Za bramą osady

Re: Za bramą osady

Postprzez Sagisa » 20 lut 2018, o 20:48

Misja D
7/15
"Nanami"


Pozory, wszędzie pozory. Udawana uprzejmość, nieszczere uśmiechy. Wszystko to było nieodzownym elementem ludzkiej egzystencji, wszak wszystko było upozorowane. Szczęście nigdy nie było stuprocentowym szczęściem, radość nie trwała wiecznie, nawet beztroska z czasem przemijała. Należało jednak zachować pozory, prawda? Uśmiechać się miło, gdy wewnętrznie było się wrakiem emocjonalnym, zawsze mówić sąsiadom "dzień dobry", choćby się ich z jakiegoś powodu nienawidziło... Wszystko było tak przesiąknięte fałszem, a jednak ludzie chcieli wierzyć w ten fałsz. Nawet ten chłopaczek z kulawą nogą chciał wierzyć, że wskazany przez napotkaną dziewczynę kierunek jest tym właściwym, choć jego własne instynkty temu przeczyły. Każdy miał swoje powody, a Mitsu w szczególności.
W końcu jednak braciszek zniknął z pola widzenia i można się było zająć własnymi poszukiwaniami. Jednak śladów brak, a jedynym tropem okazuje się... chichot. No i zguba znaleziona! Nie ma to jak leżeć niczym kot na dachu i rozkoszować się smakiem dobrego trunku~~
- A czymże mój nadopiekuńczy braciszek mógł cię wkurzyć, piękna? On nawet dobrze przeklinać nie umie! - zaśmiała się, by moment później w efektowny sposób spaść z dachu. Zdawała się być na tyle beztroska, że nawet niezdolna do odczytania prawdziwych intencji płomiennowłosej. Zbliżyła się, popijając trunek z butelki i słuchając odpowiedzi na wcześniej zadane pytanie.
- Ślicznotkę? - powtórzyła, rozglądając się dookoła. - Że o mnie mowa? Hah, widać, że nie jesteś tutejsza.
I znów ten chichot, tak słodki i pociągający zarazem. Dziewczyna zrobiła kilka kolejnych chwiejnych kroczków, patrząc uważnie na Mitsu tymi błędnymi oczyma. Lekko wstawiona? Sprawiała raczej wrażenie już całkiem dobrze spitej, a mimo to trzymała się w pionie, nawet problemu z wysłowieniem się nie miała! Zaiste niezwykły przypadek. Przystanęła w odległości wyciągniętego ramienia, lustrując całą postać kunoichi, i przygryzła lekko wargę, jakby oceniając całokształt. Ostatecznie jej spojrzenie zatrzymało się na bursztynowych oczach.
- Mitsu... - powtórzyła, jakoby smakując brzmienie tegoż słowa we własnych ustach, po czym uśmiechnęła się drapieżnie. - Mnie nazywają diablicą. Diabeł szczęśliwej siódemki. Akuma Nanami. Boisz się diabłów?
Pytanie zadane zostało zaraz po tym, jak dziewczyna zrobiła stanowczy krok do przodu, zatrzymując się dosłownie przed twarzą nowej koleżanki. Była blisko, nawet bardzo. Wystarczyłoby sięgnąć i zagarnąć dla siebie to, czego pragnęła dusza. W tej jednak chwili w ręce wybuchowej panienki zostało wepchnięte gliniane naczynie z trunkiem.
- Napij się, gorąco jest - mruknęła przeciągle ciemnowłosa, wykonując przy tym gładki piruet tuż przy ramieniu rozmówczyni. Długie włosy musnęły skórę, powodując przyjemne dreszcze, wręcz wzmagając apetyt na to niezwykłe danie, które przemykało obok z taką gracją i lekkością mimo spożytych procentów.
- Lubisz zabawę? - szept niczym muśnięcie ust tuż przy uchu i kolejne dreszcze podniecenia. Czy ta dziewczyna nie miała być czasem ofiarą? Chyba nie do końca pojęła swoją rolę, pozostając nieuchwytną niczym delikatny zefirek w upalny dzień jak dziś. I jakby nieświadomie podkręcała temperaturę. A może to były tylko promienie słońca padające na plecy posiadaczki bursztynowych ocząt? A przecież Nana stała jeszcze przed chwilą tuż za nią... No właśnie, stała, już nie stoi. Za to zdaje się tańczyć jakieś dziesięć metrów dalej z... Moment, czy to nie czasem torba na glinę panny Dohito? Ale kiedy niby...
Cóż, skądś się chyba wziął przydomek diablicy, prawda?~~ Z drugiej strony... nie zastanawia cię, dlaczego braciszek tej pannicy tak usilnie starał się ją znaleźć?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Za bramą osady

Postprzez Dōhito Mitsuko » 20 lut 2018, o 21:24

Po odnalezieniu dziewczyny, ta zapytała się mnie czym mi zawinił jej braciszek. Co tu dużo mówić, miałam na oku pewną ślicznotkę a ten mnie zatrzymał. Przez to zgubiłam dziewczynę z oczu i już byłam lekko zdenerwowana, a ten dyszał mi nas głową i nie dawał odejść. Na dodatek zadawał pytania i liczył na odpowiedzi.
-Przeszkadzał mi w śledzeniu pewnej ślicznotki, którą planowałam wykorzystać. - Jak to zrozumie to już jej sprawa. Może to zabrzmieć że chciałam u niej nocować, albo tak że chciałam się pobawić jej ciałem. W sumie obie odpowiedzi są prawdziwe, więc co za różnica. Ciekawsze jest jednak to że dziewczyna zdziwiła się na to że nazwałam ją ślicznotką. Faktem jest że nie jestem tutejsza, ale urody nie można jej odmówić. Chociaż może to jakieś przekleństwo? Nie obchodzi mnie to. Dla mnie liczą się tylko przyjemności cielesne i wygodne łóżko. Przedstawiła się jako diablica. Akuma Nanami. Ciekawe.
-Jeśli wszystkie diabły są takie jak ty to chce trafić do piekła. - Odparłam jej z uśmiechem. Była prawie idealną dziewczyną dla mnie, więc co z tego że jest diabłem? Jak ma szpiczasty ogon to będzie tylko ciekawiej. Naglę dziewczyna przybliżyła się do mnie jeszcze bardziej i po prostu nie dałam rady. Cmoknęłam ją krótko w kącik ust i podniosłam kącik ust. Niech sobie nie myśli że jestem jakąś przestraszoną myszką. Zawsze wolałam dominować w łóżku i tak będzie też teraz. Naglę wepchnęła mi butelkę do ręki i nakazała się napić. Nie miałam nic przeciwko, więc upiłam większy łyk i poczułam jej oddech na uchu. Było to...niesamowite. Inaczej nie mogę tego opisać. Najchętniej tu i teraz przycisnęłabym ją do ściany, aby móc dokładnie posmakować jej ust. Rozmarzyłam się i stałam się nie uważna.
-Zależy jakie zabawy... - Liczyłam na to że to jakaś propozycja, ale niestety grubo się przeliczyłam. Gdy tylko to powiedziałam dziewczyna zniknęła zza moich pleców i pojawiła sie dziesięć metrów dalej. Na dodatek w jej rękach zauważyłam moją torbę na glinę. Coś bez czego jestem całkowicie bezbronna. Musiałam ją odzyskać i w zamian wymierzyć jej karę. Demon, czy nie, ale mnie się nie okrada.
-Nie tak prędko Nana. To chyba moje. - Tym razem nie uśmiechałam się. Byłam poważna, bo sytuacja tego wymagała. Zostałam okradziona przez moją nieuwagę i muszę to teraz naprawić. Ruszyłam biegiem za dziewczyną z nadzieją że przez alkohol nie będzie zbyt dobrze uciekała przede mną. Nim jednak to wykonałam odstawiłam butelkę alkoholu na ziemię tak aby nic się nie wylało. W końcu może się potem przydać.

Szybkość: 37
Dōhito Mitsuko
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Sagisa » 21 lut 2018, o 19:00

Misja D
9/15
"Nanami"


Los bywa przewrotny. Raz podstawia ci pod nos idealne okazje, by za moment wepchnąć ci pod nogi kolejne kłody i patrzeć, za którym razem w końcu padniesz na glebę. Podobnie spotkanie z małą diablicą było równie nieprzewidywalne co ekscytujące. Z jednej strony dziewczyna zdawała się idealną ofiarą do niecnych knowań Mitsu, gdyż sama się upijała, a to czyniło ją "łatwiejszą", z drugiej jednak mimo upojenia zachowywała się zupełnie inaczej, niż dotychczasowo spotkane osoby będące pod wpływem procentów. Nie mogła znać przyczyny takiego stanu rzeczy, nie przeszkadzało jej to jednak w pogłębianiu znajomości.
Wykorzystać? Czy to miało znaczenie, co dokładnie na myśli miała płomiennowłosa? Nanami było chyba wszystko jedno. Czy wszystkie diabły były jak ona? Uśmiech dziewczyny poszerzył się nieznacznie. W jej oczach błysnęło chwilowe zdziwienie, gdy poczuła muśnięcie warg w kąciku ust. Zerknęła na nie przelotnie, by w następnej chwili przekazać nowej znajomej trunek i płynnie znaleźć się za jej plecami. Wydawała się zadowolona, nawet bardzo zadowolona.
Krótkie pytanie niczym muśnięcie wiatru przyprawiało o dreszcze, wzbudzało coraz większe żądze w rozpalonym od środka ciele osiemnastolatki. Zasmakować tych słodkich ust okraszonych alkoholem? Czemu nie. Szkoda tylko, że niebieskooka łania okazała się być bardziej niesforna, niż można by przypuszczać. Zabawa? Obie chyba miały inne definicje tego słowa. Pozbawiona własnej torby kunoichi nie była tym faktem zbyt uradowana. Bo jak to tak okradać ją w biały dzień?! I to jeszcze w tak perfidny sposób! Za tak haniebny czyn ewidentnie należy jej się kara, prawda?
Mając swoje postanowienie, ruszyła już całkowicie poważna na małą złodziejkę. Słysząc jej słowa, Siódemeczka zatrzymała się na moment w tańcu z torbą i przekrzywiła lekko głowę. Zaraz jednak na jej usta powrócił uśmiech. Dlaczego?
- Bawimy się w berka! - zawołała uradowana, a gdy Mitsu znalazła się tuż przy niej, wyskoczyła wysoko w górę, dosłownie przefruwając nad jej głową i lądując w przysiadzie dwa metry za jej plecami. - Ty gonisz, tak?
Znów zaczęła tańczyć, wywijając kolejne piruety, i chichotała przy tym całkiem zadowolona z siebie. A co z płomiennowłosą? Mogła próbować ją złapać, a jakże! Tylko... czy jej się to uda?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Za bramą osady

Postprzez Dōhito Mitsuko » 21 lut 2018, o 20:40

Szczerze? Nie miałam ani trochę ochoty na to aby ją ganiać. Nie jestem w mieście nawet godziny, bolą mnie już nogi od długiej podróży, a ta chce abym ją jeszcze goniła. Czemu nie może być po prostu zwykłą, ładną, lekko pijaną dziewczyną, którą łatwo zaciągnęłoby się do łóżka? Początkowo myślałam że to boska łaska zesłana z niebios, ale teraz przerodziło się to w mały koszmar. Potrzebowałam tej torby, a druga taka wyniosłaby mnie prawie połowę moich oszczędności. W tym tempie nigdy nie kupię sobie mieszkania, abym miała gdzie spędzać wolny czas. Muszę odzyskać glinę, ale wiem że jest to prawie niemożliwe.
Zagryzłam zęby i zaraz ruszyłam biegiem w jej kierunku. Dosyć szybko znalazłam się przy niej, a ta stwierdziła że bawimy się teraz w berka. Mogłabym się pobawić, gdyby ktoś mi nie zabrał torby na glinę. Nim jednak zdążyła ją wyrwać, ta wyskoczyła w górę i przeskoczyła nade mną. Akrobatka.
-Ciekawe jaka jesteś w łóżku skoro umiesz takie akrobacje. - Czas porzucić maskę uroczej dziewczynki. Takie zachowanie nie jest dla mnie. Na dodatek jestem wkurzona i zmęczona. Chciałam jedynie mieć gdzie spędzić noc, no i może się zabawić. Kiepski żart Kami-sama. Nana wykonała kolejny piruet, jednocześnie tańcząc. Moje szanse na złapanie jej, był niewielkie. Jednak czemu bym miała grać fair? Dlatego gdy próbowałam ją łapać nie celowałam w moją torbę, a w jej piersi.
Jeśli uda mi się ją złapać za nie to może zaskoczenie spowoduje że na chwilę się zatrzyma i wtedy odbiorę co moje.
Dōhito Mitsuko
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Sagisa » 22 lut 2018, o 16:11

Misja D
11/15
"Nanami"


Taniec jest nieodzownym elementem ludzkiej kultury. Od zarania dziejów towarzyszył on ważnym wydarzeniom życia codziennego. Był on oznaką radości, nieraz modlitwą do bogów, innym razem wezwaniem do boju, mimo wszystko zawsze był gdzieś obecny. W okresie suszy, gdy chciano przebłagać bóstwa o deszcz, podczas uroczystości weselnych, świętowania zwycięstwa, czy nawet zagrzewając wojowników do walki - taniec stanowił nieodłączną część życia.
Czymże jednak był on dla tej młodej dziewki, która przedstawiła się mianem diablicy? Poruszała się przecież zwiewnie niczym liść na wietrze, można by rzec w idealnej harmonii z otoczeniem. Czy dla niej taniec był odzwierciedleniem wolności, swobody? A może czymś zgoła innym? To zapewne wiedziała tylko sama zainteresowana. Jak zatem było z Mitsuko? Z pewnością nie w głowie jej były danse, bardziej skupiła się na myśli odzyskania własnego ekwipunku. Cóż poradzić, że dar z niebios przerodził się w utrapienie. Może właśnie to było przyczyną jej przydomku? Była istnym diabłem w ciele anioła~~
Płomiennowłosa nie zamierzała stać w miejscu, od razu zaczęła biec w stronę małej złodziejki, która była aktualnie w posiadaniu jej ekwipunku. Dziewczyna jednak zdawała się istną akrobatką, co zaowocowało konkretnym komentarzem. O dziwo, słysząc kwestię o łóżku, niebieskooka zatrzymała się na moment w pół tanecznego kroku i uśmiechnęła zadziornie, jakby prowokując "berka" do zabawy. Kunoichi nie czekała, natarła z nową werwą, choć jej celem nie była torba z gliną a... piersi niewiasty. Czegoś takiego z pewnością nie mogła się spodziewać.
I tak oto dłoń wyposażona w dodatkowe usta wystrzeliła do przodu wprost na biust niebieskookiej. Mitsu mogła dostrzec w ciągu tych ułamków sekund, jak powieki dziewczyny opadają delikatnie, a jej ciało jakby nurkuje tuż pod jej ramieniem, odpowiadając samoczynnie na wibracje w powietrzu. Poczuła tylko wymykające się z uścisku końcówki długich włosów, a w następnej chwili własną torbę wciśniętą gwałtownie w brzuch. Znacznie gwałtowniej niż wcześniej butelka z trunkiem. Powietrze nagle uszło z jej ust, gdy pochyliła się do przodu, niemal tracąc równowagę. Niemal, gdyż mogła się jeszcze wyratować przed upadkiem. Tu jednak pojawił się dodatkowy problemik, a mianowicie nagły ciężar na plecach, który posłał ją na spotkanie z ziemią, przygniatając. Ciemnogranatowe włosy zmieszały się z tymi czerwonymi, a panna Dohito poczuła gorący oddech zalatujący alkoholem tuż przy lewym uchu.
- Chcesz się przekonać~? - cichy szept, dotyk gorącego języka na skórze, a potem delikatny chichot. Istna diablica. Dodać do tego smukłe palce, które właśnie zaczęły wdzierać się pod koszulkę kunoichi, i można by dojść do wniosku, że role się odwróciły i łowca stał się ofiarą. Czy aby na pewno?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Za bramą osady

Postprzez Dōhito Mitsuko » 22 lut 2018, o 17:23

Po tym jak zadałam pytanie odnośnie łóżka Nana zatrzymała się i uśmiechnęła. Czyżby jednak się udało ją namówić do do tego? Nie ma jednak czasu na myślenie nad tym bo nadal ma moją torbę. Dlatego ruszyłam ponownie w jej kierunku, ale zgodnie z moim planem, celowałam w jej piersi. Jednak nim dotknęłam ich i pomasowałam udało jej się uniknąć moich dłoni. Poczułam jeszcze w dłoniach końcówki jej włosów, a następnie uderzenie torby z gliną w brzuch. Przez chwilę nie mogłam złapać powietrza, a na dodatek automatycznie się zgięłam. Mogła być trochę delikatniejsza. Nim jednak zdążyłam się wyprostować poczułam ciężar na plecach i to jak lecę do przodu. Chwilę później czekało mnie spotkanie z ziemią. Jeszcze ta torba, która uciska mnie w brzuch. Diablica jedna. Ma jednak szczęście że poczułam miły powiew jej oddechu przy uchu. Prawie poprosiłam o to aby pobawiła się moich płatkiem, ale nie dam jej tej satysfakcji.
-Z miłą chęcią. - Odrzekłam po chwili. Już miałam ją zrzucić z siebie, kiedy poczułam jej palce pod bluzką. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz od którego jestem wręcz uzależniona. Jednak nie ma tak dobrze. Jest środek dnia, a my znajdujemy się na środku jakiejś uliczki. Nie bawię się w ekshibicjonizm, więc nici z dalszych zabaw. Z całych sił próbowałam przeturlać się na bok i zrzucić ją z siebie, aby następnie usiąść na jej brzuchu.
-Z miłą chęcią, ale nie na środku ulicy. Załatw jakiś pokoik a pobawimy się. - Po czym krótko pocałowałam ją, lekko zasysając jej górną wargę i uśmiechnęłam się lekko. Na sam koniec wstałam z niej i wyciągnęłam w jej kierunku dłoń, aby pomóc jej wstać. Nie mogę także zapomnieć o wzięciu ze sobą mojej torby i butelki sake.
Dōhito Mitsuko
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Sagisa » 23 lut 2018, o 00:48

Misja D
13/15
"Nanami"


Jak cienka granica istnieje między błogosławieństwem a przekleństwem? Czy to, co dobre, rzeczywiście jest dobre? Kto i na jakiej podstawie to określa? Nie zastanawiało cię to nigdy? Wszystko jest subiektywne, nazywane tak a nie inaczej z konkretnych przyczyn i przez konkretne osoby. Dla jednych coś jest dobre, dla innych złe, a jednak to przecież to samo, prawda? Ludzie żyjący w zimnych zakątkach świata cieszą się każdym ciepłym promieniem słońca, podczas gdy ci żyjący na piaskach pustyni nieraz owo słońce przeklinają. Mimo wszystko to nadal to samo słońce, więc jakie ono jest? Dobre czy złe? Czy można jednoznacznie określić, że coś jest błogosławieństwem, bądź przekleństwem? Ta dziewczyna o długich, ciemnych włosach, którą okoliczni nazywają diablicą - jest zesłanym przez boga aniołem czy wcieleniem diabła? Gdzie leży granica? Jak ją określić? A może nie ma stałej wartości? Może właśnie jest zmienną niewiadomą?
Anioł czy diabeł, w tej chwili nie miało to znaczenia. Dla Mitsuki dziewczyna mogła być jednym i drugim, oboma. To nie miało większego znaczenia. Ważniejsze w tym momencie było zderzenie brzucha z torbą i jego następstwa. Zachwianie równowagi, nagły ciężar na plecach, upadek. I wpijająca się w trzewia torba. Sytuację łagodził tylko oddech na skórze i szeptane pytanie zachęcające do zabawy. Płomiennowłosa była skora na to przystać, podobało jej się, w jaki sposób smukłe palce wywołują dreszcze podniecenia na jej ciele. A jednak miała delikatne "ale" - czas i miejsce były stosunkowo nieodpowiednie. Cóż więc na to poradzić?
Kunoichi wykorzystała cały zasób siły, by zrzucić z pleców zbędnego pasażera, który przeturlał się bez żadnego oporu wraz z nią. Wojowniczka unieruchomiła niebieskooką piękność, usadawiając się szybko na jej brzuchu. Postawiła swój warunek, całując swą małą ofiarę. Panna spod znaku Siódemki zdawała się być zdana na jej łaskę, z cichym jękiem poddając się woli górującej nad nią dziewczyny. Ta jednak szybko się od niej oderwała, wstając.
- Mmm... słodkie... - wymruczała z na wpół przymkniętymi powiekami, zupełnie nie zwracając uwagi na wyciągniętą w jej stronę dłoń. Po prostu leżała, odpływając gdzieś myślami. Co się stało? Jeszcze chwilę temu szalała, tańczyła, była pełna energii, teraz zdawała się jednak z niej wysnuta. Czy jej organizm właśnie zareagował na uprzednio spożytą ilość alkoholu? A może wręcz przeciwnie - ulatywał on?
- Nana! - głos, znajomy, bo już przecież go słyszała. Należał do tamtego chłopaka, którego spławiła, a który właśnie podbiegał, biorąc ledwo przytomną siostrę w ramiona. Zaraz jednak jego spojrzenie padło na dziewkę o bursztynowych oczach. - Nie zrobiła ci nic?
Pytanie - do kogo było właściwie skierowane? Patrzył na nią i pytał, dlaczego jednak ten braciszek bardziej przejmował się losem obcej niż własnej rodziny? Być może wiązało się to z tym piekielnym przydomkiem, którym przedstawiła się ślicznotka.
- Haru-nii... moje picie... - wymamrotała, uchylając powieki. Mętne spojrzenie błękitów spoczęło na pannie Dohito, która dostrzec mogła też delikatny uśmiech. - Słodka... Mitsu...
- Odpoczywaj, mała - mruknął pod nosem chłopak, na moment na nią zerkając, by zaraz skupić wzrok na drugiej dziewczynie. - Oszukałaś mnie. Nie masz pojęcia, czym to się mogło skończyć. Nana w tym stanie jest nieprzewidywalna... - skrzywił się chwilowo. - Chociaż to moja wina, że jej nie upilnowałem... Gdzie ona, u wszystkich diabłów, znalazła tę butelkę...
Więc jaka jest granica między błogosławieństwem a przekleństwem? Czy już ją dostrzegasz? Trzeba ci więcej wskazówek? Więcej puzzli składających się na obraz, na który cały czas patrzysz?
- Mitsu chciała... przenocować... - wybełkotała sennie dziewczyna, a braciszek spojrzał pytająco na kunoichi. Powiesz coś, czy będziesz się przyglądać, wybuchowa pannico? Pozbierałaś już wszystkie elementy układanki?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Za bramą osady

Postprzez Dōhito Mitsuko » 23 lut 2018, o 13:46

Ta sytuacja była dziwna. W jednej chwili jest lekko agresywna i seksowna na swój sposób, a naglę staje się potulna i ledwo żywa. Już w chwili w której ją przewracałam na plecy wyczułam że coś jest nie tak. Było to zbyt łatwe, ale odepchnęłam te myśli na dalszy plan, ponieważ teraz liczyły się jedynie jej usta. Nawet posmak alkoholu mi nie przeszkadzał, ale niestety nie widzi mi się publiczne lizanko, więc wstałam i próbowałam pomóc jej wstać. Jednak nie doczekałam się żadnego ruchu od strony dziewczyny, ponieważ ta jednak tylko mruczała cicho. Czyżby efekt alkoholu minął i to jest prawdziwa ona? Czy może prawdziwa jest ta wesołą i pijana dziewczyna? Czy naprawdę alkohol może aż tak zmienić osobowość człowieka? Nie mogłam w to uwierzyć, ale kiedy planowałam jej pomóc się jakoś ogarnąć usłyszałam znajomy już głos. Znowu on. Zatroskany braciszek, który denerwuje mnie na każdym kroku. Na dodatek to pytanie. Do mnie to było, czy do siostrzyczki? Jak mówisz do mnie to patrz na mnie! Denerwujący człowiek. Jako że nie byłam pewna do kogo pytanie było skierowane to nie odzywałam się. Najwyżej zapyta się jeszcze raz i ty razem spojrzy na mnie, albo też to oleje.
Uśmiechnęłam się lekko kiedy dziewczyna nazwała mnie słodką. Czy może to pocałunek był dla niej słodki? Nie miało to znaczenia. Chciałabym ją zabrać ze sobą i bawić się nią kiedy tylko najdzie mnie ochota, ale moje życie nie jest takie łatwe jak to w mieście. Może nawet nie poradziłaby sobie i umarła przy najbliższej okazji. Najwyżej będę tu wpadać raz na jakiś czas i może kiedyś dorwę się do jej majtek.
-No i? - Stwierdził że okłamałam go, ale co z tego? Nie jestem fundacją charytatywną, która wspomaga potrzebujących na każdym kroku. Wybacz stary, ale nie jestem z natury dobra. Chociaż i do złych się nie zaliczam. Chciałam przespać się z nią to cię spławiłam i to twój problem że wierzysz obcym osobom.
-A co takiego mogła zrobić jedna dziewczyna? Chociaż nie miałabym nic przeciwko aby zaciągnęła mnie do swojego domu. Czekałaby mnie dosyć przyjemna noc. - Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka o imieniu Haru. Zgodnie z tym co mówił to jego wina że nie upilnował jej, a ja nie miałam zamiaru temu zaprzeczać. Mogę co najwyżej go oskarżyć że przerwał nam w dosyć przyjemnym momencie. W pewnym momencie diablica przypomniała o tym że chciałam przenocować i w sumie, czemu by nie spróbować.
-Tak jak mówi Nana. Szukałam noclegu i akurat ona wydawała mi się odpowiednia do tego. Jeśli nie macie wolnych łóżek to mogę spać wspólnie z diablicą w tym samym. - Oblizałam usta i tylko czekałam na jego zaprzeczenie. Na pewno zrobi to natychmiastowo, ale i tak warto było spróbować.
Dōhito Mitsuko
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Sagisa » 24 lut 2018, o 19:30

Misja D
15/15+
"Nanami"


Jak bardzo skomplikowane może być życie, gdy zająć się musisz nie tylko sobą, ale i kimś jeszcze... Ciemnowłosy chłopak doskonale zdawał sobie z tego sprawę, choć może nie było tego widać na pierwszy rzut oka. Miał pod swoją opieką siostrę, małą diablicę, której nakazano mu strzec, a nie było to łatwe zadanie. Mitsu zastanawiała się, która wersja tej dziewczyny była prawdziwa. Czy normalnie była taką zadziorą, czy może alkohol tak ją zmieniał? Nie wiedziała. Nie mogła nawet przypuszczać, jak organizm tej ślicznotki oddziałuje z procentami, gdyż jej reakcja i zachowanie nie należały do tych typowych i powszechnych. Pierwszy raz miała do czynienia z czymś takim, a już zdążyła odczuć na sobie nie tylko siłę, ale i refleks podpitej pannicy, która teraz zdawała się powoli odlatywać do krainy snów.
Kunoichi w ogóle nie przejęła się kwestią oszukania chłopaka odnośnie rzeczywistego miejsca zniknięcia jego siostry. Mimo słów chłopaka bagatelizowała możliwe zagrożenie, jakie miała stanowić ta mała diablica. Bo przecież co może jej zrobić jedna dziewczyna? Jakby się nad tym zastanowić, płomiennowłosa zdążyła się już nieco o tym przekonać. Została obrabowana, pozbawiona głównej broni, w dodatku próby jej odzyskania nie były zbyt owocne do momentu, w którym Nana sama nie padła. Gdyby sytuacja przedstawiała się inaczej, panna Dohito zapewne nadal ścierałaby się z tą nieuchwytną dla niej pięknotką. Teraz to już tylko gdybanie, więc lepiej wrócić do rzeczywistości.
Haru słysząc kwestię o zaciąganiu do domu i przyjemnie spędzonej nocy, zmarszczył nieco brwi. Mógłby przeanalizować tę wypowiedź, szukając wszelakich możliwości, on jednak doskonale zinterpretował słowa. Zlustrował dziewczynę od stóp do głów, oceniając. Wtedy jednak niebieskooka wspomniała o poszukiwaniach noclegu, co Mitsu bez oporu potwierdziła. Nie spodobało mu się to oblizanie warg, gdy zasugerowała spanie w jednym łóżku z jego siostrą, i już otwierał usta, by zaprotestować, zamknął je jednak sekundę później i westchnął zrezygnowany.
- Kobiety to jedno, wielkie utrapienie - mruknął pod nosem, zerkając wpierw na chyba już śpiącą, choć uśmiechniętą Nanami, zaraz potem na Mitsuko. - Zwłaszcza takie jak wy dwie. Dobrałyście się, nie ma co. Jakbyście nie mogły być normalne...
Widać było, że chłopak musi sobie pogderać. Chociaż z jego słów dziewczyna mogła wysnuć pewne wnioski, które z pewnością poprawią jej humor. Skoro obie z Naną miały być podobne...
- W kwestii noclegu musiałbym porozmawiać najpierw z ciotką, bo to u niej mieszkamy od kilku tygodni - wyjaśnił pokrótce, wstając ze śpiącą królewną na rękach. - W sumie dobrze, że jednak trafiła na ciebie a nie kogoś z tutejszych. Przynajmniej nie wpakowała się w jakąś większą akcję jak ostatnio. To jak, może być taki układ w zamian za... okazaną opiekę nad nią? Jeśli ci tego noclegu nie załatwię, to mi potem Nana będzie głowę suszyć...
Spojrzał pytająco na kunoichi, oczekując jej odpowiedzi. W sumie mogła się nie zgodzić i sama poszukać jakiejś karczmy, jeśli jednak przystała na propozycję, skinął delikatnie głową i ruszył wzdłuż uliczki, prowadząc gościa w odpowiednie miejsce. Gdyby jednak się nie zgodziła... cóż, ruszyłby sam.

________
Jeśli się zgadzasz to daj posta, a potem [z/t] -> tutaj
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 508
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Za bramą osady

Postprzez Dōhito Mitsuko » 24 lut 2018, o 20:45

Chyba mój tekst odnośnie przyjemnej nocy nie przypadł do gustu chłopakowi bo zmarszczył brwi. Zlustrował mnie jakby chciał mnie ocenić, ale przerwała mu siostra i ja, mówiąc o przenocowaniu. Już chyba chciał zaprotestować na ten pomysł, ale przemyślał to i zaczął coś gadać o tym że kobiety są utrapieniem. Gderał dalej, ale ja już go zbytnio nie słuchałam. W końcu jednak przeszedł do głównego tematu, czyli mojego noclegu. Ostatecznie zaproponował mi że zapyta się swojej ciotki u której mieszkają. Po tym zaczął gadać o tym że dobrze że Nana trafiła na mnie, a nie na jednego z mieszkańców i w zamian za opiekę nad nią załatwi mi miejsce do spania. Co za wspaniały człowiek, aż chce mi się rzygać. Czekał chyba jeszcze na to aż mu odpowiem na tą propozycję, ale pierw musiałam ją przemyśleć. Nie żebym miała jakąś trudność z wyborem, ale nie powinnam zgadzać się tak łatwo, bo to źle wygląda.
-Niech będzie. Skorzystam z twojej oferty. - I tak o to ruszyłam za nim. Naszym celem był dom cioci u której mieszka rodzeństwo. Mam tylko nadzieję że jest to jakiś lepszy zajazd, bo nie zbyt lubię twarde łóżka i wszech obecny brud i wszy.
-Ale chcę jeszcze wiedzieć dlaczego Nanę nazywają diabłem. Przecież to nie ma sensu. - Mam nadzieję że mi odpowie na to pytanie. Zastanawia mnie to odkąd tylko Nana się tak nazwała i nadal nie miałam na to odpowiedzi. Przecież samo jej zachowanie po alkoholu nie jest odpowiednim powodem do nazywania jej diablicą, więc musi mieć to jakieś drugie dno. Jesli ktoś miałby odpowiedzieć mi na to pytanie to albo Nana, ale ona teraz jest niedysponowana, albo jej braciszek, który może odpowie mi w ramach dodatkowej nagrody za opiekę nad dziewczyną.


z/t
Dōhito Mitsuko
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Ippo » 13 cze 2018, o 22:07

Ippo wyszedł kawałek za osadę w celu odbycia treningu, pokiwał głową do strażników bramy mijając ich i uśmiechając się przyjaźnie. Dzień był piękny, a poprzednia noc upojna, jednak teraz należało poświęcić się czemukolwiek innemu niż obijaniu i jedzeniu chociaż przez chwilę. Wmawiał sobie że to niewielkie poświęcenie i że i tak musi to zrobić aby osiągnąć swoje cele.

Ippo zszedł z drogi i gdy tylko nikt go nie widział postanowił że będzie to miejsce gdzie rozpocznie trening - dobre jak każde inne. Nie marnując czasu przeszedł do rozgrzewki całego ciała gdyż było jeszcze wcześnie i nie robił nic wcześniej. Rozgrzewka zajęła spokojnie 15minut i przyszedł czas na właściwy trening. Planem było opanować technikę pozwalającą na częściowe zwiększenie ciała zamiast wykonywania go na całym ciele. Właściwie powinno się to robić w odwrotnej kolejności, czyli najpierw nauczyć częściowego a potem całości, ale może dzięki takiemu podejściu łatwiej będzie nauczyć się teraz tej techniki. Ippo skupił chakrę aby przesłać chakrę do swojej ręki, a następnie ją powiększyć tak jak to zrobił z resztą ciała, ale nie skupił się wystarczająco ponieważ ku jego zaskoczeniu jego całe ciało zaczęło rosnąć zamiast tylko ręki. No cóź, to nie była ta technika o którą mu chodziło więc szybko ją przerwał. Jego kontrola chakry nie była zbyt wielka więc już dotkliwie odczuł tą pomyłkę, zdecydowanie będzie musiał nad nią popracować. Przy następnej próbie która już musiała się udać chłopak po prostu wyobraził sobie jak odcina rękę od reszty ciała i przesyła chakrę tylko i wyłącznie do niej pozostawiając resztę ciała. Udało się, ręka błyskawicznie zaczęła się powiększać do rozmiarów przekraczających dorosłego mężczyznę i znacznie przedłużać. Nauka techniki została zakończona.
(Bubun Baika no Jutsu)


Po skończonym treningu przeciągnął się i ze zdziwieniem stwierdził iż jest głodny. Coś tak prostego i szybkiego spowodowało głód? Ale zaraz zaraz.... Przecież on zawsze był głodny! Tylko co by tu teraz zjeść? Ippo wrócił pod bramę ruszając w stronę gdzie najłatwiej zdobyć będzie trochę pożywienia.
Ippo
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Tamaki Hyūga » 15 cze 2018, o 14:56

~Honor Obżartucha~ ~ Ippo ~
~ Misja Rangi D ~
~ 1/15 ~

Obrazek

Po satysfakcjonującym spaleniu kalorii na treningu Ippo stwierdził iż najwyższy czas je z powrotem odzyskać. Chłodna, wczesnozimowa temperatura na zewnątrz jedynie przyśpieszała metabolizm, co zdecydowanie przeszkadzało w wyhodowaniu dorodnego brzuszka. Czując ssące uczucie w brzuchu rosły Akimichi wrócił spacerkiem do bram osady. Strażnicy stali ci sami co kiedy wychodził, jednak na budce stojącej obok bramy, młody, chudy jak szczapa chłopiec przybijał właśnie jedno z ogłoszeń, których cały plik trzymał pod pachą. Kiedy Ippo się przyjrzał ogłoszeniu zauważył na nim narysowaną wieżę z opróżnionych misek i talerzy. Okazało się że było to ogłoszenie zapraszające każdego na cotygodniowe zawody w jedzeniu na czas.
W czasie kiedy Ippo przyglądał się kartce, chłopak już zdążył ją dobrze zawiesić na ścianie budki i zauważył wielkiego mężczyznę.
- Ooo, widzę, że jest Pan zainteresowany! Zapraszam do restauracji "Kyodai Enkai", znajduje się na końcu tej ulicy po prawej stronie. - powiedział chłopak i ręką pokazał wgłąb ulicy. - Nie sposób ją przeoczyć, zwłaszcza że już zbierają się ludzie na konkurs. Wstęp oraz jedzenie jest za darmo a ten kto wygra zawody ma darmowe wyżywienie w naszej restauracji tak długo jak długo uda mu się utrzymać tytuł. Tylko ostrzegę Pana, większość zawodników to prawdziwi... Hehe... WYJADACZE!
Kiedy chłopak skończył mówić, wybuchł śmiechem na cały głos, najwyraźniej niesamowicie zadowolony z żartu jaki udało mu się wpleść w zaproszenie.
Tamaki Hyūga
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Ippo » 15 cze 2018, o 15:09

Ippo zanim rzucił wzrokiem na ogłoszenie wpierw przyjrzał się chłopakowi które je rozwieszał i głęboko zastanowił się czy być może nie warto by zjeść jego, lecz gdy zobaczył iż to sama skóra i kości to zrezygnował z tego pomysłu i wczytał się w informacje zawarte na kartce. Wraz z poznawaniem treści na jego ustach rozszerzał się uśmiech a ręka automatycznie ruszyła aby gładzić okazałą brodę.
- Taaaak, tego mi teraz trzeba - Mruknął pod nosem, a potem odpowiedział chłopakowi - HAHAHAHAHAHAH, liczę na wygraną, choć w takim konkursie nie ma przegranych! Dzięki młody!
Uśmiany beznadziejnym żartem chłopaka z powodu niezwykle dobrego samopoczucia klepnął go mocno po plecach w sympatycznym geście po czym prędko ruszył we wskazanym kierunku nie mogąc się doczekać konkurencji.
z/t
Ippo
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Tamaki Hyūga » 15 cze 2018, o 17:35

~Honor Obżartucha~ ~ Ippo ~
~ Misja Rangi D ~
~ 3/15 ~

Obrazek

Ippo szybko zmierzył chłopaka wzrokiem po czym jego uwaga skupiła się na ogłoszeniu. Po wygłoszeniu swojej kwestii oraz śmianiu się ze swojego żartu, chudzielec czekał na reakcję olbrzyma. Ten, wyraźnie zaciekawiony wydarzeniem ucieszył się, zaśmiał z żartu chłopca a następnie podziękował mu za informacje dotyczące drogi i klepiąc go po koleżeńsku w plecy ruszył we wskazanym kierunku.
- Święta racja, życzę Panu pow... - zaczął mówić roznosiciel ogłoszeń szczęśliwy, że znalazł kolejnego uczestnika ale nie zauważył że Ippo ma zamiar klepnąć go w plecy więc kiedy dłoń Akimichiego w końcu dotknęła jego pleców ten wyłożył się jak długi na ziemi a wszystkie trzymane przez niego ogłoszenia wyleciały w górę niczym confetti. Ippo był dobrodusznym człowiekiem i był niesamowicie miły oraz miał ciepły charakter. Jednak dalej śmiejąc się z gry słownej chłopaka nie słyszał jak z płuc mniejszego człowieka ulatuje całe powietrze, nie słyszał jak ten zarył o ziemię. Olbrzym dalej się śmiejąc donośnie, szedł pośpiesznym i ożywionym krokiem w stronę "Kyodai Enkai" gotowy do boju o tytuł Mistrza Obżarstwa.
Ippo mijał sklepy, mniejsze restauracje, budki z ramen oraz wszelakie inne budynki, praktycznie nie zwracając na nie uwagi, szukał wzrokiem miejsca gdzie będzie mógł zawalczyć o mistrzostwo w czymś do czego uważał że był stworzony. Nagle jego oczom ukazał się sporych rozmiarów budynek pod którym tłoczyło się mnóstwo ludzi a nad wejściem wisiała tablica z napisem "Kyodai Enkai". To tu. Wokół ludzie patrzyli wielkimi oczyma na masywnego człowieka, rozstępując się przed nim i dając mu swobodnie przejść do wejścia. Najwidoczniej wyglądał na takiego co musiał brać tego typu zawody na poważnie, jak zresztą pewnie było.

[z/t]
Tamaki Hyūga
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Ippo » 12 lip 2018, o 02:56

Misterny plan chyba się udał, a na pewno nie było najgorzej więc skoro jego głowa wciąż pozostawała na karku. Akcją rozwinęła się dosyć szybko i wreszcie był wolny, mógł uciec czy walczyć ze strażnikiem, lub po prostu za nim podążać... Niby to on wygrał w tym rozdaniu, ale miał nadzieję całkowicie uniknąć konsekwencji jakie na niego czekały licząc że stary przyjmie całość jednak widocznie goryl miał inne plany i chciał mu zlecić coś niewątpliwie ciekawego do roboty. Ippo nie miał już sił na walkę a nigdy nie był zbyt szybki by ucieczka miała wysoką szansę na sukces szczególnie na w miarę otwartym terenie. Może później uda się coś wykombinować, ale póki co pozostawało dołączyć do strażnika zmierzającego do osady, może tam uda się coś zdziałać. Poza tym właściwie był dosyć ciekawy cóż to za pracę wykombinował dla niego strażnik, być może nie będzie to aż tak głupia sprawa i faktycznie wykonanie jej zgodnie z planem będzie iściem po najmniejszej linii oporu.
- To jak właściwie się nazywasz? I kim jest ten stary? - Rzucił od niechcenia aby podróż nie odbywała się w kompletnej ciszy.
Ippo
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yakiniku (Osada Rodu Akimichi)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość