"Gospoda pod Dużym Garem"

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 15 lis 2016, o 19:25

Ten dzień był chyba najgorszym, jaki mógł się trafić Kisho. Na każdym kroku zaliczał jakąś pomyłkę. Na początku musiał zapłacić niemałą kwotę ot tak za byle obcego, który go wyrolował, później przez głupotę zaalarmował o swojej obecności ludzi, których miał zamiar podsłuchać, a teraz najnormalniej zapomniał, że zostawia po sobie wyraźne ślady prowadzące do jakże dobrej kryjówki. Wtopa za wtopą, a dzień, jakby nie było, jeszcze się nie skończył!
Kisho dopiero po fakcie zorientował się o swym drugim błędzie. Chłopak jak na ironie chyba zapomniał, na czym polega bycie ninja. Zachowanie czujności, obserwacja otoczenia i bycie niewidzialnym to cechy, nad którymi musi najwidoczniej jeszcze sporo potrenować, jeśli nie ma zamiaru zmieniać zawodu w najbliższej przyszłości. Przyznać jednak trzeba, że przynajmniej potrafi się ukrywać. Szkoda tylko, że nie maskuje po sobie śladów.
Schowany shinobi w momencie przejmującej ciszy już myślał, że może jednak zdoła ujść cało z sytuacji, ale nie. Mylił się, a widok obcych stóp na horyzoncie dobitnie mu to uświadamiał.
W jednej chwili został wyciągnięty zza płachty i ściśnięty przez wysoką blondynkę należącą do Akimichi. Dziewczyna była naprawdę silna w barach. Kisho swoją siłą (10) nie był w stanie wyswobodzić się z jej żelaznego uścisku, mimo ciągłego szarpania.
- Udusisz mnie... - wydusił z siebie. Nie miał pomysłu co zrobić, choć po prawdzie bał się zabierać za cokolwiek. Każdy jego zamiar czy plan spalał na panewce więc doszedł do wniosku, iż nie ma sensu, by kombinował z czymkolwiek. - Przepraszam za swoje niegościnne zachowanie, ale... - ciągnął po chwili dalej na bezdechu. - Jest tu ktoś, kogo szukam. - Ratował się prawdą. Co prawda mógł już na samym początku postąpić jak zwykły człowiek, tzn. zapukać, grzecznie się przywitać i spytać, czy aby nie widzieli chudego jegomościa z zakrytą twarzą. Dzięki temu oszczędziłby sobie sporo czasu i być może wysiłku, ale niejako był zmuszony do działania „po cichu". Wiedział przecież, że w budynku jest ktoś umierający, a w takich sytuacjach należy być czujnym. W końcu nigdy nie wiadomo za jaką przyczyną, czy to naturalną, czy może wręcz przeciwnie ktoś konał.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 362
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kobuto » 17 lis 2016, o 10:04

Misja rangi D dla Kisho
[ 13 / 15+ ]

- Spokojnie, kochaneczku, nic Ci nie grozi, ale to nieładnie tak się zakradać do innych - powiedziała kobieta. Nise była wyjątkowo miękka i łagodna, po krótkiej chwili zorientowania się, że to nie złodziej starający się ukraść co popadnie, tylko jakiś zagubiony niebieski ptak, który uznał, że jest tu ktoś, kogo szuka.
- Jeśli to Takageru... - powiedziała gniewnie, prowadząc Kisho. Chłopak był świadkiem dziwnej sceny: stary mnich obwinięty od stóp aż do szyi bandażami siedział na jednym krześle, a obok niego siedział związany i zakneblowany kilkoma metrami liny... kupiec Teruzo! Wyglądało na to, że nic mu się nie stało i fizycznie był w porządku, tylko znalazł się w sytuacji, w której nie powinien był się znaleźć.
- Takageru, czy jego też oszukałeś? - spytała Nise, pokazując chudzielcowi chłopca. Ten uśmiechnął się blado na tyle, na ile pozwalała mu skręcona szmata tkwiąca w jego ustach. Kobieta spojrzała na chłopca, usadowiła go na jednym z wolnych taboretów i powiedziała - chyba należą Ci się wyjaśnienia... ale to za chwilę. Jest tu cholernie ciemno. - i zaczęła chodzić z kąta w kąt, zapalając lampy. Co najdziwniejsze nie była niezdarna mimo swojej wagi i ani na chwilę nie straciła tej pewności ruchów, nie potrąciła niczego i nie potknęła się o dziesiątki leżących jej pod stopami przedmiotów.
- Pozwól, że się przedstawię. Jestem kapłanem, udzielam ślubów. Udzielałem ślubu... to znaczy mam udzielić ślubu tej dwójce zakochanych - wskazał Nise i kupca, którego nazywał Takaregu - Ale ten gagatek poprzednio zwiał sprzed ołtarza.
- Zabierając pieniądze przeznaczone na remont domu! - powiedziała z wyrzutem Nise, siadając na dwóch taboretach, ale w chwili obecnej widząc jej twarz nikt nie zdołałby śmiać się z jej wagi - Dlatego ścigałam go dwa lata i teraz wreszcie dopełnimy ceremoniały. A Ty? Zgodzisz się być świadkiem? Jak ja bym się cieszyła, gdybym miała świadka na ślubie! - powiedziała, składając dłonie a na jej twarzy rozbłysnął piękny uśmiech.

Przepraszam za obsuwę. Ciężki dzień... odpłaci Ci się w nagrodzie.
Kobuto
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 17 lis 2016, o 14:54

I nareszcie wszystko się wyjaśniło. Teruzo, a właściwie Takageru był w środku budynku, cały związany i zakneblowany, a osoby, które mu towarzyszyły to oszukani przez niego ludzie, a nie jacyś zabójcy czy bóg wie kto. Kisho naprawdę zbyt pochopnie ocenił całą sytuację.
- Tak właściwie to mnie jedynie naciągnął na darmową wyżerkę - wyjaśnił chłopak, gdy Akimichi zaczęła rozjaśniać pokój lampkami. Wydał w błoto 100 ryo, niby nie za wiele jak za tyle pysznych bogactw na stole, ale z całego jadła zamówionego przez Teruzo dostał jedynie marną połówkę naleśnika. Gdyby chuderlawy mężczyzna zostawił po sobie nieco więcej to być może Kisho nawet by go nie szukał, no może tylko po to, by oddać mu jego własność. A właśnie! Tobołek!
- Ej - rzucił w stronę związanego. - Zostawiłeś coś w karczmie. - Podniósł pakunek na wysokość oczu Takageru, pobujał nim w lewo i prawo jak wahadełkiem i odstawiając na jakąś półeczkę, dodał z uśmiechem: - Oddaję.
- Eee? Co? Ślub? - Kisho nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał od kapłana i Nise. Takageru miał poślubić te dziewczynę, ale uciekł w ostatniej chwili wraz z pieniędzmi? A ta Akimichi ściga go już dwa lata i dopiero teraz go dopadła? I od razu organizuje ślub? Dla Kisho ten dzień jest coraz to bardziej zwariowany i dziwny. Z karczmy, w której miał tylko coś zjeść, trafił do rudery, w której właśnie miała się odbyć ceremonia ślubna między puszystą, acz ładną Akimichi a zakneblowanym Takageru, który wszystkich zrobił w konia.
- No, dobrze, będę świadkiem - odparł po chwili na błagalną prośbę kobiety. W zasadzie miał mętlik w głowie i najchętniej poszedłby walnąć głową w najbliższe drzewo - tak dla oprzytomnienia niźli mieszał się dalej w ten bajzel. Widząc jednak jak bardzo zależy Nisie, po prostu nie mógł jej odmówić.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 362
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Masaru » 10 gru 2016, o 18:51

Misja rangi D dla Kisho
[ 15 / 15+ ]

Nasz bohater miał naprawdę parszywy dzień, najpierw go zostawili z dosyć sporym rachunkiem, a teraz o mało co nie zginął z ręki grubej lub puszystej jak kto woli kobiety z klanu Akimichi. Dowiedział się on że kupiec był draniem który zabrał pieniądze i uciekł sprzed ołtarza, troszkę nie ładnie. Ale teraz był złapany a ty, właśnie ty miałeś zostać świadkiem na ich ślubie, zgodziłeś się ku wielkiej radości kobiety. Natychmiast rozpoczęła się ceremonia. Byłeś wręcz w szoku jak ujrzałeś co się dzieje. Mnich bowiem miał w swojej torbie wszystko co było potrzebne. Rozwinął dywan, a na jego końcu postawił dwa pufy na które wszedł. Nise, troszkę rozwiązała pana młodego i go od kneblowała. Mimo że był dalej związany to mógł przynajmniej chodzić. Złapał go za szmaty i zatargała na dywan, oszust już nawet się zbytnio nie wyrywał tylko ze spuszczonymi oczami w ziemię stanął przed mistrzem ceremonii. Kisho stał koło nich, chyba sam nie wiedział co ma robić. Krótkie kazanie, postronny obserwator zobaczyłby że pana młoda z uśmiechem na twarzy stała trzymając związanego który cały czas patrzył w glebę. Czy bierzesz tego oto człowieka za męża? I odpowiedz twierdząca. To samo pytanie do Takaregu, który z ociąganiem odpowiedział dopiero gdy kobieta złapała go za kark. A teraz możecie się pocałować. Jak można się domyśleć tylko jedna strona była szczęśliwa. Po tym wszystkim podeszła do ciebie panna młoda i rzekła dając mu kilka banknotów- Zwyczaj nakazuje dać coś świadkowi, może to ci troszkę zrekompensuje twój trud. I teraz moja osobista prośba, mógłbyś załatwić nam obrączki? Będę wdzięczna, bo ja ich nie załatwiłam, a na niego nie można liczyć. to jak kochany pomożesz? Dziękuje tu masz nasz adres i odeszła. Zauważyłeś że nie dosyć ze tych pieniędzy było tyle że pokryło ci straty to jeszcze zarobiłeś.


Wynagrodzenie standardowe, Na życzenie gracza otwarcie nowej misji rangi D

,,Obrączki" 1/15
Zgodziłeś się pomóc młodej parze zdobyć obrączki, w końcu co to za ślub bez nich. Co prawda załatwia się je raczej przed ceremonią, ale widać że niektórzy się nie kłopotali takimi formalnościami. Może Neis bała się że pan młody ucieknie znowu tym razem z biżuterią. Pewnie chodziło ci po głowie gdzie je zdobyć, wtedy przypomniałeś sobie że takie rzeczy są u jubilerów, lub na jakiś targach. Wszyscy wyszli zostawiając cię samego. Wychodząc mnich poklepał cię po ramieniu i powiedział jeszcze przed wyjściem- Dziękuje ci, nawet nie wiesz ile dobrego zrobiłeś dla tej kobiety. Będzie ci wdzięczna do końca życia. Teraz do ciebie dotarło, że przecież nie dostałeś żadnego budżetu na nie. Więc zapewne zostaną ci zwrócone koszta, no chyba że małżeństwo potraktuje to jako prezent ślubny i zostaniesz z niczym. Może zdarzyć się wiele, na przykład może fałszywy kupiec jak tylko zostanie rozwiązany i ucieknie. No chyba że coś mu się odmieni.
Masaru
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 10 gru 2016, o 23:25

Cała ceremonia wyglądało odrobinę komicznie. Zwłaszcza gdy spojrzało się na Takageru, który teraz z podkulonym ogonem musiał wypić piwo, które sam sobie nawarzył. Oszukał Kisho, nie jakoś przesadnie, ale jednak i Nisę, swą przyszłą żonę, przed którą uciekł sprzed ołtarza. Przez chwilę chłopak nawet zastanawiał się, czy związany jegomość kiedykolwiek kochał albo darzył Akimichi jakimś szczególnym uczuciem, czy tylko udawał, by zagarnąć jej pieniądze. Dla niego samego lepiej byłoby, by coś do niej czuł. Choć po prawdzie teraz będzie miał na to sporo czasu i nawet jeśli znowu ucieknie to zapewne jego żona prędzej czy później i tak go dopadnie. Ścigała go kilka lat, mimo iż był zwykłym dupkiem, który ją najzwyczajniej wykorzystał, a i tak za niego wyszła, choć nie musiała. Mogła zażądać zwrotu skradzionych pieniędzy i się z nim nie wiązać. W tej sytuacji nie wiadomo komu bardziej współczuć. Takageru, którego przyszłe lata będą zapewne męczarnią czy Nisie, która dobrowolnie chce spędzić resztę życia z oszustem...
W chwili sakramentalnego pocałunku Kisho gwałtownie odwrócił wzrok. Jakoś nie miał zamiaru patrzeć jak pulchna kobieta pieści tego biedaka. Dodatkowo tego widoku mógłby nie wytrzymać jego żołądek. Na całe szczęście ceremonia szybko się skończyła a panna młoda nie przeciągała pocałunku więc Kisho miał już przysłowiowe wolne. A przynajmniej tak mogło mu się zdawać bowiem Nisa miała dla niego jeszcze jedno zadanie. Kisho rzecz jasna nie śmiał odmówić.
Gdy wszyscy wyszli shinobi został sam w budynku z papierkiem, na którym był adres nowożeńców w ręku. Przez chwilę wpatrywał się w nią nieobecnym wzrokiem. Zastanawiał się co ma teraz zrobić, ale przez ostatnie wydarzenia nie był w stanie wszystkiego sobie po kolei poukładać.
- Obrączki... - zaczął myśleć na głos. - Najlepiej byłoby pójść do fachowców jubilerów, bo kto lepiej dobierze pierścienie jak nie oni. Zapewne trochę sobie za to policzą... Chociaż, coś takiego jest na całe życie więc swoje może kosztować. - Chłopak ruszył ku wyjściu i w stronę rynku gdzie miał nadzieję znaleźć odpowiedni lokal. Wciąż jednak coś nie dawało mu spokoju, czuł, że o czymś zapomniał i ma to związek z pierscieniami, ale nie może sobie za nic przypomnieć co to takiego.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 362
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Masaru » 11 gru 2016, o 13:49

Masaru
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 22 gru 2016, o 20:38

Chłopak wykazał się prostą uczciwością. Nie liczył na nic w zamian, bo pomógł, by pomóc, a nie dla zysku. Jak się jednak okazało, każdy dobry uczynek zostaje jakoś wynagrodzony, a w przypadku Kisho nawet podwójnie. Pierwszy to duchowe miłe ciepełko gdzieś wewnątrz, gdy sprzedawca mu dziękował, a drugi to podarek na koszt firmy, który sam mógł sobie wybrać. Wiadomym chyba było, co też wybierze. Obrączki. Było ich całkiem sporo, jedne przesadnie ozdobione inne cudacznie wygrawerowane. Większość jednak wyglądała dość prosto jak zwykłe pierścienie. To właśnie taki rodzaj obrączek najbardziej spodobał się chłopakowi. Prosty, symboliczny, bez przepychu. Był jednak pewien problem, o którym próbował sobie przypomnieć w drodze do zakładu a który, całe szczęście teraz mu się przypomniał. Mianowicie chodziło o rozmiar. Nikt jeszcze nie wpadł na pomysł stworzenia uniwersalnych obrączek, które dopasowałyby się do każdego palca. Najpewniej nigdy też takie nie powstaną, bo jest to co najmniej nierealne, wiec Kisho miał mały dylemat. Nic na temat grubości palców małżonków nie wiedział. Wziął więc mniej więcej dwie odpowiednie obrączki, jedną większą dla puszystej Akimichi i mniejszą, dla chuderlawego oszusta. Miał nadzieję, że będą pasować. Przypuszczalnie zabrał nieco większe rozmiary, bo zawsze można je przyciąć i tym samym skrócić. W drugą stronę mogłoby już być ciężej.
Mając towar z polecenia kobiety, pozostało mu udać się jedynie w miejsce wskazane na karteczce. Po prawdzie od samego początku wcale jej nie potrzebował, wystarczyłoby, by kobieta powiedziała, że chodzi o „Gospodę pod Dużym Garem”, a od razu wiedziałby gdzie pójść. Karczma ta była początkiem tego całego zamieszania ze ślubem, więc utkwiła mu w pamięci. Całe szczęście, iż wszystko niesie się ku końcowi. Wystarczyło oddać obrączki i rozstać się z nowożeńcami, licząc, że już więcej nie spotka gdzieś Takageru próbującego uciec od żony...
- Dzień dobry - odezwał się na wejściu w karczmie, jednocześnie rozglądając się po kontach za znajomymi twarzami.
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 362
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Masaru » 22 gru 2016, o 23:52

,,Obrączki" 15/15
Bohater podjął decyzję że wybierze troszkę większe obrączki, aby w razie czego nie było problemu gdyby małżeństwo chciało je troszkę zmniejszyć. Do tego czuł podwójną radość, po pierwsze bez jakiegoś wkładu własnego uzyskał potrzebny mu przedmiot to jeszcze podobało się jak mu dziękowano. Gdy odczytał kartkę okazało się że miejsce spotkania jest wyznaczone w karczmie którą tak dobrze zna. Gdy w końcu do niej doszedł, stwierdził z tylko sobie wiadomym odczuciem że pogoda powoli się zmienia i lada dzień będzie wiosna, opady śniegu powoli ustają i robi się coraz cieplej. Gdy wszedł do karczmy rozejrzał się chcąc znaleźć małżeństwo. Oni byli jednak szybsi od niego, gruba panna młoda podbiegła do niego przepychając się przez tłumek gości którzy razem się bawili i tańczyli. Oooo masz je mój kochany, dziękuję ci za ten prezent i tą przysługę. Proszę oto jak zwyczaj nakazuje teraz podarek od nas. Narazie. Szybko zabrała mu obrączki i zanim zdążyłeś coś powiedzieć wsadziła ci 100 Ryo do reki i pobiegł z powrotem do stolika gdzie siedział dobrze ci znany mężczyzna. Oczywiście gdy tylko żona odeszła począł się rozglądać jak by tu móc uciec, ale wyglądało że zbytnio się do tego nie kwapił. Wydawać by się mogło że chyba coś do niej czuje, albo po prostu boi się jej reakcji. Co by to nie było to już nie interes młodego shinobiego. On wykonał swoją misję i był już wolny.
Masaru
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Kisho » 28 gru 2016, o 01:18

Kisho wszedł do karczmy. W środku trwała jakaś zabawa, grupka ludzi skacząc i tańcząc, ewidentnie coś świętowała. Jak się szybko okazało było to przyjęcie weselne pary, dla której chłopak załatwiał obrączki. Przez chwilę rozważał, czy nie będzie lepiej, jak odłoży gdzieś podarek z pierścieniami i odejdzie nim ktokolwiek poprosi go o zostanie i dołączenie do biesiady. Był świadkiem na ślubie i to jedynym więc ponownie może zostać wmieszany w coś, w co niekoniecznie chce się pakować.
Bał się niepotrzebnie. Puszysta Akimichi nieoczekiwanie pojawiła się na horyzoncie, zabrała, co miała dając w zamian 100 Ryo i uciekła do stolika. Było to trochę zaskakujące, ale Kisho nie mógł narzekać. Jemu akurat było to na rękę. Nareszcie miał czas wolny. Pomachał na odchodne oszustowi i wyszedł czym prędzej z karczmy.


/zt
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 362
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Sagisa » 26 lut 2018, o 18:55

Misja D
17/15+
"Nanami"


Cóż, sytuacja się powoli klarowała. A może po prostu wchodziła na normalne tory? W końcu... normalna dziewczyna (trochę spita, ale chyba normalna), chłopak będący braciszkiem, no i kunoichi, która w pewnych okolicznościach podjęła się roli tymczasowego opiekuna niesfornej siostrzyczki - to raczej nie wyglądało na jakoś super podkolorowane, prawda? Pozostawała jeszcze kwestia noclegu, ale tym zająć miał się już ciemnowłosy. Oczywiście jeśli Mitsu zgodzi się na zaproponowany przez niego układ, na co ta przystała po efektownej pauzie na zastanowienie. Ruszyli zatem wzdłuż uliczki, dziewczyna jednak poruszyła temat przydomka nadanego niebieskookiej. Haru spojrzał na nią kątem oka i uśmiechnął się delikatnie pod nosem.
- Powiedziała ci, co? Że jest diablicą? Ona myśli, że to przez jej charakter i sposób bycia, prawda jest jednak taka, że za tą "łatką" kryje się coś, co kiedyś nieświadomie zrobiła - zaczął spokojnie tłumaczyć, rozejrzał się dookoła, po czym kontynuował, zerkając raz jeszcze na towarzyszkę podróży. - Nasz ojciec był shinobi, podobnie jak ty. Nie urodził się w żadnym wielkim klanie, był wolnym strzelcem, po prostu. Ale przez swój charakter narobił sobie wrogów nie tam, gdzie powinien, a oni postanowili się na nim odegrać w najgorszy sposób. Wykorzystali jego rodzinę, czyli nas.
Przerwał na moment, jakby zastanawiając się nad dalszymi słowami. Jak na razie historia zdawała się nie mieć związku z kwestią diablicy, zdawało się to jednak dopiero początkiem. A może końcem czegoś?
- Cała banda wpadła do domu pod nieobecność ojca. Oddzielili nas od matki, słyszeliśmy jej krzyk, mnie pobili, gdy próbowałem bronić Nanę. Chcieli się zabawić, więc postawili młodej ultimatum. Stwierdzili, że jeśli wypije pół litra sake, uwolnią zarówno nas, jak i matkę. Wiedziałem, że nie o to im chodzi, z upitą dziewczynką mieliby więcej frajdy, a ona nawet by się nie stawiała, prawda? Żaden z nich nie mógł jednak przewidzieć reakcji jej organizmu, nawet mnie zaskoczyła.
Skręcił w jedną z bocznych uliczek, cały czas rozglądając się dookoła, jakby nie chciał, by ktoś postronny słuchał tej opowieści. Sama kunoichi mogła się już domyślać, co tak zaskoczyło wszystkich, w końcu sama była tego świadkiem. Mogła sobie tylko wyobrazić, jak wielkie było zdziwienie tamtych opryszków, gdy próbowali ją złapać.
- Wbrew wszystkiemu Nana po wypiciu całej butelki zażądała uwolnienia matki - kontynuował nieco przyciszonym głosem. - Herszt ją wyśmiał, chciał ją chwycić za włosy, ale mu się wywinęła i sama uderzyła w najczulszy punkt. Potem wszystko działo się bardzo szybko. Reszta oprychów się na nią rzuciła, ona zaczęła dosłownie tańczyć między nimi, wykonując przy tym akrobacje tak niewyobrażalne, że nawet ja patrzyłem na to wszystko oniemiały. Domyślam się, że widziałaś szybkość i płynność jej ruchów. W tamtej chwili była zła, niemal wściekła, że ją oszukali. A potem... - zamilkł na moment, zerkając na śpiącą w jego ramionach siostrę. - Sam nie wiem, skąd pojawił się ogień... Wszystko zaczęło płonąć do wtóru jej krzyków i ich jęków. Zdałem sobie sprawę, że za moment wszystko runie, więc... chciałem ją po prostu stamtąd wyciągnąć. W trzech ruchach uszkodziła mi nogę, zanim się zorientowała, że ja to ja, heh. Wtedy rzeczywiście wyglądała jak istny diabeł z głębi piekieł. Wśród tych płomieni znaczy się...
Przystanął na skraju uliczki, przeszedł na drugą stronę nieco większej, bardziej zatłoczonej, i skierował się w stronę pobliskiej gospody. Nie wszedł jednak do środka, a minął ją od prawej, zatrzymując się przed wysokim drewnianym płotem, w którym znajdowała się również furtka - przejście na tyły przybytku. Na jednej z belek przybito tabliczkę zakazu wstępu, obok której wyrysowano paszczę upstrzoną ostrymi kłami. Całość miała zapewne odstraszać, jednak wściekłe szczekanie po drugiej stronie chyba lepiej spełniało swoje zadanie. Haru zagwizdał przeciągle, potem znowu, krócej, a szczekanie przeszło w ciche kłapnięcie paszczą i ucichło. Wtedy chłopak otworzył powoli furtkę i skinął na Mitsu, by ta szła za nim.
Po drugiej stronie płotu znajdowało się przestronne podwórze, przy samym budynku stał wóz zapełniony jakimiś beczkami i skrzyniami - zapewne pełnymi produktów niezbędnych w gospodzie. Jednak tym, co pierwsze rzucało się w oczy, było ogromne czarne niczym smoła psisko, które właśnie sięgało wielkimi łapami aż do ramion chłopaka.
- Ej, Bikou, przestań, bo upuszczę Nanę - zawołał Haru, strącając z siebie zwierza, który spostrzegł zaraz płomiennowłosą i zaczął warczeć. - Spokojnie, jest z nami. To gość, więc bądź miły, dobra?
Wilczur odpuścił, choć nie spuszczał wzroku z dziewczyny, a tej wydawać się mogło, że jego ciemne ślepia skrywają więcej inteligencji, niż wskazywałaby na to przynależność do zwierząt. Ciemnowłosy w tym czasie otworzył drzwi na zaplecze i wszedł do środka, zapraszając również pannę Dohito. Własną siostrę ułożył na ławeczce, podkładając jej pod głowę zwinięty koc, a potem odwrócił się do dziewczyny.
- Nie dokończyłem opowieści, prawda? - mruknął tylko, zapatrzywszy się gdzieś w eter. - Dom spłonął wraz z całą bandą i... naszą matką. Zdołałem wyciągnąć tylko Nanę, która i tak zaraz padła bez przytomności. Gdy zjawili się ci ze straży, musiałem opowiedzieć im całe zajście. Ludzie uznali, że to z winy mojej siostry wszyscy spłonęli żywcem, ona nawet nie pamiętała, co tam się stało. Po powrocie ojca przez jakiś czas mieszkaliśmy w tamtej osadzie, ale nie spodobało mu się, że nazywają jego córkę diablicą, więc wyjechaliśmy. Sęk w tym, że ten przydomek jej samej bardzo przypadł do gustu i często właśnie tak się przedstawiała. Diablica Nanami. A ludzie bardzo łatwo łączyli wątki, zwłaszcza przy plotkach z okolic. To chyba cała historia małego diabełka - zaśmiał się krótko pod koniec.
- Haru, co to za dziewczyna? Cioteczka się wkurzy, jak się dowie, że sprowadzasz panienki - basowy głos od prawej strony kazał dziewczynie spojrzeć w tamtą stronę. Zza kotary wychylił się rosły mężczyzna w średnim wieku o śniadej cerze i dość ciemnych, choć gdzieniegdzie przyprószonych siwizną włosach.
- Nie sprowadzam panienek - sprostował chłopak odruchowo. - Mitsu pomogła mi z Naną, dlatego chciałem się jej jakoś odwdzięczyć.
- Mała znowu pomyliła wodę z sake? - mruknął mężczyzna pod nosem. - Dobra, młody, idź do cioteczki, ja zostanę z paniami.
Chłopak tylko skinął głową i zaraz zniknął za tą samą kotarą. Mężczyzna w tym czasie zajął się przekładaniem towaru z wozu do pomieszczenia i co chwilę zerkał na bursztynowooką.
- Więc? Czemu Haru cię tu przyciągnął? - spytał w końcu. - I jak mu niby pomogłaś, hm?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 458
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Dōhito Mitsuko » 28 lut 2018, o 20:36

Szłam za chłopakiem i słuchałam jego opowieści. Gdyby ją skrócić to byłą sobie rodzinka, ojczulka nie lubili to chcieli skrzywdzić jego rodzinkę. Syna pobili, a córkę chcieli zgwałcić, a aby było łatwiej to ją upili. Pod wpływem alkoholu i emocji zaczęła ich atakować, a na sam koniec podpaliła budynek. Przy okazji zabiła swoją matkę. Jako że dziewczynę przezywali demonem to rodzinka wyprowadziła się, ale dziewczynce spodobało się to przezwisko i się tak przedstawia. Nudna historia jak mam być szczera. Troszkę oklepana, oprócz tego że pod wpływem sake zdobywa dosyć niesamowite zdolności. Gdyby dobrze je wykorzystała to mogłaby stać się silną kunoichi, ale nie mam zamiaru nic z tym robić. Nie chce mi się. Na dodatek zaczął warczeć na mnie jakiś pies i już miałam go wysadzić, kiedy to chłopak zabrał go ode mnie. Jego szczęście, bo byłoby sporo kawałków do zbierania. W końcu znaleźliśmy się w budynku, a tam spotkaliśmy jakiegoś faceta. Zapewne ojca tej dwójki, który coś tam wspomniał o sprowadzaniu panienek.
-Wolę Nanę niż jego. - Odpowiedziałam od razu jakby to było coś naturalnego. Był to także test na to jak zareaguje na moje słowa i jak powinnam dalej prowadzić rozmowę. W końcu Haru poszedł dalej zostawiając śpiącą Nane i mnie z ich ojcem, który zapytał się po co mnie tu przyciągnięto i jak pomogłam.
-Przyciągnął mnie tu aby mi załatwić sypialnie w której prześpię się z Naną. A pomogłam mu zatrzymując pijaną Nanę, bo chciałam ją poderwać. - Machnęłam ręką jakby to było nic i usiadłam na jakimś wolnym krześle czy czymś takim.
Dōhito Mitsuko
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Sagisa » 1 mar 2018, o 15:49

Misja D
19/15+
"Nanami"


Prawda, historia była rozwlekła i może nawet w pewnym stopniu oklepana, ale raczej nie często słyszy się o małych dziewczynkach, które upojone alkoholem rozgramiają bandytów. Ani w ogóle się nie słyszy o małych dziewczynkach walczących z bandziorami. Może i Haru mógł skrócić tę opowieść do podsumowania, jakie stworzyła w swej głowie Mitsuki, widać jednak było, że po prostu musi się wygadać. Kunoichi nie była może jakimś idealnym słuchaczem, który go zrozumie, ale przynajmniej mu nie przerywała. Z drugiej strony czy byłby sens przerywać, skoro sama pytała? Raczej nie.
Doszli w końcu do gospody, ale zamiast wejść od frontu, niebieskooki poprowadził ich na tyły, gdzie płomiennowłosa została obszczekana przez rosłego wilczura. W sumie nie wiadomo, czy udałoby się jej go wysadzić, zanim ostre kły nie dosięgłyby jej gardła, ale cóż... Raczej zwykłym psiakiem to "czarne bydle" nie było. Tak czy inaczej weszli do budynku, na zaplecze, gdzie po chwili pojawił się rosły mężczyzna. Ojciec tej dwójki? Jakby się przyjrzeć, to raczej podobieństw między nimi nie widać, ale można uznać, że to jakiś rodzaj opiekuna dla rodzeństwa. Przypuszczalnie.
Na komentarz dziewczyny odnośnie tego, kogo woli, mężczyzna uniósł tylko brew, uśmiechając się półgębkiem, ale nic nie powiedział. Odesłał młodziaka do cioteczki, a sam zabrał się za przenoszenie towaru, który później trzeba było jeszcze rozpakować. Przy okazji zadał Mitsu dwa luźne pytania, w końcu cisza była taka passée. Gdy padła odpowiedź, zatrzymał się ze skrzynką w ręku przed płomiennowłosą, przyglądając jej się przez chwilę. Przerzucił spojrzenie na słodko śpiącą Nanami, by zaraz znów wrócić nim na Mitsu, która z machnięciem ręki usadowiła się na jednym ze stołków pod ścianą. A potem wybuchł gromkim śmiechem, co przykuło uwagę nawet wielkiego psiska na podwórzu.
- Nie ma co, ciągnie swój do swego - rzucił rozbawiony, odstawiając skrzynkę na stertę już przeniesionych. - Rozczaruję cię trochę, ale nie takie są jego intencje. Z pewnością sam ci nie odda swojej małej siostrzyczki. A jeśli już mowa o podrywie... może to ona poderwała ciebie, hm?
Poczochrał dziewczynę po włosach i wrócił do swojej roboty, będąc w o wiele lepszym nastroju. Co zaskakujące - nawet wilczur zaczął mu pomagać, przenosząc jakieś worki. Za każdym razem jednak, gdy przechodził obok panny Dohito, łypał na nią groźnie ciemnymi ślepiami i mruczał coś. Zupełnie jakby chciał w ten sposób wyrazić swoją opinię na temat pannicy.
- Aa, zapomniałbym! - wypalił nagle mężczyzna, podchodząc jeszcze na moment do dziewczyny. - W tej gospodzie panuje jedna, ale bardzo ważna zasada. Nie lubimy tu awanturników, więc nie rób zbytniego zamieszania, panno kunoichi. Przede wszystkim nie dawaj młodej alkoholu, jeśli nie chcesz brać odpowiedzialności za to, co zrobi. Taka mała przestroga.
Tu mrugnął porozumiewawczo, wtaszczając całkiem sporawej wielkości skrzynię z butelkami. Zajął się wypakowywaniem towaru, gdy za kotarą słychać już było nieco zdenerwowany kobiecy głos. Nie minęła chwila, a w pomieszczeniu pojawiła się wysoka, postawna kobieta o widocznych walorach w postaci sporych piersi i zgrabnego tyłka. Zlustrowała ona zimnym spojrzeniem swych błękitnych oczu Mitsu, zerknęła na śpiącą podopieczną i rzuciła w stronę kunoichi klucz z drewnianą plakietką.
- Trzynastka, masz zniżkę na dzisiejszą noc w zamian za pomoc - mruknęła, zaraz obracając się na pięcie. Za nią stał ze spuszczoną głową Haru. - A ty... następnym razem lepiej pilnuj siostry.
- Przepraszam, ciociu... - szepnął chłopak skruszony, kobieta jednak tylko prychnęła i wyszła.
- Uu, ktoś wkurzył cioteczkę Chu - zaśmiał się pod nosem mężczyzna. - Dobra, lowelasie, zabieraj młodą i pokaż koleżance jej pokój. Potem czeka nas robota z towarem. Miło się gawędziło, Mitsu - rzucił jeszcze, puszczając jej oczko.
Młodzian wyminął go, mrucząc pod nosem coś, co brzmiało jak "Tsume teme", wziął siostrę na ręce i spojrzał jeszcze na płomiennowłosą, wskazując, by szła za nim. Przeszedł do głównej części budynku, w której już robiło się gwarno i od razu skierował się na schody. Szedł w ciszy wzdłuż korytarza, zatrzymując się dopiero przy drzwiach opatrzonych numerem trzynaście. Poczekał, aż towarzyszka wsunie klucz w zamek, po czym skinął jej delikatnie głową i ruszył dalej aż do końca korytarza, skręcając w lewo i znikając z Naną w pokoju. Cóż, to jeszcze chyba nie była pora na realizację planów wybuchowej pannicy...
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 458
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Dōhito Mitsuko » 1 mar 2018, o 20:34

Usiadłam sobie na krześle i odpowiedziałam na zadane mi przez mężczyznę pytania. Widać rozbawiło go to bo się zaśmiał, tylko że ja byłam całkiem poważna. Zadał mi za to kolejne pytanie, czy to przypadkiem ja nie zostałam poderwana, jednak nie wydaje mi się. Chyba że...nie, to raczej nie mogło tak być. W końcu to ja poszłam za nią, nie mogła przewidzieć że oszukam jej brata.
[akap]-Nie wydaje mi się. Raczej nie miała jak się domyślić że sytuacja rozwinęła się tak, jak się rozwinęła. Chyba że po pijaku potrafi także przewidywać przyszłość - Po tym zauważyłam że pies pomagał facetowi z przenoszeniem towaru, ale jakoś mnie to nie zdziwiło. W końcu sama mam 4 pary ust na ciele.W końcu facet przedstawił mi panującą zasadę w zajeździe, ale nie było ona jakaś wymyślna. Po prostu nie sprawiać kłopotów i tyle. W końcu Haru wrócił wraz z swoją ciocią, która rzuciła mi klucz i wysłała do pokoju numer trzynaście. Widać nie była w humorze, przez wypadek z Naną, ale nie chciało mi się już nad tym myśleć. Byłam zbyt zmęczona. Udałam się od razu za chłopakiem i jego siostrą i ten wskazał mi mój pokój, po czym sam poszedł do ostatniego w korytarzu. Westchnęłam i sprawdziłam jak wygląda moje tymczasowe lokum, ale musiałam w końcu odpocząć. Położyłam swoje wyposażenie przy łóżku, jednocześnie kunai pod poduszką i próbowałam zasnąć.[/akap]
Dōhito Mitsuko
 

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Sagisa » 2 mar 2018, o 19:50

Misja D
21/15+
"Nanami"


Kto kogo poderwał w tej całej historii, nie było do końca pewne. Dziewczyna upierała się, że to ona była podrywaczem, ale czy rzeczywiście tak było? Zapewne nikt nigdy się tego nie dowie.
- A czy ty domyślałaś się takiego rozwoju sytuacji? - spytał jeszcze mężczyzna z tym swoim uśmieszkiem, choć sam nie wydawał się czekać na odpowiedź. Raczej dawał Mitsu powód do przemyśleń.
Sam z pomocą wilczura kontynuował przenoszenie towaru, by zaraz zabrać się za jego rozpakowywanie. W tym czasie wrócił również Haru z cioteczką, która rzeczywiście miała dość kiepski humor. Płomiennowłosa dostała jednak klucz do pokoju, co oznaczało gwarancję noclegu, i ruszyła za rodzeństwem na piętro. Tam w dość krótkim czasie się rozstali i kunoichi mogła się zająć sobą. Pokój, jaki jej dano, nie był jakoś specjalnie duży, ale dla jednej osoby wystarczał. W rogu pod oknem stało pojedyncze łóżko, zaraz obok po prawej nieduży stolik z lampą oliwną - aktualnie zgaszoną - przy którym ustawiono pojedyncze krzesło, po lewej zaś wąska komoda, a przy niej niewielka toaletka. Na ścianach powieszono jakieś bibeloty, obrazy pól czy łąk - raczej mało interesujące dla kogoś takiego jak Mitsuki. Dlatego też dziewczyna szybko wylądowała z głową na poduszce, chcąc odpocząć po męczącym i obfitującym we wrażenia dniu. I w końcu zasnęła.

Słońce wkrótce schowało się za horyzontem, ustępując nocy. Powoli robiło się coraz ciemniej, również w pokoju śpiącej Dohito. Cichy szmer przy drzwiach nawet by jej nie obudził, choć czy takie dźwięki w ogóle stanowiły jakiś problem? Za oknem szumiały drzewa to i przy drzwiach mogło coś szurnąć. Przesuwający się po pokoju cień to już inna sprawa... Płomiennowłosa leżała sobie spokojnie na łóżku, kiedy nagle coś na nią spadło. Albo raczej ktoś spadł, jednocześnie unieruchamiając jej ręce. Gdy otworzyła oczy, nad sobą widziała tylko ciemną kotarę długich włosów i... dwa wpatrzone w nią błękitne kryształy.
- Hej, piękna... - szept, znajomy głos, Nana, a potem smak jej ust na własnych. Uścisk na rękach zelżał, a smukłe palce wplątały się w rude włosy, przyciągając dziewczynę bliżej i pogłębiając pocałunek. Moment później Mitsu znów słyszała ten chichot. - Słodka~ Jak nas Haru-nii przyłapie, to będą kłopoty.
Mimo tych cichych słów przestrogi niebieskooka zdawała się nie mieć oporów przed tym, do czego zmierzała ta sytuacja. Wręcz przeciwnie, właśnie po to się wymknęła i tu przyszła. Jedno było pewne - ten nocy żadna z nich nie spędzi samotnie w łóżku~~

Promienie słońca wdzierały się przez okna gospody, zwiastując nowy, pracowity dzień. Cała osada powoli budziła się do życia, a ludzie robili to, co zazwyczaj robili - zajmowali się swoimi sprawami. A Mitsu? Nasza droga Mitsu miała wybór. Mogła tu zostać, bądź ruszać w dalszą drogę. Ku przygodzie!~~ Decyzja należała do niej.

misja zakończona~~
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 458
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: "Gospoda pod Dużym Garem"

Postprzez Dōhito Mitsuko » 4 mar 2018, o 00:34

Gdy tylko promienie światła padły na moje oczy, otworzyłam je. Początkowo byłam lekko przymulona, ale z sekundy na sekundę zaczęłam sobie przypominać o tym co działo się dnia wcześniejszego, a w szczególności co działo się w nocy. Spojrzałam w lewa stronę i widziałam tam burzę włosów. Nana. Aż dostałam gęsiej skórki na myśl o tym jak przyszła do mnie i obudziła mnie pocałunkiem. Jednakże nie mam innego wyboru jak po cichu uciec z gospody, bo prawdą jest że jeśli Haru się dowie o tym co tui zaszło to będą kłopoty, nawet jeśli uprzedzałam że taki jest mój cel. Jakimś cudem podniosłam się i stanęłam obok łóżka, a następnie zaczęłam ubierać się w swoje ubrania. Zabrałam jeszcze kunai spod poduszki i swoją torbę z gliną. Byłam gotowa na opuszczenie pokoju przez okno, kiedy mój wzrok padł na słodkie majtki Nany. Chwilę myślałam nad tym, ale i je schowałam w torbie. Taka pamiątka.
-Do zobaczenia kiedyś, Nana. - Cmoknęłam ją w policzek na pożegnanie, po czym otworzyłam okno i wyszłam przez nie. Teraz tylko jak najszybciej opuścić wioskę i dotrzeć do Sogen.


z/t
Dōhito Mitsuko
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yakiniku (Osada Rodu Akimichi)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość