Szlak transportowy

Kolejna z prowincji Wietrznych Równin o dość pokaźnych rozmiarach. Sakai zamieszkiwane i zarządzane jest przez Ród Akimichi. Prowincja sąsiaduje od południowego zachodu z regionem Samotnych Wydm, a od południowego wschodu z regionem Prastarego Lasu. Od południa Sakai z kolei sąsiaduje z terenami niezbadanymi, co niejednokrotnie powoduje zbrojne utarczki. W prowincji tak jak w regionie, od czasu do czasu dopatrzeć się można niewielkich zagajników leśnych, ale w przeważającej części dominuje ukształtowanie równinne, z wysoką trawą, które idealnie nadaje się do hodowli bądź uprawy roli. Nieopodal granic znajdują się również wioski pod zarządem Szczepu Kakuzu.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 9 sty 2019, o 14:14

Misja D
Grave digger, grave digger, bring me to my knees
forget what i have done, forgive me if you please.

Obrazek
3


Zima tak się właśnie malowała - szarością i bielą. Oczu nie cieszyły kwitnące łąki, na drzewach nie kołysały się liście i nie zakwitały kwiaty, a stokrotki nawet nie zastanawiały się nad pokazaniem się. Kruków było w niej pod dostatkiem. Wron, gawronów. Wszystkie unosiły się jednym i tym samym wrzaskiem zatruwającym umysł. Każde z nich kładło cienie na nieskazitelnej bieli i w krwi maczały swoje dzioby, kiedy przychodziło im rozrywać trupy pazurami. Kilka wronisk latało i tutaj. Niektórzy uważali je za złe fatum. Ich dumnych, większych przedstawicieli, za posłańców samej Śmierci, która oglądała świat ich oczyma, ale bajki lubią opowiadać o różnych rzeczach. Tylko jakoś nie słyszałam jeszcze bajki mówiącej o tym, że na świecie istnieje tylko dobro. Są tylko morały, według których dobro zawsze zwycięża. Coś w tym mogło być. Przecież karma, prędzej czy później, dościgała każdego. Może właśnie tym wroniskom chciałoby się to robić. Siedziały na gałęziach i widziały w bieli coś więcej, co dostrzec można było tylko z odpowiedniej wysokości, albo schylając się odpowiednio nisko. Nikt nie chciał opadać na kolana i płaszczyć się, więc ludzie wybierali sny o lataniu. Śnieg, podsunięty pod światło, mienił się wszystkimi kolorami tęczy, jak diamenty, którego drobinki rozrzucono po świecie. Nie wiedziałeś?
Lekkie podmuchy wiatru targały płaszczem mężczyzny. Może zakopywał ciało? Może opalał się w ten mroźny dzień, w którym chmury nie pokryły nieba? Nie machał łopatą, była jego podporą, a dzięki temu, że on się o nią podpierał, ta mogła stać prosto. Obopólna korzyść. Im bardziej młody shinobi się zbliżał, tym więcej szczegółów mogły wychwycić jego oczy. I w końcu wzrok samego mężczyzny go wyłapał, śledząc jego wędrówkę kroczek po kroczku, gdy nieubłaganie się zbliżał. Jak Jaś biegnący za fasolkami. Tylko czy ta bajka nie miała nieszczęśliwego zakończenia..?
- Nigdy panicz trumny nie widział? - Istotnie, w wozie, do którego zerknąłeś, znajdowała się trumna. Śnieg wokół był rozkopany, rozgrzebany, odciski butów i psich łap wyłaziły z drogi i schodziły na pole. Mężczyzna wyprostował się i cofnął łopatę bliżej do siebie. - Ano, bardzo chętnie, paniczu. - Obrócił się w kierunku wozu. - Widzi panicz, konia mi spłoszyło. Tam pogalopował, stary wyga. - Pokazał kierunek. Widać było ślady końskich kopyt odbiegający od wszystkich innych w głąb pola. - Mieli się pojawić z nowym, ale tamtego szkoda, dobra kobyła. Nie stać mnie na nową. A ja nogę mam chorą, nie dam rady tyle się wlec. - Pociągnął nosem i potarł go wierzchem dłoni. - Gdyby w między czasie zdążyli wrócić z koniem, panicz odprowadzi klacz do mojego zakładu w Yakiniku? Zapłacę 250 ryo za jej znalezienie.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1544
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nagara » 9 sty 2019, o 14:35

Karma była wredną kobietą, której postać można było przedstawić w odcieniach czerwonych jak krew jej żniw ust. Za dobre czyny nagradzała, za złe karała. Ale kiedy zła było za dużo, jej gniew musiał urosnąć do zbyt wielkich rozmiarów. Jej długie, czarne jak jej kruczych posłańców włosy zapewne zaciskały się na szyjach ludzi podłych, szumowin i krzywoprzysięzców. A wszystko to po to, aby dać jasny sygnał, że z niewłaściwymi siłami nie należy igrać i podskubywać ich pierwiastek doskonałości. Nic tym w końcu nie zyskamy. Takiego zdania zresztą był Sumishiga, kiedy zauważył trumnę. Symbol opuszczenia tego padołu, jak pudełko na zapałki, tylko w większych rozmiarach. Padół łez zwany światem shinobi musiał być już tak bardzo zły, że truchło musiało powiedzieć "basta" i skończyć ze sobą. Bajki o księżniczkach i wybawiających je samurajach były oblepione szczęśliwymi słowami tego teatru, aby wszystkie gesty zła ukryć pod ich suknem. Zło, śmierć, opuszczenie, smutek. To wszystko było zdzierane, aby dać innym kłamliwe poczucie bezpieczeństwa i nadziei, że świat nie jest zły. A potem zdzierano z nich ubrania i tworzono czyny z których demony cieszyły się i rysowały czarnym pazurem dodatkowe kreski. Jedne z tysiąca lub milionów czynów, które udało im się uczynić jednym skuszeniem. Aż w końcu nadchodziła pani karma i rozliczała wszystkich. Ale latające kruki to także sny o lataniu, jednak każdy ignorował fakt, że ich skrzydła mogą się złamać, a te spadając mogły skręcić swój kark. Tak jak ludzie, którzy za dużo wiszą swym wzrokiem w świecie uroków i ułudy.
Optymizmem byłoby rzec, że opalał się w bladości zimowego słońca. Kaptur z głowy Nagary opadł na jego ramiona, powodując, że jego popielate włosy zostały draśnięte zimnym wiatrem okrutnego i możliwie zgubnego dnia. Niczym przyłbica hełmu bohatera, którym przypadkiem się stał. Tylko czy będzie to historia szczęśliwa czy nie, tego nie wiadomo. — Czasami z ojcem je robiłem. Ale on też już zajął się skubaniem ziarenek ziemi. — Brak było wspomnienia o tym, który pomógł mu urzeczywistnić te marzenie. Marzenia, które muszą spełnić osoby trzecie. Blade wargi ułożyły się w lekki uśmiech, kiedy patrzył na trumnę. Kusząca. — Spłoszyło go ujrzenie trumny, czy może zmęczonego życiem człowieka? — Ponownie sprawił, że mężczyzna mógł coś od siebie powiedzieć. Może coś bardziej ciekawego. Nagara stuknął parę razy w wieko trumny, kiwając głową w kierunku nieznanej mu osoby nią zakrytą. W końcu trzeba być grzecznym wobec ludzi. — Mogę to zrobić, ale jeśli jest coś, co jeszcze będę mógł wykonać zanim pójdę dalej w świat, proszę mnie zapewnić już teraz. Chciałbym w końcu odwdzięczyć się osobie, która sprawia, że mój dzień staje się... — W głowie odezwało się prychnięcie panny Ironii. — ...Lepszy. Zdecydowanie lepszy. — Poczekał jeszcze chwilę, aby po usłyszeniu słów od podeszłego wiekiem worka mięsa i świadomości ruszyć w celu zwrócenia spłoszonej istoty stwórcy.
Nagara
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 9 sty 2019, o 17:59

Misja D
Grave digger, grave digger, bring me to my knees
forget what i have done, forgive me if you please.

Obrazek
5


Podobno Kosmos nie znał słowa "nie", słyszałeś o tym? Proś więc bogów o wszystko, tylko nie używaj słowa "nie". Inaczej nie zrozumieją. Karma chyba też potrafiła zrozumieć, jeśli wystarczająco długo jej wpajałeś, że jesteś dobry, grzeczny, żeś kochany i umiłowany, zła się nie lękasz, choć stąpasz ciemną doliną i nie zbłądzisz więcej :9bo dawno już przecież zbłądziłeś). Nauczysz ją wybaczać? Aa, szkoda przecież czasu. Za dużo dróg do przejścia, skoro dopiero rozpocząłeś swoją podróż, za dużo kroków do przerobienia. Gdy biegniesz - nie możesz zbyt wiele mówić. Za szybko złapiesz zadyszkę. Szybką kalkulacją (czy powolną? Przyjacielu, mogłeś nad tym dumać całe życie!) dochodzisz do wniosku, że zwyczajnie nie warto. Jeśli dobro czynisz - wróci do ciebie ze zdwojoną siłą. Tak mówili chłopi w mieście, jeden po drugim. Tysiące ludzi nie mogło się mylić. Tak też powtarzali uczeni, zaraz za Ziemia jest płaska. Grunt, że to nie ona teraz straszyła swoimi skrzydłami. Nie ona upadała i nie ci, którzy z nią zadzierali, decydując się zagrać z Losem va bank. Ten poranek miał być o wiele spokojniejszy. Nie powiedzieliśmy sobie jeszcze tego? Przecież miało być całkiem zwyczajnie. Widok kogoś, kto stracił konia, nie był aż tak nadzwyczajny. Widok kogoś, kto stracił konia i transportował trumnę? Chyba też nie. Śmierć była tak samo powszechna, jak Karma. Więcej roboty od swoich trzech Sióstr miała tylko Los, która plotła nici przeznaczenia i bawiła się delikatnym popychaniem lalek w przód. Bo z szaleństwem, Przyjacielu, było jak z grawitacją. Ale o tym już chyba wiedziałeś.
Mężczyzna z łopatą uśmiechnął się pod nosem, spoglądając w twoim kierunku. Czarny humor, jak czarne były gałązki drzew w oddali, nie dające odróżnić się jedne od drugiej. Zmywały się ze sobą w perspektywie. Trumna nie była czarna. Zbita z jasnych, tanich desek. Nikt nie wyłożył fortuny tylko po to, by czyjeś ciało tkwiło sześć stóp pod ziemią w czymś "pięknym". Lepiej wydać ten pieniądz na śliczną suknię i cieszyć się za życia. Skąpstwo i egoizm, powszechne przymioty codzienności widoczne na każdym kroku, jeśli tylko dobrze obróciło się głową.
- Kto wie, żywym różne rzeczy w głowie. Może wystraszyła się znudzeniem zmarłego. - Docenił żarcik, co by nie było. Kto inny, jak nie grabarz, miałby go docenić. Rzeczywiście mężczyzna wydawał się znużony, ale czy życiem? To nie był ten rodzaj obojętności, który tworzy z człowieka kukiełkę gotową położyć się w dole, czekającego, by nakryli go całunem. I dali święty spokój. Święty, kurwa, spokój. Pokłonił się głęboko przed szanownym shinobim, który wywijał pokazowo swoim shurikenem.
- Nie śmiałbym więcej żądać, paniczu. - Wcale nie zabrzmiało, jakby nie śmiał. W twoich uszach brzmiało to bardziej tak, jakby miał serdecznie wyjebane. Bo czego może się bać ktoś, kto większą część życia spędzał ze zmarłymi?
Ruszyłeś więc na pola. W jedną z tych niefortunnych misji, które nie przynosiły sławy, honoru i wielkiej ilości pieniędzy. Z drugiej strony - 250 ryo za przyprowadzenie głupiej kobyły to prawie jak wygranie losu na loterii. Przynajmniej takim się wydawało, dopóki nie zszedłeś z rozgarniętej drogi i nie przyszło ci się przedzierać przez śnieg. Już pierwsze minuty były męczące. Każde kolejne coraz bardziej. Dotarcie do linii lasu zajęło ci półtorej godziny męczącej drogi, ale nie czekał cię zawód. Kobyła stała sobie spokojnie przy drzewach, nie zamierzając wdzierać się w dzikie gęstwiny i skubała najspokojniej korę, a jaka zadowolonaa..! Na pewno bardziej niż ty. Lepsza. Tak, jej dzień stał się zdecydowanie lepszy dzięki tej chwilowej wolności od swojego pana, a więc i dzięki niemu, skoro jej nie upilnował. Coś was łączyło. Ciebie i tego czworonoga o gniadym umaszczeniu. Cóż, na pewno nie szlachetne pochodzenie, bo każdy koń w byle wsi prezentował się lepiej od tej klaczy.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1544
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nagara » 9 sty 2019, o 18:49

Oszukać można wielu. Umierającą matkę, że uda się zaopiekować jej dziećmi. Żołnierzowi, że na pewno jego rodzina nie będzie głodować i otrzyma jego żołd. A już najbardziej można oszukać łatwowierną osobę. Nigdy nie da się natomiast oszukać losu. Bo będzie ono w konsekwencji jako fatum. Wielu próbowało na siłę czynić wszystko, aby odwrócić go, ale Pan Los zawsze w pewnym momencie kładł swoją rękę na ramieniu takiego delikwenta i ze szkaradnym, popękanym na wargach uśmiechem mówił z najbardziej czułym głosem, "Nie udało się". Wtedy zaczynał się taniec zgubionych. Kruczy chór śpiewał jedną, żałobną pieśń opowiadającą całą życie owego — oszusta — któremu nie udało się tego uczynić. Była masa śmiechów, chichów, aż w końcu Pan Los zaprosił Panią Śmierć i razem we wspólnym trio spijali ostatnie łezki gorzkiej herbatki. Tak kończyło się przedstawienie na temat prób zmiany lub oszukania losu. Z Karmą było podobnie. Była sędzią, może nawet i zbyt dobrym, bo żadnemu negocjatorowi nie udało się wybłagać ją, nawet na kolanach, o zmianie swojej decyzji. Ze swoim berłem w dłoni wskazuje na dualistyczny wybór, pozytywny i negatywny. I nikt nie mógł zaprzeczyć jej wyborowi, bo zawsze miała rację. Nawet, gdy faktycznie czuła, że takiej nie ma. Każdy z ludzi ma w sobie coś z niej. Też ma taki wybór, jednak zawsze coś ich powstrzymuje. Wspólne, bękarcie dziecko Karmy i Pana Losu - Sumienie. Zrodzone w bólach i współczuciu obojga, było szkaradne, ale piękne. Jej kruche, obumarłe ciałko zmieniło się w miliardowych cząsteczkach pył, który na wietrze wtopił się w każdego człowieka. Od tamtej pory nawet tak proste istoty jak ludzie mogą decydować o tym, czy zabrać... czy ocalić. I wtedy ponownie śmieje się ironia.
Zwyczajny poranek? Od kiedy taki może być, jeśli nawet przy pierwszym otworzeniu powiek można zachłysnąć się powietrzem i zaraz płynąć we wspólnej łódce z naszym podstarzałym sąsiadem, zmierzającym do tego samego miejsca. Statek zwany "Koniec" w końcu jednak przybija do portu. Ale nie ma tego złego, coby nie było. W końcu nie chorujemy, nie mamy problemów. Jesteśmy istotami wolnymi, bez wojen czy nienazwanych śmierci. Krzyżyk na drogę, możesz wszystko. Tylko wybieraj mądrze i dyktuj swoim wyborem mądrze, bo możesz nagle leżeć w tej samej trumnie, która właśnie przed chwilą została opisana literami pióra zamoczonego w kałamarzu. I kto wtedy dokończy tę przypowieść o nazwie... no właśnie, jakiej? "Kobyła i trumna"? Za bardzo passe, wyszło z mody. Może "Śmiertelny żart"? Już lepiej. Ale najlepiej będzie powiedzieć "Ironia żartu". Bo czymże jest właśnie ten świat? Żartem, któremu nadano sens i przestał już śmieszyć. A zdarzyło się cierpienie. Tylko gdzie w tym wszystkim koń? Czyż nie jest też jakąś żartobliwą alegorią? Nie zje się "konia z kopytami" To już raczej pytanie do kolejnej rozmowy spirytualnej. A Nagara faktycznie mógł się stać głodny, mając w głowie myśl, że w karczmie konina może być zbyt droga. Poczucie humoru każdego się trzyma w jakiś sposób. Karmę bawi humor sytuacyjny, a jego czarny jak jego przyszłość, bo spisana ręką nieznanej mu siły.
"Nie śmiałbym więcej żądać", a czemu nie? W końcu przygoda spotyka nas jednym wielkim plaskaczem w twarz. Dlaczego nie wyciągnąć z niej ostatniej kropelki mrożącego w żyłach soku zwanego "zagrożeniem". To nie jest tak, że właśnie Nagara moczy swoje nogi w śniegu, w pewnym miejscach — o których nie warto mówić przy dzieciach — kurczyło się ludzkie to i owo, inne bardziej napędzało adrenaliną. Ale uprzedni ukłon grabarza naprawdę docenił, widać było, że był człowiekiem elokwentnym i kulturalnym, któremu życie dawało owe wcześniej nazwane "plaskacze" ciągiem, na każdym kroku. A teraz spokorniał, nie chcąc oberwać znowu. I wyblakł, jak płótno skóry oglądającego się za zwierzyną młodzieńcem. Czuł się jak zbłąkany samuraj, któremu pan rzucił ochłapami za ostatnie pomyślne zadanie, ale nadal może na coś liczyć, jeśli wyrwie największą marchewkę z jego pola, oczywiście nie czując w tym żadnej satysfakcji. Pieniądze były jedynie żetonami do gry zwanej "Przeżyj", która losowo dostosowuje atrybuty i możliwości. A potem rzucani jesteśmy na poziom trudności "Sen o Normalności'.
Cóż za majestatyczne to było zwierzę, które stało sobie i dziabało korę. Czuło przeogromną radość, że cmentarny humor je ominęło, nie musząc słuchać kolejnych przemyśleń osoby, która swoją rozgrywkę już dawno przegrała, a w akcie złości rozwaliło pionki i zdejmując spodnie poddało planszę defekacji. Zapomniało jednak, że grało z Losem. A w swym okrucieństwie sprawiło, że jeszcze kilka chwil temu mężczyzna kopał miejsce na ciało. Czy to właśnie tego nie nazwiemy ironią losu?
Smutny to dzień, że muszę cię zaciągnąć do miejsca, gdzie twa wolność jest odebrana. Ale ja też muszę walczyć ze swoimi trudami. Nie bądźmy sobie problemem, zwierzaczku. — Ostatnie słowo pieszczotliwe zostało wypowiedziane z ust Nagary. Może nawet lekko ironicznie i smutno. Ale kto mówił, że jego życie było lepsze. Przejechał ręką po grzywie majestatu brzydoty, która mu się spodobała i poklepał miłośnie. Chciał ją przekonać do siebie, czy dają sobie wspólnie pomóc.
Nagara
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 10 sty 2019, o 18:28

Misja D
Grave digger, grave digger, bring me to my knees
forget what i have done, forgive me if you please.

Obrazek
7


Klacz tak jak ją uwiązano, tak poleciała w głuche pola. I głuchy las. Tu, gdzie niknęły ludzie nadzieje i rodziły się najszczersze obawy. A bo wilcy, bo bandyci jacyś..? Bo niebezpiecznie, bo cienie zalęgały się tam, gdzie nie docierało światło! Gęsty las nie zachęcił nawet konia, by w niego uciekać, co dopiero miałby zachęcić człowieka. Nasza druga główna bohaterka tej historii, która teraz nie posiadała żadnych zmartwień i nie troszczyła się ani o wilki, ani o rzezimieszków, odziana więc była w uprząż, której długie lejce zaplątały się przy jednej z gałęzi, co mogło powstrzymać konia przed dalszym, szalonym galopem. Drobna gałązka u stóp jednego z drzew liściastych, teraz pozbawionych całkowicie liści, nie była żadną przeszkodą dla tak silnego zwierzęcia. Stawiła minimalny opór, gdyby gniadosz się zaparł, ruszyłby dalej. Ten minimalny opór najwyraźniej wystarczył, żebyś dalej nie musiał tańcować z Zimą i sprawdzać się w jej torze przeszkód, w którym śnieg stawał się najmniejszym zmartwieniem, kiedy natrafiało się na zamarznięte kawałki gleby. Na szczęście była tylko ta pora roku - biała, zimna i pobudzająca swoimi kąśliwymi pocałunkami. Zobaczyłbyś siebie samego tylko w lustrze! Czerwone policzki, nos jakbyś pił już czwarty dzień! I zadyszka po dzielnym marszu. Przy takim wysiłku fizycznym przynajmniej było ci ciepło.
Koń szarpnął łbem i zarżał, kiedy wyciągnąłeś do niego dłoń. Zaplątana uzda go zatrzymała, położył po sobie uszy, spoglądając na ciebie wielkimi oczyma. W końcu palce natrafiły na potarganą grzywę i futro, które zapewniało jej ciepło nawet w tych temperaturach. Pomimo tego, jak wyglądała, nie była brudna. To jak z ludźmi - niektórzy rodzili się z błękitną krwią, nieśli ze sobą gładkie rysy arystokracji jak tarczę i miecz, innym pozostawało trzymać nos nisko i pozwalać im przechodzić. Nie mieli w końcu niczego do pokazania ze swoimi atrybutami. Jeśli już błyskać - to tylko wewnętrznymi wartościami. Kto miał na tyle mądrości, by nie sugerować się wyglądem, ten wyrastał na dobrego człowieka. Lub wystarczająco złego, żeby potrafić taką wiedzę wykorzystać na swoją korzyść - nie koniecznie z korzyścią dla tego wykorzystywanego.
Klacz dała się ukoić. Ugłaskać. Zbliżyła się do ciebie o krok i musnęła wargami twoją dłoń, pochylając się do twoich ciuchów, jakby czegoś tam szukała, gotowa wsadzać nozdrza do znalezionych kieszeni. A kostek cukru jak nie było, tak nie ma. Wyglądało na to, że nie czekała cię z nią żadna dzika przeprawa - prócz tej powrotnej, w której znów przyjdzie walczyć ze śniegiem, który zasypał pola powyżej twych kolan. Niestety nie posiadała słów, by móc ci odpowiedzieć. Nie wydawała się nawet zdruzgotana tym, że chciałeś ją stąd zabrać. W końcu od kiedy niby zwierzęta były aż tak rozumne?


-> Zapraszam tutaj.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1544
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nagara » 13 sty 2019, o 16:22

Powrócił na szlak, gdzie mógł w końcu zająć się ponownym szukaniem swojego celu w życiu. Brak mu było tak naprawdę celu, gdzie ma się udać, a Sakai było jedynie przystankiem. Zawsze chciał wypróbować wszystkie sposoby transportu, ale zwykły koń był nudny. Chociaż teraz przydałby się znacznie bardziej niż oczekiwał. Owinięty w swoje szaty wydusił z siebie podmuch pary wodnej, która zniknęła w atmosferze wiatru. Czy miał gdzie tak naprawdę pójść? Sugishima rozmyślał nad tym, stojąc przy najbliższym drogowskazie. Yusetsu, Antai, a może powędrować gdzieś dalej? Chyba jednak postanowił, że powędruje do pobliskiego Yusetsu, gdzie być może natknie się na coś, co znowu zabierze jego czas.


Dokąd: Yusetsu
Czas podróży: 30min
Środek transportu: Nogi
Nagara
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 28 lip 2019, o 21:01

Wszystko było przygotowane. Przedmioty rozdzielone, fretka nakarmiona. I teraz będzie musiała zostać w domu, sama przez jakiś czas. Przynoszenie jej do miejsca masowego pomoru zwierząt i roślin byłoby decyzją, delikatnie mówiąc, odbiegającą od standardów szeroko pojętej inteligencji. Wszystko zapięte było na ostatni guzik. Nie było dalszych przeciwwskazań do podróży. Jedynym czego potrzebował w tym momencie, był koń. Całodzienny bieg zmęczyłby go w znaczącym stopniu, o ile byłby możliwy. Nigdy nie próbował przebiec całej długości prowincji na swojej pełnej prędkości, ale wolał nie testować tego w tak ważnej sytuacji. Koń pozwoliłby Kakuzu na szybką podróż bez uszczerbku na własnej kondycji. Zasoby materialne nie były żadnym problemem, byłby w stanie zmieniać konia codziennie. Nie patrzył na widoki ani na krajobrazy. Robił to jedynie od czasu do czasu celem sprawdzenia, czy nie jest obserwowany przez kogoś z daleka albo też czy nie nadciąga jakiekolwiek oczywiste zagrożenie. Jeśli zjawisko które wydarzyło się w Midori nie jest stacjonarne, to można było zakładać że mogło pojawić się również w innych miejscach. Dlatego też stała czujność i ostrożność, czyli podstawowe elementy każdego dnia Muraia, były obecne także podczas jazdy. Mimo dużego pośpiechu starał się przysłuchiwać ludziom i ich rozmowom. Zazwyczaj siedział w swoim pokoju w zajeździe i starał się pilnować go przed różnymi próbami sabotażu. Teraz jednak schodził do głównej izby, słuchać ludzi. Starać się znaleźć jakiekolwiek dodatkowe informacje odnośnie tego zjawiska. Pobieranie informacji z otoczenia zawsze było jednym z jego największych atutów i w takich momentach podczas swojej podróży mógł w pełni go wykorzystać.

z/t

Dokąd: Midori
Czas podróży: 1h
Środek transportu: Koń
Murai
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshizo » 5 paź 2019, o 18:24

Po zaopatrzeniu się w nowy sprzęt ruszyłem przez centrum miasta, prosto ku głównej bramie, której lokalizację znałem - w końcu jakoś się tutaj znalazłem, prawda? Rozmyślałem na temat tego, gdzie powinienem się udać, ale na dobrą sprawę nic nie przychodziło mi do głowy, a ja sam nie znałem świata na tyle dobrze, by wybrać coś emocjonującego. Westchnąłem cicho nad swoim losem, jeszcze bardziej zasmucając się, kiedy moim oczom ukazało się miejsce, do którego zmierzałem. Postanowiłem odpuścić sobie wykorzystanie mojej wyobraźni oraz orientacji w terenie, a zacząłem się rozglądać za strażnikiem, który powinien być przynajmniej w okolicy. Kiedy już go dostrzegłem, zrobiłem doń krok i zadałem pytanie. Nie orientujesz się, czy jakiś lokalny podróżnik nie potrzebuje ochrony w podróży albo nie trzeba gdzieś czegoś dostarczyć? - zarzuciłem, nie specyfikując niczego więcej i licząc, że być może uda mi się znaleźć coś ciekawego.
Obrazek
Avatar użytkownika

Toshizo
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 sie 2019, o 13:14
Wiek postaci: 30
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szczupły i wysoki mężczyzna, włosy blond, na twarzy biały puder.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7608
GG: 68899453
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Fumetsu » 5 paź 2019, o 20:16

1/30 Polecony Poproszę!
[ Toshizo - misja C ]



Po zaopatrzeniu się w nowy sprzęt przez naszego podróżnika, ruszył do głównej bramy, na szczęscie wiedzial gdzie tam dotrzeć, więc przynajmniej jeden kłopot mniej. Wpierw rozmyślał gdzie ma się udać, lecz kompletnie nic nie przychodziło mu do głowy, najlepszym sposobem, chyba było w tej sytuacji pokonywać trasę idąc prosto przed siebie, przecież przez ten czas można na coś wpaść! Wpierw podszedł do strażnika i zadał jedno istotne dla siebie pytanie, lecz strażnik odwrócił się do niego zmarszczył brwi
- Ktoś taki jak ty, miałby kogoś ochraniać!? - zaśmiał się, zakaszlał i konturował swoją wypowiedź – szczupły jak patyk, ale dobrze, przenoszenie paczki, czy też obrona kogoś? Skieruj się do tego domu – wskazał na najbliższy drewniany domek znajdujący się na północny wschód.

Chatka nie była może ozdobiona w najkosztowniejsze rzeczy, lecz liczą się chęci i przynajmniej ogródek i znajdujące się na nim kwiatki dawały urodę temu miejscu, ale przecież to nic dziwnego. Domek położony z drewna siedział na oko już kilkanaście lat, drzewo nie należało do nowych miało już swoje lata. Dach! Dach miała drewniany a na tym słoma, tylko ciekawe czy to miało dodawać uroku, czy też przez to lepiej chroniło dom przed deszczem czy innymi różnymi warunkami atmosferycznymi.

Gdy jeszcze bliżej podszedłeś do domu, musiałeś pokonać przesuwaną „furtkę”, która była wykonana z drewna, więc raczej z nawet najmniejszą siła, można było ją przesunąć, chyba że zachaczyła by o coś, wtedy sprawa wyglądała by kompletnie inaczej. Po pokonaniu tych pierwszych kroków, znajdowały się drewniane ozdobione drzwi, jedna ozdoba a robiła swoje, był to najzwyklejszy wianek, który został upleciony z kwiatków, zapewne zerwanych z ogródka.

Na podłodze przed wejściem zostawiona karteczka, a na karteczce był dość ciężki kamień, aby karteczka nie uciekła z silniejszym wiatrem.

Od tyłu jest wejście


Tylko taka informacja widniała na tej karteczce nic więcej, ale…

Gdy tylko spojrzałeś w prawo zobaczyłeś następną furtkę, szło powoli się w tym pogubić, ale to było dziwne… Po pokonaniu furki zobaczyłeś tam mężczyznę, który rąbał drzewo, był w średnim wieku, posiadał dwutygodniowy zarost, nie był ubrany w jakieś bogate materiały, można powiedzieć, że miał na sobie dwie szmaty koszulkę i spodenki, posiadały kolor biały, były trochę brudne, ale to nic dziwnego, ponieważ pracował przy drzewie, a może jeszcze gdzie indziej...

Poprowadzone Misje:
[D] - Podejrzana Przesyłka! - Maname
[D] - Kradzież! - Fuji

[D] - Zaginione Zwierzę? - Izanagi
[D] - Niech żyje sztuka - Gundan OCENA GRACZA 7-8/10
[D] - Morskie opowieści - Tenshin- OCENA GRACZA 8/10
Misje Prowadzone Aktualnie:

Rezerwacja:
[C] - Byakuren

PRZYGARNĘ OSOBĘ NA MISJE RANGI D-C
Avatar użytkownika

Fumetsu
 
Posty: 111
Dołączył(a): 23 wrz 2018, o 17:18
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2749&p=35227#p35227
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshizo » 8 paź 2019, o 17:58

Cóż, nie mogłem powiedzieć, że reakcja strażnika mnie zaskoczyła - ludzie zazwyczaj traktują mnie z przymrużeniem oka, nie zdając sobie sprawy, że szczycę się tą bądź inną umiejętnością. Wzruszyłem beznamiętnie ramionami, dając znać szczekliwemu strażnikowi, że nie za bardzo przejmuję się jego opinią, niech nie myśli, że wszechświat obdarował go jakąś oryginalnością. Niemniej ten okazał się pomocny, ponieważ wskazał mi budynek, do którego powinienem się udać, jeżeli rzeczywiście chce podjąć się tego, o co zapytałem, a było to już coś, do czego jako obcy element w tej osadzie na pewno bym nie doszedł. Uniosłem więc lekko rękę w geście podziękowania i powędrowałem we wskazane miejsce. Z zewnątrz budynek nie wyglądał zbyt zachęcająco, no, może przesadzam, był zwyczajny i zdecydowanie nie został zbudowany w duchu nowej architektury, co można było osądzić po samym wyglądzie materiału, z którego się składał. Obstawiałem więc, że jest to jakiś posterunek bądź przynajmniej posiadłość pod ochroną lokalnych włodarzy, gdyż żadna prywatna osoba nie pozwoliłaby sobie na prowadzenie interesów w tak osobliwej chacie.
Podszedłem bliżej, przed wejściem dalej musząc pokonać przeszkodę w postaci furtki, która, a jakże, również była wykonana z drewna, co w tym przypadku miało swoje plusy. Nic póki co nie przykuło mojej większej uwagi, no może oprócz wianka z kwiatów, który na tym tle był więcej niż jaskrawy. Po chwili moim oczom nie umknął także kamień, pod którym znalazłem karteczkę z, upraszczając, dalszą instrukcją postępowania, której już chciałem się posłuchać i ruszyć, kiedy to tuż obok znalazło się kolejne przejście. Uniosłem lekko brew i skorzystałem z niego, po chwili spotykając na swojej drodze dziwnego, rąbiącego drewno mężczyznę. Pracowałem, a ja zamierzałem mu w tym przeszkodzić, więc starałem się to zrobić w jak najmniej inwazyjny sposób. Umm, przepraszam... - zacząłem nieśmiało, robiąc kilkusekundową pauzę, po czym kontynuowałem - Miejsce to wskazał mi lokalny strażnik, jakoby sugerując, że ktoś tutaj będzie potrzebował pomocy w transporcie bądź podróży. Czy to prawda? - zapytałem, jednocześnie kończąc swoją wypowiedź.
Obrazek
Avatar użytkownika

Toshizo
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 sie 2019, o 13:14
Wiek postaci: 30
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szczupły i wysoki mężczyzna, włosy blond, na twarzy biały puder.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7608
GG: 68899453
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Fumetsu » 11 paź 2019, o 12:00

3/30 Polecony Poproszę!
[ Toshizo - misja C ]



Reakcja strażnika zaskoczyła Toshiza, lecz to raczej nie było nic dziwnego z pewnością taka reakcją strażnika zaskoczyła by tutaj nie jednego bywalca, w tych rejonach. Wzruszył ramionami, gdy usłyszał ‘’Obelgę” kierowana w jego stronę, najwidoczniej nie przejmował się tym jak ludzie na niego mówili, raczej był typem człowieka, który ma dystans do samego siebie. Przynajmniej ten facet okazał się pomocny dla faceta, podniósł rękę w gościnie dla strażnika, zatem on odpowiedział na ten gest, kiwnięciem lekko głowy do przodu i odwrócił się i poszedł w zupełnie przeciwnym kierunku, niż ty.

Budynek dla chłopaka nie wyglądał zbyt zachęcająco? Był trochę ubogi to prawda, a tobie zależało zapewne na pieniądzach, ahhh… lecz skierował się w wybrane miejsce, a tam znalazł dalszą wskazówkę, aż dotarł do mężczyzny, który aktualnie rąbał drzewo. Planował mu przeszkodzić i właśnie w tym momencie to zrobił.

Po twojej kilkusekundowej pauzie, facet porąbał jedno z drewienek, po czym skupił swoją uwagę na tobie, patrząc się na ciebie i trzymając jednocześnie siekierkę w prawej ręce.
- Kogoś do pomocy… - facet chwile zastanawiał się o co może mu chodzić i co strażnik wcisnął mu za kit – aaa! - mężczyzna krzyknął po czym sobie o czymś przypomniał – Tak poszukujemy kogoś – dodał do wcześniejszej wypowiedzi po czym rzucił siekierkę o ziemie, natomiast ta wbiła się dobrych kilka centymetrów.

Zaprosił go kiwnięciem głowa na stolik i ławeczkę znajdującą się kilka metrów od nich, ławeczka wraz z stolikiem był zbite z drewna, siedziała już przy tym jedna osoba. Jednak była to osoba o pięknej urodzie i wdzięku osobistym, po zrobieniu kilku kroków w tamtą stronę mogłeś dojrzeć jej zielone oczy, co z także zielonymi włosami komponowało się idealnie. Jej mały nosek i lekko zarumienione policzki pasowały do niej. Kobieta była dość szczupła i miała zgraną talie, ubrana była jak każda inna zwyczajna kobieta.

Po dojściu już na miejsce facet usiadł koło dziewczyny, natomiast cała wolna ławka znajdowała się po drugiej stronie stoliku, było tam bardzo dużo miejsca dla ciebie.
- Zatem otóż ta kobieta – spojrzał na dziewczynę swoim wzrokiem – poszukuje kogoś kto ochraniałby ją przez pewną trasę – powiedział mężczyzna po czym spojrzał na chłopaka i na jego posturę
- Trasa ta będzie możliwe, że nie bezpieczna, także jeżeli życie będzie ci miłe… - nie dokończyła swoich słów zielono włosa dziewczyna.
- Tak trasa będzie niebezpieczna, lecz jeżeli jesteś sprytny, zwinny i masz też inne predyspozycję do walki, to bez problemowo przeprowadzisz tą kobietę w owe miejsce, lecz jeżeli będziesz nie uważny wtedy może być problem z twoim życiem – w zdechł, po czym nabrał kolejnego głębokiego wdechu – możesz zginąć, lecz to zależy od ciebie – wypowiedział te słowa i tutaj właśnie skończył swoją wypowiedź, spoglądał na ciebie, bojąc się, że nie poradzisz sobie z sprostowaniem tego wyzwania, ponieważ nie wierzył w ciebie, tak jak i częściowo Kunoichi siedząca obok was i przysłuchująca się waszej rozmowie.
Poprowadzone Misje:
[D] - Podejrzana Przesyłka! - Maname
[D] - Kradzież! - Fuji

[D] - Zaginione Zwierzę? - Izanagi
[D] - Niech żyje sztuka - Gundan OCENA GRACZA 7-8/10
[D] - Morskie opowieści - Tenshin- OCENA GRACZA 8/10
Misje Prowadzone Aktualnie:

Rezerwacja:
[C] - Byakuren

PRZYGARNĘ OSOBĘ NA MISJE RANGI D-C
Avatar użytkownika

Fumetsu
 
Posty: 111
Dołączył(a): 23 wrz 2018, o 17:18
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2749&p=35227#p35227
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshizo » 15 paź 2019, o 07:30

Tak oto stałem w miejscu, co jakiś czas lekko zmieniając swoją pozycję, by nie złapać niepotrzebnego skurczu podczas czekania na odpowiedź mężczyzny. Nie żeby mi to przeszkadzało, zastałem go podczas trudów życia codziennego - finalnie jednak oderwał się on od dotychczasowego zajęcia, by poświęcić mi nieco uwagi. Na początku powtórzył kilka słów mojej wypowiedzi i pogrążył się w zadumie, by finalnie potwierdzić, iż szukał kogoś takiego i gestem ręki poprosił mnie, bym podszedł i siadł na pobliskiej ławeczce. Mimowolnie zobaczyłem, że siedzi już ktoś tam siedzi, a jak okazało się niewiele później, była to urodziwa kobieta. Objąłem ją wzrokiem, by przyswoić sobie jej sylwetkę oraz wygląd, po czym skierowałem oczy ponownie na mężczyzny, zajmując miejsce gdzieś na uboczu, zresztą jak się okazało, i tak miałem całą ławkę naprzeciwko zarezerwowaną dla siebie.
Zaczęła się rozmowa, podczas której okazało się, że moim zadaniem byłaby eskorta zielonowłosej. Przy okazji chciano mnie trochę nastraszyć, ale w głównej mierze uświadomić, że podróż może okazać się wymagająca, do tego stopnia, że mogę stracić życie bądź zdrowie. Przymrużyłem lekko oczy, chociaż jeszcze nic nie odpowiedziałem, dając sobie kilka sekund na przemyślenie sytuacji. Gdzie właściwie mielibyśmy się udać? - zapytałem wreszcie, zdając sobie sprawę, że odpowiedź na to pytanie będzie kluczowa dla tego, czy zdecyduję się podjąć zadanie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Toshizo
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 sie 2019, o 13:14
Wiek postaci: 30
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szczupły i wysoki mężczyzna, włosy blond, na twarzy biały puder.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7608
GG: 68899453
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kuroi Kuma » 21 paź 2019, o 21:33

Polecony Poproszę!
Toshizo - Misja C 5/XX

Mężczyzna zerknął na zielonowłosą. Skinął jej głową, po czym podniósł się i wrócił do swojego poprzedniego zajęcia. Ciężko było zdefiniować jakie relacje ich łączyły. Czy byli sobie bliscy, czy może jednak była to dwójka obcych sobie ludzi, gdzie jeden z nich zapewnił drugiej opiekę, bezpieczne schronienie. Im mniej jednak wiesz, tym lepiej śpisz. Każdy miał swoje tajemnice, skrywał coś przed światem, nawet przed najbliższymi.
-Naszym celem jest Kaigan. Port znajdujący się blisko morza. Naszym, a może bardziej moim zamiarem nie było straszenie Ciebie. Po prostu... - przerwała na chwilę, wbiła oczy w stolik, zaplotła nerwowo ręce przed sobą. Westchnęła głośno, położyła ręce przed sobą. - Chcę, byś zdawał sobie sprawę z tego, że ktoś może nas napaść. Ja... nie podróżowałam nigdy sama. Nie wiem jak bezpiecznie tam dotrzeć. Obawiam się że wyjście na szlak jest kwestią czasu, aż pewni ludzie ruszą w pościg - popatrzyła z nadzieją na shinobiego, na dosyć specyficznie wyglądającego mężczyznę. Obecnie jednak nie liczyło się dla niej kto jak wyglądał, liczyło się to, że musi dostać się z punktu A do punktu B. Zdawała sobie sprawę z zagrożenia, sprawiała nawet wrażenie, że bardziej martwi się o tego, kto miałby jej pomóc w tej podróży, niżeli o swoje własne bezpieczeństwo. Nie była kolejną kapryśną księżniczką, która wymaga, która rozkazuje i chciałoby się zepchnąć z klifu przy pierwszej nadarzającej się okazji.
-Mam nadzieję, że uda nam się uniknąć konfliktów. Czy dałbyś radę mi w tym pomóc, Panie? - spytała z nadzieją w głosie i złapała Toshizo za ręce. Patrzyła mu głęboko w oczy, nie chciała go zmuszać do niczego, ale... czy mogła tak czekać w nieskończoność? Im więcej osób wiedziało że tu jest, tym większe były ryzyko. Mężczyzna pewnie wiele ryzykował, że trzymał ją u siebie w domu. Rąbał drewno na boku, niby nie było go przy tym, jednak bacznie obserwował co się dzieje. Był gotów w każdej chwili doskoczyć do shinobiego, gdyby miał jakieś złe zamiary. Dla najemnika wystarczył tylko worek pieniędzy, by zakończyć czyjeś życie. Obecność kogoś z niby niepozornym, acz skutecznym narzędziem była conajmniej trochę przekonująca.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 737
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshizo » 23 paź 2019, o 18:27

Sytuacja, w której przyszło mi się znaleźć, była przynajmniej dwuznaczna, żeby nie powiedzieć dziwna. Cholera wie, co łączyło dwójkę moich rozmówców, chociaż nie wiem, czy o mężczyźnie mam prawo tak myśleć, ponieważ skinął jedynie głową i odszedł od ławki, ponownie oddając się rąbaniu drewna. W tym czasie poświęcić mi uwagę postanowiła zielonowłosa, przy okazji wyjaśnień dając mi do zrozumienia poprzez odpowiednie gesty, iż nie jest pewna, czy na pewno dam sobie radę chociażby z ochroną mojej osoby. Uśmiechnąłem się mimowolnie, ponownie doświadczając tego niemiłego, kującego gdzieś w środku, uczucia. Spojrzałem na kobietę, która zaczęła ściskać mi dłonie, a ja czułem na sobie oczy osoby postronnej. Gdybym martwił się o to, czy dam sobie radę na szlaku, to nie przychodziłbym tutaj i nie oferował swoich usług. Mam ekstrawagancki styl, ale na pewno będę użyteczny podczas podróży. Oczywiście możesz sprawdzić moje umiejętności, jeśli masz wątpliwości. - zakończyłem swoją wypowiedź, jednocześnie uśmiechając się życzliwie, nie wykluczając takie życzenia. Jeżeli jednak okaże się to zbędne, wtedy wstaję i robię kilka powolnych kroków ku wyjściu, nie chcąc tracić cennych chwil. Skoro jesteś zdecydowana i nie masz nic więcej do zrobienia, to możemy wyruszać. - oznajmiam krótko, czekając na reakcję.
Obrazek
Avatar użytkownika

Toshizo
 
Posty: 57
Dołączył(a): 9 sie 2019, o 13:14
Wiek postaci: 30
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Szczupły i wysoki mężczyzna, włosy blond, na twarzy biały puder.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7608
GG: 68899453
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kuroi Kuma » 23 paź 2019, o 19:51

Polecony Poproszę!
Toshizo - Misja C 7/XX

Odetchnęła, przynajmniej tyle na razie dało się zrobić. Uśmiechnęła się nieco, delikatnie, trochę pochmurnie. Znalazła w końcu towarzysza podróży, kogoś kto będzie w stanie przeprowadzić ją na miejsce. Tylko że nadal w jej głowie rozchodziły się myśli o tym co może wydarzyć się w trakcie, co takiego może ich spotkać, ile trudności, niebezpieczeństw.
-Dziękuję, bardzo to doceniam. Nie muszę jednak nic sprawdzać, pewnie nawet nie wiedziałabym o co takiego powinnam spytać - wzruszyła ramionami - nie była shinobi, nie była wojownikiem. Miała manierę panienki, kogoś kto nie musi brudzić sobie rąk, kto głównie skupie się na tym by dobrze wypaść, by nie przynieść wstydu rodzinie.
-Tak jestem, oczywiście! - podniosła się i pobiegła do domku, zostawiając na chwilę Toshizo samego. Mężczyzna rąbiący drewno przyglądał się mu przez chwilę, łypał wzrokiem co jakiś czas. Nie za bardzo przekonany był do przybysza, wyglądał bowiem jak wyglądał, nie reprezentował sobą za wiele. Taki dziwak na szlaku zwróci na siebie uwagę. A może to i lepiej, bowiem odwróci uwagę od dziewczyny, zwróci ją na siebie i pozwoli to im przebrnąć dalej, niż z kimś innym? Dziewczyna zaraz przyszła z małym plecakiem, uradowana już nieco bardziej przyglądała się chłopakowi. W końcu będzie mogła wrócić do domu, do miejsca gdzie jest bezpiecznie, gdzie nikt nie będzie jej ścigał. Musiała jednak zaufać komuś obcemu, zdać się na niego w pełni.
-Prowadź zatem - patrzyła z nadzieją, im szybciej wyruszą, tym szybciej znajdzie się wśród swoich. Shinobi zaś mógł wybrać drogę według własnego uznania, miał pełną dowolność, od niego tylko zależało jaką trasę wybierze. Główny szlak, gdzie będzie najszybciej, ale też miną najwięcej ludzi, poza szlakiem gdzie łatwo było jednak się zgubić, lecz niebezpieczeństwa ze strony ludzi zostaną zmniejszone do minimum?


//Następny post napisz na szlaku, opisz jaką ścieżkę wybierasz, jak chcesz dostać się do celu :)
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 737
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Sakai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość