"Gospoda pod Dużym Garem"

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Shikarui » 28 wrz 2018, o 17:25

Nie było sensu się nadmiernie śpieszyć, gdy Śmierć, choć ciągle obecna, bo kraniec jej sukni można było dostrzec w cieniach świata, nie śpieszyła się zanadto do nich. Shikarui wyrwał do przodu, bo nie chciał chodzić po górach w czasie zimy, kiedy Biała Panna zmrażała wszystko wokół i okrywała Karmazynowe Szczyty wysoką pierzyną puchu. Wtedy i jeziora w górach stawały się krystalicznymi, równymi taflami i tylko najmniej pozorne strumyczki, tak niegroźne i delikatne, nadal sunęły w dół. Dla nich świat się nie zmieniał - to one go zmieniały. Żłobiąc swoim nurtem korytarze.
- Idziesz, robisz co ci każą, albo to, na czym lepiej wyjdziesz, wracasz, odbierasz pieniądze. - W wojnie z jego perspektywy nie było żadnych dylematów, bo nie dręczyło go to sumienie, które każdy powinien mieć. Jedynym dylematem było to, po której stronie się opowiedzieć, żeby zarobić i czy czasem nie opłaca się robić dla dwóch na raz. Z obu pieniądz, a ci drudzy jeszcze więcej zapłacą za informacje o tym pierwszym. Oto, co było cenniejsze od złota w miejscu, którym władała kapryśna panienka na Czerwonym Koniu - wiedza. Informacje. Słowo mówione i pisane, które dawało pojęcie o tym, co dzieje się po drugiej stronie. A jednak, jak zostało słusznie powiedziane, całkowicie pozbawiony sumienia nie był. Bo nigdy za największe pieniądze nie podniósłby broni na Asakę.
- Ciężkie początki? - Wcześniej czyli kiedy? Kiedy się zepsuło i co się zepsuło? Na jak długo? Jedno słowo rodziło kolejne pytania, na szczęście głowa czarnowłosego nie była nimi bombardowana, choć jego zaciekawienie było zadziwiająco wręcz duże. Może to ten alkohol? Jakoś łatwiej mu się rozmawiało - ale kwestia tego, że chciał Asakę poznać, akurat uzależniona od procentów nie była. - Nie pomyślałem nawet, że jesteś beztalenciem. - A chyba powinien takie wnioski wyciągnąć, co? Skoro miała tyle lat, a była na poziomie, z którego zazwyczaj startują dwunastolatkowie, no dobra, może czternasto - to coś tutaj nie gra. On nie miał w zwyczaju nadinterpretowywania. Nie był od tej wady wolny całkowicie, czasami niektóre rzeczy same się dopisywały, ale to była rzadkość. - Opowiedz mi. Chcę posłuchać. Wiedzieć. - Zachęcił ją do tej opowieści o śmiesznie ułożonym życiu, jakoś nie sądząc, że rzeczywiście to aż takie śmieszne. Przestał sięgać po sake, czując, że jeśli popije jeszcze trochę to na przyjemnym rozluźnieniu i szumie w głowie się nie skończy. - Masz technikę na zbroję? - Uniósł wyżej brwi. Rzucił tak sobie, bo to wydawało się całkowicie naturalnym pomysłem... no tak, więc w sumie czemu niby oni mieliby nie wpaść na zrobienie takiej zbroi? Nie powinien się temu dziwić. Dał się po prostu zaskoczyć.
- Święto godne wypicia w dobrym towarzystwie. - Nawet się uśmiechnął pod nosem, doceniając żarcik, chociaż w sumie nawet nie koniecznie żart to był. Skinął głową w odpowiedzi na jej pytanie. - To dobre znieczulenie. Dobra trucizna na... - Uniósł rękę i lekko zakręcił nią leniwe kółka, jakby chciał tym gestem samemu sobie pomóc w odnalezieniu właściwego słowa, które mu umknęło. Nie umknęło. Zastanawiał się, jak to wszystko nazwać, jak to określi, żeby Asaka zrozumiała. - ...ból. Ale ten stan mi się chyba nie podoba. Nie lubię nie mieć kontroli, a czuję, że jej nie mam w tym momencie. - Przy czym wyglądał wręcz przeciwnie, jakby mu się podobało. I w sumie tak się też czuł. Lekki dysonans między żelazną logiką a emocjami. - Chociaż w sumie mi się podoba.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Asaka » 28 wrz 2018, o 18:37

Tam, gdzie byli shinobi, była również Śmierć. Piękna panienka w zdobionej sukni, za którą oglądały się tysiące, miliony… miliardy. Przed nimi i po nich. Nigdy nie będzie piękniejszej i zarazem straszniejszej pani od niej. Nigdy nie będzie delikatniejszej i bardziej brutalnej. Nigdy nie będzie litościwszej, ani bardziej niesprawiedliwej…
– No właśnie. Nic co różniłoby się od zwykłych misji. Tam też idziesz, robisz co ci każą, albo to, co wydaje się, że będzie lepsze, wracasz, dostajesz za to ryo – wzruszyła ramionami. Naprawdę niczym się to nie różniło. Absolutnie n i c z y m. Na wojnie jedynie łatwiej było postradać życie swoje i bliskich. Nic poza tym. Chyba, że miało się do tego inne podejście niż ta dwójka, bardziej… osobiste niż „obowiązkowe”. Gdyby chodziło o wojnę jakiegoś rodu przeciwko jej własnemu, to nigdy by go nie sprzedała. Nie było takiej ceny. Ale każdy inny klan? A co one ją obchodzą? Czy sprawiły, że jej życie było mniejszą udręką? Czy uchroniły jej rodzinę od epidemii? Czy ją nakarmili i dali dach nad głową. Odpowiedź na te i wiele innych pytań brzmiała bardzo prosto, jednosłownie: nie.
– Raczej żadne początki – czas, gdy inne dzieci potrafiące kontrolować chakrę przeznaczały na naukę podstaw, ona pomagała swojej matce i babce skórować upolowane przez myśliwych zwierzęta. Uczyła się rzemiosła popularnego w jej wiosce, uczyła się gotować, z czasem nawet zastawiać pułapki na króliki. Nie można też zapomnieć, że w wolnych chwilach ganiała inne dzieci z pięścią gotową wybić zęby. Czas, gdy dzieci w jej wieku przeznaczały na pierwsze misje był czasem, kiedy ona uczyła się rzucać gwiazdkami i trzymać kunai poprawnie w dłoni. Nic nie było proste, wszystko było przesunięte o kilka dobrych lat. Dzięki temu… oszukała Śmierć i zyskała kilka lat więcej na swoje konto, prawda? – A powinieneś, to się samo nasuwa – nie była zła, to nie była nawet gorycz. Asaka uśmiechnęła się lekko, nawet wdzięczna, że Shiki nie pomyślał, że jest beztalenciem, dlatego tak późno zaczęła swoją karierę kunoichi. Przynajmniej wykonując swoje pierwsze misje nie była dzieciakiem, który ma pstro w głowie. Może więc powinni te szkolenia przesunąć o kilka lat…? Ileż to żywotów mogliby w ten sposób uchronić. – Heh, no dobra, jak chcesz. Ostrzegam tylko, że to nie jest w żaden sposób pasjonujące – Asaka wypiła to, co miała w czarce – pewnie na rozluźnienie – i westchnęła. – Nie pochodzę z rodziny, która oczekiwała moich narodzin. Byłam raczej… bardzo przykrą niespodzianką dla mojej mamy, która mojego ojca widziała raptem… ja wiem, kilka dni w swoim życiu? Moja matka była zwykłą kobietą, chłopką ze wsi, a to po ojcu wszystko odziedziczyłam. Tyle, że w mojej rodzinnej wsi nie było nikogo, kto potrafił kontrolować chakrę. Domyślasz się dokąd to zmierza? – Asaka przestała opierać się o stół i to oparciu krzesła oddała swój ciężar. Nie patrzyła na Shikiego, ledwie zerkała na niego, gdy tak bawiła się kosmykami swoich długich, białych włosów. Przemilczała część tej historii, przyspieszając nieco, zapewne, by nie zanudzić Shikiego nudnymi szczegółami. – To był czysty przypadek, że trafiliśmy do Seiyamy. I, że nas tam przyjęto. Miałam wtedy chyba jakieś dziesięć lat. To znaczy wiedziałam kto jest moim ojcem, przynajmniej z imienia, wyglądu i zdolności, tak jak i wiedziała o tym cała reszta wsi, udowodnić to chociaż częściowo nie było trudno, zakładając, że nie wcisnął jakiegoś kitu mojej matce. Ale nie wcisnął. On… no cóż. Nie miał wyjścia i przyznał się do mnie, chociaż teraz wydaje mi się, że była to raczej kwestia honoru. Dopiero wtedy zaczęto mnie uczyć, wszystkiego od zupełnego zera. To było bardzo mulaste dno dna.
Nie wiedziała co jeszcze mogłaby dodać. To chyba wyjaśniało dokładnie dlaczego tak późno zaczęła szkolenie? Tak czy siak, Asaka zamilkła i nalała sobie kolejną porcję sake, którą zaraz wypiła. Dziewczyna nie przywykła do snucia opowieści, ani do tak długiego gadania bez wytchnienia, z pewnością zaschło jej w gardle. Zapytana o technikę na zbroję jedynie kiwnęła głową, ale pewnie powinna dodać jeszcze, że to trudniejsza z technik i że brak jej jeszcze doświadczenia.
Tak, cóż, pić samemu to jakoś tak smutno i przykro. Już lepiej było pić ze zmarłymi niż w samotności. Dzisiaj to była naprawdę dobra okazja do napicia się, nie każdego dnia sake tak dobrze - i przede wszystkim gładko – wchodziło. Uśmiechnęła się na wzmiankę o dobrym towarzystwie. Ona też tak uważała.
– Czyli, że już działa – mogłaby mu doradzić, żeby na chwilę odstawił picie i powrócił do niego za powiedzmy pół godziny, ale jakoś w tej chwili nie przyszło jej to do głowy. Za to na końcu języka miała co innego dopowiedzenia, o bólu dnia następnego. Jak tak dalej pójdzie, to oboje będą niezdolni do jakiegokolwiek treningu, ale jakoś… Mało ją to w tej chwili obchodziło.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Shikarui » 28 wrz 2018, o 20:37

Dlatego ta piękna, delikatna panienka była jak matka, której ciepłe łono potrafiło tak koić jak i rugać za błędy, druzgotać swoim brakiem pomyślunku, surowo spoglądać, jak i czule gładzić po włosach, by uspokoić. Miała to wszystko w sobie - i wszystkie swoje dzieci kochała tak samo. Ludzi, shinobi, zwierzęta i dzikie bestie, o których nie śniło się zoologom. Za jednymi po prostu wędrowała bardziej chętnie niż za drugimi, jednych przyciągała swoją aurą, drugich odpychała. Niektórzy woleli uciec pod spódnicę Życia, nawet jeśli wiedzieli, że pod nią wcale nie są bezpieczniejsi, bo prędzej czy później to Śliczne Kłamstwo odda ich w ręce tej, do której mieli od samego początku należeć. Życie była jedynie ulotną wychowanką, taką dobrą sąsiadką, która wpadała na obiad i zawsze przynosiła ze sobą wielki, kolorowy lizak.
Przytaknął Asace skinięciem głową. Dokładnie - niczym się te wojny nie różniły, prócz stopnia trudności. Tu walczysz z bandytami, którzy nawet nie muszą być shinobi, a tam? Tam spotykasz równych sobie i walczysz jak równy z równym. Nikt nie wybaczy ci błędu, wszyscy go wykorzystają, więc jeśli pchasz się w miejsce, które wykracza poza twoje siły, lepiej żebyś miał dupę z kamienia i serce z hartowanej stali. Asaka jakoś łączyła swoją emocjonalność i wrażliwość z tym, że była kunoichi, a nie zwykłą dziewczyną, której wolno było płakać nad losem delikatnych stworzonek, którymi była otoczona. Kruche życia, krucha historia - tak prosta była prawda tego świata. Nie miał żadnego wyobrażenia o tej niepokornej Asace z młodości, która robiła wszystkim na pohybel i chodziła własnymi ścieżkami, ścierając swoje pięści z przeciętnymi dzieciakami. Cud, że jej dar tak późno się objawił - jego wysunął się na parkiet właściwie od razu po narodzinach. Bogowie jedni wiedzą, która z opcji była lepsza. Białowłosa i tak nie zdołałaby całej wioski uratować przed chorobą, która ich odwiedziła, tylko czy to wytłumaczenie wystarczyło? Zawsze było jakieś "ale". Dobrze, że dane jej było opanować tą zgodność łączenia giętkości traw i twardości skał - to była naprawdę dobra cecha. Według Shikaruiego - najlepsza. Jak ogień i woda egzystujące ze sobą razem. Według niej ta historia nie była pasjonująca, według niego - wręcz przeciwnie. Nie musiała ubarwiać jej szalonymi pościgami, wojnami i heroicznym poświęceniem. To była historia, jakich niewiele - historia kogoś, kto przetrwał pomimo.
- Nie miał kto cię uczyć. - Tak, jasne, że się domyślał. Tutaj nie miało być nagłych zwrotów akcji... albo to tylko Asaka je zgrabnie pominęła. Ta luka, by nie zanudzić, co? - To normalne, że shinobi sami z siebie nie odkrywają u was swojego kekkei genkai? - W zasadzie nie miał okazji z nikim o tym porozmawiać. O tych różnicach w limicie krwi, o tym, co sprawia, że kryształ jest kryształem - a jugo operują czymś zupełnie innym, a jednak wszystko jest limitem krwi. Co dokładnie decyduje o naturze chakry i czemu szczepy takie jak Koseki mają dwie natury? Nie, ta historia nie była nudna. Historia, jakich niewiele. Jedna z wielu.
- Znam pewną osobę, która uważa, że chakra to przekleństwo i należy ją usunąć z tego świata. Ta osoba... chciałbym jej pomóc w spełnieniu tego marzenia.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Asaka » 28 wrz 2018, o 22:29

Śmierć rzeczywiście była jak matka. Przyjmowała w swe ramiona wszystkich, bez najmniejszego wyjątku. Nienarodzone dzieci, ludzi w pełni sił, starców – wszystkich. Nie było osoby, która by się wywinęła jej czułym objęciom; można było moment spotkania opóźnić, ale nigdy nie dało się go całkowicie zlikwidować.
A ile razy zdarzało się, że bandyci też potrafili korzystać z chakry? Daleko szukać nie trzeba było – wystarczy sięgnąć pamięcią do kilku dni wstecz, do tego, co spotkało ich na trakcie. Tam były, zdaje się, nawet dwie osoby, które miały jakieś zdolności shinobich. I to takie, które wdały im się we znaki, a zwłaszcza Shikiemu. Wiatr i ziemia – dokładnie to, co sama miała w arsenale, chociaż zdaje się, że Shikarui nie wiedział, że Asaka potrafiła panować nad pierwiastkiem wiatru. Do tej pory tego nie pokazała, bo zwyczajnie… nie było takiej potrzeby. Wtedy, podczas walki, tylko by tym przeszkadzała.
Nie oszukujmy się, Asaka nikogo nie zdołałaby uchronić za sprawą swoich umiejętności. To była choroba – a z nią trudno było walczyć. A przecież tamta choroba, epidemia, która uderzyła w jej wioskę, nie była ani trochę łagodna. Przyniosła ją do nich piękna pani ubrana w czarny płaszcz. A pod płaszczem ziały same kości. Czy to był posłaniec Losu? Taki, który miał ruszyć tryby do czyjegoś przeznaczenia? Asaka wątpiła, że gdyby nie tamto wydarzenie, to czy kiedykolwiek natknęłaby się na Kosekich.
– Taa… Ani kto uczyć, ani kto zobaczyć, że można uczyć – czy żałowała, że zaczęła to wszystko tak późno? Na początku była bardzo zgorzkniała, teraz widziała w tym pewne błogosławieństwo. Zwłaszcza patrząc na to jak narwanym dzieckiem była. – Oczywiście. To żywiołowe kekkei genkai. Trzeba najpierw opanować kontrolę nad chakrą, a następnie dwa żywioły składowe. Dopiero, gdy potrafi się tyle, można mówić o próbach tworzenia kryształu. Łączy się te dwa żywioły ze sobą i wychodzi… coś. Albo nic, jeżeli nie ma się tego we krwi – to było dla niej tak oczywiste, że nawet nie pomyślała, że czarnowłosy może tego nie wiedzieć. Z drugiej strony… Czy ona wiedziała w jaki sposób odkrywa się umiejętności ukryte w oczach? Nie. Nie do końca w każdym razie – coś tam wiedziała o Yamanakach i Hyuugach, ale to było za mało, by mieć jakąkolwiek pewność.
– Dlaczego? – to ją zaskoczyło. Chyba pierwszy raz wydawała się tutaj czymś naprawdę zaskoczona. Sama… Nie potrafiła się z tym zgodzić. Chakra była czymś, co nadawało jej życiu sens, a przynajmniej od jakiegoś czasu, i nie widziała życia bez tego. Jak mogłaby? Czuła… Wiedziała, że to do tego była właśnie stworzona. – Ty też tak uważasz…?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Shikarui » 29 wrz 2018, o 00:29

Wyglądało na to, że opanowanie kekkei genkai tego klanu stanowiło o wiele większą mistyfikację, niż można było podejrzewać. Z drugiej strony - przynajmniej mieli jakieś techniki, mogli trenować, wzmacniać swoją dziedzinę, a... on? Być może były jakieś techniki - nawet wiedział, gdzie powinien szukać. Czerwone oczy, uważni obserwatorzy, łucznicy, którzy ponoć nigdy nie chybiają. Hanamura - oto był dom jego ludu. Nawet przez moment nie pomyślał o nich jak o swoim ludzie. O swoim domu. Jego dom był tam, gdzie z łąk wyrastały kurhany. Początkowo operowanie tymi oczami nie było też proste, nie stanowiło błogosławieństwa, raczej przekleństwo, kiedy widzisz rzeczy, których nie chcesz widzieć, odbierasz zbyt wiele bodźców i słyszysz zbyt wiele. Nigdy na to nie narzekał, bo jak zostało już wielokrotnie powiedziane: przeszkody są po to, by je pokonywać. Jego przekleństwem było to, jak bardzo te oczy odróżniały go na tle innych. Asaka również musiała się tam czuć wyobcowana i inna - wrzucona nagle do obcego świata prosto po odwiedzinach spodziewanego gościa, który nie przynosił ślicznych lizaków. Tylko bielmo kości, tylko czarną szatę.
- Operujesz dwoma żywiołami? - To było już coś, naprawdę. Nie poznał jak dotąd osoby, która operowałaby dwoma żywiołami, a można powiedzieć, że razem ze swoim kekkei genkai dziewczyna znała w zasadzie trzy. Dwa podstawowe i swój własny, unikalny dla jej rodziny. - Imponujące. Próbuję ciągle okiełznać drugi żywioł, ale nie jestem zbyt dobry w technikach i kontroli chakry. Walka bronią bardziej mi leży. - W zasadzie to najpierw musiał poradzić sobie ze swoim podstawowym żywiołem, ale to jutro, jutro. Zamierzał go lepiej opanować i dać samemu sobie pewne możliwości, bo czasem ich naprawdę brakowało, kiedy przeciwnik stosował poważniejsze techniki, przeciwko którym zwykła strzała nie miała szans na zadziałanie.
- Ponieważ ta chakra doprowadziła naszą rodzinę do ruiny. Zamieniła nas w bestie, gdzie matki rozrywają własne dzieci w furii. - Chakra zmieniła świat. Na lepsze? Gorsze? Shikarui nie miał o tym zdania. Wiedział tylko tyle, że zesłała na jego rodzinę przekleństwo - to samo, które, jak się okazało, miało go ominąć, a on tak strasznie go pragnął..! I dostał dokładnie to, czego pragnął, jak spełnienie marzeń! W końcu wszystkie e sny, starania, spełniły się! Więc czemu nie był szczęśliwy z tego powodu? Nie odpowiedział od razu na jej następne pytanie, zastanawiając się nad nim. Zastanawiał się już wcześniej, bo zadał samemu sobie to samo pytanie, ale nie znał odpowiedzi. Nie takiej, jaka by go zadowalała. - Nie odczuwam takiej niechęci. Przeznaczenia i przeszłości i tak nie da się zmienić. Co ma się stać, stanie się. Nie wierzę, żeby nawet najpotężniejszy shinobi od czasów Mędrca był w stanie zniszczyć chakrę. - Nienawidził i kochał jednocześnie - jak ojca. Nie potrafił się w tym wszystkim odnaleźć. - Czuję po prostu, że chciałbym stanąć w jego cieniu i nauczyć się więcej. Poznać więcej. Kiedy człowiek zaczyna rozumieć może wydać własny wyrok. Wtedy zaczyna się widzieć, jaka droga jest pisana.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Asaka » 29 wrz 2018, o 01:22

Może i mieli techniki, ale tak naprawdę byli ograniczeni tylko i wyłącznie swoją własną wyobraźnią. Technik można się było wyuczyć – kreatywności nie za bardzo. To była przecież cecha wrodzona, jak… jak natura chakry, albo kolor kryształu, którym się władało. No i dużo trudniej było to wszystko opanować. Potrzeba było znacznie, znacznie więcej czasu na naukę, to nie było takie proste… więc gdy Asaka zaczęła swoje nauki w wieku dziesięciu czy jedenastu lat… to nic dziwnego, że to zajęło niemalże drugie tyle, żeby opanować tak na dobrą sprawę trzy żywioły, podstawy ninjutsu i jakieś style walki, wszak nie na samych technikach wszystko się opierało. Ale dobrze powiedziane: przeszkody były właśnie po to, by je pokonywać. By sprawiały, że człowiek się rozwijał. Coś nie wychodzi? Zaciskasz zęby i próbujesz tak długo, aż w końcu się uda. Kiedyś musi – jeśli masz do tego dryg, talent. Jeśli nie – czujesz to i szukasz dla siebie innej drogi. W ich drodze życia nie można było nic robić na siłę. Jak nie czujesz danego żywiołu, to go nie czujesz, nie ma co się szczypać. Jeśli źle ci idzie walka daną bronią, a z inną czujesz się jak ryba w wodzie – wszystko staje się jasne i klarowne.
– Tak. Dlatego nauka trwała tak długo. Nie dość, że trzeba opanować jeden, to jeszcze drugi, odpowiednio dobrany. A później trzeba jeszcze nauczyć się jak używać ich jednocześnie, żeby wytworzyć ten trzeci, unikalny. Więc w sumie to operuję trzema – chyba nie sądził, że to ot takie proste? Że kryształ tworzy się sam z siebie, niezależnie od wszystkiego innego? Niestety… To nie było takie łatwe jak mogło wyglądać na pierwszy rzut oka. – Mogę ci trochę z tym pomóc. Mam już trochę doświadczenia w opanowywaniu żywiołów – jasne, z każdym wyglądało to inaczej, ale mogła mu chociaż podsunąć jakieś ogólne wskazówki. Może akurat coś go nakieruje? A może mogła mu pomóc nawet bardziej, jeśli haczyłoby to o żywioły, które sama kontrolowała?
Białowłosa przymknęła te swoje przenikliwe żółte oczęta. „Chakra doprowadziła naszą rodzinę do ruiny”. To poruszyło w niej jakąś strunę, bo dla niej rodzina była mimo wszystko cholernie ważna. Więzy z rodziną, z bliskimi jej osobami – nie potrafiła sobie wyobrazić sytuacji, w której chakra miałaby doprowadzić do czegoś takiego. Do tego, by matki rozrywały własne dzieci… To było przerażające. I cholernie, ale to cholernie smutne.
– Przykro mi – naprawdę tak było. Nie zwykła rzucać słów na wiatr. Było jej przykro, że Shiki myślał podobnie do tej osoby, która chciała pozbyć się chakry ze świata. Musiałby chyba zabić wszystkich jej użytkowników, a na koniec jeszcze samego siebie – wtedy może. Chociaż natura prędzej czy później doprowadzała do równowagi. Prędzej czy później znowu narodziłby się jakiś jej użytkownik i wszystko rozpoczęłoby się od początku. A przynajmniej tak uważała kunoichi. – Chciałbyś stanąć w jego cieniu i co wtedy? Nauczyć się jak wypleniać chakrę ze świata? Więc czemu nie stoisz w jego cieniu? Na co ty czekasz? – Asaka odłożyła czarkę i nie sięgnęła już więcej po sake.
Ta… rozmowa zmierzała w złym kierunku, czuła to. Nie podobało jej się takie gadanie – uważała to za straszną głupotę. Pewnych rzeczy nie dało się zmienić – a tego, czego się zmienić nie dało, należało zaakceptować. Już mu to powiedziała. A Shiki… Skoro tego tak bardzo chciał, to co tu jeszcze robił? Droga była przecież wolna. Dlaczego więc korzystał z chakry, skoro coś jednak mu nie pasowało? Nie rozumiała tego. Ale czy w ogóle chciała rozumieć? Ona sama, słysząc ten idiotyczny pomysł, poczuła irytację. Nie mogła się z nim zgodzić.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Shikarui » 29 wrz 2018, o 07:58

Nie wiedział, jak Han zamierza pozbyć się chakry. Planował zabić wszystkich, którzy nią władali? Raczej wątpił. Nawet jeśli nazywaliby go szalonym, czarnowłosy nie dostrzegał szaleństwa w jego oczach. Tylko znużenie, wyjałowienie i zmęczenie. Mądrość wielu lat, która zapisała się w jego głowie i wypaczyła tak jako, jak jego samego wypaczyło tych kilka lat. Spośród wszystkich tych ludzi miał wrażenie, że tylko on był w stanie... zrozumieć. Tak, ta sama osoba, która nie tolerowała Uchiha za ich czyny, ta sama, która tak mocno obdzierała Akiego z jego własnych słów, ta sama, która sprawiła, że Kami no Hikage zatopiło się w ogniu. Ta, której chakra krążyła w jego ciele. Ułożył dłoń na prawym barku. Po to właśnie wracał do Domu, oto była prawda. Nie zależało mu na odnalezieniu rodziny, wcale nie chciał witać się z Jugo jak równy z równym, a kurhany, które tam postawił, były jak mosty, które płonąc oświetlały drogę. Były jasnymi latarniami wszystkich pragnień i kształtującej się woli. Coś uparcie ciągnęło go do tego człowieka i nie wiedział nawet, co to jest, bo to nie tak, że nienawidził chakry i miał jej cokolwiek za złe. Heh, może prócz tego małego faktu, że rzeczywiście zamieniała jego szczep w bestie. Ci silniejsi potrafili sobie poradzić z krwiożerczą naturą, która budziła się niespodziewanie i pchała do równie niespodziewanych czynów.
- Nie. - Sprostował. - Chciałbym nauczyć się od niego sztuki kinjutsu. - Doprecyzował, czując, że jego słowa plączą się tak samo jak myśli po tym alkoholu. Nauczyć się jak zniszczyć chakre? Brzmiało to jak żart i sądził nawet, że to taki żart jest, dlatego nikle się uśmiechnął. Samo sformułowanie brzmiało dziwnie w jego uszach. I tylko bogowie wiedzą, czy to przez alkohol czy jakie licho. Jednak reszta pytań już wcale śmiesznie nie brzmiała. Ich ciężar chodził po jego głowie od dłuższego czasu, ta chęć, która ciągle cisnęła go, żeby w końcu wyruszył i przestał siedzieć w miejscu. Więc ruszył. Całkiem przypadkowo podróż zaczęła się od tego, że poznał niesamowitą osobę, z którą skończył w Sakai. Gdzie zacząć poszukiwania? Nie myślał o tym chwilowo. Takich ludzi się nie znajdywało. To oni odnajdywali ciebie. Nie oznaczało to, że należało siedzieć i czekać, aż szczęście do ciebie przyjdzie. Temu zawsze trzeba było pomóc, popchnąć lekko, przybliżyć się. Asaka wydawała się teraz zirytowana. Aa, no właśnie. Takiej samej reakcji spodziewał się po Akim, dlatego niczego mu nie powiedział. Jemu nawet nie mógłby powiedzieć. Nie po tym, jak chłopak bardzo pragnął zamordować Hana, by zemścić się za Kami no Hikage, za... wszystko. Nie rozumiał, dlaczego tak jest, ale jakoś było. Po prostu. Dla niej chakra była początkiem zupełnie nowego życia. Było tak wiele do opowiedzenia, by w pełni odpowiedzieć na jej pytanie...
- To nic osobistego. - Choć Asaka chyba traktowała to osobiście i emocjonalnie. Przejęła się - tylko czym? Że rzeczywiście będzie próbował zniszczyć świat po drugiej stronie barykady? - Nie interesuje mnie niszczenie chakry, całego świata ani jego ratowanie. - Tu nie było żadnych moralnych rozterek ani opowiadania się po stronie czerni i bieli. Shikarui zawsze utrzymywał szarość i przekraczał nogą na tą stronę, na którą było mu wygodnie, albo gdzie pchało go chwilowe przeczucie. Tak jak, teoretycznie, można było powiedzieć, że stał po tej białej stronie walcząc z bandytami i ratując karawanę. - Jego nie da się tak po prostu znaleźć. Kiedyś nasze drogi same się splotą.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Asaka » 29 wrz 2018, o 08:43

To nie chakra sprawiała, że ludziom odbijało. Przecież i ci, którzy nie byli jej użytkownikami, potrafili robić okropne rzeczy – i wcale jej do tego nie potrzebowali. Nieraz potrafili być nawet cholernie kreatywni w sztuce mordowania, a shinobi wcale nie musieli. Ot śmierć – jedna więcej czy mniej do kolekcji. Nie było to nic specjalnego, chyba, że samemu było się socjopatą. Asaka pamiętała tę złość jaką widziała w Shikim, gdy rozbił kamienne więzienie. Czy to nie wyglądało jak szał i furia, o której przed chwilą sam wspominał? A jednak mówił, że nie odziedziczył genów po Jugo, więc… Czyli był świrem? Takim samym jak człowiek, o którym mówił, że chciałby stać w jego cieniu – tym głupim marzeniem o usunięciu chakry ze świata. To nie człowiek stworzył chakrę, on ją tylko odkrył. Zniszcz coś, co nie jest stworzone ludzkimi rękoma – powodzenia. Asaka uważała to za cholerną stratę czasu o najchętniej popukałaby się po czole. Nie zrobiła tego jednak.
– No tak. To takie oczywiste – nauczyć się od jakiegoś gościa, który miał najwyraźniej nierówno pod sufitem, sztuki kinjutsu. To brzmiało jeszcze idiotycznej i wątpiła, że Shikarui w ogóle zastanawiał się nad tym co plecie. Uczyć się. Sztuki kinjutsu. Wykorzystującą chakrę. Od kogoś, kto chce usunąć chakrę. Niektóre techniki nie bez powodu zostały zakazane, ale czarnowłosy pewnie i nad tym się nawet nie zastanowił.
Wydawała się zirytowana, bo była zirytowana. A Shikarui najwyraźniej podświadomie czuł jak głupie jest to, co gada, dlatego nie powiedział o swoim „marzeniu” tej osobie, która tak wiele zmieniła w jego życiu. Bo to było niedorzeczne, a irytacja była tylko najlżejszym uczuciem, jakie można było czuć, słysząc takie bzdury. Można się było też zaśmiać i popukać po głowie. Albo tak bardzo zdenerwować, żeby już więcej się do niego nie odezwać – ciekawe co wybrałby Aka?
– Nie, rzeczywiście. Nic osobistego. To jedynie głupie, nieprzemyślane pragnienie. Ciebie może nie interesuje usunięcie chakry, ale nie jestem głucha, sam mówiłeś, że tamtą osobę owszem. Zamierzasz się od niego uczyć i sądzisz, że to przyjdzie za darmo? Że będziesz mieć jakiś wybór? Zresztą sam powiedziałeś, że chciałbyś mu pomóc w spełnieniu tego marzenia, więc nie ściemniaj – nie istniało coś takiego jak „utrzymywanie szarości”. To właśnie było osobiste – zachcianka do nauki u kogoś o cholernie radykalnych poglądach. I to, że samemu miało się wywalone na cały świat, tylko nie na własny „rozwój”. Asaka naprawdę była teraz zdenerwowana. Bo szczerze? Jaką miała pewność, że ten chłopak już nie spełnia marzenia tamtego świra? Że któregoś razu faktycznie nie wbije jej kunaia w plecy? – Skąd ty w ogóle wytrzasnąłeś tą osobę, co?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Shikarui » 29 wrz 2018, o 09:19

Nie, nie czuł, że to było głupie. Nie było. Nie mówił mu tego, ponieważ doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jaka będzie reakcja chłopaka, że poczuje się zdradzony, choć dla Shikiego nie była to żadna zdrada. Ale cóż, dla niego również nie było to nic osobistego. Sumienie szerokim krokiem go omijało, dlatego nie miał wątpliwości co do tego, co zamierzał zrobić i jak wiele był w imię tego w stanie poświęcić. To, czy Akiemu się to spodoba, czy też nie spodoba to już kwestia przejściowa. Czarnowłosy nie czułby nawet żalu, gdyby przyszło im stanąć po tych przeciwnych stronach i walczyć na śmierć i życie. Taka była kolej losu, wybory dokonywane przez ludzi, ścieżki im przeznaczone. Tak musiało być. Coś takiego jak serce, mocno bijące, ludzkie zasady, które czyniły człowieka człowiekiem - wszystko to zostało odłożone na bok. Dopiero pojedynczo zbierał je do swoich dłoni, przyglądał się im i oceniał. Sprawdzał, ile są warte i czy tak naprawdę pasują do jego własnej układanki, czy było dla nich miejsce. Było. Wyraźnie zaznaczony cień, dowód na to, że rzeczywiście człowiek nie może być całkowicie pozbawiony sumienia. Och tak, mógł, ale chyba czarnowłosy nie był aż tak skrajnym przypadkiem? Jak na razie wszystko skłaniało się do tego, by jednak uwierzyć, że nim był. Aka zapewne próbowałby wałkować temat, chciałby wyjaśnień, próbowałby wybić głupie marzenie z jego głowy. Nie. Nie próbowałby. Powiedziałby - zgoda. Idź swoją drogą. Z rozczarowaniem zaklętych w niebieskich oczach i poczuciem zdrady w swoim wnętrzu. I nagle okazywało się, że jednak wcale nie byłoby tak kolorowo. Jednak byłby tamten żal i wcale nie byłoby tak prosto stanąć po przeciwnych stronach.
- Tak powiedziałem? - Mrugnął, szukając w mętnym umyśle takich słów, których nie mógł sobie chwilowo przypomnieć. Skoro jednak tak powiedział, to tak musiało być. I było. Chciał Hanowi pomóc, tak jak dziecko pomaga swemu ojcu i jednocześnie wbić mu nóż w plecy, żeby zemścić się za to, co wydarzyło się w Kami no Hikage. Tylko na co się zdecydować? To przecież oczywiste. Nie był w stanie zniszczyć tego człowieka, zresztą ta chęć zniszczenia go wcale się w nim nie zakorzeniła. Tak samo jednak nie zakorzeniła się w nim chęć, by stanąć u jego boku i mu pomóc. Chciał go... po prostu chciał go znaleźć. A potem? Potem okazywało się, że to rzeczywiście głupie i nieprzemyślane pragnienie, ale on tego nie dostrzegał. Nigdy się nie zastanawiał nad takimi rzeczami i nie rozwlekał ich na czynniki pierwsze. I całe to zamieszanie ograniczało się do jednego - dla niego do tego, że to nie było sprawiedliwe mówić o marzeniach, że są głupie, dawało to naprawdę nieprzyjemne uczucie, a dla racjonalności - do głupoty.
- Kami no Hikage zostało przez niego zniszczone. Na pewno o nim słyszałaś. Mówię o Antykreatorze. - Każde dziecko słyszało te bajki nie raz i nie dwa, opowiadane przez dziadków i szeptane przez babcie. Shikarui zacisnął palce na swoim barku mocniej, po czym rozluźnił je i osunął dłoń w dół, obracając się przodem do stołu, by oprzeć przedramiona na blacie i spojrzeć na Asakę. - Nie rozumiesz pewnie, co do ciebie mówię, bo sam - tutaj popukał się palcem w skroń - tego nie rozumiem. Więc rzeczywiście jest nieprzemyślane. Dlatego się nie śpieszę. Muszę zrozumieć. Poznać samego siebie. To nie jest proste. Trudno jest być człowiekiem. - Musiał zrozumieć jeszcze bardzo wiele rzeczy. Nauczyć się bardzo wielu rzeczy, ale chciał się uczyć. Chciał poznawać świat. - W moim ciele płynie jego chakra, wiesz? Przez całe życie chciałem, żeby Jugo mnie zaakceptowali, udowodnić im, że mam w sobie ich gen, a On mi to dał. To dopiero głupie. - Wyciągnął na krótką sekundę kącik ust ku górze. - Chce zniszczyć chakre a dzieli się nią. - Chyba coraz bardziej już kręciło mu się w głowie.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Asaka » 29 wrz 2018, o 11:34

Ależ było głupie. Jak się nie myśli, tylko poddaje temu, co pierwsze przychodzi do głowy – to była właśnie głupota. Asaka doskonale wiedziała o czym mówi, bo robiła to niemalże codziennie. Cóż innego zrobiła, godząc się na wyruszenie w podróż z kimś, kogo kompletnie nie znała? Nie to, by się komukolwiek naraziła i chciano ją sprzątnąć, o nie, ale proszę bardzo – wychodziło szydło z worka. „Usunąć chakrę z tego świata” i „chcę mu pomóc w spełnieniu tego marzenia” – oto jak było. Jak ufać takiemu towarzyszowi podróży? Jak wierzyć, że za chwilę to ty nie zostaniesz usunięty z tego świata, tak jak usunąć chciano chakrę? To właśnie była głupota: wierzyć, że ten losowy towarzysz podróży nie ma złych intencji. Może w swojej własnej chorej głowie nie miał, ale Asaka usłyszała już dość. Pomijając to, że był podpity i sam gubił się w tym co gadał, ale sens był zachowany. Białowłosa naprawdę… nie tolerowała głupoty u innych. Drażniło ją to cholernie, tak jak drażni rana po ukąszeniu. Trucizna, niezauważona przez nikogo, krążyła w żyłach.
– Tak. Tak powiedziałeś – teraz, bardziej niż wcześniej, przypominała drapieżnika.
Była czujna, a przynajmniej starała się być pomimo tego, że nie miała zbyt mocnej głowy a trochę jednak wypiła. Nie tyle, co Shiki, ale jednak. Dla niej, to co mówił, to był stek bzdur. A na dodatek sam plątał się w zeznaniach, zupełnie jakby faktycznie kompletnie tego nie przemyślał. Jakby miał w sobie jakieś dziwaczne pragnienia i chciał złapać jednocześnie kilka srok za ogon, by wilk był syty i owca cała. Tak się niestety nie dało. Nie było możliwości, by patrzeć w prawo i w lewo w tym samym czasie. Miała nie dać mu tak prędko odejść, bo dobrze jej się z nim pracowało, ale teraz nie była o tym tak bardzo przekonana. Teraz chciała oddalić się jak najbardziej, żeby nie dostać rykoszetem tych nieprzemyślanych pragnień i idiotycznych marzeń.
- Antykreator – Asaka westchnęła, powtarzając za nim. Chyba miała już dość wrażeń jak na jeden dzień. Chyba wolałaby jednak tego wszystkiego nie usłyszeć i dalej żyć w swojej ułudnej bańce. Nie, nieprawda – dobrze, że to usłyszała, przynajmniej od samego początku wiedziała na czym stoi i że to jest bardzo grząski grunt. Z takiego ucieka się czym prędzej. Miała z nim trenować? Pokazywać mu swoje techniki, by podawać mu wszystko na tacy? Hola hola, wolnego! – Chyba powinieneś wytrzeźwieć i posłuchać co sam pleciesz i jak bardzo nie trzyma się to kupy.
Prawdę mówiąc to już miała zawołać kelnerkę, by zapłacić jej za dzisiaj, bo naprawdę miała już dość – ale Sanada powiedział coś jeszcze. O tej chakrze płynącej w jego ciele – chakrze tamtego całkowicie walniętego człowieka. Nie wiedziała co ma na to powiedzieć, więc jedynie mierzyła go wzrokiem tak długo, aż nie powiedział czegoś, o czym sama zdążyła już pomyśleć. O tym paradoksie, kompletnym zaprzeczeniu samemu sobie. – Sam widzisz, że to jest niedorzeczne.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Shikarui » 29 wrz 2018, o 12:13

Tak biegła ta malutka historia, nic nie znacząca w oczach calego świata. Jego własna - nie musiała być znacząca, skoro świata nie zamierzał zmieniać. Czasem wystarczył jednak jeden trup za dużo i już wszystko zaczynało się burzyć. Zadziwiające było to, jak ludzie potrafili nadal funkcjonować po tym wszystkim, co stało się na przestrzeni ostatniego roku i co nadal się działo. Karmazynowe Szczyty? Pustynia? To tylko początek całego chaosu - on o tym wiedział. Nie wiedziało o tym jednak wielu. Antykreator i jego powstanie było tajemnicą chowaną przez liderów, Shikarui nawet nie wiedział, ilu z nich podzieliło się między sobą tą wiedzą, gdzie wyciekły pewne informacje, a gdzie zduszono je w zarodku. Czuł, że dzielenie się tą wiedzą jest niebezpieczne i na trzeźwo nigdy by o Hanie nie wspomniał. To był jego sekret, jego własny, na tyle niedorzeczny, że musiał go ułożyć w swojej głowie. Zamierzał go układać już w drodze do samego celu, którym nie była meta, a którą była droga sama w sobie. To wcale nie było takie skomplikowane, jak brzmiało teraz. W gruncie rzeczy jedyne, czego chciał od Hana to mocy i... jakaś jego część chciała poklepania po główce i usłyszenia słów: dobrze sobie poradziłeś. Był jak dziecko spoglądające na plecy silnego ojca, z tym, że jak zostało zauważone - to wcale nie był ojciec. I nie był też raczej dobry. Zaplątany w swoim szaleństwie, ale to nic - przecież Shikarui również się zaplątał we własnym, nie potrafiąc układać na bieżąco swojego świata w odpowiednią formę i w odpowiednim sposobie. I nic z tego nie było przemyślane, bo wymagało dopiero przemyślenia. Teraz cały jego świat, w tym momencie, ograniczył się do tego, żeby znaleźć Hana. By wytłumaczył, nauczył. Konsekwencje? Kiedy się czegoś pragnęło, należało potrafić zapłacić cenę i teraz nagle żadna cena nie miała znaczenia. Podobno dopiero pijani ludzie mówili pełną prawdę. Bzdura. Alkohol wypaczał umysł, czynił go nieklarownym, mieszał słowa, zdania i własne uczucia. Był w stanie? Na pewno nie każdej, choć teraz uważał zupełnie inaczej. Teraz nie widział nawet tego, że samemu sobie przeczył, w jego głowie, mimo wszystkich słów, nie było żadnej hipokryzji, wszystko idealnie do siebie pasowało. Smutek, który się pojawił, był równie irracjonalny. Było mu przykro, tak przykro..! Tylko w sumie dlaczego, z jakiego powodu? Bo powiedziała, że to głupie marzenie? Nieprzemyślane? Sam przyznał jej rację, a jednak wcale się z tym nie zgadzał. Ha! Powiedział jej o wiele za dużo, więcej niż by chciał, a gdyby go pociągnęła za język to wyspowiadałby się jej chyba ze wszystkiego. Oto, jaką dobrą trucizną był alkohol.
- Racja. - Wstał od stołu, nieco chwiejnie. Bardzo chwiejnie, bo za szybko się podniósł i musiał złapać równowagę. - Idę spać. - Machnął lekko ręką, jakby chciał powiedzieć dobranoc, kierując się w stronę pokoju, do schodów, po których wszedł na górę, ku zacienionym korytarzom. Szedł wolno, ale nie zataczał się, podpierał się ściany i wpełzł wreszcie na piętro, gdzie pomylił najpierw drzwi i stanął w progu pokoju wynajmowanego przez jakiegoś kupca, równie zdziwiony co sam kupiec. Zamknął drzwi i do co do kolejnych już się nie pomylił. Nawet nie pamiętał, kiedy zasnął.
Ranek nie przywitał go kacem, za to pragnieniem na pewno. Słońce leniwie zaglądało do pomieszczenia, wybudzając i przynosząc ze sobą mętne wspomnienia dnia poprzedniego. I pytanie, czy nie lepiej pozbyć się Asaki teraz, kiedy śpi. Zszedł na dół ze swoim dobytkiem, napił się wody i zjadł szybkie śniadanie.
- Przekaż białowłosej kunoichi, że gdyby mnie szukała to jestem nad jeziorem w pobliżu osady. - Dokładnie tym, które mijali, kiedy tutaj szli. Poranek był chłodny, całkowicie cichy. Ludzkie głosy nie zdążyły jeszcze tego spokoju zakłócić.
Co za felerna noc.
[/zt]
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Asaka » 29 wrz 2018, o 14:03

Marzenia innych jej nie przeszkadzały, w większości nawet ją nie interesowały, a przynajmniej tak długo, jeśli nie ingerowały w jej życie. To, o czym mówił Shikarui w tej chwili tego nie robiło: ot, gadanie kogoś, o słabej głowie. Nie bełkotał jednak, zaprzeczał sam sobie i dla niej ta gadka była bez sensu, ale intencje były oczywiste. I co prawda teraz to nie ingerowało w jej życie, ale długoterminowo jednak tak właśnie było. O ile chłopak spełniłby to swoje marzenie, by spełnić marzenie Antykreatora. Incepcja spełniania marzeń. Kim ona była, by mówić mu jak na żyć? Nie zamierzała układać mu życia, to była jego droga i jego cel – jakikolwiek by on nie był, bo teraz to już sama nie wiedziała o co jemu chodziło. O ile Sanada sam miał tego świadomość. Ona… Nie wiedziała co ma teraz z tym fantem zrobić. Cholernie jej to wszystko nie pasowało, tak bardzo, że siedząc tutaj z nim zastanawiała się, czy nie zwinąć się bez pożegnania z samego rana i pójść w całkowicie losowym kierunku. Z drugiej strony wcale nie chciała nigdzie iść, bo naprawdę polubiła jego towarzystwo i dobrze jej się z nim współpracowało. To był realny dylemat, a nie jakieś tam pierdoły z Antykreatorem – pierdoły, które mroziły krew w żyłach. Nie wiedziała już sama w co wierzyć i co ufać.
Nie zatrzymała go też, gdy wstał, chociaż gdy tak się chwiał, to w pierwszej chwili sama miała ochotę się ruszyć i mu pomóc. Ale nie ruszyła się. Po prostu patrzyła na niego, przenikliwym, obdzierającym z tajemnic wzrokiem złotych ślepi. Nie wiedziała ile z tego co powiedział to faktyczna prawda, a ile głupie wymysły zmroczonego alkoholem umysłu, ale coś musiało być na rzeczy.
– Dobranoc – nie będzie go przecież zatrzymywać. Chciał iść, to niech idzie. Może to nawet lepiej? Ale jakoś wątpiła, że wraz z nastaniem ranka cokolwiek mu się w głowie wyklaruje. Sądziła wręcz, że będzie przeciwnie.
Sama posiedziała jeszcze pewien czas w głównej izbie gospody. W końcu zapłaciła za nich, ale zamiast udać się do swojego pokoju – wyszła i łaziła bez celu po Yakiniku, pozwalając by wiatr wywiewał z jej głowy opary sake. Wróciła do karczmy, gdy było już dosyć późno i gdy zaczęło huczeć jej w głowie. Sen zaś przyszedł równie szybko co zawsze.
I równie trudno co zawsze było się obudzić. A może nawet i trudniej, bo głowa bolała ją niemiłosiernie, zaś światło wydawało się bardziej jaskrawe niż normalnie. Słońce zdążyło już rozpocząć swoją wędrówkę po widnokręgu, kiedy śpiąca królewna w końcu znalazła w sobie siłę, by zebrać się z łóżka i chociaż się ubrać. A wygrzebanie się z pokoju i zejście na dół było jeszcze większym wyczynem. Kelnerka przekazała jej wiadomość od Shikaruia, którą Asaka przyjęła kiwnięciem głowy i prawie położyła się na stole, prosząc o szklankę wody. Jedzenia żadnego nie chciała, chyba nic nie byłaby w stanie przełknąć. Długo trwało, nim w końcu zebrała się z tej karczmy. Przez chwilę nawet nadal zastanawiała się, czy nie pójść gdzieś w swoją stronę.
Nie poszła. Ruszyła w stronę jeziora.

[z/t]
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Poprzednia strona

Powrót do Yakiniku (Osada Rodu Akimichi)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość