Stolica - mini event

Re: Stolica - mini event

Postprzez Kyoushi » 24 cze 2015, o 12:03

Kyoushi wraz z Raito zachowali się niczym rasowi komedianci przesuwając się do plotkarzy od stópki do stópki i próbowali podsłuchać cóż oni tam majstrują. Po wcześniejszych zabiegach coś o córce i tym, że bił ją ojciec. Teraz liczyli na to, że ich plan zajęcia się jedzeniem i podejściem wypali. A i wypalił! Dowiedzieli się nieco więcej. Ale jakie jedzenie było dobre! Takie było dobre.. Tak naprawdę nic ich nie interesowało tylko plotkarze. Nowy wątek pobicia, przez które dziewczyna nie mogła wychodzić z domu przez widoczne siniaki, ale najważniejsze, jeden z tych gości wie dlaczego to robił i to zainteresowało chyba najbardziej Kyou, któremu fioletowe oczy zaświeciły się jak świeczki pragnące wchłonąć tę wiedzę jak tlen z powietrza.
- Mam plan Raito, skoro już odeszli - rzekł widząc jak goście odsuwają się od nich i przechodzą do ławki w koncie. To, że ich zauważyli nie zdyskwalifikowało ich na starcie, póki co są czyści, gdyż degustowali się jedynie jedzeniem, a teraz mają ochotę dowiedzieć się reszty, która ich ominęła, lecz nie chcą pod żadnym pozorem zostać złapani na podsłuchiwaniu. Może są kimś ważnym i narobią im problemów? Więc oby nie! Kyou zauważył, że wokół nich znajdują się tylko dwa wolne stoliki, jeden przy kapeli trochę oddalony, które jest najbezpieczniejszym wyjściem, ale trzeba będzie mocno się skupić lub czytać z ruchu warg co jest niestety bardzo ciężkim orzechem do zgryzienia, a drugie miejsce.. No cóż drugie miejsce znajduje się bezpośrednio obok nich, ale gdy tylko tam usiądą to mężczyźni na pewno uciekną tak jak to zrobili teraz, więc to na pewno nie ma sensu.
- Podejdźmy do stolika przy kapeli, tam będzie bezpiecznie, a nóż widelec uda nam się coś podsłuchać jeszcze - rzekł do przyjaciela szturchając go lekko łokciem i wskazując na stolik przy kapeli. Czas na zabawę!
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1611
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Stolica - mini event

Postprzez Ryu » 24 cze 2015, o 12:59

Już od samego wejścia czuć było, że jest to uroczystość niebagatelna, ociekająca przepychem, ociekająca wszelakimi dogodnościami objawiającymi się we wszelkiej maści jadle, napojach i trunkach znanych człowiekowi. Zapach wędzonych mięsideł docierał do nozdrzy nim człowiek przekroczył majestatyczne bramy, na której wisiało tyle złotych dupereli – miłosnych dupereli, – że pewnie, co drugiego mężczyznę to mdliło, a co druga kobieta marzyła o takim czymś na własnych zaślubinach. W momencie usłyszenia powitania od wypindrzonych, wypachnionych strażników dzierżących w dłoniach ozdobne halabardy - które dla Ryu były czymś „nowym”, bowiem nigdy wcześniej nie spotkał się z tego typu orężem – wiadomo było, że trafiło się do miejsca, w którym nawet największy sceptyk i sztywniak czułby się cudownie. Tłumy ludzi bawiących się, tańczących, pijących i jedzących, radujących się – czegoś takiego chłopak nigdy nie doświadczył, a już na pewno nie w takim rozmachu. Co chwila jakaś tańcząca para ocierała się o przechodzącego Białowłosego, ze trzy razy nadepnięto mu na stopę, – ale to nie miało znaczenia, bowiem Senju udzieliła się ta biesiadowa atmosfera, i wyluzowując się kompletnie na myśl o zapowiadającej się świetnej zabawie, z uśmiechem na twarzy przyjmował wszelkie gesty grzecznościowe i ewentualne przeprosiny. Mei szła tuż, obok, ale mimo to, chłopak notorycznie na nią spoglądał "śląc" Jej ciepłe spojrzenie i pilnując by ta się nie zgubiła. Oczywiście Białowłosy przechadzając się, uważnie obserwował otoczenie wyłapując wzrokiem, co bardziej intrygujące postacie – zarówno te piękne, płci żeńskiej jak i te brzydkie płci męskiej, które zwracały jego uwagę, czym innym – posturą, zachowaniem… No niestety, ale na jeden wieczór nie da się wyłączyć cechy „obserwatora otoczenia”, która to była mu notorycznie wbijana do głowy w dzieciństwie jako jedna z maksym dziadka… ”Pamiętaj Ryu, możesz umieć mordować ludzi za pstryknięciem palca… Możesz posiadać najpotężniejsze techniki… Ale żeby pokonać przeciwnika, musisz użyć ich przed nim i nie dać się zaskoczyć, stąd też miej oczy zawsze szeroko otwarte, analizuj, przewiduj, szacuj prawdopodobieństwo, aż w pewnym momencie będzie Cię od tego mdliło, będziesz tym wymiotował – po przekroczeniu tego punktu, będziesz jednak robił to już automatycznie i mimowolnie i do tego etapu masz dążyć!”

Gdy w końcu znaleźli trochę więcej placu, na chwilę przystanęli i mieli okazję wymienić się dłuższymi spojrzeniami w zasadzie pierwszy raz od momentu przekroczenia bramy. Wszelkie wątpliwości natomiast, co do niewiedzy na temat wydarzenia, w jakim para brała udział, rozwiała „starsza poczciwinka”… Słysząc o tym, iż cała ta feta to zaręczyny niejakiej „pięknej Mao” – Ciekawe czy faktycznie jest taka „piękna”… Swoją drogą dobrze, że ubrałem się elegancko i nie poszedłem w ciemno za Mei… – ale co chłopak miał na myśli, mówiąc „elegancko”. Ciemne spodnie, ciemne wysokie buty oraz czarna koszula z długim rękawem skryta pod szkarłatnym, długim, płaszczem. Wszystko to prezentowało się wyjątkowo dobrze na wysokim, postawnym mężczyźnie, a do tego nienagannie prosta sylwetka chodu– uosabiająca dumę z tego, kim jest – dodawała mu tylko animuszu. Na twarzy rysował się przez cały czas delikatny uśmiech, gdyż posępna mina nie byłaby specjalnie pożądanym wizerunkiem na takiej uroczystości.

„Wejdźcie do mnie do zajazdu, będziecie mogli się zrelaksować, zjeść coś, no a jak zacznie się całe przedstawienie, to i dobrze słychać ode mnie z balkonu, a widok będzie dużo lepszy, bo byndzie cuś widać” – propozycja kobieciny była naprawdę kusząca, choć Senju jak zwykle miał pewne wątpliwości – no był cholera nieufny względem ludzi, aczkolwiek tym razem nie miał za bardzo do tego podstaw, stąd też odrzekł pogodnym głosem – W takim razie oby szczęście narzeczeństwu dopisało, a my z przyjemnością skorzystamy z Pani gościny. No chyba, że moja towarzyszka ma inne plany? – skierował zapytanie do uroczej Mei, wskazując, że decyzja należy do niej, i to ona zdecyduje ostatecznie gdzie para się podzieje…

Oczekując na odpowiedź tuż obok całej trójki przechodziła urocza „kelnerka” z przeróżnym winem wlanym do kieliszków, ulokowanych na złotej tacy. Ryu postanowił nie przegapić tej okazji, i uprzejmym głosem zwrócił się do młodziutkiej „kelnereczki” – Przepraszam bardzo. Ze znajomością wina u mnie kiepsko, dlatego nieco Panią wykorzystam i Pani zaufam. Proszę mi dać trzy kieliszki najmocniejszego i najsłodszego wina, jakie ma Pani na tej tacy. - po czym odebrał trzy kieliszki, wręczając jeden Mei, drugi starszej kobiecie i trzeci zostawiając sobie, kosztując przy tym mały łyk trunku, i zwracając się ponownie do „kelnereczki” – To najlepsze wino jakie piłem – dziękuję za dobrą radę., po czym ponowił pytanie do swojej towarzyszki zdając się na jej łaskę – To co Mei? Skorzystamy z gościny pani?, następnie natychmiast kierując kolejne pytanie do "kobieciny" A Pani niech mi powie – naprawdę macie tu gorące źródła? Bowiem chętnie skorzystałbym z tego miejsca….
Ryu
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Raito » 24 cze 2015, o 17:08

Kyoushi i Raito właśnie działali tak, jak przystało na prawdziwych ninja - niezauważalnie. Niestety tylko do pewnegi stopnia, a właściwie momentu. Dwójka dyskutujących była pochłonięta sobą, lecz akurat kiedy mieli przejść do najostrzejszych szczegółów, zdali sobie sprawę z własnej lekkomyślności. Gdy niepozornie dreptający shinobi zostali zauważeni, niebieskowłosy dostał typowego dla przyłapania ataku paniki.
- Osz kurwa! Zauważyli nas! No to po wszystkim... - mało nie narobił z zaskoczenia. Na szczęście plotkarze wcale nie wyglądali, jakby odkryli spisek, ale młodzieniec był zbyt oszołomiony, aby trzeźwo myśleć. Dobrze, że zadziałały wyćwiczone mechanizmy ninja i niepewność nie odzwierciedlała się w czynach, bo inaczej dziwaczne zachowanie podsłuchującego mogłoby nieodwracalnie spłoszyć mężczyzn.
Tymczasem dorośli ustępując miejsca powołali się na zasady wychowania i niczego nie podejrzewając oddalili się w inne miejsce. Shinobim pozostał dylemat - kontynuować ryzykowne śledztwo, czy odpuścić sobie i cieszyć się festiwalem. Raito napewno nie należał do łatwo poddających się, ale nie chciał by ambicje zamieniły się w głupotę. Dlatego też myślał nad zakończeniem podchodów. Z rozważań wyrwała go propozycja Shiroyasha.
- Hmm, przy kapeli mówisz? Dlaczego nie? Lepszego rozwiązania nie widzę, ale szczerze wątpię w powodzenie misji. Chyba, że masz jakiegoś asa w rękawie? - pytająco uniósł brwi.
- Jeśli plan nie wypali, skończmy sobie dalej zaprzątać tym głowy, dobrze? Nie chce mi się spinać. W końcu mamy święto, a plotek zdążymy się jeszcze nasłuchać. - uśmiechnął się, nie chcąc aby jego prośba wywarła zbytni nacisk na Kyoushim. Następnie ruszył w stronę wolnego miejsca.
Podczas zbliżania się do stolika uświadomił sobie, że powinien lekko przejąć inicjatywę w relacjach z białowłosym. W końcu był starszy nie tylko wiekiem, ale i rangą. Nie chciał bawić się w bezpodstawne odrzucanie propozycji kompana, ale nie zamierzał rówież we wszystkim mu podlegać. Już nie mógł się doczekać ich przyszłego sparingu...
Raito
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Soh » 24 cze 2015, o 20:11

Sposób bycia mojego rozmówcy zdecydowanie mi nie pasował. Za kogo on się uważa? Już zdążyłem wspomnieć, że jak szuka jednostek naiwnych, to trafił do złej osoby. Ze spokojem wysłuchałem jego słów. Część z nich była zwykłymi kpinami, a druga głosiła jakąś ideę słabego marketingowca - przynajmniej mi nie wciśnie swojego pozbawionego marki produktu. Cała ta sytuacja związana z jego podejściem do mnie brzmi śmiesznie i nie da się jej brać na poważnie. Jedynym ciekawym aspektem był fakt, że pojawiło się więcej podobnych mu postaci. A raczej nie pojawiło, po prostu dopiero teraz je dostrzegłem. Od tego też momentu postanowiłem się im uważniej przyglądać. Nie pozostałem też w milczeniu, skwitowałem słowa kapturnika prostym zdaniem.
- Twój interes może w tym jest, ja swojego nie widzę. I to wszystko jeśli chodzi o tę właśnie rozmowę. Wsunąłem dłonie do swoich torb i sprawnie ruszyłem do przodu, nie sądziłem by mężczyzna chciał mnie jeszcze zatrzymać. Kroki swe skierowałem do skupiska straganów - zamierzałem odnaleźć taki, przy którym podają sok z lodem, najlepiej pomarańczowym. Dalej obserwowałem otoczenie i wzrokiem obejmowałem osoby podobne do kapturnika. Może faktycznie coś tutaj ma się stać? Nawet jeśli, to mnie to nie dotyczy, a za informacje które mnie nie dotyczą, nie będę nikomu płacił. Dziwi mnie też fakt, że strażnicy nie skupiają większej uwagi na tych dziwnych gościach. A może to oni są tajną strażą i szukają skorych do ciemnych interesów, złych ludzi?
Soh
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Rinsari » 24 cze 2015, o 21:46

Uhhh, przez ten pisk w niebotycznie wysokich jak na człowieka rejestrach na twarzy dziewczyny pojawił się mimowolny grymas. Odwróciła się w stronę jego źródła, mając nadzieję, że nie jest powodem tego krzyku oraz jego sprawcę.
Grupka dzieci, która ją dopadła zaskoczyła ją jednak. Zaczepiana i ciągana za włosy, z trudem powstrzymywała chęć odgonienia ich od siebie jak stadka wyjątkowo dużych i namolnych kurczaków, najlepiej nogą. Zabrała im warkocz, zbierając do w rękach i kręcąc w palcach jego końcówkę, słuchając przy okazji ich chaotycznych wypowiedzi.
- Dziękuje? - rzuciła do nich niezbyt zainteresowanym tonem. Dzieci zbijały ją z tropu, nie umiała się z nimi porozumiewać ani bawić. Nie miała z nimi kontaktu od bardzo dawna, a ich nieprzewidywalne charaktery budziły jej niepokój.
- Bawić? - powtórzyła po nich niepewnym tonem, jakby zdziwiona samym faktem, że tego chcą. Rozejrzała się wokół, poszukując osoby, która zajmowała się tą grupką małych panienek, ale nie zobaczyła nikogo, kto by wyglądał nimi zainteresowanymi poza..
Jedynie nagłe zesztywnienie ramion zdradzało, jak bardzo zdenerwowało ją zobaczenie Kaiena w tłumie nieopodal niej. Kiedy ostatni raz się spotkali próbował ją zabić, nic dziwnego więc że jego obecność tutaj mocno ją zestresowała. "Nic dobrego z jego obecności tutaj nie wyniknie.. Lepiej się oddalić" pomyślała na zimno.
- Hej, mam pomysł. Co tu robicie? Kto się wami zajmuje? Pójdziemy po niego i znajdziemy miejsce, gdzie się możemy pobawić, tu jest za dużo ludzi - zwróciła się z propozycją do swoich małych "towarzyszek", łapiąc tą nieśmiałą za rękę, a odważną drugą ręką. "Jak znajdę ich opiekuna, elegancko się wykręcę i odejdę w swoją stronę, zgubię przy okazji tego człowieka" rozmyślała, patrząc na dzieci. Zerknęła na Kaiena, a widok strażników obok niego sprawił jej nieco przyjemności. Nieco mniej radości przyniosło obserwowanie ich zachowania. Nawet z tej odległości widziała jacy są zdenerwowani. Z jednej strony czuła przez to do nich nieco pogardy, ale z drugiej... Kiedy patrzyła na różnicę w postanie między nimi to zdawała sobie sprawę równie dobrze jak oni, że Kaien mógłby ich pokonać nawet bez żadnego jutsu, samą siłą. To było smutne, ale nie czuła czuła wobec nich żalu ani litości. Sami wybrali sobie pracę i los, oto efekty. Strażnicy miasta, jego siła obronna trzęsie się jak osika przez jednym człowiekiem.
- To jak? - dopytała dziewczynek.
Rinsari
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Murai » 24 cze 2015, o 22:33

Reakcje tego człowieka były niezwykle żywiołowe, trzeba to było mu przyznać. Może nawet aż nadto? Nigdy nie spotkał osoby reagującej w taki ekscentryczny sposób. Problem i tak był w tym, że nie miał pojęcia jak zabrać się do tematu win. Wiedział, że były z winogron. I że każde ma jakiś bukiet. I właściwie tylko tyle, nie licząc kilku profesjonalnych terminów z książki. Cholera, będzie to musiał sobie przypomnieć. I to szybko. Zauważył, że kiedy szedł tak z tym mężczyzną to niektórzy ludzie się za nimi obracali w jakimś takim dziwnym niedowierzaniem. Jak gdyby nie mogli uwierzyć, że ktoś z tak oszpeconą bliznami twarzą i czarnymi oczyma stał się godnym, by móc skosztować z nim wytrawnych trunków. Co prawda miał co do tego pewne obawy, jednak usłyszawszy o wejściu do pałacu skupił swoją uwagę na słowach mężczyzny. Co, on miałby coś kombinować? Taki pokojowo nastawiony człowiek, będący przy okazji pozszywaną maszynką do masakrowania oponentów, nie miał zamiaru robić afery u samego władcy.
- Zepsuć? Kombinował? Mimo mojego nietypowego wyglądu zapewniam, że potrafię dostosować się do panujących warunków. - powiedział do jegomościa całkowicie szczerze i bez jakiegoś zakłamania rzeczywistości. To akurat w sobie cenił - elastyczność. Niczym kameleon, idealnie dostosowuje się do otoczenia, stając się jego częścią. Nie odstającą od reszty. Teraz jednak oddalał się od całego tego zgiełku. Szkoda, chciał zdążyć na punkt kulminacyjny chociażby z czystej ciekawości. Obecna sytuacja też była spowodowana tą chęcią poznania nowego. A niedługo będzie miał okazję spróbowania mnóstwa wina.
- Z ciekawości oczywiś... oszukanym ożenku? Zechcesz może przybliżyć tą kwestię, Ansatsu-san? Dopiero co przybyłem i z tego, co słyszałem, to od dawna mieli się ku sobie. - powiedział lekko zmieszany, jednak nie zaniedbał form grzecznościowych. Nigdy nie wiadomo, zawsze warto dopowiedzieć. Może i wydawał się przyjaźnie nastawiony, ale przechodzenie na "ty" z tak ważną personą, sommelierem szykującym trunki na to wydarzenie, było chyba lekkim nietaktem. No ale co on mógł o nietakcie wiedzieć?
Murai
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Mei » 25 cze 2015, o 00:25

Zaczęliśmy iść dalej. Szukałam miejsca do relaksu, jednakże jedynie co widziałam to tłum pięknie przystrojonych ludzi - strażnicy, mieszkańcy, a nawet okoliczni kupcy. Jednocześnie wszyscy byli bardzo zadowoleni, lecz wciąż nie wiedziałam, kto się z kim żeni. Poza tym czemu jeden ślub jest obchodzony tak hucznie? Rozejrzałam się dokoła, próbując rozwiązać swój mały mętlik, jednak niczego nie dostrzegłam. Ruszyłam dalej, myśląc o wydarzeniu, lecz po chwili ktoś mnie po prostu zatrzymał. Obejrzałam się za siebie i dostrzegłam tęgą niewiastę z szerokim uśmiechem. Przypominała trochę clowna, ale wolałam o tym nie wspominać. Zaczęłam jej się przysłuchiwać i jak się okazało ów śmieszna kobiecina miała potrzebne mi informacje. Piękna Mao... i jej zaręczyny, czyli oto chodziło. Przynajmniej jedna sprawa została rozwiązana, ale.. wolałam tym razem do nikogo nie chodzić. Co prawda, zostaliśmy zaprowadzeni pod zajazd, ale.. nie chciałam tam iść. Kto wie, może miała jakieś ukryte zamiary, a może.. jakieś ciekawe informacje, które mogłyby mi się bardzo spodobać. Ech, nie chciałam tam iść, a gorące źródła wcale mnie nie kusiły. Może Ryu był nimi zafascynowany, ale cóż.. nigdy nie ukrywałam, iż wszelkie ciepło było moim wrogiem.
Westchnęłam i wyciągnęłam rękę do przystawianego mi kieliszka. Następnie gdy oni się napili, ja po prostu zrobiłam to samo i upiłam łyk, a następnie odłożyłam kielich na jedną z tac, które niosły dziewczyny przebrane za kelnerki. Trzeba im przyznać, że wino było wyborne, ale nieco za mocne. Znaczy nie żeby taka mała dawka miała na mnie jakiś wpływ, ale cóż..
- Cóż, oferta jest bardzo korzystna.. - zaczęłam, po czym zamyśliłam się, tym samym ujmując dwoma palcami swój podbródek. Próbowałam rozstrzygnąć jak wykorzystać ową sytuację, aż do głowy wpadł mi świetny pomysł - Ryu.. - skierowałam spojrzenie w jego stronę i łagodnie się uśmiechnęłam -Widzę, że naprawdę chcesz iść, więc skorzystaj z oferty. Cóż, to chyba nie moje klimaty, poza tym.. rozejrzę się. Szukam pewnej osoby, więc.. znaczy się mam nadzieję, że rozumiesz - powiedziałam nieco niepewnym głosem, po czym przybliżyłam się do niego i zaczęłam szeptać do jego ucha - Posłuchaj mnie, dowiedz się od tej kobiety paru ważnych rzeczy, a ja poudaje szpiega. Tylko pamiętaj.. wrócę za jakiś czas.
Odsunęłam się od niego z udawaną radością w oczach, po czym ruszyłam dalej, szukając wyróżniających się osób. Miałam na myśli kogoś, kto mógłby się nie wtapiać w tłum. Oczywiście szukałam kogoś o odmiennych oczach, czy wyglądzie. Jednakże jeśli ktoś do mnie podszedł i wyglądał zwykle albo nieinteresująco, to zbywałam go ręką, a potem szłam dalej.
Mei
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Izuku » 25 cze 2015, o 00:46

Opatrzność nie była wyraźnie po jego stronie. Odkąd tylko się tu pojawił, napotykały go same problemy. Gdy poczuł na swoich barkach dłonie, był już w wyjątkowo paskudnym humorze, którego nie poprawiało nawet wyjątkowo dobre wino. Opróżnił szybkim haustem trzymane przez siebie naczynie, po czym odwrócił głowę do jednego ze strażników.
-Może trochę grzecznie? - niby to warknął, ale ciężko było to stwierdzić, biorąc pod uwagę jego obojętną twarz. Czuł, że postępuje zupełnie głupio, ale to właśnie emocje wzięły w górę, podjudzane przez alkohol, który wypił. - Chcecie porozmawiać? Śmiało! Napijcie się ze mną tego rozkosznego wina. Zaraz może go zabraknąć, więc nigdzie się stąd nie ruszam.
Co się stało, to się nie odstanie. Izuku skarcił się w myślach za swój niewyparzony język oraz słowa przepełnione sarkazmem, jednakże nieco mu ulżyło. Był gotowy na wszelkie formy przemocy, włącznie z szarpaniną, jednak starał się wyślizgnąć trzymającym go strażnikom, jednakże nie po to, aby uciec, lecz by nalać sobie kolejny kielich przepysznego napoju z winogron.
Izuku
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Ichirou » 25 cze 2015, o 09:28

Kobieta okazała się być bardziej obsceniczna niż z początku mogło się wydawać. Chwytanie za tyłek, frywolne komentarze, dociskanie się, ciągłe szukanie kontaktu fizycznego i eksponowanie dobrze prezentującego się biustu. Ha, Ichi nie spodziewał się, że taka okazja tak prędko się trafi. Brązowowłosa była bardzo atrakcyjną osobą i jej aparycji nie można było niczego zarzucić. Co więcej, była chętna zabawy i konkretna w swych działaniach, dzięki czemu chuunin nie musiałby patyczkować się na zbędnych gierkach. Sytuacja absolutnie na plus, czemu więc jej nie wykorzystać? Reprezentant klanu Sabaku nie musiał zatem podejmować kolejnych zbędnych tematów do rozmowy, bo oboje dobrze wiedzieli, o co tu tak naprawdę chodziło. Podczas tańca co jakąś chwilę posyłał więc do niej figlarne uśmiechy, czasem odwzajemniał dotyk, wciskając ją w siebie lub wodząc palcami po jej pociągającym ciele.
- Tak. Myślę, że znajdziemy wspólny język - odparł niedługo później z drobnym rozbawieniem. Kontynuował jeszcze przez moment taniec w taki sposób jak dotychczas, by wreszcie uczynić krok dalej. Obecna sytuacja była przecież jedynie postojem przed właściwym celem ich znajomości.
- To co, idziemy? - zapytał wreszcie, nie chcąc już tracić czasu. Liczył oczywiście, że ta zaprowadzi go do spokojnego miejsca odpowiadającego im potrzebom. Poza tym, Ichirou nie zamierzał przegapić całej imprezy. Skorzysta z możliwości i nacieszy się nią, a potem wróci do centrum biesiady, gdzie zapewne jest jeszcze wiele do zrobienia.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3267
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Stolica - mini event

Postprzez Ichibi Kagure » 26 cze 2015, o 00:13

Po krótkim pobycie wśród tłumów nieznajomych ludzi Ichibi poszedł w większe "zacisze", aby móc obserwować główny ołtarz aby lepiej zobaczyć nową głowe jego rodu. Oparł się na jednym z dużych dębów stojących prawie przy krawędzi ogrodzenia i zapadł w drzemke z otwartymi oczami co wyglądało nieco komicznie. Sen na jawie był nieco dziwny. Przedstawiał on jego młodzieńcze życie, które było objęte w otoczke złych wydarzeń, których akurat mial nie za dużo, lecz bardzo bolesne. W śnie widzial swojego brata który stoi nad rodzicami nad ich grobem, lecz nie stał tam aby ich upamiętnić pamięć po sobie. Tylko po to aby zakpić sobie z nich.
Ichibi podbiegł do niego łapiąc go za ramie i ciągnąc ku sobie, ale postać która stała tam to nie był on tylko jakaś twarz której nie za bardzo mógł rozpoznać.
Wielki żal ten był ukazany do jego siostry która w tej chwili kończyła 12 urodziny, ale zniknęła razem z starszym bratem.
Wszystko to co widział wydawało sie tak realne ale jednak była to tylko wyobraźnia oraz wymysły. Śmiech tej okapturzonej postaci przerwa drzemke na jawie jakiś dziwny głos który wydawał się śmieszny.
Ichibi obudził się i zerknął przed siebie. Zobaczył tam trzech łepków którzy wyglądali po pierwsze komicznie , a po drugie komiczny akcent sprawiał, że Hattori uśmiechnął się w kącikach ust. Dał im dokończyć swoją ciężką przemowę. Wrócił do wyprostowanej postawy, włożył lewą rekę do kabury i odpowiedział pewnym głosem delikatnie kpiąc z nich :
- wasze miejsce?.... - rozejrzał się w koło i na drzewo na którym się opierał wczesniej i dokończył zdanie
- ... nie będę wam przeszkadzał w takim razie.
Zrobił 4 kroki w kierunku tłumu. Wiedział że nie da rady nie zrobić dużego zamieszania chcąc ich obezwładnić. Dlatego szukał innego wyjścia. Szybka reakcja i planowanie idą górą. Nie chciał problemów z tutejszą strażą. Odchodząc powoli bardziej na bok dopowiedział.
- Dobrej zabawy chłopaki.
Nie wyciągając ręki z kabury odchodził idąc powoli tyłem wycofując się uważając też aby sie nie przewrócić.
Ichibi Kagure
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Lodomir » 26 cze 2015, o 14:02


Kaien
Strażnicy kiwnęli głowami na słowa wielkoluda i usiedli na miejscu naprzeciw jego. Na ich twarzach widać było znudzenie i wkurzenie z powodu głupich rozkazów. Patrzeli się przez jakiś czas na Kaiena w milczeniu, nim wydusili jakieś słowa. Nie było w ich oczach strachu już. Tylko i wyłącznie znudzenie.
-Dobra, no więc słuchaj Pan. Jesteśmy tutaj tylko dlatego, że prawa ręka władcy, zażyczyła sobie szkalowanie wszystkich osobników twojego pokroju. Osobiście mielibyśmy Ciebie w dupie, jednakże praca to praca i musimy to zrobić. Oczywiście możemy tutaj zostać, ponieważ my sami nie mamy ochoty się stąd ruszać. Zacznijmy jednak z pracą, im szybciej to będziemy mieli z głowy, tym lepiej. No to tak. Skąd Pan jesteś i po co tutaj się zjawiłeś? Czy miałeś jakiś szczególny cel żeby się tutaj zjawić? Ile masz Pan lat. Jak się nazywasz? - same rutynowe pytania. Widać było, że tego nie lubił strażnik. Coś jednak było nie tak, drugi facet, który usiadł naprzeciw Kaiena, wyciągnął kartkę, napisał coś na niej i podał po kryjomu wielkoludowi. Na niej widniał napis
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Uśmiechnął się, poklepał kolegę po plecach i poszedł gdzieś dalej. Tego drugiego to nie zdziwiło, ponieważ on zawsze chodził swoimi ścieżkami więc machnął rękę i dodał tylko
-To co Panie duży? Dowiem się czegoś? Muszę to gdzieś w raport wpisać.


Ryu
"Kelnereczka" była trochę zmieszana, gdyż jest nowa i nie zna się na winach, więc dała jakiekolwiek. Okazało się, że był to zwykły zakapior, ale słodki. Szczęśliwy traf. Gdy Ryu podał starszej kobiecie wino, ta tylko podziękowała za nie
-Dziękuję bardzo za propozycję, lecz ja wina nie piję. Zdrowie mi na to nie pozwala. Co do gorących źródeł. Dlaczego sądzisz, że ich nie mamy? Przecież bym tak nie nazwała tego zajazdu, gdyby tak nie było. Jeśli chcesz, możesz wejść do środka a ja już Ciebie zaprowadzę tam gdzie trzeba, bo widzę, że koleżankę ciągnie gdzieś daleko stąd, jakby jakieś sprawy musiała załatwić. Ty możesz zostać tutaj, porozmawiamy sobie, przygotuję Ci coś do jedzenia podczas twojej kąpieli. W momencie rozpoczęcia się całej uroczystości, pokażę skąd będziesz mógł spokojnie widzieć wszystko. Poza tym, znam wszystkie plotki z tej miejscowości, więc jeśli coś chcesz wiedzieć, coś kupić albo sprzedać, mogę w tym pomóc -puściła chłopakowi oczko i zapraszała do środka.


Soh i Mei
-A sądziłem, że jesteś rozsądnym człowiekiem czarnooki. No cóż, nie można mieć wszystkiego - odpowiedział i wykonał jakiś gest w powietrzu, po którym znikł w tłumie, tak samo jak jemu podobni. Chłopak szedł sobie do straganów, kiedy nagle nie zauważył czegoś w co uderzył, czy też raczej kogoś. W sumie to oboje ludzi było tak skupionych na czymś innym, że najzwyczajniej w świecie zapomnieli patrzeć w dół, przez co na siebie wpadli i odbijając się od siebie, upadli na ziemię tyłkami. Czarnooki odmieniec i niebieskowłosa niewiasta. Dziewczyna upadając, podparła się dłońmi, lecz tak niefortunnie, że prawa ręka zaczęła ją boleć, a chłopak mocno klapnął na dupsko, będzie siniak.

Izuku
-Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale to nie Ty rozdajesz tutaj karty, więc lepiej się zachowuj. Jeżeli powiemy, że idziemy, to tak się stanie. Nie masz w tym momencie nic do gadania w tej kwestii, gdyż jesteś podejrzany. Ruszaj się - zaprowadzili chłopaka na ubocze i tam usiedli z nim przy stole. Jeden usiadł obok niego i przykuł go kajdanami do siedziska
-To tak na wszelki wypadek - rzekł i spojrzał się na tego, co usiadł naprzeciw Izuku
-A teraz słuchaj zapijaczona mordo. Mamy do Ciebie kilka pytań i lepiej żebyś odpowiadał na nie zgodnie z prawdą, bo będzie dla Ciebie źle. Pytania będą dotyczyły pewnego grubawego kupca. Chyba go pamiętasz, co? Ten z trzy kolorowymi włosami. Co z nim tam robiłeś i dlaczego on tak nagle krzyczał? Po co się tutaj zjawiłeś i jaki masz cel w tym wszystkim? Nie pogrywaj też w żadne gierki, nie mam na to dzisiaj humoru.


Rinsari
-Opiekun?
-Nie wiem. Dlaczego?
-Ja chcę do domu...
- Ja nie pamiętam.... - dziewczynki przekrzykiwały jedna drugą i nie można było dojść do ładu i składu z nimi. Trzeba je jakoś uspokoić. Będzie to ciężka sprawa do zrobienia. Tym bardziej, że zapomniały kompletnie o paczce, którą miały zanieść. Na dodatek widok strażników nie pomagał w żadnej sprawie, bo niektóre zaczęły się bać, dokładniej dwie z nich, te które nie były trzymane za ręce i złapały się one kurczowo nóg Rinsari, przez co nie mogła się nigdzie ruszyć. Jakiś dziadeczek z boku zaczął się tylko śmiać
-Hohoho. Widzę, że chyba masz problemy panienko. Może Ci pomóc?


Murai
-To dobrze. Po prostu ostrzegam, bo było kiedyś paru ludzi, którzy też zostali przeze mnie zaproszeni, ale za bardzo skorzystali z okazji i zaczęli się źle zachowywać. Teraz siedzą w więzieniu pałacowym. Biedni ludzie. Odbiło im chyba od wina. Nie dziwię się, niektórzy nie trawią takich trunków, a to przecież tak cudowny alkohol. Mógłbym o nim rozprawiać godzinami, ale zanudziłbym pewnie Pana na śmierć tymi gadaninami - przed odpowiedzeniem na następne pytanie, upewnił się, że nikt nie podsłuchuje ich rozmowy. Zatrzymał się na moment i spojrzał Muraiowi w oczy
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- mówił zrezygnowany. Po chwili jednak poklepał swojego nowego znajomego po plecach i powiedział
-Chodźmy jednak do winiarni, mamy trochę czasu zanim wszystko się zacznie, obiecuję, że wrócisz na czas i się nie zawiedziesz. Dobrze się zabawimy - po piętnastu minutach od tego monologu, po wolnej przechadzce, znaleźli się przed bramą pałacową, Ansatsu machnął ręką na strażnika a ten gdzieś zniknął
-Musimy chwilę poczekać na to aż otworzą. Masz może jakieś pytania zanim wejdziemy do środka?


Ichirou
-Nareszcie przechodzisz do rzeczy - rzuciła i złapała go mocno za dłoń, po czym wyciągnęła z tłumu. Grupa młodziaków, którzy przyglądali się całemu zajściu, poczęła wiwatować i klaskać na ten nagły zwrot akcji.
-Brawo - rzucił jeden
-Wiedziałem, że Ci się uda - przykrzykiwał drugi
-Liczyłem na Ciebie
Dziewczyna uśmiechnęła się tylko i prowadziła Ichirou dalej. Po dosłownie pół minuty prowadzenia chłopaka przez tłum, trafili do stodoły
-No co, mówiłam, że na sianko - zaśmiała się i zrzuciła górną część garderoby, ukazując piękne, jędrne i zgrabne piersi - No to jak? Zabierasz się do roboty?


Ichibi
-N-n-n-n-nnn-nn-nn-n-nnooo i wypppierdalaj stond - krzyknął szef bandy kiedy Ichibi odchodził i zaśmiał się tryumfalnie. Wrócił na należne mu miejsce, ale zaraz przegonił ich jakiś inny łepek, który to wpuścił "szefowi" łomot za podszywanie się pod niego. Kiedy dwójka jego pachołków uciekała, cisnął w nich kamieniami. Jeden z nich dostał w nogę, drugi zaś nie trafił w ogóle... Co się z nim stało? Tak, mogliście zgadnąć, zbłąkany kamień dosięgnął Ichibiego, gdzie trafił go w bark. Siła była dość duża i przez to rzuciło nim do przodu, lecz tam się o kogoś obił i upadł na ziemię. Zauważyła to jakaś mała dziewczynka i podbiegła do niego.
-Nic Ci nie jest? Krwawisz z barku. Lekko ale jednak. Pomóc Ci?
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Raito i Kyoushi
[akap]Chłopaki postanowili przyjąć pasywny obrót spraw. Dlaczego? Przez kapelę bardzo ciężko byłoby cokolwiek usłyszeć, gdyż za głośno grają. Co gorsza, dwójka plotkarzy zauważyła, że ktoś ich chyba śledzi i podsłuchuje. Wzburzyli się lekko i oburzyli. Jeden z nich szepnął temu starszemu coś na ucho. Ten ze skwaszoną miną przytakną i podszedł do Raito i Kyoushiego, którzy siedli z daleka od nich. Stanął przed nimi i lekko zdenerwowany i poważny powiedział
-Przepraszam bardzo Panowie. Czy Wy aby nas nie śledzicie i podsłuchujecie?! - rzucił gniewnie
-Jeśli chcieliście z nami porozmawiać, wystarczyło powiedzieć. Nie mamy niczego do ukrycia, więc zapraszam do stolika. Będziecie mogli się dowiedzieć wszystkiego co chcecie, zapraszam - dodał już milej, odwrócił się na pięcie i wrócił do stolika. Zamurowani? Zmieszani?


Co z Kazem ktoś spyta? Zagubił się w tłumie.(Powód? Brak odpisu)
Obrazek
Lodomir patrzy i nie wierzy
Avatar użytkownika

Lodomir
Support
 
Posty: 1628
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Miś uszatek
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG/Discord: Michu#5925
Multikonta: Kuroi Kuma

Re: Stolica - mini event

Postprzez Mei » 26 cze 2015, o 16:08

Spacer mijał dość miło. Mijałam wiele podobnych osób, które tak naprawdę mało mnie obchodziły. Nawet kupcy, którzy podbiegali z ofertami zostali przeze mnie odtrąceni. Chciałam się od nich oderwać i jednocześnie zatracić w zamyśleniach. Ech, kogo okłamuje chciałam kogoś spotkać, gdyż myśli o bracie, czy chociażby o Ryu, którego zostawiłam były nie do zniesienia. Jeszcze ten jego wzrok w chwili gdy odchodziłam, ech straszne. Po prostu już nie wiedziałam co robić. Z jednej strony nie lubiłam zostawiać nowo poznanych osób, ale z drugiej strony chciałam się rozejrzeć. Meh i jak to połączyć, a może zawrócić? Pytałam siebie w głowie, po czym szłam dalej, próbując znaleźć interesującą osobę. Jak się okazało nikogo takiego nie było, aż poczułam się jak w czarno-białej gazecie, gdzie wszystko jest bardzo podobne. Westchnęłam i podniosłam wyżej głowę w chwili, gdy z kimś się zderzyłam i poleciałam na ziemię.
- Ittai..- szepnęłam po zderzeniu się z ziemią. W dodatku, próbując zamortyzować prawą ręką coś sobie uszkodziłam i zaczęła mnie boleć. Próbując to ignorować po prostu wstałam i się otrzepałam, a następnie spojrzałam na osobę, która była tym ,,szczęściarzem" i na mnie wpadła.
Człowiek przede mną był wyższy o ok. 10 cm i był płci przeciwnej. Miał czarne włosy i tak samo oczy, zaraz od kiedy ktoś ma oczy niczym bezgwiezdne niebo? Popatrzyłam na niego nieco zdezorientowana, aż oderwałam od niego wzrok.
- Przepraszam.. mam nadzieję, że nic sobie zrobiłeś - wyciągnęłam do niego pomocną dłoń i swoje oczy utkwiłam w jego. Jednocześnie pomyślałam nad tym, jak bardzo chciałabym się dowiedzieć, skąd je ma. Ech, bezpośrednio się nie spytam..
- Jak się nazywasz? Bo wiesz.. chyba się zgubiłam i nie za bardzo wiem, co tu się dzieję.. Wiesz, może o co w tym wszystkim chodzi? - zapytałam, by choć trochę dowiedzieć się, czemu czekam na te całe zaręczyny.. jakby były takie interesujące..
Mei
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Ryu » 26 cze 2015, o 16:39

Rozumiem Mei… Wracaj szybko, a ja tu na Ciebie poczekam –wyszeptał dziewczynie do uszka, ciepłym głosem, gdy ta skończyła. W momencie tym mimowolnie położył dłoń na jej plecach – cofając ją po chwili, mając w świadomości, że dziewczyna mogła sobie tego nie życzyć. Nie było to zamierzone… Spontaniczny gest w momencie szeptu… Swoją drogą ciekawe kogo chce odnaleźć… No nic, i tak się tego nie dowiem teraz. – pomyślał, odprowadzając Mei wzrokiem…

Po chwili, pozwolił sobie odłożyć w połowie pełny, kieliszek wina na tacę – było mocne, a Ryu w podświadomości wolał być w 100% trzeźwy – w końcu był w obcym miejscu, w obcej wiosce… Wolał wiedzieć, co mówi, co czyni i być w pełni świadomy. Zwrócił się do „wyjątkowo” gościnnej kobiety… Co do gorących źródeł, to zapytałem z czystej ciekawości, ponieważ nie spodziewałem się czegoś takiego w środku miasta. Niemniej nie skorzystam z kąpieli – proszą jednocześnie, żeby zaprowadziła mnie Pani na ten balkon, z którego będę mógł obserwować całą uroczystość i przede wszystkim plac. Tam poczekam na moją towarzyszkę, i zjem coś w Pani towarzystwie przy miłej rozmowie… – odrzekł uprzejmie do kobieciny. Normalnie ta jej grzeczność i życzliwość byłaby podejrzana, aczkolwiek Senju póki, co wnioskował, iż władca sypnął groszem mieszkańcom, żeby dogadzali gościom na wszelkie możliwe sposoby. A poza tym – chyba warto posłuchać tych „ploteczek”. A czemu Ryu zmienił zdanie względem kąpieli? Po pierwsze – kąpiele może brać i w Ryuzaku, a jak jest impreza, są ciekawsze rzeczy do roboty. Po drugie – z takiego balkonu można poobserwować ludzi, ich zachowanie, jakieś śmieszne zdarzenie typu przedziwne tańce. Po trzecie zaś, – co to za kąpiel w gorących źródłach w samotności. Także jeśli Pani oferta jest nadal aktualna, to proszę mnie prowadzić na balkon. A jeśli chodzi o jedzenie, to prosiłbym po prostu o zakąski z „wiejskiego stołu”. – po co kobiecina ma sobie robić robotę, jak i tak nic nie przebije smaku czerwonego mięsa w każdej odmianie – pieczonej, wędzonej… Wszystko jedno jakiej – zawsze smakuje wybornie.

Ryu jeszcze mimowolnie odwracał się za siebie starając się wyszukać wzrokiem Mei, w sumie… w podświadomości chciał, żeby już wróciła do niego, i żeby mogli porozmawiać, ponieważ tak naprawdę nic o sobie nie wiedzieli. Z drugiej strony cały czas po głowie chodziła mu myśl… No i kogo ona chce znaleźć… – no ale teraz i tak już Białowłosy nic nie zrobi. Pozostało mu jedynie czekać na towarzyszkę, zajadając się mięsnymi smakołykami, obserwując cały plac i „gawędząc” z uprzejmą kobieciną.
Ryu
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Soh » 26 cze 2015, o 18:52

Sok pomarańczowy z dwoma kostkami lodu. Poszukiwania tego zacnego trunku kompletnie pochłonęły moją osobę. Chodziłem od stoiska do stoiska i za nic w świecie nie mogłem go odnaleźć, za to lemoniada, czy też alkohol były prawie wszędzie. Irytujący fakt. Zajęty poszukiwaniami przestałem zwracać pełnię uwagi na otoczenie, co niestety nie zakończyło się pozytywnie - w pewnej chwili z rozmyślań wyrwało mnie zderzenie z dość twardym obiektem. Było to na tyle silne i nagłe, że siła odrzutu spowodowała upadek mojej osoby na ziemię.
- Sok pomarańczowy. To jedno zdanie w sposób niekontrolowany wyrwało się z moich ust. Dopiero teraz dotarło do mnie co się stało. Szybko namierzyłem obiekt zderzenia, którym okazała się młoda, nastoletnia dziewczyna. Już pierwsze spojrzenie na nią powiedziało mi, że nie jest osobą przeciętną - nie unikała kontaktu wzrokowego z czernią moich oczu, a wręcz sama do niego dążyła. Dziewczyna podeszła do mnie i wyciągając dłoń, zaoferowała pomoc w podniesieniu się. Nie było to jednak potrzebne, szybko podparłem się dłońmi i bez większego wysiłku doprowadziłem się do ładu. Stojąc już w pobliżu dziewczyny, otrzepując się z kurzu, postanowiłem jakoś odpowiedzieć na jej słowa.
- Ze mną wszystko w porządku, a Ty jesteś cała? Nie to żebym martwił się o zupełnie obcą mi osobę, ale jakiś stopień kultury osobistej jeszcze posiadam. Kolejne słowa wypłynęły z ust młodej dziewczyny i je także musiałem jakoś skomentować.
- Nazywam się Soh i właściwie sam nie wiem co tutaj robię, zazwyczaj takie wydarzenia omijam szerokim łukiem. Słowa wypowiadałem w sposób spokojny i łagodny. To już druga osoba z którą wdałem się dzisiaj w krótką wymianę zdań. Jeszcze trochę i zacznę bić swoje własne rekordy, najgorsze w tym jednak jest to, że nie potrafię określić, czy to dobrze.
Soh
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Kaien » 26 cze 2015, o 20:45

Kaien był dogłębnie kontent z faktu, że posłuchali jego propozycji. Nie chcialo mu się nigdzie ruszać i to, że i oni się przysiedli.. No cóż, obu stronom było teraz na ręke, naprawdę. Bawiło go troche ich przerażenie jego osobą, ale ono zeszło. Powód? Kaien okazał się być potulnym jak baranek stworzeniem. Zasłona dymna świetna, pierwsza klasa, pierwsza klasa.
Słysząc wypowiedz jednego z nich Kaien oparł głowę na ręku, jego oczy się rozszerzyły, miał ochote jebnąć jednemu z nich.
-Szkalować, słowo określające czynność, czynność która polega na oczernianiu lub mówieniu źle o kims. Nie wiem, czy wiecie. Ale mówienie że 'normalnie mielibyście mnie w dupie' na upartego można pod to podciągnąć. Ale zachowujcie się z kulturą. Nie lubie niekulturalnych ludzi. - Położył dość mocny nacisk na to ostatnie zdanie, a co, troche im podniesie ciśnienie to nic się nie stanie. To w sumie zabawne, ostatnie treningi pomogły, zabawa na misji w wydobywanie z siebie kości na akord pomogła. Były mocniejsze, miał nad nimi lepszą kontrole. I mógł jedną z nich przebić temu strażnikowi głowe, bez problemu.
Ale po co? On bardziej był przyjacielem, niż wrogiem.
Kaien rzucił okiem na kartkę, nie ruszając głową. Spojrzal tylko ruchem gałki ocznej. Ot, by nie psuć zabawy strażnikowi.
Zgiął dwa palce, sugerując by kartka 'znikła'.
-Dobra, mogę wam odpowiedzieć na pytania. Jedziemy po kolei? Niech będzie. Jestem znikąd, nie mam domu. Jestem podróżnikiem, którego domem są korony drzew i sklepienia jaskiń, w mieście pojawiający się tylko po zapasy i dla towarzystwa. Taki miłośnik natury. Po co? Był wielki plakat w Ryuzaku, akurat tamtedy przechodziłem. Było napisane o tym, że jest jakaś impreza, głownie, że żarcie będzie. I zabawa. Lubie zabawe, czasem. - Posłał ciepły uśmiech, sugerujac, ze slowo 'zabawa' bywa obszerna. Odkaszlnął, popił winem które zgarnął do ręki ze stołu obok siebie.
-Mam dwadzieścia cztery lata i mam na imie Shiraku. Coś jeszcze? To chyba wszystkie zadane pytania? Mogę jeszcze jakoś pomóc?
W sumie Kaien nie mieszkał nigdzie, nie zostawiał swoich danych. Więc mógł pieprzyć co tylko chciał. I tak go nikt nie skoryguje. Shit happens.
Kaien
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Raigeki (Osada Rodu Kaminari)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość