Małe jeziorko

Kolejna z prowincji Wietrznych Równin o dość pokaźnych rozmiarach. Sakai zamieszkiwane i zarządzane jest przez Ród Akimichi. Prowincja sąsiaduje od południowego zachodu z regionem Samotnych Wydm, a od południowego wschodu z regionem Prastarego Lasu. Od południa Sakai z kolei sąsiaduje z terenami niezbadanymi, co niejednokrotnie powoduje zbrojne utarczki. W prowincji tak jak w regionie, od czasu do czasu dopatrzeć się można niewielkich zagajników leśnych, ale w przeważającej części dominuje ukształtowanie równinne, z wysoką trawą, które idealnie nadaje się do hodowli bądź uprawy roli. Nieopodal granic znajdują się również wioski pod zarządem Szczepu Kakuzu.

Re: Małe jeziorko

Postprzez Asaka » 1 paź 2018, o 19:34

Rzeczywiście, podróżowanie bez planu i wiedzy było skrajną głupotą – przynajmniej w mniemaniu białowłosej. Nie chodziło przecież o to, by wiedzieć z dokładnością do godziny, w którym miejscu należy się zatrzymać i jak długo ma trwać przerwa – bo w takim wypadku wszystko prędzej czy później pójdzie na łeb na szyję, ale trzeba było być gotowym na każdą pogodę. Nie, żeby Asace robiło to większą różnicę, skoro ot tak mogła sobie zrobić kryształowy daszek i nie zmoknąć, ale o wiele wygodniej spało się w polowym posłaniu niż pod własnym płaszczem. A jeszcze wygodniej w milutkim łóżku w karczmie. Miała całkiem niezły ubaw, gdy widziała rozmowę Shikaruia ze sprzedawcą i te jego groźne miny i spojrzenia – ani myślała to przerywać. Nie przeszkadzało jej nawet to, że to faktycznie trochę trwało, a czas leeeciał. Nikt przynajmniej się wtedy jej nie czepiał, że stoi z boku, gapi się bezczelnie na swojego towarzysza, a jej myśli krążyły sobie wokół niedawnego pocałunku.
Tego dnia czuła się rzeczywiście znacznie lepiej. Wyspana, najedzona – spięła nawet włosy w ciasny kok, żeby nie leciały jej na twarz, a przewidywała, że dzisiaj mogłyby się bardzo, ale to bardzo poplątać. Wilgoć w powietrzu nie nastrajała pozytywnie, powietrze było jakieś ciężkie i nie oddychało się tak łatwo, do tego miało się wrażenie, że ubranie lepi się do ciała…
– A ma robić coś konkretnego? – Asaka jeszcze w trakcie mówienia ułożyła dłonie w pieczęć Konia a następnie Barana, co zaskutkowało pojawieniem się tuż przed nią przejrzystego, rubinowego lustra, które musiała teraz wyminąć.
Klon, ubrany i uczesany identycznie tak jak ona wyłonił się z kryształowej tafli po chwili i nawet przekręcił głowę w stronę lewego ramienia uśmiechając się do Shikiego dokładnie tak, jak zrobiłaby to Asaka – która dla żartu powtórzyła to, co robił jej klon. Tak czy siak, cokolwiek miał robić kryształowy twór – poszedł za Shikaruiem.
Sama ruszyła w inną stronę, żeby w razie czego nie przeszkadzać i nie stać na linii rażenia. Widziała, że Shiki gapi się na nią, zamiast skupić się na jej idealnej kopii, co samo w sobie wywoływało lekki uśmieszek. Nie przeszkadzało jej to w żaden sposób, ona była przecież nie lepsza, chociażby wczoraj woląc patrzeć na jego umięśnione plecy, zamiast trenować. Ściągnęła z pleców wachlarz, który od razu rozłożyła i zamachała nim kilka razy na próbę, chcąc wyczuć jego ciężar i to, w jaki sposób najlepiej go trzymać. Na początek chciała zacząć z absolutną podstawą podstaw, czyli z przesyłaniem swojej chakry na broń. Dla niektórych mogło to być bardzo toporne narzędzie, ale Asaka widziała w tym pewien potencjał, no i miała kilka pomysłów, zaś ciężar broni nie stanowił dla niej żadnego problemu. Nie potrzebowała do tego żadnej pieczęci wystarczyło po prostu… skupić się, o tak, złapać swoją chakrę i przetransferować ją na skórzane wnętrze, po którym miała się rozlać. Żółtooka nie miała z tym problemu – więcej zachodu stanowiło przelanie odpowiedniej ilości, bo po pierwszym razie już wiedziała, że przesadziła. Niepotrzebnie. Jeszcze raz. Druga próba okazała się bardziej pomyślna i Asaka była całkiem zadowolona.
Chwilę później jednocześnie skoczyła i przekręciła w dłoniach wachlarz, ustanawiając go poziomo i… Zawisła w ten sposób w powietrzu, jakiś metr od ziemi, stojąc na jego powierzchni całkiem wyprostowana. Z tej pozycji mogła odwrócić się i nawet poszybować wyżej, co też uczyniła, jednocześnie obserwując poczynania Shikaruia i jej biednego klona, który stał uwięziony w jakiejś lepkiej mazi i nie potrafił nawet unieść nogi wyżej niż na trzy centymetry, bo ciecz i tak zaraz przyciągała jego nogę do podłoża.
– Coś ty jej zrobił? – Asaka krzyknęła z góry, mając przyłożoną dłoń do oczu, chcąc nieco uchronić się od słońca, które wyjrzało właśnie spomiędzy chmur, świecąc jej prosto w twarz.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1337
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Małe jeziorko

Postprzez Shikarui » 1 paź 2018, o 20:02

Przechylił głowę to w jedną stronę, to w drugą, naprężając mięśnie to rozluźniając, tak dla prowizorycznej rozgrzewki. I w zastanawionieniu, że niby co ma klon robić.
- Niech łazi dwa kroki w tą, dwa kroki w tamtą. - Byle coś robił, poruszał się, żeby mieć pewność, że technika zadziała prawidłowo. I zadziałała. Klon, który sobie wcześniej spacerował grzecznie w kółeczku, teraz rzeczywiście nie mógł się ruszyć nawet o milimetr. Ciekawe jak to było z jego siłą, może miał małą? Może nie przybierał pełni atrybutów swojej stworzycielki, tak jak było z klonami wody? Tak czy siak aktualnie musiałby sobie odrąbać nogi, żeby być w stanie z tego wyjść. Satysfakcjonujące. O ile klon nie miałby problemów z tym, żeby coś sobie odrąbać, o tyle już gdyby utknął w tym człowiek...
Obrócił się w stronę, gdzie wcześniej stała Asaka, ale jej już tam nie było - unosiła się w powietrzu i to całkiem niedaleko, nawet nie słyszał, kiedy się zbliżała. Uniósł powieki w lekkim zdziwieniu, spoglądając na latającą istotę, dla którego nawet słońce wyłoniło sie zza chmur. Latającej. L a t a j ą c e j. Latanie w ogóle było możliwe? Shikarui prawie wybałuszył na nią oczy i pewnie tak by się stało, gdyby jego mimika nie była tak uboga. Zdziwienie było po nim widać, wręcz wybiła go z rytmu.
- Obrzygałem ją. - Stwierdził ze śmiertelną powagą. I niemal była to prawda, w końcu technika swój początek miała w ustach, gdzie kumulowała się chakra. Co prawda tworzyła się dopiero na zewnątrz, ale tak czy siak... oh well. Wskazał klona ręką gestem takim, jakim król pokazywał swój piękny kraj, stanowczym i mocnym. - Jest moim więźniem. Zazdrościsz jej? - Nie dałoby się poznać, która to która - uroki klonów. On był tego w stanie dokonać za pomocą swoich oczu, ale tu i teraz, albo wtedy, kiedy obie przechyliły głowy i uraczyły go uśmiechem, było to całkowicie niemożliwe. Uniósł rękę, żeby również uchronić oczy przed rażącym słońcem, tym mocniejszym, że nie spodziewał się zobaczyć promieni dzisiejszego dnia. Ile metrów unosiła się nad ziemią? Z osiem? Dziesięć? Chyba nieco mniej. Złożył dłonie w pieczęć tygrysa, kumulując chakrę w swoim żołądku, nieco inaczej niż przy Mizuamie Nabara, na której technika wzorowała. Jak dla niego wyglądał to niemal jak żabi jęzor, kiedy chakra uformowała się i po opuszczeniu jego ust przybrała formę półprzejrzystej liny, która z całkiem niegłupią prędkością wystrzeliła w kierunku Asaki z zamiarem związania jej. Lina urwała się, kiedy tylko osiągnęła swoją pełną długość, była jak samonamierzalny kundel puszczony do przodu, ale nie mogła skręcać, zmienić toru swojego lotu. Ot - wydawała się zwykłym sznurem, ale kiedy tylko zbliżyła się do swojego celu, miała za zadanie go oplątać. Całkiem wytrzymała, w dodatku jej specyfikacja czyniła ją równie lepką. Jak pajęczyna, w którą tym mocniej się zaplątujesz, im bardziej próbujesz się wyrwać.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 1 paź 2018, o 20:51 przez Shikarui, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1883
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Małe jeziorko

Postprzez Asaka » 1 paź 2018, o 20:43

Przyzwyczaiła się już do tej „ubogiej mimiki” (nawiasem mówiąc jej mimika nadrabiała za ich dwoje, idealne wyważenie), rozszyfrowanie tego, co mówiła jego twarz nie stanowiło więc dla niej większego problemu. Pewnie nawet się nie spodziewał, że ten bojowy wachlarz można wykorzystać w ten sposób, a ona jeszcze, czując przyjemny wiatr na twarzy, krążyła wokół niego jak sęp.
– Obrzyco… - zrozumiała bardzo dobrze co powiedział i gdy teraz przeniosła spojrzenie na klona, któremu dała jasny przykaz, żeby przestał próbować chodzić, ani w ogóle się ruszać, aż parsknęła pod klonem. Rzeczywiście biedny klon, potraktowany jakimś maziowatym niewiadomo czym. Nie miał nawet szans, by się wyrwać. – Nie, wolę jak nic mi nie krępuje ruchów – wyszczerzyła się do niego, odpowiadając zaczepką na zaczepkę. – Ale jak lubisz takie zabawy, to powiedz tylko słowo – Koseki mieli w swoim arsenale przecież mnóstwo technik, które więziły oponenta, a na domiar wszystkiego zostawała jeszcze wyobraźnia.
Shikarui zrobił to właściwie bez ostrzeżenia. Widziała jak patrzy na nią i składa pieczęć – tylko co dalej? Czy zamierzał wprowadzić w życie swój plan pod tytułem „więzień – zazdrościsz?” i ją też… uwięzić? Tylko co, przecież chyba ta maź ulegnie grawitacji i spadnie na ziemię. Chyba, że zamierzał zrobić coś innego. Albo tylko ją postraszyć. Albo… odwdzięczyć się za wczoraj… Asaka nie miała dużo czasu na myślenie – mogła jedynie obniżyć swój lot, bądź skręcić gdzieś – co wcale nie znaczyło, że nic jej nie będzie, zwłaszcza, że nie wiedziała, co kombinuje czarnowłosy; mogła zeskoczyć z tych ośmiu metrów na ziemię, co skończyłoby się pewnie jakimś drobnych urazem, a wtedy cholera wie, czy nie wylądowałaby prosto w lepiącej mazi, albo… Niewiele było tutaj do kombinowania. Pocisk, lina, czy czymkolwiek był to wodne coś, które wydostawało się z ust Sanady leciało w jej stronę, a jej kończył się czas.
Miała cholerne szczęście, że zrobili tutaj taki bałagan wczoraj i że padał deszcz. Błota nie trzeba było wcale szukać. Tygrys, Świnia, Wół, Pies, Wąż. Asaka bardzo szybko składała pieczęci, wiedząc, że nie ma czasu ani miejsca na pomyłkę. Zaraz była już gdzieś indziej, na ziemi, tuż przy jeziorze, jakieś… pięć metrów od Shikiego? Zaś na jej wachlarzu przez chwilę „stał” błotny kształt przypominający ludzką sylwetkę, nim stracił kształt i zaczął skapywać na opadającą ku ziemi broń, którą Asaka nadal sterowała, i poza nią.
– I tak chciałeś mnie złapać, co? – nie była zła. To była zaczepka, bo była ciekawa co zrobi teraz.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1337
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Małe jeziorko

Postprzez Shikarui » 1 paź 2018, o 21:58

Lina dobrnęła do celu i oplotła go dokładnie tak, jak opleść miała, wachlarz ani drgnął, ani... nie drgnęła ona? Och drgnęła. Znał tą sekwencję pieczęci aż za dobrze, choć początek wydawał się tak niewinny - nie mogło być mowy o pomyłce. I nie było. Każda kolejna utwierdzała w przekonaniu, że ma tutaj zostać dokonana podmiana. Tylko za co? Gdzie? Kiedy jutsu leciało w ruch nie posiadało się czasu na zastanowienie, na przeliczanie wszystkich możliwych, na wielkie planowania, a jednak to do tych Wielkich właśnie należało to, że w ułamku sekundy widzieli wyjście z sytuacji i możliwość reakcji w wielu formach. Tak jak Asaka błyskawicznie wybrała taką a nie inną formę reakcji. Jego oczy zapłonęły czerwienią,kiedy obserwował, że... Asaka tak na dobrą sprawę wcale z wachlarza nie zniknęła. Lina naprawdę ją dosięgnęła, chociaż pieczęci były bezbłędne. Chakra się jednak przemieściła - ONA się przemieściła. To, co miało być Asaką, bardzo szybko zamieniło się w błotnisty lep, który zaczął rozpływać się na wachlarzu, który ciągle unosił się w powietrzu, sycony chakrą użytkowniczki Fuutonu. No tak, skoro Suiton miał swoją podmianę podobną do Kawarimi, nic dziwnego, że ziemia też miała... ale nadal było to zadziwiające. I ciekawe.
- Chciałem. - Przyznał bez bicia, obracając się w jej kierunku. - Jesteś ciekawszym królikiem doświadczalnym od klona. - Nie mówił poważnie, chociaż tak to brzmiało, nie była żadnym królikiem, ot... to miała być taka forma zabawy. Lubił zabawy. Od tych najprostszych, słownych, jak tamta "zgadywanka", która rozpoczęła się na początku ich znajomości, po te ruchowe i wymagające skupienia. Cóż, ta pierwsza na pewno tego wymagała. - A ty nie chciałaś dać się złapać.
Pochylił się ledwo co, ale jednak było to zauważalne, jak tygrys, który napina swoje miejsce, żeby skoczyć na spokojnie odpoczywającą łanię. Z tym, że z niej taka łania, jak ze słonia łabędź. To czyniło polowanie tylko bardziej zajmującym.
Złożył dłonie w pieczęć Tygrysa i po stronie Asaki, po której miała wodę, nieco z jej tyłu, pojawił się jego klon. Zebrana chakra przesunęła się po jego ciele, z czerwonymi oczyma widział to bardzo wyraźnie, jak układa się w pieczęć, jak uwolniona nagina wodę do jego woli i jak pozwala tejże wodzie uformować jego lustrzane odbicie. Kropla w kroplę. Otoczenie było podstawą! Asaka zamierzała jednak najwyraźniej uciekać i wymykać się, nie ułatwiając pogoni w żadnym wypadku. Ba! Raczej przywalenie z prawego sierpowego jej w głowie niż ucieczka sama w sobie. Atak był najlepszą obroną, jeśli rzeczywiście na ten atak miałeś szansę i nie miał się on obrócić przeciwko tobie.
Czarnowłosy uśmiechnął się w stronę użytkowniczki kryształu jak rozbrykany szczeniak, który informował, że zamierzał atakować wilczy ogon, więc niech szacowna wilczyca macha nim mocniej i szybciej. Inaczej zabawa nie będzie dostatecznie dobra, a satysfakcja ze złapanego ogona odpowiednio wysoka.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1883
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Małe jeziorko

Postprzez Asaka » 1 paź 2018, o 22:41

Oto właśnie chodziło: nie było mowy o żadnym wielkim planowaniu, bo i kunoichi nigdy tego nie robiła. W walce nigdy nie było na to czasu, było zbyt wiele zmiennych, które mogłyby wpłynąć na plan, zwłaszcza wtedy, gdy nie znasz swojego przeciwnika. Planowanie było więc stratą czasu. Należało kombinować w biegu i ten, kto nie potrafił improwizować miał naprawdę spory problem – ale nie Asaka. To była wręcz mistrzyni improwizacji. Było niemal pewne, że białowłosa jest w stanie wymyślić coś absurdalnie głupiego, czym zaskakiwała nie tylko swojego oponenta, ale też i siebie. To dotonowe kawarimi trochę ją zaskoczyło, bo wykonywała tę technikę pierwszy raz. Niby to zwykła podmianka, ale w sumie nie tak dokładnie, chociaż podstawy były takie same.
Krzywy uśmieszek wykrzywił jej twarz w ten zaczepny sposób, gdy potwierdził jej słowa.
– Odwdzięczasz się za wczoraj? – a wszyscy wiemy jak to się wczoraj skończyło. Wielkim, rzewnym przepraszaniem, a później mało nieśmiałym pocałunkiem, który oboje doskonale pamiętali. I co teraz? – Oczywiście, że nie. Bo co to za zabawa? – tak prędko dać się złapać? Nie ma mowy.
Cały czas nie spuszczała wzroku z Shikaruia. Doskonale wiedziała, że to polowanie jeszcze się nie skończyło. Ona była tu, jej wachlarz opadł na ziemię niedaleko niej, a Sanada złożył ręce w kolejną pieczęć. Teraz mogło zdarzyć się cokolwiek. Nie widziała jakie pieczęcie składał, gdy „obrzygał” jej klona, równie dobrze mógł próbować zrobić teraz to samo. Trudno było powiedzieć. Był środek „walki”, a ona gapiła się na jego twarz, zauważając, że… uśmiechał się. Ta kamienna, uboga w mimikę twarz się uśmiechała, a nie strzelała groźnym spojrzeniem! Samo to nieco wytrąciło ją z równowagi i nie od razu zauważyła, że za jej plecami, z jeziora, wynurzył się klon. Nie do odróżnienia. Była nieuważna. Mówił jej przecież, że lwia część wodnych technik potrzebuje… wody, i miał cały jej zbiornik tuż za jej plecami. Asaka zerwała się do biegu, po drodze zgarniając w ręce wielki wachlarz, z którego zsunęła się kupa błota, a ona złożyła broń, która przypominała teraz wyjątkowo długie i nieporęczne coś. Musiała improwizować. Odbiła w jedyną wolną przestrzeń – tam gdzie nie było mazi, w której ugrzązł jej klon i w której miała chociaż minimum czasu, by wykonać jakikolwiek ruch. Nie widziała nigdy wcześniej tego ruchu, jedynie czytała o tym w jednej z książek biblioteki w Seiyamie. Wiedziała jak sprawić, by jej chakra przepłynęła na broń, robiła to przecież dosłownie przed chwilą. Teraz tylko trzeba było ją odpowiednio uwolnić. Asaka zamachnęła wachlarzem, nie oszczędzając na tym ruchu, a powietrze pomknęło szybko, prosto w stronę wodnego klona, ostrym podmuchem, którego echo wyrwało część kosmyków spod jej upięcia i teraz spłynęły jej na twarz.
Wilczyca rzeczywiście nie zamierzała uciekać. Ale nie zamierzała też dać się tak prędko złapać.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1337
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Małe jeziorko

Postprzez Shikarui » 1 paź 2018, o 23:32

Jedyną jego odpowiedzią był wilczy uśmiech - wyszczerzenie kłów w uśmiechu, który stanowił odpowiedź samą w sobie. Tak, to była zemsta, bardzo słodka! Nie, to nie była zemsta, nie było za co się mścić. Więc? Niejednoznaczność, bo Shikarui już na dobrą sprawę zapomniał negatywów z poprzedniego dnia. Wczorajszy dzień był przypadkiem. Dzisiejszy dzień był wyborem. Czystą zachcianką, która przecież pojawiła się i wczoraj, kontrolowana nią Asaka rzuciła wielki Shuriken, który naprawdę mógł bardzo dotkliwie zranić, zwłaszcza że był celnie wymierzony, ofiara się nie ruszała, wystawiona do niej plecami... Jej wiara w niego stała się ślepą. Albo i nie? W końcu udało się rzutu uniknąć. Tak jak jej udało się uniknąć liny, która została w nią wycelowana.
Obserwował, jak wyrwała do przodu, kiedy w końcu dostrzegła ruch w kąciku swojego oka i jak rzuciła się do wachlarza. Sam nie robił nic - prócz przesunięcia się wraz z nią tak, by kontrolować jej tor przesuwania się, by nie uciekła mu od wody, przy której tak blisko się znajdowała, ciekaw niezmiernie, jakie będą jej następne kroki. Gdyby zamknęła się w swoim krysztale - stałaby się nietykalna. Shikarui nigdy nie był kreatywny. Nie miał zaskakujących, innowacyjnych pomysłów względem wykorzystania jutsu, ale może to kwestia tego, że jego wewnętrzna potrzeba rozorania kunaiem brzucha średnio nakłaniała do tego, żeby cokolwiek rozwiązywać technikami. Stąd i mały postęp w ich rozwoju, zawsze skupiał się na czymś zupełnie innym. Nie potrafiłby sprawnie modyfikować kryształu, tworzyć z niego kreatywnych shurikenów, czy fantazyjnych kształtów. Nawet do głowy by mu nie przyszło, że można sobie z niego zrobić...stołek. Albo daszek zastępujący namiot. Tak samo teraz nie myślał o technikach. Widział odsłonięte punkty i zmuszał się do zostania w miejscu, żeby nie wyrwać w kierunku Asaki i nie sięgnąć po łuk. Nie chciał doprowadzić do sytuacji, w której rzeczywiście coś by jej się stało.
Klon błyskawicznie ułożył dłonie w kolejną sekwencję: Tygrys › Świnia › Wół › Pies › Wąż. Wiatr trafił w jego nawierzchnię i doprowadził do tego, że woda rozlała się po trawie. Shikarui w tym czasie złożył dłonie w trzy pieczęci - najpierw Królika, potem Wół, na końcu Wąż. Wody wokół było pod dostatkiem, nie musiał się nawet nad tym zastanawiać, by zebrać ją do potrzebnej techniki. Błyskawicznie, tchnięta chakrą, uformowana wedle woli, ułożyła się w 6 shurikenów, które poleciały w kierunku Asaki, ale nie celował tak by zrobić jej jakąkolwiek krzywdę. Pierwszy miał odwrócić jej uwagę, zwrócić na fakt, że coś się dzieje w innej części placu boju, świst broni dorównującej tej sklepowej zawsze była sygnałem: uwaga! A Shikarui celował obok. Kolejne shurikeny były już bardziej celne, ale wciąż czarnowłosy je wyważał. Badał jej możliwości. W momencie, w którym dziewczyna zamknęłaby się w kryształowym więzieniu to byłby koniec walki. Dla niego. Mógłby ją co najwyżej wziąć na przetrzymanie, ale to by było zbyt problematyczne. Gdyby była prawdziwym wrogiem - mógłby czekać nawet tydzień czekając, aż omdleje z głodu, potrzeby picia. A to nie dość, że nie była prawdziwa walka, to w dodatku była zabawa. Próbował ją swoim ustawieniem i shurikenami zepchnąć do wody. Czuł, że jego zasoby chakry naprawdę mocno się uszczuplały przez te zabawy z technikami.
W tym czasie klon wyłonił się z jeziora cały i zdrowy i złożył pieczęci do swojej techniki - Mizurappy, która czerpała bezpośrednio z wody. Klon był jak czysta energia zespolona z tym żywiołem i nie potrzebował w tym celu odbierać chakry od swojego stwórcy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1883
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Małe jeziorko

Postprzez Asaka » 2 paź 2018, o 00:01

Rzeczywiście słowa były zbędne. Asaka nie potrzebowała ich, by znać odpowiedź. Tak jej się przynajmniej wydawało; nie że Shikarui się mści za wczoraj, bo widać było jasno, że się nie gniewał, ale że to po prostu świetna zabawa i dobry moment, by zobaczyć różne swoje techniki i możliwości na polu walki. Widzieć, w jaki sposób reaguje druga osoba i co jest w stanie zrobić, by później w razie potrzeby móc się jeszcze bardziej dostosować, albo o coś poprosić. Tak jak Sanada poprosił o kryształowego klona do treningu. Ten stał teraz nadal przyklejony do podłoża i mierzył shinobiego swoim niemalże karcącym spojrzeniem żółtych oczu – ale tak naprawdę był przecież jedynie bezwolną kukłą.
Mogła wykorzystać kryształ w każdej chwili, ale nie miała w tym celu. Po co tak prędko kończyć zabawę, skoro chciało się coś jeszcze przećwiczyć? Poza tym mogłaby nie zdążyć z postawieniem rubinowej ściany czy kopuły, zwłaszcza, że ruchy i techniki chłopaka były szybkie. Znaj swoje możliwości – tak zawsze powtarzał jej ojciec. Te słowa wzięła sobie bardzo do siebie.
Podmuch, który wytworzyła, sprawił, że wodny klon zamienił się w mokrą kałużę wsiąkającą w trawę i to oryginalny Shiki miał teraz jej pełną uwagę. Sześć wodnych gwiazdek poleciało w jej kierunku i dziewczyna zareagowała dość instynktownie, znowu, kompletnie nie zastanawiając się nad tym, czy coś to da i jak bardzo te twory różnią się od zwykłych, metalowych odpowiedników. Wiedziała, że to wodne twory, albo raczej – zakładała, bo Shikarui mówił jej przecież, że nie opanował drugiego żywiołu, a nie widziała, by sięgał dokądś ręką – sprawa rozumiała się sama przez się. Kunoichi nie czekała. Jednym ruchem rozłożyła wciąż trzymany w rękach wachlarz i zamachnęła nim, wkładając w to trochę za dużo siły. Przecież nie wszystko musi wychodzić idealnie za pierwszy razem… Technika jednak wyszła, wbijając w górę liście, piasek i niewielkie kamyki. Wystarczająco, by zepchnąć z toru shurikeny… o ile Shikarui nie kontrolował ich toru lotu. Poza tym, jak to wiatr, zrobiła tutaj zamieszanie, a jej włosy całkiem wydostały się z upięcia i teraz latały na wszystkie strony, przeszkadzając niezmiernie.
Prawda była taka, że to było zajmujące, a ona niestety nie miała jakoś porażającej podzielnej uwagi, chwilę w tym całym zamieszaniu więc jej zajęło zauważenie, że coś dzieje się od strony jeziora, do którego drobna kunoichi wcale nie chciała wejść. Powtórzyła dwie pieczęcie: koń, baran i tuż przed nią pojawiło się kolejne rubinowe lustro, za którym schowała się, z zamiarem uniknięcia jakiegoś bardziej bezpośredniego ataku.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1337
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Małe jeziorko

Postprzez Shikarui » 2 paź 2018, o 08:03

Shurikeny poleciały w bok, tak jak i na bok posunął się Shikarui, nie chcąc,, by te ledwo widoczne, powietrzne ostrza go dosięgnęły. Nie wiedział, jakie realne obrażenia mogą zadac, ale nie zamierzał się przekonać. Wystarczyło zobaczyć, z jaką pasją przecinały trawę i odpychały wodne shurikeny, które z dziwnym brzękiem upadły na ziemię. Ni to metalu, ni nje wiadomo czego. Mizurappa zostala zatrzymana na pieknym tworze, rozchlapując sięi i nie sięgając przy tym skrytej za nim dziewczyny. Niemal idealnie pasowała do tego względnie delikatnego tworu, który potrafił tak wiele wytrzymać, przez który tak ciężko było się przebić. Cienkie, niewielkie, odbijające jej sylwetkę, z którego w dowolnym momencie mógł wyjść kolejny klon. Nie wychodził. Nie sięgała po niektóre techniki tak jak on po nie nie sięgał. Trzeba było przyznać, że tytuł kunoichi należał się jej nie bez kozery. Dobrze, dobrze! Spoglądał na to z satysfakcją i zadowoleniem, śledząc każdy ruch dziewczyny. Jego oczy nadążały za tym bez problemu.
Kucnął, by przejechać dłonią po wilgotnej trawie, skupiając przy tym chakre w dłoniach. Musiał ją skumulować w odpowiednim punkcie. Miało to zupełnie inaczej wyglądać, bardziej płynnie, ale stworzenie krystalicznego ostrza z wody okazało się nie być wcale takie banalne. Może tutaj się właśnie odzywał ten jego brak wyobraźni? I to, że chciał zdecydowanie zbyt szybko ją wykonać. Sprawiło to, że musiał przystanąć, kiedy już chciał ruszać do przodu, wytrącając chakre za nic. Nie był przy tym ani trochę zrażony, jedynie lekko rozdrażniła go ta strata czasu. Ruszył w stronę Asaki z formującym się ostrzem w dłoniach, o trwałości podobnej stali, jak shurikeny, które za parę chwil powinny rozpłynąć się w trawie. W jego drugiej ręce również zaczęło się formować ostrze. Przyspieszył kroku i ruszył biegiem. Klon stal w bezruchu, przyglądał się tak jak klon Asaki. Dwójka sędziów, którzy surowo oceniali każdy ruch.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 2 paź 2018, o 21:05 przez Shikarui, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1883
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Małe jeziorko

Postprzez Asaka » 2 paź 2018, o 11:32

Bardzo, ale to bardzo nie lubiła tego uczucia traconej chakry i pustki po niej, a dzisiaj, przy wykonanych tylu technikach było to oczywiste. Nie była jeszcze na niebezpiecznym skraju, ale już teraz czuła dość mocny ubytek i niewielkie zmęczenie związane z bieganiem, skupieniem i używaniem najróżniejszych technik. Asaka nie była typem, który polegał jedynie na sile swojego ciała, ale też w dużej mierze właśnie na ruchach, które miała w zanadrzu. Woda rozbryzgała się na rubinowym lustrze, opryskując wszystko co za nim, a kila kropel spadło nawet na kunoichi. To nic. Już. I tak czuła, że ubranie lepiło się do niej, że ma ubłocone buciory i jakiś syf we włosach, które opadały jej teraz na twarz i musiała je odgarnąć ręką za ucho, żeby w ogóle cokolwiek widzieć.
Sama nie wykonała żadnego pierwszego ruchu. Wolała dostosować się do tego, co robi przeciwnik, czyli Shiki. Obserwowała go tak, jak i on obserwował ją. Patrzyła jak kuca, jak majstruje coś przy mokrej trawie, a sama w tym czasie przynajmniej łapała oddech. Widziała, że coś chyba się nie udało, że musi zacząć jeszcze raz i… zaśmiała się w głos widząc kryształ w jego dłoni. A więc kryształ? Ta chciał się bawić? To ona mu pokaże prawdziwe kryształowe ostrze. Wypuściła wachlarz z dłoni i szybko zaczęła wiązać pieczęcie; Koń, Wół, Świnia, a gdy wykonała ostatnią, Węża, z obu jej rąk zaczęły wyrastać rubinowe ostrza, zaś kryształ owinął się wokół jej przedramion. Szermierz był z niej taki, jak z koziego tyłka trąba, ale chociaż była w stanie zablokować ewentualne cięcie i ciekawe który kryształ wytrzyma więcej. Ona się tak mogła osłaniać póki miała jeszcze siły. Prawda była też taka, że wraz z uformowaniem się dwóch ostrzy, jej chakra zmalała pokaźnie i teraz tak na dobrą sprawę mogła wykonać góra jedną technikę, a potem paść twarzą w błoto naprawdę wykończona.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1337
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Małe jeziorko

Postprzez Shikarui » 2 paź 2018, o 21:37

Druga ręka poszła już lepiej. Miał biec, miał na nią skoczyć, miał do niej doskoczyć. Rzucić się jak zwierze, które szuka odsłoniętego gardła, żeby w nie wbić swoje kły. Nie było ani kłów, ani odsłoniętego gardła. Na jego twarzy odmalował się ten dziki uśmiech. Ona nie lubiła poczucia utraty chakry, a dla niego poczucie zmęczenia, które go ogarnęło, było cudowne. Krople potu na skroni, cięższy oddech, świadomość tego, jak ciężkie było ciało dla nóg, które musiały utrzymać pion całości i nadać jej rozpędu. Zmęczenie było satysfakcjonujące bo pokazywało, że się rozwijasz. Wzrost mięśni nie był niczym innym jak rozrywaniem włókien, które potem zrastały się na nowo jeszcze silniejsze. Ta utrata chakry tutaj była tym samym - przemęczeniem, wyparowaniem, żeby na drugi dzień wstać o wiele silniejszym, mogąc powiedzieć sobie - zrobiłem krok w przód. To był malutki krok, ale dzięki niemu następny będzie jeszcze większy. Drobnostki składały się na pokonywaną drogę. Pojedyncze centymetry w ogólnym rozrachunku stanowiły metr. Metry zamieniały się w kilometr. Tak samo ta droga, którą pokonywał właśnie do Wilczycy. Niemal symboliczny znak zmiany. Przeskoczenie przepaści w stronę lepszej strony, gdzie po drugiej stronie płotu w końcu dostawało się tą bardziej zieloną trawę. Już unosił ręce, już przeskakiwał przez płot, już susem pokonywał przepaść..! I zatrzymał się, zwalniając miarowo, bez gwałtownych ruchów, krok za krokiem, tak że Asaka w zasadzie nie musiała nawet unosić swojego ostrza, które wykształciło się na jej ręce. Oboje ledwo trzymali się na nogach, jedno lepsze od drugiego i jeszcze dzikie pojedynki były im w głowie, ha! Shikarui nie był w stanie tych rąk unieść, bo jego ciałem wstrząsnął śmiech. Cichy i niezbyt gwałtowny, ale nadal był to śmiech, wesoły i przyjemny. W połączeniu z drżącymi mięśniami uniemożliwiało to jakiekolwiek podjęcie dalszych działań stricte wojennych.
- To był dobry trening. - Miecze wbiły się w ziemię, kiedy je upuścił i wyciągnął w kierunku Asaki rękę. Ludzie to robili - podawali sobie dłonie - w geście powitania i gratulacji, widział to nie raz. Podawali też ją wtedy, kiedy chcieli okazać wsparcie, tak jak dotyk na ramieniu. Proste gesty, a potrafiły rozjaśnić nawet pochmurne dni. - I dobra walka. - Jego klon rozpłynął się na tafli jeziora, tym razem już naruszając jej taflę. Nie miał się odrodzić jak poprzedni. Tak jak wczoraj pozostawili w tym miejscu lekki nieporządek, tak teraz nieporządek był naprawdę spory.
- Całkiem niezły ten twój wachlarz. - Przyznał. - Możesz też sprawić, żebym na nim poleciał z tobą? - Zapytał z ciekawości. Możliwość latania była... niesamowita. Nawet jeśli było to tylko 10 metrów nad ziemią. Albo - aż 10 metrów? Znaczna różnica, kiedy normalnie świat widziało się z niecałych dwóch metrów. Ba! Niecałego metra osiemdziesiąt w przypadku Shikiego, a w przypadku Asaki cyferki jeszcze bardziej się zmniejszały.
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1883
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Małe jeziorko

Postprzez Asaka » 2 paź 2018, o 22:14

Utrata chakry to jedna strona medalu, a drugą było to, że gdy się przesadziło, to można było wpaść w naprawdę spore kłopoty. Gdy trenowało się samemu trzeba było na to uważać, bo wystarczył ruch za dużo i nagle widok rozmazywał się cały, przed oczami migały kolorowe i czarne plany, zaś chód okazywał się nagle taki trudny… A gdy bardziej się przesadziło to… Dobrze było mieć więc towarzysza, który był w stanie wspomóc w razie niebezpieczeństwa. Asaka już teraz czuła, że oddycha jej się z trudem, że zdoła zablokować kilka ruchów Shikaruia, ale pod warunkiem, że nie będą dla niej zbyt prędkie. Planowała też, już za chwilę, krzyczeć do niego, że się poddaje – naprawdę nie chciała przeciągać struny, ale…
Stracił na szybkości i po prostu się zatrzymał, a ona stała tam w miejscu, opierając się plecami o zwierciadło, które miało przyjąć jej ciężar i choć uniosła wcześniej obie ręce z ostrzami, to teraz je opuściła, patrząc zmęczonym – ale zadowolonym – wzrokiem na czarnowłosego. Zaczął się śmiać; chyba pierwszy raz od tych kilku tygodni słyszała jego śmiech. Nie musiał być głośny i nieść się po polance z echem, bo to wystarczyło. I w dodatku było zaraźliwe. Bo gdy zaczął śmiać się on – zaczęła i ona. Tak po prostu.
I co w tym było takiego zabawnego? Nic, zmęczenie wyzwalało naprawdę różne odruchy w ludziach.
– Taaa – Asace ciężko było złapać oddech po tym śmiechu i jeszcze przez zmęczenie, które naprawdę mocno się na niej odbijało.
Wyciągnął do niej dłoń, ale ona przecież nadal miała na rękach ostrza. Pozwoliła więc by rozpadły się w pył miliona rubinowych odłamków. Zresztą tak samo jak i klon, który nagle stracił ludzkie rysy i zamienił się w kryształową bryłę podobną do człowieka, by ostatecznie rozpaść się, razem z oboma lustrami, a drobne rubinowe spadające gwiazdy dołączyły do bałaganu na ziemi i w trawie. Dopiero wtedy wyciągnęła do niego dłoń, by uścisnąć tą, którą sam do niej wystawił.
– Dobra – powtórzyła za nim, jakby sama nie potrafiła znaleźć żadnych słów w swojej głowie. Jakby ziała tam ogromna pusta po tym, jak jej mózg działał jeszcze przed chwilą, będąc w szale improwizacji.
– Widzisz? Mówiłam ci – a jednak nie zapomniała języka w gębie, tylko tak trudno było nabrać oddech w płuca. – Nie wiem. Możliwe, że tak. Możemy kiedyś spróbować – to była mała, cicha propozycja, ale zaraz dodała jeszcze: – Tylko nie dziś. Dzisiaj już nic nie dam rady – to tak na wszelki wypadek. Gdyby Shikaruiemu wpadł do głowy jakiś genialny pomysł.
Miała dziką ochotę położyć się na ziemi tutaj, tak jak stała. Wiedziała jednak, że jeśli to zrobi, to nie będzie siły, która by sprawiła, że wstanie do wieczora. A czuła, że w tym momencie priorytetem jest jakaś kąpiel. I jedzenie. Dużo jedzenia.
- To co teraz? Wracamy do miasta?
· ·

Obrazek
· · ·
seasons don't fear the reaper
nor do the wind, the sun or the rain
Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1337
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabury na broń na udach; duża torba na pośladkach; bransoletka na prawym nadgarstku; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: Małe jeziorko

Postprzez Shikarui » 2 paź 2018, o 22:46

Zacisnął pewnie palce na jej dłoni, kiedy wyciągnęła do niego rękę. Pakt został przypieczętowany. Nie handlowali tutaj duszą i nie zapewniali, że dzięki tej pieczątce wszystko już będzie dobrze. Było tu i teraz, co będzie za rogiem - o tym przekonają się po zakręcie. W końcu oboje byli mistrzami improwizacji. Kiedy tak podpierałeś drugiego człowieka i pozwalałeś, by i on podpierał ciebie to nagle rozumiało się, dlaczego zwierzęta są zwinniejsze od ludzi. Dano im cztery łapy, na których się podpierają i tutaj zyskiwałeś dodatkową parę nóg. Łatwiej było ustać i łatwiej cokolwiek osiągnąć. Więc kiedy już raz złapiesz taką rękę, która daje ci dokładnie tyle, ile ty mogłeś sam wziąć i ile mogłeś oddać w zamian - nie puszczaj jej. Nie trzymaj jej kurczowo, by nie zostawić na niej swoich odcisków - one i tak powstaną, ale te nie będą bolesne, kiedy pozwolisz się im pojawić w łagodnych muśnięciach czasu, nie przez otarcie i siniaki, które i tak zanikną prędzej czy później. Trzymaj z wyczuciem. Nie duś - pozwalaj oddychać pełną piersią, a dostaniesz dokładnie tyle samo. Po prostu bądź. Możesz? Bądź nie tylko umysłem, duchem. Stój tutaj ciałem, spoconym i zmęczonym, wiesz, w końcu mózg produkuje endorfiny, kiedy tylko poddajesz się czynnościom ruchowym. Produkuje ich jeszcze więcej, kiedy możesz swoje osiągnięcia dzielić z kimś. Mówili, że dla mężczyzny to bardzo ważne, by rozwijać się w oczach kobiety, by stawać się lepszym w jej oczach, żeby dostrzec w jej zwierciadle błysk fascynacji i podziwu. To było tak pierwotne, że aż zadziwiające, ile starych, przedpokoleniowych nawyków zostało w ludziach. Tych czysto zwierzęcych, bo w końcu w zwyczaju samicy było wybieranie najsilniejszego członka stada. I tak dzieciaki się wygłupiały, ciągnęły za warkocze i okładali na piersi, żeby być przywódcami stada. Shikarui patrząc teraz na Asakę dostrzegał kogoś równego sobie i nie szukał w jej oczach podziwu. Szukał tego zmęczenia, które doświadczył on, by wiedzieć, że przeżywała dokładnie to samo, co on. A był z niej dumny. Zachwycony jej zdolnościami, zafascynowany wiatrem i kryształem. Decyzjami, które podejmowała bez zawahania, jakby to pola walki ją zrodziły. Walkiria godna pochwały. Własna. Prywatna. Tylko zamiast włóczni nosiła wachlarz.
- Rozumiem. - Niee, dzisiaj na pewno nie, na dziś dość i rozumiał to aż za dobrze. Skinął głową, nawet się uśmiechnął, traktując konieczność powiedzenia, że to nie dzisiaj, jako półżart. Nawet nie myślał o tym, że miałoby być to dziś! Żadne z nich nie chciało na teraz doświadczać ubytku chakry. - Jedzenie, gorące źródło i łóżko. - Zaproponował. W tutejszym onsenie jeszcze nie byli, może warto go odwiedzić? Nie żeby widok gołych grubasów był zachęcający... Ale że niby nie wszyscy są grubi. Czy coś.

[/zt x2]
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1883
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Poprzednia strona

Powrót do Sakai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość