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Chōjiro » 16 mar 2020, o 13:20

Chōjiro uśmiechnął się lekko, powoli nasycając się nietypową atmosferą izakayi. Sam wystrój miejsca znacząco różnił się od tego tradycyjnego, w którym praktycznie zawsze przebywał - czy to w domu rodzinnym, czy to w stajni sumo, czy to też teraz we własnych czterech kątach. Kamienne ściany? Solidne, wysokie meble? Bardzo egzotycznie - i jakże ciekawie! Mężczyzna nie mógł się powstrzymać od wesołości. Zwłaszcza, że - hej, dopiero co wrócił z solidnego treningu, i w końcu będzie mógł spożyć jakiś porządny posiłek, żeby nadrobić straty w energii! To było zawsze święto, niezależnie ile razy dziennie było świętowane. W końcu trzeba się cieszyć z małych rzeczy!
Do Akimichiego po chwili podszedł jakiś mężczyzna, który swoje czasy młodości zapewne już dawno pożegnał - ale przy tym pożegnał je z godnością i zachował w sobie dużo z tego dumnego wyglądu. Czyli, mówiąc inaczej - trzymał się bardzo dobrze! Chōjiro aż nawet mu trochę pozazdrościł - miał nadzieję, że on sam w jego wieku też będzie wyglądał równie dobrze!
Mężczyzna spojrzał do karty dań, i - zgodnie z oczekiwaniami - nie znalazł tam chanko-nabe. Cóż, nie dziwne: był to posiłek raczej utożsamiany z zapaśnikami, więc raczej nie podawaliby go w zwykłej restauracji, gdzie ludzie preferowali raczej prostsze posiłki niż to tutaj. Dlatego też zbył to wzruszeniem ramionami. Przecież nie ma co się smucić, że czegoś tu nie ma: trzeba się bardziej ekscytować tym, że będzie miał nowe smaki do doświadczenia! Uśmiechnięty jowialnie, spojrzał na kartę jeszcze raz - i znalazł kilka posiłków, które go zainteresowały.
-Witaj, mości gospodarzu! Poproszę zupę miso-shiru z wakame i jedną sporą porcję sukiyaki, do tego zaś kilka szaszłyków yakitori i na deser - trochę mochi! Dziękuję z góry, i niech się szczęści!
Zaśmiał się wesoło. Przy okazji zauważył też kątem oka, że do restauracji wszedł jakiś mężczyzna, o bardzo bujnym zaroście pod nosem i elegancko związanych włosach - ale przy tym wyglądało na to, że miał jakąś kontuzję ręki. Nie mówiąc już o tym, że zdawał się też dzierżyć przy sobie jakiś przedmiot, który równie dobrze jak bronią mógł być też narzędziem. Ot, być może to był młot do mochi!
... dobrze, że je zamówił. Jak tylko pomyślał o sposobie produkcji, to od razu naszła go chętka na ten deser.
-... i poproszę dwie porcje, również dla tego pana! - dodał wesoło, pokazując wąsaczowi żeby się przysiadł. - Zapraszam, zapraszam!
Avatar użytkownika

Chōjiro
 
Posty: 66
Dołączył(a): 8 mar 2020, o 11:28
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8140
Multikonta: Natsume

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Kakita Asagi » 16 mar 2020, o 13:43


Krzesać iskry, wykuwać w ogniu!
Misja rangi: D dla: Chōjiro
Post 3/?




No cóż, nie zawsze dostajemy to, na co mamy ochotę, ale w tym przypadku nie był to duży problem. Mężczyzna słysząc zamówienie postawnego jegomościa uśmiechnął się pogodnie, pogładził brodę i skrzętnie zanotował, to co, miało być dostarczone i... nasz duży bohater nie zaskoczył go powiększeniem zestawu. Ogawa-san (chociaż jeszcze się nie przedstawił) był obeznany z zasadami obsługi klienta, szczególnie takiego kalibru, więc nie odchodził za szybko. Słysząc, że ma być więcej, jedynie odruchowo pogładził brodę i uzupełnił listę.
- Proszę o chwilę cierpliwości. - rzekł spokojnie, układając sobie w głowie co to będzie trzeba przygotować i w jakich ilościach. Nie oszukujmy się jednak, tutejsza restauracja słynęła z pojedynków na jedzenie, więc to, co sobie zażyczył Chōjiro nawet nie zbliżało się do wydolności knajpki, trzeba się tylko nieco przygotować i postarać, by dobre było.
Życzy sobie pan czegoś do picia? Polecam genmaicha, na pewno umili panom oczekiwanie na posiłek. - zapytał jeszcze i jeśli takie będzie życzenie, to za niedługo pojawi się tutaj z żelaznym czajnikiem pełnym wspomnianej herbaty oraz czarkami, a między czasie...

Kiedy Chōjiro zawołał "wąsacza", ten z początku posłał mu niezrozumiałe spojrzenie, jakby został wyrwany z głębokiego zamyślenia. Nawet zdrową ręką wskazał na siebie, jakby do końca nie wiedząc, o co chodzi, ale ostatecznie nie było sensu się sprzeczać, czy też (o zgrozo) odmawiać wezwaniu przez kogoś tak postawnego, zwłaszcza, jeśli mógł należeć dla sławetnego klanu Akimichi (a przynależność do tego rodu należała do jednych z łatwiejszych w rozpoznaniu). Tak więc, chcąc nie chcąc, mężczyzna poniósł się ze swojego miejsca, zabrał ze sobą "pakuneczek" i podszedł do "wielkoluda", po czym zajął wolne miejsce, troszku niezgrabnie z powodu ręki.
- Masamune Okomo, bardzo dziękuje za zaproszenie. - przedstawił się mężczyzna, nie zupełnie spokojny faktem, że ktoś go wezwał do siebie, bo o cóż mogło chodzić? Sam Chōjiro mógł się teraz uważniej przyjrzeć jegomościowi - jego twarz zdobiona bogatymi wąsami zdradzała, że musi pracować tam, gdzie ciepło, wręcz wyraźne było lekkie "opalenie". Dodatkowo, nadgarstek mężczyzny był... potężny. Szczególnie palce. Jeśli nasz bohater miałby porównać je do przeciętnego człowieka, to ten mąż miał przynajmniej dwa razy grubsze, a raczej, masywniejsze palce skrywające niewątpliwie wielką siłę. Nadgarstek również był szeroki i mocarny. Nasz bohater nie raz nie dwa widział jak wygląda ręką kogoś kto pracuje fizycznie, sam doskonalił swe ciało by sile, jednakże Masamune miał inni niż on rodzaj mięśni. W przypadku "wąsacza" muskulatura rak była paradoksalnie surowa - mocarna, ale surowa. To nie był kulturysta, albo sportowiec - te mięśnie musiano wykuwać niczym miecz, w ogniu ciężkiej pracy. Do tego jego skóra była mocno zniszczona, miejscami utwardzona na podobieństwo pancerza. Paznokcie również nosiły ślady ciężkiej pracy, mimo tego, że niewątpliwie były myte, to jednak sadza zakradła się to tu, to tam.
- Czemu zawdzięczam tę przyjemność? - zapytał czekając spokojnie na odpowiedź i widać było, że wie, iż wszystko ma swoją cenę i nic nie dzieje się bez przyczyny...


- Ogawa Hiromichi - kucharz
- Masamune Okomo .
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1390
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Chōjiro » 16 mar 2020, o 18:28

Chōjiro uśmiechnął się wesoło, kiwając głową w kierunku właściciela izakayi. Nie miał nic przeciwko oczekiwaniu - w końcu doskonale wiedział, że im więcej czasu się przeznaczyło na jakąkolwiek czynność, czy to treningi, czy to gotowanie, tym lepsze wyniki ostatecznie się otrzymywało. Cierpliwość jest cnotą, jak to mawiali. Zresztą - dzisiejszy dzień był tak wyjątkowo urokliwy i ciekawy, że zupełnie mu nie przeszkadzał fakt że będzie musiał chwilę poczekać na nadejście posiłku. Zawsze można przez ten czas poznać nowych ludzi, i porozmawiać o ich odczuciach na temat ich teraźniejszości! Może nie wszyscy byli gadatliwi lub nie chcieli się tym dzielić, ale i tak - wyznawał zasadę, że żeby ktoś poczuł się lepiej, wystarczy mu przeznaczyć nawet odrobinkę czasu. Nawet proste pytanie "jak się masz" może sprawić że druga osoba poczuje się raźniej.
Dlatego też wyszczerzył zęby w uśmiechu, gdy kucharz poprosił o cierpliwość i zaproponował napitek.
-Nie ma sprawy, dobrodzieju, nigdzie mi nie śpieszno - powiedział wesoło. - Ach, genmaicha? Dawno nie miałem okazji spróbować tego rodzaju naparu. Poproszę, jak najbardziej.
Następnie poczekał, aż tajemniczy wąsacz podejdzie i się przysiądzie. Chōjiro cały czas uśmiechał się wesoło, przyglądając się na zmianę przybyszowi, i okolicom kuchni w oczekiwaniu na herbatę - bo, jak przypuszczał, to ona nadejdzie jako pierwsza. Mężczyzna przedstawił się jako Masamune Okomo - musiał przyznać, bardzo dumne miano. Sumita kiwnął głową, co miało być symbolicznym ukłonem powitalnym - na siedząco ciężko zrobić coś sensowniejszego.
-Akimichi Chōjiro. Nie ma sprawy, nie ma sprawy - powiedział, śmiejąc się przy tym jowialnie. Następnie też pokręcił lekko ręką przecząco, gdy Masamune spytał o powód zaproszenia go do swojego stołu. - Ależ niczemu, Masamune-san, po prostu mam dobry dzień, i chciałem spożyć posiłek w towarzystwie. Poza tym, widziałem żeś waś czymś zadumany, i uznałem że może rozmowa i posiłek trochę poprawią waści humor!
Ponownie zaśmiał się wesoło.
Avatar użytkownika

Chōjiro
 
Posty: 66
Dołączył(a): 8 mar 2020, o 11:28
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8140
Multikonta: Natsume

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Kakita Asagi » 16 mar 2020, o 19:35


Krzesać iskry, wykuwać w ogniu!
Misja rangi: D dla: Chōjiro
Post 5/?




Pan Ogawa z ukłonem przyjął uaktualnione zamówienie po czym się wycofał, natomiast do naszego miłego olbrzyma podszedł wspomniany już wąsaty jegomość...
Śmiech. Śmiech był specyficznym zjawiskiem, mógł on jednocześnie dotyczyć radości z sukcesu, czy też wyśmiania kogoś i pognębienia. Był też inny rodzaj śmiechu, najrzadszy i najcenniejszy - szczery. Taki właśnie śmiech zaprezentował członek klanu Akimichi, wprawiając swojego aktualnego rozmówce w niemałe, wewnętrzne zakłopotanie.
Kiedy Chōjiro się przedstawił, Masamune uzyskał potwierdzenie swoich przypuszczeń - miał przed sobą reprezentanta rodziny ninja, która władała tym obszarem, jednakże to, w jakim celu go zawołał pozostawało niezrozumiałe, chociaż... pogodny olbrzym wyglądał dokładnie tak, jak mówił.
W między czasie pan Ogawa przyszedł do stolika obu mężczyzn, ukłonił się i pozostawiwszy gorący jeszcze czajniczek udał się na powrót do kuchni, by po niedługim czasie zaczął z niej wypływać zapach zupy z fasoli, łagodna i sympatyczna. Wprawny nos smakosza podpowiadał mu, że tutejszy szef nie oszczędza na produktach i danie będzie wyborne, ale najpierw...
Masamune sięgnął po czajniczek herbaty, po czym wymieniwszy z Chōjiro krótkie spojrzenia nalał pierw czareczkę jemu, a następnie sobie i ostrożnie przysunął ją do siebie.
- Masz pełną racje, Akimichi-san. - przemówił ponownie spoglądając pierw głąb swojej czarki, następnie wziął niezbyt głęboki łyk pozwalając, by napar rozszedł się po jego gardle, po czym kontynuował, tym razem już spoglądając w oczy swojemu rozmówcy.
- Jestem płatnerzem, specjalizuję się w wytwarzaniu ostrzy. Ostatnie zamówienie dostałem od łowcy, który potrzebuje noża zdolnego przejść każdą próbę. Podjąłem się tego zadania... przerwał na moment, a na jego czole pojawiły się zmarszczki, a dłoń zacisnęła się w pięść.
- To nie było trudne zadanie... Udałem się poza osadę po specjalną stal, to musiał być dobry nóż, niestety w drodze powrotnej osaczyły mnie w lesie wilki. Mój wierzchowiec był szybki, ale... spadłem. Podczas upadku złamałem rękę, ale wtedy o tym nie myślałem. Te szare bestie pognały za koniem, ja zdołałem wspiąć się na drzewo... - historia wydawała się być fantastyczna, ale dowodziła, co potrafi ludzkie ciało w momencie najcięższej próby. Pod wpływem adrenaliny i mając do wyboru zginąć, albo uciec Masamune zdołał wspiąć się na drzewo, nawet mimo złamanej ręki, najpewniej ten ratujący go manewr jedynie pogorszył sprawę.
- Kiedy już zszedłem z drzewa znalazłem mojego konia, a raczej to, co z niego zostało. To był dobry towarzysz... Zabrałem stal i wróciłem do osady. Miejscowy medyk nastawił mi rękę, miałem nadzieję, że zdołam wyzdrowieć, ale nie mogę nią pracować. Za dwa dni jest termin oddania broni. Nie wykuję głowni sam. Mój syn jest za mały by mi pomóc, ostrzenie i wykonanie oplotu jeszcze zdoła zrobić, ale stali nie rozkuje... - mówiąc tą mężczyzna zacisnął mocniej dłoń na czarce, ale widać było, że musi nad sobą panować, bo jeśli by chciał, to zmiażdżyłby ją bez trudu. Niestety, do wykuwania klingi potrzebuje dwóch rąk...



- Ogawa Hiromichi - kucharz
- Masamune Okomo .
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1390
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Chōjiro » 16 mar 2020, o 21:32

Ach, niepewność. Cecha, która sprawiała że ludzie od razu we wszystkim wyszukiwali drugiego dna, i utrudniała uwierzenie że ktoś po prostu chciałby spędzić odrobinę wolnego czasu w ich towarzystwie. Niestety, jak Chōjiro zdążył już zauważyć, ta cecha zaczęła się robić coraz bardziej powszechna: przez to że wszędzie wokół panowały wojny i batalie wywoływane przez shinobi, uwierzenie w dobre intencje kogoś innego bywało dla innych bardzo trudne. Jeśli tak na to spojrzeć, to było to naprawdę cholernie smutne - tak tylko żyć z dnia na dzień, spodziewając się że następna napotkana osoba od razu spróbuje ci wpakować nóż między żebra. Przecież to jest wegetacja, a nie życie! Jak tu się cieszyć z tego, że słońce świeci, piękne błękitne niebo napełnia ludzkie serca nadzieją, a pogoda rozpieszcza?
Ech. Jak tak się patrzy, to czasem aż chciałoby się coś zrobić żeby ludzie odzyskali tę zapomnianą już umiejętność.
Wiarę w innych.
Mężczyzna sięgnął po czarkę z herbatą, napełnioną mu przez jego nowego kompana do posiłku, i powoli podniósł ją swoimi wielkimi palcami do ust. Napitek był bardzo ciepły, i niezwykle aromatyczny - chociaż często zdarzało mu się pić zieloną herbatę, naprawdę nie spodziewałby się, że odrobina brązowego ryżu tak bardzo pogłębi smak naparu. Chociaż, w sumie pewnie ten napój nie smakowałby każdemu. Za to jedno było pewne - działał on idealnie, żeby naostrzyć apetyt Akimichiego, który zaczął coraz chętniej wyczekiwać nadchodzącego posiłku. Zwłaszcza że zapach zupy miso z wodorostami wakame, roznoszący się po jadłodajni, był iście niebiański. Szacunek dla kucharza!
Sumita oparł się o blat jednym łokciem, drugą rękę zaś utrzymywał tak, żeby móc co jakiś czas popijać odrobinę napoju z kubka. I przez cały czas słuchał opowieści Masamunego. No proszę - a więc mężczyzna jednak był kowalem, i to sądząc ze swojego poczucia obowiązku - cholernie dobrym. Niestety, przydarzył mu się paskudny wypadek, który mógłby zniszczyć jego plany na dokończenie kolejnego ze zleceń, których się podjął - tym razem wykonanie solidnego ostrza, które miało służyć myśliwemu do pomocy w skórowaniu zwierząt. Do takiej pracy nie nadawałby się dowolny scyzoryk - nóż myśliwych musiał być nieludzko wytrzymały, a dodatkowo ostry tak żeby dałoby się nim golić. Niełatwe zadanie. A do tego jeszcze trafiła mu się ta tragedia, że w ataku wilków stracił konia... na twarzy Akimichiego aż pojawiły się oznaki autentycznego smutku. Goliat uwielbiał kochał zwierzęta, i choć szanował fakt że polowanie to coś normalnego, a niektóre stworzenia są agresywne, to śmierć wieloletniego kompana człowieka musiał być naprawdę bolesny. Szczerze współczuł kowalowi.
-Na bogów, to musiało być potworne przeżycie... Nie dość że zlecenie, to jeszcze utrata konia! Aż ciężko mi sobie wyobrazić, co musiałeś wtedy czuć...
Otarł oko, po czym łupnął ręką w blat.
-Nie możemy pozwolić, żeby jego poświęcenie poszło na marne! Jeśli zechcesz - pomogę Ci! Będziesz kuć, a ja będę trzymać stal! - Splótł ręce na piersi, zadowolony. - Za dzieciaka terminowałem u wielu rzemieślników, więc co nieco o pracy manualnej wiem, nawet mimo tego że więcej znam się na sporcie. A siły też mam sporo - mogę poratować!
Avatar użytkownika

Chōjiro
 
Posty: 66
Dołączył(a): 8 mar 2020, o 11:28
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8140
Multikonta: Natsume

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Kakita Asagi » 17 mar 2020, o 10:27


Krzesać iskry, wykuwać w ogniu!
Misja rangi: D dla: Chōjiro
Post 7/?



Istotnie, to było potworne przeżycie, co Masamune potwierdził lekkim skinieniem głowy, ale na jego twarzy nie zagościł smutek, raczej żal i pogodzenie się z losem. Jak na ironie, uważane za świętei wilki tym razem okazały się być dla niego mniej przychylne - nawet próba przetrzebienia watahy nie wchodziła w grę. Konie i wilki były tutaj czymś więcej niż zwierzętami - one uosabiały wiatr, nieuchwytne, szybkie i zabójcze, gdy taką miały ochotę... Cóż, taka była przeszłość, jej już zmienić nie mógł, co innego przyszłość - ta bowiem ścigała mężczyznę coraz bardziej i musiał znaleźć jakieś rozwiązanie obecnego problemu. Tutaj szło nie tylko o samo niedotrzymanie terminu. Takie coś mogło zaważyć na losie całej kuźni, bo skoro już nie odwołał zamówienia, to teraz nie dało się tuż przed terminem wycofać utraty twarzy, ale... może jednak bogowie mieli go w opiece?
Słysząc słowa Chōjiro, Masamune otworzył szerzej oczy, oto bowiem pojawiała się właśnie szansa jakieś potrzebował, tak piękna, że z pozoru wręcz nierealna, ale... Akimichi nie słynęli z nieszczerości. Ten pogodny klan shinobi był znany ze swojej otwartości i pogody ducha, co więcej, jak już coś zadeklarowali, to nie było przebacz.
- Akimichisa-san, Okame-sama musiała cię zesłać. Niech ci zawsze sprzyja! - Masamune niemalże zakrzyknął z radości i to radości szczerej. W między czasie pojawił się pan Ogawa, który ustawił przed nimi dość pokaźne porcje wspaniałego jedzonka. Zupa przyjemnie parując unosiła w górę zapach glonów, sukiyaki, również parując, zdradzało, że sos sojowy i wołowina zostały dobrane w idealnych niemalże proporcjach. Na tofu również kucharz nie oszczędzał, w zasadzie obaj panowie dostali takie same porcje, na co Masamune nieco podniósł wzrok ze zdumienia, jak on to pokona, a to przecież nie koniec! Biesiadników czekały przecież jeszcze drobiowe szaszłyki - yakitori. Te smakołyki zostały przygotowane z goła inaczej od reszty dań: o ile tamte stanowiły potrawy gotowane, to tutaj było to mięsa dokładnie grillowane na ruszcie ogrzewanym węglem drzewnym. Co ciekawe, Ogawa-san zdecydował przygotować się po jednym rodzaju każdego podstawowego yakitori i tak znalazły się przyrządzone jedynie z udek kurczaka momo, rebā z kurzych wątróbek, pachnące porem negima oraz najbardziej fantazyjne, doskonale przyprawione, zawierające jajka i mięsne kulki tsukune.
- Na mochi muszą panowie jeszcze chwilkę zaczekać, życzę smacznego. - rzekł kucharz z odpowiednim ukłonem, na co zanim młody Akimichi cokolwiek rzekł odezwał się Masamune.
- Ja zapłacę. Nalegam . - zadecydował, po czym Ogawa zanotował tą uwagę (bo w zasadzie jemu bez różnicy, kto płaci) i zostawił panów samych z jedzeniem, a to zapowiadała się być poważna bitwa...
- Pracowałeś, lub słyszałeś kiedyś o metodach hada i sanmai, Akimichi-san? - zapytał Masamune,
starając się ustalić, czego powinien się spodziewać po nowym asystencie. Po prawdzie, potrzebował głównie jego siły rąk, wiele zrobi sam, ale warto wiedzieć z kim się ma do czynienia i czego się spodziewać.


- Ogawa Hiromichi - kucharz
- Masamune Okomo - płatnerz
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1390
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Chōjiro » 17 mar 2020, o 13:38

Chōjiro uśmiechnął się szerzej, gdy zobaczył wesołą reakcję ze strony siedzącego naprzeciw niego kowala. No, i czy to takie trudne, przynieść trochę pozytywnych emocji do tego świata? Wystarczy wyobrazić sobie, co osoba siedząca naprzeciwko może myśleć i odczuwać. Wyrazić szczere współczucie, kiedy ta tego potrzebuje. No i najważniejsze - wystarczy pomóc innym w potrzebie, by ci znowu mogli poczuć chociaż odrobinę nadziei nawet w ciemniejszych momentach życia. Dokładnie o to chodziło - chciał, żeby Masamune również się rozchmurzył, i mógł się trochę nacieszyć tym jakże sympatycznym dniem. A perspektywa możliwego ukończenia zlecenia na wykucie noża zdecydowanie mu poprawiła humor - w końcu Akimichi mógł usłyszeć w jego głosie jakąkolwiek ekscytację.
Dla takich momentów warto być uczynnym.
Chōjiro skinął głową z szerokim uśmiechem, dziękując tym samym za pozdrowienie i życzenie pomyślności. Nie potrzebował aż takiej wdzięczności ze strony wąsacza - dla niego wystarczającą satysfakcją była możliwość pomocy mężczyźnie, który takowej potrzebował. Tak samo też nie oczekiwał, że Masamune zdecyduje zapłacić za posiłek - na co Chōjiro początkowo zareagował zupełnym, szczerym zaskoczeniem, któremu towarzyszyło zakłopotane podrapanie się po potylicy i przeczące pomachanie dłonią. Dodatkowo uśmiechnął się w równie zażenowany sposób.
-Ależ, Masamune-san, to nie będzie konieczne, mogę zapłacić...
Nie zamierzał jednak się upierać - wiedział że odmawianie dobrowolnemu gestowi byłoby wobec kowala bezczelne. Dlatego też, jeśli ten się upierał że zapłaci, to z wahaniem Akimichi ostatecznie pogodzi się z sytuacją, i zajmie się jedzeniem - do czego też zaprosił Masamunego.
Trzeba było przyznać, było to mnóstwo jadła - ha, idealnie dla niego! Chōjiro, jak to sumita, uwielbiał sobie dobrze podjeść, więc taka porcja jak ta tutaj była dla niego minimum, lekko przesuwającym się w kierunku optimum. Zwłaszcza teraz, gdy się dowiedział że sekretna sztuka klanu Akimichi polega na przekształcaniu kalorii w chakrę - to się nazywała przydatna umiejętność! Zadowolony sam z siebie, mężczyzna od razu sięgnął po łyżkę i pałeczki, które zgodnie z etykietą najpierw rozdzielił, i podziękował tradycyjnym pozdrowieniem za posiłek. Następnie zaczął spożywać, wyjadając z miso-shiru wakame i popijając je porcją gęstej, sojowej zupy. Musiał przyznać, że napar był iście fantastyczny - kucharz nie żałował składników i ich jakości, co było czuć od razu. Co kilka takich łyków brał głęboki wdech i wypuszczał powietrze z pełnym satysfakcji sapnięciem, pokazującym że posiłek był znakomity.
-Częstuj się, Masamune-san! Strawa jest iście wyborna! - zachęcił kowala, przy okazji zagryzając kawałkiem mięsa z szaszłyka yakitori. - Co do kowalstwa... hm. Zwykle pracowałem na już gotowym metalu, albo na zasadach zginania kawałków stali. Nie znam się na słownictwie cechowym, bo i nigdy nie pracowałem przy wykuwaniu na poważnie - ale do pomocy i podtrzymywania wydaje mi się, że wystarczę w zupełności.
Avatar użytkownika

Chōjiro
 
Posty: 66
Dołączył(a): 8 mar 2020, o 11:28
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8140
Multikonta: Natsume

Re: Restauracja "Kyodai Enkai"

Postprzez Kakita Asagi » 17 mar 2020, o 19:07


Krzesać iskry, wykuwać w ogniu!
Misja rangi: D dla: Chōjiro
Post 9/?




Wszystko w życiu ma swoją cenę, a spirala powinności prędzej czy później dogania każdego. Ludzie różnie do tego podchodzili, ale akurat Masamune był w tej kwestii dosyć mocno wierzący i uważał, że każdą przysługę czy też dług wdzięczności należy jak najszybciej spłacić, to pozwalało utrzymać równowagę i spokój, tak w świecie ludzi, jak i duchów...
Podobnie jak Chōjiro, Okomo skłonił się rozdzielając pałeczki, a następnie "dziękując za ten wyśmienity posiłek" zabrał się spokojnie za jedzenie, chociaż ilości jadła jakie przed nim postawiono zdecydowanie przewyższały jego możliwości. Trzeba jednak szczerze przyznać, że były to porcje bardzo dobre i niezależnie od tego, jaki będzie ich koszt to cena będzie tego warta.
- Rozumiem... - odpowiedział spokojnie Masamune, a na jego twarzy pojawiło się zastanowienie. Istotnie, w chwili obecnej bardziej niż wykwalifikowanego czeladnika potrzebuje tylko takiej silniejszej ręki, która w odpowiednim momencie przytrzyma stal, może też kilka razy wyręczy przy niektórych etapach.
- Tak, zaginanie stali się przyda. To właśnie jest metoda hada, polega na wielokrotnym zaginaniu i rozkuwaniu stali, to dzięki tej metodzie uzyskujemy typowy wzór na katanie, pewnie widziałeś... - mówiąc to Masamune dość intensywnie gestykulował (ostrożnie, by niczego nie potrącić) pokazując, jak jedna warstwa metalu zostaje zagięta, rozkuta ponownie i raz jeszcze zagięta i znów, a w międzyczasie sięgał po kolejny smakołyk, kontynuując wykład.
- To, co w zasadzie zrobimy będzie podobne do wykuwania miecza. Pierw dwa różne rodzaje stali rozkujemy metodą hada, następnie korzystając z sanmai połączymy je. Sanmai, to coś jak... - tutaj płatnerz rozejrzał się po stole i sięgnął po.. jedną z pałeczek yukitake, ta w której warstwy mięsnych kulek rozdzielały delikatne jajko i kontynuował.
- Krawędzie tnące muszą być twarde, dzięki temu możemy je naostrzyć, trochę jak mięso kurczaka. Rdzeń natomiast powinien być ze stali miękkiej, to umożliwia uzyskanie elastycznej broni, jednakże nie da się tej stali zahartować, stąd niczym jajko ukryjemy ją w środku. Po drodze będzie trzeba jeszcze uważać by stal się nie spaliła i dodawać będziemy słomę, ale to już moja w tym głowa. Generalnie, wykonany coś jakby tanto, tylko warstw będzie mniej i bez tego eleganckiego zagięcia. - zakończył wyjaśniać Masamune z uśmiechem na twarzy. Widać było, że już jest gotów, już pali się do zadania i widzi swoje dzieło oczami wyobraźni, jednakże wszystko przed nimi, w tym przypadku mochi...

Posiłek trwał obu panom w najlepsze, ale wszystko do dobre w końcu się kończy i przychodzi czas pracy. Masamune zgodnie z obietnicą zapłacił za posiłek, a nawet zaproponował, że nieco ze swoich porcji odstąpi młodemu Akimichi, albowiem nie był aż tak pojemny jak shinobi. No nic, jak wspomniano, po jedzeniu, pora zabrać się za pracę (może to nie najlepsza kolejność), ale przynajmniej drobny spacerek dzielił naszych bohaterów kuźni Masamune, więc trochę się "rozruszali"...

Spoiler: pokaż
Obrazek


Pracowanie położona była za jednopiętrowym domem kowala i prowadziła do niej wyłożona żwirem niedługa, aczkolwiek kręta ścieżka. Przekraczając jej próg Masamune ukłonił się kładąc zdrową rękę na piersi, najpewniej gdyby mógł, to by ją złożył jak do modlitwy. Porównanie do świątyni nie było przypadkiem, młody Akimichi mógł zauważyć, że nad wejściem rozwieszona jest lina z talizmanami, mającymi na celu przywołać dobre duchy, a co było w środku? Wewnątrz na ścianach znajdowały się ostrza na różnym etapie przygotowania i tak, było kilka mieczy, całkiem sporo wszelakich narzędzi rolniczych, nie zabrakło nawet paru grotów włóczni. W ogóle, kuźnia podzielona była na dwa pomieszczenia, mniejsze które stanowiło sklep z całą masą gotowych noży w którym pracowała żona kowala - Ameko. Kobieta o długich ciemnoniebieskich włosach, zielonych oczach i pogodnym uśmiechu, a gdzieś tam przy jej fartuchu krzątał się kilkuletni syn Masamune - Okami, na widok wielkiego Akimichi lekko się skrył w tle matki, na co wąsach roześmiał się perliście.
- Mój syn nosi imię na część wilka, oby wyrósł na dzielnego. No nic, Akimichi-san, zapraszam! - rzekł kowal i wprowadził nowego pomocnika do swojego "królestwa".
- Odpowiednia stal jest już przygotowana, musimy ją tylko rozkuć, ale najpierw... - wąsacz rozejrzał się po swojej pracowni, szukając fartuchów. O tak, bezpieczeństwo przede wszystkim, a praca przy ognie i metalu nie wybacza błędów. Chwilę to trwało, zanim znalazł odpowiedni na Chojiro'ego rozmiar, ale coś się tam udało.
- Mogę cię prosić o małą pomoc? - rzekł podając oba fartuchy postawnemu shinobi i prosząc o pomoc - nie da rady sam zawiązać swojego fartucha, ale nie wątpi w to, że uczynny olbrzym mu pomoże. Jak już będą ubrani, to pora na ogień!
- Będę dosypywał węgiel drzewny, ty natomiast pracuj miechem, musimy osiągnąć odpowiednią temperaturę. i oto zaczynała się zabawa - pierw uzyskać temperaturę, a kuźnia węglowa to zdradziecka kochanka, chwila nieuwagi i będą mieli spaloną głownię, trzeba uważać, a przed nimi jeszcze kupa pracy!


Odpowiedź prosze w TYM temacie

- Ogawa Hiromichi - kucharz
- Masamune Okomo - płatnerz
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1390
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Poprzednia strona

Powrót do Yakiniku (Osada Rodu Akimichi)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości