Polana treningowa Muraia

Kolejna z prowincji Wietrznych Równin o dość pokaźnych rozmiarach. Sakai zamieszkiwane i zarządzane jest przez Ród Akimichi. Prowincja sąsiaduje od południowego zachodu z regionem Samotnych Wydm, a od południowego wschodu z regionem Prastarego Lasu. Od południa Sakai z kolei sąsiaduje z terenami niezbadanymi, co niejednokrotnie powoduje zbrojne utarczki. W prowincji tak jak w regionie, od czasu do czasu dopatrzeć się można niewielkich zagajników leśnych, ale w przeważającej części dominuje ukształtowanie równinne, z wysoką trawą, które idealnie nadaje się do hodowli bądź uprawy roli. Nieopodal granic znajdują się również wioski pod zarządem Szczepu Kakuzu.

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 13 wrz 2018, o 23:07

Musiał podejmować decyzje natychmiastowo i bez żadnego zawahania. Jeśli poczekałby chociaż ułamek sekundy więcej, jedną chwilę, mogło się to dla niego skończyć tragicznie. Mógłby nie uskoczyć przed wozem gdyby zastanawiał się za długo, mógłby na niego nie wskoczyć na czas. Ale dokonywał swoich wyborów natychmiastowo, jednocześnie z głębokim zastanowieniem i zrozumieniem sytuacji. Jego umiejętności szybkiego rozpoznawania zagrożenia i podjęcia odpowiednich działań w zależności od sytuacji stały na najwyższym poziomie i były jednym z jego największych atutów. Wszystko w jego wyszkoleniu, specyficznemu treningowi i zaszczepionej w nim mentalności, miało za zadanie uczynienie z niego jeszcze bardziej niebezpiecznej jednostki, która byłaby w stanie analizować znaczną ilość informacji w ułamkach sekund, wybierając tą najlepszą dla niego. Tak było też tym razem. Wybrał najlepszą opcję. Wystarczyło jedynie poruszyć ciałem w sposób z góry właściwie przesądzony.Wszystko więc poszło jak po maśle, poza jednym detalem którego Murai nie był w stanie przewidzieć. Lejce latały zbyt daleko od niego. Błyskawiczna zmiana założonego planu pozwoliła jednak na osiągnięcie celu. Nici poszły w ruch, lejce trafiły do Kakuzu i ten zaczął spowalniać zwierzęta. Wykorzystał ten czas na zebranie informacji z otoczenia. Krew. Tego można było się spodziewać. Woźnica powinien być albo martwy albo śmiertelnie ranny. Ewentualnie ta krew nie należała do niego a do jego napastnika. Wszystkie te teorie łączyło jedno, co bezpośrednio wynikało z krwi. Ktoś nawiązał walkę. Krwawe ślady prowadziły w stronę końca powozu. Pasowało. Woźnica został ranny i wypadł z wozu. Sama ilość krwi mogła już świadczyć o trafieniu przez napastnika w jakiś punkt witalny.
Pojazd zatrzymał się w miejscu po wysiłku Muraia aby zatrzymać konie. I wtedy niciowec usłyszał kobiecy krzyk, dochodzący z tyłu. Zszedł on z miejsca woźnicy w ekspresowym tempie i skierował się bezpośrednio do zamkniętej od świata zewnętrznego dorożce. Skierował się najszybciej jak tylko się dało. Możliwe że krzyk był efektmem wyłącznie zatrzymania wozu, ale istniała także szansa że kobiecie groziło niebezpieczeństwo. Otworzył drzwi. I zobaczył dwójkę ludzi. Natychmiastowo rozpoznał sytuację i relacje pomiędzy tą dwójką. Relacje napastnik-ofiara. Nici wystrzeliły z ciała Kakuzu najszybciej jak mogły, prosto w rękę napastnika. A dokładniej to w ręce. Odciągnie go od ofiary oplątując w swoisty kokon z nici, nie pozostawiając niczego poza głową. Z zakneblowanymi ustami na wypadek gdyby spróbował użyć jakiejś techniki albo wypluć ukryty w ustach senbon. Ręce były oddzielone od siebie, a nici pomiędzy palcami unieruchamiały je i uniemożliwiały złożenie jakiejkolwiek techniki albo sięgnięcie po cokolwiek. Wyciągnął go z karocy i uderzył kokonem w ziemię. Zagrożenie powinno być zażegnane. Zwracał uwagę na kobietę, przyjmował opcję jakoby ona mogłaby być bardziej niebezpieczna od napastnika. Jego uwaga poświęcona była głównie tej dwójce.
- Co dokładnie się stało? - zapytał się kobiety. Zignorował na razie trupa mężczyzny, chcąc uzyskać jakiekolwiek informacje odnośnie całej sytuacji.


Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Jiongu
NATURA CHAKRY: Doton
STYLE WALKI: Gōken
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 30 (1 poziom)
    WYTRZYMAŁOŚĆ 65 (2 poziom)
    SZYBKOŚĆ 170 (5 poziom)
    PERCEPCJA 155 (4 poziom)
    PSYCHIKA 1 (1 poziom)
    KONSEKWENCJA 95 (3 poziom)
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 410
KONTROLA CHAKRY A
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY:251% [100% bazowe + 6% Wytrzymałości + 55% (Serce Katon B) + 45% (Serce Fuuton C) + 45% (Serce Suiton C)]
MNOŻNIKI:

POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

    NINJUTSU E
    STYLE WALKI: (2 - dziedzina B)
    • Goken - S
    • Seido - A
    KLANOWE A
    DOTON C
    FUUIN D
    KATON B (Klik)
    FUUTON C (Klik)
    SUITON E (Klik)

Nazwa
Jiongu: Reberu Ei

Przedostatni poziom Jiongu. Wprowadza on szereg różnych zmian. Udoskonala zdolności nici, co jest oczywiste, lecz warto o tym wspomnieć. Idąc dalej, pozostają już tylko dwa narządy wewnętrzne: serce i mózg. Dochodzi również bardzo ważna dla Kakuzu rzecz. Zostaje wprowadzona możliwość aplikacji nowych serc. Aktualnie ich limit to trzy, lecz z czasem da się to zmieniać. Schemat zdobywania serc opisany jest poniżej.

Wytrzymałość
Ponadprzeciętny/Przeciętny

Szybkość
Ponadprzeciętny/Przeciętny

Zasięg
25 metrów

Dodatkowe
Wymagana kontrola chakry na D

Koszt Chakry
D: 36% | C: 28% | B: 20% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (na turę)


94%-12=82
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Rindou Arashi » 14 wrz 2018, o 21:36

5 / ...

Tętent Koni powoli słabł, podobnie jak prędkość koni. Po szarpnięciu lejcami zrozumiały, że nie powinny tak pędzić na złamanie karku, aż w końcu zatrzymały się całkowicie tuż przy wysokim drzewie, spoglądając w ziemię i zajmując się skubaniem znajdującej się pod kopytami trawki. Zaskakującym było jak niewiele im trzeba było, aby w pełni się uspokoić. Niestety, nie wszędzie było to takie proste. Nasz heros szybko połączył otaczające go ślady i wydedukował co należało zrobić później. Przeskoczył przez ławkę woźnicy, po czym dostał się do wnętrza karocy, gdzie działy się bardzo interesujące sceny. Bogato odziana kobieta była wręcz wgniatana w wygodną kanapę na której siedziała przez odzianego w ciemnoszare ubrania mężczyznę. Dodatkowo ten trzymał bardzo dziwnie wyglądający nóż, który chciał wbić w jej gardło. Ona starała się stawiać opór, szarpała się, gryzła, odpychała go, jednakże nie miała tyle siły aby wygrać to starcie, na szczęście wtedy zainterweniowały siły trzecie. Kiedy tylko Murai wpadł do środka, zamieniając drewniane drzwiczki w drzazgi, zaskoczony oprawca przeniósł wzrok na przybysza. Niestety nie zdążył zrobić nic więcej, gdyż w tym momencie wystrzeliły w niego dziesiątki nici, najpierw oplatając mu ręce, a potem jego całego, tworząc w ten sposób czarną mumię. - kurwa, zaje.... - zdążył wykrzyczeć, jednakże w tedy jego usta zostały szczelnie owinięte, przez co jedyne co mu pozostało to przyglądać się całemu zajściu. Niestety i na to też nie miał za dużo czasy, gdyż kiedy tylko kobieta złapała oddech, Shinobi wybił nim drugie drzwi, po czym uderzył o ziemię, było ono na tyle mocne, aby ofiara straciła przytomność. Dzięki temu w niciach naszego herosa pozostało jedynie bezwładne ciało.
- Bardzo dziękuję za ratunek... - powiedziała kobieta, starając się złapać oddech. Dopiero po paru płytkich wdechach napełniła płuca, dzięki czemu przestała wydawać z siebie charczące dźwięki. Skłoniła się swojemu wybawcy, po czym przeniosła wzrok na kanapę obok. Dopiero teraz zrozumiała, co tak na prawdę się stało. Kiedy dostrzegła leżącego obok niej mężczyznę, zemdlała, opadając na miękką poduszkę kanapy. Kiedy Murai przyjrzał się jej towarzyszowi, mógł spostrzec, że z jego szyi cieknie krew partiami, mniej więcej w rytmie bicia serca. Co prawda dużo wolniejszego niż zwykle, no ale jednak.
Rindou Arashi
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 15 wrz 2018, o 22:48

Murai widział w swoim życiu dużo aktów przemocy i mordu, doskonale więc zdawał sobie sprawę ze znaczenia pewnych śladów. Dla niektórych niezbyt oczywistych, ale dla niego jak najbardziej. To było wręcz naturalne że łączył pewne fakty i pewne elementy po prostu do siebie pasowały. Dalej pozostawała jedynie reakcja. Zatrzymanie wozu powinno zostać wyczute wewnątrz karocy i ktokolwiek się tam znalazł powinien być już nieco bardziej spokojny. Oczywiście nie dotyczyło to ogromu sytuacji w których owa osoba albo też osoby nadal byłyby w niebezpieczeństwie. Krzyk był tego jednoznacznym dowodem, dlatego Kakuzu nie zwlekał. Nie żeby obchodziło go życie kogokolwiek w środku, nie żeby czuł wewnętrzną potrzebę reakcji na krzywdę. Będąc już w otwartych drzwiach dokładnie zapoznał się z sytuacją. I stanął po stronie kobiety. Dlaczego? A co mógłby otrzymać od owego mordercy? Pieniądze, ewentualnie próbę wbicia swojej broni w ciało Kakuzu. A ze strony kobiety Murai mógł liczyć na pieniądze, wdzięczność i przy okazji nie wdałby się w kontakty z elementem przestępczym. Musiał dbać o swoją nienaganną reputację. Wszystkie te zmienne i jeszcze kilka, przeanalizowane momentalnie, prowadziły do prostej konkluzji. Unieruchomić i przesłuchać. Nici były bezwzględnie precyzyjne. Potencjalny zabójca, po utracie przytomności, nie był już zagrożeniem. Dalej pozostawało jedynie przyjąć wdzięczność od kobiety. Ten element był jednak niemożliwy na skutek utraty przytomności przez nią. To miało najmniejsze znaczenie. Życiu kobiety nic nie zagrażało. Jednak mężczyzna... Po dokładnym i szybkim przyjrzeniu się mu i jego stanowi, Murai pomimo swojej ubogiej wiedzy lekarskiej, był w stanie określić iż mężczyzna żyje. Pierwszym krokiem było zatamowanie krwawienia. Porwana część jego płaszcza zawiązana wokół miejsca krwawienia powinna chociażby na chwilę zminimalizować szkody.
Dalszy krok to wybranie środka transportu. Jego geograficzna wiedza odnośnie okolicy i znajomość możliwości swoich i zwierząt pociągowych powinny dać jednoznaczną odpowiedź. Jeśli szybszym będzie użycie pojazdu żeby dotrzeć do Itojin, to użyje pojazdu. A jeśli szybciej będzie na piechotę to pobiegnie. W pierwszym wypadku przytwierdzi mężczyznę nićmi do siedzenia żeby gwałtowność wynikająca z prędkości poruszania się nie pogorszyła jego ran. To samo uczyni kobiecie, żeby nie wynikła z tego krzywda także dla niej. Zabójcę przywiąże do siedzenia obok miejsca woźnicy, nie rozplątując wielkiego kokonu w którym był uwięziony. Następnie pojedzie prosto w kierunku Itojin, tak szybko jak tylko będzie w stanie. Jeśli jednak opcja z biegiem na piechotę będzie szybsza, co było też bardziej prawdopodobne, to owinie całą trójkę w nici i pobiegnie jak tylko szybko będzie w stanie, trzymając trójkę w powietrzu za pomocą swoich nici właśnie. Wyścig o życie, a właściwie o profity wynikające z uratowania owego życie, właśnie się rozpoczął. A Kakuzu jeszcze nie spotkał się z kimś, kto byłby od niego szybszy. Za wyjątkiem pewnego Jugo, ale jego w owych wyliczeniach nie było sensu ujmować, jako że ten wymykał się na spokojnie logice i kalkulacjom wszelakim.

Spoiler: pokaż
Dobiegająć do wioski Kakuzu natychmiastowo informuje o całym zajściu. Przy bramie podaje zabójcę do pilnowania i zamknięcia celem przesłuchania, a dwójkę oddaje do szpitala. NIe czeka na raport odnośnie ich stanu ale kieruje się właśnie celem przesłuchania owego zabójcy. Jeśli rzecz jasna się da. Ale Kakuzu ma nadzieję na to że duet przeżyje, wszak wybiera najlepszą drogę.
KEKKEI GENKAI: Jiongu
NATURA CHAKRY: Doton
STYLE WALKI: Gōken
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 30 (1 poziom)
    WYTRZYMAŁOŚĆ 65 (2 poziom)
    SZYBKOŚĆ 170 (5 poziom)
    PERCEPCJA 155 (4 poziom)
    PSYCHIKA 1 (1 poziom)
    KONSEKWENCJA 95 (3 poziom)
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 410
KONTROLA CHAKRY A
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY:251% [100% bazowe + 6% Wytrzymałości + 55% (Serce Katon B) + 45% (Serce Fuuton C) + 45% (Serce Suiton C)]
MNOŻNIKI:

POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

    NINJUTSU E
    STYLE WALKI: (2 - dziedzina B)
    • Goken - S
    • Seido - A
    KLANOWE A
    DOTON C
    FUUIN D
    KATON B (Klik)
    FUUTON C (Klik)
    SUITON E (Klik)

Nazwa
Jiongu: Reberu Ei

Przedostatni poziom Jiongu. Wprowadza on szereg różnych zmian. Udoskonala zdolności nici, co jest oczywiste, lecz warto o tym wspomnieć. Idąc dalej, pozostają już tylko dwa narządy wewnętrzne: serce i mózg. Dochodzi również bardzo ważna dla Kakuzu rzecz. Zostaje wprowadzona możliwość aplikacji nowych serc. Aktualnie ich limit to trzy, lecz z czasem da się to zmieniać. Schemat zdobywania serc opisany jest poniżej.

Wytrzymałość
Ponadprzeciętny/Przeciętny

Szybkość
Ponadprzeciętny/Przeciętny

Zasięg
25 metrów

Dodatkowe
Wymagana kontrola chakry na D

Koszt Chakry
D: 36% | C: 28% | B: 20% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (na turę)


82-12=70
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Rindou Arashi » 17 wrz 2018, o 00:05

Rindou Arashi
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 27 lip 2019, o 12:19

W drodze na polankę poczynił niezbędne przygotowania celem zabezpieczenia się przed nieproszonymi gośćmi. Stworzył kilka Dotonowych klonów z minimalnymi zasobami chakry i miał zamiar rozlokować je wokoło polany. Ich refleks powinien być na tym samym poziomie co Kakuzu, w związku z tym powinni wyłapać potencjalne zagrożenie gdyby takowe się pojawiło. Ochrony przed Dojutsu nie zapewniało to żadnej. Warto było jednak próbować ochronić się przed niechcianym wzrokiem w jak największym stopniu. Murai wziął ze sobą dodatkowo kilka beczułek wody celem trenowania technik opierających się na błocie. Jeśli takowe nie występowało naturalnie, to trzeba było je stworzyć sztucznie. Po przybyciu na polankę dokładnie sprawdził ją pod względem wcześniejszego jej eksploatowania. Szukał śladów po technikach, zagubionego ekwipunku. Pozostawionego sprzętu i nienaturalnych przerw w rozwoju roślinności. Nic takiego nie było. Kakuzu mógł w spokoju kontynuować swoją długą treningową sesję.

Pierw Murai rozstawił klony wokoło polany. Upewniwszy się, że w okolicy nie ma nikogo i niczego niebezpiecznego, Dopiero wtedy zdecydował się na przyswojenie kolejnej techniki. Tym razem była ona defensywna i opierała się na Dotonowej ścianie. Kakuzu w większości przypadków był w stanie odpierać ataki przeciwników wyłącznie stosując uniki i zmyłki. Mogły się zdarzyć sytuacje w których porządna technika obronna była potrzebna. I dlatego też podczas swoich poszukiwań po archiwach Itojin znalazł zapiski o odpowiedniej technice. Doton: Doryūheki. Miałaby wytrzymywać nawet bardzo potężne techniki. Zwiększanie swojego wachlarza możliwości było jednym z ważniejszych kryteriów jakie musiała spełniać technika, żeby poświęcenie na nią czasu było opłacalne.
Teorię znał, zdążył się z nią zaznajomić podczas regularnych przerw w treningach innych technik. Praktyka jednak była sprawą całkowicie osobną. Murai nigdy wcześniej nie uczył się technik wpływających na otoczenie do tego stopnia. Dlatego spróbował opierając się na technice Doton: Ganchūrō no Jutsu. Tworzenie kilku słupów obok siebie, to potrafił stworzyć. Doświadczenia z korzystania z tej techniki miały się przełożyć na nowe jutsu, był to jedyny dobry plan w aktualnej sytuacji opierający się na znanych Muraiowi sposobach. Dlatego przystąpił do wykonywania techniki. Raz za razem, w regularnych interwałach pozwalających na zebranie doświadczeń z nieudanych prób. Początkowo wychodziły mu tylko rzędy słupów, ale nieco grubszych i mniej stabilnych od oryginału. Musiał oswoić się z myślą o jednolitej strukturze. Nawet pomimo jego niewątpliwej przewagi nad resztą społeczeństwa i braku wad kruchego, ludzkiego organizmu, nie był w stanie ominąć tego etapu rozwoju. Poświęcenie czasu i niepowodzenia były konieczne.
Jeden dzień nie starczył, musiał wziąć swoje rzeczy i powrócić następnego dnia. Zmiany terenu które następowały pod wpływem tworzenia ściany musiały zostać naprawione ręcznie, grupa klonów zdecydowanie ułatwiła cały proces. Dzień za dniem ściana nabierała kształtu faktycznej ściany. Rosła wrzesz, wzdłuż i była wyższa. Z kilku takich można było stworzyć niewielki, prymitywny domek. Wytrzymałość trzeba było jednak sprawdzić ręcznie, inną metodą. Atakował ją wszystkim, czym tylko mógł. Brutalną siłą, która w jego przypadku nie dawała wiele. Innymi technikami, nićmi które miały się przez ścianę przebić. Ogień spokojnie wytrzymywała. Zdecydowaną większość technik w arsenale Kakuzu, ściana była w stanie przetrzymać. Taki efekt został osiągnięty po tygodniu ciężkich prac nad każdym praktycznie aspektem Dotonowego tworu. Czas, który patrząc na efekt końcowy, nie był w żaden sposób zmarnowany.

Doton: Doryūheki (B)
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 28 lip 2019, o 00:50

Jak można było sprawdzić wytrzymałość bariery stworzonej, z definicji, do celów defensywnych? Atakować. Próbować różnych technik i obserwować czynione przez nie szkody. To była też metoda na odkrycie najbardziej destrukcyjnej techniki. W przypadku Kakuzu było nią połączenie techniki Katon: Dai Endan z dowolnym Futonem. Taka siła pozwalała nawet na zniszczenie owej ściany. Jednak w toku swoich poszukiwań potencjalnych technik do wykorzystania w późniejszych okresach swojego rozwoju natknął się na technikę o zastosowaniu skrytobójczym. Doton: Ganchūsō. Zero pieczęci i zero wyraźnych śladów jej wykonywania. Mogło się przydać w sytuacji, w której musiałby niepostrzeżenie zlikwidować jakiegoś przeciwnika. Zacząć walkę od elementu zaskoczenia, wymuszenia na przeciwniku zmianę pozycji. Mogło się to przydać i zdecydowanie warto było się tego nauczyć.
Teorię Kakuzu wchłonął w ciągu jednego dnia. Notatki które sporządził były czysto techniczne i opierały się na efekcie, pieczęciach, sposobie wykonania i relacjach innych, już posiadających tą technikę. Doświadczenie z techniki tworzącej słupy i ściany były idealne. Wystarczyło zmienić kształt. I usunąć jakiekolwiek pieczęci. Podążając jednak logiką i innymi doświadczeniami, jasno wynikało że technika ta będzie ogromnym krokiem naprzód pod względem trudności. Pierwszy problem - brak pieczęci. Większość technik Kakuzu wykonywał mieszając chakrę za pomocą pieczęci. To oznaczało że tym razem będzie musiał ją zmieszać bez ich pomocy. Czyli użyć czystej chakry Doton. Drugi problem - kolce. Do tej pory nie używał Dotonu ofensywnie, bardziej skupiając się na jego elemencie wspomagającym i klonach. Teraz będzie musiał porzucić dotychczasową metodykę i skupić się na potencjale do zadawania obrażeń.
Wszystko było kwestią praktyki gdy przychodziło do treningu. Przyswajanie nowych technik było procesem mozolnym i długotrwałym, trzeba było się z tym liczyć. Pierwsze próby bardzo często nie wychodziły. Murai nie wyrobił przeświadczenia o wyższości nad innymi przez swój geniusz i talent. Był pozbawiony emocji, całkowicie logiczny. Analizował zjawiska w locie i na ich podstawie korygował swoje plany. Przewidywał wiele sytuacji i odpowiednio się do nich przygotowywał. Nadal musiał przyswajać nowe ruchy w tempie odpowiadającym innym ninja. Nie była to wada ani zaleta - ot kolejna własność jego osoby. Dlatego pierwsze próby nie dawały nic. Mieszanie chakry Doton do techniki bez uprzedniego składania pieczęci było doświadczeniem nowym, przynajmniej jeśli chodziło o Doton. Element powietrza był nieco mniej skomplikowany - przelewał chakrę na broń i tyle. Tutaj przesyłanie chakry do ziemi celem jej przesłania dalej było nie tylko trudne, ale całkowicie nieefektywne. Dlatego musiał szukać innej metody.
Problem drugi szybko został zniwelowany, zmiana podejścia do żywiołu była bardzo prosta. Techniki te nie były kombinacyjne, ale same w sobie mogły bardzo łatwo dac pożądany rezultat. Kakuzu bez składania pieczęci zmuszał ziemię do delikatnego unoszenia się i opadania, ale to wszytko. Noce spędzał na odpoczynku, dnie spędzał na treningach i przeglądaniu archiwów mu udostępnionych, celem znalezienia czegokolwiek co mogłoby pomóc mu w opanowaniu tej konkretnej techniki. Ostatecznie udało mu się znaleźć kilka informacji. Porady od innych ninja, spisane na kartach dywagujących o jutsu. Wizualizacja efektu i skupienie się nie na próbach odwzorowania kształtu i wpływania na ziemię, a na natychmiastowym wyobrażeniu danego efektu. Kolejne dni upłynęły na owej wizualizacji i wcielaniu w życie pozyskanych nauk.
Minął tydzień, a Kakuzu powoli zbliżał się do celu. Stosując nowe metody zrozumienia praw rządzących się tą techniką, zacząć tworzyć owe kolce. Udało mu się, jednak nie oznaczało to sukcesu. Ilość kolców, szybkość ich wysuwania się i dystans. Wszystko to, na przestrzeni kolejnego tygodnia, było doszlifowywane i doskonalone. Dwa tygodnie zajęło, zanim Kakuzu uznał rezultaty za zadowalające i postanowił skupić się na czymś innym. Niekoniecznie technice przydatnej w boju czysto ofensywnie, ale zdecydowanie przydatnej.

Doton: Ganchūsō (B)
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 28 lip 2019, o 11:54

Czego brakowało Kakuzu w jego kombinacjach elementarnych technik? Zatrzymania przeciwnika w miejscu. Miał co prawda technikę do Dotonowych słupów którą potrafił ograniczyć ruchy wroga, ale teraz, posiadając znacznie lepsze zrozumienie żywiołu, byłby w stanie posiąść znacznie potężniejszą opcję. Inne żywioły mu tego nie zapewniały. Owszem, miał swoje pułapki, aczkolwiek powinien też mieć coś szybszego i do użycia natychmiastowego. Miał już kilka zapisanych technik, ale wybrał jedną spośród nich - Doton: Doryū Taiga. Natychmiastowa zmiana podłoża w błoto i skierowanie go w konkretną stronę była na tyle interesującą opcją, że warto było jej spróbować. Zwłaszcza, że w technikach spisanych przez Kakuzu była już jedna która idealnie współgrała z tą, do dowolnej kontroli błota. Jedno jutsu tworzy błoto, drugie wykorzystuje je w dowolny sposób. Reszta technik zadających obrażenia będzie mogła opierać się na tych kombinacjach. Przeciwnik szukający walki na bliski dystans będzie wybity z równowagi, a podejście do wroga będzie miało sens w przypadku Kakuzu.
Klony nadal pełniły tą samą funkcję, co wcześniej. Ochrona, obserwacja otoczenia. Murai z pewnością miałby łatwiejsze zadanie poprzez obserwację kogoś kto ową technikę wykonuje. Jeszcze łatwiejsze zadanie miałby obserwując przepływ chakry i proces jej mieszania do techniki. Na pewno pomagała ilość pieczęci, czyli jedna. Pomagało to że technika była podtrzymywaną, przez co mogła być używana dłuższy czas. I Kakuzu nie był ograniczany absolutnie niczym. Od dawna nikt nie interesował się jego osobą. Treningami, wysyłaniem na misje. Wszelkie drobne oferty odrzucał, skupiając się tylko i wyłącznie na treningach i polepszaniu swoich własnych możliwości w zakresie wykorzystywania żywiołów.
O dziwo samo stworzenie błota za pomocą pieczęci i odpowiednią manipulacją chakrą nie było skomplikowanym procesem. Ilość błota pozostawała niewielka i bardzo łatwo dało się dojść do wniosku, że technika nie jest opłacalna czysto ekonomicznie. Jednak relacje i opisy jutsu jasno wskazywały na "rzekę błota pociągającą za sobą wszystko i wszystkich". Dlatego próbował. Pierw zwiększając ilości błota tworzonego w jednym miejscu, potem wprawiając je w ruch. Przelanie swojej chakry bezpośrednio na powierzchnię dawało lepszy efekt niż w przypadku poprzednich technik z manipulacją terenu. Był to podobny mechanizm jak w technice tworzącej pancerz. Przelanie i rozprowadzenie chakry na konkretnej powierzchni. Jedynie wprawienie w ruch było problematyczne. Na początku Murai po prostu tworzył odpowiednią ilość błota, a potem dopiero wprawiał je w ruch. Po kilku dniach oswajania się z tą myślą zaczął podchodzić do problemu inaczej. Jednocześnie tworzył błoto i nim poruszał. Inną opcją było tworzenie błota i już na starcie nadanie mu jakiejś prędkości, czyli stworzone błoto już stworzone poruszało się w konkretnym kierunku. Wszystkie metody były, czysto teoretycznie, prawdziwe i miały sens. Jednak nie miało sensu stosowanie każdej z minimalnym skutkiem, tylko wypracowanie jednej, o maksymalnej efektywności. I padło na tworzenie błota już ruszającego się.
Trzeba było się śpieszyć. Nie na tyle, żeby technika na tym straciła. Ale na tyle, żeby móc przejść dalej. Kiedy mogli do niego przyjść? W każdym momencie. A ilość treningów w ciągu ostatnich miesięcy i wyjątkowo duża aktywność jego mózgu doprowadzały do zmęczenia. Musiał więc szybko łapać, szybko wprowadzać swoje metody w życie. I w sposób, który nie wpłynie negatywnie ani na niego, ani na technikę. Tydzień był średnią, w której Kakuzu udawało się opanować techniki. Jedne trzeba było próbować dłużej, inne były na tyle proste, że Murai przyswajał ich prawidła szybko i skutecznie. W tym przypadku starczyły trzy dni. Przepełnione co prawda dużym wysiłkiem intelektualnym, ale całkowicie warte wysiłku. Dodatkowo układ chakry stale doprowadzany na skraj, powinien także odpowiednio się wzmacniać, nawet pomimo specjalnego treningu jaki przeszedł w ciągu ostatnich miesięcy. Można było więc określić ten okres wzmożonej nauki jako jeden wielki trening kontroli chakry. I to Kakuzu jak najbardziej odpowiadało.

Doton: Doryū Taiga (B)
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 28 lip 2019, o 12:43

Zrobił przerwę od technik Doton. Murai nie mógł ciągle wykorzystywać tylko jednego serca, musiał próbować znaleźć nowe możliwości w innych rodzajach technik. Aktualnie jego techniki wiatru zadowalały go i spełniały oczekiwania. Ich rola wsparcia dla broni miotanych była zarówno ważna w jego metodyce, jak i potrzebna do elementarnego połączenia z ogniem celem zmaksymalizowania jego śmiertelności. Katon z kolei, ten żywioł był prosty i destrukcyjny. Ale formy owego zniszczenia mogły być skrajnie różne, zależnie od techniki. Katon: Haisekishō, tworzył chmurę łatwopalnego dymu o właściwościach wybuchowych. Technikami wiatru można by przyspieszyć jego rozprowadzanie się, a notką albo jakimkolwiek innym Katonem - odpalić celem stworzenia eksplozji. Aktualnie Kakuzu po prostu ogniem pluł, w czystej formie. Ta zmiana mogła wyjść wyłącznie na dobre. Przeciwnik miał co prawda szansę na uniknięcie zagrożenia, ale sam dym dawał także osłonę przed wzrokiem.
Samo stworzenie łatwopalnej substancji było jedynie początkiem techniki i wcale nie było takie proste. Oczywiście, wyplucie za pomocą chakry Katon czegoś, co ogniem nie było, z definicji było niełatwe. Technika była też obarczona sporym ryzykiem z racji jej wybuchowości. Kakuzu mógł przez przypadek stworzyć ogień i łatwopalną substancję jednocześnie. A ponieważ techniki wydobywały się z jego masek, to mogło to spowodować utratę serca. Musiał działać bardzo ostrożnie. Nici z sercem i maską wystrzeliły do przodu jak tylko się dało. Dalej, złożenie pieczęci. Dodatkowy klon-asystent trzymał w pogotowiu wodę i regularnie polewał nią maskę i jej okolice. I próba. Ogień, bez popiołu. Druga próba. To samo. Trzecia, tak samo. Wyjątkowa ostrożność z jaką trzeba było do techniki podejść dodatkowo wszystko utrudniała.
Dlatego też Kakuzu musiał przeprowadzać kolejne treningi powoli. Normalny tydzień, tutaj zmienił się w dwa tygodnie. Zupełnie jak w technice z kolcami. Tam jednak nie mógł zrobić sobie krzywdy potencjalnie prowadzącej do utraty całej istoty jego żywiołowych połączeń. Dzień za dniem szukał informacji o możliwych pomocach w zakresie tej techniki. Elementów zwiększających jest bezpieczeństwo. Nie znalazł niczego. Musiał poświęcić tyle czasu, ile było potrzebne. I to było jedyne rozwiązanie, którego spróbował. Z każdą kolejną próbą popiołu przybywało, roznosił się dalej i był bardziej wybuchowy. I z każdą kolejną próbą Kakuzu rozumiał coraz lepiej, jak dokładnie zmieszać chakrę celem osiągnięcia tego konkretnego efektu. Aż w końcu postępy zatrzymały się całkowicie. Nie ważne jak wiele prób zostało poczynionych, technika nie stawała się jakkolwiek lepsza niż poprzednio. Można to było interpretować na wiele różnych sposobów, ale najbardziej prawdopodobnym było ograniczenie wynikające z posiadanego przez Kakuzu serca. I ponieważ tego problemu nie był w stanie rozwiązać drogą stałego treningu, musiał przerwać w tym momencie. I wrócić do tej techniki, gdy pozyska nowe, sprawniejsze serce.

Katon: Haisekishō (B)
Murai
 

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Koala » 28 lip 2019, o 17:09

Kobieta, która zbliżyła się do pola treningowego miała długie, złote włosy. Sięgały jej niemal do kolan, plącząc się na wietrze jak nici samej Ariadny. Drobna budowa, wysoka, smukła, nogi jak ostrza mieczy - te, które są stworzone do tego, by wbić się prosto w pierś i zabrać ostatni dech. Jej wzrok na pewno to robił. Błękitno-księżycowe oczy - jak lód, ponętny i kuszący, przesuwał się po szyi w upalny dzień, zostawiał po sobie chłodny, wzbudzający dreszcze ślad. Lub wzbudzałby, gdyby tylko osoba, która tutaj urzędowała, posiadała jakiekolwiek emocje.
Kobieta zatrzymała się przy polu treningowym, opierając jedną dłoń na swoim biodrze. Jej wzrok nie błądził na boki - skierowany był prosto na Muraia. Nie ponaglał, nie wzywał do siebie. Nie przekazywał sobą zupełnie niczego. Jakby Abaddon postanowił przejść tylko bokiem, zaszczycić swoim pięknem, ale nie uszczknąć przy tym ni najmniejszego fragmentu zimy, ni najmniejszego zdrowia. Na jej twarz padał cień od kapelusza, który nosiła - drobny i niewielki, przypominający czarny berecik. Świetnie komponował się z jej kusą, obcisłą bluzką, która podtrzymywała jedynie jej piersi i krótkimi spodenkami, jakie nosiła. Do tego wysokie buty na wyższym obcasie, które opinały jej jędrne łydki. Wszystko uzupełniały dodatki, które wiązały ją ze światem ninja. Namalowane na prawej ręce symbole fuinjutsu, torba na sprzęt, druga, już mniejsza, na udzie, łuk przewieszony przez plecy i średni zwój.
- Wezwanie od lidera. - Odezwała się bez najmniejszego poruszenia, kiedy już Pusty zwrócił na nią swoją uwagę. Bez żadnego "me", "be", bez wzruszeń i zbędnych ukłonów. Nie drgnęła nawet. - Na granicach trzech klanów rozpoczął się kataklizm. Wymiera roślinność, giną zwierzęta i wszystko, co żywe. Powód: nieznany. W Midori organizowany jest obóz najemników. Udasz się tam i zbadasz sytuację. - Sięgnęła do torby na swoim zgrabnym biodrze i wyciągnęła z niego list - zapieczętowany i zawinięty tasiemkom. Rzecz jasna - wszystko zgodne z tym, co reprezentował sobą lider klanu. List przedstawiał informację, które zostały podane przez kobietę. - Czy mam coś przekazać? - Niewiasta w razie potrzeby opatrzyła Muraia wszystkimi niezbędnymi informacjami dodatkowymi, które były mu potrzebne do podróży, włącznie z datą, kiedy miała cała ekspedycja z Midori ruszać, by zbadać dziki teren. Potem odeszła tak samo, jak się zjawiła - całkiem gładko,tylko tym razem całkiem spodziewanie.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 832
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 14:07
Wiek postaci: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Polana treningowa Muraia

Postprzez Murai » 28 lip 2019, o 20:59

Nad następną techniką myślał bardzo skrupulatnie. Czy zainwestować swój czas w polepszenie umiejętności walki bronią miotaną? Mógłby. Tylko po co, skoro ma kontrolę nad swoimi shurikenami? Miało to jedną zaletę - nie wykorzystywał chakry, Nawet pomimo swojej ogromnej biegłości w zakresie chakry i jej równie dużych ilościach, Murai powinien mieć jak atakować bez jej wykorzystania. Przykładowo na wypadek odpowiadający pochłanianiu chakry przez robaki albo jakikolwiek inny czynnik. Dalej jego opcje obejmowały treningi konkretnych ruchów w starciu bezpośrednim, kolejne techniki jego nici, wprowadzenie jednego z do tej pory niezrealizowanych pomysłów. Wszystko to były opcje które musiał brać pod uwagę. I oczywiście kolejne techniki elementarne, zarówno do połączeń jak i do samodzielnego użycia. Techniki pieczętujące. Miał dużo opcji, ale problemem było wybranie tej jednej, odpowiadającej jego aktualnym potrzebom. A czego potrzebował aktualnie?
Możliwości miotania shurikenami nie były pierwszą potrzebą. Techniki nici? Aktualnie miał wystarczająco zadowalający poziom obeznania. Ale była jedna technika. Doton: Doro Hōshi. Tą planował już wcześniej. Kontrola swojego błota za pomocą techniki? Wcześniejsze stworzenie strumienia błota i jego kontrola? Błoto dało się dodatkowo spiec Katonem i je utwardzić. Technika nie wymagała pieczęci. Było to idealne, mógł i stworzyć błoto i kontrolować je jednocześnie. Idealna technika wsparcia, uzupełniająca jego aktualne możliwości. Miał już nieco wprawy w tworzeniu błota przez jedną z poprzednich technik, dlatego stworzenie materiału do ćwiczeń było znacznie łatwiejsze niż wcześniej. Mógł rozpocząć trening.
Zgodnie z notatkami obowiązywała podobna zasada jak w technice do tworzenia kolców. Wizualizacja i siła woli, które pozwolić miały na wpływanie na okoliczne błoto. I rzecz jasna chakra. Zmieszanie jej bez pieczęci ponownie miało być największym problemem, tym razem jednak Kakuzu miał doświadczenie. Wszystko musiało być łatwiejsze niż poprzednio. Pierwsza próba oczywiście nie dała rezultatu. Chciał unieść błoto i stworzyć z niego kulę, ale ledwo uniosło się ponad poziom ziemi. Za pomocą przyniesionej wody zmienił cały okoliczny grunt w podmokłe bango, nie mogło mu zabraknąć materiału do ćwiczeń. I próbował, cóż innego mógł zrobić?
Używał gestów. Wzroku. Próbował przelewać chakrę do okolicznego błota celem zmuszenia go do współpracy. I ten akurat sposób działał najlepiej, błoto zdołało się ukształtować w pożądany przez Kakuzu sposób. Minęły trzy godziny od rozpoczęcia, a pierwsze postępy były widoczne. Niestety technika daleka była od użyteczności w warunkach bojowych. Była zbyt wolna, ruchy błota nie dawały żadnej przewagi jeśli były takie wolne. Nawet Dotonowy klon, który był znacznie wolniejszy od Muraia, był w stanie przegonić lecącą maź. Dlatego wyścigi pomiędzy strugami błota a klonami Muraia, zajęły mu kolejne kilka godzin. Wyścigi w których zwycięstwo było możliwe tylko i wyłącznie, gdy błoto prześcignie klona za każdym razem.
Nastał wieczór. Robiło się już nieco ciemno, ale postępy były na tyle szybkie i interesujące, że Kakuzu nie zaniechał dalszych prób. Błoto było już szybkie, a jego ilość znacząco wzrosła. Nie było problemu z kontrolowaniem go na większych odległościach. Błoto można było zmiękczyć wodą albo spiec Katonem, przez co utrzymywało swoją formę. Do tego wszystkiego potrzebny były jeszcze Suiton, ale tą część jego umiejętności będzie mógł w każdej chwili opanować. Aktualnie wody po prostu nie potrzebował. Mógłby trenować dłużej, gdyby nie zasoby chakry które bardzo szybko osiągnęły krytyczny poziom.

Doton: Doro Hōshi (B)


- Ktoś się zbliża. Kobieta. Nie kryje się, nie ma widocznego uzbrojenia. - zakomunikował jeden z klonów, gdy tylko Kakuzu zaczął się zbierać do domu. Jeśli to był przeciwnik, to wybrał sobie jeden z lepszych momentów na atak. Ten się jednak, zgodnie ze słowami klona, nie krył. Nie był uzbrojony, ale broń można było wyciągnąć z dowolnego miejsca. Prosty zwój albo nawet otoczenie - wszystko mogło służyć za broń. Jeśli faktycznie był to przeciwnik, to musiał być bardzo pewny siebie zbliżając się tak nieostrożnie do miejsca pobytu jednego z silniejszych przedstawicieli szczepu Kakuzu. Nawet pomimo niskich zasobów chakry serca głównego, Murai był w gotowości do walki. Oczywiście istniała opcja iż ta kobieta nie ma złych zamiarów i przyszła jako czyjś wysłannik albo samodzielnie, z jakąś sprawą do Pustego. Była to nawet szansa spora. Niemniej jednak trzeba było zachować wszelaką ostrożność, nawet jeśli szansa na obrót wypadków zakończony konfrontacją wynosiłaby jeden procent.
Czekał na nią, był gotów do konfrontacji. Jego mowa ciała nijak na to nie wskazywała. Udawał że przegląda zawartości swoich zwojów w celu stworzenia iluzji bycia zajętym. Jednak gdy ta przekroczyła granicę okalających polanę drzew, natychmiast zwrócił się w jej kierunku. Łapał wszystko co było w niej nie tak, wszystkie elementy jej postaci. Łuk. Czyli długi sytans. Teoretycznie mogła zająć pozycję strzelecką już wcześniej. Pieczęci na ręce, pewnie w celu szybszego wyciągania strzał. Brakowało kołczana, więc taka opcja była więcej niż prawdopodobna. Kapelusz zasłaniający padające na jej twarz światło w roli ograniczenia niewygodnych zjawisk pogodowych. Jej ubiór był sprawą osobną, ale zgodnie z nim można było wysunąć wniosek o jej pewności siebie. Tylko czemu buty tak niepraktyczne pod względem konfrontacji? W tym momencie nie miało to znaczenia, ale gdyby do czegoś doszło? Niepotrzebny, zbędny element.
Kobieta przemówiła, a Murai nie przerywał jej i pozwolił mówić. Mitsuchi czegoś chciał. Zbadanie nietypowej sytuacji na granicy trzech prowincji. Oznaczało to, że te trzy konkretne klany zamieszkujące dane tereny będą chciały mieć na to jak największy wpływ i wyciągnąć z tego jak najwięcej. To z kolei oznaczało, że jego obecność może mieć realny wpływ na przebieg wydarzeń. Miał w zasadzie kilka pytań odnośnie tej sytuacji, ale zanim je zadał postanowił przeczytać list. List oczywiście był przeczytany przez klona, samemu nie ruszał się z miejsca i nadal zajmował się sprzętem. Czekał na atak. Jeśli ta tutaj była klonem, którego stworzono żeby zająć jego uwagę, podczas gdy oryginał właśnie w niego celował? W takim wypadku schowałaby łuk, ten jeden element jej ekwipunku zdradzał potencjalny przebieg wydarzeń. Czy powinien zakładać, że ta osoba jest profesjonalistką, czy może osobą zdolną do popełnienia tak oczywistego błędu?
- Kilka pytań, jeśli łaska. Prosiłbym o dokładną lokalizację obozu najemników. Czy Mitsuchi-dono wspominał o byciu tam osobiście, czy może w przebraniu? Jakie dokładnie okoliczności towarzyszą wymieraniu istot żywych na tamtych terenach? O jakie dokładnie prowincje mowa? Kiedy dokładnie ekspedycja wyruszy? - pytania które miały i doprecyzować jego rolę i podać dokładne położenie geograficzne. I czas w którym powinien się pojawić na miejscu. Wszystko było potrzebne, a ona każdej z tych informacji mu udzieliła.
- Że przyjąłem rozkaz i że wyruszam z samego rana. - odpowiedział, dając tym samym pretekst do zakończenia rozmowy z kobietą. Ta oczywiście odeszła, a klon odprowadzał ją wzrokiem do momentu jej zniknięcia za horyzontem. Murai skończył udawany przegląd ekwipunku, za jednym wyjątkiem - ziemię w swojej grudzie w jednym ze zwojów zamienił na błoto. W ramach przygotowania potrzebnego materiału. Zebrał wszystko, przywołał wszystkie swoje klony w takiej obstawie wrócił do domu. Oczywiście zbliżając się do terenów zamieszkanych zdążył je odwołać, żeby nie wzbudzać sobą większej uwagi.

z/t
Murai
 

Poprzednia strona

Powrót do Sakai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości