Za bramą osady

Za bramą osady

Postprzez Shigeru » 23 maja 2016, o 20:23

Po stoczonym pojedynku próbowałem odszukać Ayake, lecz niestety nigdzie w pobliżu jej nie było. Przestrzeń mimo, że była przeważnie otwarta to w kilku miejscach znajdowały się pagórki, wzniesienia, jak również można było dostrzec zagajniki, które mogły skutecznie służyć za miejsce do ukrycia. Niestety, moje nawoływania, a także próby dostrzeżenia dziewczyny, na nic się zdały, doprowadzając do tego iż na wierzch wypłynęły moje obawy co do jej uprowadzenia. Nie dostrzegłem nigdzie jednak śladów walk, a mijając któreś to wzniesienie, dostrzegłem w końcu widniejącą z daleka osadę, będącą równocześnie siedzibą Rodu Akimichich.
Do bram prowadziła trakt, którym wcześniej z Ayaką podróżowałem, a z którego zboczyliśmy w trakcie naszej wędrówki, co wywołane było właśnie zdradzieckim atakiem. W trakcie pojedynku, musiałem nieco zboczyć z trasy i tym samym robiąc spory okrąg wzdłuż trasy, wróciłem do punktu wyjścia. Z roztargnieniem zastanawiałem się nad tym czy nie cofnąć, ale dostrzegając tu i ówdzie ludzi, którzy w pośpiechu brnęli do środka, uznałem że i Ayaka nie byłaby na tyle głupia, żeby zamiast do osady będąc na głównym trakcie i prawie u celu, skierowała się na powrót do Shinrin.
Zanim jednak powróciłem na drogę, postanowiłem zająć się swoimi obrażeniami. Do tego celu wykorzystałem jedną z podstawowych technik Iryojutsu, a gdy dziurka w lewym boku się zasklepiła, ruszyłem żwawo przed siebie, z zamiarem dojścia do bram, a tam ewentualnie nie rzucając się w oczy, zamierzałem uważnie się porozglądać i nasłuchiwać czy nikt nie wspominał o wystraszonej dziewczynie, która nie dawno przekroczyła bramy osady.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Chiyute no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (3% za turę)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Podstawowa technika, którą posługują się medyczni shinobi. Użytkownik nakłada dłonie bezpośrednio w okolice rany rannego i przesyła swoją chakrę do porów skóry kończyn. Po chwili ta spływa do organizmu rannego, przyspieszając zasklepianie ran i naprawianie uszkodzonych naczyń krwionośnych. Co prawda nie zatamuje to rozcięcia tętnicy, ale może pozwolić na pozbycie się mniejszych obrażeń. Wszystko zależy od rany i samego użytkownika.


/Przepraszam za sucharka...
Shigeru
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Nikusui » 24 maja 2016, o 17:58

Misja rangi B dla Shigeru
Obrazek
27/45


Miało być już pięknie. Shigeru unieszkodliwił przeciwniczkę i wystarczyło już dostarczyć Ayakę w konkretne miejsce. Zrodził się jednak kolejny problem, którym była sama dziewczyna. A mianowicie jej brak. Nie było jej w zasięgu wzroku chłopaka, ale daleko o własnych siłach by nie dotarła. Było jednak bardzo prawdopodobne, że próbując podążać dalej drogą, którą sobie wyznaczyli, napotka nieco zmęczoną dziewczynę. Nic takiego jednak się nie stało.To nie zrażało jednak bruneta. Chcąc odnaleźć dziewczynę, bo przecież jej bezpieczeństwo było dla niego priorytetem, podążał dalej, kierując się ku osadzie Akimichi. Zapewne przez wzgląd na niepewną sytuację polityczną, nie chciał rzucać się w oczy i pozostać niezauważony, nadsłuchiwał czegokolwiek, co mogłoby wskazywać, że Ayaka tutaj jest. Wcześniej chłopak zaleczył swoją ranę, by ta nie przeszkadzała w późniejszym czasie.
Osada wyglądała dość przyjaźnie. Nie wyglądało na to, by ludzie się tutaj śpieszyli po cokolwiek. W powietrzu unosił się zapach jedzenia, które dla członków klanu Akimichi pełniło szczególną rolę. Zresztą, można było się tego domyślić po ich gabarytach, które na pewno nieco odbiegały od standardów. Na widoku znalazła się dwójka shinobi, którzy zajadając się chipsami, opowiadali sobie o dzisiejszym dniu. Nic specjalnego, bo szybko dało się wywnioskować, że jeden z nich relacjonował swoją misję, zapewne rangi D, bo nie była zbyt wymagająca. Nie padło ani jedno słowo o dziewczynie, o jakiejś panice czy w ogóle cokolwiek o tym, że gdzieś rozegrała się jakaś walka. W ogóle, tymczasowo osada wyglądała tak, jakby była najspokojniejszym miejscem na świecie, gdzie nie istnieje słowo "stres".
By dotrzeć wgłąb osady, Shigeru będzie musiał albo przedstawić sytuację jasno i liczyć na pomoc, bądź też wykombinowanie, jak tu się dostać dalej, bez zbędnych pogaduszek i sprawdzania. Chociaż i to byłoby ciężkie, bo nawet dostając się do środka osady będzie się znacznie wyróżniał na tle innych mieszkańców. Owszem, mieszkały tam osoby podobnej postury do niego, ale byli to zwykli mieszkańcy, bez żadnych specjalnych umiejętności, a wystarczyło spojrzeć na Shigeru i wiedziało się od razu, że rzezimieszkiem to on nie jest.
Przy wejściu do osadu stało dwóch strażników, z wyglądu nieco starsi od członka klanu Senju, z nastroszonymi, ciemno bordowymi włosami i tatuażami na policzkach. Buzie mieli tak pulchniutkie, że nie było prawie widać im oczu. Stali jednak prosto i dość sztywno, nie odzywając się ani słowem.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 918
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Za bramą osady

Postprzez Shigeru » 25 maja 2016, o 19:45

Podchodząc pod bramę osady, dostrzegłem dwójkę shinobich, dość pulchniejszych, którzy zajadali się jakimś regionalnym, chrupkim smakołykiem, które przy jedzeniu wydawało charakterystyczny dźwięk łamania. Jeden z mężczyzn z wyraźnym zaangażowaniem zdawał koledze relację misji w której uczestniczył, co też zdążyłem wywnioskować po urywkach jakie do mnie doleciały. Ogólnie nie padło nic jednak na temat ani Kaguya, ani napiętej atmosfery, ani dziewczyny której szukałem. Co więcej, jak okiem można było sięgnąc mimo już zachodu słońca, w najlepsze trwała senna sielanka nie zakłócana przez nikogo w żaden sposób. Najwyraźniej wojna tu nie dotarła, a epizod który przeżyłem dość niedawno, był nieszczęśliwym wyjątkiem.
Wiedząc, że muszę podjąć jakieś działania bo czas nie jest w tym przypadku moim dobrym kompanem, postanowiłem podejść do dwójki poważniejszych mężczyzn, których postura jawnie wskazywała na korzenie Rodu Akimichi. Posiadając dość niezłe rozeznanie w relacjach między osadami, a przynajmniej zdając sobie sprawę z tego, że Shinrin prowadziło dość udane interesy z Sakai, zdecydowałem się zagaić dość poważnie do ów dwójki, licząc na to, że mimo poważnego podejścia z ich strony do tej całej sytuacji, zachowają się jak należy względem przedstawiciela niewrogiej im nacji.
- Wybaczcie, że zakłócam Waszą wartę, ale potrzebuję pomocy - zwróciłem się do dwójki potężnie zbudowanych mężczyzn. - Pochodzę z Shinrin i jestem przedstawicielem Rodu Senju. Muszę porozmawiać z władzami Waszej osady. Niedaleko stąd zostałem zaatakowany przez przedstawiciela Szczepu Kaguya - oznajmiłem, czekając a raczej szukając w zachowaniu dwójki strażników jakiegoś sygnału który mógłby mi podpowiedzieć, że i oni mają z tym problemy.
- Mało brakowało, a mielibyście na swoich ziemiach tuż przy bramach trupa syna Shinrei-kana... - dodałem już ciszej, nie musząc mówić w sposób głośniejszy, aby informacja dotarła do jeszcze innych uszu. Liczyłem jednak na to, że po tak zaintonowanej informacji, to co powiedziałem wezmą głęboko do siebie i nie będę musiał długo czekać na jakąkolwiek reakcję z ich strony. Na wszelki jednak wypadek, zachowywałem dwu metrowy odstęp, wypatrując w ich postawie jakichkolwiek niuansów mogących świadczyć o tym, jakoby Akimichi mogli sprzymierzyć się z Szczepem mojej niedoszłej oprawczyni.
Shigeru
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Nikusui » 26 maja 2016, o 19:33

Misja rangi B dla Shigeru
Obrazek
29/45


Sama obserwacja wiele by nie dała. Trzeba było jednak podjąć działania i tak własnie poczynił Shigeru. Dwójka strażników została uraczona jego obecność. Wpatrywali się w niego dość surowo, dalej wyglądając tak, jakby mieli zamknięte oczy. Ich pulchniutke policzki nawet nie drgnęły. Nie wyglądali na przejętych czy uradowanych. W sumie to trochę prezentowali się jak posągi. Na szczęście nimi nie byli, bo po słowach bruneta wartownicy spojrzeli na siebie, jakby zastanawiając się, co zrobić dalej. Godzina stanowczo nie sprzyjała odwiedzinom, poza tym, może to działo się niedaleko nich, ale Sakai nie należało jedynie do Akimichi. Nie mogli brać przecież odpowiedzialności za to, że ktoś z Senju został tutaj zaatakowany. Niby mogliby mu uwierzyć na słowo, ale aż tak, żeby od razu alarmować lidera? Krótka uwaga na temat tego, kim jest Shigeru, też ich jakoś nie przekonała. I tu nawet nie chodziło o jakąkolwiek podejrzliwość względem niedawnych wydarzeń, które przecież ich też dotknęły. Jednak po incydencje na turnieju Akimichi nie pchali się na siłę w jakieś konflikty, więc wszystko wyglądało u nich dość spokojnie.
- A ta pomoc to na czym miałaby polegać? - zapytał jeden z nich, znajdując się przed Shigeru, po jego lewej stronie. W końcu chłopak wspominał, że potrzebuje pomocy, ale nie wyjaśnił jakiej. Zanim więc wpuszczą go do środka, muszą się dowiedzieć o co tak naprawdę chodzi. Bo to było jasne, że zdołał pokonać tego Kaguyę, albo po prostu mu uciekł. Inaczej by tutaj nie dotarł.
- Poza tym, nie możemy odpowiadać za wszystkie tereny poza osadą. Traktem przemieszcza się mnóstwo osób, a w tych czasach na świra nie jest trudno trafić. - dodał drugi, znajdujący się po prawicy członka klanu Senju. Nie zbywali go, absolutnie. Musieli wiedzieć więcej, zanim podejmą kroki i wszą jakiś alarm. Może ten ktoś z Kaguya zmierzał tutaj? Czy ten atak był zaplanowany czy przypadkowy? Każda informacja się tutaj liczyła. Zresztą chłopak nie wyglądał na takiego, który odbył niedawno walkę na śmierć i życie, więc możliwe, że ten ktoś był po prostu niespełna rozumu.
Nie dość, że niebo już niemalże całkowicie spowiła ciemność, to jeszcze z niedużych chmur zaczęły spadać dość duże, puszyste płatki śniegu. Nie była to żadna śnieżyca, jedynie lekki posmak zimy, która musiała dotrzeć i tutaj. Strażnicy unieśli głowę nieco w górę, a jeden z nich wzruszył ramionami, psiocząc pod nosem, że teraz to dopiero będą marzli. No, na pewno tutaj zaplusuje też ich okrągła figury i zapasy tłuszczyku, które mogą zapewnić ochronę przez wyziębieniem.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 918
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Za bramą osady

Postprzez Shigeru » 28 maja 2016, o 10:11

Napływ szczerości jaki mnie naszedł ostatecznie nie spowodował u dwójki strażników z Rodu Akimichi jakiejkolwiek reakcji, nawet szoku. Odniosłem wrażenie, że to co się dzieje u nich na trakcie, ataki na podróżnych, agresja wrogich szczepów jest tu czymś normalnym, a te grubasy poza samą osadą nie interesują się niczym innym. W tym momencie grymas obrzydzenia wymieszany z niedowierzaniem był aż nadto widoczny na mojej twarzy.
- Nie do pomyślenia.. Co więc z podróżnymi, cywilami i rolnikami, którzy handlują, mieszkają i utrzymują te ziemie? Sami muszą dbać o swoje bezpieczeństwo? - zagaiłem rozeźlony bo coś takiego wydawało mi się wyjątkową durnotą. Coś takiego było nie do pomyślenia w Shinrin. Prowincja która znajdowała się pod naszą jurysdykcją była pod naszą ochroną i tym samym odpowiadaliśmy za bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców tamtych stron. Sam przecież uczestniczyłem w podobnej sytuacji gdy chroniłem rolników na obrzeżach przez atakiem zgrai bandytów prowadzonych pod dyktando jakiegoś śmiecia z Rodu Uchiha. A tu proszę...
Machnąłem ręką uznając że dalsza dyskusja na ten temat nie ma sensu. To była ich prowincja, nie odpowiadałem za nią i trzeba było jasno powiedzieć że jakie porządki tu wprowadzą to tak z tym będą musieli żyć, gorzej lub lepiej. - To właściwie nie moja sprawa. Wybaczcie za moje wzburzenie, ale jestem zdenerwowany po tym co się stało pod bramami waszej osady. Nie spodziewałem się ataku w zaprzyjaźnionej prowincji - odpuszczając z tonu, bo wciąż zamierzałem uzyskać od nich informację na których mi zależało. - W trakcie ataku nie byłem sam. Towarzyszyła mi niewysoka dziewczyna, której kazałem uciec w trakcie ataku. Nie chciałem ryzykować jej życia. Teraz... jej szukam. Szybko się ściemnia i chciałbym wiedzieć czy tędy przechodziła. Może będziecie w stanie ją skojarzyć. Odziana w białe kimono, ma długie brązowe włosy, mogła być roztrzęsiona, na imię ma Ayaka - zapytałem, spoglądając to na jednego, to na drugiego z mężczyzn, którzy znacznie przerastali mnie swoją tuszą.
Shigeru
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Nikusui » 28 maja 2016, o 22:51

Misja rangi B dla Shigeru
Obrazek
31/45


Zapewne to nie był dobry moment by dyskutować o tym, jak klan ingeruje w daną prowincję. Możliwe, że tutaj był jakiś inny podział, że Akimichi nie ingerowali aż tak w całościowy obszar. Poza tym, stwierdzając, że nie mogą za wszystko odpowiadać, nie mijali się z prawdą. Tymi drogami przechodziło mnóstwo ludzi. Wrogie jednostki mogły być tu kilka razy dziennie i nigdy nie było wiadomo czy i kogo zaatakują. Nie branie odpowiedzialności nie było równoznaczne z tym, że nie pomagali, gdy była taka potrzeba. Teraz jednak było po fakcie, więc cóż mogliby zrobić? Ewentualnie wysłać jakąś grupę do miejsca zdarzenia i przechwycenia ciała tego członka klanu Kaguya, co zapewne i tak zrobią.
Widząc, że po zniesmaczeniu i głośnym przedstawieniu niezgodności z ich zdaniem, Shigeru postanowił nieco zmienić nastawienie i zacząć nieco inaczej, nie ingerując już w działania klanu Akimichi. To już zdecydowanie zaplusowało i strażników, bo nie napierał na nich, a prosił o informację, która tak naprawdę nic ich nie kosztowała. Sami też postanowili nieco spasować, by przypadkowo nie narobić sobie wrogów. Bo to przecież całkiem możliwe, że ten młodzik przed nimi to syn lidera Senju!
- Nie przepraszaj. Oczywiście wyślemy zaraz grupę do zbadania terenu, na którym odbyłeś swoją walkę. Jeżeli Kaguya postanowili zaatakować kogoś na naszym terenie, to musimy to zgłosić dalej. Nie wiesz może jednak, czy byliście celem tej osoby? Czy ta dziewczyna może mieć z tym związek? - zapytał strażnik po lewej stronie, chcąc załagodzić sytuację i jednak wyciągnąć jak najwięcej informacji od bruneta. W końcu chyba też tego oczekiwał, jakiegokolwiek zainteresowania. Nie zamierzali też trzymać go długo w niepewności, bo sam również o coś pytał.
- Sherumi-san... a pamiętasz jak wyjeżdżał od nas ten młodzieniec, no... - urwał, żwawo zastanawiając się nad imieniem owego chłopaka. Za nic jednak nie mógł sobie przypomnieć, aż zaczął nerwowo przystępować z nogi na nogę. - No ten, co dostarcza nam bawełnę! Bywa tu raz w tygodniu. Stał trochę od bramy i jakaś dziewczyna do niego podchodziła, ale nie zwróciłem uwagi na to, jak była ubrana. Drobna taka... - dodał, bo jak to facet, oglądał się za kobietami, ale jednak jego ideał znacznie różnił się od postury Ayaki. - Zabrał ją ze sobą, ale nie słyszałem o czym rozmawiali. Nie mogę też zapewnić, że byłą to dziewczyna, o której mówisz, aczkolwiek włosy na mnie miała ciemne. - dopowiedział, mając nadzieje, że ta odpowiedź go satysfakcjonuje. I tak więcej nie mógł powiedzieć, bo naprawdę nie wiedział. Sherumi mu przytaknął, w pełni zgadzając się z tym, co mówi jego kompan i samemu nic nie dopowiadając, najwidoczniej też nic więcej nie wiedząc. Dróg i tak nie było tutaj wiele. Jedna ta, z której szli, a druga prowadząca dalej. Wnioski powinny nasuwać się same.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 918
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Za bramą osady

Postprzez Shigeru » 29 maja 2016, o 17:46

Dwójka strażników najwyżej zreflektowała się nad tym co niedawno mi się przydarzyło, uznając że choćby warto byłoby tam wysłać swoich ludzi dla zbadania miejsca zdarzenia. Chciało się rzec rychło czas, ale powstrzymałem się od kąśliwych komentarzy zdając sobie sprawę, że to wcale nie pomoże, a w mojej sytuacji zaognianie stanowiska jedynie przyniesie negatywne skutki. Stąd tylko rzuciłem w ich kierunku potencjalną odległość w jakiej to się wydarzyło w mojej opinii, tak aby ułatwić im dotarcie na miejsce. Nie wiedziałem czy kobieta przeżyła, niemniej jeśli tak to być może nie wydostała się, a dotarcie mężczyzn w tamto miejsce uniemożliwi jej podjęcie poszukiwań o ile w jej naturze leżała zemsta.
- Nie mam pojęcia. Wydaje mi się, że był to przypadek, nie wiem kto mógł sobie zdawać sprawę z tego, że będziemy tą trasą podróżować, choć nie mogę wykluczyć takiej ewentualności - odparłem w zgodzie ze swoim sumieniem i wiedzą jaką posiadałem. W trakcie podróży z Ayaką nie rozmawialiśmy z obcymi i też nie było szans na to, aby ktoś się ode mnie dowiedział w sprawie trasy naszej podróży. Nie przypuszczałem też, żeby ktoś mógł nas zdradzić, choć niestety i takie rzeczy zdarzały się na tym świecie.
Na szczęście okazało się, że być może nie odejdę stąd bez żadnych informacji. Mężćzyźni po moim krótkim acz rzeczowym opisie, faktycznie zasugerowali, że widzieli tego kogoś, ale co dziwne oznajmili, że dziewczyna z kimś dalej wyruszyła. Z jakimiś młodzieńcem od bawełny. Ściągnąłem brwi w zamyśleniu bo wydało mi się to co najmniej dziwne biorąc pod uwagę to czego dziewczyna była niedawno świadkiem. Czyżby zamiast spokojnie przeczekać i ewentualnie w razie braku oznak życia z mojej strony - poinformować kogoś zaufanego, zdecydowała się na podróż z kimś obcym? A może to nie był wcale jakiś nieznajomy tylko młodzieniec o którym wspominała? Tylko wtedy przecież wspominała, że znajdziemy go w Yusetsu?
- Wiadomo skąd ten młodzieniec przywozi dla Was te towary? - jedynie zagaiłem, bo zdawałem sobie sprawę z tego, że do osady prowadził jeden trakt, a i widać było że podobny szlak musiał również wychodzić z osady i prowadzić dalej. W każdym jednak razie niezależnie od odpowiedzi mężczyzn, zamierzałem podziękować za uzyskane informację, a następnie ruszyć biegiem w ślad za Ayaką, która przyłączyła się do nieznanego mi mężczyzny.
Shigeru
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Nikusui » 30 maja 2016, o 13:30

Misja rangi B dla Shigeru
Obrazek
33/45


Po kolejnych informacjach zaserwowanych przez Shigeru, jeden ze strażników postanowił opuścić ich towarzystwo, udając się do odpowiednich służb, które powinny być poinformowane o niedawnym incydencie. Oczywiście zamierzał przekazać im wszystko, co oznajmił im młodzieniec z klanu Senju. Chłopak zrobił co mógł, reszta należała już do działań Akimichi.
Zostając już tylko ze strażnikiem, o imieniu Sherumi, brunet zadał kolejne pytanie, które na pewno dodatkowo ułatwiłoby mu dalsze działanie. Owszem, mogło się to wydawać dziwne, że ciemnowłosa dziewczyna postanowiła z kimś wyruszyć, bardzo możliwe, że nie znała tej osoby, a mimo to zaryzykowała. Istniało jednak jakieś małe prawdopodobieństwo, że to nikt tak całkowicie obcy nie był. Jednakże nawet w pierwszym wypadku można było jakoś to usprawiedliwić. Wyobraźmy sobie przerażoną, młodą kobietę, ze wszystkich sił będzie chciała dostać się tam, gdzie czuje się bezpiecznie. Równie dobrze może to być jej domostwo, teraz trafić mogła gdziekolwiek, więc Shigeru miał znacznie utrudnione zadanie.
- W bawełnę zaopatrujemy się od Yustetsu. W sumie to tam powinien się udać, ale ręki nie dam za to uciąć. - odpowiedział gruby mężczyzna, kręcąc delikatnie głową. Taka prawda, nie mógł zapewnić, że właśnie tam odnajdzie chłopak swoją zgubę. Pomijając już fakt, że nie był pewny czy aby na pewno to była ta dziewczyna, o której Senju mówił. To była trochę taka loteria, gdzie każda minuta miała duże znaczenie, a każda zła decyzja, zły ruch, mógł być opłakany w skutkach. Brunet miał nie lada problem do pokonania, w końcu tu nie chodziło jedynie o powodzenie misji, o jego reputację czy opinię, ale też o życie dziewczyny, która była całkowicie bezbronna. I naiwna, niestety.
- Obyś ją znalazł. Gdyby się jeszcze czegoś dowiedzieli w sprawie tego Kaguya, na pewno zawiadomimy władze Senju, skoro był to też atak na was, nawet jeśli przypadkowy. - dodał strażnik, oddychając trochę ciężko, bo nastający chłód, ciemność i coraz większe płatki śniegu wcale nie były pocieszające. Szczególnie, gdy stoi się na warcie.
Shigeru ruszył biegiem traktem, kierując się w stronę Yustetsu, gdzie oczekiwał odnalezienia swojej zguby. Na szczęście prowincja ta sąsiadowała z Sakai, więc chłopak nie miał do przebycia długiej drogi, o ile rzeczywiście tam postanowił się zatrzymać. Zwłaszcza, że pogoda mogła zacząć sprawiać problemy. Narastające zimno i padający śnieg nie były raczej upragnionym towarzyszem podróży.
Obok Sherumiego pojawił się jego kompan, który zdążył powiadomić odpowiednie służby o zaistniałym zdarzeniu. Natychmiast została wysłana grupa trzech osób, które ruszyły w stronę miejsca, gdzie Shigeru stoczył swoją walkę. Na miejscu zastali powyrastane w różne strony drzewa, ale przedostając się dalej, znaleźli kobietą. Długowłosa blondynka nie dawała znaku życia. Udało im się jednak zabrać jej ciało, powracając do osady i badając sprawę dalej.


Shigeru z/t
Twoja kolej, piszesz tam, gdzie szukałbyś Ayaki. :)
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 918
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Za bramą osady

Postprzez Dōhito Mitsuko » 19 lut 2018, o 21:50

-Yakiniku - Stanęłam za bramą wioski i omiotłam ją wzrokiem. Jakoś nie wyróżniała się niczym niesamowitym od innych, które zwiedziłam w swoim życiu, ale też nie należała do tych najgorszych. Jedyne co mi tutaj przeszkadzało to ludzie, a dokładnie członkowie klanu Akimichi. Jakoś ich spasione sylwetki nie podobały mi się i obrzydzały. Są ninja, a wyglądają jakby mieli paść i zdechnąć po przebiegnięciu stu metrów. Jednak nie jest to mój problem, a i nie mam ochoty się nad tym rozwodzić. Ich życie, ich ciała, ich decyzje. Z drugiej strony sama powinnam popracować nad swoją sylwetką bo ostatnimi czasy robią mi się boczki, a na dodatek jakoś piersi mi nie rosną. Chciałabym je mieć chociaż trochę większe, tak aby idealnie pasowały do dłoni.
-Nie ma co marnować czasu. - Pogoniłam sama siebie i ruszyłam przed siebie rozglądając się po ludziach i sklepach. Chociaż pewnie tutaj także nie znajdę żadnego sklepu, który miałby w ofercie moje wymarzone zabawki, które mogłabym testować na moich ofiarach. Nadal jednak mam nadzieję że spotkam kiedyś taki sklep, który spełni moje oczekiwania. Jednak póki co może powinnam chociaż znaleźć jakiś zajazd i wynająć pokój? Niby jest ledwo południe i mogę wyruszyć dalej do Sogen, ale załączył mi się leń i nie ma szans abym ruszyła dalej. W sumie to mogłabym spędzić ten dzień w łóżku, niekoniecznie sama. Jednak zapewne to tylko moje pobożne życzenia bo takie sytuacje nie pojawiają się jak za pstryknięciem palca.
-A może tak zobaczyć jakie mają tutaj ceny - Akurat widziałam dom z tabliczką na sprzedaż, a od dłuższego czasu myślałam nad zamieszkaniem gdzieś na stałe. Chociaż po szybkim przemyśleniu tego to daruję sobie mieszkania w Yakiniku. Na dodatek jakoś nie lubię zgiełku miasta, a wolałabym jakąś małą rezydencję z ogrodem. Nie musiałabym się zamartwiać tym że sąsiad usłyszy coś niepotrzebnego, a na dodatek takie mieszkania są strasznie małe. Walić to. Znajdę sobie pokój w jakiejś karczmie i jutro ruszam do Sogen.
Dōhito Mitsuko
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Sagisa » 19 lut 2018, o 23:33

Misja D - Mitsuko
1/15
"Nanami"


Osada rodu Akimichi tętniła życiem. Mimo lata i względnego skwaru na okolicznych ulicach łatwo było znaleźć ludzi. Mieszkańcy zdążyli przywyknąć do panującego w Sakai klimatu, po prostu się przystosowali. Im goręcej było danego dnia, tym większe było prawdopodobieństwo, że kolejnego, a może nawet pod wieczór tego samego, pojawi się burza. Wszystko dało się wyczuć w powietrzu, o czym miejscowi doskonale wiedzieli.
W Yakiniku pojawiła się też pewna dość charakterystyczna osóbka o krwistych włosach. Dziewczyna rozglądała się dookoła, nie widząc w okolicznych zabudowaniach niczego, czego już nie widziała. Co prawda nieco odstręczał ją widok "grubasków", jednak nie należała do osób zadręczających się cudzymi problemami. Wolała zająć się własnymi. A jej głównym zdawał się być brak damskiego towarzystwa. Zastanawiała się nawet, czy przy okazji nie kupić gdzieś w okolicy własnego lokum, szybko jednak zrezygnowała z tej opcji.
Już właściwie zrezygnowała z dłuższego pobytu w tej prowincji, ustalając sobie następny cel podróży. W tym też momencie tuż za jej plecami przemknął cień. Zdążyła tylko usłyszeć cichy chichot, a moment później dostrzegła długie, ciemnogranatowe włosy dość smukłej dziewczyny znikającej za pobliskim budynkiem. Kimże była ta piękność?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 452
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Za bramą osady

Postprzez Dōhito Mitsuko » 19 lut 2018, o 23:53

No niestety, ale nie mogłam znaleźć żadnej karczmy, gospody, zajazdu, ani nawet pieprzonego hotelu. Po prostu bieda z nędza i rozpaczą. Myślicie grubaski że zmusicie mnie do spania na dworze? Wasze niedoczekanie! Choćbym miała przespać się z jakąś tłustą orką z klanu Akimichi to będę spać w łóżku! I jak postanowiłam tak też uczynię, więc zaczęłam rozglądać się za jakimiś dziewczynami, które powinny być chętne i mieć wolne mieszkanie. Tylko czy nie oczekuję zbyt wiele? Przecież szanse na takie coś są niewielkie, chociaż nie są zerowe. Może gdybym mieszkała tu dłuższy czas top wiedziałabym gdzie się zgłosić, ale nie w sytuacji gdy jestem tutaj po raz pierwszy i nikogo nie znam. Chyba jednak czeka mnie niewygodna drzemka w jakimś parku na ławce, albo na drzewie.
Kiedy tak sobie stałam i rozmyślałam o tym gdzie spędzę sobie noc za mną przemknął jakiś cień. Odwróciłam się od raz,
a moja dłoń wylądowała na torbie, ale jedyne co zauważyłam to długie, ciemnogranatowe włosy. Na dodatek zdawało mi się że ta dziewczyna chichotała. Czyżby to znak od Boga? Czy dał mi tą o to okazję abym mogła spędzić noc w ciepłym łóżku? Kim ja jestem aby odrzucić boską pomoc?! Nikim! W jego oczach jestem jak pyłek, ale jednak dał mi nadzieję. Więc zgodnie z przysłowiem, gdy życie daje ci cytrynę, zrób z niej lemoniadę, ruszyłam za tajemniczą nieznajomą. Nie biegłam, nie goniłam, po prostu szłam i starałam się nie zgubić jej z oczu. W pewnym momencie próbowałam ją zatrzymać, ale czy coś z tego wyjdzie?

-Piękna, zatrzymaj się! - Krzyknęłam w jej stronę, ale zapewne nie zatrzyma się. W końcu niekoniecznie musi to być do niej, więc pewnie to zignoruje. Jednak będę szła dalej i liczyła na to że zatrzyma się w końcu. Przy okazji staram się ocenić jej ubiór, bo nie widzi mi się sypianie z brudaską, która może mnie zarazić jakimś gównem. Nie znam się na iryojutsu, ani też nie znam żadnego dyskretnego lekarza. Chociaż takowego powinnam sobie kiedyś znaleźć, biorąc pod uwagę mój zawód i życie prywatne. Najlepiej jakby to była dziewczyna. Dajesz Boże! Kolejny cud! Niech ta dziewczyna okaże się dobrym lekarzem, który będzie mnie zawsze ciepło przyjmował w swojej sypialni! Nie dość że darmowy seks to potem kompleksowe badanie! Żyć, nie umierać! Chociaż pewnie nie spełnisz tego, bo masz wywalone na takie szaraczki jak ja. W sumie, to raczej normalne, kiedy masz taką siłę że mrugnięciem możesz rozpierdzielić planetę. Jakbym miała taką siłę to... zeszłabym pewnie na ziemię i postawiła sobie jakiś cel. Jaki? A no na przykład, zaliczyć wszystkie samice 10/10. Dzięki temu bym posiadałą wielu następców, którzy poprowadzili by tych ludzi do urodzaju i bogactw! Albo do walki, głodu, a ostatecznie do zagłady.
Buahahahahaha!
Dōhito Mitsuko
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Sagisa » 20 lut 2018, o 13:55

Misja D
3/15
"Nanami"


Jak to jest, że gdy człowiek usilnie czegoś poszukuje, nie może tego znaleźć? Czy winą jest sam fakt poszukiwania, czy może przewrotny Los stawia na człowieczej drodze kolejne przeciwności, sprawdzając motywację? Cóż, teorii znajdzie się pewnie więcej, nie zmieni to jednak położenia Mitsu. Gdzie nie spojrzeć - miejsca noclegowego ni widu, ni słychu. Może ewentualna karczma znalazłaby się za tymi wszystkimi straganami i kramami porozstawianymi niemal wszędzie dookoła? W końcu to centrum Sakai - prowincji obfitującej we wszelkiego typu jadło. Pewnie dlatego członkowie klanu Akimichi mają swoją siedzibę właśnie tu...
Tak oto kontemplacje na temat ewentualnego miejsca noclegu lub jego zdobycia przerwało naszej rozmarzonej pannie pojawienie się cienia za plecami. Odruchem więc smukła dłoń spoczęła na przytroczonej do pasa torbie, nim jednak dodatkowy język na niej umieszczony zdążył liznąć zawartość, bursztynowe oczy dostrzegły te długie włosy i smukłą sylwetkę znikającą za zakrętem. Znak od boga? Czy jakiś właściwie istniał? Długo trwałyby debaty na ten temat, dla naszej panny Dohito znaczyło to właściwie jedno - gdy Los krzyżuje twą ścieżkę z taką ślicznotką, nie marnuj czasu i leć za nią!
Więc poleciała. Chociaż lepszym określeniem byłoby: zbliżyła się do wylotu wąskiej uliczki, w której ta piękność zniknęła. Zauważyła ją, te długie i zgrabne nogi tak swobodnie poruszające się w biegu, rozwiane pędem włosy... Przyciągała wzrok, nie ma co. Z ust płomiennowłosej padły trzy słowa, na które dziewczyna zareagowała! Zatrzymała się u wylotu uliczki i odwróciła. Mimo dzielącej je odległości (dość znacznej zresztą) jedno rzucało się w oczy - dwa nieba, którymi nieznajoma patrzyła wprost na nią.
- NANA..! - krzyk dochodził ze strony, z której przybiegła dziewczyna, był zdecydowanie męski, choć było w nim także coś jeszcze. Rzut oka wystarczył, by wypatrzeć w niewielkim tłumie biegnącego chłopaka, który - bądźmy szczerzy - kondycję miał chyba kiepską. Słaniał się już na nogach, omal nie przewracając, ale brnął naprzód. Tym, co przykuło uwagę Mitsuki, były jego krótkie acz ciemnogranatowe włosy. Zaraz, zaraz... czy ta ślicznotka w zaułku nie miała takich?
Zerk w zaułek - zniknęła! Co za pech! A było już tak pięknie! Wszystko przez tego... tego... No jak go tu nazwać? Właścicielka bursztynowych ocząt z pewnością coś wymyśli tym bardziej, że ledwo zipiący obiekt jej względnej irytacji właśnie zatrzymał się tuż obok, podpierając ramionami o kolana.
- Nana... gdzie... - wydyszał, ledwo mogąc się wysłowić. Wziął głębszy oddech, potem drugi, trzeci, aż wreszcie się wyprostował, przecierając twarz dłonią. Był wyższy od Mitsu o głowę, ubrany był dość schludnie, kremowe spodnie za kolana, nieco zwichrowane sandały, z których chyba urwał się pasek, błękitna koszula z krótkim rękawkiem rozpięta do połowy... Gdyby wybuchowa panna gustowała w facetach, może by i trafił w jej gust, a tak był po prostu... przystojny jak na faceta. Tylko jego oczy... soczyście niebieskie kryształy przypominające niebo, zupełnie jak u niej...
- Moja siostra... - spróbował jeszcze raz chłopaczyna. - Widziałaś ją..? Gdzie... gdzie pobiegła..?
Nadal miał pewne problemy z oddechem, lecz starał się jakoś temu zaradzić, by móc normalnie się wysłowić. Ewidentnie szukał tej długowłosej piękności, która najwyraźniej z jakiegoś powodu uciekała przed swym braciszkiem. A jeśli on wyglądał tak, jak wyglądał, jak miła dla oka musiała być owa siostrzyczka, gdy miało się okazję patrzeć na nią z bliska? Na tę długonogą łanię gnającą wśród miejskiej dżungli~~
Młodzian stał spokojnie, czekając na jakikolwiek odzew, odpowiedź na naprędce rzucone pytania. Sam patrzył w zaułek, jakby przeczuwał, że to właśnie tam zniknęła. Co jednak w tej sytuacji zrobi Mitsu? Spławi chłopaczka? Ruszy z nim na poszukiwania? Czy może da mu jakiś mylny trop i sama ruszy na "polowanie na łanię"?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 452
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Za bramą osady

Postprzez Dōhito Mitsuko » 20 lut 2018, o 14:16

A jednak. Dziewczyna zareagowała i nawet odwróciła się w moją stronę. Jednak chyba to nie była dobra decyzja z mojej strony, bo teraz nie mogę odpuścić. Jej oczy po prostu przyciągały mnie. Kazały mi za nią biec i zrobić wszystko aby móc jej dotknąć. W takich chwilach czuję się słaba i pokonana przez swoje rządzę, ale z drugiej strony nigdy mi to nie przeszkadzało. Udało mi się to zaakceptować to jaka jestem, a innym nic do tego. Naglę jednak usłyszałam męski głos zza ramienia. Obejrzałam się i ujrzałam faceta. Ledwo już dychał i w każdej chwili mógł tu paść i już więcej się nie ruszyć, ale nie poddawał się. Biegł dalej za prawdopodobnie tamtą ślicznotką, którą nazwał Nana. Jeśli porównać ich włosy to musieli być rodzeństwem, chociaż niekoniecznie. Może też jakieś kuzynostwo, ale na pewno byli ze sobą spokrewnieni.
Mężczyzna zatrzymał się przy mnie i próbował coś tam powiedzieć, ale słabo go rozumiałam. Widać że nie był zbyt wysportowany, ale w takim razie po co się tak stara? Jeszcze sobie płuca wypluje i skończy w kałuży krwi na środku ulicy. W międzyczasie wzrokiem wróciłam do uliczki, ale dziewczyny już nie było. Wydaje się że ucieka za tym facetem, a więc można to wykorzystać. Tym bardziej że przez niego uciekła mi taka ładna ofiara. Najchętniej bym mu wysadziła jaja za to, ale pewnie od razu by mnie grubaski za to zgarnęły do więzienia więc muszę się powstrzymać. Skoro nie miałam nic innego do roboty to dokładnie przyjrzałam się chłopakowi. Nie wyglądał może źle, ale nie interesował mnie. Już pomijając to że jest facetem, to na dodatek nie lubię sapiących ludzi. Rozumiem jakby stoczył jakąś ciężką batalię, ale on tylko biegł. Na dodatek dziewczyna nie wydawała się jakoś bardzo zmęczona w przeciwieństwie do niego. W końcu chłopak doszedł do siebie i zadał mi pytanie odnośnie tego gdzie znajduje się jego siostra. Czyli jednak rodzeństwo.
-Siostra...jeśli ci chodzi o tą ślicznotkę z takimi włosami jak ty to pobiegła tamtą uliczką. - Pewnie każdy inny od razu wskazałby mu drogę którą pobiegła dziewczyna, ale nie ja. Wkurzył mnie i to będzie moja zemsta. Wskazałam mu jakąś inną uliczkę licząc na to że od razu tam pobiegnie. Może też zaufać swojej intuicji, która dobrze go kieruje, ale i to raczej dużym problemem nie będzie. Po prostu ruszę za nim.
-Radzę się śpieszyć, bo dziewczyna szybka jest. W porównaniu do ciebie. - Uśmiechnęłam się lekko, a następnie odwróciłam na piętach i udałam się ku uliczce gdzie to ostatnio widziałam tamtą piękność. Może jakimś cudem nie uciekła za daleko, albo obserwowała nas. Wierzę w to że jednak ten cały Bóg pozwoli mi spędzić najbliższą noc w łóżku. Jeśli nie on, to kto?
Dōhito Mitsuko
 

Re: Za bramą osady

Postprzez Sagisa » 20 lut 2018, o 17:22

Misja D
5/15
"Nanami"


Ten krótki moment, gdy nieznana niewiasta zesłana przez tego czuwającego nad Mitsu boga zareagowała na jej wołanie, przeważył o wszystkim. Wtopa, miękkie kolana, po prostu totalne zauroczenie. A wszystko przez te dwa anielskie błękity~~ Czyż mogło być coś cudowniejszego? Coś, co choćby dorównywało im swym pięknem, urokiem? Tym niepohamowanym magnetyzmem, który teraz pociągał wewnętrzne instynkty czerwonowłosej, pchając ją w objęcia właścicielki tych niebiańskich oczu...
Wystarczyła chwila dekoncentracji, odwrócenie uwagi w stronę wołającego chłopaka i czar prysł, a ten anioł ze snów wyparował. Sam chłopaczyna zaś zatrzymał się przy kunoichi, starając się wysłowić, zapytać o uciekinierkę, własną siostrę. Dziewczyna przyjrzała mu się uważnie, dochodząc do oczywistego wniosku - facet, nie jej typ zainteresowań. W dodatku nadepnął jej na ten przysłowiowy odcisk, bo przecież przez niego umknęła jej ta ślicznotka. Mitsuki ewidentnie nie była skora do pomocy zasapanemu braciszkowi. Szybko nawet przekalkulowała jego szanse na dogonienie dziewczyny, a wynik nie był zbyt optymistyczny.
Miała własny plan, a ten nie przewidywał męskich osobników pałętających się pod nogami. To ona będzie tu łowcą i żaden zziajany braciszek nie przeszkodzi jej w upolowaniu anioła zwanego "Nana". Wskazała więc kolejną uliczkę jako tę, w której ostatnio widziała poszukiwaną, doradzając chłopakowi, by się spospieszył, jeśli sam chce ją złapać.
- Och, dzięki - westchnął z ulgą, nie spodziewając się nawet fałszywych informacji. - Em, normalnie jestem równie szybki, ale po operacji nogi muszę się rehabilitować - wytłumaczył po chwili, jakby chciał się w ten sposób usprawiedliwić. Podrapał się po głowie, patrząc to na uliczkę wskazaną przez kunoichi, to na tę, w której rzeczywiście zniknęła jego siostra. Przez chwilę jakby się wahał, zaraz potem jednak zrobił krok do przodu we wskazanym kierunku. Zatrzymał się jeszcze na moment, odwracając oblicze ku płomiennowłosej.
- Etto... tamta uliczka, tak? - dopytał dla pewności, a uzyskawszy potwierdzenie przytaknął i ruszyła dalej, po chwili wchodząc w sąsiedni zakręt. Gdyby dziewczyna się przyjrzała, zauważyłaby, że chłopak delikatnie kuleje na prawą nogę. Operacja, rehabilitacja? Pościgi chyba temu nie sprzyjały, cóż...
Panna Dohito w tym czasie obrała własną trasę, mając nadzieję, że gdzieś po drodze znajdzie swój cel. Przeszła do końca uliczki, rozejrzała się. Nic. Ani śladu ślicznotki. Czyżby jednak jej prywatny bóg z niej zakpił? To by było przykre... W końcu mu zawierzyła. Całą swą wiarę poświęcała tej jednej myśli, która pozwoli jej znów spotkać ciemnowłosą i pociągnąć tę znajomość w odpowiednim kierunku. Jak jednak miało do tego dojść, gdy nie zostało żadnych śladów, choćby przypuszczalnego kierunku, w jakim mogła się udać?
Chichot. Cichy acz znajomy, już go w końcu dziś słyszała. Za własnymi plecami, gdy ślicznotka przemknęła tuż obok. Teraz również zdawał się dochodzić gdzieś z tyłu, choć przecież była sama w uliczce. A może... wystarczyłoby tylko unieść nieco wzrok, by na pobliskim dachu dostrzec to, czego szukała. Piękność leżała sobie rozłożona nad jej głową z jedną ręką zgiętą w łokciu i palcami wplecionymi we włosy, w drugiej zaś trzymała gliniane naczynie, z którego właśnie popijała.
- To było dobre, serio - zaśmiała się cicho. - Biedny Haru-nii będzie teraz błądził i mnie szukał. A ty chyba... czegoś ode mnie chciałaś, prawda?
Dziewczyna pochyliła się niebezpiecznie ku krawędzi dachu, na ustach cały czas mając charakterystyczny, cwany uśmieszek, jakby spodziewała się nad wyraz dobrej zabawy, niekoniecznie przeznaczonej dla "grzecznych panienek". Sama raczej nie sprawiała wrażenia takowej. I wtedy przekroczyła tę magiczną linię chroniącą ją przed upadkiem z wysokości drugiego piętra. Na oczach Mitsuki ciało spadającej z dachu łani zaczęło obracać się wokół własnej osi znacznie szybciej, niż miałoby to miejsce w normalnych warunkach, a moment później niebieskooka wylądowała gładko w przyklęku niczym mistrz cyrkowy w finale swego występu - z ramionami rozłożonymi szeroko i lekko pochyloną głową.
- Więc? Czego ode mnie chce taka piękna dziewczyna jak ty? - spytała, podnosząc się do pionu ewidentnie chwiejnym krokiem, i znów upiła łyk z butelki. Do nozdrzy Mitsu wdarł się charakterystyczny ostry zapach alkoholu. Czyżby łania była pijana? Ale jej ruchy... Nikt normalny raczej nie porusza się w ten sposób po wypiciu procentów. Bursztynowe oczy mogły jednak teraz przyjrzeć się uważnie tej, której przyczepiono łatkę "ofiary".
Wygodne kryte buty. Długie, smukłe nogi. Krótkie spodenki barwy jasnego brązu opinające się na pośladkach, z nogawkami podwiniętymi tak, że odsłaniały krągłe uda. Wyżej idealnie wręcz płaski brzuszek przesłonięty delikatnie zwiewnym, siateczkowym materiałem i zawiązana pod biustem błękitna koszula, spod której wystawał czarny materiał osłaniający jędrne piersi. Biodra miała pięknie wyrysowane, szyję smukłą, policzki nieco zaróżowione... No i te kryształy nieba w oczach, czyli coś, przez co płomiennowłosa nie potrafiła sobie odpuścić. Dodać do tego ten błędny ognik gdzieś w ich tle i lekkie uniesienie kącików ust, gdy stawiała kolejne kroki do przodu, skracając dzielący je dystans, i odnosiło się wrażenie, że oto stoi przed tobą najprawdziwszy ideał.
Cóż więc zrobisz z tym ideałem, moja droga?~~
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 452
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Za bramą osady

Postprzez Dōhito Mitsuko » 20 lut 2018, o 17:46

A więc kaleka. Z jakiegoś powodu miał operację nogi i teraz przechodzi rehabilitację. Mimo to próbuje dogonić swoją siostrę, która do najwolniejszych nie należała. Jednym słowem, idiota. Nie ma on szans na dogonienie dziewczyny, a na dodatek taki wysiłek skończy się komplikacjami. Ma szansę nawet stracić nogę przez to, ale jak już wcześniej mówiłam, nie mój problem. Jednak mógłby już sobie pójść, bo z każdą sekundą łania może być co raz dalej, a ten jakby był tępy patrzy raz na jedną uliczkę, a raz na drugą. Przecież ci kurde powiedziałam gdzie masz iść, a i tak wątpisz w moje słowa. Skoro mi nie ufasz to na chust się mnie pytałeś o to gdzie pobiegła. Dobra, spokojnie. Niepotrzebnie się denerwuje, a to zawsze źle się kończy. Wdech, wydech, wdech...
-Tak. Na pewno tam pobiegła. Trudno nie zwrócić na nią uwagi. - Uśmiechnęłam się do chłopaka, chociaż w środku miałam ochotę wepchnąć mu glinę w dupę i ją wysadzić. Idź już sobie. Sio! Myślisz że jak będziesz tak stał i myślał to ją dogonisz? Poszedł. W końcu. Jeszcze chwila i przeszłabym do rękoczynów, ale teraz na spokojnie mogę iść za moją dzisiejszą ofiarą. Może tak dzisiaj nie powstrzymywać się? Zaciągnąć ją w jakąś alejkę i po prostu się zabawić? Nie! Miałam załatwić sobie nocleg. To jest teraz najważniejsze, a dopiero po tym zabawy i inne. Naglę usłyszałam chichot, który już raz słyszałam. Wydawało się że dobiega mi zza pleców, ale gdy się obróciłam to nikogo nie zauważyłam. Trochę dziwna sprawa. Podniosłam jednak wzrok i ją zauważyłam. Leżała sobie na dachu i popijała sobie coś z naczynia.
-A niech błądzi. Trochę mnie wkurzył więc ma za swoje. - Odpowiedziałam dziewczynie i czekałam na to co ona mi odrzeknie. Zamiast tego Nana zbyt się wychyliła do przodu i zaczęła spadać. Jednak zamiast rozpłaszczyć się na ziemi, zaczęła się obracać i wylądowała z gracją. Prawdopodobnie także jest ninja i zna się trochę na rzeczy. Dalsze próby zaciągnięcia jej do łóżka mogą się źle skończyć, ale....raz się żyje! Zapytała się mnie co od niej chce i przy okazji nazwała mnie piękną. Punkt dla niej.
-Szukałam kogoś kto mógłby mnie przenocować, a jak tylko zauważyłam pewną ślicznotkę nie mogłam się oprzeć aby nie poprosić jej o pomoc - Mówiąc to lekko się nachyliłam w jej kierunku. Delikatny uśmiech zagościł na mej twarzy. Przy okazji obejrzałam ją od stóp do głowy i nabrałam jeszcze większej ochoty na nią. Ciągnęło mnie, aby w tej chwili złapać ją za tyłek i przyciągnąć do siebie. Musze się jednak kontrolować. Na wszystko przyjdzie pora.
-Piękne dziewczyny powinny sobie pomagać. - Chociaż starałam się z całych sił to mój wzrok i tak nie mógł zatrzymać się i cały czas spoglądałam w dół na jej piersi. Przeklęta wyobraźnia. Jeszcze trochę i będę musiała zmienić majtki, a wtedy będę miała mały problem. Chociaż nadal pozostaje nadzieja że Nana jednak mnie przenocuje. No tak, zapomniałam się jej przedstawić przez jej urok.
-Zapomniałam się przedstawić. Dohito Mitsuko, ale wystarczy samo Mitsu. - Przy okazji odgarnęłam włosy za ramię. Podobno facetom podoba się taki ruch, więc może i dziewczyną także. Przy okazji zauważyłam że wokół Nany jest zapach alkoholu, więc musi być już lekko wstawiona. Będzie łatwiej ją zaciągnąć do łóżka, ale nie może przesadzić bo co to za przyjemność zabawiać się z kłodą drewna.
Dōhito Mitsuko
 

Następna strona

Powrót do Yakiniku (Osada Rodu Akimichi)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość