Małe jeziorko

Kolejna z prowincji Wietrznych Równin o dość pokaźnych rozmiarach. Sakai zamieszkiwane i zarządzane jest przez Ród Akimichi. Prowincja sąsiaduje od południowego zachodu z regionem Samotnych Wydm, a od południowego wschodu z regionem Prastarego Lasu. Od południa Sakai z kolei sąsiaduje z terenami niezbadanymi, co niejednokrotnie powoduje zbroje utarczki. W prowincji tak jak w regionie, od czasu do czasu dopatrzeć się można niewielkich zagajników leśnych, ale w przeważającej części dominuje ukształtowanie równinne, z wysoką trawą, które idealnie nadaje się do hodowli bądź uprawy roli. Nieopodal granic znajdują się również wioski pod zarządem Szczepu Kakuzu.

Re: Małe jeziorko

Postprzez Naoki » 20 wrz 2017, o 11:59

Pierwszy raz widziałem kobietę w takim stanie. Błyszczące się oczy, zaciśnięte zęby, zmarszczone czoło, brwi, wciągnięte policzki i aura otaczająca jej całą posturę. Była tak spięta, jakby wykonała manewr Valsalvy i przygotowywała się do eksplozywnego ruchu. Na moje nieszczęście, wpatrywała się we mnie... Nie, to nie to. W tabliczkę. Drewniany twór, który po chwili położyłem na grobie Kayu. Nieszczęsnej blondyneczki, która zginęła zabita przez... no właśnie. Kogo? Nie miałem pojęcia, i chociaż instynkt mówił mi, że moja adoratorka mogła mieć z tym coś wspólnego, dopiero teraz dostałem jakiekolwiek logiczne potwierdzenie moich obaw.
Wpatrywałem się w jej czerwone oczy. Tęczówki skąpane w szkarłacie, które wybuchnęły w czasie paru sekund. Niemożliwe. Ona była ninja. Nie znałem tego Dōjutsu, więc pewnie pochodziła z drugiego końca kontynentu. W końcu Kaguya mieli informacje tylko o lokalnych i sąsiadach. Szkoda, żeby zbadali Shinrin albo wyspy na morzu, kiedy wychowywali się na pustyni.
Na mojej twarzy oprócz smutku i złości, którą odczuwałem ze względu na utratę towarzyszki, pojawił się również gniew na rudą. Powoli zacząłem zaciskać pięści, moje brwi zaczęły się marszczyć, a oczy mrużyć. Zębów nie zaciskałem, ale chyba tylko z przyzwyczajenia. Czułem niesamowitą falę agresji, która rozchodziła się po moim umyśle. Nie. Nikt nie będzie obrażał, ani śmiał się z Kayu. Ona uratowała mnie przed powolną agonią w rękach Kaguya, a ta ruda może i maczała palce w jej nagłym zniknięciu z tego świata.
- Ty... - zacząłem, gdy nagle poczułem coś dziwnego. Wbrew własnej woli uśmiechnąłem się jak szelma, część twarzy się rozluźniła, a ja usłyszałem dziwaczny komunikat.
Na co czekasz? Zabij ją.
W momencie usłyszenia polecenia, cała władza wróciła do mojego ciała. Wizja? Myśli? Rozkazy? Kurwa mać, co się ze mną dzieje? Najpierw mdleję, potem budzę się pawie że w ramionach wybranki, a teraz jeszcze jakieś głosy, które słyszałem tylko ja. W końcu ruda dalej czekała na moje słowa, a ja stałem jak słup soli już którąś minutę. Zaskoczony, a wręcz przerażony zmianami w mojej psychice nie mówiłem już nic. Po prostu kiwnąłem głową do dziewczyny, że za nią wyruszę.
Co się ze mną kurwa dzieje?
Naoki
 

Re: Małe jeziorko

Postprzez Hayami Akodo » 21 wrz 2017, o 16:58

TRYB MG - Misja dla Naokiego
"Die for You"
11/15



Taking all my will just to run alone
Until I bring you home


Początkowo twarz Megumi pokryło głębokie zmieszanie i zakłopotanie. W pierwszej chwili nie rozumiała, o co jej chodzi - z jej oczu zniknęło Dōjutsu, którego używała, które miała w genach, znów wróciła do normalności, ochłonęła z tajemniczego stanu, w który popadła - ale gdy dotarło do niej, jak się zachowała, chyba się przeraziła. Nie okazała jednak tego przerażenia, nie chcąc już Cię bardziej płoszyć, w końcu byłeś na nią zły! A zły senpai to prawdziwy koniec świata, apokalipsa, armageddon! O, bogowie! Co ona zrobiła? Nadal nie żałowała tego, co zrobiła, gdyby mogła, z radością zadźgałaby Kayumi jeszcze raz, wyprułaby na wierzch jej bebechy...albo nie, uszkodziłaby ją inaczej, pozbyłaby się tego śmiecia tak boleśnie, jak należy, by wszystkie potencjalne rywalki i rywale dowiedzieli się, jak kończą ci, którzy uzurpują sobie choćby na chwilę jej prawdziwą, jedyną miłość. Jeżeli Kayumi i Kazaru musieli zapłacić za chwilę rozmowy z Tobą śmiercią i uśpieniem, jak wysoka byłaby cena, którą musiałyby zapłacić inne znające Cię osoby - rodzice, przyjaciele, krewni, znajomi? Jaka byłaby Twoja cena, Naoki, gdybyś choć raz spojrzał na inną kobietę?
Zapewne niezwykle wysoka, niewspółmierna do przestępstwa. Cel uświęcał środki i kiedy stawałeś się bogiem, jedynym celem czyjegoś istnienia miotanego wiatrem, jak istnienie Megumi, każdy czyn ulegał uświęceniu. Usprawiedliwieniu. Wytłumaczeniu. A przynajmniej tak zdawał się sądzić zwichrowany, skąpany w błędach umysł dziewczyny.
Kiedy dotarliście nad piękne, niewielkie jeziorko, ujrzeliście mały, przeuroczy zagajnik, miękką trawę, rosnące tu i tam stokrotki, mlecze i dmuchawce, toń jeziora była łagodna i odbijało się w niej ciepłe słońce.
Ptaki świergotały dziwnie cicho i kojąco, zdawały się śpiewać ukojonej naturze jakąś słodką kołysankę, delikatną, łagodną jak dotyk kobiety. Było tak, jakby natura dziś wyjątkowo usnęła, jakby odżegnała się od zła i bestialstwa czynionego przez istoty ludzkie.
Ot, chędożona arkadia.
Megumi siadła pod jednym z drzew, smutna i delikatna, unikała Twojego spojrzenia przez jakiś czas. Twój szelmowski uśmiech, tak nagły i niespodziewany, spowodowany nie wiadomo czym...Czyżby trafiła na kogoś równie szalonego, jak ona? Na odmieńca? Powoli, powoli rozluźniała się, uśmiechała, kolejny aspekt ją z Tobą złączył - jak miała nadzieję, nierozerwalnie i aż do śmierci. Posłała Ci ciepły uśmiech.
-To...to tutaj-powiedziała delikatnym, łagodnym tonem. Zerwała jeden z dmuchawców i niedbale dmuchnęła w białą, kulistą roślinę, powodując, że rozpadła się ona w proch, a lekki wiaterek poniósł jej resztki dalej.
Tak jak los Kayumi.
-Poczekaj tutaj-zaproponowała.-Eskorta na pewno zaraz tu będzie. Ja pójdę dokończyć swoje zadanie, ale wrócę do Ciebie, najdroższy, i spotkamy się już w świątyni Onikirimaru, to niedaleko. Bądź ostrożny, kocham Cię, Nao-chan!
To rzekłszy, wstała, ukłoniła Ci się najniżej, jak tylko umiała, jakbyś był wspomnianym przez nią Onikirimaru lub jednym z kitsune służącym świątobliwemu bóstwu, podeszła bliżej i ucałowała Twoje usta z dziką namiętnością, po czym pobiegła, zostawiając Cię samego. Byłeś sam, na łonie natury, sam z własnymi myślami, wyróżniałeś się boleśnie na tle zieleni i kojących barw. Byłeś jak plama, która wymsknęła się nieuważnemu malarzowi na idealny obraz, lub jak rajski ptak, który wylądował, gubiąc kolejne pióra na swojej drodze.
Zostałeś sam, ze smakiem ciepłych, słodkich malin na Twoich wargach.
Pamiątką po złotym aniele..
Jakąś godzinę później usłyszałeś tupot końskich kopyt, głosy, rozmowy i śmiech. Przeważały głosy kobiece, a kiedy minęło jeszcze nieco czasu, zauważyłeś bogaty orszak miko jadących po męsku na koniach, odzianych w niezwykle barwne, strojne kimona. Jedna z nich, blondynka o brązowych oczach (różniła się ich barwą i wzrostem od Megumi), musiała być ową siostrą dziewczyny, gdyż dostrzegłeś u niej przez chwilę błysk znamiennego Dōjutsu, i zresztą łączyły je charakterystyczne rysy twarzy. Jednak o ile od starszej siostry biła dziwna, niepokojąca aura, o tyle od młodszej, na oko trzynastoletniej dziewczyny czuć było samo dobro i łagodność. Wszystkich miko mogło być ze dwadzieścia, może ze trzydzieści, jeżeli liczyć jeszcze urocze geiko poprawiające nerwowo strojne kanzashi i rozmawiające bardzo donośnie na pasjonujący temat uroczystości wtajemniczenia w posługę świątynną. Naprawdę, trudno ich było nie słyszeć.
W końcu kilka z nich Cię dostrzegło i wydało krzyk przerażenia; w końcu obcy, błękitnowłosy nieznajomy nie mógł być w tych czasach niczym dobrym. Stary kapłan, pomarszczony jak pieczone jabłko, opalony i siwobrody mężczyzna oparty na lasce, podszedł do Ciebie i spojrzał na Ciebie przenikliwie.
-Kim jesteś? I co tutaj robisz, młody człowieku?-spytał spokojnie. Po chwili odwrócił się do dziewcząt.-Spokojnie, moje panny...
Jego głowa zadygotała nerwowo, starczy głos umilkł na chwilę.
-Tylko spo...spokojnie. Tak, spokojnie, moje panny-powtórzył uspokajająco. Młode miko ochłonęły z pierwszego lęku i zaczęły się w Ciebie wpatrywać, jedne z ciekawością, inne z niepokojem, a jeszcze inne ze strachem.
We włosach blondynki dostrzegłeś pięknego motyla.



____________________________________________________________________________________________________
^kanzashi to rodzaj pięknej spinki, której używały japońskie kobiety, żeby sobie spiąć włosy, najczęściej przybierające rozmaite formy od ptaków po motyle; im strojniejsze kanzashi, tym piękniejszy był strój i kobieta była piękniejsza :3
Ostatnio edytowano 30 wrz 2017, o 16:21 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
[color=#BF4040]Mowa, ale nie trawa[color]

Obrazek

michi

MISJE:

Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 164
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Małe jeziorko

Postprzez Naoki » 30 wrz 2017, o 11:46

Gniew, który jeszcze przed chwilą prawie spowodował zaatakowanie dzieweczki, ustał. Przedziwna żądza krwi, agresja rozbudzona z zakamarków mojego umysłu objawiła swoją obecność komunikatem wypowiedzianym gdzieś w odległych czeluściach głowy. Złość na brak dokładnej wiedzy, złe patrzenie na grób Kayumi, a także nękanie mnie powoli wylewała się z czary, którą byłem ja. Widać było po mnie złe emocje, ba, wręcz buchałem dumą i uprzedzeniem do młodej niewiasty, chociaż jeszcze przed chwilą odgrywałem całkowicie spokojnego i zakochanego w niej młodzieńca. A potem te słowa, które zburzyły mur negatywnych emocji. Ściana ze szkła runęła, rozpadła się na setki kawałeczków, które wraz ze swoim upadkiem obudziły mnie z ukierunkowanego myślenia, które sprowadzało się do rozbudzania gniewu.
Nie wiedziałem co ze mną jest nie tak. W ciągu ostatniej doby wydarzyło się tyle przedziwnych wydarzeń, że pomimo mych chęci, nie potrafiłem określić co jest prawdą, a co fałszem. Wraz z upływem każdej godziny na jawę wychodziły nowe fakty. Więc co, miałem tylko czekać? Nie, tego też nie mogłem, chociaż doskonale wiedziałem, że los przygotował na mnie jeszcze co najmniej jedną niespodziankę.
Z namyślenia wyrwała mnie Megumi. Kobieta, która obudziła we mnie przed chwilą żądzę mordu, została teraz przeze mnie zignorowana. Nie skomentowałem ani jednego słowa, które wypowiedziała. Nie kiwałem też głową. Stałem w miejscu i czekałem aż skończy. Początkowe wyjaśnienia przeobraziły się w pocałunek. Pozwoliłem jej dostać się do moich ust, a kiedy już odeszła i oddaliła się o kilkadziesiąt metrów, ruszyłem się. Co dalej?
Kaz. Trzeba go odeskortować do jakiejś lecznicy, może tam będą wiedzieli coś więcej na temat jego choroby. Potem mogę wyruszyć dalej, bo przesiadywanie w tej samej prowincji przez dłuższy czas raczej mi nie służyło. Magnetyczny samuraj jeszcze jakoś się obudzi, a jeśli będę musiał wyruszyć sam, to zostawię mu jakieś instrukcje. Dobra, tylko co z tym orszakiem. Ta wariatka pewnie mnie obserwuje albo zleciła to komuś. Najprostszym wydawało się opuszczenie lasu, ale nie wiedziałem zbyt wiele o tym miejscu. Poza tym, i tak musiałem wracać do Kaza. Zrobimy tak, skończę z Megumi po misji, którą mi zleciła. Potem zajmę się śpiochem i będę mógł stąd prysnąć. Po prostu genialnie.
Czekanie na orszak było wyjątkowo krótkie. Spędziłem ten czas na medytacji, w której próbowałem wyciszyć swoje wewnętrzne ja. Co jak co, ale zdecydowanie obawiałem się, że złość obudzi się we mnie po raz kolejny, dlatego próbowałem zagłuszyć wszystko, co mówiło mi, że powinienem odegrać się na Megumi. Nawet jeśli jej się należało, wolałbym nie oszaleć psychicznie, dlatego można zająć się tym później. Na razie muszę ogarnąć siebie. Tak przynajmniej to sobie tłumaczyłem.
W końcu przyjechała banda strojnych koni i ich właścicieli. Usłyszałem ich o wiele wcześniej niż oni mnie, co umożliwiło mi zajęcie miejsca, przez które mieli jechać. Zatrzymałem się klasycznie, po prostu stanąłem na ich drodze. Nie było raczej sensu bawić się w organizowanie imprezy. Czekałem więc aż moim oczom ukaże się orszak. Pierwsze wyłoniły się oczywiście konie, które zrobiły na mnie dobre wrażenie. Spore zwierzęta, bogato ubrane, a dodatkowo po prostu piękne. Następne były wszystkie te dziwne dziewczyny. Kapłanki, szamanki, jakieś tam ich towarzyszki. Nigdy nie interesowałem się światem religii, a że wychowywano mnie z dala od wszystkich świątyń, podobne orszaki widziałem może ze dwa razy w życiu. Pozwoliłem się zauważyć, nie mówiłem jednak nic, tylko stałem w bezruchu. W końcu w moim kierunku wyszedł najstarszy z obecnych, facecik, który sam wyglądał jakby miał albo zesrać się ze strachu, albo rozsypać w piasek. I on miał czelność uspokajać młode dziewczyny? Przecież równie dobrze mógłbym zacząć rabować i gwałcić. Cóż za nieroztropne poczynania młodych miko, skoro wyruszają bez eskorty, a ich ochroniarz w ogóle nie ma ochoty ich bronić.
Siwek spytał się mnie kim jestem, co tutaj robię. Kiedy skończył uspokajać dziewczyny, przeniósł wzrok na mnie. Nie odpowiedziałem nic, za to powoli ruszyłem do przodu. Przeszedłem obok starca, ignorując jego słowa. Nie obawiałem się, że mnie zaatakuje, chociaż byłem gotowy do uskoku. To samo tyczyło się wszystkich innych dziewczyn. Chociaż były piękne i bogate, nie interesowały mnie. Moim celem powolnego spaceru była blondynka o znajomych rysach twarzy, która miała motyle we włosach. Zbliżyłem się do niej najbliżej jak tylko mogłem, po czym powiedziałem dość cicho i sucho krótki komunikat.
- Twoja siostra szukała ci obstawy.
Naoki
 

Re: Małe jeziorko

Postprzez Hayami Akodo » 30 wrz 2017, o 18:50

TRYB MG - Misja dla Naokiego
"Die for You"
13/15


And when you fall away and crash back down below...

Zniknięcie Megumi i medytacja sprawiły, że zdołałeś jakoś opanować narastającą w Tobie, buzującą jak płomień w ognisku wściekłość, zimny gniew jakby ucichł, chociaż wciąż tlił się w Tobie tak, jak owe wesołe ogniki, które zgasły wtedy pod naporem wody wylanej przez zaradne ręce zapobiegliwej kobiety. Zadziwiające, jak szybko upłynął ten cały czas, prawda? Mknął jak rakieta przez jasne, nieskalane niczym niebo, jak ptak dążący do rodzinnego gniazda wiosną po jesiennym wyraju, szybował z tak zawrotną prędkością, że zwykły śmiertelnik nie zdołałby go w żaden sposób nadrobić. Wydaje Ci się ciągle, że to było wczoraj, że zaledwie wczoraj siedziałeś z Kayumi i Kazaru, ogrzewaliście sobie ręce, snuliście bajkowe plany na przyszłość, rozmawiając wesoło, dopuszczaliście się nawzajem do tajemnic, otwierając jedni przed drugimi drzwi Waszych dusz, a teraz...Jak skończyło się to teraz?
Było troje, a został tylko jeden. Jedna rozkładała się w milczeniu (bo przecież martwi nie są zbyt rozmowni) w ziemi, pod prowizorycznym kopcem usypanym ręką kobiety, która całowała Twoje usta dziwnym pocałunkiem, jakby wyznawczym. Drugi utonął w morzu snów, dał się porwać demonicznemu Morfeuszowi, który obsypał go darem piór- och, a może to nie był bóg snów, może nie było w tym ręki skrzydlatego Hypnosa? W końcu pióra, które widzieliście, były białe, nie czarne, jakby wypadły ze skrzydeł jakiejś niebiańskiej istoty, łagodnej i dobrej - ale z drugiej strony biel jest też kolorem śmierci.
Czy taka niewinna śmierć powinna spotkać także i Ciebie?
Nie wiedziałeś tego, nie oceniasz tego, kiedy odchodzi, pozostawiając Cię ze słodyczą malin, wizją pocierających się o siebie nerwowo w odruchu lady Makbet dłoni, rudych włosów, piegów na rumianych od emocji policzkach i spojrzeniem pełnym gorączkowego, psiego oddania.
Cierpliwe czekanie opłaciło Ci się - w końcu pojawił się orszak! Staruszek, który z tobą rozmawiał, wyglądał na zdegustowanego czymś, może Twoim zachowaniem. Mimo wszystko pozwolił Ci podejść do Kameko. Dziewczyna otwarła oczy szerzej. Nie spodziewała się z Twoich ust takiej informacji. Nie spodziewała się, że jej siostra wynajmie shinobi, który będzie ją strzegł i bezpiecznie doprowadzi do świątyni. Na jej twarzy wykwita rumieniec. Inne miko, widząc to, zaczęły się drwiąco śmiać, jedna do drugiej szeptała coś, co niewątpliwie nie jest komplementem, a raczej drwiną. Udało Ci się wyróżnić jeden wyraźniejszy, głośniejszy dialog:
-Może ta smarkula liczy na to, że ukażą się jej kolejne kitsune?
- Nie żartuj! Ona chyba ma nadzieję, że jak będzie się podlizywać tym starym trupom, to ukaże jej się sam Onikirimaru-oji zgięty w kornym ukłonie!

Kameko, starając się na to nie zwracać uwagi (choć widocznie posmutniała), uśmiechnęła się do Ciebie delikatnie.
-Dziękuję, shinobi-san, że dotrzymasz nam towarzystwo. Przysłała Cię Megumi-chan?-zapytała Cię z zaciekawieniem.-Proszę, weź więc sobie jednego z naszych koni, i jedźmy bez chwili zwłoki. Świątynia powinna być już niedaleko.
Przez cały czas miałeś wrażenie, że ktoś Cię obserwuje, że ktoś Cię śledzi, idzie za Tobą trop w trop, krok w krok, niemal czułeś na sobie oddech owego nieustępliwego, bezlitosnego tropiciela...a jednak, gdy się odwracałeś, nie było nikogo. Czy to już nazywa się paranoją? Do tego te tajemnicze głosy, które krzyczały w Twoim umyśle z takim chłodnym zblazowaniem, wręcz z triumfem: "Na co czekasz? Zabij ją!", na widok Kameko umilkły. Widocznie kojąca, tkliwa aura, która wręcz biła od tej młodej damy, sprawiała, że Twój rozum, strudzony wirami nieszablonowych myśli tajemniczej Ranmaru, wypoczywał. Kto by pomyślał, że dwie siostry z tej samej krwi mogą się tak od siebie różnić!
Ostatnio edytowano 1 paź 2017, o 17:21 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
[color=#BF4040]Mowa, ale nie trawa[color]

Obrazek

michi

MISJE:

Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 164
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Małe jeziorko

Postprzez Naoki » 30 wrz 2017, o 21:46

Moja twarz była skierowana w stronę młodej damy, domniemanej siostry Megumi. W ocenie pomogły mi podobieństwa twarzy i oczu, które można było jasno określić jako coś rodzinnego. Prawdopodobnie Kekkei Genkai, bo tylko na to się to prezentowało. Jakieś dziwne Doujutsu, o którym nie słyszałem. Cóż, trudno. Przynajmniej moje przypuszczenia okazały się trafne, a przyjście do dziewczyny dało namacalne rezultaty w postaci usłyszenia głosów. Ale nie tych z mojej głowy, na szczęście.
Odwróciłem twarz w stronę dwóch dziewczyn, które obgadywały młodą kapłankę. Moja mimika nie zmieniła się ani trochę. Wyglądałem na tak samo obojętnego, złego, asertywnego, zirytowanego i tak dalej. Obecność wszystkich tych postaci mi nieco przeszkadzała, ale skoro już stwierdziłem, że podołam zadaniu, to nie robiłem sobie nic z takich durnych uwag. Powróciłem wzrokiem do siostry Megumi. Była na swój sposób urokliwa. Chociaż młoda, jej rysy twarze zdawały się nie być delikatne. Najbardziej intrygowały mnie jej oczy. Czerwony wzrok.
- Mhm. - mruknąłem na jej pytanie. Pierwsza część wypowiedzi została wypowiedziana chyba tylko po to, aby reszta grupy przekonała się co do moich dobrych intencji. Ach, no tak, nie miałem ich. Po prostu musiałem wykonać to zadanie z paru powodów. Raz, wypadało oddalić od siebie Megumi. Dwa, muszę dostać się do Kaza. Trzy, może ta smarkula wie coś o swojej starszej siostrze. - Ruszajmy więc.
Wskazano mi konia, na którego wsiadłem. Bez zbędnych ceregieli ruszyłem obok dziewczyny, nie zwracając uwagi na możliwe protesty innych kapłanów. Miałem bronić przede wszystkim jej, a i przy okazji chciałem nawiązać z nią kontakt nieco inny niż wymienienie przelotnych powitań. No i chciałem się napatrzeć na nią i jej służki. Młode kobiece ciała były dla mojego spojrzenia miłe, nawet po wszystkich dziwacznych przejściach z ostatnich dni. A może właśnie potrzebowałem ciepłego damskiego ciała, w które mógłbym się zanurzyć, zasypać falą namiętnych pocałunków aż w końcu je zdominować? Cholera wie, dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane.
Czas płynął wolno i leniwie, a i temu towarzyszyły moje obserwacje. Przede wszystkim, otoczyłem się wieloma kobietami. Jedne były piękne i młode, drugie piękne lub młode, a trzecie zdecydowanie niepiękne i niemłode. Jak można było się spodziewać, najbardziej interesowała mnie grupa pierwsza, chociaż zdarzyło mi się zawiesić oko na paru reprezentantkach drugiej kasty. O trzecich nawet się nie wypowiadałem w mojej główce, bo szkoda było czasu na grube i podstarzałe kobity. Jakbym w ogóle miał trochę tego cennego czasu na laski.
Jak ona miała na imię? Kameko?
- Powiedz mi, Kame - celowo urwałem. - dlaczego pozwalasz sobie na niesubordynację towarzyszek? To chyba ty jesteś tutaj główną... atrakcją, a i obstawa była zamówiona z myślą o tobie. Twoja siostra się o ciebie martwi, i chociaż doprowadzała mnie do szewskiej pasji, w końcu jej uległem... Jak właściwie wygląda wasza relacja? I co z nią jest nie tak, bo nie wygląda mi ona na zdrową.
Naoki
 

Re: Małe jeziorko

Postprzez Hayami Akodo » 2 paź 2017, o 20:33

TRYB MG - Misja dla Naokiego
"Die for You"
15/15

I know your eyes
I know inside...



[akap]Kameko spuściła skromnie wzrok, zarumieniona. Imponowałeś jej swoją siłą, kośćcem widocznym na twarzy, byłeś stalowym błękitem, tchnąłeś siłą, a więc młoda kobieta ufała Ci i podziwiała Cię od pierwszego wejrzenia - nie była to miłość, jedynie respekt. Podobało jej się też to, jak zdrobniłeś jej imię; dawno nie słyszała takich słów. Czy kiedykolwiek je tak właściwie usłyszała? Przez chwilę milczała, odpowiedziała wreszcie nieco ciszej, ale łagodnie, melodyjnie:
-Um...To nie jest takie łatwe, jak myślisz, shinobi-san. Jestem tutaj główną atrakcją, jak to nazwałeś, matka przełożona uważa mnie za najzdolniejszą z miko służących Onikirimaru-kami, ale...Problem jest w tym, że matka przełożona zwyczajnie mnie przecenia. Jeszcze nie widziałam nic nadzwyczajnego!
Twarz dziewczynki zasnuła się mgłą smutku, rumieńce zbladły, drobne usta na krótką chwilę wygięły się w smutnym grymasie.
-Matka przełożona na mnie liczy, wszyscy liczą, ale nie widzę nic...Dlatego one się ze mnie śmieją. A nie lubię kłamać i udawać, to nieuczciwe.
Machnęła ręką, jakby chciała powiedzieć "daj temu spokój". Jechali dość powoli, spokojnie, niebo powoli zaczęło pokrywać się czerwienią i łuną zachodu, wszystko zdawało się powoli pogrążać w śnie, dzień odchodził powoli w zapomnienie - tak samo jak historie umarłych. Prędzej czy później ludzie schodzili z tego świata, znikali w mgłach wieczności - a może właśnie w świetle? Tego dowiesz się kiedyś i Ty, może uda Ci się też odkryć, jaki los spotkał duszę Kayumi po śmierci; Ty sam podobno jej nie masz, sprzedałeś ją wieki temu, zamarzła w poświacie pustki.
Bo przecież mimo wszystko, kiedy tracimy ludzi, z którymi byliśmy blisko, w naszych sercach zaczyna gościć pustka.
Kiedy spytałeś o jej relacje z siostrą, Kameko uśmiechnęła się szeroko.
-Megumi-chan jest wspaniała. Po śmierci mamy i taty, którzy zginęli na misji, nie mogła się mną sama opiekować, gdyż byłam chorowita, a pieniędzy na leki nie wystarczało. Więc oddała mnie do świątyni, żeby spełnić moje marzenie. Zawsze chciałam być kapłanką! Te wspaniałe, kolorowe stroje, służba bogom, modlitwy, szukanie oświecenia!-słychać było, że naprawdę kocha siostrę i wierzy w to, co mówi. Chociaż...Zasępiła się.
I co z nią jest nie tak, bo nie wygląda mi ona na zdrową.
-Po śmierci mamy i taty Megumi faktycznie się zmieniła. Znowu była...dziwna, shinobi-san? A liczyłam, że jej to przeszło...Zawsze mówi, że mnie kocha, że chciałaby się mną zaopiekować, że będę miała życie jak księżniczka z bajki, opowiadała mi na dobranoc bajki o wielkich kapłankach, przed którymi drżały piekielne oni. Ale kiedyś, kiedyś...
Znów przerwała, chwyciła mocniej swymi smukłymi palcami za uzdę konia, pełna niepokoju. Czy powinna Ci o tym mówić? W sumie, skoro już sam na to wpadłeś, na pewno szybko połączysz wątki.
-Kiedyś Megumi zabiła na moich oczach chłopaka, który przyniósł mi kwiatek. Poćwiartowała też kota, którego głaskałam, krzycząc na całe gardło "pieprzony, nędzny pchlarz dotyka mojej Kame-chan".-zwierzyła Ci się wreszcie ze smutkiem. Z łatwością domyśliłeś się, co było dalej.
Krew padła między nie i nienawiść wyrosła.
A może nie nienawiść, może to był jedynie prosty strach? Lęk ukrywający się pod maską gorącej, siostrzanej miłości?
W oddali zamajaczyły przed nimi pierwsze, niewyraźne zarysy murów świątyni Onikirimaru, grobu tajemniczego demona, w którym - jak niosła wieść - pogrzebano pradawne sekrety sprzed wieków.

Zapraszam tutaj!
[color=#BF4040]Mowa, ale nie trawa[color]

Obrazek

michi

MISJE:

Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 164
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak

Poprzednia strona

Powrót do Sakai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość