Środek lasu z dala od wioski

Kolejna z prowincji Wietrznych Równin o dość pokaźnych rozmiarach. Sakai zamieszkiwane i zarządzane jest przez Ród Akimichi. Prowincja sąsiaduje od południowego zachodu z regionem Samotnych Wydm, a od południowego wschodu z regionem Prastarego Lasu. Od południa Sakai z kolei sąsiaduje z terenami niezbadanymi, co niejednokrotnie powoduje zbrojne utarczki. W prowincji tak jak w regionie, od czasu do czasu dopatrzeć się można niewielkich zagajników leśnych, ale w przeważającej części dominuje ukształtowanie równinne, z wysoką trawą, które idealnie nadaje się do hodowli bądź uprawy roli. Nieopodal granic znajdują się również wioski pod zarządem Szczepu Kakuzu.

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Hikari » 23 lip 2018, o 06:56

~ Wszystko albo nic ~
Misja rangi C 17/30+
Yuiji Saga




Yuji wybrał, aby na niego poczekano w środku z jakimś źródłem ognia. Nie było miłe chodzenie po ciemku w żadnym wypadku, a tego już w tej przepasce powoli było zbyt wiele. Cóż ryzyk fizyk prawda? Tak czy inaczej wchodząc do jaskini lwa narażamy się na niebezpieczeństwo, teraz to tylko pytanie brzmi które jest większe, a które mniejsze.
- Rozszarpywał, ale się uspokoił przy mnie po dokonaniu zemsty. Teraz po zabiciu całej bogatej rodziny z Ryuzaku mieszkającej na prywatnej wysepce zostało tylko to co jest z nimi związane. Teraz już chyba rozumiesz dlaczego nic innego mi nie zostało, w księgach bingo pewnie dalej widnieję. Sprawa przedawniona to już nikt tutaj nie poszukuje mojej twarzy tak bardzo.
Poszukiwanie drzwi poszło dość łatwo, chociaż ku zdziwieniu były one drewniane z wieloma metalowymi elementami. Skupiając się na jakimkolwiek dźwięku żaden nie nadszedł. Po zamknięciu dostępu do środka na jedną zasuwkę można było zdjąć skrawek materiału pozbawiający wzroku. Nareszcie wolność dla oczu, tylko powstał jeden problem. Dopływ światła nagły niemalże oślepił. Niczym notka świetlna, a może nawet takowa była użyta? Cóż ciężko wnioskować, ale moment do zdrady wybrany idealny... Tylko żadna takowa nie nastąpiła. Gdy wszystko wróciło do normy dało się zauważyć za sobą szczelnie zabunkrowane wejście drewnianymi belkami wzmacnianymi żelazem. Drzwi miały trzy zasuwy, a także trzy klucze. Postarali się dość o bezpieczeństwo.
- Zamknij też resztę, wszyscy są już w środku.
Po wykonaniu zadania można było ruszyć szczęśliwie do przodu. Wszystko zgodnie z planem, czyli ten człowiek albo czekał na jeszcze lepszą okazję i teraz tylko utrudnił możliwą ucieczkę prosząc o tak szczelne zamknięcie bazy albo mówił prawdę. Tylko w tym miejscu dbali o zabezpieczenia. Dalsza droga była kręta z paroma gałęziami. Zdaje się, że gdyby nie taka dobra znajomość tuneli dałoby się zagubić, chociaż droga trwała zaledwie kilka minut. Do większej hali, gdzie były porobione drewniane przybudówki. Zdawałoby się, że problemem mogłoby być dwa ogniska z wielkimi garnkami nad nimi, ale dym uciekał do paru dziur w suficie. Nie docierało przez nie światło, tak więc wcale nie było płytko, a ktoś musiał to stworzyć. Wiadomo troszeczkę czuć palenisko w środku, ale nie ma co narzekać. W końcu robią tam jedzonko prawda? Przy nich stała jakaś blond włosa starsza kobieta, pewnie miała z czterdzieści lat. Poza tym przy palenisku siedział bezimienny na drewnianej belce, a obok niego jakiś grubszy kolega. Pochodzenie można łatwo określić.
- Mogło być gorzej co? Rozgość się, najpierw coś przekąsimy na ruszt, powinno być niedługo gotowe. Za godzinę spotkamy się u mnie, ten ostatni budynek.
Co do reszty... W dwójce drewnianych przybudówek ktoś wciąż żył, co daje razem szóstkę ludzi. Ciężko cokolwiek więcej powiedzieć skoro się nie widziało nikogo, ale da się na pierwszy rzut oka powiedzieć czyjąś obecność. Jakieś dźwięki chrapania, a w drugim widoczny cień.
- Zapoznajcie się z nowym, to Yuji Saga i jutrzejszego dnia nam pomoże. Za godzinę z mapą widzę u siebie wraz z nim Tadao i opracujemy jakiś plan. Do tego czasu każdy niech robi co chce.
Po swojej przemowie na przyjście ruszył do swojego domu. W międzyczasie wyrzutek mógł zrobić co chciał, ale warto wspomnieć, że dostał porcję czy dwie bardzo dobrego, a zarazem sycącego ramenu.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yuji Saga » 23 lip 2018, o 07:48

Poprosiłem o zostanie z moim źródłem światła, tak stało się, na całe szczęście, bo w ostateczności jakbym nie mógł się odnaleźć w ciemności to bym użył wybuchu by coś zobaczyć, a to mogło się dość nieciekawie ale zarazem interesująco zakończyć. Lubie wybuchy, są nagłe, robią duży hałas, są pokaźne, a potem znikają by znowu zaatakować. To coś jak ja, nie ukrywając. Teraz w Kami no Hikage wybuchłem, ale to nie był jakiś najsilniejszy wybuch. Najpierw słaby, potem silniejszy i tak dalej aż dotrzemy do najsilniejszego wybuchu, który zatrzęsie światem z mojego rozkazu, z woli boskiej.
Podczas mojej przechadzki do drzwi, gdzie miałem wyciągnięte drzwi, by wymacać mój nowy znajomy, który już mi podpadł postaowił mi trochę opowiedzieć co nieco. Informacjami nigdy nie pogardzę, a za ciekawe historie nawet dopłacę. Ta mała część historii była dobrym prologiem do dalszej opowieści, za resztę nawet zapłace, serio. Bezimienny, czyli mój Uszebti, będę go tak nazywał, ale nie przy nim, życie mi jeszcze miłe. No więc, mój mały doktorek nerwosolek rozszarpywał ludzi, ale po spełnieniu zemsty się uspokoił. Typowe trochę, ale nadal tkwi w nim ta furia zrodzona z zemsty, więc nadal może być bestia w ludzkiej skórze. Ja też mam do wypełnienia zemstę, na moim ojcu. Dalej dowiedziałem się, że w jednym z krajów kupieckich, nie moich oczywiście, bo jakby to był mój to bym pewnie słyszał o tej historii, no wracając, została zabita bogata rodzina. Moja przypuszczenia były proste. Był ich zabawką, od małego, poniżany, na uwiezi i tym podobne, aż wreszcie bestia wybuchła. Chętnie bym się dowiedział wszystkiego z szczegółami, ale się nie dało w tej chwili.
Odnalazłem moimi łapkami drzwi. Na moje szczęście, to nie były kraty, ale drewno wzmacniane metalem. Czyli moje przypuszczenia były błędne, chyba miałem po prostu paranoje, co nie? Nieee. To po prostu były zabezpieczenia przed nieznajomymi, no już teraz trochę bardziej znanjomymi, ale jeszcze nie znam ich na tyle dobrze by im ufać, tak jak oni mnie. Każdy z nas jest czujny na ruch drugiego, jakby wyczekiwał wyciągnięcia noża i próby dźgnięcia. No ale jak na razie nic się takiego nie stało. Ja po prostu wszedłem do środka, trochę zdziwiony tym, że jednak nie trafiłem z tą klatką. Zamknąłem za sobą. Zdjąłem opaskę i zostałem oślepiony przez światła z pochodni. Oczywiście miałem odruchy zasłonienia się. Zmrużyłem oczy, a do tego zasłoniłem oczy ręką, by nie być dalej oślepiany przez światło oraz moje oczy mogły wrócić do normalnego stanu. Po dobrych paru chwilach tak się stało. Mogłem znowu cieszyć się wzrokiem w ciemności, no z pochodnia niedaleko, to był plus. Rozejrzałem się na boki, zwykła typowa akcja, każdy by to zrobił na moim miejscu. Szczeliny były zablokowane, postarali się cwaniaki, czyli dbali o swoja prywatność.
-Okeeeeej~- rzuciłem na rozkaz by zamknąć na resztę zamków drzwi, tak zrobiłem. Chociaż ciekawski byłem, chciałem zobaczyć co za tymi drzwiami, ale no otworzyć nie mogłem. Jakby był wizjer czy cos w tym stylu to chętnie, ale nie teraz, bo jeszcze dostanę po głowie. Odwróciłem się i ruszyłem dalej za Noriem, który oświetlał mi drogę niczym latarnia morska dla statków.
Droga przez jaskini była dość kręta, ale próbowałem zapamiętać, jak to się szło. Czyli po prostu skręciłem raz prawo, lewo czy inne. Potem będe mógł przełożyć to na drogę powrotną, ale będzie tylko na odwrót i tyle. Dlatego wysilałem wszystkie moje szare komórki na zapamiętanie zakrętów. Może się uda, może nie. Na całe szczęście droga trwała kilka minut, więc miałem nadzieje, że to co miałem na górze czyli mózg w głowie spełnił swoją rolę.
Dotarliśmy do wielkiej hali w jaskini. Gdzie były zrobione drewniane przybudówki, były paleniska, gdzie mieli jeszcze odejście dymu z jaskini. Pełna profeska. Mała jaskinia w której można porządnie mieszkać. Nieźle. Coraz bardziej mi się podoba. Przy palenisku były trzy osoby. Spodziewałem się tylko mojego nerwuska, a tam był jeszcze gruby koleś, możliwe, że Akamichi ale nie można odrazu posądzać grubasków o pochodzenie z tego klanu, do tego była też starsza kobieta o blond włosach. PIĘKNY KOLOR WŁOSÓW! TEŻ TAKI MAM! Piękne bujne blond włoski, jaki ja jestem boski. Tak mi się przypomniało o mojej ponad przeciętnej urodzie. W zabudowaniach były też inne osoby. Jedna chyba spała, bo można było to usłyszeć, a druga coś sobie tam robiła poza widokiem moich oczu. Norio zwrócił się do mnie, a ja z uśmiechem odpowiedziałem rozkładając ręcę jakbym chciał to wszystko ująć.
-To jest wspaniałe. Myślałem że będzie sto razy gorzej a się myliłem, jesteście tutaj dobrze ugoszczeni. No i macie jeszcze innych towarzyszy, chętnie poznam.- położyłem rękę na moim biodrze, dałem się przestawić Noriemu, który dał jeszcze nam wytyczne, że ja i jakiś TADAO mamy się u niego stawić za godzinę z mapą. No dobrze, czyli miałem godzinę zabawy dla siebie, mi się to podobało. A ten o którym wspomniał. Nie znam, ale myślę, ze to ten co chrapie, no chyba że to ten co pracuje w przybudówce. Bo ta kobieta przedemną raczej nie ma tak na imie, zdziwiłbym się. A i co się tyczy kobiety. No właśnie, kultura wymaga przedstawienia się. Bardzo szybko podszedłem do kobiety, ukłoniłem się i przedstawiłem.
-Yuji Saga, miło mi was poznać, od dzisiaj będziemy ze sobą trochę pracować, ale jak nam się poszczęści to praca będzie dłuższa.- uśmiechnąłem się do niej i puściłem oczko. Następnie podszedłem do grubaska, podałem mu dłoń.
-Yuji Saga, miło mi poznać.- kiwnąłem do niego głową z ciagle wyszczerzona miną.
-A i chciałbym przeprosić za tamto wcześniej. Przepraszam, mój błąd.- zwróciłem się do mojego Uszebti, ale nie powiedziałem żadnego imienia. Chociaż nie zapomniałem co on wyczyniał, ja tego nigdy nie zapomnę i mu tego nie popuszczę. No ale pozory warto zachować, co nie?
Do tego dostałem aż dwie procje ramenu! Panie! Ja jestem dużym chłopcem, musze jeść. Nie pogardzę takimi łakociami. Usiadłem sobie spokojnie i zacząłem jeść zadowolony, ale przed tym podziękowałem i zadałem pytanie.
-No to co tutaj ciekawego robicie? czym się zajmujecie w tym całym przedsięwzięciu? Jeżeli mogę zapytać~- i zacząłem jeść czekajac na odpowiedź. Oczywiście na nią oczekiwałem od kobiety i tego Akamichi, od mojego Uszebti nic nie usłyszę.
Yuji Saga
 

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Hikari » 23 lip 2018, o 22:25

~ Wszystko albo nic ~
Misja rangi C 19/30+
Yuiji Saga




Historie ludzi bywają czasem trochę bardziej interesujące niżeli się wydaje na pierwszy rzut oka. Wraz z poznawaniem szczegółów zdawała się być coraz lepsza, chociaż wiele można się domyślać ostatecznie. Czy to wszystko jest prawda? To jest pytanie, bo wyrastanie jako wyszydzany niewolnik w bogatej rodzinie to bardzo typowa historia. Czyżby nasz prowadzący poszedł na taką prościznę? O tym Yuji może przekonać się tylko w jeden sposób, pytając o całą resztę. Oczywiście w o wiele dogodniejszym terminie, teraz czasu wiele nie było, bo można było podziwiać wnętrze bazy. W dodatku wydawało się, że drogę jego umysł zdołał zapamiętać, ale w pewnych momentach musiałby się chwilę zastanowić. Troszkę tych zmian kierunków było, a jeden fragment był kółkiem z siedmioma rozwidleniami bez jakiegokolwiek znaku. Trzeba przyznać, że dostanie się tutaj bez znajomości terenów było porządnym wyzwaniem, pytanie tylko jak daleko sięga ta sieć tuneli. Może to tylko była iluzja.
- To tylko jedna z trzech kryjówek. W dodatku ta najbardziej prowizoryczna ze względu na warunki, nie było łatwe załatwienie tutaj wszystkiego, ale się udało. A i zapomniałbym, plecak zostaw przy zbrojowni.
Powiedział to już po przedstawieniu nowego towarzysza wszystkim, które swoją drogą nie przyniosło wiele ekscytacji. Każdy raczej po prostu się spojrzał w jego kierunku, chciał spojrzeć jak wygląda nowy przybysz. Z tego powodu nie mogli się zawieść, plecy, klata, barki jakby całe życie podnosił ciężarki. Wzrostem przewyższał większość ludzi, ale tutaj jakoś się mieścił, chociaż momentami było niebezpiecznie nisko i trzeba było się schylać aby ruszyć dalej. Czy to ważne? Mężczyzna z Shigashi no Kibu doszedł tutaj i mógł teraz swoją postawą zachwycać wszystkich. Przez parę sekund, kiedy wszyscy wrócili do swoich zajęć. Nie było to nic straconego, bo po odłożeniu dodatkowego bagażu z barków, który swoją drogą trochę nam zmęczył mięśnie, ale w stresie całej podróży chyba o nim już zapomnieliśmy całkowicie. Tak czy inaczej nadszedł czas do poznawania reszty, a zaczęcie najlepsze było od trójki przy pachnących garach. Co wcześniej nie było widoczne, ale stało się z przyjściem bliżej bezimienny z nieznajomym popijali sobie sake.
- Kin Koseki, liczę na owocną współpracę. A czy nam się poszczęści, to się pewnie niedługo dowiemy.
Co ciekawe jej imię znaczyło dosłownie złoty. Oderwała się od garów i lekko ukłoniła z uśmiechem, aby po chwili wrócić do swojego zadania. Dokładniej po puszczeniu oczka. Mimo swojego wieku nie można było o niej powiedzieć wiele złego, trzymała się swojej urody dość dobrze, chociaż lekki zarys zmarszczki na czole już się pojawiał. Blond włosy sięgały do ramion, a niebieskie oczy niczym ocean mogły zauroczyć niejednego trzydziestolatka lub nawet młodszego. Z bliższa wydawała się o dziesięć lat młodsza, może te wrażenie pierwsze czterdziestki było lekko złudne? Szczególnie, że ubrana była w dość przewiewną, ale zakrywającą wszystko co trzeba sukienkę sięgającą za kolana. Ciężko określić przez to dokładnie figurę, ale ta zła być nie mogła. Dalej przyszło na grubaska, który nie mógł się doczekać posiłku i zagryzał swój trunek jakimś przypieczonym kawałkiem mięsa.
- Akimichi Taro, mi także miło.
Kolejne imię, co pasowało do osoby. W końcu synem był, wielkim także chociaż nie koniecznie w wysokości, a raczej w szerokości. Tylko czy to jest jakiś problem? Wydawał się bardzo wesołym człowiekiem, uśmiech nie chodził mu z twarzy, chociaż to może zasługa pysznej przystawki czy alkoholu. Czy warto coś więcej o nim wspomnieć? Najwyżej, że przypomina kulkę, albo jakiegoś trenera dziwnych potworów. Oczywiście gest ręki odpowiedział. Więcej o nim wiele nie można powiedzieć na tą chwilę, no poza tym, że burczało mu w brzuchu lekko. Pewnie cały jeden garnek był dla niego samego. Lepiej na ten moment było się skupić na bezimiennym, który usłyszał przeprosiny. Co prawda mogły być udawane, ale wciąż fakt jest faktem prawda? O ile nie umie czytać ludzkiego serca wszystko powinno być w porządku. Zapadła chwila ciszy w trakcie której mierzył wzrokiem, jakby wydawało się, że jakoś wyczuł oszustwo, ale po chwili kiwnął głową. Gdy to wydawało się końcem ten sięgnął po nieużywaną czarkę, wypełnił ją sake i podał Yujiemu. Wcale ostatecznie mógł nie być najgorszy póki szanowało się jego zasady. Tylko czy to było szczere? Cóż to już zupełnie inne pytanie. Wypadało w takim przypadku się napić razem z resztą, prawda?
- Ja zajmuję się głównie wyszukiwaniem terenu na takie bazy, a potem jego zagospodarowaniem. Co do całego przedsięwzięcia... Cóż można powiedzieć, że napadamy bogatych, mścimy się razem z tymi, którzy może nie posiadają do tego wystarczającej siły, ale waleczne serce w zamian za przyszłą współpracę z nami.
- Chociaż aby usłyszeć nasz końcowy cel to trochę za szybko kochaniutki.
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yuji Saga » 25 lip 2018, o 08:26

Musiałem zostawić jeszcze mój bagaż w wyznaczonym miejscu. Oczywiście to zrobiłem. Chociaż zupełnie o nim zapomniałem. Mogłem nawet z nim spać i nie pamiętać o nim. Zabawne trochę. Chociaż mniejsza, najbardziej byłem podekscytowany tym, że to jest jedna z trzech kryjówek. Musze wam powiedzieć, że chyba warto się z nimi zaprzyjaźnić, zdobyć odpowiednie informację o tworzeniu takiej bazy i takie tam. Nauczę sie, wykorzystam ich jak tylko będę mógł. Bo czemu nie? Jestem bogiem, mogę takie rzeczy robić kiedy tylko chce, jak chce. Wszystko mogę, wszystko jest moralne w moim przypadku, a jak powiem, że nie jest to wtedy nie jest.
Kobieta którą na początku zapoznałem nazywała się Kin Kouseki. Kiedy ktoś ma na imie złoto to musisz wiedzieć jedno. To na nic się nie przekłada pewnie. No jakby byla bogata, miała by złoto to chyba by raczej nie siedziała w kryjówce. Ludzie kiedy mają pieniądze, a nawet za dużo, to porzucają pracę, nie martwia się o niczym i takie tam. No ale ta kobieta może być nawet wyjątkiem. Ale dobra, bez gdybybania czy jest dziana poprzez jej imię oraz czy próbuje osiągnąć coś więcej.
Następna osobą był o dziwo Akamichi. No nie spodziewałem się tego. Już po jego aparycji to przypuszczałem. Dużo spotykam takich grubasków, ale co się dziwić, jestem na ich terenie.
Dalej przeprosiłem Uszebti, który podał mi manierkę, nalał do niego sake. Powiem wam, że byłem zdziwiony przez chwilę. Ale po chwili się uśmiechnąłem do niego, złapałem za czarkę, wziąłem łyka i po nim rzuciłem zadowolony.
-To zgoda! wspaniale.- i kolejny łyczek pysznego eliksiru.
I usłyszałem co nasz Taro robił tutaj w tej całej ekipie. Spodobało mi się to co usłyszałem. To była osoba o której powinienem się uczyć, by móc stworzyć sobie jakąś kryjówkę czy nawet parę. Zapisze sobie w głowie, że to jest moja mała książka przetrwania, która będę musiał przeczytać.
-Szlachetny cel. Nie powiem. Chociaz domyślałem się, że nie powiecie mi wszystkiego, najpierw musicie mnie poznać, a ja was.- kolejny łyk i sobie podjadłem z tego co dostałem. Jedzenie, sake. Może częściej będę dawał się zaprowadzić dwóm podejrzanym typom do jaskini.
-A Pani Kin, czym się Pani zajmuje? O! i ty Panie Taro, jak szuka się takich miejsc na kryjówki? Zaciekawiło mnie to, bo jedyną kryjówką którą miałem jak byłem mały to opuszczony dom w Shigashi no Kibu.- prosto z mostu, co nie? No jak czegos chce to odrazu do tego dążę, no w większości. No i za godzine, a moze nawet mniej będę planował, przez co nie wiem czy będę miał czas na rozmowę o tym. A i mówiłem wam? Kocham gadać! kocham rozmawiać, plotkować z ludźmi. Nawet mieć towarzysza podróży mnie podnosi na duchu, wtedy mogę otworzyć gębę i pogadać o wszystkim. Dlatego teraz jestem w niebo wzięty.
-O i moze opowiecie mi coś o sobie? Ja za to odpłacę się swoją małą, nudną historią.- złączyłem łapki jak do modlitwy i pokiwałem głową zadowolony, oczekując ciekawych historii.
Yuji Saga
 

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Hikari » 25 lip 2018, o 12:15

~ Wszystko albo nic ~
Misja rangi C 21/30+
Yuiji Saga




Rozmowa szła całkiem owocnie, a przynajmniej tak mogło się wydawać do tej pory. Przecież bezimienny dał właśnie po przeprosinach czarkę sake, czyżby miał już o wiele lepszy humor? Cóż wedle tego co mówił Norio to ten brak kontroli jest dosłownie chwilowy, z drugiej strony Yuji wcale nie chciał zapominać o tej sprawie. Przynajmniej zanim dostał pyszny napój bogów, a smakiem można było się dość rozkoszować. Czuć, że to nie był byle jaki trunek.
- Nie zawsze taki szlachetny, na wszystkie te inwestycje też trzeba mieć jakieś środki. Każdy z nas chce mieć środki dla siebie, tak więc czasem atakujemy tych trochę mniej niewinnych. Mimo wszystko lider zawsze upiera się aby znaleźć kogoś, kto ma coś na sumieniu o ile to możliwe.
- Mimo wszystko chyba jemu ostatniemu coś zależy na jakiejś moralności, a może lubi szukać usprawiedliwienia w swoich czynach. Kto to wie, z drugiej strony nie jest to żadnego z nas stałe zajęcie. Ostatecznie większość czeka po prostu na jakąś akcję, a zbiera się parę dni wcześniej.
Tutaj nawet jego brat, który chcąc nie chcąc włączyć mową się do rozmowy nie może to wzruszył ramionami. Sama dziewczyna za to podczas swoich słów używała niemalże nadmiernej gestykulacji. Jakby żyła swoimi słowami. Widać, że to bywał raczej już parę razy temat rozmowy między nimi. Mimo dziwnego zbiorowiska tutejszego, grupki ludzi, a każda osoba z innej parafki to dogadywali się bardzo dobrze. Do tego była dość otwarta, co nie znaczyło, że od razu wypowiedzą każdy sekret jaki tylko przyjdzie im do głowy, aby nie pomylić moich słów. Pomysł z zapoznaniem nie był zły, ale pierwsze pytania były Yuji.
- Obiadami, zapasami, a także zapewnianiem drogi ucieczki. Nie jestem zwolenniczką brania czystego udziału w akcji, a do sprawnego jej przeprowadzenia nawet w razie kłopotów ktoś jest zawsze potrzebny. Można nazwać rezerwą, którą lepiej ukrywać przed wrogiem.
Mrugnęła oczkiem do nowego, którym był Yuji a potem nalała miskę ramenu, na którą widocznie czekał nasz Akimichi, który skończył z jedzeniem tego co posiadał.
- Najpierw patrzymy na lokalizację, gdzie jest ona potrzebna. Potem to zależy od miejsca. Powiedzmy, że chciałbyś mieć coś blisko Soso, Kyuzo i Daishi, przy okazji jak się uda Shigashi No Kibu to gdzie pójdziesz na poszukiwania?
Wydawałoby się, że to pytanie było dla wymuszeniem na rozmówcy jakiejś odpowiedzi. W prawdzie Taro zaburczało w brzuchu, tak więc przerwał wypowiedź aby go trochę uzupełnić świeżo dostanym wciąż gorącym posiłkiem, a potem szturchnąć bezimiennego do polania kolejki alkoholu. W końcu jeden jak i drugi wypija wszystko co polane na jeden raz.
- Najlepsze w tym celu są Głębokie Odnogi, tylko tutaj masz problem o prawie niemożliwości znalezienie żadnych map. W takim wypadku musiałem wyruszyć na wyprawę, która trwała cztery miesiące zanim się zdecydowałem gdzie możemy założyć pierwsze miejsce wypadowe. Potem sama konstrukcja wszystkiego z pomocą bezimiennego zajęła kolejne pół roku, ale robi wrażenie.
Teraz natomiast skoro było polane dla każdego, kto pił alkohol wzniósł swoje naczynie w górę, a następnie przechylił całe na raz. Powinienem wspomnieć, że cały czas się uśmiecha, ale to może z powodu posiadania dużej ilości pysznego jedzonka. Podobnie wykonał jego kolega.
- W tym przypadku wpierw studiowałem mapy Sakai, Shinrin oraz Sogen, zaznaczałem dokładne lokacje, które mogły zawierać coś ciekawego. Chociaż tutaj muszę przyznać trafiłem przypadkiem, a potem to wymagało co nieco roboty. Może nie można było zrobić tego tak wygodnym jak zwykle, to jednak w pełni wystarczy. Pod względem ochrony nic lepszego nie znajdę w tym miejscu, a głównie chodzi o brak podejrzeń.
Wraz z skończeniem opowiadania o sobie podał miskę Kin, która nalała dokładki, a potem przysiadła się do stolika obok Yujiego posiadając swoją porcję gorącego obiadu.
- A teraz nadeszła twoja kolej prawda? My już odpowiedzieliśmy na część pytań, wpierw daj nam kilka odpowiedzi. Na początek zaciekawiło mnie odnośnie kryjówki, którą miałeś podobno w Shigashi. Co zrobiłeś, że musiałeś takiej szukać, zadarłeś z Yakzuą? No i jak tutaj trafiłeś, bezimienny nam nie szepnął przecież ani słowa, a ostatnie jest za co go przepraszałeś jak przyszedłeś. Wtedy możesz liczyć na kawałek mojej historii, chyba, że opowiesz o wiele więcej.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yuji Saga » 26 lip 2018, o 19:13

Trunek był mocny, nie powiem. PODOBAŁ MI SIĘ! Chociaż nie lubie Uszebtiego, to lubie to co on mi nalał. Trochę mnie tym do siebie przekupił, ale nie zapominam wyrządzonych mi krzywd. Tak, to co zrobił to była krzywda, świętokradztwo, herezja. Która nie może zostać zapomniana przez nikogo, a na pewno nie przez samego boga, czyli mnie.
Akamichi oraz ta Kouseki powiedziała coś ciekawego. Zbierają fundusze na coś, mają jakiś wyższy cel. Ciekawi jaki. Coraz to bardziej ich charaktery zostają przedemną rozwinięte. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła powiadają. Ale ja chętnie zejdę jeszcze parę stopni niżej by dowiedzieć się wszystkiego co planują, co zamierzają i tym podobne. Lubie wiedzieć wszystko, nawet jak ktoś nie chce mnie w to wtajemniczyć. Wcześniej czy później spróbuje wyrwać z nich tą tajemnice. Kolejną informacją było to, że ich przywódca woli atakować tych co mają coś na sumieniu. Ale wcześniej tak nie miał, a potem coś się zmieniło i zaczął tak postępować.
-Ohhh.- spojrzałem w stronę w którą poszedł szef, podnosząc brwi do góry, a następnie wróciłem do moich towarzyszy rozmowę i słuchałem dalej.
Kin była kimś kto trzymał się z tyłu, dbała o drogę ucieczki, jedzenie oraz była jakby asem w ich rękawie. No tak zabrzmiały ostatnie słowa. Jej praca nie była zła, no dla mnie. Wszystko to było ważne w drużynie i to się liczyło, do tego nie była słaba, jak już wcześniej wspomniałem o tym domniemanym asie w rękawie.
Taro zaczął mi opowiadać o wszystkim co chciałem wiedzieć. To były dość logiczne rzeczy, które mi nie przyszły do głowy. Uczyłem się z jego słów bardzo dużo. Próbowałem zapamiętać najważniejsze fakty, które wydawały mi się najbardziej przydatne w tym wszystkim. Nawet zapamiętałem o głębokie odnogi, bo tam mogę też coś sobie znaleźć i może za niedługo sam wyruszę w podróż by znaleźć swoją małą jaskinie. Do tego pomysł z mapami nie jest zły, wypadało by coś takiego zaopatrzyć i za pomocą tego rozpocząć poszukiwania. Kiwałem ciagle głową, na znak że go słucham.
-Dziękuje bardzo. To mi na pewno pomoże by znaleźć coś dla siebie kiedyś. Każdy potrzebuje niekiedy swojej tajnej bazy, czyż nie?- i wypiłem kolejnego łyka sake. Kocham pić!
Kobieta przysiadła się do mnie. I jak można było się spodziewać teraz oczekiwała odpowiedzi ode mnie. Coś za coś, taka gra, którą sam zaproponowałem dosłownie przed chwilą. Chociaż pytanie o dziecięcą kryjówką na początku mnie zbiło z rytmu i przypomniało mi o moim dzieciństwie, o mojej nienawiści, o mojej biednej matce. Wziąłem głęboki wdech i wydech, uśmiechnąłem się do niej fałszywie, chowając tak to, że to pytanie przywróciło mi wspomnienia o których staram się zapomnieć i udaje mi się, żyje sobie bez przeszłości, ale niekiedy ona do mnie powraca w takich momentach. Może to nie jest jakaś przykra historia, no z widoku osoby trzeciej, ale dla mnie była.
-Byłem biedny, nie miałem nikogo poza swoją Matką. Musiałem kraść na potęgę, by mieć co jeść i próbować pomóc mojej ukochanej rodzicielce, która leżała w łóżku i majaczyła o tym debilu.- zagryzłem wargi. Już chciałem wylać z siebie frustrację, nawet powiedzieć na głos imię tego gnojka, ale na całe szczeście się powstrzymałem.
-To była dobra kryjówka przed handlarzami, którzy mnie gonili za kradzież innymi dziecmi, które chciały mi dołożyć i inne. A co do Mafii, trzymałem się z daleka i to bardzo, chciałem żyć za wszelką cenę.- wziąłem kolejnego łyka, by mieć chwilę czas by pomyśleć.
-Opowiem więcej o sobie jeżeli rozwiążesz mi język alkoholem, albo rzucisz czymś co na prawdę było warte odkrycia mej nudnej tajemnicy. Co do trafienia tutaj. To w sklepie. Sprzedawałem broń, ci dwaj wbili, zamknęli drzwi zaczęła się rozmowa, a ja zaoferowałem swoje usługi. O dziwo zaryzykowali i mnie przyjęli na tą robotę. Może przeważyło to, że przeżyłem upadek serca świata. Kami no Hikage. Tam to był niezły sajgon, Shiro Ryu mordujący cywili, liderzy klanów przeciwko sobie, zniszczenie sceny i śmierć radnych, cesarstwo które przypłynęło z całkiem dużymi siłami, gdzie byli o dziwo bardzo blisko tego wszystkiego.- wypiłem wszystko co miałem, spojrzałem na to smutny i rzuciłem do mojego niemowy wystawiając do niego moje naczynie na trunek.
-Mogę jeszcze? wyśmienite jest.-
Yuji Saga
 

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Hikari » 29 lip 2018, o 10:32

~ Wszystko albo nic ~
Misja rangi C 23/30+
Yuiji Saga




Sekunda po sekundzie upływała, czas płunął swoim rytmem, a trójka tutaj rozmawiała. Przecież do nich nie zaliczymy niemowy polewającej tylko kolejne czarki alkoholu kiedy było potrzeba. Wzruszanie ramionami, lekkie warknięcie czy jakieś inne stęknięcie dalekie jest od uczestniczenia w opowieściach, na temat swoich zadań czy też ogólnej historii. Wymienianie się wszelakimi informacjami było niezwykle płynne, jak widać osoby nie poznane po drodze były dużo bardziej otwarte oraz rozmowne. W dodatku można powiedzieć, że na swój sposób są pełne życia. Tak jak Taro, który opowiedział wiele rzeczy na temat poszukiwania tajnej bazy. Oczywiście to wszystko było mocnym uogólnieniem, bo przechodząc do szczegółów prawdopodobnie czasu nie wystarczyłoby do jutrzejszej pełni księżyca. Jedne z najzwyczajniejszych wydarzeń na świecie.
- Jak będziesz chciał porady to zawsze możesz się zapytać. W końcu nie miałbym nic przeciwko pokazać co nieco czegoś nowemu.
Było to zwykłą odpowiedzią na temat, zakładania własnej tajnej bazy. Dobrze wiedzieć, że w przypadku dobrego rozwiązania sprawy można będzie na kogoś liczyć. Czy to wszystko nie wydaje się zbyt piękne jak do tej pory? Spotkana dwójka złoczyńców, zaprowadza do swojej bazy oferując współpracę, a potem nawet nie zdradza. Gdyby tylko więcej osób na tym świecie tak się zachowywało, to o ile lepszym byłby on miejscem? Nie da się policzyć. Historia Yujiego mogłaby poruszyć innych, gdybyśmy... Tylko nie byli w kryjówce osób dawno wypranych w większości z sumienia oraz innych takich moralności. Zabijali pewnie ludzi winnych, niewinnych, dla większości nie miało to najmniejszego znaczenia. Po prostu kolejna misja ku wzbogaceniu się. Wykorzystując małą chwilę, kiedy Yuji brał łyka paru procentów odezwała się Kin.
- Historia typowa jak świat, zaskoczyłbyś czymś o wiele ciekawszym.
Powiedzenie mimo wszystko, że jej to było zupełnie obojętne było niemożliwe. Głos był jakby delikatnie smutniejszy, tylko przy jej melodycznej barwie wciąż brzmiał wesoło. Wszystko to znikło wraz z historią przyłączenia, po której dwójka zaczęła się śmiać, a bezimienny dał kuksańca w bok członkowi rodu Akimichi. Tylko takiego dość silnego, ale nie wyglądało aby wywołało to większą reakcję niż poruszający się tłuszcz niczym fale morza.
- Nie spodziewałem się, że Norio tak bardzo przez te lata się zestarzał. No, ale co by o nim nie mówić to zmysł do ludzi miał zawsze, a wraz z nim tonę szczęścia.
- To zdecydowanie moja ulubiona historia, jak to możliwe, że ktoś tam był bezimienny? Przecież zawsze tak dbacie o zamknięcie sklepu dziesięć minut przed przybyciem.
Widać było, że kpili sobie z werbującej dwójki, a najbardziej dziewczyna, która wcale nie miała dosyć. Wiedziała ona z kim zadziera? Z pewnością. Przy okazji mężczyzna nie posiadający języka spełnił prośbę polewając kolejkę i szybko opróżniając swoje naczynie coś stękając zupełnie niezrozumiałego po cichu.
- No już już nie gniewaj się. Dalej tego wiercić nie będę, przynajmniej dzisiaj. I tak mi nie odpowiesz przez co cała zabawa ucieka.
Zmieniając swój cel, szybko zapomniała o tym co teraz mówiła.
- To może co powiesz na mały zakład skoro tak? Jeżeli wygrasz na rękę...
- Raczej nie ma czasu, bo powoli spóźnia się na spotkanie.
Kobieta wraz z przerwaniem jej zrobiła naburmuszoną minę, która wraz z przekazaną informacją znikła. Musiała się pogodzić z porzuceniem swojego planu, bo przeznaczenie wzywało. O ile Yuji nie chce kazać na siebie czekać zbyt długo. Zawsze mógł to olać i tutaj zostać.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2196
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yuji Saga » 29 lip 2018, o 10:52

-Przeszłość nie musi być ciekawa. Przyszłość którą ktoś sobie wykreuje musi być ciekawa. No to moje zadanie.- rzuciłem do kin, która tak nie miło skomentowała mój kawałek historii. Było źle, wiadomo, dostawałem wpierdy, byłem biedny to już wystarczająca tragedia, a tutaj dostaje takie "meh" od słuchaczy. Bardzo miło, nie powiem. Ale dobra, walić ich, już nic więcej im nie powiem o mojej przyszłości! O nie! niech na to nie liczą, no chyba że mnie upiją, wtedy mają duże szanse na to.
Dalej dwójka nowo poznanych, zaczęła się śmiać z mojego Uszebti oraz Noriego. Też bym się śmiał, jakbym znał ich dłużej. A i generalnie, to chyba moja ulubiona dwójka z tej całej ferajny. Ciekawi mnie co z kolejną dwójką, jeżeli będą też tak samo skorzy do rozmowy to raczej zostanę tutaj na dłużej.
Piłem sobie spokojnie, słuchając rozbawiony jak denerwują niemowę, az nagle usłyszałem ciekawą propozycję, która mnie bardzo mocno zainteresowała. Już chciałem wstać, ryknąć że się zgadzam, ale po chwili usłyszałem, że już jest pora na naradę wojenną. No już jest i trochę mija. Jestem spóźniony.
Zrobiłem wielkie oczy. Popatrzyłem na nich wszystkich przy ognisku, odstawiłem kubek, wstałem gwałtownie i rzuciłem.
-Cholera jasna, kiedy to wszystko minęło?! Dobra! Wybaczcie mi moi mili, przyjemnie mi się z wami rozmawiało, po naradzie do was wrócę.- nie czekałem i ruszyłem odrazu szybkim krokiem do Noriego, a raczej do zabudowania do którego szedł wcześniej przywódca całej tej bandy. Tam raczej powinien być, bo nigdzie nie wychodził, no chyba że jest tam jakies przejście.
-Jestem, jestem! Wybacz, zasiedziałem się z resztą.- rzuciłem to kiedy wszedłem do pomieszczenia gdzie jest nasz lider.
Yuji Saga
 

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yami » 1 sie 2018, o 12:29

~ Wszystko albo nic ~
Misja rangi C 25/30+
Yuiji Saga




Czarka za czarką alkohol płyną nieustannie, aż w końcu nadszedł jego kres. Tak jak kolejne wypijane czarki napoju mijał czas i z każdym kolejnym łykiem gorącego trunku zdawał się przyspieszać w zatrważającym tempie. Yuji został wyrwany z wesołych rozmów z nowo poznanymi towarzyszami. W końcu nadszedł czas narady, spotkania w której to toczyć będą się długie, trudne
i pełne pomysłów i uwag rozmowy, wszak obmyślenie planu dotyczącego przejęcia dóbr kupieckich do prostych nie należało. Było tyle zmiennych, niewiadomych, które wymagały odpowiedniego przemyślenia i rozważenia, zaś nasz samozwańczy bóg zaczął odczuwać efekt alkoholu, szum i lekkość głowy. Podniósł się i skierował swój majestat w stronę pokoju Norio. Nie zataczał się, wszak jak na tak wielkiego chłopa potrzebne byłoby dwa jak nie trzy razy więcej procentów.

- Powodzenia - z lekkim uśmiechem pożegnała go blond włosa kobieta. Taro jedynie skinął głową i poprosił bezimiennego o kolejną dolewkę alkoholu.

Chłopak dotarł w końcu do pomieszczenia, w którym znajdował się zdawało się przywódca szajki oraz inny młodzian w krótkich, czarnych włosach. Ubrany był w zieloną, pikowaną tunikę oraz podobnej barwy spodnie. Teraz w świetle pochodni znajdującej się w jednym z żelaznych uchwytów zdawał się być dobrze widoczny lecz w gęstwinie leśnej zdecydowanie ludzkie oko miałoby problemy go wykryć. Norio widząc twe przybycie oparł dłonie o drewniany, prowizoryczny stolik i zerknął na niewielką rysowaną węglem mapę. Nie było to dzieło sztuki lecz z łatwością wychwyciłeś nierówności terenów oraz co ważniejsze punkty orientacyjne wraz z zaznaczonymi szlakami handlowymi. Jedna z tras oznaczona była w kilku miejscach dodatkowymi liczbami, które mogły oznaczać jedno, estymowany czas przybycia karawany.
Spoiler: pokaż
Obrazek

- Pozwalasz na siebie dość długo czekać, Saga - mężczyzna zerknął w twoją stronę. Jego wzrok był... ostry, niczym jak u polującego jastrzębia, który wypatrzył z góry swoją ofiarę. Miał przed sobą cel, musiał jedynie wyciągnąć pazury i wbić się w gardziel i odebrać to co jego - To jest Tadao, nasz informator. To jest Yuji Saga, będzie nam pomagał przy tym napadzie. Na przyjemności czas przyjdzie później, teraz zajmijmy się ważniejszymi sprawami.
Ubrany w zieleń mężczyzna oparł dłonie o swoje biodra. Wbił w ciebie swe ślepia i zaczął uważnie analizować twój wygląd. Twój ubiór, twarz, muskulaturę, wyposażenie, usposobienie, sposób w jaki wykonujesz drobniejsze ruchy. Za sprawą tych wszystkich niewielkich drobnostek chciał poznać kim tak naprawdę jesteś. Kiedy skończył swoją obserwację zwrócił się w stronę towarzysza, który chciał już rozpocząć naradę.
- Norio wiesz kim jest ten człowiek? Niedawno co wystawili za nim w Shigashi listy gończe za pomoc udzieloną Antykreotorowi podczas spotkania rady w Kami no Higake. Za jego głowę wyznaczyli 5000 Ryo nagrody. Postradałeś zmysły przyprowadzając go tutaj? Ten mężczyzna jest prawdopodobnie poszukiwany na całym kontynencie!
Jak wskazywał jego zawód wiedział sporo, naprawdę sporo. Nie potrzebował zbyt wiele informacji aby odkryć prawdziwą twą tożsamość tylko z samej aparycji. Pytanie co teraz? Czy wysoka nagroda za jego głowę wystarczała aby tu i teraz odebrać mu życie? Sam Uszebti pokazał, że mógłby go pokonać a w bazie znajdowały się jeszcze inne jednostki, które również mogłyby pomóc w obezwładnieniu Yujiego. Wszystkie wątpliwości rozwiał Norio, który westchnął głęboko.
- Już raz powiedziałem, nie obchodzi mnie co robił jeśli nie będzie próbował nam zaszkodzić, a nie planuje, możesz mi zaufać. Przejdźmy w końcu do meritum sprawy.
Tario widząc, że nic nie wskóra zdjął dłoń z ramienia towarzysza i zbliżył się do niewielkiej mapy leżącej na stole.
- Karawana ma wyruszyć z Shigashi o wchodzie słońca. Będą poruszać się północnym traktem aby jak najszybciej dotrzeć do Sakai. Karawana ma składać się z trzech wozów. Łącznie ma ich ochraniać 20 ludzi w tym 4 shinobich. Może być ciężko. Wyliczyłem prawdopodobny czas przybycia w poszczególne regiony traktu. Najrozsądniej byłoby usytuować się tuż przy klifie. Różnica wysokości będzie na naszą korzyść.

Ostatnio edytowano 6 sie 2018, o 14:46 przez Yami, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1828
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yuji Saga » 1 sie 2018, o 16:56

Wbiłem do pomieszczenia dość szczęśliwy, ale nie aż tak, by pijacko cieszyć się i przytulać każdą napotkaną osobe na mojej drodze. To dopiero kiedy dobrze się napierdole, ale z moim rozmiarem trochę ciężko, ale mam nadzieje, że po naradzie dobrze sobie gulne z resztę.
W środku był Norio oraz kolejny osobnik, który był dobrze dobrane kolory ubrań. Jakbym go spotkał w lesie, to nawet bym nie wiedział że go spotkałem, a po prostu przeszedł dalej, albo nawet próbował szczać przed nim nie wiedząc o nim. Kiwnąłem do niego głową i spojrzałem na mape, która dużo mi mówiła. Droga, szlak, szlak którym miał podążać nasza ofiara. Tyle tyle mi mówiło, bo nie znałem za bardzo tych terenów. Jestem w tym miejscu nie wiem ile, może dzień? dwa? Chodzi mi o prowincję, a dokładniej miasto które jest niedaleko nas. Pokiwałem głową i usłyszałem niezadowolony głos. Ja po prostu objąłem się dłońmi, jakbym kogoś obejmował, ale tylko siebie przytulałem. Bo nikt stąd raczej mi nie da przytulaska. Uśmiechnąłem się do nich i rzuciłem szybko.
-Bawiłem się z Kin, Taro oraz bezimiennym. Piliśmy sobie, jedliśmy i rozmawialiśmy. Wiecie jak czas przy dobrej zabawie płynie.-
I po tym został mi przedstawiony nasz nowy kolega, który miał na imię Tadao. Miły kolega. I coś mi się przyglądał. WPADŁEM MU W OKO! Wiedziałem, że nikt się nie powstrzyma mojemu seksapilowi. Ja jestem magnesem na kobiety i mężczyzn. No i od nich nie stronie. Lubię to i to. Jestem bogiem, ja mogę wszystko. I jak zielony chłopak będzie chciał to będę mógł się z nim lepiej poznać wieczorem.
Podekscytowany pomachałem mu dłonia i wyczekiwałem co powie. I to co usłyszałem mnie zszokowało. ON MNIE ZNAŁ! Sława mnie nie opuści. Wiedziałem, że ludzie, zwykła gawiedź się o mnie dowie i będą o mnie rozmawiali. No ale wydali za mną list gończy i to w moim rodzimym mieście. Nie o taką sławę mi chodziło, ale co mi tam, sława to sława. Dzięki moim poczynaniom zwykłe robaki się o mnie dowiedziały. Świat o mnie wie. To się tylko liczy, dzięki temu jestem o krok bliżej moich celów. Chociaż powiem wam, bardzo słabo mnie wycenili. Tylko 5000 ryo? Myślałem o jakieś dziesięć razy więcej, a szkoda.
-Oh, bardzo słodko że o mnie wiesz. Jak chcesz dam ci autograf na klatce piersiowej. A i nie za pomoc Hanowi. Sam zabiłem paru radnych wysadzeniem sceny, co było widowiskowe. Szkoda że nikt nic o tym nie wie.- westchnąłem ciężko i puściłem oczko do Tadaro. Był bardzo dobrze poinformowany, to się liczy. Dzięki jego informacją dowiedziałem się ciekawej rzeczy, to mi ułatwi życie kiedy gdzieś ruszę. Będę ostrożny i nie wejdę w paszczę lwa nic nie wiedząc o tym. No i teraz byłem rozdarty. Albo Tadaro mnie nie lubi, albo po prostu udaje niedostępnego, że chciał mnie stąd wywalić. Chce by to była ta druga opcja, serio.
Wzięliśmy się za planowanie. Dostaliśmy dość cenne informację. Podszedłem do mapy i przejechałem palcami traktem którym ma jechać jutrzejsza karawana. Zatrzymałem się nimi na klifie. Spojrzałem kątem oka na Noriego i otworzyłem moje usta.
-Przewaga wysokości jest bardzo dobra. Tylko jest to bliżej wioski. Przez co może jakimś cudem nasza walka poinformować straż, która ruszy prosto na ratunek. No może nawet tamci uciekną, uda im się uciec z lasu i tym podobne. Chociaż nie wiem jaka to jest skala mapy. Jestem tutaj pierwszy raz. A ci jak wspomniałeś, chcą jak najszybciej dotrzeć do Wioski. Nie wiem ale może się spodziewają rabusiów?- poleciałem palcem prosto do wioski, na bramie się zatrzymałem, spojrzałem na pozostała dwójkę i postanowiłem coś dodać.
-Nie jestem cichym gościem, oj nie, jak ja coś zrobię jest o tym głośno, jak na przykład Kami no Hikage. Dlatego to będzie musiało być dość szybkie. A by to zrobić szybko trzeba wyeliminować Shinobi, którzy mogą nam przeszkodzić. – spojrzałem na nowego towarzysza w zieleni i uśmiechnąłem się do niego uroczo.
-Kochany Tadao, jesteś dość poinformowany, już poznałem twoją wiedzę, która mi bardzo dużo pomogła, niech ci bóg w dzieciach wynagrodzi (Czyli ja!). Ale czy wiesz jaki będą mieli szyk? W jakim zestawieniu będą jechali i gdzie będą Shinobi? Na wozach? Przy wozach? Ukryci pomiędzy zwykłych ochroniarzy? Te informację mogą nam się przydać, a najbardziej mi. Dzięki odpowiednim informacją będziemy mogli spróbować ich zdjąć od razu. Nawet jeżeli znasz tylko ich wygląd, to kogoś szybkiego wraz z dobrym okiem byśmy wysłali trakt wcześniej. By wypatrzył z ukrycia gdzie ci Shinobi dokładnie siedzą, idą czy tam inne bajery. Tak będziemy mieli świeże informacje, wtedy by szybko do nas wrócił i nas poinformował, dzięki temu uda nam się przyjąć odpowiednie pozycję i wyeliminować ich w mgnieniu oka. No i wiedza o ich umiejętnościach się przyda. Wiemy, że to tylko czwórka Shinobi.- rozłożyłem ramiona na boki, jakbym chciał im pokazać moją boskość, blask który się wydobywa z mojego geniuszu. Kąpcie się w nim, a w zamian za zapłatę wezmę złoto, seks oraz modlitwy w moim kierunku. Po chwili przypomniałem sobie, że dopiero co byliśmy przy wyznaczeniu miejscu ataku, a ja odszedłem aż tak daleko w planie.
- Myślę, że z klifu pewnie będziemy atakować, daje nam przewagę, której nie mamy wcześniej czy później na trakcie, chociaż obstawiam, że będą się spodziewali ataku na tym odcinku, więc czujność będzie podwojona. Dlatego musi to być dobre zaskoczenie oraz ogromna siła ataku.- popukałem w miejsce klifu na naszej kochanej mapie. No i nie czekałem, a dałem mój pomysł, który wpadł od razu do głowy, jak tamte pytania oraz wcześniejszy pomysł, by ktoś wcześniej wypatrzył gdzie dokładnie w tym momencie siedzą najgroźniejsi ochroniarze. Ja to jednak jestem geniuszem. Nie tylko przystojny, silni, groźny, zabawny ale inteligentny. Ja to jestem bogiem wszystkich aspektów.
-Mogę się przemieszczać pod ziemią. Cwane, co nie? Dzięki temu mogę spod wozów coś zrobić, albo wyjść pomiędzy nimi i atakować. Jeżeli mamy kogoś z takimi samymi umiejętnościami przyda mi się taki partner. Ale przypuścił bym taki atak z dołu tylko wtedy kiedy ludzie z klifu pierwsi rozpoczną atak. Większość sił, a nawet ich uwaga skupi się na górze. To stworzy odpowiedni moment do odpowiedniego zabójczego ataku na Shinobi. Na początku wyeliminować tych co nam zagrażają, a potem zwykłych ludzi. Chociaż strzelam, że muszę uważać na wozy, by ich nie rozwalić, co nie? A co wy o tym myślicie? Plan wymyślony na szybko, ale może macie coś lepszego? Czy może jakieś poprawki? Chociaż ten plan jest już i tak genialny niczym ja, ale do jego pełnego potencjału potrzebuje wszystkich informacji o które proszę cię Tadao. No i przydadzą mi się informację o umiejętnościach reszty towarzyszy. Znam mniej więcej tylko Bezimiennego i taro, a reszty to nichuja, mogę jedynie zgadywać.- przyłożyłem paluszka do moich ust i zacząłem kiwać na boki zadowolony głową. Wpatrywałem się z nich i wyczekiwałem na to co powiedzą. Miałem nadzieje, że podadzą umiejętności większości naszych towarzyszy. Nie ze względu, bo jestem ciekawy, a tylko by usprawnić plan. BLE! KŁAMIE! Chce po prostu wiedzieć z ciekawości, chce znać ich silne i słabe strony. Chce wiedzieć wszystko co mogę, jak wiele razy wspominałem. Mój plan i tak był idealny, więc nie potrzeba mi tego do jego wykonania, ale niech myślą, że to jest to potrzebne do przygotowania odpowiedniej zasadzki.
Generalnie jestem pod jarany. Nie tylko tym, że tylu przeciwników, których uda mi się zabić, czy też całą tą akcją oraz nowymi towarzyszami, ale najbardziej przez to co się dowiedziałem niedawno. Świat o mnie wie! Świat się zaczyna mnie obawiać! Za niedługo świat będzie mnie kochał oraz nienawidził! Na samą myśl o tym mi stanie!
Ostatnio edytowano 2 sie 2018, o 22:51 przez Yuji Saga, łącznie edytowano 1 raz
Yuji Saga
 

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yami » 1 sie 2018, o 20:51

~ Wszystko albo nic ~
Misja rangi C 27/30+
Yuiji Saga





Yuji nie szczędził sobie słów pochwał. Nie tylko w ramach planu, który obmyślił dość szybko ale również i zamieszania, które zrobił podczas szczytu w Kami no Hikage. To doprowadziło do pojawienia się niewyraźnego grymasu na twarzy informatora. Widocznym stało się, że nie pochwalał wyczynu samozwańczego Boga. Kto byłby na tyle szalony aby doprowadzić do śmierci tylu osób i nie tylko tych winnych politycznej i gospodarczej sytuacji na kontynencie. Widocznie tylko człowiek, który myślał tylko o sobie, tylko osoba, która uznawałaby innych mieszkańców za ludzi gorszych, ba nawet i ich nie uznawała za ludzi. Czyż nie są ta tym samym poziomie co świcie czy psy?
- Nie podoba mi się ten typ Norio. To co działo się w w mieście rady przekracza ludzkie pojęcie moralności. Ginęły niewinne rzesze ludzi, starsi, zwykli kupcy, robotnicy, DZIECI! Czyż nie mieliśmy walczyć wspólnie tylko i wyłącznie przeciwko wyzyskiwaczom. Ludziom, którzy za nic mają innych mają ich za ścierwa? On jest jak jeden z nich. Nie wiesz kiedy wbije ci nóż w plecy.
Norio, przywódca bandy uderzył pięścią w stół. Jego ręka drżała ze złości. O dziwo ta nie była skierowana w stronę samozwańczego boga, który rzeczywiście mian na swoich rękach krew niewinnych. Przywódca bandy nie odwrócił się w stronę towarzysza, który ostrzegał go w zupełności przed twoją osobą.
- Zamknij się już do cholery Tadao. Gówno mnie obchodzi co się tam działo. Liczy się dla mnie tu i teraz. - Chwilę trwało niż drżący głos wrócił do normalnego tonu. Teraz najważniejszym była narada. Norio zasłonił usta prawą dłonią i zaczął zastanawiać się nad słowami Sagi. Zaczął trawić każde wypowiedziane zdanie. - Masz rację Yuji. Ścieżka przy klifie rzeczywiście wydaje się być odcinkiem podwyższonej czujności tym samym Shinobi będą mogli wywęszyć pułapkę. Czas akurat nie gra większej roli i tak jest stanowczo za daleko aby wezwać pomoc. W tym czasie spokojnie będziemy mogli już pierzchnąć z dobytkiem.
Norio odepchnął się od stołu. Zaczął krążyć po pokoju zastanawiając się nad najlepszym wyjściem. Jak wspominał tobie wcześniej nie był strategiem. Potrzebował odpowiednio więcej czasu aby wpaść na dobry pomysł. Zrozumiał jak dobrze postąpił pozostawiając Ciebie przy życiu tam w sklepie, że postanowił Tobie zaufać pomimo wielu tajemnic, wielu luk w opowiadanej przez ciebie historii. Twoja pomysłowość zaczęła mu się zwracać.
- Zasadzimy się tuż za klifem. Skoro Klif będzie odczuwany jako największe zagrożenie wtedy w czasie zbliżania się to przeczucie będzie narastać wśród strażników. Kiedy tylko z ich lewej strony zniknie podwyższenie terenu rozluźnią się, stracą czujność. Wtedy zaatakujemy.
Norio odwrócił się i cisnął w stronę mapy niewielki nóż, który kształtami przypominał kunai lecz był od niego co najmniej dwa razy mniejszy. Ten z głuchym trzaskiem przebił kartę i wbił się w drewno. Tym samym przywódca zdecydował miejsce ataku. Pozostał jeszcze sposób jak tego dokonać. Yuji dał pomysł również i na to. Mózg wojownika pod wpływem alkoholu musiał popuścić mu wodze fantazji i pomysłowości, bądź zwyczajnie musiał mieć swoje w głowie. W tym czasie Tadao obserwował to mapę to twoją osobę. Czuwał, brak zaufania, jak często ci to okazywano.
- Trzeba przede wszystkim zabezpieczyć konwój przed ucieczką. Odcięcie drogi wozom to podstawa. Najczęściej zawalone drzewa wystarczą w zupełności. Nie możemy jednak zablokować drogi od razu, byłoby to zbyt podejrzane. Musimy jednocześnie zaatakować i zablokować drogi przed ucieczką. - Tario dotknął palcem mapę, która przytwierdzona była niewielkim kunaiem - Jeśli chodzi szyk. Lepiej nie kusić losu śledzeniem karawany by go odkryć. Zawsze istnieje ryzyko wykrycia, na tyle wysokie, że lepiej się go nie trzymać. Natomiast łatwo można przewidzieć jak będą ustawieni shinobi. jest ich czwórka więc będą rozciągnięci na całej długości na zmianę po lewej i prawej stronie wozów. Dzięki takiemu ułożeniu zawsze wprawiony w walce najemnik będzie mógł błyskawicznie zareagować. Możemy się spodziewać, że jeden z nich będzie mieć umiejętności czytania terenu. Ustawiony na przedzie będzie analizować teren.
Norio, który był szefem całego przedsięwzięcia zatrzymał się w końcu. Ustawiony był do was plecami. Ręce splótł za swoimi plecami. Stopą wykonywał niewielkie tupnięcia nie podnosząc stopy w całości.- Konie. W przeciwieństwie do ludzi mogą wyczuć twoją obecność Yuji. Nie przeczę, że pozbycie się Shinobi to najlepsza decyzja. Techniki chakrowe mogą napsuć wiele krwi, nawet te najprostsze. Mówisz o stylu walki innych. Powiedzmy, że Ja i mój brat i Taro preferujemy walkę na bliskie odległości. Tadao preferuje walkę na dystans korzystając z technik elektryczności. Wiele razy robił mi wyrzuty jak to natura dotonu przydałaby mu się do pracy.
- No i na cholerę mu o tym mówisz.
- Aby wiedział, że mu ufam. - odparł wciąż w tej samej pozycji Norio - przynajmniej do tego stanu. Jest jeszcze wśród nas jedna osoba Haritochi Miyuru, specyficzna osoba lecz nie znajdziesz nikogo kto ma taką smykałkę do zastawiania pułapek i ich ukrywania. Najlepiej byłoby podłożyć notki i to wszystko wysadzić lecz wówczas godzinami zbieralibyśmy fanty. Takiego czasu nie mamy. Miyuru i Kin nie będą brać aktywnego udziału w akcji. Tak więc jakie jeszcze mamy opcje? Atak z jednej strony i kolejny po pewnym czasie z drugiej ma sens lecz czy wypali? Macie jeszcze jakieś pomysły?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1828
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yuji Saga » 1 sie 2018, o 23:21

Trzeba zaznaczyć jedno. Uważam ludzi za nędzne robaki. Za te żyjątka żyjące w ziemi, które nic nie robią, a tylko giną pod butami wielkich, czyli na przykład mnie oraz innych, którzy mają marzenia, cele wysoko, jak ja. Ludzie to robaki, które nic nie robia, nic nie osiągają. Brzydzę się nimi w większości, jedynie kiedy są mi potrzebni zostają podniesieni do rangi trochę wyżej. Chociaż Psy czy koty sa wierniejsze i fajniejsze od śmiertelników.
Tadao widać się rozkręcił na to co powiedziałem. Wydał się tym bardzo podekscytowany? Nie, to złe słowo. Był przerażony, że ktoś taki jak ci z którymi walczyli jest tutaj z nimi, planuje i tym podobne. Na samo to ogłoszenie uśmiechałem się do niego, patrząc prosto w jego oczy z politowaniem, a na końcu przez moment mój uśmiech się poszerzył a oczy wyglądały jakby się cieszyły. Przejrzał mnie. Poznał od razu. Dokładnie, kiedy tylko znajdę, że ktoś jest odemnie słabszy, nie jest już dla mnie użyteczny wbijam w niego nóż i zostawiam, by się wykrwawił. To moja natura. Wziąć co mogę, wykorzystać, zabawić się i odejść zostawiając biedaka. To cały ja, to wszystko mnie podniecało, a ten facet w zieleni, informator, mnie nakręcił. Chciałem spełnić jego marzenie, chciałem być jego mikołajem z wcześniejszym prezentem, by mógł je w najbliżej chwili rozpakować. Tylko nie, nie teraz, na pewno nie dziś, nie jutro, ale kiedyś, kiedy będzie okazja. Wbije się w ich gardła, wygryzę mięso, a ich krew będę pił niczym wino na tronie z czaszek moich wrogów. Jestem bogiem, mogę robić co chce, kiedy chce, jak chce i pozwalać na to co chce. Nic mnie nie ogranicza. Ja jestem waszą wolnością, więzieniem, wyzwolicielem, tyranem. Wszystkim, czego zapragnę.
Norio jak widać zamknął dość sprawnie naszego pieska, który boi się mojej osoby. Na to co usłyszałem pokręciłem głową, rozłożyłem ręce na boki i westchnąłem cicho, patrząc na Tadao prowokując go. Chociaż nie powinienem, ale postanowiłem się zabawić, dolać oliwy do ognia, chcąc uprzykrzyć sobie życie, by facet spróbował się na mnie rzucić, nawet nie teraz, a jutro podczas akcji kiedy będzie miał szanse. Wtedy przy wszystkich będę mógł wykonać wyrok. Który tylko samo Niebo może zatrzymać.
-To też dobry pomysł. Ich czujność opadnie, będzie chwila ulgi, wtedy będą czuli się pewniej. Atak podczas niej może być większym szokiem i bardziej efektywniejsze niż atak z klifu, czy nawet przed nim.- pokiwałem głowo zrozumiale. Miejsce zostało wybrane, dość łatwo. Z jednego byłem zadowolony. Zrobiłem pewna kłótnie, nieporozumienie w tym zespole. A to się pogłębi, bo przezemnie Norio nie wziął ataku z Klifu, jak proponował nasz Informator, ponieważ moja argumentacja była dobra. To po prostu geniusz i ci co mają głowę na karku wiedzą komu ufać, kogo rady brać do serca. Widzę, że mogą się dobrze bawić, nie tylko podczas tej roboty.
Następnie Tadao zaczął gadać. Wypunktował to o czym nie pomyślałem. A nie, zaraz, poprawie się. Nie chciałem o tym myśleć, ponieważ wydało mi się takie bezcelowe, błahe, że nawet nie potrzebne. Ale najwyraźniej mieli wiele razy takie problemy, ze woźnica popędził dalej droga już bez obstawy, obstawiając, że już nikt go nie zaatakuje, jak się odsłoni bez ochrony. Dziwne, logiczniej już raczej siedzieć w kręgu bezpieczeństwa, no nic, logika robaków jest dla mnie nie zrozumiała. Do tego powiedział o szyku i skrytykował mój pomysł co do szybkiego sprawdzenia z ukrycia, jak jadą. No to już ich wola. Jak nie mają jakiegoś wyszkolonego dobrze INFORMATORA, który umie zbierać potrzebna wiedze z ukrycia, to nic z tym nie zrobimy, będziemy korzystać z amatora Tadao.
-No i prosty sposób. Podczas ataku spuścić drzewo na drogę, to zablokuje drogę do Osady. Chyba spec od pułapek by mógł nam to zrobić, co nie?- złożyłem ręce na piersi i na chwile spojrzałem w stronę naszego odwróconego plecami przywódcy, po czym wróciłem wzrokiem na Tadao uśmiechnięty.
-Co powiecie na notki? Nie wybuchowe, chociaż one mogą w odpowiednich miejscach wprowadzić chaos, nie tylko u zwykłych strażników ale Shinobi. Nie musi to od razu zabijać, po prostu wywołać chaos. A chodzi mi o świetlne. Użycie ich na początku akcji, by oślepić wrogów, da nam większe szanse na zabicie ich. Przykład oślepić ich z jednej i drugiej strony. My będziemy o nich wiedzieć, będziemy przygotowany, wiec nie odczujemy tego efektu.- już miałem jakiś zarys w głowie. Wprowadzić totalny chaos w tym wszystkim. By szeregi wroga były skołowany, nie mogły się przegrupować, jedynie ci Shinobi by mieli jakieś szanse na ogarnięcie i się całej bandzie przeciwstawić. Wyobrażenie tego dawało mi wiele frajdy.
-Czyli po prostu. Zwalenie drzewa w odpowiednim momencie. Notki wybuchowe dookoła. Użycie świetlnych, by oślepić, logiczne co nie? Wtedy wprowadzamy atak jednostkami w zwarciu. Bezimienny, Norio, Taro i ja. Czy czwórka. Tylu ilu Shinobi w ochronie. Będzie po prostu chaos, który ma zmylić wroga, ale my wiemy jak to ma wyglądać, wiec się odnajdziemy. No i warto by w akcie zaskoczeniu dwóch z nas rzuciło się od razu na jednego. Mniejsze szanse, na to że się obroni. Chociaż ja kiedy to się zacznie, to mogę być już pod ziemią. Wtedy już konie nikogo nie zaalarmują, ze coś jest nie tak. Jestem dość szybki pod ziemią, pojawie się pod wrogiem, wyciągnę dłoń, złapie i BOOOM!- ostatnie słowa powiedział głośno i teatralnie wykonałem rekoma wybuch.
-Powiedzieliście mi bardzo dużo, dlatego byście bardziej mi zaufali powiem więcej. Nie należę do żadnego klanu. Nikt o mnie nie wie. Urodziłem się w Shigashi, ale odziedziczyłem coś po kimś kto nie wie, że istnieje. Potrafię wytwarzać wybuchy w dłoniach. Mój dotyk to zwiastun zniszczenia.- uśmiechnąłem się szeroko do samego siebie i położyłem dłoń na stoliku, masowałem tak palcami mapę, wpatrywałem się w kawałek papieru podekscytowany. Wyobrażałem sobie, jak wysadzam nieszczęśników podczas tej całej akcji. Wydawało mi się to takie wspaniałe. Wróciłem po chwili do rzeczywistości. Kolejny raz zwróciłem się do Tadao, strzelam że nie chce ze mną gadać, ale jak mus to mus.
-Shinobi mogą się wyróżniać. Ale jak prosiłem „informatorze”, czy możesz podać więcej informacji o nich. Zdolności? Wygląd? Może to ułatwić w wybraniu sobie dobrego celu do zniszczenia. Niekiedy po wyglądzie uda nam się wycenić kto jak walczy, co preferuje i tym podobne. Nawet po widocznym ekwipunku.- chciałem bardziej wkurzyć pewną osobę.
-No i coś mi nie pasuje, ale mogę się mylić. Jak tutaj wszedłem, do jaskini, usiadłem z Kin, Taro i Bezimiennym. To jedna osoba w przebudówce spała, a inna coś robiła w drugiej. Ty poszedłeś do tego „pokoju”. A teraz została wspomniana tylko jedna osoba. Czy o kimś Norio zapomniałeś? Czy po prostu ta druga osoba co majstrowała sobie w swoim kącie to Tadao? A ja nie ogarnąłem?- zacząłem krążyć wokół stołu, nie patrzyłem w ich twarze. Jezdziłem palcem po stole, wpatrywałem się w mapę i dalej mówiłem.
-Do tego. Musze to powiedzieć. Tadao, będziemy zabijać tutaj zwykłych ochroniarzy. Może oni są niewinni? Co? Nie pomyślałeś o tym? I na mnie zrzucasz wszystko, że zabiłem niewinnych w Kami no Hikage? Trochę to śmieszne. Ja po prostu zabiłem radnych, którzy wypowiadali wojnę Cesarstwu właśnie wtedy. Ten ich festyn był jakby świętem do ogłoszenia wojny, gdzie zginie dużo więcej istnień. Gdyby nadal żyli mogli by nadal pociągnąć wojne, ale zrzucić się na Wyspiarzy, ponieważ jest dużo uwag, że to jest też ich sprawka, że maczali w tym palce. Do tego. Shiro Ryu tam mordowało ludzi, ci którzy przysięgali chronić radę oraz mieszkańców. Zabawne, że od razu nazwałeś mnie wyzyskiwaczem, jak zakończyłem kolejną niepotrzebną wojnę, a co mi po tym pozostało? Listy gończe, nieufność, wyobcowanie z życia tego świata i nazwany pomagierem wyznawców Antykreatora.- zatrzymałem się, odwróciłem się w stronę chłopaka. Oparłem się o stół i wyczekiwałem na to co się stanie.
Yuji Saga
 

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yami » 2 sie 2018, o 13:33

~ Wszystko albo nic ~
Misja rangi C 29/30+
Yuiji Saga




Grymas który pojawił się na twarzy Tadao świadczył, że skutecznie uderzyłeś w czuły punkt. Czym i on się różnił od tych, których sam wyzywał od najgorszych. Przecież i on miał na rękach krew niewinnych ludzi, którzy ochraniali transporty. Dostrzegłeś jak pięść mimowolnie zaczęła drżeć. Czyżby drobny fortel słowny rzeczywiście miał doprowadzić do rozłamu? Byłeś wszak o jeden krok bliżej. Nario wciąż stał do was plecami, do czasu.
- Jak mogliście zacząć beze mnie, Misie.
Głos pojawił się całkowicie niespodziewanie. Tuż za plecami Sagi w drzwiach stał wysoki, prawie na 190cm młodzian. Ubrany był jedynie w krótkie ciasne spodenki a po dobrze wyrzeźbionym ciele spływały kropelki wody, które jarzyły się w świetle pochodni. Dłuższe czerwone włosy i ostre, czerwone tęczówki. Nie miały jednak charakterystycznych łezek jak w przypadku Doujutsu klanu Uchiha. Młodzian, który nie mógł mieć więcej jak 25 wiosen miał dziarski uśmiech, którym na pewno powalał dziesiątki kobiet. W dłoni trzymał butelkę sake zaś włosy przeczesał prawą ręką.
Słysząc i widząc nadejście kolejnej osoby Norio odwrócił się i westchnął głęboko. Twarz zdawała się być zmęczona.
- Miałem nadzieję tego uniknąć. Saga, to jest Hirotochi Miyuru. Strzelam, że drzemał sobie w najlepsze, zaś zaginiona twoim zdaniem osoba, to nikim innym jak stojący obok Tadao. Teraz znasz już niemal wszystkich z grupy. Jest jeszcze jedna lecz aktualnie nie znajduje się w Atsui.
- Witam, witam. Naradę prowadzicie? Z chęcią się dołączę, szczególnie jeśli dołączył do nas taki wyśmienity kąsek. - nowo przybyły zbliżył się do stołu i ręką, którą wcześniej przeczesywał głowę teraz przejechał po twoim tyłku zostawiając na nim mokry ślad. W tym samym czasie mając na twarzy czarujący uśmiech puścił tobie oczko i cmoknął ustami - z chęcią się z Tobą bliżej, znacznie bliżej poznam.
Miyuru postawił na stole do połowy opróżnioną butlę sake. Oparł się obiema rękoma o blat stołu i przekrzywił nieznacznie głowę. Uśmiech z jego twarzy nie znikał. Kiedy zerknął w stronę Informatora teraz lekko się wzdrygnął. Widocznie obecność jednej osoby miała znacznie większy wpływ niż twoje słowa bowiem chłopina nie chciała już więcej dyskutować.
- Słyszałem to i owo robaczki. Tak byliście skupieni, że ledwo się powstrzymałem przed "niespodzianką" - tutaj oblizał dolną wargę i cmoknął soczyście - Naprawdę słodziutki myślałeś, że takie proste zawalenie drzewa mnie zaspokoi? Mam znacznie lepszy pomysł. Po co zatrzymywać koniki skoro można się ich zwyczajnie pozbyć? Widzicie - chłopaczyna rozejrzał się po pomieszczeniu aż wypatrzył drewnianą łyżeczkę. - Wozy często produkuje się tak, że rozstaw kół jest szerszy niż umiejscowienie koni. Więc ciężar zwierzątek będzie bliżej środka drogi niż jego brzegach. Co się więc stanie jeśli nasz kucyk wejdzie na odpowiednio przygotowany dół?
- Wpadnie tylko pierwszy a reszta wozów prowadzonych przez konie pierzchnie. - Norio spoglądał na poczynania bardzo nietypowego towarzysza.
- Owszem, tak by było gdyby pułapki zastawiał jakiś malutki nieopierzony kurczaczek. Widzicie tutaj warto trochę ruszyć główką i mieć odrobinę wyczucia. - Czerwonowłosy ujął w dłonie podprowadzaną łyżkę. Ujął ją w końcach obiema dłońmi. - Pierwszy konik - nacisnął na końce tak jakby pragnął przełamać przedmiot do wewnątrz. dało się usłyszeć niewielki trzask zaś kilka włókien drewna straciła ciągłość - Drugi konik - ponownie nacisnął i tym razem pęknięcie było znacznie szersze. Yuji mógł już przeczuwać jak zakończy się tak historyjka - Trzeci Konik - mówca złamał łyżkę w pół i puścił jej końce. Ta z łoskotem upadła na ziemię - Jeśli dobrze przygotować pułapki konie wpadną do najeżonych kolcami dołów w tym samym momencie. Ach nadzieją się na "twarde pale" i już nigdy nie odjadą. Oczywiście przyda mi się pomoc Ciacha w ich zastawieniu - Oparł się plecami o stół i spojrzał w twoją stronę. - Co powiesz na to Rybciu?
- A czemu nigdy tego nie robiłeś skoro to takie proste? - swoje trzy grosze postanowił wtrącić informator, który wyraźnie nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy.
- No nie wiem kochaniutki, może gdybyśmy dostawali informację na dłużej niż dzień przed odjazdem to zdążylibyście je wykopać, bez manipulacji ziemi przy pomocy chakry zajęło by to wam znacznie dłużej. - Miyuru podniósł po ukosie przekręcił głowę w szyi tak, że stojący obok Tadao w jego oczach wspinał się po suficie. Do kącika ust przyłożył wskazujący palec i uśmiechnął się dziecięco.
Widocznie nie ty jeden lubiłeś wbić niewielką słowną szpilkę to tu to tam w Tadao. Ten zagryzł wargę powstrzymując nagromadzający się złość. Wyrwał go z tego Norio, który chciał przejść dalej w naradzie.
- To jak z tymi Shinobi, Tadao? Wiesz coś o nich?
- Niewiele. Popytałem trochę u źródeł i zdawać się może że to banda zaprzyjaźnionych najemników, nie pierwsze lepsze płotki, które się nie znają. Mogą więc dobrze współpracować, jednak nie wiem jak dokładnie. Co do wyglądu ubrani są tak samo czarny strój. Twarz zasłaniają materiałowe maski zaś głowa opatulona jest główną częścią ubioru. Po wyglądzie zdawać się może, że preferują walkę na krótki dystans, do tego w mroku. Możliwe, że mają w zanadrzu techniki kamuflujące. Nie sposób będzie ich pomylić z zwykłą strażą.
Podczas rozmowy między informatorem a liderem Miyuru spoglądał się w twoją stronę wciąż ciesząc ryjka.
- Chociaż tyle. Saga. Plan z notkami jest w porządku. Problem taki, że takowych nie mamy. Musimy to zrobić inaczej. Ja, Taro i mój brat zaatakujemy kiedy tylko pułapki Miyuru zadziałają. W tym czasie będziesz siedział pod ziemią i wyczekiwał okazji aby pozbyć się jednego z Shinobi, którzy stracą czujność. Zyskamy wtedy dodatkową przewagę. W tym czasie Tario będzie próbował ostrzeliwać z kuszy zwykłych strażników z korony drzew. Jakieś obiekcje?
- Żadnych - odparł informator i nieznaczny uśmiech pojawił się na jego licu. Tylko Yuji, który#FFBFFFrat kierował w jego stronę wzrok mógł to dostrzec.
- Żadniuteńkich. Dorobię jeszcze jakieś niespodzianki dla tych, którzy zechcą czmychnąć trochę dalej.
- Yuji?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1828
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yuji Saga » 2 sie 2018, o 20:05

KOCHAM TO! O TAK! TO JEST TA JEDNA RZECZ KTÓRA MNIE PODNIECA! NIE MA NIC LEPSZEGO OD NIENAWIŚCI! ZWĄTPIENIA! KŁÓTNI! W GRUPIE PRZYJACIÓŁ! Na samą tą myśl mi staje, dosłownie staje. Chce więcej nienawiści, więcej dramatu, rozpaczy.
Grymas Tadao był tym czego pragnąłem. Tyle zwątpienia w swoje słowa, swoją sprawę, ale także złość, na mnie? Może tak, mógł ją rzucić od razu na mnie, albo po prostu na siebie? Kto wie, to jest wspaniałe, że nikt nie wie, dowiemy się później, a to najpewniej na polu bitwy, kiedy może spróbuje mnie wyeliminować w tym całym chaosie. Ciekawi mnie czy będzie miał tyle jaj, czy po prostu będzie siedział pod butem „swoje Pana”. Uśmiechałem się do niego prowokując go moją postawą. Po prostu to była postawa jakbym mu splunął na twarz. Na całe szczęście Norio tego nie widział, że prowokuje, więc z jednej strony jest to dla mnie na plusie, ja wychodzę na biało, a nasz informator na czarno.
Nagle pojawił się jakiś głos, ale to nie byle jaki. Był piękny, prawie dorównał mojemu, ale prawie, wiec nie jest jeszcze perfekcyjny, ale trzeba to powiedzieć, popieścił moje bębenki. Spojrzałem w stronę z której pochodził, z lekko zdziwioną miną, nie spodziewałem się kolejnej osoby do narady wojennej. Kiedy tylko napotkałem moimi oczami źródło wspaniałego głosu, stanąłem dęba. Był to wysoki facet facet o czerwonych długich włosach, jak oczach, tak jak ja, do tego był w samych spodenkach, miał wyrzeźbione ciało i trzymał w rękach sake. Czyli ciacho, który lubi pić. Zakochałem się. Przeleciałbym go tu i teraz na tej mapie. Chociaż muszę naprostować jedną rzecz. Kocham to jest u mnie dość dziwne. Bo mogę w każdej chwili kogoś zostawić, kogo kochałem, mogę się po prostu bawić i takie tam. Jestem zmienny niczym morze. W jednej chwili mogę kogoś pragnąć, a po chwili rzucić jak smaacianą laleczkę. Obejrzałem go od góry do dołu. No co, nie mogłem się powstrzymać.
-No tego się nie spodziewałem~- stwierdziłem na głos i spojrzałem zadowolony na naszego przywódcę, który odezwał się i wreszcie się do nas odwrócił. Przedstawił nasza nową osobę i wyjawił mi, że już nikogo w bazie nie ma. No jest jeszcze inna osoba, ale ta jest poza Atsui, więc mnie nie obchodzi. Teraz jest teraz, a przedemną jest ciacho. Czy mogę dostać do tego ciacha kawkę?
-Miło mi cię poznać Hiroś, jestem Yuji, ale możesz mnie nazywać swoim chłopakiem.- i też puściłem mu oczko. Powiem wam, że nic nie zrobiłem na ten gest złapania mnie za dupę. Było to przyjemne, mogłem już to robić tu i teraz, ale nie. TERAZ PLANOWANIE! Wkurzanie Tadao! A nie seks… chociaż mogli by poczekać.
Nasze ciacho, albo przystojniak, mój nowy kochanek, będę go nazywał jednym z tych trzech. No i on postanowił wtrącić swoje trzy grosze. Dał bardzo ciekawy wykład, który wyrwał mnie z moich fantazji seksualnych, gdzie polewamy się nawzajem czekoladą. Zacząłem go bardzo uważnie słuchać i patrzeć co robi. To co mówił było bardzo dobre i trafne, nie wpadł bym na to, może dlatego, że nie chciałem myśleć za bardzo nad pułapką, a po prostu rozwaleniem wrogów. Wole wiele razy proste rozwiązania.
Wpatrywałem się w łyżkę i z każdym większym zniszczeniem byłem coraz bardziej oczarowany tym wszystkim. Podobało mi się. I od razu odpowiedziałem na jego pytanie, jakbym był zahipnotyzowany.
-Spróbuje wszystkiego co potrafię by ci pomóc.- i poszedłem dwoma paluszkami w podróż do ręki Hirosia.
Dalej była rozmowa przystojniaka z Tadao i widać, że też się nie lubią, albo po prostu czerwonowłosy lubi denerwować naszego informatora. Przyjemnie mi się to oglądało, oj bardzo przyjemnie. Ale wydawało mi się to dziwne. Jakby byli razem. Czy to tylko moja wyobrażenie? Może, ale miło będzie mu takto odbić chłopaka, by była większa nienawiść. Na całe nieszczęście lider przerwał to i przeszedł dalej do narady. Spojrzałem na niego z obudzoną miną przez chwilę i słuchałem co było do powiedzenia. I mało co się dowiedziałem. Nasz informator tylko wiedział jak są ubrani, to może trochę pomóc, ale nie aż tak jakbym chciał. Jedynie co to nam dał liczbę wrogów, kiedy jaką i jak i tyle. Można by powiedzieć, że dużo zrobił, ale jeżeli jest taki zajebisty to wymaga się od niego dużo więcej, bo teraz to chyba zrobiłem dużo więcej niż on. Westchnąłem tylko teatralnie i słuchałem dalej Norio, który mnie pochwalił i powiedział jak to mniej więcej będzie wyglądać i to mi się bardzo podobało. Mogłem być w ziemi, zaatakować kiedy znajdą okazję, albo nawet lepiej, kiedy to ja zadecyduje kiedy będzie ta odpowiednia okazja.
Na końcu zobaczyłem coś co mnie zaintrygowało. Popatrzyłem na Tadao podejrzliwie i rzuciłem.
-Nie mam, chętnie zobaczę te niespodzianki o których mówi Hiroś.- puściłem do niego oczko, ale od razu zwróciłem się do Tadao. Wiedziałem co on kombinował, było to wiadome od początku.
-Jak będziesz strzelał z kuszy, proponuje byś we mnie nie próbował trafić. Nie lubisz mnie, widzę to i wyczuwam, że będziesz chciał to zrobić. Wtedy nie będę miał żadnych obiekcji by ci spuścić porządne lanie, dobrze?- uradowany klasnąłem łapkami i odwróciłem się do reszty.
-To co?! Pijemy? Jeszcze mamy czas, potem sen i wychodzimy na kochaną akcje!- złapałem ramieniem Hirotochi i ruszyłem z nim do wyjścia z przybudówki, by pokierować się do reszty ferajny, chciałem porządnie zjeść, pić i dobrze się bawić.
Yuji Saga
 

Re: Środek lasu z dala od wioski

Postprzez Yami » 4 sie 2018, o 11:01

~ Wszystko albo nic ~
Misja rangi C 31/30+
Yuiji Saga




Norio pomimo pojawienia się niespodziewanego gościa, który początkowo miał zwiastować nieszczęście uśmiechnął się teraz pod nosem, choć maska, którą miał założoną na twarz skutecznie to ukryła. Czyżby problemem było specyficzne zachowanie speca od pułapek, który wyraźnie pokazywał swoje preferencje seksualne i nie obawiał się ich okazywać? Czy Norio obawiał się, że nowy towarzysz odetnie mu łeb nim zdąży zareagować? Tylko on to wiedział i wydaje się, że pojawienie jegomości podbudowało i zamknęło kilka luk w planie. Ten został już dopięty na ostatni guzik. Czy zdobycie tych kilku wozów [akap]okaże się jednak takie gładkie jak myśleliście? Dowiedzieć się możecie tego jutro.
- W takim razie wszystko ustalone. Przekażę wszystko reszcie. Tadao masz wolne, dziękuję Tobie za tę garstkę informacji. Miyuru, ile zajmie postawienie pułapek?
- Z Pysiem czuję że część nocy i ranek. Choć czuję, że raczej nam cała noc na to zleci - czerwonowłosy uśmiechnął się zabójczo i skierował wzrok w stronę Yujiego, który widocznie również uznał mężczyznę za atrakcyjnego. Czy to ważne jaka jest płeć? Liczy się wszak doznanie!
- Dobrze w takim razie macie teraz czas dla siebie. Wiem, że mogę ci zaufać i nie przeholujesz z alkoholem. Jeśli z tego powodu nic nie zostanie przygotowane na czas własnoręcznie Ciebie uduszę. Koniec Narady!
Tadao ostatecznie nie odpowiedział na twoje pytanie. Widocznie uznał to już za przejaw chamstwa dostatecznie duży, że nie warto na niego odpowiadać. Czyżby w końcu się uspokoił wcześniejsze emocje i choć trochę racjonalnie do wszystkiego podchodził? Czy może zrodziła się w jego głowie jakaś złowieszcza myśl względem twojej osoby? Ciężko stwierdzić jednoznacznie choć niechęć mężczyzny, którą Tobie okazywał była widoczna gołym okiem.
Norio opuścił pokój i skierował się w stronę grupki trójki towarzyszy z którymi Yuji zdążył się już zapoznać. Przedstawił im szczegółowy plan działania. Złotowłosa słysząc to zaklaskała kilkukrotnie, zaś grubszy wojownik gwizdnął z podziwem. Widocznie brak taktyka obniżył znacznie oczekiwania co do treści planu ten zaś wydawał się być dość sensowny i miał duże szanse powodzenia.
Nim wyszedłeś z pomieszczenia zatrzymał ciebie głos czerwonowłosego łotrzyka.
- Widzę, że masz chętkę. Chciałbyś może pominąć inne rybki i wyruszyć ze mną w podróż do krainy rozkoszy? - chłopak oblizał wargi. Podniósł dłoń prawej ręki. Do ust swych wsadził środkowy palec, oblizał go i wyciągnął. Kropelka śliny opadła na ziemię. - Czy może zostawiamy to na później? Czyż przypadkiem słodycz posiłku nie jest co raz większa podczas większego głodu?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1828
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sakai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość