Stolica - mini event

Re: Stolica - mini event

Postprzez Ichirou » 21 cze 2015, o 15:41

Był niczym masywne, nieugięte drzewo w środku porywistej burzy. No dobra, może ten opis jest nieco przejaskrawiony, ale ogólnie rzecz biorąc zwraca uwagę na spokój młodzieńca wśród otaczającego go zgiełku. I nie, nie chodziło tu o jakikolwiek rodzaj alienacji lub braku umiejętności dopasowania się do sytuacji. Po prostu póki co był raczej na uboczu trwającego obecnie wydarzenia. Jego zachowanie było dość bierne, wręcz ślamazarnie. Ospale przemieszczał się z miejsca na miejsce. Jedynie jego bursztynowe oczy były nader aktywnie, czujnie rejestrując biesiadujących ludzi oraz okolicę. Czasem tylko posłał przelotny uśmiech do jakiejś młodej panny, z którą nawiązał kontakt wzrokowy.
Jego niezmierny spokój w pewnym momencie został nagle przerwany. Popchnięto go na tyle mocno, że stracił równowagę i wypuścił kieliszek z dłoni. Cholera, co za bydło. Pewnie był to jakiś gruby cymbał, próbujący nachapać się jak najwięcej z darmowego jadła. Rozgniewany chuunin zamierzał natychmiast nauczyć kultury osobnika, który zachował się w tak prostacki sposób. Zdziwił się jednak, kiedy to okazało się, że za tym incydentem stała kobieta. I to urodziwa, bardzo urodziwa, należy dodać. Przy tak miłym dla oka widoku chwilowe wzburzenie natychmiast zniknęło. Ichirou wysłuchał w milczeniu przeprosin, mierząc kobietę wzrokiem od góry do dołu.
- Wybaczam - oznajmił spokojnym tonem, uśmiechając się przy tym lekko. Następnie skinął nieznacznie głową i odczekał moment, aż panna wróci z trunkiem. Kiedy ta przedstawiła się, znów zaprezentował jej uśmiech, tym razem zawierający w sobie dozę tajemnicy.
- To się jeszcze okaże. Jestem Ichirou, przyjemność po mojej stronie - odparł pewnie, nie ulegając zupełnie wyzywającemu zachowaniu kobiety. Była bardzo śmiała, wcale nieskrępowana, można rzec - wyzwolona. Na swój sposób taka postawa podobała się reprezentantowi klanu Sabaku, ale nie chciał on wychodzić na łatwego. Nie nie, niech Shiro sobie nie myśli, że jednym gestem czy słowem owinie go sobie w paluszka. Jeżeli liczy na coś więcej, to musi się postarać i zainteresować młodzieńca swoją osobą. A skoro w jakiś sposób go sobie upatrzyła, to zapewne dołączy do gry.
- Zacznijmy od pierwszego - oznajmił, ujmując ją za dłoń, by poprowadzić przez tłum na miejsce do tańczenia. Po drodze odstawił kieliszek, ponieważ ten był mu teraz zbędny. Zresztą, był on tylko rzeczą do rozpoczęcia znajomości. Kiedy niedługo później oboje znaleźli się na odpowiednim miejscu, Ichirou objął brązowowłosą wolną ręką (jako że jedną wciąż ujmował ją za dłoń) wokół biodra, a potem rozpoczął spokojny taniec w rytm muzyki. Trzymał nowo poznaną bliziutko siebie, gdyż również nie czuł nadmiernego skrępowania w relacjach damsko-męskich. Poz tym, umożliwiało mu to kontynuowanie rozmowy, co właśnie zrobił, lekko nachylając się do jej ucha.
- A więc Shiro, masz w zwyczaju w taki sposób inicjować znajomość, czy może wcześniej mnie sobie wypatrzyłaś do tego zupełnego przypadku? Skąd w ogóle pochodzisz, jesteś tutejsza, czy przywiodła cię - tak jak i mnie - chęć dobrej zabawy? - Jeżeli miało w ogóle do czegoś dojść, chuunin musiał najpierw wybadać brązowowłosą. Ot, odrobina podejrzliwości jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3267
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Stolica - mini event

Postprzez Raito » 21 cze 2015, o 16:24

Razem z Kyoushim Raito poświęcił cały swój czas wsuwając co tylko rzuciło mu się pod dłoń. Nie można jednak powiedzieć, iż przyszedł się tu tylko najeść. Chodziło oczywiście o próbowanie. Ale co z zamiarami nie przejedzenia się, jeśli potraw było tak wiele, że biorąc po kawałku każdej z nich możnaby zrobić tygodniowy zapas prowiantu. Nie został jeszcze wzięty pod uwagę fakt niedawnego posiłku w restauracji. Dlatego też po parunastu minutach konsumowania, niebieskowłosy był pełny. Czuł, iż jeśli połknie więcej, nie będzie miał siły utrzymać się na nogach. Zaniechał więc dalszego wcinania i skupił się na tym, po co naprawdę tu przyjechał, czyli poznawaniu nowych ninja.
Co prawda zakumplował się już bardzo dobrze z Shiroyashą, ale to wciąż był tylko ten pierwszy. Chuunin zaczął więc powoli przechadzać się między stołami. Towarzyszył mu białowłosy, toteż próbując znaleźć nowych przyjaciół, wpadł na pewien pomysł. Plan polegał na znalezieniu młodzieńcom... partnerek. Napalony na kontakty 20-latek w mig zaczął dyskretnie rozglądać się za parą dziewczyn w ich wieku. Nie miał na myśli wielkich miłości, a jedynie uprzyjemnienie sobie pobytu w Antai.
Wtem poszukiwania przerwała bardzo ciekawa konwersacja pobliskich biesiadników. Wyciek informacji zainteresował nie tylko Raito, gdyż po chwili do podsłuchiwania dołączył się Kyoushi.
- Tak, słyszałem. Chyba nie grzeszą rozumem, jeśli myślą, że mogą obgadywać władcę tej prowincji przy takim tłumie poddanych. Lepiej się nie mieszać w dyskusję. - zrobił krótką pauzę. - Ale dowiedzieć się więcej nie zaszkodzi. - zdobył się na chytry uśmieszek, po czym ruszył w kierunku plotkujących.
- Dobry pomysł, ale ja już nic nie zmieszczę. - pomasował się po brzuchu, odpowiadając na propozycję towarzysza.
- Idź przodem, ja za tobą. Staraj się tylko zachować jak najnaturalniej, bo jeszcze nas zauważą. - rzucił półszeptem podczas kroczenia za kamratem.
Ostatnio edytowano 22 cze 2015, o 19:09 przez Raito, łącznie edytowano 1 raz
Raito
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Murai » 21 cze 2015, o 18:17

Zerkanie na czarnookiego musiało niestety poczekać. Drogę bowiem zagrodził mi pewien elegancki jegomość, który nie przedstawił się imieniem, tylko wykonywanym zawodem. Sommelier. Znawca win, wytrawny nabywca i specjalista w tej dziedzinie. Zainteresował się młodzieńcem z szwami i dziwnymi, czarnymi oczami. Przez wino. Tego nie mógł się spodziewać. Właściwie to pierwszy raz trzymał w ręce kieliszek pełen tego winogronowego nektaru, a już jest zapraszany do spróbowania przygotowanych na tą okoliczność zapasów. Czarnowłosy całkowicie nie wiedział, co powiedzieć. Spławić? Zgodzić się? Trzeba było zadowolić się sokami, których przecież też tutaj nie brakowało. Nawet chciał się wylegitymować u strażnika. Taka pewność mogła być faktycznie oznaką przyjaznych intencji. Młodzieniec postanowił się zgodzić.
- Nie musi Pan przesadzać. Żaden ze mnie znawca, bardziej... entuzjasta. Ale z przyjemnością przystanę na tą propozycję. Kagawa Murai, miło mi poznać. Z kim mam przyjemność? - rozpoczął konwersacje, przedstawiając się i wyciągając rękę w geście przywitania. Dobre maniery przede wszystkim, zwłaszcza w takim towarzystwie. Postanowił wplątać się w tą grę z winem w roli głównej. Jakby nie patrzeć coś tam czytał o degustacji wina i o różnych bukietach... ale nie wgłębiał się zbytnio, przecież to nie mogło mu się przydać. Niestety los chciał inaczej. Jednak w tej grze mógł całkiem sporo ugrać. Darmowe napitki i przede wszystkim poznanie czegoś nowego. Te wszystkie czynniki sprawiły, że ostateczna decyzja była instynktowna i jednocześnie nie do zignorowania.
Murai
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Akainu » 21 cze 2015, o 18:52

Odchyliłem głowę do tyłu i spojrzałem na niebo. Hmmm jak dobrze by było latać, wtedy dopiero moglibyśmy pozwiedziać wszystkie krainy co Inu? Psiak momentalnie zrobił to samo co ja i krótko szczeknął. Wezmę to jako potwierdzenie. Zaśmiałem się krótko i potarmosiłem szczeniaka za uchem. Leniwym wzrokiem spojrzałem na Yuusuke. -W sumie nie jesteś taki zły, już myślałem, że będę za tobą ganiał po całej okolicy.- Wyciągnąłem wykałaczkę i zacząłem powoli dłubać nią sobie pomiędzy zębami. -Wyspy Kantai? Nie było mnie tam jeszcze, a chętnie zobaczyłbym co tam ciekawego macie. Kuzynostwo mówisz? Ja mam tylko brata, ale gdzie on teraz jest to cholera go wie... Zazwyczaj znika na kilka lat ze swoim towarzyszem, a po czasie nudzi mu się samotność i wraca do domu. Dziwny z niego typ...- Zaśmiałem się cicho, a po chwili podniosłem dupę z nimi, ponieważ wyczułem, że siostra dzieciaka powoli zmierza w naszym kierunku. -Nic się nie stało, na szczęście zdążyłem w ostatnim momencie. Inu chyba tez Ci nie ma tego za złe, nie pies?- Szczeniak wyskoczył z bluzy na ziemię i podbiegła do chłopaka, wspiął się przednimi łapkami na jego nogę i zaczął energicznie machać ogonem. -Widzisz, źle nie jest...- Nie dokończyłem bo w połowie zdania przerwał mi jakiś dziad. Spojrzałem na typa i głośno się zaśmiałem. -Wiesz, że sam właśnie zatarasowałem większy obszar niż my? Weź wracaj na posterunek czy coś?- Machnąłem na niego lekceważąco i po chwili usłyszałem dziwne *chlap*. Eeeh, nawet tutaj nam nie dają spokoju? Syknąłem cicho i zacząłem masować dłonią kark. -Spoko zaraz tu przyjdzie. O widzisz! Już jest.- Przyjąłem jedzenie od dziewczyny i od razu je pochłonąłem. -Dzięki, już nie pamiętam kiedy coś jadłem. Nie ma sprawy, w sumie może i zaraz wyruszę tam do was?- Uśmiechnąłem się ciepło i pomachałem im na pożegnanie. Gdy tylko zniknęli z pola widzenia, pstryknąłem palcami i Inu wdrapał mi się po nogawce pod bluzę. -Dobra mały zawijamy stąd. Widocznie gdzie się nie pojawię tam zawsze są kłopoty... Eeeh.- Zarzuciłem kaptur na głowę i ruszyłem do wyjścia.
z/t (def pozowolił)
Akainu
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Kaz » 21 cze 2015, o 20:20

Niczym w niskobudżetowym filmie Holywood, na tak wspaniałą uroczystość zawsze musiał się ktoś spóźnić. Jak to często w takich sprawach bywało, osoba wchodząca "bardziej niż ostatnia" zauważona została przez prawie każdego. Na szczęście zostało to odpuszczone kapłanowi, który przez chabetę, która zdechła mu po drodze, spóźnił się na całe zaręczyny. Shimatta. Wydałem 50 Ryo na konia, który nie potrafił mnie nawet pół drogi przeciągnąć na tym swoim bezużytecznym grzbiecie. Jashin-sama. Daj mi cierpliwości. - pomyślał zirytowany młodzieniec patrząc na swoje ubłocone stopy. Mokasyny, teraz koloru skrzepniętej ziemi, nie należały do najpiękniejszych ozdób jakie można sobie wyobrazić. Kaz jedynie pokręcił głową w geście "a pierdolę to wszystko" i rozejrzał się po otoczeniu do którego trafił. Od wszechobecnego złota, nawet najbardziej chciwy złodziej mógłby dostać zawroty głowy, natomiast strażnicy odziani w ozdobne halabardy z pewnością nie nadawali się do ochrony przed skrytobójcami, którzy jak wiadomo, pojawiają się w najmniej oczekiwanych momentach. Kto wie, może mają jakieś tajne zagrywki, dzięki którym obronią potencjalny chaos, mogący ogarnąć miasto. Trzeba to przyznać, kapłanowi Jashina absolutnie by to nie przeszkadzało, destrukcja, śmierć... Wszystko aby uczcić swojego przyjaciela oraz wspaniałego Boga. Poprawiając zawieszoną w poprzek pleców kosę, zielonooki ruszył przed siebie w poszukiwaniu obiecanego darmowego jedzenia. Najpierw sprawy przyziemne, potem duchowe rozrywki ~ już po chwili iskierki w oczach kapłana sygnalizowały, że odnalazł swoją Mekkę. Czy były to słodycze? Nie sądzę, piękne kobiety? Muzyka? Ponownie dwa pudła. Władającego śmiercią i czasem skusił zapach mięsiwa. Po zbliżeniu się do odpowiednich stoisk i przepchnięciu się przez wszechobecny tłum, Kaz łakomie spojrzał na smakowicie wyglądające baranie udźce, wszelkiej maści dziczyznę oraz inne mięsne specjalności. Witamy w raju. - podsumował między jednym, a drugim gryzem. Z największym entuzjazmem, piętnastolatek podchodził do nieznanych mu potraw. Eksplozja nowych aromatów i doznań rozsadzała jego zmysły od kiszek po zakończenia nerwowe w stopach. Jeśli tak miałaby wyglądać nirvana, podejrzewam, że zrobiły wszystko aby ją osiągnąć. Jak wiadomo, każda dobra chwila się kończy, a młodzieniec był tego świadomy. To prawda, czas go nie dotyczył, nie oznacza to jednak, że nie widział jego przemijalności. Cóż mu o tym przypomniało? W tłumie Kaz dojrzał Muraia, tajemniczego osobnika, którego ciało zdobiły szwy a jego umiejętności rozmowy odbiegały od kunsztu. Oj tak, zielonooki dobrze zapamiętał tą osobę. Jeszcze raz poprawiając kosę odłożył na półmisek trzymane mięso, ręce wytarł w pobliski obrus, a następnie cicho beknął pod nosem i odkaszlnął. Kolejnym etapem dzisiejszej podróży będzie dotarcie do swojego znajomego, jedyną osobę, którą poznał trochę lepiej po przyjęciu ślubów i opuszczeniu świątyni. Jak pomyślał tak zrobił, Kaz rozpoczął spacer w stronę rozmawiającego z kimś Muraia.
Kaz
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Ichibi Kagure » 22 cze 2015, o 04:13

Po długim szpitalnym lenistwie w śnie pogrążony w bez świadomości Ichibi postanowil rozprostować nogi. Stracił tyle czasu, że nawet nie miał pojęcia jaki dzisiaj dzień i kto aktualnie zajmuję miejsce jego rodziny jako głowy rodu Kaminari. To była pierwsza rzecz jaką chciał się dowiedzieć, więc czymprędziej popędził przed siebie. Po drodze napotkał różne plakaty oraz informację na temat festynu oraz młodej Mao i jej wielkim dniu. Teraz już wiedział skąd taki ogromny gwar. Nie zastanawiając się pobiegł do celu.
Na samym wejściu wyglądało dla młodego Hattori nieco dziwaczne oraz odstraszające. Złota brama, oraz elementy dekoracyjne zakochanych nie przyprawiały go w ciekawy nastrój. Jako że Ichibi nie lubi możnowładców i ich pieniędzy czym prędko nie za bardzo rozglądając się wszedł do posiadłości, która pare lat temu wyglądała zupełnie inaczej. Wchodząc przez główną bramę już czuł się niczym sardynka w puszce, jednakże humor poprawił mu się zobaczywszy ogromnego i długiego stołu ze smakołykami oraz napojami. Nie jadł nic tak pysznie wyglądającego od wieków.
- Zaczeło mi się tu całkiem podobać... - mruknął z pełnymi ustami i usunął się bardziej na pobocze z lepszym widokiem na główny ołtarz gdzie prawdobodobnie niedługo pojawo się Pan. Rozglądając się w koło czerpał zmieszane uczucia z ilością przebranych ludzi oraz stres który z minuty na minute wzrastał. Bardzo chciał zobaczyć możnowładców, ale z drugiej strony wiedział, że za każdym przepada.
Ichibi Kagure
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Lodomir » 22 cze 2015, o 23:49

Na resztę odpisów w tej turze, czas do wtorku do 11:00. Od następnej kolejki, obowiązkowa zasada 24 godzin, nie mam zamiaru stopować ludzi, żeby czekali po dwa dni na odpis.
Obrazek
Lodomir patrzy i nie wierzy
Avatar użytkownika

Lodomir
Support
 
Posty: 1629
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Miś uszatek
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG/Discord: Michu#5925
Multikonta: Kuroi Kuma

Re: Stolica - mini event

Postprzez Rinsari » 23 cze 2015, o 03:31

Po wejściu do miasta oszołomiła ją ilość ozdób, straganów i ludzi, przede wszystkim ludzi.. Tylu w jednym miejscu nie widziała od naprawdę bardzo dawna, podobnie takiego przepychu! Wprawdzie nadmiar złotych ozdóbek nie trafił w gust dziewczyny, ale tego trzeba się było spodziewać po zaręczynach. Przesłodzonej atmosfery również.
Zaskoczył ją widok straży, która dziś nie pełniła swojej funkcji. "To dziwne" zaczęła rozmyślania dziewczyna "przecież w mieście jest tylu obcych ludzi, tak łatwo mógłby się tu prześlizgnąć ktoś, kto chce zakłócić przebieg uroczystości. I na dodatek nie ma żadnej straży, która mogłaby ich powstrzymać. Nawet ja wiem, że nie wszyscy chcą tego sojuszu..". W międzyczasie podeszła do stoiska z napojami i starała się wyszukać wodę. Najzwyklejszą, chłodną w miarę możliwości wodę, ale wyglądało na to, że organizatorzy pomyśleli o wszystkim, tylko nie o tym. Chwyciła wiec sok z czarnej porzeczki, ale po przyłożeniu go do ust przekonała się, że to jakiś rodzaj wina. Powąchała go ostrożnie - nie była przyzwyczajona do alkoholi i podchodziła do nich z reguły bardzo ostrożnie. Skoro jednak już zaczęła, to wypiła całą czarkę i nieco rozjaśniło się jej w głowie. "Na pewno są przygotowani na wszelkie niespodzianki.. Jedynie sprawiają wrażenie bezbronnych. Po co? Nie mam pojęcia i nie powinno mnie to obchodzić" zakończyła w nagłym przebłysku olśnienia.
Ponieważ ukoiła już pierwsze pragnienie, trzeba zaspokoić głód. Rinsari rozpoczęła wędrówkę przez ulicę, podchodząc do losowo wybranych stolików, ale jedyne na co trafiała to ciasta, słodycze i alkohole, aż zaczęła tracić nadzieje, że jest tu cokolwiek innego. Ale w końcu trafiła na porządne jedzeniem w postaci stoiska, gdzie rozlewali smakowicie pachnącą zupę. Dziewczyna grzecznie ustawiła się w niewielkiej, na szczęście, kolejce i szybko dostała swoją miseczkę i łyżkę. Zawartość naczynia jeszcze parowała, więc Rinsari odeszła z nią nieco na bok. W końcu doskonale zna ból oparzeń i wcale nie ma ochoty ponownie go doznać. Nie w najbliższym czasie, czyt. nigdy. Podmuchała w łyżkę i spróbowała zawartości... Po czym nieomal zamruczała. Nigdy wcześniej nie jadła nic podobnego i bardzo, bardzo tego żałowała, bo była to najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek jadła. Zjadła, a raczej pochłonęła wszystko błyskawicznie, mino powtarzania sobie co chwilę "zwolnij, nikt ci tego przecież nie zabierze", a potem bez chwili zastanowienia ustawiła się w kolejce po drugą porcję.


Okami, mam nadzieję, że mimo spóźnienia mogę jeszcze dołączyć i że nie narobię ci tym zamieszania :*
Rinsari
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Kaien » 23 cze 2015, o 10:36

Trafienie ze szlaku transportowego do samego Antai nie było trudne. Można by to przyrównać do trudności jakie ma mucha by trafić do cholernie jasnego żrodla swiatła. Innymi słowy tego dnia wszystkie drogi prowadzą do Antai. I pewnie ten stan się jeszcze długo utrzyma, bo ogolnomiejska biesiada miała wypierd jak sto pięćdziesiąt, z daleka było słychać muzyke, śmiechy, kilka kroków bliżej i człowiek był zaskakiwany ilością ozdób i tym podobnych pierdół. A Sam Kaien wręcz lekko przerażony.
Kiedy tylko przestąpił bramy, będąc bacznie obserwowanym przez straże które również były zajeb... cholernie bardzo ozdobnie ubrane, poczuł się oszołomiony. Złota, srebra, wszędzie barwy, drogocenne przedmioty, ozdoby...
Jego matka to by stąd wyszła z kieszeniami ciężkimi od nakradzionych towarów, ha ha ha!
Ale on był inny, on jeszcze nie skalał się złodziejstwem. Najzwyczajniej w świecie jeszcze nie miał powodu. Pamiętamy tą misje by ukraść sekret kaeshiego? Co zrobił Kaien? Przegadał go i dobił całkiem legalnego targu! To jest spryt, a nie tylko znikanie w cieniu czy inne fiku miku i zaawansowana technicznie kradzież jakiejś bzdury.
Tak czy siak, im był dalej w Antai tym bardziej wyobcowany się czuł. I w sumie tak praktycznie było, bo Kaien.... no cóż, wystawał. Wszędzie byli ludzie, kobiety, mężczyźni i nawet dzieci... I każdy był jakoś mały. To znaczy nie mały objętościowo, bo kilku takich którzy podlegali wyzwaniom geometrycznym wyższego sortu dało się wyłowić z tłumu. Jednak chodzi o samą wysokość. Kaien mając dziesięć centymetrów ponad dwa metry wzrostu był tutaj CHYBA najwyższy. A i jego potężna postura, czyli stówka wagi, sprawiały, że wyróżniał się dość mocno, a i jeśli dobrze patrzył to zebrał na sobie kilka spojrzen. Cóż, bywa. Włożył dłonie w kieszenie swojego płaszcza i stanął w miejscu, w którym akurat nie było żadnego handlarza i mógł postać. Zaczął obserwować ludzi. Ale oni byli w większości... nudni.
Dlatego pojawił się lepszy pomysł! Iść coś zjeść! Zaczął lawirować pomiędzy stolami i handlarzami jak słoń w składzie porcelany, uważając tylko by za bardzo nie nabroić. Znalazł coś, co wyglądało jak placek z mięsem czy inne ciasto z mięsem, dlatego postanowił się nim poczęstować.
Aż zauważył w tłumie wyróżniającą się istotę. Istotę którą już wcześniej spotkał w Ryuzaku. Taką niezbyt przyjazną Sabakę.
Postanowił na razie się jej nie pokazywać, dlatego stanął bokiem - Jednym okiem obserwuje jej ruchy, gotów by się odwrócić i zniknąć. Jak się okaże, że 'już coś się dzieje' to Kaien tam skieruje swoje kroki.
Kaien
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Ocir » 23 cze 2015, o 21:38

Dobrze, przepraszam, że tak późno informuję, ale Okami odpisze dopiero po 24, gdy wróci z pracy. Więc spóźnialscy, którzy jeszcze nie napisali posta mogą to uczynić!
Pozdrawiam was serdecznie misiaki!
Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3461
Dołączył(a): 11 mar 2015, o 00:33
Wiek postaci: 0
GG/Discord: Ichi#9163
Multikonta: Ichirou

Re: Stolica - mini event

Postprzez Izuku » 23 cze 2015, o 23:33

Przechadzając się pomiędzy stołami, zgarnął z jednego tackę ze smakowicie wyglądającymi, wysmażonymi na piękny odcień brązu klopsikami. Było to coś, czego właśnie teraz potrzebował. Słone, z wyczuwalnymi przyprawami oraz łatwe do jedzenia w ruchu. Idąc do swojego celu, słyszał przeróżne komentarze na swój temat. Szczerze nie wiedział o co chodzi, co też dodatkowo go irytowało. Mało tego, spostrzegł, że podąża za nim dwójka strażników. Nie chciał żadnych kłopotów, a jedyne o czym teraz marzył, to żywe tańce, podczas których mógłby zapomnieć o całym świecie.
Jego celem były naturalnie stoły z alkoholem. Wzrok Izuku prędko przykuły kryształowe dzbany wypełnione po brzegi płynem w kolorze szkarłatu. Czerwone wino. Rarytas pochodzący z dalekiego zachodu, który okazję kosztować mieli tylko stali bywalcy przyjęć takich jak to. Izuku nie miał zamiaru marnować takiej okazji. Czym prędzej podszedł do stołu, chwycił pierwszy wolny kielich, po czym wypełnił go zawartością dzbana. Napój, który skosztował po raz pierwszy w życiu, okazał się niezwykle cierpki, jednak mógł w nim wyczuć korzenny oraz orzechowy aromat. Ciekawy, wręcz niezwykły smak. Do tego ciepło, które po jakimś czasie rozchodziło po całym ciele. Chłopak wcale sobie nie żałował. Prędko wychylił trzy kielichy, a świat stał się nieco bardziej kolorowy.
Do jego uszu dobiegła, co prawda nieco stłumiona przez gwar tłumu, ale jednak, ciekawa rozmowa dwójki mężczyzn. Zlokalizowanie jej źródła nie było trudne, wszakże dwójka stała całkiem niedaleko niego. Rozmawiali, jak mu się zdawało o winie. Wyglądało również na to, że się na nim znali, a przynajmniej jeden z nich. Ten drugi w ogóle mało się odzywał i wyglądał raczej podejrzanie, jednakże Izuku wiedział, że nie ocenia się ludzi po wyglądzie. Nie wiedział, czy gdzieś idą, czy też nie, ale postanowił chwilę ich pośledzić i posłuchać. Nalał sobie jeszcze jeden kielich czerwonego, wytrawnego wina, z myślą, że może wynieść sporo ciekawego z rozmowy nieznajomych.
Izuku
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Mei » 23 cze 2015, o 23:53

Podróż minęła dość szybko, tak że nawet nie zauważyłam kiedy dotarliśmy na miejsce. Co prawda, to właśnie wtedy dostrzegłam wszystkie piękne dekoracje. Miasto coś ewidentnie świętowało, tylko... co konkretnie? Popatrzyłam w stronę Ryu i wtedy zorientowałam się, że on też nie wie .Przeszliśmy przez na złoto udekorowaną bramę, po czym swe kroki skierowaliśmy ku miastu. Ech, czyżbym się pomyliła i trafiła nie tam gdzie trzeba? W końcu zapragnęłam treningu, czy chociażby wskazówki dotyczącej mojego brata, ale no cóż.. chyba mi nie wyjdzie, a w każdym razie tak myślałam.
- Jak myślisz, co to za święto? - zapytałam radosnym głosem, po czym swe kroki skierowałam w stronę jednego ze straganów, na których były kolorowe owoce. Jednakże nie podeszłam po to by je kupić tylko by móc posłuchać jakąś rozmowę, czy chociażby coś, co naprowadziłoby mnie na główne wydarzenie.
Co prawda nie było to takie trudne, bo niektóre osoby po prostu były zachwycone ślubem. Cóż, z początku nie wiedziałam jak zareagować na takie coś, ale koniec końców złapałam białowłosego za rękę i zaczęłam zmierzać przed siebie, do miejsca, które mogłoby mnie zrelaksować po całej tej podróży.
Mei
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Ryu » 24 cze 2015, o 00:17

Podróż minęła w iście zawrotnym tempie – szybciej niż można było się tego spodziewać. Piękna pogoda była idealnym zwieńczeniem spaceru – jeśli tak oczywiście można było określić pójście w konkretnym kierunku. Dziewczyna wprowadziła pewne ożywienie do życia chłopaka, który każdy kolejny poranek zaczynał tak samo, a życie było jedną wielką rutyną. Spontaniczność nie była jego cechą – preferował dokładne planowanie i rozwagę – jako Shinobi mógł się cieszyć z tych cech. W życiu prywatnym jednak niejednokrotnie mu one uwierały. Po dotarciu na miejsce Mei, z zaciekawieniem zapytała, co to się dzieje, na co chłopak oczywiście nie umiał odpowiedzieć, dlatego z uśmiechem na ustach rzucił – Nie mam pojęcia, ale zapowiada się ciekawie…
Ryu
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Lodomir » 24 cze 2015, o 02:49


Rinsari
-JAKIE ŁADNE WŁOSY! - krzyknęła grupka dziewczynek, która akurat przechodziła obok stoiska z zupami. W tym momencie, dzieciaki kompletnie zignorowały to, o co prosiła je przedszkolanka, żeby zrobiły. Miały przecież tylko dostarczyć bardzo ważną przesyłkę, którą akurat teraz, kobieta, która je nadzorowała, nie mogła przekazać. Wybrała te "najmądrzejsze" z grupy i kazała im to zrobić. No cóż, nikt nie chciałby być teraz w skórze tej kobiety. Kontynuując jednak, podbiegły do Rinsari i zaczęły ciągać za włosy
-Ej, to są prawdziwe włosy? - spytała ta najbardziej odważna
-Nie może być, moja mam mówiła, że tylko wybryki natury takie mają.[b] - rzuciła ta bardziej opryskliwa
-[b]A moja mówiła, że takie są normalne i tylko piękni ludzie mogą takie mieć.
- dodała trzecia
-Ahhh, jak ja chciałabym mieć takie cudne włosy. - szepnęła ta nieśmiała
-Hej, siostrzyczko o czerwonych włosach, pobawisz się z nami? - rzuciła cała grupka. Wygląda na to, że dziewczyna trafiła w złe miejsce o złym czasie. Teraz te dziewczynki już jej chyba żyć nie dadzą z powodu koloru jej włosów. Było zostać w domu, co? Po nadto, dziewczyna dostrzegła w oddali znajomą jej postać wielkoluda o zaczesanych do tyłu blond włosach.


Kaz
Młody akolita Jashina, ledwo co pojawił się w stolicy Antai, a już zdążył nażreć się jak świniak i jak wcześniej wymieniony zwierzak się zachować. Wytarł ręce w obrus, na co zniesmaczony, siedzący obok mężczyzna, pokiwał tylko głową i przeklął pod nosem chłopaka. Kazowi wydawało się, że dostrzegł w oddali swego znajomego. Nic bardziej mylnego, jednak teraz pytanie, jak ma się do niego dostać? Na drodze nagle wyrosła mu spora grupa ludzi, którzy tańczą dość szybki i skoczny taniec, a wokół nich zebrał się klaszczący im do rytmu tłum. Nie łatwo będzie się przebić przez tą istną watahę ludzi tak, żeby nikogo nie potrącić ani nic nie zrobić. Jego znajomy coraz bardziej się oddala i powoli znika mu z widoku, a tłum coraz bardziej przybiera na liczebności.

Murai
Mężczyzna wydał cichy okrzyk radości i ucieszony klasną w dłonie
-Jak ja się cieszę, że wreszcie będę mógł z kimś porozmawiać o winach. Nie zdajesz sobie sprawy jak ja długo na taki moment czekałem. Wydawała się to prawie cała wieczność, ale gdzie moje maniery, przepraszam bardzo - facet sprawdził czy ma na sto procent czystą dłoń i podał ją Muraiowi.
-Miło mi poznać. Jestem Ansatsu. Piastuję w tej wiosce stanowisko naczelnego sommeliera i bardzo jestem z mojej pracy zadowolony. Proszę za mną - dość wysoki mężczyzna, ubrany na czerwono i z wielkim uśmiechem na twarzy. Kto takich nie lubi? Wyglądał trochę na homoseksualistę, ale nie przeszkadza mu to, lubi być zawsze w idealnym porządku. Nawet w samej wiosce można usłyszeć, że dzieciaki kpią sobie z niego i dogryzają mu takimi docinkami jak pedał, gej czy waginosceptyk. Starsi ludzie bowiem darzą go wielkim szacunkiem i lubią rozmowy z nim, czy też przychodzą do niego po zwykłe porady.
-Zmierzamy w stronę rezydencji władcy prowincji. Winiarnia jest w jednej z piwnic domu przywódcy rodu Kaminari. Jesteś bardzo szczęśliwym człowiekiem, że możesz tam wejść od tak sobie. Mam nadzieję, że tego nie zepsujesz i nie będziesz niczego kombinował. Tamto miejsce jest obwarowane i to dość silnie - tłumaczył Muraiowi w jakiej znajduje się sytuacji - Jakbyś więc próbował jakichś sztuczek, to pewnie by Ciebie powstrzymali. No ale co mógłbyś chcieć tam zrobić, skoro jesteś hobbystą wina, nie możesz być złą personą. Tak w ogóle, jak się tutaj znalazłeś? Usłyszałeś może o tym oszukanym ożenku "pary młodej"? - zaakceptował sarkastycznie i splunął na ziemię zniesmaczony.


Soh
-Ho, ho, ho. Jakież gorzkie słowa. Aż ugodził Pan w moje skute lodem i trucizną serce - rzekł nieznajomy - Czymże ja sobie na nie zasłużyłem, o ja niegodny - kpił dalej. Chwilę później zrobił się jednak poważny.
-Słuchaj chłopcze. Nie przyszedłem tutaj dla zabawy. Nie jestem jakimś cieniasem i frajerem. Sam fakt, że do Ciebie tutaj przyszedłem, znaczy, że musiałem widzieć w tym coś dla mojego interesu. Nie będę się bawił w żadne giereczki typu przekonaj mnie to zawrę z Tobą układ. Albo wchodzisz ze mną w interesy albo nie. Ostrzegam jednak, nie powtarzam się dwa razy, jeżeli nie przyjmiesz oferty raz, sam będziesz musiał się odnaleźć w tym pojebanym jak we łbie matki panny młodej mieście, jeżeli tak je w ogóle można nazwać zakapturzony mężczyzna mówił spokojnym i zimnym tonem. W jego głosie nie dało się odczuć ani krzty zdenerwowania, po prostu chciał ubić dobry interes, prawdopodobnie. Obserwując otoczenie, Soh mógł dostrzec, że w pobliżu kręci się jeszcze paru podobnie ubranych mężczyzn, którzy bacznie przypatrują się wszystkim, którzy chodzą po wiosce. Ci jednak nie podeszli jak na razie do nikogo. Czyżby to mogły być jego pachołki? A może to zwykły przypadek, że są tak samo ubrani? Za plecami, słychać jak przeróżni mniej bogaci kupcy, chcą wcisnąć innym a to pierścienie, a to innego typu biżuterię.


Mei i Ryu
-Jak to jakie święto? Paaaani kochana. Przecież toż to zaręczyny naszej pięknej Mao. Słodziutka dziewczyneczka już jest w wieku takim jak trzeba, to i ojciec za mąż chce ją wydać. Biada jednak tym co plotki głoszą jakoby to był ślub z przymusu czy też nie prawdziwy. Panienka się cieszy bardzo z powodu całego tego zajścia, tak samo jako i my, prości ludzie. Co ja jednak będę was zanudzała dzieci tym gadaniem. Wejdźcie do mnie do zajazdu, będziecie mogli się zrelaksować, zjeść coś, no a jak zacznie się całe przedstawienie, to i dobrze słychać ode mnie z balkonu, a widok będzie dużo lepszy, bo byndzie cuś widać - zaczepiła parkę pewna grubsza kobiecina. Taka starsza poczciwinka, która widać, że nie oszukuje, bo nic z tego by nie miała. Na szyldzie zajazdu przed którym stoi, napisane jest, jakoby ona miała gorące źródła. Tylko niby gdzie? Skoro to jest środek wioski i nie widać najmniejszych szczegółów, które zdradzałyby obecność gorących źródeł. Niemniej jednak, kobieta zaprasza w swoje progi i nie chce zapłaty. No a taka stara babka, pewnie jest niezłą plotkarą, to może i czegoś da się tutaj dowiedzieć, w końcu to zajazd.

Ichirou
Dziewczyna jeszcze mniej skrępowana niż Ichirou, nie miała najmniejszego zamiaru puścić ręki swojego tancerza, aczkolwiek drugą, wolną dłoń, usadowiła wygodnie na jego pośladku, po czym nawet mocno, ścisnęła go za tyłek.
-Mmmm, bardzo przyjemny w dotyku - rzuciła komplement, a w momencie gdy chłopak począł do niej szeptać, ta przycisnęła mocno, swoje jędrne piersi do torsu swego nowo poznanego przyjaciela. Jej biust wydawał się zaraz wyskoczyć z mocno opinającej jej klatkę piersiową, frywolną, fioletową sukieneczki.
-Tylko przystojniaków tak sobie przygarniam, tych najlepszych. W Tobie wyczułam to od razu. Mam na myśli to, że jesteś tym z wyższych sfer - powiedziała to, rzucając wyziewem o woni wina w stronę Ichirou. Chyba była już wstawiona, co się dziwić po takim zachowaniu.
-Ja jestem stąd, wiem wszystko o tym miejscu i mam ochotę skoczyć na siano, jeżeli wiesz co mam na myśli - rzuciła oczko i jej wolna dłoń, skoczyła na kroczę Ichirou i pogładziła właśnie w tym miejscu, rzucając zalotne spojrzenie chłopakowi. Chyba jasno dawała do zrozumienia czego chce
-To jak, dogadamy się?


Raito i Kyoushi
No, to plan chłopaków był łatwy. Podkraść się na wystarczająco bliską odległość do mężczyzn, ażeby móc ich słyszeć wyraźnie ale nie dać się nakryć na podsłuchiwaniu. Ciężka sztuka, lecz wykonalna. Raito i Kyoushi, niczym dwaj przyjaciele z "Sąsiadów", dzielnie i prężnie ruszyli do przodu, rozprawiając o tym, jakie to jedzenie jest dobre i czego to by jeszcze sobie nie przekąsili. Póki co, plan działał i plotkowicze się nie skapnęli niczego.
-No co Ty gadasz, on mógł lać Mao? Przecież to się nie godzi, jakby się o tym dowiedział Mizuno to by nogi z dupy powyrywał władcy! - powiedział oburzony ten nieco starszy facet.
-Nie tak głośno głupku, bo Ciebie jeszcze usłyszą strażnicy. Podobno kiedyś tak jej przylał, że przez miesiąc nie mogła wyjść z pokoju, takie miała siniaki na ciele. Co ta biedna dziewczynka ma z nim. Chcesz wiedzieć dlaczego to robi? - zapytał drugi, nieco przystojniejszy. Obydwaj przytaknęli, lecz później rzucili wzrokiem na Raito i Kyoushiego
-Chodźmy może nieco dalej, nie chcemy robić tłoku dla panów - ukłonili się i poszli usiąść przy stoliku w koncie. Niemożliwe! Plan zadziałał, tylko co teraz? Trzeba się niepostrzerzenie przekraść dalej, wokół nich są tylko dwa wolne stoliki. Jeden około pięciu metrów dalej, no a obok jest jeszcze kapela, która gra. Bezpieczne miejsce ale ciężko będzie usłyszeć... No a bardziej takie niebezpieczne miejsce, jest zaraz obok plotkarzy. Jest to albowiem ława na cztery osoby.


Ichibi
Widać było od samego wejścia, że ów młodzieniec nie przepada za takowymi przedsięwzięciami czy też możnowładcami. Całe to zebranie traktował z lekką pogardą. Niemniej jednak, nawet ktoś taki jak ten chłopiec, potrawił znaleźć sobie w tym miejscu swój kąt. Niestety chyba nie na długo. Siedząc na swym tyłku, znalazły się nagle przed nim trzy persony. Mniej więcej w jego wieku. Jakichś trzech chłystków, wszyscy ogoleni na łyso, z tępymi wyrazami twarzy i tylko niektórymi zębami. Jeden z nich, chyba ten najmądrzejszy, bo miał jeden ząb więcej, rzucił do niego komicznie, bo tak na serio brzmiał
-Ej tsy, mlody. Wy-wy-wy-wyyyyyyjazd nam stont. To-o-o-o-o n-n-nasze mniejsce - wydukał. Sprawiło mu to jednak wieli trud i musiał wytrzeć pot z czoła
-Tak, nasze. Nasze! - zawtórowało mu dwóch idiotów stojących za nim.
-Spadaj albo f ryi.
Chyba ktoś tutaj nie lubił obcych.


Kaien
Nasz ponadprzeciętnie wysoki przyjaciel Kaien? Oczywiście był atrakcją dla dzieciaków. Rzadko kiedy widywały one kogoś tak wysokiego, więc każde z nich chciało się na nim "przejechać". Matki aczkolwiek lekko przestraszone, odciągały swe pociechy od owego pana i przepraszały za takie zachowanie. Wieża zdecydował się pójść coś zjeść. To chyba robi każdy, kto tutaj przyjedzie. Najpierw nawpychanie się za darmo, bo za pieniądze władcy, później zabawy, w oczekiwaniu na główną atrakcję dzisiejszego dnia... Gdy już Kaien znalazł pasujący mu posiłek, rozsiadł się wygodnie przy jednym ze stołów no i zaczął jeść. Coś jednak przykuło jego uwagę. Dostrzegł on bowiem pewną znaną mu osobę, aczkolwiek postanowił jednak się na razie nie wychylać. Prócz tego... Stanęło za nim dwóch strażników, którzy pojawili się jakby znikąd. Czego chcieli? To się zaraz okaże
-Przepraszam Pana. Możemy zadać kilka pytań? Bylibyśmy radzi, gdyby z nami Pan współpracował - byli to jedni z przebranych w karnawałowe stroje, strażnicy bram. Wyglądali na lekko speszonych i przestraszonych, z powodu przeogromnej postury Kaiena. Jeden się aż nadto pocił, drugi pokazywał swój tik nerwowy, który objawiał się nerwowym pocieraniem o siebie dłoni.


Izuku
Tak na wstępie chcę tylko zaznaczyć, że nie, nie słyszałeś ludzi rozmawiających o winie, więc za nimi nie ruszyłeś. To nie Ty określasz czy coś słyszałeś tylko ja od tego jestem. Proszę więc więcej nie robić samowolki, dobrze? Możesz turę wcześniej zadeklarować, że starasz się kogoś podsłuchać czy coś w tym stylu i ja wtedy określę czy Ci się udało czy nie.

Izuku lekko zdezorientował strażników swoją postawą, jednakże nie na długo. Ludzie wiedzieli co się dzieje, wyglądało to tak, że tylko biedny chłopak nie wiedział o co chodzi. Dwóch rosłych strażników, stanęło za Izuku trzymającym w dłoni kieliszek z winem i złapali go mocno za barki
-Pójdziesz z nami młody. Zadamy Ci kilka pytań i jeżeli będziesz grzeczny to zastanowimy się nad puszczeniem Ciebie wolno, do wyjaśnienia sprawy. Rozumiemy się? Nie próbuj żadnych sztuczek, nie tolerujemy tutaj czegoś takiego - w oddali stał tylko grubas ze świńskim ryjem i śmiał się do rozpuku. To jak zareaguje nasz młodziak? Będzie starał się uwolnić z opresji, przegadać, przebłagać, czy może jednak skusi się na los jaki mu przyniesie przeznaczenie?


OD TEJ PORY WPROWADZAM ZASADĘ 24 GODZIN CZASU NA ODPIS PO MOIM POŚCIE. JEŻELI KTOŚ SIĘ NIE ZMIEŚCI W CZASIE, BĘDĘ WYCIĄGAŁ KONSEKWENCJE. PIERWSZE PRZEWINIENIE, MOŻE COŚ CI SIĘ STAĆ, DRUGIE, WYLATUJESZ Z EVENTU. JEŻELI KOMUŚ SIĘ TAKA FORMA NIE PODOBA, MOŻE JUŻ TERAZ ZREZYGNOWAĆ Z EVENTU, BO SIĘ TO NIE ZMIENI. WYJĄTKOWO TERAZ, CZAS BĘDĘ LICZYŁ OD 12:00 W POŁUDNIE. KAŻDE NASTĘPNE, TO BĘDZIE 24 GODZINY OD MOJEGO OSTATNIEGO POSTU. BEZ ODBIORU!
Obrazek
Lodomir patrzy i nie wierzy
Avatar użytkownika

Lodomir
Support
 
Posty: 1629
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Miś uszatek
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG/Discord: Michu#5925
Multikonta: Kuroi Kuma

Re: Stolica - mini event

Postprzez Kaien » 24 cze 2015, o 03:42

W sumie spodziewał się, że będzie właśnie tak, a nie inaczej. Te jego dwa dziesięć wzrostu było czasem błogosławieństwem, ale głównie przekleństwem. Zacznijmy od tego, że miał ujemny modyfikator do skradania się, wtapiania w otoczenie czy znikania w tłumie. Bo jak się skradać, jak wszystko skrzypi i dudni pod twoimi krokami? A jak się wtopić lub zniknąć gdzieś jak zawsze ponad wszystko wystajesz albo wysokością albo szerokością? Bo i ta była imponująca, sto kilo żywego mięsa na mocnych kościach Kaguya. To cholernie irytujące, ale i prawdziwe - Zawsze i wszędzie jesteś pierwszym który rzuca się w oczy. Może by sobie jeszcze strzelić włosy na róż jakimś barwnikiem? Albo nosić czapkę z luster na czerepie, wtedy to już w ogole byłby wydarzeniem #1 każdego miejsca w którym by się zjawił.
Wracając jednak do sedna - Nie mógł postać w spokoju w jednym miejscu. Poczuł ciąganie za rękawy, za kieszenie i tym podobne gesty które wykonywał osoby bardzo niskie lub dzieci, zazwyczaj, kiedy chciały zwrócić na Siebie uwagę Kaiena.
Chłopcy i dziewczynki w wieku conajmniej małoletnim zebrali się przy nim, podziwiając jego stanowiący wyzwanie geometryczne wzrost i posturę. Oczywiście też awansował do rangi konika dla tychże dzieci, choć raczej w takim wypadku dużo adekwatniejszym byłoby określenie 'żyrafka.' Ale co zrobić? Wziął nawet jednego chłopca na jedno ramie i jedną dziewczynke na drugie i wykonał z nimi pare kroków. Matki starały się od niego odciągnąć dzieciaki, lekko przestraszone, że Kaien może im coś zrobić albo się zdenerwować, zapewne.
Kościsty woj skwitował sytuacje delikatnym i ciepłym uśmiechem poslanym w strone matek.
-Spokojnie, moje drogie Panie. Nie przeszkadza mi to, gdy się ma mój wzrost to takie wydarzenia są naprawdę czymś najnormalniejszym. - Starał się je uspokoić jak tylko potrafił. Bo co jak co, ale dla dzieci i kobiet Kaien nie stanowił zagrożenia. Ogólnie nie uznawał bezpodstawnego rozlewu krwi i przemocy. Taka... Owca wśród wilków.
Ale tego czy pod runem nie znajduję się najostrzejsza para kłów lepiej nie sprawdzać.
Po wszystkim jednak zauważył, że Rinsari też ma znaczny problem z dziecmi, bo w jej przypadku czynnikiem decydującym o wzmożonym zainteresowaniu był kolor włosów. No, fakt faktem był oryginalny.
W duchu zaśmiał się, bo dzieci nie stanowiły zagrożenia. A żeby nie zapeszyć i nie sprowokować, jakie relacje by nie łączyły aktualnie Kaiena i Rinsari to gdyby coś jej groziło - nie wahałby się by zareagować.
Zasiadł przy stole, obserwują ją kątem oka. Zaczął się posilać mięsem marynowanym, a potem zapieczonym na ogniu. Mieszanka bardzo ostrych przypraw przypadła Kaienowi do gustu, lubił smaki które 'miały kopa'.
Ledwo dokończył jeden z dwóch plastrów mięsa które zgarnął, a już ktoś mu postanowił przerwać.
Uniósł wzrok sponad posiłku by zauważyć dwójkę strażników - Dość niepewnych, ba, wyglądali, jakby dużo chętniej byli gdziekolwiek indziej niż właśnie tutaj.
Kaien uśmiechnął się ciepło i wskazał wolną dłonią miejsca blisko Siebie.
-Usiądźcie i pytajcie, spokojnie, mogę z wami porozmawiać. I tak nim będe się gdziekolwiek wybierał to najpierw chce dokończyć tą przystawkę. Spytam z góry, jest jakiś problem? Coś nie tak? Proszę, chętnie się dowiem. Ale to ciekawe, że zawsze to mnie pierwszego do rozmowy zagajają strażnicy... Ciekawe co może to powodować. - Uśmiechnął sie szeroko, rzucając sarkazmem, choć doskonale wiedział, że to raczej wina gabarytów.
-I mam szczerą prośbe. Jeśli moglibyśmy stąd nie odchodzić za daleko... Pilnuje przyjaciółki która teraz bawi się z dziećmi, a jak się oddale to jest spore ryzyko że już się w tym tłumie nie znajdziemy aż do końca dnia. Dziękuje za wzięcie tego pod uwagę. - Ugryzł kęs mięsa, czekając na ich ruchy, usiądą, odezwą się może, wyjaśnią powód tego spotkania?
Ciekawe, co przyniesie to spotkanie i sama ta impreza.
Kaien
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Raigeki (Osada Rodu Kaminari)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość