"Gospoda pod Dużym Garem"

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 15 lis 2016, o 19:25

Ten dzień był chyba najgorszym, jaki mógł się trafić Kisho. Na każdym kroku zaliczał jakąś pomyłkę. Na początku musiał zapłacić niemałą kwotę ot tak za byle obcego, który go wyrolował, później przez głupotę zaalarmował o swojej obecności ludzi, których miał zamiar podsłuchać, a teraz najnormalniej zapomniał, że zostawia po sobie wyraźne ślady prowadzące do jakże dobrej kryjówki. Wtopa za wtopą, a dzień, jakby nie było, jeszcze się nie skończył!
Kisho dopiero po fakcie zorientował się o swym drugim błędzie. Chłopak jak na ironie chyba zapomniał, na czym polega bycie ninja. Zachowanie czujności, obserwacja otoczenia i bycie niewidzialnym to cechy, nad którymi musi najwidoczniej jeszcze sporo potrenować, jeśli nie ma zamiaru zmieniać zawodu w najbliższej przyszłości. Przyznać jednak trzeba, że przynajmniej potrafi się ukrywać. Szkoda tylko, że nie maskuje po sobie śladów.
Schowany shinobi w momencie przejmującej ciszy już myślał, że może jednak zdoła ujść cało z sytuacji, ale nie. Mylił się, a widok obcych stóp na horyzoncie dobitnie mu to uświadamiał.
W jednej chwili został wyciągnięty zza płachty i ściśnięty przez wysoką blondynkę należącą do Akimichi. Dziewczyna była naprawdę silna w barach. Kisho swoją siłą (10) nie był w stanie wyswobodzić się z jej żelaznego uścisku, mimo ciągłego szarpania.
- Udusisz mnie... - wydusił z siebie. Nie miał pomysłu co zrobić, choć po prawdzie bał się zabierać za cokolwiek. Każdy jego zamiar czy plan spalał na panewce więc doszedł do wniosku, iż nie ma sensu, by kombinował z czymkolwiek. - Przepraszam za swoje niegościnne zachowanie, ale... - ciągnął po chwili dalej na bezdechu. - Jest tu ktoś, kogo szukam. - Ratował się prawdą. Co prawda mógł już na samym początku postąpić jak zwykły człowiek, tzn. zapukać, grzecznie się przywitać i spytać, czy aby nie widzieli chudego jegomościa z zakrytą twarzą. Dzięki temu oszczędziłby sobie sporo czasu i być może wysiłku, ale niejako był zmuszony do działania „po cichu". Wiedział przecież, że w budynku jest ktoś umierający, a w takich sytuacjach należy być czujnym. W końcu nigdy nie wiadomo za jaką przyczyną, czy to naturalną, czy może wręcz przeciwnie ktoś konał.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 258
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kobuto » 17 lis 2016, o 10:04

Misja rangi D dla Kisho
[ 13 / 15+ ]

- Spokojnie, kochaneczku, nic Ci nie grozi, ale to nieładnie tak się zakradać do innych - powiedziała kobieta. Nise była wyjątkowo miękka i łagodna, po krótkiej chwili zorientowania się, że to nie złodziej starający się ukraść co popadnie, tylko jakiś zagubiony niebieski ptak, który uznał, że jest tu ktoś, kogo szuka.
- Jeśli to Takageru... - powiedziała gniewnie, prowadząc Kisho. Chłopak był świadkiem dziwnej sceny: stary mnich obwinięty od stóp aż do szyi bandażami siedział na jednym krześle, a obok niego siedział związany i zakneblowany kilkoma metrami liny... kupiec Teruzo! Wyglądało na to, że nic mu się nie stało i fizycznie był w porządku, tylko znalazł się w sytuacji, w której nie powinien był się znaleźć.
- Takageru, czy jego też oszukałeś? - spytała Nise, pokazując chudzielcowi chłopca. Ten uśmiechnął się blado na tyle, na ile pozwalała mu skręcona szmata tkwiąca w jego ustach. Kobieta spojrzała na chłopca, usadowiła go na jednym z wolnych taboretów i powiedziała - chyba należą Ci się wyjaśnienia... ale to za chwilę. Jest tu cholernie ciemno. - i zaczęła chodzić z kąta w kąt, zapalając lampy. Co najdziwniejsze nie była niezdarna mimo swojej wagi i ani na chwilę nie straciła tej pewności ruchów, nie potrąciła niczego i nie potknęła się o dziesiątki leżących jej pod stopami przedmiotów.
- Pozwól, że się przedstawię. Jestem kapłanem, udzielam ślubów. Udzielałem ślubu... to znaczy mam udzielić ślubu tej dwójce zakochanych - wskazał Nise i kupca, którego nazywał Takaregu - Ale ten gagatek poprzednio zwiał sprzed ołtarza.
- Zabierając pieniądze przeznaczone na remont domu! - powiedziała z wyrzutem Nise, siadając na dwóch taboretach, ale w chwili obecnej widząc jej twarz nikt nie zdołałby śmiać się z jej wagi - Dlatego ścigałam go dwa lata i teraz wreszcie dopełnimy ceremoniały. A Ty? Zgodzisz się być świadkiem? Jak ja bym się cieszyła, gdybym miała świadka na ślubie! - powiedziała, składając dłonie a na jej twarzy rozbłysnął piękny uśmiech.

Przepraszam za obsuwę. Ciężki dzień... odpłaci Ci się w nagrodzie.
Kobuto
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 17 lis 2016, o 14:54

I nareszcie wszystko się wyjaśniło. Teruzo, a właściwie Takageru był w środku budynku, cały związany i zakneblowany, a osoby, które mu towarzyszyły to oszukani przez niego ludzie, a nie jacyś zabójcy czy bóg wie kto. Kisho naprawdę zbyt pochopnie ocenił całą sytuację.
- Tak właściwie to mnie jedynie naciągnął na darmową wyżerkę - wyjaśnił chłopak, gdy Akimichi zaczęła rozjaśniać pokój lampkami. Wydał w błoto 100 ryo, niby nie za wiele jak za tyle pysznych bogactw na stole, ale z całego jadła zamówionego przez Teruzo dostał jedynie marną połówkę naleśnika. Gdyby chuderlawy mężczyzna zostawił po sobie nieco więcej to być może Kisho nawet by go nie szukał, no może tylko po to, by oddać mu jego własność. A właśnie! Tobołek!
- Ej - rzucił w stronę związanego. - Zostawiłeś coś w karczmie. - Podniósł pakunek na wysokość oczu Takageru, pobujał nim w lewo i prawo jak wahadełkiem i odstawiając na jakąś półeczkę, dodał z uśmiechem: - Oddaję.
- Eee? Co? Ślub? - Kisho nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał od kapłana i Nise. Takageru miał poślubić te dziewczynę, ale uciekł w ostatniej chwili wraz z pieniędzmi? A ta Akimichi ściga go już dwa lata i dopiero teraz go dopadła? I od razu organizuje ślub? Dla Kisho ten dzień jest coraz to bardziej zwariowany i dziwny. Z karczmy, w której miał tylko coś zjeść, trafił do rudery, w której właśnie miała się odbyć ceremonia ślubna między puszystą, acz ładną Akimichi a zakneblowanym Takageru, który wszystkich zrobił w konia.
- No, dobrze, będę świadkiem - odparł po chwili na błagalną prośbę kobiety. W zasadzie miał mętlik w głowie i najchętniej poszedłby walnąć głową w najbliższe drzewo - tak dla oprzytomnienia niźli mieszał się dalej w ten bajzel. Widząc jednak jak bardzo zależy Nisie, po prostu nie mógł jej odmówić.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 258
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Masaru » 10 gru 2016, o 18:51

Misja rangi D dla Kisho
[ 15 / 15+ ]

Nasz bohater miał naprawdę parszywy dzień, najpierw go zostawili z dosyć sporym rachunkiem, a teraz o mało co nie zginął z ręki grubej lub puszystej jak kto woli kobiety z klanu Akimichi. Dowiedział się on że kupiec był draniem który zabrał pieniądze i uciekł sprzed ołtarza, troszkę nie ładnie. Ale teraz był złapany a ty, właśnie ty miałeś zostać świadkiem na ich ślubie, zgodziłeś się ku wielkiej radości kobiety. Natychmiast rozpoczęła się ceremonia. Byłeś wręcz w szoku jak ujrzałeś co się dzieje. Mnich bowiem miał w swojej torbie wszystko co było potrzebne. Rozwinął dywan, a na jego końcu postawił dwa pufy na które wszedł. Nise, troszkę rozwiązała pana młodego i go od kneblowała. Mimo że był dalej związany to mógł przynajmniej chodzić. Złapał go za szmaty i zatargała na dywan, oszust już nawet się zbytnio nie wyrywał tylko ze spuszczonymi oczami w ziemię stanął przed mistrzem ceremonii. Kisho stał koło nich, chyba sam nie wiedział co ma robić. Krótkie kazanie, postronny obserwator zobaczyłby że pana młoda z uśmiechem na twarzy stała trzymając związanego który cały czas patrzył w glebę. Czy bierzesz tego oto człowieka za męża? I odpowiedz twierdząca. To samo pytanie do Takaregu, który z ociąganiem odpowiedział dopiero gdy kobieta złapała go za kark. A teraz możecie się pocałować. Jak można się domyśleć tylko jedna strona była szczęśliwa. Po tym wszystkim podeszła do ciebie panna młoda i rzekła dając mu kilka banknotów- Zwyczaj nakazuje dać coś świadkowi, może to ci troszkę zrekompensuje twój trud. I teraz moja osobista prośba, mógłbyś załatwić nam obrączki? Będę wdzięczna, bo ja ich nie załatwiłam, a na niego nie można liczyć. to jak kochany pomożesz? Dziękuje tu masz nasz adres i odeszła. Zauważyłeś że nie dosyć ze tych pieniędzy było tyle że pokryło ci straty to jeszcze zarobiłeś.


Wynagrodzenie standardowe, Na życzenie gracza otwarcie nowej misji rangi D

,,Obrączki" 1/15
Zgodziłeś się pomóc młodej parze zdobyć obrączki, w końcu co to za ślub bez nich. Co prawda załatwia się je raczej przed ceremonią, ale widać że niektórzy się nie kłopotali takimi formalnościami. Może Neis bała się że pan młody ucieknie znowu tym razem z biżuterią. Pewnie chodziło ci po głowie gdzie je zdobyć, wtedy przypomniałeś sobie że takie rzeczy są u jubilerów, lub na jakiś targach. Wszyscy wyszli zostawiając cię samego. Wychodząc mnich poklepał cię po ramieniu i powiedział jeszcze przed wyjściem- Dziękuje ci, nawet nie wiesz ile dobrego zrobiłeś dla tej kobiety. Będzie ci wdzięczna do końca życia. Teraz do ciebie dotarło, że przecież nie dostałeś żadnego budżetu na nie. Więc zapewne zostaną ci zwrócone koszta, no chyba że małżeństwo potraktuje to jako prezent ślubny i zostaniesz z niczym. Może zdarzyć się wiele, na przykład może fałszywy kupiec jak tylko zostanie rozwiązany i ucieknie. No chyba że coś mu się odmieni.
Masaru
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 10 gru 2016, o 23:25

Cała ceremonia wyglądało odrobinę komicznie. Zwłaszcza gdy spojrzało się na Takageru, który teraz z podkulonym ogonem musiał wypić piwo, które sam sobie nawarzył. Oszukał Kisho, nie jakoś przesadnie, ale jednak i Nisę, swą przyszłą żonę, przed którą uciekł sprzed ołtarza. Przez chwilę chłopak nawet zastanawiał się, czy związany jegomość kiedykolwiek kochał albo darzył Akimichi jakimś szczególnym uczuciem, czy tylko udawał, by zagarnąć jej pieniądze. Dla niego samego lepiej byłoby, by coś do niej czuł. Choć po prawdzie teraz będzie miał na to sporo czasu i nawet jeśli znowu ucieknie to zapewne jego żona prędzej czy później i tak go dopadnie. Ścigała go kilka lat, mimo iż był zwykłym dupkiem, który ją najzwyczajniej wykorzystał, a i tak za niego wyszła, choć nie musiała. Mogła zażądać zwrotu skradzionych pieniędzy i się z nim nie wiązać. W tej sytuacji nie wiadomo komu bardziej współczuć. Takageru, którego przyszłe lata będą zapewne męczarnią czy Nisie, która dobrowolnie chce spędzić resztę życia z oszustem...
W chwili sakramentalnego pocałunku Kisho gwałtownie odwrócił wzrok. Jakoś nie miał zamiaru patrzeć jak pulchna kobieta pieści tego biedaka. Dodatkowo tego widoku mógłby nie wytrzymać jego żołądek. Na całe szczęście ceremonia szybko się skończyła a panna młoda nie przeciągała pocałunku więc Kisho miał już przysłowiowe wolne. A przynajmniej tak mogło mu się zdawać bowiem Nisa miała dla niego jeszcze jedno zadanie. Kisho rzecz jasna nie śmiał odmówić.
Gdy wszyscy wyszli shinobi został sam w budynku z papierkiem, na którym był adres nowożeńców w ręku. Przez chwilę wpatrywał się w nią nieobecnym wzrokiem. Zastanawiał się co ma teraz zrobić, ale przez ostatnie wydarzenia nie był w stanie wszystkiego sobie po kolei poukładać.
- Obrączki... - zaczął myśleć na głos. - Najlepiej byłoby pójść do fachowców jubilerów, bo kto lepiej dobierze pierścienie jak nie oni. Zapewne trochę sobie za to policzą... Chociaż, coś takiego jest na całe życie więc swoje może kosztować. - Chłopak ruszył ku wyjściu i w stronę rynku gdzie miał nadzieję znaleźć odpowiedni lokal. Wciąż jednak coś nie dawało mu spokoju, czuł, że o czymś zapomniał i ma to związek z pierscieniami, ale nie może sobie za nic przypomnieć co to takiego.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 258
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Masaru » 11 gru 2016, o 13:49

Masaru
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 22 gru 2016, o 20:38

Chłopak wykazał się prostą uczciwością. Nie liczył na nic w zamian, bo pomógł, by pomóc, a nie dla zysku. Jak się jednak okazało, każdy dobry uczynek zostaje jakoś wynagrodzony, a w przypadku Kisho nawet podwójnie. Pierwszy to duchowe miłe ciepełko gdzieś wewnątrz, gdy sprzedawca mu dziękował, a drugi to podarek na koszt firmy, który sam mógł sobie wybrać. Wiadomym chyba było, co też wybierze. Obrączki. Było ich całkiem sporo, jedne przesadnie ozdobione inne cudacznie wygrawerowane. Większość jednak wyglądała dość prosto jak zwykłe pierścienie. To właśnie taki rodzaj obrączek najbardziej spodobał się chłopakowi. Prosty, symboliczny, bez przepychu. Był jednak pewien problem, o którym próbował sobie przypomnieć w drodze do zakładu a który, całe szczęście teraz mu się przypomniał. Mianowicie chodziło o rozmiar. Nikt jeszcze nie wpadł na pomysł stworzenia uniwersalnych obrączek, które dopasowałyby się do każdego palca. Najpewniej nigdy też takie nie powstaną, bo jest to co najmniej nierealne, wiec Kisho miał mały dylemat. Nic na temat grubości palców małżonków nie wiedział. Wziął więc mniej więcej dwie odpowiednie obrączki, jedną większą dla puszystej Akimichi i mniejszą, dla chuderlawego oszusta. Miał nadzieję, że będą pasować. Przypuszczalnie zabrał nieco większe rozmiary, bo zawsze można je przyciąć i tym samym skrócić. W drugą stronę mogłoby już być ciężej.
Mając towar z polecenia kobiety, pozostało mu udać się jedynie w miejsce wskazane na karteczce. Po prawdzie od samego początku wcale jej nie potrzebował, wystarczyłoby, by kobieta powiedziała, że chodzi o „Gospodę pod Dużym Garem”, a od razu wiedziałby gdzie pójść. Karczma ta była początkiem tego całego zamieszania ze ślubem, więc utkwiła mu w pamięci. Całe szczęście, iż wszystko niesie się ku końcowi. Wystarczyło oddać obrączki i rozstać się z nowożeńcami, licząc, że już więcej nie spotka gdzieś Takageru próbującego uciec od żony...
- Dzień dobry - odezwał się na wejściu w karczmie, jednocześnie rozglądając się po kontach za znajomymi twarzami.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 258
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Masaru » 22 gru 2016, o 23:52

,,Obrączki" 15/15
Bohater podjął decyzję że wybierze troszkę większe obrączki, aby w razie czego nie było problemu gdyby małżeństwo chciało je troszkę zmniejszyć. Do tego czuł podwójną radość, po pierwsze bez jakiegoś wkładu własnego uzyskał potrzebny mu przedmiot to jeszcze podobało się jak mu dziękowano. Gdy odczytał kartkę okazało się że miejsce spotkania jest wyznaczone w karczmie którą tak dobrze zna. Gdy w końcu do niej doszedł, stwierdził z tylko sobie wiadomym odczuciem że pogoda powoli się zmienia i lada dzień będzie wiosna, opady śniegu powoli ustają i robi się coraz cieplej. Gdy wszedł do karczmy rozejrzał się chcąc znaleźć małżeństwo. Oni byli jednak szybsi od niego, gruba panna młoda podbiegła do niego przepychając się przez tłumek gości którzy razem się bawili i tańczyli. Oooo masz je mój kochany, dziękuję ci za ten prezent i tą przysługę. Proszę oto jak zwyczaj nakazuje teraz podarek od nas. Narazie. Szybko zabrała mu obrączki i zanim zdążyłeś coś powiedzieć wsadziła ci 100 Ryo do reki i pobiegł z powrotem do stolika gdzie siedział dobrze ci znany mężczyzna. Oczywiście gdy tylko żona odeszła począł się rozglądać jak by tu móc uciec, ale wyglądało że zbytnio się do tego nie kwapił. Wydawać by się mogło że chyba coś do niej czuje, albo po prostu boi się jej reakcji. Co by to nie było to już nie interes młodego shinobiego. On wykonał swoją misję i był już wolny.
Masaru
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 28 gru 2016, o 01:18

Kisho wszedł do karczmy. W środku trwała jakaś zabawa, grupka ludzi skacząc i tańcząc, ewidentnie coś świętowała. Jak się szybko okazało było to przyjęcie weselne pary, dla której chłopak załatwiał obrączki. Przez chwilę rozważał, czy nie będzie lepiej, jak odłoży gdzieś podarek z pierścieniami i odejdzie nim ktokolwiek poprosi go o zostanie i dołączenie do biesiady. Był świadkiem na ślubie i to jedynym więc ponownie może zostać wmieszany w coś, w co niekoniecznie chce się pakować.
Bał się niepotrzebnie. Puszysta Akimichi nieoczekiwanie pojawiła się na horyzoncie, zabrała, co miała dając w zamian 100 Ryo i uciekła do stolika. Było to trochę zaskakujące, ale Kisho nie mógł narzekać. Jemu akurat było to na rękę. Nareszcie miał czas wolny. Pomachał na odchodne oszustowi i wyszedł czym prędzej z karczmy.


/zt
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 258
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Yakiniku (Osada Rodu Akimichi)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość