Szpital

Szpital

Postprzez Defrevin » 22 lut 2015, o 00:15

Obrazek
Szpital


Jedno z najważniejszych miejsc w osadzie. To tutaj lądują ciężko chorzy, a także ranni mieszkańcy osady. Miejsce o strategicznym znaczeniu dla prowincji z tego względu, że jest na prawdę nie wiele miejsc na tyle sterylnych w których ranni jak i chorzy mogliby dojść do siebie. Kolejnym czynnikiem które sprawia, że miejsca są te tak ważne to to, że na miejscu znaleźć można ludzi wykształconych medycznie i znający medyczne Jutsu co w tych czasach jest rzadko spotykane. Budynek szpitalny składa się dwóch piętrowych kondygnacji. W dolnej położona jest recepcja wraz z salami operacyjnymi, z kolei na górze położone są sale w których znajdują się pacjenci dochodzący do siebie po operacjach bądź oczekujący na nie.

Ważne: Osoby, które trafią do szpitala decyzją Administracji, sędziego bądź misjodawcy, zobowiązane są użyć w swoim poście fabularnym poniższego szablonu

Kod: Zaznacz cały
[color=#808000]Czas leczenia:[/color]
[color=#808000]Link do zdarzenia:[/color]
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2073
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Ippo » 18 lip 2018, o 14:08

Ippo przybył tu celem rekonwalescencji po ranach uświadczonych na misji. Nie było to nic poważnego jak złamania, więc na szczęście nie musiał tu przesiadywać za długo, ale nawet te marne parę zadrapań i ugryzień mogło być groźne bez dalszej opieki medycznej. Po przemyciu paru ran i zamianie opatrunku z prowizorycznego na czysty oraz dokładnie założony był praktycznie gotowy do wyjścia, ale że akurat była pora obiadowa to postanowił skorzystać z obiadu który przysługiwał mu tu jako pacjentowi. Nie było to coś o czym warto wspominać, niestety widocznie na lepsze posiłki mogli liczyć tutaj weterani bo dla niego wydano śmiesznie mała (jak dla akimichi) porcją niezbyt smacznej brei która miała być potrawką. No cóż, zawsze to cenne kalorie do przodu.
Ippo
 

Re: Szpital

Postprzez Yami » 19 lip 2018, o 13:37

Misja Rangi D - Ippo
1/15
"Co tam znowu w trawie piszczy?"


Shinobi zza dalekich mórz i oceanów powoli zaczął nabierać sił. Ostatecznie rany zostały opatrzone lecz jeden z doktorów powstrzymał go przed odejściem prosząc aby został choć jeden dzień na obserwacji. Rany nie były głębokie ale obawiał się w dania zakażenia. Wszak zanim dotarł na do szpitala coś już mogło zacząć się psuć. Lepiej dmuchać na zimne niż potem martwić się groźbą amputacji kończyny. Szczególnie problematyczne byłoby to dla najemnika, który pracuje orężem i własną siłą, tak więc pełna sprawność sił była wymagana.
Doktor usadził Ippo na jednym z łóżek tuż po wschodniej stronie skrzydła szpitalnego. Na szczęście, bądź też nieszczęście co tak naprawdę zależało od widzimisię chłopa był sam w pokoju. Znajdowały się tam 4 łóżka, zaś jego ulokowane było tuż przy podłużnym przesuwanym oknie wykonanym z drewnianej ramy i klasycznie z papieru. Wojownik mógł więc dowolnie operować ilością wkradającego się do środka wiatru i promieni słońca.
Kiedy tak leżał i posilał się dość skromnym posiłkiem jak na jego rozmiary spokój przerwała mu rozmowa pewnej dwójki, która znajdowała się na zewnątrz tuż przy jednym z niewielkich drzew.
- Nie możesz, to zbyt niebezpieczne.
- Ale teraz jest okres kiedy rośnie Morwina. Jeśli nie pozyskamy odpowiednich jej ilości będziemy mieli problemy z tworzeniem maści przeciwzakaźnych oraz przeciw krwotocznym.
- Wiem. Mamy na szczęście jeszcze trochę zapasów z zeszłego roku więc nie powinno być żadnych problemów.
- Możesz to zagwarantować? Możesz dać mi słowo, że wystarczy?
- ...
- No właśnie. Mimo, że doszło do zwiększenia się populacji wilków powinnam udać się na zbiory.
- Poślijmy informację do władz, niebawem ktoś może zjawi się aby ciebie chronić. Bo sama na pewno nie pójdziesz.
- Zanim do tego dojdzie Morwina może już przekwitnąć. Wiesz, że kwiaty tej rośliny szybko przekwitają.
Ostatnio edytowano 19 lip 2018, o 14:13 przez Yami, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Yami
 
Posty: 940
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Re: Szpital

Postprzez Ippo » 19 lip 2018, o 14:09

No cóż, czasem trzeba schować swoje plany do robienia czegoś ciekawego głęboko do kieszeni na rzecz rekonwalescencji by potem nie było większych problemów zdrowotnych, akcja niezwykle rozsądna i Ippo nie zamierzał kłócić się z lekarzem. Szamał swój posiłek przy oknie otwartym do pełna by poczuć przyjemną bryzę oraz promienie słońca i zapewne tak minął by cały dzień gdyby nie przypadkiem zasłyszana rozmowa... Brzmiało jak praca, z jednej strony zostać tu i lizać rany a z drugiej mieć szansę do odwetu na wilkach i zarobić co nieco... Zawsze wygrywało to drugie. Ippo zostawił resztkę niewybitnego jedzenia i wyskoczył przez okno jakby nigdy nic.
- To kiedy ruszamy? - Powiedział tubalnym głosem w stronę osoby która to chciała się wybrać na zbiory pomijając jakiekolwiek wstępny jak chociażby najprostsza wymiana imion.
Ippo
 

Re: Szpital

Postprzez Yami » 19 lip 2018, o 15:07

Misja Rangi D - Ippo
3/15
"Co tam znowu w trawie piszczy?"


Kiedy Ippo wyskoczył z okna i z hukiem wylądował na ziemi, mimo iż znajdował się na parterze masa zrobiła swoje, dwójka rozmawiających skierowała swoje skupienie na wojaku, który zaoferował im swoje usługi. Rozmawiająca dwójka okazała się być kobietą w wieku 23 wiosen oraz mężczyźnie w wieku 30 lat, który widocznie był jednym z pracowników placówki pod której to skrzydłami znalazł się młody chłopak. Dziewczyna przyjrzała mu się po czym szybko skoczyła w jego stronę.
- Naprawdę? Będziesz mi towarzyszył?
Mężczyzna, który musiał najpierw przetrawić całą sytuację i co tak właściwie naszło w końcu oprzytomniał i pokiwał kilkukrotnie głową sprzeciwiając się całemu pomysłowi. Szybko postawił krok przed siebie i rozłożył ręce.
- Yuri, przecież nawet nie wiesz kim on jest, skąd masz mieć pewność, że nic ci nie zrobi... Poza... Poza tym zobacz, ma na sobie opatrunek, znaczy, że nie powinien się ruszać aby nie otworzyć ponownie ran. Proszę wracać natychmiast do pokoju.
Mężczyzna wskazał palcem na okno z którego właśnie wyskoczył wojownik. Wzrok miał surowy i widać nie tolerował sprzeciwu. Widocznie mężczyzna musiał znaleźć jakiś powód aby zatrzymać kobietę tutaj, tak więc gwałtowna chęć pomocy zwyczajnie nie była mu na rękę. Po spojrzeniu mężczyzny widać było, że robił to wyłącznie z troski.
- Ale... Przecież widać, że to ktoś z rodu. Z całą pewnością można mu zaufać. Prawda?
Dziewczyna o brąz włosach i błękitnym spojrzeniu spoglądała w stronę Ippo z nadzieją.
Avatar użytkownika

Yami
 
Posty: 940
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Re: Szpital

Postprzez Ippo » 19 lip 2018, o 15:33

Dziewczyna była nawet w podobnym wieku do Ippo, i pracowała w szpitalu. Taka gorąca pielęgniarka u której ma się przysługę to nie lada motywacja dla mężczyzny. Pokiwał twierdząco na pytanie dziewczyny po czym wysłuchał wątpliwości starszego mężczyzny. Wyglądał na kogoś słabe i właściwie mógłby go połamać na miejscu, ale przecież shinobi nie był ślepy i widział że odmowa wynika tylko i wyłącznie z troski... Co wcale nie znaczyło iż zamierzał zrezygnować.
- Zgadłaś, jestem Ippo Akimichi, kiedy będziesz ze mną nikt nie ośmieli się ciebie nawet dotknąć! A o moje rany proszę się nie martwić, są tylko powierzchowne. - Zareklamował się wdzięcznie. Miał też swoje rachunki do wyrównania z wilkami ale o tym wolał nie wspominać, to mogłoby nie zrobić najlepszego wrażenia.
- I tak miałeś właśnie wyruszyć na misję, a teraz trafia się okazja bezpośrednio odwdzięczyć się za opiekę medyczną. Nie przyjmę odmowy. - Był nieugięty i siłą swojej postury, głosu i charakteru starał się zapewnić mężczyznę o swoich racjach.
Ippo
 

Re: Szpital

Postprzez Yami » 19 lip 2018, o 17:27

Misja Rangi D - Ippo
5/15
"Co tam znowu w trawie piszczy?"


Mężczyzna spojrzał na Ippo - Ale... - szybko przeniósł wzrok na kobietę, która teraz z pewnym siebie uśmiechem spoglądała na doktora - Ale...
Ramiona opadły a sam mężczyzna widząc, że nic jednak nie wskóra westchnął ze zrezygnowanie. Podniósł się i surowo odpowiedział przykazał dziewczynie - Dobrze. Skoro problem związany z ochroną jest załatwiony możesz iść. Pamiętaj jednak zachować ostrożność. Możecie przecież natrafić na bandytów. Proszę cie jak tylko coś usłyszysz, zobaczysz coś niepokojącego to od razu uciekaj. A ty - tutaj zwrócił się w stronę Ippo - jeśli coś jej się stanie osobiście podmienię lekarstwa kiedy zostaniesz poddany rutynowej, przymusowej kontroli.
Kobieta pokazała szeroki uśmiech oraz białe zęby szczerząc się od ucha do ucha. Złączyła dłonie tuż za sobą pokazując jakby swoją kobiecą stronę. Po chwili jednak podskoczyła i niczym żołnierz przystawiła swoją dłoń do czoła i stanęła na baczność
- Tak jest! - jednak chwilę później od razu się rozluźniła. Odwróciła się w stronę Ippo - poczekaj przed szpitalem. Przyniosę kosz do zbierania ziół, który jest w magazynie szpitala. Za chwilę będę i potem wyruszymy w stronę lasów.

Avatar użytkownika

Yami
 
Posty: 940
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Re: Szpital

Postprzez Ippo » 19 lip 2018, o 17:51

Widać urok Ippo był potężny i byle jaki doktorek nie mógł mu stanąć na drodze do wykonania jego własnych celów.
- Niech się doktor nie martwi, włos jej z głowy nie spadnie. - Zapewnił ponownie uśmiechając się na groźby doktorka i nawet chwilę zamyślił się nad głupotą tej groźby. Przecież gdyby wiedział iż doktor zamierza go zabić to mógłby zwyczajnie zniszczyć cały szpital w ułamku sekundy...
Mógłby rozmyślać tak długo ale wolał przyjrzeć się dokładnie wyprężonej pięknie uśmiechającej się dziewczynie.
- Nigdzie się stąd nie ruszam. - Zapewnił kiedy ta przedstawiła mu swój plan po czym odprowadził ją wzrokiem i oddalił się w krainę swoich własnych przemyśleń.
Ippo
 

Re: Szpital

Postprzez Yami » 19 lip 2018, o 19:05

Misja Rangi D - Ippo
7.1/15
"Co tam znowu w trawie piszczy?"


Mężczyzna ze zrezygnowaniem wrócił do szpitala razem z młodszą dziewczyną. Mężczyzna zaczął coś mówić dziewczynie i gestykulował a ta odpowiadała mu krótkimi zdaniami i uśmiechem. Widocznie tłumaczył jej coś jeszcze zanim miała wyruszyć z tłu... grubokościstym i puszystym mężczyzną. Po jakichś 5 minutach kobieta wróciła. Miała na plecach duży wiklinowy kosz, oraz jasnej barwy materiałowe rękawiczki. Głowę jej zaś zdobił słomiany kapelusz, który miał chronić przed ostrymi promieniami słońca. Wszak upał i zgrzanie organizmu mogło prowadzić do udaru.
- To co idziemy? Morwina rośnie w średnionasłonecznionych obszarach o podwyższonej wilgoci. Takie tereny znajdują się w lasach na północy. Podróż trochę nam zajmie ale jeśli uda mi się zebrać cały kosz taka przechadzka i wysiłek zwrócą mi się z nawiązką uśmiechem pacjentów szpitala.
Kobieta poprawiła kosz, który podskoczył i z uśmiechem zaczęła iść w kierunku północnych lasów.


W następnym poście dajesz z/t
Avatar użytkownika

Yami
 
Posty: 940
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta: Keiichi Maebara

Re: Szpital

Postprzez Shikarui » 20 wrz 2018, o 07:53

Potrzebował opieki lekarza, co do tego nie było wątpliwości. Rany nie były poważne, bo nie były głębokie, ale przez podróż zdarzyły się zajątrzyć. Zresztą - bolało i wcale nie było przyjemnie tak brykać po świecie. Bandaże Asaki uratowały go od gorączki i nieprzyjemności wynikającej z zakażenia. Damn, dziewczyna go uratowała - znowu! Analizując tamtą potyczkę fragment po fragmencie nie dało się nie zauważyć potęgi kryształu. A jeśli to rzeczywiście był jej początek drogi do tejże potęgi to co będzie, kiedy dotrze na jej kres? Ciekawiło go to. Fascynowało, jak bardzo może się rozwinąć, a kiedy już rozwijać się będzie, to w którym punkcie to zakręci. Gdzie okaże się być już u swojego szczytu, gdzie pojawi się punkt, w którym postanowi przekroczyć własne limity? Wcześniej chciał widzieć ją wgniecioną w ziemię. Teraz chciał stać przed nią murem i spoglądać, jak wspina się na szczyt. Kto wie? Może jak już na niego dotrze to i jego nauczy latać? Bo ponoć anioły nie spadają tylko w dół, a jego lodowy, kryształowy anioł wydawał się mieć przepiękne skrzydła - z kryształu, na których teraz ledwo mogła podskoczyć. Po to są przeszkody, żeby przechodzić po nich butami i czerpać przyjemność z każdej zgniecionej. Oj? To nie tak leciało?
Medycy z Sakai zaraz się nim zajęli. Potwierdził, że pochodzi z klanu Jugo i zostali ranni po drodze do Sakai. Bandyci, ot co. Świadkowie byli, więc nie rozpoczęła się gorączkowa panika, że jest jakimś zbiegiem żywcem z wojny toczącej się prowincję obok wyjętym. Miał wracać do rodzinnych stron, a tu taka niespodzianka. Jak się okazało nie byli jedynymi, których nie chcieli wpuścić sądząc po ilości ludzi w mieście. Mieście klanu mu nieznanego tak na dobrą sprawę. Nigdy nie bawił tutaj na dłużej, ha! Nigdy tutaj nie bawił, jedynie przechodził przez prowincję. Medyk się nim zajął i już był jak nówka nieśmigana, tylko niezadowolony i ciężko było tego nie zauważyć. Drażniło go to, że byle śmiecie poczyniły takie szkody i zajęło tyle czasu rozprawienie się z nimi, drażniło go, że poczuł się tak pewnie i zrobił tak głupi błąd. Och, o sensorów było tak trudno, co jeden z nich robił w takiej bandzie?
- Możemy się zbierać. - Wyszedł do głównej sali, gdzie przyjmowali pacjentów i gdzie czekała Asaka. – Jakieś propozycje? Do Karmazynowych Szczytów się nie dostajemy, a ja nie chce uczestniczyć w wojnie przeciwko sensorom. - Zaplótł ręce na klatce piersiowej. – Nie zamierzam też pozbywać się twojego towarzystwa. - Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, a chciał, żeby zabrzmiało dobrze. Bo naprawdę po raz pierwszy zobaczył, że współpraca z kimś nie musi być koszmarem. Że druga osoba nie musi być tylko psującym plany elementem. – Jesteś idealnym dopełnieniem moich możliwości. A ja twoich. Współpracuj ze mną. - Wyciągnął rękę w jej kierunku. Taką do uściśnięcia. Do zawarcia umowy.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 699
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szpital

Postprzez Asaka » 20 wrz 2018, o 11:51

Jedyne czego chciała, to szybko oddalić się od miejsca, w którym stoczyli walkę z bandytami. Nie chodziło o to, by była przesądna i że takie miejsca przynosiły pecha – bo absolutnie nie była. Chodziło o stos, który układali członkowie tamtej ocalałej grupy, a w którym pomagały jej kryształowe bunshiny. Chciała ulotnić się stamtąd zanim podpalą ciała tamtej bandy – i miała ku temu naprawdę dobry powód. Smród palonego ciała wyzwalał w niej naprawdę bolesne wspomnienia; te, w których większość jej rodzinnej wioski zachorowała na czarną ospę, która zebrała prawdziwe żniwo. Musieli spalić wtedy wszystko, ubrania, cały dobytek, domy i te ciała, martwe ciała ludzi, którzy umarli paskudną śmiercią, we własnych wymiocinach, z pęcherzami pokrywającymi ich ciała. Pamiętała ten smród dokładnie, jakby to było wczoraj. Jakby to wczoraj żegnała tamto życie, swoją matkę i babkę. Swój dom. Na samą myśl chciało jej się rzygać, a co dopiero poczuć ten swąd ponownie. Dlatego chciała się stamtąd zabrać jak najprędzej, ale później dostosowała się do tempa, jakie narzucił ranny Sanada.
Rzeczywiście, nie była jakoś bardzo zaawansowana, może faktycznie bliżej jej było do początkującej kunoichi. Inne dzieciaki, które potrafiły posługiwać się chakrą, albo które urodziły się w którymś z rodów, szkolone były dość prędko, od małego berbecia, by jak najprędzej stały się bronią. A ona? O jej istnieniu nikt tak naprawdę długo nie wiedział, dopóki nie musieli opuścić swojej wioski i dopóki dziwnym zrządzeniem losu (dlatego właśnie Asaka nie wierzyła w coś takiego jak przypadki) nie trafiła do Daishi pod skrzydła Kosekich. Uczyła się jednak prędko, nadrabiając te wszystkie braki, ale ileż można nauczyć się będąc trzymaną pod kloszem? Dlatego zdecydowała się wyruszyć. I oto była tutaj, teraz, pomagając Shikaruiowi dostać się do najbliższego szpitala, co i tak zajęło im trochę czasu. Dobrze, że w ogóle miała ze sobą te bandaże. Jak widać stare powiedzenie, że przezorny zawsze ubezpieczony niosło w sobie naprawdę sporą wiedzę, a Asaka nie zamierzała wyciągać wniosków z doznanej już szkody. Nie, jeśli chodziło o czyjeś życie: jej własne, albo ewentualnego towarzysza, którego teraz miała przy sobie. Bo tak poza tym, to naprawdę zwykle improwizowała i szła na żywioł.
Ona także w drodze analizowała tamtą walkę. Trudno jej było powiedzieć co działo się w jej większości przez mgłę, którą wytworzył Shikarui, ale z tych ochłapów, które miała udało jej się pozbierać i ułożyć mały obrazek. Nie miała prawa wiedzieć, że w tamtej grupie znajdował się sensor (chyba, że Shiki powiedział jej w jaki sposób nabawił się tych ran, wtedy wszystko stawało się tak jasne, jak jutrzenka), jednak miała małe przeczucia co do samego Shikiego. Bo to, że w tej mgle zestrzelił dwie osoby nie ulegało wątpliwościom. Nie wiedziała do czego dokładnie zdolni są członkowie szczepu Jugo, jednak domyślała się, że albo miał naprawdę wyczulone zmysły, albo sam miał jakieś zdolności sensoryczne. To było naprawdę pomocne, zwłaszcza, że ona w obecnym momencie mogła z wrogiem walczyć jedynie z odległości – celowo więc nie chciała zbliżać się do Iwato i jego cholernej włóczni. Gdyby tylko jej kryształ był nieco szybszy… Ale nie był, przynajmniej nie w tym momencie.
Poszła razem z nim do szpitala, nadal użyczając swojego ramienia, gdy tylko go potrzebował. Nie zamierzała puścić go tam samego, cholera wie, co stałoby się po drodze. Teraz natomiast siedziała na krześle w głównej sali, bawiąc się swoimi srebrzystobiałymi włosami i patrząc na przechodzących obok ludzi. I czekając. W końcu się doczekała.
– Żadnych komplikacji? – zlustrowała go od góry do dołu i wyglądało na to, że medycy naprawdę wiedzieli co robią. I że Shiki miał szczęście, że nie było to nic poważniejszego. – Ja też nie chcę się w to mieszać. Mówiłam już, że to nie moja wojna – i faktycznie jej samej nie widziało się brać udziału w woje, w której po obu stronach znajdowały się klany sensorów. A jej własny klan sprzymierzony z klanem Hyuga nie zrobił nic. Prawdopodobnie właśnie z tego samego powodu. Pchanie się tam było jak podpisanie wyroku swojej śmierci. – Do tego słyszałam plotki o tym, że na pustyni zbierają najemników. Jak na moje, to tam będzie jeszcze bardziej gorąco niż zwykle. Tamten kierunek też bym odrzuciła – to były tylko plotki, fakt, ale jednak nie brały się z niczego, czyż nie?
Uniosła lekko brwi w zdziwieniu, słysząc kolejne wyznanie, które tak bardzo pokrywało się z tym, co sama myślała i co jej się wydawało. Że oto trafiła na kogoś, z kim dobrze jej się rozmawiało, ale też. przede wszystkim, z kim dobrze czuła się na polu walki. Z kim nie musiała konkurować, ani uważać, by nie wchodzić pod nogi. To było zadziwiająco przyjemne uczucie, że miało się za plecami kogoś, kto mógł ci pomóc, a może nawet ochronić. I działało to w dwie strony.
– I tak nie zamierzałam pozwolić, żebyś tak prędko mi uciekł – fakt, mieli iść do Daishi i tyle, ale chyba minie jeszcze sporo czasu, nim będzie to w ogóle możliwe. Nic ich tak na dobrą sprawę nie łączyło, mogli się rozejść w swoją stronę. Tylko, że żadne z nich tego nie chciało. Po tamtej walce Asaka już wiedziała, że trudno jej będzie znaleźć inną osobę, z którą tak gładko jej się będzie pracować i że pozwolić mu odejść będzie największą głupotą, jaką mogłaby zrobić. Nie zamierzała jednak popełniać tego błędu.
Wstała z zajmowanego krzesła i uścisnęła mu dłoń, podpisując tym samym ten pakt – nie na papierze, a słownie, ale Shiki mógł mieć teraz pewność, że tak prędko się od niej nie uwolni.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 264
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Shikarui » 20 wrz 2018, o 14:42

- Najmniejszych. - Odparł, wydawałoby się, że oschle, ale ani on na to nie zwracał uwagi ani Asaka. Jego zmęczony, oszczędzający energię tryb życia kompletnie jej nie ruszał. Dlatego zresztą była w stanie z nim wytrzymać. To tak jak Shikiego kompletnie nie ruszało jej mordercze spojrzenie i często przybierana mina, która z automatu pytała, czy czasem nie chcesz jakiegoś wpierdolu. Mieli swoje poważne, powierzchowne wady, przez które ludzie ich oceniali. Nic dziwnego, że oni nie oceniali przez to siebie wzajemnie. Jej spojrzenie, kiedy się nad nim pochylała pod tamtą ścianą stworzona z ziemi mówiło bardzo wiele i chociaż Shikarui zawsze potrzebował słów jak powietrza... W tamtej chwili nie potrzebował żadnego. I choć był taki słaby w odczytywaniu ludzi - wszystko rozumiał. Tak samo jak rozumiał jej ruchy w walce. Jak ona rozumiała, czego od niej oczekiwał, chociaż prócz krótkich dwóch komunikatów nie poleciały żadne inne. Wiedziała, kiedy ją zawołał, żeby zbudować kryształ. Niby oczywiste, ale ona si nawet nie zastanawiała, jakby ćwiczyli to od długich lat. Ciągle chłonął to uczucie. Gdyby nie zmęczenie, które osiadło na jego ciało i umysł, pewnie byłby cały w skowronkach. Takich malutkich - bo jego świat nie był gotów na zbyt mocne, pozytywne emocje. Dopiero się ich uczył. Dojrzewał do nich. Kiedyś sądził, że nie da się go polubić. Teraz sądził, że jest to zdumiewająco proste. Teraz, kiedy stał przy Asace, ściskając pewnie jej małą dłoń swoją dużą i silną.
- Nie śpieszno mi do krain Amaterasu. - Puścił jej dłoń i spojrzał po ludziach tutaj zgromadzonych. Pojedyncze jednostki, nixsrgoo nie wnoszące, choć same coś dla siebie wynosiły. Ludzie wszędzie byli niemal tacy sami. A jednak różniła ich mowa, zwyczaje, często kolor skóry. W ich twarzach znalazł odpowiedź na pytanie, które zostało postawione między nimi. Co teraz? Raczej nic. Przecież nigdzie im się nie spieszyło. Zwłaszcza teraz, kiedy już ustalili, że nie zamierzają się tak szybko ze sobą rozstawać.
- Zwiedźmy Sakai. Sprawdzimy, dokąd nas to zwiedzanie zaprowadzi. - Skoro i tak czekali na koniec wojny, która może się jeszcze naprawdę długo ciągnąć... Nie było przeciwskazania. Mogli zosbcyxc i cały świat. - Nigdy nie zwiedzałem tego skrawka kontynentu i nie poznałem tutejszych shinobi. Słyszałem, że słyną z gościnności. - Prosta droga i nieograniczone możliwości, oto co przed nimi leżało.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 699
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szpital

Postprzez Asaka » 20 wrz 2018, o 15:25

Jak to mówią – w życiu nic nie dostaje się za darmo oprócz śmierci. Asaka za darmo rozdawała także wpierdol i to taki konkretny, po którym wylatują z buzi mleczaki, bo o takim tylko była mowa. Wyglądała, jakby miała za brak odpowiedniego przywitania spuścić komuś łomot, i kiedyś tak dokładnie to wyglądało. Teraz już nie, teraz była przykładną obywatelką, która tylko wyglądała tak groźnie, a prywatnie była milutką owieczką. Nie, też nie tak, do puchatej owieczki było jej bardzo daleko, ale mogła przypominać bardzo leniwego kota, który ma wywalone na wszystko i wszystkich tak długo, jak nie ciągnie się go za ogon. Chyba, że była w środku walki – wtedy nie było czasu na zirytowane machanie łapą, czego Shikarui był ostatnio świadkiem. Zadanie komuś śmierci to nie był problem, nie było to też coś, co ją w jakikolwiek sposób ruszało. Albo, co zostawało małe rany na jej sercu – rany, które kiedyś się otworzą i owrzodzą. Jej było wtedy to obojętne, taki był obowiązek. A bardzo ceniła sobie swoje życie, do tego stopnia, że była w stanie zabijać, byle tylko ochronić siebie i swoich bliskich. Czy Shikarui był taką bliską osobą? Nie, znali się przecież tak krótko… Ale był na bardzo dobrej drodze, by się nią stać. Tym bardziej, że jego mrukliwy sposób bycia absolutnie jej nie przeszkadzał; mało tego! Gdy go umiejętnie zagadać, wcale nie siedział cicho i odpowiadał tym samym. A tam, wtedy, podczas walki, ani ona ani on nie potrzebowali wydawać sobie żadnych komunikatów, żeby nie wchodzić sobie w drogę – wręcz przeciwnie, wyglądało to tak, jakby te komunikaty były całkowicie zbędne a oni doskonale wiedzieli jak się poruszać i co zrobić. Ćwiczone latami? Bynajmniej. Sparing dla pokazania swoich umiejętności i możliwości był więc całkowicie zbędny.
Asace było wszystko jedno dokąd wyruszą. Pomysł z Karmazynowymi Szczytami należał do Shikiego, ona jedynie całkowicie spontanicznie zgodziła się na wspólną podróż, bo… I tak się nudziła i nie wiedziała co ze sobą zrobić. To znaczy wiedziała jedno: że najwyższy czas opuścić Sogen. A dokąd? To było jej całkowicie obojętne. Żeby tylko wiedziała, że trafi jej się taki a nie inny towarzysz podróży, to by w życiu nie uwierzyła, że ma takie… szczęście.
– Jasne, czemu nie? – tamta wojna mogła się ciągnąć tygodniami. Miesiącami. Latami. L a t a m i! Więc latami mogli się tam wymówkować do wspólnej podróży, bo przecież mieli razem odwiedzić ich rodzinne strony – Daishi, do którego aktualnie nie mieli się jak dostać. – Sama mało podróżowałam. Pierwszy raz opuściłam tereny Daishi niecały rok temu i trafiłam do Sogen. Dla mnie wszystko jest nowe – więc czemu nie poznać tej prowincji? Dlaczego nie poznawać każdej kolejnej…?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 264
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Shikarui » 20 wrz 2018, o 15:42

Skierował swoje kroki wolno w stronę wyjścia ze szpitala, przecież nie musieli siedzieć w jego wnętrzu. Shikarui jakoś... Lubił szpitale. O dziwo lubił je, bo nie rozumiał, w czym by ich nie lubić. Ludzie tutaj chcieli ci pomóc - za darmo. CzAsem za opłatą, jeśli nie pracowałeś dla klanu, albo kiedy chciałeś jakieś ekstrawaganckie usługi. Shikarui nawet będąc bezdomnym bez dachu nad głową nie uświadczył od nich cienia zla, a lubił, chyba jak każdy, kiedy ktoś był dla niego dobry. Nie zdarzało się to w jego życiu często, choć odkąd opuścił tereny Jugo to jakoś... Coraz częściej. Jedną, drugą, trzecia osoba... Tak nabierało się pewności siebie. Stawało bardziej ludzkim niż kiedyś było - i Asaka też tego doświadczyła. Była inna, nie pasująca do ogółu, a czarne owce bardzo ochoczo są eliminowane, nie ważne, gdzie jesteś i zazwyczaj nie ważne, jak bardzo się starasz. Nie o to zaś chodzi, żeby wyrzekać się samego siebie. W przypadku Sanady on dopiero samego siebie szukał i poznawał. I podobało mu się w większości to, co znajdował.
- Powiedz, jesteś doko? Na jakim poziomie władasz kekkei genkan swojego klanu? B? - Zgadywał. Ten kryształ był naprawdę potężny, a dziewczyna miała w arsenale parę technik, które pokazała. Teraz pytał z ciekawości. Chciał zająć nią swój umysł. Poświęcić jej parę ton swojej uwagi, wiedzieć więcej tylko dlatego, że wiedzieć mógł. I tak jak chciał wziąć jej rękę - tak w zamian wyciągał teraz swoją własną. Gest za gest. Teraz to miało sens. Teraz nabrało głębszego znaczenia, które chciał i zamierzał pielęgnować, bo wydawało mu się naprawdę ładnym uczuciem. Zdążył się już nauczyć, że ładne uczucia były naprawdę przyjemne.
- Jesteś w wieku Krwawego Pokolenia. - Rzucił te uwagę tak sobie. A może nie była? Moment, w sumie to ile krwawe pokolenie miało lat. - Trochę młodsza. Dość późno opuściłaś rodzinne storny. Czemu? Nie chciałaś wcześniej zobaczyć świata? - Umknęło mu jej zachowanie przy układanych ścianach trupów, przy zbliżającej się pochodni, która miała ich dosięgnąć. Nie widział, że chciała uciec jak najszybciej, byle nie czuć smrodu palonych ciał. To nigdy nie był przyjemny zapach. Tym mniej przyjemny dla tego, który pamiętał go z dawnych lat, które od początku miały się inaczej potoczyć.
Obrazek
White skin
but you're no white dove
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 699
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szpital

Postprzez Asaka » 20 wrz 2018, o 16:42

Sama nie widziała problemu w przesiadywaniu w szpitalu – te przynajmniej zawsze były otwarte. To tak samo jak gospody, tyle, że szpitali było mniej. No i od zapachu wszędobylskich ziół i medykamentów potrafiło się zakręcić w głowie. Z drugiej strony od nadmiaru alkoholu i smrodu niektórych ludzi też. Wniosek? Szpitale były jak gospody – a przynajmniej według Mori. Podobieństwo było wręcz uderzające. Ruszyła za Shikaruiem, a właściwie obok niego, bo przecież wcale nie dreptała za nim jak jakaś gąska, która pragnie uwagi, albo która uważa, że ma jej za mało. Nie czuła się gorsza; szła pewnie tuż obok, tym razem nie rozglądając się już czujnie na boki. Byli w osadzie jednego z klanów, a oni nie byli żadnymi zbiegami. Nie było więc takiej potrzeby.
– Zgadza się – to znaczy zgadzało się to, że była doko, a nie, że władała Uwolnieniem Kryształu na poziome B. Do B to paaanie, brakowało jeszcze tyle jak stąd na Hyuo i z powrotem. Czyli długo i daleko. – Nie, na C. Jakby to było B, to nie musiałabym uciekać żeby kupić czas – kryształ, poza ogromem zalet, miał jedną bardzo poważną wadę. Tworzył się kurewsko wolno.
Asakę doprowadzało to czasami do szału, ale też w ten sposób ćwiczyła swoją bardzo słabą cierpliwość, która była wystawiana na szwank. Poza tym zmuszało ją to do działania z odległości, bo nie mogła na krysztale polegać, gdy przeciwnik był tuż obok, a ona musiała czekać na to, aż wytworzy się w pełni. Uciekała więc nie ze strachu, a dlatego, że musiała.
– Prawie – prawie była w ich wieku, troszeczkę jej brakowało. Shiki przecież od początku wiedział ile ma lat, tamta głupia zgadywanka okazała się zresztą bardzo owocna dla obu stron, prawda? – Bardzo późno zaczęłam szkolenie. Inne dzieciaki już dawno były gotowe do walki, kiedy mnie uczono, jak poprawnie trzymać kunai i że to nie jest tak jak trzymanie noża. A co dopiero mówić o opanowaniu chakry – cóż, wszystko się więc przeciągnęło, a ona tym samym kupiła sobie kilka dodatkowych lat życia i być może mądrości, pozbywając się tych całkowicie najgłupszych odruchów i pomysłów. - A ty? Długo już jesteś w podróży?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 264
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Yakiniku (Osada Rodu Akimichi)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość