Szpital

Re: Szpital

Postprzez Mitsui » 24 wrz 2018, o 16:25

Misja grupowa rangi D
Asaka & Shikarui



Obrazek


“When you light a candle, you also cast a shadow.”
18/22



Zło, zło czające się wszędzie. Za rogiem, za drzwiami i schodzące do Was na schodach. Zagubieni w szpitalu, raptem parę metrów w dół od wszystkiego, czego nie tak dawno temu byli świadkami. Na powrót było za późno, a przynajmniej - tak się wydawało. Druga droga ucieczki także zdawała się spełznąć na niczym, bowiem wymagała zbliżenia się do ś w i e c z k i , a jak powszednie wiadomo - to najbardziej śmiertelne zagrożenie w otaczającym Was świecie. Postanowiliście się zatem cofnąć do przedsionka, oraz omijając ławę i stolik, dostać się do okna. Okno było postawione dość wysoko, zasłonięte jakąś czarną, poszarpaną płachtą, którą jak mniemam - ściągnęliście, mając w planie otworzenie drogi wyjścia, bądź też wytorowanie jej sobie siłą. Przez rozmiar materiału zawieszonego na ścianie mogliście odnieść mylne wrażenie, jakoby był to dobry plan, jednak sytuacja okazała się być nieco inna, bowiem okno okazało się być okienkiem. Faktycznie, było widać tutaj ślady, iż niegdyś znajdował się tutaj jego duży poprzednik, którym bez problemu moglibyście wyjść, jednakże teraz.. cóż, będzie ciężko. Mały, szklany kwadracik o szerokości maksymalnie dwudziestu pięciu centymetrów, wykonany z dość grubego i brudnego szkła, nie pomógł za wiele. No, może trochę bardziej oświetlił Wam ławę i stolik, które i tak częściowo znalazły się zaraz za ścianą z kryształu, mającą za zadanie chronić Was przed niebezpieczeństwem. Tudzież chronić tych po drugiej stronie przed Wami, biorąc pod uwagę fakt, że to Wy byliście tutaj intruzami i robiliście niemałe zamieszanie.
Shikarui - czy zdążyłeś wybić szybę, szacując szansę na zmieszczenie się w niej, czy też nie - to nie miało większego znaczenia, mój Ty awanturniku. Skrzypienie ustało, a za kryształem dostrzec mogliście niewyraźne kontury potężnej postaci. Podeszła kilka kroków w stronę kryształowej blokady, położyła na niej dłoń, po czym..
- Bubun Baika no Jutsu! - usłyszeliście niewyraźny głos a Wasze ciała przyozdobione zostały pozostałością tego, co miało Was chronić. - Co to ma znaczyć? - usłyszeliście rozgniewany głos olbrzymiego członka rodu Akimichi, którym okazał się być mężczyzna po trzydziestce. Patrzył na Was karcąco, spoglądając to na okno, to na resztki kryształu, to na Was.
- Cholerne bękarty, nie za dużo sobie pozwalacie?! - dodał po chwili, wciąż mają rękę wielkości swojego ciała, przez co ledwo się mieścił w otaczającym go pomieszczeniu. Westchnął po chwili głęboko, pokręcił głową i przywrócił rękę do poprzedniego rozmiaru. Chwycił za szmaty leżące na stole, po czym założył je sobie na twarz, zasłaniając nos jak i usta. Spojrzał na Was ostatni raz, po czym udał się w głąb korytarza. Tup, tup, tup. Zatrzymał się, zastukał w drzwi parę razy i je otworzył, co mogliście wywnioskować po przeraźliwym skrzypieniu, jakie dotarło do Waszych uszu.
- Witaj papo, jak się czujesz? Pielęgniarki coś podały na te zaraźliwe bąble? Że też muszą Cię trzymać w tym odizolowanym skrzydle, gdzie po schodach jeszcze trzeba schodzić! Eh, brak słów, brak słów.. - mężczyzna zamknął drzwi, już spokojniejszy, po czym kontynuował swoją pogawędkę z tym niesamowitym i złym zagrożeniem, przed którym tak bardzo chcieliście uciec.
Ostatnio edytowano 24 wrz 2018, o 18:54 przez Mitsui, łącznie edytowano 1 raz
Mitsui
 

Re: Szpital

Postprzez Shikarui » 24 wrz 2018, o 17:46

Pan Mroku i Ponurości Wszelakich miał totalnego pokerface'a, kiedy członek rodu Akimichi wkroczył na pole bitwy, zrobił raban, huk, trzask... kurwa, on rozwalił kryształ, na którym łamały się bronie! Innymi słowy: Shikarui nie miał sobie niczego do zarzucenia, wolał takie zakończenie od tego, w którym ten Akimichi zasadziłby się na nich tą pięścią, a oni byliby daleko, daleko od okna. Okna, którego na szczęście nie trzeba było roztrzaskiwać.
Czerwień jego oczu zgasła, puścił rękę Asaki, przypatrując się z nikłym zainteresowaniem mężczyźnie, który przeszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi. Pokusa, by wejść do środka, również okazała się bardzo fałszywa. Bardzo złudna. Wychodziło na to, że ten opuszczony kawałek skrzydła był czymś w rodzaju izolatki dla tego jednego pacjenta. Nie sądził, żeby akurat on się zaraził, ale Asaka nie wydawała się mieć ciała ze stali. Z... z kryształu. Z drugiej strony wszystko ich mogło złapać, skoro postarali się aż o takie zabezpieczenia i takie odsunięcie chorego od reszty osób.
- Jednak nie psychopata. - Stwierdził typowym dla siebie tonem, całkowicie poważnie, wyglądając za okno, za którym wesoły świat żył wesołym życiem. Odezwał się, kiedy mężczyzna już zniknął za drzwiami. Nadal nijak nie wyjaśniało to wszystko świeczki, która to pomniejszała swój płomień to powiększała i bardzo wielu innych rzeczy, kompletnie nienaturalnych, ale... to nic. Im szybciej się stąd ulotnią tym lepiej. Dobrze, że nie potrzeba było żadnych bardziej drastycznych środków, bo Sanada był gotów na wiele rzeczy, byle tylko nie sięgać po broń. Nie dlatego, że nagle obudziła się w nim jakaś moralność czy dobry duch. Wciąż rozchodziło się o to, że byli na obcym terenie, wśród obcych ludzi i na pewno nikt by ich nie przyjął z otwartymi szeroko ramionami, gdyby jeden z nich zginął. Nie ważne, czy winny czy niewinny, Shikarui jakoś wątpił, że najpierw dociekaliby prawdy, a dopiero potem strzelali.
- Zwijajmy się stąd, zanim to miejsce zrobi się jeszcze dziwniejsze. - Wymruczał, czując wzmożone zmęczenie. I głód.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szpital

Postprzez Asaka » 24 wrz 2018, o 18:17

Po co ściągać płachtę zasłaniającą okno, skoro można ją po prostu… odsłonić trochę i dojść do wniosku, że nie ma sensu w ogóle brać się za otwieranie okna? Asaka prychnęła pod nosem, gdy okazało się, że te wszystkie przytłumione światła od strony ściany wpadały tutaj przez to jedno małe okieneczko. I że działa się tu jakaś magia, bo gruba kotara nie była w stanie tego światła dostatecznie stłumić, by to okno zostało niezauważone. Puściła więc materiał i pozwoliła mu opaść na miejsce.
To chyba jednak było genjutsu. Samo rozpływające się genjutsu, albo ten, kto ich złapał już się zabawił i teraz postanowił puścić. Nie dość, że płomień świeczki to rósł, to malał, nie dość, że w tym odizolowanym skrzydle szpitala były drzwi bez klamek (??!) i z powciskanymi na ich miejsce papierami, albo szmatami, nie dość, że korytarz im się nagle wydłużył, to było ciemno jak w grobie i jeszcze ta dziwaczna substancja, i… i skrzypienie. I w ogóle wszystko. Aż tu nagle wpada jakiś Akimichi i z jej kryształem, który już w tym momencie był naprawdę, naprawdę wytrzymały zrobił to, co niegrzeczne dzieci robią z domkami z kart. Asaka sama nie chciała stawać w szranki z kimś, kto ot tak był w stanie ten kryształ rozbić, tak, że rubinowe odłamki posypały się wszędzie wokół, robiąc istny bałagan. Białowłosa aż się skuliła w sobie, widząc to karcące spojrzenie, brakowało tylko, by czmychnęła pod stół. Nie zrobiła tego jednak, a jej spojrzenie mimo tego wszystkiego było dość wyzywające – tyle, że mężczyzna pewnie tego nawet nie zauważył, skoro było tutaj tak ciemno.
I tego. On te podziurawione, poszarpane szmaty nałożył sobie na twarz. Dziewczyna gapiła się na ten cały obrazek jeszcze bardziej skołowana niż na samym początku – i patrzyła tak długo, aż facet nie zniknął za drzwiami. Zaraz... Bąble? Czy on powiedział BĄBLE?!
Asaka nic nie odpowiedziała w pierwszej chwili. Po prostu skupiła się na tym, by posprzątać kryształ, żeby to temu Akimichi wydawało się, że wpadł w genjutsu, a ich tutaj wcale, ale to wcaaale nie było. Myślała podobnie do Sanady: żeby się nie narazić i nie musieć stąd uciekać w podskokach. Dopiero, gdy nie został ani odłamek rubinowego tworu, który w tym świetle wydawał się niemal czarny, dała znać, że nie zapomniała języka w gębie.
– Chyba muszę się napić – to… To było dla niej trochę za dużo.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Szpital

Postprzez Mitsui » 24 wrz 2018, o 19:05

Misja grupowa rangi D
Asaka & Shikarui



Obrazek


“When you light a candle, you also cast a shadow.”
21/22



Tyle wrażeń jak na jeden szpital. Chwila nieuwagi i można skończyć gdzieś w zapomnianym miejscu, tkwiąc w karuzeli spierdolenia. Chwila wytchnienia, parę spraw się wyjaśniło, parę nie. Łącząc wątki można dojść do wniosku, iż panowała, lub też wciąż panuje zaraza, albo jakaś zaraźliwa choroba, która wymagała odseparowania zarażonych od reszty. Aczkolwiek widać było, iż to końcowe stadium. Lekarzom zależało by utrzymać w rydzach to co zwalczali, pewnie dlatego chcieli zamknąć tą część budynku i pozbyć się wszystkiego co tylko mogło rozprzestrzeniać owe `bąble`. Postanowiliście stąd wyjść jak najszybciej, udając się na spoczynek i być może coś zjeść. Wchodząc na schody mogliście usłyszeć jak drzwi się otwierają i wychodzi z nich potężny mężczyzna, trzymając pod pachą jakieś wiadro. Do Waszych nozdrzy dotarła podpowiedź dotycząca tego, co tam mogło się znajdować. Olbrzym spojrzał na Was i westchnął ciężko, klnąc pod nosem coś o dzieciakach, po czym udał się w głąb korytarza, w kierunku świeczki, skręcając w prawo za rogiem. Otworzył drzwi i wylał gdzieś zawartość wiadra, najpewniej znajdował się tam wychodek, bądź coś innego. Opłukał je wodą i wrócił na korytarz, zatrzymawszy się jednak w przejściu i wpatrujący przez moment przed siebie, w kierunku kolejnego rozwidlenia. Postawił wiadro i poszedł tam, nieco pospiesznym krokiem, znikając na parę sekund.
Po chwili do Waszych uszu dobiegł odgłos domykanych z trzaskiem drzwi i parę kolejnych przekleństw o niewychowanych bachorach. Tyle wystarczyło, by sytuacja świeczki się unormowała, która osiągnęła odpowiedni płomień i kurczowo się go trzymała, czasem tylko delikatnie falując. A szmery, odgłosy? Tajemniczy staruszek z równie tajemniczego pokoju jęczał pod nosem o bąblach w takim miejscu, że siedzieć ani leżeć na plecach nie można, a i podrapać się nie ma jak. Gratulacje, przeżyliście cholernie trudną i niebezpieczną ekspedycję w nieznane dotychczas zakamarki szpitalu w osadzie Akimichi. Na schodach zauważyliście niedużą sakiewkę z pieniędzmi, które pewnie wypadły temu niemiłemu, aczkolwiek silnemu mężczyźnie. Czy ją weźmiecie i załatwicie sobie dobre jedzonko oraz porządny nocleg (a raczej byle jaki z jednym łóżkiem, bo na więcej nie starczy), czy też zwrócicie ją temu niemiłemu, aczkolwiek silnemu mężczyźnie - nie będzie miało wpływu na opuszczenie przez Was tego miejsca w spokoju.
Mitsui
 

Re: Szpital

Postprzez Shikarui » 24 wrz 2018, o 19:30

Shikarui skinął głową potakująco. Nigdy nie był fanem alkoholu, sprawiało, że zazwyczaj się krzywił, kiedy było to coś mocniejszego. Lubił i nie lubił zarazem - jak naprawdę wiele rzeczy na tym świecie. Przy większości trzymał go ten syndrom Sztokholmski (syndrom Sogeński?), który nie chciał puścić jego kostek i był jak kula u nogi - dosłownie. Na szczęście nie ciążył za bardzo, dopóki nie pakował go w jakieś większe kłopoty. Tu i teraz, wyjątkowo, mógł powiedzieć, że doza tego alkoholu na pewno by się przydała, bo to, co się tutaj odpierdoliło, było co najmniej - dziwne.
- Nie zaszkodzi. - Nie czekał, aż lekarz, czy kimkolwiek ten Akimichi był, wylezie stamtąd, aż zacznie robić swoje akimichowe rzeczy, nie czekał, aż znowu ich opluje. Bękarty, co? Nawet nie wiedział, jak dobrze trafił. Z tym, że ani on ani Asaka nie byli przewrażliwienie na tym punkcie. Chyba. Na razie to miejsce musiało z nich spłynąć potokiem alkoholu, bo kąpiel na niewiele by się zdała. Oczyszczenie musiało nastąpić wewnętrzne, nie zewnętrzne. Bo przecież Shikarui nigdy by się nie przyznał, że nie cierpi klaustrofobicznych pomieszczeń, a takowym przez kilka chwil wydawało mu się to miejsce. Że ciężkie kroki słyszane za drzwiami sprawiają, że miękną mu nogi. Shinobi nie posiadał przywileju odczuwania strachu, a przynajmniej on nie posiadał tego przywileju. Wszystko, co się tutaj wydarzyło, choć nie wydarzyło się nic tak na dobrą sprawę, musiało zostać zepchnięte jednym ruchem ręki. Tak jak Asaka chciała zepchnąć swój własny strach paroma czarkami dobrej sake.
Nie oglądał się więc już za siebie. Nie sprawdzał, co robi mruczący przekleństwa mężczyzna i z czym się tak tłucze po pomieszczeniach. Skierował się razem ze swoją towarzyszką w stronę wyjścia ze szpitala, w poszukiwaniu karczmy, w której będą mogli odpocząć.
I napić się, co najważniejsze.

[z/t]
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szpital

Postprzez Asaka » 24 wrz 2018, o 19:59

Z kolei Asaka nie miała najmniejszego problemu z tym, żeby się napić. Inna sprawa, że nie robiła tego za często, bo później nieprzyjemnie szumiało w głowie i świat był aż za ostry, z tym swoim głośnym, dudniącym światłem i jaskrawymi dźwiękami. Piła rzadko, gdy była okazja – a dzisiaj zdecydowanie była.
Sprawa tych całych bąbli przeraziła ją chyba bardziej niż wszystko inne co się do tej pory działo. Shikarui miał swoje demony – a ona miała swoje. Jawiły się chorobą, bąblami właśnie (o, to pamiętała aż za dobrze), ohydnymi wydzielinami z ciała chorego i śmiercią. I smrodem palonych ciał. Tego ostatniego tutaj nie było, całe szczęście, ale Asaka miała dość bogatą wyobraźnię – na tyle bogatą, że „bąble” i „szpital” wyryły w jej głowie coś absolutnie nieprzyjemnego, a co chciałaby ominąć szerokim łukiem. Fakt, w jej rodzinnej wiosce był tylko jeden medyk, stara zielarka w zasadzie, a tutaj był cały szpital wykwalifikowanych ludzi, jednak… Strach ma bardzo wielkie oczy. Słowo „bękart” nie zrobiło większego znaczenia. Słyszała to zbyt wiele razy, choć trafność była nieprzyjemnie zadziwiająca. Nie przejęła się tym jednak, ba, puściła to mimo uszu. Ale kąpiel i tak była wskazana. Asaka była przewrażliwiona na innym punkcie – zarazkowym i zakażeniowym. Dlatego właśnie pierwsze co zrobili, to poszli do szpitala, zamiast szlajać się po osadzie i po karczmach.
Posprzątała swoje kryształki i ulotniła się razem z Shikim, w poważaniu mając buczenie pod nosem tamtego gościa. Niech sobie buczy, jak długo na buczeniu się tylko kończyło – to wszystko spoko. Mało się nie poślizgnęła na sakiewce leżącej na schodach. Podniosła ją, w środku zabrzęczało aż miło – dziewczyna już miała zejść po schodach, by oddać ją tamtemu Akimichi, ale rozmyśliła się bardzo szybko. Zarazki skutecznie ją od tego odciągnęły. Rozejrzała się jeszcze na boki, po czym wsunęła ją do torby, Shikiemu posyłając absolutnie niewinny uśmiech.
No co, leżało… Trzeba się było zaopiekować.

[z/t]
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 803
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Poprzednia strona

Powrót do Yakiniku (Osada Rodu Akimichi)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość